IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Midori

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 563


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pon Lis 27, 2017 1:46 am

Po powrocie do domu, pierwsze, co postanowiła zrobić, to zmienić strój. Aktualny nie był w dość dobrym stanie po tym wszystkim, czego doświadczyła podczas walki. Pozostawało również i doprowadzenie się do normalnego wyglądu... A ta dość drobna czynność pozwalała Midori nieco nie myśleć o tym, co miało miejsce nie tak dawno.
Zostałam pokonana. Odłożyła ostrożnie swój sprzęt do pokoju, w którym zajmowała się projektowaniem strojów. Zostałam pokonana. Zdjęła buty i wyciągnęła szpilkę do włosów z fryzury, po czym ostrożnie odłożyła na poduszkę, przeznaczoną na nią. Zostałam pokonana. To frustrujące. Na dodatek prawie zginęłam... Nawet nie wiem, co się stało gdy utraciłam przytomność.
Westchnęła cicho, kierując się tym razem w stronę łazienki. Zamierzała wziąć dłuższą kąpiel, by zmyć z siebie nie tylko brud, ale również i zmęczenie. Dodatkowym zamiarem było rozluźnienie się i próba niemyślenia o tym wszystkim.
Jednakże, leżąc w ciepłej wodzie, ciężko nie było nie myśleć o tym.
- Koniec końców mam wrażenie, że cięzko będzie mi odpoczywać przez ten czas - spojrzała na swoją rękę. - Tydzień, co... Będzie ciekawie - westchnęła cicho i zanurzyła się całkowicie....

Kilka dni później...

Od tamtego czasu minęło mniej więcej pół tygodnia. Yukari przez ten czas czuła się nieco lepiej, jednakże chcąc nie chcąc, nadal miała przed oczami tamtą całą akcję, a mimowolnie przyłapywała się na myślach zmuszających ją do zastanowienia się, w którym momencie popełniła błąd.
Jestem zmęczona - potarła czoło, wzdychając cicho i zarazem krzywiąc się delikatnie. Usiadła w większym pokoju, wraz z kubkiem z kakao, laptopem i zaczęła przeglądać strony internetowe. Chciała się trochę rozluźnić, zanim będzie zmuszona wziąć się za kolejne obowiązki.
W sumie... Sama nie rozumiem, czemu to na mnie spadło. Ale pozostaje mi dać z siebie wszystko. Tak, przez ten czas dowiedziała się, że została "niańką" pewnego byłego wampira...
Bądź co bądź, póki tu była, zajmowała się odpoczywaniem. I tyle z jej strony, póki co.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt http://vampireknight.forumpl.net/t2106-zyuu-volt#44121
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 141


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pon Lis 27, 2017 6:13 pm

Dobrze, że Łowczyni przeżyła! Niech nie martwi się niepowodzeniami, ważne, że ma okazję wyciągnąć z nich lekcje. Wiadomo, nikt nie jest zadowolony po porażce, aczkolwiek zawsze mogła skończyć gorzej niż obecnie. Najwyraźniej urlop był wskazany nie tylko na zagojenie się niektórych ran, ale i na rozluźnienie. Z drugiej strony Midori miała teraz zdecydowanie więcej czasu, by jeszcze bardziej przygnębiać się zdarzeniem, na które niemal musiała wziąć L4.
Nie tylko nie zapomniała o bolączkach, ale i zyskała nowe obowiązki. Jak się okazuje, są takie chwile, gdzie kumulują się złe wiadomości.
Czy więc zakłócenie spokoju Yukari przez pewnego osobnika będzie zaliczać się do zmartwień czy do swego rodzaju ulgi? Zyuu w zasadzie od tamtej wizyty nie spotykał się twarzą w twarz z Midori. Przez odemknięte okno lub szparę do drzwi wejściowych wsuwał koperty z pieniędzmi, z odpowiednią adnotacją, że spłaca raty za meble. Tak, tak - jak obiecał, tak starał się odkładać zarobione uczciwie pieniądze na zadośćuczynienie ataku szału w mieszkaniu. Wpierw forsa spływała mniej więcej raz na tydzień, później datki wpadały raz na dwa tygodnie, aż przeciągnęło się do raz na miesiąc. Od jakiś trzech miesięcy nie pojawiała się kolejna koperta z krótkim liścikiem napisanym jak kura pazurem. W poprzedniej wspomniał, że jeszcze została mu 1/3 kwoty do spłaty, i że odda wszystko co do joty.
Dzisiaj pojawił się znów, tym razem jego uszy nie wychwyciły żadnych odgłosów z mieszkania, więc sądził, że minął się znów z przyjaciółką. Szedł bardzo cicho i wolno po schodach, bacznie rozglądając się na boki, czy aby nikt z sąsiadów nie widział go. Na głowie tkwił kaptur chowający uszy, a na nosie okulary przeciwsłoneczne. Taki kamuflaż. Przystanął przed drzwiami i kucnął przy progu, aby wcisnąć kolejną zaliczkę. Trochę szeleścił, ale cóż. Niby łatwiej było przez okno, lecz w biały dzień nie będzie się wspinać po ścianach, a tylko teraz miał czas. Jego sensei ze świtą właśnie spali, więc Zyuu mógł wymknąć się i odwiedzić Yukari. Mógł upewnić się, czy aby na pewno nie zastał Czarnowłosej... a w sumie... zapuka. No i tak zastukał trzy razy we drzwi, dzwonek byłby dla niego za głośny.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 563


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pon Lis 27, 2017 10:15 pm

Przeglądanie stron internetowych zdecydowanie wciągało. Pozwalało to zarazem nieco się odprężyć i nie myśleć o najbliższej przyszłości... Jaka to ona by nie była. Dlatego też mijał jej ten czas całkiem szybko...
Jednakże w pewnym momencie usłyszała pukanie do drzwi. Zamrugała oczami, ciut zdezorientowana, po czym zamknęła laptopa i odłożyła go na bok. Co? Kto o tej porze? Nie spodziewała się jakiejkolwiek wizyty. No i na dodatek w ostatnim czasie mało kto zawitał do niej.
Ostrożnie wstała z miejsca i podeszła do drzwi. Nie zwracała uwagę na podłoże jeszcze, więc jeśli coś zostało przekazane, nie zauważyła. Za to ściągnęła łańcuszek z zamka i otworzyła drzwi, zaglądając niepewnie na tego, kto ośmielił się zawitać tutaj...
Po czym zamarła na parę sekund.
Przez jej umysł przebiegło kilka wspomnień. Dobrych i złych. Miłych i okrutnych. Jedno mrugnięcie sprawiło, że ponownie wróciła do rzeczywistości.
- Zyuu...? - w jej głos wkradła się niepewność. Czy to był naprawdę on? Czy to możliwe...?
W końcu minęło tak dużo czasu... Od tamtego wydarzenia, przy ich ostatnim spotkaniu.
Przełknęła ślinę, po czym odsunęła się, szerzej otwierając drzwi, by go wpuścić.
- Wejdziesz? - spytała się go. Jednakże... Nie opuszczała jej niepewność. Ba. Może byc nawet zastanawiające, czemu zareagowała tak, a nie bardziej nie przyjaźniej czy podejrzliwie. Może... Może po prostu nie chciała go spłoszyć na starcie. Może chodziło o coś innego... Ciężko sprecyzować.
Bądź co bądź, stała teraz obok drzwi, czekając na jego decyzję.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt http://vampireknight.forumpl.net/t2106-zyuu-volt#44121
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 141


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Wto Lis 28, 2017 8:13 pm

Stał tak przed drzwiami wejściowymi może nie dłużej niż minutę, już nawet miał zrezygnować z czekania i po prostu sobie iść. Ale długie uszy wychwyciły wreszcie kroki. Otworzył szerzej oczy, a źrenice zwęziły się do igiełek. Czy to Midori, czy ktoś włamał się do jej mieszkania? Nie ma takiej opcji, nie podczas jego sporadycznej obecności!
Troszkę martwił się pierwszą i drugą opcją, ale czemu pierwszą? Jeśli rzeczywiście otworzy mu drzwi przyjaciółka, to co zrobi? Przywita się i co dalej? Nawet tego nie uczynił, gdy przy progu już pojawiła się prawowita właścicielka mieszkania. Zdołał jedynie ściągnąć okulary z oczu. Oboje stanęli jak dwa słupy soli i patrzyli się na siebie nawzajem z przejęciem. Midori wydawała się jeszcze piękniejsza niż ostatnim razem, nawet jeśli na jej gładkim obliczu widniały odznaki zmęczenia. Czarne jak noc włosy, złote jak gwiazdy oczy. Nawet podomka wydawała mu się nietuzinkowa, ale przecież dziewczyna uwielbiała cosplaye właśnie mogąc wykazać się inicjatywą krawiecką. Była w tym mistrzynią.
Za to młodzieniec nabrał nieco innego wyglądu. Pobladł znacząco ze względu na tryb życia dzielony z wampirami. Dodatkowo zeszczuplał i nabrał ostrzejszych, bardziej kanciastych kształtów, najbardziej widoczne to było w ramionach, łokciach, kolanach i uszach. Rysy twarzy też zdawały się zdziczeć, albo to przez te wąskie źrenice w oczach.
Jemu też nie było łatwo otrząsnąć się z niespodziewanego spotkania. Niby powinien być przygotowany na tego typu sytuację, gdy podrzucał kasę, ale zawsze mijał się z Yukari. Tym razem stało się inaczej.
-Hai, Midi.
Odezwał się potwierdzając, że nie widzi ducha. Na potwierdzenie zsunął nieśmiało z głowy kaptur i wyprostował ku górze długie, blond-uszy. Nieśmiało też merdał za plecami Zyuu kłębuszkowy ogonek normalnie schowany pod kurtką. Na zaproszenie skinął głową i ostrożnie wszedł do środka. Za drugim postawionym krokiem poczuł coś pod stopą. No tak, to była ta przeoczona przez przyjaciółkę koperta z kasą. W oka mgnieniu pochylił się nad podłogą, zgarnął do szponiastej ręki kolejną ratę za meble i wyprostował się chcąc oddać należne Długowłosej.
-Dla Ciebie.
Dodał od siebie krótko i rzeczowo, chociaż w tej kopercie prócz pieniędzy Midori nie ujrzy żadnej notatki. Blondyn zaś zauważył, że bardzo dobra znajoma czegoś się obawiała, albo martwiła. Zwierzęcy instynkt wychwycił takie wibracje, lecz nie umiał sprecyzować. Przechylił nieznacznie łeb na bok i wpatrywał się wnikliwie na gospodynię. Czyżby w czymś jej przeszkodził? A może chodzi o sam fakt, że po kilku miesiącach ich ścieżki znów się splątały. Odrobinkę zadrżały mu dolne powieki, gdy zapytał:
-Coś... nie tak?

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 563


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Wto Lis 28, 2017 11:42 pm

Patrzyła, jak przybysz wchodził do jej mieszkania, jednak nie wypowiedziała żadnych słów. Nawet kopertę z pieniędzmi odebrała w milczeniu, jedynie kiwając głową i odkładając ów przedmiot na najbliższą półkę. Potem podeszła do drzwi, zamykając je za sobą... By ponownie skupić na nim swoją uwagę. Przełknęła ślinę, zarazem nie będąc pewną, co powinna zrobić...
Po czym usłyszała jego niemrawe - według niej - pytanie.
Sprawiło to, że uniosła głowę, spoglądając na jego twarz, po czym podniosła obie ręce... I chwyciła go za policzki, ciągnąc je delikatnie, jakby chciała się upewnić, że stojąca przed nią osoba jest prawdziwa. Żywa. Że naprawdę tu była... Jednakże tego czutego ciepła nie mogła przecież sobie wyobrazić... Nawet jeśli się nieco różnił od tego Zyuu, którego zapamiętała.
Po upewnieniu się, w jej oczach pojawiły się łzy, a ona opuściła dłonie aż na jego klatkę piersiową. Zwinęła je w pięść, spuszczając głowę. Czuła zarazem ból w klatce piersiowej.
- Jesteś... Naprawdę okrutnym, Zyuu... - wyszeptała cicho. - Zniknąłeś znów... Na tak długo... Chciałeś zerwać kontakt raz na zawsze? - pociągnęła noskiem, nie powstrzymując już łez. - Z-zniknąć... Bez... Żadnego słowa?
Zdawał sobie sprawę, że Yukari martwiła się o niego? Nie wiedziała, co się dzieje z jej przyjacielem... Nawet przekazywane coraz to rzadziej koperty nie stanowiły odpowiedniego znaku, że żył. Że nic mu nie był. Cokolwiek...
A teraz się pojawił tutaj... A ona nie umiała zareagować z uśmiechem i ugościć go w swoim mieszkanku. To było trudne. Za trudne...
- Pomyślałeś... Chociaż trochę... Że martwiłam się? - wyszeptała jeszcze. Jak właściwie zareaguje na jej zachowanie?

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt http://vampireknight.forumpl.net/t2106-zyuu-volt#44121
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 141


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Sro Lis 29, 2017 7:08 pm

Uszy, które odsłonił spod kaptura, zaraz położył na płask, gdy dłonie dziewczyny powędrowały na jego policzki i lekko wytarmosiły. Nie mógł zrozumieć, o co chodziło w tym rytuale, lecz już wolałby dać się wytarmosić do końca świata niż widzieć jedną łzę Midori. A ujrzał ich zdecydowanie więcej niż jedną.
Czarnowłosa słusznie obwiniała go za stronienie od jej osoby i odejścia bez słowa na inny tor życiorysu. Była bardzo przejęta, nawet nie pohamowała się i nazwała go okrutnym. W tym momencie zadrżał lekko na ciele. Nie ze złości, lecz z bezsilności, w jakiej się znajdował. Nie miał na tyle mocy, by wyzwolić się od wpływów Senseia i jego ziomków, więc musiał im się podporządkowywać. Tym samym strasznie zaniedbał własne relacje, w tym stanowczo z Midori, którą przecież uwielbiał. Zawsze niosła mu pocieszenie, rozśmieszała, a czasami po prostu była, aby już czuć się lżej na duszy. I jak odwdzięczył się za to? Na moment spuścił wzrok i głowę w pokorze.
-Gomene...
Delikatnie pochwycił dłońmi jej zaciśnięte piąstki na jego torsie, przy tym wciąż spoglądał przygnębiony łzami i racjami Midori na twarz przyjaciółki. Nieco uniósł jej rączki, by otrzeć się o nie subtelnie policzkiem, próbując jednocześnie rozwiać wątpliwości najlepszej pokrewnej duszy, jaką kiedykolwiek spotkał w życiu. Nie ośmielił się objąć ramieniem i przytulić, widział jej zmieszanie i trudność z zaakceptowaniem jego nagłego przybycia po wielu tygodniach milczenia. Nie była gotowa na tego typu gest, choć może pomógłby w ten sposób z ukojeniem nerwów. Wolał jeszcze nie ryzykować, zwłaszcza, że już sporo nabroił swoją nieobecnością.
-Oczywiście, że nie chciałem... ani zrywać kontaktu, ani zniknąć bez słowa... ani być powodem... Twoich zmartwień.
Skończył miziać się policzkiem do jej szczupłych palców, by je lekko musnąć wargami w pocałunku al'a gentleman i puścić wreszcie jej dłonie. Nie zgrywał tu żadnej komedii, po prostu poczuł taką powinność. Za wszystkie swoje przewinienia wobec siostrzanej duszyczki. Gdyby jeszcze z jej oczu dalej spływały łzy, sięgnąłby ostrożnie palcem i przetarł opuszkiem wilgotne, słone krople z jej policzków. Nienawidził, kiedy Złotooka była smutna, a teraz ewidentnie była zdezorientowana i zła na niego.
-Wręcz... cieszę się, że mogę Cię widzieć, Midi.
Starał się jak mógł, żeby poprawić dziewczynie humor, ale to co powiedział było bardzo szczere. Gorzej, że jego płynność mowy mogła wskazywać, że zapuścił się w kontaktach towarzyskich. No oczywiście już nie wspominając o karygodnym zachowaniu wobec najlepszej i jedynej przyjaciółki, którą tak długo trzymał w niewiedzy o jego losie. Chciałby przyrzec, że podobna sytuacja się nie powtórzy, jednak nie mógł przewidzieć, co będzie dalej.
Póki co pragnął naprawić nadszarpnięte zaufanie Łowczyni do jego osoby. Jeszcze nie wiedział jak, ale zrobi co będzie potrzebne.
-Może... usiądziemy?
Jeśli pozwoli, to splecie subtelnie palce z jej palcami i zaprowadzi na jej własną kanapę, gdzie razem będą mogli nieco ochłonąć po niezbyt udanym przywitaniu. Na rozluźnienie spróbował zejść nieco z tematu i na chwilę dać odetchnąć Midori.
-Masz jeszcze Aku przy sobie?

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 563


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Czw Lis 30, 2017 11:44 pm

To nadal bolało... To wszystko, co miało tu miejsce... Jego widok... Słowa... Zachowanie... Tak długi czas rozłąki robił swoje, a czarnowłosa wewnątrz siebie cierpiała i zarazem była rozrywana przez dwa uczucia. Radość i złość. Cieszyła się, że żył, był w jednym kawałku... Ale z drugiej strony... Nie było go. Nie było przez ten czas... Sprawiając zarazem, że żyła w niepewności z tym. Każdy dzień mógłby być tym, w którym dowiedziałaby się, że jasnowłosy nie żyje... To naprawdę okrutna perspektywa.
Ciepło jego ciała jednak utwierdzało ją, że był tutaj... Był, żył... Ale... Dlaczego ją omijał? Czemu nie odwiedzał? Czemu... Czemu...? Pytania kłębiące się w jej głowie sprawiły, że ledwo rejestrowała to, co się działo tutaj. Ale... Musiała wiedzieć, po prostu musiała...
- Więc... Dlaczego nie odwiedziłeś mnie chociaż... Chociaż ten jeden raz przez ten cały czas? - wyszeptała cicho. - Mogłeś zadzwonić. Albo chociaż listy wysyłać... - tego, co podrzucał jej nie zaliczała do tego wszystkiego. Nawet nie zamierzała uznawać to za sposób komunikowania się i próbę utrzymania relacji.
Mimo wszystko przez te miesiące wydarzyło się naprawdę dużo...
- Cieszę się... Że nic ci nie jest... - wymamrotała w końcu, biorąc głębszy wdech, by powoli zacząć się ogarniać wewnętrznie. Prawdę mówiąc, owe zajęcie zdecydowanie nie dawało się zaliczyć do prostych. Czemu? Cóż... To wszystko było zbyt świeże... Wcześniej wyrzucone emocje nadal rozbrzmiewały echem w jej umyśle.
Niepewnie kiwnęła głową na słowa chłopaka, przestając płakać, po czym grzecznie dała się zaprowadzić do salonu. Tylko... Co teraz? O czym będzie mogła rozmawiać ta dwójka po tak długim czasie?
- Ś-śpi - bąknęła w odpowiedzi. - W drugim p-pokoju - przetarła dłonią swoje oczy, chcąc pozbyć się resztki łez. Musisz się uspokoić, Yukari. Ostrożnie wzięła jego dłoń w swoje, wzdychając cicho.
-Co robiłeś... Przez ten czas? - spytala się go. Nie patrzyła teraz na niego, nadal starając się zebrać myśli w jedną całość. I by móc być chociaż trochę lepszą gospodynią niż wcześniej... Tylko... Tylko właściwie jak?
- N-nie podejmowałeś się niczego niebezpiecznego... Prawda?

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt http://vampireknight.forumpl.net/t2106-zyuu-volt#44121
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 141


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Sob Gru 02, 2017 9:02 pm

-To... to skomplikowane.
Nie mógł wyklarować na tyle myśli, by w tej jednej chwili podać wszystkie powody, dla których mijał się ze Złotooką. Jak oboje się uspokoją, spróbuje przedłożyć swoją perspektywę. Nie będzie ona usprawiedliwieniem, tylko jego spojrzeniem na sytuację. Jeśli Łowczyni go nie zrozumie, uszanuje to.
Kiedy usiedli w salonie i dowiedział się, że Aku ma się dobrze, tylko śpi, skinął łbem. Dobrze, chociaż on nie będzie świadkiem łez swojej Pani. Chyba zagryzły Zyuu za to, że doprowadził gospodynię do płaczu. Natomiast skupił uwagę na dziewczynie, gdy pochwyciła jego dłoń i zacisnęła lekko. Delikatnie splótł palce z Łowczynią. Nie chciał jej przestraszyć mocniejszym gestem, to Ona zdecyduje, czy zasługuje na coś więcej czy nie. Następnie odpowiedział na jej pytania:
-Pracowałem, żeby przede wszystkim spłacić dług wobec Ciebie. Najczęściej jako stróż. Na nic innego nie pozwalały mi inne... obowiązki.
Uciekł wzrokiem na bok marszcząc nieco brwi i krzywiąc usta z niesmakiem. Bycie obiektem doświadczalnym Hiro nie jest jednorazowym sprawdzianem możliwości szalonego naukowca. O ile wizyty w jego laboratorium same w sobie nie były niczym złym, o tyle osobnicy mieszkający w zamku już tak. Potrafiły pod nieobecność jego Pana drażnić Zyuu, a nawet spijać z niego krew. Wszak miał w sobie część ludzkich komórek. Jak tak przekręcił głowę (specjalnie) w stronę Midori, mogła ujrzeć na jego szyi bardzo świeże rany, a dookoła wiele blizn. To by znaczyło, że niemal codziennie ktoś robił sobie z niego bufet, a on nie mógł zaprotestować. Jeśli już wpadał we zwierzęcą furię, to Pan go usypiał, albo po prostu Biesiadnik pozbawiał go przytomności. Wyjaśniałoby to również anemiczny wygląd Hybrydy i jej podkrążone oczy. Nie spał od kilkunastu tygodni, a jak miał wolne chwile - spędzał je w pracy. Chciał zasłużyć sobie na prawdziwą wizytę u przyjaciółki, przez co zupełnie nie pomyślał, że Yukari mogłaby zająć się nim bezinteresownie. Albo nie chciał brać tej opcji pod uwagę, męska duma bywa okropna. Teraz żałuje, lecz czy kiedyś odbuduje utracone zaufanie?
Zwłaszcza, że o wielu rzeczach nie mógł powiedzieć przyjaciółce wprost.
-A u Ciebie? Jak tam? W pracy i poza nią?
Próbował utkwić ślepia w Jej twarzy, chyba że dalej będzie unikać z nim kontaktu wzrokowego. Możliwe, iż jeszcze długo to potrwa.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 563


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Nie Gru 03, 2017 12:15 am

Zmartwione, niepewne i zarazem łagodne spojrzenie czarnowłosej zmieniło się momentalnie w lodowate w momencie, gdy zobaczyła ślady na szyi hybrydy. Patrzyła na nie przez moment, zupełnie nie reagując, ani słowem, ani gestem. Wręcz na ten moment nie przypominała tą dziewczynkę, którą znał od paru dobrych lat. Sam chłopak mógł odczuć na moment jakby był zagrożony, lecz... Jedno mrugnięcie po parunastu sekundach, by zarazem to wszystko zniknęło. Wstała na obie nogi, rozplątując ten uścisk dłoni, po czym pozostawiła go, nie wypowiadając ani słowa.
Tak. Midori na ów moment również sprawiała wrażenie, jakby chciała zamordować każdego, kto ośmielił się to uczynić.
Powróciła po około minucie, trzymając w dłoniach apteczkę. Położyła ją na stole, otwierając ją i wyciągając wodę utlenioną, gazę i opatrunki. Uśmiechnęła się ponuro, samej przekrzywiając nieco szyję. Nie było na niej widać żadnej ran, ale dało się odczytać ten gest jako taki, iż temat ugryzień nie był dla niej obcy.
- Nie próbuj nawet protestować - powiedziała do niego cicho, zajmując się oczyszczaniem ran jasnowłosego. - Im szybciej się zagoją, tym szybciej przestanie to obciążać twoje ciało - dodała jeszcze. - Uwaga, będzie piec. Postaraj się mnie nie podrapać za bardzo - odkaziła rany i umieściła na nich nieduże opatrunki. Nie przyjmowała żadnej formy protestu. Po tym wszystkim odłożyła rzeczy na stolik. - Powinieneś przyjść wcześniej. Poradziłoby się coś na te blizny - uśmiechnęła się przyjaźnie.
Przeciągnęła się lekko. Zyuu mógł również dojrzeć przez ten czas bandaż na jej ręce. Drgnęła również, gdy usłyszała dźwięk przychodzącego sms-a. Sięgnęła po komórkę, zmarszczyła nieco brwi, odpisała i odłożyła ją ponownie na miejsce, skupiając się na gościu... I jego pytaniu.
- Nic nowego. Dość ciekawie jest, ale zastanawiam się nad zmianą. Może pozostanę projektantką? Sama nie jestem pewna... Wypadałoby się na coś zdecydować - odpowiedziała mu międzyczasie. Spojrzała mu w końcu prosto w oczy. - Więc? Co chcesz zrobić, by naprawić to wszystko? - spytała się go prosto z mostu, uważając, że czekanie na nie wiadomo co, będzie błędne. Chwyciła go również za dłoń.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt http://vampireknight.forumpl.net/t2106-zyuu-volt#44121
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 141


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Nie Gru 03, 2017 10:32 am

Brr ale go spiorunowała wzrokiem! Aż spuścił bardziej głowę i podkulił ramiona ku tułowiu. Była to forma defensywna, jakby przygotowywał się na przyjęcie ciosu. Emanował od niej gniew, taki na chłodno. Czyżby miała mu za złe, że dał się pogryźć? Możliwe, sam był na siebie wściekły za każdym razem, gdy próbował odgonić albo uciec przed głodnym wampirem, a kończyło się jak zwykle. Midori jednak troszczyła się wciąż o kolegę, bowiem jej nastawienie zmieniło się wraz z opuszczeniem pokoju.
Pozostawiony na moment sam sobie pochwycił dłońmi kolana i nieco zaciskał palce z pazurami na nich. Nie poprawił sytuacji pokazując rany na szyi, jednak czuł się zobowiązany wobec przyjaciółki do lepszych wyjaśnień niż "to skomplikowane". Nawet powoli psychicznie przygotowywał się na ten moment.
Ale nie na to, że zostanie mu odkażona rana spirytusem! Wpierw przyzwyczajała Zyuu do gestu oczyszczając wilgotnym wacikiem skażone miejsce. Kazała mu się nie wygłupiać z protestami, na co przyklapnęły mu zupełnie uszy. Nie mniej zgodził się nie sprawiać problemów. Tylko starcie ze spirytusem było bolesne, aż wybałuszył mocno ślepia, a spod zaciśniętych kłów dało się usłyszeć prychnięcie przypominające kocie. Najwyraźniej miał mocno skażone ostatnie ugryzienie, albo wampir, który go dziabnął, dawno nie mył zębów. Nie podrapał Midori, ale przy odkażaniu chwycił obiema dłońmi jej rękę, jakby próbował odciągnąć od zamiaru czyszczenia rany. Taki odruch bezwarunkowy. Najwyraźniej hybryda miała już traumę związaną z okolicami szyi i jakimkolwiek kombinowaniem w jej okolicach.
Uspokoił go dopiero lekki uśmiech na obliczu Złotookiej, na co puścił wreszcie kurczowo trzymaną rękę Łowczyni i przytaknął nieśmiało.
-Pewnie... pewnie masz rację.
Blizn też by nie było, gdyby nie tchórzył i nie postawił jasno swojemu Panu argumentów, żeby trzymał jego "ludzi" z dala od niego.
Bardziej zastanawiała go teraz inna sprawa. Bandaż na ręce Midori. Na pewno nie był to wynik przecięcia się nożyczkami do krojenia materiałów na cosplay. Już miał zamiar o to zapytać, lecz dźwięk komórki rozproszył jego uwagę i przyglądał się tylko zachowaniu dziewczyny. Coś Ją zaniepokoiło. Odniesie się do tego w odpowiednim czasie, nie mniej stopniowo próbował zachęcić Yukari do rozmowy z nim po długiej nieobecności. Nie wiedział, o co mógł zapytać, by nie drażnić Łowczyni. Spokojnie odpowiedziała mu o pracy, że prawdopodobnie zmieni branżę na bardziej projektową niżeli wykonawczą. Z tego co pamiętał była też nauczycielką w Akademii Cross. Nic nie wspomniała o szkolnictwie, zatem nie będzie o to dopytywać.
Jej głębokie i pewne spojrzenie utkwiło w ślepiach młodzieńca. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie pytanie, które... musiało kiedyś paść. Jakby nie spojrzeć, postawiła Zyuu pod ścianą. Jak nie odpowie, to na pewno podepcze całkowicie zaufanie, jakie resztkami obdarza go dziewczyna. A jak odpowie i nie spodoba się to przyjaciółce? Przełknął cicho ślinę i przez chwilę milczał. Midori musiała wyczuć jego wahanie, bowiem pochwyciła go za rękę dodając otuchy. Tak, nie ma co zwlekać. Będzie co będzie.
-Na pewno... przeprosić Cię raz jeszcze... -lekko zarumienił się, bo peszyły go tego typu sprawy- Także muszę częściej dzwonić. Jak kupię komórkę, bo tą od Ciebie zabrał mi jeden z wampirów. Chciałbym również wynająć jakiś pokój w mieście i odizolować się od wpływów krwiopijców. Co prawda nie mogę unikać swojego Pana, ale mogę uciec od jego znajomych. Wtedy miałbym czas i siłę spotykać się z Tobą, jeśli chciałabyś nadal... utrzymywać kontakt. A później? Hm... zaprosić Cię na kawę, albo na spacer. A jak nie będziesz mieć nic przeciwko, to także na jakąś wycieczkę w weekend za miasto.
Niestety kino i koncerty odpadają, Zyuu źle reagował na hałas i tłum, ale tego Yukari mogła się domyślić sama. Ostrożnie przesunął się bliżej tyłkiem na kanapie do Długowłosej i dodał z lekkim uśmiechem:
-To tak z grubsza, jestem otwarty na Twoje propozycje.
I wtedy jeszcze raz dostrzegł bandaż na ręce przyjaciółki, więc znów spoważniał. Delikatnie pogładził palcami po Jej opatrunku. Nie podobała mu się ta rana. W ogóle o niej nic nie mówiła, a miał wrażenie, że to ona mogła przyczynić się do tego, że zastał Czarnowłosą dzisiaj w mieszkaniu.
-Skąd to kuku? Z "nocnego wolontariatu"?
Miał tu na myśli rzecz jasna wyprawę łowczyni na wampiry, lecz zachowywał dyskrecję, tak jak prosiła go kiedyś przyjaciółka. Co nie znaczy, że będzie tolerować więcej krzywd Midori z tego tytułu.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Nie Gru 03, 2017 4:20 pm

Trochę czasu upłynęło od napisania wiadomości do łowczyni. Nim do niej się wybrał, musiał ogarnąć swoje odzienie oraz mieszkanie po dokonanym akcie zbrodni. Oczywiście nikt się o tym nie dowie, bo za kraty trafić nie chciał. Poza tym swój zły czyn wolał zachować wyłącznie dla siebie, bo gdzie jeszcze ktoś by chciał podkosić jego zachomikowane kawałki mięsa pochodzenia Gabrielli. A zapasy muszą być, tak.
Do Midori przedostał się swoim samochodem, nie chciało się spacerować te kilka kroków poza tym kulał na nogę. Rana bolała, mimo że nie była ona zbyt głęboka. Pierdzielona wola przetrwania ofiary, następnym razem pozamyka wszystkie noże na klucz.
Po zaparkowaniu, następne kroki skieruje do mieszkania łowczyni. Gdy zatrzyma się przed jej drzwiami, zapuka głośno aby dziewczyna miała szansę wiedzieć, że ktoś przybył i ten ktoś się niecierpliwi. Niezależnie kto otworzy, ujrzy przed sobą czarnowłosego kolesia w płaszczu o gadzich, niebieskich ślepiach. Twarz blada jak u wampira, a mina nie mówiąca zupełnie niczego. Ot, typ nie posiadał żadnych emocji. Chciał tylko wejść i załatwić wszystko co trzeba było, a potrzebna byłą do tego Midori. Nie wiedział jak wygląda, nawet jeśli pokazano jej zdjęcie, nie przykuł zbyt wielkiej uwagi. Na żywo to co innego, hehe. No i po otwarciu nie omieszka wejść. Ogromnie ciekawy wyglądu, siły oraz hardości umysłu swojej przyszłej sensei. Oby tylko nie zabił ją śmiechem, aczkolwiek Samuru nie ma w zwyczaju tak dziwacznie się zachowywać. Co ma być to będzie, byleby była niższa od niego. Jakoś czuł w kościach, że nie ma czego okrutnego się spodziewać.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 563


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pon Gru 04, 2017 12:22 pm

W tamtym momencie Midori była wściekła... Ale nie na Zyuu. Na wampiry, które zdecydowały się zrobić z niego przekąskę. Ba, tak bardzo, że najchętniej wypowiedziałaby każdemu krwiopijcy wojnę! No, ale z drugiej strony, dla niej to byłoby za dużo. Sumienie również podsuwało jej imiona paru wampirów, którzy okazali się być bardzo sympatyczni i przyjemnymi rozmówcami.
Wątpię, by moi przodkowie byliby ze mnie dumni, widząc mnie, zadającą się ze swoim celem - pomyślała jeszcze, by zarazem potem zająć się obrażeniami hybrydy. Nie dała się odsunąć, jedynie drugą ręką pogłaskała jego dłonie, by uspokoić go trochę. Również nie przerwała zajęcia, by w końcu dać opatrunek i zarazem przestać go męczyć tym zajęciem.
- Niby są maści, które sprawiają, że blizny zanikają... Ale nie wiem, czy pomoże ci to - czy jego zwierzęce geny nie będą jakoś źle reagować na ten typ lekarstwa? Nawet nie wiedziała. Pozostawało jedynie próbowanie i przekonywanie się na własnym doświadczeniu, która metoda jest dobra, a która nie.
Nie dodawała nic więcej na temat swojej pracy... Chcąc po prostu skupić się na bardziej istotnej kwestii według niej. Zarazem uważała, że mogła opowiedzieć mu o tym trochę później... No teoretycznie.
Wysłuchała jego słów w milczeniu, nie spuszczając z niego spojrzenia. Jednakże po skończeniu, wzięła głębszy wdech, zanim sama odezwała się.
- Wpadaj do mnie częściej i nie obawiaj się - odpowiedziała mu natomiast. - Dopóki nie znajdziesz czegoś... Etto... Możesz u mnie się zatrzymać... - zaproponowała mu, spuszczając wzrok i nieco się rumieniąc. - Chociaż nie ma tutaj za wiele miejsca... - dodała jeszcze, ponownie patrząc na niego i posyłając lekki uśmiech. - I chętnie przejdę się z tobą na takie spotkanie. Brzmi bardzo miło - byli blisko siebie. Bardzo blisko... Czy może tylko jej się wydawało?!
Jednakże Yukari zastanawia jeszcze inna kwestia... Nie dawały jej spokoju słowa usłyszane od Zyuu. A mianowicie... Kim jest ta osoba, którą nazywa "Panem"? Czy gdyby dotarła do niej, zdołałaby pomóc jakoś uszatemu blondynowi? Nie wiem... Niepokoi mnie to. Ale nie chciała tego pozostawiać... Tylko... Co właściwie powinna zrobić?
Drgnęła słysząc jego pytanie, by zarazem potem lekko się skrzywić.
- To kara za to, że byłam zbyt nieuważna - odpowiedziała mu. - I nic więcej - niespecjalnie paliła się do opowiadania o tym, że prawie by zginęła. O tym, że przez własną głupotę doznała urazów na ciele i została pozbawiona pewnej części krwi. Ani o bólu, który wtedy towarzyszył. - Nie ma co się martwić, po prostu mam ją oszczędzać przez kolejne kilka dni - oznajmiła mu. Nie chciała, by zamartwiał się bardziej tą ręką. Wystarczyło jej, że ta świadomość męczyła ją przez ostatnie kilka dni.
- Chcesz się czegoś napić? - spytała się go. Nim jednak wstała i zrobiła cokolwiek, usłyszała dość głośne pukanie do drzwi. Uniosła lekko brwi, zerknęła w stronę położonego dalej telefonu, po czym wydała z siebie westchnięcie. Za wszystko. Wypuściła dłoń Zyuu, wstając na obie nogi i spojrzała na niego przepraszająco.
- Wybacz, idę zobaczyć, kto to - powiedziała do niego... Chociaż dodając dwa do dwóch, wiedziała, kto ewentualnie mógł się znajdować tuż za drzwiami wejściowymi. Jeśli się myliła... Cóż, mówiło się trudno. I tak trzeba zobaczyć... Więc...
Jakąś minutę potem Samuru mógł ujrzeć w drzwiach niższą od siebie kobietę o długich, czarnych włosach. Jej złote oczy patrzyły uważnie na niego. Huh... Więc to on... Zamrugała oczami, po czym westchnęła cicho, nie komentując jego bezpośredniego wejścia do jej mieszkanka.
- Jeśli chcesz wejść dalej, to zdejmij najpierw buty - zwróciła się do niego. - No i ogólnie, witaj - zastanawiało ją, jak dużo o niej się dowiedział przed przybyciem tutaj. I jak ogólnie została mu nakreślona sytuacja związana z tym, kto miał się nim zająć i uczyć. I w sumie... Co dalej? Mogła go tu ugościć, ale z drugiej strony, czy właściwie chciał?
- Napijesz się herbaty? - zaproponowała mu. - Objaśnilibyśmy trochę spraw - miała naszykować napój dla przyjaciela, więc mogła i dla swojego ucznia. O ile właściwie będzie chciał pozostać tutaj po dowiedzeniu się, że Midori miała już gościa.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt http://vampireknight.forumpl.net/t2106-zyuu-volt#44121
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 141


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pon Gru 04, 2017 6:54 pm

Ah miał ochotę zdrapać ten opatrunek, gdy tylko znalazł się na jego szyi! Tak go korciło, że był bliski tej sztuki samym ocieraniem kościstego ramienia o plaster. W porę się powstrzymał i cicho westchnął. Musi trochę popiec, przynajmniej wiadomo, że działa spirytus jak należy. Trochę pokręcił nosem.
-To... może później tą maść? Na razie spirytus wystarczy.
Stwierdziła hybryda, która wolała na jakiś czas mieć spokój z tym już nadwyrężonym przez kły wampirów miejscem. Jeszcze rzeczywiście mogły spełnić się złe myśli Yukari i pojawiłyby się efekty uboczne. Na jakiś czas miał dość eksperymentów, ale jak nic nie przejdzie - spróbuje i ów lekarstwo.
Złotooka w ciszy wysłuchała co miał do powiedzenia, i w zasadzie wyszło całkiem miło. Gospodyni zaprosiła go nawet do siebie na nocleg, rumieniąc się przy tym słodko. Na ten widok Zyuu uśmiechnął się szerzej, przy tym zachowywał się naturalnie.
-Nie chciałbym sprawiać kłopotu, ale chętnie skorzystam z tak zacnej oferty.
Bezwiednie zaczął mu merdać kłębuszkowaty ogonek. Naprawdę cieszyło go przygarnięcie pod dach, co prawda męską dumę diabli wzięli, lecz gest Midori ulży młodzieńcowi, który będzie w tym czasie zbierać fundusze na własne cztery kąty. Nie to, że nie chciałby dłużej gościć... wręcz przeciwnie. Nie ma jednak co nadużywać gościnności, a zająć się porządnie życiem. Tym razem tak na serio.
-Nie potrzeba mi wiele. Nawet wyrko będzie zbędne ze względu na bezsenność. W zamian mogę Ci robić zakupy, sprzątać w mieszkaniu i przynosić śniadania do łóżka. Chociaż tak mogę się odwdzięczyć za pomoc.
Uśmiechnął się lekko i łagodnie spoglądał na przyjaciółkę. Tak, zdecydowanie tęsknił za Czarnowłosą. W takich chwilach jak ta uświadamiał sobie, jak wiele dobra ominęło go przez swój strach. Głupol jeden.
Cóż, wyjaśnienia co do rany na ręce były skąpe, przez co nieco naburmuszył się. On tu prawie że wszystko wyjawił, co mu leżało na duszy, a Midori wolała dusić w sobie żale i smutki. Jakby nie spojrzeć, często tak się zachowywała w przeszłości. Jak działa się jej większa krzywda, brała to na przysłowiową klatę i nie marudziła, jak Blondyn. Ale z drugiej strony kumulowanie w sobie rozterek nie jest niczym dobrym dla pogody ducha.
-Rozumiem. W takim razie tym bardziej pomogę w domowych czynnościach, żebyś nie nadwyrężała ręki.
Zadeklarował się i potwierdził tym samym, że definitywnie przyjął ofertę zostania tutaj aż do usamodzielnienia się hybrydy. Trochę to zajmie, jeszcze zdąży jej wyjść bokiem obecność chłopaka, który będzie pilnować się, by nie gubić sierści na meblach.
Na propozycję o napoju przytaknął niemal natychmiast.
-Yhm, poproszę herbatę.
Ale następny trunek zrobi sobie sam, nie będzie wysługiwać się Złotooką, która zrobiła dla niego tyle, ile było mu na tą chwilę potrzeba. No i przecież miała oszczędzać rękę! Eh postąpił egoistycznie, musi to naprawić przy najbliższej okazji...
...która pojawiła się wraz z pukaniem do drzwi. Odetchnął w duchu, że może się zrehabilitować za przeoczenie.
-Dobrze, to idź, a ja obsłużę się sam.
Zaraz i on poderwał się z kanapy i udał się do kuchni, by zalać czajnik wodą i uruchomić nieskomplikowaną maszynę jednym przyciskiem. Dobrze, że nalał więcej cieczy, bowiem ktoś, kto wcześniej dobijał się do mieszkania (musiał przywyknąć do normalnych odgłosów jak pukanie do drzwi), prawdopodobnie zostanie na dłużej. I pytanie za sto punktów: wychylać się z tej kuchni czy nie? Wszak te uszy i ogon mogą rzucać się w oczy. Wtedy uderzyła go fala, która emanowała od gościa. Aż go ciarki przebiegły. Zwierzęta są wyczulone na aury istot, a ta na pewno nie była zwykłym człowiekiem. O dziwo wampirem także nie, biło od niego ciepło. Potwierdził przypuszczenia zakładając na głowę kaptur, na ręce rękawiczki, stanąwszy w progu pokoju i spoglądając ukradkiem na przybysza. W zasadzie mógł zostać w tej kuchni i nie podsłuchiwać, ale z jego długimi uszami trudno było udawać, że niczego nie słyszy nawet za ścianą. Co prawda upakował je pod kaptur... no dobra, martwił się o Midori, no co? Zależy mu na niej, jeszcze ten mężczyzna nie przypadł mu do gustu. Ale to nie do niego przybył, nie może się też rządzić nie u siebie. Tak czy inaczej dodał tylko od siebie:
-Akurat zagotowałem więcej wody.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pon Gru 04, 2017 10:41 pm

No a kto to mógł być. Przecież nikt inny nie pisał do niej smsa z zapytaniem czy jest w domu. Chyba że się mylę, w końcu Midori mogła mieć wielu innych uczniów po odwampirzeniu. Do rzeczy jednak...
Samur nie czekał długo aż mu otworzą drzwi i oczywiście dokonała tego sama we własnej osobie łowczyni. Zmierzył ją pierw od stóp aż po głowę, nie ukrywając tego że ją ocenił. Cóż, z wyglądu dziewczęca, wzrost normalny. Tylko co ma w głowie? Skoro Vlad polecił ją aby nauczała dawnego wampira, musiało coś być na rzeczy.
- Jak sobie życzysz.
Oznajmił odnośnie butów po czym je zdjął. Skoro tego chciała, nie będzie dyskutował w tak błahej sprawie. Zresztą szkoda było mu czasu. Więc gdy wykonał swoje zadanie, rozgościł się. Rozejrzał się po mieszkaniu, nim cokolwiek odpowiedział.
- Wolałbym kawę. Mocną, bez cukru.
Nie wiedział jak żołądek zareaguje na herbatę albo i na kawę. Warto jednak byłoby sprawdzić jak reaguje na wszelkie inne napoje niż tylko woda. Bo ile można jej pić? Nie ufał też na tyle Midori by powiedzieć, że woli krew. Przypadek? Nie sądzę, musiało coś się za tym kryć.
Poza łowczynią był tutaj jakiś inny koleś. Dawny wampir akurat stanął z nim twarzą w twarz. Momentalnie zmrużył gadzie ślepia. Czy on wie, że po domu w kapturze się nie chodzi?
- Ściągnij ten kaptur.
Wypalił dość chłodno, nie odrywając oczu od niższego mężczyzny. Nie wykrzywi go widok uszu czy innych cech zwierzęcych, wszak to nic nadzwyczajnego. A co do ciepła... Samuru wcale go nie posiadał. Był chorobliwie blady, właściwie można było dostrzec gdzie nie gdzie ciemne żyły. Tak jakby co dopiero opuścił grób. No i oczywiście zimny.
- Po to tu przyszedłem... Midori. Chcę znać szczegóły ale nie jestem pewny, czy ten koleś może przy tej rozmowie być. Trzecia, nieupoważniona para uszu. Chyba, że później mogę je uciąć.
Zero śmiechu, ale Samur się wyszczerzył. Sam wyraz dawnego polityka nic a nic nie przypominała ludzkiej. Uzębienie nieco różniło się od ludzkiego, kły mimo że mniejsze wciąż pozostawały ostre. Coś nie poszło całkowicie po myśli łowców.
Nie usiądzie, tylko znajdzie się bliżej łowczyni. Może celowo czynił aby czuła się przytłoczona? Spojrzenie z góry, uniesiony kącik ust. Cóż w głowie teraz miał Kuroiashita.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 563


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Sro Gru 06, 2017 12:22 am

Skinęła lekko głową, jednocześnie w ten sposób wskazując, że zgadza się na ową opcję.
- I tak nie warto jej stosować, póki twoje rany się nie wyleczą - dodała jeszcze cicho. Miała tą cichą nadzieję, że żadna infekcja się tam nie pojawiła, a to wszystko ładnie zaniknie w przeciągu paru dni. Nie mogła mu więcej pomóc... Nawet użycie magii na to mogło być złym pomysłem. A przynajmniej tak jej się wydawało.
Zaskoczyło ją to, że zgodził się na tymczasowe wspólne zamieszanie. Aż zamrugała oczami, ciągle będąc nieco zarumienioną.
- Cieszy mnie to - wyszeptała w odpowiedzi. - Nie, nie sprawisz problemu - w końcu sama mu to zaproponowała, prawda? Na dodatek zawsze mogli dzieki temu nadrobić stracony czas i odnowić relacje. O ile nie nastąpi coś naprawdę niespodziewanego.
- Kiedyś musisz spać - nachmurzyła się. - A niespanie źle będzie wpływało potem na ciało i umysł.
Niech się nie zdziwi, jak w którymś momencie czarnowłosa będzie próbowała sprawić, by tamten zasnął. Na dodatek dość sporo rzeczy zapowiadało, że będzie chciała się nim zająć, by pomóc mu zarazem przystosować się ponownie do innego życia niż tego pośród wampirów łaknących jego krwi.
- Nie przejmuj się - machnęła dłonią. - Zrobisz, co będziesz chciał. Możemy natomiast podzielić się obowiązkami - nie była pewna, jakby zareagowała na ewentualne śniadania do łóżka. Chyba zdecydowanie byłaby... Zmieszana.
Możnaby rzecz, że w przypadku mówienia o obrażeniach, Yukari nabierała wody w usta. Niespecjalnie chciała mówić o tym, co ją spotkało. Wiązało się to nie tylko z sekretami, które nie mogła zdradzić Zyuu, ale również z tym, że nie chciała widzieć, by się denerwował z tego powodu. Po co męczyć świadomość tym, że ciągle narażała własne życie?
- Huh... Uparciuch - stwierdziła z cichym westchnieniem, mając wrażenie, że tego nie zdoła mu wybić z głowy. - Ale naprawdę, nic poważnego mi nie jest - dodała, by zapewnić go, że miała się dobrze. W Oświacie się nią dobrze zajęto, więc nie przywiązywała do tego wszystkiego aż tak wielkiej wagi...
Skupiając się jednak na tym, co miało miejsce potem, czarnowłosa kiwnęła głową, zgadzając się na to, aby to Zyuu zajął się przygotowaniem napoju zamiast niej... A jej uwaga powędrowała ku przybyłemu.
Huh... W sumie, jakby na to patrzeć, to mam wrażenie, że zmienił się wiele, a zarazem niedużo - pomyślała dziewczyna. - Przynajmniej pod względem wyglądu. Midori również brała udział w odwampirzaniu byłego burmistrza, więc odczuwała pokusę, by zająć się porównywaniem.
- Okej... - powiedziała, odwracając się i patrząc na Zyuu. - Zrób mi herbatę, dobrze? - poprosiła go. Źle się czuła z tym, że musiała go w ten sposób wykorzystać, ale z drugiej strony, miała teraz na głowie zadanie w postaci zajęcia się gościem. Dlatego też jej spojrzenie przekierowało się na Samuru... By zarazem nieco nachmurzyła się.
- Nie naciskaj - powiedziała do niego. - Nie musisz go słuchać - zwróciła się jeszcze do Zyuu.
Uniosła głowę, spoglądając na Samuru.
- Huh... - zadał dość dobre pytanie... I to bardzo. No to pięknie... - Możemy zająć się najbardziej podstawowymi sprawami i rozplanowaniem tego, co będzie w przyszłości. Ewentualne rzeczy dopowiem, gdy już będziemy sami. Co ty na to? - Przepraszam, Zyuu, ale niektóre rzeczy nie są przeznaczone dla twoich uroczych uszu - pomyślała jeszcze.
Czarnowłosa wydawała się nie zwracać uwagi na to, jak bardzo blisko niej się znajdował. Myślał, że ją tym onieśmieli? Bycie cosplay'erką sprawiło, że przyzwyczaiła się do tego.
- Proponuję, byśmy udali się do salonu. I nie czepiaj się mojego współlokatora - ruszyła do przodu, zarazem wskazując mu pokój, do którego miał wejść. - To niemiłe - odwróciła się w jego stronę. - Im prędzej zaczniemy, tym szybciej będę wiedziała co i jak - powiedziała, w ten sposób chcąc go zachęcić, by poszedł za nią.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt http://vampireknight.forumpl.net/t2106-zyuu-volt#44121
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 141


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Czw Gru 07, 2017 7:16 pm

Sen... dawno nie zmrużył oczu. Zdarzały mu się zwiechy, ale nie spał od dobrych kilku tygodni. Skoro dziewczyna znała sposób na walkę z bezsennością, to mógłby spróbować, choć efekty nie byłyby na pewno od razu widoczne. Zresztą przyjaciółka w ogóle miała ambitne plany, żeby gruntownie odbudować psychicznie Blondyna, więc problem ze snem to przy tym pikuś. Będzie się starać nie utrudniać, lecz nie może mieć pewności, że dotrzyma słowa.
Dalsze rozmyślania na temat dzielenia się mieszkaniem, obowiązkami, myślami i radami między siebie pozostawią na później.
Tak czy inaczej przyszedł gość, którym trzeba było się zająć. Nadarzyła się okazja, by nieco wesprzeć przyjaciółkę, nawet jeśli to było przyrządzenie czegoś do picia. Nawet nie zająknął się, tylko podszedł dziarsko do zagadnienia.
-Jasne.
Zgodził się na przyrządzenie trunku także dla gospodyni. Nim jednak to uczynił, Czarnowłosy dość władczym tonem nakazał mu zdjęcie kaptura. Nie zrobił tego, choć wzrok tamtego przyprawiał o ciarki i niemal hipnotyzował. W ogóle zachowywał się jakby był u siebie, w dodatku był dość bezpośredni. Nie byłoby w tym złego, gdyby nie drażnił tym inne osoby. Przynajmniej był pewny swego. W ostatecznym rozrachunku nie miał podstaw, by rozliczać kogoś, kogo nie znał. Pierwsze wrażenia bywają bardzo mylące.
Przyjaciółka stanęła po jego stronie, gdy Samuru przesadzał z komentarzami, jak chociażby o ucięciu uszu Zyuu. Hybryda zmrużyła powieki i cicho warczała. Może rzeczywiście przez ten brak snu młodzieniec był podatny na rozdrażnienie, ale po prostu... no powiedzmy to sobie szczerze - Ostrozębny nie wzbudzał sympatii.
Zatem przygotował trzy naczynia, gdzie dwie z nich później zostały wypełnione herbatą, a jedna czarną kawą bez cukru. Do salonu zaniósł herbatę i kawę, zaś swoją część trzymał w rękach stojąc u progu pokoju, do którego już się udała Midori z gościem. Może pomyśli w tej chwili egoistycznie, ale najlepiej byłoby, gdyby kolega z pracy Złotookiej nie zajął jej zbyt dużo czasu. No i rzecz jasna nie skrzywdził jej, nie wiedział do czego ten typ jest zdolny.
Znalazł prosty sposób na kompromis, który nie będzie dla niego osobiście dobrym rozwiązaniem, jednak takim, który będzie pasować do sytuacji.
-To... pójdę zrobić zakupy, od razu przejdziecie do rzeczy.
Rzucił propozycję, żeby nikt nie czuł się niezręcznie lub niestosownie się zachowywał wobec przepisów czy co tam łowcy mają. Skoro miał nie słyszeć pewnych spraw, to to mogło być jedyne wyjście. Oczywiście martwił się o Yukari, nieznajomy nie wydawał się być skorym do gładkich gadek. I te zębiska... oczy... coś w nim siedziało, coś niewyjaśnionego. Ponadto miał wrażenie, że skądś znał tę twarz. Gdzieś widział kogoś podobnego, lecz na ten moment nie przypomni sobie.
W sumie nie wątpił w zdolności przyjaciółki (pamiętał, jak go obezwładniła bez mrugnięcia okiem), tylko najzwyczajniej troszczył się o jej dobro.
Dopił szybko duszkiem jeszcze gorącą herbatę i nieco nerwowo stukając pazurami po szkliwie dodał jeszcze na wychodnym:
-Będę gdzieś za dwie godziny. Najwyżej mnie wygonicie, jak nie skończycie rozmawiać.
Uśmiechnął się lekko i sięgnął do kieszeni sprawdzając ile ma przy sobie pieniędzy. Jakieś zaskórniaki, ale na podstawowe produkty powinno wystarczyć. Zahaczył po drodze po kuchnię, żeby sprawdzić stan lodówki i jej zawartość. Nie była pusta, ale jeszcze coś się tam upchnie. Trochę mięsa by się przydało... Z takim postanowieniem udał się poza mieszkanie, nie był zadowolony z takiego obrotu spraw, ale służba nie drużba. Trzeba było uszanować pracę Długowłosej i nie sprawiać kłopotów.
Może też odrobinę ochłoną po pierwszym spotkaniu po miesiącach rozłąki.

z tematu

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Sob Gru 09, 2017 6:13 pm

Koleś w kapturze chyba nie zrozumiał słów wypowiedzianych. Samur uniósł brew, patrząc o głowę niższego nieznajomego. Poza tym Midori też pokręciła nosem i szybko wtrąciła się do "rozmowy".
- Mi kazałaś ściągnąć buty, a on może chodzić w kapturze.
Burknął, patrząc na nią chłodno. Rozpuszczony dawny wampir westchnął głośno, wsuwając łapy di kieszeni płaszcza. Chyba nie zasiedzi tutaj długo, wszak mają tylko omówić sprawy. Chyba, że Midori zdecyduje inaczej. Jest wyznaczoną nauczycielką, więc z ciężkim sercem trzeba będzie jej posłuchać. Chociaż może dzięki niej co nieco się dowie o niewyjaśnionych, wręcz dręczących odczuciach?
- Tylko żartowałem.
Wzruszył ramionami, odzywając się. Nie buduj wrogości, nie wzbudzaj podejrzeń. Odczucia wewnętrzne czasami potrzebowały wyjść i wyszaleć się, lecz coś przeczuwał że trzeba trzymać je mocno w ryzach. Nie to co z Gabriellą. Oby tylko łowcy nie mieli w zwyczaju przeszukiwania mieszkań swoich podwładnych.
- Ta, to dobry pomysł.
Zgodził się, kierując po chwili do salonu. Skoro uzyskał szansę rozgoszczenia się, skorzystał z niej i od razu zasiadł na wygodniej kanapie. Chwilę później otrzymał gorącą kawę.
- Mam nadzieję, że w ramach zemsty nie dorzuciłeś niczego od siebie. Wyczuję.
Mówiąc do, poruszył delikatnie naczyniem wypełnionym kawą. Oczywiście zlustrował też nieco chłopaka. I w sumie dobrze, że ten zdecydował się wyjść. Nie potrzeba im świadków rozmowy. Łowcy raczej też dbają o tajemnicę. Tak więc gdy Zyuu wyszedł, Kuroiashita przeszedł do rozmowy.
- Grigorij wyznaczył cię jako moją mentorkę. Oczekuję więc, że jesteś przygotowana na wszystko odnośnie mojej "nauki". Jakieś podstawy? Nauka walki? Czy od razu idziemy na patrol?
Był ciekawy czy dziewczyna miała przygotowany jakikolwiek program. Samuru wiedział, że ma przyjść do niej po trening oraz naukę. Nie wiadomo zatem czy dziewka sobie poradzi. Wreszcie wzrok spoczął na ciemnej, parującej cieczy. Przełknął odruchowo ślinę, nie wiedząc jak żołądek zareaguje na kofeinę. Nie próbował w sumie, bowiem pił tylko wodę oraz... krew. Nie przekona się dopóki nie sprawdzi. Upije kilka łyków, starając się przy tym nie oparzyć. W smaku dziwna, wątpliwe żeby była źle przygotowana. To tylko organizm źle reagował, chociaż nie odczuwał tak silnych mdłości jak przy innych trunkach. Postawi kubek na stoliku, podnosząc gadzi wzrok na dziewczynę. Właściwie spojrzenie gada było niezbyt miłe, coś się za nimi kryło i to, o czym Sam nie miał również zielonego pojęcia.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 563


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Nie Gru 10, 2017 12:31 pm

- Kapturem nie nabrudzisz, a butami już tak - odpowiedziała mu natomiast. - Chyba, że wolałbyś wziąć i sam potem posprzątać po sobie? - dodała jeszcze, teoretycznie dając mu wybór. Praktycznie... Nie. Wkurzyłaby się, gdyby zignorował jej słowa dotyczące zdjęcia obuwia.
Westchnęła cicho. Naprawdę nie wiedziała, czemu akurat jej przydzielono Samuru. Jednakże, skoro i tak do tego doszło, zamierzała zrobić co w jej mocy, by nauczyć go potrzebnych rzeczy by stać się pełnoprawnym łowcą.
Popatrzyła na Zyuu. Prawdę mówiąc, rozwiązanie, które zaproponował, w tym przypadku byłoby najlepsze... Ale zaś z drugiej strony, bała się, że znów wpadnie na pomysł związany ze zniknięciem na długi czas. Pomimo jego poprzednich słów. No i, czy nic mu nie będzie? Nie potrafiła się nie martwić teraz o niego, jednakże kiwnęła lekko głową.
- Dobrze. Uważaj na siebie - powiedziała do niego i uśmiechnęła się łagodnie. Skoro i tak nie było specjalnie innego wyjścia... Nie podoba mi się to. Zdecydowanie nie. Nie zatrzymywała go, skoro tak. No i w sumie zakupy zawsze się przydadzą, prawda...?
Wyciągnęła dłoń i sięgnęła po herbatę. Ujęła ją w obie dłonie, ostrożnie dmuchając i zarazem wysłuchując słów wampira.
- Zamierzam sprawdzić twoje umiejętności pod względem walki wręcz i posługiwania się broni - odpowiedziała mu, unosząc głowę, by skupić swoje spojrzenie na nim. - Na patrol przyjdzie jeszcze czas. Najpierw podstawy - urwała na moment, upijając nieduży łyk napoju. - Potem, wiedząc, na czym stoję, nauczę cię walki. Istnieje już coś, co zdążyło cię zaciekawić? - spytała się go spokojnie. Nie poruszyła kwestii ani artefaktu, ani magii.
- Proponuję za kilka dni sprawdzić twoje umiejętności - chciała do tego czasu pozbyć się owego bandażu. - Masz jeszcze jakieś pytania? Postaram się rozwiać trochę wątpliwości i niepewności.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pon Gru 11, 2017 8:36 pm

Istotnie. Kurosz nie kiwnąłby palcem do ogarnięcia po sobie, wytknąłby jej brak taktu do gościa i szacunku względem jego osoby. Wszak wciąż pozostawał gruboskórnym draniem z zimnym obliczem. Midori zresztą miała z nim styczność chociażby na odwampirzaniu i widziała jakim typem jest. Niewyparzona morda, wybuchowy jeśli się go przyciśnie. Samuru skrywał wiele, nawet teraz będąc niby człowiekiem o gnębiącym go wewnętrznym potworze.
Kiedy Zyuu wyszedł, mieli szansę uzyskania swobodniejszej rozmowy. Dawny szlachetny rozsiadł się na kanapie, popijał kawę do której podchodził jak do ognia. Grunt, że miała smak.
- Mam tak wielki mętlik w głowie, że nie jestem pewny czy cokolwiek potrafię.
Odrzekł, nie mając pewności czy czasami przez chorobę mózgu, czy jakkolwiek to nazwać, nie zapomniał z czym się co je. Miał jednak cichą nadzieję, że się myli.
- W porządku. Ty tu...
Czemuż to nie mógł powiedzieć tak prostego słowa? Gula w gardle, chwyt za serce. Aż rozmasował sobie odruchowo kark.
- Rządzisz.
Dokończył z widoczną niechęcią. Wiele rzeczy wzbudzało w nim niesmak i przez pranie mózgu, zapomniał przez co się tak dzieje. Możliwe, że to już wina charakteru Sama, wszak to od zawsze było żądne władzy oraz podporządkowania się. Zatem nic dziwnego, że nie podobało się mu fakt iż jakaś cnotka metr siedemdziesiąt będzie nim dyrygować.
- Najpierw chcę zobaczyć co pamiętam. Dopiero zdecyduję co chcę.
Nie wiedział co go ciekawi. W sumie nie miał pojęcia jak cały ten ich trening będzie wyglądać. Czy w ogóle ta dziewuszka coś potrafi.
- Mam ich od groma, ale nie jestem pewny czy będziesz w stanie na nie odpowiedzieć.
Skrzywił się odrobinę, unosząc przy tym górną wargę. Czemuż to kieł był dłuższy niż normalnie? Podparł się głową o dłoń.
- Co z artefaktami? Trzymacie je dla siebie, a mnie trzyma się z daleka. Co z magią? Do cholery.
Może pierw podstawy. Samur nie zamierzał się użalać na tym, że inni łowcy w Oświacie patrzyli na niego z niechęcią. Albo to, że nie toleruje normalnego jedzenia.
- I czemu ty masz mnie uczyć? Wyglądasz jak licealistka, a nie doświadczony łowca. Wezmą mnie za pedofila, jak tylko wyjdę z tobą na miasto.
Warknął nie ukrywając zadowolenia. Midori to dziecko, a Samuru jakoś nie chciał się jej słuchać.
- Poza tym czemu mieszkasz z jakimś kolesiem? Chyba miał psie uszy. Masz fetysze?
Zaczęło się. Samuru kręcił nosem, krzyżował ręce na piersi. Wyrodny ex burmistrz wydawał się rozpieszczonym szczeniakiem. Oj Midi, będziesz miała z nim życie.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 563


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Sro Gru 13, 2017 8:42 pm

Chyba były wampir nie uważał, że dostałby za nauczyciela osobę, która nic nie umiała, prawda? Czarnowłosa musiała raczej coś tam potrafić, by móc przekazać swoją wiedzę kolejnej osobie. No chociaż w tym przypadku... To będzie zdecydowanie trudne. Chociaż... Może jednak nie?
- Masz jakąś broń na oku? - spytała się go natomiast. Nie wiedziała, co mógł wybrać sobie... Więc przez to nie była pewna, że zdoła go dobrze poprowadzić w tym kierunku. Mimo wszystko, zamierzała spełnić swoje zadanie w jak najlepszym stopniu.
- Nie dostaniesz artefaktu, póki nie będę miała pewności, że poznałeś podstawy - odparła mu. - To samo z magią. I nie próbuj napierać, każdy kadet przez to przechodzi - dodała jeszcze. - Artefakty to magia zaklęta w przedmiotach. A zabawa z magią jest wystarczająco niebezpieczna, by mógł się za nią brać pierwszy, lepszy świeżak. Chyba, że ci życie niemiłe i chcesz zginąć. I co ważniejsze... W walce bardziej licząc się umiejętności, które pozwolą ci wygrać i przeżyć, a nie bawienie się w wróżkę.
Miała nadzieję, że to sprawi, iż zrozumie, czemu chciała zacząć od rzeczy fizycznych. Zabawa z magią mogła się skończyć dla nieuważnej osoby wyczerpaniem... Jak i nie samą śmiercią. Istniało dość sporo czynników wpływających na to, jakby się to mogło wszystko skończyć.
- Sugeruję się spytać Grigorija o to, dlaczego akurat ja - odpowiedziała, zarazem czując cień zdenerwowania. - Mój wygląd nie ma nic do rzeczy. I nie, nie będziesz wyglądać jak pedofil. Masz głupie skojarzenia.
No, no, no... Czyżby ktoś tutaj testował cierpliwość łowczyni?
- Nie znamy się na tyle, bym nagle miała się tobie spowiadać ze spraw, które nie nawiązują do łowców - odparła mu. - Więc inaczej mówiąc... To nie twój interes. Skup się na tym, po co tutaj przybyłeś - czytając między wierszami, nie spodobało się jej to. I co, zaczął się spoufalać? Co to, to nie. Nie wolno i już. Zwłaszcza, że dopiero się teraz poznali.
- Ja ciebie nie wypytuję, jakiego koloru masz tapety czy majtki - mruknęła jeszcze. Uniosła napój i napiła się ponownie, dając mu tym samym znać, że jeśli miał jeszcze pytania, niech zadaje je teraz.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Sob Gru 16, 2017 1:40 pm

Dla Sama i tak dziewczyna nic nie będzie potrafiła i nieważne jakie ona doświadczenie ma. Vlad sobie zakpił z nieokiełznanego stwora dając mu za nauczycielkę kogoś kto wygląda jak dzieciak ze szkoły średniej. Poza tym gdzieś tam czuł, że i tak dziewka nabawi się przy nim nerwicy niż czegoś potężnego nauczy. Dobra, chociaż niech pokaże wstęp a najwyżej Samuru samodzielnie zacznie się szkolić. Chyba ma prawo, co nie?
- Tylko to.
Uniósł lewą rękę, prezentując dziewczynie... nic? Przynajmniej ona mogłaby tak pomyśleć, chyba że była świadkiem jak Samuru atakował Esmeraldę na odwampirzaniu ostrzem powstałym z protezy. Oczywiście sam były wampir tego nie pamiętał. Wiedział jedynie to, że proteza stanowi również niezłe uzbrojenie.
- Proteza tworzy się coś w rodzaju bata.
Wyjaśnił po krotce, nie mając zamiaru podkreślać, że nie umie nim władać. Niech Midori lepiej też tak myśli, Samur nie lubi określać się mianem Nowicjusza. To dla słabych.
- Czemu tak ględzisz. Czuję w sobie od groma siły, M i d o r i.
Nawet nie chciał słuchać, że nie podoła i o utracie życia. Kuro raczej nie znał słowa Nie umieć. Musiał się nauczyć, koniec kropka. Nawet jeśli musiałby poświęcić swoją koleżankę nauczycielkę lub drugą rękę.
- Za jakiego bubka ty mnie masz? Przecież wiadome, że dam radę wszystkiemu. Nie jestem lepiony z takiej samej papkowatej gliny co ty. Mnie stworzono z...
Nie wiedzieć czemu naburmuszenie Samura zostało przerwane kolejnym dziwnym atakiem. Musiał zerwać się do siadu, chwytając za szyję. Podobne uczucie było przy Gabrieli, która to później skończyła jak skończyła - martwa.
- Dobra, skończmy ten temat. Pokażesz mi podstawy.
Warknął, prostując się odrobinę by łypnąć na łowczynię gadzim wzrokiem. Intensywny kolor ślepi zdradzał, że buzujące "coś" w kadecie nie dawały mu spokoju. Midori chyba jest świadkiem, że szlachetnego nie tak łatwo dało się uśpić.
- Dla mnie nadal wyglądasz jak dzieciątko, Midori. Nie stanowisz żadnego zagrożenia dla w-wampirów. Chyba, że mi udowodnisz.
Uniósł kącik ust, wpatrując się w twarz niższej. Nie podobało się ani trochę Kuroszowi, że ona ma właśnie go uczyć. Chociaż może z czasem zmieni zdanie? Kto wie. Pierwsze lody zostały przełamane w okrutny sposób. Sam na szybko dopił kawę, mimo tego że była ona jeszcze dość gorąca. Syknął jedynie pod nosem, zaciskając szczęki. Gdy gorycz z gorącem przeszła, odetchnął.
- Powinienem wrócić do domu.
Stwierdził, krzywiąc się. Bladość skóry zaś wystąpiła, a rozrywające wnętrze ponownie chciało wyjść. Tylko potężna magia była w stanie wciąż utrzymywać prawdziwe Ja Samuru na tyle mocno, by jeszcze ono nie wyrwało się z uwięzi.  
Szkoda tylko, że było ciężko wstać.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 563


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Wto Gru 19, 2017 11:04 pm

Bat... O rany... - młoda niespecjalnie wiedziała, jak posługiwać się tego rodzajem broni. Może powinnam kogoś poprosić o pomoc z tym? Ewentualnie coś poszukać na ów temat... Tak przynajmniej się jej teraz wydawało, że to nie byłoby głupie posunięcie. Chyba, że to umie... Będzie trzeba sprawdzić.
- Warto poznać też władanie chociażby jeszcze jedną inną bronią - odpowiedziała mu. - By mieć więcej możliwości w czasie walki.
Przewróciła nieco oczami, słysząc jego kolejne słowa.
- Tak, tak. Ale i tak nie weźmiesz się za to, dopóki mnie nie przekonasz, że znasz podstawy walki - odpowiedziała czarnowłosa. - Nie zapominaj, że czasem mogą się trafić sytuacje, gdzie nie zdążysz wykorzystać magii czy artefaktu i będziesz zmuszony do walki wręcz - nie wiedziała, czy zdoła go przekonać na tyle, ile chciała... Ale chociaż wskazać jej punkt widzenia. - To powinno być dodatkiem i rozszerzeniem twoich możliwości, nie główną bronią.
Zastanawiało ją również, skąd się brała jego pewność siebie. Miał do czynienia z czymś nietypowym i nowym, a jednak... Zero obaw? Albo ukrywał to tak dobrze, że dziewczyna nie widziała tego po nim. No, ale jednak jego zachowanie trochę irytowało dziewczynę. Mógłby się wyrażać z nieco większą grzecznością, nie zaszkodziłoby mu to.
Obserwowała jego zachowanie, czując zarazem cień niepokoju. Odłożyła naczynie z herbatą na stolik, zastanawiając się, co powinna teraz zrobić.
- Z pewnością, za te kilka dni - poczuła delikatny dreszcz na plecach, widząc jego wzrok. Nie zapominaj, kogo masz przed sobą. Były szlachetnokrwisty... W tym momencie wydawało się, że było coś więcej na rzeczy. Poczuła się zagrożona, jakby... Miała przed sobą wampirzego przeciwnika.
Jedno mrugnięcie okiem sprawiło, że to uczucie na moment zniknęło.
- Dajesz się zwieść pozorom, Samuru - powiedziała jedynie cicho. Pokręciła lekko głową, patrząc na jego działanie, by zarazem potem uśmiechnąć się delikatnie. - Okej. Jakby co, to pisz lub dzwoń - zastanawiała się czy nie potrzebował pomocy z wyjściem. Zaproponować? Z drugiej strony zaś, prawdopodobniej by się jedynie zirytował.
- Uprzedzę z miejsca, nie wahaj się mnie pytać - wstała z miejsca i pozbierała oba naczynia, po czym zaniosła je do kuchni. - I staraj się nie męczyć innych osób tutaj - dodała jeszcze. Póki co pozostał sam w salonie, dziewczyna znalazła się w kuchni.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pon Gru 25, 2017 10:54 am

W sumie Samuru nie kojarzył czy posługiwał się jakoś wybitnie batem. I zadawał sobie pytanie - Czemu akurat ta broń? Przeważnie bat kojarzony jest z torturami czy fetyszyzmem, a nie do walki z potworami.
- Wiadome, że nie zamierzam władać jedną bronią. Nie musisz mi o tym mówić.
Napuszył się. Nie będzie mu jakaś mała dziewuszka rodem z kolorowego animca, opowiadała co ma robić i jak planować.  
Zacisnął dłonie w pięści na kolejne jakże mocno naruszające słowa dumę. Chociaż dla osoby trzeciej dziewczyna nic nie zrobiła, dla Sama... Cóż. To już inna sprawa.
- Ty naprawdę masz mnie za słabego warchlaka. Nie podoba mi się to.
Koniec końców, słowa ostre. Samuru wlepił w Midi swój przeszywający, gadzi wzrok. Zapewne gdyby był wampirem, uczyniłby jej krzywdę. Umyślną, nie śmiertelną ale dotkliwą krzywdę. Wszak nie znosił gdy ktoś mu dyrygował, co ma robić albo uważał się za mądrzejszego. Nie z Samuru takie numery.
- Ty naprawdę masz mnie szkolić? Kpiny. KPINY!
Warknął, a później co. Dziwna sprawa z kawą, z zachowaniem po całej rozmowę. Pora wrócić do domu, ogarnąć się i przede wszystkim samemu coś wskórać ze sobą. Czuł, że znowu coś jest nie tak, tylko do cholery nie umiał sprawdzić co.
- Pozorom? Przecież widzę po twoim spojrzeniu, że się boisz. Więc nadal mam ci wierzyć?
Wyczuł niepokój? Lepiej nie wiedzieć, co teraz odczuwał dawny wampir. Ale już dość rozmów na dziś. Wstał z kanapy, po czym obrzucił jeszcze wzrokiem łowczynię. W przeciwieństwie do niej, nie uśmiechał się. Pogardliwe, wywyższające się spojrzenie. Postawa świadcząca, że miał przed sobą robala. Nie, z Samuru tych cech nie da się usunąć. Wciąż był zepsuty. Midori dobrze czuła. Z jej uczniakiem nie jest wcale w porządku, łowcy nie okiełznali zbyt dobrze wampira który to szarpał się w łańcuchach by chcieć dać o sobie znać chociażby w minimalny sposób.
- Będę robić co chce.
Doda na odchodne, kierując się do wyjścia z saloniku. Mid wówczas była w kuchni, zapewne zajęta przemywaniem kubków. I co teraz? Stał w salonie, wpatrując się w wejście do kuchni. Do uszu Kuro dochodził szum. Nieznanego pochodzenia szum przypominający przepływającą ciecz. Coś nie tak z rurami? Może powinna wezwać hydraulika by wybadał przyczynę głośnej kanalizacji. Tylko szkoda, że ciężko było wydusić z siebie chociaż jedno słowo. Acz i tak Kurosz zmienił kierunek z wyjścia na kuchnię. Kroki łowcy były ciche, niemalże takie jakby kroczył kot. Kiedy przekroczy wejście do pomieszczenia, a Midori będzie wciąż tam stała, wykona większy krok by wylądować na niej. Obejmie szczelnie ramionami, gwoli ścisłości to tak, jakby chciał zmiażdżyć ją poprzez uścisk. Teraz doskonale usłyszy szum i nagłe uderzenie. Bębny? Nie, już wiedział co to. Podświadomość wysłała do umysłu dawnego szlachetnego informację, że wyraźnie słyszy krew oraz odgłos bicia serca. Ciężka sprawa bo przecież wampirem nie jest, a tutaj taki klops. Nieważne, że nie miał kłów, zapomniana cząstka Samura kazała nakierować usta na szyję łowczyni. Oczywisty odruch - ugryzienie. Te wyrośnięte chociaż nie za długie kły mogły nieco skaleczyć, no chyba że ciemno włosa wcześniej zareagowała na dziwaczne odruchy ucznia.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 563


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pon Gru 25, 2017 12:47 pm

Próba porozumienia się z Samuru... Była zdecydowanie trudna. Wydawało się wręcz, że to niemożliwe, by ta dwójka doszła do czegokolwiek więcej, jeśli chodziło o sam początek. Midori widziała dość dobrze, że cokolwiek by teraz nie powiedziała, były wampir nastawiałby się i tak negatywnie, uważając swoje. Starała się dobierać jakoś odpowiednio słowa... Ale zbyt mało go znała, by wiedzieć, co mogłoby go urazić, a co nie.
- Jedynie cię uświadamiam co do niektórych spraw, Samuru - odparła mu, zachowując, o dziwo, ciągle spokój. Wydawało się, że na ten moment niespecjalnie zwracała uwagę na to, że ją obrażał, albo się denerwował. Pierwsze spotkanie to za mało, by poznać lepiej drugą osobę. Będę musiała obserwować uważniej jego zachowanie i to, na co w jaki sposób reaguje.
- I o tym mówiłam. Pozory - powiedziała jedynie. - Widzisz jedynie to, co chcesz widzieć.
Strach? Chwila... Niemożliwe... - Yukari zastanawiała się, czy mężczyzna mógł wyczuć... Nie, niemożliwe. Sama to odczuwała bardzo krótko. Z drugiej strony zaś... Były wampir, huh... To było dość ciekawe i zdawała sobie z tego sprawę, że na swój sposób mogła ryzykować. Zwłaszcza, jeśli się okaże, że Samuru potrafił wyczuwać wahanie nastroju, przeskok od pozytywnego, do negatywnego... A może i chodziło o niepokój i lęk? Eh, za dużo myślę o tym. Pozostawała jedyne obserwacja oraz metoda prób i błędów.
Wiedziała zarazem, że próba uspokojenia się wewnętrznie była niezbyt dobrym pomysłem. Mimo wszystko trzeba być gotowym na wszystko... Uważaj...
- Powinieneś się zastanowić, jaką broń dodatkową wybrać - po tych słowach... No, po prostu jej już tu nie było. Udała się do kuchni, by na spokojnie przemyć puste naczynia. Mężczyzna miał opuścić jej dom... A ona? Chyba po prostu będzie czekała na powrót Zyuu. Odłożyła ostatni z kubków i zakręciła kurek z wodą.
Piękny plan, prawda? Szkoda tylko, że nie uwzględniał nagłego ataku na jej skromną osobę.
Poczuła dość mocne objęcie. Wystarczająco mocne, by odebrała to jako zagrożenie. Uwolnij się. Uniosła prawą nogę i z całej siły nadepnęła na jego prawą stopę - raczej powinien zdołać to poczuć, Midori nie jest mimo wszystko słaba. Nie wiedziała kto jest dokładnie przeciwnikiem, tyle tylko, że był większy od niej, ale zaczęła reagować, mając wrażenie, że to walka o własne życie.
Po tamtym działaniu, jeśli uścisk tamtego rozluźnił się, łokciem zamierzała uderzyć go prosto w żołądek i uciec z od jego ramion. Na tym nie poprzestała. Przeciwnik teoretycznie odruchowo powinien się próbować pochylić, chwytając się za brzuch. Próbuje ją pochwycić? Zręcznie minie go, włażąc mu na plecy i obejmując szyję swoimi ramionami, zaczynając go podduszać tak, by stracił siły na działanie.
Z drugiej strony zaś, jeśli nie udałoby się, dotknęłaby go chociażby palcem jednej dłoni i wymamrotała tajemne słowa - zaklęcie skrępowania, gdzie złote sznury zaczęłyby oplatać ciemnowłosego.
Jeśli w którymś momencie spojrzałby na złotooką, ujrzałby jedynie lodowate spojrzenie i brak uśmiechu - zupełnie inną postawę niż tą, którą prezentowała w salonie.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   Pon Gru 25, 2017 9:49 pm

Zaiste. Relacje Midori i Samuru mogą być dziwne i z całą pewnością trudne. Dawny wampir nie lubił kiedy ktoś nim dyrygował, bawił się w mentora mimo iż nawet było to przydzielonym jego zadaniem. Upartość, zbyt wielka pewność siebie i wybujałe ego nie pozwalały mu na żadne łowieckie zagrywki od strony łowczyni.
Rozmowa się nie udała, chociaż i tak się zgadali. Tak czy siak musiał już iść, lecz nim do tego dojdzie, Midori otrzyma nieprzyjemny incydent. Zaskoczona przez Samuru zaczęła się bronić i samo nadepnięcie na jego nogę pomogło, przez co były wampir od razu ją odepchnął. Ból spowodował oprzytomnienie umysłu, więc już był w stanie kontrolować swoje ruchy.
- Co tak gwałtownie. Tylko cię sprawdzałem.
Warknął, a następnie odwrócił się i już na pewno skierował do wyjścia. Założył buty, przeczesał dłonią włosy i wreszcie opuścił łowczynie. Nie myślał o ich rozmowie, bardziej o tym co słyszał i przede wszystkim co zaszło. Podświadomość szalała, a Kurosz nie bardzo wiedział dlaczego. Pora się chyba dowiedzieć.

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Midori   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Midori
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: