IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 I always wanted a ca-ACHOO!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Kwi 05, 2017 6:52 pm

Każdy byłby zdezorientowany, doświadczając podobnej zmiany w jego zachowaniu na przestrzeni kilku sekund. Całe szczęście, podobne sytuacje nie zdarzały się na tyle często, by musiał się nimi przejmować na dłuższą metę. W końcu niewiele osób dysponowało mocą przenośnej zapalniczki.
Nie miał nigdy w zwyczaju przepraszać, dlatego nawet nie przeszło mu przez myśl, by zrobić to teraz. Jak widać w przeciwieństwie do Shiro. Pociągnął nosem i podrapał się po karku mierząc go uważnym spojrzeniem.
Albo zachować element zaskoczenia na początek sparringu. Wygrałbyś go w minutę — zażartował unosząc kącik ust w nieznacznym uśmiechu. Choć słowa były zabarwione rozbawieniem, był niemalże pewien, że rzeczywiście chłopak mógłby w ten sposób zyskać przewagę.
Mm. Z jednym wyjątkiem. Ty mnie nie usypiasz, ja nie użyję na tobie... paraliżu — zastanowił się przez chwilę nad nazwaniem własnej mocy, ostatecznie ograniczając zakres jej działania do tego jednego słowa. Celowo, by ukryć jej prawdziwą formę, a może nie? Tak czy inaczej, obaj byli w stanie zaobserwować u siebie podczas polowania na ludzi, te dwie moce pozbawiające innych możliwości ruchu. Podczas sparingu byłyby zwyczajnie bezsensowne, biorąc pod uwagę fakt jak szybko mogliby pozbawić się przytomności.
Jeszcze jedna kwestia — rzadko kiedy podejmował się czegokolwiek, jeśli nie miał mieć z tego większych korzyści. Zupełnie nieświadomie, jego język przesunął się na jeden z kłów, gdy wzrok Naissankariego powędrował na gardło Shiro.
Jeśli wygram, chcę twojej krwi. Jeśli ty wygrasz, możesz wypić moją — nie dawał podobnych przyzwoleń zbyt często. Nie lubił, gdy inni zbyt mocno się do niego zbliżali, choć jednocześnie sam niejednokrotnie potrafił bez większego zastanowienia przełamywać ich niewidzialne bariery osobiste.
Odpowiednia hipokryzja to podstawa.
Tym razem jednak, uznał to za sprawiedliwą wymianę. Rzecz jasna tak długo, jak Shiro przejawiał najmniejsze zainteresowanie podobnym zakładem.
Jeśli takie warunki ci odpowiadają, możesz zaczynać. Jeśli wolisz coś innego... — wzruszył ramionami. Był gotów się dostosować, aczkolwiek 'krew za krew' wydawała mu się najlepszą opcją. Zmrużył nieznacznie powieki i cofnął się o dwa kroki w tył, by zwiększyć dodatkowo odległość między nimi. Znał moce Shiro, choć nie znał ich pełnego zakresu. Usypianie odpadło, wierzył w to, że kotowampir dotrzyma słowa i nie użyje go podczas walki. Jedna zatem odpadała. Następnie dochodził niebieski ogień. Nie wiedział czy kolor był jedynie elementem dekoracyjnym. Może zamiast parzyć, zamrażał? Nie znalazł się na tyle blisko, by być w stanie dostrzec różnicę w ewentualnej temperaturze, musiał więc zachować ostrożność. I w końcu widział jak szybko się poruszał. Może miało to związek z jego kocimi cechami? A może nie. Czy to w ogóle była moc? Jeśli tak, czy zwiększał jedynie swoją szybkość, a może też zręczność, siłę?
Jego wiedza była zbyt mała, by skutecznie rozplanować jakąkolwiek strategię. W dużej mierze będzie zatem zdany na własną szybkość reakcji, nim nie zdobędzie więcej ilości. Skupiony wzrok zatrzymał się na Shiro. Häivä cały czas trzymał się jego boku, pozostając w niezmaterializowanej formie. Jeszcze nie czas.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Kwi 05, 2017 10:20 pm

- Wtedy to nie miałoby sensu - nieco się naburmuszył, po czym pokręcił łebkiem. - Mimo wszystko to ma być nauka, a nie konkurs dotyczący szybkiego wykurzenia przeciwnika - ponownie spojrzał na niego. Poruszył nieco uszkami. Prawdę mówiąc, po prostu nie chciał dodać, że sam nie wiedziałby, jakby się wtedy zachował.
Westchnął cicho, by potem pokiwać delikatnie głową.
- No okej, niech będzie - zgodził się na takie coś. Pozbawienie jednej mocy... Nie będzie łatwo. Jednakże skoro oboje mieli być w tym względzie osłabieni, zdecydował się na zgodę w tym przypadku. Tylko, że miał wrażenie, że to on sam wyjdzie gorzej na tym niż jego towarzysz. Tak właściwie, nawet nie wiem, jakie ma doświadczenie... Ile lat... Pokręcił ponownie łebkiem, by pozbyć się tych myśli, by potem...
Patrzyć na niego totalnie zdezorientowanie. Zupełnie jak wcześniej, gdy tamten odskoczył na widok ognia.
- Krew? - oj, nie wiedział kompletnie co myśleć o czymś takim. Forma nagrody...? Zdobyć krew pokonanego? Zwyczaj? Machnął ogonkiem. - O-okej - uznał jednak, że nie ma co się więcej nad tym zastanawiać. - Ale bez niczego złego, okej? Żadnych poważnych urażeń czy innych tego typu sprawach - o co chodziło? Raczej nie było się ciężko domyślić. Śmierć. Kalectwo. Pozostawienie na pastwę losu. W łebku dość dziecięco nastawionego do świata chłopaka zaczęły się pojawiać nieco bardziej ponure myśli, które dość szybko wyrzucał ze swojej głowy.
- Niech będzie. Ale bez szaleństw - międzyczasie przykucnął, by zdjąć z nóg swoje buty, a potem skarpetki. Poruszał nieco palcami u stóp, po czym położył gdzieś na bok swoje rzeczy. - Okej, jestem gotowy! - przeciągnął się nieco. Nie wiem prawie nic o jego mocach. Jestem aktualnie na gorszej pozycji - rudowłosy dość gwałtownie spoważniał, przestając przypominać siebie z przed chwili. Zdecydował się na dość gwałtowny atak - posłał w stronę wampira kulę ognia, w celu rozproszenia go, po czym sam czmychnął na bok. Brak obuwia miał pomóc mu na stawianie bezszelestnych kroków. Chciał zejść z jego pola widzenia, nie wdając się aktualnie w bezpośrednią walkę.
Po czym... Po prostu wdrapałby się na jedno z drzew. Chyba tak wolno, co nie? Wampirze i kocie cechy przecież na to pozwalały i to z sporą łatwością! Nieważne. Bądź co bądź, zamierzał go z góry obserwować, by potem wyczuć odpowiedni moment na atak.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Czw Kwi 06, 2017 2:27 am

Przyglądał mu się cały czas podczas jego wypowiedzi, nie przerywając mu. W końcu przekrzywił głowę w bok, przenosząc spojrzenie na poruszające się kocie uszy.
Tylko zasady fair play, hm? — mruknął niewyraźnie pod nosem. Shiro wyglądał na dobrego dzieciaka. Takiego, który przestrzegał wszelkich ustalonych zasad. I choć Naissankari mógł się mylić i narażać tym samym na straconą pozycję, tym razem postanowił zaufać własnemu instynktowi i odwdzięczyć się tym samym. Bądź co bądź, nawet jeśli nieuczciwe zagrywki były kompletnie w jego stylu, nie znajdywał się w sytuacji, w której musiał walczyć o życie. Zwykły sparing.
Krew — potwierdził, przechylając głowę na bok. Nie chciał wierzyć w to, że nikt nigdy nie zażądał od kotowampira spróbowania jego krwi. W końcu sam jego wygląd sprawiał, że w Naissankarim rozbudzały się olbrzymie pokłady ciekawości. Czy jego krew będzie miała smak podobny do innych? Może wyjątkowy, na tyle by przypadł mu do gustu? A może zabarwiony zwierzęcym przez kocie geny, do tego stopnia by nie był w stanie jej przełknąć? Podobne rozmyślania pochłonęły go do tego stopnia, by dopiero po chwili przetrawił wypowiedziane przez czerwonowłosego słowa. Oderwał powoli wzrok od jego gardła i spojrzał na niego łagodnie. Shiro nawet nie zdawał sobie jak duże miał szczęście (bądź wręcz przeciwnie?), by dostrzec dwa zupełnie inne wydania ze strony Naissankariego. Zarówno to wytrącone z równowagi podczas konfrontacji z ogniem, jak i drugie, które nie pojawiało się u niego praktycznie nigdy. Łagodne, spokojne, pozbawione złośliwości.
Nie zrobię ci krzywdy, kocie — nie miał zamiaru stracić dostępu do jedynej interesującej go na ten moment osoby. Zwłaszcza z genami kota. Przyglądał się z ciekawością jego poczynaniom, dając mu czas na przygotowanie się. Sam nie ruszył się z miejsca, cały czas stojąc nieruchomo niczym posąg. Ciężko było stwierdzić z takiej odległości, czy zachowuje jakiekolwiek pozory bycia żywym, jak choćby oddychanie czy mruganie. Häivä stał cały czas u jego boku, przesuwając się powoli za niego z łbem pochylonym nad jego ramieniem.
Zasłaniasz mi widok z mojej prawej — rzucił spokojnie do cienia, nie spodziewając się jednak, że ten zmieni pozycję. Zawsze, gdy wyczuwał walkę, zdawał się dosłownie przyklejać do Naissankariego niczym rzep.
Gdy tylko chłopak posłał w jego stronę kulę ognia, zareagował instynktownie, gdy równie gwałtownym ruchem zasłonił się rękami, wytwarzając na nich wygiętą w kształt U tarczę z lodu, by uniknąć tym samym rozproszenia płomienia. Ruch musiał być jednak idealny zgrany w czasie, z prostego powodu - utrzymanie w rękach czegoś tak ciężkiego nie należało do najprostszych. Nawet dla tych przystosowanych do kontroli nad lodem. Gdy kula ognia zderzyła się z lodem, zamknął ją w środku, upuszczając lodową próżnię na ziemię. Rozbiła się na kilka kawałków, zaraz wsiąkając w większości w ziemię.
A jednak go topi.
Zatem miało właściwości zwykłego ognia. Wziął głębszy wdech, by uspokoić zszargane nerwy.
Spokojnie, Naissankari. Obserwuj. Trzymaj go na odległość.
Zdawało się, że nie musiał tego robić, gdy chłopak dosłownie... rozpłynął się w powietrzu. Rozejrzał się dookoła, nie pozwalając by na jego twarzy odbiły się jakiekolwiek emocje. Nie było to szczególnie trudne, biorąc pod uwagę fakt, że tak właśnie wyglądała jego mimika przez większość czasu.
Nie posiadał jej.
Powęszył przez chwilę w powietrzu, swąd przypalonej trawy dość skutecznie utrudniał mu jednak wytropienie chłopaka w tradycyjny sposób.
Häivä poruszył się nieco niespokojnie, padając gwałtownie na ziemię. Cztery łapy wygięły się pod nienaturalnym kątem, gdy wyłamał własny kark, wpatrując się teraz pusto w niebo.
Nie twoja kolej — powiedział krótko, unosząc obie dłonie ku górze. Gesty były kluczowym elementem jego mocy i choć wystarczyło zwykłe skinięcie palcem, używanie całych dłoni ułatwiało mu skupienie się. Trzy cieniste wilki stanęły u jego boków, trzepiąc na boki łbami, choć ich ciała nie wydawały żadnych dźwięków. Strzępy czarnej materii rozmywały się raz po raz na wietrze, nie znikając jednak na dobre.
Rozejrzał się powoli dookoła, obracając głowę to w lewo, to w prawo. Nie ruszył się jednak z miejsca, nie obrócił całego ciała.
Idźcie.
Krótkie polecenie, które obrazował z pomocą myśli, wystarczyło by stworzenia rozpierzchły się po polanie, każde w inną stronę, przechodząc pod linią drzew, unosząc łby ku górze. Naissankari natomiast... stał w miejscu i nasłuchiwał.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Czw Kwi 06, 2017 9:37 pm

I właściwie nikt nie poprosił go o trochę krwi! Zresztą, nawet gdyby to zrobił, zapewne odmówiłby z miejsca, nie zamierzając dać się tak wyłożyć, niemalże jak na dłoni. Niby czerwona ciecz, ale jednak posiadała w sobie tak dużo rzeczy, tak wiele tajemnic... Tego nie dawało się od tak zliczyć... A przynajmniej tak rudowłosemu się wydawało. Nieważne. Lepiej się skupić na tym, co dzieje się teraz.
Wdrapanie na drzewo było dość łatwym zadaniem, jak również i utrzymanie odpowiedniej równowagi na gałęziach. Gorzej jednak było z kwestią obserwowania go tak, by nie zauważył za wcześniej jego osoby.
Przygryzł dolną wargę, w końcu znajdując dla siebie bardziej dogodną pozycję. Wbił wzrok w dół, by móc obserwować jego działania... Nie, nie znajdował się dokładnie nad nim, jednakże wystarczająco blisko, by móc go widzieć.
Widzę czarne stwory czy może już mam coś z oczami?
Moc wampira nie uszła uwadze samego Shira. Niedobrze. Może powinienem go zaatakować od razu? - nie zamierzał dawać się wykryć, więc nadal skrywał się w koronie drzew. Nie... Nie przemyślałem tego za dobrze. Cholewka.
Przełknął ślinę, po czym uważniej wlepił wzrok w dół. Oblizał usta. Odległość nie jest duża. Raczej dam radę - skupił swoją moc, by w kilku miejscach, w odległości około metra od Naissana pojawiło się w sumie pięć źródeł ognia, który zaczął go otaczać. Nie schodził jeszcze na dół... Postanowił zaatakować z dalszej odległości.
Lecz po tym wyczynie zmienił miejsce na inną gałąź.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pon Kwi 10, 2017 4:33 pm

Wilki wędrowały wzdłuż linii drzew, cały czas wpatrując się w ich korony. Ciężko było stwierdzić po ich cienistych ciałach, czy węszyły właśnie w powietrzu, czy może po prostu czegoś wypatrywały. Nienaturalnie wręcz wygięte ku górze karki, bez wątpienia pozostawiały po sobie nieodparte wrażenie obserwacji.
Naissankari pozostający nieruchomo mógł się wydawać całkowicie zrelaksowany, zupełnie jakby przysypiał na stojąco. Podobne wrażenie nie odnosiło się jednak w żaden sposób do rzeczywistości. Gdy tylko wokół niego pojawiły się płomienie, wzdrygnął się, zupełnie jak człowiek z arachnofobią, na którego właśnie zrzucono wielkiego pająka. Zaraz uderzył butem w ziemię, tworząc w odległości około pół metra od siebie, piętnastocentymetrowy na grubość lodowy okrąg, ponownie nachylający się swymi krańcami ku zewnętrznej stronie. Jego celem było wyłącznie ugaszenie zbliżających się ku niemu płomieni. Nadal przyczajony obok Häivä, wpatrywał się teraz w ogień, poruszając raz po raz na boki, zupełnie jakby swoimi ruchami ukazywał niespokojne serce Naissankariego.
Nie pozwól, by twoje ciało zdradziło twoje zdenerwowanie.
Powtórzył w głowie krótką radę, której udzielono mu w przeszłości, mimo że doskonale wiedział iż Shiro zdaje sobie sprawę z tego jak działają na niego płomienie. Ciężko byłoby nie zauważyć, biorąc pod uwagę jego wcześniejszą reakcję. Trwał jednak w tym samym miejscu, zaciskając na ułamek sekundy szczęki w nieco mocniejszy sposób niż zazwyczaj, zaraz na nowo je rozluźniając. Ciężko było stwierdzić, czy pojedyncze krople potu, które pojawiły się na jego skroni były efektem podwyższonej temperatury, której nie potrafił znieść, czy stresu związanego z sytuacją w której się znalazł. Nie pozostawiało jednak wątpliwości, że tak długo jak Shiro nie będzie na nowo podżegał skierowanych w jego stronę płomyków, nie dotrą do niego dzięki lodowej barierze, która w podobnych sytuacjach topniejąc stanowiła idealną obronę przez znienawidzonym żywiołem. Bijący od niego chłód dodatkowo zdawał się wpływać kojąco na jego zszargane nerwy.
Ciężko było nie zauważyć, że nie poczynił żadnych większych ruchów, by zaatakować kotowampira, zupełnie jakby podczas całej walki zamierzał się skupiać wyłącznie na defensywie. Odpieraniu ataków skierowanych w jego stronę. Gdyby nie nadal krążące wokół cieniste bestie, zatrzymujące się przy poszczególnych drzewach, by wspiąć się na tylne łapy, oprzeć o pień przednimi i zaraz ruszyć dalej przed siebie. Co robiły?

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pon Kwi 10, 2017 10:19 pm

I co właściwie dalej?
Shiro nie potrafił sobie odpowiedzieć na to pytanie.
Obserwował Naissana nadal z góry, nie zamierzając póki co zdradzać własnej pozycji. Za to zmrużył delikatnie ślepia, dość poważnie się zastanawiając, czy tamten zamierzał zaatakować go. Z tego co widział, wychodziło, że jednak nie... Więc co? Czysta defensywa? A może to tak naprawdę zmyłka?
Westchnął w duchu, czując zarazem mętlik w głowie. Do tego dochodzi to coś na dole... Ugh. Szuka mnie? Ciężko mu było dokładniej stwierdzić, o co właściwie chodziło. W końcu... Nadal nie posiadał odpowiedniej wiedzy na temat umiejętności Naissana.
Więc... Co właściwie mógł zrobić?
Dobra! Czas na więcej ognia!
Kolejny atak ze strony kotowatego. Kolejne miejsca, w których pojawiał się szafirowy ogień, tym razem jeszcze bliżej niż wcześniej. Wyszczerzył nieco ząbki, decydując się na zmianę miejsca... Lecz... Jednak przystał na jednej z gałęzi, patrząc w dół.
Co jest?
Zmrużył oczy, próbując dostrzec to, co było przy pniu...

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Kwi 11, 2017 4:38 pm

Czas nie do końca działał na jego korzyść. Choć chłopakowi nigdzie się nie spieszyło, utrzymywanie cienistych bestii 'przy życiu' wymagało od niego zarówno pewnych pokładów energii, jak i skupienia. Nigdy nie był jednak wybitnym tropicielem, a skakanie po drzewach nie wpisywało się w spis jego hobby. Westchnął ciężko, gdy nagle ogień pojawił się ponownie, dużo bliżej nieco. Tym razem nie udało mu się nie przekląć pod nosem, gdy wyskoczył gwałtownie do góry. Powietrze wokół niego zamigotało niebezpiecznie, po raz pierwszy ujawniając postać Häivy. Całkowicie zmaterializowany cień, zupełnie jakby odczytywał myśli Naissankariego, wystawił przed siebie uzbrojoną w długie pazury łapę, pozostając w bezruchu, gdy białowłosy odbił się od niej butem i wylądował na kuckach poza obszarem rażenia ognia. Häivä zniknął na nowo, przesuwając się smętnie w ślad za nim, powłócząc przy tym jedną z łap.
Nienawidzę. Ognia. Cholera — syknięcie wydarło się spomiędzy jego zębów, nie zdając sobie sprawy, że wszystkie bestie przeszukujące uprzednio drzewa zamarły w bezruchu. Jedynie spowijający je cień poruszał się nieznacznie na boki rozmazując od czasu do czasu pod wpływem wiatru, by zaraz potem powrócić na swoje miejsce jakby nigdy nic.
Gdyby nie zawarł z Shiro umowy o nie używaniu swojej trzeciej mocy, wywabiłby go z miejsca gdzie się chował bez najmniejszych problemów. Nawet teraz wiedział, że w zbyt wielu przypadkach była to podstawa jego strategii. Westchnął ciężko i wyprostował się, drapiąc po karku.
Czuję się jakbym bawił się w chowanego — mruknął w stronę Häivy, otrzepując jeden ze swoich rękawów, który dość mocno zaabsorbował zapach dymu. Nienawidził tego zapachu.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Kwi 11, 2017 10:49 pm

Póki co zapowiadało się, że to właśnie Shiro był górą... Dosłownie i w przenośni. Będąc na drzewach i mogąc atakować do woli Naissana, sprawiał, że szala zwycięstwa przechylała się na jego stronę. Oczywiście, nie zawsze będzie mógł robić coś takiego, w końcu się zmęczy! Ale kto wie, może do tego czasu to wszystko się już zakończy?
Również ciekawym zjawiskiem było... Ujrzenie kolejnego stwora, który pojawił się na chwilę, aby pomóc wampirowi, po czym sam zniknął. To było bardzo ciekawe zjawisko! Słowo. Ale dla kotołaka teraz nieco bez znaczenia, bo nie wiedział co oznaczało to dokładniej. Nieźle panuje nad tą mocą.
Tylko no... Co dalej? Walka jednostronna? Przeciwnik go ani nie gonił, nie szukał, nie atakował na oślep... Jedynie jakieś czarne rzeczy przy pniach się znalazły. I chwila, co to właściwie za trening? Aż nieco się naburmuszył, zarazem nie będąc pewnym co dalej.
Może zakończę już to?
Mógł. Przy okazji tak zdenerwuje tamtego, że pewnie będzie chciał go udusić, gdy ujrzy go na oczy. W końcu moc ognia pozwalała na tak wiele... Tak, że nie musiał się nawet ruszać z miejsca.
W sumie... Ciekawi mnie, co wymyśli - zdecydował się dać mu na troszkę odetchnąć... I teraz jedynie obserwować go.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Kwi 11, 2017 11:15 pm

Westchnął. Kota jak nie było, tak nie było. Wyglądało na to, że wywabienie go z jego kryjówki było niesamowitym wyczynem. Niezależnie jakich zagrywek nie zastosowałby czarnowłosy, ten nadal preferował atakowanie go z daleka. Oczywiście, że tak. Sam by tak zrobił.
Naissankari zawsze atakował z większego dystansu, nie należał do najlepszych wojowników w kwestii bójek bezpośrednich. Zwłaszcza nie mając do dyspozycji swojej trzeciej mocy, która wszystko mu ułatwiała.
Yare, yare — pozwolił, by z ust wyrwało mu się jedno z jego ulubionych określeń, gdy w końcu wyglądał na kogoś, kto znalazł odpowiedni plan. Poważna mina na jego twarzy nabrała wyraźnej determinacji, gdy chłodne spojrzenie zatrzymało się na jednym konkretnym punkcie. Wyciągnął przed siebie dłonie pozwalając, by od samej podstawy na ziemi zaczęła się tworzyć lodowa bryła. Zimne powietrze roztaczające się wokół niej uderzyło w jego nogi.
Do mnie — rzucił krótko, przywołując wszystkie trzy cieniste bestie, które posłusznie cofnęły się spod drzew, wracając do wampira. Stanęły wokół niego, zupełnie niewzruszone tworzeniem bryły, która stała się...
No. Gotowe.
Jednorożcem.
Majestatycznym, lodowym jednorożcem. W dodatku ukończonym w przeciągu kilkunastu sekund. Niejeden artysta pozazdrościłby mu w tym momencie talentu. Tylko dlaczego do cholery zrobił go akurat teraz?

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Kwi 12, 2017 12:40 am

Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie zamierzał wychylać się i ryzykować niepotrzebnie, zwłaszcza, że przeczucie mówiło mu, iż walka wręcz skończyłaby się dla niego źle. Więc... Nie. Lepiej podręczyć przeciwnika z daleka, stosując ogniste ataki. Tak było o wiele bardziej... Bezpieczniej.
Ale jednak zaprzestał tego, patrząc na to, co robił przeciwnik... I zarazem zaczął odczuwać spore zdezorientowanie. No co?
Po prostu ujrzał lodowego jednorożca.
Przetarł dłonią oko, zastanawiając się, co to właściwie miało na celu. Sprawienie, że zeskoczy z drzewa i zacznie nagle podziwiać dzieło stworzone w kilkanaście sekund? Wystraszy się tego czegoś? Kto to tam wie?
Poruszył się na kolejną gałąź, obserwując to dalej. Oblizał nieco usta... No to co? Koniec odpoczynku? - cóż, pewnie teraz będzie Shiro uznany za niszczyciela sztuki... Bo pojawił się znów ogień. Ten sam atak. Otoczył Naissana, cienie i jego dzieło. Sam żywioł płonął intensywniej niż wcześniej.
Muszę przestać się z nim bawić, tylko zakończyć to od razu.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Kwi 12, 2017 12:56 am

Powinien już dawno znienawidzić Shiro.
Ilość ognia, jaką ujrzał dzisiejszego dnia zdecydowanie wystarczyła mu na najbliższy okres czasu. Nic dziwnego zatem, że nie wyglądał na zachwyconego, gdy otoczył go okrąg ognia. Podobne zagranie było jednak całkiem do przewidzenia biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo już od samego początku testował go chłopak. Wyliczył odległość od miejsca, w którym stał do drzew. Podejrzewał, że kotowampir mógł jej używać na odległość kilku, może kilkunastu metrów. Zatem skrył się zapewne, w którymś z drzew w pierwszej linii. Dumnie stojący na tylnych kopytach jednorożec stopniowo zaczął topnieć, a Naissankari zdecydowanie nie zamierzał testować własnej odporności na wysokie temperatury.
Chyba nie mamy wyjścia — mruknął i położył dłoń na boku koniowatego z rogiem, popychając go w przód. Ten drobny gest, w który włożył odrobinę siły, wystarczył by statuetka runęła wprost w ogień. Przeskoczył po lodowym popiersiu, przeskakując poza okrąg ognia, zaraz przebiegając jeszcze kilka metrów nim zatrzymał się otrzepując dłonią kawałek przypalonego materiału spodni z ponurą miną. Häivä i dwa wilki wyskoczyły zwinnie tuż za nim. Trzecia z bestii nie miała tyle szczęścia, gdy krąg ognia zakleszczył się na jej cielsku. Uderzył butem o ziemię, patrząc jak złapany wilk rozpada się bezpowrotnie nie pozostawiając po sobie śladu. Kończył mu się czas.
Zachciało ci się zabawy, Naissankari.
Przebiegł w kierunku linii drzew, dobrze wiedząc że nawet jeśli będąc wampirem jego ruchy były dużo cichsze niż głośnych ludzi, Shiro raczej bez problemu mógł je usłyszeć. Wątpił, by uszy na jego głowie były wyłącznie ozdobnikami. Ponadto tak samo jak on - był wampirem. Wyskoczył w powietrze i podciągnął się na gałęzi drzewa, rozglądając wokół. Nie wiedział czy wszedł na to, na którym siedział kot, wszystko zależało zatem od jego szczęścia.
Pusto. Żadnego błysku czerwonych włosów.
Nie przeskoczy bez niczego na kolejne drzewo. Nie był zwinny jak wiewiórka, potrzebował czegoś z czego się wybije, by zaoszczędzić czas.
Krótki gwizd wystarczył, by po zeskoczeniu z gałęzi Häivä zmaterializował się idealnie tuż pod jego nogami, pozwalając mu na wybicie się z jego przygarbionego grzbietu i wskoczenie na sąsiadującą najniższą gałąź drugiego z drzew. Nie ufał innym cieniom, ani swojej kontroli nad nimi do tego stopnia co Häivie. To właśnie z nim spędzał każdą chwilę swojego życia od kiedy skończył sześć lat. To on był nieodłączną częścią jego bytu.
Ponownie się rozejrzał.
Znowu pusto.
Kolejny gwizd, kolejne wybicie, kolejne drzewo. Musiał go znaleźć. Tym razem Häivä pozostawał cały czas w zmaterializowanej postaci, przesuwając się wraz z pozostałymi dwoma cienistymi wilkami w ślad za Naissankarim - w przeciwieństwie do niego, pozostając jednak na ziemi.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Kwi 12, 2017 11:26 pm

Tsss... Co to właściwie jest?
Coraz bardziej nie wiedział, jak właściwie zareagować na obecność dziwnego stwora, który pojawił się przy wampirze i nie znikał. To jego moc? Mógł jedynie się zastanawiać, ale... Również co do tego dochodziła jeszcze jedna kwestia - nie mógł już pozostać tutaj. Zdecydował się przenieść na górę, więc... Co dalej?
Cóż, jednakże i tutaj miał pewnego rodzaju przewagę.
Nie było problemem dla niego wejść wyżej. Takiego typu ruchy były dla niego już odruchowe i wykonywał je bez żadnego zastanawiania się... Nawet nad tym, jak to właściwie jest możliwe, że mógł robić coś takiego...? Bądź co bądź, wykorzystywał również swój czuły słuch, by wyłapywać dźwięki wydawane przez Keitaro... I po prostu wiedzieć, gdzie on się znajduje.
Wiedział również, że nie mógł już uciekać.
Zdecydował się na przyczajenie się. Nie mogę podejść bliżej. Ma sporą obstawę. Zniszczyć ją? Albo... - wpadł na dość głupi pomysł i ryzykowny. Cóż.. Ostrożnie i bezszelestnie przemieszczał się po gałęziach tak, by również i wiatr go nie zdradził (poprzez przeniesienie zapachu).
A potem? A potem skoczyłby na niego, dokładniej na jego plecy. Jeśli cienie rzuciłyby mu się na ratunek, potraktowałby je ogniem... A co dalej? To się zobaczy!

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Kwi 12, 2017 11:46 pm

Jeden.
Dwa.
Trzy.
Cztery.
Jeden skok po drugim pokonywany na drzewach zmniejszał jego odległość od celu, który jak widać doskonale znał się na chowaniu wśród liści. Pomyślałby kto, że zachowywał się bardziej jak małpa niżeli kot. W końcu czy życie kotów nie polegało głównie na najwyższe gałęzie drzew i bezradnym miauczeniu o pomoc?
Wtem powietrze przeciął świst. Było zbyt późno, by mógł uniknąć nagłego ataku na jego plecy, cienie nie poruszyły się jednak nawet o milimetr.
Zamiast tego Shiro mógł poczuć nagły mróz, gdy całe plecy Naissankariego momentalnie pokryły się lodem, uniemożliwiając mu dalsze trzymanie się jego ubrań.
O cholera, zjebałem — ciężar lodu przeważył na tyle, by wampir momentalnie runął w tył wraz z kotem. Podobno jeśli położyłoby się kota po drugiej stronie posmarowanej masłem kanapki to kręciłaby się po wsze czasy, zaburzając prawa grawitacji. W końcu koty zawsze spadały na cztery łapy, a kanapka masłem do dołu.
Tylko że Naissankari nie był kanapką. I nie miał masła. A Shiro miał pecha znajdywać się pod nim. W tym momencie pojawiały się trzy różne opcje.
Pierwsza, w której kotowampir jakimś cudem uskoczyłby w tył, dość trudna do zrealizowania biorąc pod uwagę pozycję w jakiej się znajdywali, ale kto wie jakie jeszcze moce przed nim ukrywał?
Według drugiej Shiro udałoby się wdrapać jakoś na Naissankariego. Choć z pewnością nie obrócić, biorąc pod uwagę ciężkość znajdującego się na jego plecach lodu. Zarówno pierwsza, jak i druga opcja skończyłaby się poświęceniem jednego z pozostałych dwóch wilczych cieni, by amortyzować upadek, skutecznie zabijając tym samym bestię, ale bez wątpienia ratując tyłek wampira, który skończyłby co najwyżej posiniaczony, trzymając Shiro by nie narazić go na jakiekolwiek obrażenia.
W trzeciej natomiast, gdyby rudowłosy nie zrobił nic... to Häivä wyskoczyłby w powietrze, by złapać Shiro w łapy i odskoczyć na bok, ochraniając go przed uderzeniem. Jednocześnie pozwalając by Naissankari tak jak w poprzedniej wersji, spadł na jeden z wilczych cieni. Jak dobry był czas reakcji kotowampira?

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Czw Kwi 13, 2017 10:17 pm

No dobra, tego również i Shiro zdecydowanie się nie spodziewał.
Zrobiło mu się zimno w łapki, co niespecjalnie mu się spodobało. Jednakże wcale to nie był koniec... Bo... Po prostu zrobiło się zdecydowanie za ciężko, a prawa fizyki dały po sobie teraz znać, decydując się na ściągniecie owej dwójki na dół.
Cóż... Teraz to Shiro zdecydowanie działał jakby automatycznie.
Skupił swoją moc w łapkach, używając ogień, by roztopić krępujący go lód - zapewne też uda mu się pozbyć i trochę więcej, ale kto to tam wie... Bądź co bądź, o ile Naissan nie zechce go zaatakować przez to, że tak blisko używał swojej mocy - chociaż wszystko toczyło się naprawdę szybko! - to po uwolnieniu, odepchnąłby od siebie wampira. Miało to na celu sprawienie, by oboje mogli samodzielnie wylądować, bez większej szkody...
Ale czy na pewno by się to udało?
No właśnie, i tutaj też pojawia się kwestia taka, czy właściwie cieniowate stworzenia zareagują... A może i coś innego się stanie?
Cokolwiek by nie było, pewnie wylądowałby na ziemi... W dobrym lub w nieco gorszym stanie. Od tego wszystkiego zaczęłoby mu się nieco kręcić w głowie - za dużo emocji i wydarzeń jak na jedną chwilkę.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Kwi 15, 2017 3:28 am

Nagłe uczucie ciepła na plecach zadziałało na wampira jak płachta na byka. Jego źrenice momentalnie się rozszerzyły, gdy cały obraz pociemniał mu przed oczami. Wściekły warkot, który wydobył się z jego gardła przypominał bardziej skowyt dzikiego zwierzęcia niż 'ludzką' istotę. Kompletnie przestał kontrolować własną moc. Zamiast zmniejszyć ilość lodu na swoich plecach, zaczął się on dodatkowo rozrastać, nim wampir uderzył z hukiem w jedną ze zgromadzonych pod drzewem cienistych bestii. Cień rozpadł się na wszystkie strony, wraz z drobinkami lodu, pozostawiając po sobie jedynie czarne smugi, które dość prędko rozmyły się w powietrzu. Häivä poruszył się niespokojnie w miejscu wyginając na wszystkie strony, gdy Shiro wylądował na ziemi niedaleko niego. Zarówno on, jak i drugi z ocalałych cieni zaczęły migotać, miotając się przy tym na boki.
Naissankari wcale nie wyglądał lepiej. Początkowo nadal mając wrażenie, że czuje na sobie ogień, przeturlał się po ziemi, dopiero po chwili wstając na równe nogi. Cały czas zaciskał kurczowo dłonie na swoich uszach, a produkowany przez niego lód zdawał się dosłownie eksplodować na wszelkie strony. Kolce otoczyły go dookoła, niektóre z nich wbiły się w pobliskie drzewa.
Ciężko było stwierdzić, czy był świadomy tego co robił. Cienisty wilk, cały czas trzepiąc łbem na boki, choć nie wydawał żadnych dźwięków, wyglądał jak ktoś kogo właśnie rażono prądem. W końcu znieruchomiał na chwilę i obrócił łeb w stronę Shiro, by rzucić się na kotowampira z zamiarem przyszpilenia go do ziemi. Nim zdążył jednak wykonać jakikolwiek dalszy ruch, jeden z grubych odłamków lodu, utkwił w cienistym cielsku, przebijając je na wskroś. Bestia runęła na bok, podobnie jak jej poprzednicy, zaraz dosłownie rozmywając się w powietrzu i zostawiając po sobie jedynie gruby odłam topniejącego sopla. Häivä w końcu się uspokoił.
Naissankari odsunął powoli dłonie od uszu, dysząc ciężko, nim spojrzał na niego, chwilowo całkowicie ignorując kotowampira. Wyciągnął dłoń w stronę cienia, idąc powoli w jego stronę. Sam Häivä stał nieruchomo, ruszając niespokojnie głową na boki, nim dłoń czarnowłosego nie zacisnęła się na gardle bestii miażdżąc je jednym krótkim, acz zdecydowanym ruchem. Tym razem cień zamiast zniknąć zdawał się wniknąć w ciało wampira, majacząc przez chwilę przy jego włosach.
Gdy przeniósł w końcu wzrok na Shiro, jego oczy zdawały się być przepełnione wyłącznie nienawiścią i niesmakiem. Tak jak za każdym razem, gdy patrzył na jakąkolwiek kobietę, która wchodziła mu w drogę, choć kot zapewne po tak krótkim czasie spędzonym w jego obecności mógł nie zdawać sobie z tego sprawy.
Naprawdę nienawidzę ognia — warknął wyciągając rękę do Shiro. Jeśli wampir nadal był otępiony po całym wydarzeniu, nie zamierzał czekać - zacisnąłby wtedy po prostu palce na jego ramieniu i dźwignął go do góry. Najbardziej niezadowolony w tym momencie był z faktu, ze musiał zabić Häivę. Gdy jednak w końcu wypuścił powietrze spomiędzy zębów, nawet jego wzrok zdawał się uspokajać, choć jednego był w tym momencie pewien.
To był cholernie debilny pomysł.
Nigdy. Więcej. Ognia.

Czas do ponownego pojawienia się niematerialnego Häivy: 1/6 postów.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Kwi 15, 2017 8:09 pm

Shiro do końca nie zdawał sobie sprawy z tego, do czego właściwie doprowadziły jego czyny. Fakt biorący się z jego niewiedzy, jak również i braku przewidywania tego, co mogłoby się stać w przyszłości, sprawiło, że doszło do takich, a nie innych wydarzeń. Nie ma co jednak za dużo sie tutaj rozpisywać - najważniejsze było to, że wcale pozytywnie nie reagował na to wszystko.
Jak wystraszyć całkiem nieźle kotowatego? Strać kontrolę nad mocami przy nim.
Nie ruszył się ze swojego miejsca, chociaż teoretycznie powinien. W końcu ten lód mógł w którymś momencie w jego trafić, prawda? I wtedy byłby dziurawy kot. Jednakże chyba miał trochę szczęścia w tym wszystkim, bo nie oberwał niczym. Otoczony przez lód, oszołomiony i... osaczony kotek.
Żółte oczy były skupione na cienistym stworze. Nawet wtedy nie zdołał się ruszyć - więc gdyby nie fakt, że nagle w niego wbił się kolec lodu, zapewne miałby wolną drogę do atakowania. Jednak nie. Nic mu się nie stało. Mógł obserwować za to, co się dzieje z tym dziwnym stworzeniem, jak również i co właściwie Naissan zrobił. Niekoniecznie rozumieć... Ale po prostu widzieć to.
Chociaż... To nie było dobre dla rudowłosego. A kolejna rzecz, jaka nastąpiła, była jedynie kroplą, która przelała kielich... Pełnego strachu, jaki ogarniał młodszego.
No bo ej. Właśnie został uraczony tak strasznym spojrzeniem, że jego miła i dziecięca osobowość niekoniecznie musiała to znieść! Dlatego też dał mu się dźwignąć, zamiast samemu zareagować... Ale co dalej?
Cóż. Jego ogon i uszy zdradzały to, co czuł teraz, a do tego dochodziły rozszerzone źrenice oczu, jak również i lekko drżąca ręka, którą trzymał wampir. Nie odzywał się, ale jednak jest jedno pewne - jeśli go puści, Shiro zniknie mu z pola widzenia i to błyskawicznie.
Ale... Jeśli potem by go szukał, znalazłby. Dokładnie to nad sobą. Na drzewie. Uczepionego gałęzi...

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Kwi 15, 2017 11:55 pm

Nie potrafił uspokoić się w przeciągu sekundy i zbyt dobrze zdawał sobie z tego sprawę. O tyle dobrze, że udało mu się zarówno odciąć dopływ wszelkich mocy, jak i schować wampirze kły. Shiro nie zdawał sobie sprawy, jak wielkie obaj mieli szczęście, że spod kontroli nie wymsknęła się jego audiokineza. Choć zapewne ciężko byłoby go o tym przekonać, biorąc pod uwagę fakt, że kilka sekund temu przy twarzy przeleciał mu wielki lodowy odłam, przebijając na wylot cienistego wilka.
Reakcja kotowampira na jego zachowanie momentalnie przywołała w jego głowie obraz z jednej z książek, które właśnie czytał. Jeśli dalej tak pójdzie, jak nic skończy z pazurami na twarzy. A to nie do końca leżało w jego interesie. Jako że chwilowo nie miał też zielonego pojęcia co powinien powiedzieć, jak i nie miał na to najmniejszej ochoty, wypuścił go dając mu wolną rękę.
Nie powinien się szczególnie zdziwić, że chłopak momentalnie uciekł na... drzewo. Widok rudowłosego uczepionego gałęzi wzbudzał w nim mieszane uczucia. Nie był do końca pewien jak powinien się zachować w podobnej sytuacji. Jedyną rzeczą do jakiej potrafił się w tym momencie odnieść, był jego młodszy brat Ketun. Nie potrafił sobie jednak przypomnieć czy kiedykolwiek próbował za nim biegać. Z reguły sam do niego wracał, jak bumerang. Niezależnie od tego co by się nie działo. Podrapał się po karku, przechodząc bliżej w stronę pienia, nim spojrzał w końcu ku górze, by odnaleźć go wzrokiem. Patrzył na niego przez dłuższy czas w milczeniu, nie odzywając się ani słowem. Bo co miał w tym momencie powiedzieć? Kazać mu zejść? Wątpił, by go posłuchał.
Postanowił więc poczekać.
Usiadł pod pniem, wyciągając jedną nogę luźno przed siebie. Drugą podciągnął niemalże pod samą klatkę piersiową, opierając się łokciem o kolano. Nie patrząc już więcej w stronę rudowłosego, wbił wzrok w jeden punkt przed sobą, skupiając się na panującym wokół spokoju, tak nie pasującym do widocznego na polanie pobojowiska.
I czekał.
Bo co innego mu pozostało?

Czas do ponownego pojawienia się niematerialnego Häivy: 2/6 postów.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pon Kwi 17, 2017 12:06 am

Więc... Co właściwie dalej? Jak rozwinie się ta nietypowa sytuacja, która przerwała ich starcie?
Cóż... Ciężko stwierdzić. Naprawdę, bardzo ciężko.
Patrzył na wampira w milczeniu, nie reagując w żaden inny sposób. Po prostu patrzył, nawet gdy tamten oderwał swój wzrok i usiadł pod drzewem. Nerwowe machanie ogonem, jak i cały stres zaczynał, wraz z upływem czasu, schodzić z kotowatego. Cóż, dziwne, że zareagował tak, a nie inaczej w danej sytuacji? Raczej nie. Zwłaszcza, gdy przypominał sobie jego wzrok, jak i widział samo otoczenie, jak wyglądało.
No, ale... Pozostawała jedna kwestia. Taki drobny szczegół...
Shiro nie potrafił zejść z powrotem.
Uświadomił sobie o tym dopiero, gdy uspokoił się na tyle, by znów zacząć racjonalnie myśleć, a nie zdawać się na instynkt wampira i kota. Zamrugał niepewnie ślepiami, krzywiąc się... I czując się totalnie bezradnie.
I... I co teraz?
Przełnął ślinę, kręcąc nieco łebkiem i wzdychając cicho. Padł zupełnie na ową gałąź.
- Meow... - wydobył z siebie jedynie tyle. Biedny kotek, który nie potrafi poradzić sobie teraz... I najwyraźniej nieposiadający odwagi, by poprosić o pomoc.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Wto Kwi 18, 2017 1:14 pm

Był przekonany, że gdy tylko atmosfera się uspokoi, kot sam do niego zejdzie. Prędzej czy później. Choćby miał czekać pod drzewem ponad godzinę, siedziałby pod nim uparcie, aż rudowłosy nie znalazłby się znowu na dole. Była to jedyna wersja wydarzeń na jaką się w obecnym momencie nastawił.
Pustka, jaką odczuwał po zniknięciu Häivy, dawała mu się we znaki. Ciężko było przyzwyczaić się do jego braku obecności, nawet jeśli był on wyłącznie tymczasowy. Dlatego za każdym razem, gdy został zniszczony, Naissankari odczuwał wyjątkową niewygodę, a podobne sytuacje dopisywał do listy tych, za którymi zdecydowanie nie przepadał.
Ale kto by się spodziewał, że kot... utknie na drzewie? Miauczenie zmusiło go do podniesienia głowy, ale podobnego widoku zdecydowanie się nie spodziewał. Wpatrywał się w milczeniu w gałąź, której się trzymał, momentalnie czując jak ogarnia go rozbawienie.
Podobne wahania nastroju raczej nie świadczyły o dużej stabilności psychicznej. Z drugiej strony czy nie była to wina tylko i wyłącznie Shiro? Zakasłał krótko, wstając na równe nogi i spojrzał na niego, zastanawiając się nad różnymi prawdopodobnymi kwestiami. Zachowaj powagę Naissankari, sytuacja i tak była napięta. Spokojnie.
Jak się ściąga kota z gałęzi? Nie pisali o tym w książce — wymamrotał sam do siebie, choć biorąc pod uwagę dobry słuch Shiro, raczej nie miał on problemów z dosłyszeniem jego słów. Obrócił się powoli dookoła własnej osi, cały czas próbując coś wymyślić.
Mogę wejść na górę, albo cię złapać. Jeśli skoczysz — powiedział powoli, przyglądając się kotowampirowi. Nie był pewien czy którakolwiek z tych opcji brzmiała dla niego przekonująco. Podejrzewał, że nawet pomimo upływu czasu, Shiro raczej nie marzył o dotknięciu Naissankariego.
Pomijając fakt, że niewiele osób lubiło, gdy ich dotykał, biorąc pod uwagę jego skórę w temperaturze mocno schłodzonej zamrażarki, w dodatku pociętej dziesiątkami, jeśli nie setkami nierównych blizn. Był to jednak jedyny sensowny pomysł na jaki wpadł. Gdyby miał Häivę... westchnął cicho.

Czas do ponownego pojawienia się niematerialnego Häivy: 3/6 postów.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pią Kwi 21, 2017 9:14 am

Shiro w tej kwestii był totalnie niewinny! To wina zdecydowanie tego, że wampir za mało miał do czynienia z zabawnymi sytuacjami... Chyba... Nieważne. Może lepiej powróćmy do tego, co miało teraz tutaj miejsce.
No i co ciekawe - jakimś dziwnym trafem Shiro nie umiał zejść z drzewa! Teraz to totalnie pokazywał swoje "kocie cechy", pomimo wcześniej dawanego pokazu. Zapewne powodem była sama wcześniej stworzona atmosfera i skupienie... Czego teraz było zdecydowanie brak. A może jeszcze o coś innego chodziło?
Zamrugał ślepiami i poruszył ogonem, słysząc jego mamrotanie... Lecz nie odezwał się. Za to miauknął ponownie, czując się zarazem nie za dobrze. Trzymał się nadal gałęzi, patrząc w dół... I obserwując to, co właściwie zamierzał zrobić tamten.
W końcu dotarły do niego te kolejne słowa. Zamrugał ślepiami, po czym, bez słowa próbował się odczepić gałęzi... Po czym uczepił się jej ponownie, energicznie kręcąc głową. Chyba... Chyba ktoś się obawiał próbować samemu zejść z drzewa. A tym kimś był pewien rudowłosy chłopak...
Westchnął cicho, czując zrezygnowanie.
- N-nie dam rady - bąknął cicho, jednocześnie się nieco krzywiąc, a jego ogon zaczął nerwowo poruszać się z lewej na prawą, i z powrotem.
Co za wstyd... Co się ze mną dzieje?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sob Kwi 22, 2017 10:59 pm

Szczerze zaczynał się zastanawiać, jak to wszystko działa. Im dłużej przyglądał się zachowaniu czerwonowłosego, tym bardziej docierało do niego, że mimo pozornie ludzkiego wyglądu, miał wrażenie obserwowania kota. Czystokrwistego kota.
A zapierał się, że nim nie jest!
"Nie dam rady."
Musiał więc po niego wejść. Pod warunkiem, ze chłopak w ogóle mu na to pozwoli. Nie do końca widziało mu się skończenie pod drzewem z pazurami w twarzy, a po całym wydarzeniu miał wrażenie, że było to jedno z najbardziej prawdopodobnych zakończeń.
Zasada numer jeden, nie ryzykuj.
Zasada numer dwa, najpierw ja, potem koledzy.

Powtórzył pokrótce w głowie raz jeszcze patrząc na uczepionego gałęzi Shiro. Zazgrzytał cicho zębami i odkaszlnął, podejmując decyzję. Wspięcie się na drzewo, zwłaszcza po wybiciu się z ziemi, nie było szczególnie trudne, chciał jednak uniknąć zatrzęsienia jego gałęzią, dlatego postanowił uczepić się sąsiedniej. Dopiero wtedy przesunął się ostrożnie w jego stronę, stawiając stopę przy początku gałęzi, tuż przy pniu.
Jeśli się na mnie rzuci to stąd spadam. Dosłownie.
Była szansa, że po rzuceniu się na niego byłby w stanie utrzymać ich oboje, ale była to jedynie wcześniej wspomniana szansa. W ostateczności mógłby zacząć trząść gałęzią i liczyć, że Shiro rzuci się przed siebie jak rosyjski kot, spadając na cztery łapy i czmychnie pomiędzy drzewa.
I tyle by go widział.
Nie, ta opcja zdecydowanie odpadała.
Żadnych ruskich kotów.
Chodź do mnie. Nie przejdę do ciebie, bo gałąź może się pod nami złamać, musisz się puścić — powiedział łagodnie, wyciągając do niego rękę. Wysunął się na tyle na ile było to możliwe, by zmniejszyć odległość między nimi, ale nadal kot musiał pokonać co najmniej dwa, trzy kroki sam. Co więcej, doskonale zdawał sobie sprawę, że jeśli spadną tym razem, nie zamortyzuje upadku z pomocą Häivy. Zbyt mocno odczuwał brak jego obecności.
Powoli i spokojnie. Nigdzie nam się przecież nie spieszy — przesunął nieświadomie spojrzenie na jego ogon, obracając głowę w ślad za jego ruchami. Cóż to za dziwny, zwierzęcy magnetyzm? Hipnotyzował go?

Czas do ponownego pojawienia się niematerialnego Häivy: 4/6 postów.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Pon Kwi 24, 2017 10:11 pm

Naissan za krótko zna Shira i tyle! Dlatego mu się wyzwało, że rzeczywiście mógł mieć do czynienia z kotem, a nie jakąś nietypową mieszanką tych dwóch ras - kot i wampir. I nie zawsze się tak zachowywał... Teraz to była po prostu dziwna sprawa... I nic więcej. Serio. Uwierzcie na słowo.
Rudowłosy pokręcił nieco łebkiem, zarazem obserwując to, co robił Keitaro. Machnął ponownie ogonkiem, mając wrażenie, że to wcale nie jest dobry pomysł... Ale co właściwie? Chyba fakt, że chciał mu pomóc wydostać się z tej sytuacji. Nie wiedział dokładniej, jak to chciał zrobić, co powodowało w nim lekką obawę.
- A-ale... - przełknął ślinę, czując nadal spore wahanie. - Nie wiem czy dam radę... - naprawdę się teraz obawiał. Ale czy to dziwne, patrząc na sytuację, w której się znalazł?
Przełknął ślinę, w końcu jednak decydując się na zaufanie mu i przesunięcie chociaż trochę na gałęzi. Ta zaś niebezpiecznie zadrżała, grożąc tym, że może się w którymś momencie złamać. Mimowolnie drgnął i uczepił się jej, zarazem czując, jak bezradność zaczęła go ogarniać.
Jednakże po krótkiej chwili ponownie przystąpił do tego działania, by w końcu wyciągnąć łapę w jego stronę i pochwycić jego dłoń. Przestał machać ogonkiem, za to ten nadal był uniesiony i zarazem lekko drżał.
- C-co dalej? - prawdę mówiąc, był gotów, by go puścić i ponownie się chwycić gałęzi! Ale chwila... Czy właściwie istniała teraz taka możliwość?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Czw Kwi 27, 2017 3:56 pm

Musiał być cierpliwy, jeśli chciał go stąd ściągnąć. Zarówno on, jak i sam Shiro. Dlatego nie odpowiedział na jego powątpiewające słowa, wyciągając jedynie w milczeniu dłoń w jego stronę. Jeśli będzie w niego wierzył, istniała szansa, że sam w siebie uwierzy.
I całe szczęście, rzeczywiście kotowampir stopniowo zaczął przesuwać się w jego stronę. Odliczał w głowie kolejne sekundy, naprawdę starając się patrzeć na niego, a nie jego poruszający się na boki ogon.
"C-co dalej?"
No chodź — spokojny głos zmienił się w cichy pomruk, gdy cały czas próbował ustalić plan, jak ściągnąć go na ziemię. Na razie pociągnął go lekko w swoją stronę, by zamiast pozwolić mu na przyczepienie się do gałęzi po raz kolejny, mógł mieć go przy sobie. Tuż przy pniu drzewa, nawet jeśli gałąź miałaby się złamać, raczej nic im nie groziło. Była w tym miejscu najgrubsza i z tego co wyczuwał, w trakcie stania na niej - całkiem stabilna. Ponadto mógł się złapać ręką czegoś innego. Jeśli udałoby mu się przyciągnąć do siebie Shiro, po prostu pogłaskałby go po włosach, próbując w ten sposób uspokoić. Jeśli nie... pozostanie mu czekać dalej.
Możesz ostrożnie zsunąć się w stronę niższych gałęzi. Krok po kroku, zejdziemy na dół, hm? Będę cię pilnował, żebyś nie spadł — naprawdę, gdyby nie zabił cienia, wszystko byłoby dużo prostsze. Z drugiej strony, nadal był zdania, że gdyby zrzucił Shiro prosto w cień, ten uciekłby najdalej jak tylko się da. Tak, zdecydowanie próbował przekonać siebie samego tym właśnie argumentem.
Cierpliwość, cierpliwość. I spokój. Dużo spokoju.
Wbrew pozorom, które sprawił jeszcze kilka minut temu, obie te cechy były przecież jego specjalnością. Nie był jedynie pewien, czy to samo odnosiło się do kota.

Czas do ponownego pojawienia się niematerialnego Häivy: 5/6 postów.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Nie Kwi 30, 2017 11:53 am

Zdecydowanie, to jedno z najbardziej zawstydzających wydarzeń, w jakich musiał uczestniczyć, odkąd pamiętał... I co gorsza, to naprawdę nie był jego pierwszy raz! Aż to się prosi, by po tym zwinąć się pod łóżko i nie wychodzić z tydzień.
Lecz zanim do tego dojdzie, musiał najpierw zejść z tego cholernego drzewa.
W odróżnieniu do Naissana, czerwonowłosy nie wykazywał się aż taką cierpliwością. Spowodowało to, że nie czekał dłużej, a dostosował się do słów ciemnowłosego... By niedługo, z trudem, się do niego dostać, aż w końcu stanąć obok wampira i dając się klepać po głowie. Poruszył ostrożnie uszkami, patrząc zarazem na niego z nutką niepewności.
Zdecydowanie w którymś momencie to mogłoby przerosnąć tego oto wampirka.
Pokiwał głową na znak, że zrozumiał, lecz nie dodał nic więcej od siebie. Za to spojrzał w dół, lekko wzdrygając się. Dziwne. Nie mam lęku wysokości i zapewne mógłbym spokojnie skoczyć w dół, ale... Nie potrafię zmusić do tego, by to zrobić. Nie umiał nawet wyjaśnić, skąd brało się to dziwaczne uczucie...
Może jakaś siła wyższa?
Bądź co bądź, powoli przystąpił do tego oto planu... Znaczy się, przystąpiłby, ale tak jakoś go mocno zamurowało.
To zdecydowanie nie było proste.
Dlatego też dopiero po kilkudziesięciu sekundach usiadł na gałęzi, po czym powoli próbował zejść na dół. O ile nie wystąpią komplikacje, będąc ok 2 metry nad ziemią, puściłby się tego,co trzymał aktualnie i wylądował na obu nogach. Rozejrzałby się niepewnie, by potem wypatrzeć samego wampira...
- Przepraszam za problem - zwrócił się do niego cicho. No i.. Też kwestia tego, co właściwie z ich pojedynkiem?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: I always wanted a ca-ACHOO!   Sro Maj 10, 2017 10:37 pm

Naissankari nie do końca potrafił rozróżnić sprawy, które zawstydzały innych od tych, które tego nie robiły. Rzecz jasna, gdy pojawiały się jakieś bardziej widoczne elementy z grupy zaczerwienionych policzków czy uciekania wzrokiem gdzie popadnie, umysł podpowiadał mu co właśnie odczuwa druga osoba. Nie zawsze jednak wiedział, jak się w podobnym momencie zachować. Zwykle trwał w miejscu i cierpliwie czekał aż wszystko przejdzie, zupełnie jakby owe zawstydzenie było wyjątkowo krótkotrwałą chorobą. Jedynie znając kogoś lepiej, nie mógł się powstrzymać przed rzuceniem jakimś złośliwym komentarzem. Aczkolwiek zdecydowanie nie zamierzał tego praktykować na Shiro, który i tak zdawał się dość mocno przeżywać całą sytuację. Widział co prawda kilka filmików na internecie, w których koty utknęły na drzewach czekając aż nadejdzie pomoc. Albo zeskakując na cztery łapy z wysokości piętnastu metrów, po rzuconej w ich kierunku butelce czy innemu przedmiotowi. Całe szczęście Naissankari nie zamierzał w Shiro niczym rzucać.
Pierwszy raz widzę to na żywo. Więc to jednak prawda.
Taka też myśl prześlizgnęła się przez jego głowę, gdy przechylił ją na bok, nadal czekając aż Shiro znajdzie się przy nim. Trzymał go przez chwilę klepiąc po głowie i pogłaskał go po plecach, w ten sam sposób, który stosował na Häivie. Chłopak na szczęście dał się przekonać do zejścia z drzewa. Puścił go, cały czas kontrolując jego ruchy, zupełnie jakby w razie potencjalnego upadku, miał zamiar go złapać i wciągnąć z powrotem na górę. Nie powinno go jednak dziwić, że Shiro podobnej pomocy nie potrzebował. Schodził w ślad za nim, również zeskakując z gałęzi, by stanąć metr przed nim, rzucając mu spokojne spojrzenie.
"Przepraszam za problem"
Odwrócił wzrok nie odpowiadając w żaden sposób. Zamiast tego zawiesił spojrzenie na poprzednim pobojowisku, choć wytworzony przez niego lód, w większości został już wchłonięty przez ziemię.
Jasne. Nie pomagam innym zbyt często, kocie — ciężko było stwierdzić co chciał tym samym przekazać. Naissankari nie umiał przepraszać. Faktem jednak było, że zwykle pozostawiał innych ze swoimi problemami, mając ich głęboko gdzieś. Gdy spojrzał na Shiro, jego wzrok nie zdradzał niczego. Nie dało się stwierdzić czy czegoś od niego oczekiwał, czy może żałował swojego zachowania. Właściwie najłatwiej byłoby stwierdzić, że nie odczuwał niczego. Cień poruszył się nieznacznie przy jego butach, pełznąc w górę, obejmując całą jego sylwetkę. Długie, delikatne smugi zdawały się dosłownie twardnieć na ich oczach, formując długie łapy, zwisające smętnie przez barki Naissankariego. Pół wilczy, pół ludzki łeb, wykręcał się nienaturalnie na wszystkie strony, by w końcu zatrzymać się dosłownie do góry nogami, wpatrując bezdennymi ślepiami prosto w czerwonowłosego.
W końcu. Nie spieszyło ci się — mruknął pod nosem, gdy w przeciągu jednego uderzenia serca, cały obraz zniknął sprzed oczu Shiro. Häivä na powrót w swojej niematerialnej postaci, oparł łeb na ramieniu Naissankariego, nie poruszając się w żaden sposób.
Co teraz? — zapytał kota, przekrzywiając głowę na bok, wyraźnie pozwalając mu na podjęcie decyzji. Mogli w końcu wrócić do akademika, bądź nadal szlajać się po lesie. Pamiętał, że kotowampir wspominał coś wcześniej o treningu, śmiał jednak wątpić, że po sparringu nadal był chętny go kontynuować. Póki co nie wspominał o wcześniejszym zakładzie, nie będąc nawet w pełni stwierdzić kto właściwie wygrał. Pytanie - jak długo? Zdecydowanie nie należał do typów, które puszczały wszelkie potencjalne nagrody w niepamięć.

_________________

Powrót do góry Go down
 
I always wanted a ca-ACHOO!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: