IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kryształowe jeziorko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Kryształowe jeziorko   Wto Paź 23, 2012 5:24 pm

Gdzieś w głębi lasu znajduje się jeziorko. Na pierwszy oka wydaje się zwykłe. Nie jest za duże, ani za głębokie, lecz ma w sobie jakiś czar... W bezchmurne noce na tafli wody wspaniale odbijają się gwiazdy i księżyc. Na brzegu znajduje się mała, piaszczysta plaża, gdzieniegdzie porozrzucane są co większe kamienie różnorakich kształtów, na których spokojnie można usiąść a nawet się położyć. Przy mini plaży leży zwalony pień drzewa. Można wykorzystać go jako ławeczkę. Dookoła jeziora jest ściana lasu. Są tu i drzewa liściaste i iglaste. W okolicy można zbierać maliny, jagody i inne jeżyny.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Wto Gru 25, 2012 7:42 pm

Od opuszczenia Testamenta i Hachiko minęło już trochę czasu, który Yuki poświęciła, by jakoś pozbierać siebie i poukładać to wszystko co jej zdaniem się rozsypało. Przede wszystkim musiała zacząć od siebie, a że potrzebowała teraz przede wszystkim spokoju i ciszy, zaszyła się w swoim domu, odpoczywając, zbierając siły i rozmyślając nad tym wszystkim, co ją dręczyło. Trochę spraw miała jeszcze do załatwienia, ale wszystko w swoim czasie, a tego miała aż za wiele. Skupiła się więc na tym, by nie oszaleć, a ból koił w najprostszy możliwy sposób - piła krew. Nie polowała oczywiście, bo do tego by się nie zniżyła, ale kazała służbie zrobić większe zapasy i tak upijała się... krwią. Lepsze to niż lekomania, która swego czasu ją dręczyła.
Nie mogła jednak wciąż siedzieć zamknięta w domu! Nie chciała by zaczęto ją podejrzewać o załamanie nerwowe, a podejrzenia te byłoby zupełnie niesłuszne. Świetnie sobie radziła z nową sytuacją jaka ją zastała. Cały dom miała tylko dla siebie, mogła więc spokojnie obijać się o ściany. Te ściany jednak jej nie wystarczały i dlatego znalazła się w lesie. Las uwielbiała, dlatego rozkoszowała się spacerem, idąc wolnym krokiem, a chłód i zimno zupełnie jej nie przeszkadzały. Ubrana była w błękitną sukienkę, na którą miała narzucony płaszcz z futerkiem przy kołnieżu, a także wysokie białe buty na niskim obcasie. Zimno jej nie było, w końcu była wampirem, a i w oczy się też nie rzucała, skoro miała płaszcz, wyraźnie wyglądający na ciepły. W każdym razie, nie obchodziło jej to, a kierowała się zwyczajną wygodą.
Kroki skierowała bardziej w głąb lasu, aż do momentu, gdy natrafiła na rozwidlenie i w konsekwencji doszła do jeziora, które teraz po części zamarzniętą bryłą lodu. Nie było tu tak pięknie jak na wiosnę czy lato, ale zdaniem Yuki wystarczająco pięknie. I przede wszystkim spokojnie. Podeszła więc nieco bliżej, lustrując wzrokiem tafle lodu na jeziorze, a jej buty skrzypiały na śniegu. Koniec siedzenia w domu i zamykania się przed wszystkimi, a przynajmniej koniec z uciekaniem, cała reszta jakoś wyjdzie. Jakoś.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Wto Gru 25, 2012 8:01 pm

Kyubi udał się z Isao na próbę, dzwoniąc wcześniej po Larsa, aby i on wpadł. Musiał przecież poznać zarówno swojego wujka jak i wokalistę, z którymi to będzie miał przyjemność pracować jako perkusista. Kyubi liczył, że niedługo ich zespół wybije się znów na deski scen niemalże na całym świecie. Ale póki co, musieli dobrze się sprzedać w tym mieście. Może uda mu się załatwić jakiś koncert u Naizena. Udało im się zakopać topór wojenny, więc teraz jedyną kwestią całej tej szybki było odpowiednie podejście do szlachetnego. Może po prostu namówić Nadirę, aby ta porozmawiała o tym z bratem? Może to by coś dało, zauważył przecież, że szlachetna dobrze porozumiewa się z blondynem. Naprawdę, nie miał pojęcia jak mu się to wszystko uda. Był w wielkiej kropce i na dobrą sprawę trzeba było jeszcze załatwić jakiegoś managera, nagrać kilka utworów i wysłać je to kilku wytwórni. Byli sławni po poprzednim zespole, więc z chęcią ich kupią, chcąc zarobić jak najwięcej pieniędzy. Taką przynajmniej miał nadzieję Kyubi wraz z Isao.
Jak to chłopaki mieli w zwyczaju, popili trochę na próbie, poleciały także ostre docinki, żarty i zboczone teksty, które jak zawsze zapoczątkowywał Kyubi. Bo on przecież był największym zboczeńcem na świecie. A trzeba dbać o miano "Casanovy". Z kosmosu to ono się nie wzięło przecież. Pracował na to kilka lat i teraz wszystko szło mu o wiele lepiej! Aż dziw bierze, naprawdę.
Chcąc trochę się zrelaksować i przeczekać aż minie ból głowy, którego się dorobił w czasie próby, udał się na spacer w okolicach Enklawy. Może tam dzisiaj przenocuje? Daleko nie miał, a i starą znajomą z chęcią by odwiedził. Zostawił więc swoje lamborghini na skraju lasu, zabierając ze sobą pokrowiec z gitarą. Nie potrafił się z nią rozstać. Już raz została postrzelona, nie chciał, aby stało się to po raz drugi.
Ruszył zatem ścieżką, przewieszając pokrowiec przez ramie. Po kilku minutach wyczuł zapach nikogo innego jak Yuki! Wsadził łapy do kieszeni, naciągnąwszy głębiej kapelusz na oczy. Nagle zachciało mu się zapalić. Pewnie zaraz to zrobi, ale pierw, postanowił nastraszyć blondwłosą anielicę. Teleportował się tuż przed nią, zagradzając jej drogę.
- Yuki.
Lekki, wredny uśmiech pojawił się na wargach wampira. Mówił spokojnym, głębokim tonem, przypominający trochę głos seryjnego mordercy. Ale poznać to go mogła po kolorze oczu. Rzucały się w oczy, ba, świeciły mu się w ciemności jak źrenice kotu.
- Miło Cię znów widzieć.
Wyciągnął jedną łapę z kieszeni i pogłaskał ją po głowie. Domyślał się jedynie, że była już po rozwodzie.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Wto Gru 25, 2012 8:20 pm

Skupiła się całkowicie na przyglądaniu się przyrodzie. Uwielbiała zimę, ba! To była jej najbardziej ulubiona z ulubionych pór roku, a jej imię pasowało w tym przypadku idealnie. Yuki równa się śnieg, a ona kochała śnieg. Dlatego też zdecydowała się wypełznąć ze swojej nory, jaką jest jej dom i wyjść na ten biały puch, który zawitał w okolicy i pokrył wszystkie drzewa i ścieżki. Podobał jej się ten widok i napawała się nim póki tylko mogła, to ją zdecydowanie uspokajało i dodawało otuchy. Na chwile obecną postanowiła więc zapomnieć o tym wszystkim co ją dręczyło i niepokoiło. Jeszcze od natłoku tych myśli oszalałaby albo coś w ten deseń, ale o to martwić się akurat nie trzeba. Yuki była jaka była, ale pewne doświadczenia już posiadała i potrafiła wyciągać wnioski z pewnych spraw.
Jedne co się nie zmieniło i chyba nie zmieni nigdy, to jej ciągłe roztargnienie i fakt skupiania się na jednej rzeczy przy okazji całkowitej ignorancji reszty. Z tego też powodu, nie mogła się spodziewać tego co miało się stać. Ba! Ktokolwiek by ją zaszedł od tyłu, byłby dla niej ogromnym zaskoczeniem i przysporzyłby jej niemało strachu, tym bardziej więc nie będzie dziwna jej reakcja gdy ktoś nagle znajdzie się tuż przed nią. O tak, w momencie, gdy Kyubi teleportował się na przeciwko niej, odskoczyła, w cichym okrzykiem, w pierwszym momencie nie wiedząc co się dzieje i czy przypadkiem ktoś właśnie nie próbuje jej zaatakować. Była pod tym względem nieco przewrażliwiona, gdyż niestety bardzo często ją zaskakiwano, a potem bardzo źle na tym wychodziła.
Dopiero po krótkiej chwili zorientowała się kogo ma przed sobą.
- Kyubi!
Wykrzyknęła imię wampira, który chwile wcześniej wypowiedział jej własne. Jednocześnie przyłożyła jedną rękę do serca dając tym wyraz tego, jak bardzo ją wystraszył swoim nagłym pojawieniem. Ten wampir naprawdę nie miał wyczucia i jak zwykle musiał ją zaskoczyć. Nie spodziewała się go w tym miejscu, w ogóle nie spodziewała się spotkać go zbyt prędko. Ostatnia ich rozmowa nie trwała zbyt długo, a sam mężczyzna dawał jej wyraźnie znać, iż nie chce z nią gadać, być może nawet nie chce jej znać. Uspokoiła się więc, a w momencie gdy ten wyciągnął rękę i ją pogłaskał, poczuła się nawet pewniej, choć i dziwnie nieco.
- Ciebie... Ciebie również. Wystraszyłeś mnie draniu! Nie rób tak więcej!
Przesunęła sie do przodu uderzając rękami w jego tors, oczywiście lekko, nie chciała go bić, po prostu dawała wyraźny sygnał, że serio jej się to nie spodobało, choć sam fakt jej reakcji mógł wyglądać odrobinę śmiesznie. Z drugiej strony naprawdę nie lubiła takich wyskoków, choć, skoro był to tylko Kyubi ulżyło jej to niezmiernie.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Wto Gru 25, 2012 8:48 pm

Cóż, Kyubi już miał to do siebie, że potrafił zaskakiwać niejednokrotnie te same osoby. A że był chodzącą bombą zegarową to nie ma co się dziwić, że od czasu do czasu płatał komuś figle. O samotności Yuki w ogóle nie miał pojęcia. Różnili się na tyle, żeby wiedzieć, że nie bardzo pasują nawet na przyjaciół. A co gorsza, wampir nawet nie miał pojęcia, że szlachetna kiedyś coś do niego czuła. Nigdy o tym nie mówiła, a on sam nie śmiał nawet pomyśleć o tym. Wiedział doskonale, że Yuki kochała swojego męża i pewnie było tak do tej pory. Nie było miejsca w jej sercu dla wampira czystej krwi. Ale los lubi płatać figle nawet wampirom i któż by się spodziewał, iż spotkają się ponownie i to dość szybko. Ich ostatnie spotkanie faktycznie nie należało do najprzyjemniejszych. A jak będzie z tym? A któż to wiedział? Czasem jest lepiej, a czasem gorzej.
Udało mu się przestraszyć blondwłosą, co wprawiło fioletowowłosego w zajebisty humor. Normalnie nie dość, że próba okazała się być trafnym pomysłem, to teraz jeszcze nastraszenie szlachetnej. Aż powinien sobie to gdzieś zapisać i może powtórzyć w dalszej, bądź przyszłej przyszłości.
W sumie trochę się zdziwił, że go nie odtrąciła, nie uciekła od jego dotyku. Włosy jak zawsze miała miękkie i przyjemne w dotyku. Nie raz lubił się nimi bawić, ale jakoś teraz po prostu mu nie wypadało. Może dlatego, że była matką jego, a raczej ich, córki i wzbudzała w nim pewien respekt?
Zaraz też uderzyła go delikatnie tymi swoimi drobnymi piąstkami w tors. Zresztą i tak nie sięgała mu dalej niż do połowy klatki piersiowej, więc spoglądał na nią z góry, z rozbawieniem. Mogła nawet od niego wyczuć nutkę rumu, choć za wiele go nie wypił, mieszającą się z jego codziennym zapachem. Pewnie dość kuszące połączenie. Wciąż nie przestawał głoskać Yuki po głowie, a że teraz była jeszcze bliżej niego, to mógł sobie na to pozwolić.
- Częściej mi praw takie komplementy.
Wampir wręcz uwielbiał, kiedy ktoś mówił na niego drań, cham czy jeszcze jakieś inne, ciekawe przymiotniki. Przecież sam się na takiego kreował.
- Bo co mi zrobisz?
Znów groźnie powiedziane, jednak może ją trochę prowokował? No cóż, on tak miał i nie miała się czym przejmować. Wreszcie ją puścił cofając się o krok. Wyjął paczkę fajek i zapalił jednego papierosa, zaciągając się nim mocno. Resztę schował z powrotem do kieszeni.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sro Gru 26, 2012 8:28 am

Zaczęła się już przyzwyczajać do myśli, że spędzi resztę życia sama. Jakoś na razie nie ciągnęło ją do nikogo, zbyt wiele miała na głowie. A Kyubi? Owszem kiedyś coś do niego czuła, ba, był taki okres w jej życiu, że poważnie zastanawiała się nad odejściem od męża, a to co ją powstrzymywało, to fakt, iż kochała męża pomimo wszystko, mieli mieć dziecko i do tego nie chciała by rodzina ją wyklęła. Innymi słowy bała się i tyle. Jej czas jednak minął i choć potem ciężko było jej się z tym pogodzić, odpuściła sobie Kyubiego dochodząc do wniosku, że kompletnie do siebie nie pasują i nic dobrego by z tego nie wyszło. Sprawa się jednak potem mocno skomplikowała, a szczególnie ta związana z narodzinami córki, która była ich córką, skutkiem chwilowej słabości Yuki.
Zdążyła się już uspokoić, a uciekać nie zamierzała, bo nie było takiego powodu. Może i z Kyubim nie była w stanie się do końca dogadać, ale oboje nie byli w jakimś poważnym konflikcie, przecież jakiś czas temu Yuki próbowała nawiązać z nim kontakt, to on tego nie chciał. Wciąż jednak liczyła na to, że stosunki między nimi się zmienią, a mieli naprawdę wiele do obgadania i nie mogli wiecznie tego unikać. Siłą rzecz w końcu nastąpić to musiało, a spokojna rozmowa przyda się z pewnością. Będzie to lepsze niż krzyki, wyzwiska i wzajemne oskarżanie. Na razie zresztą źle nie było, choć wampirzyca starała się zachować dystans, zachowanie wampira wydawało jej się dziwne.
Szybko się uspokoiła. No cóż, skoro już się pojawił, wystraszając ją przy okazji, to chyba najlepszy moment na rozmowę, choć z drugiej strony Yuki nie potrafiła tak po prostu przejść do dręczącego ją tematu. Nie chciała zaczynać kłótni. Przestała bić wampira i odsunęła się nieco, jednocześnie uwalniając swoją głowę spod ręki Kyubiego. Głaskanie było przyjemne, ale nie na tę chwilę. Zresztą on sam również się cofnął. Yuki oderwała od niego wzrok, przenosząc go na zamarznięte jezioro. Na jej ustach pojawił się lekki uśmiech, choć nie był on wcale skierowany do wampira. Sprowokować się nie dała.
- Nic ci nie zrobię. Ale jak widać masz wyjątkowo dobry humor. Przynajmniej lepszy niż ostatnio...
Odwróciła do niego wzrok, skupiając błękitne spojrzenie na jego twarz. Czuła się lekko nieswojo, ale to może przez to co kiedyś ich łączyło. Ale nieważne.
- Czyżbyś wybrał się na małą przechadzkę po lesie, a może zmierzasz gdzieś konkretnie? Wątpię byś miał w planach zdybanie mnie na spacerze i wystraszenie.
Znów się uśmiechnęła i tym razem było to skierowane do mężczyzny. Ot, delikatny uśmiech, nic nie znaczący wyraz mimiki twarzy.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sro Gru 26, 2012 10:16 am

Yuki z własnego doświadczenia mogła wiedzieć, że mężczyzną trzeba wszystko wyjaśniać. Nawet jeśli Kyubi umiał czytać w myślach, nie potrafił wedrzeć jej się do umysłu, by wiedzieć coś więcej niż z bieżących chwil. Zresztą raz go odrzuciła, wolała pozostać przy Naizenie, więc niech się nie dziwi, że wampir chciał sobie ułożyć życie inaczej. Imprezował i nawet bardziej się w sobie pogrążył. Odrzucenie boli, szczególnie jego. Teraz natomiast sama mogła zobaczyć jak to jest będąc zostawionym przez ukochaną osobą. Wiadomo, że wówczas spodziewała się dzieci, ale jedno z nich należało do Kyubiego. Uznał więc to jako małą rekompensatę za odrzucenie. A teraz nie żałował, miał wspaniałą córkę, musiał do niej jedynie dotrzeć. O taki skarb trzeba dbać. Wcale nie żałował tamtej szalonej nocy z Yuki. Nawet jeśli miał wiele kochanek, blondynka i tak pozostała dla niego w pewnym sensie wyjątkowa i niepowtarzalna. Może to właśnie fakt, że była matką ich dziecka? Owszem różnili się bardzo, jednak jakoś potrafili się dogadywać. Tak samo Kyubi miał z Isao. Byli jak ogień i woda, w wielu kwestiach sprzeczni, nawet czasami się o te sprawy kłócili, jednak kiedy przebywali w swoim towarzystwie świetnie spędzali czas, nie tylko na chlaniu.
Kyubi zachowywał się dziwnie? On zawsze taki był, jedna, wielka tajemnica, przez co ciężko go było rozgryźć. Miał wiele masek, a Yuki powinna wiedzieć o tym już od dawna, nie od dziś się przecież znali.
Wampirzyca uwolniła się szybciej niż wampir sam zachciał zaprzestać głaskania włosów szlachetnej. Skrzywił się nie znacznie, widząc że nie bardzo mu ufa. Tyle, że to nie on ją odrzucił, wypierając się na dodatek ich dziecka. Nic się na to nie poradzi. Tym szybciej więc zapalił papierosa, aby jakoś się odstresować.
- Humor mam wyjątkowo dobry, choć na ogół to jedynie pozory.
Dzisiejszego wieczoru jednak faktycznie miał zajebisty humor. Udana próba, więc niedługo staną z powrotem na deskach sceny, w jakimś klubie. Może właśnie w klubie Naizena?
- Wpadłem się odstresować i przemyśleć parę spraw.
Wzruszył ramionami, odwracając się do szlachetnej plecami. Wystawił w jej stronę łokieć, co by mogła wsunąć mu pod ramię rękę, udając się wspólnie na spacer. Rzucił nawet na nią okiem, zachęcając wampirzycę skinięciem głowy.
- Przecież Cię nie zgwałcę.
Zaśmiał się wrednie, jakby wyczuwał, że wampirzyca właśnie tego może się obawiać. Jeśli już wsunęła dłoń pod jego ramię to wsadził tę łapę do kieszeni i ruszył przed siebie z Yuki.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sro Gru 26, 2012 11:31 am

Między nią a Kyubim było bardzo wiele nieporozumień i niedomówień. Trochę już się znale, ale większość z tego zasadzało się na zwykłym przypadku, na chwilach, które już zdążyły przeminąć i nie wrócą. Sama chciała sobie ułożyć życie, chciała by panował wokół niej spokój, a zadawanie się z Kyubim spokoju nie gwarantowało, zwyczajnie się bała, choć i tak nieco zaszalała, czego dowodem były narodziny ich córki, a to ją tylko jeszcze bardziej wytrąciło z równowagi. Yuki była bardzo delikatna i wrażliwa, gdy coś ją przerastało, zaczynała panikować i zachowywać się irracjonalnie, stąd jej mały konflikt z Kyubim, który chyba odszedł już w zapomnienie. Taka już zresztą była, łatwo ponosiła się emocjom, ale równie łatwo wybaczała, co często szło na jej niekorzyść. I szerze powiedziawszy, ona również nie żałowała tamtej nocy, do czego nigdy się na głos nie przyzna.
Byli jednak ze sobą połączeni, czy tego chcieli, czy też nie. Wszystko przez wzgląd na ich córkę, o której Yuki często myślała. Teraz też, w tej chwili zastanawiała się co słychać u dziewczyny. Nie znała jej przecież, a było to jej dziecko, chciałaby poznać ją, dowiedzieć się o niej wszystkiego. Nie wiedziała tylko jak.
Widać było, że wampir jest w dobrym nastroju. Może to i nawet lepiej? Może dzięki temu będzie im łatwiej ze sobą porozmawiać? Warto spróbować. Skinęła głową na jego słowa, a gdy ten się od niej odwrócił i wystawił rękę, zawahała się. Słysząc zaraz kolejne słowa zesztywniała, a jej wyraz twarzy stężał. Kyubi uderzył w bardzo czułą, wręcz dotkliwie bolesną strunę. Kobieta zacisnęła mocno usta, ale podeszła do niego wsuwając weń ramię i udając się tym samym z nim na spacer. Milczała dosyć długo, trawiąc wszystko to co ją męczyło i dręczyło. W końcu jednak się odezwała.
- Co tam... u niej? Jaka ona jest?
Oczywiście miała na myśli Yukyuko, ich córkę. Widziała ją raz, w dodatku w bardzo nieprzyjemnych okolicznościach. Wszyscy troje wtedy się mocno pokłócili i padło bardzo wiele nieprzyjemnych słów. Samej Yuki było z tym ciężko, wiele o tym też myślała, wielokrotnie chciała się skontaktować z Kyubim, ale za każdym razem tchórzyła. Teraz po rozwodzie, choć była wolna, również nie potrafiła się zebrać by jakoś dotrzeć do Kyubiego, zazwyczaj to przypadek zarządzał, iż spotykali się na drodze takiej, czy innej.
Nie patrzyła na Kyubiego, tylko na drogę przed sobą. Czuła sie zbyt niepewna, by móc na niego spojrzeć. Sama nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć, tym bardziej, że nie chciała wbijać się jego życie. Pewnie miał własne, praktycznie nic o nim nie wiedziała.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sro Gru 26, 2012 12:30 pm

Chowanie i pielęgnowanie urazy właśnie na ogół tym się kończyło. Nie potrafili do siebie dotrzeć, a skoro Yuki zamknęła dawno ten rozdział, nie mieli do czego wracać. Zapewne gdyby nie ich córka inaczej to wszystko by wyglądało. Yuki sama wybrała sobie taką drogę, decydując że mają się rozstać, nawet nie dając im szansy. Taka była wola szlachetnej, to Kyubi ją wysłucha. Nie znosił płaszczyć się przed kobietami, nie był takim typem mężczyzny skaczącym wokół panien. Na ogół to one to robiły, a wampir z tego korzystał, jak widać we wiadomym celu. Taki już był i czy to się kiedyś zmieni? Zapewne tak, jeśli jakiejś kobiecie uda mu się go usidlić. Póki co, wszystkie go odtrącały, więc mógł się cieszyć wolnością, a ona przecież tak cudownie smakowała.
Kyubi był całym sobą, jak zawsze nie umiał opanować swoich słów. Zresztą nawet o to się nie starał. Jak Yuki trafnie zauważyła był draniem jakich mało, więc nie dziwmy się, że zranił wampirzycę. Możliwe, że nawet nie świadomie. Nie miał pojęcie o jej gwałcie i to nie jednym. Szlachetna nigdy o nich nie mówiła i starała się nie wracać do tego myślami, więc skąd wampir mógł wiedzieć, że jego żarcik ją zrani? Ano właśnie, dosłownie znikąd. Cień przerażenia wdarł się i do umysły Kyubiego, wszak szlachetna musiała o tym pomyśleć. Wampir jednak nic nie powiedział, tylko przyjął jej dłoń i ruszyli spacerkiem.
Wreszcie zapytała o Yukyuko. Stanął. Gwałtownie. Nie lubił powracać do tego tematu, ale ona była matką dziewczyny. Nie mógł od tak zmienić tematu, miała prawo wiedzieć wszystko.
- Jest podobna do Ciebie, nie tylko z wyglądu. Jest delikatna i wymaga opieki. Od naszej ostatniej kłótni nie widziałem jej. Uciekła z domu. Nie mogłem jej znaleźć, potrafi się zaszyć. A to już ma po mnie.
Stwierdził ze zgryzotą. Martwił się o nią, ale cóż poradzić, skoro nagle zapadła się pod ziemię? Szkoda tylko, że Naizen nie dał mu znać, że z nią niedawno rozmawiał. Tak samo i Nadira. Gdyby się dowiedział, wściekłby się na szlachetną.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sro Gru 26, 2012 12:54 pm

Jedna rzecz jaka ich od siebie oddziela, to brak umiejętności otwartego mówienia o tym co się czuje i co myśli. To przez to doszło między nimi do nieporozumień, a w konsekwencji nie doszło do niczego, poza krótki miłosnym epizodem. Yuki nie była w stanie powiedzieć Kyubiemu co czuje, z powodu strachu, a on nie był do tego zdolny z powodu dumy. Musiało się skończyć tak jak się to skończyło, bo innej opcji w tamtym momencie nie było, a teraz już nie było sensu do tego wracać, a przynajmniej Yuki takiego sensu nie wiedziała. Niestety jednak przeszłość to ta sfera życia, która prędzej czy później musi wrócić, szczególnie, gdy jest związana z pewnymi dość istotnymi sprawami. W tym przypadku wspólnym dzieckiem owej dwójki. Była to przeszłość mocno wiążąca i dlatego też, pomimo przykrych, raniących słów nie odwróciła się i nie odeszła. Nawet mu nie przywaliła, choć miała do tego prawo.
Niestety Kyubi nie należał do mężczyzn zbyt delikatnych w słowach i nie mogła się po nim spodziewać subtelności. Nie zrażała si tym jednak, o czym może świadczyć przystąpienie do niego i podjęcia wspólnego spaceru. Przy okazji zadała pytanie, które tak ją dręczyło, a które po prostu musiała wywołać jakąś reakcje z jego strony. I wywołało. Yuki stanęła w miejscu, przyglądając się niepewnie Kyubiemu. Ona, jako matka miała prawo do tego by wiedzieć coś o swoim dziecku. Jak się jednak okazało, ich córka po tamtej ostrej kłótni zwyczajnie uciekła. To ją mocno zmartwiło.
- Znajdziesz ją... albo sama wróci. Chciałabym ją bliżej poznać, przez ten cały czas nie miałam szansy na to, by choćby zobaczyć własną córkę. Tyle mnie ominęło...
Odwróciła wzrok od mężczyzny. Zasmuciły ją jego słowa, choć z drugiej strony czegoś się jednak dowiedziała. Kyuko była do niej bardzo podobna... czy to mu przeszkadzało? Czy mu przypominało ją samą? Nie chciała o to pytać, nie wiedziała nawet jaki jest jego stosunek do niej. Wzięła głębszy oddech, wyrywając rękę spod ramienia wampira i odeszła krok w przód, by się odwrócić do niego przodem.
- Nie chciałam by tak to wyszło, ale mnie zaskoczyliście. Oboje. Miałam mętlik w głowie... nadal mam. Ale nie jestem już na ciebie zła, poniekąd rozumiem dlaczego to zrobiłeś. A Kyuko... jeżeli jest bardziej zaradna ode mnie, to z pewnością sobie poradzi.
Uśmiechnęła się słabo, unosząc wzrok na twarz wampira. Niestety, ale musiała poruszyć ten temat, bo wieczne ucieczki i gadanie o niczym, nie miałoby sensu. Wciąż tylko ciągnęłoby się to za nimi, aż urosłoby do niewyobrażalnych rozmiarów.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sro Gru 26, 2012 4:04 pm

Kyubi w ogóle nie przepadał za mówieniem o sobie. Należał do tych małomównych, nieco zamkniętych w sobie wampirów, którzy woleli zgrywać złych drani przed całym światem. To, jaki był naprawdę wiedziała może nie liczna, bardzo nie liczna grupka osób z jego najbliższego otoczenia. Wampir nie potrafił wypowiedzieć ani słów przepraszających, ani miłosnych, zawsze szedł na około, albo kiedy mu przechodziło i chciał przeprosić robił tak, jakby nigdy nic się nie stało. Nie znaczy to wcale, że druga osoba wiedziała przecież w czym rzecz, tutaj właśnie tkwił największy problem. Czy wampir umiał tak wybaczać jak blondynka? Nie, nie umiał. Był uparty i nieznośny.
Wampir westchnął, kiedy i wampirzyca się zatrzymała. Praktycznie nikt nie wiedział, że Yukyuko jest córką Yuki. Jedynie chyba Naizen, tak, to była jedyna osoba. Nie mówiąc już o samej Kyuko. Nawet Nadirze nie powiedział, ale zapewne niedługo nadejdzie czas, że będzie musiał wreszcie powiedzieć jej prawdę. Nie chciał jej ani oszukiwać, ani zatajać prawdę, bo było to niemalże jak kłamstwo. Co prawda sam nie miał pojęcia kim jest ojciec Naoto, ale czy to było ważne? Kyubi go akceptował, nawet polubił, choć nie do końca podobał mu się fakt przyjaźni tej dwójki wampirów. Ot, po prostu włączyła mu się lampka uwaga, kawaler dla córki. A przecież on był święcie przekonany, że Kyuko była stanowczo za młoda na jakieś związki miłosne!
- Faktycznie, sporo. Większość rzeczy udało mi się nagrać, więc mogę Ci pożyczyć filmiki. Jednak to nie to samo.
Wzruszył ramionami. Nie od niego zależało przecież czy dwóm kobietom uda się porozumieć odpowiednio, aby nadrobić niemalże cały ten czas. Zaraz wysunęła rękę spod łokcia Kyubiego, na co jej wampir pozwolił i stanęła tuż przed nim.
- Jest sprytna, ale i pazerna. Jak zabraknie jej pieniędzy to wróci do mnie.
Tę pazerność to także miała po ojcu. Jak widać w tej chwili była to bardzo przydatna cecha charakteru, bowiem wróci prędzej czy później.
Po chwili dostał sms'a, sięgnął więc po telefon i ją odczytał. A kiedy zobaczył od kogo, aż go zatkało. No proszę, kto by pomyślał, że Omitsu może mieć kłopoty małżeńskie. Świetnie, przynajmniej zarobi na niej. Odpisał jej szybko i znów spojrzał na Yuki.
- Wyobraź sobie, co by było, gdybyś mnie wtedy nie odrzuciła.
Przynajmniej nie miałaby męża geja i byłaby obecna przy życiu córki, która pewnie by ją zaakceptowała szybciej niż teraz. Kyuko potrzebowała także czasu, aby zaznajomić się z obecną sytuacją.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sro Gru 26, 2012 4:43 pm

Yuki też nie lubiła mówić o sobie, dlatego, gdy Ailla się pojawiła w jej domy, chcąc by wampirzyca opowiedziała jej wszystko, dość długo się wahała nad tym, nie uważając, by był to dobry pomysł. Było to dla niej po prostu zbyt kłopotliwe. W odróżnieniu jednak od Kyubiego, była w stanie porozumieć się z innymi i w gruncie rzeczy, choć czuła do tego niechęć, gdy była taka potrzeba potrafiła wyrzucić z siebie wszystko to co leżało jej na sercu, wątrobie i innych narządach. Nie chciała jednak do niczego zmuszać tego mężczyzny, a poza tym sytuacja między nimi była na tyle skomplikowana i zagmatwana, iż nie da się wszystkiego załatwić za pomocą dwóch-trzech słów. Tu potrzeba przede wszystkim czasu i chęci obu stron.
Rzeczywiście niewiele osób wiedziało o tym, iż to Yuki jest matką córki Kyubiego. Sprawa była jasna - gdyby się to wydało, wampirzyca mogłaby mieć kłopoty szczególnie ze strony własnej rodziny. Ojciec jej by tego zwyczajnie nie darował. Koniec kropka. Nie wiedziała jakby teraz konkretnie to wyglądało, w końcu była po rozwodzie, jednak sam fakt, iż urodziła dziecko nie będące dzieckiem jej męża i stało się to jeszcze w trakcie ich małżeństwa wcale, wcale to ładnie nie wyglądało. Uśmiechnęła słabo. Filmiki? To rzeczywiście nie to samo, ale zawsze jakaś namiastka.
- Może być... zawsze coś. Będę jednak niezwykle szczęśliwa, jeżeli będę miała szansę z nią porozmawiać. To naprawdę nam by się przydało.
Miała nadzieje, że córka jej nie odrzuci, że nie uzna, iż Yuki ją porzuciła, zostawiła, bo tak nie było. Gdyby wampirzyca wiedziała, że ma córkę z Kyubim... pewnie wszystko potoczyłoby się znacznie innym torem, być może znacznie gorzej, a jej małżeństwo skończyłoby się już dawno temu. Tu jednak to Kyubi podjął decyzję, chcąc ją uchronić przed przykrymi konsekwencjami. Nie wątpiła też, że dziewczyna sobie poradzi, skoro była córką Kyubiego innej opcji nie przewidywała.
Zacisnęła mocniej usta, słysząc jego kolejne słowa. Gdybanie. Nic tylko gdybać. Ramiona poruszyły się w geście bezradności.
- Nie wiem co by było. Takie gdybanie nie ma zbyt wielkiego sensu, co się stało, to się nie odstanie. A odrzuciłam cię... bo się bałam...
Spuściła wzrok, nie chcąc w tej chwili patrzeć na mężczyznę. Ostatnie słowa wypowiedziała dość cicho, nawet nie spoglądając mu w oczy. Mówiła szczerze - bała się tego co mogło się stać, bała się konsekwencji i tego, że uczucie, które rodziło się w stosunku do Kyubiego, wyprze uczucie do męża, a to źle się wszystko skończy. Dlatego wolała odejść, stwierdzić, że był to jednorazowy wyskok w chwili największej rozpaczy. Teraz nie miało to zbyt wielkiego znaczenia.
- Pokochałam cię, ale to nie było właściwie, więc postanowiłam to zerwać, nim zabrnie to za daleko. To była moja decyzja i już tego nie cofnę.
Wzruszyła ramionami, jakby ta sprawa była kwestią zamkniętą. Ale nie była. Nie w jej sercu ani myślach. Zresztą i tak musiała się ostro hamować by nie wybuchnąć. Zastanawiała się nawet nad tym, czy nie byłoby dobrze po prostu odejść, nim powie za dużo, o ile już za wiele nie powiedziała. Najgorzej rozmawia się z osobami, z którymi coś nas łączy, każde słowo ma wtedy naprawdę ogromną wagę.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sro Gru 26, 2012 6:54 pm

Jednak Yuki szło całkiem dobrze, opowiadać o swoich problemach. Natomiast Kyubi uważał, że takie rzeczy należą do bab, on wolał skupiać się na całkiem innych sprawach jak dobra zabawa, a nie zaprzątanie głowy swoim kumplom, którzy mają swoje problemy. Zresztą wampir także nie miałby ochoty wysłuchiwać czyichś zmartwień, rozterek i utarczek. Było mu niepotrzebne w życiu, do niczego zdatne, więc po co się przejmować czyimś życiem? Skoro ktoś je sobie spierdolił, to niech z nim dalej robi co chce. Chyba, że ktoś poprosi go o pomoc, to całkiem inna sprawa. Zapewne jeśli ten ktoś byłby dla niego ważny, pomógłby. Tak, Kyubi był samolubny i był draniem, ale właśnie takim wychowało go życie i kobiety, z jakimi miał do czynienia.
I właśnie dlatego, że zarówno ród Yuki jak i ona sama miałaby z tego powodu problemy, nie powiedział nikomu. Nawet własnemu ojcu i Yuki, która jako matka wiedzieć powinna. Ale znał ją na tyle, by w chwili słabości wszystko wyśpiewać swojemu mężulkowi, który to nie byłby z tego powodu ani dumny, ani zadowolony. Dobrze, że wreszcie to dotarło do szlachetnej i mu łaskawie wybaczyła decyzję, jaką podjął. Poza tym, wciąż musiał ukrywać istnienie Kyuko z racji tego, że sam był teraz głową rodu i nie chciał niepotrzebnych skandali z rodem Sharp czy też Shiroyama.
- Podrzucę Ci je niedługo. I nie mam pojęcia jak Kyuko się zachowa. Odziedziczyła po nas wybuchowość.
Oboje byli bardzo nerwowi, więc ich córka miała tę cechę spotęgowaną aż dwa razy. W dodatku była nastolatką i przechodziła okres buntu.
- Powinna poznać także brata, nie sądzisz?
Tak wypalił, choć może nie był to dobry pomysł. Kyubi jakoś nie nadawał się na rodzinne spotkania, nie lubił się w to mieszać. Zaraz więc pokręcił głową, cofając wypowiedziane słowa. Zresztą, najpierw musiała się odnaleźć Kyuko.
Po chwili zmieniała temat, wracając sprawą do nich, do tego całego związku, który nie był związkiem. Jednak następne słowa Yuki zaskoczyły go. Nie dał tego po sobie poznać, jednak mimo wszystko nie spodziewał się tego w ogóle.
- Kochałaś?
Nie, nie mógł pojąć, że kolejna kobieta od tak po prostu go zostawia, nawet jeśli kocha. Nie potrafił tego w żaden sposób zrozumieć, ale nie miał tego za złe Yuki. Nie obwiniał ją o nic. Po prostu jak sama powiedziała, kochała.
- Jestem aż tak odpychający?
Zaśmiał się gorzko, naciągając głębiej kapelusz. Cały jego humor zniknął. Pomyśleć, że cały czas miał ją na wyciągnięcie ręki.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sro Gru 26, 2012 7:21 pm

Mieli dość odmienne charaktery i może z tego powodu nie byli w stanie się dogadać. Kyubi był zbyt dumny i wyniosły, a Yuki za bardzo kierowała się moralnością i zasadami, które przynosiły jej więcej cierpienia niż radości. Nie chciała się wiązać z Kyubim, gdyż to mogło rozbić jej rodzinę. W prawdzie były to sztuczne więzy, ale niestety bardzo mocne, a do tego wszystko wiązało się z wysokim szczeblem rodzinnym. Mimo wszystko miała namiastkę tego, czego zawsze pragnęła - własnej rodziny. Kyubi był zbyt gwałtowny, zbyt dumny by pewne sprawy przyjmować na spokojnie, Yuki wręcz przeciwnie, kierowała się strachem i licznymi, czesto wyimaginowanymi lękami. Teraz jednak wszystko powoli się zmieniało, a od chwili rozwodu wampirzyca miała więcej swobody, przynajmniej do czasu aż ojciec nie znajdzie jej nowego kandydata na męża, choć teraz już wiedziała, że mu się postawi. Nie była już dzieckiem i sama mogła o sobie decydować, niestety w tym względzie jako kobieta miała niewiele do gadania.
Cieszyła się, że choć w ten sposób będzie mogła poznać swoją córkę, zobaczyć jak dorastała, jak się zmieniała. Będzie to pewnie dla niej ogromnie wzruszające doświadczenie, ale nie chciała się tego pozbywać. Nawet jeżeli będzie ją to bolało.
- Spróbować trzeba, a ja chce poznać swoją córkę. To moje dziecko...
Dziecko jej i Kyubiego, owoc drobnego szaleństwa ze strony Yuki. Nie wiedziała jak to teraz będzie, przyznać się przed ojcem nie mogła, wiedziała jednak, że prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw i trochę sie tego bała, choć oczywiście w razie czego bez wątpliwości stanęłaby po stronie córki. No i właśnie, był jeszcze Dastan. O ile sie orientowała nie wiedział on nic o przyrodniej siostrze.
- Dastan nic nie wie o siostrze... nie wiem jakby on na to zareagował.
Zagryzła dolną wargę. Równie dobrze Dastan mógł to wykorzystać jako kolejny argument przeciwko własnej matce. Nie chciała teraz o tym rozmyślać. Co będzie to będzie, ten aspekt jest jeszcze kwestią przyszłości. Najpierw ona sama chciałaby spotkać się z córką, jeżeli będzie taka możliwość.
Potem przeszli już do bardziej bezpośrednich tematów, a raczej to Yuki przeszła. Kyubi źle ją zrozumiał, wampirzyca powiedziała, że go "pokochała" czyli jest to czynność rozpoczęta, ale nie zakończona, a zerwała z nim kontakt, bo musiała, bo uznała, że tak będzie lepiej. Jej uczucie jednak nie wygasło, co można było zauważyć po jej zachowaniu w jego obecności, gdy była przy nim jakaś kobieta. Pokręciła głową. Kyubi naprawdę był ciężkim przypadkiem.
- Nie, nie, nie. Nic z tych rzeczy. To ja... po prostu się bałam konsekwencji. Stwierdziłam, że tak będzie lepiej... Zepchnęłam swoje uczucia na bok, nie chciałam by serce poprowadziło mnie tam, gdzie wydawać się mogło dobrze, ale cała otoczka byłaby zła. Otoczenie... Otoczenie...
Westchnęła ciężko, nie wiedząc już co ma powiedzieć. Zaczęła się gubić w swoich myślach, nie nie chciała by Kyubi ją źle zrozumiał, nie chciała by myślał, że go odrzuciła, bo coś było z nim nie tak, nie chciała też by sądził, że teraz gdy nie ma już męża, rzuca się na niego, bo "teraz już może". Sama nie wiedziała czego chciała, na razie chyba tylko odpoczynku, a wiązanie się z kimkolwiek? To ją chyba na razie przerastało.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 27, 2012 12:17 am

Winter is coming!- says Eddart - No kurna, no nieeee- says Kyuko i wzięła kolejny łyk słodkiej mikstury. Taaa.. ale od początku. Cóż się działo z tą zacną dziewoją, kiedy ta ze swym błyskiem w oku, dopijała kolejną porcję gorącej czekolady. To proste, ukrywała się. Wampirzyca nie przepadała za tym czymś białym i mokrym. Siedząc w swoim schronieniu, jeżeli można byłoby to nazwać schronieniem, przeliczała właśnie swoją zdobycz, która okazała się sporą sumką nawet dla takiej blondi. Tak, tak, ja już wiem co wy sobie tam myślicie. I dobrze!
Mała ukradła te pieniądze jakiemuś biedakowi, który miał za tą kwotę kupić swoim dzieciom zabawki albo jakieś słodycze. No cóż, no cóż facet musiał przynajmniej z tydzień harować albo i dłużej dla swoich dzieci. Koniec, końców szczęśliwym grzdylem stała się Kyuko, której przywłaszczanie sobie cudzych portfeli strasznie się spodobało.
Blondi po przeliczeniu kwoty kilka razy obróciła banknoty w swoich małych łapkach i schowała, tam gdzie światło nie dochodzi! Czyli w staniku… Tak bo trzymanie pieniędzy w kieszeni stało się zbyt mainsreamowe dla blondyny. Poza tym wampirzyca bardzo dobrze wiedziała, że takie miejsca jak kieszeń są bardzo często odwiedzane przez ciekawskie rączki złodziejaszków.
Wpatrując się na stary zegarek, stwierdziła iż przyszła najwyższa pora na małą przechadzkę po zatłoczonych ulicach. Poprawiła się w zakurzonym lusterku i wyszła z kryjówki, która okazała się jakąś piwnicą w starej kamienicy. Poprawiła swoje ubranko i zarzuciła włosy do tyłu. Wyprostowała się i poszła wprost do lasu.
Głód od kilku dni znów zaczął coraz bardziej jej doskwierać, a dzieci z placu zabaw już były coraz bardziej pilnowane przez swoich opiekunów, więc tym mała musiała znów przerzucić się na zwierzęta. Wychudzone, blade niczym widmo pewnie wyglądała jak siedem nieszczęść. Jednak jej ten wygląd nie przeszkadzał. Ot, teraz można powiedzieć że naprawdę ma wygląd modelki. Sama skóra i kości, zero procent jakiegokolwiek tłuszczu. Idealnie mogłaby teraz udawać takiego manekina w sklepie lub straszydło przez wszelakim ptactwem na ogrodzie. Tak wiec wracając do przechadzki między drzewami, Kyuko zrzedła mina, kiedy to śnieg zaczął padać jej na czerep. Szusując w tych białych zaspach obserwowała ,czy aby na połaci świeżego puchu nie znajdują się ślady jakiegoś zwierza, które okazałoby się dobrym posiłkiem dla małej. Kyuko w lesie szukała najczęściej czegoś małego i bezbronnego. Dzisiejszym okazem stała się mała sarenka. Wampirzyca przeteleportowała się do zwierzęcia, unieruchomiła i przepraszając to biedne zwierzę, wbiła swe kły i zaczęła łakomie wypijać z niego ciepłą krew. Po najedzeniu się blondyna od razu poczuła się o wiele lepiej, i nawet humor jej się poprawił. Już nie zrzędziła i nie przeklinała wszystko i wszystkich. Baaa! Postanowiła nawet nie wracać tak szybko z powrotem do piwnicy, tylko pozwoliła sobie na kolejny spacer, nie patrząc na to że jest cała w śniegu. Taki to sposobem dotarła do jeziorka, gdzie przejedzona padła na ten wielki, biały, mieniący się przeróżnymi kolorami puch i pozwoliła naturze by ta przysypała ją płatkami tego dziadostwa spadającego z nieba. Kilka minut później zamknęła swe ślepia i przysnęła ( tak by naprostować tą pokręconą sytuację. Kyuko pojawiła się tu wcześniej niż Yuki i Kyubi. Także nie mogli zobaczyć małej, kiedy ta snuje się przy jeziorze a potem pada i zasypia. )
Parę dobrych godzin później do uszu Kyuko zaczęły dochodzić znajome głosy. Na początku myślała, że jej się to śni. Minęła dobra chwila kiedy ta naprawdę ocknęła się i usiadła. Yuki i Kyubi mogli zauważyć wynurzającą się z zaspy córcię. Tadaaaaa! Wynurzyła się prawie jak króliczek z kapelusza, chociaż sądząc po jej marnym wglądzie to bardziej przypominała zombie niż takiego misia-królisia. Obtoczona ze wszystkich stron śniegiem, rozciągnęła się leniwie i ziewnęła, chwilę potem ku jej zdziwieniu zauważyła dwa dorosłe wampiry.
Jak dalej się potoczyły losy biednej Yukyuko? Co zrobi jej matka? Jak zachowa się jej ojciec? Tego dowiecie się w następnych postach. Ciąg dalszy nastąpi~~

_________________
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 27, 2012 10:09 am

Kyubi był dumny i wyniosły, ale były to jedynie pozory. To jaki był naprawdę nie wiedział nikt, nawet on sam. Jego prawdziwe cech mieszały się w tej chwili między jego wady i maski, których miał wiele. A większość wad stworzył sam, rozwijał je, aż wreszcie stał się takim typem, jak obecnie. Kobiety do niego lgnęły, jednak nie na długo. Nie przeszkadzało mu to, oczywiście do momentu, póki sam takowej kobiety nie zaczął pragnąć bardziej niż tylko do łóżka. Jednak nie było o czym już rozmawiać. Między Kyubim, a Yuki zapewne nigdy nie będzie już inaczej, albo lepiej. Wybrali taką drogę i muszą się jej trzymać. Zresztą wampirzyca sama przyznała, że kochała go kiedyś, nie miał pojęcia czy nadal coś do niego czuje. Zresztą cały czas zachowywała dystans, nie bronił jej tego, rozumiał i wcale do niczego nie zmuszał. Nacierpiała się już wystarczająco dużo, więc wampir nie zamierzał się nią bawić.
Skinął głową na to, że Yuki chciała spróbować porozumieć się z córką. Kyubi jednak wiedział, że będzie ciężko. Dziewczyna póki co była nawet wściekła na własnego ojca, a co dopiero na matkę, która rzekomo ją zostawiła. Cóż poradzić? Nie byli nawet rodziną, łączył ich jedynie więzy krwi, choć Kyubi czuł przywiązanie i to wielkie, do własnej córki. Chciałby, żeby już się odnalazła. Nawet nie wiedział, że ta sobie śpi jak zabita za jakąś górką ze śniegu! Czy był już na tyle stary, że nie mógł rozpoznać zapachu własnej córki? A może zdziadziała na tyle, że nie tylko wyglądem się zmieniła? W sumie aż dziwne, że nawet nie wyczuł jej myśli, snów czy czegokolwiek. Pewnie będzie miał niezłą niespodziankę, kiedy ta nagle się wynurzy zza śniegu.
A więc Dastan nie wiedział o siostrze. Nic dziwnego, Kyubi doskonale to rozumiał i jedynie skinął głową. Zresztą wycofał się już z tego pomysłu i nie było do czego wracać, naprawdę. Jeśli ta dwójka kiedyś się spotka, to już od nich zależało czy się dowiedzą, czy zaakceptują fakt bycia rodzeństwem i tak dalej. A takie pierdoły nie interesowały Kyubiego, nie był zbyt rodzinny.
- Cieszę się, że byłaś szczęśliwa z Naizenem.
Oboje wiedzieli, że nie do końca była taka szczęśliwa, jak to nazwał Kyubi. Po prostu Yuki wybrała taką drogą, która sprawiła, że została znów sama. Nawet jeśli miała jeszcze Yukyuko nie wiadomo jak to się wszystko potoczy.
Nagle Kyubi wyczuł coś dziwnego. Czyjeś myśli, sny, nie wiedział konkretnie co to było. Spojrzał w stronę zaspy śniegowej i już po kilku sekundach wyłoniła się zza niej Kyuko. O wilku mowa!
Wampir zmróżył oczy i posłał córce wściekłe spojrzenie. No kto by pomyślał, że zguba znajdzie się sama. W dodatku wyglądała, jakby właśnie wyszła ze śmietnika! Schudła i wyglądała jak siedem nieszczęść. Kyubi pokręcił głową z niedowierzaniem, nie mogą w tym czymś rozpoznać swojej własnej córki.
- Może łaskawie do nas dołączysz?
No tak, miły także nie był, ale tęsknił za nią i kamień spadł mu z serca, choć oczywiście nigdy się do tego nie przyzna. Czekał aż szanowna nastolatka wreszcie przeprosi ojca. Tak! Ona miała to zrobić, bo niby dlaczego wampir miał to robić? No właśnie, on nawet nie wiedział jak się wymawia słowo przepraszam. A tamtego wieczora cała trójka przesadziła, poniosły ich emocje i takie inne bzdury.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 27, 2012 10:33 am

Ona już się pogodziła ze swoją porażką. Doszła nawet do wniosku, że nie chce się z nikim więcej wiązać, nie miała co do tego zbyt wielkiego szczęścia, każdy mężczyzna do którego coś czuła prędzej czy później musiał odejść, umrzeć, albo cokolwiek innego następowało, co sprawiało, że związek był niemożliwy. Było to dla niej bolesne, ale z drugiej strony sprawa wydawała się jasna - najlepiej w ogóle nie wiązać się z nikim i koniec cierpienia. Yuki myślała o tym trochę i doszła do wniosku, że to będzie najlepsze rozwiązanie. Praca to jedyna rzecz jaka zmusi ją do wyjścia z domu, nic więcej. Może nawet zerwie kontakt z Naizenem i Dastanem, w końcu sam syn nie chciał mieć z nią nic wspólnego, a Yuki nie chciała się nikomu narzucać. Jeszcze się zobaczy, na razie nie była w nastroju na pozytywne myślenie.
Nie chciała być jednak w konflikcie z Kyubim. Kochała go kiedyś, teraz... nie weryfikowała swoich uczuć względem niego, wolała tego nie ruszać, ale z pewnością nie chciała zrywać z nim kontaktu, chociażby czasowo, przez wzgląd na córkę, do której chciałaby jakoś dotrzeć. Miała nadzieje, że Kyuko nic nie jest, bo choć nie znała swojej córki, to mimo wszystko się o nią martwiła, typowy odruch macierzyński. Nie wiedziała jeszcze jak się to wszystko ułoży, czy może i Kyuko będzie na nią zła i nie będzie chciała znać swojej matki? Yuki by chyba tego nie przeżyła. Byłaby to dla niej całkowita klęska jako matki w ogóle.
- Byłam...
Powiedziała to cicho i z wyraźnym powątpieniem. Stworzyła iluzję szczęśliwej rodziny i jej się kurczowo trzymała, ale jak każda iluzja i ta w końcu musiała się skończyć. Skończyła i to bardzo brutalnie. I tak była wdzięczna Naizenowi za to, iż całą winę za rozwód wziął na siebie, to naprawdę było niezwykłe z jego strony. Nie chciała jeszcze bardziej otwierać się przed Kyubim, nie chcąc stawiać go w trudnej sytuacji, nie wiedząc nawet jak on sam ułożył sobie życie, czy kogoś ma, czy jest szczęśliwi. Nie wiedziała tego.
A co do samej Kyuko, która siedziała gdzieś w zaspie, śnieg i zimno potrafi doskonale zamaskować wiele zapachów, więc teoretycznie wychłodzone ciało dziewczyny mogło być praktycznie nie do wyczucia, szczególnie gdyby leżała w śniegu już dosyć długo czas. W momencie gdy postanowiła się ujawnić, Yuki aż zaniemówiła, widząc wynurzającą się blondwłosą dziewczynę. Kyuko? Tak! To była ona, w prawdzie wampirzyca widziała ją tylko raz, ale to wystarczyło.
- Kyuko!
Wykrzyknęła i nie zważając na Kyubiego, który najwyraźniej wolał postępować wobec córki surowo, ona sama podbiegła do dziewczyny przyklękając przy niej.
- Dziecko! Co ty tu robisz? Wyglądasz jak siedem nieszczęść!
Nie ma to jak szczerość, ale Yuki naprawdę przejęła się widokiem córki, która siedziała nie wiadomo ile w tym śniegu, która naprawdę wyglądała tragicznie. Widać było po niej, że przez ten czas jak uciekła od ojca radziła sobie na miarę swoich możliwości, czyli beznadziejnie. Przyłożyła dłoń do twarzy dziewczyny, odgarniając jej włosy pozlepiane śnieżnym puchem. Troska o córkę aż się z niej wylewała.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 27, 2012 8:54 pm

Zombie atakujeee… Kto jak kto ale Kyuko idealnie by teraz nadawała do roli takiego umarlaka. Była blada, wychudzona, a jej zaspana mina przypominała zaćpanego truposza na odwyku. Muahaha..szkoda, że mała nie wpadła na ten genialny pomysł wcześniej i nie zaczęła przerażająco jęczeć i wyć, a potem mamrotać zachrypniętym głosem „ zjeeem twój mózg, huehuehue”. No ale dziewoja jest nad przeciętnie szybka i bystra, więc trudno, może kiedyś zrobić papciowi taki numer. Yukyuko będąc teraz w pozycji siedzącej, powoli budziła się z ciężkiego zimowego snu, mrużąc oczka i mlaskając leniwie… gdy nagle odezwał się do niej pewien znany męski głos. Obejrzała się wokoło siebie i oczywiście jak to mała czarująca ślepotka miała w zwyczaju, nie zauważyła papcia, ani swej mamuśki.
- Kuuurrna mać. Głosy słyszę! – tak oto powiedziawszy, podrapała się po swej łepetynie.
- Za dużo cukru, o wiele za dużo.- podsumowała dodatkowo kilkoma uwagami, kiedy to wpadła na genialny pomył odwrócenia się do tyłu. I taaadaaaaa! Mam was ptaszki! Blondi widząc tą jakże romantyczną scenę, aż się nachmurzyła. Tiaaa.. w końcu bądź, co bądź ale diabła prędzej by się spodziewała niż swej kochanej rodziny w pełnym składzie.
- Co to przyjęcie niespodzianka?- wyburczała swym piskliwym głosikiem.
-Jak mnie znaleźliście?? gadajcie! – tak w tym momencie zastanawiała się czy może Kyu kiedyś tam w nocy nie przyczepił jej jakiegoś czipa czy innego dziadostwa.
– Ni ruusszzzzzz mnie kobietooo! – krzyknęła gdy Yuki od razu przybiegła i zaczęła ją na oczach wszystkich obmacywać , a tak dokładniej dotykać jej zacnego czerepu. Kyuko od razu, wręcz machinalnie dosunęła się od niej na przynajmmniej dziesięć metrów robiąc piękny zygzak na świeżej połaci śniegu. Lepiej niż jakiś pług! Normalnie staje się z niej kobieta do zadań specjalnych! Jeszcze trochę a zacznie brakować profesji jakimi mogłaby się zajmować.
Tak, tak, jak mogliście się już domyślić Kyuko nie była taka pierwsza lepsza do wybaczenia ani Yuki, ani Kyubiemu. Cóż ciul z tym że okazała się nie kochanym owocem jakiejś pogmatwanej miłości, jeżeli można by wciąż nazwać to miłością, może bardziej romansem, skokiem w bok, umilaczem monotonnego życia, czy innym huzia na józia i za ojczyznę wybrykiem. Jednak i tak miała do nich dosyć długą listę żali i pretensji.
- Dziękuję tu mi jest lepiej….– odpowiedziała mu tym samym tonem co on jej. Ach jakie to u nich rodzinne. Miłość po prostu wylewa się na wszystkie strony, brakuje tylko latających kucyków pony, i wielkiej tęczy zrobionej z waty cukrowej. Wampirzyca wstała energicznie i zaczęła się otrzepywać ze śniegu.
A co do słowa „przepraszam „ Ekhem…. No więc to słowo nie znajdowało się w słowniku małej. Pewnie się zastanawiacie: „ Ależ dlaczego?! Co za wychowanie! Nie zdzierżę tego! Jak to taka młoda dama a nie potrafi się zachować!” I takie tam straty taty…. No cóż jeżeli Kyubiemu to słowo było obce , to jak Kyuko ma je znać? Przecież ojczulek podjął się zadania wychowania tej blond włosej pannicy, to musiał sobie zdać sprawę, że jeżeli sam nie potrafi używać takich zwrotów to nie powinien wymagać tego od swojej kochanej wredoty.
- Szukam przejścia do Narni. – i potrząsnęła głową by pozbyć się białego puchu.- Siedem czy nie siedem, ja tam nie narzekam….- odpowiedziała nadal naburmuszona.

_________________
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Pią Gru 28, 2012 10:58 am

Kyubi także jakoś nie miał szczęścia do związków, jednak nie załamywał się. Ilekroć sobie obiecywał, że już nigdy więcej z żadną się nie zwiąże, na horyzoncie pojawiała się taka jedna, jadowita żmija, że z kijem nie podchodź. Trzeba sobie umieć radzić, a że Kyubi był jaki był i rzadko dawał się naprawdę poznać, to potem kończyło się tak, a nie inaczej. Możliwe, że Yuki miała ze sobą pewne problemy, dlatego nie potrafiła żyć w związku. Do tego trzeba albo dorosnąć, albo dojrzeć, albo zwyczajnie w świecie poczekać. Bo ileż ona miała lat? Pół wieku? W porównaniu z tym ile wampir jest w stanie przeżyć było to naprawdę wielkie nic! Miała przed sobą bardzo wiele, nie powinna zatem zakładać, że więcej nikogo nie spotka. Choć jeśli będzie chciała żyć w samotni nikt jej tego nie wyperswaduje.
Była szczęśliwa. A więc tak jak się domyślił, była już rozwódką. Umowa została zerwana. Cały ten bajzel, zwykła, beznadziejnie ślepa iluzja zniknęła tak szybko jak się pojawiła, pozostawiając jedynie śmieszne wspomnienia. Kyubi w takiej chwili zwyczajnie w świecie wyłączyłby uczucia, najebał się, zaszył w jakiejś dziurze i klął jak stary szewc na wszystkie kobiety świata.
Zaraz jednak na scenę weszła Kyuko, która naprawdę wyglądała gorzej niż żule spod mojego okna i śmietnika. Dobrze, że chociaż obrabowała kogoś z pieniędzy, więc mogła jakoś doprowadzić się do w miarę normalnego wyglądu. Pewnie Yuki by ją zbeształa za kradzież, ale Kyubi raczej w ogóle by na to nie zareagował, póki jego córka ma się dobrze i wyniosła z tego aktu więcej korzyści.
Zresztą Yuki zaraz do niej doskoczyła, głaskając i przejawiając tak wielką miłość, że zaraz wampir puściłby pawia z tęczy. Nie powinna aż tak się podniecać, bowiem tą drogą nie zyska sobie przychylności córki, która zaraz zareagowała na czyn matki dość wybuchowo. No tak, cały tatusiek, widać że się w niego wrodziła. Pokręcił jedynie głową, zastanawiając się co z tej małej latawicy wyrosło. Nie spuszczał z niej wzroku, nie komentował zachowania dziewczyny w stosunku do matki. Niedługo będzie dorosła, więc sama mogła o sobie decydować.
Szukała Narnii? Gdyby nie sytuacja w jakiej się znaleźli, pewnie wybuchłby ironicznym śmiechem. Jednak nie było tutaj nic zabawnego.
- Jesteś za duża na Narnię. Nie zmieścisz się w szafie, masz tam za dużo łachów.
Wzruszył ramionami, nie ruszając się nawet na krok. W przeciwieństwie do Yuki nie zamierzał wcale pokazywać tego, że się martwił. Już on później wypieści swoją córką za te długie miesiące nieobecności.
- Wróć do domu.
Ta, to była prośba, z nutką rozkazu w głosie. Mogła sobie to nawet potraktować jako przeprosiny. Jeśli dobrze znała ojca, to powinna to tak odebrać. Nie zamierzał jej błagać na kolanach, ale wampirzyca doskonale wiedzieć powinna, że nie powinna zaczynać z własnym ojcem.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Pią Gru 28, 2012 12:38 pm

Zdecydowanie oboje nie potrafili znaleźć szczęścia w związku i najzwyczajniej w świecie albo trafiali na nieodpowiednich partnerów, albo sami przez swój dystans psuli swoje związki. No cóż, Yuki była jeszcze stosunkowo młoda jak na wampira, swoich lat w prawdzie nie liczyła, ale do setki jeszcze jej brakowało trochę, czyli inaczej mówiąc, w stosunku do Kyubiego była prawie że dzieckiem. Wiek jednak nie ma tu nic do znaczenia, choć i tak wampirzyca postanowiła dać sobie czas, odpocząć, odepchnąć od siebie przykre wspomnienia związane z życiem małżeńskim. Związek z Naizenem był jej pierwszym takim poważnym związkiem, wcześniej zazwyczaj do niczego nie dochodziło, nie wychodziło nawet poza fazę miłych pogawędek, bo nawet nie zdążyło wyjść.
Teraz jedynie co mogło jej pomóc przetrwać to miłość do dzieci. Niestety nie bardzo pałały do niej odwzajemnionym uczuciem. Zarówno syn jak i obie córki miały do niej wiele pretensji, częściowo słusznych, ale i wiele bezpodstawnych i niesprawiedliwych. Ale tak to już jest, że między rodzicem a dzieckiem zawsze musi występować jakiś konflikt, niestety w jej przypadku, ten konflikt był aż za duży do ogarnięcia. Miała nadzieje pogodzić się z synem, chciałaby też porozmawiać z Yv i poznać Kyuko. Ta ostatnia akurat się pojawiła i to w taki sposób, że Yuki nie mogła zachować się inaczej, jak tylko do niej podejść. Już wcześniej po słowach Kyubiego zaczęła się martwić o małą, a teraz patrząc na to jak ona wygląda, w jakim jest stanie, po prostu się przeraziła - taki macierzyński odruch. Chciałaby wynagrodzić dziewczynie te lata, które spędziła bez dostępu do matki, ale nie wiedziała jak. Nie wiedziała również co Kyubi jej mówił, gdy mała sie pytała o mamę., bo pytać się musiała.
Dziewczyna jednak nie chciała jej pomocy, wyraźnie dała jej do zrozumienia, że nie chce by Yuki ją dotykała. W takim razie, odtrącona kobieta wstała na równe nogi i już nie próbowała pomagać dziewczynie w pozbieraniu się. Trochę ją to zabolało, ale czego mogła się spodziewać? Może i była matką Kyuko, ale jednocześnie była też dla niej całkiem obcą osobą.
- Ojciec sie martwił o Ciebie... i ja... ja również. Wiem, że to z mojego powodu się z nim pokłóciłaś. Wróć więc do domu jak cie prosi.
Dopowiedziała cicho zaraz po słowach mężczyzny. Stała tak nie wiedząc co ma zrobić, czy podejść do dziewczyny, czy może do Kyubiego. Ta dziewczyna była niemal jak jej własna kopia, nie licząc oczu i charakteru. Nikt widząc je obie nie mógłby wątpić, że są ze sobą spokrewnione, niestety w tym momencie Yuki bardziej niż jak matka, czuła się jak intruz, który nieopacznie wszedł i zniszczył wszystko. Zerknęła na Kyubiego niepewnie, ale zaraz ponownie wróciła wzrokiem na córkę. Doskonale rozumiała, że dziewczyna może czuć się skołowana, w końcu całe jej życie zostało wyrzucone do góry nogami rewelacjami, których się nie spodziewała i spodziewać się nie mogła. Na razie jednak nie próbowała się do niej zbliżać, skoro mała tego nie chciała. Zbytnie napieranie raczej w niczym nie pomoże. Tu trzeba czasu.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Gru 29, 2012 7:18 pm

Jak co z niej wyrosło? Zacna białogłowa oczywiście~~ Buahaha…. To jeszcze nie koniec, bo przecież ta chodząca wredota w sumie ma do pokazania światu o wiele, ale to wiele więcej. Także szykujcie się śmiertelnicy, Kyuko nadchodzi! Także klękajcie narody i błagajcie o litość, o! Jeszcze was wszystkich zaskoczy swoją osobą.
Ach nie wracając już do jej wybuchowego temperamentu napędzanego dodatkowo nie małą dawką cukru, mimo iż po wyglądzie trudno stwierdzić jej zamiłowanie do wszystkiego co posiada ten kryształowy magiczny składnik, to chciałabym jeszcze tylko wspomnieć, że gdyby nie mylący wygląd odziedziczony po Yuki, to z wampirzycy Kyubi malowany. Wszak nie na darmo mówi się, że nie daleko pada jabłko od jabłoni.
- To były moje łachy i szafa. Zapomniałeś już? Wszystko to co dostałam od Ciebie, oddałam.- grzecznie podzieliła się swoimi uwagami.
- Znajdę inne przejście do Narni, a jak po drodze spotkam świętego Mikołaja to może uda mi się mu nastukać za te ostanie prezenty w tamtym roku. Spasiony analfabeta… - dopowiedziała po krótkiej chwili.
Gdy jednak usłyszała mała te dwa słowa zaniemówiła, robiąc trochę zaskoczoną minę. Cóż nastawienie miała iście bojowe, więc była w każdej minucie coraz bardziej przygotowana do odparowywania ostrych jak brzytwa i niemiłych uwag dotyczących jej zachowania. Cóż kiedyś się tym nie przejmowała, nawet przez myśl by jej takie coś nie przeszło, ale kiedy dostała dosyć bolesną reprymendę od ojca, myśli te same jej przychodziły do głowy.
Blondi miała trudny charakter, podobnie jak Kyu, ale jeszcze inną cechą jaka chyba przez ostanie miesiące dawała się wszystkim we znaki, to robienie na przekór wszystkiego, brak zainteresowania zdaniem innych i posiadanie przekonania że jej jestestwo jest najważniejsze. Co jak co ale życie już jej utarło nosa, co prawda nie aż tak mocno, by móc się powiedzieć, że dostała solidne manto w dupsko. Jednak nie zmieniło to jej zbytnio. Wrecz odwrotnie, wyhartowało niczym stal i wzmocniło jej stosunek do świata. Można by rzec pierwsze liźniecie i poznanie co to dorosłość ma już za sobą. Teraz stała jak ten słup lodu i słuchała jak Yuki próbowała przekonać ją do powrotu. Mała, jak już wspomniałam, nie za bardzo liczyła się ze zdaniem matki. Jedyny gest jaki w jej stronę podjęła to to, że pozwoliła wampirzycy skończyć mówić i nie wcięła się w połowie w jej gatkę szmatkę. No można by powiedzieć, że zachowała jakąś tam kulturę. Tiaaaa… dobra do rzeczy.
Po zdaniach Yuki, popatrzyła się ojcu uważnie i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. Wiedziała, że papeć nie będzie skory do ukazywania większej ilości emocji, niż to jest potrzebne, a proszenie, błaganie, wręcz jęczenie żeby dziecko wróciło do swojego rodzinnego gniazdka, to już w ogóle było dla małej totalną abstrakcją. W sumie po takim akcie rozpaczy, jakby jej zafundował, to byłaby jeszcze bardziej podejrzliwa i skora do przyznania, że ktoś musiał mu nieźle wyprać mózg, albo jest jakimś niedorobionym klonem papcia.
Blondi nadaj patrząc się iście poważnym wzrokiem, podeszła trochę bliżej do swego rodziciela. Mała bowiem nie wiedziała co ma w tym momencie dopowiedzieć, bowiem tak naprawdę w głębi swojego serducha, tęskniła za tym casanową, ale nie miała zamiaru teraz mu tego mówić, a tym bardziej na głos na oczach świadków. Poza tym jej kryjówka nie nadawała się zbytnio na zimowe mieszkanko, w szczególności, że wcześniej czy później będzie musiała się przenieść do jakiejś innej , suchszej i mniej rozwalającej się dziury.
-Wrócę z Tobą.- powiedziała powoli, od razu dodając.
-Jak na razie powiedzmy, że do końca zimy… Jeżeli skrzywdzisz mnie jeszcze raz, nawet jeżeli będzie chodziło Ci jedynie i aż po głowię, to obiecuję, że tym razem zniknę i to na zawszę. – powiedziała, a głos wskazywał na to, że nie żartowała. Wszak to niezależna pannica jest o ciężkim charakterku. Może i wygląda mizernie ale za to psychicznie jest twarda niczym skała.

_________________
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Gru 29, 2012 8:31 pm

Kyubiemu może wreszcie uda znaleźć się to szczęście. Oparcie miał jeszcze w zespole, do tego dochodził jego kumpel, a zarazem kuzyn. Na dodatek powróciła do niego siostra i jego siostrzenica wraz z siostrzeńcem. Ba! Nawet stare znajomości z powrotem szykowały się do odnowienia. Nowe interesy i zarabianie pieniędzy. W dodatku wreszcie spotkał się z córką, więc więcej to on już naprawdę nie potrzebował. Można powiedzieć, że obecnie los odpłacił mu się pięknym za nadobne. Tylko nie wiedział jak długo ta sielanka będzie trwać. Los to było bardzo podłe bydle, które pokazuje się tam gdzie chce, robiąc to, co mu się żywnie podoba. Nie wiadomo nawet jak się przed tym wszystkim chronić. Zresztą, Kyubi miał w nosie cały los i życie, zawsze starał się czerpać ze wszystkiego satysfakcję i dobrze się bawić. Miał w nosie jakieś smutki czy radości, póki była wóda, dziwki i narkotyki. Oczywiście mało kto wiedział jaki był naprawdę. Nie wiadomo nawet czy córka zdawała sobie sprawę z tego, jakiego tak naprawdę miała ojca. Przecież pod tą powłoką chodzącej obojętności i kamienności, były jakieś uczucia. Może nie dla wszystkich i nie zbyt silne, ale ważne że jakieś były. Poza tym, ostatnio spadła na niego spora odpowiedzialność, więc to także motywowało go do lepszego działania.
Odwzajemnił chwilowe spojrzenie Yuki, powracając wzrokiem na Kyuko, słuchając słów szlachetnej. Nie do końca była to wina blondynki, ale nie komentował. Nie chciał znów otwierać starych ran, rozdrapywać ich i czekać, aż córka po raz drugi ucieknie z domu, znikając z jego życia. Była dla niego bardzo ważną kobietą w życiu. Tak ważną, że nie mógłby nigdy pozwolić, aby odeszła. Nie ona. Każda inna, ale nie Yukyuko. Ot, taki silniejszy instynkt ojcowski, pomieszany z instynktem Casanovy.
Spiorunował spojrzeniem młodszą wampirzycę za odpyskowanie się. Jeszcze trochę, a nerwy wampira znów puszczą i przestanie być cierpliwy. A wiadomo, że kiedy Kyubi się wkurwiał to było znacznie gorzej, musiał postawić na swoim i mieć ostatnie zdanie, o czym ostatnio sama się przekonała.
- Kupię Ci rózgę w następnym roku. Będziesz mogła bić swoich sługusów.
Stwierdził z niesmakiem, komentując słowa odnośnie Świętego Mikołaja. Wszak to Kyubi pewnie wybierał dla córki prezent i jak widać, nie trafił. No cóż, czasami się zdarza, że nie umiał zadowolić kobiety, mimo bycia Casanovą!
Owszem, nie będzie jej błagał to powrotu, skomląc na kolanach niczym szczeniak. Może jeszcze miał zamerdać ogonkiem? Niestety, ale nie z nim takie numery. I nie chodziło tutaj o żadną dumę, a raczej o fakt, że ciężko u niego z okazywaniem jakichkolwiek uczuć, o czym Kyuko na pewno już wiedziała.
Wreszcie do niego podeszła, więc Kyubi także się ruszył w jej stronę. Dawno jej nie widział. A to, co sobie pomyślała... o tęsknocie, wampir od razu lekko się uśmiechnął. Było to tak chwilowe, że niemalże niedostrzegalne.
- Wiem, ja też.
Puściła do córki perskie oczko. Już ona wiedziała do czego to się tyczyło. Zaraz też ją objął, mocno do siebie przytulając. Gładził jej długie, złociste włosy, wdychając ich, lekko zimowy, zapach. Złożył krótki pocałunek na czole blondynki, nie puszczając jej z objęć.
- Zostań na dłużej.
Mówił cichym, głębokim tonem, jakby wyznawał swojej kochance miłość, a nie prosił córkę o to, aby z nim została. Nie obiecał jednak Kyuko, że jej nie zrani. Był jedynie mężczyzną, popełniał błędy i często ranił nieświadomie. Jednak córka znaczyła dla niego znacznie więcej, niż sam był gotowy to przed sobą przyznać. Kątek oka spojrzał na Yuki, posyłając jej przelotny uśmiech. Może dziękował, że wydała ją na świat? A kto wie, co zrodziło się w głowie tego zboczeńca.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Gru 29, 2012 8:58 pm

Raz na wozie, raz pod wozem. Obecnie Yuki znajdowała się pod wozem i nie wiadomo jak długo będzie trwał ten stan, a zważywszy na jej dość kruche zdrowie psychiczne. Musiała to jakoś przetrwać, a wiadomo, że łatwo być nie może i pewnie przez jakiś okres czasu będzie się jeszcze męczyła sama ze sobą. Miała już jednak pewne doświadczenie i znacznie lepiej przychodziło jej chowanie w sobie tego co czuła i nieuzewnętrznianiu się z tym co ją boli. Jedynie czego pragnęła to dobra tych, których kochała i dlatego nie wtrącała się w życie swoich dzieci, skoro te tego nie chciały, gdyby jednak któreś z nich przyszło do niej z chęcią rozmowy, albo chciałoby pomocy nie odmówiłaby nigdy. Podobnie było teraz, Kyuka dała jej jasno do zrozumienia, że nie życzy sobie uwagi ze strony matki, która naprawdę była szczęśliwa, iż wreszcie mogła ją poznać. Gdyby wiedziała wcześniej o jej narodzinach, wszystko wyglądałoby pewnie zupełnie inaczej. Być może Kyuko nie byłaby tak bardzo do niej zdystansowana.
W gruncie rzeczy to Kyubi oszukał je obie, ją, że urodziła martwe dziecko, a Kyuko oszukał ukrywając prawdę o jej matce. Obie były poszkodowane, ale jak widać bardziej niż do ojca więcej pretensji dziewczyna miała do matki. Nie zamierzała tego oceniać, ale miała nadzieje, że ta sytuacja szybko się zmieni, a jeżeli nie... trudno, niewiele to w sumie zmieni w jej dotychczasowym życiu. Nie podchodziła do córki, stała w miejscu obserwując ją i jej słuchając. dziewczyna miała ostry charakter, zupełnie jak jej ojciec, sama Yuki była zbyt miękka, zbyt słaba. Powiedziała już swoje, a Kyuko, dała się namówić i wrócić do ojca. Yuki uśmiechnęła się lekko, ponieważ również podobnie jak Kyubi poczuła ulgę, że jej dziecko nie będzie się szlajało nie wiadomo gdzie. Może to też być szansą na nawiązanie dialogu i może zacieśnienie więzów między nimi.
Obserwowała zachowanie dziewczyny już nic nie mówiąc. Podeszła do ojca, podobnie jak on podszedł do niej. Kyubi nigdy nie był zbyt wylewny w okazywaniu uczuć, ona sama nawet nie pamięta, by względem niej jakiekolwiek okazywał, gdy jeszcze coś ich tam łączyło. Teraz zresztą nie miało to znaczenia. Czuła się obco. Odwróciła wzrok w inną stronę.
- Cieszę się, że się odnalazłaś.
Poderwała głowę w ich stronę. w jej umyśle kłębiła się masa różnych myśli. Ciągnęło ją do tej dwójki, ale z drugiej strony czuła, że tam nie pasuje. Kyuko była jej córką, ale jednocześnie jakby nie jej. Kyubi był ojcem jej dziecka, ale jednak nie łączyło ją z nim nic. Zawahała się, ale nie ruszyła w miejsca, jedynie lekko się uśmiechając, a w jej oczach widać było radosne iskierki, bo jakby nie było, widok ojca i córki obejmujących się, było czymś niezwykłym, nawet jeżeli nadal zachowywali miedzy sobą dystans.
- Mam nadzieje, że będę mogła cię teraz lepiej poznać Kyuko. Jestem twoją matką, chce cię poznać.
Słowa te skierowała oczywiście do młodej wampirzycy, mając nadzieje, że dziewczyna nie odtrąci jej dłoni, nie odtrąci jej samej. Stąd w jej oczach tyle miłości było widać. była niemal jak uskrzydlona, choć były to marne skrzydła, łatwe do ścięcia.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Gru 29, 2012 10:49 pm

Oj boziu, boziu, boziu co za miłość się przelewa w tych postach. Normalnie od dawien dawna Kyuko nie miała milszej sytuacji niż teraz. Aż serducho jej zmiękło. Baaa.. roztopiło się jak bałwan przy dodatnich temperaturach. Nawet poczuła się trochę szorstka dla swojego papcia, bo w sumie tak naprawdę nie wiedziała co czuł kiedy ona uciekła z domu. Rację musiała przyznać, że nad uczuciami jakie miotały Kyubiego podczas rozłąki nie zastanawiała się. Może dopiero teraz zdaje sobie sprawę, że minął jednak spory kawał czasu i każde z nich po cichu tęskniło, ale jak już było wspomniane los chciał by dopiero teraz te dwa uparciuchy wróciły do siebie.
Nawet nie wiecie jak się miło poczuła ta blondi, kiedy z miny ojca mogła wyczytać, albo przynajmniej wyczuć po zachowaniu, że jest się tą jedyną kobietą dla której jest się w stanie zrobić wszystko. Ile piórek przybywa. Od razu można byłoby dzięki nim gdzieś odlecieć.
Kyuko na temat rózgi nie miała ochoty nic więcej mówić, a jedynie w teatralny sposób pokazać język. Jednak pohamowała się. Oj na temat prezentów to oni sobie jeszcze pogadają, ale w cieplejszym, milszym i z pewnością suchszym miejscu. Ona już wyszkoli tego swojego mikołaja…. No albo przynajmniej napisze mu jakieś wskazówki, huehuehue~~
Wracając do tej naszej małej sielanki. … Awwww czyż to nie słodkie? Na serio. Może i się powtarzam ale popaczcie na te dwie dwukolorowe małpki. Kyuko jednak na samym początku nie rzuciła się na tatuśka, i nie zawisła mu na szyi, szlochając jak bóbr i smarkając na wszystkie strony. Przypominała raczej taką wystraszoną osóbkę, której oczy wielkości denek od szampana, zrobiły się jeszcze większe kiedy to Kyu odpowiedział jej na jej myśl a potem przytulił. Dopiero po dwóch minutach kiedy to tak naprawdę dotarło do niej co się w około niej dzieje, kiedy znów poczuła dotyk jego skóry, zapach jego perfum i pocałunek na jej czole, zdała sobie sprawę, że cholernie jej go brakowało . A może i ciutkę mocniej.
Na prośbę ojca nie odpowiedziała. Nie chciała obiecywać, nie chciała odmawiać, nie myślała o tym. Robienie kolejnych złudnych nadziei a potem, po raz kolejny przeżywanie wszystkiego od nowa. Znajdując się teraz w objęciach ojca, myśl o opuszczeniu go wraz ze złym humorkiem, odpłynęła. A co będzie dalej zobaczy się dalej. Yukyuko objęła ojca w pasie, i przytuliła go mocniej.
Nie trwało to długo, bo do jej uszu dobiegł kobiecy głos Yuki. Mała odwróciła głowę w stronę kobiety. Nie była przygotowana na to, że będzie jeszcze musiała poradzić sobie z tą sprawą. Czuła się trochu jakby miała piec dwie pieczenie na jednym ogniu. Jak się godzić to z rozmachem a jak kłócić to na całego tak by każdy słyszał. Ot! W sumie ziarenko prawdy w tym jest.
-Urodziłaś mnie to prawda, ale moją mamą nie jesteś. – powiedziała. – Nie znam Cię. Pogodzić z tym się nie pogodzę… przynajmniej nie teraz. Może kiedyś jak Cię bardziej poznam. – odpowiedziała. Nie chciała Yuki spisywać na straty jednak nie potrafiła być neutralna, lub przyjąć ją z otwartymi ramionami i mówić, że nic się nie stało. To nie byłoby w stylu Kyuko. Więc teraz wszystko zależy od Yuki, i od tego jak im się te relacje ułożą. Chociaż trzeba od razu przyjąć, że lekko i przyjemnie nie będzie, bo Kyuko nie miała łatwego charakterku, ale to już zauważyliście.

_________________
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Gru 30, 2012 10:19 am

Kyubi sam nie wiedział, co zrobić z tym problemem. Gdyby Yuki powiedział, że z córką wszystko w porządku, nie licząc faktu, że jest ich wpadką, Naizen mógłby dowiedzieć się o tym w bardzo prosty sposób. Albo Yuki sama nie wytrzymałaby owego napięcia, a przecież była słaba psychicznie, i nie umiałaby go dalej okłamywać i cały sekret poszedłby się jebać. A wówczas ani Yuki nie byłaby bezpieczna, bo siedziałyby jej na ogonie dwa rody, ale także Kyubi i sama Yukyuko. Więc nie powinna być na tyle samolubna, aby myśleć jedynie o tym, że przez ten fakt została wielce zraniona. Kyubi musiał działać szybko i to było jedyne, możliwe na tamten czas rozwiązanie. Dzięki temu, cała trójka mogła wieść swoje życie, nie martwiąc się o to, że jakieś rozszalałe, szlachetne rody skopią im dupska za mały, krótkotrwały romans, na który zresztą Yuki dostała zgodę. Kyubi wcale nie żałował takiej podjętej decyzji, nawet jeśli Yuki przez niego cierpiała, to jego córka nie musiała znosić upokorzenia. Musiał i chciał ją chronić za wszelką cenę, nawet jeśli inne osoby będą musiały przy tym cierpieć. Kyubi był przecież samolubem i zimnym draniem, czyż nie?
Jak na tę dwójkę, która częściej darła koty niż okazywała sobie jakieś uczucia, całkiem dobrze im szło. Już po kilku minutach poczuł jak mocniej się do niego przytuliła, więc zaczął jedynie gładzić czubek głowy Kyuko, delektując się niemalże każdą sekundą. Wreszcie do niego wróciła, wreszcie była jego i wreszcie mógł ją znów mieć. Tę, która od samego początku jako jedyna na niego zasługiwała, posiadaczka cząstki niego samego.
Ona także nie odpowiedziała na jego cichą prośbę. Znali już na tyle swoje charaktery, aby wiedzieć, że nawet by maksymalnych staraniach się, zawsze może pójść coś nie tak, zawsze mogą coś zniszczyć i to bardzo łatwo. Zresztą nie potrzebowali niczego więcej, niż zaspokojenia tej kilkumiesięcznej nieobecności. Cała reszta nie miała znaczenia, bowiem nauczyli się żyć chwilą, dniem, a nie gdybaniem i myśleniem nad przyszłością.
- Dajcie sobie trochę czasu.
Skierował te słowa do obu kobiet, wciąż nie puszczając Kyuko z uścisku. Nie zmusi Kyuko do poznania, zaprzyjaźnienia się czy też nawet do pokochania matki. Nie był w stanie kierować czyimiś uczuciami, zresztą nawet nie chciałby tego. Byłoby to sztuczne i nieprawdziwe, kolejna iluzja. Temu nie zamierzał się wtrącać w sprawy dwóch blondynek. Niech same to między sobą załatwią. I oczywiście, Kyubi nie odda Kyuko tak łatwo, oj nie.
- Chcesz już wracać do domu? Pewnie jesteś głodna.
Sprzedał jej pstryczka w czoło, puszczając wreszcie dziewczynę. Sięgnął do kieszeni po paczkę fajek, wyciągając z niej jednego papierosa. Musiał zapalić, odstresować się. Ot, taki paskudny nałóg. Zaraz go podpalił zaciągając się mocno, by wypuścić po chwili dym tytoniowy. Od razu lepiej. Zrobiło mu się trochę słabo po takiej dawce słodyczy, jednak nie narzekał dopóki to była Yukyuko.

_________________
Powrót do góry Go down
 
Kryształowe jeziorko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 10Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Kryształowe jeziorko
» Mag kryształu
» Las Kryształowej Pieśni
» Księżycowe Jeziorko
» Kryształy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: