IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Death house

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 591


PisanieTemat: Re: Death house   Pon Sie 14, 2017 8:40 pm

Podnosząc się z wygodnego fotela, kobieta wydała z siebie ciche jęknięcie. To wszystko przez kolana, które przyzwyczajone do poprzedniej pozycji, na krótką chwilę odmówiły posłuszeństwa. Wystarczyło wyprostować nogi a cały dyskomfort znikł.
Zaraz sprawdzę.
Opijając kanapę, na której przebywał jej gość, skierowała się do jednej z kuchennych szafek, w której trzymała rzeczy kompletnie przez nią nieużywane. Uchyliwszy drzwiczki, które delikatnie skrzypnęły (tak, dawno nikt ich nie używał), Nadia popadła w lekką zadumę co dało się odczuć poprzez ciche mruczenie pod nosem. Z podpartym o własną pięść podbródkiem, wpatrywała się w przestrzeń ograniczoną drewnem.
Jedyną rzeczą jaką mogę Ci zaproponować jest całkiem przeciętna, czarna herbata. Może być?
Wychyliła się zza rogu żeby lepiej słyszeć. Na wszelki wypadek wyjęła wcześniej pudełeczko sprawdzając przy tym datę ważności produktu. Co prawda taka herbata żadnej krzywdy szlachetnemu nie zrobi ale dziwnie serwować coś starego. Na szczęście do końca przewidywanej ważności zostały jeszcze trzy miesiące. Kupa czasu.
Szczęściem jest dla Ciebie posiadanie towarzysza rozmów?
Kolejne pytanie, które jeszcze bardziej wnikało w życie jej kuzyna. Nie zadawała ich wszystkich z nudów czy przykrego obowiązku podtrzymania konwersacji. Naprawdę ciekawiło ją co Nou ma w głowie i czym się kieruje. Prócz zgłębiania zakamarków duszy kuzyna, zainteresowała ją jeszcze jedna rzecz.
A Ta druga osoba była od naszej wspólnej strony?
Nadia nie natknęła się na żadnego członka rodziny w tym mieście. Jakoś specjalnie nad tym nie ubolewała ale z jednej strony przyjemnie byłoby czasem wypić kawę z jakimś krewniakiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 273


PisanieTemat: Re: Death house   Sro Sie 16, 2017 9:23 pm

Gdy usłyszałem jęknięcie, tylko pochyliłem głowę do góry i popatrzyłem na nią z podniesionymi brwiami, nie ukrywając że miałem lekki uśmieszek. No cóż, Ja rozumiem że obolałe kończyny, ale i tak miałem zareagować należycie swoją mimiką twarzy. No cóż, musiałem się zebrać skoro miała okazać mi kolejną życzliwość, której akurat się doprosiłem. Wróciłem do swojej siedzącej pozycji i położyłem swobodnie ręce na własnych kolanach. Mój ogonek oczywiście wrócił do intensywnego pocierania kanapy, cóż tak łatwo zdradzał moje wesołe emocje. Popatrzyłem za nią lekko wyciągając głowę, gdy odchodziła.
- Może powinienem pójść z tobą?
Pomimo tych słów, póki co nie ruszyłem za nią. Nie wiem czy mnie widziała, ale po jej zapytaniu wyraźnie potaknąłem głową. W razie czego należało mi się odezwać.
- Dzisiaj nie będę wybredny. A sądzę, że nawet najzwyczajniejsza herbata będzie należycie smakowała w tak przyjemnym towarzystwie.
Starałem się brzmieć należycie uprzejmie. Gdy w trakcie wszystkie zadała mi pytanie, pogładziłem ręką swój własny podbródek, w trakcie tego wspierając drugą dłonią, łokieć pierwszej.
- Hmm... Moim zdaniem prawidłowym powiedzeniem byłoby, że brakuje należytego towarzystwa do rozmów. Większość ludzi, bądź wampirów, bo jakąś długo nie widziałem innych nieumarłych, strasznie wszędzie gdzieś się śpieszą. Nie mają czasu na nieco lenistwa i spokojnej rozmowy, bądź jakieś spokojnej formy rozrywki. Wydaje mi się, że ogólnie aktualne pokolenie jest dosyć agresywne i zarazem nie wiedzą czego chcą. To prowadzi do wielu komplikacji.
Wzruszyłem w tym momencie ramionami i oparłem się już wygodniej o kanapę. Jednak nie trwało to długo, bo czułem się trochę źle, że aż tak leniuchuje kiedy ona spełnia moją nagłą zachciankę. Podniosłem się z lekkim trudem i wolnym nieco tylko chwiejnym krokiem ruszyłem do swojej kuzynki. Starałem się mieć ciągle miły uśmiech.
- Siostrzenica. Córka mojej siostry, której wieki nie widziałem. To jeszcze bardziej zaskakujące niż spotkać Ciebie dwa razy w tym samym miejscu. Zwłaszcza, że nawet nie byłem pewny że mam siostrzenice.

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 591


PisanieTemat: Re: Death house   Sob Sie 19, 2017 12:11 pm

Pewnie, podśmiewajcie się wszyscy ze starej kobiety.
Nie, siedź. Jeszcze umiem zagotować wodę w czajniku.
Poklepała dłonią powietrze na znak, że Nou ma nadal siedzieć na kanapie. Skoro bez problemu odnalazła szafkę z herbatą to i nastawi wodę na płycie. Tym bardziej, że była elektryczna więc się nie poparzy. A może by tak…? Skoro kuzynowi robi herbatę to sama napiłaby się sypanej kawy? Już nie pamiętała kiedy ostatnio robiła sobie taką w domu. Zawsze zdarzało jej się zamawiać ten pospolity napój przy okazji ciastka w kawiarni ale żeby tak sobie sama zrobiła. Czas najwyższy.
O, to bardzo miłe, cieszę się, że Cię nie zanudzam.
Uśmiechnęła się delikatnie stając na palcach żeby sięgnąć po wciśnięte dalej opakowanie z kawą. Cóż, brakowało jej kilku centymetrów ale na co nam nasze moce? Pudełeczko z czarnymi ziarenkami jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wpadło wprost w dłoń Nadii. Trochę cwaniactwa w życiu jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a wręcz pomogło.  
Rozstawiając na blacie pudełeczka, wydobyła z kolejnej pułki dwa naczynia. Pękaty, biały kubek w szare wzorki przeznaczyła na herbatkę, a wysoki, smukły, czarny w małe serduszka na swoją kawę.  Po kilku minutach w całej kuchni i salonie rozległ się hałas gwiżdżącego czajnika. Po wlaniu wody do naczyń, przeniosła je na stolik, tym razem kuchenny Możemy wypić tutaj?  Nou postanowił jednak za nią przyjść. Wcześniej do swojej kawy dolała mleka, które pewnie kupił Leo bo ją o takie rzeczy nikt by nie podejrzewał. Robiąc drugi, krótki kurs, przyniosła łyżeczki i cukierniczkę.
Proszę.
Usiadła na jednym z krzeseł zaglądając przy okazji do kubka, w którym jeszcze pływały pojedyncze ziarenka. Cóż, trzeba jeszcze chwilkę poczekać aż opadną.
Z tym niezdecydowaniem to masz rację.
Zamieszała zawartość swojego kubeczka wsypując wcześniej dużą łyżeczkę białego cukru. Sama nie wiedziała czego chce od innych i od życia. Najprościej gdyby znalazł się ktoś, kto nada mu sens a ją samą ustawi na właściwy tor. Kierowanie drugim człowiekiem mogło kojarzyć się z dziwną formą niewolnictwa ale nie o tym akurat myślała. Potrzebowała wskazówek, to na pewno…
Jak ma na imię?
Gdy tylko podmuchała zawartość naczynia, upiła niewielki łyk krzywiąc się przy tym niemiłosiernie.
Uważaj, bardzo gorące.
Przytrzymała dłoń na ustach dziękując w duchu za dar regeneracji. Inaczej chodziłaby ze spuchniętym podniebieniem do końca dnia.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 273


PisanieTemat: Re: Death house   Sro Sie 23, 2017 7:26 pm

Cóż pomimo jej zatrzymania i tak się jak widać nie posłuchałem. No ale widać, że ostatecznie jej to przypasowało. Zmiana otoczenia przy długich rozmowach może dobrze zrobić. Choć co prawda tutaj mowa o pójście do pomieszczenia obok, ale co to za różnica? Jest zmiana? Jest. No to w czym problem?
- Ależ gdzie. Ciężko zanudzić takiego fanatyka lenistwa jak mnie.
Zapewniłem moją drogą kuzynkę, przekraczając właśnie progi jej szanownej kuchni. Mogłem teraz bez problemowo obserwować jak przygotowuje dla mnie herbatę i jak się okazuje, także dla siebie kawę. Chociaż nadążałem wzrokiem za nią z opóźnieniem. Ciągle wygląda jakbym był jakiś zaspany z swoimi do połowy zamkniętymi ślepiami. Nie żeby nieumarli w ogóle potrzebowali jakiegoś snu.
- Sądzę, że nie ma przeszkód. Zaraz znajdę sobie jakiś kącik gdzie się ułożę.
Z tymi słowami rzeczywiście się rozejrzałem za siedziskiem. Może to nie być zbyt godne, ale uznałem że do póki herbata się nie zaparzy, moim miejscem będą dolne pułki. Zasiadłem na nich, mając pewność że moje lekkie ciało nie uszkodzi i się lekko ułożyłem. Używać szafek prawie jak kanapy? Właśnie do takich rzeczy jestem zdolny.
- Typowa czarna herbata powinna parzyć się mniej więcej trzy minuty i wtedy już jest zdolna do picia. Potem już wyrabia sobie bardziej gorzkawy mocniejszy smak.
Gdy to dodałem obserwowałem właśnie swój kubek/szklankę. Z tego względu tak długo sobie dziwacznie nie posiedziałem. Bo gdy czas wyznaczony już mijał, musiałem się podnieść i normalnie zasiąść na jednym z stołków jakie miała w tej kuchni.
- Och, droga kuzynka w czymś się ze mną zgodziła. Czujesz, że należysz do aktualnego pokolenia?
W sumie w żadnym wypadku nie chciałem jej urazić, po prostu jestem ciekawy. Jeśli się tak poczuje, nie czuje przeszkód by najzwyczajniej w świecie Ją przeprosić.
- Comète. Dość nietypowe, prawda? Siostra wzięła sobie za mężczyznę wysoko postawionego Francuza, więc pełne miano mojej siostrzenicy jest nieco bardziej przydługawe, zwłaszcza że trzymali się swoich tradycji.
Niuchnąłem kilka razy nosem na herbatą i pokręciłem nozdrzami. Nie jest to coś z czego nasycę swoje podniebienie należytym smakiem, jednak uciszy to moje ogólne potrzeby z tym związane. Za cukier się nie dobierałem.

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 591


PisanieTemat: Re: Death house   Pią Sie 25, 2017 7:46 pm

Dla kogoś o tak łagodnym charakterze i spokojnym sposobie bycia, nawet osoba przynudzająca jest na swój sposób pozytywnie odbierana. Przebywanie z kimś w jednym pomieszczeniu nie zawsze jest jednoznaczne z wysłuchiwaniem go. Można udawać zainteresowanie, a przy tym odprężyć się i wypocząć w spokojnej atmosferze rzekomego nudziarza. Ale tu wcale nie jest mowa o Nou, który nie ignorował swojej rozmówczyni. Wręcz przeciwnie, odpowiadał na pytania i sam je zadawał co jest świetnym przykładem na to, że wiedział co dzieje się wokół.
Towarzystwo kogoś takiego było Nadii potrzebne. Do tej pory nie zdawała sobie z tego sprawy ale kiedy ostatnio prowadziła tak szczerą pogawędkę? Ostatnie miesiące upłynęły jej pod znakiem dużego chaosu i bałaganu ulokowanego głównie w głowie. Porozrzucane myśli i uczucia trudno na nowo poukładać i z pewnością zajmie jej to dużo czasu.
Umiesz się wszędzie wmontować.
Jej nawet nie przyszłoby do głowy żeby ulokować się na kuchennych szafkach. Pomimo martwego (ponoć) ciała, lubiła wszelkie wygody i gdyby miała do dyspozycji jedynie twardy materiał jakim był kamień czy drewno, z pewnością wolałaby postać.
Bardzo rzadko częstuje kogoś herbatą. Właściwie to jesteś pierwszy.
Nietrudno było wpaść na tej fakt samemu. Nadia zazwyczaj bez pytania stawiała przed gośćmi pucharek wypełniony krwią. Zwykle wszyscy byli zadowoleni i nikt nie prosił o ten ludzki, banalny napój. Dziwne, że w ogóle jakimś cudem torebeczki znalazły się w szafce ale o tym już wspominałam.
Aktualnie czuje, że nie pasuje nigdzie ale mam nadzieję, że to przejściowy stan i z każdym dniem będzie lepiej. Kiedyś dobrze mi szła sztuka adaptacji do różnych środowisk i otoczeń. Jak jest teraz? Niebawem się pewnie przekonam.
Upijając kolejny, niewielki łyk przekonała się, że kawa nadaje się już do normalnego spożycia. Dodatkowo miała również wiedzę na temat intensywności cieczy. Tak, przesadziła z ilością kawy i pożałowała mleka przez co zawartość kubka była intensywna i mocna. W sam raz dla kogoś, kto nie ma zamiaru iść spać. Przynajmniej przez kilka następnych godzin.
Nie znam nikogo takiego ale to rzadko spotykane imię. Z pewnością zapamiętam.
Dodała kierując wzrok na rozmówcę. Pomimo ogólnej lekkości rozmowy, kobietę coś wyraźnie trapiło i nie wiedziała jak ugryźć temat. Być może w nieudolny sposób szukała pomocy, wsparcia albo chociażby cennej rady co do swojego położenia.
Nou co byś zrobił gdyby ktoś kogo kochasz, kochałeś... zawiódł Cię? I to w sposób, który nie zasługuje na wybaczenie.
Rzuciła zapewne niespodziewanie bo kto mógłby przewidzieć tak szybką zmianę dotychczasowego tematu?

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 273


PisanieTemat: Re: Death house   Sob Sie 26, 2017 1:50 pm

Właśnie zaczerpnąłem pierwszy łyk. Idealnie określony czas powodował, że ten właśnie będzie dla mnie najbardziej smakowity i bogaty w aromat. Choć lubię taką gorzką herbatę to potem będzie jej nabierał coraz to więcej i mniej zadowalająco. Dlatego dla mnie najlepiej pić już od samego początku, będzie wtedy takie fajne uczucie przytrzymywanego pierwszego łyka. W sumie to ile już wieków mija, a Ja nieustannie wciąż jedyne co pije poza krwią, to owe herbaty. Uśmiechnąłem się głupio jakby sam do siebie, po czym się otrząsnąłem i pytająco spojrzałem na Nadie.
- Wmontować?
Zacząłem się nieco zastanawiać, do czego akurat nawiązuje. Mogę w sumie się domyślać, ale może najlepiej jak sama mi to odpowiednio wypowie? Ewentualnie zignoruje, choć wolałbym by zaskarbiła moją ciekawość i ewentualne mało istotne wątpliwości.
- Poważnie? A herbata to taki powszechny aromatyczny napój od wieków wiele. To rzecz, która trzyma się mnie najdłużej przez ten cały upływ czasu.
Zmarszczyłem trochę brwi i zrobiłem nieco zaniepokojoną minę. Dopiero teraz sobie zdałem bardziej sprawę, że mogła mieć jakiś problem z negatywnymi myślami. Choć nie wygląda by przechodziła jakiś krytyczny punkt jak depresje, ale skąd mogę to wiedzieć? Niby my jako długowieczne istoty, utrzymujemy dłużej swoje stany emocjonalne. Ale w sumie jak ktoś jest przyzwyczajony do życia wśród ludzkiego społeczeństwa? Zwłaszcza które tak szybko gna do przodu nie patrząc za siebie?
- Ja zwykle mam spore problemy w adaptacji. Mam za bardzo swoje stare nawyki, które niewiele się zmieniają z biegnącym czasem. Ale mi nie stanowi problem umykać szybko w inne miejsca. Może dlatego zrobił się ze mnie taki i nie inny włóczykij? Chociaż najpewniej nie.
Po tych słowach wróciłem do swojego uśmiechu i lekkiej gestykulacji, oraz kończąc kilkoma łykami. Nie mogę Ją wprowadzać w żaden negatywny nastrój, oj nie.
- Niebawem? Masz jakieś plany by wkroczyć?
Od co niewinne pytanie na które może mi coś ciekawego odpowie. Ale zaraz musiałem odpowiedzieć na jej pytanie. Było one niesamowicie trudne i w zastanowieniu przechylałem głowę na boki, jednocześnie patrząc na różne krańce pomieszczenia. Jak na to odpowiedzieć? Albo chociaż zareagować. Niestety chyba poczułem się bezradny, wzruszyłem ramionami w nadziei na zrozumienie.
- Ciężko mi stwierdzić. Od kiedy opuściłem wieki temu rodzinne gniazdko, uznałem że życie jest pełne zakłamań i o takie rzeczy łatwo. Rozumiem, że osoba którą się kocha dużo się zawierza i jest tutaj sprawa znacznie trudniejsza. Lecz Ja ani nie odczuwałem bliskich więzi rodzinnych, ani nie pokochałem żadnej osoby, przynajmniej sobie nie przypominam bym odczuwał tak silne emocje. Nie mam więc pojęcia co bym wtedy zrobił, moje sugerowanie może być bardzo nietrafne.

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 591


PisanieTemat: Re: Death house   Wto Sie 29, 2017 8:30 pm

Chodzi mi o to, że umiesz znaleźć dla siebie miejsce w każdym zakątku.  
Gdy Nadia była dzieckiem to również lubiła znajdować dla siebie różne, dziwne miejsce do spędzenia paru chwil w ukryciu przed całym światem. Najlepsza kryjówką było kilkanaście centymetrów pod stołem, który zazwyczaj nakryty był długim, białym obrusem sięgającym niemal do ziemi. W zasadzie i tak wszyscy pewnie wiedzieli gdzie jest ale mama zawsze udawała, że jej szuka. To chyba jedno z kilku milszych wspomnień najmłodszych lat. Teraz gdy była już dużą dziewczynką, a nawet kobietą, nie wypadało chować się gdziekolwiek przed innymi, przed problemami, przed codziennością. Tak robili tylko tchórze i niezrównoważeni psychicznie, a z żadną z tych grup nijak się nie identyfikowała.
W sumie to pasuje do Ciebie. Bardziej od jakiegoś alkoholu czy nawet krwi. Ty chyba nie przepadasz za procentami Nou?
Spontanicznie prześliznęła się po grzecznej i spokojnej cieczy do czegoś bardziej konkretnego. Czegoś, co sprawiało jej w życiu dużo przyjemności i pewnie nie powinna nigdy, nikomu o tym wspominać. Bo to naprawdę źle brzmi. Silne osobowości nie mają nałogów. Ona najwyraźniej do nich nie pasowała. Podobnie jak ludzie miała swoje zalety ale też wady i było ich sporo.
Jestem pewna, że prędzej czy później znajdziesz kogoś, kto ma podobne poglądy.  
Kiedyś Nadia słyszała śmieszną bajeczkę o dwóch połówkach jabłka, pomarańczy czy innego owocu, które symbolizowały kobietę i mężczyznę. W skrócie żeby się nie rozpisywać, każdy jest komuś przeznaczony i jeśli wierzyć temu, to gdzieś tam daleko (a może blisko) przybywała osoba, której również nie podobał się obecny porządek i która lubiła herbatę. Przynajmniej brzmi to tak z nadzieją w tle.
Nie mogę wiecznie kryć się w czterech ścianach. Nie chce spędzić tu reszty wieczności.  
Czas leciał szybko i nieubłaganie. Nic się nie zmieni bez podjęcia konkretnych kroków i decyzji. Nadia nie była typem zastraszonego szczenięcia, który został porzucony w środku lasu. Jak każdy potrzebowała czasu żeby zebrać się do kupy. I zrobiła to.
To pewnie kwestia charakteru. A ja bywam porywcza i często nad sobą nie panuje. To znacznie komplikuje sprawę.
Chłodna zemsta to jest to czego chyba nigdy Nadia się nie doczeka. Na własne życzenia…

_________________
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Death house   Czw Sie 31, 2017 8:32 pm

Planowały to spotkanie od dobrych kilku miesięcy, ale za każdym razem jedną z nich coś zatrzymywało. W końcu jednak nadszedł "ten dzień" i obie panie nareszcie znalazły dostateczną ilość czasu, aby się spotkać. No, a przynajmniej w części, gdyż wstępnie umówiły się dopiero na za dwa dni gdzieś tam - będziemy w kontakcie. Vivien jednak poszła o krok dalej i postanowiła wpaść do domu znajomej niespodzianie. Najwyżej pocałuje klamkę, jeśli nie zastanie Nadii na miejscu, mówi się trudno. Miała mnóstwo czasu - może nawet za dużo.
Gdy więc wyszykowała się należycie, wsiadła do swojego Range Rovera i skierowała w znaną doskonale stronę, w ostatnim momencie skręcając jednak w zupełnie przeciwną. Przyzwyczajenie kazało jej pognać wprost do okupowanej przez brata willi, której nie miała zamiaru oglądać. Posiadłość zbudowana z sentymentów i niedotrzymanych obietnic napawała Vivien nieopisanym uczuciem na granicy smutku, obojętności i odrzucenia. Wolała więc nie ożywiać niepotrzebnych wspomnień - przecież już dawno temu postanowiła zacząć żyć od nowa, prawda?
Tak więc, podjechała pod dom Nadii, parkując przed bramą wjazdową. Sięgnęła po leżącą z tyłu torebkę i... butelkę wina, która robiła dzisiaj za pasażera nr 1. Nawet pasami ją przypięła, ot co! Zamknęła auto i ruszyła w kierunku drzwi wejściowych oznajmiając następnie swoje przybycie pukaniem (o ile nadjeżdżający samochód tego jeszcze nie zrobił). Czekała cierpliwie, rozglądając się dookoła z ciekawością, przytulając butelkę do piersi jak najcenniejszy skarb. Przecież nie można przychodzić w gości z pustymi rękami!

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 273


PisanieTemat: Re: Death house   Sob Wrz 02, 2017 11:39 am

Podniosłem tylko brwi na jej krótkie stwierdzenie. Wzruszyłem po chwili ramionami i popiłem łyk swojej herbaty, kręcą tylko delikatnie nosem.
- To nie do końca prawda. Są rzeczy których nie lubię. Mam dryg do omijania miejsc jak również sytuacji, z którymi nie chce mieć zwyczajnie styczności.
Cóż, dla mnie chowanie się to czasem zabawna rzecz. Nawet jeśli dla niektórych może się wydawać nazbyt dziecinne, albo choćby tchórzliwe. Ale Ja jestem znany z tego, że czmycham gdy wiem że nie jestem proszony. Bo niby po co mam marnować czas na psucie sobie krwi, skoro gdzieś indziej mogę sobie poleniuchować i już tego czerpać znacznie większe profity? Trzeba oszczędzać swój czas! Nawet jeśli jest wieczny.
- Nie tyle co nie przepadam, co nie bardzo mogę. Albo raczej mogę, ale potem mocno pocierpię. Tak samo nie mogę jadać ludzkich posiłków. Herbata w małej ilości jest dla mnie dosyć bezpieczna i czuje jej należyty smak.
Czy jest w stanie zrozumieć co mam na myśli? Raczej mało jaki nieumarlak ma takie komplikacje jak Ja. Choć to wszystko to jest nic. Gdyby nie moje dywagacje moralne i inne sprawy na tle krwi, żyłoby mi się znacznie lepiej. Ale cóż, gdybym robił wszystko dla swojej wygody, nie byłbym chyba sobą!
- Świat powinien polegać na różnicach. Jedyne co chciałbym by było należycie tak samo, to zrozumienie. A to nieraz bardzo trudna rzecz.
Cóż, nie wiem w sumie czy miała coś więcej na myśli przez określenie "kogoś", ale czy to ostatecznie istotne? W trakcie rozmowy poruszyłem dość istotnie uszami. Już wcześniej odczułem że z dość daleka coś nadjeżdża, lecz teraz dopiero poczułem jak ten dźwięk dość szybko się zbliża.
- Cieszę się więc, że dla mnie zachowujesz należyte opanowanie. Przez mój pryzmat jesteś póki co uroczą, miłą, gościnną kuzynką. Wciąż tak ciężko uwierzyć, że byłaś taką małą niesforną dziewczynką i to wcale nie tak dawno, przynajmniej na tle moich lat.
Tak, samochód już zaraz wjedzie na teren. Nie ma jak mieć wyczulone zmysły, nawet pomimo mocnego osłabienia.
- Ktoś zechciał Ciebie odwiedzić.
Poinformowałem Ją i pewnie już teraz sama mogła to śmiało stwierdzić. Nie ma żadnych w środku hałasów, więc przyjazd samochodem i zamykanie drzwi pewnie będzie dość wyraźnym sygnałem. U mnie jeszcze poszedł w ruch węch. Niestety nic nie mogłem wiele powiedzieć, poza tym że jest to nieumarlak z powodu braku ludzkiego potu. Zapach nie kojarzy mi się z nikim znajomym.
- Powinienem coś zrobić?

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 591


PisanieTemat: Re: Death house   Sob Wrz 02, 2017 12:48 pm

Tak? A ja wręcz przeciwnie. Często wpadam w kłopoty gdziekolwiek się nie ruszę.
Umiejętność przewidywania przyszłych zdarzeń, a tym bardziej związanych z nimi tarapatów byłaby bardzo cenną zdolnością. Z podobnej skorzystałaby Nadia dokładnie rok temu, kiedy przez fatalną pomyłkę zaatakowała i przemieniła łowcę, który teraz Bóg wie gdzie raczy być. To kilka fatalne minut odbiła się niezwykle mocno na jej całym, obecnym życiu. Pomimo tego, że wampiry posiadają różne moce i zdolności to podobnie tak jak ludzie, żaden z nich nie potrafi cofać czasu, a za to dałaby naprawdę wiele. Łatwo było głosić teorie o porzucaniu przeszłości i nie zerkaniu za siebie ale o wiele trudniej było się do tego stosować. Przynajmniej kobiecie, która została zraniona i straciła dziecko. Wszystko w niewyjaśnionych okolicznościach. Można zwariować.
Osobiście ludzkich posiłków nie lubię więc nie jadam. W lodówce mam krew i o dziwo mleko.  
Skąd rzecz nr.2 już chyba tłumaczyłam.
Nadal nie używasz komórki? Gdybyś uprzedził mnie na przyszłość o swojej wizycie to kupiłabym coś o wiele lepszego.  
Chociaż z drugiej strony takie produkty jak herbata mogą stać i stać. Nie powinny się popsuć, chyba, że dostanie się do nich wilgoć.
Zawsze miałam jeden cel. Chciałam złapać ten Twój puchaty ogon a Ty I tak mi nigdy nie pozwoliłeś. To akurat pamiętam do dziś.
Przez pogrążenie w rozmowie i zupełne wyłączenie na sygnały zewnętrzne, słyszalne dla niej było dopiero zamykanie drzwi auta. Kobieta wyprostowała automatycznie plecy zerkając w stronę drzwi wejściowych. Przy okazji rzuciła jeszcze okiem na zegarek zastanawiając się kto to może być.
Chyba się z nikim nie umawiałam.
Wzruszyła ramionami podnosząc się z zajmowanego miejsca. Niemal w tej samej chwili rozległo się pukanie do drzwi. Na słowa Nou blondynka jedynie uśmiechnęła się szeroko. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że nadchodzący ktoś może mieć złe zamiary.
Nie. Ja otworzę I sprawdzę kto to.
Już po chwili szlachetna nacisnęła na klamkę i uchyliła drzwi. Przed wejściem stał nikt inny jak Vivien. Wampirzyca automatycznie otworzyła szerzej drewniane skrzydło nie kryjąc zaskoczenia ale i zadowolenia.
Jak ja dawno Cię nie widziałam! Zapraszam!
Gdy tylko dawna znajoma przekroczyła próg mieszkania, blondynka obdarowała ją serdecznym uściskiem. Widok tej kobiety sprawił jej niewątpliwą radość o czym świadczył nieschodzący uśmiech.
Proszę, wejdź dalej.
Wskazała Viv miejsce gdzie aktualnie siedziała z kuzynem popijając delikatną kawę. Chociaż oboje spędzali czas przy kuchennym stole to nie sądziła żeby to w jakikolwiek sposób przeszkadzało płomiennowłosej.
Vivien, Nourh, Nourh, Vievien.
Przedstawiła sobie dwójkę zakładając z góry, że się nie znają.  Czy trafnie? Zaraz się okaże.

_________________
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Death house   Wto Wrz 05, 2017 9:18 pm

Czekając cierpliwie na zewnątrz i rozglądając się po werandzie, poczuła nagle wibracje jednego z telefonów. Wcisnęła więc butelkę pod pachę i zaczęła szperać w czeluściach torebki (a jak wszyscy wiedzą, to ziemska czarna dziura), co w sumie wyglądało dość pokracznie, ale ostatecznie znalazła nieznośne ustrojstwo. Zacisnęła usta w wąską linię i wrzuciła telefon z powrotem do torby, zatrzymując wzrok na drzwiach zza których dobiegł ją jakiś szmer. Nie zamierzała odpisać; miała o wiele ciekawsze rzeczy do roboty niż pędzić na spotkanie z mężem, który zjawił się łaskawie po raz enty w Japonii. W dodatku jak szybko po otrzymaniu papierów! Czyżby tak bardzo spieszyło mu się do rozwiązania ich małżeństwa? A może nie mógł się już tego doczekać? W końcu tyle lat był uciemiężony przez złą, oczekującą atencji (sic!) żonę... Jesteś paskudna, Vivien, tyle żądać od męża! Doprawdy, wstydź się.
Odegnała ponure myśli i przywołała na usta swój znany, promienny uśmiech, gdy w progu domu zobaczyła Nadię.
- Pomyślałam, że wpadnę z niespodziewaną wizytą, oczywiście w doborowym towarzystwie! - zamachała butelką wina i weszła do środka, odwzajemniając uścisk. Dopiero po chwili doszedł do niej nieznany zapach kogoś jeszcze, Szlachetnego wampira, który siedział w jednym z pomieszczeń. Miała nadzieję, że nie przerwała im w niczym super ważnym, a wzrok utkwiony w wampirzycy wyraźnie "mówił", że jeśli tak istotnie było, przyjdzie kiedy indziej. Był to właśnie urok niezapowiedzianych wcześniej wizyt - miały miejsce najczęściej wtedy, kiedy było się zajętym.
Skinęła z szacunkiem głową Szlachetnemu, uśmiechając doń przyjaźnie. Nie znała go, ale nie stanowiło to dla niej żadnego problemu. Jedynie wygląd nieznajomego był dla Czerwonej dość... niecodzienny, ale nie dała po sobie tego poznać.
- Miło mi poznać. Mam nadzieję, że nie przyszłam nie w porę. Nie chciałabym wam przeszkadzać. - przyznała, zerknąwszy również na Nadię.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 273


PisanieTemat: Re: Death house   Sro Wrz 06, 2017 11:33 pm

Cóż, kontynuowanie naszych miłych rozmówek będzie trzeba zostawić na później. Na ostatnie słowa już tylko mogłem potaknąć, bo w końcu musiała zabrać się za niespodziewanego gościa, bo jak widać sama się nie spodziewała mieć kogoś w wizycie. Za to gdy na szybko jeszcze powiedziała o komórce, tylko wzruszyłem ramionami. Cóż nie dla mnie te wszystkie technologie jakimi kieruje ten świat, nawet w wysyłanie gołębi pocztowych się nie bawiłem, a co dopiero coś takiego.
W sumie czy brały mnie nerwy, że gość może być kimś niebezpiecznym? Moje instynkty były ostatecznie były nieco zaburzone przez moją dietę, ale gdyby było coś złego to z pewnością choć tą nutę zagrożenia bym odczuł. Chyba. W każdym bądź razie jak słyszałem ich wzajemne powitanie to mogłem tylko nieco się uśmiechnąć pod nosem, gdy popijałem kolejne łyki herbaty bez większego pośpiechu. Jedyne co zrobiłem to wstałem i zatrzymałem się przy wejściu do kuchni. Akurat załapałem się na szybkie proste i łatwe przedstawienie nas nawzajem przez kuzynkę. Ach ta idąca prostota, ale na to akurat nie muszę narzekać, na rękę mi.
Nie wiem jak bardzo ktoś jest wyczulony na czyjąś krew, ale dla normalnego nieumarłaka raczej powinienem być jak jakiś zwykły wamp, i to jakiś słaby. Tak to jest jak krwi nie czuło się na tyle długo, że nawet używanie własnych mocy staje się niemalże niemożliwe. Jednak pomimo osłabionego wyrazu twarzy, jakbym nocy nie przespał wiele, uśmiechnąłem się leniwie z możliwą jak dla mnie sympatią i nawet pomachałem ręką. Ogon lekko mi się kołysał na boki. Nic nie powiedziałem póki co, chyba jestem nieco... Zakłopotany?

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 591


PisanieTemat: Re: Death house   Pią Wrz 08, 2017 6:33 pm

Dla Nadii nie istniało coś takiego jak zła pora na odwiedziny. Im więcej osób ją otaczało tym lepiej się czuła. Zwłaszcza po tym wszystkim co ostatnio przeszła. Przypadkowe spotkanie z kuzynem nie było niczym planowanym a ich rozmowy dotyczyły wszystkiego i niczego. Nie omawiali żadnych ważnych dla rodziny spraw. Nie łączyły ich także żadne interesy. Po prostu wspominali dawne czasy i rozprawiali nad dzisiejszą młodzieżą (i nie tylko!). Kobiecie chyba brakowało takiej zwykłej, przeciętnej normalności, o której już niemal zapomniała.
Wizyta Viv była bardzo miłym zaskoczeniem, a zupełna inność obu gościu i dla niej nie stanowiła żadnego problemu. Chociaż gdyby się nad tym bardziej zastanowić i Viv i Nou należeli do grupy tych spokojnych i ułożonych osób. Oboje nie zdawali sobie nawet sprawy z tego, jak dobrze ich obecność wpływała na właścicielkę domu. Pierwszy raz od dłuższego czasu zdołała zapomnieć o problemach przeszłości, a mogła zająć się tym co tu i teraz. Tak to już było gdy ograniczy się czas wolny bo właśnie wtedy przychodzą do głowy same dziwne i ponure myśli. Pewnie tędy droga…
Nie przeszkadzasz nam.
Powiedziała spokojnym tonem głosu, w którym nie można było doszukać się nawet ułamka kłamstwa.
My z Nou dzisiaj krążymy między pokojami i ostatecznie wylądowaliśmy w kuchni. Spojrzała porozumiewawczo na kuzyna, który wydawał się nieco zawstydzony przybyciem nieznajomej wampirzycy.
Poznałyśmy się bardzo dawno temu i spotkały ponownie przypadkowo gdy wprowadziłam się do miasta. Wyjaśniła w ogromnym skrócie swoje powiązanie z płomiennowłosą. Viv mogła onieśmielać zwłaszcza jeśli ktoś miał słabość do pięknych kobiet.
Do tego doborowego towarzystwa przydadzą się jeszcze kieliszki.  
Nie czekając aż goście usiądą gdzie kto woli, przyniosła dwa pękate kielichy o sporych rozmiarach. Oba ledwo łapały się na szkło pasujące do alkoholu. Jeszcze parę mililitrów i jedynym ich przeznaczeniem byłaby woda mineralna. Czemu dwa? Ten temat już wcześniej poruszała z mężczyzną, który przyznał, że nie lubi procentów. Nic na siłę.
Pozwól, że otworzę.  
Jeśli tylko Viv poda skromny ale jakże pocieszny prezencik, Nadia wkręci w korek niewielką spiralkę, a ta bez „niczyjej” pomocy wydobędzie zatyczkę z szyjki. Po co się przemęczać jeśli można użyć mocy? Zwłaszcza tak przydatnej kobiecie w potrzebie.
Co u Ciebie słychać?
Zacznie całkiem standardowo przysuwając do kobiety wypełnione w połowie naczynie. Jak widać obowiązki Pani domu szły jej w tym zakresie bardzo sprawnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Death house   Pon Wrz 11, 2017 8:55 pm

Vivien również potrzebowała chwili wytchnienia od tych wszystkich dziwnych spotkań. Szczególnie to z Sebastianem dało jej do myślenia na następne parę dni, nie mogąc dać spokoju. Co więcej, brat rzeczywiście dotrzymał słowa i następnego dnia opuścił posiadłość bez słowa sprzeciwu. Zazwyczaj opanowany i chłodny lokaj na próżno próbował ukryć swe zadowolenie, oznajmiając uroczyście, że dom stoi w końcu pusty i gotowy do sprzedaży. Dziwna to była nowina. Wystarczyłby jeden telefon do Elyse, aby zakończyć definitywnie pewien ważny etap egzystencji dla trójki wampirów, który ich łączył. Odkładała jednak ten moment aż do następnego dziwnego spotkania, jakie czekało ją w niedalekiej przyszłości. Musiała przygotować się na nie przede wszystkim psychicznie, wytrenować swoją silną wolę i wyciszyć emocje, choć o to ostatnie nie martwiła się zanadto. Szczerze mówiąc, dawno nie czuła takiego wewnętrznego spokoju; może jedynie niecierpliwość, choć była to bardziej zasługa jej dość niecierpliwej natury. Tak czy inaczej, niezobowiązujące spotkanie starej znajomej na pewno dobrze zrobi nie tylko samej Vivien, ale jak widać, również Nadii. Same plusy!
- Kuchnia to serce domu, Nad, więc wcale się nie dziwię. - odparła z uśmiechem, podając wampirzycy butelkę z winem. Kiwnęła potwierdzająco głową na krótkie, ale jakże rzeczowe wytłumaczenie znajomości obu pań. - To miasto chyba coś w sobie ma, że spotyka się tu po latach starych znajomych. - tych mile widzianych i tych mniej. Czasami mogło się dojść do wniosku, że świat jest naprawdę mały i ogranicza się głównie do tej niepozornej mieściny w Japonii. Na swój sposób było to nawet trochę niepokojące...
Wrócili więc pewnie do kuchni, co Vivien absolutnie nie przeszkadzało, i usiadła na jednym z wolnych krzeseł, rozglądając ukradkiem po pomieszczeniu. Wiecie, ciekawska natura. No chyba, że pani domu lub Nourh zadecydowali inaczej. Odebrała kieliszek z winem, zakładając z przyzwyczajenia nogę na nogę, którą dokładnie okryła długą spódnicą.
- Po staremu. Przyleciałam sprzedać dom i spotkałam przy okazji dawno niewidziane rodzeństwo. Czasami wydaje mi się, że wszystkich ciągnie tu jak magnes! Gdzie nie spojrzę, jakaś znajoma twarz. - trochę niezręcznie było jej mówić o osobistych sprawach przy nieznanym wampirze, dlatego odpowiadała dość oględnie, choć nadal dostatecznie swobodnie. Spojrzała na dwójkę wampirów, przekrzywiając delikatnie głowę w bok jak jakiś zaciekawiony szczeniak.
- Jesteście rodziną? - spytała nagle prosto z mostu. W jakiś sposób byli do siebie podobni, ale w końcu lepiej zapytać u źródeł niż snuć domysły. No, chyba, że źródła nie zechcą odpowiedzieć - wtedy będzie musiała obejść się smakiem z zaspokojeniem ciekawości.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 273


PisanieTemat: Re: Death house   Sro Wrz 13, 2017 11:54 pm

Czyli jednak noc może się zapowiadać znacznie dłuższa niż mogłem na początku podejrzewać. Cóż wydają się bardzo pozytywne i przyjazne dla siebie. Aż gdzieś zapętliło mi się w głowie pytanie, że może nawet lepiej by im było jakby mnie nie było? Cóż, nawet wśród wampirów, panienki lubią sobie poplotkować bez cudzych samczych uszu. Ale czuje, że jakbym tak po prostu wyszedł to byłoby trochę nieswojo. Oparłem się o ścianę i skrzyżowałem ręce przy klatce. Ogon mi się już nieco intensywniej kołysał, co potwierdzało że czułem się już nieco swobodniej.
- Tak, wylądować.
Tylko tak jakby powtórzyłem jej słowa. Chyba tylko mi się pewne kwestie dość zabawnie kojarzą. Zachowałem to jednak dla siebie jako mamrotanie pod nosem i tylko przyglądałem doglądałem się, jak powoli dobierają się do picia. W sumie kompletnie nie wiedziałem co mogłem od siebie dodać, ciągle czułem presje że mają do siebie dużo do powiedzenia a Ja tutaj raczej mówić nie mam co. Gdy mówiła o specyfice miasta to tylko potwierdzająco potknąłem głową. Jednak był też moment kiedy zapytała się o więzy rodzinne, wtedy wymownie popatrzyłem na swoją kuzynkę. Wolę żeby stanowczo to z jej ust wypłynęło, więc dla pewności nawet zasugeruję żeby przejęła inicjatywę w wypowiedzi. Z trakcie tego wszystkiego zastrzygły mi uszy, a delikatny uśmiech nie schodził.
- Nadio?

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 591


PisanieTemat: Re: Death house   Sob Wrz 16, 2017 8:17 pm

Nawet nie wiedziałam, że wyjechałaś. Przez ostatni rok nie utrzymywałam z nikim kontaktów. Odcięłam się zupełnie od wszystkich znajomych.  
I to był ogromny błąd. Trzymając się kurczowo swojego szczeniaka jakim był Raven zaniedbała nie tylko pracę ale i ludzi z jakimi wcześniej zwykła się spotykać. Teraz to już nie miało kompletnie żadnego znaczenia. No może poza tym, że wypadałoby odświeżyć dawne znajomości i zacząć kompletować sprzymierzeńców na gorsze czasy. Nigdy nie wiadomo co czeka nas jutro. Zwłaszcza jeśli przyjrzymy się temu chaosowi jaki panuje w świecie. Najgorsze co może być to palenie za sobą mostów ale w tej materii jasnowłosa mogła być spokojna. Nie miała z nikim na pieńku. No może prócz jednej osoby.
Skoro sprzedajesz dom to znaczy, że zamierzasz wyjechać na stałe?
Nadia pominęła jedną, istotną rzecz w swoim toku myślenia. Wprawdzie pozbycie się nieruchomości mogło oznaczać chęć zerwania z obecnym życiem w Yokohamie ale kto powiedział, że Viv była w posiadaniu tylko jednego lokalu? Wampiry były zamożne i nierzadko posiadały więcej jak jeden dom. Nawet w tej samej okolicy czy mieście.
Blondynka spojrzała na kuzyna. Nie, nie było mowy o szczególnym podobieństwie między nimi. Prócz jasnych włosów nie łączyło ich praktycznie nic. Pomijając oczywiście bladą cerę, która była znakiem szczególnym całego gatunku.
Mój tato i matka Nou to rodzeństwo chociaż dzieli ich ogromna różnica wieku.
To chyba nic nadzwyczajnego, szczególnie, że żyjąc całymi wiekami można mieć dużo dzieci z różnymi partnerami. Akurat takie pokrewieństwo łączyło tą dwójkę.
Pochwal się ile już chodzisz po tej ziemi? Upiła łyk wina spoglądając ukradkiem w stronę mężczyzny. To trochę nieładnie, że Nadia nie wiedziała ile lat ma jej kuzyn ale wytłumaczenie było proste. Nie sposób zapamiętać wieku każdego członka rodziny, a są to, uwierzcie mi, duże liczby!

_________________
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Death house   Wto Wrz 26, 2017 8:33 pm

- To była dość nagła decyzja. - wzruszyła ramionami. Nie miała tu za wielu znajomych, dlatego zdecydowała się wrócić do Francji, gdzie czuła się swobodniej, tak samo jak w nowym, niedużym domku w Mediolanie. Może dlatego, że jednak była to Europa, bliższa jej kulturowo? Japonia do dzisiaj wydawała jej się za bardzo egzotyczna, przez co często z niej uciekała.
- Najprawdopodobniej. I tak częściej mnie tu nie ma niż jestem, więc szkoda, aby dom stał pusty tyle czasu. Zobaczymy czy jednak ostatecznie się zdecyduję. - pominęła kwestię, że faktyczną sprzedażą zajmowała się jej córka i to od niej wszystko zależało. Za dużo do tłumaczenia, zresztą, czy było to takie istotne? - A co u Ciebie? Stało się coś, że zerwałaś kontakty ze znajomymi? - cóż, miała nadzieję, że nie, bo nikomu nie życzyła źle, a zwłaszcza tym, których lubiła.
Ukradkiem przyglądała się milczącemu gościowi, który nie kwapił się do dołączenia do rozmowy wampirzyc. Nic dziwnego - jeśli co najmniej dwie kobiety siadają wspólnie przy butelce wina, wiedz, że cały wieczór minie im na pogaduchach o wszystkim i o niczym. A spróbuj je wtedy przegadać! Złoty medal dla odważnego i oficjalne gratulacje w ramce do powieszenia na ścianie, dla potomnych, oczywiście!
- O! Czyli bardzo bliska! - W wypadku wampirzych rodów pokrewieństwa były o tyle rozległe, że nierzadko spotykało się osoby, które nagle okazywały się twoją rodziną ze strony matki, siostry ciotki Stasi, ciotecznej kuzynki pradziadka Henryka. Oczywiście w jej przypadku nie miało to zastosowania bezpośredniego, gdyż jej prawdziwi krewni, cóż, wymarli. Choć może jeszcze istniała jakaś piąta woda po kisielu, którą mogła nazywać rodziną? Kto to wie.
Zwróciła wzrok na wampira, sącząc niespiesznie wino z kieliszka, gdy Nad zapytała go o wiek. W jakiś sposób, Vivien nadal fascynował długi żywot wampirów, mimo że sama była jednym z nich i czekał ją podobny los. Tyle lat i tyle przeżytych chwil, ba, może nawet wojen! Choć z drugiej strony, możliwe że z czasem zaczynało to być uciążliwe.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 273


PisanieTemat: Re: Death house   Sro Paź 04, 2017 8:29 am

(Wybaczcie moje niezapowiedziane opóźnienie. Spalił mi się zasilacz w komputerze i miałem ograniczone możliwości do odpisania.)

Poruszanie kwestii gdzie mieszkać i w jakim miejscu będzie komuś dobrze? Hah, włóczykije mojego rodzaju raczej nie mają takich dylematów. Jak mnie nigdzie nie wproszą do siebie, to każde miejsce na wypoczynek jest dla mnie dobre. Nigdy nie kupowałem żadnych włości i nadal nie odczuwam takich potrzeb. W końcu widać bym brał ze sobą jakiś dobytek poza ciuchami? Nie dość, że ciężko mi się wtrącić w ich rozmowę, to jeszcze poruszają tematy na których rzeczywiście niewiele mogę powiedzieć. Zostaje mi być po postu bardzo dobrym słuchaczem i robić należyty uśmiech do ich rozmów.
- "Różnica wieku?" Można wręcz powiedzieć, że to różnica wielu wieków. Nawet jeśli to rodzeństwo, to ciężko mówić o aż tak bliskiej więzi, skoro twój brat bądź siostra jest starszy od Ciebie kilkakrotnie więcej.
Wytłumaczyłem z wzruszeniem ramion, ale jednak to nie był koniec tego co chciałem poruszyć. Usiadłem po turecku na podłodze a mój ogon zaczął szorować ją swoim powolnym merdaniem.
- Jak spotkałem wujka, czyli tatę Nadii, to był małym szkrabem a Ja już wtedy byłem już dość wiekowym nieumarlakiem. Mijają kolejne lata i spotykam ponownie wujka, ale już jako dorosłego wampira, który już założył swoją rodzinę.
W sumie już długo nie widziałem ani wujka, ani kogokolwiek z rodziny Nadii. Czy powinienem pytać o nich? Może kiedy indziej jak będę z nią na osobności, chyba że same poruszą coś takiego. W sumie ominąłem sprawę mojego dokładnego wieku, ale chyba można sobie zdawać sprawę jakie mniej więcej czasy musiałem przeżywać.

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 591


PisanieTemat: Re: Death house   Sro Paź 04, 2017 9:35 pm

Nie było w tym kraju bardziej egzotycznego miejsca niż to miasto. Pomimo swej przeciętności na pierwszy rzut oka, skrywało wiele skrajności, które tworzyli sami mieszkańcy. Cała gama charakterów, podejścia do wszystkiego i wzajemne przenikanie się ras sprawiało, że Yokohama była wyjątkowa ale i w pewnym stopniu męcząca. Odpychała tak samo mocno co przyciągała i to stanowiło o jej nieprzeciętności. Aż dziwne, że do tej pory jedni nie zdeklarowali się wyrżnąć w pień drugich. Tutaj, mało który człowiek żył w nieświadomości sąsiadującej rasy a mimo to panował względny spokój, fenomenalne. Jak długo?
Rozumiem. Z pewnością szybko znajdziecie nabywcę. W końcu teraz ludzie uciekają z centrum miasta.
Aktualnie panujący trend nakazywał zamieszkiwanie przedmieść lub wiosek położonych nieopodal miasta. Tak zwane „sypialnie” cieszyły się dużą popularnością. Dla kogoś kto spędza kilka czy kilkanaście godzin za biurkiem w przeszklonym budynku, wizja domu z kawałkiem podwórka była prawdziwym ukojeniem.
To dom w mieście czy w okolicznych wioskach?
Nadia nigdy nie miała przyjemności odwiedzić posiadłości Viv ( i dać w prezencie standardowego storczyka)to też nie miała pojęcia o jego lokalizacji.
Rzeczywiście w naszym przypadku bliska i niebliska. Ludzie nie mają takich problemów.
Nadia mówiąc o różnicy wieku miała na myśli bardziej metryczkę niż dosłowny jeden wiek ale to drobny szczegół, który szybko został wyjaśniony. Popijając kolejny łyk wina postanowiła powrócić do poprzedniego pytania płomiennowłosej, które umyślnie pozostawiła na sam koniec.
Owszem, stało.
Zaczęła jak to mając w zwyczaju kompletując w głowie wszystkie wydarzenia żeby nie wprowadzać niepotrzebnego chaosu.
Miała krótką przygodę z łowcą, która zakończyła się fatalnie. Po roku zniknął razem z dzieckiem a ja mam powody żeby o wszystko oskarżać przewodniczącego.  
Ups. Czyżby właśnie bez wstydu przyznała się, że w jej życiu pojawiło się miejsce na epizod z łowcą, a jeśli dorzucimy do całej historii dziecko, to rzeczą jasną jest, że musiała go wpierw przemienić? Chyba szczerość w tym przypadku to dobre wyjście z sytuacji. Ubierając wszystko w piękne słowa sedno było niezmienne, a streszczenie całej bajki bez happy endu brzmiało tak jak wyżej napisano.
Ktoś usunął mi spory fragment pamięci ale mam pewne przebłyski tego co było.
Dodała sama od siebie upijając jeszcze jeden, mały łyczek. Jak dobrze to z siebie wyrzucić…

_________________
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Death house   Sob Paź 07, 2017 12:51 am

Cóż, wszystko wyjdzie w praniu, łącznie ze sprzedażą domu, a tym bardziej znalezieniem potencjalnego nabywcy. Jeśli się takowy nie znajdzie to, cóż, pewnie go zburzą lub popadnie w ruinę, stając się kolejną atrakcją dla żądnych przygód dzieciaków. Wielki, nowoczesny dom na skraju lasu, opustoszały i niszczejący - trochę creepy, co?
- Na skraju lasu. Chcieliśmy dom z dala od wszelkiego towarzystwa. Czasami trzeba od niego odpocząć. - zaśmiała się krótko. Fakt, nie zapraszała praktycznie nikogo do posiadłości z dość prostej przyczyny - nie przebywała w niej praktycznie w ogóle. Jak wspomniała, była w ciągłych rozjazdach, najczęściej poza granicą Japonii, więc nie miała nawet sposobności, aby zaprosić kogokolwiek na przysłowiową kawę. Z całą pewnością, gdyby osiadła tu na dłużej niż tydzień czy dwa, na pewno zaprosiłaby Nadię do siebie w odwiedziny. Cóż, czas pokaże czy będzie miała ku temu w końcu okazję. Sms sprzed niedługiej chwili zwiastował nadchodzące zmiany lub raczej, koncepcje zmian. Ciekawe ile z nich wyjdzie.
Przysłuchiwała się wymianie zdań między krewnymi, nie mając jednak zamiaru wtrącać się w tę kwestię. Choć Nourh nie odpowiedział wprost, można było dość łatwo wywnioskować, że jest naprawdę wiekowym wampirem o sporym bagażu doświadczeń.
- Czyli żyjesz około tysiąca lat? - strzeliła w ciemno, nie mogąc się jednak powstrzymać przed dopytaniem. Ciekawe, że jego fizjonomia nadal oscylowała około 25, maksymalnie 30 lat, mimo tak sporego wieku. Może wampiry, tak jak i ludzie, starzały się w różnym stopniu?
Powróciła jednak uwagą do Nadii, wsłuchując w każde jej słowo z należytą uwagą.
- Epizod z łowcą? - powtórzyła, mrugając szybko. Cóż, takiej rewelacji się nie spodziewała, i to z dzieciatym finałem! - Przemieniłaś łowcę? I dowiedział się o tym przewodniczący? To cud, że żyjesz, Nad! - nie miała nic złego na myśli, absolutnie, ale słysząc i widząc to, co wyprawia przewodniczący Rady, można było sądzić, że za wszelką cenę pragnie przywrócić wampirom rangę rasy panującej. Stosował przy tym bardzo surową dyscyplinę, czego dowodem był cały wampirzy kodeks. I tamta nowa dzielnica... Podejrzana sprawa.
- Skoro zniknął, może znalazł go dowódca łowców? Powinnaś teraz mieć się na baczności, Nad. Nie wiadomo co jednemu lub drugiemu chodzi po głowie... Próbowałaś któreś z nich odnaleźć? Dziecko lub tego łowcę, oczywiście. - dopytywała z zainteresowaniem i szczerą troską. Na ile mogła, chciała jej jakoś pomóc, nawet jeśli miałaby być to zwykła rada. Z tego wszystkiego upiła kilka porządnych łyków wina. Ta jedna butelka, którą przyniosła, mogła okazać się niewystarczająca, kiedy poruszano tak poważne tematy.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 273


PisanieTemat: Re: Death house   Nie Paź 08, 2017 12:09 am

Moment dalszego poruszania o sprawach domów już kompletnie zignorowałem. Posłuchałem co miały sobie do powiedzenia i pokołysałem się dziecinnie na boki. Gdy tor rozmowy wszedł z powrotem na temat wieku, przetarłem swoje leniwie ślepia. Oczywiste było, że Nad mówiąc o wieku nie miała na myśli pojedynczej wartości, co jednak nie zmieniało faktu, że chciałem wykorzystać te słowa do swojej wypowiedzi. Czy Ja w tym momencie stałem się dość chytry? Wyszczerzyłem się na moment sam do siebie i zaraz z powrotem tylko obserwowałem ich z uśmiechem, w końcu ten wyszczerz mógł wyglądać najzwyczajniej durnie.
- Ludzie mają za to inne problemy, a jej większej ilości nawet nie są świadomi. Przynajmniej do póki nie przychodzi ten czas. Ough, chyba odbiegam.
Machnąłem na boki płaską dłonią, jakbyś chciał by moje słowa gdzieś wywiały w eter. Przekrzywiłem zaraz głowę na bok. Płomiennowłosa tak bardzo ciekawa jak dość długo świat odczuwa ciężar mojego istnienia?
- Typowe wampierze o tak wielowiekowym pochodzeniu powinny wyglądać znacznie dostojniej o jeszcze bardziej wyrazistym charakterze, gdzie w oczach można szybko zauważyć trudy jak również doświadczenie. Prawda?
O tak, brak podawania oczywistej odpowiedzi to jedna z moich specjalności, albo zwyczajnie zboczeń. Ale kto by mi tam żałował?
- Czyli wszystko to czego najpewniej we mnie nie widać. Więc jeśli w jakiś sposób dziwi Ciebie, lub po prostu mi nie dowierzasz, to będzie to dla mnie zrozumiałe.
Tematy tak przeskakują. Od mieszkań, potem kwestiach płynącego czasu, aż do przykrych spraw. Jednak choć wolałbym się tutaj nie wtrącać, wypłynę pytaniem.
- Przewodniczący?
Hah! Tak, nie mam pojęcia że bawią się w coś takiego przywódczego.

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 591


PisanieTemat: Re: Death house   Wto Paź 10, 2017 8:10 pm

Komu jak komu ale jej takich rzeczy nie trzeba było tłumaczyć. Gdy sama musiała dokonać decyzji odnośnie lokalizacji swojego lokum, nie zastanawiała się nawet przez chwilę. Oferta w internecie natychmiast przykuła jej uwagę nie tylko ze względu na  zewnętrzny wygląd domu ale samo jego otoczenie. Drzewa, podjazd będący odnogą wąskiej dróżki i odległość od miasta to same atuty tej mało nowoczesnej budowli. Nie każdy musi mieszkać w oszklonym domu, z wystrojem skandynawskim lub  glamour i koniecznie szarymi ścianami, bo tak jest przecież modnie. Dom to miejsce gdzie mamy czuć się dobrze po powrocie z pracy czy dłuższych wojaży. O gustach się przecież nie rozmawia…
Doskonale Cię rozumiem.
Gładząc palcem brzeg szklanego wypłaszczenia, na którym utrzymywał się kieliszek, przeniosła znów wzrok na kuzyna. Faktycznie coś musiało być w ludzkim powiedzeniu, że to właśnie oczy są zwierciadłem duszy. Po nich można stwierdzić o wiele więcej niż po zewnętrznej aparycji bo Nou na starca wcale nie wyglądał.
Powinieneś być już dziadkiem.
Uśmiechnęła się blado nie mogąc nakłonić samej siebie do wyobrażenia sobie obrazka, na którym jej członek rodziny byłby otoczony przez gromadkę wnucząt a nawet prawnucząt.
Chyba jednak będzie potrzebna mała zmiana decyzji. Zamiast walić prosto z mostu poukłada to jakoś sensownie żeby zanadto nie zrazić do siebie towarzystwa. Przecież nie ma się czym szczycić, szczególnie, że finał jest jaki jest.
Tak jakoś wyszło. To bardzo skomplikowane i wiem, że miałam farta.
Cud, że żyje to raz, a dwa, że siedzi tutaj w jednym kawałku. Chyba oszczędzi szczegółów związanych ze spotkaniem starucha. To były tylko jej domniemania i nie miała na nie ani jednego dowodu więc słabo zmyślać historię, z której dobrze znany jest jej tylko finał.
Oczywiście, że próbowałam ale jak kamień w wodę
Wzruszyła ramionami w efekcie bezradnością, która stała się tak dobrze jej znanym uczuciem w ostatnich tygodniach.
Tak Nou. Stary, szlachetny wampir z rodu Kuro, który wymierza sprawiedliwość sam postępując w identyczny sposób.
I choć teraz jej odwiedź wydawała się mało precyzyjna to szybko wyjaśniła co chodzi jej po głowie.
Jakiś tydzień temu spotkałam przez przypadek młodego wampira krwi D a jego Panem był nikt inny jak Ostatni Sprawiedliwy. Oczywiście wszystko wbrew woli chłopaka ale marne szanse żeby ktoś, coś z tym zrobił.
Szukając kontaktu wzrokowego z towarzystwem przez chwilę miała nadzieję, że oni wpadną na genialny plan lecz szybko uświadomiła sobie realia. Nou nie zwykł popadać w konflikty z kimkolwiek a Viv jest tu przejazdem.

_________________
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Death house   Wto Paź 10, 2017 10:20 pm

Nie chciała wyjść na wścibską, ale tak, ostatnio coraz bardziej interesowała ją kwestia wampirzego żywota. Ciekawił ją fakt, że każdy z nich wyglądał inaczej i w innym stopniu jednak się starzał, prawie jak ludzie. Ona sama wyglądała na ledwie ponad dwudziestkę, a była bardzo młodym wampirem, jak na ogólne realia. Przysłuchiwała się więc białowłosemu w milczeniu, a gdy skończył, wzruszyła delikatnie ramionami. Nie odpowiedział jej wprost, więc niechybnie nie chciał się przyznać, co też uszanowała. Te enigmatyczne odpowiedzi gdzieś już nawet słyszała... I nie ukrywała, że dla jej ciekawskiej duszy, żądnej odpowiedzi natychmiast, były naprawdę irytujące. Jeszcze dobry wiek temu drążyłaby temat, aż nie wyciągnęłaby z delikwenta satysfakcjonującej odpowiedzi. Teraz jednak częściej odpuszczała, w zależności z kim miała do czynienia. Czasami lepiej było dać sobie spokój, tak po prostu.
"Tak jakoś wyszło" nie było tu zbyt fortunnym określeniem, ale przemilczała ten fakt. Każdemu zdarzają się chwile słabości, lecz później wynikają z tego różnorodne konsekwencje. Tak czy inaczej, skrzywiła się słysząc o poczynaniach samego starego przewodniczącego. Cóż za ironia losu, świat w tej mieścinie jakoś zawsze obracał się tylko wokół rodu Kuro.
- Jak nie ten mały szaleniec, Samuru, to teraz jego wuj, kuzyn czy kim oni tam dla siebie są... - mruknęła z wyraźną dezaprobatą. Ich parcie na szkło było aż niesmaczne. Nie mogła za wiele poradzić na bolączki Nadii nie tyle z samego faktu przebywania tu "na chwilę", co z tego, że również ona unikała angażowania się w jakiekolwiek konflikty. Nie była na tyle znacząca w wampirzym świecie, aby cokolwiek wskórać.
- Jednostki i tak niewiele mogłyby w tej sytuacji zrobić. Przewodniczący jest jak dobrze zabezpieczona twierdza. Tylko taran mógłby ją naruszyć... Albo niepozorna myszka. - myślała na głos. Przez głowę przeszła jej jedna osoba, ale szybko odrzuciła ten pomysł. - Zresztą, czy to nie domena polityki, że prawo obowiązuje wszystkich, tylko nie tych, którzy ją stanowią? - spytała retorycznie z wyczuwalną ironią. Nie przepadała za polityką, dlatego unikała jej jak ognia. To zdecydowanie nie było na jej nerwy.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 273


PisanieTemat: Re: Death house   Pią Paź 13, 2017 1:24 am

Dziadek? Te słowa spowodowały, że co najwyżej zmarszczył brwi i silniej naparłem rękoma na swoje kolana. Ogon na moment mi się zatrzymał w dłuższej konsternacji. Ostatecznie jednak tylko westchnął i na nowo szorowałem podłogę futrem.
- Dziadkiem... A nawet daleko bym był ojcem.
Wyszczerzyłem po tych słowach swoje bieliste ząbki jak również wilcze kły. Oparłem się mocniej o ścianę przyglądając się sufitowi. W tym momencie zaatakowały mnie liczne myśli, które kierowały się wspomnieniami licznych wieków. Ostatecznie przymknąłem oczy oddalając wszystkie te niepotrzebne bzdury i na nowo je otworzyłem, patrząc już teraz na plotkujące panny. Ale czy w sumie mogę to nazwać plotkami? To co poruszały brzmi dość poważnie i raczej ciężko takie sprawy lekceważyć. Moja bezkonfliktowość nakazywała mi siedzieć i milczeć w takich sprawach. Jak tylko powiedziała coś o rodzie Kuro, tylko namarszczyłem dłużej brew. W sumie Kuro jest dość popularne, albo po prostu ten ród nie jest taki mały. Ale najpewniej i tak nie znam jegomościa o którym prawią. Zostało mi jak zwykle potakiwać i wsłuchać się bardziej w rozmowę.
Podniosłem się i ruszyłem do kanapy. Co by nie było jednak pójdę w stronę lenistwa. Usiadłem w dziwnej pozycji przodem do oparcia kanapy, a samą brodę na nią położyłem i obserwowałem je miło. Odzywało się we mnie nieco przemęczenie, ale to nie czas udawać się do świata różnych marów. Moje słabowite ciało jeszcze powinno na trochę trzeźwego umysłu pozwolić.

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 591


PisanieTemat: Re: Death house   Pon Paź 16, 2017 7:00 pm

Nourh nie należał do tych łatwych rozmówców, którzy wprost odpowiadają na pytania. Konwersacja z nim wymagała wielu domysłów, przemyśleń i domniemań. Nadii to raczej nie wadziło chociaż niecodziennie każdy ma siłę i ochotę na błądzenie w labiryncie, w poszukiwaniu łatwych odpowiedzi.
Zakończysz żywot rodu.
Pogroziła palcem kuzynowi chociaż ten miał to pewnie głęboko w poważaniu. Nic na siłę i już lata nie te. Priorytety się zmieniają tak samo jak nasze podejście do różnych spraw. Liczyła się kariera i pieniądze a głupiutka blondi wymarzyła sobie męża, dziecko i biszkoptowego labradora na podwórku. Wspominałam o małym, białym domku? Nie? To wspominam. Jej marzenia tak tragicznie minęły się z rzeczywistością, że to nawet nie było żałosne.  Z upragnieniem wypatrywała czasów kiedy nauczy się śmiać z tego felernego roku ale bądźmy realistami. To szybko nie nastąpi. A w tym czasie trzeba uzupełnić wyczerpujące się zapasy wina w wysokich kieliszkach. Najpierw gościowi, później sobie. Tym razem nieco więcej niż za pierwszym razem bo i rozmowa stała się poważniejsza.
Szczerze miałam poczynania Samuru głęboko i pewnie nadal mało by mnie obchodziło co się u nich dzieje gdyby to nie dotknęło bezpośrednio mnie.
Podkreślając dodatkowo, że chodzi tu o jej własną osobę wskazała dłonią na okolice mostka. Stos płonących ciał, lewe interesy, przekręty, szara policja a nawet własny burdel. Miała to wszystko w dupie ale odkąd stary Hiro dopadł jej niewinną osobę, hodowała w sobie chęć zemsty. Codziennie karmiona stawała się coraz dorodniejsza i silniejsza. Wraz z nią dojrzewała niepewność co do samego Ravena. Czy żyje, co się z nim dzieje i dlaczego tak nagle przepadł.
Dlatego nie porywam się z motyką na słońce. W sproszkowanej formie będę mogła co najwyżej podrażnić jego wstrętne oczy.  
Unosząc do ust kieliszek, upiła spory łyk wina. A chwilę później kolejny.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Death house   

Powrót do góry Go down
 
Death house
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Death walks among you
» Wielkie rody Westeros
» Spis kadry Death City.
» Śmiercionośny tarot przepełniony nienawiścią
» Royal Opera House

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: