IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dróżka w lesie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Dróżka w lesie   Wto Paź 23, 2012 4:22 pm

Jak sama nazwa wskazuje - jest to niewielka dróżka wydeptywana przez ludzi od lat, prowadząca od obrzeży lasu do jego głębin. Jest to droga dość długa, otoczona oczywiście licznymi drzewami, krzewami i wszelką roślinnością leśną.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 500


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Czw Mar 21, 2013 5:54 pm

Miała już dość tego łażenia i załatwiania tych przeklętych spraw z tym facetem od mieszkania był naprawdę uparty. Ale w końcu udało się jej i mieszkanie ma tylko dla siebie. Nie łatwo jest zdenerwować Elenę, ale dzisiaj trochę się wkurzyła jednak starała się uspokoić. Z tego wszystkiego dopiero teraz zauważyła, że znajduje się na jakiejś dróżce prowadzącej w głąb lasu. W sumie już od bardzo dawna nie chodziła na spacery więc to jest świetna okazji chociaż nie jest wcale ciepło, ale jednak. Poprawiła swój szalik i skrzyżowała ręce na piersiach ruszając powoli do przodu. W sumie las dla młodej, samotnej bezbronnej dziewczyny to nie bł dobry pomysł, ale przecież Elena umie się bronić na pewno poradziła by sobie z jednym z łobuzów, ale miała nadzieję, żadnego nie spotkać. Panowała wokół niej wręcz cisza, nikogo nie było wokół tego była pewna więc była całkowicie sama chociaż miała nadzieję, że spotka kogoś z kim mogła by rozmawiać. Uśmiechnęła się delikatnie i idąc zaczęła śpiewać piosenkę. Szła śpiewając melodyjnym tonem głosu. Śpiewała czasami, ale nigdy nie śpiewała przed publicznością uważała, że wcale nie ma talentu jednak śpiewała czasami. Trochę było zimno, ale wcale jej to nie przeszkadzało. Szła i śpiewała.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 263


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Czw Mar 21, 2013 6:15 pm

Wracał, znowu coś zapomniał wziąć, zostawił Sylvię w mieście, a sam pognał do lasu. Zapomniał czegoś, ale nie wiedział czego, po prostu brakowało mu czegoś. Zjechał w jakąś drogę, zaparkował na poboczu auto, wysiadł z niego, wziął plecak z siedzenia pasażera. Ale w plecaku nie było kocyku czy ciepłej herbatki, tam była broń i lepiej żeby nikt o niej nie wiedział, jeśli sam on o niej nie powie. Zauważył wychylając się z autka, dróżkę. Wpadł na pomysł aby się przewietrzyć, dawno nie spacerował po lesie a tu ma okazję. Trzasnął drzwiami, zamknął auto i ruszył dróżką. Szedł spokojnie, nawet wyjął sobie z kieszeni paczkę fajek i odpalił jednego. Ahh... nie ma to jak zapach świeżego powietrza zmieszanego z smrodem papierocha, ale to Naven, dziwny człowiek, dla niego ważniejsze było nakarmienie raka niż powdychanie i przefiltrowanie powietrza w płucach. Szedł, szedł i szedł ale usłyszał śpiew, ptaki? o tej porze? nie nie, to na pewno jakaś osoba, bo głosie kobieta. Naven chciał ją lekko przestraszyć, kierował się słuchem na jej lokację, nie zajęło mu to długo. Jego oczom ukazała się, blondyna, ale to inna blondyna, to nie ta sama co w restauracji. Szedł spokojnie, starał się nie wydawać żadnego dźwięku, skradał się do niej. Zapatrzył się chwilę na jej tyłek który pięknie podkreślały obcisłe spodnie. Ale ogarną się, szedł dalej w jej stronę, starając przewidywać jej ruchy, kiedy był już za nią, przystawił swoje usta do jej uszu i po cichu wyszeptał jej:
-A dokąd to Panienka idzie.
Przestraszy, nie przestraszy ale zdziwienie na jej twarzy może być choć nie musi. Sam patrzył jak jest ona ubrana, no jak na zimę przystało, a nie jak on, t-shirt, spodnie, można rzecz, że jak jakiś idiota, który to chce zamarznąć, ale to nie idiota, to Naven, na nim taki mróz nawet wrażenia nie robi. Wyprostował się i uśmiechnął się do niej, jakby niby nic.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 500


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Czw Mar 21, 2013 6:26 pm

Jednak wcale nie było tutaj tak źle. Taka cisza jednak może być bardzo przyjemna chociaż mogło by być trochę cieplej. Oh El nie lubiła papierosów wręcz nie paliła ich zawsze uważała, że szkodzą zdrowiu, ale co kto lubi prawda? Szła powolnym krokiem śpiewając dalej i trochę zastanawiając się co porabia jej dobra znajoma jednak nie chciała jej przeszkadzać i nie pisała do niej nic na telefon. Właściwie Elena nigdy nie zwracała uwagi na swoją urodę po za tym nikt się nią nie interesował, a ona sama chociaż ma już 24 lata dalej samotna jednak jest szczęśliwa. Nie wiedziała, że ktoś tu może być jeszcze oprócz niej właściwie nawet nie spodziewała się tego co może nastąpić. Oczywiście nie słyszała jak ktoś skrada się do niej, ale kiedy usłyszała nad swoim uchem pytanie i zdziwiła się bardzo. Nie przestraszyła nie była płochliwa, ale zdziwiona bo nie spodziewała się tutaj nikogo. Odwróciła się i jej oczom ukazał się wyższy od niej przystojny mężczyzna. Uśmiechnęła się po chwili sympatycznie do niego.
- Panienka wyszła na spacer. A Pan gdzie się wybiera?
Powiedziała bardzo sympatycznym głosem miło uśmiechając się do niego. Po chwili jednak znowu się odezwała.
- Oh przepraszam. Jestem Elena miło mi poznać bardzo.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 263


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Czw Mar 21, 2013 7:13 pm

Oh, i element zaskoczenia szlak trafił, no nic, może to przez papierosa w ustach, wyrzucił go gdzieś daleko, teraz już mógł się na niej dokładnie skoncentrować, była niska, musiał patrzeć na nią z góry ale to mu nie przeszkadzało, w końcu kobieta o jej wzroście, to idealna kobieta. Ona sama nie była niczego sobie, zgrabne ciałko, dobrze wyeksponowane walory. Spojrzał w jej niebieskie oczka swoimi czerwonymi niczym krew oczętami, uśmiechnął się. Ładne miała oczy, a on docenia naturalne piękno. Spojrzał przed siebie, potarł dłoń i dłoń, chuchną w środek, strzepnął rękami, uśmiechnął się.
-Miło mi Panienkę poznać, Naven jestem.
Co miał tu robić, na początku myślał, że poszuka tego co zgubił, ale przypomniał sobie, że od tego mrozu nie czuje swojego nieśmiertelnika na szyi, więc tak naprawdę zmarnował benzynę na pokręcenie się po lesie. Ale spotkał Ele, z jednej strony to dobrze.
-Wiesz, szukałem jednej rzeczy, ale znalazłem ją już.
Pokazał na zadrapane blachy na swojej piersi. Może to dla kogoś innego to zwykłe blaszki z napisem, dla niego to historia i relikt przeszłości, czasami radosnej a czasami smutnej.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 500


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Czw Mar 21, 2013 7:26 pm

Oczywiście nie chciała zepsuć elementu zaskoczenia, ale nie była strachliwa może czasami bywała nieśmiała, ale jednak ta odwaga w niej była i czasami na prawdę bardzo silna. El oczywiście na całe szczęście nie zdążyła poczuć dymu od papierosa chociaż widziała, że go miał. Natomiast ona musiała patrzeć na niego w górę. Czuła się trochę jak mała dziewczynka, ale dla niej właśnie mężczyzna powinien być wysoki, a dziewczyna niższa od niego. Cóż kobieta wcale nie musi być wysoka w końcu małe jest piękne. Odgarnęła swoje spięte włosy do tyłu, które opadły jej na ramiona i sympatycznie uśmiechnęła się do niego.
- Naven? Pierwszy raz słyszę takie imię, ale ma swój urok.
Powiedziała szczerze. Tak na prawdę nie słyszała nigdy takiego imienia, ale odczuła, że jest takie urokliwe...coś ma w sobie. Popatrzyła na niego uważnie i spojrzała swoimi dużymi niebieskimi oczami w jego oczy z nadal uśmiechniętą buzią. Pomyślała, że może być mu zimno w końcu nie był za ciepło ubrany.
- Zimno Ci?
Zapytała. Spojrzała na jego naszyjnik, a właściwie nieśmiertelnik. Pomyślała, że skoro go nosi to musi być dla niego ważny.
- Jest Ci bliski prawda? Gdy coś jest nam bliskie chcemy mieć to zawsze przy sobie..
Powiedziała spokojnie.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 263


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Czw Mar 21, 2013 7:39 pm

Zaśmiał się kiedy, usłyszał o niezwykłości jego nieśmiertelnika. Czy on taki niezwykły był? może troszkę. Zdjął go z szyi, złapał w dłoń, mocno ścisnął.
-Może nie bliskie, bardziej ma mi przypominać o tym, kim jestem i kim byłem.
Taka prawda, nie będzie przecież udawał i oszukiwał kogoś, był trepem, z dość niezwykłymi umiejętnościami i nic więcej. Dostał parę razy w życiu po dupie, ale te porażki można rzec ma na twarzy, blizny, odstraszają ale dają też charakteru, chociaż, żaden dres nie podskakuje do niego a jeśli nawet podskoczył by, to skończył by w worku foliowym.
Kolejna rzecz, która zaowocowała w szerszym uśmiechem i śmiechem.
-Zimno?, prędzej powinienem się Pani spytać o to.
No niestety, taka przypadłość, zwraca się prawie do każdej nowo poznanej osoby per Pani czy Pan. Tak został wychowany i tak samo, stara się do nikogo za bardzo nie przywiązywać, życie trepa go nauczyło tego, lepiej słabo znać kogoś i mniej płakać kiedy ta osoba zginie. Poprawił plecak, patrzył na nią, i zaciekawiony rzekł do niej:
- Co taka piękna młoda dama, robi sama w lesie, jeszcze ktoś panią uprowadzi.
Komplementów, nigdy za wiele, takie było jego hasło i taka jego byłą dewiza na życie.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 500


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Czw Mar 21, 2013 7:51 pm

Dla Eleny wszystko co było jej na prawdę bardzo bliskie miało wiele znaczenia w końcu czasami bywa tak, że coś nam bliskie zanika. Popatrzyła na niego uważnie kiedy mówił jej o tym nieśmiertelniku uśmiechnęła się do niego bo wiedziała, że miał wiele wspomnień tych złych jak i tych dobrych. Rozumiała o co mu chodzi. Każdy w życiu musiał przejść trudną drogę nikt nie mówił, że będzie łatwo prawda? Zauważyła jego blizny, ale nie miały one znaczenia i tak patrzyła na jego twarz z uśmiechem. Zaśmiała się jednak po chwili słysząc, że mówi do niej Pani.
-Proszę...mów mi Elena. I proszę weź.
Dokończyła zdanie i zdjęła swój ciepły szalik stając trochę na palcach i zarzucając mężczyźnie za szyje. Stanęła normalnie na swoich nogach i uśmiechnęła się. Nie robiła tego z litości po prostu miała dobre serce, zawsze martwiła się o innych nawet jeżeli dobrze ich nie znała. po za tym było jej ciepło. Zarumieniła się delikatnie na jego ostatnie zdanie.
-Um ja piękna? Nikt nigdy mi tego nie powiedział. I nie boję się myślę, że poradziła bym sobie.
Powiedziała do niego sympatycznie.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 263


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Czw Mar 21, 2013 8:17 pm

Poczuł ciepło, pierwszy raz od dawna nikt nie zatroszczył się o niego, schwał blachy do kieszeni, wziął szalki w dłoń, lekko zaciągnął się nim. Uśmiechnął się.
-Nie dość, że piękna to jeszcze jaki piękny zapach.
Widział na jej twarzy rumieńce, czyżby się wstydziła? a z resztą, będzie robił i mówiła co chciał.
Poprawił szalik, coby nie robić jej przykrości, chociaż było mu ciepło, wystarczyło dotknąć jego dłoni, były wręcz rozpalone jak on sam. Nie miał gorączki, po prostu tak reagował, dziwne to ale prawdziwe.
-Dobrze, będę mówił tak jak sobie życzysz.
Skinął głową, poprawił spodnie, bo zaczęły mu powoli spadać z tyłka. No nic, rozejrzał się i zaczął przyglądać się jej osobie.
-Pracujesz gdzieś może, uczysz się?
Trochę wścibski był, ale nie spyta się o jej wiek w prost, to nie kulturalne i nie taktowne, a o wykształcenie zawsze można się spytać, a jeśli nawet pracuje to też dobrze wiedzieć, że jest samodzielna.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 500


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Czw Mar 21, 2013 8:27 pm

Elena natomiast zawsze troszczyła się o innych chociaż nikt nie troszczył się o nią to jednak wcale nie zraziła się tym do ludzi przecież niczemu nie są winni prawda? Usłyszała od niego miłe słowa na co się zaśmiała właściwie była zadowolona, że mogła coś dla niego zrobić i podarowała mu swój szalik. Widziała, że chyba był zachwycony, ale przecież ona nawet nie mając grosza przy duszy podarowała bym coś co jeszcze by miała.
- Jeżeli chcesz proszę weź go. Zawsze jak Ci będzie zimno będziesz miał coś co chodź trochę ochroni Cię przed zimnem...
Powiedziała patrząc na niego uważnie. Zawstydziła się, ale było jej miło słysząc takie słowa chociaż nikt nigdy jeszcze jej czegoś takiego nie powiedział.
- Zawsze mogę dorzucić sweterek.
Zaśmiała się oczywiście to był żart chociaż czasami może to być po części na serio. Słysząc jego pytanie popatrzyła się uważnie.
-Cóż właściwie z zawodu jestem kelnerką i zamierzam podjąć tu pracę.
Odpowiedziała. Szukała odpowiedniej pracy.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 263


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Czw Mar 21, 2013 9:23 pm

Uśmiechnął się, tylko na ten pomysł o wzięciu szalika, ale proszę was, nie będzie brał czyiś rzeczy, w końcu stać go, ma hajs, hajs zawsze mu się zgadza i zgadzał będzie.
-Och, nie dość, że piękna to jeszcze jaka dobroduszna.
Pogłaskał ją po głowie, uśmiechnął się jak to on zawsze robi. Nie no, on przecież nie będzie siedział w sweterku a tak samo nie będzie jej zabierał ochrony, przecież kobiety z natury są stworzeniami, które szybko tracą ciepło. Miał szalik wokół szyi, czuł się dziwnie, ale to tylko Naven, chociaż trochę po jego dumie poszło, że Ele coś mu dała co mogło jej się teraz przydać.
-Może ten sweterek to nie teraz.
Uśmiechnął się głupio, było zimno, z jednej strony nie chciał aby ona marzła. Chwilę podumał, spojrzał się na nią, potem na drogę znów na nią, wyjął kluczki od auta z kieszeni, spojrzał na nie, potem znów na nią.
-Słuchaj, zimno jest, nie chce aby tak urocza istotka marzła. Chcesz gdzieś pojechać?
Spojrzał, się na kluczyki i zaczął odwracać się w stronę samochodu. Zaciekawiła go jej praca. Szuka pracy? ciekawe, sporo nawet knajpek jest w tej mieścinie i więc nie mogła by mieć zbytnich problemów z znalezieniem jej.
-Zawód jak zawód, oby pieniądz z tego był.
Uśmiechnął się, w końcu mówi to ktoś kto dla pieniędzy zabija ludzi albo obala rządy, ktoś kto na sumieniu ma wiele istnień, ktoś komu śmierć nie raz spojrzała w oczy, ktoś kto kiedyś nie okazywał żadnych uczuć, tylko był zimną, nieugiętą, logiczną maszyną do zabijania.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 500


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Pią Mar 22, 2013 2:58 pm

Nie no Elena przecież wcale nie uważała, że potrzebuje rzeczy, ale tylko chciała podarować go mu bo jej zdaniem na te porę roku nie był chyba zbyt ciepło ubrany. Hmm trafiła w samo sedno! Była dobroduszna, ale wiele osób to wykorzystywało chociaż trzeba wierzyć w ludzi prawda? Głaszcząc ją po głowię poczuła się jak mała dziewczynka przy nim, był wysoki, a ona spoglądała na niego z dołu. Zaśmiała się. Wcale nie potrzebowała szalik było jej w sumie ciepło i dała mu go od serca.
- Um...poważnie? Było by miło...ale czy nie zrobię Ci kłopotu?
Powiedziała lekko zaskoczona jego pytaniem ale uśmiechnęła się do niego po chwili delikatnie. Było jej miło, że może komuś dotrzymać towarzystwa, ale nie chciała robić mu kłopotu pewnie miał ważniejsze sprawy do załatwienia. Miała przeczucie, że ma dobre serce nie bała się wcale tego, że wsiądzie z kimś kogo dobrze nie zna do samochodu. Po prostu miała przeczucie takie. Popatrzyła na niego uważnie i uśmiechnęła się do niego.
- Miły z ciebie chłopak. I uroczy.
Powiedziała posyłając mu sympatyczny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 263


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Pią Mar 22, 2013 3:56 pm

Uśmiechną się, nie no bez jaj, wiatrołaz dostał komplement, przeważnie ktoś go chwalił za dobrze wykonaną robotę a tu proszę, taki komplement. Ale chyba była ślepa albo było za ciemno, blizn nie widziała czy coś? One najbardziej go szpeciły, sam tak uważał. Miły? proszę, zdenerwuj go raz i porządnie, to z miłego chłopaczka staje się bestią. No nic, jeśli tak uważała to czuł się on dumny, nabrał skrzydeł jak po wypiciu redbull-a.
-To nie żaden problem.
Odwrócił się w stronę autka i zaczął iść w jego kierunku, schylił głowę, spojrzał za siebie, uśmiechnął się przyjaźnie, podniósł głowę. W nie długim czasie byli obok jego bestii, ehh ileż te auto wycierpiało przez jego jazdę, ileż razy było u lakiernika, sam już nie pamięta. Otworzył drzwi, wsiadł do środka, zamknął je i momentalnie włączył klimatyzację w aucie. Ale żeby to było można nazwać autem, czarne z czerwonymi pasami bydle, Ford mustang gt550 super snake, kochał ten wóz, za szybkość i za to, że prawie wszędzie może nim wjechać. Zdjął szalik, kładąc go na desce rozdzielczej po stronie pasażera, czekał na propozycję, gdzie by tu pojechać i czy daleko to. Im dłuższa trasa tym lepsza, w końcu będzie mógł uwolnić moc silnika.
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 500


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Pią Mar 22, 2013 7:40 pm

Eleonora raczej miała przeczucie, które zawsze się sprawdzało po za tym dla niej wydał się miłym gościem i bardzo uroczym. Blizny? Oczywiście, że doskonale je widziała nawet obejrzała je sobie gdy patrzyła tak na niego prosto mu na twarz widziała je, ale wcale jej one nie przeszkadzały bez skrępowania patrzyła na niego jak na zwykłego człowieka. Wcale wygląd nie miał znaczenia liczyło się to co jest w środku, w nas a nie na zewnątrz. Ani trochę nie zwracała na nie uwagi. Zaśmiała się i podreptała za nim w stronę samochodu.
- Lubię długie podróże
Powiedziała uśmiechając się do niego. Wtedy właśnie zobaczyła jego auto. Dla niej było ładne wręcz aż chyba mu zazdrościła, że nie musi nigdzie chodzić na piechotę. Dziewczyna z początku nie wiedziała czy wsiąść czy zaczekać aż sam zechce aby dosiadła się do niego, ale obeszła samochód i usiadła na siedzeniu pasażera zamykając drzwi. Cóż nigdy nie jeździła nawet samochodem nie kierowała, ale czasami jeździła z kimś jak było po drodze. Obciągnęła swój sweterek w dół.
- Zabierz mnie gdzie tylko chcesz.
Zaśmiała się i puściła mu oczko przyjaźnie.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 263


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Pią Mar 22, 2013 8:19 pm

Wsiadła do jego papa moblie, no teraz tylko uśmiechnął się, przekręcił kluczyk w stacyjce, spojrzał się na nią.
-Zapnij pasy.
Włączył radio i nie czekając długo, zmienił bieg i ruszył, o tak, teraz się zacznie, czy Naven zna się na przepisach ruchu drogowego i na prędkości? no skąd, jeździ jak mu się podoba. A że mandat dostanie to już inna sprawa, stać go to zapłaci, jednak najpierw muszą go złapać, ale to się sporadycznie zdarza, przeważnie ucieka im. Jeździł bo wąskich uliczkach lasu niczym wariat prawie nie wpadając na drzewo, ale czy to fart? nie to jego świetne umiejętności jazdy samochodem, wojsko uczy, a tego nauczyło go bardzo dobrze. No nic, starał się skupić na jeździe jednak rozkminiał gdzie by tu się udać. I chyba wpadł na pomysł, może nie genialny ale na pewno ciepły...

[z/t 2]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Pon Lip 15, 2013 5:25 pm

Kolejna misja trwała dłużej niż było to przewidywane, bowiem trzymała ją z daleka od miasta przez ładnych parę miesięcy. Nie było to łatwe zadanie, bowiem łowcy wykorzystali ją do wyśledzenia i wyeliminowania kilku wampirów z ich "listy ofiar". Stowarzyszenie łowieckie generalnie kieruje się kodeksem i normalni członkowie nie tępią wampirów bez konkretnego powodu, ale specyficzna grupa, której ona podlega niestety nie ma takiego poczucia moralności i praworządności. Ci ludzie nie tylko wybijają wampiry mając w tym pewien "interes", ale także odpowiadają za eksperymenty na ludziach, czego ona jest żywym przykładem.
Obecnie towarzyszący jej przez całą misję łowcy zostali jeszcze "z tyłu", ponieważ został im jeden czy dwaj krwiopijcy do zabicia. Dziewczyna zatem podążała w kierunku siedziby samotnie. Zazwyczaj z tego typu misji wracała zakrwawiona bądź z podartym ubraniem, ale tym razem zlecenie było złożone i trwało o wiele dłużej, stając się swoistą wyprawą, dlatego miała czas na doprowadzenie się odpowiednio do porządku przed powrotem.
Przerwała na moment spacer, spoglądając w górę, na obłoki mknące po niebie, przebijające się przez drzewa światło słoneczne. Przymknęła oczy i wzięła głębszy wdech, chcąc zresetować organizm i psychikę po takiej inwazji makabrycznych doświadczeń.
- Ośmiu... - szepnęła w myślach liczbę, która zapewne określała zamordowane przez nią tym razem wampiry. Na jej twarzy nie malowały się żadne emocje, choć można było dostrzec nań cień zmęczenia.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Sro Lis 20, 2013 1:24 pm

Omitsu została przetransportowana z Oświaty prosto do lasu, pojazdem kierowanym przez Shuna. Miała na swoich dłoniach kajdanki i narzuconą koszulę, co by jej biust nie rzucał się w oczy podczas stawania na światłach i doglądania z ciekawości stojących po bokach aut. W końcu wyjechali z miasta, co zaszło im ponad godzinę. Jako że łowca miał dużo godzin, zadanie wolał wypełnić od razu.
Samochód zatrzymał w połowie drogi leśnej. Wysiadł z niego a po chwili i wyciągnął wampirzycę, sadowiąc ją pod drzewem. Zdjął jej kajdanki i wtedy założył porządnie męską koszulę, zapinając guziki. Później dopiero zauważył, że miała zwichnięte albo złamane kolano. Może tak miało być, ale jeżeli obudzi się, to nie będzie miała jak wrócić do domu. Żeby jej trochę ulżyć, poszukał jakieś kije i po prostu usztywnił jej nogę, obwiązując bandażami, jakie znalazł w apteczce samochodowej. To tyle co mógł i miał zrobić.
- Zadanie wykonane. - Rzekł do siebie i jeszcze się rozejrzał po terenie. Jeżeli dobrze odmierzył na mapie, dom jej męża nie powinien być zbyt daleko. Gdzieś tam pewnie jest jakaś ścieżka do niego prowadząca.
Zrobiwszy swoje, łowca wrócił do pojazdu i odjechał z miejsca.


[z/t]

[Omitsu, masz blokadę mocy na okres miesiąca.]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Sro Lis 20, 2013 7:46 pm

Zajście jakie miało miejsce w Oświacie odbyło się bardzo spokojnie i o dziwo szybko. Zdezorientowana i osłabiona nawet nie wiedziała kiedy straciła przytomność. Będąc w głębokim śnie nie czuła ani odpinania kajdan ani ubierania koszuli. Tym większe było jej zdziwienie kiedy otwierając oczy spostrzegła, że nie otaczają już ją zimne mury a ciemny las. Odruchowo położyła jedną dłoń na głowie a ta wydawała się pęknąć. Jeszcze nigdy wcześniej nie odczuwała tak wielkiego szumu. Sycząc pod nosem podjęła kolejna próbę uchylenia ciężkich powiek. Kolejną niespodzianką była koszula zasłaniająca jej klatkę piersiową. A ostatnią niespodzianką a zarazem największą okazało się usztywnienie nogi. Próbując nią poruszyć wampirzyca odkryła iż rana wcale się nie zarosła a nawet nie zagoiła w minimalnym stopniu. Coś tutaj było bardzo nie tak. Poświęcając kolejne 15 minut na odzyskanie pełnej świadomości przy okazji zorientowała się gdzie jest. Niestety las jak każdy inny wyglądał tak samo szczególnie po zmroku, żadnych znaków orientacyjnych i punktów, które stanowiłyby minimalną podpowiedź.
Jeszcze chwila Mruknęła sama do siebie zaciskając zębiska ze złości. Taka nieporadna i bezbronna przypominała bardziej dziecko we mgle niż codzienną Omitsu.
Powrót do góry Go down
Rushiferu
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1159-binbougami-rushiferu http://vampireknight.forumpl.net/t1162-here-is-my-number
Zarejestrował/a : 11/09/2013
Liczba postów : 42


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Nie Lis 24, 2013 8:48 pm

Rushiferu, zadowolony z faktu zostania nauczycielem i podekscytowany nadchodzącymi zajęciami, zupełnie zaprzestał zwracać uwagi na swoje otoczenie. Mimo wstępnego planu, by poruszać się po okolicach swojego nowego "domu" - Akademii Cross - zwiększając tym swoje szanse na wejście w interakcję z uczniami i/lub uczennicami, nogi bohatera wyprowadziły go znacznie dalej. Najwidoczniej te wszystkie mniej lub bardziej szalone obrazy, produkty jego wyobraźni, będące różnorakimi wizjami prowadzonych przez jego lekcji tak przysłoniły mu wzrok, że totalnie zaprzestał zwracać uwagi na wcześniej określone sobie cele. Dzięki Bogu, że mimo bycia poniekąd nieświadomym, jego ciało wykazywało pewne odpowiednie reakcje, ażeby przypadkiem jakiegoś losowego przechodnia nie potrącić. Szkoda, że nieświadomie nie zaprosił kogoś do rozmowy ku własnej uciesze, zamiast tego błąkając się bez sensu przed siebie. Nie można mieć wszystkiego.
Nauczyciel wyszedł ze swojego niecodziennego transu, gdy zaczął przemieszczać się pewną leśną ścieżką. Najwidoczniej skończyły mu się pomysły na ciekawe zajęcia oraz na ewentualne reakcje uczniów na nie uczęszczających. Miał tylko nadzieję, że w rzeczywistości żaden z wyobrażanych scenariuszy nie dojdzie do skutku. Rushiferu liczył na coś wyjątkowego; coś, co do głowy mu nie przyszło. O tym przekona się dopiero przy rzeczywistej konfrontacji, która może nadejść niebawem.
Mimo pozornego zagubienia się, czarnowłosy nie martwił się ani trochę. Powątpiewał bowiem w obecność agresywnych, dzikich zwierząt, które mogłyby okazać się problematyczne w razie ataku. Ewentualna ofensywa ze strony jakichś dresów lub innych pochodnych Homo Sapiens Sapiens nie wydawała się być czymś groźnym dla bohatera. Akurat z takimi przeciwnikami powinien sobie jakoś poradzić, byle nie było ich zbyt wielu. Bo i Herkules dupa, gdy ludu kupa.
Nikt młodszego Binbougami nie popędzał, więc postanowił jeszcze pozostać w tych okolicach dłużej, bez wyraźnego powodu. Może chciał sobie pospacerować w ciszy i w pełni świadomy, zamiast chadzać z zasłoniętymi różnorakimi obrazami oczami i narażać się na totalne zagubienie. Teraz ewentualne zaczepienie jakiegoś przechodnia, jeżeli się jakiś trafi, nie będzie większym problemem, a znacząco polepszy ogólne wrażenia z tej krótkiej przechadzki. Szkoda tylko, że Rushiferu nie miał okazji gdzieś zostawić swojej teczki i musiał ją ze sobą taszczyć, co może na dłuższą metę okazać się niewygodne. Obie wolne ręce są lepsze, niż tylko jedna. Nieważne do czego.
Rozglądając się za kij-wie-czym, czarnowłosy zdawał się zauważyć jakąś sylwetkę ukrytą za jednym z drzew. Czyżby jakiś żul postanowił sobie uciąć drzemkę? Choć sugerując się widokiem długich, fioletowych włosów, do nieznajomego jestestwa bardziej pasowałoby określenie "żulka". Czy to osoba mająca problem z alkoholem, czy nie, zawsze można wejść z nią w interakcję. Jakby Rushiferu miał coś lepszego do roboty!
Znacznie zmniejszenie odległości od nieznajomej nie trwało długo. Z ładnym, nieco zadziornym uśmiechem, czarnowłosy wychylił się zza drzewa, przy którym siedziała niewiasta, by spojrzeć na jej urodziwe lico. Wydawała się być dojrzałą kobietą, choć jej ubiór mógł wyglądać nieco nieodpowiednio do takowego wizerunku. Niechaj się jednak krytycy o to czepiają. Mimo typowo samczych chęci dokonania szybkiej oceny krągłości nieznajomej, bohater potrafił się powstrzymać. Dla zrobienia pierwszego, dobrego wrażenia.
Chyba, że akurat ta pannica się zezłości, jak facet nie uraczy jej piersi pierwszym spojrzeniem.
- Jeżeli nie przeszkadzam, to cóż takiego panienka robi w tym... - przerwał, gdy niebieskie oczęta zdawały się odnaleźć pewne nieregularności przy jednej z nóg kobiety.
Natychmiast ukucnął i spoważniał, poprawiając okulary na nosie środkowym palcem wolnej, lewej dłoni. Drewniana konstrukcja, utrzymywana w miejscu za pomocą bandaży, ewidentnie wydawała się usztywniać kończynę dolną. Siedząca przy drzewie białogłowa z czymś takim? Jeżeli to nie był jej jakiś żart, to mogło oznaczać tylko nieciekawe rzeczy.
- Coś się stało? - bohater spojrzał ponownie na lico nieznajomej, widocznie przejęty jej stanem.
Chciał pogadać, a być może będzie mu dane komuś pomóc. Dobrze, że ten "ktoś" wykazywał się jeszcze taką urodą. Przyjemne z pożytecznym!

_________________

What to think about...
[Women] | [Everything else]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Nie Lis 24, 2013 9:25 pm

Zraniona okolica kolana wydawał się pulsować a każda następna fala bólu była coraz intensywniejsza. To co było teraz potrzebne naszej wampirzycy to niewątpliwie dobra opieka i dawka krwi. Najbardziej odpowiednia w jej sytuacji byłaby posoka szlachetnego osobnika ale na przybycie kogoś takiego nie mogła liczyć. Porzucona w ciemnym lesie bez telefonu, broni i innych wampirzych atrybutów mogła śmiało przyrównać się do człowieka. Jak to się mówi punkt widzenia zależy od punku siedzenia. Tak też było w jej przypadku kiedy pozostawiona sama sobie nie bardzo wiedział jak wstać a tym bardziej w jakim kierunku się udać aby dotrzeć do domu.  
Uniesiona do góry głowa, wsparta na pokaźnym w obwodzie drzewie nie zdołała wymyślić żadnego konstruktywnego wyjścia z sytuacji. Jedynym logicznym rozwiązaniem było wstanie i podążanie w jednym wybranym kierunku. Co jednak wtedy gdy ów kierunek okaże się najbardziej błędny i zamiast wyprowadzić z kniei wprowadzi jeszcze bardziej w jej głąb.
Pierwsza próba samodzielnego wstania zakończyła się niepowodzeniem. Kobieta wzdychając głęboko zaczęła nucić pod nosem jakąś bardzo starą piosenkę. Nie pozostało jej w końcu nic innego jak podejść do całego zdarzenia z humorem. Jeżeli nie podejmie wyzwania to czeka ją pewna śmierć z wycieńczenia lub głodu. Tuż przed kolejną próba wstania z zimnej ziemi pojawiło się małe światło nadziei. I nie chodzi tutaj wcale o cały tabun ratowników medycznych ale o jedną postać, która wyłoniła się zza drzewa. Omitsu odruchowo skrzyżowała ręce na wysokości piersi a dodać należy, że dłonie były schowane za mankietami gdyż męska koszula była zwyczajnie zbyt wielka na kobietkę jej rozmiarów. To pewnie wyglądało dziwnie. Na dworze już os dawna nie było ciepło a ona ubrana tak skąpo. Wampir – to dało się ocenić na pierwszy rzut oka i wcale nie trzeba było być łowcą.
Potrzebuję pomocy Bez zbędnego owijania powiedziała wprost jednocześnie przyciskając brodę do mostka. Nie mogła spłoszyć jedynej okazji na to aby w jakiś sposób wydostać się z tego miejsca i dojść do cywilizacji. Zachowując się tak jak powinna bez zbędnych pozorów naprawdę wymagała opieki i chociaż ów osobnika widziała pierwszy raz na oczy to bez wstydu wyznała, że bardzo jej się przyda. Jestem wampirem. Rzuciła nieśmiało pod nosem przymykając jednocześnie oczy.  W tej chwili postawiła wszystko na jedną kartę. Albo nieznajomy ucieknie z piskiem albo jest na tyle wyrozumiały, że pomoże kobiecie bez względu jakiej jest rasy. Jeżeli wykaże się odwagę i nie czmychnie w leśne zarośla Omi będzie dalej kontynuowała swoje zdawkowe wypowiedzi. Łowcy mnie tak załatwili. Bez krwi nie wyzdrowieję. Szczera do bólu jak zawsze. Unosząc w końcu swoje jasne oczy spojrzała na twarz mężczyzny. Jednym ruchem dłoni odgarnęła przy okazji niesforną grzywkę na bok gdyż ta jak zawsze opadła zasłaniając jej pół świata.
Nie zrobię Ci krzywdy. Dodała szybko w obawie przed  odejściem człowieka. Chociaż widziała go po raz pierwszy to był dla niej teraz tak ważny jak większość rodziny. Właśnie w nim widziała szanse na ocalenie siebie tylko jak do tego przekonać ów osobnika ? Najlepiej byłoby zatopić kły w jego jasnej szyi i pić do utraty tchu ale przy tym stopniu zmęczenia atak był czymś wykonalnym. Jedyne co pozostało to łaska i niełaska pana w okularach.[/color]
Powrót do góry Go down
Rushiferu
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1159-binbougami-rushiferu http://vampireknight.forumpl.net/t1162-here-is-my-number
Zarejestrował/a : 11/09/2013
Liczba postów : 42


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Nie Lis 24, 2013 11:52 pm

Nauczyciel miał nadzieję, że obrażenia nogi były niezbyt poważne i były jedynym kłopotem. Kobieta była przytomna i świadoma, co na pewno było wielce pomocne w dokładnej ocenie jej stanu, byle była skłonna współpracować. Bohater rozejrzał się naokoło, jakoby doszukując się czegoś. Może szukał jakiejś dodatkowej pomocy w postaci innych, losowych przechodniów? A może wypatrywał czegoś lub kogoś, co/kto mógł/mogło zagrażać Rushiferu i jego rozmówczyni? Okolica wydawała się jednak opustoszała, co miało swoje plusy i minusy.
- A ja mieszkania. - zaśmiał się przy prośbie kobiety, nie chcąc być niegrzecznym, tylko poczynając udzielanie pomocy od próby rozluźnienia atmosfery.
Czarnowłosy mógł wydawać się zbyt pewny swoich umiejętności, żeby wydawać się bagatelizować stan swojej "pacjentki", jednak wolał pierw jej dać do zrozumienia, że nie jest sama i może śmiało zniżyć swój współczynnik zmartwień swoim losem. Żeby się jeszcze przypadkiem nie rozkleiła, zaczęła lamentować o jej nadchodzącej zgubie i - nie daj Boże - zaczęła postrzegać bohatera jako gwałciciela, co by mocno utrudniło sprawę naszemu wybawcy. Bo przecież taki też mógłby najpierw zaoferować pomoc, a potem samemu sobie ulżyć, korzystając z chwilowej bezbronności ofiary.
Nie był pewny, czy przypadkiem kobieta nie zaczęła majaczyć. Że niby była wampirem? Może to jej pseudonim artystyczny, zważywszy na jej bladość i jest pod tym mianem znana w okolicy. Szkoda, że Rushiferu nie miał za bardzo okazji oglądać telewizji, ani czytać gazet, bo pewnie teraz miałby nieco szerszy zasób wiedzy dotyczący tej mieściny. I wampirów.
- Czy masz problemy tylko z tą nogą? - zapytał czarnowłosy, ponownie stając się nieco bardziej poważnym i licząc, że nieznajoma na tyle ogarnia, żeby udzielić tego rodzaju informacji, byleby były zgodne z prawdą. - Jesteś gdzieś jeszcze ranna? Możesz mi powiedzieć dokładnie co Ci jest? Cokolwiek?
Uśmiechnął się, ponownie spoglądając na lico wampirzycy. Przecież chciał jej też pomóc psychicznie, prawda? W sumie sobie też - bohater, jakby nie patrzeć, był teraz w nieco stresującej sytuacji, więc rzucenie żartem pomagało i jemu się nieco mentalnie rozluźnić.
- Nie dawaj mi tej przyjemności, żebym musiał Cię osobiście przebadać.
Częściowo zignorował wypowiedź z Łowcami. O wiele bardziej zainteresowała go część dotycząca krwi. Rushiferu pomyślał, że kobieta poinformowała go o swoich znacznych ubytkach w posoce, najpewniej wskutek jakiejś rany i że przydałaby jej się transfuzja.
Mógł pożerać nieznajomą wzrokiem ile mu się żywnie podobało, jednak samym spojrzeniem nie potrafił dokładnie ocenić jej stanu. Może to czarnowłosy zajmował się tutaj udzielaniem pomocy, jednak to poszkodowana powinna wiedzieć najlepiej, co jej dolega, jak długo wydawała się zachowywać jasność myślenia.
Ale chyba i z tym może być problem, skoro przekonywała swojego "wybawcę", że mu nic nie zrobi. Bo Rushiferu miał się czego bać.
- Nikt nikomu tutaj niczego złego nie zrobi. - stwierdził, dalej uśmiechnięty, zdejmując swój płaszcz i starając się okryć nieznajomą - Możemy sobie jedynie zrobić dobrze. Bez skojarzeń.
Niestety wyposażenie teczki, która mogła tym razem się do czegoś przydać, nie zawierało żadnych przyrządów mogących posłużyć do udzielenia pierwszej pomocy. Nauczyciel mógł najwyżej zastosować swoje inne części odzienia, jednak wtedy by się szybko zamroził i z ratowania życia nici.
- Nie dzwoniłaś po karetkę? Albo inną pomoc?
Jeżeli służba zdrowia była już w drodze, to bohater będzie miał ułatwione zadanie, musząc tylko pilnować kobiety. W przeciwnym wypadku sam będzie musiał wykonać telefon, a nie wiedział jak długo nieznajoma przebywała tutaj w takim stanie. Każda minuta się liczyła, zważywszy na ograniczone środki, którymi czarnowłosy dysponował. Nie tylko chodziło tutaj o stan wampirzycy, ale również samego nauczyciela. Nie chciał przecież zamarznąć!
- Mów mi Rushiferu. - odłożył teczkę na ziemi, kładąc prawą dłoń na lewym ramieniu rozmówczyni, chyba chcąc ją tym gestem podnieść na duchu i utwierdzić w przekonaniu, że miała do pomocy samca.
Ewentualnie chciał ją nieco zmacać w taki sposób, żeby nie uznała tego za zmacanie. Sprytne, choć dające mało satysfakcji.

_________________

What to think about...
[Women] | [Everything else]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Pon Lis 25, 2013 8:24 am

Jak na bezdomnego trzeba było mu przyznać, że wyglądał świetnie. Nie podarte, czyste ubrania wręcz eleganckie i okulary na nosie sprawiały staro utarty schemat osoby zarabiającej na życie myśleniem. Ktoś mógłby zaprotestować, że nie ocenia się książki po okładce ale ten egzemplarz był naprawdę bardzo zadbany. Pewnie pochodził z dobrej księgarni tylko przez przypadek zgubił swoją półkę. W tym wypadku oboje mogli sobie jakoś pomóc.
Myślę, że w tej kwestii znajdziemy jakieś rozwiązanie. W końcu nasza wampirzyca posiadała nie tylko hotel ale także apartament w centrum miasta. Tutaj pojawiał się niewielki problem a jednocześnie pole do popisu dla naszego myśliciela. Wystarczyło nieco dobrych chęci i zaangażowania a sprawa może się skończyć dla obojga bardzo pozytywnie. Opuszczając obie dłonie na zimną ziemię kobieta podciągnęła się nieco wyżej. Takie trwanie w jednej pozycji nie było niczym wygodnym. Zignorowanie jej wyznania dotyczącego rasy czy też pochodzenia było bardzo podejrzane. Tak bardzo zaintrygowało fioletową, że zaczęła drążyć temat. Początkowo pomyślała, że ma do czynienia z kimś komu taka postać rzeczy najzwyczajniej w świecie wisi. Gdyby okazał się kolejnym łowcą dajcie jej sznur, pójdzie się powiesić.
Nie przeszkadza Ci to? Wlepiła swoje jasne tęczówki wprost w oczy mężczyzny. Nic dziwnego, że chciała poznać przyczynę jego obojętności w tej kwestii. W końcu była kobietą a to bardzo ciekawskie bestie. Zwłaszcza kiedy pod fioletową farbą skrywa się blond włosy. Wytrącona ze swojego mini śledztwa automatycznie poruszyła nieco obolałą nogą. To mój jedyny problem. Choć nie chce go bagatelizować. Widział ktoś kiedyś wampira na wózku inwalidzkim ? No właśnie… Mam złamaną nogę i jestem bardzo zmęczona oraz głodna.  Powiedziała spokojnie a każde słowo wypowiedziała wolno i wyraźnie tak jakby rozmawiała z cudzoziemcem. Nie miała pojęcia co podano jej w oświacie i czy dzięki temu zaraz nie zejdzie z tego świata ale na chwilę obecną wszystko trzymało się kupy.
Zabrano mi telefon, dokumenty a nawet broń. Wzruszyła ramionami obmyślając jednocześnie plan co do podniesienia tyłka z tej nieciekawej pozycji. Wprawdzie miała już kogoś do pomocy ale w każdej chwili mógł czmychnąć zostawiając panią O. na pastwę leśnych mrówek albo dzików…. Tutaj są dziki ?
Omitsu, Omi… jak kto woli. Bardzo mi miło biorąc pod uwagę okoliczności. I na tym zakończmy formalności bo trzeba brać się w garść i do roboty. Miasto się tutaj nie przybliży chociaż ona by bardzo tego chciała. Lokując dłoń na dłoni pana R. w przypływie mobilizacji wyrzuciła z siebie na jednym tchu cały plan działania. Pomożesz mi wstać i jakoś dojść do miasta ? Tam złapiemy taksówkę i pojedziemy do mojego mieszkania. W zamian za pomoc oferuję kanapę w salonie. I nie to żeby chciała sprzedać mebel tak bardzo psujący do wystroju reszty. Chodziło naturalnie o nocleg a i zwabienie ofiary do paszczy lwa. Ów człowiek wydawał się taki słodki, że ciężko będzie jej go sobie odpuścić.
Podasz mi rękę ? Przyciągając do siebie zdrową nogę chciała w jakiś sposób odepchnąć się w końcu od tej ziemi i wstać na równe nogi. Do tego potrzebowała odrobinę pomocy w postaci silnego męskiego ramienia.
Powrót do góry Go down
Rushiferu
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1159-binbougami-rushiferu http://vampireknight.forumpl.net/t1162-here-is-my-number
Zarejestrował/a : 11/09/2013
Liczba postów : 42


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Wto Lis 26, 2013 12:20 am

Chyba Los chciał zrobić naszemu bohaterowi psikusa, dając mu możliwość poznania niebrzydkiej niewiasty, jednak w niezbyt ciekawych okolicznościach. Z jednej strony miał szczęście, że jego nowa znajoma nie miała za bardzo możliwości ucieczki przed rozmową z czarnowłosym. Szkoda tylko, że ten miał mniejszą ochotę gadać, a większą pomagać. Taki z niego miły facet. Albo uważał to za dobrą, jeżeli nie tylko oryginalną, metodę na podryw.
Nie żeby Rushiferu miał zamiar się tutaj sprzeczać, jednak Omitsu nie powinna przejmować się brakiem miejsca do spania, który dolegał jej wybawcy, a samą sobą. Może to podejście dość egoistyczne, ale przydałaby się jakieś obranie wspólnego celu - pomocy niewieście w opałach. Bohater w chwili obecnej żałował, że nie był Kapłanem na jakimś wysokim poziomie, który jednym zaklęciem zamknąłby wszystkie rany i zreperował pogruchotane kości. Ale to nie żadna kraina czarów. Szlag.
- Pomaganie urodziwej kobiecie w opałach mi niby przeszkadza? Jeżeli już o to chodzi, to byłbym bardziej zmotywowany gdybyś była w samej bieliźnie. Miałbym wtedy o wiele lepsze widoki. Na wszystkie rany, oczywiście.
Kobieta mogła tego nie wiedzieć, ale w niebieskich oczach Rushiferu była zwykłą, ludzką przedstawicielką płci pięknej, której każdy zdrowy na umyśle samiec biegłby z pomocą. To już nie jej wina, że nie zawsze kręcili się wokół niej jacyś losowi faceci. Bo może latali akurat za innymi pannicami?
Bogu dzięki, że kobieta nie miała innych problemów. Zważywszy na jej dość pokojowe nastawienie, Rushiferu już dawno nie uwzględniał ewentualnego PMS'u. W przeciwnym wypadku pomoc tejże niewieście byłaby naprawdę poważnym wyzwaniem, mogącym skutkować późniejszymi problemami psychicznymi. Jeszcze by nauczyciel, zważywszy na swoje wykształcenie, musiałby sam sobie pomóc. To mogłoby być ciekawe!
- Czyli nici z usta-usta... - zaśmiał się cicho, z uśmieszkiem odwracając wzrok, jakoby udając zawiedzenie.
Złamana noga, zmęczenie i głód to jeszcze nie tragedia. Chyba, że kobieta przebywała w takim stanie przez kilka dni i rzeczywiście była bliska zupełnego wyczerpania. Wydawała się jednak nie być w krytycznym stanie, co uspokoiło bohatera. Pomoc i tak była jej jednak potrzebna, niekoniecznie taka, jaką był w stanie jej zapewnić.
- Broń? Te okolice są tak niebezpieczne, że panny muszą chadzać z jakimiś narzędziami do zdzielenia napastników po nerach? - zapytał z czystej ciekawości, chcąc też rozmową nieco odciągnąć umysł swojej rozmówczyni od jej złego samopoczucia.
Kto jak kto, ale Rushiferu - jako przedstawiciel płci brzydszej, tak więc tej częściej oskarżanej za bycie złą, mroczną, gwałcącą i agresywniejszą - winien się najbardziej martwić o siebie, jeżeli wszystkie kobiety chadzają po okolicy z jakąś kosą, biczem czy pałką teleskopową w torebce. Bo samicy nie trzeba powiedzieć niczego naprawdę złego, żeby się źle poczuła. A zła kocica to agresywna kocica. A agresywna kocica z narzędziem mogącym zrobić więcej krzywdy niż podręcznikowy kop w jaja to niebezpieczna kocica.
- Chwila. Masz złamaną nogę, najpewniej Cię napadnięto, okradziono, a Ty chcesz wracać do domu? Twoje mieszkanie to komisariat policji i szpital w jednym? - tak go strasznie to zaciekawiło, że musiał spytać. - A ten salon to cela, czy sala chorych?
Dobrze, że Omitsu nie siedziała przy tym drzewie z wbitym w bok nożem, żeby potem powiedzieć coś w stylu "pomóż mi wrócić do domu, żebym mogła tę kosę sobie wyciągnąć, umyć i potem kroić nią chleb". A ktoś tutaj gadał o niebagatelizowaniu.
Jak kobieta prosi, to nie wypada odmawiać. Szczególnie, kiedy jest się tą stroną z jajami. Rushiferu posłużył więc ramieniem swojej nowej znajomej, choć dalej był ciekaw jej decyzji w swojej sprawie. Dalej się będzie trzymać swojego planu, niczym uparta baba, żeby wrócić do domu, czy może postanowi wysłuchać swojego chwilowego bohatera?
- Nie łatwiej będzie, jak Cię wezmę na barana? Albo jak pannę młodą przez próg? Ewentualnie przerzucić przez ramię jak worek ziemniaków?
Jeżeli tylko nogi nauczyciela będą pracować, ażeby pozwolić i jemu, i jego towarzyszce na skuteczną zmianę pozycji względem dowolnie obranego, nieruchomego układu odniesienia, to nie tylko ta druga oszczędzi sobie cierpień, ale i drogę przebędą w znaczenie krótszym czasie. Chyba od tego był facet!
Od noszenia worków z ziemniakami?

_________________

What to think about...
[Women] | [Everything else]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Wto Lis 26, 2013 7:40 pm

Użalanie się nad sobą jest dla miernot. Złamana noga i burczenie w żołądku to nie koniec świata i tym bardziej nie powód do płaczu. Oczywiście wszystko zależy przede wszystkim od charakteru i podejścia danego osobnika do całej sprawy. W obliczu ogromnych ludzkich tragedii, strat bliskich osób i wojen taka pęknięta kość to bułka z masłem. W końcu jak na wampira przystało nie taki ból się znosiło prawda ? Wystarczy tylko trochę krwi i czasu a wszystko wygoi się i nawet śladu nie będzie ! Nie o to mi chodzi ale o tym później. Jeżeli oczywiście dasz się zaprosić na coś ciepłego do picia. Proszę bardzo, nie minęło 15 minut a nasza wampirzyca zaprasza do siebie nieznajomego mężczyznę ale w głowie jej tylko herbatka czy kawa. Każdy zna dobrze motywy działania czarownicy, która opiekowała się Jasiem i Małgosią. Żeby się dobrze najeść trzeba najpierw podkarmić swoje słodkie pożywienie. Och gdyby miała tylko dwie sprawne nogi…
Usta- usta ? Chyba nie życzysz mi aż tak źle. Nie mogła się powstrzymać ażeby nie przygryźć ze śmiechu dolnej wargi. Nie ma co, jak na losowy przypadek dziś miała ogromne szczęście. Od dawna nie spotkała kogoś z dobrym poczuciem humoru tylko szkoda, że w takich okolicznościach. Jak widać nie można mieć wszystkiego. Podręczny bicz i kajdanki to podstawa. Każde kolejne pytanie i każda kolejna odpowiedź dawała jej pełniejszy obraz tego z kim rozmawia. To tak jakby było przed nią dziecko, małe i niczego nieświadome. Ładnym porównaniem byłaby czysta kartką, którą ona ma zaszczyt zapisać tak jak będzie jej się to tylko podobało. Takiej okazji nie można przepuścić dlatego teraz już na pewno nie da się zostawić w tym ciemnym lesie czy chociażby w mieszkaniu.
Nie lubię lekarzy a policji nie wierzę. Za to Ty musisz uwierzyć mi na słowo, że w domu dojdę do siebie najszybciej. I tak gdy tylko udało jej się podnieść pierwsze co zrobiła to otrzepała tyłek ze ściółki i igieł, które od pewnego czasu wbijały jej się bez przerwy w cztery litery. Po krótkim namyśle ustawiła się bokiem do mężczyzny tak aby mógł ją podnieść „na pannę młodą”. Nie ma co się opierać skoro jego racje są lepsze od jej. Po pierwsze oszczędzi kobiecie bólu związanego z kuśtykaniem a po drugie droga minie o wiele wiele szybciej. Do miasta Mruknęła opierając głowę o ramię mężczyzny. Na 10 metrów słyszałaby chyba szum jego krwi w tętnicach. Wygłodniała i nastawiona na polowanie powstrzymywała się dzielnie cały czas. Uznając, że Omi była na tyle lekka, że można ją nieść oboje udali się w stronę dróg aby tam złapać taksówkę.

z\t Omi+ Rus
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 403


PisanieTemat: Re: Dróżka w lesie   Sob Kwi 26, 2014 3:27 pm

Louisa znając swojego pecha mogła się domyśleć, że nie dojedzie do miasta. Nic nigdy nie szło po jej myśli. Zawsze musiało się coś wydarzyć. Coś, co uniemożliwi jej spełnienie planów. Chciała dojechać do miasta, by stamtąd udać się do Oświaty albo Akademii. Wciąż była uczennicą, co prawda nie była na rozpoczęciu roku, ale najwyższy czas wrócić do szkoły. Mogłaby się tam znów ukryć przed wampirami i miałaby święty spokój. Najciemniej jest pod latarnią. Wątpiła, żeby Barabal ją tam prześladował, a przynajmniej dopóki Kaien rządzi tą szkołą. Owszem, uczniami także były wampiry, ale z nimi powinna sobie jakoś poradzić. Poza tym... zawsze po pomoc mogła udać się do dyrektora, jakiegoś nauczyciela albo chociaż Yuki. Ciekawe jak się miewała? To był jedyny znany jej wampir, który nie wyrządził człowiekowi świadomie krzywdy. Louisa wreszcie to doceniła.
Wracając jednak do pecha dziewczyny... autobus się zepsół, co przecież mogła przewidzieć. Gdyby do niego nie wsiadła, pewnie by się nie zepsół, a paażerowie, których było niewielu, dojechliby bezpiecznie na miejsce. A tak? Pojazd rozkraczył się w środku lasu, na bezdrożu, w połowie drogi do miasta, a co za tym idzie, w połowie drogi także i do posiadłości. Wzięła zatem swoją torbę i opuściła autobus. Niedaleko znajdował się następny przystanek, więc udała się w jego stronę, by sprawdzić, o której powinien być następny autobus. I co się okazało? Tak! Że została zmuszona spędzić noc w lesie albo spędzić noc na spacerze do miasta. Pięknie! Gorzej być nie mogła. Inni pasażerowie jednak nie wysiadali z autobusu. Louisa nie zamierzała się przecieć o nic prosić i ruszyła w stronę następnego przystanka, oddalonego od zepsutego autobusu o jakieś dwa kilometry. Naprawdę, bardzo przyjemny spacerek. Żeby tego było mało... autobus magicznie "ozdrowiał", zapalił i ruszył przed siebie by dojechać na przystanek, na którym i tak się nie zatrzymał, bo nie było chętnych podróżników.
- Cholera jasna!
Tak, Louisa naprawdę miała życiowego pecha.
Dotarła wreszcie na przystanek, by się przekonać, że faktycznie spędzi tutaj noc. Nie pozostawało jej nic innego, jak położyć torbę na ziemi i na niej usiąść. Zerknęła na zegarek. Jedynie siedem godzin dzieliło ją do następnego autobusu. Nie chciała się stąd ruszać. Zmarnowałaby siły i energię, więc gdyby zaatakował ją jakiś wampir, nie miałaby sił na obronę. A tak, może uda jej się przeżyć tę noc.
Mogła jeszcze zadzwonić do ojca albo brata... Jednak pierwszy był zajęty narzeczoną, a drugi był na nią wściekły. Zrezygnowała z tego, sprawdzając w kontaktach czy może chociaż powiadomić o tym swojego "pana". Guzik, nie miała jego numeru!

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
 
Dróżka w lesie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Tajemnicze miejsce w Zakazanym Lesie
» Dróżka w lesie
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Dom w lesie
» Opuszczony domek na drzewie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: