IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Staw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Staw   Wto Lip 17, 2018 5:52 pm

Zamiast bardziej do siebie przekonywać wampira do siebie, tylko zrażał bardziej. Nieumyślnie, lecz im więcej wyjaśniał, tym jawiło się coraz więcej lęku na twarzy Aoiego, a z jego przebąkiwanych nieśmiało słów dało się wywnioskować, iż tracił w oczach nieznajomego. Nie wierzył, że Nyuu bezinteresownie chciał pomóc, ba - wykreował mylnie ze słów Skrzata wizję, która mogła odzwierciedlać jego tok rozumowania i lęki. Nie dało się nie dostrzec, jak krwiopijca gubił składnię w mowie i mówił coraz bardziej chaotycznie. Nawet jak na Elfa wywód ledwie trzymał się logicznej całości.
-O jakich potworach mówisz?
Dopytał będąc wybitym z tropu równie sprawnie, jak przedtem Nyuu wybił Czarnowłosego. Aż tak trudno było im się porozumieć? Może przez ten upał? Yorkowi też siadała cierpliwość, choć jak na niego to znaczyło, że i tak jeszcze pomęczy biedaka, aż ten nie ustąpi. Gorzej, jeśli zaatakuje, a zaczątek tego pojawił się w momencie, gdy Aoi próbował bronić się przed oskarżeniami, których w rzeczywistości nie było. Nie obwiniał wampira o przeszłość, która choć była bolesna, to dotyczyła zupełnie innych osobników. A co, jeśli Długowłosy maczał w tym palce? Nie, nie, nie, trzeba myśleć pozytywnie!
-N-Nie, to nie tak... -stanowczo zaprzeczył kręcąc głową na boki- -...jestem Prefektem Klas Dziennych. Takim opiekunem wybranym z uczniów. Stąd wiem o istnieniu wampirów, lecz nie szukam zemsty z powodu utraty przyjaciela. Widziałeś kiedyś takiego mizernego, zielonowłosego potwora jak ja? Nie jestem skory do przemocy, nie mam też takich umiejętności. Chcę jedynie dać Ci bezpieczeństwo, którego potrzebujesz. Naprawdę chcę Ci pomóc, a nie skrzywdzić.
Nie ruszył się z miejsca, by nie wkraczać granicy wyznaczonej przez lodową moc Czarnowłosego. Mógł tylko sobie wyobrazić, przez co przechodził. Najprawdopodobniej był także na skraju wyczerpania psychicznego, skoro we wszystkich widział wrogów. Musiał mieć bolesną przeszłość, dlatego nie był skory do współpracy. Bardzo żal zrobiło się Skrzatowi tego osobnika, tym bardziej nie mógł zostawić go samemu sobie. Jeszcze rzeczywiście wpadłby na niego łowca i dopiero wtedy byłby jeszcze gorszy sajgon.
Powoli młodzieńcowi kończyły się pomysły, a naprawdę był zdesperowany, aby zaciągnąć nieprzyjaźnie nastawionego Aoiego we spokojne miejsce. Może wtedy mógłby zregenerować swój stan ducha, który wyglądał równie tragicznie co właściciel? Nadal nie zbliżał się, stał w miejscu i będąc wyprostowanym nie spuszczał Czerwonookiego z oczu.
-Co mam zrobić, byś mi uwierzył?
Zapytał bezradnie, tak jak bezradnie machał rękami, by powachlować nimi w kierunku wampira, żeby było mu chłodniej.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 298


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Lip 18, 2018 6:39 pm

Oboje się nieźle pogubili... Przez zwykłe słowa, wypowiadane, bez znajomości ewentualnej reakcji. No w sumie, ciężko o przewidzenie czegokolwiek, patrząc na to, że... Są dla siebie prawie że nieznajomymi. Czarnowłosy nawet nie podał mu swojego imienia przecież. Więc... No... Zdecydowanie można powiedzieć, że ta dwójka się nie znała.
Tylko, że co właściwie teraz?
Wampir patrzył na Nyuu z niechęcią i zarazem lękiem. Zielonowłosy uczeń zaczął być postrzegany przez niego jako niebezpieczeństwo, więc właściwie niedużo brakowało, by strach przerodził się w chęć ataku na niewinnego osobnika.
- Kto to "Prefekt Klas Dziennych"? - podejrzliwe pytanie. - Jesteś przywódcą? - zmrużył ślepia. - Nie widziałem jeszcze zielonowłosych potworów. Ale wygląd ma tu najmniejsze znaczenie - dodał natomiast. - Nie wierzę w to, że chcesz mi pomóc. Nikt nikomu nie pomaga... Chyba, że chcesz coś ode mnie...? Pieniądze? Ciało? Wkupić się w zaufanie? - nie brzmiał już tak chaotycznie jak wcześniej. Wytworzony lód - już znajdujący się całkowicie pod jego ciałem - pozwalał mu na ochłodzenie się i lepsze skupienie na sytuacji... Przynajmniej na pewien czas.
- Nie udawaj głupiego. Oczywiście, że chodzi o jednych z tych pseudo-obrońców. Cholernych sadystów, którym sprawia zabawę męczenie wampirów - odpowiadając na jego wcześniejsze pytanie, międzyczasie nerwowo wbijał palce w ziemię. Wyglądało na to, że był spokojniejszy...
Nie, to jedynie pozory. Był tak samo nerwowy, przerażony, i tak dalej, jak wcześniej. Upał męczył i rozdrażniał go. Osłabiał i mącił umysł.
- Pokaż to co masz przy sobie. Wszystko. Wyłóż przed siebie - burknął. - Nie wiem, co masz zrobić, bym ci uwierzył, ale dobrym krokiem będzie ukazanie, że nie masz przy sobie żadnej broni.
Zaproponował mu takie wyjście... No bo sam nie wiedział, co właściwie powinien zrobić. Przeniósł swoje ciało tak, by siedzieć na kolanach. Pozwolił, by jego włosy niedbale błąkały się przy nim, a on sam wlepił w niego swój wzrok.
Kwestia będzie natomiast jeszcze jedna... Jeśli Nyuu ponownie spojrzy mu w oczy, zostanie potraktowany jego mocą, Urokiem. Wampirowi nie było ani trochę w głowie przejmowanie się, że takie zachowanie niekoniecznie musiało dobrze wpłynąć na ewentualną znajomość.
Tutaj chodziło o własne bezpieczeństwo...
... nie o dobro drugiej osoby.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Lip 18, 2018 7:21 pm

Nieznajomi nieznajomymi, a do tego nieprzewidywalni. Przynajmniej wampir. Zbyt prostolinijny Nyuu też wydawał się być podejrzany w oczach krwiopijcy, który za grosz nie dał się omamić niewinnością. W zasadzie nie zamierzał usypiać czujności, starał się podać jak na dłoni, ale bez przelewu krwi. Rozwiewanie wątpliwości było w jego mniemaniu dobrym krokiem, tak jak i prostowanie mylnych definicji, które ktoś wpoił Czarnowłosemu, albo sam tworzył na poczekaniu. Ile mógł, tyle wyjaśni. W tym swoje nienormalnie łagodne zachowanie.
-Żaden Przywódca. Prefekt to inaczej Strażnik. Stara się on dbać o porządek, o to, by zarówno ludziom jak i wampirom żyło się dobrze. Lecz może działać najskuteczniej w obrębie Akademii Crossa, właśnie ze względu na to, iż zwykli ludzie nie mogą wiedzieć o istnieniu Długowiecznych.
Lód pod ciałem wampira rzeczywiście ostudzał rozumowanie, nie mniej wiedział, iż musiało to kosztować Długowłosego kolejną dawkę cennej energii. Powinien jak najszybciej ukrócić używanie mocy, która przecież i Yorka mogła skrzywdzić, jak nie zabić. Hipotermia, przymarznięcie do ziemi, zamarznięcie na kość, przekucie soplem lodu... sporo było wariantów. Jeszcze raz starał się uspokoić towarzysza niedoli.
-Chcę jedynie, byś przyjął pomoc. Nic w zamian. No, może jedynie odwiedziny, gdy będziesz na to chętny.
Czy Nyuu u Czarnowłosego czy na odwrót, to już nie istotne. Jakby zgodził się przełamać, to naprawdę zależałoby Skrzatowi na doglądaniu jego zdrowia. Fakt, stracił przyjaciela przez jednego z wampirów, ale jakby cieszył się, gdyby uratował istotę od zatracenia! Jeśli nie powiedzie mu się ta misja, to albo z sobą skończy albo pójdzie na jakiś kurs na siłę perswazji. Charyzmy też brakowało, nie mniej jeszcze nie składał broni. A propo... Potworami okazali się typy polujące na wampiry. Oh jak to się nieszczęśliwie trafiło, biedak musiał mieć jakieś porachunki z osobnikami lubującymi się w zadawaniu kar cielesnych i umysłowych. Pytanie czy robili to bezpodstawnie czy nie, nie robiło dla Nyuu różnicy. Ból to ból.
-Aaa "te" potwory... ja też nie popieram przemocy.
Nie zamierzał wymawiać na głos słowa na Ł, aby nie przerazić bardziej i nie nękać psychicznie młodzieńca, który odrobinę logiczniej kombinował, lecz niestety nie na korzyść Yorka. Strach nie mógł być sprzymierzeńcem, tym bardziej nieufność. Może jednak da się przekonać nieznajomego, by spróbował zmienić swoje nastawienie? Chociaż ten jeden, jedyny raz? Nie wiadomo, czy wystarczy mu sił na kolejną okazję.
Sprawa wyglądała jasno. Miał wszystko co przy sobie posiadał złożyć na widoku, aby sam wampir ocenił, czy któryś z przedmiotów mógł uczynić mu krzywdę. Niby bułka z masłem, nie mniej wolał dopytać, czy aby czegoś nie zrozumiał na opak.
-Na pewno tego chcesz?
I tu nieopatrznie skrzyżowały się spojrzenia wampira z człowiekiem, który długo nie oponował przed poleceniem. Co ciekawe zaczął rzeczywiście szperać w kieszeniach, w plecaku wszystkich fantów, ale prócz kluczyków, pieniędzy, komórki, dokumentów i butelki wody nie dało się niczego sensownego odkryć. Na tym nie skończył! Bez oporów ściągnął marynarkę, koszulę, nawet spodnie i skarpetki z butami, a to wszystko układał w kostkę przed sobą. Taki mały Skrzat a jednak ubrań troszkę miał na sobie.
Wtedy też nieco przytomniejszy uciekł odrobinę spojrzeniem na bok ze speszenia i odpowiedział ze skrępowaniem w głosie:
-Uhm... Jeszcze miałem czapkę, którą masz na sobie.
Podrapał się w tyle głowy z lekkim uśmiechem, ale i dużym rumieńcem, bo został w samych majtkach. Zupełnie nie pamiętał powodu, dla którego rozebrał się do rosołu, nie mniej Urok zadziałał aż za dobrze. Nawet teraz bezwiednie sięgnął ręką po gumkę od bielizny i planował złożyć ją w to samo miejsce, co resztę ubrań...

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 298


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Lip 19, 2018 6:03 pm

Nie podobało mu się to, że Nyuu tak bardzo naciskał i zawracał mu głowę. Człowiek, który najwyraźniej nie potrafił odpuścić... Jak i próbował sprawić, by coś działo się po jego myśli. Czarnowłosy jednak nie miał w sobie sił i chęci, by odejść albo tamtego odgonić. Więc chcąc nie chcąc, wdał się w rozmowę z uczniem...
- Strażnik to nie to samo co obrońca? - posłał mu zniechęcone spojrzenie. - Brzmi strasznie podejrzanie. Zwłaszcza ta gadka o pomocy wampirom - za nic mu nie wierzył. - O nie. Nie idę dam - przez ten moment miał wrażenie, że chłopak w ten sposób chciał go zachęcić do udania się do owej placówki. Ich cele były jednak odmienne... Skoro Aoi nie zamierzał się dać tam zaciągnąć.
- Ja nie chcę pomocy - odpowiedział lodowato. Odmówił mu wprost. Nie chciał dalej wdawać się w rozmówki z człowiekiem, na dodatek mającym świadomość, z kim rozmawia. Gdzieś w umyśle nadal paliła mu się lampka ostrzegawcza, sprawiająca zarazem, że z miejsca nastawiał się na "nie", niezależnie od słów tamtego. - Znajdź sobie innego wampira, który z radością przyjmie pomoc. Albo bezdomnego, co mnie to.
Oczywiście, że mu nie wierzył na słowo. Ciągle powtarzał, że nie jest jednym z nich i nie chciałby skrzywdzić. Dla Aoi'ego brzmiało to wręcz absurdalnie i zarazem nie do przyjęcia... Ciągle. Przez ten cały czas, gdy miał z nim do czynienia. Więc czemu ten uparciuch nie chce tego zrozumieć?!
- I niby na tej podstawie mam stwierdzić, że jesteś w porządku? - był niezbyt zachwycony. Ba, jego twarz wykrzywiał grymas niezadowolenia. W sumie, chyba ono nie opuszczało go przez ten czas rozmowy. A tamten i tak nie odpuszczał... Dlaczego? Niby chyba coś mu tłumaczył, ale nie potrafił tego zrozumieć.
W końcu to tylko człowiek, nie?
- To tak jakby powiedzieć, że... eee... niebo jest czerwone - burknął, zarazem pokazując w ten sposób, ile takie słowa mogą znaczyć... Inaczej mówiąc, nic a nic. Poruszył ostrożnie palcami, czując pod nimi zmarzniętą trawę. Przez wysoką temperaturę powietrza, lód zaczynał zanikać, nie będąc podtrzymywany przez jego moc... Jednakże sama sytuacja sprawiała, że odruchowo ponownie używał swojej zdolności...
- Ta - odparł krótko. Jeśli tak bardzo się uparł, to niech pokaże co i jak. Chociaż wątpił, by to sprawiło, że nagle zechce zrobić cokolwiek po myśl tej istoty. W końcu ciężko sprecyzować, co będzie dobrym czynnikiem do przekonania o jego dobrym zamiarze.
Czerwone ślepia skupiły się na przedmiotach wyciąganych przez Prefekta. Przekrzywił nieco głowę, uświadamiając sobie zarazem... Że wyglądał całkiem, a całkiem to zwyczajnie. Jeśli Nyuu rzeczywiście nie był wymyślny, żadnego z nich nie mógł użyć jako broni... Chwila. Aoi, jesteś debilem. Przecież prawdziwej broni by ci nie pokazał... - uniósł głowę w momencie, gdy usłyszał jego słowa....
Zamrugał ślepiami... Po czym z dziurki nosa zaczęła płynąć krew. Na szczęście lub nie, nie podniecił się widokiem prawie nagiego Nyuu. Organizm doznał już całkowitego przeciążenia, po wykorzystaniu kolejnej mocy podczas osłabienia... Poczuł zawroty głowy.
- Dobra, dobra, wierzę ci, nie ściągaj tych gaci - zwrócił się do niego szeptem. - Czy ty masz na coś chętkę? - spytał się go. Przyłożył prawą rękę do głowy. - I ubierz się. Chyba, że chcesz, bym cię wrzucił do stawu.


Moc lodu przestaje działać. Urok utrzymuje się jeszcze przez dwa posty.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Lip 28, 2018 10:37 am

Chyba każdemu zależało, aby dojść do celu. W tym przypadku nie po trupach, bo chciał wszak uratować wampira, a nie uśmiercać go! Chwytał się wszystkich sposobów, umiejętności, nadwyrężał aż za bardzo mózg, który dodatkowo zaczynał się przegrzewać bez swego zwyczajowego nakrycia. Nie mniej rzeczywiście, poszedł w zaparte, co mogło skończyć się dwojako: powodzeniem lub klęską. Ale w prawdzie w oczy zawsze tak jest. Pytanie tylko jak bardzo przybliżał się do zrealizowaniu celu czy od niego się oddalał przy kolejnych próbach. Cierpliwość nieznajomego mogła wyczerpać się na tyle, że dla świętego spokoju mógłby zaatakować. A tego scenariusza nikt nie chciałby.
Dlatego Nyuu wciąż był namolny, nie mniej naprawdę czuł się już sam coraz bardziej zmęczony ciągłym nagabywaniem. Zdecydował się wręcz nawet postawić tezę, która mogła zostać też nieco przyjęta jak groźba.
-Jak teraz nie przyjmiesz pomocy, to wreszcie stracisz przytomność. Przyjdzie ktoś, kto zrobi Ci krzywdę, a tak to jeszcze możesz mieć szansę schronić się w bezpiecznym miejscu. Piesio też może iść z Tobą.
Oh, naprawdę coraz mniej pomysłów napływało do mózgu. W dodatku próbował odpowiedzieć na każde wątpliwości i podejrzenia Aoi'ego, choć stawało się to coraz trudniejsze. Najlepszą osobą, która przemówiłaby mu do rozumu byłby dyrektor placówki. Skrzat naprawdę wiele z siebie dawał, choć obawiał się, że włożony trud spełzał na niczym. Jakby każde jego słowo zderzało się ze ścianą. Nie mniej czy ściana zadawałaby pytania i starała się dowieść wiarygodności mówcy?
-Będę szukać innych, ale Ty też potrzebujesz pomocy.
No i wreszcie pojawił się cień szansy na wykazanie się. Czarnowłosy zaproponował jedyną możliwość wykazania, że Nyuu nie uczyni mu krzywdy. Dość rychło przystał na warunek i tak oto skończył niemalże nagi przed obliczem Wampira. Nie do końca zrozumiał, czemu nie miał większych oporów przed rozebraniem się do rosołu, lecz nie przykładał do tego aż tak wielkiej wagi. Najważniejsze, aby przekonać kolegę do podjęcia pomocnej dłoni.
I tu niestety nie wszystko pasowało Wampirowi, który niby wierzył w niewinność i prawdomówność Yorka, ale miał opory by w pełni uznać to zadanie za wykonane.
-Ja? Na coś chętkę? -podrapał się w tyle głowy z lekkim rumieńcem- Sam chciałeś, bym się rozebrał. Znaczy pokazał, co mam...
Zaczął się ubierać, ale dopiero teraz ujrzał krew cieknącą z nosa wampira. Bez większych oporów namoczył ponownie chusteczki, które zbierał z innymi przedmiotami do plecaka. Przykucnął przy Krwiopijcy mając na sobie prócz majtek także spodnie i buty. Góry ubioru jeszcze nie zdążył nałożyć. Sięgnął chusteczką i przyłożył ją do nosa wampira, a potem dał, by sam sobie już trzymał prowizoryczny opatrunek. W międzyczasie na nowo założył koszulkę, marynarkę i poprawił długie włosy, które rozczochrały się na wszystkie strony świata. Lecz nim wstał, był jeszcze w kuckach i patrząc się w oczy młodzieńca powiedział łagodnym głosem przepełnionym szczerą troską:
-Co Ci szkodzi chociaż spróbować? Nie będę Cię trzymać na siłę tam, gdzie nie będziesz czuł się dobrze. Ale naprawdę będzie lepiej niż gdybyś miał rozpuścić się jak lód na słońcu. Dostaniesz na pewno trochę jedzenia, dużo cienia i oddech od natrętnych osób, które ględzą Ci koło ucha.
Na to ostatnie stwierdzenie lekko zachichotał, jednak potem wstał, cofnął się o krok, wyprostował się i utkwił już uważniej spojrzenie w Długowłosego. Czy da się w końcu namówić na swoją okazję czy naprawdę chciał iść w zaparte?
-Wiesz, ja tak mogę bardzo długo przekonywać słowami, lecz gdybyś spojrzał na własne oczy, to uwierzyłbyś prędzej niż mi. Dla świętego spokoju powinieneś spróbować, a obiecuję, że jak nie spodoba Ci się, to znajdziemy lepsze rozwiązanie. Tak zupełnie bez pomocy Cię nie wypuszczę, albo nie nazywam się Nyuu York.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 298


PisanieTemat: Re: Staw   Pon Lip 30, 2018 5:42 pm

Uniósł wysoko brwi, po czym prychnął pogardliwe, słysząc jego wyjaśnienie. Jednakże pomijając sposób, Nyuu zdołał wykonać krok do przodu i udowodnić, że jest nieszkodliwy dla niego.
- Gdzie w moich słowach był ukryty podtekst, że chciałbym cię zobaczyć nago? - warknął w odpowiedzi, zarazem czując, że zielonowłosy odważył się do niego podejść i przytknąć wilgotną chusteczkę do twarzy. Syknął, zirytowany jego śmiałością i posłał mu niezbyt przyjemne spojrzenie. - Z takiej odległości mógłbym cię zabić, dzieciaku, a ty jeszcze się przybliżasz. Aż tak ci życie niemiłe? - już teraz sam trzymał przedmiot przy nosie. Załapał w pewnym momencie, że jego ciało coraz to gorzej reagowało na temperaturę otoczenia, jednakże jego umysł ciągle odmawiał poddania się i ulegnięcia słowom Nyuu.
Pomimo tego, że był coraz to słabszy, mógł zdołać nadal zaatakować bezbronnego osobnika... W końcu, ranni drapieżnicy są bardziej niebezpieczni i mniej przewidywalni. Co innego słabość związana z tym, że temperatury letnie są beznadziejne dla wampirów.
- Nie chcę pomocy od człowieka - odpowiedział z niechęcią. - Jesteś upierdliwy, wiesz? Co właściwie cię obchodzi, co się ze mną stanie? Mogę zmienić się w proch, a ciebie nie powinno to obchodzić. Nic nie znaczę dla ciebie, a ty dla mnie - byli obcy, jakby nie patrzeć. Nadal. Nie chodzi o bycie nieznajomym, a o to, że nie łączyła ową dwójkę pozytywna relacja. Aoi nie dawał się przekonywać w żaden sposób do zmienienia podejścia. Nadal.
Z drugiej strony, raczej nietrudno było zauważyć, że przeszkadzało mu to, iż miał do czynienia z człowiekiem.
- Czemu to musi być akurat szkoła? - spytał się go. - Macie za mało uczniów, że zaciągasz mnie? - burknął. - Byłem już w Akademii, więc widziałem, co tam jest. Nie czuję wewnętrznej chęci na powrót tam - dodał jeszcze.
Nie mógł się wyzbyć wrażenia, że prefekt miał po prostu potrzebę mu pomóc... Ale nie dlatego, że rzeczywiście potrzebował pomocy, co tyle, by pomóc samemu sobie. Czarnowłosy zmrużył oczy, patrząc na niego uważnie.
- Chcesz uratować kogoś, bo nie mogłeś uratować przyjaciela? - spytał się chłodnawo. - Pomimo tego, że już kilkokrotnie ci powiedziałem, że jej nie chcę? - dodał jeszcze. Właściwie... To chciał bardziej być pewny tego, czy dobrze zrozumiał jego podejście do sprawy.
Zabrał rękę od nosa i rzucił wilgotną chusteczkę na trawę. Na jego twarzy jeszcze było widać ślady po krwi, ale wampir nie przejmował się tym. Zmusił własne ciało do zmienienia pozycji na taką, żeby móc się zbliżyć do uczniaka.
- Ludzie to kłamcy i oszuści, wiesz o tym? - powoli zmuszał swoje ciało do wstania na obu nogach. - Nie znoszę was. Ludzi. Wszystkich. Bez wyjątku. Dodatkowo mam wrażenie, że pomimo swoich słów, wystawisz mnie na wiatr - w jego głos wkradło się zmęczenie. Ja tu chyba serio zaraz padnę i zemdleję... - Pomimo tego wszystkiego, nad upierasz się przy swoim?
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Sie 04, 2018 5:43 pm

Gorzej od plującej jadem kobry. Ale nawet kobra jest istotą żywą, której trzeba pomóc, gdy jest w opałach. Niestety Bezimienny był nieustępliwy. Uparty. Groźny zwłaszcza kiedy ciało miał osłabione. Być może zaszczuty obietnicami, w które nie chciał uwierzyć, zaczął nawet grozić uszczerbkiem na zdrowiu za zwykłą chusteczkę, którą ośmielił się zetknąć z nosem Krwiopijcy. York też był nieugięty, chciał za wszelką cenę doprowadzić Czarnowłosego do ładu i zdrowia. Niestety nieufność i wspomniane wycieńczenie grały na niekorzyść Nyuu, na którego upał także zaczął źle oddziaływać.
Nie tylko fizycznie, lecz psychicznie Krwiopijca o nieznanym imieniu nie zamierzał bronić się przed prawdą uszczypliwymi czy wręcz krzywdzącymi pytaniami. Nie mniej dowiedział się, że ten osobnik uczęszczał do Akademii. Nie zdziwiłby się, gdyby dalej był na liście poszukiwanych uczniów, ale nie dlatego pragnął zabrać go stąd. Wytoczył wiele argumentów, w żadne nie wierzył rozmówca. Wolał... wolał drążyć i stawiać bardzo niewygodne pytania, mające na pewno na celu wywołanie gniewu u człowieka i zostawienie go na pastwę losu.
Jeśli chciał sprawić przykrość Prefektowi, udało mu się. Ale zamiast ujrzeć wybuch gniewu, był świadkiem przygnębienia i smutnej zadumy. Elf nie odpowiedział mu od razu na te dwa pytania dając mu do zrozumienia, że uraził go takimi tezami. Choć pewnie i tak tamten miał to gdzieś. W oczach zatańczyły słone krople łez, które pociekły ukradkiem po policzkach gubiąc się gdzieś w okolicach szyi za włosami. Jak bardzo tamtemu zależało na własnym losie, skoro odrzucał pomocną dłoń?
-Owszem... -zadrżał głos- ...chciałbym też zrehabilitować się po utracie przyjaciela, lecz przede wszystkim uchronić od kolejnej śmierci.
To, że teraz objawy wampira były jeszcze kontrolowane, to nie znaczyło, że będzie tak zawsze. Nie bez fachowego wsparcia. Albo to jego zabiją, albo to on będzie zabijać. Młodzieniec był coraz mniej wylewny we słowach, w pewnym sensie zdystansował się. Czy tego naprawdę pragnął Czarnowłosy? Odwrócenia się osoby, która mogła być jego nadzieją na coś lepszego?
-Tak.
Rzekł bardzo krótko po zmarginalizowaniu go do ludzi, których nie znosił, którzy podobno okłamali go i oszukali. Nie chciał przyjąć do siebie czystych jak krople wody spływające po stalaktytach w jaskini intencji Nyuu. Udowadniał, upokarzał się, lecz trwał dzielnie. Nie mniej wytrzymałość też miała swoje granice.
Nie odrywając oczu od Poszkodowanego ostatni raz starał przemówić mu do rozumu.
-Jakby nie spodobałoby Ci się, zawsze mógłbyś powiedzieć mi, a ja dyrektorowi, co jest nie tak. Skoro jednak nienawidzisz ludzi, to moja pomoc skończyłaby się na odprowadzeniu do pokoju i przysłania kogoś innego do pomocy do zadomowienia się. Zatem proszę, zgódź się.
Dało się wyczuć, iż mimo stania na przeciwko ledwie trzymającego się na nogach wampira, Prefekt słabł również na siłach witalnych. W przeciwieństwie do wampira jednak Nyuu nie pozwoli sobie na zasłabnięcie na oczach krwiopijcy. Po groźbach realnych do spełnienia wolał nie ryzykować. Być może Aoi przyczynił się do ostudzenia zapału poprzez bolesne wypominki, albo wręcz nieprzyjazny styl życia.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 298


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 05, 2018 1:50 am

Zbyt dużo przeszedł i zbyt wiele widział w swoim krótkim życiu, by móc zaakceptować z miejsca szczerość Nyuu. Nawet w te łzy i ciągle ogłaszaną chęć pomocy. Rzeczywistość zbyt bardzo wypaczyła jego umysł i nie potrafił zaakceptować faktu, że mogą istnieć niewinne istoty, które nie posiadały w swoich zamysłach żadnych ukrytych zamiarów. Zbyt trudne do objęcia myślami dla pokrzywdzonego małolata.
A nie... Jednak okazuje się, że Nyuu miał jakieś powody, że chciał pomóc... Miał, ale zarazem nie... I chwila, zaczął z tego wszystkiego płakać? Nie odpuścił nadal? Czarnowłosy patrzył na płaczącego prefekta, próbując zrozumieć to. Wychodziło na to, że dość proste, ale zarazem bez żadnych zahamowań, pytania były zbyt trudne teraz. Brak odpowiedzi irytował jednak zmęczonego Aoi'ego.
Przynajmniej nadal wychodziło na to, że Zielonowłosy potrzebował usprawiedliwienia dla siebie i zarazem ukojenia, w postaci pomocy wampirowi... Lecz na swoje nieszczęście nie trafił na kogoś chętnego do współpracy.
- Nie rozumiem tego - stwierdził koniec końców. - Chcesz własnego zaspokojenia? Nakarmienia duszy i umysłu świadomością? - nie rozumiał do końca spojrzenia na ową sytuację ze strony człowieka.
Jednakże jednego był pewny. Nie zrezygnował. Pomimo tego wszystkiego, że przez niego rozebrał się prawie do naga - co w sumie było przypadkiem, bo krwiopijca zdecydowanie tego nie planował - został zaatakowany słownie i usłyszał groźby od osłabionego osobnika. Aoi nie czuł żadnego oporu co do tego wszystkiego, więc i nie łagodził własnych słów. Mogły brzmieć bardzo źle, ale... Czy to czasem nie oznaczało czegoś? W końcu mógł go zignorować. Albo próbować odejść. Albo coś jeszcze innego... A tak... to wdawał się w dyskusję z nim... Zarazem dając mu możliwość przekonania go. Albo coś... Innego. Kto wie.
W końcu podszedł do niego całkowicie. Skierował głowę nieco w dół, po czym przesunął się i nachylił tak, by jego usta znalazły się przy jego uchu.
- Jesteś zbyt mało stanowczy i... - wyszeptał cicho. - Powinieneś wylecieć teraz z tekstem, że zmienisz moje spojrzenie na ludzi czy coś... - dodał jeszcze, uśmiechając się z lekka złośliwie. Odsunął się trochę, po czym uniósł prawą rękę i palcem wskazującym przejechał po jego policzku, ścierając ślad po łzie, by potem włożyć go do ust. Zdawał się być całkiem pewny siebie i w dobrym stanie... Gdyby nie to, że na jego twarzy znajdowały się ślady po jego krwi, a on sam wyglądał na takiego, który zaraz zemdleje.
Taki nieco obraz nędzy.
- Skoro jednak chcesz zaspokoić sam siebie, to załatw mi jedzenie. I lepsze ubrania - stwierdził natomiast, odwracając się już plecami do niego i udając się o kilka kroków do przodu. - Lub coś w tym stylu.
Zachwiał się nagle na swoich nogach, po czym poleciał do tyłu, padając na swój tyłek. Wydał z siebie ciche syknięcie.
- To bolało... - mruknął cicho.- A zresztą... Jestem zbyt zmęczony. Idę spać - dodał jeszcze i przechylił się na bok, koniec końców kładąc się na ziemi. Poczuł, jak coś ciężkiego ogarniało jego ciało, odbierając mu zarazem siły na wstanie.
I to było wystarczające, by przestał pilnować się przy Nyuu. Przynajmniej z pozorów...
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 05, 2018 10:03 am

Bez jakiejkolwiek chęci Aoi'ego na próżno przekonywania Skrzata.
Odsunął się, by przestać być w zasięgu jego ręki, gdy ten ściągał palcami jego słone łzy. Ewidentnie bawił się jego emocjami, drwił i szydził. Wywyższał się przy okazji pastwiąc się nad uczuciami zwykłego człowieka. Ile można znieść pogardy? Zwłaszcza, że ów wampir nie był pierwszym ani ostatnim, który kosztem psychiki Yorka podbudowywał swoje ego, jakie ono by nie było. Na pewno osłabione i zmęczone przy takim skwarze, a co jeszcze kryło się w głowie Krwiopijcy... tego nie zdoła zgadnąć zwykły człowiek.
Nie odpowiadał już na żadne pytania oszczędzając siły, by wykorzystać je dla kogoś innego, skoro ten osobnik nie zamierzał dać sobie pomóc. Wszystko słyszał i notował w głowie, lecz z wesołego Skrzata pod wpływem aroganckiego wręcz Czarnowłosego stał się milczącym słuchaczem. Nawet jak ten szydził i sam ironizował, co powinien mu rzec jeszcze Nyuu, by BYĆ MOŻE dał się przekonać. W pewnym momencie nawet zignorował i zmieszał z błotem Elfa, gdy stwierdził, ze dla zadbania o swoje sumienie niech przyniesie mu jedzenie i ubrania. No tak, skoro nienawidził ludzi, to nimi pomiatał jak pionkami na szachownicy, czyż nie?
Nie skomentował też jego upadku ani dosadnego stwierdzenia o drzemce. Patrzył się jedynie smutno i trawił wszystko w ciszy. Krwiopijca wreszcie zrobił coś dobrze - udał się na spanie dla regeneracji. Ale czy dla takich jednostek, zagubionych, drapieżnych, dufnych jest jakaś szansa na pomoc? W tej chwili Prefekt mógłby na przykład spróbować wstrzyknąć mu środek na senny czy związać, ale skoro wszystko wyłożył przed wampirem i nie widział niczego groźnego, mógł pozwolić sobie na relaks.
A co uczynił Nyuu? Stał jeszcze chwilę nad leżącym, po czym wycofał się o kilka kroków, aż natknął się plecami na pień drzewa, które dawało jeszcze cień wampirowi. Nieświadoma sprzymierzeńczyni Stara Jabłoń dodała odrobinę otuch po przegranej batalii o ratunek dla zabłąkanej duszy. Odwrócił się do niej przodem i zadarł głowę aż do jej rozległej korony. York na moment zmrużył powieki i wsłuchiwał się w szum liści. Tylko przyroda dawała mu potrzebne ukojenie, choć też nie czyniąc niczego złego naturze.
-Proszę Cię, Joanno. Daj im jak najwięcej cienia.
Wyszeptał cicho otwierając załzawione oczy. Im, czyli zarówno wampirowi jak i jego pupilowi. Nie zapominał o Kirze, która chyba byłaby bardziej chętna do współpracy niż jej Pan. Przylgnęła drżąca dłoń Nyuu do kory drzewa i po krótkiej ciszy na moment odwrócił się za wampirem, którego zostawił wreszcie we świętym spokoju.

***
Po przebudzeniu się Aoi nie tylko był w cieniu, lecz pod jasnym baldachimem - takim wysokim na metr od ziemi. Prowizoryczny namiot był wąski, ale na tyle długi, że zmieścił się pod nim przerośnięty psiak, który chronił swego Pana od strony głowy. Miała przy sobie miskę z wodą i kilka kości z kurczaka. Na wysokości tułowia znajdował się plecak z ubraniami z ciuchlandu (upranymi!) oraz mała torebka, która była lodówką turystyczną. W środku bowiem znajdowały się dwie wkładki ze zamrażalnika, które utrzymywały temperaturę bliską zeru dla dwóch woreczków z krwią. Jeden z wampirzą, a drugi z ludzką. Ta druga zawierała świeżą krew typu A ... należącą do Nyuu.
A skoro o nim mowa, obecnie siedział po turecku w nogach Czarnowłosego i wcinając z wolna babeczkę z czekoladą pilnował nie tylko śpiącego nowego właściciela namiotu, pieska, wejścia do namiotu, ale i małego wózka na kółkach, w którym przytargał to wszystko. Nie miał na sobie już mundurku, tylko bezrękawnik i krótkie spodnie obnażające jego niezbyt wygimnastykowane ciało. W milczeniu też analizował dane w tablecie, jakie znalazł w bazie zaginionych uczniów. Tak jak przypuszczał widniało na nim zdjęcie dotąd bezimiennego wampira, i choć zdołał poznać jego imię, nie będzie korzystać z tej wiedzy. Zielonowłosy w zasadzie czekał na pobudkę, nie zamierzał samodzielnie budzić zmęczonego wampira. Nie dało się dostrzec uśmiechniętej buźki, bo Elf wcale nie był szczęśliwy.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 298


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 05, 2018 4:02 pm

No to takiego rozwoju sytuacji zdecydowanie się nie spodziewał... Najpierw drzemka w upale i przestanie pilnowania się, a potem...
Momentalnie otworzył oczy, po czym zacisnął dłonie w pięści, odczuwając zarazem zdezorientowanie. Nie zauważył momentu, gdy zasnął, ale... Co tu się... - widok zadaszenia sprawił, że na początku wystraszył się. Dopiero po paru sekundach wyczuł nadal znajomy zapach otoczenia, Kirę i...
Chwila, a ten co tu jeszcze robił?
Czarnowłosy podniósł się ostrożnie do pozycji siedzącej, rozluźniając zarazem dłonie, by móc oprzeć się na nich, gdy podnosił się. Czerwone oczy wbiły się w zielonowłosego człowieka, po czym rozejrzał się na szybko. Pogłaskał jeszcze wilczycę po futrze, po czym szybko zmienił pozycję tak, by znaleźć się około pół metra przed człowiekiem. Wpatrywał się w niego z ostrożnością, po czym nachylił się do przodu tak, by zobaczyć do góry nogami, na co patrzył teraz Nyuu na tablecie.
- Co to?
Zmrużył nieco oczy, jakby próbował zrozumieć, w co się wpatrywał, po czym odsunął się, przecierając zarazem oczy. Nie wiedział, ile spał, ale nie czuł się specjalnie lepiej niż wcześniej. Może tyle co dzięki cieniowi nie czuł się, jakby miał zaraz odlecieć... I to dosłownie.
- To twoje? - uniósł rękę i kciukiem wskazał w górę, na... namiot? Chyba to.
Zdecydowanie nie wiedział, co myśleć o tym wszystkim. Nie spodziewał się, że... chłopak postanowi to ciągnąć dalej i rzeczywiście coś zrobić, a nie zostawić wampira, który nie ukazywał swoim zachowaniem chęci do jakiejkolwiek współpracy. Jednakże uparł się bardzo... I nawet pozostał tutaj. Chyba, że miało to jeszcze jakiś ukryty cel... Ale czarnowłosy już nie wiedział, czy mógłby mieć od czynienia z jakimś strasznie skomplikowanym planem... Czy może pierwszy raz w życiu natrafił na naprawdę dobrą osobę.
- Nie musiałeś - dodał jeszcze, siadając już normalnie i kładąc ręce na kolanach. Ponownie rozejrzał się, tym razem rejestrując paczek ubrań... I niedużą lodówkę? On to wszystko przytachał? - czuł się dziwnie nieco. Nieznane zachowanie, chęć niesienia pomocy... za jaką cenę? Zdradził mu wcześniej motywy...
Tyle, że na ile chciał je realizować?
- Nadal pozostajesz przy swoim zdaniu? - spytał się go jeszcze, starając się zamaskować niezdarnie faktu, że swoją postawą zdradzał, iż nie wiedział, jak zareagować na to wszystko. Sięgnął po przenośną lodówkę i z łatwością postawił ją przed siebie. Wyjął jedną z wkładek z zamrażarki i położył ją na futrze wilczycy. - To krew? Skąd ją masz? - wyjął jeden woreczek i obejrzał go. Jeśli znajdowały się tutaj jakieś oznaczenia... Cóż, nie zwrócił na nie zbytnio uwagi.
Gwizdnął bardzo cicho i wymamrotał słowa takim tonem głosu, że człowiek nie był zdolny wychwycić tego. Kira momentalnie poderwała się i wylazła z namiotu... Po czym wyłoniła się z drugiej strony, szturchając Nyuu łbem. Jeśli będzie mogła, wciśnie mu się pod pachę. Czarnowłosy natomiast odwróci się plecami do chłopaka.
- Smacznego - burknął cicho. Wbił dwa palce w worek, delikatnie rozrywając go, po czym przyłożył do ust i przechylił gwałtownie głowę, by wypić wszystko za jednym zamachem. Odłożył worek koło siebie i przetarł usta.
Po czym nagle odczuł przeraźliwy ból.
Jego źrenice gwałtownie rozszerzyły się, a serce bić zbyt szybko. Brzuch przeraźliwie zaczął go boleć, a żołądek prawie, że palić. Momentalnie wyleciał z namiotu, na słońce, po czym padł na kolana i pochylił się, wkładając dwa palce głęboko do gardła. Wolną ręką uderzył o ziemię. Był skupiony na tym działaniu, że nawet nie słyszał, jak Kira zaczęła skomleć i ruszyła od chłopaka do niego. Cholera, cholera, cholera - przemykało mu przez myśl. Znał to uczucie. Zbyt dobrze je znał.
Jego organizm odrzucał ludzką krew.
A on nie zawsze pamiętał o tym.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Sie 08, 2018 5:56 pm

Nie patrzył ile minęło czasu, zapatrzony w notatki szkolne, które był skąpe w wiadomości, próbował coś więcej wywnioskować o śpiochu, który ocknął się i niemal bezszelestnie zakradł się aż do chłopaczka z elektroniką. Jakoś dwa miesiące temu też zadawał to pytanie, gdy dostał dofinansowanie od dyrektora i właśnie taki gadżet. Miał ułatwiać pracę Prefektom, co nie zawsze przekładało się na rezultaty. Jak na załączonym obrazku - Czarnowłosy pochylony nad jego kolanami.
-Tablet.
Odpowiedział skromnie, zdawać się mogło, że nie próbował już sobą zakłócać mu spokoju. Choć dalej siedział w namiocie... Nyuu zamierzał tylko poczekać na przebudzenie kolegi, opowiedzieć mu pokrótce o fantach, jakie mu wręczył i... skoro nie znosił ludzi, dlaczego miałby tolerować Yorka?
Lecz odrobinę zdystansowane nastawienie Prefekta przełamały kolejne stwierdzenia i słowa wampira. Czyli jednak rzucał słowa na wiatr? Myślał, że jak rzuci wyzwanie trudne do zrealizowania, to Zielonowłosy się wyprze wampira? Nie, chciał go ocalić od śmierci, nawet gdyby dalej upierał się przy zostaniu wolnym strzelcem.
-Właściwie... to już Twoje.
Namiot, plecak z odzieżą z drugą szansą, lodówka, a nawet wózek. Zdecydował, że mu go zostawi, bo jak biedny wszystko to przedźwiga, jak zechce opuścić te rejony? Przydatny wózek, i to bardzo! Mógł naraz wziąć spory bagaż i mieć święty spokój z gonieniem tam i z powrotem. Jak Nyuu przy rozkładaniu obozowiska. Tak czy siak... odrobinkę uśmiechnął się widząc, że prezenty całkiem spodobały się Czarnowłosemu. Jego nieporadność w zachowaniu była wręcz urocza, nie mniej nie naśmiewał się z niego. Nie wiadomo, jak okrutnie traktował go do tej pory los, może naprawdę stracił zupełną wiarę w kogokolwiek.
-Cóż...
Schował odrobinę głowę w ramionach, nieco speszony. Sam nie wiedział, czy powinien na siłę zaciągać wampira tam, skąd już uciekł. Musiał być powód, dla którego nie zamierzał wracać, do wydawało się, ostoi dla Krwiopijców. Może to przez zasady, jakie tam panują? Nie było nic intrygującego w aktach ucznia, jedynie wiadomość, że przebywał krótko i że ma status zaginionego.
-Z Akademii, od pielęgniarki.
Tak znów szczerze odpowiedział na temat krwi, którą badał już wygłodniały młodzieniec. Nic dziwnego, nastawiony na tak długie działanie słońca miał prawo zregenerować nie tylko siły, ale i ubytki. Jeszcze jego tajemnicza zdolność mrożenia otoczenia sprzeciwiała się upałowi i skwarowi, który dalej nie odpuszczał.
-Ale to ja powinienem powiedzieć Ci smacznego, hihi!
Zawołał ku koledze o wiele weselej, bo nagle znikąd Kira tak słodko się tuliła i pchała pod pachę, że musiał ją wynagrodzić za pogodne nastawienie. Pogłaskał wielokrotnie po łebku i po grzbiecie, a jej łeb położył sobie na udach. Taka przerośnięta, kochana psina! Po boczku obowiązkowo także potarmosił, miała piękne, zdrowe futro i węglowe spojrzenie bez mgły.
Pan o nią dbał bardziej niż o siebie.
Przełom i w tej dziedzinie nastąpił, gdy Czarnowłosy zdecydował się poczęstować również krwią, która musiała mu pomóc. A... a co jeśli nie? Bowiem już niedługo po pierwszych, łapczywych łykach dopadło go coś dziwnego. Nie był w stanie przełknąć tego, co w siebie wpompował. Zielonowłosy wraz z jego przyjaciółką Kirą ruszyli na odsiecz, lecz co mogli zrobić?
-O rety! Najmocniej przepraszam!
Przeraził się nie na żarty. Przykucnął obok Poszkodowanego na tyle blisko, że zaczął poklepywać plecy wampira, żeby wypluł z siebie to, co go dławiło i raniło. Skąd mógł wiedzieć, że krew Nyuu jest dla niego toksyczna?! Naprzemiennie masował lub poklepywał, przejęty i wstrząśnięty. Jeśli Aoi nie życzył sobie pomocy, to stanie z boku i oplątując sobie ręce ze zgryzoty będzie przepraszać po trzykroć.
-Przepraszam! Tak mi przykro, nie wiedziałem, że tak źle przyjmiesz moją krew... Naprawdę to nie było zamierzone! Przepraszam, przepraszam, przepraszam!
Wrócił szybko do namiotu, z którego wybiegł z kurtką, z której zrobił prowizoryczny parasol nad wampirem, dając mu chociaż odrobinę cienia. York był rozdygotany już samym widokiem kondycją Aoi'ego, nie mówiąc o tym, że jak zobaczy wyplutą krew... aż sam usiądzie na trawie i zawróci mu się w głowie. Nic poważnego, nie mniej... nie mógł patrzeć nawet na własną krew, a co dopiero na zwymiotowaną.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 298


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Sie 10, 2018 7:36 pm

- To widzę - odpowiedział niechętnie, zarazem kompletnie nie robiąc sobie niczego z tego, że całkowicie naruszył przestrzeń osobistą Nyuu. - Chcę wiedzieć, co robisz na tym tablecie - dodał jeszcze, próbując dostrzec, co znajdowało się na odwróconym obrazie. Nie potrafił zrozumieć jednak, na co właściwie patrzył. Zmrużył nieco oczy, rozważając przez moment, czy nie zabrać mu tego urządzenia, ale odpuścił i odsunął się.
Uniósł nieco brwi, słysząc odpowiedź zielonowłosego.
- Hę? - zdecydowanie nie rozumiał tego... I zarazem czuł się z tym niepewnie, ponieważ po krótkim zastanowieniu, wychodziło na to, że Nyuu chciał mu to wszystko dać... I to tak bezinteresownie. Nie wychodziło na to, by to był straszliwy plan, mający na celu wkupienie się w jego łaski. W końcu, czarnowłosy nie miał niczego do zaoferowania. Tyle, że... Dziwna to była myśl, że otrzymał to wszystko, bo ktoś zdecydował się mu to dać, bez niczego w zamian... Nie licząc tej chęci niesienia pomocy.
Nie wiedział koniec końców, co planował Nyuu. Ani tego, czy zrezygnował ze swoich planów związanych z Akademią czy też nie. Czarnowłosemu jednak nie chciało się drążyć w to teraz, jego uwagę bardziej odwróciły fanty, które otrzymał na teraz.
- Wróciłeś... - popatrzył na niego uważnie. Czy ja dobrze rozumiem, że sam wrócił do szkoły, zorganizował krew, te wszystkie przedmioty i przylazł tutaj...? - pomyślał, z niemałym niedowierzaniem. - Dziwak - mruknął prawie niesłyszalnie. Zdecydowanie nie było to łatwe do zaakceptowania. Zachowanie człowieka było dla niego coraz to mniej logiczne.
Mimo to, zdecydował się nie wnikać w to wszystko dalej, mając wrażenie, że i tak nie zrozumiałby tego wszystkiego. Pozostawiając Kirę z nim, zdecydował się na skonsumowanie tego wszystkiego. Nie zamierzał rozczulać się nad tym wszystkim i przejść do rzeczy. Międzyczasie wilczyca warczała zadowolona dzięki działaniom Nyuu. Wychodziło na to, że podobało się jej takie traktowanie i nie zapowiadało się na to, by miała nagle zmienić swoje podejście.
Wampir jednak nie zdołał przyjąć krwi. Organizm momentalnie zbuntował się, a on... Cóż, on zmył się z namiotu i próbował zwrócić ciecz z powrotem. Ból, który ogarnął jego ciało jedynie nasilał się. Czuł się osłabiony, przez co jego samopoczucie legło w gruzach. Nie zwracał nawet uwagi na to, co wyczyniała pozostała dwójka. Jego uwaga była skupiona tylko na jednym zadaniu - pozbycia się trucizny z ciała.
W pewnym momencie przechylił się na prawą stronę i runął na ziemię, ciężko oddychając. Nie zdołał wszystkiego zwrócić, ale ta część, która została w nim, nie była duża, by nie zdołał nic zrobić. Jednakże ból nie znikał. Przyłożył jedną rękę do brzucha, a drugą do ust.
- Nic mi nie jest - wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk, po czym... postanowił próbować wstać ponownie na nogi. Przynajmniej tyle, co zdołał podnieść się do pozycji siedzącej.
Wyglądał na zmęczonego. Krew należąca do Nyuu spływała mu z kącików ust, a oczy wydawały się być podrążone. Jego twarz wykrzywił grymas niezadowolenia.
- Jakby co... nic nie widziałeś - warknął nagle. Zdecydowanie nie był w nastroju. Nawet nic nie robił sobie z tego, że zielonowłosy nie wyglądał na takiego wesołego co zwykle. Ale... Czarnowłosy nie wyglądał na wkurzonego na owego osobnika. - Nic a nic... - odwrócił się, spoglądając na namiot... Gdzie pozostała druga torebka krwi.
Jeśli jednak zielonowłosy zdecyduje się na dotknięcie go ponownie, wampir wyda z siebie zdenerwowane warknięcie. Nie. Jeśli zdecyduje się nawet odezwać, zostanie uraczony tym... A dodatkowo, Aoi rzuci się na niego, przygwożdżając do ziemi. Był zły... na siebie, za okazywanie publicznie słabości.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Staw   Pon Sie 13, 2018 5:33 pm

Chłopak nie za bardzo wiedział, co rzec, żeby nie przestraszyć lub zdenerwować wampira, któremu starał się pomóc. Mógłby źle odebrać intencje Prefekta, już kilka razy nie zinterpretował tak słów Skrzata, jakby sobie tego życzył właściciel. Nieopatrzne określenia lub niedoprecyzowanie robiły swoje.
-Eeto... aktualne informacje ze szkolnej stronki. I niektóre archiwalne.
Nie za bardzo umiał kłamać, dlatego musiał dopowiedzieć o "archiwum", żeby nie wyjść na kłamcę. Tam właśnie znalazł dane o Aoi. Nie było tego wiele, ledwie kilka linijek. Jakby ten, kto spisywał opinię, nie za bardzo znał się na swojej pracy, albo nie chciał spędzać nad każdym uczniem więcej niż pięć minut. Stąd też nie wiedział o tym, że Czarnowłosy nie mógł pić ludzkiej krwi. Fakt, York był dziwakiem, toteż nie obraził się na ciche podsumowania. Najważniejsze, by ulżyć choć trochę Krwiopijcy, który przez krew Nyuu obecnie walczył o to, by oczyścić organizm z toksyny. Nie zdołał poklepać go po plecach, ewidentnie nie ufał Zielonowłosemu. Mimo wszystko trzymał dalej nad nim rozłożoną kurtkę, by chociaż słońce nie doskwierało tak mocno. Podkrążone ślepia, jego mimika i słowa nie napawały optymizmem.
-Może wrócim-...?
Nie zdążył dokończyć, gdy już został zaatakowany i przyparty plecami do ziemi. Nad sobą miał zdenerwowanego i zdesperowanego Czarnowłosego, który warczał i przewiercał go świdrującym wzrokiem. Elf zadrżał odrobinę, bo nie spodziewał się czegoś takiego ze strony umęczonego kolegi. Przecież on nic nie powie! Zachowa to dla siebie.
-N-nic nie widz-działem... przepraszam...
Wyszeptał z lekkim łkaniem naprawdę żałując, że zakłócił mu spokój i w jakiś sposób wprowadził go w gniew. Nie wiercił się gwałtownie, lecz rzecz jasna próbował wyswobodzić się. Patrzył się błagalnie na Aoi, nie chciał mu niczego złego zrobić. Może widząc niewinność Yorka zrozumie, że ten jegomość nie jest jednym z tych, których mógł szczerze nienawidzić za gwałtowność i zło.
Jeśli zostanie wypuszczony, Nyuu ostrożnie podźwignie się i zostawił kurtkę na trawie, a że był poturbowany i zmęczony swoją bezradnością wobec Cierpiącego powolutku poczłapie w stronę drzewa, wcześniej zahaczając o namiot, w którym zostawił tablet. Pogłaskał delikatnie Kirę po łebku, a nawet kucnie przy niej i podrapie za uchem z bladym uśmiechem.
-Mając Cię za przyjaciela, Twój Pan ma wspaniałe towarzystwo. Najgorzej będąc zdanym tylko na siebie...
Pomiział ostatni raz przerośniętego psiaka, a Długowłosy podszedł pod wspomnianą Joannę. Było mu naprawdę przykro, że Czerwonooki nie mógł poprawnie funkcjonować nawet wśród wampirów. To musiało być okropne. Zdał sobie sprawę, iż nietypowa dolegliwość Czarnowłosego musiała wpłynąć na jego los. Na to, że został jedynie z Kirą. Że odgrodził się od innych, bał pokazać się słabość, na co reagował agresją. Nyuu nie pozwoli mu samotnie podróżować przez życie, jednak też nie mógł narzucać swojej woli. Skrzat siedział więc pod drzewem i zerkając na namiot próbował wymyślić złoty środek. Eh, ale on był taki zły w myśleniu...

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 298


PisanieTemat: Re: Staw   Wto Sie 14, 2018 10:34 am

Tym bardziej zdawał się być zainteresowany niedużym urządzeniem, które zajmowało uwagę Nyuu. Przechylił się bardziej, próbując dostrzec to coś, zanim odsunął się całkowicie.
- Coś ciekawego? To gazetka? - zdecydowanie nie wiedział i zarazem nie rozumiał, co przeglądał zielonowłosy. No bo... Jeśli nawet zdoła jakimś cudem dostrzec, to i tak nie zrozumie, bez odpowiedniego wytłumaczenia. Jednakże...
Sytuacja pogorszyła się na nowo. Zachowanie czarnowłosego było odruchową reakcją na to, co miało miejsce wcześniej. Osłabiony organizm to jedna sprawa, ale to zarazem wpływało na umysł młodego wampira. Okazanie słabości i to przy człowieku sprawiło, że rzucił się na niego, przygwożdżając do ziemi. Czerwone ślepia wpatrywały się w jego twarz, wyraźnie oczekując jego reakcji na to.
Dopiero jego słabe słowa i sam wygląd, sprawił, że nieco się opamiętał i odsunął się od niego, wypuszczając zarazem. Zacisnął dłonie w pięści, zarazem odwracając wzrok. Tak... Zdecydowanie nie był zły na Nyuu. Jednakże nie powiedział o tym na głos już. Warknął jednak raz, po czym zasłonił dłonią usta, wyraźnie powstrzymując się od wymiotów. Jego ciało było zmęczone tym wszystkim, a umysł nie był wcale w lepszym stanie. Siadł na tyłku i podciągnął do siebie kolana, zarazem chowając twarz w nich. Starał się zebrać umysł, by zdołać się opanować i nie szaleć ponownie. Negatywne emocje buzowały w nim, wyraźnie szukając wyjścia.
Uderzył dłonią w ziemię, po czym zerwał się na obie nogi, spoglądając ku wodzie. Nie reagował na to, co robił zielonowłosy, jedynie patrzył tam, stojąc niemalże bez ruchu. Kira natomiast odwróciła łeb, wpatrując się w Nyuu. Była zadowolona z takiego traktowania, dlatego też, gdy chłopak ją zostawił, odwróciła się w jego stronę i podeszła do tego samego drzewa, co on.
Wampir stał tak w jednym miejscu przez kolejne kilka minut, zanim ponownie poruszył się.
- Tu masz rację. Najgorzej jest, gdy pozostaje się całkowicie samemu - odwrócił się, spoglądając w kierunku chłopaka. Specjalnie wypowiedział swoje słowa na głos, by prefekt mógł go usłyszeć. - Chociaż mało kto zdaje sobie z tego sprawę - ruszył się, idąc najpierw do namiotu. Stamtąd zgarnął drugi z woreczków krwi, po czym zjawił się tuż przy zielonowłosowy, zarazem kucając przy nim. Aoi nadal wyglądał na zmęczonego, ale nie pokazywał po sobie złości.
- Tutaj też jest twoja krew? - spytał się go, machając delikatnie pakunkiem.
Szkarłatne oczy były skupione na nim uważnie.
- Nie chcę powtórki z wcześniej. Już wystarczająco się źle czuję - burknął, odwracając wzrok.
Usiadł na ziemi, kładąc krew na kolanach, po czym wydał z siebie ciche westchnienie.
- Nie wiem co planujesz, ale jeśli rzeczywiście upierasz się nadal przy swoim, musisz mieć spore pokłady cierpliwości. Nie spodziewaj się, że ktoś cię pokocha i zaufa od razu po zaledwie kilku godzinach znajomości. Życie tak nie działa - odwrócił głowę, patrząc na niego. - Nawet zwierząt tak szybko nie oswoisz, a co dopiero wampira, który prędzej potraktowałby cię jak pożywienie niż rozmówcę.
Zaczął się bawić włosami. Czuł pomiędzy kosmykami zaschniętą krew, ale niezbyt przejmował się tym. Przyzwyczaił się do tego. Jak zawsze...
Odwrócił się do niego plecami. Wzdychając zarazem. Niespecjalnie palił się do rozmowy dalej. Właściwie... Po prostu nie miał o czym gadać z tym człowiekiem. Dla niego nie istniały wspólne tematy, a do tego, właściwie nic sensownego nie usłyszał od niego, jeśli chodziło o cały powrót. Mam ulec? Czemu? Nie widzę powodu - nie chciał się w to bardziej angażować. No bo... Nawet jeśli się podda i doprowadzi do spełnienia celu Nyuu, co będzie dalej? Zostanie zmuszony do rozstania z Kirą? Będzie nagle rzucony wprost do nieznanego środowiska ludzi i wampirów, by radzić sobie sam? Osoba, która od tak dawna nie miała do czynienia ze środowiskiem? Aoi wiedział, że nie dałby sobie radę sam, a nikt nie zechciałby prowadzić go za rączkę wszędzie.
O ile ktoś miałby do czarnowłosego wampira cierpliwość.
- Nie widzę tego. Po prostu nie widzę. Ty masz swoje życie. A ja go nie mam - odwrócił się na moment i posłał mu ponure spojrzenie. - Chociaż w sumie... Moje pójście z tobą może skończyć się wypisaniem z tej całej szkoły - przekrzywił głowę, rozważając ową opcję. - Przynajmniej zakończyłoby to parę problemów - przechylił ją teraz na drugą stronę. Nie wierzył w to, że będzie mógł tam przebywać normalnie. No i przede wszystkim... Nie zamierzał rozstawać się z Kirą.
Nie znajdowała się ona daleko, więc wyciągnął rękę i pogłaskał ją po głowie. Wyglądał już na o wiele bardziej spokojnego niż wcześniej.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Sie 15, 2018 2:20 pm

Nic nie rzekł więcej o tablecie, skradanie się Czarnowłosego nieco zaburzyło mu przestrzeń osobistą, na co reagował lekkim rumieńcem. No krępował się no! Powiedzieć więcej, że wertowało się pliki w poszukiwaniu dokładniejszych analiz chłopaka? Przecież tamten to mógłby nie darować mu podchodów, lecz naprawdę zależało mu na Rubinookim. A skoro nienawidził ludzi, próbował pozyskać informacje na własną rękę.
Jednak dobre intencje nie są wystarczające. Potrzeba czasu, kwalifikacji, być może pewnego podejścia do sprawy, a Nyuu brakowało wszystkiego po trochu. Nie powinien na przykład lekceważyć lub niedosłyszeć niektórych słów, bowiem później to człowiek leżał na ziemi przygnieciony wzburzoną z gniewu siłą Aoi. Stąd ewakuacja pod drzewo i zamyślenie. Kira przyszła mu towarzyszyć, ale dopiero głos osłabionego, lecz dalej silnego wampira znad głowy sprawił, że uniósł wzrok do góry i spojrzał na Czarnowłosego z wyraźnym zdumieniem. Słyszał, co on mówił do pieska? Na to wyglądało. Nawet odrobinę rozpogodził się, choć nie zależało mu teraz na sobie, tylko na wampirze. Ah, naprawdę wiele by dał, by przestał mieć urazę do ludzi.
Na pytanie o woreczek z krwią, odpowiedział natychmiast.
-Nie, tam jest wampirza.
O taką poprosił pielęgniarkę, którą zastał w pokoju. Z akt wynikało, że ów uciekinier nie odżywiał się jak większość jego pobratymców. Zwierzęcej krwi też się nie podaje, więc pozostała jedynie drogą dedukcji opcja z posoką wampirzą.
-Zrozumiano.
Potaknął szczerze. Kto powiedział, że Prefekt to ten, który pozjadał wszystkie rozumy? Nyuu to wciąż młoda istota, która się uczy. Nie wiedział, jak długo Aoi stąpał już po padole ziemskim, lecz wbrew swojej awersji do ludzi - podzielił się z nim swoimi przemyśleniami. To bardzo miłe, zważywszy, że jak wspomniał wampir mógł po prostu zrobić z niego pożywienie. No, może nie stricte z Nyuu, skoro nie mógł przełknąć jego posoki, lecz zrozumiał przesłanie.
Nie przerwał mu też rozmyślań przeprowadzanych w ciszy, gdy najwyraźniej Krwiopijca główkował nad swoim losem. Być może York zaszczepił w nim chęci, albo wręcz przeciwnie, stąd jego kolejne słowa nacechowane głównie negatywnie. Zielonowłosy wpatrywał się w towarzysza i starał się zrozumieć jego punkt widzenia. Przynajmniej był taki progres, że zechciał odwiedzić Akademię, choć cel był inny od zamierzonego przez ucznia. Cóż... czy to aż tak źle?
Dalej siedząc wspólnie na trawie odezwał się w ten sposób, z żadną nutą pretensji w głosie. Bo nie miał żadnych pretensji.
-Najwięcej zależy od Ciebie. Nie mniej wstawię się za Tobą u dyrektora, więc proszę nie przekreślaj jeszcze szansy. Nawet jeśli nie zostałbyś w Akademii, to i tak chciałbym móc zapewnić Ci inne, bezpieczne schronienie. I dla Twojego pupila także.
Oświadczył człowieczek, który nie mógłby żyć ze świadomością, iż swoim postępowaniem unieszczęśliwiłby wampira. Ważne, by podreperował swoje spostrzeganie na świat, by nie było ono w ciemnych kolorach. Czy uzdrowienie duszy nastąpi w Akademii czy poza nią, Nyuu było obojętne. Wiedział, iż na rezultaty będzie trzeba czekać długo, być może nawet do tego czasu chłopaczek postarzeje się na tyle, że sam będzie potrzebować pomocy. Lecz czy i teraz w młodym wieku odrzuciłby wsparcie? Jeśli miałby podobny los do Aoi, a podejrzewał, że przeżył niejedno piekło, to kto wie...
-A właśnie... czy... czy mógłbyś się przedstawić? I powiedzieć też jak wabi się Twój piesek? Jeśli oczywiście chcesz.
Uśmiechnął się lekko. Mógł już o wiele wcześniej zapytać o miano, lecz wtedy nie zyskał ani trochę zaufania. Teraz też nie był pewny, czy nie zapytał za wczas. Aoi wspominał, że nie można mieć wszystkiego od razu. Mimo wszystko wolałby móc już wymawiać jego imię na głos, bo z zapisu wynikało, że jest ono naprawdę dźwięczne i melodyjne. I nie musiałby kryć się z tym, że już poznał jego miano.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 298


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Sie 17, 2018 7:42 am

Wampirze zmysły były wyjątkowo czułe, nieprawdaż? Zwłaszcza te, które należały do wampirów wyższej krwi. Dlatego też czarnowłosy nie miał problemu z wyłapaniem jego wypowiedzi i odniesienia się do niej samej. W dodatku miał jakieś takie wrażenie, że powinien zrobić akurat taki, a nie inny ruch.
Jednakże... Na wieść o drugim rodzaju krwi, zrobił na początku naprawdę zaskoczoną minę, po czym popatrzył na niego, nieco zdębiały.
- Po jaką cholerę przyniosłeś dwa rodzaje krwi? - nie potrafił tego zrozumieć. Zrozumiałby, gdyby były dwie ludzkie... Ale czemu mieszanka? Czym właściwie się wtedy kierował Nyuu, gdy wybierał? Sam nie potrafił znaleźć jakiegoś sensownego wyjaśnienia co do tej sprawy i jego logiki. Mimo to, zdecydował się na spożycie jej... Później. Zdecydowanie później.
Uniósł nieco brwi, słysząc słowa tamtego.
- Zdecydowanie cię nie rozumiem... - wymamrotał cicho. - Naprawdę nie... - wstawienie się za nim? W sumie, czy powinien się dziwić po tym wszystkim, co zielonowłosy deklarował? Niby nie... Chyba nie. Sam już nie wiedział, zaczynał się w tym gubić. Przełknął ślinę. Skup się. Naprawdę, skup się. Starał się upomnieć siebie w myślach, by nie zacząć samemu nagle wydziwiać.
Posłał mu lekko zniechęcone spojrzenie.
- Te, co to za żądania? - zwrócił się do niego. - Nie podoba mi się. Jakbyś nie mógł normalnie zapytać - czarnowłosy niezbyt wydawał się być zachwycony. - Aoi. Po prostu Aoi - nie posiadał nazwiska. Ani niczego takiego. - To nie piesek. To wilk. Wilczyca. Kira - podrapał ją za uchem. - Aż dziwne, że założyłeś z góry, że to jakiś zwykły pies.
Nachmurzył się... Ale zarazem najwyraźniej nie miał nic przeciwko, by wyjawić swoje miano.
- Nawiasem mówiąc, jeśli nie będę mógł mieszkać z Kirą, nie zamierzam być w tej szkole - zwrócił się po krótkiej chwili do chłopaka. Może lepiej nakreślić z miejsca? Nie wiedział. Ale jednak postanowił się odezwać na ów temat. Nie zamierzał pozostawiać jej, bo jakiś regulamin czy postarzały facet zabraniali tego.
Wstał z miejsca i skierował bez słowa się do namiotu. Tam schował się i dorwał się do drugiej dawki krwi, tym razem wypijając ją spokojnie. Nie przejmował się temperaturą cieczy. Nie miało to dla niego żadnego znaczenia. Ważniejsze było to, że pożywienie tym razem dodało mu siły, a nie odebrało. Nadal czuł mdłości po poprzedniej dawce, a ból dawał się we znaki. Na szczęście lub nie, powoli to zanikało.
- Kiedy chcesz załatwić tą całą sprawę? - wychylił się z namiotu, spoglądając na uczniaka.
Właściwie, czy czasem wampira nie wywalą z miejsca za to, że wygląda prawie jak przybłęda? W końcu stroju nie zmienił, a i tak wyglądał - czy czuł się - tragicznie.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 19, 2018 8:01 pm

Czyżby został nakryty, że jednak coś nieco wie o wampirze? Inne rodzaje krwi... właściwie to nie wiedział, jak z tego wybrnąć, dlatego jedynie wybąknął:
-Eeto...
Zmieszał się kompletnie, najważniejsze jednak, że wampir zdecydował się zaufać na tyle, by skosztować drugiego woreczka. Pytanie tylko czy znów czegoś nie przekręcił w rozszyfrowywaniu lakonicznych notatek. Albo czy po podaniu krwi Czarnowłosy nie stanie się agresywniejszy. Naprawdę nie chciał, aby kolejny Prefekt wkroczył do akcji, i tak o zaufanie tego osobnika będzie bardzo trudno.
-Oj, to nie miało zabrzmieć jak żądanie. Wybacz proszę, Aoi.
Spuścił głowę na znak pokory. Gdzie by śmiał wyciągać zeznania? Po prostu... jakoś tak sklecił niefortunnie słowa, że mogły przybrać formę rozkazu czy powinności ze strony młodzieńca ze zwierzakiem. Ah, oczom nie mógł uwierzyć, że miał do czynienia z najprawdziwszym wilkiem! Właściwie samiczką. I ona dała mu się pogłaskać... huh! Ciekawe czy umiałaby się porozumiewać z otoczeniem za pośrednictwem Nourha. Coś go dawno nie widział.
Odnosząc się więc do zwierzęcia odpowiedział wprost:
-Może dlatego, że jednak częściej w miastach widzi się pieski, a nie wilczyce. A Kira jest przepiękna!
I nie mówił tego dlatego, by podlizać się właścicielowi, czy koledze wilka. Po prostu wyznał to, co myśli. Miękka sierść, zdrowe zęby i ślepia pozbawione zaropienia. Jak tak też dawała się głaskać, nie wyczuł też kleszczy.
Obawiał się, że tak będzie. Wampir nie zechce mieszkać sam, bez swojej przyjaciółki. Bardzo dobrze rozumiał tę więź, lecz zasady to zasady. Musiał spróbować wypracować z dyrektorem ustępstwo. Tylko, że Aoi nie chciał wprowadzić do Akademika pieska czy rybkę, a właśnie wilka. Mocno utrudniało to sprawę, zważywszy, że ten psowaty to najprawdziwszy drapieżnik. Może i oswojony, lecz tylko przez nieobliczalnego Rubinowookiego.
-Cóż... regulamin zabrania trzymania zwierząt w pokoiku, nie mniej można powalczyć o wyjątek. Kira dla Ciebie jest kimś więcej niż zwykłym pupilem.
Nie złoży broni, dowie się, co trzeba byłoby zrobić, aby zapewnić komfort uczniowi i jego towarzyszce. Pomysł ze schroniskiem czy z hotelem dla psów na pewno nie wszedłby w rachubę.
Na moment stracił wampira z oczu, który poszedł posilić się i pozbierać z rozbicia bólem, między innymi od tego zatrucia pokarmowego. Nieprzyjemna sprawa. Czarnowłosego może nie było kilka chwil, ale wychylił głowę w pewnym momencie i zapytał o procedurę przyjęcia lub odmowy ze strony Kaiena Crossa. Najwyraźniej chciał mieć to już za sobą będąc pewnym, że nie zostanie przyjęty, a ludzki Prefekt da mu spokój.
-Jeśli masz na tyle sił... to jak najszybciej. Choć najpierw sugerowałbym chociaż odświeżenie się, na przykład garderoby. Mam też własną łazienkę.
Ostatnie słowo podkreślił dumnie, że miał własny kąt sanitarny, choć na dzisiejsze standardy nie było to coś ą-ę. Właściwie mógłby Aoi troszkę pospać w jego pokoju, aby krew już całkiem poprawiła mu kondycję. Trzeba być w formie przed spotkaniem z dyrektorem, którego będzie trzeba przekonać do przygarnięcia Czarnowłosego i Kirę. Gorzej tylko, że Wampir niespecjalnie pchał się do tejże instytucji, więc przyszłe doglądanie kolegi bez zamieszkania w Akademii będzie niezmiernie trudne.
Cóż, nie poddawał się. Jeśli krwiopijca nie zamierzał iść od razu, to dał mu wytchnąć, choć i tak będzie starać się nakłonić go do ruszenia wreszcie na teren uczelni. Jeśli do tego wreszcie dojdzie, pomoże mu Prefekt w pakowaniu manatków, które już będą jego. Nawet jeśli nie zechce lub nie będzie mógł zostać w Akademii.

z tematu x2 - uczelnia

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Staw   

Powrót do góry Go down
 
Staw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: