IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Boczna uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Boczna uliczka   Wto Paź 23, 2012 5:16 pm

Jest to jedna z licznych odnóg, prowadząca z głównej ulicy w slumsach. Jak wiadomo, jest to typowa ulica biedoty. Bród, smród i ubóstwo widać tu na każdym kroku. Najgorszy jest jednak kontrast jaki następuje, zaraz po opuszczeniu tego miejsca. Z jednej strony, wychodzi się na dzielnicę biedoty, z drugiej natomiast - całkiem inny świat. Świat, tych, którym niczego nie brakuje.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Gru 04, 2012 9:28 pm

Jechała dość długo ponieważ dzielnice bogatą od tej zapomnianej dzieliło kilka albo kilkanaście przecznic. Gdy wjechała już w strefę zapomnianą przez wszystko i wszystkich wystarczyło jedynie znaleźć odpowiednie miejsce. Czyli takie gdzie o tej porze nikogo nie ma. Nie lubiła świadków swych wyczynów.
Stając pod jakimś opuszczonym budynkiem zgasiła światła i zaciągnęła ręczny nie przekręcając kluczyków. Wychodząc rozejrzała się sprawdzając czy nikt przypadkiem tędy nie przechodzi. Mając już takową pewność wywlekła dywan wraz z zawartością na zimny chodnik. I tam pozostawiła niechcianą rzecz. Jeśli nie odzyska przytomności to może być kiepsko. Wampirzyca spoglądając ostatni raz na swoje dzieło odjechała znikając gdzieś w ciemnościach tej niechlubnej dzielnicy.
ZT
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Gru 06, 2012 8:45 pm

Nie ma to jak zwykła przechadzka po śmierdzących, biednych slamsach. Szlachetny z głupim uśmiechem szedł sobie przed siebie, zapewne szukając jakiejś ofiary w celu wypróbowania swoich sadystycznych skłonności. Od ostatniej zabawy z Marcusem, miał chęć na więcej szkód na niewinnych - choć ten łowca w cale taki niewinny nie jest. No ale w każdym bądź razie szukał czegoś ciekawego, może zaspokoi pierwszy głód na krew? Od, łapało go coś tam w środku, ssanie w żołądku nigdy nie było przyjemne. A usta jakoś same zaznaczały się wilgocią języka. Szedł sobie dalej, rozglądając za czymś ciekawym. Jeśli jakieś poziomy E się czaiły, czmychały w bok, wyczuwając o wiele silniejszego wampira krwi szlachetnej. Ale bajer, co nie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Gru 06, 2012 8:59 pm

Szkoła była nudna. O tak, zdecydowanie była nudna i do dupy. Od dawna się tak nie nudziła, jak od chwili gdy ją przywleczono do akademii i odmienili ponownie na człowieka. Z jednej strony dobrze, bo nie musiała się kryć, panowała nad sobą i nie była ścigana. Ale z drugiej strony strasznie ją to nużyło. Znów była słaba i do tego musiała się lepiej pilnować, gdyż i tak mocno podpadła dyrektorowi. Z tego też powodu od dawna siedziała cicho i trzymała się z dala od wszystkiego. Jedynie od czasu do czasu wychodziła na miasto, ot tak, by sobie pospacerować. Teraz też tak było.
Santia szła wolnym krokiem, z rękami schowanymi w kieszeni, a białe nietypowe włosy tworzyły na jej głowie artystyczny nieład. Było trochę chłodno, ale miała to gdzieś. Nie przeszkadzało jej to specjalnie, miała całkiem niezłą odporność na mrozy. Szlajanie się o tej porze po ulicach nie było raczej wskazane, ale czy ona się z tym liczyła? Lepiej by nikt jej nie zaczepiał bo będzie wpierdol. Może brzmi to nieco jak jakiś nędzny dres, ale no cóż, San była jaka była. Chamska, nieznośna, niemiła, lubiła się urżnąć do nieprzytomności. Dawno tego nie robiła, ale to już względy finansowe ją od tego odwodziły.
Szła ulicą slumsów, gdzie panowała raczej cisza. Szła wolno, nawet specjalnie nie zawracając sobie głowy rozglądaniem na boki. Po prostu szła i miała wszystko w dupie, sam jej wyraz twarzy mówił sam za siebie. Ostre rysy twarzy, lekko skrzywione usta, jakby jadła coś kwaśnego. To sprawiało, że nie wyglądała zbyt pięknie, jak na młodą kobietę przystało. Ale i w tym wypadku miała to gdzieś. Jeżeli nawet kogoś mijała na ulicy, no cóż... nie zwracała raczej na to uwagi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Gru 07, 2012 3:20 pm

Szlachetnemu nie nudziło się tak spacerować, jego lekki cwaniacki uśmieszek nie schodził z twarzy, był zbyt zadowolony aby szerzyść chłód. Poza tym było wystarczająco nieprzyjemnie w samych dzielnicach biedoty. Samuru wyczuł wreszcie śmiertelną istotę: Białowłosa dziewczyna z paskudną miną. Wampir zatrzymał się niemal obok niej, zerkał kątem oka jak ta mija go jakby był niczym innym niż powietrzem. Więc tak odnosimy się do burmistrza?
Kiedy oddaliła się trochę, ruszył za nią. Skoro taka osóbka nie bała się chodzic po ulicach slamsów, musiała mieć niezły charakterek. Szlachetny chętnie sobie z takiej pewniary skorzysta, jak wiadomo, lubił wybierać nietypowe ofiary. Ba, podniebienie tego wampira ma surowe wymagania.
- Dokąd to panienka się spieszy?
Odezwał się pierwszy, czekając na tzw. pyskówkę szczeniaka. Jeśli się nie zatrzyma, Samcio dalej będzie za nią szedł. Tak jakoś uparł się na tą dziewczynę i nie odpuści jej tak łatwo.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Gru 07, 2012 4:33 pm

Oczywiście, że musiała się mieć na baczności, ale czy się tym przejmowała jakoś specjalnie? Nie, nigdy w życiu. Niejednokrotnie szlajała się po nocach, nie raz zachodząc w dość niebezpieczne rejony. Pamiętała, że rodzice niejednokrotnie łoili jej skórę za jej nieodpowiedzialne zachowanie, a co gorsza za to jak odnosiła się do innych i do nich samych. Rzecz jasna tutaj rodziców nie było, a co za tym idzie, robiła co chciała, gdzie chciała i kiedy chciała i nie musiała się o to nikogo pytać. A, że miała ochotę na spacer to też się na niego udała nie pytając nikogo o zdanie. A nóż uda jej się coś niezłego upolować? Znaczy jakąś kasę podwędzić, albo coś. Myślała też o wstąpieniu do sklepu i zwykłej kradzieży. Ale jeszcze zobaczy.
Na razie szła przed siebie, nie bardzo zastanawiając się nad tym gdzie idzie. Po prostu szła i tyle. Pewnie niedługo gdzieś skręci i uda się w inne rejony miasta. Może zajdzie do baru, albo coś. Jeszcze nie wiedziała. To, że od czasu do czasu kogoś mijała, to akurat normalne, skoro szła chodnikiem dostępnym dla każdego. Nie spodziewała się jednak, że ktoś będzie chciał ją zaczepić. I to jeszcze burmistrz! Rzecz jasna nie miała pojęcia, jak wygląda głowa miasta.
Gdy zaczął za nią iść, usłyszała to, ale nie zareagowała. Dopiero gdy się odezwał, zatrzymała się i powoli odwróciła w jego stronę.
- Gówno cie to obchodzi leszczu.
I miała zamiar ponownie podjąć swój spacer, nie mając zamiaru zwracać uwagi na jakiegoś idiotę. Nie przyjrzała mu się nawet lepiej, więc nie spostrzegła, że to wampir. Miała zamiar iść dalej, tym samym tempem, przy okazji lekko zarzucając ręką włosy. Nie czuła ochoty na słowne zaczepki, choć czasem lubowała się w drobnych flirtach. Ale nie dziś i nie teraz.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Gru 07, 2012 8:33 pm

No, no. Mamy tutaj ciekawe chucherko. Szlachetny nie lubił kiedy ktoś w taki sposób się do niego odnosi, wtedy jego nadzwyczajne Ego... Stawało się dosyć... okrutne? Zirytowane? Coś w ten deseń. W ogóle nie lubił lekceważenia, a zwłaszcza w takim stylu, jaki pokazała dziewczyna z naprzeciwka. Zagryzł dolną wargę, mając już ma twarzy kamienny wyraz. Jakby z pomocą różdżki, odjęto mu uśmieszek. Powrócił złowrogi Samuru.
Nie odstępował jej na krok. Goń się leszczu - te słowa pulsowały w jego myślach niczym ból. Umiejętnie umiał ukryć zdenerwowanie, choć szkarłat w ślepiach mówił wiele za niego - wypuścił żądzę z sideł, niech instynkt nim pokieruje.
Nie opuszczał dziewczyny, szedł niemal takim samym tempem jak ona. Nie przeszkadzał mu chłód, ani to, że noc stawała się co raz bardziej chłodniejsza. Niech lepiej jasnowłosa się strzeże, właśnie rozzłościła samego burmistrza swoimi pyskówkami, których zresztą się spodziewał. Zwilżył wargi, zostawiając koniuszek języka przy samym kąciku ust. Wreszcie przyspieszył. Szybkim ruchem wyminął dziewczynę, wyrastając tuż przed nią. Wysoki wampir od razu chwycił ją za szyję, nie dając szans na jakiekolwiek uniki. W ślepiach Samura panowało opanowanie, spokój... wręcz porażający, chłodny spokój.
- Ta dzisiejsza młodzież... Za grosz szacunku dla starszych.
Stwierdził cicho, obnażając długie kły plus te zębiska, jakie odziedziczył po ojcu. Przechylił głowę na bok, zacisnąwszy mocniej łapę na jej gardzielu.
- Przeproś mnie, a zastanowię się nad łagodniejszym potraktowaniem.
Ba, wiadome iż kłamał. Nie lubił litować się nad ofiarami. Sam fakt cierpienia drugiej osoby, a głównie ofiary lub wroga dawało mu niezłego kopa w triumf. Co uczyni Santia? Da radę wampirowi? I to w dodatku szlachetnemu? On nie zamierzał jej wypuścić, oj nie. Chciał się zabawić tej nocy i tak się stanie. Żadna siła mu tego nie zabroni.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Gru 07, 2012 8:48 pm

Miała w dupie to, że właśnie poniekąd obraziła burmistrza tego miasta. I co z tego? Nawet nie wiedziała kim on jest i szczerze powiedziawszy mało ją to obchodziło. Mialaby to też w dupie, gdyby był królem, czy kimś podobnym. Jej samej nic z tego nie przychodziło i nie zamierzała zawracać sobie głowę byle czym. Dlatego też odpowiedziała w taki, a nie inny sposób wampirowi, gdyż innej opcji tu nie było. Nie miała ochoty na zaczepki słowne, an zwady i tym podobne. Była w zbyt kiepskim nastroju, a za dnia, to nawet lepiej uważać na to, z kim się zadziera. Niestety miała dość cięty język i zazwyczaj najpierw mówiła, potem myślała i nie inaczej było w tym wypadku. Wyraziła się nieco zbyt ostro w stosunku do tego mężczyzny i miała za niedlugo czas poczuć tego konsekwencję.
W każdym razie poszła dalej z początku utrzymując w miarę równe tempo, gdy jednak zorientowała się, że czyjeś kroki podążają za nią, przyspieszyła. Bała się? Nie. Zdecydowanie za to była zirytowana. I już, już miała się odwrócić, bo powiedzieć prosto w twarz swojemu prześladowcy co o nim myśli, gdy Samuru ją wyprzedził i to co całkiem sprawnie, a co za tym idzie odruchowo zatrzymała się, przybierając wściekły wyraz twarzy. Zaraz jednak jej mina zrzedła, gdy ten pochwycił ją za gardło. Nawet nie zdążyła zareagować w jakikolwiek sposób. Odruchowo pochwyciła dłońmi jego rękę, chcąc odjąć jego dłoń od swojej szyi. Wampir. Już wiedziała z kim ma do czynienia, a ten wcale tego nie ukrywał.
- Pieprz... sie...!
Szamotała się, chcąc się wydostać. Znów popełniła podstawowy błąd, odpowiedziała źle, a nawet bardzo źle. Ale nie zamierzała płaszczyć się przed krwiopojcami. Sama jakiś czas była wampirem i ten okres czasu pamiętała fragmentarycznie, szczególnie momenty, gdy już nie panowała nad sobą i była oszalała z głodu. Doskonale pamiętała za to siłę, potęgę, którą miała i wiedziała co może oznaczać zetknięcie się z wampirem.
- Pierdolona... pijawa... za dużo... was!
Mówiła z trudem łapiąc oddech. Próbowała go nawet kopnąć, zrobić cokolwiek, by tylko zwiększyć swoje szanse, choć równie dobrze tym zachowaniem może tylko pogarszać sprawę.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sob Gru 08, 2012 8:31 am

Gdyby był królem, kazałby ściąć Santii głowę lecz pierw krótkie tortury. A tak? Spotkają ją jedynie nieprzyjemne czyny, których i tak nie chciałaby mieć do czynienia. Samuru nigdy nie litował się nad nikim i ta wyjątku nie dostanie. Zawsze z chłodem i chorą ciekawością podchodził do zadawania bólu, a kiedy jego sadyzm osiągnie szczytową formę szlachetny staje się bardziej groźniejszy niź zwykle. Santia naprawdę źle wybrała obiekt do bezczelnych odzywek, on jest uczulony na brzydkie słowa skierowane pod jego adresem. Zresztą niedługo się przekona, jak to jest być pod władzą tego szlachetnego, bowiem w tej chwili wybrał ją na swoją nikczemną służkę. Czyżby zaś gówniara miała zostać wampirem? A ma to w nosie. Kiedy Samuru żąda, ta żądza ma się spełnić i każdy ma gówno do gadania, inaczej rozmowa będzie wyglądała.
Nie miała jak uwolnić się od duszącego uścisku wampira. Ten zaciskał palce mocniej, jakby miał zamiar ją udusić. Tak się nie stanie.
- Mocna w gębie, ta? Zaraz Ci tą buziunię ukrócę.
Tyle na jej słowa, które przeszły po wampirze bez uwagi. Wystarczająco sobie nagrabiła, więc niech zacznie być grzeczna.
Nie zwracając uwagi na tą bezskuteczną szamotanine, szlachetny bez oporów zaatakował jej szyję, przyciągając ku sobie. Dziewczyna zechce się bronić, kopać go ale wraz z każdym łykiem krwi traciła na sile. Wtem wampir wyciągnął kły i odrzucił od siebie ofiarę. Ot, zabawa posiłkiem. Niech się powije w konwulsjach przemiany, jaka miała niebawem nadejść. Wtedy wampir dopadnie do niej ponownie, powalając na podłoże. Jeśli ta mu umknie, utrudni sobie jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sob Gru 08, 2012 8:56 am

Zawsze wykazywała nadmierną agresję w stosunku do otoczenia, a jak jeszcze ktoś śmiał ją atakować, to już w ogóle traciła panowanie nad sobą. Robiła wszystko by tylko się uwolnić i nie ważne, czy czyniła to słowami, jak właśnie chamskie odzywki, czy też zwyczajnie próbowała sposobów siłowych. W tym wypadku żadne z tych rzeczy nie podziałało, a Santia trafiła na osobnika, który jej zwyczajnie nie daruje. Tego w prawdzie jeszcze nie wiedziała, ale już niedługo miało się to zmienić z bardzo prostej przyczyny. Ciężko jej się oddychało i raczej nie będzie już w stanie nic powiedzieć. Już wcześniej ciężko było jej wydobyć z siebie jako takie zrozumiałe dźwięki, ale łapsko wampira, które zaciskało się na jej gardle, sprawiało jej coraz większy ból. Kuliła się, kręciła, trzymała się rękami za jego rękę bezskutecznie próbując odjąć ją od swojej krtani. Strach przeleciał przez jej oczy, ponieważ z każdą chwilą była coraz bardziej przekonana, że nie wyjdzie z tego żywa. Nic nawet nie próbowała już mówić.
Strasznie sobie nagrabiła u tego wampira. Bezskutecznie z nim walczyła i była coraz słabsza. Nie mogła nic zrobić. Tym bardziej, że po chwili przyciągnął ją do siebie i San wiedziała co zaraz nastąpi. Nie sądziła jednak, że ma do czynienia z wampirem krwi szlachetnej i że ponownie przejdzie ona przemianę w wampira. Z pewnością przyjemne to nie będzie, pamiętała jeszcze swoją pierwszą przemianę. Ból i cierpienie jakie się z tym wiązało. I głód. Potworny nie mający szans do ugaszenia głód. Wampir wpił się w jej szyję, a San każdą chwilą słabła, podobnie jej próby wyswobodzenia stawały się coraz słabsze aż w końcu zwiotczała, wydając z siebie wyłącznie ciche jęki. Trzeba nadmienić, że będąc człowiekiem, jarało ją, gdy wampir pił z niej krew, teraz sytuacja była jednak nieco, a raczej drastycznie inna.
Została upuszczona na ziemię, na którą padła jak bezwładna lalka. Chwile tak leżała bez ruchu, może kilka minut, aż do czasu, gdy poczęła się przemiana. Momentalnie się wyprężyła, otwierając szeroko oczy z przerażenia. Już wiedziała. Wiedziała co się dzieje. Poleciało już z górki. Ból, który ją zaczął dręczyć sprawiał, że wiła się po ziemi, jęcząc głucho i co chwile wyjąć. Kilka razy próbowała wstać, ale na nic się to nie zdało. Starała się też przybliżyć do Samuru, pochwycić go za nogi. Miała ochotę go zabić. Nie była jednak w stanie wydać z siebie jakiś rozsądnych dźwięków, nie była w stanie nic powiedzieć. Kręciła się po ziemi, coraz bardziej wykończona, przemiana była przecież strasznie męcząca, a on już coś o tym wiedziała. Raz już przez to przechodziła. Stan ten trwał dobre kilkanaście minut, aż w końcu ponownie znieruchomiała na ziemi drapiąc paznokciami ziemię, a jej oczy przybrały szkarłatny kolor.
- Zabije.... zabije... zabije...
Mozna było posłyszeć z jej ust, było to jednak ciężkie do zrozumienia, gdyż Santia strasznie zgrzytała zębami, zupełnie jakby była przemarznięta. Na razie była wściekła. I to bardzo.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Nie Gru 09, 2012 10:35 am

Szlachetny nie musiał jej atakować po tym jak zapyskowała, zrobił to z czystej złośliwości i chęci popatrzenia jak istota słabsza cierpi. W dodatku zaspokoji głód, innymi słowy upieczone dwie pieczenie przy jednym ogniu. Burmistrz bez wzruszenia obserwował bolesny proces przemiany. On nigdy tego nie przechodził, więc nie wie jak może boleć taki okrutny i niechciany etap. Jedynie zainteresowanie pojawiło się w jego oczach, a kiedy ta zaczęła wyć, uśmiechnął się słabo. Czołgała się ku niemu? O nie. Odsunął się z wyraźnym obrzydzeniem, jak on wiedział o jej nienawiści. Santia chciała go zabić! Ah, wcale się nie przeraził.
Wyminął ją bezczelnie, podchodząc do wijącego się ciała w katuszach. Powinien jeszcze dobić ofiarę, niech gnije w nienawiści i zemście. Samuru lubił mieć wrogów, bowiem w zawsze okrutny sposób z nimi grał.
Zabić? Pokręcił głową, będąc blisko dziewczyny. Zadał jej mocnego kopniaka w bok, a potem zmusił do leżenia plackiem. Szlachetny zaś na niej usiadł, trzymając ją za nadgarstki. Należała już do niego, więc protesty staną się cięższe do wykonania. Patrzył prosto na jej twarz, na te szkarłatne oczy. Stworzył nową zabawkę, którą się pobawi i zgładzi. A może jednak mu się przyda? Chłód Samura nie schodził z twarzy i kiedy zbliżył się ponownie ku jej twarzy, zaś zaatakował biedną szyję tylko już od zdrowej strony. Głodny poziom E jest niebezpieczny.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Nie Gru 09, 2012 2:39 pm

Proces przemiany trochę trwał i nie był on wcale przyjemny, a wręcz przeciwnie. Santia choć bardzo się starała nie potrafiła zachować spokoju, ani zacisnąć zęby. To właściwie nie było możliwe. Była zła,, że znów musi przez to przechodzić, choć poniekąd sama sobie była winna, w końcu prowokowała Samuru. Z drugiej strony równie dobrze mógł to być jego własny kaprys i żadnej prowokacji nawet by nie potrzebował. Tego wiedzieć by nie mogła, ale siłą rzeczy odczuwała obecnie nienawiść do tego wampira, że zafundował jej taki ból. Każdy przechodzi przemianę inaczej, ale jak widać dla niej było to bardzo bolesne. Wiła się po ziemi, licząc na to, że wreszcie się to skończy. Rzecz jasna się skończyło, a ona sama był fizycznie wykończona.
Miała ochotę zabić Samuru, ale na chęciach się kończyło. Na razie była zbyt otumaniona przemianą, by móc normalnie myśleć, do tego wampir jeszcze jej przywalił, przez co jęknęła głucho, z zamiarem skulenia się. Była coraz bardziej wściekła. Miała nawet zamiar rzucić się na swego stwórcę z chęcią mordu, ale oczywiście tylko na chęciach się skończyło. Ryknęła, gdy mężczyzna usiadł na niej i ponownie dobrał się do jej szyi. Szarpnęła się czując jak słabnie. Szarpała się na tyle na ile mogła.
- Puszczaj... gnoju...!
Ledwo te słowa wycharczała. Czyżby przemienił ją i chciał teraz zabić? Byłoby to okrutne z jego strony. W każdym razie sam początek nie wyglądał na ciekawy i nawet jeżeli jej nie zabije, to nie wiadomo jak potem będą się układać ich stosunku, bo raczej dobrym stwórcą to on nie będzie. W każdym razie, łatwo mieć nie będzie z takim panem jak Samuru.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Nie Gru 09, 2012 10:57 pm

Gnoju? On jest od niej starszy! Więc jak śmie tak go nazywać? Szlachetny nie znosi, kiedy jakiś robal bezkarnie przezywa jego imię. Dlatego też wbił głębiej zęby, a jak zakończył, wyszarpał się powodując brzydką ranę na jej szyi. Rękawem płaszcza otarł krew z ust. Następnie chwycił ją za tą buźkę, nachylając się blisko ku jej twarzy. Zaciskał mocno pazury, niemal do krwi, a jego twarz wykazywała porażający chłód.
- Nie zasługujesz na godne traktowanie.
Syknął srogo, wymierzając siarczystego płaskiego w jej twarz. potem kolejny i kolejny, aż ciosy zmieniły się w pięści. Przestał po szóstym uderzeniu pięścią. Była nieco obita, ale to nowo powstały wampir, po spożyciu krwi - wyleczy się. Zresztą, nie przejmował się dziewczynę.
Wstał z tego wiotkiego ciała, poprawiając krawat pod szyją. Z góry patrzył na swoje nowe dzieło, normalnie zero współczucia. Niech gnije, Samuru ma na nią wyjebane jak na zeszłoroczny śnieg.
Krążył sobie w okół niej, nie zważając na bluzgi, na krzyki... Chyba że Samcio się zdenerwuje, a wtedy pójdzie w ruch jego paskudna moc. Rozgrzaną to ona nie chciała być, oj nie. Choć... Czemu miałby jej nie torturować? Niech nauczy się dyscypliny.
- Jestem Samuru - burmistrz miasta. A Ty moja służka i nadam Ci imię Eleonora.
Nie ważne jej zdanie, dziewczyna ma gówno do gadania. Wreszcie zatrzymał się tuż przy jej głowie. I co? Mogła poczuć moc! Ciepło jej głowy stało się niewyobrażalnie nieznośne, jakby mózg zaczął się jej gotować. Cóż uczynił szlachetny? Ha! Podniósł temperaturę powietrza, że aż Santia odczuwała okrutne tego skutki. Co teraz uczyni? Zacznie błagać o życie? A może go przeprosi?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pon Gru 10, 2012 6:50 pm

Była już mocno osłabiona przemianą, a do tego jeszcze Samuro pozbawił ją znacznej części krwi, co za tym idzie była nie dość, że sponiewierana fizycznie, to jeszcze czekało ją cierpienie mentalne. Była poziomem E, a co za tym idzie, jedyną rzeczą jaka zaświtała jej w głowie, była silna żądza krwi. Zawyła cicho, nie walcząc już z wampirem, który potraktował ją dość okrutnie, choć sama się o to prosiła. Nie musiała go obrażać, ale jak to bywa, najpierw musi przejść bolesną naukę, by potem mogła się sprawować jako tako na tej służbie. Nauka ta będzie bardzo bolesna, ale Samuru nie musi sie martwić - będzie skuteczna. Santia miała ostry jęzor, ale bardziej ceniła sobie własne życie.
Zaczął ją bić, a ona wyła z bólu starając się zasłonić. Niewiele to dało i gdy wreszcie dał jej spokój, skuliła się ponownie na ziemi, chwilowo pozostawiona w spokoju. Czuła zapach własnej krwi i odruchowo zaczynała zlizywać ją z ręki, cały czas będąc na ziemi niemal w pozycji płodowej. Nic już nie mówiła. Nie mogła jednak tak ciągle leżeć.
- Będę już grzeczna... naprawdę... będę grzeczna...
Wyjęczała cicho, zbierając się powoli z ziemi, a przynajmniej próbując. Szlachetny jednak jak widać nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i zamierzał jeszcze trochę poznęcać się nad swoją ofiarą. Być może podobnego rodzaju tortury będą należały do codzienności. Ponownie padła na ziemię, zwijając sie z bólu. Nie rozumiała tego, nie pojmowała jak to możliwe. Wiedziała jednak, że to jego sprawka.
- Nie, nie, nie... przestań! Przestań! Przepraszam... zrobię wszystko!
Zwinęła się w kłębek na ziemi, chwytając się rękami za głowę i kręcąc nią na boki pojękując cicho. Miała dość. Wszystkiego dość! Niech on przestanie, niech odejmie od niej ten ból! Niech to z niej zabierze!
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Gru 11, 2012 8:02 am

Za cięty jęzor Samuru traktuje w okrutny sposób i wydziela paskudne kary, byleby podporządkować sobie ofiarę. Nigdy nie przejawiał przy tym współczucia, zawsze traktował z zimną krwią, a sadystyczny uśmiech komponował się z tak drastycznym działaniem wampira, nadając mu kształt niezłego sadysty. Wielbił pastwić się nad pomiotami, wiedzieli z kim mają do czynienia i że nie mogą lekceważyć szlachetnego. Ta prosta wampirzyca dowiedziała się na własnej skórze, co to znaczy zadzierać z Samuru. Wyciśnie on ostatnią krople krwi z ofiary, każąc jej jeszcze tak dla przykładu robić pompki. Jednak tą to nie spotka, w zamian została skatowana jak pies i podarowała nowemu panu kilka jęków plus przeprosiny.
- Aż tak było trudno mnie przeprosić? Gdybyś zrobiła to wcześniej, na pewno taki los by cię nie spotkał.
Oczywiście, że kłamał, ale co ją to obchodzi? Niech suka gnije we własnej krwi. W dodatku palil ją swoją szkaradną mocą! Ale nie na długo, skoro go ładnie przeprosiła... Zatrzymał moc, czując lekkie zawroty głowy. Nieszkodzi. Co teraz jej uczynić? Może skorzysta ze swojej władzy jako Głowy Rodu? O tak! Poćwiczy. Najwyżej się zmęczy, ale co tam! Podszedł do Santii, biorąc ją pod pachę. Wampir szlachetny ma sporą siłę, zatem ciężar dziewczyny jest wręcz śmieszny. Ruszył przed siebie z osłabioną dziewczyną.
- Chodzisz do Akademii Cross?
O tak. Już miał swój podły plan przygotowany. Biedna wampirzyca, nie wie jakie piekło ją naprawdę czeka.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Gru 11, 2012 3:35 pm

Miała już naprawdę dość. Trafiła na wyjątkowo wrednego i okrutnego wampira, a co za tym idzie, trafiła wyjątkowo fatalnie, jak nie po prostu tragicznie. Już na wstępie została potraktowała jak śmieć, a Samuru dał jej jasno do zrozumienia, kto tu jest panem i kto tu rządzi. Ona sama nie patrzyła na wampira, bo szczerze powiedziawszy nie miała tej możliwości, leżąc na ziemi, jednak po zachowaniu Samuru, po jego słowach mogla sobie wręcz wyobrazić tej jakże cudnej urody sadystyczny uśmiech i radość jaka go napełniała gdy jej przywalał. A przyrżnął jej dość porządnie, skoro czuła własną krew i jeszcze była w stanie jej posmakować. Twarz zalana posoką, plamiła jej obranie i włosy, ale co z tego? Nic.
W końcu zdecydowała się prosić o to by przestał. Instynkt samozachowawczy był silniejszy niż butność i duma, które zazwyczaj ni kierowały. Chciała by wreszcie przestał, by wreszcie przestała ją tak głowa palić tym żywym ogniem. Widać jednak jej pokora zadziałała i Samuru zdecydował się jej odpuścić. Ból minął, a San leżała na ziemi ciężko sapiąc. Na odpoczynek jednak nie mogła liczyć, na zlizywanie ran również, gdyż jej nowy Pan zdecydował, iż tak łatwo nie da jej spokoju, gdyż poczuła jego ręce i to jak ją podnosi. Nie miała sił na to by móc się utrzymać w równowadze i gdyby nie fakt, iż wampir brutalnie ją trzymał, pewnie ponownie rozłożyłaby się na ziemi. Jęknęła głucho ledwo będąc w stanie utrzymać się na nogach. Ale to jeszcze nie koniec, ponieważ zaczął on ją wlec. Ledwo była w stanie przebierać nogami, więc wyglądało to co najmniej komicznie. Jakby Samuru prowadził kogoś, kto uległ wypadkowi.
Na zadane pytanie nie odpowiedziała od razu, w końcu jednak z siebie wykrztusiła.
- Tak...
Odpowiedziała krótko i zwięźle, bo po co byłoby mówić więcej? prosta odpowiedź na proste pytanie. Do czego on jednak zmierzał nie wiedziała. A wracając do samej Akademii Cross... jak do niej wróci, będzie miała przechlapane. Tym razem naprawdę ja ubiją. Na razie jednak tylko zacisnęła zęby, nie chcąc okazywać bólu jakie jej doskwierał.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Gru 12, 2012 5:03 pm

Tak, Samuru jest wielkim okrutnikiem! Wielbił wszystkich traktować wszystkich z góry. A że Santia trafiła na niego, to miała po prostu pecha. Poza tym ten nie ma czasu ciągnąć z nią dalej, przecież ma pracę, niebawem święta. Dlatego musiał się streszczać. Dziewczyna już wiedziała kto rządzi, temu nie powinna pyskować do swojego pana, bo będzie jeszcze gorzej, a wtedy śmierć.
Szlachetny trzymał ją pod ramieniem, ciągnąc ku wyjściu z alejki. Tam znaleźli jakiegoś bezdomnego. Niech się poziom E naje, Samcio nie ma czasu jej towarzyszyć. A kiedy dowiedział się, że chodzi do Akademii, uśmiechnął się iście paskudnie.
- Jak wpadniesz do budy, znajdź Crossa i powiedz, że jesteś wampirem z własnej woli. Ach i pozdrów go od burmistrza. Niebawem złożę mu wizytę.
Takie tam zwykłe polecenie, a potem co? Ha! Jeszcze wszystko przed nią! Teraz ten poklepał po główce, zostawiając samą sobie z biednym, śpiącym ćpunem.

Z/t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Gru 12, 2012 8:20 pm

Chcąc nie chcąc szła ciągnięta przez wampira, teraz już swojego pana. Dawał jej przedsmak tego co będzie ją czekało potem. Na razie została rzucona na głęboką wodę, ale nie ma się co martwić, Santia już jakieś doświadczenie w tym kierunku posiadała, przecież już wcześniej była wampirem i to poziomem E. Nie wiedziała za to gdzie on ją teraz ciągnie, ale jak się zaraz okazało, skierował ją do jakiegoś śpiącego człowieka i dziewczyna już wiedziała, że biedak ten stanie się jej ofiarą. Nie, nie miała litości, bo jak nie posiadała jej wcześniej, to jakim sposobem miałaby ją mieć teraz? Swego czasu wiele mordowała i jej ręce były zanurzone w niejednej krwi.
Zaraz dostała też polecenie, które zupełnie jej się nie spodobało. Wiedziała doskonale jak to może się skończyć i że dyrektor się wścieknie. To nawet mało powiedziane. Mogła mieć nawet obawy, że Cross postanowi zrobić coś więcej, może będzie chciał ją zamknąć, albo co. Tak więc, zupełnie nie podobał jej się pomysł z zawiadamianiem dyrektora. Ale wiedziała, że będzie musiała to zrobić. Skoro Pan kazał, rozkaz musi być wypełniony.
W końcu zostawił ją, a w momencie, gdy już nie była przez nikogo podtrzymywana, opadła na kolana. Odwróciła się się twarzą w stronę odchodzącego i pokazała mu środkowy palec na pożegnanie. Dłużej jednak nie myślała o Samuru, tylko skupiła się swej ofierze. Dopadnięcie śpiącego nie było problemem. Bardzo szybko go uciszyła, zanurzając kły w ćpunie, a jej oczy zażyły się jasnym, czerwonym blaskiem. Opróżniła człowieka do cna, a z jej brody kapała gęsta, czerwona i ciepła krew. odzyskała siły, więc wstała i opuściła to miejsce. Może uda się do akademii. A może jeszcze zapoluje?

z/t
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Gru 28, 2012 3:59 pm

Hachiko opuściła swoją posiadłość, chcąc znaleźć swoją rywalkę. W sumie nie do końca wiedziała z kim będzie miała do czynienia, nie liczyło się to. Ważne, żeby odzyskać to, co chciała i ukarać tę małą szumowinę za to, że ośmieliła się nawet pomyśleć o Testamencie. Ruda była kurewsko zazdrosna, do tego dumna i drapieżna, więc nic dziwnego, że chciała walczyć o swoje. Wampir także otrzymał swoją karę, więc nie musiała się o nic martwić. Poza tym, znała go na tyle, aby wiedzieć, że nie dopuści się do zdrady.
W każdym bądź razie, Hachiko udała się swoim samochodem do miasta, poszukać jakichś śladów obecności Yuu. Nie znała jej zapachu, ale wiedząc jak ma na imię i nazwisko, mogła wiedzieć gdzie mieszka, czy korzystała z karty kredytowej, czy ktoś ją gdzieś widział. Na dodatek szybko dowiedziała się jak owa dziewczyna wygląda. Blondyneczka. Całę szczęście, że nie miała czarnych kudłów, bo tego ścierpieć by już nie mogła. I uczepiwszy się jakiegoś śladu obecności tej wampirzycy, udała się w stronę slumsów. Nie wiedziała czemu akurat tam, w miejsce najrzadziej patrolowane przez łowców, w miejscu chętnie odwiedzanym przez wampiry ze względu na ludzkie, chodzące worki z krwią.
Zaparkowała gdzieś w jakiejś dziupli, między starymi, rozwalającymi się blokami, mając nadzieję, że żaden kretyn nie wpadnie na pomysł by okraść jej samochód. No chyba, że jest masochistą i pragnie wręcz zginąć. Za chociażby dotknięcie karoserii grozi urwanie łapy.
Udała się więc na spacer, poszukując zarówno czegoś na ząb jak i swojej rywalki. Najpierw chciała dowiedzieć się o niej jak najwięcej, zdobyć kilka ciekawych informacji i wreszcie zaatakować. Nie bała się niczego i nikogo, była na tyle dumna, by móc tak myśleć. Zresztą, tego nikt jej nie zabroni. Mogła robić, co chciała, bowiem mało kto był na tyle odważny by wejść jej w paradę.
Odgarnęła swe długie kosmyki włosów na plecy, wciąż pozostając czujną. Nic nie umknie uwadze Rudej.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sob Gru 29, 2012 8:50 am

Ach, Yuu nie była taka łatwa do wytropienia, a to ze względu na to, że ukrywała się odkąd tylko uciekła z Japonii. Nigdy nie używała kart bankomatowych, nigdy nie wynajmowała pokoju, nie kupiła niczego wiążącego, co wymagałoby podpisywania dokumentów, ani nawet nic nie brała na raty. Zawsze płaciła gotówką, w jednym miejscu nie zostawała dłużej niż miesiąc, często się przemieszczała zmieniając swoje stałe miejsce pobytu, które przez owe działania przestawało być stałe. Dlatego też jeśli rudowłosa pragnęła odnaleźć Yuu, to na pewno nie tędy droga, bo na tej ścieżce nie znajdzie żadnego tropu, gdyż takowych blondyneczka po sobie nie pozostawiała. Jedyne, co mogła o niej wiedzieć, to to jak wygląda, ewentualnie jak się zachowuje o ile Testament Hachiko o tym opowiadał. Może nawet mogła gdzieś znaleźć stare zdjęcie w Zamczysku, na którym widniała Yuu. Naturalnia wampirzyca przez te lata się nieco zmieniła, wydoroślała, nabrała lepszych kształtów. Przedtem bardziej przypominała nastolatkę, a teraz już dorosłą kobietę, jednakże niezmienne pozostały charakterystyczne rysy twarzy, złote tęczówki oczu oraz blond, długie włosy. Nigdy nie miała zamiaru zmieniać ich koloru, jeśli potrzebowała lepszego kamuflażu, zakładała perukę i tyle!
A co Yuu robiła w tych obskurnych okolicach? Po prostu tędy przechodziła. Odziana wierzchnie w biały płaszcz zakrywający jej bronie szła z rękami ułożonymi wzdłuż ciała gotowa na ewentualne zaczepki menelów żebrzących o grosz, albo o wódkę. Czy też chcących pomacać. No nic, tylko ich połamać przecież. Dlatego w tej okolicy trudno będzie jązaskoczyć, gdyż tutaj trzeba być po prostu przygotowanym na niebezpieczeństwa. Blondyna zwróciła nawet uwagę na samochód, który mijała, bo totalnie tutaj nie pasował. Pewnie jakiś bogacz przyjechał na tanie rozrywki, ot co. Jednakże lekko obrzydliwe. Dlatego też wampirzyca szła dalej, chcąc po prostu opuścić to miejsce i znaleźć się w grocie w górach, gdzie miała większą część swoich rzeczy.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sob Gru 29, 2012 12:09 pm

Faktycznie, ciężko ją było wytropić, jakby w ogóle nie istniała. Aż dziw bierze, że za wszystko płaciła gotówką. Trzymała ją w skarpetce pod łóżkiem czy może upchnęła pieniądze w babcinych sweterkach, chowając je w jakimś sejfie zza obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej czy tam jeszcze jakiejś innej. Jedna, mała kobiecina, która urodziła jakiegoś tam zbawiciela doczekała się tylu nazw, że jej kochany mężulek nie byłby wstanie spamiętać. Biedny, mały ludzik, musiał przeżyć niezły zawał na wieść, że jego przyszłą małżonkę zruchał jakichś aniołek. Normalnie Hachiko nigdy w życiu nie spotkała się z równie zagmatwaną historią fantastyczną, opowiadaną przez jakichś apostołów. Zawsze ją to bawiło.
Jednak Hachiko wiedziała jak Yuu wygląda. Widziała przecież zdjęcia, dzięki Gabrieli. Ta stara wywłoka wreszcie się na coś przydała. Może Ruda wyśle jej w prezenciku zdechłego szczura?
Blondwłosa niewiasta zostawiła jednak po sobie tyci ślad, w apartamentowcu swojego syna, który nie był jej synem, ale nikt przecież o tym nie wie, a sama Hachiko nie wnikała aż w taką przeszłość Kanibala. W każdym bądź razie Yuu została uchwycona przez kamery! No ale, to nie było już ważne, teraz Ruda chciała się trochę pokręcić po slumsach, szukając swoich ofiar. A kto wie, może Yuu najdzie ochota na kolejne odwiedziny swojego (nie)byłego męża? A do Zamku nie da się dojść, nie przechodząc przez slumsy i cmentarz.
Obie wampirzyce nie znały swoich zapachów, a sama Yuu nie spodziewała się na pewno "ataku" ze strony szanownej małżonki Testamenta, nawet jeśli pozostawała ostrożna. No chyba, że mniemała iż każdy wampir będzie ją atakował.
Ruda wyczuła czyiś nieznany, oby zapach, więc odwróciła się w tamtą stronę, dostrzegając złociste włosy. Szybko się przyczaiła w ciemnościach, chcąc ją dokładniej zobaczyć.
- Jesteś Yuu, prawda?
Głos lodowaty niczym sam lodowiec z Arktyki, dobiegający z ciemnej alejki, jakich tutaj pełno. Hachiko nie opuściła jeszcze swojej "kryjówki", chcąc dobrze się przyjrzeć ruchom i gestom wampirzycy.
- Poświęcisz mi może chwilkę czasu?
Wredny uśmiech pojawił się na twarzy wampirzycy, ale czy Yuu to dostrzegła? Nie mi to wszak oceniać. Białe kły błysnęły przez chwilę. Czas rozpocząć krwawe dożynki.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sob Gru 29, 2012 12:23 pm

A gdzie tam by się miała obawiać wampirzycy! Wszak Samuru jej mówił, że nowa żona Tessa to jakaś ruda, ale kto by na to uwagę zwracał? Jakby to jedna ruda po świecie chodziło, dlatego co Yuu miała podejrzewać? Och nie, no już nie przesadzajmy, akurat kobiet się nie bała, choć ostrożnie podchodziła do każdego, ale na pewno nie do każdego agresywnie. A to, że jakikolwiek ślad po sobie zostawiała, to wiadomo w tych czasach trudno o to, by zniknąć i się rozpłynąć, jednakże szło to blondynce całkiem dobrze, tak więc bez obaw. W końcu miała swoje powody, by się ukrywać, a powodem był naturalnie jej Pan, którego z całego serca nienawidziła i miała ochotę wypatroszyć, jednak cóż - zerowe szanse na to były, taka prawda. Prędzej to on by ją wypatroszył. Ale co to Haczi obchodziło, nie? Dla niej to i pewno lepiej, choć założę się, że pragneła zrobić to osobiście, bez niczyjej pomocy.
Kiedy to więc zaczepiła ją ruda wampirzyca, Yuu nie była nadto podejrzliwa, póki ta naturalnie nie wymieniła jej imienia. Skrzywiła się więc nieznacznie mrużąc oczy i dała krok w tył, umiejscowując dłoń w okolicach swojej broni, co bez wątpienia dało się zauwazyć, ślepiec by dostrzegł, uch! Może i jej nie widziała dobrze, choć wampiry widzenie w ciemnościach posiadały, jednakże sam lodowaty niczym arktyka ton głosu pozostawał wiele do życzenia. Na pewno owa kobieta nie chciała Yuu zaproponować niczego miłego.
- Nie. - odparła oczywistym wręcz kłamstwem, które to oczywistością było wyłącznie dla niej, jednakże cóż, Yuu była nieco charakterystyczna i mimo, że nie dało się wyczuć,czy kłamie czy mówi prawdę, to jej wygląd nie kłamał i jeśli Haczi widziała ją na zdjęciach, to bezbłędnie mogła odgadnąć, że trafiła na właściwą panienkę.
- Skoro nie jestem osobą, której imienia wymawiasz, to sądzę, iż nie mamy wspólnych tematów. - odparła z powagę stojąc wręcz w miejscu i chcąc być gotową. Po tych slumsach to same psychole się wierciły. Może gdyby Hachiko udawała biedną i żebrzącą, czy skrzywdzoną kobietę, to Yuu bez namysłu chciałaby pomóc, ale ten ton głosu... Nie wróżył nic miłego.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sob Gru 29, 2012 1:18 pm

Najgorszą rzeczą, jaką można popełnić, było niedocenienie wroga. Hachiko zdążyła się nauczyć się już, że nawet najsłabiej wyglądający przeciwnik ma w sobie coś, co potrafi zaskoczyć. Tak więc Ruda nie zwracała wcale uwagi na "niski" poziom krwi wampirzycy, wiedząc, że i tak coś potrafi. Czy się obawiała? Nie. Nie pierwszy raz w życiu przegrała walkę i nie raz ją wygrała, mordując dla zwykłej zabawy i uciechy. Miała nie po kolei w głowie, więc co się dziwić, że często polowała i zabijała dla zwykłej satysfakcji czy zabawy, za gorsz nie mając szacunku do ludzi? Co innego wampiry, oni jeszcze nadawali się do czegoś, nie licząc szlachetnych. Tych nie znosiła, nie licząc dosłownie paru, drobnych sztuk, składających się na rodzinę ze strony Kanibala.
Faktycznie w obecnych czasach ciężko na pozostanie całkowicie niewidzialnym. Zawsze jakieś kamery coś uchwycą. A odkąd przestępczość wzrosła, monitoring także stał się większy. Cóż poradzić, kiedy po mieście szaleją rządne krwi wampiry, a łowcy sobie z tym już po prostu nie radzą?
Ruda dostrzegła zarówno krok w tył młodszej wampirzycy, jak i odruch złapania za broń. Nic dziwnego, po iluś latach bycia wampira, staje się to po prostu nawykiem. W chwili zagrożenia, każdy sięga po broń, do której się przyzwyczaił. Wampirzyca nie miała na sobie żadnego zimowego płaszczyka, nie potrzebowała go, nie chciała udawać człowieka, a więc miała łatwy dostęp do kolczastego łańcucha.
Wredny uśmieszek poszerzył się na ustach Hachiko, kiedy usłyszała oczywiste kłamstwo. Czyżby miała jakieś powody do kłamania? Może ktoś ją poszukiwał? I faktycznie, mało ją to obchodziło, niemalże jak zeszłoroczny śnieg. Właśnie, a propos śniegu. Ruda znajdowała się w dogodnej sytuacji. Jej żywioł lodu będzie o wiele silniejszy jak i łatwiejszy w kontroli, a to może się bardzo przydać w obecnej sytuacji.
Uniosła w zadumie brew, wychodząc wreszcie ze swej kryjówki. Niech Yuu wreszcie zobaczy z kim ma do czynienia, poza tym, po co się ukrywać?
- A mi się wydaje, że mamy wspólny temat. A właściwie to, męża.
Wampirzyca przestąpiła z nogi na nogę, wyraźnie się już niecierpliwiąc. Jednak były to jedynie pozory, aby zmylić swojego przeciwnika. Ot, niech Yuu sobie myśli, że Hachiko
"opuściła gardę".
- Z chęcią bym ujrzała jak podpisujesz papiery rozwodowe i znikasz z naszego życia.
Hachiko wcale nie potrzebowała pomocy. Była już na tyle dużą dziewczynkę, że mogła poradzić sobie sama, nie prosząc o nic kogo.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sob Gru 29, 2012 1:38 pm

Yuu akurat nie wierzyła, że nowa żona Testamenta może być jakąś słabą istotką, z którą to łatwo jest wygrać, o nie nie. W życiu! Tess był w końcu masochistą, potrzebował mieć przy sobie silną, stanowczą i popapraną kobietę, a nie jakieś chucherko, miłe, słodkie i nudne do bólu czy też do porzygu. Tak więc jeśli się dowie, kim jest rudowłosa, młoda osoba, na pewno jedynie zwiększy swoja czujność, a czy się obawiała? No niestety, nie. A powinna. Jednakże Yuu była zbyt dumną osobą, i jedynie kogo się obawiała, to był pewien tajemniczy wampir, którego dawno nie widziała. I dobrze!
Blondynka jednakże nie miała ochoty na walki czy też sprzeczki, złość na ex-męża jak i jego nową partnerkę przeszła jej już w barze, kiedy to zastanawiała się nad wróceniem do swojego panieńskiego nazwiska i porzuceniem tego po mężu. W końcu po co jej TO nazwisko? Chyba jedynie po to, by się lepiej kamuflować i tyle. Jednakże nie czuła już potrzeby ani odbicia męża, który nota bene nieźle się spasł, ale i 'ukarania' jego nowej żony. W sumie, wampirzyca wiedziała, że sama zawiniła, więc nie ma prawa niczego wymagać, a uwaga Samuru całkowicie jej wystarczała. Przynajmniej był przystojny, to i dumna być mogła, a ze swojego ex? Porażka! Wciąż głupi pajac, w dodatku tłuścioszek. Dlategi też na pierwsze słowa rudej, blondynka krótko się zaśmiała, a raczej, parsnęła. Nie to, że kpiła sobie z wampirzycy, po prostu Tess przez te kilka dni stał się dla niej ojcem jej syna, i tyle.
- No proszę Cię, jesteś żoną Testamenta? No nie powiem, że jesteś brzydka, bo bym skłamała, głupia też nie, bo mnie odnalazłaś. - zaczęła i wzruszyła lekko ramionami, nawet miałą lekki uśmiech na ustach, ale nie był on kpiący, raczej badawczy, tak samo jak wzrok Yuu - Przykro mi, ale to nie jest już mój mąż, jedynie ojciec mojego syna i tyle. - dodała zaciskając dłoń na rękojeści swojego bata, a lewą rękę opierając na biodrze, by mieć blisko i do drugiej broni. A co z mocami? Yuu nie lubiła z nich korzystać, miała jedną, marną moc i tyle, co niby miała z nią zrobić? W dodatku stału na zabrukowanym kostką chodniku, musiałaby ziemię wydobywać spod niego, nawet nie czuła się na siłach. Nie wiedziała natomiast, jakie moce ma rudziutka, jednakże wolałaby się nie przekonywać. Akurat w tym przypadku, wolała rozmawiać, a i tak nie za długo, bo to nie miało żadnego sensu.
- Już je podpisałam i chciałam dać Tessowi, jak się z nim widziałam, jednakże cóż... Nie wziął ich ode mnie, leżą podarte w korytarzu zamkowym o ile jedna z jego lizusowatych służek nie sprzątnęła. Dodatkowo chciałam nawet sfałszować datę, by wynikło, że wasz ślub, był brany po naszym rozwodzie, jednakże nie otrzymałam od gada informacji na temat daty waszego zawarcia małżeństwa więc mam związane ręce, przykro mi. - odpaliła całkowicie obojętne, gdyż miała to w głębokim poważaniu. Papiery były podpisane, wszystko gotowe, to ten pajac to spieprzył, niech teraz płacze. Co Yuu to obchodziło? - Poza tym chętnie wrócę do swojego nazwiska, to się stało zbyt huczne i wiążące - szczery acz lekko wyniosły ton głosu mógł dać jedynie do zrozumienia jak bardzo dumną osobą jest Yuu. Nie miała więc zamiaru ulegać groźbom czy szantażom, albo załatwią to polubownie, albo Hachiko będzie tkwiła w tej głupiej sytuacji, czyli takiej, że Tess ma dwie żony. Yuu to miała głęboko w poważaniu, bo to nie był jej związek, a rudej i gada. Niech się sami starają, a nie liczą na gotowe.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sob Gru 29, 2012 2:50 pm

Owszem, Hachiko nie należała do słabych istot, które pozwalają wchodzić sobie na głowę. Była stanowcza i robiła, co chciała. Potrafiła zaspokoić Testamenta pod każdym względem, a przede wszystkim dała mu akceptację, której na pewno nie znalazłby u Yuu, patrzącej wyłącznie na urodę czy też bogactwo. Czy to przypadkiem nie świadczyło o tym, że była pustą dziewczynką, lecącej jedynie na ładną twarzyczkę? Hachiko potrafiła spojrzeć na męża ponad jego tłuszcz, dostrzegając coś, czego nikt nie potrafił dostrzec spod pozorów. Ale to była już sprawa Yuu. Choć gdyby na głos powiedziała, co tak naprawdę sądzi o Testamencie, Ruda wyrwałaby jej pewnie język, żeby ta nie mogła nic więcej powiedzieć. Jednak po co okaleczać tę istotkę, skoro można zadać jej kilka gorszych obrażeń, przez które będzie cierpiała dość długo?
Hachiko miała w nosie, czego chciała Yuu. Liczył się sam fakt, że Ruda musiała dostać w łapy owe papiery podpisane przez tę wampirzycę. A cała reszta miała być jedynie dodatkiem, karą za zbliżenie się i usiłowanie zniszczenia życia Kanibala. Ale czy to była prawda? Nie ważne! Hachiko tak sobie ubzdurała w głowie i tak ma być! Ona chciała, pożądała, ona dostawała. Takie były prawa dżungli, zwyciężał silniejszy. A przecież oni byli wampirami, drapieżnikami, czyż nie?
Sypała komplementami? Czy ona myślała, że było to spotkanie towarzyskie, z herbatką, herbatnikami i najświeższymi ploteczkami o sąsiadach? No cóż, Hachiko zbyt towarzyska nie była, nie znała takich rzeczy, nie chciała znać. Miała swój własny świat i trzymała się go kurczowo. Nie odpowiedziała nic na słowa wampirzycy, wzruszając obojętnie ramionami. Miała w nosie, co ktoś o niej myślał. Po prostu była sobą i to się liczyło.
Zaraz. Ojciec jej dziecka? Zmarszczyła brwi, a cichy warkot wydobył się z gardła wampirzycy. Powoli zaczynała się wkurwiać, a wtedy będzie źle. Nie wiadomo jeszcze dla kogo, czas pokaże.
- Więc po co do niego przyszłaś? Czego chciałaś? Żebrałaś przed nim? Błagałaś go, aby powrócił? Płakałaś?
Kpiła? Możliwe, szukała słabego punktu wampirzycy, aby uderzyć ją mocniej. Chciała najpierw zniszczyć psychicznie, jednak to było zawsze najtrudniejsze. Nie znała blondynki, więc nie miała pojęcia o jej słabościach. Szukała ich po omacku.
Wolała rozmawiać? A czy Ruda wyglądała, jakby miała na to ochotę? Raczej nie. Zaczęła się kierować w stronę Yuu, nie robią żadnych gwałtownych ruchów. Uważnie słuchała wampirzycy, przyglądając się batowi, ukrytemu pod płaszczem. Całkiem fajny przyrząd do dawania przyjemności. Ból był wręcz rozkoszny po takim uderzeniu. Aż oblizała zachłannie wargi na samą myśl o tym.
- Bo to chłop. Oni nie myślą racjonalnie, kiedy są zezłoszczeni, zdenerwowani albo... głodni.
Wreszcie stanęła naprzeciwko Yuu, kilka kroków od niej. Jeśli ta się cofała, Hachiko cały czas podążała za nią. Ciężko jest przecież chodzić do tyłu, mieć oko na rozmówcę i jeszcze uważać, aby się o coś nie wyjebać. A wszak nasza blondyneczka kiedyś była ludzkiem. W sumie Hachiko się teraz zastanawiała czy kiedy Yuu poznała Testamenta była jeszcze człowiekiem czy już wampirem?
- Związane ręce? Skarbie, podpiszesz to jeszcze raz.
Ileż goryczy było w słowach wampirzycy. Niestety, ją znudziły już rozmowy. Pech tak chciał, że była sadystką i od czasu do czasu musiała na kimś zaspokoić swoje zapędy. Paznokciem ukradkowo przecięła sobie wewnętrzną stronę dłoni, delektując się lekkim mrowieniem w tamtym miejscu. Słodki ból, pragnęła go więcej, ale jeszcze bardziej chciała komuś zrobić krzywdę.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   

Powrót do góry Go down
 
Boczna uliczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Boczna uliczka
» Boczna uliczka
» Boczna Głównej
» Nawa boczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: BLOKI DO ROZBIÓRKI-
Skocz do: