IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park osiedlowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lut 15, 2016 6:58 pm

Poruszył palcami, przebijając się nimi przez śnieżny puch. Złapał za małe źdźbła, gorączkowo chcąc przypomnieć sobie, gdzie się znajduje. W ustach czuł mdły smak krwi niedawnej ofiary, boleśnie przypominając o tym, co się stało. Otworzył oczy i przekręcił się na prawy bok. Wsparł się na ręce. Wzrokiem szukał łowczyni, która także powinna gdzieś tutaj leżeć, że nie dostrzegł jej. Zostały jedynie ślady świadczące o niedawnej obecności. Po śladach butów wywnioskował, że ktoś zabrał dziewczynę. Wstał i otrzepał ubranie. Musiał odnaleźć tą kobitę i wymazać jej pamięć.
Ale ona, cholera, gdzieś zniknęła.
Targała nim złość, że dał się ponieść głodowi, który całkowicie przyćmił zdrowy rozsądek i zaatakował nieznajomą. Nie popierał takiej metody, a mimo to nie opamiętał się w porę. Splunął resztkami krwi na ziemię. Jeszcze chwilę przypatrywał się miejscu, gdzie powinna leżeć dziewczyna. Gdyby tam była, na pewno zabrałby ją ze sobą i się zajął. Przecież należało jej się. Miał nadzieję, że ten incydent nie dotrze do Rady. Nie chciał kłopotów i tak wystarczająco ten dzień był parszywy. Schował zmarznięte dłonie do kieszeni spodni. Mokry materiał wydawał się teraz wręcz ciążyć na nim. Najchętniej zanurzyłby się w wannie z gorącą wodą i nigdy z niej nie wychodził. Marzenie ściętej głowy. Czuł się zmęczony, co zwalał na dawkę środków nasennych. Teraz pozostało mu tylko dotarcie do domu. Świt coraz bliżej.

z.t

_________________


Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 191


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Cze 02, 2016 2:59 pm

Mei za to postanowiła, oczywiście po wykonaniu pracy, jaką nakazał jej nauczyciel, udać się na mały spacer. Odetchnąć powietrzem, mimo że była wampirem, zmienić trochę otoczenie, przemyśleć pewne sprawy... Po prostu tak jak każdy, potrzebowała chwilki dla siebie, by po prostu ochłonąć, spędzić samemu ten cudowny dzień, a dokładniej końcówkę i tak dalej, i tak dalej... Nic po prostu ciekawego, zapowiadało się, że to będzie zwyczajna przechadzka i tyle.
W końcu jednakże gdzieś przydałoby się zatrzymać, prawda? Wyborem wampirzycy był park, a dokładniej jedna z obecnych tutaj ławek, na której posadziła swój tyłek. Oczywiście, pewnie mogłaby przykuwać uwagę, zwłaszcza przez biały mundurek, którego wcześniej nie przebrała.
Co więcej można dodać na temat tego, co się tutaj działo? Młoda po prostu wyjęła komórkę, zaczynając coś pisać na niej, co jakiś czas unosząc głowę i rozglądając się po okolicy. Póki co, nie działo się tutaj nic ciekawego, więc siedziała i siedziała, i siedziała, jakby czekała na coś, o wiele ciekawszego.

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Cze 04, 2016 9:16 pm

Nie każdy wampir był zły. Każdy jednak musiał pić krew i często była to krew bezpośrednio z ludzi. A więc... czy wampir był istotą dobrą? Nie. Były pasożytami. Zmutowanymi nieludźmi, którzy tylko zachowywali się jak ludzie, a w istocie było im często bliżej do zwierząt drapieżnych.
Nie zawsze oczywiście. Garruch jednak wpadł pomiędzy wampiry i sam teraz często potrzebował pożywienia w postaci krwi. Było to jednak nic innego jak okradanie złodzieja- a więc nie do końca złe.
Garruch z założonymi już rękawicami przechadzał się dzielnicą pod wieczór. Jak zwykle ludzie często spoglądali na niego ze zdziwieniem, a inni wręcz uciekali. Wampiry... znaczna większość uciekających to wampiry krwi D. Oni zupełnie go nie interesowali dopóki nie popełniali przestępstw. W końcu krew D to dawni ludzie. Wiedzą jak postępować w społeczeństwie i żyć ze swoim przekleństwem.
Inkwizytor jednak wyczuł zapach krwi nieco wyższej. Krew C była najniżej cenionym posiłkiem w jego krwawej diecie, ale zawsze lepsza taka, niż żadna.
Zapach kierował go do parku, więc nam się udał.
Wieczorami ludzie chadzali z psami na spacer, jednak dzisiaj widocznie wybrali sobie inne części parku- w około nie było nikogo, tylko wampirzyca, która mogła wyczuć dziwną mieszankę krwi wampirów szlachetnych i krwi czystej... a pomiędzy tym jeszcze krew ludzką, która mimo wszystko była najintensywniejsza. Chwilę później mogła również usłyszeć kroki, a raczej uderzenia stalowych butów o kostkę brukową w parku...
Wielki osobnik szedł prosto w jej stronę.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 191


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Cze 04, 2016 10:40 pm

Mei nie spodziewała się, że spokojnie zapowiadający się wieczór zostanie przez coś... A raczej przez kogoś przerwany. Niczego nie spodziewająca się wampirzyca, przez ten czas siedziała na ławeczkę i przeglądała portale społecznościowe. Potem przeszła na inne strony... Po prostu zachowanie jak typowa nastolatka. Zresztą, dlaczego by nie? Dziewczynka ta akurat wychowała się w ludzkiej rodzinie... A nie chwila, to przecież nie jest teraz istotne!
Dziewczynka czuła się całkiem bezpiecznie i tak dalej... Ale tą piękną chwilę przerwał dźwięk. Trochę nietypowy... Ktoś tutaj szedł? Dziwne, czy tak brzmiało zwyczajne obuwie? Czarnowłosa uniosła głowę, po czym spojrzała w kierunku, z którego właśnie ktoś nadchodził. Zamrugała oczami, zastanawiając się, co się dzieje...?
- Hę? - pierwsze uczucie, jakie ją dopadło, to skołowanie, które zostało szybko zastąpione zaniepokojeniem, a w jej głowie zaświeciła ostrzegawcza lampka. Rozejrzała się szybko, przy okazji chowając telefon, po czym znów spojrzała ku nieznajomemu. Wychodziło na to, że kierował się wprost na nią.
Wielki... - to było pierwsze, co rzuciło się jej w oczy. Na dodatek wyczuwała coś od niego niepokojącego, czego aktualnie nie umiała nazwać, ale nie wskazywało to na nic dobrego dla niej. Mei, ogarnij się! Na pewno nie podchodzi tutaj, by spytać się ciebie, która jest godzina!
To właśnie sprawiło, że stanęła z miejsca i cofnęła się o krok, kierując się intuicją, która zaczęła sugerować, by stąd zabierać się w podskokach.
- D-dobry...? - odezwała się z wahaniem. Jeśli zamierzał podchodzić bliżej, to dziewczyna by stała w miejscu, dopóki dzieląca ich odległość nie wynosiłaby około 10 metrów. Wtedy zaczęłaby się dopiero cofać... Kto wie, kogo mogło tutaj przywiać? Wcale nie wyglądał na sympatycznego człowieka!
- Ano... W czym mogę pomóc? - już przygotowywała się, by wykorzystać moc. No, przepraszam bardzo, ale wystraszył on tą dziewczynę! Szedł w jej kierunku w taki sposób, jakby chciał jej przywalić z miejsca. A takie odniosła przynajmniej wrażenie.

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Cze 26, 2016 8:24 am

To będzie łatwiejsze niż mógłby się spodziewać... Bojaźliwe wampirzyce były w pewny sposób nudne, ale przynajmniej łatwo było je upolować. Zwolnił nieco swój krok, kiedy byli od siebie jakieś dwadzieścia metrów, a przy odległości dziesięciu od razu zauważył, iż zaczyna się cofać wraz z jego rokami. Dlatego też stanął w miejscu. Dziesięć metrów? W pewnych sytuacjach uznałby, to za dużą odległość. W tej natomiast była to odpowiednia odległość. Dopóki jednak nie musiał to nie będzie obnosił się ze swoją magią, przynajmniej na razie, dopóki wampirzyca prędzej zafajda sobie gacie, a nie użyje swoich mocy.
Kiedy stanął, zapadła przydługa cisza, która widocznie rozbawiła wielkoluda, który pociągnął nosem smakując zapach, czerwone ślepia nie błądziły, a wciąż patrzyły na młodą wampirzycę. W końcu trzeba było przerwać tą ciszę.
-Cóż za wspaniały zbieg okoliczności...-Powiedział wyjątkowo wysokim i rozbawionym tonem, jakby wcale nie miał złych zamiarów. Na chwilę pojawił się na jego podgolonym pysku uśmiech, który w mig zamienił się na szyderstwo, ukazując białe jak u wampira kły.
-Umieram z pragnienia krwi...-Tym razem jego ton głosu był znacznie niższy i nie wróżył niczego dobrego. Jak zły zwiastun zaraz za wypowiedzią usłyszeć można było charakterystyczny dźwięk uderzenia stali o stal. Wielkolud od niechcenia poprawił swoje płytowe rękawice, jakby zamierzał ją załatwić 'gołymi' rękami.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 191


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Cze 26, 2016 12:18 pm

Czarnowłosa była zdecydowanie za tym, by ewakuować się z tego miejsca. Najlepiej jak najszybciej, tak, by nie musieć mieć do czynienia z nieznajomym, który samą obecnością wzbudzał w niej nieokreślony strach. Raczej nie był jakimś dobrym panem... A może po prostu pozory myliły, a ona miała coś w rodzaju paranoi? Chciałoby się.
Przygryzła dolną wargę, obserwując go uważnie. Szczerze mówiąc, była gotowa, by zwiać - nieważne w jaki sposób, by po prostu jej tutaj nie było. Wzięła głębszy wdech, by nie pozwolić, aby strach do końca przejął nad nią kontrolę. W końcu, nawet nic się jeszcze nie stało! Rany, ale z drugiej strony, nawet nie mając mocy wyczuwania aur, "czuła", że to nie był byle kto. Auć.
Taa... Dostała potwierdzenie tego w chwili, gdy ujrzała jego kły. Człowiek, który posiadał kły godne wampira... Mei, masz przerąbane. Postaraj się to przeżyć. Problemy i popadanie w kłopoty to nie było dla niej coś nowego, ale z drugiej strony... No ileż można?!
- Ano... - bąknęła dziewczyna. Dobra, mam złe przeczucia. Cholernie złe. I przydałby się ktoś, kto by mi pomógł... Pff, chciałoby się. - Etto... Nie, stanowczo nie podoba mi się to - wymamrotała wampirzyca.
Ta... Jeszcze te rękawice, zwiastujące, że dziewczyna miała prawie pewność, że dostanie lanie i to mocne. Aż skrzywiła się. Strach jej nie opuszczał, ale z drugiej strony, kto dobrowolnie chciałby zostać czyimś obiadem? Na pewno nie ona... Na dodatek byli tutaj sami, więc nie zapowiadało się to dobrze.
Dlatego też, uczennica postanowiła wykorzystać moc latania, by wzbić się w powietrze na wysokość pięciu metrów. Może dostanie jej się za używanie mocy w miejscu publicznym... Może nie. Jednakże wolała zdecydowanie zwiać. Walka jeden na jednego? Niee... Tak jakoś nic w przybyłym jej nie zachęcało do tego.

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Cze 26, 2016 12:40 pm

Na początku wielkolud nienaturalnie szybko wyciągnął dłonie przed siebie w geście gardy, jakby spodziewał się frontalnego ataku jakiejś dziwniej poświaty, która zaczęła otaczać wampirzycę. Ta się jednak zaczęła unosić...
Latanie? Cóż za bezużyteczna umiejętność...
Skomentował w myślach i jego wcześniejszy uśmiech zmienił się w skorupę obojętności na pysku. Dziewczyna nie mogła widzieć, że cokolwiek się dzieje, bo przedziwny człek opuścił jedynie ręce i powoli ruszył w jej kierunku... Jednak nie mogła polecieć wyżej, niż na półtora metra...
-Głupia dziewczyna. Myślisz, że tak łatwo dam Ci zwiać?
Co się działo?! Łowca doskonale wiedział co zrobił. Po prostu przytrzymał ją telekinezą i chociaż mógłby najzwyczajniej w świecie cisnąć nią o ziemię to tego nie uczynił... Przede wszystkim po to, aby wampirzyca nie załapała czy to jej moc szwankuje, czy jego sztuczki ją zakłócały... Mogła czuć jedynie opór, jakby coś ciągnęło ją w dół i uniemożliwiało wzniesienie się.
Ale to nie ważne, ponieważ dwa uderzenia serca później tajemniczy człek już pokonał nienaturalnie szybko odległość ich dzielącą, a następnie pochwycił za lewą nogę dziewczynę i puścił telekinezę. Zacisnął bardzo mocno dłoń na nodze, a następnie z całą swoją siłą dosłownie próbował zrzucić ją z powietrza, jakby była co najwyżej żyjącą maczugą, którą próbował uderzyć o ziemię Garruch.
Gdzie tu litość dla biednej kobiety?
Prawdziwy łowca nie patrzył na to jakiej płci jest wampir. Wampir to po prostu pasożyt... A przynajmniej tak niskiej krwi jak C. Ależ przecież nie robił tego każdemu napotkanemu wampirowi, ale był teraz głodny, a głód powodował, iż rosła w nim wściekłość. Jeśli kimś kieruje szał to nie patrzy kim jest przeciwnik i czy ma dobry charakter...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 191


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Cze 26, 2016 1:22 pm

Etto... No, tego to nie bardzo się dziewczyna spodziewała. Możliwe, że gdyby wiedziała, po prostu nie wykorzystałaby tej umiejętności, ale no... Wyszło jak wyszło. Bądź co bądź, nie obeszło się bez zaskoczenia, jakim był fakt, że nie mogła się wznieść. Niefajnie, niefajnie... Dlatego też, dziewczyna starała sie walczyć z dziwną siłą, która próbowała ją ściągnąć w dół. I jak tutaj uciec?
- Próbować zawsze można - wymamrotała ledwo słyszalnie. Nie wiedziała, co to była za siła, która nie chciała jej puścić, ale no... Walczyć zawsze z nią mogła, prawda? Chociaż teraz ta walka była beznadziejna, bo nie było widać rezultatów.
Na dodatek ta szybkość... Zupełnie nie pasująca do człowieka. Nim się spostrzegła, mężczyzna był już przy niej i potraktował ją tak, jak zdecydowanie nie powinno się traktować kobietę. Syknęła cicho, czując mocny uścisk na swojej nodze. Starała się wyrwać kończynę, ale jak... Skoro nie mogła wznieść się? A na dodatek, on był o wiele silniejszy niż się spodziewała.
Nie zdążyła jednak zareagować wystarczająco dobrze. To była chwila. Poczuła, że przyciąganie zniknęło, ale zanim mogła to wykorzystać, została brutalna rzucona o ziemię. Chyba powstało nawet tam wgniecenie, nie? Kto wie. Nie ona, nie mogła tego zobaczyć.
Od uderzenia zamroczyło jej w głowie i przez chwilę obraz rozmazał się. Wydała z siebie tłumiony krzyk, a powietrze, jakie znajdowało się w jej płucach, szybko ją opuściło. Przez co, była zdana teraz na łaskę i niełaskę łowcy... Chociaż świadomość do niej powracała, a ewentualne rany goiły się. Pozostawało jedynie oszołomienie spowodowane całą tą sytuacją.

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Cze 26, 2016 2:52 pm

Ewentualne rany? Skala obrażeń mogła być rozległa- uderzenie z wielką siłą o ziemię mogło skutkować połamaniem żeber, żwir na drodze mógł się powbijać w odsłonięte ciało, a i na pewno dostać powinna wstrząśnienia mózgu. Człowiek raczej byłby w ciężkim stanie po takim czymś, ponieważ Garruch użył przy tym rzucie całej siły.
Nieważne jednak. Leżała bezbronna, a więc Gabriel powoli ją obszedł i złapał za kudły jak lalkę i podniósł wysoko, tyłem do siebie. Druga ręka odsłoniła zbędny materiał ubrania i odsłoniła szyję.
Nie było w tym ani odrobiny zabawy, byleby zaspokoić głód, zanim dziewczyna cokolwiek spróbuje zrobić.
Wbił kły tak jak robią to wampiry, chociaż z pewnością większość z nich robiła to mniej brutalnie. Dla niego nie liczyło się nic, byleby trafić na tętnicę, która po przebiciu zalała krwią jego usta.
Chwila, którą spędził przy piciu się dłużyła i chociaż krew zaczynała mu co jakiś czas uciekać, on nadal ją pił, jakby był jakimś wampirem krwi E. Jak zwierze.
Po chwili oderwał się od niej i puścił jej włosy, aby swobodnie spadła sobie znów na żwirowatą drogę parku. Widowisko skończyło się niebywale szybko. Niemniej tym lepiej dla dziewczyny. Regeneracja z tych obrażeń będzie szybka. Co innego gdyby użył broni anty-wampirzej...

Inkwizytor westchnął jakby z ulgą i przetarł rękawem szkarłatną krew na jego brodzie~

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 191


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Cze 26, 2016 3:54 pm

Mimo to, dopiero później dziewczyna będzie miała pojęcie, jak to wszystko źle wyglądałoby. Sam szok również wywołał pewnego rodzaju otępienie, przez co jeszcze nie docierało do niej, jak bardzo była ranna. Dlatego też, teraz mężczyzna mógł robić z nią, co chciał, a ona nie miała sił, by zaprotestować z tego wszystkiego. A i tak, mocy już nie używała!
Dopiero do niej docierał sam ból w chwili, gdy została przez niego ugryziona i pozbawiona krwi. Nie było to miłe uczucie, jak również brak możliwości zaprotestowania jedynie sprawiał, że czuła się kompletnie pokonana. Nic nie zrobiła... Cholera, była pokonana przez człowieka! Toż to wstyd... Chociaż nawet nie wiedziała, z kim mogła mieć do czynienia. Przynajmniej było wiadome, że żyła - nie zmieniła się jeszcze w pył.
Gdy ją puścił, jej ciało uderzyło znów w ziemię, a czarne włosy rozsypały się wokół niej. Niepewnie poruszyła powiekami. Aua... Cholera... Regeneracja wampirza działała, mimo to, sama dziewczyna odczuwała na dodatek osłabienie - uroki pozbawienia krwi. Gdy będzie jej znów dane poruszać się, z pewnością odczuje spory głód krwi.
W końcu zaczęła poruszać palcami u dłoni, by przynajmniej próbować jakoś o własnych siłach odejść... Póki nie było jeszcze dnia.
- Tss... Kim ty jesteś? - spytała się prawie bezgłośnie.
Nie ruszała się z miejsca, próbując zebrać w sobie siły. Nie wiedziała, czy coś jeszcze do tego wszystkiego nie dojdzie, a mimo to, chciała spróbować uciekać... Nawet jeśli to niemożliwe.

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Cze 26, 2016 4:11 pm

Garruch spojrzał na leżącą wampirzycę, która nie potrafiła nawet w spokoju przeczekać, aby odejść. Kiedy usłyszał jej słowa, powoli podszedł do jej górnej części ciała i docisnął nogą jej głowę do żwirowatego podłoża. Nie nawykł się tłumaczyć wampirom, a już szczególnie tak mało znaczącym uczniom akademii.
-Leż dopóki nie odejdę...-Rzekł oschle, po czym nacisnął na jej łeb jeszcze raz, jakby przygasił papierosa, po czym opuścił kończynę na podłoże i powoli zaczął odchodzić. Groźba chyba była jasna- nie posłuchasz, a wrócę i pożałujesz niesubordynacji. Niemniej jednak łowca wcale nie zamierzał patrzeć w stronę leżącej dziewczyny, a więc tak na dobrą sprawę mogła od razu się podnosić. Pytanie tylko czy nie usłyszałby jej podnoszenia się ze żwiru, który mimo wszystko brzmiał dość charakterystycznie...
Co za różnica jednak. Najedzony łowca powoli ruszył w stronę oświaty. Czas coś podziałać z nimi po tak długim czasie...
zt

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Empus

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3504-empus#75792 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-empusa#29997
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Cze 26, 2016 5:58 pm

Co się w tym mieście dzieje... Kajl nieco nie wiedział co robić. On porządny obywatel miasta, został złapany na tym, jak karmił się na dziecko. Zaciągnięty do oświaty i tak przetrzymywany, jak i został zatruty tymi pierdolonymi tabletkami krwi. Nic dziwnego zatem, że w pierwszej chwili po ucieczce chciał uciec także z miasta, ale nie mógł tego zrobić. Przecież był lekarzem i ratował życie innym, jeden błąd nie może skreślić wiele uratowanych żyć z rak wampira. Nie był potworem, jak większość wampirów a mimo wszystko łowcy za takiego go wzięli.
Musze to przemyśleć...
Szepnął w swoich myślach musząc nieco pogłówkować się nad tym czy jednak czasem nie będzie lepiej, jeśli wyjedzie z miasta. Z rozmyśleń jednak wyrwał go zapach krwi. Intensywny zapach krwi. Zmrużył oczy i mimo iż była to krew wampirza, to skierował się w kierunku zapachu. Jeśli ktoś był w potrzebie, to obowiązkiem było pomóc mu, bowiem to przysięgał kiedy składał papiery na medyka.
Ujrzał leżącą kobietę na ziemi, dlatego powoli do niej podszedł, jednak powoli i bez pośpiechu, bowiem nie chciał by czasem coś go zaskoczyło.
-Ej słyszysz mnie?
Zapytał spokojnie, opanowanym głosem i mimo iż była wampirem tej samej krwi, to i tak postanowił pomóc. Nie miał nic do stracenia no chyba że zostanie wzięty za wroga i zaatakowany... Ale patrząc na stan dziewczyny, to raczej nie było możliwe. Podejdzie do niej bliżej i nawet kucnie koło niej wiedząc, że ten zapach krwi był właśnie od niej wystarczyło spojrzeć na jej obrażenia. Pokręcił głową po czym zechce objąć dziewczynę nieco by oprzeć ją o swoje kolano, udo. Mogło to jednak zaboleć, jeśli miała jakieś wgniecenia, jednak po chwili do jej ust zostanie przyłożona skóra, a dokładnie nadgarstek wampira, który już był nadgryziony, bowiem Kajl się przed chwilą w niego wgryzł. dDrugą ręką odgarnął jej włosy z twarzy.
-Pij spokojnie.
Mruknął jej spokojnie do ucha i Czekała na jakąkolwiek reakcje dziewczyny. Nie miał krwi na wyższej jakości, ale cóż Mei nie miała na co narzekać, w końcu otrzymuje pomoc.
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 191


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Cze 26, 2016 10:30 pm

Wampirzyca wydała jedynie z siebie zduszony okrzyk, gdy została potraktowana tak przez mężczyznę. Nawet nie mogła mu się sprzeciwić w tym działaniu. Pozostawało zacisnąć zęby i modlić się, by nie zakończył jej życia. Odczuwała wściekłość, ale również bezradność, co też sprawiało, że musiała to znosić. Wściekłość, bezradność i ból... Cholera z tym... Kim on jest? Mogła próbować zgadnąć, ale raczej odpowiedź nie nadeszłaby od tak. Niestety.
Więc, dziewczyna nie ruszyła się z miejsca. Obawiała się ludzkiego mężczyzny i nie umiała się pozbyć tego strachu. Z drugiej strony zaś brakowało jej sił na reakcję, więc leżała tutaj tak sobie... Starając się nie płakać. Co za wstyd. Nic nie mogłam zrobić. Jestem godna pożałowania. Nie przewróciła się na inny bok, ba, nie zwracała nawet uwagi na otoczenie... Dlatego też nie zauważyła przybycia kolejnej osoby.
Dotarło do niej, że miała tutaj gościa dopiero w chwili, gdy usłyszała jego głos. Wtedy wreszcie powoli się obróciła, by zobaczyć, kogo tutaj przywiało. Po zapachu rozpoznała, że miała do czynienia z wampira... Chyba tej samej krwi co była ona sama. Co tutaj chciał? Popatrzeć sobie? Dobić ją. Któż wie... Bądź co bądź, nie zareagowała na jego pytanie w żaden sposób. Może chciała też w ten sposób dać znać, by po prostu sobie poszedł i zostawił ją w spokoju?
Bądź co bądź, to najwyraźniej nie zdało testu, bo zamiast pójść sobie, był bliżej niej. Na dodatek ruszył ją, przez co wydała z siebie stłumione jęknięcie, nie dodając nic więcej. Tak, nie była w perfekcyjnym stanie, dość mocno oberwała, gdy została rzucona o ziemię. Skąd człowiek może mieć tyle sił?
Ale bardziej "żywa" zdawała się być w chwili, gdy poczuła wampirzą krew, która nie należała do niej. Dawał jej własną? Mei nie zamierzała odmawiać! Dlatego też powoli uniosła własne ręce i przytknęła jeszcze bliżej swoich ust jego nadgarstek, spijając z niego krew. Czuła, jak życiodajna ciecz pozwalała zwiększyć jej regenerację i bardziej ożywiała, niwelując również głód.
W końcu jednak musiała przestać i wtedy właśnie odsunęła jego nadgarstek od własnych ust, starając się również powoli podnieść. Ittaaa... Boli
- Kim jesteś?- spytała się go cicho. - I... Dzięki... - dodała jeszcze. Chyba czas się ewakuować, prawda?

_________________
Powrót do góry Go down
Empus

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3504-empus#75792 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-empusa#29997
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Cze 27, 2016 6:02 pm

Byli różni ludzi i pod ludzie. Nawet ci który zachowywali się całkiem jak inna rasa, gatunek. No i co można było z tym poradzić? Oczywiście próbować walczyć, jednocześnie szukając sposoby by stać się lepszym od celu, przez co stajemy się takim samym osobnikiem jak on, a może nawet bardziej zmutowanym.
Ten który walczy z potworami, powinien zadbać, by samemu się nie stać potworem...
Niby słowa nic nie warte, jak i niezbyt zrozumiałe, jednak patrząc na Garucha postać, to można stwierdzić iż ten cytat idealnie do niego pasuje. Mimo iż jest łowcą, walczy z wampirami, to niestety sam jest potworem. Może nie dla ludzi, jednak jest zapewne gorszy od niejednego wampira, co niestety doświadczyła na swojej skórze poturbowana przez łowce Mei... Nie mogła ona zrobić nic, by się obronić. Znaczy się mogła, jednak na pewno była by w o wiele gorszym stanie niż teraz... Postąpiła zatem słusznie, kiedy postanowiła się poddać.
-Spokojnie... Nie chciałem
Mruknął kojącym głosem o cichym tonie, kiedy usłyszał jej jęk bólu, który utwierdził go w przekonaniu, że coś nie tak jest z posturą dziewczyny. Musiała być naruszona nie tylko jej szyja, ale i reszta ciała. Ba! nawet było to widać.
Podsunął jej rękę, której nie odmówiła sobie kobieta, przywierając do ran, by móc z nich pozyskać substancje, która załagodzi jej głód, jak i pomoże się wyleczyć. Opierając ją wygodnie o swoje udo, czekał aż Mei skończy posilanie. Nie zamierzał się jednak dać osłabić za mocno, ale nie było z tym problemu, bowiem wampirzyca szybko się oderwała.
-Nie męcz się...
Odparł kładąc spokojnie dłoń na jej klatce piersiowej, by dać znak by się nie unosiła, gdyby jego nie zrozumiała.
-Jestem medykiem z po bliższego szpitala. Kajl de Morgan. Na obecną chwile nic nie rób, nawet jeśli jesteś wampirem Twoje obrażenia nie pozwalają Ci się na poruszanie samodzielne. Pozwól sobie zatem pomóc i zabrać się do szpitala.
Rzekł do kobiety przedstawiając się, jak i podając swoje stanowisko. Nieco okrojone było to, bowiem nie był medykiem np z karetki, a czymś o wiele więcej. był prawomocnym lekarzem, mającym w kieszeni sporo lat doświadczenia.
Po chwili jednak wyjmie telefon i zrobi nic innego, jak zadzwoni do szpitala, prosząc o przygotowanie jednej sali dla pacjenta. PO jego zachowaniu wyglądało, ze nie robił tego pierwszy raz, rozmowa szła szybko i bez motania. Potem się rozłączy jednak.
-Mozę Cię nieco zaboleć.
Odparł chcąc po chwili z nią wstać, uważając na jej uszkodzone ciało.

_________________


Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t2471-pokoj-arielki-i-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 191


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Cze 28, 2016 8:50 am

Nie zdawała sobie sprawy, jak spore mogły być jej obrażenia. Co? Nie miała jak to ocenić, jak również i lekarza z żadnej strony raczej nie przypominała, prawda? Lepiej zdać się na opinię jakiegoś fachowca czy coś... Bądź co bądź, mogła śmiało stwierdzić, że to ją cholernie bolało, a próbę ruszenia jej ciałem właśnie podsumowała jęczeniem z bólu. Ciut może wydawać się to być żałosne, ale stało się to mimowolne.
Przynajmniej udało jej się odzyskać część swoich sił po napiciu się krwi. Miły posiłek, ale rzadko ktoś z własnej woli oddawał tą słodkawą ciecz. Chociażby z tego powodu, że dało się zobaczyć wspomnienia drugiej osoby... Ale to na inny raz temat.
Rzeczywiście, chciała się podnieść po skończonym posiłku, ale została powstrzymana przez wampira. Zamrugała oczami, trochę skołowana.
- Hai... - wymamrotała w odpowiedzi. No dobra, na chwilkę poczeka z jakimś ruchem... I co, chwila? Lekarz? Szpital? Ktoś go wezwał czy pojawił się tutaj przypadkowo?
I wcale jej się nie uśmiechało jechać do szpitala. Cóż, nie dopuszczała do siebie świadomości, że została bardziej uszkodzona niż myślała... Jednak nie usłyszała dźwięku łamanych kości. Chyba nie. Chyba...
- Sz-szpital? - bąknęła. - Medyk? Etto... Nic mi nie jest... - wyszeptała. Nie chciała jeszcze i na to zwalać problemów. Co za wstyd! - Przeżyję jakoś - to nie był pierwszy raz, gdy popadła w jakieś kłopoty, więc raczej panikować nie będzie. Za to delikatnie się skrzywiła, gdy wziął i uniósł ją. Bolało ją to, ale nie zamierzała też krzyczeć i płakać z tego powodu. - Ah... Jestem Mei Aryu - odezwała się jeszcze, uświadamiając sobie, że nie przedstawiła się wcześniej. Niedobra Mei, niedobra.
- Nie musisz tego robić - powiedziała do niego po krótkiej chwili. - Raczej mi nic nie jest... Po prostu uderzyłam mocno o ziemię - eh, w sumie, mógł wyczuć, że nie była tutaj sama. Lecz uczennica zaś nie wiedziała, kim był Garruch, dlatego też odczuwała jedynie złość i wstyd, że została od tak pokonana przez człowieka. Aww, a jak się ktoś o tym dowie?

_________________
Powrót do góry Go down
Empus

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3504-empus#75792 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-empusa#29997
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Cze 28, 2016 8:02 pm

Kajl sam też nie wiedział jakie obrażenia ma dziewczyna, nie ma rentgena w oczach. A nawet jeśli to po co... Od razu wiedział, ze dziewczyna jest niezdolna do pójścia gdziekolwiek. Niech leży i niech się nie szarpie, bo chyba że na prawdę lubi ból, to śmiało. Może i nawet Kajl pomorze rzucając ją zaś o ziemie, skoro lubi ból... Nie wyglądało jednak na to, by kobieta była masochistką, no ale nie mu oceniać. Jego zadaniem było pomagać. Pomógł ryzykując iż jego wspomnienia zostaną pobrane, jednak nie dzielił się nimi, tylko krwią. Zresztą Mei raczej była zbyt osłabiona i złakniona, by zwracać uwagę na wspomnienia medyka. Podczas próby wstawania, powstrzymała ją ręka wampira, która przeszkodziła i zablokowała działania dziewczyny. Nie opierała się i dobrze, bowiem sama by sobie zaszkodziła i tylko sobie. Kajl nie musiał pomagać, nawet jeśli składał przysięgę by pomagać każdemu w potrzebie, jednak poza szpitalem nikt go nie śledzi nie pilnuje czy pomógł tego i tamtego i tej osobie.
-Tak szpital, dostaniesz specjalistyczną pomoc, na obecną chwile tylko tyle mogłem zrobić, a zanim zaleczysz rany trochę minie. Niepokoi mnie rana na szyi. Goi się, ale widać iż to nie było ukąszenie jednego z naszych pobratymców, no chyba, ze miał zniekształcony wyjątkowo zgryz. Do tego uderzyłaś mocno o ziemie obijając ciało. Jeden czy też dwa dni odpoczynku różnicy Ci nie zrobią.
Wyraził co na ten temat myśli w jednej wypowiedzi poprawiając ja sobie ostrożnie na rękach, by potem skierować się do szpitala o którym mówił. Może dziewczyna nie miała poważnych urazów, ale skoro miała problemy z ustaniem, to chyba jednak coś jest nie tak nie?

z/t x2 TU
Po przyniesieniu do sali zostaniesz położona na jednym z łóżek przez medyka, który uprzedzi Cię, ze za chwile wróci, po czym zechce opuścić sale na max 5 minut.

_________________


Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Lip 09, 2016 8:46 pm

Odziedziczył to racja, ale nie mógł wybrać z konta hajsu, ani niczego dopóki nie stanie się pełnoletnim, czyli chcąc nie chcąc został na lodzie. Był bogaty a jednocześnie biedny, jak mysz kościelna... Do tego majątek od jego zastępczej mamy działał na tej samej zasadzie. Mógł wybrać, kiedy był pełnoletni, a wtedy był młody szczyl...
-Shade... Dałbym rade. Mimo iż minął rok, nie obijałem się... Zresztą łowcy zadaniem jest pomoc rasy ludzkiej, a nie wciskanie poetów w oczy. A tobie to zrobili? Jeśli go spotkamy, pokażesz mi go... Oddam mu z nawiązką...
Może i na początku był wściekły na siostrę, za to że go opuściła, uciekła od niego, ale mimo to kiedy mógł ją zobaczyć ponownie, całą to gniew stopniowo mu mijał. Nie chcial by jej zabić, mimo swojego trudnego charakteru, czuł gdzieś tam w środku siebie, że zależy mu na wampirzycy. Jest jego siostrą i wychował się również nieco przy niej i jej mamie. To dzięki im nie został sam, kiedy stracił dzida, kto wie, czy wyszedł by żywy...
-Mam nadzieje, bo nie wiem czy Ci wybaczę. A co do treningu, to oczywiście... Dam Ci wycisk jakiego jeszcze nie miałaś.
Odparł do niej z uśmiechem i już po chwili skierowali się do wyjścia. Godric wypuścił siostrę z objęć, by było im wygodniej iść, no i gdzie przybyli, właśnie tutaj do parku. Idąc jedną ze ścieżek parku, poczochrał siostry kudłaty łeb oczywiście z łobuzerskim uśmiechem. Zapewne dawno nie otrzymała takiego gestu, którym przez Godrica często była obwarowywana.
-Co robiłaś za ten przez ten cały czas... Opowiadaj mamy czas...
Zapytał chcąc wiedzieć gdzie się podziewała dziewczyna, jak jej nie było przy nim.

_________________
Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Lip 12, 2016 7:44 pm

Gdyby wiedziała, że Godric miał problemy finansowe, od razu przysłałaby mu jakieś pieniądze. Zostawiła mu sporo w ich rodzinnym domu myśląc, że tam wróci i je weźmie. Najwidoczniej, od chwili śmierci Naomi, nikt tam już nie zaglądał. Wszyscy woleli unikać tamtego miejsce, ze względu na złe wspomnienia. Nawet wchodząc na podwórko przed domem, można było mieć chwilowe wrażenie, że kobieta wyjdzie na zewnątrz i jak zwykle ochrzani dzieciaki za wałęsanie się po mieście do późna lub zaprosi gości na herbatę. Była zawsze troskliwą i towarzyską osobą.
"- Ciekawe, jak teraz wygląda jej ukochany ogród. Pewnie wszystko opanowały chwasty.-" Pomyślała, idąc za bratem do miejsca, które wybrał. Przyjemnie było z nim tak spacerować, choć dziewczyna znów się zapomniała i wyznała Godricowi trochę za dużo.
- Żartujesz? Podałam to, jako przykład. W Oświacie jest wielu niewyżytych kolesi, którzy lubią się znęcać nad podwładnymi. To nie to, co twój dziadek. On miał wyczucie i potrafił do każdego dotrzeć we właściwy sposób.- Odpowiedziała. Chyba nie myślał, że mu powie o zachowaniu mężczyzny i jego nietypowych pomysłach na przesłuchiwanie krwiopijców. A może były typowe i teraz łowcy już nie są tacy łagodni jak kiedyś?. Mimo to, wciekanie się na wyższego rangą łowce, nie pomogłoby Godricowi w jego życiu w Oświacie. Trzeba było zachowywać pozory, a może, kto wie, zyska wśród łowców sprzymierzeńców, albo nawet nowych przyjaciół? Ludzkich przyjaciół.
- A co? Stworzyłeś jakieś nowe, własne techniki? Jeśli tak, to chętnie zobaczę. Bo z tymi starymi, nie masz ze mną szans, braciszku.- Zażartowała, robiąc unik przed kolejną próbą czochrania, wykonując przy tym krótką przewrotkę i lądując przed nim w pozycji gotowości do walki. Wtedy jednak, gdzie właściwie doszli. Walka, nawet tylko dla zabawy, nie była dobrym pomysłem w miejscu, gdzie każdy mógł ich dostrzec z okien domów. Mieszkańcu mogliby źle zrozumieć ich sposoby na spędzanie wolnego czasu.
- Szlag...- Zaklęła pod nosem, dostrzegając przypatrująca im się staruszkę z psem na smyczy, która patrzyła na rodzeństwo, jakby zrobili coś niedopuszczalnego.
- Dobry wieczór pani!- Pomachała do kobiety, przywołując na twarzy wymuszony uśmiech, na co kobieta prychnęła z dezaprobatą i poszła dalej.
- Nie ważne, co się robi. Oni zawsze traktują młodzież jak zło konieczne.- Burknęła, obrażona, lecz pytanie brata znów skupiło jej uwagę na nim.
- Chodziłam na herbatki z łowcami, balowałam z pijawami, ganiałam z dachowcami, złapałam wściekliznę i znalazłam w internecie animowaną reklamę o tym, czego nie powinno się robić w toalecie... Dali sporo wytycznych.- Wyliczyła szybko, starając się zachować na koniec grobową minę.
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Lip 17, 2016 12:16 pm

Godric musiał sobie jakoś radzić. Nie było mu łatwo, patrząc że niemal ledwie prześliznął się, by móc chodzić do akademii, no a co się z tym równa? Ze miał gdzie spać, nie musząc się martwić, ze wyląduje na ulicy, dlatego wolny czas spędził na zarabianiu, na sprzedawaniu, nawet na rozbojach i kradzieżach. Musiał sobie radzić, bo nikt mu by nie pomógł, a nawet jeśli to nie chciał czyjeś litości. Jakoś sobie jednak radził bo musiał, obiecał to dziadkowi, ze dopóki jest szansa nie podda się. W między czasie też wiele ćwiczył, by móc się obronić. Musiał bo świat był brutalny dla jego osoby, po pewnym czasie i on stał się taki dla świata.
-Wiem, no ale cóż dziwisz się... Wampiry są o wiele bardziej wytrzymałe od ludzi, dlatego tortury na nich muszą być bardziej brutalne, by te zaczęły gadać. W sumie nawet ich rozumiem, bo sam też próbowałem tak działać. Mój dziadek... On miał swoje zasady i kierował się nimi... Był spokojny i łagodny do czasu. Miał i swoją ciemną stronę medalu.
Odparł do niej z krzywym uśmiechem, bo znał dziadka jak nic, wiedział jak potrafił wymusić informacje nie zadając bólu przesłuchiwanemu. Uderzał w czułe punkty więźnia, a zdarzało się że wielu z nich miało swoje rodziny dzieci, dlatego w nie też uderzał. Potrafił karać na wiele sposobów. Nie wiedział jednak co się działo z siostrą, bo nie miał z nią kontaktu, co go kuło niestety.
-Stworzyć, nie stworzyłem, ale bez wątpienia jestem lepszy niż sprzed roku.
Zapewnił Shade z lekkim uśmiechem przemierzając kolejne metry Parku. Pamiętał ich treningi i trzeba przyznać, ze wiele z nich wyciągnął. Raz wygrywał raz przegrywał. Wyciągał wnioski ze swoich błędów i starał się je wyeliminować, by być lepszym.
Widząc kobietę, olał ją, a spojrzał na psa, którego zmierzył wzrokiem, jak by chciał go zabić. Nie przepadał za psami, wiele z nich było zbyt agresywnych. A jeśli chodzi o koty... To ja pierdole... To to jest jeszcze gorsze... Z psa jest jakiś pożytek a z kota? Najwyżej pasztet.
-Stare roczniki tak mają.
mruknął na słowa siostry i ponownie zmierzwił jej włosy, wygodnie brakowało mu tego, bo często miętosił czuprynę siostry, nawet jak ta się denerwowała, co tylko bawiło chłopaka.  Zaczął ja słuchać, początkowo kompletnie jej nie rozumiejąc, ale na końcu ino cicho, gardłowo się zaśmiał.
-No to miałaś ciekawie. Jednak interesuje mnie co innego Shade... Po całym zamieszaniu sprzed naszego rozstania minęło już trochę czasy, a mimo to ja nadal nie wiem, gdzie jest pochowana Naomi, może ty wiesz?
Zapytał się siostry poważnym tonem głosu, bo nie miał pojęcia, po całej aferze do domu nie było po co wracać, był oblężony przez łowców, jednak czy siostrzyczka wiedziała, gdzie ich matka jest pochowana?  Godric nie wiedział, dlatego pytał.

_________________
Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Sie 02, 2016 3:17 pm

Przez cały rok, chłopak nie miał zapewnionej należytej opieki, choć Shade myślała, że obowiązek ten przejmie na siebie Oświata. Że nie zostawią rekruta na ulicy, tylko będzie mógł zatrzymać się u kogoś i pomogą mu znaleźć jakąś prace na pół etatu, by mógł wyjść na prostą.
- Ciesz się, że chodzimy do różnych klas. Poznałbyś, co znaczy słowo "nadopiekuńczość".- Roześmiała się. Tak, gdyby była człowiekiem i mogła chodzić razem z Godrikiem do dziennej klasy, każdego dnia szykowałaby mu śniadania i pilnowała, by nosił czysty mundurek, jak jakaś dziewczyna z anime, puki nie zaczęłoby go to wpieniać. Kto wie, może faktycznie zacznie mu podsyłać drugie śniadanie z pomocą jakiegoś znajomego lub znajomej ze słonecznego akademika? Na przykład Laurie. Ciekawe, jak by Godric zareagował, gdyby nieoczekiwanie taki "mały aniołek" dał mu paczkę.
- Tak, dziadek był świetny. Pamiętasz ostatniego wampira, którego aresztował? Zamknął się z nim w piwnicy na kilka godzin, a gdy wychodzili, gadali jak starzy przyjaciele.- Powiedziała, idąc dalej ścieżką. Staruszek często dręczył więźniów bliskimi, lecz gdy spotykał wampira, który od razu zaczynał współpracować, nie stosował już tych metod. Stopień tortur zależał tylko od zachowania więźnia i przestępstw na jego koncie.
- Ej no...- I znów jej to robił. Shade zatrzymała się na chwilę, chwytając brata za nadgarstki, gdy ten znów zaczął ją tarmosić.
- Chcesz wojny?!- Spytała ostro, po czym puściła go i zaczęła łaskotać po klatce piersiowej i pod pachami. Z wampirzą szybkością, potrafiła jednocześnie go łaskotać i blokować jego ruchy, gdyby próbował ją powstrzymać. Chciała usłyszeć jego śmiech. Nie pamiętała już nawet, jak on brzmiał.
- Mogę Cię zaprowadzić do jej grobu, ale już nie dziś. Powinniśmy wracać.- Odpowiedziała, gdy skończyła go torturować.
- Musisz odpocząć. Nie chcesz chyba zasnąć na lekcji, albo treningu.


Ostatnio zmieniony przez Shade dnia Pią Sie 26, 2016 5:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Fergal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sie 20, 2016 9:02 am

A JA SIĘ WTRĄCĘ!

Nadopiekuńczość. Troskliwość. Miłość. Rodzina. I inne wartości których Rekin nigdy nie poznał. Jemu przez niemal całe życie wpajano, że mord, nienawiść i przede wszystkim zniszczenie były najważniejszymi czynnikami budującymi rzeczywistość. Może i poniekąd mieli rację, wszakże świat do kolorowych nie należy. Nigdy nie będzie bajką ze szczęśliwym zakończeniem. Fergal przeżył drugą wojnę światową, był pod "opieką" gestapowców, którzy pieszczotliwe nazywali wampira Porucznikiem. Miał on za zadanie znęcać się nad porwanymi, straszyć jeńców i przede wszystkim przesłuchiwać. Całe życie żył jako stwór do zleceń...
A teraz poznał człowieka. Człowiek dał mu dach nad głową, nakarmił i okazał szacunek. Może nie tak wyczuwalny, ale był. Fergal potrafił docenić, więc człowiek jeszcze żył.
I ten człowiek rozmawiał z innym wampirem. Fergal obserwował ich od dłuższego czasu, gdy ci zaszli dalej. Błyszczące wrogością ślepia wampira nie spuszczały ani na sekundę wzroku. Wciąż ich widział, wciąż słyszał. Oblizał zakrwawione wargi, zrywając tą zakrzepłą krew. Dość dawno upolował człowieka, więc trochę posoki na nim zostało. Mniejsza z tym właściwie.
Pora się ujawnić.
Kiedy przeszli dalej, Fergal wreszcie opuścił swoją kryjówkę, prezentując się w całkowitej okazałości. Już nie biała koszula była splamiona krwią, a spodnie nieco poszarpane. Jak widać ludzka ofiara broniła się i jedynie co zdołała zrobić, to postrzępić nieco nogawkę ze spodni. Buty oficerki poplamione ale tylko przez kopanie ofiary. Wampirzy pysk okazywał gniew, a wyszczerzone zębiska drżały na skutek warczenia oraz nerwów.
- Godric! Zostawiłeś mnie w tej zapchlonej budzie!
Krzyknął rozzłoszczony wampir, nie poruszając się z miejsca. Wlepiał swoje ślepia wciąż w parkę, dysząc ze wściekłości. Zaklął w swoim ojczystym niemieckim języku dość głośno, wręcz dało się wyczuć iż wcale komplementów im nie mówił. A ta wampirzyca? Siostra? Śmiechu warte, doprawdy.

_________________
mowa japońska etc || mowa niemiecka


Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sie 20, 2016 5:54 pm

Może i by Oświata wyciągnęła do niego rękę, ale dziwnym trafem tego nie zrobiła. Nie obwiniał ich. Kto by chciał się opiekować obcym dzieckiem, które miało nieco poplątane sprawy rodzinne. Najpierw u ludzi, potem u wampirów. Kim był bardziej... Człowiekiem czy wampirem, skoro obcował na co dzień z nimi. Może dlatego tak łatwo potrafił je strawić, jak i dlatego bez jakiś większych oporów przygarnął wampira pod swój dach? Nie wiedział w sumie dlaczego to zrobił. Przecież ten chciał go zabić! A Godric co? Zamiast odwdzięczyć się tym samym, to zapewnił mu dom... Co za życie...
-Tak myślisz? Przydało by się czasem, patrząc iż nauczyciele często marudzą na mnie, czy to za zachowanie, czy to za brak mundurka... Różnie. Leje na nich...
Westchnął i nawet machnął wymownie ręką mają wyjebane na nauczycieli. Niektórzy byli spoko, ale inni... Mogli by czasem poruchać się z kimś... Może by im ulżyło... Co do niespodziewanych do prezentów, czy też śniadanie to Godric były na pewno zdziwiony, bowiem taki zaszczyt mało kiedy go kopie. Prawie nigdy...
-Pamiętam... Mam jego notatniki z przesłuchań... Większość dokumentował.
Odparł do siostry uśmiechając się krzywo bo mimo wszystko dobrze pamiętał zachowanie dziadka, jak i nieprzyjemne wspomnienia z nim, więc szybko je odgonił, by nie niszczyć swojego samopoczucia.
-No co?-
Zapytał ino i już poczuł szybkie dłonie wampirzycy na swoim korpusie, więc nie było możliwości by się cicho nie zaśmiał, lecz nie zamierzał jej odpuszczać, dlatego szybko ją zakleszczył w swoim objęciu, tuląc do siebie by nieco przyblokować jej ramiona.
-Nie gilgotaj, starczy..
Zaśmiał się do niej, tuląc ją nadal. nie zdawał sobie sprawy, ze jednak są obserwowani. Shade mogła to wyczuć, ale człowiek nie. Wiec jak na razie lał na osobę trzecią.
-Spokojnie jutro też jest dzień, wiec dam rade. Co do zajęć to mam ich dość. Wszystko pozaliczane, więc leje na nie.
Uspokoił wampirzyce nadal ją mając blisko, w swoich ramionach. Już po chwili jednak usłyszał szelesty, dlatego uniósł brew i skierował oczy ku źródła hałasu. Fergal? Serio... Chyba mu się na prawdę nudzi iż  przybył tutaj, albo to zwykły przypadek iż się spotkali. Widział jego stan dlatego wiedział, co ten niedawno robił. Warczenie i te oburzenie wampira... Aż się uśmiechnął zimno, na przywitanie. Chyba tęsknił za tym.
-Gdybyś nie skakał jak pchła, to byś nie wylądował w kojcu. Po coś przylazł tutaj? Zaś chcesz próbować mi ryj obić?
Zdecydowanie to były problemy facetów, który widocznie coś mieli do siebie, ale chyba nie na tyle wielkie by się pozabijać, choć kto wie... Mimo to nie puszczał wampirzycy nadal, a stanął nieco bokiem do Fergala.
-Shade nic nie rób czasem... To moja i jego sprawa
Ostrzegł stanowczo siostrę patrząc z chłodem na swojego współlokatora zastanawiając się czy jego stan jest wywołany takim wysokim poziomem gniewu na jego osobę.

_________________
Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sie 27, 2016 12:38 pm

Nigdy jej się nie podobało, gdy Godric nawiązywał relacje z innymi wampirami. Jedynie udawała, że akceptuje to, lecz uważała, że przyszły łowca powinien trzymać istoty nocy na dystans, a nie czynić z nich swoich towarzyszy. Ona sama również nie była człowiekiem, ale przecież była jego siostrą, do licha. To była zupełnie inna sytuacja. Gdy więc rozmowę rodzeństwa przerwało pojawienie się wampirzego znajomka Godrica, Shade skrzywiła się nieznacznie na jego widok. Chłopak miał zniszczone ubranie, przywodzące na myśl walkę z kimś lub nocowanie w śmietniku, a materiał był poplamiony krwią. I to nie tak starą.
- Serio, to ma być ten Twój pupil?!- Burknęła z oburzeniem, patrząc na krwiopijcę, który z pewnością miał na sumieniu niejedno istnienie i wcale się z tym nie krył. Dla dziewczyny był więc na równi z poziomem E. One również zachowywały się jak dzikusy, choć zwykle było to spowodowane ich utratą człowieczeństwa, a nieznajomy zachowywał się tak, świadomie.
- Mam nic nie robić? To zapanuj nad swoim "znajomym", zanim zwróci na siebie uwagę ludzi.- Odparła, odsuwając się od wampira, by nie czuć bijącego od niego zapachu krwi. Nie była wprawdzie na głodzie, lecz było to tak samo nieprzyjemne, jakby była. Mimo to, nadal stała blisko brata, by w razie czego pomóc mu zająć się wampirem, gdyby ten nadal się awanturował. Nie potrzeba im było tutaj widowiska. Pora była późna, lecz wielu mieszkańców nadal nie spało i słysząc krzyk, mogli z ciekawości wyjrzeć przez okna na podwórko i wezwać policję. Może i Godric walił na to, co sobie myślą o nim nauczyciele, ale kłopotów ze służbami porządku, raczej nie chciał mieć.

------------------------------------

Po pewnym czasie, dziewczyna już miała dosyć obecności obcego wampira, więc po pożegnaniu się z bratem, zostawiła go z wampirem. Wiedziała, że nie ma się o co martwić. gdyby Fergal zamierzał zrobić coś nie tak, Godric potrafił się obronić.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Shade dnia Pon Wrz 26, 2016 1:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Fergal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Wrz 03, 2016 8:44 am

Prychnął oburzony na słowa młodego oraz tej młodej wampirzycy. Aż dziwne, że paskudny człowiek otacza się to co raz więcej cudownymi wampirzycami. A Fergal chłopcem jest, więc ochotę ma. Mlasnął jęzorem kolejny raz zlizując resztki krwi z pyska. Może obleśny jest, ale jakie są wampiry? Są demonami takimi jak Fer. Niemiecki Rekin zacisnął łapska w pięści.
- Gdyby wszystko szło po MOJEJ myśli, nie wylądowałbym nigdzie! Ale nie... Wy LUDZIE zawsze musicie POSTAWIĆ na swoim! Nienawidzę Was!
Wrzeszczał znowuż rozjuszony. Ta młoda patrzyła gardząc? Hola, hola! Też wampirem jest. Fergal od razu poczuł rosnące w nim ciśnienie.
- Powiedz tej panience żeby zmieniła wyraz mordki jeśli nie chce jej stracić razem z włosami.
Warknął do człowieka, mierząc co chwila dziewczynę. Strasznie nie podobało się takie przyglądanie z wyrazem obrzydzenia. Fergal jest typowym krwiożerczym wampirem. Obnażał zębiska, oblizywał się z zaschłej krwi. A ona? Była naprawdę wampirem?
Wytarł brudne łapy o brudną koszulę, czekając aż Godroic zrobi coś ze swoją, inaczej Rekin chętnie się nią zajmie.
- Chyba, że ja mam ją uciszyć.
Zasyczał, rzucając jej obrzydliwy uśmiech wypełniony po brzegi zębiskami rekina. Niech się lepiej obawia, Fergal nigdy nie był uprzejmy nawet dla kobiet.

_________________
mowa japońska etc || mowa niemiecka


Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 213


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Wrz 26, 2016 3:22 pm

Może to i dobrze że Shade postanowiła się oddalić na bezpieczną odległość, a raczej zostawić brata z wampirem, który nie wyglądał zbyt przyjaźnie, o ale cóż... Niemcy tak mają i co zrobisz? Gdoric mimo wszystko nie zamierzał uciekać, ale skakać też nie. Nie bał się Fergala, do czasu aż ten nie dawał mu do tego powodów, a niestety już nie raz dał. Eh...
-Jak byłbyś grzeczny to nic by się nie stało...
Odparł wyrażając jednocześnie swoje znudzenie słowami Fergala. Do tego te kolejne, bez wątpienia groźby w kierunku wampirzycy, aż westchnął, mrużąc oczy.
-Fergal... Zaraz ci założę kaganiec!
Och tak... Podniósł głos na wampira, grożąc mu! Zapewne nie weźmie tego na poważnie, bo czy God operował czymś co przypominało kaganiec, smycz? Nie do końca... Zapewne była to czysta przenośnia...
-idź już...
Mruknął tylko tyle do wampirzycy, objął ją lekko na pożegnanie, a nawet niczym starszy brat pocałował ja w czoło, po czym puścił, pozwalając odejść. Nie widział potrzeby by jej tutaj trzymać, a miał nadzieje, ze Fergal nie miał zamiaru rzucać się na niego z pazurami... Odprowadził Shade wzrokiem, po czym zerknął an wampira stając nieco bokiem do niego.
-Fergal odejdź, mam już dość bójek na dziś...
Zaczął chcąc się pozbyć balastu, jakim był wampir. Nie miał siły, ani chęci na bicie się z nim, lecz nie zamierzał dać się też pobić. Obserwując go zatem uważnie, stanie w miejscu, sięgając po nic innego, jak po swoją broń, odbezpieczając ją.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   

Powrót do góry Go down
 
Park osiedlowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: