IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zrujnowany park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16
AutorWiadomość
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Sie 26, 2016 4:45 pm

A czy Yuki zabijała też wampiry? Na prawdę myśli, że Garruch nie był wysyłany na polowania również przeciw ludziom? Był narzędziem w rękach kościoła i miotano nim na prawo i lewo. W końcu 'wiedźmy' same się nie paliły, a bluźniercy sami się nie wieszali. Inkwizytora można było nazwać zabójcą, mordercą, katem, zbrodniarzem... i za każdym razem będzie to prawdą.
A jednak każdy posiada jakieś uczucia. Ten drugi obieg pielęgnowany przez uczucia i sumienie. Chociaż próbował zabić w sobie każde uczucie to im dłużej przebywał w tym mieście, tym coraz bardziej przyzwyczajał się do tutejszych... i do tej wampirzycy. Chciał ją spotykać, chciał mimo wszystko dla niej jak najlepiej. Ale jego gorsza połowa broniła się zaciekle. Nie pozwoli mu na coś takiego jak pełne uczucie. Już raz to przechodził i już więcej tego nie uczyni!
Zrujnować jej życie mógł w bardzo łatwy sposób. W pewien sposób w końcu był niezrównoważony i być może kiedyś Yuki ujrzałaby głodną bestię, która jedyne czego chce to jej krwi, tak jak było na początku.
Jego słowa zdziwiły wampirzycę. A więc niczego nie podejrzewała? Tym lepiej, ale chwilę później się odwróciła dając mu do zrozumienia, że zaczyna to wszystko analizować. Przecież nie może od tak powiedzieć kobiecie, iż zależy mu na niej. Była mężatką, chociaż nieszczęśliwą. Gdyby tylko wiedział, że jej uczucia błąkają się gdzie indziej...
-Jesteś dobrą i piękną kobietą, która uratowała mi prawdopodobnie życie. Znamy się też już trochę czasu... I chociaż Ty jesteś wodą, a ja ogniem, to ...
Przerwał na dłuższą chwilę. Co on w ogóle chciał jej powiedzieć? Do czego on w ogóle zmierzał? Normalnie się zaśmiał po tak długiej ciszy... O co mu chodziło...?
-Śmieszne, jak mało czasami się widzi i rozumie, choć tak samo człowiek jak i wampir myśli, że wie już wszystko...
Czy on w ogóle potrafił znów pokochać kogoś? Czy w ogóle może kochać kogoś ten, kto sam siebie nie cierpi?
-Yuki... Po prostu się domyśl...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Sie 26, 2016 5:05 pm

Mało o nim wiedziała, ale też nie wnikała głębiej w jego osobę, choć mogłaby spróbować i być może nawet coś by z tego wyszło. Umiała zdobywać informacje i była telepatką, więc mogła wejść do jego głowy, chyba że miał jakąś blokadę przed atakami mentalnymi. Jednak nawet jej przez głowę nie przeszło, żeby uczynić coś podobnego. Czy Gabriel mógł ją skrzywdzić? Gdyby się postarał, to pewnie by mógł, ale Yuki w pewien sposób mu ufała.
Na razie jednak zastanawiała się nad tym, co czego dążył ten łowca, bo póki co nie bardzo była w stanie zrozumieć gdzie on zmierzał swoimi słowami. Z zamyślenia wyrwały ją kolejne słowa mężczyzny. Odwróciła twarz w jego stronę, przyglądając się jego własnej, a jej wzrok spoczął na jego ustach. Zaczynała się powoli domyślać, ale wszystko w niej wołało, żeby nie drążyła tematu, żeby odpuściła i nie próbowała nawet pomyśleć o tym, co jej świtało w głowie. Bo to było niemożliwe, prawda?
Na jej twarzy pojawił się wyraz zdziwienia, a potem także jej policzki lekko się zaczerwieniły, za co odpowiedzialne było najprawdopodobniej wino, bo w innych wypadkach jej twarz pozostałaby blada jak płótno.
- Gabrielu... - nawet nie chciała tego mówić na głos... może to jej wymysł?
Mogłaby mu powiedzieć, że ma męża i nic z tego nie może wyjść, ale prawda była taka, że mąż wcale nie był taką przeszkodą, w końcu miała Azela, choć i z nim nic nie było pewne.
- Wiesz, że to, o czym myślisz jest niemożliwe... oświata... rada... to na nic. Poza tym... westchnęła głęboko zdając sobie sprawę, że być może następnymi słowami sprawi, że mężczyzna po prostu odejdzie, choć był dosyć nieprzewidywalny, więc nie mogła wiedzieć niczego, w każdym razie wzięła się za odwagę: - Już kogoś kocham... człowieka... choć nie wiem czy to coś z tego wyjdzie. On... - pokręciła głową. - Ja w ogóle nie powinnam, być może popełniam poważny błąd. Narażam go i naraziłabym ciebie.
Zacisnęła usta i czekała. Nie wiedziała na co. Ciszę? Wyrzut? Atak słowny czy inny? Może co innego? Jaka ona była głupia! Puściła kielich, a ten uderzył o ziemię. Oparła łokcie na kolanach i ukryła twarz w dłoniach. Może jednak wino podziałało na nią mocniej niż sądziła.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Sie 26, 2016 5:29 pm

Czekała na coś...?
Garruch jedynie zaszurał nogami kiedy wstawał. A więc sobie idzie?
Nie.
Podniósł po prostu kielich, który Yuki upuściła, a potem wrócił na swoje miejsce. Już na nią nie patrzył, a wlepił wzrok w kielich, którego zdawał się oglądać. Chwilę później pociągnął na prawdę porządny łyk. Kiedy ją odsunął od ust, po prostu zauważył końcówkę wina i znów przyłożył szyjkę butelki, aby wysuszyć ją do końca.
Westchnął jakby z ulgi i tyle. Co czuł? Czuł się żałosny, czuł też że jego rozpalona nadzieja po prostu znikła, jakby ktoś z ciepłego dnia wrzuciłby go do lodowatej wody.
Otrzeźwienie i połknięcie swojego rodzącego się smutku.
Widział jak odchodzą wszyscy, których niegdyś kochał, dlatego też zaczął lokować swoje nadzieje i uczucia w wampirach, które po prostu żyły znacznie dłużej.
Durniu! Przecież wiedziałeś o tym, że się nie uda. A jednak zaryzykował i się sparzył. Tak samo jak przy spotkaniu jej męża. I znów dostał pewną lekcję na przyszłość. Drugi raz już nic nie powie.
-Życzę Ci więc szczęścia.-Był, albo przynajmniej starał się być kompletnie neutralny w swej wypowiedzi... Drętwy i być może skołowany, ale było i minęło.
-Chyba nie będziesz ryczeć, co?-Rzekł odchylając się na ławce i wyrzucają butelkę do kubła, który miał po swojej prawej stronie. Szkło odbiło się od metalowego pojemnika i wypadło... Chwilę później jednak powrócił on do kubła za pomocą jego magii.
-Chcesz już iść do domu?

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Sie 26, 2016 5:41 pm

Gabriel ją zaskoczył i to bardzo. Nie spodziewałaby się po nim czegoś takiego. Uważała, że wbrew temu, co pokazywał był dobrym człowiekiem, ale nie sądziła, by mógł się zakochać w niej. Bo jakżeby tak? W niej? Zaskoczył ją i to mocno, a ona jak musiała zniszczyć jego marzenia. Lubiła go, owszem, może nawet darzyła jakimś uczuciem, jednak to nie było to, czego on by chciał. Być może swoimi słowami go zraniła i zraziła do siebie. Nie wiedziała za bardzo jak się zachować, bo jeszcze nigdy dotąd nie była w podobnej sytuacji.
Nie była niczemu winna, ale i tak czuła się teraz podle. Siedziała zakrywając twarz i nie chcą patrzeć na Gabriela. Była taka słaba. A może to przez wino? W każdym razie czuła się tak źle, że miała już wszystkiego dosyć.
- Nie. - wychrypiała w dłonie. - Wybacz. I nie życz mi szczęścia, bo szczęśliwa nie będę. Nie mogę.
Owszem, kochała innego, ale co z tego? Wiedziała, że nic z tego nie wyjdzie, że to zabawa tylko na krótką metę. Skuliła się jeszcze bardziej marząc o tym, żeby jej życie nie było aż tak pokręcone. Może jednak powinna wrócić do domu? Może, ale póki co nie spieszyło jej się. Gabriela nie zatrzymywała.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Sie 26, 2016 7:57 pm

Gabriel jeszcze chwilę siedział w ciszy. Musiał się otrząsnąć po tym co usłyszał... Było to jak uderzenie, które na dłuższą chwilę go ogłuszyło. Pewnie będzie jeszcze przez długie dni miał kwaśną minę, ale przynajmniej wiedział na czym stoi, prawda?
-Pierdolenie... Niby czemu nie możesz? Bo Twój kochaś to człowiek? Fakt, zjebałaś sprawę skoro stawiasz na człowieku. Raz już pokochałem zwykłą kobietę i wiem doskonale czym jest utrata takiej osoby... Miałaś też ślub dla połączenia rodów i tego nie unikniesz. Takie małżeństwo to nic innego jak dobry interes... I będę życzył Ci szczęścia, bo cholera zasługujesz na nie. A teraz przestań się mazać.
Chciał dorzucić jeszcze do tego swoje cztery litery, że to on powinien tu teraz być załamany, a po prostu zepsuła mu humor. I to nie samym odrzuceniem jego uczuć, a po prostu takim gadaniem. Człowiek, który musiał patrzeć na śmierć każdej bliskiej sobie osoby i iść dalej, musiał mieć serce z kamienia. Dlatego ból wywołany stratą musiał spływać po nim w mgnieniu oka. To po prostu kolejna strata do kolekcji. Nic wielkiego. Yuki dalej żyje, prawda? Może kiedyś los się odmieni? Nadzieja matką głupich... ale lepsza jest taka, niż żadna.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Sie 27, 2016 5:31 pm

Zaczynała się powoli denerwować. Siedziała tak z rękami na kolanach i zasłaniając twarz, poniekąd po to, by nie patrzeć na Garrucha. Zastanawiała się również nad tym, co powinna zrobić. Nie była pewna tego, jak teraz ułożą się ich wzajemne stosunki, ale pewnie wszystko wyjdzie w praniu. Jego słowa jednak ją mocno rozdrażniły. Mówił, jakby pozjadał wszystkie rozumy, jakby wiedział wszystko, a nie wiedział tak naprawdę nic. Wyprostowała się i wstała z ławki odwracając się w jego stronę dość gwałtownie, aż zaszeleścił materiał sukienki. Spojrzała na niego z mocno zaciętą miną.
- Nic nie wiesz. Myślisz, że jesteś jedyny, który to przeżył? Była już kiedyś, dawno temu związana z człowiekiem, ale on został zabity.
Zamknęła się, stwierdzając poniewczasie, że nie powinna mówić takich rzeczy, bo i tak to nic nie zmieni. Licytowanie się nie miało sensu, a jej błędy, to jej błędy. Najprawdopodobniej z Azelem niczego nie zyskają, a mogą bardzo wiele stracić. Mogą się sobą cieszyć przynajmniej przez chwilę.
Odetchnęła głębiej i spojrzała na niego hardo.
- Chyba już czas na nas. Pewnie masz jeszcze jakieś wampiry do ubicia, nie będę ci przeszkadzała w wypełnianiu twoich łowieckich obowiązków. Do zobaczenia Gabrielu.
Odwróciła się na pięcie i skierowała w stronę wyjścia z parku. Nie było sensu pozostawać tu dłużej, choć z każdym postawionym krokiem jej pewność siebie i hart ducha zaczynały podupadać. Miała jeszcze sporo innych rzeczy na głowie, którymi powinna się zająć, zamiast rozpaczać na sprawami mniej istotnymi. Odeszła, bo co innego miała zrobić? Z Gabrielem nie miała już nic do omówienia, przynajmniej na tę chwilę. Do następnego spotkania pewnie zdąży się jeszcze wiele wydarzyć, a mężczyzna wiedział, gdzie może jej szukać.

z/t

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Sie 27, 2016 7:41 pm

Nie odezwał się, po prostu obserwował jej reakcję, jakby była w ogóle nie kierowana w jego stronę. Co czuł? Nic. Najpierw się zdenerwowała, coś tam niby popłakała, a teraz wyjeżdża mu o historii z jakimś innym człowiekiem. Czuła co czuła, ale skoro uznawała, że chwila spędzona z takim krótkożyciowym stworzeniem jest warta zachodu... To już jej sprawa.
Gabriel nie powiedział nic nawet kiedy obróciła się na pięcie i postanowiła odejść. Dla niego również rozmowa się skończyła. Co by tu zrobić? Zapolować? Wypił i na prawdę Yuki wzburzyła jego uczuciami. Zapewne gdyby nawet dostał możliwość zabicia Ringo jednym prostym cięciem to pewnie nie uczyniłby tego. Nie dla niej. W tej chwili znów stała się jedynie jedną z wampirzyc w tym mieście... Garruch wstał i powoli odchodził wyrzucając kielich do kosza z taką siłą, że metalowy pojemnik się skrzywił i chwilę później odpadł od metalowego pręta na którym się trzymał.
Trzeba będzie to opić... Ponowną porażkę i ból o wiele większy niż utrata jakiejś kończyny...

z/t

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Hardine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2212-olivia-selediv
Zarejestrował/a : 28/10/2015
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Wrz 17, 2016 9:38 pm

Czarne, krucze skrzydła zaklepotały jeszcze raz, sekundę później ciężkie obuwie stuknęło o suche podłożę starego parku. Dość niska, czarnowłosa dziewczyna wyprostowała się by zlustrować okolicę. Pusto? Pusto. Tak jak lubiła panna Selediv. W mieście od niedawna, nie na długo. Strzeliła palcami, oczekując. Na co? Miała się spotkać z jakimś tam facetem, typowe zlecenie, zaruchaj, zabij, zapomnij, dostań kasę. Żadna nowość. Kopnęła butem w kamyk i z rękami w kieszeniach poszła w stronę gęstej mgły w poszukiwaniu jakiegoś dogodnego miejsca na przesiadkę dla ludzi znudzonych czekaniem na spóźnialskich. Coś czego nienawidziła najbardziej. Czy było to ryzykowne? Bardzo, ale czego nie wymyśli znudzona życiem wampirzyca, która potrzebuje nieco.. Pieniędzy? Wyciągnęła telefon, uderzając tyłkiem o zimną, nieco spruchniałą zapewne deskę, cóż, poleci na ziemię w najgorszym wypadku. Zadufana ciemnowłosa wlepiła wzrok w przypadkowe wiadomości, zakładając nogę na nogę, jak być miłym dla niewychowanych?


_________________

kolor dialogu #660000
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1848


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Wrz 18, 2016 8:53 am

Zamiast ruchadła dostanie kanibala. Stwór po powrocie z Oświaty, powtarzał sobie w kółko litanię, którą otrzymał od Vlada. Była przeklęta jak codzienna modlitwa dla fanatycznego katolika. Nie dość że wzbudzała silne emocje, to jeszcze kłóciła się z potrzebami potwora. Nie picie ludzkiej krwi może być potworne, zwłaszcza przy tak wielkim apetycie olbrzyma. Zirytowanie po prostu przechodziło samo siebie.
Zawędrował aż na zniszczone pustkowia. Onegdaj cudowny, tętniący życiem park, a dziś był tylko kawałkiem ziemi z martwymi drzewami i szczątkami życia. Istny raj dla marginesu oraz patologii. I tutaj dzisiaj zacznie wyszarpywać swój gniew.
Stwór w czerni głośnym krokiem zmierzał w kierunku zapachu pochodzenia dziewczęcego. Wampirzyca niczego świadoma ma paść ofiarą wyrodnego potwora, który aż pienił pianę z pyska a łapy uzbrojone w ostre pazury zaciskał jakby już miał w nich drobne witki ofiary.
Gadzi wzrok wyłapał czarnowłosą, siedzącą i czekającą na wyrok. Znajdując się za jej plecami, bez żadnego słowa wyciągnie w jej stronę wielkie łapska i pochwyci w szybkim tempie. Mechaniczna dłoń sprawowała się w tej sytuacji perfekcyjnie: włożył w ten chwyt swoją siłę plus mechanizm, co dało niezły pokaz brutalności. Za jednym chwytem na ramieniu doprowadził do skruszenia kości na prawym ramieniu. Zrzucił dziewkę na ziemię, przygniatając od razu zdrową nogą. Trzymał w łapie jedną z dłoni ofiary, by wykręcić ją i wyrwać ze stawu. Rozległo się charakterystyczne chrupnięcie, a potem trzask i witka nie była już scalona z ciałem. Uszkodzić, zniszczyć, złamać. Podstawowe elementy by zadać cierpienie oraz wzbudzić histeryczny strach. Zdezorientowana ofiara nie mogła się odnaleźć w nagłym szoku, więc stwór kolejny raz naciśnie jej klatę piersiową nogą i sięgnie pazurami ku jej twarzy. Uniesie za głowę na wysokość swojej zaślinionej mordy aby wycelować w nią otwartą paszczą. Gwałtowne, niekontrolowane wbicie kłów w drobną szyję. Istny cud, że za pierwszym kłapnięciem nie odgryzł głowy. Pierwsze łyki wampirzej krwi. Słabsza, czysta krew. Nie najgorsza, ale mogła być lepsza. Lecz czy dla głodnego potwora cokolwiek to znaczyło? Nie. Drugie ramie pochwyciło ją w pasie, przyciskając do swojego wielkiego cielska. Już się nie wyrwie ze stalowego uścisku. To był koniec wampirzyc, atoli śmierć nadejdzie później.
Powrót do góry Go down
Hardine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2212-olivia-selediv
Zarejestrował/a : 28/10/2015
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Wrz 18, 2016 4:47 pm

Słyszała ciężkie kroki, nadchodzącego człowieka, może wampira, a może stwora. Uśmiechnęła się tylko pod nosem, skąd mogła się spodziewać jakiegokolwiek ataku, była w tym momencie zaślepiona swoją pracą i wizją kolejnego cudownego wieczoru pełnego wzajemnej przyjemności, później przelewając to krwią. Za kilka chwil już miała się dowiedzieć, że będzie zupełnie inaczej. Gdy człowiecza postać była już na tyle blisko, by mogła poczuć jego obecność, wygięła się mocno szyją do tyłu, zanim ten pochwycił jej ramię, by niegrzecznie się uśmiechnąć w jego stronę. Piękne usta w moment przybrały wygląd szpetnego grymasu, kiedy poczuła uścisk na jej ramieniu, a chwilę później jej kość gruchnęła, wydając charakterystyczny, stłumiony dźwięk. Czarnowłosa kobieta była w szoku, na początku nie zdając sobie sprawy co właśnie się stało, leżała tak wpatrzona zdezorientowanym i przestraszonym wzrokiem na mężczyznę stojącego za nią. Szok na ten moment nie pozwolił odczuć jej bólu, aczkolwiek nie na długo. Jej dość lekkie ciało, które wylądowało właśnie na ziemii, niefortunnie spadło na uszkodzone jej ramię. Dopiero teraz poczuła impuls bólu, który przeszedł przez jej całe ciało. Cierpieniom nie było końca, do czasu Olivia trzymała język za zębami, przygryzając wargi z bólu, dźwięk przerażenia wyszedł z jej buzi dopiero wtedy, kiedy wysoki mężczyzna całkowicie zniekształcił jej nadgarstek, pozbawiając jej przy tym kontroli dłoni. Kobieta pierwszy raz spotkała się z atakiem na jej osobę, zawsze była chroniona, nie wiedziała właściwie jak ma reagować na to wszystko, przerażenie, histeria, strach dawały się we znaki, powodując u niej totalny paraliż ruchowy, nie mówiąc już o Jego ruchach, które tylko były wisienką na tym wspaniałym torcie o smaku krwi, cierpienia i śmierci. Nie była w stanie uciec, kiedy przybił ją jeszcze nogą do podłoża, tego było za wiele, w kręciło jej się w głowie od tego wszystkiego, nawet nie zauważyła kiedy została pochwycona przez długie pazury. Przerażenie malowało się na jej twarzy kiedy usłyszała charakterystyczny dźwięk łapczywego chłeptania krwii z jej szyi. Nim się zorientowała została pochwycona w pasie i przygwożdżona do ciała sprawcy całego bólu. Zdrową dłonią pochwyciła włosy tuż nad jego czołem, próbując go od siebie odciągnąć, co było praktycznie niemożliwe, chcąc użyć mocy tylko spotkała się z mikroskopijnym dymem uchodzącym spod jej palców. Zbyt słaba, zbyt mała, zbyt poturbowana. Splunęła śliną, gdzieś w bok by cicho skierować kilka słów w stronę mężczyzny. -Czyż nie cudowna jest moja krew? - Spytała się najpierw by pazurami przejechać przez całą długość jego głowy, po sam kark. - Ja wiem, że chcesz tego co kryje się głębiej. - Umiejętność panowania nad głosem miała naprawdę wyuczoną, aczkolwiek można było dostrzec tą nutkę strachu, nie była już taka pewna jak zawsze. Nawet niech nie myśli, że usłyszy cudowną litianie bólu i cierpienia, to nie był typ wampirzycy, która przy obliczu śmierci będzie błagać o pomoc, wiedziała, że i tak nikt jej nie usłyszy.

_________________

kolor dialogu #660000
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1848


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lis 06, 2016 9:42 am

Wampira aż nosiło. Wiedział, że zadanie szybkiej śmierci przyjdzie zbyt łatwo, a wściekłość nadal nie znajdzie ujścia. Więc nim ofiara zginie przejdzie straszliwe męki z łap wyjątkowo ohydnego potwora.
Najpierw zajął się jedna z kończyn, utrudniając jej w ten sposób jakikolwiek kontratak. Drugą rękę jeszcze miała. Też do czasu.
Szczęki zaciskały się mocno, nie powodując jednak odgryzienia głowy. Dziewczyna miała żyć. Atoli zbyt wciągająca krew nie pozwalała na szybkie oderwanie się, dopiero do bestii dotarło kiedy ta chwyciła jego włosy. Stwór w pewnym momencie wyrwał zęby i nakierował się tak, by zacisnąć szczęki na wiotkiej ręce. Szarpanina z jej strony była niczym w porównaniu z siłą Olbrzyma.
Rozluźnił uścisk tylko po t, by z ogromną siłą rzucić ofiarą kilka metrów dalej. Co było jednak najgorsze? Że ugryziona ręka w paszczy została. Wampirzyca straciła już obie ręce.
Gdy upadła w szarej gęstwinie zwaną trawą, bestia przechyliła łeb w bok, przyglądając się nienaturalnie wykrzywionemu ciału. Złamała kości? Straciła sporo krwi w tym momencie nie liczyło się ile zadał jej cierpienia, tylko to, ze nadal odczuwał żądzę krzywdy oraz głodu. Jednak kwestia pragnienia była teraz na tyle przerażająca, iż powodowała ona zbyt dawny gniew. Taki, który odczuwał za bycia brzdącem, czegoś czego nie znał a dopiero miał poznać. Wbrew pozorom Vlad stworzył na nowo potwora, nie znającego żadnej litości dla istot swojego gatunku. Czy aby wszystko miało właśnie ku temu cel?
Zakrwawione szpony stwora rozluźniały się i zaciskały w pięści. Dyszał, sapał, a potężne szczęki raz jeszcze się rozwarły by wydać z siebie zduszony ryk. Ruszył zaś do umierającej. Nie zatrzymując się, kopnie młodą tak, by przewaliła się na plecy. Wtedy mechaniczną nogą nadepnie na jej klatkę piersiową, wykonując po chwili kilka serii nadepnięć. Czuł jak pękają żebra, jak krew wydostaje się nie tylko z otwartych ran ale także ust, nosa, oczu. Był na tyle brutalny, ze nie kontrolował już swojej siły. Wreszcie chwycił jej odnóża, unosząc i rozchylając. Żadnych zboczonych myśli, tylko ciężka noga nakierowana na krocze wampirzycy. Kolejny kopniak wymierzony w czuły punkt, miało rozpocząć kolejną agonię oraz krwawe okrzyki. Szkoda, ze mało wyraźne, bo wampirzyca dławiła się już własną krwią więc jedynie bulgotała. A bąble krwi wypływające z jej ust podpowiadały o tym iż już to koniec z jakąkolwiek ustną dyplomacją.
Gadzie ślepia nie wyrażały już żadnych innych odczuć poza gniewem oraz wygłodzeniem. Stwór na nowo nabrał chęci na rzeź.
Trzymane w wielkich łapach nogi, także miały być narzędziem tortur już ledwo dyszącej. Gwałtownie dociśnie buta na kroczu ofiary do ziemi, wyłamując teraz jej nogi ze stawów, aczkolwiek nie oddzielił ich od ciała. Rozległo się tylko chrupnięcie, nic poza tym! Naprawę nic wielkiego przed tym co dopiero miał uczynić: Zmienił chwyt bo z kostek przeszedł na zgięcia kolan. Z okrucieństwem zaczął rozciągać dolne kończyny małolaty, Rozsuwać je, rozkraczać by materiał spodni, czy cokolwiek tam miała zaczął pękać. I nie tylko to, pękała także ofiara. Zaczął ją rozrywać na dwie części by, pierw niszcząc dolne organy, aż wreszcie doszło do brzucha. To już poszło jak po maśle, gdyż ciało rozpołowione wzdłuż wypluło z siebie wielką stertę blado czerwonych flaków, wątroby i jeszcze zwisającego żołądka z jednej części. Widok, zapach po prostu wkręcał w trzewiach bestii jeszcze większe żądze. Nie wytrzymał i w sterczącej śledzionie czy Szatan wie w czym, zatopił swoje ogromniaste zębiska, odrywając szybkim ruchem i wchłaniając. Dopiero teraz odczuwał spełnienie.
Dotarcie do bebechów ofiary miało być wielką nagrodą za wszystkie męki.
Cały we krwi, w szczątkach ciała wypuścił dopiero wtedy gdy lewa strona była całkowicie odłączona od prawej. Głowa została po prawej, żeby ie było. Ale co z tego? Wampirzyca już była na granicy śmierci, już zapewne utraciła wzrok, węch słuch. Pozostało jedynie odczucie, ze coś działo się z jej ciałem, którego już właściwie nie miała. Kanibal rzucił obie części na szkarłatną trawę, by samemu odpocząć po szale oraz zająć się wyjadaniem, póki ofiara nie wydała z siebie ostatniego tchnienia. Wyjadł pierw najważniejsze elementy - wątrobę, jelita i twarz, począwszy od nosa, ust oraz oczu które przegryzał, by czuć jak zimne białko spływa po białym pysku oraz języku. Niemalże zatapiał się w resztkach, łapą sięgał do rozerwanego ciała, wyciągając znaleziska. Wylizał też połamane żebra do czysta! Wygryzł mięso z ud! Nadeszła właśnie jednak ta godzina, w której dawna ludzka dziewczyna na zawsze opuściła świat. Wtedy ciało wysuszyło się, zamieniając powoli w proch. Wtedy Kanibal wstał chwiejnie, przyjrzał po raz ostatni zniszczonym ubraniom i poszedł przed siebie. Tym razem nie sprzątał po sobie. Za wampirem w końcu nikt nie zapłacze.

zt
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Gru 18, 2016 11:43 am

Także i w slamsach śnieg dodawał niecodziennego uroku. Leniwie opadające płatki śniegu, mroźne powietrze uderzające nawet w zimne oblicza wampirów. Densha właśnie szedł wolnym krokiem przez zasypaną ścieżkę śniegiem. Rozglądał się po opustoszałym parku, doszukując się zapewne żywych lub mniej dusz. Trzymał dłoń na uchwycie katany będąc w razie czego w pogotowiu, wszak zawsze trzeba być gotowym na walkę a zwłaszcza w takich ponurych miejscach jak to.
Póki co jednak nie zapowiadało się na nic brutalnego. Densha wziął głębszy wdech, poruszając się dalej przed siebie. Mały obchód, a raczej spacer zawsze rozbudzał wyobraźnie i chęci do medytacji. Niech tylko wróci do zamku.
I miał już skierować się właśnie w stronę drogi na cmentarz, kiedy do jego uszu doszedł wrzask. Był on tak nieludzki, że ktoś o słabych nerwach mógł przypłacić zawałem. Wampir wydobył od razu katanę, będąc gotowym na atak. Wybrał tez odpowiedni moment na obrót bo zza złamanych ławek wyskoczyła postać. Szybki ruch, szybkie cięcie i napastnik był przecięty w pół. Densha nie chybił.
Wróg padł ciężko na śnieg, brodząc we krwi. Wampir przyglądał się mu w ciszy, ukrywając katanę z powrotem w pochwie. I cóż może powiedzieć? Wampir miał kształt zwierzęcia... Czyli hybrydy uciekały z zamku? Nic niedobrego skoro Hiro tracił kontrolę nad własnymi tworami. Oby nie rozszerzyło się to na skalę większą niż slamsy.
Powrót do góry Go down
Takeshi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2734-takeshi-hatsuri#58150 http://vampireknight.forumpl.net/t2739-takeshi#58229
Zarejestrował/a : 08/07/2016
Liczba postów : 164


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Gru 18, 2016 6:57 pm

Takeshi wyniósł się z opuszczonej stacji klejowej. Szczerze powiedziawszy to on stamtąd uciekł. był tam za dużo wampirów i nie chciał w je wnikać. Nie pragnął oberwać.
Było trochę zimno, więc szybko poszedł do swojego pokoju i zmienił swój ubiór nie cieplejszą kurtkę i trochę wyższe brązowe buty. Wolał obejść się bez choroby, bo i tak nikt nim nie miałby się zaopiekować podczas jego choroby, a z drugiej strony to nie wiedział, czy wampiry mogą zachorować.
Gdy był mały ciągle chorował, jego odporność była w opłakanym stanie, kiedy to sobie przypomniał tylko lekko się uśmiechnął.
Szedł spokojnym krokiem przez zrujnowany park. Po, co tu przyszedł? Nie wiedział sam. Nogi go tu przywiodły bez żadnego powodu.
Nagle przed sobą zobaczył dwie postacie, jedna stała nad drugą. Czy coś się stało? zadał sobie pytanie. Ale i tak przez chwilę zastanawiał się, czy podejść bliżej i przyjrzeć się temu, co miało miejsce, czy zostać w odpowiedniej odległości. Nie znał zamiarów tego drugiego osobnika.
Jednak ciekawość zwyciężyła, powoli podchodził do nieznajomego.

http://z.t

_________________
- Theme Takeshi -


Ostatnio zmieniony przez Takeshi dnia Pon Sty 30, 2017 11:59 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Gru 26, 2016 12:25 pm

Ciało powoli zaczęło ginąć, nie przemieniało się w proch tylko jakby usychało, pozostawiając widoczne szczątki. Podobnie jak przy śmiertelnych osobach. Densha zmrużył ślepia, chcąc już odejść, gdy do jego wrażliwych uszu dotarł odgłos skrzypienia śniegu który to załamywał się pod stopami. Obcy wampir?
Nie chwytał za rękojeść katany, póki co osobnik nie wydawał się agresywny. Ale trzeba mieć też wszystko na uwadze.
Nie odzywał się póki osobnik nie był na tyle blisko. Obcemu mógł wydawać się wyjątkowo zimnym stworem o rogu wystającym z czoła. A kimono zdradzało, że był rodowitym mieszkańcem ziem Japonii, jak i również skośne oczy.
- Trzeba uważać na te stworzenia.
Dłonią wskazał na leżące, przecięte zwłoki. Zmarła wampira hybryda. Nadal ich przybywało, co oznaczało że Hiro już dawno wpadł w obłęd własnych nauk.
- Mają siłę wampira i zwierza. Mordercza mieszanka dla nas wszystkich.
Dodał chłodniej, powracając spojrzeniem na zwłoki. Dłoń już zwiesił luźno wzdłuż boku. Chociaż co jakiś czas kątem oka mierzył nowego. Nigdy nie wiadomo co taki w głowie ma.
Powrót do góry Go down
Momo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2367-momo#49783
Zarejestrował/a : 08/01/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Cze 18, 2017 3:56 pm

I zrujnowany park bywa miły dla oka!
Momo nie miał żadnych oporów by kręcić się po najbardziej odludnych oraz mniej przyjaznych miejscach, bo w sumie mało czego się bał. Zresztą kto zechciałby skrzywdzić tak uroczego osobnika o niemalże anielskim wyglądzie? Wielkie zielone oczy, mnóstwo piegów na policzkach i te dwukolorowe włosy. W dodatku z aparycji taki dziewczęcy! I chyba właśnie dzięki tym cechom przykuł uwagę dwóch ciemnych typów! Dwóch kolesi - jeden łysy w dresie, a drugi z przystrzyżoną fryzurą z jedynie pozostawionym małym kucykiem z tyłu głowy... też odziany w dres. Stali nieopodal Momo, uważnie go obserwując. Jeden nawet zagwizdał coby miało zwrócić uwagę wampirka - Hej, ślicznotko! Wiesz, że parki nie są dla samotnych dziewczynek takich jak Ty? - zawołał, machnąwszy czymś błyszczącym w dłoni. Składany nóż? Wampirek zmrużył oczy, marszcząc brwi. Drugi z mężczyzn zaśmiał się - Chyba, że chcesz abyśmy Ci potowarzyszyli! Odprowadzimy prosto do samego wyjścia. - niby troska, lecz po uśmiechu można wywnioskować śmiało, że w ich głowach czaiły się czarne scenariusze.
Momo wciąż jednak stał w miejscu, wpatrując się w dwóch tanich przydupasów.
Ludzie... Nic więcej.
Łysawy trochę się zirytował, skoro dziewczyna nic nie odpowiadała - Cholera, Yoichi... Mamy kolejną dziwną. - pokręcił głową i ruszył przed siebie, schodząc z podniszczonej ławki. Zaś ten błysk w dłoni. Chyba zamierzał użyć nowa - Może zmienisz zdanie i będziesz bardziej rozmowa jak zadrzemy z Ciebie to lekkie wdzianko? - ta, tani chwyt przestępcy. Tylko szkoda, że nie wiedzieli z czym mają do czynienia. Momo stał niewzruszony z miną typowo gardzącą dla oprychów z dolnej półki, co mogło też ich rozzłościć. Łysy syknął głośno, unosząc górną wargę w widocznym niezadowoleniu - Ta mała siksa sobie pogrywa. - dodał, stanąwszy kilka kroków przed wampirem, czekając aż dotrze drugi. Przecież we dwóch stanowią większe zagrożenie. Pieprzone kozaki.
Co można poradzić? Wampirek napompował balonik ze... śliny, na co jeden zaklął z obrzydzenia. Ścisnął mocniej nóż, chcąc zadać cios ale... nie zdążył... Zszokował go widok unoszącego się wilgotnego balonika wielkości piłki do bilarda, który to osiadł się na kumplu i po prostu tak wysadził. Trafił on w klatkę piersiową człowieka na co ten doznał silnego uszczerbku, mianowicie wysadzono mu połowę żeber, a widoczne bijące serce przestawało powoli pracować. Mężczyzna w przerażeniu oraz niezrozumieniu co się takiego wydarzyło z jego ciałem, opadł powoli w tył.
Łysy aż upuścił nóż...

_________________
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Cze 18, 2017 5:22 pm

Co właściwie robił smok tutaj...
Może od początku. Kohaku po raz kolejny znikł z tego miasta na dobry kawałek czasu. Ostatnim razem kiedy był w mieście próbował jeszcze raz odnaleźć brata, niestety bezskutecznie. Najwidoczniej albo coś tak go pochłonęło, albo wcale nie chciał być odnaleziony. Znudzony błąkaniem się bez celu wrócił do swojego ulubionego miejsca. Ośrodek dla trudnych wychowanków z wampirzych rodzin był prawie jak jego dom. Co z tego, że połowa z mieszkańców tego przybytku była świrami? Przez ostatni czas pomagał właścicielowi ośrodka z wampirem feniksem. Jako jedyny który potrafił korzystać z mocy innych wampirów był idealną osoba do rozmów z szalonym piromanem. Jednak w końcu i tamtego wypuszczono. Reszta jakoś niezbyt zainteresowała Haku do jakiejś szczególnej rozmowy. Więc kiedy nie umiał znaleźć sobie sensownego zajęcia znów wyszedł na zewnątrz. Trochę się jednak zmienił, być może spędzanie czasu z innymi kreaturami o dziwnych pomysłach nie sprawiało by stawał się normalniejszy, raczej odwrotnie. Jego włosy już dawno wydawały się nie mieć styczności z czymś takim jak grzebień, z resztą kto by ryzykował uczesanie go kiedy w zamian za to groziło spalenie, albo zjedzenie przez stado karaluchów i szczurów których nawiasem mówiąc nie brakowało w ośrodku z dala od normalnego społeczeństwa.
Wracając jednak do parku. Było to jedno z pierwszych miejsc jakie odwiedził po przybyciu z powrotem do Yokohamy, lubił te opuszczone tereny, a i czasem udawało się znaleźć tu coś ciekawego do roboty. W przeciwieństwie do Momo który wyglądał niepozornie Haku ze swoją postawą zawadiaki i uśmiechem nie wróżącym nic dobrego dla potencjalnych czepialskich skutecznie odstraszał. W sumie było to dla niego nieco nudne, a nudzący się wariat nie był raczej zbyt dobrą rzeczą napotkana na drodze.
W końcu wampir dostrzegł jakieś zamieszanie wywoływane przez dwóch kolesi zaczepiających niepozorną osobę. Jednak kiedy podszedł nieco bliżej owa niepozorna istota zaprezentowała na jednym z oponentów dosyć ciekawą umiejętność. Z rozbawieniem wampir patrzył jak zdziwiony człowiek przewraca się w tył prezentując całemu światu swe skromne jeszcze ciepłe wnętrze. Zapach krwi połechtał przyjemnie jego zmysł węchu. Drugi oponent najwidoczniej był na tyle przerażony że nie mógł normalnie funkcjonować, w końcu odważył sie próbować uciekać, jednak Haku był znudzony i coraz bardziej głodny. Szybko więc człowiek mógł poczuć na swoim nadgarstku silny uścisk wampira który szarpnął go z powrotem do siebie zapewne na tyle niedelikatnie że rozerwie mu bark. Obliże się i uśmiechnie do coraz bardziej panikującego człowieka którego strach spotęgował ból
-Co tak szybko? A dopiero co chcieliście się bawić z kimś, czyżby zabawa przestała odpowiadać? Ale teniec się jeszcze nie zakończył, beznadziejny z ciebie książę...
Raczej nie został zrozumiany, ale w sumie mało kto go tam rozumiał. To było mało ważne. Człowiek którego nogi były zbyt miękkie by mógł stać o własnych siłach został złapany za szmaty i podniesiony do góry niczym szmaciana kukiełka, a potem? Jeśli Momo nie będzie chciał się kłócić o prawo własności do człowieka, długowłosy wampir zwyczajnie się w niego wgryzie i wypije z nabuzowanej strachem krwi, do ostatniej kropelki. Nie było w tym akcie żadnej litości, a w okolicy nie było nikogo kogo wampir by posłuchał grzecznie i pozwolił dalej żyć głupcowi który się napatoczył na dwa wampiry.
Człowiek opadł z sił, a jego ciało bezsilne zostało odrzucone na bok niczym szmata do podłogi, już nie był zainteresowany tym pomiotem brudu. Spojrzał z ciekawością na Momo i oblizał się z posoki na ustach uśmiechając ponownie. Miał jeszcze trochę krwi która spadła na jego tors, ale jakoś się tym nie bardzo przejął.
-Ciekawa umiejętność... choć chyba niebyt dobrzy z nich tancerze na tym balu.
Zaśmiał się tak jak tylko stary wariat potrafił. Krótka to była zabawa, ale za to coś się działo. A może gdzieś indziej będzie się dało lepiej pobawić? Inne części parku również skrywały różne szumowiny, więc potencjalnych zabawek nie brakowało.
-Jak myślisz ile szkarłatu trzeba by rozlać by lepszy tancerz zechciał się z nami pobawić?
Dla niego całkiem normalne pytanie, ale czy dla każdego?

_________________
Powrót do góry Go down
Momo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2367-momo#49783
Zarejestrował/a : 08/01/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Cze 18, 2017 6:51 pm

Nie spodziewał się, że tak szybko cała akcja przykuje uwagę innego wampira, aczkolwiek mógł przewidzieć. W końcu w tych rejonach żyje dużo wampirów różnej krwi, zwłaszcza też tych bardziej wygłodzonych. Chociaż sam Momo głodny nie był, to i tak musiał się porządnie wybronić. Nie lub zabawy z oprychami śmierdzącymi wódką oraz papierosami.
Więc tym bardziej ta dwójka będzie mu na rękę.
Gdy padł pierwszy, nagle jakby z pod ziemi wyrósł wysoki wampir. Momo ani słowem nie pisnął, tylko przyglądał się w niemym zaskoczeniu jak dryblas chwyta łysego i bez przywitania wbija sie kłami w gardziel. No, nie licząc tych paru słów... Ale co to dla wampira?
Jak osuszone ciało opadło na ziemię, wampirek tylko spojrzał na nie po czym uniósł wzrok na wysokiego krwiopijce. Nawet z krwi się nie wytarł, tylko oblizał jak jakiś... zdziczały dzikus.
Owszem, umiejętność ciekawa. Trochę obrzydliwa bo w końcu ze śliny, ale dość wybuchowej - Masz kropelkę na torsie. - odezwał się, na moment zerknąwszy na klatkę piersiową większego. Jak widać trafił sie dość specyficzny typ.
I bardzo dobrze, uwielbia tych innych.
- Zapewne tyle, by ci słabsi mogli się potopić. - coś takiego? Momo nie przykładam uwagi do dziwnych pytań, może zrozumie... może nie. Zakręcił kosmyk blond włosów - Ta dwójka miała skonać jak widać. W sumie w tym drugim chyba też zostało trochę krwi, tylko serce martwe. - stopą szturchnął truchło kolesia z dziurawą klatą. Takie to słabe, więc samo beznamiętne spojrzenie wystarczy - Nie krępuj się. - jeśli chce, niech sobie zaspokoi głód. Nie ma nic przeciwko, a szkoda by odrobina krwi się zmarnowała. A może zechce pożreć serce?

_________________
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Cze 18, 2017 7:27 pm

Haku nie przeszkadzało, że jego żarcie było co nieco podchmielone. Ich krew miała zazwyczaj nieco ostrzejszy smak przez alkohol, jednak Haku to nawet lubił. Nie lubił natomiast narkotyków, więc kiedy Momo nawet pozwoli mu się poczęstować drugim osobnikiem ten podejdzie do niego by wyrwać mu serce i obwąchać po czym je puści z lekkim obrzydzeniem
-Blech... to ścierwo nawet jak było żywe.
Stwierdził z pogardą. Zdecydowanie ten wolał mocniejsze używki, a smok miał czuły węch, więc dla niego ta krew była już skażona. Mimo wszystko był dosyć wybredny. Odpowiedź Momo najwyraźniej przypadła wampirowi do gustu bo uśmiechnął się szerzej
-To jest myśl! Jakiż piękny by powstał ocean szkarłatu.
Zaśmiał się wesoło, wytarł rękę w ubranie zdechlaka który raczej już nie mógł oponować przed większym zbezczeszczeniem swego jestestwa i tak dosyć marnego. Najwidoczniej dzisiaj mieli pecha, ich żywot dobiegł końcowi, a teraz mogli tylko czekać aż zjawią się tutaj dzikie bestie które zjedzą wszystko co pozostało bez względu na zawartość innych niż krew składników. Może nawet nigdy ich rodziny się nie dowiedzą że im się zmarło? Nieco to smutne, ale jakże prawdziwe.
Haku podszedł do Momo i wyciągnął w jego stronę rękę na przywitanie
-Jestem Kohaku, a ciebie jak mogę zwać?
Przedstawił się obcej osobie hoho... to było nawet jak na smoka nieco dziwne. No ale widać mimo wszystko umiejętność kolorowego wampirka okazała się na tyle interesująca by zechcieć nieco się bardziej zbliżyć. Choć Momo wcale nie musiał odwzajemnić gestu, smok się za to nie obrazi... chyba...
no a przynajmniej w tej sekundzie nie miał tego w planach. Czy po tym wszystkim Momo będzie chciał sobie pójść? Sam smok chyba się zastanawiał jeszcze nad tym co właściwie chce robić, coś trzeba było zaradzić na tą nudę która go dręczyła! bo inaczej wampirzysko coś rozniesie, a może? odpali park? suche drzewa były na tyle dobre na podpałkę że mogłyby szybko podłapać temat pożaru. Tylko czy to tak godzi przy nowo poznanym wampirze?

_________________
Powrót do góry Go down
Momo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2367-momo#49783
Zarejestrował/a : 08/01/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Cze 21, 2017 3:39 pm

Wątpliwe by jak to określił wampir 0 ścierwo miało kochającą ich rodzinę. Wampirek zmrużył oczy, wpatrując się w śmierdzące, ludzkie ciało. Jakże to przykre było patrzeć na dwóch zdechlaków... Naprawdę - Ludzie ze slumsów raczej rzadko dbają o siebie. - wzruszył ramionami, jakoś ignorując fakt zbezczeszczenia zwłok. Truchła i tak zostaną pożarte przez miejscowe poziomy E. Są jak larwy wchłaniające resztki. Obrzydliwe ale jednocześnie fascynujące... Chętnie by na taki akt popatrzył!
- Może lepiej odsuńmy się od tych ciał. - nie że się bał, nic z tych rzeczy. Nie chciał tylko jakby co wpadać na grupę wampirzych zabijaków.
Kiedy wampir się przedstawił, Momo spojrzał raz jeszcze na jego twarz. Szalony posiadał imię? Uniósł lekko brew, zagryzając dolną wargę. Mógłby w sumie mieć jakiegoś kolegę, a nie tylko wykorzystywać na lewo oraz prawo wedle własnego widzi mi się - Momo. - krótka, przyjemna odpowiedź! W końcu nazywa się jak owoc!
- Mam ochotę na sok. - zechce zabrać uroczo wyglądającego, nieznajomego wampirka. Jakoś nie biło od mniejszego strachem, wręcz przeciwnie. Pewne to to siebie aż nadto! Przecież Kohaku widział co uczynił z człowiekiem... poza tym ma jeszcze jedną, obrzydliwą moc w zanadrzu.
Chyba nie chciał stać się jej ofiarą, czyż nie? Bo Momo nie zawaha się ich użyć w ramach własnych potrzeb i to niekoniecznie do obrony. W końcu to urodzony sadysta!

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   

Powrót do góry Go down
 
Zrujnowany park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16
 Similar topics
-
» Zrujnowany park
» Pomnik Piotrusia Pana
» Zrujnowany kościół
» Miejski park
» Park Promnitz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: