IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Midori

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Mieszkanie Midori   Nie Sie 28, 2016 5:56 pm

***
Mieszkanie składa się z kilku różnych pomieszczeń - przedpokój, kuchnia, łazienka i dwa pokoje różnej wielkości. To miejsce nie grzeszy wielkością, lecz dla osoby, która mieszka tutaj sama jest wręcz wystarczające. I tak, posiada okna.
Przedpokój - niewielkie pomieszczenie, gdzie jest szafa na ubrania wyjściowe, półka na kilka par butów, czy też dużej wielkości lustro, jak i wieszaki. Ściany są w kolorze brązowym, a na podłodze jest granatowa wykładzina. Z niebieskawo-białego sufitu zwisa żyrandol z jedną, samotną żarówką, gdzie włącznik do niej znajduje się przy drzwiach wyjściowych. Z przedpokoju można dostać się do każdego innego pokoju w tym mieszkanku.
Kuchnia - pomieszczenie tak jak w każdym innym mieszkaniu. Na podłodze zielone płytki, na ścianach tego samego koloru panele, jak i na suficie. Tutaj również jest tylko jeden żyrandol z jedną żarówką, a włącznik jest tuż przy wyjściu. Nie ma drzwi - jedynie kolorowa zasłonka. Zaś wyposażenie jest klasyczne; lodówka, kuchenka, blaty, szafki i tak dalej. Jak w każdym zwykłym domu.
Łazienka - cała w jasnym, niebieskim odcieniu. Kilka szafek, umywalka, wanna i toaleta. Również jest pralka i kosz na brudne ubrania. Włącznik światła znajduje się na zewnątrz, po lewej stronie od drzwi w białym kolorze.
Mniejszy z pokoi - na brązowych drzwiach tkwi kartka z napisem "Nie wchodzić". Jednak jeśli ktoś już tam zaglądnie, ujrzy istny chaos. Dlaczego? Ponieważ jest to "pracownia" właścicielki mieszkanka. Inaczej, miejsce, gdzie zajmuje się projektowaniem i tworzeniem własnych strojów. Nie panuje tutaj porządek. Można zobaczyć różne plany projektów strojów, rozrysowanych na różnorodnych kartkach, zaczęte i nieskończone ubrania, różne materiały potrzebne do ich tworzeniach, jak i powieszone na ścianach najnowsze twory. Dało się zauważyć, że nie wszystkie są stworzone tylko dla niej. Tutaj są dwa meble, które wyróżniają się z pośród tych szafek, gdzie trzyma swoje rzeczy - wielka szafa, najwyraźniej na stworzone już przebrania i biurko, na którym również leżą jakieś kartki.
Większy z pokoi - właściwie jest to w połowie salon, a w połowie sypialnia Yukari. Łóżko, szafka nocna i jakieś regały jak i duża szafa znajdują się po jednej stronie pomieszczenia, a po drugiej kanapa, dwa fotele, stoliczek na którym leży laptop i kilka innych rzeczy. Na podłodze jest fioletowy, puchaty dywan, a ściany zdobią zdjęcia - głównie na nich jest Midori w różnych strojach. Jest i skromny żyrandol, oświetlający wszystko tutaj.
***

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Nie Sie 28, 2016 6:18 pm

Po nieprzyjemnym prawie-spotkaniu z psem, nie spotkało już nic ich, co by zagrażało życiu i zdrowiu małej łowczyni. W ten też sposób dotarli do mieszkanka należącego do Midori - jej gniazdka. Na szczęście nie wiadomo ile nie szli, a tak, to jeszcze mogli podziwiać okolicę, nawet jeśli brakowało tutaj trochę ludzi.
Chwilkę później już byli w środku. Tam ściągnęła buty i poprowadziła Aku, jak i Zyuu do większego z pokoi. Zwierzątko już wybrało sobie miejsce - jeden z foteli, gdzie maluch zwinął się i położył się.
- Rozgość się - powiedziała łagodnie do jasnowłosego towarzysza, posyłając mu lekki uśmiech. - Co masz ochotę zjeść? Postaram ci się coś przyrządzić - dodała, ciesząc się w duchu, że niedawno uzupełniała zapasy, więc na brak jedzenia nie musiała narzekać. Jej zdolności kulinarne również nie były złe, jako nastolatka często gotowała rodzinie posiłki.
Międzyczasie czekając na jego odpowiedź, położyła obok kanapy torbę, którą miała przy sobie i przeciągnęła się lekko. Wiedziała, że niedługo później będzie musiała znów zająć się ranami, ale póki co, chciała go jako tako ugościć.
Jeśli się jasnowłosy zdecydował, ruszyłaby do kuchni, chcąc przygotować mu coś. Miała tylko nadzieję, że zaś to nie będzie nic skomplikowanego i wymagającego.
Oczywiście, jeśli do czegoś nie doszło strasznego, chwilę później przyniosłaby mu posiłek, samej siadając na kanapie, by chwilkę odetchnąć.
- Wybacz za bałagan, ale nieczęsto mam gości - przyznała cicho.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Nie Sie 28, 2016 6:56 pm

Nie za duże mieszkanie, nie za małe, w sam raz. Wreszcie mógł zdjąć z siebie kaptur i wyciągnąć kitkę, która zgnieciona nareszcie mogła cieszyć się wolnością. Tak samo jak stopy ozdobione w pazury, które uwolnił spod jarzma wygodnych, ale jednak przyciasnych w palcach adidasach. Zostawił obuwie w przedpokoju i dał się zaprowadzić do salonu. Tam przyjaciółka poleciła mu rozgoszczenie się, na co posłusznie zareagował zajęciem mebla i zerkając na gospodynię. Od razu chciała mu coś przyrządzić? Aż tak bardzo było słychać jego burczenie żołądka? No dobrze, w takim razie co mógłby chcieć zjeść? Hm... co jest proste do przyrządzenia, a na tyle sycące, by zapchać żołądek na kilka godzin?
-Yhm... może... może parówki?
Wiedział, że to nie jest wykwintne danie, i nie zabierze dziewczynie sporo czasu, ale oby tylko nie poczuła się urażona. Widział, że jest zmęczona, i najlepiej jakby wypoczęła. Tylko jak to zrobi, kiedy ugościła przyjaciela? Poszła do kuchni i chwilę jej nie było, za ten czas milcząco spoglądał to na torbę pozostawioną przez Midori, to na leżącego w najlepsze Aku. Trochę było mu wstyd za wproszenie się na darmową wyżerkę, ale rzeczywiście - dom Czarnowłosej to najlepsze miejsce do zwierzeń. Było tu bardziej przytulnie i prywatnie niż na otwartej przestrzeni.
Zaraz wróciła Yukari z posiłkiem i z cichymi przeprosinami. Młodzieniec od razu zareagował pomagając sobie gestykulacją.
-N-nie, nie, nie przepraszaj. Przecież nie wiedziałaś, że się spotkamy.
Wcinał jedzenie aż się uszy i ogon trzęsły z zadowolenia. Dobrze, że opakowanie parówek wystarczyło, by zapchać jego żołądek. Ah, dawno nie jadł wkładów hot-dogów, a tym bardziej nie maczał je w musztardzie i ketchupie. Oblizał palce z resztek smaku, po czym skinął głową w podzięce. Oby tylko Midori też coś zjadła, bo inaczej będzie mieć wyrzuty sumienia, że spełnia jego zachcianki zamiast kurować się. A właśnie...
Odłożył naczynie na stolik i skupił się na czymś innym. Skręcił się tułowiem do Yukari i przybrał odrobinę poważniejszy wyraz twarzy. Ślepia utkwił w jej miodowych oczach i odezwał się chwilkę później z lekkim zmartwieniem w głosie.
-Wiem, że nie powinienem pytać, ale nie daje mi coś spokoju. Mam przeczucie, że coś Cię boli. Przynajmniej fizycznie. Może mogę jakoś pomóc? Obiecuję, że nie będę pytać o szczegóły.
Zyuu wciąż wpatrywał się w łowczynię i był gotów na wszelki rodzaj pomocy. Jeśli długo zwlekałaby z odpowiedzią - oparłby się ramieniem o jej bok i łaskotał uchem jej policzek. I patrzyłby się na nią z miną zbitego psa. Robiąc przy tym oczy jak kot ze Shreka. Spora kombinacja na wymuszenie pewnych działań, chociaż Czarnowłosa mogła przejść przez szkolenie również w takim zakresie, uodparniając się na ładne oczka. Ale... chciał dla niej dobrze. Wzięła go pod dach, narażając się na kolejne kłopoty, w dodatku gości go i karmi, to jak mógłby się odwdzięczyć? Może szczerością? Przecież sobie ufają, prawda? Jak pokazać, że Midori może mu zaufać?
Delikatnie wplótł palce w jej dłoń i przytrzymał jej rączkę wpatrując się dalej w jej oczy.
-Jakbyś chciała o coś zapytać... pytaj. Postaram się odpowiedzieć.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Nie Sie 28, 2016 7:18 pm

Oczywiście, zrobiła dla siebie kromkę z serem, ale nic więcej. Za to przyniosła smakołyk dla Aku, by ten zjadł, jeśli miałby ochotę. Osobiście nie chciała jeść teraz za dużo, chociażby dlatego, że po prostu było już późno. Ale przynajmniej jasnowłosy się najadł, więc nie ma powodów do narzekania. I raczej jak na razie nie pomyśli, że Aku byłby całkiem dobrą przekąską.
Zamrugała powiekami, słysząc jego słowa. Nie wyglądała na taką, która paliła się do tego, by opowiadać o swoich zranieniach. Nawet jeśli robił taką minkę, że aż zrobił się uroczy... I na dodatek łaskotał ją w policzek. Aww... I co tutaj zrobić?
Skończyło się to na tym, że westchnęła głęboko.
- Masz rację - odparła po tym, chociaż nadal nie chciała mu o tym mówić, co było słyszalne w jej głosie. - Ale tutaj nic nie pomożesz - uśmiechnęła się smutno. - Te rany po prostu muszą się zagoić. Powinnam być bardziej uważna - podrapała się po policzku, wyraźnie zakłopotana. Akurat to nie odbiegało od prawdy, ale skoro nie wnikał w to, ona nie powiedziała, jak dokładnie nabawiła się nowych ran i stłuczeń.
Zamrugała powiekami, po czym delikatnie przekrzywiła głowę, zastanawiając się nad tym.
- Huh... Właściwie to nie wiem o co mogłabym się spytać... Bo zgaduję, że nadal nie chcesz mi powiedzieć, kto ci to zrobił, prawda? - mruknęła. - O wiem. Powiesz mi co porabiałeś przez ten rok?
Może skusi się chociaż na tyle, by opowiedzieć Midori? No bo... Mimo że tyle się nie widzieli, aż teraz ciężko było o cokolwiek pytać.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Nie Sie 28, 2016 7:58 pm

Trochę poczarował, to fakt, ale... nie miał złych intencji. W sumie co to za czary, które i tak nie odniosły oczekiwanego rezultatu? Nah, nie mógł gnębić zmęczonej przyjaciółki, nawet jak bardzo troszczył się o jej zdrowie, które okazało się nie być najlepsze. Skoro nic nie mógł zrobić, to tylko powiedział z nutą opiekuńczości w głosie:
-I na pewno powinnaś odpocząć.
Skinął głową zamyślony. Cóż, nie chciał naciskać, chociaż spowiedź dziewczyny niewiele wniosła. Przynajmniej przyznała się, tylko czy warto było i nawet takie skromne zeznania wymuszać na Midori? Najwyraźniej ta sprawa miała związek z jej przynależnością do Łowców Wampirów. Westchnął cicho, po czym pogłaskał ją po ramionku dla dodania otuch.
-Gomene, nie mogę. Nie chcę Cię narażać -uparł się tej wersji, w której tkwiło sporo prawdy, bo w rzeczywistości nie wiedział, jak zareagowałby na to Hiro - jego Twórca- że powiedział komuś spoza kręgów wampirów o swoim pochodzeniu- Co robiłem... pierwszy miesiąc musiałem spędzić większość czasu w laboratorium, aby przygotować się i oswoić się do nowego życia. Treningi, samokontrola, ćwiczenie mowy. Jak tylko mogłem wyjść na dłuższe spacery, to szukałem Cię, a potem wraz z kolegą aparatu fotograficznego, który zgubiłem tamtego feralnego wieczoru. Nie znalazłem do tej pory sprzętu, ale w końcu mogłem Cię spotkać. Dla mnie to najlepsza nagroda.
Uśmiechnął się lekko i wstał z kanapy, żeby zaproponować gospodyni:
-Opowiem coś jeszcze, tylko połóż się spać. Popilnuję Cię wraz z Aku, prawda?
Zwierzątko coś mruknęło na potwierdzenie słów Długouchego. Zyuu uparł się i czekał z dalszą częścią opowieści dopóty, dopóki nie spełniła jego prośby czy rady. Naprawdę chciał jak najlepiej dla jedynej dobrej duszy, z którą porozumiewał się mimo przeciwności losu.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pon Sie 29, 2016 9:17 pm

Ciut się naburmuszyła. Nie za bardzo podobało jej się to, że nadal to przed nią ukrywał, ale z drugiej strony wiedziała, że nie powinna aż tak bardzo go o to dręczyć.
-  Nie narażasz mnie - burknęła cicho. Więcej wiary w małą Midori! Ona nie da się tak łatwo dorwać! Nawet jeśli to jest szlachetnokrwisty wampir, przewodniczący Rady Wampirzej, i tak dalej... Ale oboje raczej o tym nie wiedzieli, nie? -  Naprawdę.
Za to wysłuchała kwestii jego "zajęć" przez ten czas. Laboratorium? Co on albo oni z nim robili? Najpierw podejrzane rzeczy, a potem może go jeszcze dręczyli? Przystosowanie się do nowego życia? Przełknęła ślinę. Jeśli teraz się tak zachowywał - pamiętała jeszcze o tym co miało miejsce w parku - to jak było na samym początku?
Ale niedługo potem zaczęła na niego fukać cicho. Oczywiście, nie obraźliwie czy coś, po prostu jego propozycja jej się nie spodobała.
- Nic mi nie jest - powiedziała do niego. - Nie chcę iść jeszcze spać.
Popatrzyła na niego uważnie, lecz przy okazji wyplątała szpilkę do włosów z fryzury, całkowicie rozpuszczając swoje długie włosy.
- Jak się położę to pewnie zaraz zasnę. I skąd mogę mieć pewność, że po przebudzeniu nagle nie okaże się, że gdzieś mi uciekłeś? - nie wiedziała, jakby teraz mógłby się on zachować. A nie chciała, by znikał nagle bez słowa!

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Wto Sie 30, 2016 9:02 pm

Może innym razem przełamie się i powie o Szlachetnym, ale jeszcze było za wcześnie. Stanowczo za wcześnie. Nie wiedział tak naprawdę, czy miał prawo w ogóle wspominać o jego relacjach z wampirami w obecności kogoś, kto poluje na nie. Nie mniej dla samej dziewczyny mógłby odważyć się na ten gest. Musiał jedynie dojrzeć do podjęcia decyzji, skoro gospodyni bez wahania w głosie zadeklarowała chęć poznania imienia jego Twórcy, nawet jeśli miałyby spaść na nią konsekwencje.
Oho, uparciuszka. Widać było po niej, że senna, ale uczepiła się stwierdzenia, że nie. Po co sobie samej przeczyć? Westchnął cicho z niemocy, że nie zdołał przekonać przyjaciółki do snu. Chociaż sama sobie zaprzeczyła, że jakby spełniła prośbę Zyuu - zasnęłaby na kamień. Obawiała się tylko tego, że jej gość wyparuje nagle i ją zostawi. Nic bardziej mylnego. Zwłaszcza, iż coś się w nim działo będąc w towarzystwie Czarnowłosej.
Jej piękne włosy... smukła szyjka, którą fryzurka delikatnie okalała i mogła łaskotać zamszową skórkę... Spuścił na moment wzrok z przyjaciółki. Nie dlatego, że go obrzydzała, tylko zawstydzała swoją pięknością i... czymś bliżej mu nieokreślonym. Musiał odstawić na bok niepewność i udowodnić Yukari, że nie zmieni zdania co do pobytu tutaj.
-Nie ucieknę. A żebyś mogła się upewnić, że mówię prawdę...
Ośmielił się usiąść tuż obok przyjaciółki, a palce ozdobione w pazury wpleść w jej gęste, rozpuszczone włosy. Lekko zakręcił nimi loczki, które bez lakieru czy innego specyfiku zaraz mogły wrócić do swojego normalnego ułożenia. Oczy młodzieńca przez ten ułamek sekundy stały się groźniejsze, chociaż tylko bawił się czarnymi kosmykami ludzkiej wojowniczki. Nie, nie tylko. Nim ujawnił sposób na dowiedzenie swojej tezy z pozostaniem w mieszkaniu Łowczyni, musiał je rozważyć. Chociaż zdawało się, że i tak zabrzmiał zbyt śmiało, gdy podał swoje dwie propozycje.
-...albo przywiążesz mnie łańcuchem do siebie lub do łóżka na czas snu, albo... położę się tuż obok Ciebie, abyś mogła czuć moją obecność.
Tu utkwił wąskie źrenice w miodowym spojrzeniu Midori i ostrożnie wyplątał palce z jej włosów, aby nie urwać ani jednego włoska. Mimo to wciąż siedział tuż tuż, jego ramię ocierało się o jej własne, boki ich ud także. Hybryda o dziwo przedstawienia trochę abstrakcyjnej i mogącą budzić zmieszanie sytuacji nadal miała poważny wyraz twarzy. I co więcej - zbliżył usta do jej uszka i wyszeptał jeszcze te słowa:
-Jeśli masz jakieś obawy co do drugiego rozwiązania, zawsze możesz mnie potraktować jak Pluszaka... Nie wiem, jak inaczej mogę dowieść, że chciałbym zostać przy Tobie.
Jej woń... słodka woń... podkręcała jego zmysły, lecz musiał trzymać emocje na wodzy. Być może właśnie powaga miała być maską zasłaniającą uczucie, jakie żywił do Złotookiej. Jako mieszanka genów trudno było mu wypracować jedno, spójne i zgodne spojrzenie na daną sprawę - zawsze powstawały wewnętrzne zamieszki i z różną efektywnością wyrażał je na zewnątrz siebie. Ale teraz, jak tak był blisko Łowczyni, zarówno geny królika, kota jak i psa były zgodne co do tego, że Midori była kimś więcej niż przyjaciółką.
Tylko nie mógł wypuścić szansy ze swych rąk.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Czw Wrz 01, 2016 9:07 am

Najwyraźniej czarnowłosa była tak zmęczona, że aż plątała się we własnych słowach... Jednak za nic nie przyzna się, że jest w takim, a nie w lepszym stanie! Da radę! Na pewno! Midori wierzyła w siebie w tej kwestii. W końcu, przecież kawa mogłaby jej pomóc, prawda? Może iść ją sobie zrobić?
Zerknęła na niego. Mówił, że nie zniknie? Właściwie... Mogła mu uwierzyć na słowo. Naprawdę. Ale zarazem tak długo się nie widzieli, że obawiała się, iż odejdzie bez pożegnania i znów nie będzie dawał żadnego śladu życia. Uśmiechnęła się do niego niemrawo. Widziała jego zachowanie i to, jak blisko się jej znalazł. Nie zareagowała jednak negatywnie. Była całkiem spokojna, lecz zastanowiła się, dlaczego go wzięł nagle na bawienie się jej kosmykami włosów. Huh?
Ale to co nadeszło potem... To było całkiem niezwykłe. Jego propozycje. Aż zamrugała oczami ze zdziwienia, odczuwając zarazem skołowanie. Chyba się przesłyszałam... - pomyślała najpierw. Lecz... Jednak nie. Kolejne jego słowa sprawiły, że dostała potwierdzenie. I co teraz?
- Aaa... - skołowanie. I na dodatek chyba zaczyna się nieco czerwienić. No co. Dziewczyna i chłopak, sami i ten proponuje wspólne spanie? Jak można inaczej zareagować. I na dodatek sposób w jaki to wypowiedział! Nie rzucił po prostu hasłem, co to, to nie, nagle znalazł się tak blisko, i jeszcze mówił do jej ucha...
- Aa... Eee... - zdecydowanie się biedna zaczęła czerwienić. Aż uniosła dłonie i zasłoniła nimi twarz, jak i zerwała się z kanapy. - Aww... Nie wiem nawet jak zareagować! - jęknęła jeszcze. - No... E... Rób jak chcesz! - wypaliła. Zyuu nie musiał mieć specjalnych zdolności, by widzieć, że Midori po prostu nie wiedziała co zrobić na taką propozycję, lecz przecież nie zaprzeczyła, ani nie zabroniła. - I-idę spać! - dodała jeszcze, ściągając z siebie akcesoria, które potem, jak i szpilkę do włosów, władowała do szafki nocnej. Nie spojrzała na niego, ponieważ nie wiedziała, co zrobi teraz na jej zachowanie. Zawsze mógł się wystraszyć i zrezygnować ze swojego pomysły. Jak zdołał mi to zaproponować z taką powagą? - pomyślała jeszcze.
Pozostawiła go na chwilę w pomieszczeniu, ponieważ udała się do łazienki, gdzie zdjęła swoją sukienkę i przebrała się w pidżamę. Całą niebieską. Również stanęła nad umywalką i obmyła twarz. Ogarnij się, Yukari, ogarnij. To nic takiego... T-to n-nic... P-pewnie się w-wystraszył i t-teraz go nawet nie ma. Możliwe, że zareagowała zbyt gwałtownie, ale pomimo swojej postawy i charakteru nadal była "nieskalana". Więc dlatego takie propozycje to dla niej zupełna nowość. Cholewka. Strasznie szybko mi bije serce. Muszę się uspokoić...
Po kilku minutach wyszła stamtąd i stanęła w pomieszczeniu, by też upewnić się, czy on jest nadal czy nie. Niezależnie od tego wszystkiego, poszłaby wprost do łóżka i nakryłaby się cała kołdrą.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Czw Wrz 01, 2016 4:41 pm

Jej zmieszanie było oczywiste, chociaż Zyuu po cichu liczył na... zgodę? Albo na jakąś propozycję ze strony dziewczyny? Przyglądał się uważnie jej reakcji, jej twarzyczce, która nabierała rumieńców. Niestety, jej dłonie schowały piękne lico i musiał zdać się jedynie na jej tętno, oddech, słowa. Niezbyt krzepiące, ale zarazem niczego nie zabraniające. Albo z grzeczności, albo pozostawiła do rozstrzygnięcia pomysły Hybrydy pomysłodawcy. Szybko ściągała z siebie akcesoria, które wplątały się we włosy lub ubiór ogólny, i wyparowała do łazienki.
Blondyn nie odrywał przez kilka sekund wzroku z przejścia do innego pomieszczenia, jakby odprowadził dziewczynę samymi ślepiami. Nieco nerwowo splótł palce ze sobą na kolanach i spuścił na moment głowę. Chyba za dużo życzył sobie od Yukari, i dlatego nie mogła z siebie wydobyć pełnej akceptacji. Może bała się go? Przecież zmienił się. Zresztą do tej pory ich stosunki były typowo przyjacielsko-kumpelskie i nikomu nie przychodziło do głowy wspólne spanie, nawet jeśliby do niczego nie doszło! Zyuu oczywiście nie chciał, by jego oferta zabrzmiała jak marny podryw na seks, bo nie o to mu chodziło! Eh. Na jego surowej twarzy pojawił się cień zażenowania, że prawdopodobnie zepsuł sporo tego, co udało im się odbudować. Może powinien machnąć na tą sytuację ręką i po prostu zasiąść w fotelu na przeciwko? Musiałby jednak zepchnąć Aku, a to ryzykowne zagranie.
Cóż... raz kozie śmierć.
Kilka minut przygotowań w łazience Midori wystarczyło, by pozornie została sama w pokoju. Na tyle czuła się swobodnie, że zdecydowała się od razu wskoczyć do łóżka i okryć kołdrą. Jak to zrobiła i utonęła pod pościelą - odkryła jednocześnie znanego młodzieńca, który zdołał się w tym czasie zakopać pod pościelą i który kulił się na skraju po drugiej stronie mebla. Leżał na jednym boku i utkwił złote tęczówki w kopce puchu, pod którą kryła się przyjaciółka. Powaga nie znikała z jego oblicza, chociaż okraszona była lekkim rumieńcem. Naprawdę go nie widziała, czy nie chciała widzieć? Albo może jednak przekonała się do niego? Już miał zamiar sięgnąć dłonią i objąć całym ramieniem Łowczynię, nie mniej wstrzymał się od tego. Bardziej naciskać Czarnowłosej nie śmiał, da jej wypocząć. Ale nie spuści ją z oczu, przynajmniej do momentu, kiedy sam ziewnął cicho i zmrużył ociężałe powieki. Wyrko Yukari było naprawdę wygodne i nakłaniało do snu zmęczony, lecz syty organizm. Trwał na warcie dwie godziny, i przez te dwie godziny nie odrywał ślepi od kopki pościeli obok niego czuwając, by osoba śpiąca w kokonie nie zbudziła się za wcześnie. I jego zmógł sen, więc oddał się w ramiona Morfeusza i nawet nie chrapnął. Uszy nastawione na sztorc czujnie wychwytywały każdy szmer, ale nie zawsze informowały o tym właściciela. Aż zupełnie odpłynął słysząc bicie serca Midori, które ukołysało go na dobre. Wyglądał tak spokojnie, jakby dawno nie spał na czymś wygodnym... albo dawno nie czuł się tak bezpiecznie jak u boku towarzyszki.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Czw Wrz 01, 2016 11:53 pm

Szczerze mówiąc, Midori była zdana na łaskę i niełaskę ze strony Zyuu. Nie zrobiła również sama nic więcej... A raczej nie mogła. Zetknięcie z pościelą sprawiło, że momentalnie odpłynęła, co też ukazywało, jak bardzo była zmęczona po dzisiejszym dniu. Więc nie mogła odpowiednio zareagować na obecność jasnowłosego w jej łóżku, jak i chociażby nie zabierać całej pościeli dla siebie. Biedny, a co, jak będzie marznąć? Może w nocy sam jednak przytuli się do puchatego naleśnika, Midori?
Jednak nie spała na tyle, ile mogłoby się wydawać. Niedługo potem sama dziewczyna się ocknęła, czując się o niebo lepiej niż wcześniej. Jej pierwsze zachowanie? Ujrzenie śpiącego Zyuu. Aż lekko się uśmiechnęła na ten widok. Wygląda... Bardzo spokojnie. I delikatnie. Przynajmniej powaga zniknęła z jego twarzy. Więc to wszystko skończy się na tym, że starała się bardzo ostrożnie przykryć kołdrą, tak, by oboje się pod nią znaleźli.
To nietypowe. Tak spać w jednym łóżku... - spuściła lekko wzrok, znów się rumiejąc. Jasnowłosy chyba nie zrozumiał, że takiego typu propozycje mogły ją naprawdę zawstydzań. Nieważne czy chodziło tutaj o sam seks czy po prostu o współdzieleniu jednego mebla - spanie tak blisko przedstawiciela płci przeciwnej to nie było byle co. Dodając do tego fakt, że to nie jest pierwsza lepsza osoba... Baka... Pomyśl trochę zanim z czymś wyskoczysz - delikatnie pogłaskała jego policzek, zanim znów zaczęła trzymać przy sobie rączki.
I chwila. Właściwie, co teraz? Jeśli nie miała możliwości ruchu, musiałaby chyba czekać, aż ten się sam obudzi. A jeśli zaś miałaby... To chyba czas na wstanie. Może zrobić jakieś śniadanie? Dla całej tej trójki, bo i o Aku nie wypada zapominać.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pią Wrz 02, 2016 4:16 pm

Nie to, że nie chciał... przytuliłby się do przyjaciółki, lecz nie chciał przerywać jej snu. Jeszcze nie nauczył się delikatności w każdych warunkach, i prawdopodobnie nie zrobiłby tego tak zręcznie jak Czarnowłosa z opatuleniem ich obojga kołdrą. Bo ani nie drgnął, spał jak zabity, ale bardzo spokojnie. Nawet koiła mu nerwy czułym głaskaniem po policzku, od którego nawet oddychanie złagodniało. I jak tutaj nie chcieć spać u boku Yukari? Rzeczywiście zbyt śmiało sobie poczynał, lecz przecież nie miał złych zamiarów. Przynajmniej miała pewność, że nie zerwie się bez jej wiedzy z łóżka i ucieknie.
Spałby pewnie jeszcze dłużej w błogim stanie, gdyby nie światło wpadające do środka i padające na jego twarz. Śmiesznie zmarszczył nosek i powieki, które niebawem otworzył i skierował wąskie źrenice jak u kota na osobę obok. W duchu ulżyło mu, że nie zwariował, tylko naprawdę leżała obok niego najlepsza istota na całym świecie. Czuł jej ciepło, słyszał spokojniejsze niż wczoraj bicie serca, a przede wszystkim widział jej cudne oczy, w które utkwił zaraz swoje dzikie patrzałki.
-Dzień dobry, Midi.
Uśmiechnął się lekko i z taką jakby satysfakcją, że dziewczyna nie uciekła od niego - mimo dyskomfortowej sytuacji. Powoli podźwignął się z pozycji leżącej do siadu i tarł nadgarstkiem zaspane oczy. Włosy sterczały mu we wszystkich kierunkach świata, co nawet przejechanie palcami niczego nie rozwiązało.
-Mam nadzieję, że wyspałaś się... mimo wszystko.
Lekko spuścił uszy po sobie i skierował wzrok na bok z lekkim rumieńcem pod powiekami. Bezwiednie powędrowały palce na policzek, po którym głaskała go Yukari jak spał. To było naprawdę miłe uczucie - nie wiedział skąd pojawiło się, lecz towarzyszyło mu przyjemne mrowienie aż do tej chwili. Przez moment znów oderwał się sobą od ziemi i bujał w myślach, które wreszcie ułożył w coś logicznego i patrząc się na Łowczynię powiedział:
-W podzięce za wspaniały nocleg zrobię dla wszystkich śniadanie, a Ty jeszcze odpoczywaj.
Nie czekając na słowo sprzeciwu, wyskoczył z łóżka jak poparzony i dał nura do kuchni, znikając za kolorową zasłonką. Aku mógł nie ufać umiejętnościom kulinarnym chłopaka, bo poczłapał za Zyuu i miał go na oku, gdy ten grzebał po szafkach i lodówce. Wyjmował przydatne przedmioty i składniki na blat. Niekiedy pazury u rąk przeszkadzały w delikatnym pochwyceniu na przykład jajek (dwa wylądowały na podłodze, które rozbiły się, ale nie zmarnowały się - Aku się tym zajął), lecz jakoś sobie poradził. Patelnia, olej, mąka, mleko, jajka, masło... Uff, zrobiło się gorąco przy palniku, więc zdjął z siebie górę odsłaniając nagi, atletycznie umięśniony tors i ramiona. Skupiony na przyrządzaniu posiłku ignorował przez kilka minut otoczenie, aż wyszedł z kuchni z dwoma talerzami i jedną miską dla zwierzątka na głowie. Wszyscy dostali to samo, chociaż w nieco odmiennych proporcjach. Aku najwięcej dostał owoców, ale i na talerzu dla przyjaciółki sporo ich się zmieściło obok omletów.
Rozłożył posiłki i przysiadł do swojej porcji, lecz z degustacją poczekał na Złotooką. Niech pierwsza rozpocznie biesiadę. Miał nadzieję, że zasmakuje jej, wszak starał się jak mógł. Ah! Jeszcze zapomniał o napoju! Ponownie dał skok do kuchni i rozglądał się za czymś do picia. O, sok pomarańczowy! Rozlał do szklanek i ostrożnie trzymając szklane naczynia doniósł do reszty śniadania. Znów zasiadł obok Midori i zachęcił do skosztowania owocu porannej pracy Hybrydy.
-Smacznego.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Wto Wrz 06, 2016 9:46 pm

Aww... Ta cała sytuacja... Raczej nie powinna mieć miejsca! To takie zawstydzające, a Midori nawet sama nie wiedziała dlaczego miała ochotę spalić buraka i schować się jak najgłębiej pod pościelą. Nawet jeśli nie czerwieniła się cała, po obudzeniu, Zyuu mógł zobaczyć na jej twarzy rumieńce. Podciągnęła nieco kołdrę, by zakryć twarz na tyle, aby było widać jedynie jej oczy. I tak wpatrywała się w niego.
- Dzień dobry, Zyuu - przywitała się z nim, mówiąc ciut stłumionym głosem. Spali razem. To dziwne, że te dwa słowa przywodziły takie rzeczy na myśl, że aż niepasujące do aktualnej sytuacji. Dobrze, że byli sami, chociaż Aku raczej nie był zadowolony z takiego przebiegu wydarzeń. Możliwe, że jasnowłosy chłopak zajął miejsce, które zwykle on wybierał jako te do snu.
Uśmiechnęła się łagodnie, widząc stan jego włosów. Uroczo. Nie wiedziała czemu, ale ten widok sprawił, że zrobiło się jej cieplej na sercu.
- Wyspałam się - powiedziała do niego. Nie musiał się martwić o nic, stan Midori akurat był bardzo dobry, jeśli chodziło o energię.
Co tutaj dalej... Cóż, w chwili, gdy poszedł się ubierać, Midori sama wyszła z łóżka. Starała rozczesać palcami włosy, by wyglądały w miarę dobrze, jak również i wyciągnęła telefon z szufladki i spojrzała na ekran. Nieco posępniała, po czym odłożyła go na bok i wzięła się za ścielenia łóżka, gdy ten zajmował się przygotowywaniem posiłku. Martwię się, co z nim. Mam nadzieję, że się wybudził już.
Powąchała powietrze i westchnęła cicho. Czuła już zapach przygotowanego jedzenia, a gdy odwróciła się, zobaczyła akurat, jak przynosił jedzenie. Pokręciła lekko głową.
- Mogłeś wołać, pomogłabym ci to przynieść - zwróciła się łagodnie do niego, gdy ruszyła i zasiadła do posiłku. Spojrzała na niego. - Dziękuję - zwróciła się do niego. - I nawzajem, smacznego - skoro Zyuu przyniósł jedzenie i picie, to sztućce zapewne też. Więc skoro tak, to Midori wzięłaby i skosztowała przygotowanego posiłku. I tak, nadal nieco się rumieniła, ale to wina jego! Był teraz bez podkoszulki, no!

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Sob Wrz 10, 2016 12:24 pm

Całe szczęście, że nie dał jej tak w kość i mogła się wyspać. Tylko... czemu chowała się pod kołdrą? Przekręcił lekko głowę na bok z pytajnikiem nad łepetyną, ale i tak jak powiedział, tak zrobił śniadanie. Ale nurtowało go zachowanie dziewczyny. Czy aby na pewno wszystko było w porządku? To ze wstydu, że dzieliła z nim łóżko czy z czegoś innego? Nu... jak będzie chciała, to mu powie. Nie będzie naciskać.
Jak już zasiedli przy posiłku poszły kulturalne zwroty, prócz do Aku, który miał swój świat tuż przy misce.
-Aj tam, dałem radę -powiedział pogodnie, po czym po jej kolejnych słowach odpowiedział niezmiennym tonem- Dziękuję.
Odwzajemnił zarówno pozdrowienie, jak i uśmiech. Cieszył się, że Gospodyni zasmakował posiłek, który naszykował. Inna sprawa, że w kuchni jest taki bajzel, jakby przeszło tornado, ale przynajmniej mógł wyręczyć dziewczynę w przygotowaniu śniadania. Trudniej będzie go zmobilizować do sprzątnięcia, lecz nie będzie się upierać. Sam narobił syfu, to musi posprzątać.
Zerkał co jakiś czas na Midori, która miała wypieki na twarzy zastanawiając się, czy coś zrobił nie tak. Dla pewności przetarł sobie dłonią nos i kąciki ust, bo myślał, że się ubrudził. Zupełnie nie wpadł na to, że to sprawka roznegliżowanego ciała... od pasa w górę. W przeciwieństwie do Złotookiej nie posiadał zbyt wielu blizn, bo szybko się goją na nim rany. Jak na psie. Największa przebiegała od prawej łopatki do kręgosłupa i wyglądała jak zadana szponami jakiegoś drapieżnika. Nie narzekał, więc chyba nic mu nie dolegało w tej kwestii. Wcinał omlety gołymi rękoma, i przegryzał owocami, lecz wzroku dalej nie odrywał od Midori. Chyba się nad czymś zastanawiał, bo po skończonym posiłku, mimo ładnego uśmiech, pochwycił swój talerz i szedł wolno do kuchni z zamyśloną miną. Ogon machał za nim jeszcze wolniej, ale odzwierciedlał nastrój właściciela. Zyuu wrócił niebawem z kompletnym ubiorem i jeszcze usiadł na moment obok Czarnowłosej na kanapie.
-Jeszcze raz dziękuję za nocleg i miłe towarzystwo, jednak nie mogę dłużej nadużywać Twojej gościnności. Pewnie masz sporo spraw na głowie. Zanim jednak pójdę, chciałbym coś powiedzieć. To ważne.
Jeśli dostałby na to pozwolenie bez cienia sprzeciwu, pochwyciłby ostrożnie dłonie Łowczyni i przylgnąłby je do swojego lekko rumianego policzka. Starał się być jak najdelikatniejszy, tylko czy to tak było odczuwane przez kompankę? Oby! Nie darowałby sobie tego, gdyby wyrządził krzywdę jej wspaniałej osóbce. Zwłaszcza po tym, jak zachowała się wobec niego w nowej sytuacji. Był pełen podziwu dla niej. I mimo, że jest Łowczynią, to i tak mógł jej zaufać w pełni. Tak czuł. Jedyne, czego nie mógł zdradzić, to swego Pana. Naprawdę obawiał się tego panicznie.
-Brakowało mi Ciebie, Midi. Tylko dzięki Tobie nie poddałem się i starałem się zachowywać chociaż odrobinę ludzkich odruchów. Ale...
Tu odsunął rączki Czarnowłosej od twarzy i utkwił głęboko wąskie źrenice w źrenicach przyjaciółki przybierając na twarzy śmiertelną powagę. Nawet dało się wyczuć chłód z mieszanką tajemniczości w głosie chłopaka. Yukari chciała wiedzieć jak najwięcej o młodzieńcu, to nie zostanie dłużny. Nie musi mu się spowiadać w zamian za jego spowiedź, ale Zyuu potrzebował tego. Żeby poniekąd ostrzec najbliższą mu osobę.
-...jeśli kiedykolwiek stanę Ci na drodze w inny sposób niż teraz, nie musisz się wahać. Miałem niestety takie dni, że nie wiedziałem, co się ze mną działo. Mimo wszystko będę pilnować się, aby nie doszło do tragedii. Albo będę wtedy unikać skrzyżowania naszych dróg, żeby oszczędzić przykrego widoku.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Nie Wrz 11, 2016 8:48 pm

Ou, może to dobrze, że nie widziała efektu ubocznego tego przygotowania, bo mogłaby się troszkę załamać. Nie wiadomo, co dokładnie wyczyniał tam Zyuu, lecz zaś dziewczyna nie wnikała w to aktualnie - cieszyła się po prostu, że mogła spędzić z nim chociaż trochę czasu, nawet jeśli to był wspólny posiłek. No i spanie... Ah, na samą myśl o tym chciała się zaczerwienić do końca i schować. To takie zawstydzające! Aż nie wiedziała jak on mógł reagować na to tak spokojnie. A może... Był przyzwyczajony do tego, by spać z dziewczynami? Może jeszcze z jakąś sypiał?! Myśli Midori na krótką chwilę krążyły wokół tego tematu. Nie, nie, nie mogę o tym myśleć. Ba, to nawet nie jest moja sprawa...
I naprawdę nie zauważał o co chodziło? To było nawet urocze... Ale i zawstydzające... Chociaż sama nie wiedziała nawet, dlaczego reaguje na to w ten, a nie w inny sposób. W końcu... Przyjaźnili się, prawda? Więc, więc... Więc dlaczego?!
Nie odzywała się jednak na ten temat, ostrożnie i powoli jedząc przygotowany posiłek. Nie spieszyła się z tym zbytnio. Chociaż jej uwadze nie umknęło zachowanie Zyuu. Chodziło mu coś po głowie? Może znów jakoś o wszystko się zamartwiał? Uh... Może jednak powinna go wypytać o co chodziło?
Więc widząc, że powrócił, pozostawiła posiłek w spokoju i skupiła na nim swoje złote oczy.
- Nie nadużywasz. Możesz zostać tutaj - odpowiedziała mu po prostu tak. - Nie martw się tyle, Zyuu. I dobrze, wysłucham cię.
Ale co nastąpiło później mogłoby sprawić, że dziewczyna śmiało by się zarumieniła. Ta bliskość. Te słowa. Zdecydowanie coś sprawiało, że nie miała kamiennego wyrazu twarzy. Dlatego też uśmiechnęła się do niego lekko.
- Nie przybieraj takiego strasznego wyrazu twarzy, Zyuu - powiedziała. - I przestań się martwić tyle. Cieszy mnie to, że się nie poddałeś. Dziękuję ci - uniosła dłoń i delikatnie musnęła jego policzek palcami. - Nie interesuje mnie to, jak się zachowasz. Która część ciebie przejmie nad tobą kontrolę. Dla mnie będziesz nadal jedną i tą samą osobą. I nie martw się. Dam radę. Jeśli będzie trzeba... Tylko nie bądź zły, jeśli zdarzy mi się być nieco bardziej szorstką niż zwykle - po tych słowach przysunęła się do niego, zdejmując palce z jego policzka i delikatnie pocałowała go w to samo miejsce, gdzie wcześniej była jej ręka. Po czym odsunęła się od niego, już wstając z miejsca. - No nic, nie mogę wiecznie siedzieć w pidżamie - rzuciła. Miała zamiar iść się przebrać.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pon Wrz 12, 2016 5:24 pm

Ha, o spanie z innymi dziewczynami Yukari mogła być spokojna. Zyuu nie był tego typu facetem, a tylko tak jakoś odważył się - bez skrupułów - na wkroczenie na terytorium Łowczyni, na jej łóżko. Aż tak bardzo brakowało mu Czarnowłosej, że chciał być tuż obok. No i martwił się wtedy jej stanem zdrowia. Teraz też, lecz wyglądała i chyba czuła się lepiej. Nie skarżyła się na nic, to bardzo dobrze.
Więc... w zasadzie mógłby już iść, prawda? Stąd to wyznanie przymilając się do jej rączek. I poważniejsza kwestia, którą zupełnie zignorowała na rzecz wsparcia. Zaproponowała mu nawet, że może zostać u niej. Ale jak zostać? Na chwilę, czy dłużej? Dbała też o to, żeby nie zamartwiał się pocieszając i głaszcząc jego policzek. Zyuu powoli pozbywał się poważnej miny, z każdym wchłoniętym słowem z uśmiechniętych ust Midori. Aż klapnęły mu uszy z niedowierzania, że potrafiła być dla niego taka dobra. Nawet ostrzeżenie, mimo prawdziwej treści, przełknął spokojnie i ze zrozumieniem. Lecz nie wszystko da się pojąć.
Jak chociażby pocałunku, od którego momentalnie wyprostowały się ku górze uszy. To... to było... nieziemskie uczucie! Spalił buraka od buziaka, aż zamarł mu głos w gardle z totalnego zaskoczenia. Speszył się momentalnie, aż musiał usiąść mocniej na kanapie, bo zmiękły mu nogi w kolanach. Jego przyjaciółka... właśnie go pocałowała! Jeśli chciała zaszokować kolegę, to udało jej się to w stu procentach. Ale... czy to dlatego, że chciała się odegrać za wskoczenie do łóżka, czy coś więcej?
Czy byłoby możliwe być kimś więcej dla dziewczyny niż przyjacielem? Ale... on przecież... totalnie wybiła go z rytmu, lecz w tym pozytywnym sensie. Uśmiechnął się z rozmarzeniem kącikiem ust.
-Uhm... d-dobrze Mi... Mid-...
Urwał słowo nagle, źrenice w oczach zwęziły się do ledwie widocznych kresek. Co... co się dzieje? Jego świadomość zaszła mgłą tak gęstą, że aż stracił przytomność. Tak jakby ktoś uderzył go mocno w głowę. Zsunął się z kanapy i padł jak lalka - bezwiednie, pod wpływem siły grawitacji.
Dopiero po pięciu minutach udało się ocucić chłopaka, który wpierw niuchał nosem otoczenie, leniwie otworzył powieki, ale ślepia jakimi łypał na otoczenie pozbawione były logicznego myślenia. Rozglądał się podejrzliwie, nawet na Czarnowłosą, której nie rozpoznawał. I jakoś go irytowała, nie wiedział czemu. Może wyczuwał jej lęk? Cicho warczał gardłowo, wyglądał groźnie z rozrośniętymi pazurami i kłami. Na ratunek Midori ruszył o wiele mniejszy, ale bojowy Aku, który nie pozwolił, aby jego pani stała się krzywda. Odgradzał mu drogę do Łowczyni. Oj, nie spodobało się to Złotookiemu.
-Woof, woof, woof!
Zaczął szczekać na Aku, który od razu poderwał się sprzed dziewczyny i dał nura do innego pokoju. Chłopak także, schodząc z dwóch nóg na cztery, pognał za zwierzakiem aż podwinął dywan w salonie. Zwinny pupil Midori potrafił uniknąć łap i zębisk Hybrydy, ale tylko tym bardziej rozzłościł Blondyna, który aż ujadał za nim przeraźliwie i kłapał zębiskami, jakby chciał go dopaść i zjeść. Nie minęła minuta, a tu nagle sierść chłopaka uniosła się ku górze, a sam zaczął prężyć kręgosłup tak giętki, że nieludzki. Uszy za siebie, ogon z wolna okręcał się za plecami, chociaż wcale nie był długi.
-Pchhhh!
Zasyczał i fuknął jak kot, tym razem nastąpiła zmiana - sam uciekał przed Aku. Mogło to wyglądać zabawnie, lecz zagubionej i zdezorientowanej Hybrydzie nie było do śmiechu. Taki się zrobił misz-masz w mieszkaniu Łowczyni, taki hałas, że mogliby się sąsiedzi oburzyć. Ale nawet szybko ucichło, gdy Zyuu został osaczony przez zwierzaczka Yukari. Tak, jak weszła ponownie do salonu, mogła ujrzeć kulącego się na wierzchu szafy chłopaka, który z wąskimi źrenicami w oczach wpatrywał się z wyraźnym strachem na mniejszego kompana dziewczyny. Trzymał się rękoma za głowę i piszczał cicho nie mogąc zrozumieć, co się z nim dzieje. Utknął na szafie i nie zamierzał się stamtąd ruszać! Dookoła meble uzyskały niepowtarzalne zadrapania od pazurów młodzieńca, a większość firanek i zasłon wyglądała jak po przejściu trąby powietrznej.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Wto Wrz 13, 2016 12:14 pm

Oho, więc tak reagował na jej działanie? Oczywiście, Midori sama była nieco zarumieniona przez to, na co się ośmieliła, ale nie zareagowała tak gwałtownie jak Zyuu. Uśmiechnęła się do niego jeszcze raz, nie będąc pewną, co powinna dodać jeszcze. Lecz... Jednak nie było na to czasu. Nawet na pójście się przebrać, ponieważ... Co się działo?
- Zyuu? Zyuu?! - szybko znalazła się przy chłopaku, nachylając się nad nim i sprawdzając czy oddycha. Hola, hola... Nie reaguj tak gwałtownie - nie wiedziała co to spowodowało. Chyba nie przez ten mały pocałunek? Jeśli tak, to naprawdę źle!
Bądź co bądź, gdy upewniła się, że oddychał, wzięła się za próbę ocucenia go. Nie wiedziała co spowodowało to, że nagle odleciał. Uh... Nie mogę wymyślić sensownego wyjaśnienia. Może to chwila słabości? Nie wiedziała co się z nim działo, więc nie pozostawało jej nic innego, jak wybudzenie go.
Po kilku minutach jej się udało... Ale coś zdecydowanie było nie tak. Odsunęła się troszeczkę od niego, patrząc zarazem z niepewnością na chłopaka. To zachowanie...
- Z-zyuu? - odezwała się z wahaniem, nie wiedząc za dobrze, jak właściwie powinna na to zareagować. Na co dokładniej? Na jego zachowanie. Wąchanie, wzrok jaki jej posyłał, a nawet ta reakcja, od samego początku negatywna. Co się dzieje? - przygryzła dolną wargę mając nadzieję, że jednak jej się to wydawało.
Figa. Przeliczyła się. Warczenie, jak i wygląd, który według jej opinii zmienił się na o wiele groźniejszy, sprawił, że cofnęła się jeszcze bardziej, czując jak w niej narastał strach.
- C-co... - dlaczego się tak zachowywał? Dlaczego? Chciał zrobić jej na złość? Przypadkowo to robił? Może chciał ją przetestować? Bądź co bądź, czarnowłosa nie była zdolna do jakiegokolwiek ruch. Jej fobia sprawiała, że uczucie strachu gwałtownie ją zalało. Gdyby skoczył na nią, straciłaby przytomność... W najlepszym przypadku.
Na szczęście Aku wiedział co robić. Nie przejmując się tym, że jasnowłosy był o wiele większy, stanął w obronie ciemnowłosej. Na dźwięk szczekania skuliła się na chwilę, dopóki nie umknęli oboje gdzieś. Szczerze mówiąc, kiepska z niej wojowniczka i obrończyni, ponieważ nie ruszyła się z miejsca, dopóki nie usłyszała syczenia... Kota? Huh?
- Aku? Zyuu? - dopiero wtedy zmusiła się by wstać i zobaczyć co się dzieje. Lekko chwiejąc się na nogach, zaczęła krążyć od pomieszczenia do pomieszczenia, obserwując również szkody, jakie powstały przez ten czas. Cholera... Co się dzieje? Nie rozumiała tego.
Hałas w końcu umilknął, a Yukari została uraczona widokiem w postaci chłopaka siedzącego na jej szafie i kulącego się. Bał się? Nic... Nic dziwnego. A nie, to wszystko jest dziwne! Czemu się tak zachowywał? Łowczyni trochę jednak połączyła fakty i uznała, że jakimś cudem miał reakcje i inne rzeczy jak zwierzę. Zero człowieka. Więc... Czy spróbować go potraktować i uspokoić jak stworzonko? Tylko czy to się uda?
- Aku, spokojnie. Pilnuj - zwróciła się do Sungura. Miało to oznaczać, że miał zareagować dopiero w chwili poważnego zagrożenia. A nuż może uda im się nawiązać kontakt wzrokowy? Bądź co bądź, czas skupić się na tym co miało tutaj miejsce. A skoro nie było akurat psa...
Uśmiechnęła się łagodnie i wyciągnęła ręce w stronę chłopaka, chcąc go w ten sposób złapać, gdyby zechciał zejść z tej szafy.
- Chodź do mnie - powiedziała do niego. Nie... Nie potrafiła zrozumieć właściwie co się dzieje. I dlaczego to robiła. Mimo to starała się, by w jej głosie było słychać łagodność i spokój, by jakoś dotarło do niego, że Midori nie stanowiła niebezpieczeństwa. - No chodź. Śmiało - ale czy właściwie zrozumie co mówiła? Szanse były nikłe. Więc może odczyta po zwierzęciemiu emocje i inne rzeczy? Nie wiadomo. Czas zobaczyć, co zrobi. I oby nie zareagował znów jako pies, bo mogłaby go ze strachu potraktować chociażby zaklęciem, które krępuje ruchy.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pią Wrz 16, 2016 5:07 pm

Całe szczęście, że to nie pocałunek był winowajcą utraty przytomności i zmianie osobowości na mieszankę trzech zwierząt. Wiele by stracił, gdyby nie mógł przyjmować dobrych gestów. Gdyby nie mógł ich czuć, ani przekazywać innym. Przyjaciółka zasługiwała na wszystko co najlepsze.
Na pewno nie na demolkę jej mieszkania.
Siedząc skulonym na szafie nie potrafił opanować strachu przed Aku, który mimo, że już nie ujadał na Zyuu, to w oczach Hybrydy nadal był niebezpieczny. Zachowywał się jak królik skryty w norce przed zjedzeniem w całości. Mimo pokaźnych pazurów i kłów zdawał się zapomnieć, że ma bogaty arsenał ofensywny - lepiej dla Midori, która odważyła się mimo swojej fobii zawołać do siebie nieposłuszne zwierzę. Młodzieniec z początku wahał się i cofnął się wgłąb skrytki, tuż pod ścianę, ale był za duży, żeby nie został zauważony. Ale przekonujący głos Łowczyni skutecznie nakłonił Blondyna do wyściubienia nosa zza górnej krawędzi szafy i spoglądania patrzałkami na Czarnowłosą. Nadal wydawał się być wystraszony, lecz nim Yukari po raz trzeci nakłoniła chłopaka do zejścia, ten wskoczył na dziewczynę, jakby ważył tyle co kot. Może nie przewróci się, lecz musiała wysilić się, by dźwignąć taki nieco rozpędzony ciężar. Podkulił górne kończyny do torsu i wtulił się w Midori. Serce biło mu bardzo szybko i płytko, bał się kontaktu wzrokowego z Aku, i w ogóle jakby chciał odsunąć się od niego, bo aż zmienił pozycję i znalazł bazę za plecami nieustraszonej Gospodyni. Popiskiwał cicho w największym przypływie stresu, ale jakoś uspokajał się wyczuwając dobre intencje Długowłosej.
-Mi-mi-mi-mi...
Nie, nie zająkiwał się imieniem dziewczyny, to był jego głos jako tchórzliwego zwierzątka. Niestety jeszcze nie zapowiadało się, iż wróci mu zdrowy rozsądek i osobowość w najbliższym czasie. A może? Yukari była zdolna, mogła coś wymyślić na przyspieszenie powrotu Zyuu. Chociaż... takie zachowanie Blondyna mogło przyprawiać Midori o uśmiech na twarzy od tej nieporadności i słabości dość słodko popiskującej Hybrydy.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pią Wrz 16, 2016 11:45 pm

A Midori... Trochę zgłupiała. A przynajmniej tak się czuła, gdy widziała zachowanie swojego przyjaciela, jak i to, co się działo aktualnie w jej mieszkanku. Nie licząc istnego chaosu, który powstał... Skończyło się to na tym, że próbowała uspokoić i ściągnąć chłopaka z własnej szafy. Zdecydowanie to nie należało do normalnych sytuacji.
Mimo to, widząc, że nie ma żadnych znaków dotyczących tego, że mogła mieć do czynienia z psowatym (o dziwo dość łatwo wmówić sobie niektóre rzeczy), postanowiła działać. Jej próby również nie były niczym, ponieważ pewien czas później... Jasnowłosy trafił wprost w jej ramiona. Siła rozpędu sprawiła, że nieco zachwiała się i cofnęła o trzy kroki, by zdołać go utrzymać i przy okazji nie wywrócić się.
Ciężki. Udało się. Trzymała się na dwóch nogach. Bardzo ciężki. Chyba nie trzeba było zapominać, że jednak Zyuu był większy od tej dziewczyny? Czuła się przez to bardzo niezdarnie i nieporadnie. A jeszcze bardziej, gdy ten znalazł się za jej plecami. Zdecydowanie jest coś nie tak. Postanowiła jednak zareagować.
- Nie bój się - powiedziała do niego, starając się tak sięgnąć, by mógł ten poczuć, że ona go delikatnie głaska. - Nic ci nie grozi - w końcu odwróciła się, delikatnie przyciągając go i tuląc do siebie. Nie mając wyostrzonych zmysłów, nie słyszała, jak szybko biło mu serce, lecz ten mógł wyczuć jej powolny i spokojny puls. Zdecydowanie nie wiem co robić.
Aku zaś obserwował działania tej dwójki, nie ruszając się z miejsca. Wyglądało na to, że aktualnie nie stanowił zagrożenia dla Hybrydy, lecz... Wychodziło zarazem na to, że go pilnował, by znów z czymś nie wyskoczył gwałtownym. Taki mały strażnik ciemnowłosej!
Na swój sposób jednak oboje są uroczy - pomyślała jeszcze Midori, pozwalając sobie na łagodny uśmiech.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Czw Wrz 22, 2016 12:34 pm

Midori miała rękę do zwierząt, przynajmniej do niektórych. Gdyby Zyuu był w stanie logicznie pojmować, mógłby jej to w tej chwili powiedzieć. Trzymała mocno uciekiniera-amatora-szafowego, który nie na długo został za jej plecami. Został przeciągnięty niemal przez ramię i posadowiony w objęciach przyjaciółki, która głaskała go ostrożnie i koiła nerwy także słowami. Może nie rozumiał treści, ale sama intonacja wystarczyła, by tchnąć więcej spokoju niż obecnie sobą reprezentował. Jakoś tak jeszcze przytulnie i bezpiecznie zrobiło się w objęciach, że nie czuł zagrożenia od strony Sungura.
-Mi...
Odpowiedział cicho, kiedy został przytulony przez dziewczynę i długie ucho wsłuchiwało się w bicie serca. Kto o tak łagodnym pulsie mógłby chcieć wyrządzić krzywdę, prawda? Obecnie tchórzliwy Zyuu wtulił się bardziej łebkiem i nawet zmrużył ślepia, jakby układał się do snu. Ale na stojąco? Jeszcze odrobinkę drżał, ale z chwili na chwili przyspieszony oddech zrównywał się do normalnego. Nawet już się nie bał tak bardzo Aku. Ale dlaczego? Na pewno była to tylko i wyłącznie zasługa Midori? Tak byłoby najlepiej, lecz niestety uspokojenie nie trwało długo.
Fala chłodu uderzyła w Hybrydę, która wyraźnie wzdrygnęła się i lekko podkurczyła, jakby od bólu. Nerwy przesyłały wyraźne impulsy z uszkodzonego dziwnymi wibracjami mózgu do mięśni i reszty ciała, aby zmobilizowały się do czegoś innego niż relaksu w ramionach Łowczyni. Wiercenie się w objęciach dziewczyny to nic w porównaniu z tym, co czuł. Ale tym razem widać było opór chłopaka, że przed czymś się bronił, co nie miało materii.
-Khgrr... khyy...
Na nic to, w mig stracił całą bojowość, by wyjść z niekomfortowej sytuacji i ze zdezorientowania z godnością, ale nie było mu to dane. Fale mózgowe wyraźnie przekształciły zachowanie Blondyna, który będąc w miarę blisko - bo chyba wciąż tulony - pochwycił Czarnowłosą rękoma z pazurami za jej ramiona i powalił na podłogę. Kontrolowany przez niewidzialne siły wydobył z siebie najgorsze, gdyż najbardziej niebezpieczne geny. Wilka, albo wściekłego psa. Tak czy inaczej nawet u Sungura dało się wyczuć lekki strach. Ale nie taki, jak u Yukari, stąd ciągle stał nad nią i przygwoździwszy rękoma jej ręce za nadgarstki do podłogi, a z ust z przerośniętymi zębiskami skapywała na nią ślina. Oraz gardłowe warczenie, takie jak u prawdziwego zwierzęcia owładniętego wścieklizną.
-Grraaawrr... grrrr... graaawr!
Ostatnie warczenie przeistoczyło się w czyn. Mianowicie te same zębiska, które zdążył już zaprezentować w całej okazałości, Hybryda chciała nimi wgryźć się w ciało Złotookiej, ściślej w bark. Ale czy się to uda? Dużo zależy w tej sytuacji od Łowczyni, i trochę też od jej zwierzątka Aku.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Czw Wrz 22, 2016 11:53 pm

Co się tutaj działo? Kto wie? Nie Midori. Nie wiedziała, dlaczego jej przyjaciel zmienił nagle swoje zachowanie, jak i... Dlaczego zdecydował, że z niej to dobry cel do ataku. Jakby nie mógł pozostać w tej bardziej uroczej formie! Byłoby tak lepiej...
I zdecydowanie nie stworzyłoby to na teraz kłopotów.
Gdy zaczął się wiercić, odczuła niepewność.
- Zyuu? - odezwała się, próbując w ten sposób spytać, się, czy wszystko jest okej. No tak. Może trochę głupie, gdyby spojrzeć na to, że aktualnie nie miał jak jej na to odpowiedzieć.
Lecz teraz, co się stało... Nie, skupmy się po kolei. Nagła zmiana reakcji i zachowania jasnowłosego sprawiła, że ciemnowłosa znieruchomiała. To sprawiło, że nie zdołała wtedy zareagować wystarczająco szybko - chwycenie i powalenie na ziemię spowodowało falę bólu, wyrywającą ją zarazem z chwilowego zawieszenia.
- Ittaj... To boli - jęknęła, wlepiając swoje złote ślepia w chłopaka... Który najwyraźniej nie uważał, by czarnowłosa była kimś wartym innej uwagi... Niż pozostanie ofiarą? Ewentualnie pożywieniem... A z lekka wystraszonej już dziewczynie wcale to nie odpowiadało. I te zęby! Dlaczego on miał aż tak wielkie zęby?!
A zachowanie Aku... Nie można się dziwić, skoro to stworzonko było zaledwie "dzieckiem". Mimo to, dzielnie się starał! I pewnie, gdyby zdołali trochę dłużej wymienić spojrzenia, to Zyuu zostałby zauroczony.
Ale skoro to było niemożliwe, to... Dziewczyna wrzasnęła! I to bardzo porządnie, nie szczędząc aktualnie gardła. Również, póki nie została do końca sparaliżowana strachem, zamierzała mu wymierzyć porządnego kopniaka w brzuch... Lub też w te okolice (w zależności od pozy). A gdyby już był od niej trochę dalej, to rzuciłaby na niego zaklęcie skrępowania, by uniemożliwić mu dalsze ruchy.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pią Wrz 23, 2016 8:02 am

Niedoszła ofiara potrafiła się bronić. Krzyk spowodował, że Potwór sam ryknął z bólu krwawiących uszu, bo miał bardzo wrażliwy słuch. Tą chwilę dekoncentracji wykorzystała w dwojaki sposób. Najpierw porządnym kopniakiem zdzieliła Hybrydę w brzuch odrzucając go na dwa metry od siebie. Młodzieniec aż wypluł trochę krwi ze śliną, ale nie dawał za wygraną. Chciał ponownie wskoczyć na dziewczynę, ale Yukari zastosowała jedną ze swoich umiejętności, jaką było obezwładnienie Blondyna złotymi wstęgami. Okrążyły one w różnych partiach ciała chłopaka powalając go na podłogę. Wkurzył się nie na żarty, i mimo skrępowania próbował czołgać się do istoty, którą pragnął rozszarpać na strzępy. Ów wściekłość bardzo dobrze wyrażały kłapiące zębiska i świdrujący wzrok. Raz udało się rozszalałemu Zyuu przegryźć kłami skrępowaną linę, lecz natychmiast tworzyła się nowa, tym razem bardziej zaciskająca. Runął więc już definitywnie na podłogę jak długi i tarzał się wściekle, a za każdym gwałtowniejszym ruchem - sznury ścieśniały się aż do całkowitego znieruchomienia Bestii. Warczał i ujadał w gniewie, z ust spływała spieniona ślina i nie przestawał szczerzyć zębisk na Yukari. Do czasu, kiedy wybałuszył bardziej ślepia od impulsu, od którego znieruchomiał i zasłabnął niespodziewanie. Leżał nieprzytomny pięć minut. Tak jak po pierwszym, niepokojącym zasłabnięciu.
Po ocknięciu się słyszał wpierw piszczące, przeciągające się dźwięki, jak od uszkodzenia czy nadwyrężenia bębenków usznych. Cicho zasyczał powoli otwierając powieki. Wzrok był rozmazany, ale jak namierzył przyjaciółkę od razu wyostrzył go i próbował coś powiedzieć. Nadwyrężone struny głosowe mogły sugerować, że musiał nimi mocno operować. Ale w jaki sposób?
-Mi...Midori...
Wyszeptał nieśmiało nie odrywając zmarkotniałych oczu od jej sylwetki. Złote sznury oplatające jego ciało zacisnęły się bardziej, kiedy próbował chociażby podnieść się z pozycji leżącej do siedzącej. Nie, nie może się poruszać. Ale jak tak rozglądnął się ukradkiem po mieszkaniu i widząc jakie ślady zostawił dziewczynie na nadgarstkach - nie dziwił się jej reakcji. Może to miała na myśli mówiąc o byciu szorstką? Dobrze się spisała Łowczyni, ale Hybryda czuła się podle. Jak mógł zrobić krzywdę swojej przyjaciółce!? Nie mógł opanować się, to coś było jakby ponad nim, ponad jego możliwością kontroli. Jeszcze w głowie dudniło chłopakowi od krzyku dziewczyny, bo musiał najwyraźniej przestraszyć Czarnowłosą. Nie pamiętał, co dokładnie zaszło, lecz oglądając salon, w którym byli - z bałaganu oraz odrapanych mebli mógł wnioskować, że to jego sprawka. Największe wyrzuty miał do siebie za to, że zmusił Yukari do obezwładnienia go i że zranił jej ręce - jak nie więcej. Jego sylwetka wyrażała wypompowanie z sił, więc raczej nie byłby zdolny do nawet ustania na własnych nogach. Nie wiedział, co się stało, ale cieszył się w duchu, że Złotooka żyła. Marne pocieszenie, zważywszy że to on był jej agresorem.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pią Wrz 23, 2016 11:06 pm

Miała szczęście. I to spore.
Midori potrafiła to stwierdzić chwilę później, gdy udało się jej opanować oddech i oszołomienie. Miała wystarczająco dobry czas reakcji, by uchronić siebie... Przed rozszalałym przyjacielem. Właściwie, czy on próbował ją zjeść czy jak? Nie wiedziała i zarazem... Cóż, pozostawało jej tylko zgadywać, co czaiło się w jego jasnym łebku. Jego zachowanie powodowało, że nie była zdolna do innego ruchu, niż wpatrywania się w niego. Magia trzymała go mocno w ryzach, co oznaczało, ze nie zrobiłby jej nic póki co, a każde szarpanie jedynie bardziej go więziło. Przełknęła ślinę, starając się chociaż trochę opanować własny strach - było ciężko. Naprawdę fakt, że był tak blisko powiązany z psowatymi, plus do tego chęć zaatakowania jej, powodował, że nie umiała nic z tym zrobić.
Dopiero, gdy przestał się ruszac, ciemnowłosej udało się uspokoić. Ostrożnie, lekko drżąco, podeszła bliżej do nieprzytomnego, sprawdzając jego stan... Lecz nie dotykała go. Mógł udawać to, prawda? By potem znów zacząć akcję...
Lecz gdy się okazało, że nie zaatakował jej jednak, a rzeczywiście stracił kontakt z rzeczywistością, odetchnęła cicho i upadła na tyłek.
- Rany... Ja cię chyba wezmę do weterynarza czy coś. Aku, co myślisz o tym? - wyciągnęła rękę i delikatnie pogłaskała zwierzaka, gdy ten do niej podszedł. Pozwalało jej to się rozluźnić... Lecz nie zapomnieć. I co właśnie powinna dalej zrobić?
Na pewno nie cofać zaklęcia. Dlatego Zyuu obudził się zawiązany, a ona nie ruszała się z miejsca przez ten czas. Więc wlepiła swoje ślepia w niego, gdy usłyszała swoje imię.
- Uspokoiłeś się? - spytała się go, starając się panować nad swoim głosem, który mógł lekko drżeć. - Czy nie? - dodała jeszcze, w końcu dźwigając się na dwie nogi. - Nie uwolnię cię, bo mam przeczucie, że wtedy zwiałbyś.
Uprzedziła go. No co? Nie zamierzała mu od tak dać spokoju, nawet jeśli sprawił, że jej kolana drżały, a sama chciała udać się w niebyt. Mimo to, próbowała udawać, że to nic takiego. Nawet jeśli bolały ją nie tylko ręce, ale plecy, czy odezwały się wcześniejsze rany. Ba, nawet uśmiechnęła się łagodnie.
- Jak poczujesz się lepiej, to pomożesz mi ogarnąć ten bałagan. Dobrze? - dodała jeszcze, jakby to co miało miejsce przed chwilą... Nie było. Nie chciała wysuwać ten temat na start. Ba, nie zwracać uwagi na to. Chciałoby się. Tylko, czy "uszkodzona" osoba, a dokładniej hybryda, miała siły na rozmowę o tym? - I nie ruszaj się, jeśli nie chcesz, by bardziej zacisnęły się na tobie - dodała jeszcze.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Sob Paź 01, 2016 1:56 pm

Drżenie głosu nie współgrał z jej pogodną miną, ani z wypowiadanymi słowami. Spryciula zgadła, że Zyuu najchętniej uciekłby jak najdalej, byleby nie krzywdzić swojej przyjaciółki, ani nie zadręczać jej więcej swoim niekontrolowanym zachowaniem. Mogła udawać hardą, mogła przymrużyć na to oko, ale doskonale zdawał sprawę, jakim był idiotą, w dodatku rozbestwionym. Tak bardzo tęsknił za Miodowooką, iż nie przemyślał, że nawet rok solidnej dyscypliny może nie wystarczyć do zapewnienia dziewczynie tego, czego oczekiwała po zaginionym przyjacielu - wsparcia, ciepła, podnoszenia na duchu, a przynajmniej nie zwalanie na jej barki kolejnych obowiązków czy kłopotów. Mimo wszystko nie skreślała go, wręcz starała się załagodzić sytuację i poniekąd dać możliwość zadośćuczynienia w postaci porządków. Nie, na pewno tyle nie wystarczy, aby wymazać swoje winy.
-Dobrze...
Przytaknął cicho na propozycję Łowczyni. Nie drgnął także, skoro tylko pęta zacisnęłyby się jeszcze ciaśniej. Zmrużył powieki skupiając się na odzyskiwaniu sił. Uciął sobie drzemkę na godzinę leżąc na podłodze w bezruchu. Był zupełnie zakłopotany i zagubiony, tak jak przez rok fizycznie nie dało się odnaleźć go. I może sen nie pomoże mu w tych sprawach, ale przynajmniej zdoła wstać. Tak więc po drzemce zamiast zyskać jakieś bardziej optymistyczne myśli, zdecydował się już wstać, by pomóc jakoś we wspomnianych porządkach.
-Rozwiąż mnie, proszę.
Poprosił grzecznie, chociaż ton głosu zdradzał bezradność nad swoją naturą. Czy czuł się lepiej? Na pewno był w pełni świadomy, nie dominowało nad nim żadne ze zwierząt, których geny tak strasznie zamąciły w relacji między dwoma przyjaciółmi.
Westchnął cicho unikając kontaktu wzrokowego z Midori, bo wiedział, że to on stał za tym burdelem, i nowymi ranami Czarnowłosej. Pewnie jeszcze nie wygoiły się poprzednie, a nabawiła się przez niego kolejnych. Najgorzej jednak, że mógł ją zranić psychicznie, kiedy kłapał zębiskami czy wbijał szpony. A Yukari przecież okazywała mu tyle łagodności, chęci wsparcia, nawet pozwoliła przespać się pod jej dachem i dać jeść. Najpiękniejszą chwilą dla niego było spędzenie razem czasu w łóżku, nawet jeśli tylko spoglądał w jej śpiące oblicze. Tak niewiele brakowało, żeby niczego nie zepsuć, a tu proszę.
Jak tylko został uwolniony z więzów, powoli podniósł się do siadu po turecku i starając wziąć się w garść. To nie takie proste, jednakże nie podda się. Cichym, nieśmiałym głosem odezwał się:
-Co mam robić?
Zapytał rozglądając się po zdewastowanym mieszkaniu dziewczyny. Łowczyni może da mu wskazówkę, od czego rozpocząć porządki? Bał się teraz jakiejkolwiek inicjatywy, więc czekał na polecenie gospodyni.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pią Paź 07, 2016 6:36 pm

Przekrzywiła głowę, rozważając w myślach jego prośbę, po czym delikatnie skinęła głową, przystając na to. Skupiła się, by cofnął działanie zaklęcia na chłopaku, a ten, kilkanaście sekund później mógł odczuć, że krępujące go sznury rozpłynęły się w powietrzu. Międzyczasie, gdy chłopak spał, ona przebrała się w zwyczajny strój, obejmujący spodnie od dresu i niebieską koszulkę bez nadruku. Długie włosy spięła w wysoki kucyk.
Przeciągnęła się lekko, wyglądając już o wiele bardziej spokojniej niż wcześniej.
- Trzeba będzie pościągać potargane zasłony i ułożyć do ładu dywany - odpowiedziała mu. - Również przejrzeć rzeczy, które uległy zniszczeniu, a ewentualny bałagan posprzątać. Jednak nie wiem, czy coś poradzę na same meble... Malowanie ich to chyba zły pomysł - powiedziała, podchodząc bliżej niego, po czym przykucnęła przed nim. Uniosła swoje dłonie, kładąc je na jego twarzy i przekierowała jego głowę tak, by patrzył wprost na nią.
- Nawet nie waż się obwiniać o to - powiedziała do niego stanowczo. - Zero. Nic. Rozumiemy się?
Westchnęła cicho, puszczając go i siadając na ziemi.
- Nie mam pojęcia, co się stało, ale wybacz, że tak cię potraktowałam, Zyuu - mruknęła jeszcze. Pomimo uprzedzenia go wcześniej, prawdą było, że nie chciała używać na niego siły i własnych umiejętności. Spanikowała.
Przekrzywiła głowę, patrząc na niego.
- Więc? Masz coś w planach jeszcze? - właściwie, próbowałby nadal uciekać czy też nie? - Nie chcę, by się okazało, że to spotkanie będzie naszym ostatnim.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Wto Paź 11, 2016 6:09 pm

Po przebudzeniu się ujrzał, że dziewczyna zmieniła garderobę na bardziej luźny, i jedyne co miała spięte to włosy - a nie ich relacje. Całe szczęście. Musiała mieć anielską cierpliwość albo sam nie wiedział co, że nie wyrzuciła go na bruk po awanturze. Ha, jeszcze wręcz kazała nie obwiniać się, a sama przepraszała za coś, co należało do jej obowiązku. Młodzieniec, siedząc wciąż na ziemi i patrząc, jak Yukari dołącza do niego na podłodze i przytrzymując dłońmi jego twarz na siebie zabroniła mu trzymać w sobie żal za to, co zrobił... w pierwszej chwili nie wiedział co powiedzieć. Dopiero jej kolejne słowa sprawiły, że odezwał się nieco ośmielony.
-O nie, nie bawimy się w ten sposób. Jeśli ja mam się nie obwiniać za atak szału i burdel, to Ty za poskromienie mnie wszelkimi środkami.
Pogroził lekko palcem na dodatek, po czym westchnął cicho. Chyba nie łatwo im pójdzie pogodzenie się ze swoimi wadami, jakie wynikły godzinę temu. No i wcześniej. Nie wolno składać broni, nawet jak będzie ciężko. Trzeba iść do przodu, mieć plan... właśnie. Czy Zyuu coś planował? Szczerze to nie. Nie mniej widząc to pobojowisko wpadł na pewien pomysł, z którym podzielił się z dziewczyną.
-Muszę znaleźć jakąś pracę... -uśmiechnął się smutno spoglądając na zniszczone meble, a później na przyjaciółkę, która wciąż przy nim siedziała- ...a jak zarobię na tyle pieniędzy - zapłacę za nowe meble. I nie ma żadnego "ale". Będę mieć większą motywację do znalezienia pożytecznego zajęcia.
Otóż to. Mimo bycia sługą, a właściwie eksperymentem Pana Hiro - nie dostawał od niego kieszonkowych, ani od innych wampirów. Musiał radzić sobie sam, chociaż żyjąc w lesie wystarczyło polować na zwierzęta. Teraz wiedział, że jednak powrót do cywilizacji powinien nastąpić jak najszybciej, a praca mogłaby go przymusić do okiełznania zwierzęcych instynktów. Zresztą... powinien zacząć wychodzić do ludzi, chociaż obawiał się, że znów wpadnie w ten dziki szał i nie pohamuje się od dewastacji mienia czy nawet od krzywdy ludzkiej.
Zmrużył odrobinę powieki w zamyśleniu, kiedy Midori wspomniała, że natura chłopaka mogłaby go już wyciągnąć na zewnątrz, i że już nie chciałby odwiedzić Czarnowłosej. Z jednej strony jej przemyślenia były słuszne - czuł się skompromitowany, a poza tym był zły na siebie, że jedyną osobę, którą chciał chronić... sam obarczał niebezpieczeństwem. Z drugiej zaś: gdyby nie Złotooka, prawdopodobnie nie obchodziłoby go, czy powinien pamiętać o ludzkich korzeniach czy nie. A już wiedział, ile można zyskać będąc uczłowieczonym. Podniósł ostrożnie wzrok na swoją Muzę i Natchnienie do walki z samym sobą i subtelnie wyciągnął dłoń obejmując lekko jej ciepły policzek. Tak ledwo-ledwo dotykał, jakby bał się, że ją zrani. Utkwił kocie ślepia w jej spojrzeniu.
-Nie martw się, spotkamy się jeszcze nie raz. Za wiele dla mnie znaczysz, żeby zostawiać Cię na długo samą sobie. No i muszę mieć Cię na oku, abyś nie używała za często swoich sztuczek.
Tu puścił oczko w stronę Yukari cofając dłoń ku sobie i odrobinę rozweselił się. Wszak doskonale wiedział, kto kogo powinien pilnować, ale skromny żarcik nie powinien zaszkodzić. Przydałoby się odstresować, przecież był u swojej najlepszej i jedynej przyjaciółki, i nie może więcej jej kłopotać swoim zachowaniem. Tym bardziej tym niekontrolowanym.
Podniósł się z podłogi i przeciągnął się w kręgosłupie. Trzeba zając się najbliższym otoczeniem, w tym przypadku mieszkankiem Midori.
-Dobra, to zajmę się ściąganiem zasłon i układaniem dywanów, a Ty sprawdź, ile przedmiotów zdołasz ocalić przed śmietnikiem.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Midori
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: