IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zrujnowany park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 16  Next
AutorWiadomość
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Cze 25, 2013 9:03 pm

Możliwe, iż jej potrzebował, choć jeszcze o tym nie wiedział. Odizolowywał od siebie wszystkie jednostki, jakie są w stanie zbliżyć się do wampira. Po prostu wychodził z założenia, że nie potrzebuje nikogo. Mało kto potrafił zbliżyć się do niego na tyle, by wampir zwrócił swoją uwagę i stał się inny. On taki był. Odpychał od siebie wszystkich i wszystko, nawet własną matkę. Może właśnie dlatego nie znosił dotyku. Choć nie wiedział. Może przesadzał? Kto wie. Nie znosił, gdy ktoś go dotykał, zawsze wyobrażał sobie, że ta osoba ma brudne, ufajdane w czymś obślizgłym łapy. Zresztą miał już drugą służkę. Miała w sobie coś ciekawego, co sprawiało, że wampir z chęcią by do niej wrócił. Ot, tak żeby porozmawiać, nawet jeśli wzbudził w niej jedynie nienawiść, miło było spędzić z nią trochę czasu.
Wysłuchał słów ludzkiego dziewczęcia jednym uchem, drugim wypuszczając. Myślami był gdzieś daleko, więc nawet nie skomentował mowy o drzwiach, języku i zamykaniu. Zresztą pewnie i tak by nie zrozumiał, więc po co zmuszać umysł do myślenia?
Gej? Wystarczy, że jego ojciec miał takową orientację. Wolał nie wiedzieć czemu jego matka oddawała się komuś, kto wolał dotykać mężczyzn. Ciekawe jak się z tym czuła? Nie, naprawdę wolał w to nie wnikać.
- Nie. Mam już narzeczoną.
Stwierdził kategorycznie. Wolał nie zdradzać Aimi. Nie tyle, że się bał wampirzycy, co raczej przerażała go myśl samotności całkowitej?
- Tak myślisz? Nawet nie wiesz jaki jestem. A najgorsza jest samolubność, kiedy robisz coś dla kogoś z własnych pobudek.
Wypalił z dupy, zamierzając wstać z huśtawki. Acz czy dziewczyna mu pozwoli? Rozsiadła się wygodniej na nim, zarzucając swoje drobne rączki na jego szyję. W dodatku nie bała się kosmity, mimo że ten spoglądał na nią tymi chłodnymi, krwistymi źrenicami. Pewnie nie do końca wiedziała czym są wampiry. Przeczesał włosy dłonią.
- Co Ty robisz w takim miejscu? Masz nie więcej niż 15 lat.
Stwierdził, westchnąwszy zrezygnowany, jakby miał się w czymś poddać. Czyżby szlachetnego złapał dół? Hoh, naprawdę, powinien skopać komuś dupsko i zakopać żywcem w swoim ogródku, żeby dodać zamkowi groteskowości. A co jeśli całkowicie zmięknie?

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Cze 28, 2013 9:41 am

Więc morda w kubeł i niech kocha Nene, a ona mu pokaże największy raj na ziemi. Nie chodzi tu o seks, zboki, tylko o upieczenie ciasta tuńczykowego! Kij z tym, że po takim cieście i wampir może się poważnie rozchorować. Nene robi to od serca i nikt nie ma prawa jej niczego zarzucić, no i oczywiście takowe ciasto należy zjeść! Przecież to grzech złamać serce tak uroczego dziewczęcia, jak ona. Czyż nie?
A dupa inne służki. Nene wszystkie bije na głowy, powaga, powaga! Nie ma lepszej od niej!
Nie słuchał jej? Nie szkodzi, nastolatka i tak go kocha miłością macierzyńską, platoniczną, psychiczną i takie tam inne określonia, których ona sama nie zna. Gorzej jednak jak przyznał się do narzeczonej. Serio, tylko Lelka ma tak wielkiego pecha i nie może znaleźć sobie jakiegoś ciacha na zabicie czasu? Wszyscy na których zależy opuszczają Nene. Normalnie dół i chęci podcięcia sobie żył kawałkiem ogórka.
Zacisnęla usteczka w wąską linię i na chwilę straciła zainteresowanie blondynem. Cholera, jaka szmata ma Dastana? Lelka powinna się dowiedzieć, ale co to jej da? I tak zostanie z niczym.
- A co mnie to obchodzi! Ważne, że bułki jagodzianki są takie smaczne. Jadłeś? Jak nie, Nene ci kupi! O tak, tak. Przecież krówsko z jakimś się zaręczyłeś wcale o Ciebie nie dba. - Wkurzy tekstem? Ma to w nosie. On nawet nie wie jak Nene jest zajebiście samotna. Gdyby nie Lis, zaczęła by podrywać nawet i budki telefoniczne.
Przykleiła się do niego, nie mogąc oderwać swoich oczu od jego ślep pełnych chłodu. Dupa, nie bała się.
- Nie wiem co! My gwiazdy z nieba nie wiemy gdzie mamy spaść. Ale ty jesteś słodki! Orzeszek! A tak w ogóle to gdzie Azorek? - Krzyknęła mu prosto do ucha i sprytnie też wyminęła pytanie o wiek. Zaczęła rozglądać się za Lisem... W końcu dostrzegła rudą pałe jaka wlokła się po ziemi. Szedł niemal na czterech kończynach. Nene pomachała mu i zawołała wampirzą bestię do karuzeli. Lis oczywiście podszedł lecz na widok krwi szlachetnej zatrzymał się. Ach, przestraszył się biedak.. No i zaś był cały we krwi, na co Lelek pogroził mu palcem. Czeka go kąpiel, hoho!

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Cze 29, 2013 12:44 pm

Najwyraźniej do dziewczyny nie docierało, że Dastan miał problem z wszelkimi uczuciami. Ciężko było je pobudzić i wywołać, a co dopiero okazać. Nawet w przypadku Mayi ciężko to szło. Niby dziewczyna obiecała mu, że przywróci uczucia szlachetnego, jednak jakoś nie za specjalnie to wychodziło. A teraz jeszcze gdzieś zniknęła i szlachetny pozostał sam jak palec. Jak widać Dastana i Nene łączyło coś. Samotność. Oboje się tak czuli, choć blondas za żadne skarby się do tego nie przyzna. Wiadomo, jeszcze ktoś mu zarzuci bycie nie męskim, bo marze się i użala jak baba. Temu od samego początku dusił w sobie wszelkie uczucia radości czy smutku i doszedł do wniosku, że tak jest o niebo lepiej. Zresztą, nie ma o czym mówić. Nene powinna to pojąć i zrozumieć, a jak nie to droga wolna. Nikt na siłę nie przywiązał jej do blondasa. Mogła odejść w każdej chwili, skoro uważała, że wampir, a raczej kosmita zrobił się zbyt nieprzyjemny. W dodatku miał narzeczoną, którą najwyraźniej zdradzać nie zamierzał. Zresztą seks był przyziemny, dobry dla ludzi, nie dla wampirów. Dastan pragnął od życia czegoś więcej, niż wsadzenia swojego chuja w jakąś pickę.
Dlatego też zdecydowanie bardziej byłby szczęśliwszy na widok ciasta, nawet tuńczykowego, niż nagiego dziecka, jakim jeszcze jest Nene.
- Daj mi spokój. Idź sobie znaleźć inny obiekt do dokuczania i drwin.
Stwierdził chłodno, odpędzają ręce dziewczyny, jakby była muchą. Nie miał nic do niej, przecież jeszcze nie zaatakował dziewczyny, a to graniczy przecież z cudem. Nawet nie przejął się tym, że Nene obraziła jego narzeczoną. Czy Dastan darzył Aimi jakąś sympatią? Nie bardzo. Przywiązał się, przyzwyczaił do jej gadulstwa i nonszalancji, nic więcej.
Jednak mimo wszystko dziewczyna przykleiła się do Dastana. Wampir westchnął i odchylił głowę do tyłu. Za jakie grzechu to ludzkie dziecko, ten worek z krwią, musiało się do niego przykleić! Blondas chciał świętego spokoju, a nie rozgadanej i rozpieszczonej pannicy.
- Gwiazda z nieba? Że niby Ty? Weź mnie nie rozśmieszaj.
Wreszcie przestał siłować się z ludzką stonogą, jaką była Nene. Poddał się. Niech robi co się żywnie podoba temu ludzkiemu dziecko. Jeśli przegnie pałę, skończy jako podwieczorek dla wampira, prosta sprawa.
Wreszcie wyczuł zapach krwi... Spojrzał krwistymi źrenicami na potwora, jaki się do nich zbliżał. Szlachetny wyraźnie się nim zainteresował, a raczej krwią, jaka jeszcze znajdowała się na tym marnym wampirzątku bez stwórcy.
- Przynieś mi jakiegoś człowieka. Żywego. A może... dostaniesz troszkę mojej krwi.
I już zaczął się rządzić! Pragnął krwi. Pragnął jakiejś ofiary. Byle młodej. Byle świeżej. Byle pachnącej i zadbanej. Spojrzał łakomie na Nene, a jego ręka od razu wylądowała na zgrabnej szyjce. Schylił się ku niej i jęzorem przejechał po szyi. Zakosztował w ten sposób panny i stwierdził, że jest wybornie smakowita.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Cze 29, 2013 6:08 pm

Do Nene nigdy nic nie dociera, co się jej nie spodoba, bo przecież to ona musi mieć najlepiej, zawsze rację i w ogóle, aby wszyscy patrzyli tylko na nią i dawali się kochać jej bezgraniczną, chorą miłością. No i wstyd w ogóle odpychać taki chodzący słodki seks! Każdy chciałby mieć takiego Lelka w domu, co rzecz jasna wynika z jej założenia. A takowy szczęściarz i posiadacz ma gówno do gadania.
Samotność? O tak. Nene bardzo czuła się samotna, kiedy to JEJ ciacho zwane Kyubim, dało nogę i znalazło sobie paskudną żonę. O gez, jak jej Lelek nie trawił! Nawet nie miała pojęcia, że ten blondynek przez nią molestowany, pochodzi z jej rodziny. I gdyby o tym powiedział. Szczerze? Nie uwierzyłaby. Dastan nie wygląda na takiego cepa, ha!
Niech sobie wsadzi w buty tą swoją narzeczoną. Z całą pewnością nie jest taka jak Nene i daleko takiej szlachetnej do niej, serio. Aimi jest nudna jak flaki z olejem, a Lelek - taki zajebisty cud natury. Takiej to ze świecą szukać, no i z krzyżem.
- Kochanie. Nie mogę, tak bardzo bym chciała, ale nie mogę! - Odbita piłka na tekst szlachetnego. Ona sobie nie pójdzie, oczywiście dopóki się jej samej nie znudzi.
Rozsiedła się wygodniej, jak tylko zechciał ją odpędzić. Co Nene sklei, żadna siła nie rozklei.
Ona jest właśnie gwiazdą! Taką jedną, jedyną w swoim rodzaju i ten kosmita o tym wie! Innej prawdy nie ma, przykro mi.
No i impreza się zaczęła, jak Azor wrócił cały we krwi. Oblizywał się nerwowo i zerkał na Dasta, to na Nene, lecz na tą drugą to z niepokojem. Bo co ona robi na kolanach szlachetnego?
Ma dostarczyć mu człowieka? Lis zaskomlał kuląc się w sobie, bo przecież wzork Nene był jeszcze bardziej morderczy od tego wampirzego. Choć szybko poprawiła to na uśmiech.
- Zaraz Orzeszek dostanie to czego chce. - Szepnęła do uszka Dasta, drapiąc z kolei za drugim. Na jego zimny język, zareagowała wygięciem się w łuk i zaciśnięciem udami na jego ciele. Co jak co, kosmici ją jarają.
Jednak zeskoczyła mu z nóg i wysłała swój charakterystyczny koci uśmiech, następnie szybko znalazła się za wampirem i chwyciła w łapki siedzisko na którym siedział. Rozpędziła się, zakręcając szlachetnym w koło. Lis oczywiście jej pomagał. W pewnym momencie odsunęli się, a ta wysłała mu całuska. Ofiary nie dostał i Nene smaku nadrobiła. Co poradzić... Ma w końcu ten sadystyczny charakterek.

z/t + npc

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Lip 01, 2013 1:02 pm

Czarnowłosa po wyjściu z lasu, nie za bardzo wiedziała gdzie może iść - miała jeszcze trochę czasu na znalezienie hotelu, a przecież wciąż była głodna po nieudanej próbie wgryzienia się w śmiertelnika przebywającego w lesie. Ostatnio miała pecha albo co raz mniej zapału. Odechciewało jej się polowania i wolała chodzić na łatwiznę, znajdując sobie jakichś frajerów samych chcących oddać jej swoją krew - tak było o wiele prościej. Oni mieli z tego jakąś satysfakcję, a czarnowłosa nie chodziła głodna. Po prostu na stare lata robiła się leniwa i chyba powinna coś zrobić, bo niedługo z wygody zacznie odżywiać się tabletkami.. Nie no, raczej tak nisko by nie upadła, ale lepiej nie ryzykować.
Veina podczas swojej wędrówki doszła do jakiegoś parku, średnio go pamiętała, najwyraźniej nie był na tyle interesujący by przykuć uwagę zacnej panienki. Kocica kroczyła powoli kręcąc bioderkami przy każdym ruchu, szukając jakiegoś odpowiedniego miejsca by może zwabić tam potencjalną ofiarę. W starym parku kręciło się kilka osób, w tym wampiry i ludzie. Dla tych drugich to było chyba nieco niebezpieczne, ale kogo to obchodzi. Kobieta dyskretnie rozglądała się za jakimś soczystym człowieczkiem, ale chyba i dzisiejszej nocy nieco się rozczaruje. Obok niej przebiegło jakieś dziecko, ale raczej nie była zainteresowana gryzieniem dzieci, miała swoje powody, które raczej zostawi dla siebie, nie musi się nimi chwalić przed innymi.
Gdzieś niedaleko niebieskooka wyczuła innego wampira, zignorowała to. Co miała się dziwić, skoro w tym mieście praktycznie było ich więcej niż ludzi, jednak wolały się nie ujawniać - to zrozumiałe skoro z góry wiedziały z jaką reakcją ludzi się spotkają.
Wampirzyca postanowiła usiąść sobie na jednej z możliwych do tego ławek. Swoją torbę położyła obok i poprawiła sobie krótką sukienkę, która odsłaniała kolana. Kobieta powoli robiła się co raz bardziej głodna, co zaczęło ją nieco denerwować i frustrować. Nie pozwalała by takie pierwotne pragnienia przejmowały nad nią kontrolę. Także ludzie widząc piękną kobietę z obnażonymi kłami i szkarłatnymi oczami nie byli zbyt przyjaźnie nastawieni.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Lip 01, 2013 3:33 pm

Dastan jakoś nie brał pod uwagę tego dziecka, jako obiekt seksualny. Zresztą na co mu taka ludzka panienka? Co miałby z nią robić? Uparte, gadatliwe, męczące, choć na swój sposób ciekawe. Jednak Dastan nie wyrobiłby przy niej i zachorował na nerwicę, a jak wiadomo takie rzeczy kończą się wymknięciem spod kontroli mocy. Nikt nigdy nie chce sprzątać takiego bałaganu. Szlachetny westchnął, kiedy dziewczyna znów zaczęła go macać. Z chęcią wyrwałby te ludzkie rączki i rzucił na pożarcie temu jej rudemu kundlowi, upaćkanemu we krwi, ale powstrzymał się. Normalnie ulitował się nad biedną duszyczką, która mimo swej sadystycznej duszy, nie zasługiwała na tak makabryczny start w życiu.
Sam nie wiedział dlaczego wciąż sterczał na tej pieprzonej karuzeli. Przecież już dawno mógł się stąd zmyć, złażąc z drogi ludzkiej istoty. Niech sobie znajdzie inny obiekt do dokuczania. Jednak nie polazł. Siedziało mu się tutaj za dobrze, wyłączył się nawet na krzyki i wrzaski Nene, skupiając się na czymś innym. Myśli zajmował jakimiś bzdetami, przypominał sobie fragmenty, które przeczytał w książce o firmach. Normalnie zaczął już układać plan biznesowy, gdy dziewczyna nagle (wreszcie) z niego zeszła. Zakręciła mocno karuzelą, dziw zresztą że dała radę. Wampirowi udało się nie puścić pawia, przywykł do teleportacji, więc karuzela tym bardziej nie zaszkodzi i nareszcie pozostał sam ze sobą! Szatanowi niech będą dzięki. Klapnął zadem na siedzeniu karuzeli faktycznie rozmyślając już o biznesie, jaki zamierzał rozkręcić, gdy nagle wyczuł dość ciekawy zapach. Spojrzał na tajemniczą wampirzycę krwistymi źrenicami i aż się oblizał na samą myśli o jej krwi. Cóż z tego, że była od niego starsza? Miał to głęboko w poważaniu. Liczyło się to, czego on chciał. A blondas chciał jedynie jej skosztować. Zatopić kły w szyi i spijać krew do utraty tchu. Podniósł zresztą swój tyłek z karuzeli i ruszył powolnym, nonszalanckim krokiem w jej stronę. Wsadził też łapy do kieszeni.
- Masz fajka?
Zagadnął od tak, żeby zająć czymś swoją ofiarę. Zaczesał blond, przydługi kłaki na tył głowy, ponownie wciskając łapy do kieszeni. W tej torebeczce na pewno znajdzie jakieś papierosowy, wszak to był damska torba. W niej znajdzie się nawet tajemniczo zaginioną Bursztynową Komnatę.
Zresztą Dastan nigdy nie był nad wyraz wygadany. Cenił sobie milczenie i ciszę. Był zbyt inteligentny, by marnować swój czas na gadki szmatki.

_________________
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Lip 01, 2013 3:51 pm

Czarnowłosa siedziała spokojnie na ławce, totalnie olewając wampira, który kręcił się na karuzeli jak domorosły przedszkolak. Nic dziwnego, że ta dziewczynka od niego uciekła, no, ale to nie była jej sprawa, co wampir robił.
W sumie to powinna błądzić po parku i szukać sobie jedzonka, a nie siedzieć i czekać aż samo do niej przyjdzie. Jednak miała wystarczającą dużo czasu, jeśli nie tutaj to zawsze może poszukać gdzie indziej, przecież worki krwi chodzą po całym mieście, nawet gdy robi się już ciemno i niebezpiecznie to Ci głupcy wychodzą w poszukiwaniu wrażeń na dyskotekach. Społeczeństwo ludzi było co raz bardziej tępe, a sprzyjało to krwiopijcom, którzy nie musieli się już tak bardzo wysilać. Pasowało to szczególnie Veinie, która już miała dość tej bieganiny za śmiertelnikami.
Veina poprawiając sobie włosy szukała czegoś w telefonie, może jakiegoś kontaktu? W sumie to nie miała ochoty się z nikim teraz spotykać, musiała znaleźć sobie hotel, bo pomimo iż była wampirem też musiała kiedyś pójść spać, a tym bardziej, że słońce nie było dla niej zbytnio łaskawe. No cóż, gdy już schowała telefon do torebki, poczuła jakiś irytujący zapach. Gdy podniosła głowę, okazało się, że jest to ten wampir, na którego zerknęła kilka minut temu. Czego taki szczyl mógł chcieć od niej? Chyba nie był na tyle głupi by chcieć ją ugryźć? Nawet jeśli by spróbował, nie skończyłoby się to dla niego dobrze. Już po samym zapachu można było poznać, że czarnowłosa była od niego dużo starsza i co za tym idzie, również doświadczona. Wiedziała, że jej krew pachniała cudownie niczym boski nektar, jednak przecież nie można od razu poddawać się pragnieniom - bez samokontroli bylibyśmy jedynie ludźmi. Młodzian może pożałować swych słabości.
Gdy czarnowłosa usłyszała jak prostacko prosi się o papierosa, przewróciła jedynie oczami i otworzyła torebkę.
- Gdzie się podziali Ci dżentelmeni.. - odparła wampirzyca wyjmując paczkę papierosów i z lekceważącą miną na bladej twarzyczce skierowała ją w stronę wampira. Doprawdy, w XIX wieku taka odzywka do kobiety byłaby niedopuszczalna, w szczególnie w towarzystwie innych starszych wampirów. To dziecko będzie się jeszcze musiało wiele nauczyć. Niech już wampirzątko weźmie tego papierosa, podziękuję Vei za odrobinę dobrej woli i zniknie jej z oczu.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Lip 01, 2013 6:51 pm

Ach, ależ wampir świetnie się bawił na karuzeli! Ta drętwa wampirzyca także powinna spróbować się zabawić, chyba właśnie tego brakowało czarnowłosej kobiecie, bo zachowywała się tak, jakby połknęła kija. Normalnie aż żal patrzeć na taką pannę. Za to szlachetny nie uważał siebie za dziecko. On już nim nie był odkąd skończył jakieś pięć czy sześć lat, gdzie sytuacja w domu nie wyglądała najlepiej. Zresztą miał w nosie, co myślała o nim wampirzyca, bo wcale lepsza nie była. Ba! Była gorsza. Marna kreatura wampira, zbyt leniwa, żeby zaspokoić swój głód, a potrafiąca jedynie biadolić nad swym ciężkim głodem. Choć co ludzi przyznać musiał rację. Mało inteligentne, chodzące worki z krwią. Ani to pożyteczne ani zabawne, szkoda sobie palce brudzić. Acz czasami stanowią świetną zabawę, kiedy trochę się ich zastraszy. Najlepiej kiedy jest ciemno, idzie się za nimi ciemną, wąską alejką, na tyle głośno, żeby słyszeli, ale nie widzieli. Przerazić do takiego stopnia, żeby aż cuchnęli tym smrodem strachu. Przyjemne uczucie, gdy zadaje się ten ostateczny cios kłami, rozszarpując zwłoki na koniec, by pozbyć się śladów po zbrodni.
Młody "szczyl" nic nie chciał od niższego poziomu. Zaś wampirzyca była emerytką, stała już jedną nogą nad grobem, a przed Dastanem jeszcze całe życie! No i nie zachowywał się, jakby połknął kija. Może uwiera ją coś w zadek? Stringi?
Chciał jedynie fajka, żeby zaspokoić swój nikotynowy głód i nic więcej. W dupie miał jej lekceważenie, oczywiście do momentu, w którym nie zapomni kim jest. Wszak to szlachetne wywodziły się z królewskiego rodu, nie? No właśnie, więc co wolno wojewodzie to nie Tobie smrodzie. Wampir wykrzywił wargi w karykaturalnym uśmiechu. Ot, tak się przyglądał wampirzycy, nie czując zupełnie nic.
Zaśmiał się na jej pytanie o dżentelmenów.
- Musiałaś ich znać dawno, dawno, dawno, dawno, dawno temu, co?
Och, to podkreślił wiek wampirzycy. Jak widać był nieokrzesanym młodzikiem, który najwyraźniej doskonale bawił się w towarzystwie moherka. Ciekawe czy co niedziela chodzi do kościółka wyśpiewywać psalmy.
Musiał przyznać, że ładnie pachniała, ale wątpił żeby to był aż taki nektar bogów. Trochę stara ta krew, a i tak najlepsza dziewicza. Za to Veina już nawet nie pamiętała jak to jest być dziewicą. Może pajęczynka wyrosła?
Kiedy wampirzyca sięgała po fajka dla szlachetnego, ten od razu przeszedł do ofensywy. Zachowywał pełną czujność, bowiem z takimi starociami można się wszystkiego spodziewać. Wampir jednak zachował porady, jakich udzielił mu szlachetnokriwsty Hiro podczas ich sparingu i zamierzał to wykorzystać właśnie w tej chwili.
Z wampirzą szybkością chwycił wampirzycę za gardło, wbijając głęboko w skórę pazury i popychając na oparcie tak, żeby przykuć jej głowę do ławki, na której siedziała. Zapewne jej się to nie spodoba, ale czy blondas się tym przejmował?

_________________
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Lip 01, 2013 7:11 pm

Kij kijem, ale Veina miała swoją dumę i nie lubiła zadawać się z ledwo co odsuniętymi od piersi matki wampirami, którego dzięki swojej szlachetnej krwi myślały, że są bogami na ziemi. Niestety, ale tego bachora trzeba nauczyć nieco szacunku, bo kiedyś ktoś niechcący wybije mu te kły za karę i dopiero będzie płacz oraz lament dziecięcia.
Czarnowłosa miała całe życie przed sobą, z którego korzystała jak najbardziej umiała, czerpała garściami jak najwięcej i nigdy nic nie oddawała. To dziecko dopiero będzie musiało się nauczyć jeszcze wielu rzeczy, które zagwarantują mu przetrwanie w tych okropnych czasach. Oczywiście, że wampirzyca wciąż uwielbiała polować, iść za ofiarą, a później wypić ciepłą krew patrząc w oczy, z których ulatuje całe życie śmiertelnika. Wąchanie strachu było bardzo przyjemne, jednak niestety czasami od tego mięso się psuło i śmiertelnik nie był już taki dobry. Ale wracając od lekceważącego gnoja, który musiał przyczepić się akurat do tej wampirzycy, jakby za mało miał kłopotów. Głupi szczyl unoszący się ze swoją szlachetnością, jeśli nie umie zachowywać się godnie, może być postrzegany nawet jako najniższa odmiana krwi. Czarnowłosa znała wielu takich małych kozaków, którzy szpanowali dopóki nie zabrało się im nocnika, wtedy jedynie umieli popuścić w gacie i uciekać do bogatych rodziców. To dramatyczne co się stanie z wampirzym społeczeństwem, gdy takie bachory mają teraz być jego przyszłością.
A żeby nastolatek wiedział, że krew Veiny była jednym z cudów na tym świecie, jednak niestety on jej nie zakosztuje. Może się dziecko łudzić, ale czarnowłosa na pewno nie odda swojej jakże cennej krwi takiemu szczylowi, i to niby jeszcze za darmo?
Och, nasz panicz cnotka coś bardzo zaczynał fikać. Czy on na prawdę był taki głupi i zapatrzony w siebie iż nie widział, że nie ma szans?
Veina spoglądała lekceważąco na blondaska i nie zdążyła zareagować gdy ten złapał ją za szyję i przyszpilił do ławki z racji tego iż siedziała. Wampirzyca bardzo się zdenerwowała i nie czekała nawet na kolejny krok wampira, a jedynie wyciągnęła dłoń w stronę jego tułowia i gdy ten był zajęty trzymaniem jej za gardło, dotknęła palcami jego brzucha i użyła jednej ze swych mocy, a mianowicie posłała w jego ciało bardzo silną energię, która wywołała u blondyna wielki ból w całym ciele. To coś po stokroć gorszego od zwykłego prądu. Niech się cieszy, że Vei nie użyła tak wielkiego natężenia, że chłopak leżałby teraz sparaliżowany. Teraz zapewne gdy Dastan zwijał się z bólu, kobieta mogła wyrwać szyję z jego szponów i wstać z ławki, oddalając się na kilka kroków.
- To była najgłupsza rzecz jaką mogłeś zrobić w życiu. - oj pożałuje tego dziecko, pożałuje. Nie warto denerwować takiej wampirzycy jaką była Vei, może ona wyrządzić wiele bólu prowokatorowi.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Lip 02, 2013 8:46 am

Nie tylko Dastan myślał, że jest chodzącym bogiem na ziemi. Veina także o tym myślała, uważała, że jej krew jest niczym nektar bogów. Jednak to nie było już ważne. Blondas uważał siebie za boga, to była prawda, nieodwołalna. Nie znosił, wręcz nie trawił wampirów niższych krwi, nie okazujących żadnego szacunku szlachetnokrwistym. Kiedyś było inaczej, kiedyś trzęśli portkami na samą myśl o nich i Kaname zapewne chciałby to przywrócić. Dastan z chęcią by do niego dołączył i stworzył rasę panów! Reszta wampir zaczęłaby wreszcie okazywać należyty szacunek. Gdyby nie szlachetni, reszta mogłaby jedynie pomarzyć o respekcie, jaki obecnie otaczają niesłusznie. Dastan zamierzał zrobić z tym porządek, a wiek nie grał roli. Liczył się status krwi, który chcąc nie chcąc, blondas miał wyższy. Rządził się jak Tus w rządzie! Wszystko brał dla siebie, nikomu nie oddawał nic, nawet reszty. Samolubny, zapatrzony w siebie książę i było mu z tym dobrze. Jednak Veina w czymś się myliła. Dastan nie mieszkał z rodzicami, był z nimi w kiepskich kontaktach i nie zamierzał do nich wracać tylko dlatego, że ktoś zleje mu dupsko. Takie było życie, raz z góki raz pod górkę. Zamierzał kosztować wszystkiego, aby nauczyć się na swoich własnych błędach.
Panicz Cnotka przeszedł zatem do ofensywy na Moherze, atakując by przydusić, co miało raczej zaskoczyć wampirzycę niż faktycznie udusić, i zranić do krwi poprzez zagłębienie pazurów w szyi. Kiedy wampirzyca zorientowała się już w czym rzecz i zapragnęła go zaatakować, mogła poczuć barierę, która nie pozwoliła przebić się dłonią do brzucha. Oczywiście szlachetny nie miał pojęcia o tym, jaką mocą włada Veina, ale nie miał ochoty, aby go dotykała. Nie znosił tego, poza tym równie dobrze mogła go uderzyć. Nachylił się ku szlachetnej by wbić kły w tętnicę szyjną wampirzycy. Wciąż ją trzymał mocno za gardło, nachylając się ku szyi Veiny. Zamiast gadać, powinna być uważniejsza.

_________________
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Lip 02, 2013 11:15 am

Czarnowłosa jaka była taka była, a spotkanie z jednym zadufanym w sobie szlachetnym szczylu na pewno nie zmieni jej. Jego szlachetna krew jakoś nie robiła na niej wrażenia, a szacunek do starszych powinien mieć. Veina pomimo swego młodzieńczego wyglądu, nie miała tyle lat i tego oczywiście ukrywać nie można było, ale jakoś nie miała z tym problemu. Żyła w epokach, które już nigdy się nie powtórzą, a młodzi mogą jedynie żałować, że nigdy tego nie przeżyją i będą musieli poradzić sobie w czasach Ipodów.
W każdym razie, wampirzyca zdziwiła się gdy jej ręka nie mogła przebić się do brzucha Dastana, no ale przecież nie podda się i nie da mu zakosztować jej cudownej krwi, co to to nie. Skoro nie mogła w ten sposób, to trzeba w inny, zważywszy na to, że wampir się nie ociągał i chciał ją już gryźć. No na pewno. Skoro jej pierwsza moc i tak nie została poznana przez chłopczyka to użyje drugiej, a mianowicie czarnowłosa szybko zamieniła się w dym, dlatego w dłoni wampira nie było jej cudownej szyjki, a pozostało jedynie powietrze. Wampirzyca pod postacią dymu wydostała się z uścisku chłopaka i odeszła na kilka kroków, po czym dopiero zmaterializowała się.
Kobieta nie miała zamiaru mu popuścić, lepiej żeby chłopak sobie odpuścił bo potem zrobi się dużo nieprzyjemniej i może zaboleć, a po co mu to? Niech mierzy siły na zamiary. To nie jego liga, niech zaatakuje sobie jakieś marnego człowieczka.
Veina stała oddalona od ławki i czekała aż zapewne wampir będzie chciał ją zaatakować.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Lip 02, 2013 7:16 pm

Skoro wampirzyca nie zamierzała się zmieniać, to dlaczego miałby to niby robić Dastan? To ona narzekała na zachowanie szlachetnego, nie na odwrót. Dastanowi fruwało jaka była, co robiła i jak się zachowywała czarnowłosa. Niech będzie sobą, skoro jej to odpowiadała i wszyscy będą zadowoleni.
Blondas aż palił się w środku. Przynajmniej stanowiła ciekawy obiekt do ataku, nie dawała się tak łatwo i miała swoją specyficzną siłą, jednak nie takie numery ze szlachetnym. W walce nie liczył się wiek, a spryt i umiejętności, a przede wszystkim, Dastan doceniał swojego przeciwnika. Z kobietami nigdy nie było łatwo, zawsze miały jakiegoś asa w rękawie. Jednak niestety, Veina nie należała do arystokracji, a z takimi blondas się nie zadawał, więc po cóż okazywać szacunek staruszce? Przed nim całe życie i niczego nie żałował. Obecne czasy były równie fascynujące, z nowymi możliwościami. Wszystko ma swoje wady i zalety.
Dastan obserwował w milczeniu swoją przeciwniczkę. Właśnie miał zatopić kły w szyi Veiny, kiedy ta nagle zmieniła się w czarny gaz. Dastan w tym momencie dotykał już powietrza, aż wreszcie zacisnął swoją pięść i warknął. Oj tak, pełna furia i złość. Jak na młodzika przystało, nie kontrolował swojej złości impulsywności. Choć i tak było znacznie lepiej po treningu z Hiro. Uspokoił się szybko i teleportował. Przed wampirzycę, od razu celując pięścią, z całej swojej wampirzej siły w brzuch czarnowłosej. Czy celnie? To się jeszcze okaże. Rezygnować nie zamierzał, nawet jeśli przegra owe starcie, czegoś się przynajmniej nauczy.

_________________
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Lip 02, 2013 7:35 pm

Dastan miałby się zmienić choćby dlatego by jakoś przetrwać na tym świecie, ponieważ jego szpanerstwo krwią nie zawsze przejdzie i wtedy chłopiec będzie musiał sobie poradzić sobie w inny sposób.
To, że Vei była ciekawą przeciwniczką i nietypową ofiarą można było potwierdzić, jednak to nie oznaczało, że od razu może się na nią rzucać. Zero spokoju w tym mieście, już kolejny raz się to potwierdza. Co tutaj nie zawitała to od razu albo miała z kim walczyć, albo same kłopoty, ile można?
No i niech mi ktoś teraz powie, że wampirzyca nie rusza się na taki wiek na jaki wygląda? Przecież była zwinna niczym dwudziestoletnia kocica, a o wiek się kobiet nie pyta - zatem jedynie nieliczne osoby poznały orientacyjną liczbę.
No tak, młodzieniec musiał jeszcze bardzo popracować nad opanowaniem i samokontrolą - to bardzo ważna rzecz w walce, ale także w codziennym życiu. Wampiry nie miały łatwo w tych czasach, dlatego to one powinny być mądrzejsze od prowokatorów i nie dawać się tak łatwo sprowokować. Ale to jeszcze da się z czasem wyrobić w sobie.
Wampirzyca myślała, że chłopak nie będzie aż tak głupi i da sobie spokój, jednak był zbyt wkurzony i zawzięty żeby dać za wygraną. Oj, dzisiaj nie pogryzie. Kobieta zauważyła, że Dastan zniknął z ławki i wtedy szybko pojawił się przed nią uderzając ją w brzuch. Trafił, ale na szczęście dziewczyna nie była takim delikatnym chucherkiem, dlatego aż tak bardzo nie zabolało. Gdy pod wpływem uderzenia zgięła się w pół, podniosła głowę i wyciągając dłoń w stronę chłopaka posłała ku niemu silną falę uderzeniową. Kochana telekineza, była dość silna, więc wampir powinien co najmniej odlecieć na kilka metrów, a następnie upaść. Nawet jeśli nie, to Veina szybko użyła telekinezy na ławce, stojącej obok i rzuciła nią w stronę młodzieńca. Nudna to zabawa, zapewne będzie trwała długo. A wystarczy, że chłopak się podda.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Lip 03, 2013 2:13 pm

Dastan nie przewidywał żadnych kłopotów na tym świecie. Mimo tak młodego wieku, zdążył już zadbać o swoją przyszłość, usytuowawszy się na cieplutkiej posadzce w mafii. I to nie byle jakiej, bo włoskiej, pod patronem rodu Kuroiaishita. Byli Rodziną, a kto z nią zadziera, kończy jako trup. Należy zatem wiedzieć i umieć wykorzystać swoje naturalne talenty, bo właśnie dzięki krwi i urodzeniu jest się w stanie osiągnąć bardzo wiele. Okazywał szacunek starszym, ale tylko szlachetnym. Ot, miał takie poglądy. Był rasistą, nic się na to nie poradzi. Możliwe, że za dużo czasu spędzał w towarzystwie Samuru. On nie trawił nawet homoseksualistów. Kto z kim przystaje, taki się staje.
Rzucała się w oczy. Nic więc dziwnego, że równało się to z kłopotami. Jednak troszkę ruchu jej nie zaszkodzi, przecież to sami zdrowie! Może zrzuci kilka cennych kilogramów. Nie to, żeby była gruba, ale kobiety zawsze wyliczają te gramy i miligramy, jakby od nich zależało życie.
To prawda, przed Dastanem bardzo długa droga, aby opanować samokontrolę. Miał z tym wielkie problemy od dzieciństwa, co zawdzięczał matce. W takich chwilach jego gniew i brak dyscypliny stawał się widoczny, a także wiele robił wiek młodzika. Zapewne, gdyby dzisiejszego wieczora nie był tak wkurwiony, możliwe, że przedstawiłby wampirzycy propozycję. To czy by się zgodziła to jej własna sprawa, ale przynajmniej nie rzucałby się na nią jak prawiczek jak magazyn Playboy.
Dastan trafił! Jednak musiał pozostać czujny. Wiadomo, wampirzyca mogła jedynie udawać, że tak bardzo ją zabolało. Kobiety naprawdę miały talent do insynuowania. Najbardziej znany numer był chyba z bólem głowy. W tym samym momencie wampirzyca go odepchnęła na kilka metrów. Wampir trafił plecami w drzewo i warknął rozeźlony. Dostrzegł pędzącą ławkę w jego stronę, więc zwyczajnie ją przeskoczył, a ta wryła się w drzewo. Opadł ponownie na ławkę i dłońmi zaczesał przydługie, blond włosy do tyłu. Bolały go plecy od tego uderzenia. Wiedział, że ta walka nie ma szans. Przy każdym ciosie będą w stanie uniknąć siebie nawzajem, zadając sobie minimalne szkody. A walka polegająca na samych unikach nie miała największego sensu. Remis? Na to wygląda!
- Doprawdy, ciekawa z Ciebie wampirzyca!
Nie, nie zakochał się. Bez przesady. Świetnie się bawił, to palnął w jej stronę komplement. Kto się czubi, ten się lubi. A po chwili już teleportował się z miejsca kaźni, zapewne w tym samym momencie co i wampirzyca opuściła to miejsce.

[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 420


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Lip 11, 2013 2:13 pm

Dobrze, że blondasek dał sobie spokój z walką. I tak by nie dał rady z wampirzycą, która była dużo silniejsza i miała większe doświadczenie. Musiałby jeszcze ciężko popracować by dorównać temu sprytowi, który posiadała Veina. Z resztą, teraz wampirzyca miała święty spokój i nadzieję, że w poszukiwaniach hotelu nic już jej nie przeszkodzi. Za dużo tych przygód jak na drogę w stronę miasta. Może teraz nie będzie żadnych niespodzianek.
Jednak zaczęła się zastanawiać czy ten powrót do miasta to był dobry pomysł. Nie wszystko układało się po jej myśli. Trzeba będzie zmienić nieco swoje plany przez ostatnie wydarzenia.
Czarnowłosa spoglądała na chłopaka i czekała na jego ruch. Ogłosili remis, walka trwałaby zbyt długo i zapewne byłaby zbyt wyczerpująca dla obydwojga. Młody wampir zdecydował się odejść, ale przedtem rzucił jej miły komplement. Cóż, wiedziała, że jest ciekawa, zatem nie za bardzo się zdziwiła, że blondynek również ma ją za taką. Ach, to samouwielbienie.
Rzeczywiście, czarnowłosa postanowiła się jak najszybciej ulotnić z tego miejsca, prawie w tym samym czasie co Dastan. Nie ma czego więcej tutaj opisywać, wampirzyca używając swojej prędkości - udała się w stronę centrum miasta.

[zt]

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Lip 26, 2013 1:51 pm

Spokojnie szli we dwójkę w stronę zrujnowanego parku. Ciekawiło nie było wręcz tak naprawdę, rozglądał się trzymając jedną reką swoją katanę czyli za pas, a drugą trzymana była przez Isabell. Trochę to zdziwiło że nadal trzyma jego rekę oczywiście mu to nie przeszkadza, skądże znowu właściwie to lubił, a może nadal lubi trzeba po prostu to odkryć od niego nic więcej.
- W końcu jesteśmy na miejscu, to zrujnowany park, kiedyś był na tyle czysty i normalny że teraz wygląda jak ruina - Odparł bezgłośnie, trochę zirytowany ale tylko dlatego że nie lubił nieporządku ale co poradzić świat zmienia się dlatego trzeba przywyknąć w końcu. Na górze świeciły się gwiazdy, a w dodatku nawet widoczny był księżyc czyli krwawa pełnia.
- No fajnie, krwawa pełnia - Odparł spokojnym głosem, czyli można zrozumieć to jedno, że trzeba ostrożnie tutaj chodzić bo wampiry tutaj mogą krążyć niekoniecznie zaatakują ale zawsze trzeba być ostrożnym.
Powrót do góry Go down
Isabella

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1089-isabella-carusso
Zarejestrował/a : 24/07/2013
Liczba postów : 201


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Lip 26, 2013 2:21 pm

W sumie Isabella nie wiedziała do końca gdzie go prowadziła, zmierzała w stronę parku..który jak widać okazał się być istną ruiną.
Kiedy się zatrzymali, dopiero wtedy przypomniała sobie że cały czas go trzyma za rękę. Nie była pewna swojego postępowania, ale co tam.
Skrzywiła się delikatnie, szybko ją puszczając. Dziwnie się poczuła, ale nie chciała żeby łowca poczuł przez nią dyskomfort.
- Ojej...co tu się stało że teraz tak wygląda? - Zapytała zaciekawiona, w umyśle wyobrażając sobie jakąś wielką walkę z wampirami...przez co miejsce nieźle ucierpiało.
Wtem spojrzała w stronę księżyca, był piękny...ale...inny. Zafascynowana nim, zamrugała kilkakrotnie. Krwawa Pełnia? Nie brzmiało to za dobrze.
- Jest piękny... ale dlaczego krwawa? - Zapytała nie wiedząc za bardzo o co mogło chodzić. Pierwsze co jej na myśl przyszło to że dziś jest dzień wampirów, które polują na nieostrożnych ludzi.
Czy padnie ofiarą któregoś z nich? Raczej nie, jeśli przy niej jest Hideo.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Lip 26, 2013 2:30 pm

- To może jedynie oznaczać, że wampiry E mogą grasować bo jest ich jakby to ująć święto ? - Odparł trochę dziwnie, on nie czuł się źle tak naprawdę jak ona trzymała go za rekę, nie wiem skąd ten pomysł. Odetchnął widząc ławkę która jest oświetlona przez lampę latarenkową ciekawe, jedyna ławka która nie została starowana przez inne istoty. Wtem usiadł spokojnie na niej jednak był ostrożny spokojnie spojrzał na nia.
- Chodź usiądź pewnie jesteś zmęczona po szybkim marszu - Odpowiedział do niej, trochę to ciekawie wyglądało jak tak szli jak zołnierze.
Powrót do góry Go down
Isabella

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1089-isabella-carusso
Zarejestrował/a : 24/07/2013
Liczba postów : 201


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Lip 26, 2013 2:37 pm

- Ojej...- Powiedziała nieco strachliwym głosem, nie wiedząc zbytnio jak się zachować. Nie wiedziała, że zamiast siebie chronić to sprowadza na siebie i na niego jeszcze większe niebezpieczeństwo.
Ech...taka już była, nieostrożna.
Dlaczego go puściła? Może dlatego, że nieco dziwnie się czuła...nawet jej się podobało, jednak mimo wszystko to dziwne uczucie cały czas jej towarzyszyło.
Nie chciałaby źle skończyć, bardzo lubiła Hideo, ale nie chciała go narażać na żadne niebezpieczeństwa. Nie wybaczyłaby sobie gdyby jemu coś się stało.
- Ja zmęczona? - Zachichotała lekko.
- Uwierz mi że jestem wytrzymała, kiedyś uczestniczyłam w zawodach z biegami! - Mruknęła szczerząc się lekko, obserwując czasami księżyc.
Usiadła obok chłopaka, cały czas podziwiając księżyc. Niby taki piękny...ale i niebezpieczny. Zerknęła na moment w stronę Hideo, o czym myślał?
Nie za bardzo wiedziała o czym mogliby rozmawiać...tyle czasu już za sobą spędzili, ale Isabelli bardzo się to podobało.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Lip 26, 2013 2:44 pm

- Szczerze księżyc jest dla mnie ciekawym obiektem, sytuacja przypomina jedynie spotkanie ostatnie z moim bratem Hidekim który tutaj często chodził, co ja wiem on był sługą Samuru tego burmistrza on go zamienił podejrzewam - Odparł trochę zdenerwowany, nie ma zamiaru nawet o tym mówić ale co poradzić jest to silniejsze od niego. Słabość jego jest czymś nie na tyle słabym punktem ale czułym, spokojnie musiał przemyśleć sprawy.
- A zmieniając trochę temat, strasznie teraz jest mało łowców, jak wróciłem z Rosji - Odparł do niej mówiąc o sprawach przyziemnych.
- Niektórzy tak naprawdę zostali schwytani i wymordowani przez wampiry lub wyjechali za granicę - Odpowiedział do niej spokojnym głosem, czasami lubi komuś wygadać się, to nawet pomaga.
Powrót do góry Go down
Isabella

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1089-isabella-carusso
Zarejestrował/a : 24/07/2013
Liczba postów : 201


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Lip 26, 2013 3:54 pm

- Musi być Ci ciężko, nie myśl o tym... może zajmij się czymś co sprawia Ci przyjemność? - Zapytała z łagodnym uśmiechem na ustach, patrząc na niego ukradkiem.
Może jej mówić wszystko, ona i tak będzie go słuchać i zadawać pytania. Taka już była, ale kiedy zobaczyła że wspomnienia go ranią, wolała uniknąć temat.
Hideo jak był smutny...wyglądał tak, że aż ją serce ściskało.
- Mało? Myślałam że łowców jest dużo...w końcu ludzie nie przepadają za wampirami. - Powiedziała zamyślona, zastanawiając się nad czymś.
- Serio? Wampiry aż tak nie lubią łowców że się ich pozbywają? - Zapytała, choć dziwne że ktoś wyjechał z powodu wampirów...
Mordowały łowców? To niedopuszczalne!

_________________

Powrót do góry Go down
Alexandrine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1092-alexandrine-levittoux http://vampireknight.forumpl.net/t1103-alexandrine#15710
Zarejestrował/a : 27/07/2013
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lip 28, 2013 2:04 pm

Zaczęło się robić ciemno i dość strasznie. Do tego Alex włóczyła się tak bardzo po mieście, ze przestała się orientować gdzie się znajduje. Jej orientacja w terenie przestaje działać kiedy zapada zmrok, wszystko tak bardzo się ze sobą zlewa i nie wie co powinna sobie obrać za punkt orientacyjny by nie chodzić w kółko. Na pomoc chyba nie za bardzo mogła liczyć, najwyżej schowa się gdzieś, przeczeka noc i rano będzie wspaniale. Dotarła do jakiegoś parku.. jakby. Wyjęła telefon z torby, którą miała przewieszoną przez ramię. Włączyła go by mogła sobie trochę poświecić drogę.
-Oj.. trochę tu nie ładnie - mówiła do siebie i drzewka, które mijała skończyły się i zobaczyła dwie osoby. Podejśc czy nie podejśc? Co jeśli to jacyś gwałciciele lub wampiry? Jeśli wampiry nie będą złe to może mogłaby się z nimi dogadać? Kto nie ryzykuje ten nie zyskuje, schowała tym razem telefon do kieszeni i podeszła bliżej.
-Isabella?! - zareagowała głośno widząc twarz swojej przyjaciółki. Nie sądziła, że spotka ją w takim miejscu i to z jakimś facetem. Może w czymś przeszkodziła? Nie zastanawiała się nad tym po przyśpieszyła kroku i przytuliła się do piersi dziewczyny, gdyż siegała jej ledwo do ramion.
Powrót do góry Go down
Isabella

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1089-isabella-carusso
Zarejestrował/a : 24/07/2013
Liczba postów : 201


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lip 28, 2013 2:44 pm

Rzeczywiście, zaczynało się tutaj robić coraz ciemniej. Isabella w sumie także nie za bardzo lubiła takich warunków, uśmiechnęła się delikatnie do Hideo.
Wyglądał on teraz zupełnie inaczej, tajemniczo... Wtem zauważyła świecący się punkicik.
Z początku nie zauważyła, że był to telefon.
- Co to? - Zapytała chłopaka, nie spuszczając światła z oczu. Nagle ku jej zdziwieniu wraz z przybliżającym się światłem dostrzegła znajomą sylwetkę.
Na jej jasnej twarzyce wystąpił wielki i ciepły uśmiech, to była Alex! Widząc jak ta wykrzyknęła jej imię, nie miała ku temu żadnej wątpliwości że to ona.
Ona również podeszła do niej i przytuliła się lekko, uśmiechając się przy tym wesoło.
- Alex! Co tutaj robisz? - Zapytała zdumiona jak i uszczęśliwiona że znalazła znajomą twarz swojej przyjaciółki. Jakby nie patrzeć, zawsze ją lubiła.
- To jest Hideo, mój przyjaciel. - Powiedziała z uśmiechem na złoto-czerwono okiego. Z początku myślała że łowca to wampir...miał charakterystyczne czerwone oczy, jednak potem się okazało...no właśnie, że był łowcą wampirów.
Nie wiedziała jak na to zareaguje przyjaciółka, więc na razie nic nie dodawała. Nie zmieniła się, była niziutka, wręcz niewinna. Dobrze jest mieć znajomą twarz w tym otoczeniu.
Zerknęła kątem oka na Hideo, który jak widać nieco się zamyślił...cóż, dziś była Krwawa Pełnia, dość niebezpieczna noc.

_________________

Powrót do góry Go down
Alexandrine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1092-alexandrine-levittoux http://vampireknight.forumpl.net/t1103-alexandrine#15710
Zarejestrował/a : 27/07/2013
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lip 28, 2013 5:15 pm

Była taka uradowana, że spotkała właśnie Isabellę tyle szczęścia w jednej chwili. Od razu dzisiejszy dzień jej się polepszył, bo jak do tej pory było strasznie nudno i myślała, że będzie musiała spać na drzewie. W końcu to dzielnica slumsów, jak się jest w takim miejscu samemu, małą dziewczynką to włos może się jeżyć na głowie. Trochę nawet zazdrościła wzrostu przyjaciółki, nie ma problemu z górnymi półkami. Chociaż dla niskich dziewczyn to może być sposób na podryw.
-Co tu robię? Tak sobie wyszłam, kiedy dotarłam tutaj zaczęło się ściemniać i zapomniałam jaką drogą tutaj przyszłam. Już myślałam, że będę musiała się zapoznać bliżej z robakami na drzewie lub ziemi - naburmuszyła trochę i zwróciła uwagę na chłopaka, którego jej przedstawiła.
-Tylko przyjaciel? - spytała patrząc z chytrym uśmieszkiem na Isabell. Może w czymś przeszkodziła? Mogłaby zadać to pytanie, ale też nie chciała się stąd zmywać i martwić się przetrwaniem tej nocy daleko od akademii, a tak w trójkę jest znacznie raźniej.
-Miło mi poznać. Chyba już słyszałeś moje imię. Alexandrine - wtedy dopiero zwróciła uwagę na jego oczy. Nie mogła się powstrzymać i podeszła do niego, przy czym lekko się na chyliła by spojrzeć mu prosto w oczy
-Masz piękne oczy - uśmiechnęła się i wpatrywała się dalej w jego oczy jakby sama chciała go zahipnotyzowac spojrzeniem, ale u niej nie było na co patrzeć. Wyprostowała się i zaczęła kręcić bucikiem. Przez chwile przyszło jej coś na myśl, czyżby był wampirkiem? Jednak nie chciała o to pytać, bo jeszcze zostałaby uznana za ciekawską... w sumie, czasem zadaje wiecej pytać niż powinna, ale tym razem się powstrzymała.


Ostatnio zmieniony przez Alexandrine dnia Nie Lip 28, 2013 7:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Isabella

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1089-isabella-carusso
Zarejestrował/a : 24/07/2013
Liczba postów : 201


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lip 28, 2013 7:31 pm

W sumie Isabel też wolałaby być nieco niższa, w sumie sięgała prawie Hideo. To dobrze było jednak napotkać na swojej drodze Alex, przynajmniej nie czuła się już taka sama. Mimo iż miała Hideo, zawsze przyda się ''babski'' pogaduszki.
- Jeśli będziesz chciała wrócić to mów śmiało, odprowadzimy Cię. - Powiedziała z lakonicznym uśmiechem, przyglądając się jej badawczo.
- Tsa...- Słysząc jej pytanie nieco się zarumieniła, lubiła Hideo nawet bardzo, jednak on sam powiedział że na niej mu zależy...ech...
Nie przeszkadzała jej jednak obecność przyjaciółki, dobrze że tu była, w końcu Isabel zawsze lubiła duże towarzystwo, a z Hideo na pewno spędzi jeszcze dużo czasu.
Widząc reakcję Alex poczuła ukłucie...zazdrości? Podeszła do niego i powiedziała komplement, w sumie Is nie wiedziała jak na wszystko zareagować.
Spojrzała w stronę pięknego księżyca, który wręcz bił swoją czerwienią. Z początku sama nie wiedziała czy Hideo to wampir...jednak ten powiedział jej że jest ich łowcom.
Tego za pewne Alex się nie spodziewała. Uśmiechnęła się lekko po czym wzruszyła delikatnie barkami, a wiatr rozwiał jej długie włosy.
- Nie boisz się chodzić sama? - Zapytała, w sumie była krwawa pełnia...dzień wampirów. Mimo iż były przyjaciółkami nigdy nie rozmawiały o tych sprawach, dlaczego?
Sama nawet nie wiedziała, jakoś tak już było.

_________________

Powrót do góry Go down
 
Zrujnowany park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 16Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 16  Next
 Similar topics
-
» Zrujnowany park
» Pomnik Piotrusia Pana
» Zrujnowany kościół
» Miejski park
» Park Promnitz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: