IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1040


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Gru 31, 2014 1:55 pm

Ależ oczywiście że musi pilnować, żeby nawet własna rodzina nie odsunęła go od władzy! Samuru chucha na zimne, pilnuje się jak oka w głowie, a Hachiko mimo wszystko nie ufał. Ba, Samur nie ufa nikomu, jedynie sobie. Wszakże jest jedyny w swoim rodzaju i samego siebie nie zdradzi. W dodatku Hach zapomniała z kim knuje? Z samolubem! Z chujem do potęgi entej! Który myśli wyłącznie o sobie i o swojej chwale!
- Ale to nie jest dowód na nasze istnienie, Hachiko! Nie rozumiesz? Musimy rozłożyć swoje skrzydła na miasto. Na ogromną skalę. Żeby każda telewizja na świecie pokazała nasze istnienie! Hachiko do Diabiła, Twój pokaz jest marny! Zdaj się tylko na mnie, ja wszystkim pokieruje.
Syczał, warczał niczym Diabeł biblijny kuszący Jezusa. Samuru prychnął też nerwowo, czekając aż ta się pozbiera. Chce zyskać dla siebie fanfary? Szlachetny jej nie pozwoli. I skoro ma prowadzić.
- Pójdziemy na główny plac. Zagonie też po drodze Szarych do chwytania ludzi. Zapłonie ognisko, pokażemy dopiero swoją moc.
Skończył mówić i jeśli Hachiko nadal chciała łapać pojedyncze sztuki ludzi, droga wolna. Samuru uda się sam, wykona misję i nazwie się królem miasta, a później zdradzi więcej szczegółów, swoich planów, marzeń i chorych pragnień mających się oczywiście do jego osoby. Wszak ma naprawdę wiele do powiedzenia. Zatem Ruda. Co wybiera? Iść razem z pasierben czy działać samej, czekając przy tym na konsekwencje zdrady burmistrza? Stał i czekał, wbijając zimny gadzi wzrok w postać wampirzycy, jakby był gotowy zabić ją na miejscu.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pią Sty 02, 2015 10:55 pm

No tak! Jakże ośmieliła się zapomnieć, że nie ufał nawet własnej rodzinie? Ufał samemu sobie, a i to była już połowa sukcesu. Mogłaby się zastanawiać, czy to dla niego właściwe nikomu nie ufać, ale najwyraźniej coś w przeszłości tak go zmieniło. Mogłaby zapytać, co na niego tak silnie wpłynęło, ale wątpiła, żeby odpowiedział. Pod tym względem był taki sam jak Testament. Zamknięty w sobie i za żadne skarby świata niczego się z niego nie wyciągnie, póki sam nie zechce powiedzieć.
- Świetny pomysł, Samuru! W życiu bym na to nie wpadła.
W ton jej głosu wdarła się ironia. Gdyby to ona zaproponowała mu takie wyjście, byłaby tą zła. Pomyślałby jeszcze, że pragnie odebrać mu władzę. A tak? Mogła sobie pozwolić na zabawę za jego plecami.
- Jak sobie życzysz.
Nawet nie komentowała tego, co powiedział, bo i tak nie widziała w tym żadnego sensu. Zamierzała zdać się na niego, pójść w jego ślady i będzie szczęśliwa tak długo, jak długo będzie mogła czerpać ludzką krew.
Ruda szybko podjęła decyzję pójścia za swym pasierbem. W końcu podarował jej piękną propozycję - miała być przedstawicielką wampirów, miała reprezentować Samuru, a to do czegoś zobowiązywało.
Nie czekając zbyt długo, podeszła do niego i bezwiednie wsunęła dłoń pod jego ramię, by dać się poprowadzić ku świetalanej przyszłości wampirów.
- Swoją drogą, Sam, powinniśmy założyć plantację ludzi,
Zarzuciła pomysł, zaciskając dłoń mocniej na jego ramieniu.

Zt x2

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Kwi 07, 2015 5:51 am

Wyszli gdzieś na ulice główna chociaż Dasza bardziej chciała dojść gdzie indziej no ale skoro już tutaj sa przejdą ta strona gdzie indziej. Po drodze zaczepiała do rozmowy Teru aby przez drogę mieć zajęcie i trochę sprawić aby nie krępowała sie wobec niej. Stanęli gdzieś na chodniku i nawet nie zauważyli kiedy mały Akita nagle wyskoczył z kapturach Teru i gdzieś pobiegł. Przez chwilkę Dasza miała wrażenie, ze o czymś zapomniała tylko nie wiedziała o czym. Zaczęła sie przyglądać Teru.
- Gdzie jest Aki?
Zaczęła sie rozglądać czy gdzieś tu go nie ma całkowicie nie zwrócili na niego uwagi i Aki musiał poczuć sie ominiety może było mu przykro zwierzęta tez maja uczucia. Teraz na prawde zaczęła sie martwić i czuła sie winna ale z swoimi instyktami powinnia szybko go znaleźć.
- Zniknal musimy go znaleźć rozdzielony sie i poszukajmy.
Starał sie myślec racjonalnie i wyterzyla swój słuch idąc w przeciwnym już kierunku i słuchała uważnie czy gdzieś tutaj sie nie kręci dla niej noc była odpowiednia pora na wszystko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Kwi 13, 2015 4:38 pm

Przydreptał tutaj za Daszą, po drodze trochę się rozluźnił i nie był już tak nerwowy, najgorsze było przyznanie się do swojego braku doświadczenia. Aki-chan siedział w drodze w kapturze Teru, ale najwyraźniej postanowił pozwiedzać kiedy zaczęło mu się nudzić. Teru jednak nie szybko załapał, że malucha nie ma na właściwym miejscu, za pewne przez zamyślenie, dopiero Dasza zwróciła mu uwagę na brak małego słodkiego ciężarka w jego ubiorze.
-Wyskoczył? Aki-chan??
Zawołał kiedy zorientował się, że na prawdę go nie ma, wampirzyca chciała się rozdzielić, a Teru tylko kiwnął głową w poważnym wyrazem twarzy. Trzeba znaleźć malca nim ktoś niepowołany się nim zainteresuje, choć jakoś miał wrażenie, że Dasza ma chyba nieco większe szanse by znaleźć psiaka, a on raczej większe szanse by wpaść w niepowołane kłopoty, w końcu był człowiekiem i teraz pałętał się sam zaglądając w różne dziury by znaleźć swoją zgubę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Kwi 16, 2015 6:18 am

- Aki!
Jej głos było słychać chyba wszędzie, miała nadzieje ze Aki usłyszy ja i przebiegnie do niej albo przynajmniej Teru go znajdzie szybciej niż ona. Jej zmysły były na tyle dobre, ze mogła bez trudu nasłuchiwać czy nie ma tu jakiegoś psa wokół jednak najgorsze było to iż było już ciemno wiec to tak jakby utrudniało poszukiwania no przynajmniej dla Teru bo dla niej noc była prawie jak dzień. Rozglądałam sie uważnie zaglądając wszędzie i mając nadzieje, ze Teru nie wpadnie w jakies kłopoty.
- Aki!
Znowu krzyknęła jego imię bo może to jednak zadziała i sam przyleci? Zauważyła, ze oddaliła sie bardzo od Teru i można nawet powiedzieć, ze znalazła sie w innej części tej ulicy. Byli zdani na siebie i musieli teraz poradzić sobie po za tym Teru nie musiał sie o nią martwić bo Dasza jest duża dziewczynka i poradzi sobie w razie kłopotów. Dasza szukała i szukała ale tak na prawde nigdzie go nie słyszała ani tez nie znalazła wiec miała nadzieje, ze Teru coś jednak znalazł.
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Kwi 29, 2015 4:23 pm

O nie moje misiaczki, nie będzie tak ciekawie. Będzie jeszcze lepiej! Psycheł nie był za bardzo zadowolony po swoim ostatnim spokoju, więc szukał czegoś na czym można się wyżyć, jak zrobi komuś krzywdę to pewnie znów wróci do bycia uroczym zwierzątkiem! Szukali zwierzątko? No to znaleźli Psycheła. Krzyki i wołania skierowały tutaj popierdolonego rozpruwacza ludzkich ust, ale czy tak naprawdę to? Może zapach świeżej krwi, potrzebował ofiary, a może nawet dwóch. Oczywiście, że Teru wpadnie w kłopoty, bo kiedy po trzykroć wołasz wilka z lasu, to może się okazać, że wilk do Ciebie przyjdzie, zamknie swoje szczęki na ciele i rozszarpie, w zależności od tego jaki ma nastrój, tyle będzie to trwało. Psycho niczym nocny łowca jak na niego przystało teleportował się na najbliższy budynek, a że były obok siebie blisko położone robił akcje le parkour w stylu mission impossible, bo że zręczny nie był, to mu zarzucić nie można! Kiedy znalazł się mniejwięcej nad Teru aż klasnął w dłonie z uśmiechem. Chusta spoczywała na jego twarzy, aby wyglądać na zwykłego bandytę. Kiedy Teru szedł przed siebie gubiąc się pomiędzy mrokiem ciemnych ulic, Psycheł pojawił się za nim skradając się jak na prawdziwego wampira przystało, nie był możliwy do wykrycia do momentu, aż nie znalazł się zaraz za chłopakiem. Złapał go mocno za ramiona, pchnął na najbliższy budynek robiąc mały trik w między czasie nożem motylkowym. Wyciągnął go przed siebie stając przed Teru, jednak nie mówił za wiele. Ba.. on nic nie mówił. Dyszał tylko jakby niewiadomo co miał na myśli, a jego i tak już czerwone ocze, płonęły teraz blaskiem szkarłatu. Twarz zasłonięta chustą i świecące gały! Nieźle, ciekawe czy zacznie mu oddawać swój portfel. Co do Daszy, do momentu kiedy nie stanie pomiędzy nimi, była całkowicie bezpieczna.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Kwi 29, 2015 4:42 pm

Do diaska Dasza poszła gdzieś w drugą stronę, najwidoczniej pewna siebie, ale Teru który był człowiekiem raczej takiej pewności siebie mieć nie mógł, w końcu był silny przy innych ludziach, ale co do wampirów nie mógł mieć takiej pewności.
Szukał dalej psiaka, zupełnie nie zauważając, że ma za sobą jakiś podejrzany ogon, wołał Akiego choć zdecydowanie ciszej niż Dasza, nie chciał się wydzierać.
Dopiero kiedy poczuł czyjeś ręce na ramionach podskoczył mimowolnie wystraszony, lecz zanim zdołał spostrzec kto i po co to zrobił już przydzwonił popchnięty na ścianę, spojrzał zaskoczonymi oczami na napastnika i to jak bawi się nożem, oj jakoś nie było mu to do śmiechu, dobrze wiedział już, że znalazł się w niebezpieczeństwie.
Podawać portfel? Ba Teru nawet na to nie wpadł, bo oprócz strachu poczuł również irytacje, że też teraz musiał się znaleźć w takiej sytuacji, no cóż to było do przewidzenia, po czerwonych oczach domyślił się, że ma do czynienia z wampirem
-Cholera, puszczaj mnie!
Może nawet zbyt odważnie rzucił te słowa zważywszy, że stał przed osobnikiem z nożem i wyglądającym jak jakiś napaleniec.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Kwi 30, 2015 7:14 am

Po tym jak ich psiak nagle uciął sobie spacer rozdzielili sie i wyszło na to, ze Teru był zupełnie po drugiej stronie innej ulicy niż ona. Odeszła dalej niż można było sie spodziewać ale gdy był mrok nie bała sie niczego nawet wtedy wiec była pewna siebie. Zastanawiała sie rownież co ta uTeru czy znalazł go albo czy sam sie nie zgubił właściwie nie powinna go zostawiać samego ale gdy miała już sie zawrócić dostrzegła znajomy lepiej to był Aki! Znalazła go.
- Aki tu jesteś chodź do mnie urwisie.
Uśmiechnęła sie delikatnie i wzięła go na ręce a on zaszczekać merdajac ogonem zadowolony i siedział grzeczny oraz bezpieczny w jej ramionach. Stwierdziła, ze powinna ruszyć ta droga, która przyszła a w razie czego wypatrzy Teru w końcu była wampirem i znajomy zapach jest dla niej bardzo intensywny a drogę mniej więcej pamięta, no chyba. Tak wiec ruszyła w powrotna drogę.
Po drodze poczuła sie już głodna, znowu dawno nie Piła krwi a krew Teru jej smakowała...cholera nie powinna myślec o nim jak o jedzeniu nawet jesli była głodna. Wzięła swoje tabletki, które dostała od lekarza żeby zaspokoić na jakiś czas swój głód ale na pewno widok krwi teraz nie zrobił by nic dobrego bo to było zbyt kuszące. Stwierdziła, ze powinna sie przemieszczać znacznie szybciej aby odnaleźć Teru wiec tak zrobiła dużo jej to nie zajęło a gdy znalazła sie mniej wiecejprzy znajomych widokach zaczęła iść już normalnym krokiem.
- Teru jesteś tu?
Powiedziała to głośno ale nie dostała żadnej odpowiedzi jednak nagle Aki wyskoczył jej z rak i najwidoczniej chyba złapał jakiś znajomy zapach wiec zaczął biec w jakimś nieznanym kierunku wiec Dasza rownież za nim ruszyła żeby go dogonić i sprawdzić co znalazł.
- Aki poczekaj!
Krzyknęła ale to nic nie dało można powiedzieć, ze chyba znalazła sie nawet niedaleko od tej dwójki w jakimś ciemnym miejscu. Nagle pies gdzieś zniknął jej z oczu jednak usłyszała jakies szczekanie wiec ruszyła w tym kierunku i zamierza sie wyprosić do tej dwójki, a jak! Gdy Dasza zwolniła jej instynkt tak jakby wariowal miała wrażenie, ze coś jest nie tak tylko nie wiedziała jeszcze co i zaczęła sie zbliżać wiec dało sie słyszeć czyjeś kroki w stronę ciemnej uliczki w której byli. Co sie stanie dalej?




/ wybaczcie post pisany z rana a złapałam weny x3/
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Kwi 30, 2015 10:23 am

Jak Psycheł zobaczy w swoim pobliżu psa, to będziemy mieli krwawą masakrę zwierząt i Teru będzie smutny, więc jeśli Dasza nie złapie psiaka szybciej niż ten dobiegnie do Psycheła to mogło się to bardzo źle skończyć. Nie mam za wielu czasu, a muszę odpisać, bo dzisiaj nie będę już w stanie, więc przejdźmy do rzeczy Kiedy Teru padł na ścianę i zaczął coś mówić tylko zdenerwował nocnego łowcę, który zbliżył się krok do przodu i wyciągnął ku niemu trupio bladą łapę by złapać go za szyję i przystawić nóż do jego brzucha, jeśli zrobi tylko jakiś ruch to ostrze zagłębi się w jego wnętrznościach, uroczo prawda? Co do kobiety, chciała się wepchać? Jej błąd, przynajmniej skończą razem w jakimś brudnym szpitalu, którego Zel' używał jak normalnie bazy operacyjnej. Jego oczy przestały się świecić, ale nie spuszczał wzroku ze swojej nowej ofiary, o nie.. należało się jeszcze pobawić przed jedzeniem, co oznaczało cięcie! Może i Dasza była wampirem, ale Psycho był też takim stworzonkiem, na dodatek silniejszym i wyższej krwi, więc łatwo wyczuł, że coś się zbliża, odsunął się od Teru odskokiem do tyłu i schował nóż wyciągając broń antywampirzą którą ukradł swego czasu pewnemu łowcy, może Teru był tylko człowiek ale broń palna czy wampir czy nie, zrani go dosyć poważnie, a i na Daszę się przyda. Stał tak patrząc na swoją nową ofiarę, nasłuchując swoich pleców, czy coś może się zbliżać z uniesioną bronią palną w stronę chłopaka. Nie odzywał się do tego momentu.
-Wsparcie zastępów, Dżibril? - niebieskie włosy, kojarzył mu się z aniołem, więc gadka będzie schodziła na ten temat, jak to Psycheł miał w zwyczaju.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Maj 02, 2015 11:27 am

Pierwsze co zrobił kiedy zobaczył jak ręka Pchychola kieruje się do jego szyi, odruchowo starał się ją złapać w geście obronnym, może to się Psychełowi nie podoba, ale czy Teru się podobało, że ktoś go zaczepia bez szczególnego powodu? Zdecydowanie nie był tym zachwycony.
Jednak nie szarpał się za nadto, po co samemu się nadziewać na nóż
-Czego się do mnie przyczepiłeś? Nie masz lepszego zajęcia?
Wywarczał w stronę wampira, gdyby tylko miał jakąś szansę by pozbawić przeciwnika broni, to miałby minimalnie większą szansę, a tak nie dosyć, że miał przed sobą wampira to jeszcze uzbrojonego, a cholera wie co miał jeszcze gdzieś w kieszeniach pochowane.
Na dodatek Najwyraźniej Dasza już tu śpieszyła, a o ile się nie mylił psycholek nazwał go od imienia anioła, oj ile by dał, żeby być teraz aniołem i skopać tyłek kolesiowi który się do niego przychrzanił nie wiadomo o co
-Dasza łap Akiego i zabierz go stąd!
Zawołał wiedząc, że mały z pewnością będzie chciał chronić swojego opiekuna, a był przecież dopiero szczeniakiem, nie chciał aby coś się mu stało. Tak samo jak wolałby aby dziewczyny tu nie było, wtedy tylko mu by się oberwało. Teru nie zdawał sobie nawet sprawy co chce zrobić mu wampir, ale na pewno nie chciał by znów wampirzyca go ratowała, już i tak za dużo dla niego poświęciła.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Maj 02, 2015 11:47 am

Nie miała by szans z wampirem tak silniejszym od niej nawet nie było mowy o tym aby mu zrobić jaką kolwiek krzywdę jedynie mogła go zająć sobą aby Teru mógł się uwolnić. Aki szczekał jak wściekły na tego, który próbował skrzywdzić jego pana ale i tak niewiele mógł zrobić może jej uda się coś zdziałać. Jak najszybciej chciała znaleźć się w miejscu skąd słyszała szczekanie i po chwili zauważyła Akiego tuż przy jednej z bocznych uliczek po czym natychmiast tam ruszyła i wkroczyła ale to co zobaczyła sprawiło, że stanęła patrząc się na obcego mężczyznę, który celuje w Teru.
- Kim jesteś i czego żądasz?
Powiedziała chłodno mają poważną minę na twarzy i zrobiła kilka kroków do przodu ale stała na tyle dalej aby mężczyzna nie skrzywdził chłopaka. Coś jej się w nim cholernie nie podobało i wyczuwała no po prostu to czuła, że ten osobnik to jest ktoś więcej.
- Aki spokój! Natychmiast za mnie!
Warknęła na niego chociaż tego nie chciała ale musiał jej posłuchać i tak zrobił po czym uciekł i schował się gdzieś. Dasza nie miała pojęcia co ma zrobić a Teru, który kazał jej uciekać i zostawić go tak po prostu? Nie było nawet mowy o tym nie poradzi sobie.
- Głupek! Nie zamierzam Cie tu zostawić!
Nie była zadowolona z jego słów i twardo stała patrząc teraz na napastnika.
- Nie chce walczyć, proszę puść go porozmawiajmy.
Próbowała załatwić to na spokojnie i nie zamierzała uciekać jak tchórz po za tym wiedziała, że jeśli go tu zostawi może to yć jej zła decyzja do końca swojego życia. Jej kły znacznie się wydłużyły ale nie zamierzała atakować po prostu czuła złość, że chce skrzywdzić Teru no i trochę głód już zaczynał jej doskwierać.
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pią Maj 08, 2015 3:19 pm

Przepraszam, że tyle to trwało, jednakże miałem sporo spraw na głowie do ogarnięcia. Jasne, że Daszka nie miała szans, więc lepiej niech nie próbuje nawet podejść do Psycho, jednak mówiłem coś o piesku, bardzo mu tu nie pasował, a że został na miejscu to już błąd mojej ukochanej dwójki. Porozmawiać z wampirem? To nie wyjdzie najlepiej. Jego oczy zapłonęły czerwienią gdy wyciągnął dłoń przed siebie, a z pod stóp Teru wyskoczyły ciernie oplatające jego ciało, powinien być całkowicie skrępowany, zwłaszcza, że nie miał przy sobie nic ostrego, nie będzie mógł się ruszyć, kiedy Psycheł zajmie się dalszą "konwersacją". Odszedł od Teru, który nie miał za wiele do powiedzenia i wycelował broń w szczekające zwierze, brutalne, potworne nie? Pociągnął za spust broni antywampirzej prosto w psinkę, a następnie spojrzał na Daszę odkrywając swoją uśmiechniętą twarz.
-Czas Lokiego jest blisko, nie ma rozmów, są tylko strony.. Stoisz po niewłasciwej. - rzucił po czym skierował broń tym razem na wampirzycę. A właśnie, trzeba dodać, że ciernie będą bardziej bolesne, jak Teru będzie się szarpał, co prawda to roślina, ale dosyć mocna i posiada kolce, które przy ruchu zaczną się wbijać w ciało chłopaka. Co do psa, czyżby był martwy? No nie wiem, jeśli jest w stanie przeżyć kulę to przeżyje, jeśli nie? Szkoda, nie? Wampir zrobił dwa kroki do przodu w stronę Daszy, ona będzie następna, jeśli się z tą nie ulotni, tak naprawdę interesował go tylko Anielski chłopak, to on miał być celem psychola, nie wampirzyca.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Maj 12, 2015 7:38 pm

No cóż, nie mógł się spodziewać, że Wampireł będzie aż tak kopnięty, by w jednej chwili chcieć go dusić, a w następnej odskoczyć jak oparzony (bo inaczej nie ma najmniejszej szansy by uciekł nie muśnięty chociaż przez chłopaka). Jednak skoro tak bardzo Psychełek bał się konfrontacji z dotykiem chłopaka to biedny Teru został jako tako unieruchomiony. Kiedy tylko próbował się poruszyć poczuł ból i ciepło płynące po nodze w miejscu gdzie cierń wbił się mocniej. To chyba raczej nie poprawi sytuacji chłopaka.
Kiedy zobaczył co dalej chce zrobić Psycheł aż warknął z wściekłości. Szeniak spojrzał na niego nie rozumiejąc chyba o co chodzi
-Uciekaj do cholery!!
Wydarł się mając tylko cichą nadzieję, na to, że szczeniak wystraszony tak zajadłą postawą swojego pana jednak ucieknie nie zostając zabity na miejscu przez szaleńca. Jednak czy mógłby uciec wampirzemu przeciwnikowi. Nie było na to wielkiej szansy.
Spojrzał na Daszę z wściekłością w oczach, nie miało jej tu być, miała zabrać szczeniaka i siedzieć z dala od tego niebezpieczeństwa
-Odejdź stąd. Nienawidzę jak ktoś uważa, że może decydować o wszystkim za mnie. Jesteś okropna!! nie chcę cię widzieć, zjeżdżaj stąd!!!
Teraz nie było z nim nic z tego miłego sympatycznego chłopaka który tak bardzo się podobał Daszy, nie miał nic z niewinnego chłopca. A raczej wyglądał jak zwierzę i to wściekłe, że go złapano, a jedyna osoba którą polubił, zamiast go zrozumieć i odejść być bezpieczna, sama się narażała na niebezpieczeństwo i chciała sama dać się skrzywdzić. Powinien zrozumieć? nie, nie chciał tego rozumieć, a na pewno nie teraz.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Maj 12, 2015 8:12 pm

- Przestań,  puść go a weź mnie!
Był dla niej kimś ważnym i nie mogła pozwolić na jego krzywdę, musiała coś zrobić nie mogła tak bezczynnie stać i patrzeć się.  Teru powinien się zastanowić co on by zrobił w takiej sytuacji, zrobił by to samo co ona i również nie chciał by zostawić uej t6 samej więc musiał zrozumieć,  że również chce go chronić. Jednak był jeden problem,  zawsze gdzie z nim była miał przez nią kłopoty czyżby to przez nią spotkało go to okrucieństwo? Powinna była nie kierować się uczuciami wobec niego a kierować się rozsądkiem jednak niestety los chciał inaczej i zakochała się.
- Nie...nie możesz!!!
Warknela na niego gdy zobaczyła co zamierza, oczywiście rzuciła się na ratunek Akiemu jednak nie zdążyła przyjąć na siebie tego pocisku i Aki dostał celnie. Dasza natychmiast pobiegła do niego jednao było za późno... Aki oderwał poważnie, gdy ukleknela dotknęła jego ciała,  był we krwi, cały we krwi. Poczula łzy w oczach bo Aki umierał nie zdoła tego przeżyć. Miała ręce we krwi jednak poglaskala go czule przed jego ostatnimi chwilami.
- Przepraszam...zawiodłam...ja n8e chciałam...ja...
Była w szoku i ostatnie co piesek zrobił polizal ją po dłoni a jego serce przestało po chwili bić. Dasza zacisnela pięść i spuscila głowę jednak uniosla ją Słysząc słowa Teru...nie chcę cię widzieć? Peklo jej serce chociaż miał rację bo to wszystko było jej winą. Podniosła się czując jak złość i gniew narasta w niej coraz bardziej.
- O to się nie martw...
Nie tylko Głos Teru był inny ale również i jej, odwróciła się mając wzrok pusty i pełen nienawiści. Jej oczy zrobiły się bardzieu czerwone, czuła krew, słodką krew na swoim dłoniach również. Obnazyla kły wobec napastnika, musiała wyglądać strasznie, zmarszczyla twarz i wystawiala swoje kły.
- Nie miałeś prawa...
Powoli ruszyła w kierunku Psycho idąc na prawdę powoli i ocierajac dlonia o ścianę zostawiła krew. Teraz było jej wszystko iedno, uwolnila z sieb7e tą dzikosc.
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Maj 12, 2015 9:40 pm

No, skoro Teru nie ma nic przeciwko, więc niech będzie jak szanowna Dasza napisała, piesek jest teraz w psim niebie i biega sobie za patykami z aniołkami! Widzisz, a można było tego wszystkiego uniknąć, gdyby wampirzyca nie pojawiła się tutaj z psiakiem, a tak? Smutny koniec dla obojga, zwłaszcza na oczach Teru, jeśli ten się oswobodzi z jego pnączy, to Psycheł będzie musiał zostawić za sobą nie dwa, a trzy trupy, fajnie, prawda? Sympatyczny czy nie, Dasza była służką kogoś innego i chyba zaniedbała swoje obowiązki, bo nie tak ją Charlie wychował, a więc oboje zaznają szaleństwa Psychola w całej okazałości. Kiedy Teru zaczął się wydzierać, po strzale w małego psiaki i zabójstwie na miejscu, wycelował broń w Teru i wymierzył mu prosto w kolano oddając strzał, tak nie bardzo będzie w stanie uciec, skoro był unieruchomiony, raczej nie było możliwości, aby uciekł, prawda? Zaśmiał się cicho tylko spoglądając na Daszę i oblizał swoje bardzo szerokie wargi.. Schował pistolet i wyciągnął znów nóż.. Na nią będzie idealny. Stał spokojnie kiedy wampirzyca ruszyła na niego.
-Zamknij się głupia ladacznico ze złotej wieży. - rzucił w jej stronę po czym jego oczy błysnęły na zapach krwi Teru, to była jak płynna adrenalina, tylko bardziej pobudziła szaleńca do zabawy. Odwrócił się wnet do chłopaka uśmiechając się po całości, jeśli tak można nazwać jego wyraz twarzy.
-Widzisz? Ladacznica ze złotej wieży nie chciała, Aniele... To takie smutne! - po czym zaniósł się śmiechem. -Jestem sprawiedliwością Lokiego, stanęliście po złej stronie.. czeka was potępienie, nigdy nie będzie ucztować z moim panem, żałosne byty. - po czym rozpłynął się w powietrzu, teleportując się za Daszę i wymierzając jej potężnę cięcie w zgięcie od kolan, czy trafi? To już nie ważne, tak czy inaczej, Teru nie jest w stanie walczyć, a z wampirzycą sobie poradzi. Jeśli mu się uda atak, to pozbawi ją możliwości chodzenia i padnie na ziemię, a wtedy, pozostaną już tylko bardzo bolesne tortury. Warto było koteczki?

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1846


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Maj 17, 2015 9:15 pm

Bolesne tortury? A może Psycho zostanie tak dla odmiany... Pożarty przez coś większego i silniejszego? A na dodatek przez własnego kuzyna? Zwabiony ostrym zapachem krwi, znajomych osób nie mógł przegapić owej uliczki i zawitać do jakże wykwintnego towarzystwa. Stwór aż kipiał z radości na samą myśl dobrania się do świeżej ludzkiej oraz wampirzej krwi. Głód się powiększył, a on sam zechciał dać mu upust ten nocy. Coś czuł, że dojdzie do przeżarcia. Ale co się nie robi dla chwili przyjemności oraz błogości? No właśnie! A Kanibal tak bardzo lubi nie znać granic.
- Kici, kici gąski! Przyszedł zły wilk! Bardzo głodny w dodatku...
Zasyczał stwór, obnażając zaślinione zębiska w złowieszczym uśmiechu. Szedł prosto na trójkę. Zapach krwi roznosił się, drażniąc bestię coraz bardziej. Pojawił się gniew, co oznaczało delikatne popieszczenie prądem cielska i to oczywiście dzięki obroży, jaką nadal dumnie nosił na swoim grubym karku. Nic specjalnego. Zdążył się w końcu przyzwyczaić do elektryczności.
- No proszę, proszę... Kogo my tutaj mamy? Wampirzyca z parku, szalony kuzynek i... ludzki worek smakołyków. Czuję też psią krew. Czyżby doszło tutaj do zamordowania jakiegoś zwierza?
Spojrzał na mordki swoich przyszłych ofiar, oblizawszy się łakomie. Czarne kudły nieco przysłoniły białą twarz wampira, lecz czerwone jak krew ślepia były aż nadto zza nich widoczne. Pierwsze co trzeba zrobić. Zająć się Psycho. Jako wampir z rodu Kuro ma wiele do powiedzenia i bestia nie lubiła kiedy ktoś drugi wtrącał się w jego posiłek, mimo iż popapraniec był tutaj pierwszy. Lecz jak to się mówi? Silniejszy zawsze wygra! Pokręcił nieco głową, tak że aż w karku strzeliło! Rozprostował nieco zgarbione cielsko, zaciskając przy tym dłonie w pięści. Co zrobi Psycho? Podda się? Wycofa? A może stanie oko w oko z głodnym Kanibalem?
Na resztę brygady ulicznej przyjdzie pora. Spokojnie!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Maj 17, 2015 9:46 pm

Krzyki chłopaka nic nie dawały, widać wampirzyca nie potrafiła zrozumieć o co mu chodziło, widać nie potrafiła docenić jego miłości. Chciał aby ona przeżyła, a ona co? wolała się wdać w bójkę z mocniejszym od siebie, naprawdę nie potrafiła zrozumieć tak prostej rzeczy? Chciał już ją przekląć by stąd odeszła, ale nie zdołał, bo poczuł w swojej nodze rozdzierający ból o jakim nawet nie śnił, kolano było strzaskane i zaczęło krwawić dosyć obficie, teraz nawet gdyby obrastające go rośliny opadły nie będzie się mógł ruszyć, nie miał szans na ucieczkę. Do czego to doszło, zwykły spacer skończył się śmiercią podopiecznego Teru, teraz chłopak był trawiony nie tylko bólem psychicznym, ale i fizycznym. Z jego oczu zaczęły płynąć gorzkie łzy.
-Głupia idiotka!! Ty nic nie rozumiesz! Miałaś stąd odejść, miałaś żyć... Teraz już wszyscy... jesteśmy martwi.
Mówił coraz ciszej, tracąc na rezonie, coraz bardziej płacząc z bólu i tracąc nadzieję na ocalenie choćby jednej osoby z nich wszystkich.
Dodatkowo najwyraźniej przywabiony zapachem pojawił się w uliczce niemal by rzecz stary znajomy Teru i Daszy. Czy chociaż jego pojawienie uświadomi Daszę, że to nie jest teraz miejsce dla niej? Czy znów chce poczuć na siebie moc Kanibala przez którą to Teru tak długo się nią opiekował, oddał jej nawet wtedy krew by się uleczyła i mogła żyć normalnie. Teraz całe te poświęcenie miało przepaść? Aż tak bardzo dziewczyna była zapatrzona w siebie?
Teru spojrzał to na potwora nawet nie rozumiejąc co on właściwie mówi, spojrzał na Daszę pełen przerażenia i trwogi, lecz nie o siebie o nią, zdołał ją pokochać, nie chciał by znów się poświęcała dla niego, dla niego było za późno, a ona mogła jeszcze żyć. Jego usta ułożyły się w bezgłośnym błaganiu by odeszła póki może.
Teraz tym bardziej wiedział, że jedyne co go czeka to znów ból. Nie chciał patrzeć jak coś się staje Daszy. Lecz czy ma prawo jeszcze mieć nadzieję, że jego miłość przeżyje.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Maj 18, 2015 5:38 am

Dopiero strzał pomógł jej na chwile opanować te złość i była zmuszona natychmiast spojrzeć co sie stało jednak gdy zobaczyła co ten drań zrobił uspokoiła sie na moment, nie mogła pozwolić na dalsze decyzje bo może zabić Teru chociaż ten słodki zapach krwi, który teraz tutaj czuć...jest na prawde pyszny. Jej oczy robiły sie bardziej widoczne jak rownież głód dawał o sobie znać ale natychmiast otrząsnęła te cholerne zaspokajanie swoich potrzeb. Nie mogła pozwolić aby krew zakryla jej oczy.
Faktycznie nie jest w stanie wygrać z takim potężnym przeciwnikiem ale nie zamierza sie tak łatwo poddawać. Gdy tylko pojawił sie za nią już miała sie odwrócić i uderzyć go jednak dostała w zgiecia kolan z tylu, chociaż chyba miała dużo szczęścia bo w ostatniej chwili uniknęła najgorszego chociaż dostała cięciem to jedynakiem zamierzała sie poddawać i pozwolić sobie na zrobienie z siebie kaleki. Jednak upadła na ziemie podtrzymując sie rekami po czym odwróciła sie do napastnika. Bolało cholernie ale nie wydusila z siebie krzyku ani nic tylko milczała chociaż czuła ból, który bił dosłownie ze środka. Słysząc słowa Teru była wściekła, ze tak łatwo sie zaczyna poddawać i spisuje ich na straty? Czy on wgl myśli, ze ona go zostawi?
- Nie. Już raz straciłam najważniejsza osobę w moim życiu...tym razem nie pozwolę na to choćby za cenę własnego życia. Wiec nie mów mi co mam robić...mój brat nigdy sie nie poddał nawet gdy umierał w moich ramionach... Ja rownież nie zamierzam.
Nawet nie odwróciła sie do niego i nagle zjawił sie on...ten sam, który ostatnim razem zaatakował ich dla czystej zabawy. Uniosła głowe patrząc na niego i faktycznie była przerażona i bała sie ale za cenę życia obroni ukochana osobę. Odwróciła sie i powoli zaczęła sie czołgać w stronę Teru, to cięcie zadało jej mocne rany wiec gojenie sie być może potrwa chociaż jak było widać zostawiała za sobą krew i miedzy czasie próbowała wstać co nie kończyło sie dobrze. Ale i tak zamierzała mu pomoc czując nawet ta krew nie zamierza przestać. Może wielkolud będzie zajęty tamtym a jej uda sie go chociaż uwolnić, pomoc mu.
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Maj 19, 2015 11:15 am

Wszystko zapowiadało się tak cudownie, do czasu przyjścia kanibala, miałby dwa różnorakie posiłki, a nawet wpisałby się do kronik brutalnych morderstw, a teraz? Oh, Tesiu, popapraniec? Cóż za niemiłe słowa, jeszcze wprost do Twojej rodziny! Toż to okrutne. Teraz całkowicie stracił uwagę z uroczej dwójki, by przenieść czerwone ślepia na kanibala, co skutkowało z tym, że wypuścił Teru ze swojej mocy, która już i tak zgodnie z prawem powinna przestać działać. Pytanie teraz tylko co zrobi Psycheł w spotkaniu z Kanibalem? Jego lojalność względem Samuru pewnie nie pozwoli na zaatakowanie Testamenta, jednakże zasady do cholery, on był tutaj pierwszy! Co prawda oboje byli krwi B, ale Tess był prawdopodobnie wampirem dużo dłużej niż Psych, co z tym idzie pewnie by przegrał w otwartym zwraciu, a zresztą patrzcie na niego! Wielki jak dąb, na dodatek pożera zwłoki, Psych to tylko napalony chirurg amator. Patrzył na bestię przeszywającym wzorkiem przez dłuższą chwilę, całkowicie ignorując resztę znajdującą się tutaj, aż w końcu...? Opuścił broń, nie może walczyć z bestią ze względu na jego pokręconą lojalność względem głowy rodu.
-Pożeracz światów... Dlaczego łamiesz słowa zapisane w starych językach bogów... Spotka Cię kara, jednak nie ja jestem mieczem, który wymierza sprawiedliwość. Nie mogę się posunąć do tego przez Zgniłego Króla. - Tak tak, pierdolenie Psycheła, ale gdyby na to spojrzeć z szerszej perspektywy to wszystko miało sens. Zrobił krok do tyłu, broń trzymał przy sobie na wypadek gdyby Kanibal go nie zrozumiał, ale tak... jedną z tych opcji było odpuszczenie.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1846


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Maj 19, 2015 7:28 pm

Przecież tego chłopaczka też znał! Zaatakował wampirzycę i także jego! Jak mógł zapomnieć o ta ludzkiej ofierze? Ano właśnie w przypadku Kanibala tak się wydarzyć może, toć swoich ofiar nie zapamięta dokładnie. W końcu ich lista jest naprawdę długa. Ale czy to ważne? Nie! Kanibal miał tutaj wiadomy cel - zaatakować oraz wypić krew. Psycho najwyraźniej zaliczy się do grona posiłku, o ile wcześniej nie da nogi.
- Co takie wytrzeszcze oczu? Kopę lat!
Zarechotał stwór, nie spuszczając jednak oczu z kuzyna. Naprawdę miał ogromną chęć ujebać do samej dupy mu ten śmiejący się ryjek. Jednakże sam Kanibal się długo nie śmiał. Ten mały świr uraczył słowami przybysza na co wcale się nie pocieszył, wręcz rozzłościł.
- Przestań pierdolić.
Warknął, poruszając się kilka kroków w stronę wampira. Górował nad nim. I to o wiele.
- Grzecznie się odsuniesz i poczekasz na swoją kolej albo ukręcę Ci ten pociachany łebek i wyrwę razem z kręgosłupem.
Dokończył wypowiedź, obnażając zębiska w grymasie nerwowym. I co z tego, że Psycho był tutaj pierwszy? A zna prawo Silniejszego? Oczywiście na uwadze ma swoje pozostałe ofiary, jakie i tak były w opłakanym stanie. Czyżby przerwał zabawę wampirowi? Mniejsza. Jeśli główny cel nie zachowa się należycie, Kanibal podpali jego głowę. A czym się równa podpalenie dla wampira? Oczywiście, że krokami ku śmierci. W dodatku głowa: poparzenia skórne, oczy, nos, usta etc itp. A dla urozmaicenia zapachu... do krwi dojdzie jeszcze pieczone mięso. Ślinka cieknie na samą myśl!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Maj 21, 2015 5:08 pm

Chłopak czuł ten przeraźliwy ból który pulsował w jego zgruchotanym kolanie. Może i pnącza Psycholka puściły, lecz co to dało Teru? Wiecej bólu, bo nawet nie mógł ustać na tej nodze, a jeszcze na dodatek Dasza ta uparta jak stary osioł wampirzyca zamiast odsunąć się gdzieś gdzie by nie była narażona na kolejny atak to musiała się przywlec tutaj. Po co? Teru nie miał pojęcia po cholerę, sama miała teraz podcięte nogi, on sam miał w jednej dziurę, na tyle pechowo, że raczej nie miał szans na to by gdziekolwiek pójść, gdyby to była łydka, albo udo, ale nie kolano załatwiło sprawę. Trzymał się jako tako pionu tylko dlatego , że miał za sobą ścianę, a druga noga jeszcze drżąc podtrzymywała cały jego ciężar. Jednak chłopak był w takim stanie, że nawet już nie słuchał o czym mówią wampiry. Był w lekkim szoku i potrafił się skupić tylko na bólu i tym, że jest zbyt wolny by zdołać stąd uciec.
Na słowa dziewczyny już nie reagował tylko spojrzał na nią z cierpieniem i pewną kpiną
-Więc po to cię ratowałem, byś teraz dała się zabić? Idiotka z ciebie. A myślałem, że kobiety potrafią się dobrze mścić.
Powiedział do niej ostatnie słowa nim półprzytomny pozwolił sobie zjechać po ścianie by teraz leżeć na ziemi pod ścianą z nieprzyjemnym grymasem na ustach. Nie zemdlał, jednak ból nawet nie o tyle fizyczny co psychiczny sprawiał, że nie miał już ochoty walczyć, zamiast
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pią Maj 22, 2015 10:08 am

Teru takimi słowami chciał ja zniechęcić do ratowania jego samego a ona miała po prostu uciekać z pod ukłonem ogonem? Tak po prostu zostawić go na pastwę losu? Nawet jesli była słaba i nie potrafi ochronić go tak jak powinna nie chce sie poddawać i próbować do samego końca jesli nawet miała by oddać za niego życie. Był w gorszym stanie niż ona, nie powinien sie nią przejmować bo była wampirem i jej rany nie stanowiły problemów ani nic ale on był do cholery ciężkiej człowiekiem.
- Nie chce tego słuchać.
Dalej czołgala sie w jego stronę nie słuchając go w ogóle jeszcze tylko kawałek jej został na dodatek zrobiło sie nieciekawie bo Teru stracił przytomność i mogl sie wykrwawić i wtedy to w nią uderzyło. Ludzka krew wpadła do jej nozdrzy tak nagle a jej oczy przybrały taki intensywniejszych kolor. Słodki zapach krwi, czuła to chociaż próbowała o tym nie myślec to reagowała inaczej. Im bardziej sie zbliżała to zapach krwi bardziej w nią uderzał a jej kły były gotowe do ataki znalazła sie w kropce. Zatrzymała sie odpychająca cieżko impowstrzymujac sama siebie. Bała sie podejść bliżej bo ten zapach mogl całkowicie zawładnąć jej rządzą krwi a nie chciała aby zginął z jej rak nie mogła ale rownież nie mogła pozwolić aby tamten go zabił. Chciała tylko aby Teru żył a z nią wszystko jedno...jej nogi nie wyglądały za dobrze z tylu, krew lala sie z ran.
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Maj 23, 2015 2:22 pm

Eh, no Tessiu nie zachował się zbyt ładnie, ale co można poradzić. Psycheł nie jest samobójcą, nie będzie atakował wampira, przynajmniej nie teraz, o nie.. Spojrzał na Testamenta kiedy ten gadał, a na dodatek kazał mu się zamknąć? No co to, to nie.. Skoro nie może nic zrobić to przynajmniej zostanie mu jego pierdolenie bez sensu, tego nie można mu było odebrać. Czarny ogień to była cholernie niefajna rzecz, zwłaszcza, że Psycho lubił swoje włosy i głównie, dlatego jest to powód, dlaczego nie chciał atakować Kanibala. Niezrównoważony wampir spojrzał raz jeszcze na swoje BYŁE ofiary i oblizał nóż, którym zaciął Dasze. Wzruszył ramionami i przeniósł oczy na Testamenta.
-Jesteś zachłanny. - skomentował rzecz oczywistą po czym odszedł krok w tył, łącząc dłonie razem, chyba nie zamierzał tutaj dłużej zostawać. Prawo silniejszego obowiązywało tak, a dobrze wyczuwał, że jeśli nie walką na mocę to Testament przytłoczy go swoją siłą, to ich z pewnością różniło, oboje byli wampirami równej krwi, jednak ta bestia bo inaczej go nie nazwę, miał dużo więcej krzepy niż Psycheł.
-Oh losie, złośliwy losie, czy to w imię naszego planu? Owieczki zginą, ale nie z mojej ręki, uh.. widocznie znów jestem głupcem. - Jokes on you, tak to już bywa. Po chwili wampir zabrał swój pociachany pyszczek w cień, jeszcze się nie teleportował, ale miał taki zamiar, chyba to jak bardzo był spaczony chciało zobaczyć co się stanie z ofiarami bestii, nie będzie wchodził mu w drogę, tak już postanowił.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1846


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Maj 28, 2015 6:59 am

Jak na Psycho przystało, wziął nogi za pas. Kanibal skrzywił się w niezadowoleniu bo przecież chciał i jego użreć! Pokazać kto rządzi raz, a dobrze. Ten szczyl był aż nadto za mocny w gębie, a Tesiosław takich iście nie trawi. No cóż... Oblizał usta, powracając teraz uwagą na krwawiącą dwójkę. Przechylił łeb na bok, podchodząc pierw do Daszy. Wampirzyca walczyła z czymś? Z bólem? Z głodem? Leżała płasko na ziemi, a stwór na domiar złego przydeptał ją do chodnika nogą.
- Zabrać Was do zamku? Tutaj za dużo par oczu nas może obserwować.
Zarechotał iście diabelsko, podnosząc wreszcie słabą wampirzycę, oczywiście za włosy. Niech przestanie się mazać i ustanie na własnych nogach. Jest przecież wampirem! Który jednak niebawem straci każdą część ciała, jaka została ranna. Co do chłopaka. Właśnie wpadł na pewny pomysł.
- Hej młody, chcesz przeżyć i także żeby Twoja dziewczyna miała na to szansę?
Zagadał, uśmiechając się od ucha do ucha jak jakiś Joker, pokazując oczywiście przy tym rzędy ostrych jak brzytwa zębisk. Propozycja nie do odrzucenia, a swój żywot oraz Daszy będzie mógł ocalić. Oczywiście bez zaproszenia do zamku oraz picia krwi się nie o będzie, bowiem pomysł bestii ma swoje drugie, ciemne dno. Zgodzą się? Zaryzykują o ocalenie życia? Zobaczymy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Cze 06, 2015 3:06 pm

- Teru? Teru!
Chłopak chyba miał już dość walczenia o resztkę wolności, po prostu się poddał i chyba po chwili stracił przytomność bo gdy mówiła do niego lub próbowała coś zrobić nie reagował. Byli na prawdę w kiepskiej sytuacji i chyba nic nie wróżyło dobrego aby mogli wyjść z tego cało, jedno z nich musiało zostać poświęcone aby drugie mogło żyć chociaż bardziej było mile widziane aby oboje byli cali jednak prawda okazuje się zupełnie inna.
Ból nóg wcale nie poprawiał jej humoru ani jej obecnego stanu a na dodatek zapach krwi uderzał w jej nozdrza co sprawiało, że jej zmysły trochę chyba wariowały robiła się głodna i nie, nie płakała! Poczuła na sobie czyjąś nogę na co syknęła i lekko odwróciła głowę, znów ujrzała tego samego gościa który wcześniej załatwił jej pobyt na leczeniu i sama miała by ochotę go spalić!
- Masz jakieś chore zboczenie z dręczeniem innych?
Warknęła do niego, jego silne łapska złapały ją za długie słowy co było cholernie nie przyjemne i dłońmi chwyciła w miejscu gdzie złapał a co najgorsze nie mogła mu przyłożyć bo nogi nie były za bardzo sprawne, nawet ustanie na nich było problemem bo tamten załatwił jej chyba kalectwo do końca dni nogi wyglądały pewnie jakby miały odpaść zaraz ale próbowała stać.
- Daj mu spokój!
Warknęła znów w jego kierunku.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główna ulica   

Powrót do góry Go down
 
Główna ulica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: