IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Gru 19, 2012 4:45 pm

Jak słodko! Yuu rozpoznała wreszcie wrednego synalka, który jakoś nie był przychylny do wszelakich rodzinnych spotkań skoro szedł do pracy. No ale jak na siebie wpadli, poza tym była jego matką... I czy miał żal? Pewnie jakiś tam był, lecz z biegiem czasu on minął. Teraz wszystko wyglądało inaczej, a nawet dzięki wyjazdowi z Japonii udało mu się osiągnąć wiele sukcesów. Temu też miał kolejne dziury by zakopać wszelakie żale, jakie zdążyły się narodzić w młodości.
Doprawy? Wyściskać synusia na środku ulicy tak przy wszystkich? Do tego szlachetny nienawidził tych słodkich tulasków, buzi buzi itd. Należy do zimnych chujów i dobrze mu z tym. Ciekawe czy Yuu wie o gotowości do sprzedania matki dla własnych korzyści. Och tak! Samur okropnie się zmienił, choć nadal był tym chłopaczkiem o niemal chłopięcej buźce.
No wiadome. Jego szukała. Wampir nie okazywał żadnych emocji, jedynie obserwował matkę.
- Ach, faktycznie.
Rzucił z udawanym przejęciem, unosząc kącik ust ku górze. Doprawdy, niesamowity wieczór. Ciekawe czy u ojca była. I co do rodzinki... No ba. Samur miał żonę i bachora. Choć przykładnym rodzicem i mężem to on nie jest.
- No to już wiemy.
Wypalił niemal wchodząc w jej zdanie. Z góry patrzył na blondynkę. Nie wnikał po co tu przyjechała, poprzednie pytania miały rozpocząć rozmowę. I właśnie...
- Wytłumaczenia są zbędne. Nie chcę znać przyczyn twojego wyjazdu i co robiłaś.
Oświadczył z góry, nie czekając na opinie matki. Bądź co bądź, szlachetny ma w sobie cząstkę mściciela.
- Zakładam że wróciłaś tu na stałe. Masz się gdzie podziać?
Troska? Nie, nigdy. Samuru lubi mieć pod ręką gęby do rozmowy i nie musiałby jej szukać gdyby naszła go ochota rozmowy. A tak? Pal licho co z nią. I tak w ogóle... O kim była mowa co do spasionego cielska, hm? Samur jest seksownym, dobrze zbudowanym i wysportowanym wampirem!
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Gru 19, 2012 5:02 pm

Och tak, Yuu pomyślała nawet, że seksapil to po niej odziedziczył i bardzo dobrze! W końcu ma przystojnego, szczupłego, wysportowanego syna przypominającego z wyglądu jakiegoś seksiastego Boga Greckiego. Tak, Bóg w czystej postaci, och jakież ona miała o nim słodkie mniemanie! Jak tak na niego patrzyła, to aż jej się szkoda zrobiło, że jej ex-mąż nie mógł być takim ciasteczkiem jak jej syn, w sumie aż szkoda, że to był syn, bo serio jej się spodobał. W sumie trochę się zatarła granica między synem a matką, tak więc Samuru, mimo iż w jej sercu wciąż był synem, to tak jak się z nim spotkała oko w oko, jakoś tak... Był nim mniej. Inny wygląd, ubiór, wzrost, wszystko. Był naprawdę cudowny, taka prawda! Ale nie, nie będzie go tutaj tulić i całować, chciałaby, bo która matka by nie chciała, ale wolała nie. Nie zasłużyła sobie na to by móc robić co jej się żywnie podobało, by okazywać swe matczyne uczucia. Miała na to czas jak był młody, porzuciła tę szansę i to był jej świadomy wybór, teraz nie ma prawa niczego wymagać... Niczego.
Kamień z serca jej spadł, kiedy powiedział, że nie chce słuchać żadnych tłumaczeń. Na jej buzi od razu rozkwitł mały uśmiech, taki dość słaby zważywszy na to, że go porzuciła a teraz sobie wróciła niczym kapryśna pannica. Sama nie miała ochoty się tłumaczyć, a że on nie chciał tego słuchać to tym lepiej. Nie będą przynajmniej musili robić tego, na co ochoty nie mają, ona mówić, a on słuchać.
- Nie wiem, czy na stałe. Aktualnie Twój ojciec już mi dosadnie powiedział, że nie powinno mnie tu być, więc przyszłam zobaczyć się z Tobą, a czy zostanę to się jeszcze okaże. - odpowiedziała ze spokojem i zamrugała oczami. Nie mogła oderwać wzroku od tej jego buźki, czemu Tess tak nie wyglądał, he? No cóż, ale Yuu zazwyczaj nie patrzyła na wygląd, tylko teraz pytanie brzmi na co? No bo co ona w swym ex-gadzie widziała? Jakieś sugestie?
- I nie, nie bardzo mam się gdzie zatrzymać, ale coś wymyślę. - dodała niekonkretnie. Cóż, nie każdy musi wiedzieć, że ona tu jest, chciała tego uniknąć. W sumie ukrywała się przez tyle lat, nie meldując się nigdzie, unikając okazywania dowodu i takie tam, by tylko nie zostać odnalezioną, tak i teraz musiała zrezygnować z wynajmowania mieszkania czy pokoju hotelowego, musiała wbić się gdzieś na pasożyta. A synowi nie chciała mówić, że mieszka w górach, bo tam był inny wampir i to było jego domostwo, to po raz, a po dwa, nie chciała by Samuru widział ją z innym wampirem płci przeciwnej, bo jeszcze by sobie coś pomyślał, a ją nic z tamtym nie łączyło!
- To poza tym, że jesteś najważniejszą osobą w mieście i wszyscy Cię czczą i drżą z poczucia respektu, co u Ciebie? Tak w skrócie chociaż... - zagaiła niepewnie, bo cholera wie, czy przynajmniej syn z nią będzie chciał rozmawiać. Ach, no i naturalnie jego pytanie o to, czy ma się gdzie zatrzymać odebrała jako przejaw troski.Według jej marzeń i myśli, był taki kochany, och, jakże ona musiała się mylić w swym zaślepieniu.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Gru 19, 2012 6:05 pm

Taaa... Nie ma to jak pisać już o czymś oczywistym. Samur jest chodzącym kobiecym ideałem! Więc nie ma co się dziwić iż Yuu otworzyła swoje oczka na taki chodzący testosteron! A jak! Chętnie Samcio pokaże jej klatę ale dopiero wtedy, jak się upije. Przecież wiadome że pijany burmistrz ma różne odpały. A tak? Lód. Nic więcej. Cóż... Kwestia ojca niech pozostanie na boku, biedaczyna się rozpasła o wiele bardziej niż mogło by się to wydawać. I na szczęście Samcio ze swoją krwiożerczością nie poszedł w ślady ojca, swój rozum ma. Zatem Yuu śmiało może mówić swoim koleżankom jaki seksapil spotkała.
Ach, tłumaczeń nie ma co słuchać. Samuś nudzić nie miał się ochoty, a jak mu się coś nie spodoba, zawsze może brzydko potraktować matkę i nie mając żadnych wyrzutów - skrzywdzić. Tak, ten typ podły tak ma.
Spotkała się z ojcem? Zatem już musiała mieć za plecami jego wściekłość, szlachetny wzruszył ramionami, nie ingerując w ich rozmowę i już zdążyła ujrzeć synka.
Nie miała się gdzie podziać? No ładnie. Samur ani razu nie mrugną, jego gadzie oczy wciąż pozostawały niewzruszone.
- Mam wolną sypialnie w apartamencie.
Skorzysta? Samur czasem zjawia się w mieszkaniu, które i tak stoi jednak puste. Sophie gdzieś się wyniosła, to samo tyczy się Elliota. Więc... Może się w mieszkanku podziać. Co do jej mieszkania z jakimś pedałem w górach... Zapewne ten pedał by ucierpiał, nie ona.
- Walczę o władzę nad światem, mam żonę i syna i prowadzę przestępcze życie od 16 roku życia.
Odpowiedź wydukana. Szlachetny miał wyjebane na wszystko, a rozmowa z matką nic mu nie zaszkodzi.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Gru 19, 2012 6:22 pm

Gdyby ona koleżanki jeszcze miała, ale biedaczka ukrywała się przed światem, a dokładniej mówiąc, przed Inaiem. Zapewne znalazłby ją jakby miał na to ochotę, ale Yuu wolała dmuchać na zimne, nie potrzebowała tego Szlachetniaka, nienawidziła go na tyle, że mogła nawet zaryzykować i chcieć go uderzyć, a co jej tam. Niby powinna być posłuszna, ale nie prosiła wampira, by ją przemieniał, mógł pozwolić jej zdechnąć i tyle, tego wtedy chciała. A że życie potoczyło się jak się potoczyło to co z tego, nie będzie żałować, bo ma wspaniałego syna, o. O Ex-mężu już zapomniała, ale pewnie jeszcze będzie o nim myślała jakiś czas, zapewne później. Zawsze lubiła sobie powspominać, bo nie mogła mieć normalnego, człowieczego życia i to ją bolało, ale nigdy też tego nie okazywała, bo zaraz prawdziwsze wampiry na nią naskakiwały, jaka to nie jest beznadziejna. Cóż, na wampira się nie nadawała, niestety. Ale mniejsza o powyższe!
- Och. - wydobyło się z jej ust, bo cóż, zaskoczył ją. No bo co, Tess by jej najchętniej dał kopa w dupe, a syn co? Że niby jej pomóc chce? Jakoś trudno było jej w to uwierzyć, bo mimo iż wierzyła w jego dobro i takie tam, no to nie mogła uwierzyć, że nie ma do niej żalu. Jednakże jakby na to nie spojrzeć, wróciła do Japonii dla niego i Tessa, tak więc czemu nie być bliżej choć przy jednej z tych osób? - Jeśli jesteś pewien, że moja obecność nie będzie Cię irytowała, to mogłabym skorzystać. - dodała poważnie. Nie chciała korzystać z jego przypływu dobroci ot tak. Może palnął to zdanie, bo tak wypadało, a nie bo chciał? Cóż, nie znała jego zamiarów i zapewne nawet gdyby je poznała, to i tak by nie uwierzyła. Zapatrzona w synka, ach.
- Jak dla mnie to już masz tę władzę. - odpowiedziała i zaśmiała się gdzieś w głębi siebie, a na jej buzi pojawił się subtelny uśmiech. Dla niej to on był Panem Świata, Panem Życia i Śmierci i wszystkiego, pełna władza, najlepszy i najmądrzejszy dodatkowo najpiękniejszy. No kto miał piękniejszego synka niż ona? NIKT. Bo odziedziczył seksapil po mamuśce, no. - Żona, syn to chyba świetnie. Wszystko wydaje się być w najlepszym porządku. Mam nadzieję, że nie masz żadnych kłopotów, w sumie nie wydaje się byś miał. - skomentowała, a z tym światem przestępczym, całkowicie pominęła, się wydurnia synalek kochany mamuni, ot co. Przecież to taki dobry chłopczyk. Yuu w sumie stała przed nim tak, jak stała dotychczas, trzymając ręce w kieszeniach płaszcza, którym zasłaniała swoje bronie. Miała je tak w razie czego, nigdy nie wiadomo czego się spodziewać. Postukała kilka razy czubkiem buta o chodnik, bo w szpilkach szybciej męczyły się nogi jeśli chodzi o takie bezwartościowe i bezczynne stanie, ale... Nie przeszkadzało jej to.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Gru 19, 2012 6:52 pm

Więc brak znajomych. Trudno. Nie pochwali się seksownym Samciem, który po upiciu mógł dopaść piękną matkę i zrobić jej dobrze. Wiecie, po pijaku wpada w swoje niewytłumaczalne stany. Nie ma co się powtarzać...
Aktualnie wampir nie miał żadnych planów co do jej osoby, teraz krąży się wszystko w okół jego władzy, łowców oraz Akademii. Tam także zamierzał położyć swoje łapki pełne żądzy na bogactwo. A miał go sporo, dorobił się ciężką pracą, teraz burmistrz itd.
Co do zamieszkania... Czemu ma coś knuć? Jak pisałem, chwilowo nie ma do tego głowy, a żarcie psu ktoś dać musi. Yuu lubi Burzuma więc psiakiem i kwiatkami się zajmie, hehe.
- Nie, czemu miałabyś mnie irytować.
Odparł sucho, marszcząc lekko brwi. Wątpi w dobroć synka? Pewnie nie, a powinna. Bo cholera wykorzysta ją do prac domowych. Obiad zrobi, pranie... Bo żona Samura to takie rozpuszczone babsko.
Normalnie parsknął śmiechem. No tak, on ma już władzę. Japonia to pryszcz w jego osiągnięciach. I zamiast podziękować, posłał jej tajemniczy uśmiech. Takie oczywiste sprawy.
Miał problemy? Poza łowcami, to żadne. Zastanowił się przez chwilę, wzdychając.
- Syn jest wpadką, żona... Można rzec, że także. I nie, nie mam z niczym problemów, choć ostatnio gnębią mnie łowieckie pasożyty.
Zarechotał, wciskając łapy do kieszeni płaszcza. Ruszył w stronę apartamentowca, patrząc na matkę wyczekująco. Pójdą razem, niech pozna drogę do domu. Przynajmniej będzie blisko synalka o sadystycznych skłonnościach z dodatkiem dyktatury.

Z/T x2
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Lut 09, 2013 5:13 pm

Dostała list. Anonimowy. Od tajemniczego ktosia. Nie umiała wręcz odmówić. Skoro świat miał się dowiedzieć o istnieniu wampirów, to czemu wampirzyca miałaby nie wziąć w tym udziału? Łowcy już ja znali i to bardzo dobrze. A teraz, była jeszcze dodatkowo na nich wściekła. Znów usiłują zniszczyć życie jej bliskich, więc tym chętniej rozszarpie kilka zwłok.
Trzymając jeszcze w dłoni tajemniczy list, którego treść bardzo przypadała Krwawej Damie do gustu, wsiadła do samochodu i udała się do centrum miasta, narobić trochę zamieszania. Z chęcią przyczyni się do upadku łowców.
Zajechała więc do centrum, pozostawiając samochód w cieniu, dobrym ukryciu. Opuściła go i ruszyła główną ulicą miasta. Rozglądała się na boki, krocząc dumnie, z uniesioną głową. Na ludzi spoglądała z wyższością, poszukiwała wzrokiem smakowitego kąska, który zainteresuje ją głównie swoim zapachem. Wreszcie znalazła. Mężczyzna. Stał do niej plecami, rozmawiał przez telefon, wyraźnie pochłonięty przez kłótnie jaką prowadził, przy okazji popalając jakieś cygaretki. Podeszła do niego, zachodząc go właśnie od tyłu. Bez ceregieli, na widoku wszystkich ludzi, założyła mu chwyt duszący na szyi. Przydusiła. Wysunęła kły, które zabłysły przy nocnym świetle i od razu zatopiła je w szyi nieznajomego. Chłeptała szybko krew, wciąż mocno go do siebie przytulając, aby się nie wyrwał. Ludzie zaczęli krzyczeć i uciekać, niektórzy nawet zatrzymywali się, aby popatrzeć. Ktoś nawet rzucił się na nią, aby pomóc potrzebującemu, jednak wampirzyca powstrzymała go. Jego nogi zostały zamrożone i dosłownie wbite w beton. Hachiko puściła swoją ofiarę, która powoli się wykrwawiała, dopadając do ludzkiego, zamrożonego mężczyzny. Większość ludzi po raz pierwszy widziała wampira na oczy, a wampirzyca zaś zdradziła tajemnicę całemu światu! Pokazała, że potwory żyją, są wśród zwykłych śmiertelników i w każdej chwili mogą zniszczyć ludzką rasę.
Doskoczywszy do mężczyzny, wbiła kły w jego policzek, wbijając także ostre pazury w jego ciało. Zagłębiła pazury w skórze, wbijając głębiej łapę, aby dotrzeć do serca, które zaraz wyrwała z klatki piersiowej. Mając serce w swojej dłoni zaczęła je zjadać. Następnie upatrzyła sobie kolejną ofiarą. Rzuciła się na nią, przykuwając wręcz do ściany jakiegoś sklepu. Pazurem rozszarpała szyję, a krew bryznęła na okno wystawy, ściekając powoli w dół. Złapała biednego człowieczka za twarz i zaczęła uderzać jego głową o ścianę, czekając aż czaszka pęknie, a krew się poleje. Ukazała kły wszystkim, niech każdy widzi! Niech ludzie wiedzą, że wampiry istnieją. W dłoni wampirzycy pojawił się sopel lodu, kierując się w stronę swojego samochodu, wbiła sopel w ciało jednego z uciekających. Była ubrudzona w ludzkiej krwi. Wsiadła do samochodu. Zastanawiała się czy policja albo łowcy pojawiają się w miejscu rzezi. Policja była pod władzą Samuru, więc wątpliwe, aby oni się tym zainteresowali. Jednak wojna została ewidentnie wypowiedziana przeciwko łowcom. Opuściła centrum miasta, udając się do siebie. Przynajmniej zaspokoiła swój głód, a ludzie na pewno zastanawiali się jaka siła była w stanie zabić w taki sposób ludzi i skąd ten lód, pojawiający się nagle na ofiarach?

[zt]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Lut 11, 2013 6:54 pm

Rzeź jaka miała tutaj miejsce, została odnotowana przez kamery uliczne. Policja przyjechała na miejsce zdarzenia, wraz z pogotowiem, które zabrało rannych jak i martwych. Policja zaraz zajęła się zabezpieczeniem miejsca masowej rzezi na ludziach. Dziennikarze, którzy zostali zaraz poinformowani o tym wydarzeniu, zostali póki co odesłani z kwitkiem. Przez kilka godzin ulica była zamknięta w celu zebrania wszelkich dowodów i przesłuchania świadków zdarzenia, jakie miało miejsce kilkanaście minut temu. Na ten czas, został wstrzymany ruch uliczny.

_________________
Powrót do góry Go down
V'icious

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t775-v-icious
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Lut 24, 2013 6:10 pm

A więc przyszło mu jechać mamomobilem? A niech to. Nie dość, że przyszło mu niańczyć wampirzycę, to jeszcze w takim bezguściu. Nie żeby samemu posiadał jakiś środek transportu, jednak poza czarnym kolorem całokształt stanowczo zbyt masywnego i pokracznego wozu wzmagał w nim odruchy wymiotne. Jeden plus z tym, iż jeśli w coś uderzą to nie umrą zbyt łatwo. Jednak ufamy naszemu rudzielcowi i jego zdolnościom, prawda? Gdy tylko wyznaczono mu koordynaty, pochwycił paczkę przed jej odłożeniem i samemu wyjął papierosa, którego też odpalił własną zapalniczką. Podróż przyniesie mu chociaż odrobinę przyjemności. Nim ruszył zerknął jeszcze na torbę leżącą na tyłach. Mając wszystko czego potrzebował do szczęścia odpalił auto, wyjechał ostrożnie na ulice i trzymając się w granicach nieznacznego przekraczania niektórych przepisów ruszył w stronę apartamentowca.
Podróż trwała chwilę, chwilę względnej ciszy i dymu. Nic im się nie stało, jazda była stabilna i znośna, bez żadnych porywów, czy gaśnięcia silnika. Ot, ideał kolegi do picia co po imprezie odwozi wszystkich pomimo promili.
- Jeszcze jakieś życzenia, książko? – Miało być księżniczko, ale to bardziej pasowało. Byli już zaparkowani pod apartamentowcem, silnik zgasł, nawet klucze wyjął ze stacyjki i wyciągnął w jej stronę. Niech bierze co jej i pozwoli mu stąd iść. W międzyczasie, gdzieś po innej stronie miasta obudziła się pewna dziewczyna i mozolnie sięgnęła po swój telefon, odczytując wiadomość od rudzielca.

_________________
Autor postu otrzymał ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Lut 24, 2013 8:07 pm

Okno przy pomocy niewielkiego ale podświetlonego guziczka opuściło się na jakieś 20 cm aby po chwili wyskoczył zza niego jeszcze żarzący się niedopałek. Byli już na miejscu ale coś tutaj nie grało. Żeby ich położenie było bardziej precyzyjne należy dodać iż nie stali centralnie pod drzwiami wejściowymi ale jakieś pięć metrów wcześniej. Bo tam kazała zaparkować nasza pani detektyw. Nie miała najmniejszego zamiaru wziąć tych kluczyków, które dyndały jej przed oczami. W sumie to widziała trochę podwójnie i miałaby problem ze złapaniem ich w rękę.
Co Ty robisz ! nie gaś silnika !
O takiej porze było przesadnie cicho. To miasto rzadko kiedy śpi i właśnie to wzbudziło podejrzenia kobiety. Jej ocena sytuacji wcale nie była taka głupia pomimo płynących we krwi promili. Wpatrzona w szybę a właściwie w to co się za nią znajduje poczuła delikatne zdenerwowanie. Czemu ona tak długo nie wychodzi ? Przecież nie boi się Omi ani nie ma tak dużego focha. Droga zajęła im jakieś 15 minut i jeszcze postój tutaj. Stanowczo zbyt długo. Aby jakoś zabić zniecierpliwienie zadała tak banalne pytanie, że aż dziw, że dopiero teraz.
Właściwie to jak masz na imię ?
Z nosem w szybie i gałkami ocznymi wpatrzonymi w puste nadal drzwi nie uraczyła rudzielca nawet spojrzeniem. Nerwowe stukanie obcasem o gumową wycieraczkę było tak dobrze zamortyzowane, że nawet ona nie była w stanie usłyszeć bądź co bądź wkurzającego odruchu, który zawsze towarzyszył jej w takich sytuacjach. Lepsze to od potoku słów, który wylewały ze swych ust zdenerwowane panie bo i takie egzemplarze można spotkać na swej drodze.
Powrót do góry Go down
V'icious

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t775-v-icious
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Lut 24, 2013 8:33 pm

- Rumpelstiltskin. – Przedstawił się z powagą, idąc śladem dziewczyny opuścił okno i uraczył się już swoją fajką. Podły nawyk, ale co poradzić gdy nie zostało im nic ponad czekanie. Kuzynka potwierdziła jego mroczne obawy i teraz nie mógł od tak sobie iść, dlatego niechętnie odpalił ponownie silnik. Niech ten zaburzy otaczającą ich ciszę i służy ogrzewaniu czterech liter w trakcie wyczekiwania. Właściwie to po co tutaj przyjechali?
- Nieznajoma matka roku robi ze mnie szofera, a potem każe czekać pod apartamentowcem. Wiesz, że w tej historii coś jest zdrowo popierdolone? – A co tam, niech wyrzuci to z siebie. Przecież gdyby zrobić to z pierwszą lepszą osobą to całokształt najpewniej pozostawiałby więcej wątpliwości. A chcąc uchodzić za przeciętnego mieszkańca nie mógł godzić się na uczestnictwo w tym wszystkim bez ani jednego wyrazu zdziwienia kuriozalnością tej sytuacji. Strzepał nadmiar popiołu za okno i zaciągnął się, powracając spojrzeniem do wejścia budynku. Czy miała zamiar sprowadzić tu kolejną pijawkę? Jeśli tak to sytuacja mogła zacząć być nieciekawa, nie tylko z racji na wyeksploatowane ostatnimi czasy libido rudowłosego. Naprzemiennie wdychając i wypuszczając dym pozbył się kolejnego papierosa, odruchowo sięgając po następnego. Wstrzymał się jednak i odłożył dłonie na kierownicy, jakby czekając na wybiegającą przez drzwi grupę rabusiów, którzy po wskoczeniu do wozu krzykną ‘jedź’, a ten resztę wieczoru spędzi uciekając przed zastępami policji. To byłby zabawny zwrot sytuacji.

_________________
Autor postu otrzymał ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Lut 25, 2013 8:20 pm

Imię a dokładnie to zmyślone coś było na tyle długie, zawiłe i niezrozumiałe, że wampirzyca nie zdołała zapamiętać większej części. Sądząc, że to przez jej chwilową niedyspozycje jak na dobrze wychowaną dziewczynkę przystało postanowiła zadać jeszcze raz to samo pytanie. Nie ma się co dziwić, w końcu to pijana blondynka
Jak ? Nie zrozumiałam.
Gwałtownie odwróciła głowę w stronę nadal nieznajomego jegomościa a na jej twarzy malował się jeden wielki znak zapytania. Dla ułatwienia sytuacji lepiej już rzucić jakieś imię bo inaczej istnieje możliwość, że i 3 raz o nie zapyta. W końcu upartość po alkoholu wcale nie mija. Matka roku (bo właśnie przed chwilą taki tytuł jej nadano) bardzo średnio wyłapywała niezbyt wyszukane żarty czy też sarkastyczne uwagi. Rudy mężczyzno, zlituj się nad tą oszołomioną niewiastą albowiem sama nie wie co mówi i czyni.
Ty nic nie rozumiesz. Yuu na otwarciu hotelu obściskiwała się z moim mężem i trochę mnie poniosło. Połamałam jej kości.
Ostatnie zdanie było tak cholernie niesprecyzowane, że wyszło zupełnie odwrotnie. To znaczy wypowiedź nietrzeźwej była taką niedosłowną przenośną. Istotnie połamała nogi swej koleżance ale tylko w jej wyobraźni. Mówiąc najprościej użyła na niej swej niewybrednej mocy. Ale tego jak widać zapomniała dodać co sprawiło, że bardzo minęła się z faktami. Przy odrobinie szczęście kiedy wreszcie łaskawa Y. pojawi się tu i teraz wszyscy sobie wszystko wyjaśnią żegnając tym samym panujące spory i waśnie. Bo przecież zmiany na lepsze należy zaczynać od poprawienia kontaktów ze swym otoczeniem. Taki był pierwszy punkcik listy zmian pisanej na sklepowym paragonie przez pannicę.
Powrót do góry Go down
V'icious

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t775-v-icious
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Lut 28, 2013 10:56 pm

- Rumpelstiltskin. R jak reorganizacja, U jak ukształtowanie, M jak mistyfikacja, P jak prawdopodobieństwo, E jak egzegeza, L jak likwidacja, S jak synestezja, T jak tachometr, I jak Iurysprudencja, L jak leukocyty, T jak tracheotomia, S jak sylogizm, K jak komandytowy, I jak innowacyjny, N jak normatywizacja. Rumpelstiltskin. – Przedstawił się kolejny raz, przegrywając w międzyczasie z nieodpartą chęcią zadbania o swe domowe zwierzątko. Rak Hiacenty był wniebowzięty możliwością zasmakowania w następnej dawce smolistej rozkoszy. Gdy zippo znalazło się w kieszeni, zaś wszystkie słowa zostały wypowiedziane, łowca zaczął zastanawiać się czy aby ta jej przyjaciółeczka nie jest zmyśloną postacią, a ona sama nie ukradła kluczyków komuś innemu. Ile już tu czekali? Ile mogli jeszcze tkwić pod tym cholernym apartamentowcem? Znudzony sięgnął dłonią ku radiu. W każdym aucie wyglądało to całkiem podobnie, dlatego nie trwało to długo gdy w głośnikach zabrzmiało pierwsze lepsze krzykowisko dodające otuchy zmęczonemu rudzielcowi. Niestety brzmienie nie zatuszowało słów blondynki i siłą własnego wychowania musiał się jakoś do tego ustosunkować.
- Jesteś jakąś paniusią trzymającą się boku męża? Proszę, proszę… wiesz, że łamanie kości innym ludziom jest lekko zabronione? – No panno Reiter, mówić nieznajomemu takie rzeczy? A co jeśli to jakiś psychodeliczny stróż prawa, który weźmie to na serio i wymierzy Ci sprawiedliwość podłóg własnych upodobań? Ziewnął sobie. I zaciągnął. Ile jeszcze razy będę musiał to nadmienić aby ktoś zainteresował się stanem psychiki zmuszającym go do ciągłego palenia?
- Może dziewczyna Cię olała. Albo leży z Twoim mężem obściskując się na piętrze. – Zasugerował tak dla uspokojenia własnych potrzeb siania niepokoju pośród owieczek.

_________________
Autor postu otrzymał ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Mar 03, 2013 2:10 pm

No i wytoczył się z parkingu swoim czarnym Mustangiem gt500, yay. Silnik przyjemne mruczał, a pod maską siedziała olbrzymia moc, która w każdej chwili była gotowa skoczyć w górę na nawet najmniejsze dociśnięcie pedału gazu. To była moc. No ale mniejsza.
Rudemu chciało się palić. Oj tak, był nieco jeszcze podenerwowany i chciało mu się po prostu jarać. Nie miał zamiaru sobie smrodzić w samochodzie, tak więc wykręcił zgrabnie i zaparkował obok jakiegoś samochodu, który też stał pod budynkiem. Ktoś w nim siedział, ale kogo to obchodzi. Raito nie gasił nawet silnika, po prostu zaciągnął ręczny coby mu nie spierdoliła fura i wysiadł. Zamknął drzwi i oparł się o nie, grzebiąc już w kieszeni. Wyjął fajkę i wpakował sobie do gęby po czym złapał za zapalniczkę i... dupa. Próbował kilka razy ją odpalić, ale nic.
- Zajebiście. - bąknął pod nosem i znowu wpakował sobie ja do kieszeni. Pokręcił fajką na boki za pomocą swoich ust, po czym jego wzrok przeniósł się na samochód naprzeciw jego fury. Niewiele myśląc, podszedł od strony pasażera, oparł się jedną ręką o dach, a drugą zapukał w szybę. Przekręcił nieco głowę na bok, patrząc na jakąś blondynę co tam siedziała. Może ma ogień?

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Mar 03, 2013 2:41 pm

W największym skupieniu jakie tylko można sobie wyobrazić przysłuchiwała się tym wszystkim porównaniom odpowiadającym literą w domniemanym imieniu rudzielca. Gdy był już na końcu, ba ! w środku swojej wypowiedzi nie pamiętała początku. To też robiąc tylko wielkie oczy gapiła się w jego twarz dając tym samym znać, że nie ma sensu się wysilać. Z zastygłą w bezruchu twarzą i wymalowanym na niej jednym wielkim znakiem zapytania sięgnęła dłonią do tej małej wajchy pod siedzeniem i odsunęła się nieco. W końcu długie nogi i dodatkowa szpila przy butach sprawiały, że od początku ledwo co się mieściła. A pomysł na regulowanie siedzenia przyszedł dopiero teraz. Ach to spowolnione myślenie u przedstawicielek jasnych włosów.
Będę na Ciebie mówiła Rudy.
Z nutką odwagi i samozaparcia w głosie oznajmiła nowe imię dla nowego kolegi, który czy chciał czy nie właśnie nim się stał. Po bliższej analizie nie wydawał się być zadowolony z sytuacji w jakiej był. Urżnięta laska, samochód, on … inny zaraz wykorzystałby taką sytuację ale widocznie Omi trafiła na księcia ze bajki. To taki jej osobisty Shrek tylko trochę mniej zielony.
Paniusia trzymająca na boku męża ? Usta „paniusi” wygięły się w podkówkę trochę ze złości a trochę z bezradności. Co miała teraz powiedzieć , że żyje sobie jak przeciętna w tym mieście rodzina ? Że ma męża, od niedawna dziecko i jest bardzo grzeczną dziewczynką nie wchodzącą absolutnie nikomu w drogę. Nie była grzeczna a przynajmniej czasami bo i z tymi kośćmi nie do końca było właśnie tak jak zabrzmiało. Po następnej serii głupot z ust rudzielca wampirzyca nie mogła się już powstrzymać i uderzyła go dość mocno zaciśniętą pięścią w ramię. Normalnie w szkole podstawowej jakiś gówniarz rzekłby, że nabiła kolesiowi mięśniaka ale dla niej był to odruch bezwarunkowy tak samo jak oddech.
Nie mów tak ! On mnie bardzo kocha
Przez tą bardzo ożywioną wymianę zdań nawet nie zauważyła, że z parkingu wytoczył się jakiś samochód. W sumie ją to nawet nie interesowało bo po drodze ma prawo jeździć każdy (kto posiada prawo jazdy). Nim rudy zdołał zareagować na jej „atak” coś zastukało w szybę od jej strony. Instynktownie nacisnęła guzik a szyba opuściła się całkowicie. Szeptem przekazała kierowcy, że
To nie jest Yuu
I już miała wychylić się i zapytać o co chodzi kiedy jej ciało postanowiło w dość gwałtowny i brutalny sposób pozbyć się większości alkoholu z żołądka. Co to dużo gadać. Cała mieszanina w postaci zmiksowanej opuściła japkę Omi lądując na bucie lub też butach przybysza. Wampirzyca łapiąc się za usta wymamrotała tylko stłumione
O matko… przepraszam
Powrót do góry Go down
V'icious

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t775-v-icious
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Mar 03, 2013 6:35 pm

- Jak tam chcesz. – Albowiem w poważaniu było mu to jak wspomni jego osobę jakiś wampir, albo i zwykła dziewczyna z którą musiał spędzić te smutne godziny. Coś ucisnęło go na mózgu, instynktownie chwycił się czerwonej czupryny, krzywiąc przy tym niezbyt ładnie.
- Daj spokój. – Rzucił w powietrze, nieświadomie wypowiadając słowa na głos. Wyrwany z kontekstu rozkaz można było odebrać na wiele sposobów, jako gadanie lekko wstawionego, wkurzonego rudzielca. Ból ustąpił zastąpiony nagłym uderzeniem. V skwitował je przełkniętym przekleństwem, zaś ręka którą uniósł w zamiarze oddania przysługi szybko powróciła na kierownicę. Nie będzie bawił się w damskiego boksera w takim miejscu, reagując na byle mięśniaka. Chociaż widok pijawki przybitej do ściany coraz częściej kojarzył mu się z prywatną zachcianką, nie bezuczuciowym obowiązkiem.
- Któż ośmieliłby się nie kochać tak łagodnej i dystyngowanej młodej damy. – Sarkazm poziomu piaskownicy zawsze w modzie. Nie zdołał jednak uzyskać należytego uznania za swe słowa, albowiem ktoś postanowił przerwać ich drobną przepychankę. I to nie byle kto. Sam Raito z rodu Mortis, jednak wiedza ta zatarła się gdzieś w pamięci i dla kierowcy pozostawał przypadkowym facetem. Rudy zmierzył rudego swym pirackim spojrzeniem. Byłby niezły ubaw gdyby Yuu okazał się być transwestytą, któremu O połamała kości. Może dlatego chciała mieć jakąś obstawę? Ale to byłoby zbyt piękne. Podobnie jak kilka minut bez żenującej sytuacji. W chwili, w której wampirzyca ogłosiła światu, iż nie ma przed nią żadnych granic podziękował w duchu nieznajomemu. Nie chciałby jechać dalej w obrzyganym aucie
- Ty głupia… no kurwa, serio? – Odpiął pas, otworzył drzwi i wyszedł, przygniatając podeszwą tlący się niedopałek. Dym wciąż unosił się nad ziemią gdy zaciskając usta podpalał kolejny gwóźdź do trumny. Patrząc na Raito uniósł ręce w geście bezradności, a następnie oparł się ręką o auto.
- Ona. Naprawdę. Ten dzieciak to cholerne utrapienie. – Przepraszam za nią nie wchodziło w grę, to byłoby zbyt wiele. Zamiast tego mógł mu zaoferować ogień, jeśli ten tylko o to poprosi. Fajką też się podzieli.
- Masz w tym czymś coś czym mogłabyś pomóc? – Nachylił się do blondynki. Jakieś chusteczki, butelkę wody, te dziwne wilgotne rzeczy używane przy dzieciakach. Mówiła, że ma dziecko, musiała mieć cokolwiek.

_________________
Autor postu otrzymał ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Mar 03, 2013 7:12 pm

No raczej, że "to nie Yuu". Bystra była ta blondynka, nie dało się ukryć! Raito nie widział Rudego, który siedział na miejscu kierowcy. No bo jak? Widział tylko z góry kobietę, od której czuć było nieco alkoholu. Jakieś tam ładne perfumy mieszały się z alkoholem, ble. Nie podobało mu się to. Była nawalona, ot co. To też trafił. No ale czego się spodziewać o takiej godzinie? Phew. Ludzie się bawili, tylko Raito miał lipe z Szaraczkami.
Mężczyzna był cholernie zmęczony. Chciał już iść spać, kiedy wpadła do niego Yuu i się zaczęło... Wpierw z nią, potem wpadli szarzy, potem gaszenie pożaru i pakowanie swoich manatków na szybkości. Do tego jeszcze nie miał jak zajarać i był wkurwiony, chociaż nie wyglądał na takiego. Miał raczej poważne, nieco zmęczone oblicze. Ale teraz... Kiedy z ust dziewczyny wyleciała fontanna bełtów, Raito odskoczył do tyłu i tylko czubki jego butów ucierpiały. W innym wypadku miałby też zaświnione spodnie.
- Kurwa mać! - krzyknął. No tego już za wiele. Czym on sobie na to wszystko zasłużył? Przecież to śmieszne... Ciekawe, co jeszcze się dzisiaj wydarzy? To chyba jakieś żarty.
W tym momencie podszedł do niego rudy gość, którego już skądś kojarzył. W końcu widział go już w oświacie, nie? No ale teraz jakoś nie pamiętał, nie wiedział czemu. Po prostu go kojarzył, tyle. Nie miał zamiaru go wypytywać, czy gdzieś czasem już się nie widzieli no bo po co? Miał już wystarczająco dużo na głowie, do tego doszły teraz obrzygane buty. Cudnie.
Zmierzył rudzielca nieco zirytowanym spojrzeniem. Nie miał do niego pretensji, w końcu to nie jego wina, ale... No wkurwiony był, nie?
- Ujebała mi buty! A ja chciałem tylko poprosić o ogień... Masz? - powiedział i westchnął. Zerknął na dziewczynę z małym obrzydzeniem. No co ona, niepoważna? Ile ona miała lat żeby się tak upijać? Phew. Chociaż w sumie każdemu zdarzają się wpadki, nie? Rudego ciekawiło, czy ten tutaj delikwent to jej facet czy coś. Jak tak, to lepiej żeby ogarnął swoją lalkę, hieh.
- To twoja kobieta? Znajoma? Bo ładnie się nawaliła... - burknął, a jego wzrok ponownie przeniósł się na V. No pirat, jak w mordę strzelił. Przynajmniej nie grał cwaniaczka, a wydawał się nawet spoko. No, w końcu nie był tak pijany jak jego koleżanka, nie? Jej to się należy pasem po dupie, ot co!

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Mar 03, 2013 8:31 pm

Gardło zaczęło ją nieprzyjemnie piec. Już w sumie nie pamiętała tego uczucia to też oplotła okolice szyi jedną dłonią robiąc skwaszoną minę. Pewnie teraz jej własne dziecko było łatwiejsze do ogarnięcia niż bardzo „odpowiedzialna” mamusia. Kobieta złapała kilka głębszych oddechów i poczuła ulgę. Poziom upojenia alkoholowego odszedł jak ręką odjął. Kto by pomyślał, że wystarczyło tylko zwymiotować ten cały cyrk, który skutecznie utrudniał jej żywot od jakiegoś czasu. Otoczona przez jakieś mini stadko rudzielców próbowała zapanować nad sobą i swoim ciałem. Po otworzeniu schowka przed sobą wygrzebała paczkę chusteczek. To nic, że z całego opakowania zostały zaledwie trzy. Na dodatek na tylni siedzeniu było jakieś pół butelki małej wody. W przeszłości bardziej przydatne to było do mysia rąk na trasie gdy nigdzie nie było moteli ani CPN’ów. Drzwi otworzyły się a ze środka chwiejnym krokiem wysiadła Omi na swych mega wysokich szpilkach. Panie i panowie… trzymała się i to całkiem nieźle. Jeszcze raz pokazała dłonią rudzielcowi nr.2 że bardzo go przeprasza po czym udała się na tył samochodu. Otworzyła bagażnik i usiadła sobie na jego brzegu. Popijając wodę płukała nią usta i wypluwała ocierając wargi chusteczką. Teraz to w sumie zgłodniała
Lepiej mi już.
Zakomunikowała z tyłu tak jakby zgromadzonej tutaj dwójce najbardziej na tym właśnie zależało. Zdolna do w miarę racjonalnego myślenia spojrzała przez ramię na ubrudzonego pana i w jej głowie zrodziło się pytanie. Skoro ma samochód to ma i zapalniczkę w środku. No przynajmniej u niej taki cud techniki był. Nie mając pełnego wykształcenia w zakresie motoryzacji naszła ją kolejna myśl : może nie każdy samochód takie coś ma. Nie minęło 5 minut a dało się słyszeć hałas zamykanego bagażnika. Trzymając się cały czas auta żywe zwłoki przemieściły się do przodu.
Zaczynam się robić głodna.
To był problem i to duży biorąc pod uwagę sposób w jaki odżywia się nasza kochana i słodka pijawka. Bo to w sumie są wampiry czy nie ? Właściwie to z kim ona ma przyjemność. W takich warunkach aż człowiek chce się przefarbować.
Powrót do góry Go down
V'icious

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t775-v-icious
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Mar 03, 2013 8:45 pm

Niestety, o ile Raito nie był weteranem II wojny światowej nie miał szans na rozpoznanie Vincenta. Może przyświecało mu w głowie wyobrażenie podobnej mordy na jednym z nielicznych, archiwalnych zdjęć widzianych w trakcie wertowania dokumentów. Nigdy nie trzymał się z rodziną Mortis, więc choć głowa familii i kilka istotniejszych osób wiedziało o istnieniu pirata, szanse na to by taki młodzik go poznał – nawet jeśli miałby zostać przyszłym ojcem chrzestnym swej małej trzody – były minimalne.
Słysząc pytanie o ogień sięgnął do obu kieszeni. Z jednej wyciągnął swe zippo, z drugiej paczkę fajków. Rozumiał, że Raito ma własne, ale przecież mogąc zapalić cudzego niewielu odmówiłoby pokusie. W końcu to jedna z niewielu rzeczy jakie mógł zrobić dla ofiary wadliwego żołądka jego pasażera.
- Ona? Dobra żona i matka jakieś popieprzonej rodziny. Spiła się w barze i chciała jechać po znajomą. Dbam aby nie zajebała się na pierwszym zakręcie. – Prosty język był pięknym narzędziem przekazywania emocji i doskonałym sposobem odzwierciedlania stosunku jaki miało się do konkretnych osób, zjawisk. Dlatego też nie miał zamiaru iść w sztuczne opanowanie i granie dżentelmena. Zresztą, rudemu numer 2 raczej nie przeszkadzało coś takiego, a opinia miss rzygania do celu była mu całkiem obojętna.
- Mam nadzieję, że ta cała Yuu nie okaże się gorszym wrakiem od niej. – Zażyczył sobie na głos. Gdzie ona w ogóle mogła być? Czuł się jakby stali pod tym apartamentowcem tydzień. Najmniej produktywny czas jaki tylko udało mu się wyobrazić od czasu oblężenia Leningradu. Pół roku gry w korespondencyjne szachy z jakimś sołdatem od transportów tylko po to, aby na kilka dni przed przerwaniem niemieckiego pierścienia ten zdechł na czerwonkę.
- Chyba mam dość. Znasz jakieś bliskie miejsce, w którym mógłbym ją zostawić? Inne niż myjka? – Niech będzie sobie żoną Kaina, niech już Victoria truje mu potem dupę o zmarnowanej okazji. Jego profesjonalizm musiał wziąć sobie wolne to raz, a dwa – zbyt długo z nią przebywał. Gdyby teraz coś się jej stało można byłoby dojść do tego z kim opuściła lokal. A cholerne pijawki są pamiętliwe, nie chciałby stanąć w świetle ich reflektorów. Odczeka kilka dni i wtedy zapoluje, niech i znowu w roli potencjalnej kolacji panny Asmodey.
Teraz nie myślał o niczym innym jak zjedzeniu jakiegoś gówna pokroju KFC, czy Burgerkinga i wzięciu długiej kąpieli. O śnie nawet nie marzył, to cholernie odległa perspektywa. Rozważania te przerwała mu powrócona do zdrowia istota.
- Głodna? – Po plecach przeszedł go dreszcz. No kurwa, panie i panowie. No po prostu… Teraz nie mógł jej zostawić. Jeśli O nie robiła sobie jaj i naprawdę zaczynała pożądać krwi bliźniego swego prędzej uda się na Syberię niż stanie oko w oko z kuzynką po zostawieniu wampirzycy samopas.
- No dobra, McDonald i jakieś łóżko dla blondynki. – Gdyby O zorientowała się, że ma do czynienia z dwójką łowców ten wieczór byłby jeszcze ciekawszy. Czemu by nie wbić jej kołka w serce i zostawić tu i teraz? No tak, rudy numer 2 i niechęć do operacji plastycznych. Życie było problematyczne, ale w całokształcie świata był jeden plus – może podskoczą pod jakiś fastfood. O Yuu nawet już zapomniał.

_________________
Autor postu otrzymał ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Mar 04, 2013 7:12 pm

Więc o Yuu czas sobie przypomnieć! Chociaż i tak rudy pirat nie wiedział, jak ta panna ma wyglądać, a raczej niekoniecznie panna, a rozwódka, choć to prawie to samo, ale minimalna różnica, no dobra - gówno kogo to obchodzi, taka prawda.
Blondyna po całej tej akcji nie miała nawet czasu by się jakkolwiek ogarnąć, przebrać, czy też po prostu ubrać z powrotem w swoje ciuchy, założyć buty, kurtkę, płaszcz czy cokolwiek. Niestety, nie miała nawet czasu się uczesać, przez co jej włosy były artystycznie rozwiane przez wiatr, ale nie wyglądała jak potargana wiedźma, więc o tyle dobrze. Prędzej przypominała żądną krwi demonice, jakiegoś cholernego sukkubusa.
Seksowna i półnaga blond wampirzyca nagle wylądowała tuż obok dwóch mężczyzn, którzy stali twarzą zwróceni do siebie. Nie wiadomo skąd tak naprawdę zeskoczyła, że niespodziewanie znalazła się obok nich w pozycji kucającej, z której to dość zgrabnie i szybko się podniosła, by móc stać prosto. Miała na sobie jedynie szary, męski T-shirt do wpółuda oraz czarne, koronkowe figi. Pół jej tyłka było ewidentnie widać, butów na stopach nie miała żadnych. No cóż, nie było to do końca jej winą, że pojawiła się w tym miejscu wyglądając tak a nie inaczej. Odrzuciła od niechcenia dłonią blond grzywkę na bok i spojrzała złotymi oczami to na V, to na Raito, po czym lekko się uśmiechnęła zatrzymując wzrok dłużej na tym drugim łowcy, przy okazji wędrując oczami od jego twarzy do buta i z buta, z powrotem na twarz. Wydęła lekko usta w kształcie 'o' i mruknęła.
- Uuu~, widzę, że atak na apartament pozostawił po sobie małe 'ofiary'. - jej uśmieszek wygiął się nieco w bok ukazując swoją nieco wredniejszą naturę, po czym ponownie złote źrednice zawędrowały na pirata, a brew blondyny znacznie się uniosła, kiedy tak sobie go lustrowała od góry do dołu.
- Hm~ - mruknęła jedynie w zastanowieniu mrużąc oczy. Nie miała naturalnie zamiaru się teraz przedstawiać czy cokolwiek, jeśli Raito będzie chciał, to sam powie koledze kim ona jest, a jeśli nie to cóż... Co ją to obchodziło? Ach, no nie wiedziała, że to koledzy nie są, ale... no właśnie, to też nie miało znaczenia, póki żadna wywłoka nie wieszała swojego cielska tam, gdzie zdecydowanie nie powinna no i na kim nie powinna. Tym razem kości mogą zostać realnie złamane, a nie tylko iluzjonistycznie. Bez większych ceregielii gdy tylko Yuu raczyła zaszczycić swym spojrzeniem stojącą przy mężczyznach Omitsu, stanęła bardziej twardo naprzeciwko niej, pewna siebie, oparła ręce o biodra i zdecydowanie z niezadowoloną, a nawet i lekko wściekła miną wgapiała swe zeźlone spojrzenie w 'koleżankę'.
- Żenujące jak mocno się ośmieszasz. - parsknęła na 'dzień dobry' po czym założyła ręce krzyżem na piersiach i zadarła głowę by patrzeć na jasnowłosą, schlaną wampirzycę jeszcze bardziej z góry - Czego chciałaś? - spytała oschle, a w powietrzu dało się wyczuć zdecydowanie nieprzyjemną, towarzyską atmosferę, która przy złym doborze słów i gestów mogłaby jedynie wywowałać wojnę. Teraz kompletnie miałą gdzieś fakt, że stoi z wampirzycą między dwoma facetami, z czego jeden na sto procent był Łowcą, ale był 'jej' Łowcą, także teges... pff!
Należał do . N I E J.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Mar 04, 2013 8:45 pm

Dużo się zdarzyło niemalże jednocześnie. Raito został obrzygany, a raczej jego buty zostały, poznał jakiegoś rudego pirata, nawaloną dziewczynę i teraz... Yuu. No ciekawe co ona tutaj robiła?
Raito chciał odpowiedzieć coś do V, kiedy to blondyna nagle pojawiła się obok nich. Zerknął na nią. Była odziana tylko w jego podkoszulkę, która była BRĄZOWA i owszem, sięgała jej do połowy uda. Odwrócił się do niej przodem i uniósł nieco brwi. Minę miał nadal jednak pochmurną, nie miał ochoty z nią jakoś specjalnie gadać. No ale trzeba się nią było jakoś tam zająć, prawda? Heh. Jakoś tak czuł się za nią odpowiedzialny. Przez chwilę to nawet pomyślał, że musi jej być zimno, ale potem... no tak, zasrany wampir. Ofc.
Raito zerknął nieco zażenowany na swoje buty. No tak, prawie o tym zapomniał. Prawie.
Nic nie powiedział, jedynie zmierzył ją uważnym spojrzeniem. No bo co miał gadać? Jak zwykle - wredna. Miała w dupie to, co jej powiedział. Może i był zły a wręcz wściekły, ale coś tam jej przekazał za pomocą swoich krzyków, prawda? To się jeszcze okaże, czy całkowicie to zlała czy chociaż przez chwilę pomyślała o kimś innym, niż tylko o samej sobie.
Oczywiście oddalając się kręciła tyłkiem na lewo i prawo, no bo jakżeby inaczej. Raito to tam Raito, ale trzeba się pokazać przed nowym rudzielcem, nie? Łowca tylko zmarszczył nieco brwi. Odwrócił się z powrotem do V. i wziął od niego ogień. Przypalił sobie i oddał zapalniczkę. Fajką się poczęstował i umieścił ją sobie za uchem ot, na potem. Wystawił do rudego rękę.
- Raito Mortis. - rzucił krótko i zwięźle, kątem oka obserwując poczynania Yuu. Co ona knuje? Zaraz ją wsadzi do samochodu i tyle. Nie będzie mu tutaj po ulicy pół naga paradować, oj nie. Niech załatwi to, co ma załatwić i koniec.

//Sry za krótki post, ale jestem na ujowym nołtbókó ;<

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Mar 04, 2013 8:47 pm

Tworząc paluchem na szybie jakieś niewyjaśnione bohomazy zasępiła się całkowicie. W jej małym ale bardzo pojemnym brzuchu zaczęło robić się bardzo pusto i to był znaczny powód do niezadowolenia i nagłego pogorszenia humoru. Jej niezbyt już przyjazne spojrzenie wylądowało dość szybko na rudzielcu nr.1. Po jaką cholerę po niej w ogóle powtarza. To chyba logiczne, że każdemu prędzej czy później zachciewa się papu. U niej to był akurat ten czas. Mając przed sobą dwa smakowite kawały mięcha w kolorze red zagryzała nerwowo dolną wargę. Maltretowała ją tak dobre kilka minut nie zważając zupełnie na to czy ktoś się na nią gapi czy nie.
Plan był prosty i nie przewidywał porażki. W końcu jest mega super wampirzycą a to tylko dwa chłoptasie o rudych czapkach. Z łatwością użyje mocy względem jednego i drugiego a później kiedy ich osłabi zje w dużej przenośni. Zacznie od tego brzydszego żeby lepsze zostawić sobie na koniec. Albo nie ! Zrobi sobie wyliczankę tak jak za czasów dzieciństwa. Och gdyby tylko wiedziała, że ma przed sobą dwóch sprawnych łowców nawet jej myśli byłyby bardziej powściągliwe. Ene due rabe,
złapał Chińczyk żabę… i tak wylosowałaby swoją pierwszą ofiarę gdyby nie coś co spadło z nieba. Wpatrując się przed siebie z dużą intensywnością starała się zidentyfikować obiekt rodem z „Nie do wiary”. Ha ! wiedziała, że ta maszkara zjawi się prędzej czy później.
Yuu
Westchnęła tylko głośno odpychając się od karoserii. Wyglądało na to, że blondyna albo przed chwilą wstała albo spadając z góry jakiś wir powietrzny wciągnął jej gacie (i skarpetki). Kiedy w końcu obdarowała ją łaskawie spojrzeniem i przy tym soczystą uwagą Omitsu ponownie westchnęła opuszczając w dół bezradnie ręce. Chwilę kręciła głową z dość zagadkową miną aby zaraz później uwiesić się ‘koleżance’ na szyi.
Yuu ja przepraszam. Już nigdy nie zrobię Ci krzywdy. To było takie głupie. Wybacz mi !
Przy ostatnim zdaniu powinien wpaść kamerzysta a jakaś laseczka na szpilkach powinna biec w ich kierunku z bukietem ślicznych kwiatów. Tak się niestety nie stało a O. po czułym przywitaniu zachowała odległość w jakiej każdy czuje się bezpieczny czyli innymi słowy odlepiła się od wampirzycy oczekując słów rozgrzeszenia. Nawet przez tą całą sytuację zapomniała o burczeniu w brzuchu za co chłopcy powinni być „gościowi” wdzięczni.
Powrót do góry Go down
V'icious

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t775-v-icious
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Mar 04, 2013 9:15 pm

Vincent zareagował na pojawienie się nowej blondynki w dość naturalny sposób. Wzdrygnął się i omal nie upadł gdy Yuu znalazła się między nimi. Niestety wiązało się z tym rozwarcie ust i wypuszczenie Bogu ducha winnego papierosa na wolność. Upadając na ziemię zabrał ze sobą małą część serca rudzielca, jednak żal i tęsknotę przyćmiło niezwykle realistyczne odgrywanie zaskoczenia.
- Co do? Czy ona była tu przed momentem? Bo kiedy i jak? Przecież… – zmierzył wzrokiem wampirzycę i trzeba było przyznać, iż prócz typowego odruchu wymiotnego na widok przedstawiciela jej gatunku przez głowę przeszło mu kilka typowo samczych myśli. Skończyły one okrutną śmiercią, ale pewnych rzeczy nie da się od tak od siebie odciąć. Odchrząknął gdy zapalniczka znalazła się ponownie u niego, a następnie podał rękę swemu rudemu już-nie-nieznajomemu w uścisku.
- Alexander von Icious. – użył fałszywego mienia, uznając iż Rumpelstiltskin choć brzmi zabawnie nie wytrwałby zbyt długo. Mając wolne ręce zapakował następnego papierosa do ust i odpalił, nie zwracając uwagi na zalecenia lekarzy i postronnych mówiących o zgubnych skutkach nadmiernego spożycia gówna zawartego w gilzie. O walkę w apartamencie wolał nie pytać. Raz, że nie uzyskałby prawdziwej odpowiedzi, dwa – czy naprawdę chciał wiedzieć od nich? Dość nieładnie wśród towarzystwa, ale wyciągnął telefon i wysłał jedno słowo w sms’ie do Vici. Ta odpowiedziała po swojemu, a następnie szybko przekazała mu wszystkie informacje jakie udało się jej zdobyć. No proszę, miał przed sobą nie tylko dwie wampirzyce, ale i łowcę. Takiego, który przedstawił mu się jako pan Mortis. Sytuacja jak z komedii, ale nikt nie oglądałby tak żałosnego show.
- Ta noc z chwili na chwilę staje się coraz bardziej… – spojrzał na panie. Nie ładnie bluźnić wśród niewiast – niecodzienna. – zakończył przygniatając poprzedni niedopałek. Panowie i panie sprzątacze będą mieli sporo radochy zajmując się tym co tutaj zostawią.
I co teraz? Pozostawała kwestia dalszych kroków. Albo się rozejdą, albo pojadą gdzieś razem i co? Raito był powiązany z wampirzycą, mógłby przymknąć oko na próbę zjedzenia cywila, a w przypadku walki stanąć po jej stronie. Czy byłby do tego zdolny? Kto wie. Najważniejszym było znaleźć możliwie najlepsze wyjście. To jest takie, w którym to pijawki zdychają, a dwa rudzielce stukają się zimnym piwem w jakimś przydrożnym barze i rozmyślają o tym jak wspaniale udało im się zarżnąć blondynki. Oczysko V spoczęło na dwójce. No dobra, czułości czułościami, ale nikt nie widział absurdu wynikającego z chwili?

_________________
Autor postu otrzymał ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Mar 06, 2013 10:23 am

Och Raituś, dziubku, no proszę Cię~ Oczywiście, że Yuu nie zapomniała o sprzeczce, bynajmniej! Pamiętała to bardzo dobrze, dzięki niej w sumie teraz nie paraduje z gołymi piersiami, a jedynie gołym dupskiem. No, prawie gołym, bo jakiś tam materiał koronkowy koloru czarnego przykrywa trochę tej jej tyłeczek. Yuu jednak miała nadzieję, że JEJ rudy łowca zrozumie, że skoro się na niego nie focha i zagaduje go, a nawet kurde na niego patrzy jakby miała zjeść w drugim tego słowa znaczeniu no to hm... No właśnie. Wszystko między nimi jest okej, przynajmniej dla blondyny, co nie zmienia faktu, że jeszcze o tym pogadają. A koszulka była i jest szara, bujaj się... Brąz nie pasuje jej do karynacji. Lepiej wiem, co ma na sobie, a nie, będziesz mi tutaj kolorami rozporządzał, łajzo ♥ No, więc koszulka bez zmian jest szara, wiem, ważny element gry, kolor T-shirtu, ale chrzanić to.
Piękna sytuacja, piękna! Dwóch rudych łowców i dwie jasnowłose, zapewne wolnomyślące, wampirzyce. Czworokąt, czy po prostu będzie dzielenie w pary? Rozrys sytuacji jaka się prezentuje wyglądał właśnie codziennie, a nie, że niecodziennie. Stało swobie dwóch facetów naprzeciwko siebie, a między nimi dwie baby, też naprzeciwko siebie, o. Normalne spotkanie towarzyskie, nic dziwnego... chyba. Yuu naturalnie była wciąż naburmuszona, ot takie foszki blond laleczki. Ręce ostro krzyżem założone pod piersiami, głowa zadarta ku górze, by pokazać swoją wyższość i brak chęci komunikowania się z wampirzycą, która ją zesłościła. Jednak mimo takiej postawy ze strony blondyny, Omitsu i tak rzuciła się na nią, by wyprzytulać i przeprosić... No tak, Yuuśka lubiła, gdy się ją przepraszało, najlepiej na kolanach błagając o litość, ale takie coś też ujdzie. Z początku jedynie zawarczała obnażając kły spod górnej, uniesionej wargi, jednak po chwili wróciła do swojej obojętnej miny względem koleżanki.
- No niech Ci będzie - wymamrotała przerzucając oczami, ale wcale nie odwzajemniła uścisku. Jedynie ręce ułożyła wzdłuż swojego ciałka i westchnęła głęboko, gdy w końcu Omi się od niej odkleiła. Wampirzyca jedynie wykrzywiła lekko usta w zastanowieniu. - I już? Tyle ode mnie chciałaś? - spytała dla rozjaśnienia sytuacji, bo nie wiedziała, czy w ogóle był sens się fatygować tu do niej, ale w sumie i tak musiała uciec z apartamentu, więc niby po drodze...
Nim Omitsu zdążyła jej odpodziedzieć, zwróciła się jeszcze do Raito, dając kroczek w jego stronę by stać bliżej. O tak, do niego to się będzie przymilać.
- Może~.... powinniśmy pojechać do jakiegoś hotelu? Nie dokończyliśmy tego, co zaczęliśmy... - mruknęła z półuśmiechem na buźce patrząc uroczo na swojego kochanego łowcę. No cóż, miała nadzieję, że przed 'nowymi' nie będzie odgrywał szopki, jak w sypialni, i nie zacznie znowu na nią krzyczeć, bo jeśli chce, no to już później się na nią powydziera i będzie spokój. Kątem oka jeszcze tylko spojrzała na Vincenta ver Alexandra i posłała mu swoje kuszące spojrzenie. No, to teraz albo się ogarniamy i lecimy wszyscy razem na trójkąt, tfu, czworokąt, albo teges no... Klasycznie i po bożemu.
- A wy, gdzie się wybieracie? Jakieś plany? - rzuciła jeszcze udając zaciekawioną, choć miała to najwyraźniej w swoich zgrabnych literach. Patrzyła to na V, to na O... uch, cóż za piękna parka, weźcie ślub ♥

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Mar 06, 2013 2:12 pm

No niby było wszystko cacy, ale pogadać to oni sobie musza. I nie, nie miał zamiaru tutaj robić scen przed widownią, nie o to mu chodziło. Po prostu go wtedy wkurwiła i tyle, po co drążyć temat? Yuuśka też bez winy nie była, ale ona zapewne o tym dobrze wiedziała tylko się kryła, paskuda jedna wredna.
I koszulka była BRĄZOWA. Raito wcześniej wyciągnął z szafy BRĄZOWĄ koszulkę, a teraz Jóśka ma ją na sobie i nie ma co się kłócić. A jak jej się nie podoba to może ją w każdej chwili z siebie zrzucić, lawl. Najwyżej rudy ją wrąbie do samochodu i w nim zamknie, a co. Nie ma co się kłócić z babsztylem bo przecież to Yuu! Ona zawsze ma "racje". Phew, blondyna jedna.
Raito uścisnął dłoń V. dosyć mocno i kiwnął mu nieznacznie głową.
Mężczyzna pogrzebał w kieszeniach i w końcu wydobył z którejś paczkę chusteczek higienicznych. Schylił się i szybciutko sobie wyczyścił buciki. Zużyte chustki wywalił na ziemię. I tak pewnie pozbędzie się tych butów. Ble.
- Dokładnie. - przyznał i zaciągnął się papierosem. Ta noc była porąbana, wydarzyło się dzisiaj tyle, że aż trudno było pojąć to umysłem. Zmęczonym, wyczerpanym umysłem.
Wzrok rudego przeniósł się na Yuuśkę. Zmarszczył brwi, przyglądając się jej twarzy. Wydawała się taka beztroska, lulz.
- To dobry pomysł, jestem zmęczony. Muszę się przespać. - odpowiedział spokojnie, podkreślając specjalnie ostatnie słowa. Zaciągnął się po raz kolejny i zerknął w dół. Nie miała na sobie żadnych bucików i tak boso paradowała na dworze? Jeszcze jej się jakieś szkło wbije i tyle będzie.
O drugiej blondynie jakby teraz zapomniał. Znajdowała się obecnie na drugim planie, ot co. Obrzygała mu buty, phew.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Mar 06, 2013 8:37 pm

Czy wiecie jak czuje się ktoś kto właśnie odszedł od konfesjonału z udzielonym rozgrzeszeniem ? Szczególnie wtedy kiedy kościół był dla niego oczywistym budynkiem stojącym od zawsze w mieście. Przybliżając sytuację ów osoba czuje dziwną lekkość i swobodę. Cały ten wstęp był potrzebny do tego aby przybliżyć Wam drodzy czytelnicy to co teraz czuła Omitsu. Jej stara koleżanka właśnie przebaczyła na swój bardzo indywidualny sposób czyli cel został osiągnięty. Bezproblemowa w tej chwili wampirzyca z zupełnie czystym kontem opadła tyłkiem na karoserie.
Może jedźmy do mnie ! To kilka budynków stąd.
Podniosła rękę do góry tak jak robią to dzieciaki w szkole podstawowej. Wprawdzie na alkohol nie miała ochoty ale na towarzystwo a i owszem. W dodatku chciała nadrobić stracony czas z otwarcia. Bo tak naprawdę z nikim wtedy nie porozmawiała. Bieganie od stolika do stolika to żadna zabawa. A i gdzieś w swoi gabinecie powinna znaleźć jeden a może dwa woreczki z krwią. No chyba, że ma się nakarmić w inny, mniej humanitarny sposób. Dla każdego coś dobrego <3
Tam jest łóżko. W sumie jest tak wielkie, że zmieścilibyśmy się wszyscy.
Dodała wzruszając ramionami. Drugie zdanie nie miało zupełnie drugiego dna. Było płaskie i dosłowne. Należy je rozumieć tylko i wyłącznie w kontekście snu kiedy to każdy trzyma rączki przy sobie prawda ?
Patrząc na zgromadzenie namacała dłonią klamkę od tylnych drzwi. Szarpnęła do siebie i otworzyła je co i uczyniła z przodu od strony pasażera. Tyle że powoli zaczęła pakować tam swój tyłeczek. Cóż z tego, że hotel znajdował się niedaleko. Przecież nie zostawi tutaj samochodu bo to jej oczko w głowie. Już raz skasowała czerwone cacko i ładnie za to dostała.
Powrót do góry Go down
 
Główna ulica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: