IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zrujnowany park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18
AutorWiadomość
Koi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3190-koi http://vampireknight.forumpl.net/t3392-koi#73022
Zarejestrował/a : 20/02/2017
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Sie 19, 2018 5:47 pm

Każda utrata krwi wiązała się jedynie ze wzrostem jego złości i spadkiem sił. O ile to drugie nie powodowało jeszcze, że miałby nagle paść wyczerpany, o tyle unoszący się zapach krwi sprawiał, że jego ruchy i działania były coraz to bardziej brutalniejsze. Brunet, będąc skupionym na pozbyciu się szkodnika, nie zwracał uwagi na to, jakie wspomnienia przechodziły przez jego głowę.
Udało się w końcu go odczepić. Krew spływała z jego rany, plamiąc ubrania i powodując, że jego zmysły szalały. Kuszący zapach własnej posoki wywoływał w nim ochotę na jeszcze więcej. Jednakże przez to powstała bardzo niebezpieczna mieszanka - krew i emocje. Tępy ból pulsował, zwiększając zarazem negatywne emocje wampira.
Nim przeciwnik otrząsnął się z amoku krwi, krwiopijca był już przy nim. Wyciągnął prawą rękę i chwycił go gwałtownie za włosy. Wtedy właśnie usłyszał to jedno słowo. Wyraźnie wzdrygnął, a lodowate i zarazem głodne spojrzenie było skupione na nim. Na moment zawahał się i nic nie robił. Szkarłatne ślepia wpatrywały się w niego, jakby czekał na reakcję, po czym...
Zacisnął łapę, trzasnął i uderzył jego głową o ziemię, po czym kopnął w brzuch mocno. Po tym działaniu chwycił go za koszulkę, puszczając wcześniej włosy. Przełożył go sobie przez ramię. Jeśli jeszcze walczył, oberwał z pięści w głowę. Wziął go potem pod pachę i skierował się w pewnym kierunku...

z/t x2
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 359


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Wrz 04, 2018 6:17 pm

Szybkie ogarnięcie się, opuszczenie szkoły bez wiedzy nikogo. Rekin postarał się też aby Arashiego za bardzo nie było widać, mianowicie przyodział go w swoją bluzę z kapturem. Co z tego, że prawie w niej pływał, grunt że będą nierozpoznani. Wszak i Fer ubrał się podobnie – bluza, bandana którą obwiązał usta oraz nos. Bardziej wyglądali na ulicznych łobuzów niż uczniów akademii Cross.
- Musisz pamiętać, Oti, aby nikogo nie pozbawiać życia. Ale w razie czego, powstrzymam cię.
Tak dla pewności powie bratu, pochylając się nad nim w pewnym momencie. Pilnował też, aby czasami po drodze do miasta nie zemdlał, w końcu odebrał mu trochę krwi. A jeśli będzie trzeba, to nawet na barana weźmie. Musi dbać o młodszego braciszka, przecież ma tylko jego.
Gdzie jest najlepsze miejsce do łowów? Tam gdzie nikt ich nie będzie szukać? Oczywiście, że slumsy. Biedniejsza dzielnica nie tylko zawierała tą część społeczeństwa, której się niezbyt powodzi ale też uciekinierów, złoczyńców i bezdomnych. Jest w czym wybierać, wszak rzadko kiedy przychodzą tutaj patrole łowieckie. Chyba, że mają jakieś zlecenie.
Dostali się tutaj metrem, a później kilka kilometrów z buta. Wszystko działo się pod osłoną nocy, więc i mogą nawet spóźnić się na jakieś zajęcia. Ale kto wampirowi zabroni?
Co jakiś czas zerkał na braciszka, zastanawiając się nad sprawą jaka zaszła w pokoju. Podczas ataku wyrżnęły się rekinie zębiska. Czyli i młody Oti ma w sobie rekinie geny? Na to wygląda. Ciekawe też, czy jego moc opiera się na przemianie… Wypadałoby kiedyś sprawdzić, przecież musi się nauczyć kontrolować. A przemiana naprawdę potrafi dać w kość, jeśli nie jest opanowana.
- Bolą dziąsła?
Spyta, kiedy właśnie szli ponurą, prawie pustą ulicą. Prawie, bo na ich drodze pojawiali się różni rzezimieszki, ale szybko schodzili wampirom z drogi. Słabizna, poziomy E, więc na czystą krew raczej nie skaczą, zwłaszcza kiedy Niemiec łypał na nich złowrogo. Jemu nic się nie stanie, ale Arashi może być w szoku oraz dość słaby po utracie krwi, więc stanowi łatwiejszy obiekt do upolowania. Niemniej nie mieli żadnych nieciekawych przygód po drodze. A gdzie tak właściwie się dostali? Do opuszczonego parku, tam często gęsto widzi się spacerujących ludzi. Z psami, czy jakieś większe grupy młodzieżowe. Akurat znalazło się tam dwóch typów. Ubranie dresowe, ogolone głowy. Jeden z nich z blizną wzdłuż twarzy. Ich twarze nic a nic nie wzbudzały zaufania. Japońscy chuligani. I oni wyłapali dwóch zakapturzonych, więc posłali dość wrogie spojrzenie. Dopiero teraz Rekin zauważył, że jeden z nich miał kij bejsbolowy w łapie. No proszę, czyżby tłukli kogoś przed chwilą?
- E wy! Macie ognia?
Zawoła z blizną, po czym ruszył z miejsca aby podejść do przybyłych braci. Fergal zmarszczył brwi, mrużąc ślepia. Był uważny, nigdy nie wiadomo z kim im się przyszło zmierzyć Lecz jedno było pewne: padnie dość nietypowe dla człowieka (ale dla wampira normalne) pytanie:
- Chcesz ich?
Wyczekująco spojrzy na braciszka, czekając na komendę. Jeśli się zgodzi, Niemiec ruszy do działania.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Wrz 06, 2018 6:44 pm

Nic a nic nie dało się dostrzec pod takim żaglem, w który został ubrany Chuderlak. Nawet kaptur spływał do górnej linii warg, przynajmniej maskował zmęczony wyraz twarzy Arashiego, który szedł jak cień za rosłym bratem, który prowadził go ku nowemu. Nigdy dotąd bowiem Białowłosy nie polował na nikogo, a pił krew jedynie wykupioną w postaci woreczków lub tabletek. No i poza tym wgryzieniem w Fergala, gdy ten go pokarmił. Wiedział, że ciągła wymiana płynów między nimi nie przynosi żadnej korzyści, więc trzeba sięgnąć po zewnętrzne zasoby.
Długo starał się iść tuż obok Prefekta, który zamaskowany był nie do rozpoznania. Słuchał uważnie jego spostrzeżeń i rad. Czy... czy naprawdę w Białowłosym mogłyby ocknąć się aż tak mordercze myśli? Zważywszy, że jest z rodziny Schlecht... wielce możliwe. Mimo wszystko wątpił poprzez swoje wątłe zdrowie.
- Postaram się.
Powiedział skromnie dając do zrozumienia, że pojął niebezpieczeństwo. Gorzej w praktyce, gdy jego nogi odmówiły posłuszeństwa i musiał na moment odpocząć przy ławce. Niestety nie tylko dolne kończyny buntowały się, dlatego Rekin gryząc się ze swoją naturą zabrał Chudzielca na barana. Był bardzo lekki, zatem nie stanowił ciężaru fizycznego, co może w pewnym sensie zagwozdkę psychologiczną. Czy w ten sposób nie uwłaczał krwiożerczej naturze Fergala? Szczerze to nawet gdyby chciał odmówić tego typu transportowi, to utkwiłby na ławce zdany kompletnie i tylko na siebie.
Niesiony niczym peleryna Batmana nie odzywał się, kiedy nie było takiej potrzeby. Naprawdę starał się uzbierać tyle sił, ile mógł. Brat dopatrywał się w osłabieniu Otiego wpływu nowych zębisk. Było w tym sporo racji, bolały go. Niemiłosiernie. I jakby żyły swoim życiem, bo miał wrażenie, że chciały się wbić w kark Prefekta, nawet przez ubranie. A może to z głodu i osłabienia budziły się z dawna uśpione instynkty?
- Troszkę...
Wyszeptał cichutko, a drżące palce mocniej objęły materiał bluzy, na której leżał. Aż... aż zasnął? Miał zamknięte oczy i nie zmieniał pozycji, ale tak naprawdę czuwał innymi zmysłami. Musiał skoncentrować się na słowach brata, które jasno jawiły się w umęczonym umyśle. Nie wolno zabijać... nie wolno zabijać...
Niemrawo otworzył oczy dopiero wtedy, gdy usłyszał obcy głos skierowany w ich stronę. Zupełnie nie miał pojęcia, dokąd ich zabrał Rekin, ale te typy nie wyglądali przyjaźnie. Zwłaszcza ten z kijem bejsbolowym przypominał mu jednego z tych osiłków, którzy znęcali się fizycznie i psychicznie nad Otim, czy to podczas pobytu w Domach Dziecka, czy na zajęciach. Dlatego tak bardzo zląkł się po raz pierwszy Fergala, gdy przesłonił mu świat swoimi dwa na dwa barami i ściągał go z kamieni w ogrodzie Akademii. Obawiał się dryblasów, ich siły, ich wredoty, ich ciosów, ich śmiechów. Byli ucieleśnieniem bolączek Białowłosego.
Aż do dzisiaj.
Miał bowiem przy sobie kogoś, kto był doskonale obeznany w łojeniu skór, i zabijaniu także. Oti ostrożnie zjechał z pleców braciaka i stanął na chudych, odrobinę koślawych nogach. To w Fergalu widział osobę, która pomoże mu uporać się z częścią koszmarów dręczących wampira o bardzo niskiej samoocenie. Jego rękami, kłami, zaradnością w boju zemści się za to, co inni wyczyniali z jego egzystencją. Rekin chyba wyczuł nastrój młodego, skoro zadał dość specyficzne pytanie.
Nie zostawiał go długo bez odpowiedzi.
- Hai.
Powiedział cicho, lecz zdeterminowanym głosem. Po raz pierwszy... poczuł się Panem Losu. Że to on nadał choć trochę inny tok zdarzeniom, które mogły przecież nigdy nie zaistnieć. Nie bezpośrednio, a dzięki silnemu Fergalowi i jego doświadczeniu.
Co by zrobił, gdyby nigdy nie dane mu było spotkać kochanego braciszka?

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 359


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 15, 2018 8:43 pm

- Niedługo minie, chociaż nie byłem w takiej sytuacji jak ty. Mnie rekinie zęby pojawiły się jako pierwsze. Nie miałem nigdy tych... Zwykłych.
Chciał jakoś pocieszyć brata, aczkolwiek ciężko wychodzi. Nie umie w pocieszenia, poza tym mając nieco oschły ton, różnie Oti może odebrać intencje starszego wampira.
W każdym bądź razie  Niemiec nie miał wybory, jak tylko nieść młodszego brata na plecach. Chociaż nie bardzo pasowało, to jednak był mu to winien. Przez niego Arashi zasłabł, nie miał sił by iść dalej więc Rekin brzemię musi ponieść i to dosłownie. Ale nie na długo brat nacieszy się szerokimi plecami wampira, wszak dotarli do opustoszałego parku, a tam napotkali parę złoczyńców. Zapewne już mieli w planach napaść wampiry, aczkolwiek nawet i uczniaków wygląd pozostawał do dyskusji. Ludzie już mieli świadomość, ze przybysze zwykli nie są.
- O czym wy pierdolicie?
Koleś z blizną nie wydawał się zadowolony zlekceważeniem. Rekiny rozmawiały między sobą, zupełnie olewając dwóch groźnych typów i najwidoczniej nie przypadło im to do gustu. Koleś z bejsbolem podszedł bliżej i również dał głos.
- No co jest grane? Straciliście słuch? A może mamy wam dosadnie powiedzieć?
Uderzy lekko kijem o otwarta dłoń, patrząc złowrogo. Widać, że nie tylko chodziło im o ogień. Zwykła napaść, tylko pytanie: Kto kogo tutaj napada?
Rekin widząc ten odruch, od razu zaatakował. Koleś z blizną nie zdążył, wykonać uniku więc oberwał pięścią prosto w szczękę. Typa aż odrzuci na kilka metrów, wszak wampir ma sporo pary w łapie.
- Dasz radę dopaść drugiego?
Spyta w między czasie, nie patrząc nawet na braciszka. Wolał mieć na oku powoli wracającego do rzeczywistości pobitego. A ten drugi? Właśnie brał zamach na Arashiego, wykona moment zaskoczenia w którym to jego koleś oberwał. Ciekawe jak Oti sobie poradzi, jeśli uniknie to tak czy siak dostrzeże tą twarz. Zwyrodnialcy wszędzie rozpoznają swoją ofiarę. Dawny młody Arashi - nie raz bity, prześladowany nawet przez ludzi. I jak zareaguje na widok uśmiechniętego dawnego oprawcy?
- Ja cię znam.
Padną słowa, na które Niemiec aż skieruje wzrok. Niedowierzanie? Tak, taka właśnie zrodziła się mina na jego bladym licu. Coś było nie tak.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Arashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Wrz 16, 2018 10:47 am

O tyle Fergal miał lepiej, że nie musiał "zrzucać mleczaków" i przechodzić przez to co młody. Ale może to miało związek z tym, iż jego rozwój różnił się od brata. Trzymany pod kluczem, później silnie znęcany przez ojca, przez wszystkich silniejszych, nie mógł uwolnić potencjału, który otumaniono lekami, betablokerami i innymi świństwami. Być może chcieli całkowicie stłumić moce Arashiego, nawet pozbywając się jego wspomnień o rodzinie. Ale niezmiernie cieszył się, iż poznał prawdę, poznał starszego braciszka, i nawet to, że zyskał kły jak on. Podziwiał Prefekta za siłę, jakiej on nie posiadał.
Dlatego nie miał mu ani trochę za złe wybudzenie rekinich genów, ani upicia krwi. Wierzył, że będąc u boku brata wszystko zmieni się na lepsze.
Wstyd było mu za to, że przez niego Niemiec musiał taszczyć Otiego na plecach, który niedomagał z powodu braku energii i bólu. Mogło to być dla Starszego poniżające, lecz i młodziak czuł się zmieszany. Nie mniej tylko tak mogli dostać się na łowieckie tereny. Znaczy tam, gdzie sami będą polować, a nie łowcy ich. W każdym razie podwózka skończyła się wraz z namierzeniem dwóch typów, którzy szli na nich. Fergal nie zawahał się zdzielić pierwszego z podejrzanych typków prosto w twarz, aż Białowłosy oniemiał. Niesamowita siła! A jaki efekt! Tamten jeszcze nie pozbierał się, a Rekina rozpierała energia na więcej. Mimo wszystko wolał nie rzucać się na kolejnego, a mieć na oku pobitego. Tego drugiego typa zostawił dla Chuderlaka, który nawet uniósł nieco dłonie w gardzie. Naprawdę zamierzał pójść w ślady braciszka i pokazać mu, że jest z tej samej krwi!
Niestety rozczarowanie lub niedowierzanie Fergala pojawiło się szybko, gdy ofiara okazała się być jednym z wielu prześladowców Arashiego. I to nie byle jakim, Białowłosy nie jeden raz obrywał od tego typa jedynie za to, że znalazł się w jego zasięgu wzroku. O ile pierwszy cios zdołał uniknąć, tak gdy padły słowa i utkwił bladobłękitne oczy w dawnym oprawcy... doznał paraliżu. Oczy wielkie jak talerze napełniły się natychmiast namacalnym strachem.
Kiedyś ten typ tak go zmasakrował, że nie mógł przez miesiąc dojść do siebie spożywając same tabletki krwi, a przecież płynęła w jego żyłach wyższa krew. A to dlatego, że raz postawił się i nie chciał dać mu swojej kasy w portfela. Od tamtej pory albo dostawał regularny oklep, albo uciekał gdzie pieprz rośnie. Jak był we słabszej kondycji, to nawet ten dryblas zdołał go dogonić i ukarać za zwiewanie. Psychika osiadła całkiem, zgubił jakąkolwiek pewność siebie, wszędzie widział zagrożenie i unikał przebywania wśród żywych i półżywych. Dlatego zależało mu na zostaniu w Akademii. Do czasu, gdy i tam dostrzegł tego typa. Nie wiedział, czy był uczniem, czy przyszedł w odwiedziny, ale widział go! Wtedy zostało mu zabarykadowanie się w swoim pokoju i zamknięcie się przed resztą świata, szprycując się lekami na nerwy we strzępkach.
Ogromny lęk sprawił, że zaczął... cofać się. Tak bardzo bał się agresora, że nie był w stanie kontratakować. Drugi cios też uniknął, lecz potknął się i poleciał na tyłek. Drżał jak osika i nie mógł zmobilizować się do wstania, czy nawet do cofania się szurając tyłkiem o podłoże. Nie, nie mógł drgnąć. To wystarczyło, by zbir podbiegł i z rozpędu kopnął Nerwusa w głowę, niczym w piłkę do nogi. Było uderzenie nie tylko celnie, lecz niemiłosiernie bolesne. Posłany na plecy Arashi nie mógł podźwignąć się chociażby do siadu, a przy tym zsunął się kaptur z głowy obnażając znaną oprawcy burzę białych włosów. Zadowolony ze swojego strzału i czując się bezkarny (zupełnie nie zważał na kondycje swojego kolegi, opętała go zabawa bicia słabiaka) po raz kolejny przymierzał się do kopniaka, lecz nim zamachnął się jeszcze przygniótł jego psychikę wmawiając mu po raz n-ty, czym jest dla świata.
- Jesteś tylko nędznym karaluchem. Gatunkiem do stępienia.
Mówiąc to glanem przycisnął mu głowę do ziemi, nie szczędząc siły. Młodego nie stać było nawet na krzyk, co zniesmaczyło oprawcę.

_________________

Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   

Powrót do góry Go down
 
Zrujnowany park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 18 z 18Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18
 Similar topics
-
» Zrujnowany park
» Zrujnowany kościół
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: