IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyWto Paź 23, 2012 7:41 pm

Znajduje się ono na najwyższym piętrze budynku. Najbardziej strzeżone oraz ubezpieczone pomieszczenie, bowiem tutaj zasiada burmistrz. Szyby od zewnątrz przyciemnione, kuloodporne. Lecz, brak kamer. Za drzwiami stoi zawsze ochrona, gotowa na poświęcenie życia za dyktatorskiego burmistrza. Jednak odnośnie samego wnętrza biura. Pomijając szczegóły zabezpieczeń, pokój jest przytulny, mimo iż jest również utrzymany w ciemnych kolorach. Pod ścianą stoi czarna kanapa, a przy niej dwa fotele i mały stolik - kącik wypoczynkowy. Nie mogło braknąć barku z wielką ilością alkoholi oraz wbudowanej lodóweczki na worki z krwią. Co do podstawowych mebli, pomijając przeróżne szafki, komody, stoi potężne biurko! Na nim nowoczesny komputer, telefony i inne pierdoły zupełnie zbyteczne, za biurkiem skórzane, obrotowe krzesło. A i blisko ekspres do kawy. Bardzo przydatny przedmiot. Dodam iż przed biurkiem stoją dwa krzesła. Podłoga wyścielana jest czarną wykładziną.
W rogu dwie wysokie, zielone rośliny. Dla urozmaicenia wyglądu gabinetu. Na razie tyle.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyCzw Lis 15, 2012 7:48 pm

Chwila i już znalazł się w Ratuszu. Jako SZEF Samuru nie musiał tłumaczyć się z tego kim jest, skinieniem głowy witali szlachetnego Hiro, jaki to przechodził obok pracowników. Białowłosy jedynie uśmiechał się, kierując niemal od razu do windy. Został zaprowadzony przez sekretarkę do gabinetu burmistrza. Jak tylko wszedł do niego, rozejrzał się badawczym okiem po pomieszczeniu. Dawni tutaj nie był, a sterta papierów jaka zagościła na biurku Samura wyglądała zniechęcająco. Podszedł do nich, chwytając pierwszą teczkę. Otworzył i cóż... Sprawy miasta. bezpieczeństwo, imprezy. Szykował się festyn w wesołym miasteczku. I Bardzo dobrze, ludziom należy się chwila rozrywki od ciągłej pracy. Następnie to dofinansowanie szkól. Pokręcił głową z delikatnym uśmiechem, a na widok dokumentu z pomocą dla Domu dziecka zaniemówił. Nie, Samuru nie jest dobrym samarytaninem, na pewno nie pomoże biednym dzieciom. Sam wiele przeżył, choć wcale go nie tłumaczy z braku chęci do udzielenia drobnej pomocy.
Oparł się zadkiem o blat biurka, wzywając kogoś z pracowników, dokładniej Morgane. Ona ma łeb na karku i nie ucieka od pracy, jak Samuś. Chociaż ten także pewnej chwili miał okropne urwanie głowy i nie spał w ogóle, zatem Włoch go poniekąd rozumiał. Sam przecież nie jest kimś... zwykłym. Ba, to szef Mafii Włoskiej, gracującej na całym świecie!
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 942


Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyPią Lis 16, 2012 6:43 pm

Morgana zajęta była swoimi sprawami, które zlecił jej burmistrz. Wiadomo, że jeśli on bierze wolne, to na głowie Morgany znajduje się nagle dwa razy więcej rzeczy niż zwykle. Czasami zwyczajnie nie nadążała z całą robotą. Sama zaś rzadko brała wolne czy urlop, praktycznie nie znając takiego słowa. Lubiła swoją pracę, nie narzekała w ogóle. Gdyby było inaczej, nie byłaby prawą ręką Samuru, a także pomocnicą i pracownicą Hiro.
Właśnie tkwiła na zebraniu samorządu, kiedy dostała wiadomość, że Hiro ją wzywa. Musiała grzecznie przeprosić swoich pracowników ratusza i ich opuścić, aby udać się do gabinetu burmistrza, gdzie czekał na nią Hiro i stos papierzysk, którymi nie zdążyła się jeszcze zająć. Miała jedynie nadzieję, że białowłosy to zrozumie, wszak wampirzyca naprawdę miała urawnie głowy i nie potrafiła zając się wszystkimi rzeczami naraz.
Zapukała więc krótko do drzwi gabinetu, obwieszczając tym samym swoje przybycie. Po chwili weszła, jeśli usłyszała zgodę. Następnie spojrzała na szlachetnego, któremu się ukłoniła i na stos papierzysk.
- Proszę wybaczyć, nie zdążyłam się nimi zająć. Mam sporo na głowie...
Wolała się wytłumaczyć, niż mieć potem nieprzyjemności z tym związane. Choć i tak najbardziej to się bała Samuru. Przecież już się na nią rzucił, omal nie pozbawiając ją życia.
Podeszła do barku i zrobiła dwa drinki. Jednego podała Hiro, a drugiego wzięła dla siebie. Uznała, że chwilka relaksu dobrze jej zrobi.
Morgana załatwiła, co miała załatwić, po czym opuściła gabinet i ratusz.

[zt]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Cz6mbzo


Ostatnio zmieniony przez Hachiko dnia Nie Sty 20, 2013 11:45 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyWto Lis 20, 2012 10:09 pm

Sam Białowłosy niebawem kończy urlop, będąc zmuszonym zająć się wreszcie interesami jakie prowadzi. Handel żywym towarem, narkotyki i inne brudne sprawy, które nie mogą ujrzeć światła dziennego. Musi także odwiedzić swoje kasyna lub burdele, jakie są rozsiane po najbogatszych państwach. W ogóle dorwanie samych grubych ryb leży w łapach Głowy mafii i jego pomocników, liczył najbardziej na Samuru. Ale czym on się teraz zajmuje prócz prowadzenia małej zabawy w burmistrza?
No właśnie nie miał pojęcia! Chciałby porozmawiać z tym narwanym młodzieńcem, ale w chwili obecnej nie ma jak. Może Morgana przedstawi mu chociaż jego plany odnoszące się do panowania nad miastem? I właśnie kiedy zawitała, szlachetny uśmiechnął się na jej widok. Odłożył teczkę na bok, biorąc kolejny papier. Samuru otworzył burdel z uroczą nazwą Katedra Mokrej Elżbiety. No, no. Kolejne zyski ma w głowie.
- Nie tłumacz się, Morgano. Wiem że masz dużo pracy.
Jak zwykle pełen wyrozumiałości dla podwładnych. O tak, taki typowy tatuś dla swoich. A może szpanersko brzmiący Ojciec chrzestny? Kto wie, kto wie.
- Oświata planuje zamach na Ratusz. Sprowadzę swoich niektórych ludzi oraz Szarą policję. Powinniśmy trzymać krótko tutejszą władzę. Mam nadzieję że także państwowe wojsko wpadło pod łapy Samuru.
I tutaj popatrzył pytająco na wampirzycę, podającą mu szklaneczkę z alkoholem. Nie pił, odstawił na bok, chcąc mieć trzeźwy umysł do rozmowy.

Niestety dostał wiadomość na telefon od Hach. Przeprosił Morgane, by opuścić cały Ratusz.

ZT
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 942


Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyWto Sty 01, 2013 3:42 pm

Hachiko wysłała do gabinetu burmistrza, coś w rodzaju listu poleconego. Dostarczony został przez jedną z jej służek i zapewne później trafił na wielki stos innych papierzysk. Biała koperta, zapieczętowana, podpisana i opisana, zawierała krótki liścik, napisany starannym, kobiecym pismem i podarte papiery rozwodowe, które wcześniej Yuu przyniosła dla Testamenta.

Kod:
Samuru, miałabym prośbę. Zajmiesz się papierami rozwodowymi swojego ojca z niejaką Yuu Kuroiaishita? Byłabym wdzięczna, wszak wystarczy mu tylko jedna żona.
Hachiko.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyWto Sty 01, 2013 11:14 pm

Ucieczka z zamku była najlepszym wyjściem z tego całego nieporozumienia nazwanego kolacją rodzinną. Szlachetny uciekł od Sophie, zamawiając sobie taksówkę pod sam Ratusz. Taksówkarz nie wnikał kogo wozi, grunt iż dostał kasę! oczywiście Sam poskąpił, zabierając resztę, hoh.
W każdym bądź razie znalazł się wreszcie w swoim małym świecie. Przywitano jak zwykle burmistrza, który to udał się niemal pędem do swojego gabinetu. A tam? Papiery! Pokręcił oczy, ściągając marynarkę. Zawiesił ją na wieszaku, po czym zasiadł na krześle. Nie włączał laptopów, automatycznej sekretarki, nic z tych rzeczy. Wziął się wreszcie za makulaturę. Różne pierdoły: zgody na podjęcie działalności, zaproszenia, spotkania itp. Aż wreszcie list od Hachiko, a tam... papiery o rozwód ojca z Yuu. Ach, więc jednak taki psikus.
Powiadomił swojego sługę Fabio, który to częściej macza łapki w sprawach urzędowych, nakazując mu załatwienia tej sprawy. Do końca tygodnia powinni rozprawić się z tym nieistniejącym już w praktyce małżeństwem.
Co dalej? Oświata! Niebawem wyśle ludzi, aby przyjrzeli się nowo "zakupionej" ziemi, następnie przejdzie się do Akademii Cross, ona także ma zostać pod władzą szlachetnego. Ot, dla pewności. Wiadomo kim jest jej dyrektor. Dlatego też takich typów jak Kaien trzeba mieć na oku, tuż to ma dobre stosunki z dowódcą Oświaty Łowieckiej.
Jak tylko uporał się z połową dokumentów, postanowił sobie odsapnąć. Dokładniej co zrobił? Dał żyć automatycznej sekretarce. Rozwalił się w fotelu, wsłuchując w nagrane rozmowy. Ach, rozkosz dla jego wampirzego ucha.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyWto Sty 08, 2013 9:46 pm

Kaien Cross został zaprowadzony do Gabinetu burmistrza. Szlachetny czekał na niego, z kubkiem kawy w łapie, wypełnioną popielniczką i smrodem tytoniu. Lenistwo nie pozwalało mu wstać z fotela i otworzyć okno, a nawet wykorzystać pilota do automatycznego otwierania. Siedział zakopany w tonie papierzysk, działającym laptopie i zrzuconą na podłogę automatyczną sekretarką. Była nieco stopiona... Najwidoczniej burmistrz przez wszystkie zaległe obowiązki nieco się rozzłościł. Na widok dyrektora Akademii zmarszczył brwi.
- Nie oczekuję od Ciebie wybaczenia za ten bałagan, bo to moje biuro i nawet jeśli założę w nim hodowlę świń. Ty nie masz w tej kwestii nic do powiedzenia. Rozumiemy się?
Co za miłe powitanie. Zaciągnął się papierosem, zgniatając go o blat biurka. Zakupi się nowe, ileż to roboty. Zrobił łyk kawy, a kubkiem nieco mocniej uderzył. Nerwowy dość ostatnio, a ile spędził godzin nad swoją pracą? Może z jakieś dziesięć? Albo i więcej! Mimo wszystko był głodny oraz zmęczony, jednak nie da po sobie tego poznać.
- Dobrze, że przyszedłeś Cross. Także mam sprawę.
Przerwał, oczekując jakiś słów od gościa. Niech się streszcza, póki burmistrzowi chce się słuchać i ma cierpliwość do otoczenia, inaczej zaś coś stopnieje. I kto wie czy nie będzie to Kaien.
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
Kaien Cross

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 340


Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyWto Sty 08, 2013 11:54 pm

Kaien został zaprowadzono prosto do gabinetu burmistrza. Wpuszczony do środka, oczywiście dostrzegł ten cały bałagan zapracowanego... wampira. A może ten bałagan jest na pokaz? Kaiena to nie interesowało. Wysłuchał cierpliwie Samuru i nawet nie zamierzał mu odpowiadać na pytanie. Nie przyszedł tu komentować jego burdel. Miał ważniejszą sprawę do omówienia.
- Jakim prawem przemieniasz uczniów mojej Akademii? - Rzucił proste i sensowne pytanie w jego stronę, oczekując odpowiedzi. Nie był pewny ile to uczennic stało się ofiarami tego wampira, ale zadał pytanie ogólnie. Chciał znać ku temu powód.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptySro Sty 09, 2013 10:06 pm

No proszę, padło najbardziej oczekiwane pytanie. Zatem Santia wykonała zadanie. Szlachetny nie uśmiechał się, ani nic. Kamienny wyraz twarzy nie został naznaczony żadną zmarszczką. Gładka skóra jak na pupci niemowlaka! Rozsiadł się wygodniej na fotelu, wpatrując w milczeniu w przybyłego. Co odpowiedzieć? Ha, kłamstwo! Samur jest w te klocki bardzo dobry.
- Same się ludki pchają. Wiesz, szpan. Zostańmy sługami burmistrza.
Odpowiedział chłodno, beznamiętnie i w ogóle ciężko wyczuć że to było najczystsze kłamstwo. Upił łyk kawy, powracając wzrokiem na postać Cross;a. Co jeszcze chce mu powiedzieć? Nieważne.
- Teraz mój interes.
Rozpoczął, chrząknąwszy. Wreszcie na jego białym licu zagościł podstępny uśmiech. Coś knuł, wiadome. Jak zawsze, ach. Odnalazł gazetę z pod stery papierów. Przeleciał wzrokiem po artykułach, doszukując się o poszukiwaniu ojca. Co najlepsze, odnalazł także o zamknięciu Oświaty. Marcus nieźle gra, na pewno kryło się pod tym jakieś przeszkadzające dno. Ale dobrze, szlachetny lubi zabawy.
- Oświata upada, widziałeś? Chyba nie chcesz aby i Twoja Akademia dołączyła do niej. Dlatego...
Przerwał, odkładając gazetę. Wstał z krzesła, wymijając biurko. Podszedł do okna, które wreszcie otworzył. Świeże, mroźne powietrze od razu zrobiło porządek ze smrodem tytoniowym. Kontynuował.
- Zostanę drugim dyrektorem. W taki sposób ocalisz nie tylko siebie ale i wszystkich uczniów. Bo wiesz, że i nawet wampiry giną od ognia? Ach, a może i od wybuchu bomby?
Groźba? O tak. Szlachetny wiedział co mówi. Mógł zniszczyć akademię razem z nimi wszystkimi, on jako burmistrz umyje od tego ręce, zganiając na jakiś terrorystów. Mało to takich po świecie chodzi, którzy z głupiej przyczyny zabijają dziesiątku ludzi? teraz czekał na jakiekolwiek słowa Kaiena, zakładał iż one nie będą pozytywne ani zadowalające. Wiadomo czemu... Szlachetny zaś coś knuje.
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
Kaien Cross

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 340


Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptySro Sty 09, 2013 10:51 pm

Kaien wyczuł owe kłamstwo w słowach szlachetnego. W oczach Santii dostrzegał strach. Została najprawdopodobniej zmuszona do przemiany a tego nie chciała. Tym razem zdobycie krwi tego wampira nie będzie łatwe. A może i będzie? Lecz nie w tym miejscu. Sam jeden nie podoła jego ochronie, którą najprawdopodobniej Burmistrz wezwie do gabinetu.
Nie odpowiedział, bo by chyba nie zdążył, skoro Samuru dodał zaraz iż teraz przedstawi swój interes. Zatem Cross postanowił wysłuchać jego "interesu".
Drugi dyrektor? Nie ma czegoś takiego w jego Akademii. Zmarszczył brwi i było można dostrzec, że nie zamierza się na takie coś zgadzać.
- W mojej Akademii nie ma statusu drugiego Dyrektora. Ocalę Akademię? Z Twoją pomocą wątpię. Twoja chiwość i pycha szerzy się na kilometry. Pragnienie większej władzy kiedyś Ci zgubi i zniszczy.
Groźba na Kaiena nie podziałała. Nie da się tak łatwo zastraszyć. Domyślając się planów Samuru, zdąży jeszcze wrócić i coś zrobić z Akademią. Nawet wiedział co. Nie zdradzi tych planów. Jeżeli chce zabijać wampiry, proszę bardzo. Rada zwróci na jego czyn uwagę i sam zostanie wrogiem swojej rasy. Niech lepiej uważa na to co robi.
- Zakładam więc, że nie porozumiemy się. A Twoją krew, zdobędę prędzej czy później. - Nie dyskutował więcej z Samuru. Odwrócił się i ruszył w stronę wyjścia. O sprawie z Oświatą nie wspominał, nawet po pokazaniu przez Kuroiaishitę owego artykułu. Jakby ta informacja go nie ruszyła. Ufał najwidoczniej Marcusowi, skoro powierzył mu to całe Stowarzyszenie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyPią Sty 11, 2013 10:37 am

Twardziel z tego Cross'a. Szlachetny nie znosił kiedy mu się odmawia, zwłaszcza gdy chodziło o jego interesy. Nie okazywał gniewu, silna wola i umiejętność panowania Samuru wyćwiczył do perfekcji. Bezwyrazowa twarz z wiercąbym spojrzeniem. Kaien nie wie co czyni. Czy on wie do czego zdolny jest ten wampir?
- Zostanę dyrektorem czy tego chcesz czy nie. Opanowałem główną siedzibe Oświaty, więc z Tobą sobie poradzę o wiele łatwiej.
Pewność siebie nie odchodziła od szlachetnego. Cross był jednym z najlepszych łowców, a teraz pragnął pokoju między obiema rasami.
Szlachetny na następne słowa mu nid odpowiedział. Za to wyminął po, blokując wyjście. Oparł się o drzwi i stanął niemal twarzą w twarz z dyrektorem Akademii.
- Marzysz o pokoju? Wiesz, że mogę Ci w tym pomóc.
Kusił jak Szatan. Pełne chłodu gadzie oczy, ani razu nie mrugnęły. Czarnowłosy nie odpuści mu tak łatwo, ale jak teraz Cross uprze się na swoim, wprowadzi do miasta piekło z dedykacją specjalnie dla niego, do tego wprowadzi w życie społeczne plotkę, niszczącą akademie. A co do kary od innych wampirów, Samuru się ich nie obawia. Po trupach osiągnie swój cel.
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
Kaien Cross

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 340


Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyPią Sty 11, 2013 1:56 pm

Czyżby Samuru za wszelką cenę chciał przejąć Akademię Cross dla siebie? Teraz żadnego zysku z niej nie otrzyma. Są wakacje, więc ona nie funkcjonuje obecnie. Nauczyciele są na wakacjach tak samo jak uczniowie. Jedynie garstka ich pozostała, która ma za daleko do domu, albo go nie ma wcale. I jedynym miejscem gdzie mogą mieszkać, są właśnie akademiki.
Kaien nie odpowiedział szlachetnemu, ale za to musiał przystanąć, ponieważ droga do wyjścia została mu zablokowana. Stuknął w podłogę owiniętą w materiał kataną, niczym drewnianą laską, trzymając za koniec jej rękojeści.
- Marzenia o pokoju zostały rozchwiane przez Twoje rządy. Nie skorzystam w żaden sposób z Twojej oferty. Stanowiska dyrektora, nie dostaniesz. Zabieranie sobie siłą wszystkie stołki, nie sprawi że osiągniesz swój najwyższy cel. Ludzie zaczną domagać się Twojej dymisji. Znasz legendy z dawnych czasów, kiedy to ludzkie społeczeństwo wytępiło waszą rasę? Sytuacja może się powtórzyć. Działając na takich zasadach, Ty się po prostu boisz.
Postraszył go? Nie dbał o to. Wskazał mu tylko jego słabości. Samuru się boi. Kaien o tym wiedział. Każdy wampir odczuwa swojego rodzaju strach przed rasą ludzką, ale tego nie okazują. Ludzie mają w sobie tyle siły, że potrafią wytępić krwiopijców. Tak, jak było w dawnych czasach. Choćby średniowiecze? Gdzieś tak w tej epoce. Teraz Cross czekał aż wampir go przepuści. Nie nastraszy go. Kaien nie ma rodziny, więc nawet pod tym względem nie zmięknie jak Marcus. Nie podejmował rozmowy na temat Oświaty. Nie w jej sprawie przyszedł, tylko swoich uczniów. I przekonał się, że ten szlachetny to nadal dziecko. Dziecko, które dostało zabawki i stołek, ale nie potrafi nim odpowiednio kierować.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptySob Sty 12, 2013 1:58 pm

Jak widać niełatwo dogadać się z tym typem. Szlachetny milczał, stojąc nadal pod drzwiami. Mina wampira przybrała oburzony wyraz, a trzeba zdradzić że bardzo rzadko okazuje takie emocje. Jak widać Cross ruszył wnętrzem wampira, ale czy on wie jak tego nie lubi?
O tak. Straszyć Samuru. Przyglądał się, zaciskając pięści. Kaien umiał podchodzić do wampirów, nawet teraz Samuru stał jak słupek, szukając kolejnych przekrętow. I co szkodzi, że szkoła ma przerwę? Miał inne cele.
Wreszcie uśmiechnął się iście jadowicie. Samuru ciągnął dyskusji z dyrektorem, jedynie rzucił krótkim zdaniem.
- Teraz nie mam ochoty rozmawiać.
O tak. Szlachetny wyminął dyrektora jakby nigdy nic. Zachował zimną krew w tej chwili, jednak kiedy stanął przy biurku, wydobył szybko broń z pod sterty papierów. Odbezpieczył i wymierzył w gościa. Stali nieco dalej od siebie, dlatego trzeba podejść do Samcia aby go zdzielić. Czy Kaien się zorientuje? Jeśli nie - oberwie jedną kulą. Samuru nienawidzi kiedy ktoś ma skłonności do postawienia go w tak niezręcznej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
Kaien Cross

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 340


Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptySob Sty 12, 2013 2:35 pm

Najwidoczniej Cross nie pomylił się w swoich słowach, kierując je bez wahania w stronę Samuru. Chłopak jest młody, ale mało wie o byciu władcą. Takimi metodami do niczego nie dojdzie a skończy gorzej niż zaczął. Słynny z legend Dracula też posiadał swoje sadystyczne metody wymuszania posłuszeństwa na mieszkańcach aż nie skończyło się to dla niego dobrze.
Samuru milczeniem, bądź wyminięciem się brakiem chęci rozmowy, potwierdził przypuszczenia Kaiena. Bał się. Dlatego urzędników zastraszał przekonując do siebie. Ciekawe że jego działania miały także wpływ na Marcusa Namikaze, skoro ten zadecydował o rozwiązaniu Oświaty. Znów Kaien musi wszystko sam naprawiać.
Cross nie ruszył się, kiedy burmistrz go wyminął. Jedynie kątem oka go obserwował i usłyszał odbezpieczanie broni. Odwrócił się wiec bokiem w jego stronę, trzymając w dłoni owiniętą katanę.
- Zdaje się że mam rację. Eliminując mnie, nie naprawisz swojej reputacji a pogorszysz jeszcze bardziej. Tym sposobem nie zgarniesz sobie mojej posady. Mam wyznaczonego zastępcę.
Mówił szczerze? Nie ma pewności. Ale słowa wypowiedział z powagą i przekonaniem. Jeżeli Samuru go tutaj zabije, jego miejsce zajmie jeden z nauczycieli Akademii. I Kaien miał już upatrzoną osobę. Mniej więcej mógł nawet bardziej pogrążyć szlachetnego w niepewności i obawie o swoje cztery litery. Niech się boi. Rada Wampirów pewnie od razu zareaguje na śmieć Crossa a także światowe społeczeństwo zgromadzenia łowców. Wtedy życie Samuru nie będzie takie kolorowe. Chce tego? Jego sprawa. Jeżeli strzeli, Kaien szybkim ruchem katany odbije pocisk.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyWto Sty 15, 2013 7:55 pm

Nie, nie miał racji. Samuru lubi mieć czysto pod nogami, a urzędnicy, politycy itd stanowili dla niego przeszkody. Wolał wszystkich usuwać ze świata niż zostawiać przy życiu, bowiem tacy łatwo mogli coś na niego znaleźć. Jedyny strach jaki może odczuwać, to brak powodzenia w sprawach jakie uknuł. Nienawidził przegrywać.
Namikaze przegrał z Samuru bowiem ten nadepnął mu na odcisk nazwany rodziną. W sprytny sposób wykorzystał jego córkę, przemienił w wampirzycę i zaszantażował. Doprawdy, czyż to nie był kreatywny pomysł powalenia dowódcy Oświaty. Choć ten na pewno wymyślił jakiś plan, byleby być bezpiecznym. O dziwo jeszcze nie dostał wiadomości od Hiro, który to dowiedział się od pewnej szlachetnej o planach łowców. Ciekawe cóż Włochowi mogło się stać? Na razie o tym nie myślał.
Jak zorientował się co chce zrobić, burmistrz nie wystrzelił pocisku. Odłożył spokojnie broń, uśmiechnąwszy się wyjątkowo paskudnie.
- Ćwiczyłem pański refleks.
Ależ się wybił tłumaczeniem! W głębi siebie wściekał się za niepostrzelenie Crossa i zbezczeszczeniu jego zwłok. Był wyjątkowo pobudzony faktem odmówienia mubycia drugim dyrektorem. Ale spokojna, Samcio ma w zanadrzu jeszcze plany awaryjne. Może siłą zgarnie Akademie? Wykurzy dotychczasowego dyrektora? Kto wie, kto wie.
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
Kaien Cross

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 340


Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyWto Sty 15, 2013 8:27 pm

Czy chce mieć czysto pod nogami, czy się boi, na jedno przecież wychodzi. Chce się pozbyć tych co przeszkadzają i mogą przeszkadzać. Jednak tak łatwo nie pójdzie mu z Crossem. Co już w sumie było widać obecnie. Kaien nie dał się zastraszyć ani zgodzić na kuszenie szatana. Nie da mu stanowiska drugiego dyrektora. I nie chce ochrony z jego strony.
Ćwiczył refleks? Interesujące. Kaien odwzajemnił uśmiech.
- Rozumiem.
Poprawił okulary i ruszył do wyjścia. Otworzył drzwi, ale zatrzymał się. Przez ramię zerknął na burmistrza i dorzucił coś jeszcze:
- Jeżeli jeszcze jedna uczennica, albo uczeń, zostaną przemienieni w wampira a Pan będzie za to odpowiedzialny. Dopilnuje by Pańska kariera dobiegła końca.
Ostrzegł go dość surowo z powagą. Nie czekał na jego odpowiedź czy jakieś zastrzeżenia. Opuścił gabinet zamykając za sobą drzwi. Udał się zatem do wyjścia i jeżeli ochrona go odprowadziła, nie miał nic przeciwko. Opuścił ratusz, zmierzając do Akademii.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Yuu

Yuu

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptySro Sty 16, 2013 6:50 pm

No i co tu dużo pisać? Nie minęła chwila i Yuu wparowała ze swoim seksownym tyłkiem otwoerajac gwałtownie drzwi. Naturalnie stukot jej obcasów dało się słyszeć już ho ho, jak tylko wbiła się na pięterko i szła korytarzem, szła energicznie bo była zła, wściekła i zmieszana jednocześnie.
Gdy otworzyła drzwi te z hukiem pieprznęły w ścianę, nieelegancko się zachowała, bo nie dość, że nie do siebie wlazła jak rozżalona kundlica, to jeszcze pierdolnęła drzwiami.
- Sorry synek. - mruknęła beznamiętnie i zamknęła drzwi popychając je nogą, by się zatrzasnęły na zamek i to raczej tyle. Była wściekła głównie na siebie, dopiero potem na Inai'a, bo się panoszył jak wesz i chciał nią rządzić, a ona po uderzeniu go kilka razy, nagle straciła zapał do dalszego robienia mu krzywdy, w dodatku uleciało trochę jego krwi, co wkurwiło go niemiłosiernie i ją prawie udusił, sic!
Blondyna westchnęła cholernie głośno, jakby to był najgorszy dzień jej życia i w sumie chyba był, och.
- Nie mam kluczy do apartamentu, jeśli chcesz spytać, po jakiego chuja przylazłam Ci przeszkadzać. - rzuciła od razu jak ten już otwierał usta. Podeszła do syna i stajac naprzeciw niego przechyliła głowę w bok tak, że jej włosy przechyliły się razem z główką blondynki. Pokręciła głową jakby chciała coś powiedzieć, ale nie powiedziała nic. Tak słabo czuła tą więź między matką a synem, wyładowała by się na nim emocjonalnie, no ale... CÓŻ!

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptySro Sty 16, 2013 7:13 pm

Kaien opuścił biuro. Samuru nawet nie skomentował jego słów, a jedynie oparł się tyłkiem o blat biurka, przeczesując dłonią włosy. Co za bezczelny bałwan., Jak śmiał odzywać się takim tonem i z taką treścią do burmistrza? Musiał się porządnie nachlać, inaczej zrobi niezłą demolkę we własnym gabinecie.
Westchnął cicho, podchodząc do barku. Wyciągnął z niego czystą i nalał do szklaneczki. Bez popitki, bez przegryzki, czysta kochana wódka dobra na wszystkie nerwy. Wypił prawie jednym duszkiem, a potem co? Spojrzał na szklankę, to na butelkę... Kolejny łyk pociągnął z butelki. Najwyżej zaśnie na kanapie w gabinecie. Tak jakoś brakowało mu małżonki. Może by się na niej wyżył, powyzywał? Kto wie co by mu do tego wrednego łba wpadło.
I tak mijały godziny. Samcio opóźnił trzy butelki, czwartą powoli wykańczał. Nikt by nie przypuszczał iż szlachetny może mieć taki twardy łeb do alkoholu. Co prawda już był najebany w trzy dupy, ale komu to w Ratuszu przeszkadza? Dopił czwartą, by chwiejnym krokiem wstać i udać się po piątą. Po trudnym dotarciu do schowka z alkoholami, nie zastał wódki! Walnął pięścią w mebel, niemal go rozwalając. Wyciągnął burbona. Podpadnie w alkoholizm i chusteczka. Wtem ktoś wszedł. Szlachetny okręcił się o 180 stopni, przyglądając się drzwiom. Gibał się we wszystkie strony, a ponury dziób nie wskazywał na dobry humor. Rozczochrany, porozpinana koszula, krawat rozwiązany. Sto tysięcy nieszczęść.
Kimże była ta osóbka? Yuu. Kochana matka burmistrza. Mruknął coś pod nosem, otwierając butelkę zębami. Wypluł kapsel w głąb gabinetu. Jego pomieszczenie, on pluje kapslami gdzie chce!
- Mam w dupie ten cały apartament.
Słowa pijaka wypowiedziane w bełkocie. O tak, Samcio po raz kolejny napił się trunku, zwilżając niemalże od razu usta. Przyjrzał się butelce, śmiejąc jak głupi do sera.
- Gdzieś mam w kieszeni.
Pokiwał głową, starając się wyciągnąć klucze. Ach te pijaństwo. Nie pamiętał, że marynarkę odwiesił na wieszak? Szukał po kieszeniach, choć w jedną nie mógł nawet trafić.
- Ja ci mówię, Yuu. To wszystko mnie tak wkurwia. Ten głupi palant...
Rozpoczął temat, w sumie nie wiedząc nawet po co. Znalazł klucze! Od samochodu. Wręczył je matce, samemu wymijając ją (oby nie szturchną blondyny). Usiadł sobie na kanapie, myśląc o różnych poważnych sprawach dotyczących całego świata.
- Byłaś po te płyty?
No cóż. Tak to bywa, pijacy czasem śnią na jawie. Umysł chodzi już po marzeniach sennych lecz nadal siedzi i patrzy na matkę w taki sposób, jakby te płyty miały mu w czymś naprawdę pomóc.
Powrót do góry Go down
Yuu

Yuu

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptySro Sty 16, 2013 7:26 pm

Yuu zamachała dłonią przed nosą, matko, ale jebało mu z paszczy. Sama blondyna była wkurwiona, więc słabo, bo ona reagowała agresywnie, gdy była wściekła, też się lubiła powyrzywać na rzeczach czy też ludziach, albo wampirach, co za różnica? Naturalnie mocy do tego nie używała nigdy, wystarczyły łapy, cięty jęzor i nogi, by rozdupcyć wszystko wokół, więc może źle się stało, że dwa podobne temperamenty stanęły obok siebie, a nawet na wprost siebie. Kobieta patrzyła na te niezdarne ruchy syna z irytacją, im bardziej nieporadnie się gibał, tym bardziej ona miała ochotę mu przypierdolić, powalić na ziemię, za fraki do góry a potem pieprznąć o ścianę. A potem? A potem spontan, jakoś by to poleciało!
Kiedy dał jej klucze od samochodu uniosła brew ku górze, ale co tam, na razie je trzymała w garści, niech będzie. W sumie tam też można się przespać, odpocząć i takie tam. Na pewno był luksusowy, a więc wygodny.
Blondyna ustąpiła mu miejsca by jej z bara nie wyjechał, no niech sobie siądzie dziecko nieszczęśliwe, ona jedynie poszła za nim i stała nad kruczowłosym jak jakiś cholerny, wredny sęp z laleczkowatą acz wykrzywioną i niezadowoloną paszczą.
- Ciebie wkurwia? To co ja mam powiedzieć? Zacofany bufon ! - parsknęła, choć chyba każdy z nich mówił o innej osobie, ale chuj z tym, byli wściekli. Różnica taka, że Yuu trzeźwa a upijać się nie miała zamiaru ani humoru, ani potrzeby! Chciała się wyrzyć i tyle, a na synu nie wypada, chociaż....
- Co kurwa?! - wybuchnęła po czym nachyliła się nad synem i szarpnęła go za kołnierz koszuli po czym walnęła jego plecami o oparcie kanapy i przycisnęła go swoim ciałem siadając na nim okrakiem. - Jesteś napierdolony jak meserszmit, a ja, po ŻADNE zjebane płyty iść nie miałam, nie wiem co bredzisz. - syknęła żmijowato i ponownie walnęła nim o nieszczęsne oparcie, ale po tym już puściła, i chciała zejść, ot co. Odetchnęła wściekle i zacisnęła dłonie w pięści. Będą się bić? No kurna, jakby mieli jakieś spiny do siebie, a oni do innych osób. Próbowała się opanować, powinna synka przeprosić, ale słowa takie jej przez gardło nie przechodziły. W sumie, do kogo ona startowała? Mógł ją zmiażdżyć jedną mocą zapewne, phe.
- Rozniosłabym coś, ale wszystko tutaj jest Twoje, uuuuuch! - zawarczała wściekle i chciała walnąć w coś pięścią, ale się próbowała opanować, no już wystarczy, że z łapami do Samusia wyleciała, bleah.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptySro Sty 16, 2013 8:02 pm

Ha, jak wypił tyle wódki to na pewno pachnieć fiołkami to on nie będzie. Jak dobrze, że nie miał żadnych spotkań. Zapewne nie odbyłyby się albo po prostu wpadłby na nie pijany burmistrz, a wtedy pożal się Szatanie. Katastrofa murowana. W każdym bądź razie przechodzimy do fabuły.
Samuru zapewne dolał oliwy do ognia jeżeli chodzi o nerwy matki. Co się dziwić? Widzieć własnego syna, który jest pijany? Nie kojarzy gdzie jest, kto wpadł i po co tak naprawdę tutaj jest. Cóż, taki urok bycia burmistrzem. Wszystko podenerwuje i niestety sięga co raz częściej po alkohol. Nawet nie raz miał konieczną potrzebę napicia się i ciężko było mu zwalczyć chętkę. Co do Yuu? Nerwy w konserwy! Szlachetny nie lubi, jak ktoś niszczy jego własność, jest na to niesamowicie uczulony. Niemal obciążył syna kosztami naprawy drzwiczek samochodu, jakie mu uszkodził.
Spać w samochodzie? Nie, to nie jest zbyt wygodne. Mógłby ktoś wybić mu szybę albo ukraść. Nie, w samochodzie Samura spać nie wolno. On myślał iż dał jej klucze od mieszkania. Jeśli Yuu musi koniecznie wrócić, niech przeszuka jego marynarkę.
Kiedy zasiadł na kanapie, przeczesał dłonią włosy. I tak temu nieładowi nic nie pomoże. Upił kilka łyków burbona, odstawiając butelkę na stolik. Nawet głowy nie podnosił, jak Yuu stanęła nad nim. Był tak pijany iż nawet jej nie zauważył.
- Nie unoś się w moim barze.
Słowa brzmiały co raz bardziej bez sensu. Zmrużył gadzie oczy, nie słysząc słów matki. Przeklinała jak szewc, następnie coś nim szarpnęło. Przeniósł za,glony wzrok na twarz blondyny. Była taka ładniutka. Mimowolnie uśmiechnął się, pozwalając na takie traktowanie. gdyby nie był aż tak pijany, zapewne by się wkurwił. A teraz, teraz to on nawet muchy nie trafi.
Zaraz na nim usiadła, a Samur tylko odchylił łeb na bok. Zamknął oczy, mając wciąż ten uśmieszek. Miał matkę tak blisko, czuł jej piersi na swojej klatce piersiowej... Nic tylko złapać! Ach, gdzie jest Sophie?
- Jak ty nic nie wiesz, mamuśko.
Burknął, odsuwając ją od swojego ciała. Nie miała jak wstać, skoro szlachetny położył łapy na jej ramionach. Oblizał się wtórnie, patrząc spode łba na twarz matki. Nie kupiła płyt.
- Nie powinnaś tak mówić. Pracuję tutaj, załatwiam ważne sprawy, tylko te cwele mi przeszkadzają.
O kim mówił? Ano właśnie. W tej chwili ciężko to sprecyzować. Odnalazł dłonią butelkę, lecz zamiast chwycić, przewrócił naczynie. Burbon się nieco rozlał po podłodze. Samuru przeklął, aż normalnie ślepia zalśniły paskudnym szkarłatem. No nic. Miał matkę na kolanach, a ona miała takie miękkie piersi. Złożył na nich swoją głowę, wdychając zapach kobiecych perfum.
- Moja Sophie.
Oho, już mu się poprzestawiało. Ponownie przysypiał, lecz wciąż funkcjonował w otoczeniu. Zjechał łapami na talię blondynki, a następnie powoli wodził nosem po jej sukience. Natrafił na szyję. Uraczył ją krótkim pocałunkiem. No patrzcie. Popierdoliło mu się. Miał wrażenie, że ściska się z żoną, a tutaj matka. No, no... zapewne po tym wszystkim się nie ocknie umysłowo. Jeżeli Yuu chciała coś powiedzieć, synalek zatka usta swoim językiem, by móc ją łapczywie molestować swoimi wargami. O tak, Samuru umiał całować.
Powrót do góry Go down
Yuu

Yuu

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptySro Sty 16, 2013 8:26 pm

No naprawdę, pojebane dziecko. Że jej macica takiego kogoś wypluła? Poważnie? No nie podobny teraz był do mamusi, może do ojca? Ach, nie pamiętała, jak się Tess zachowywał po alkoholu, ona sama jednak upita była bardziej asertywna, niż trzeźwa, taka prawda. Więc zachowanie syna było dla niej... pożal się Boże! Ona po alko to się mądrzejsza jedynie robiła, a ten tracił kontakt z rzeczywistością. Blondyna westchnęła głęboko i pogłaskała synka po główce, chyba się nim zaopiekuje, albo...? Chwyciła go mocno za włosy jakby chciała łeb mu rozwalić o kolanko, ale niee.... Poczochrała go tylko i puściła, no cóż, trzeba jako tako panować nad emocjami, prawda? Na jego pierwsze słowa zaśmiała się cicho i dała mu pstryczka w nos.
- Na pewno jesteś moim synem? - spytała retorycznie kiwając głową. Och, no uroczy się zrobił po prostu, ale mógłby otrzeźwieć, może mu wiadro z wodą wylać na łeb? Zimną najlepiej! Chciała nawet z niego zejść, bo trząchanie nim nic nie dawało, zasypiał na tej kanapie, ale to może i lepiej? W takim stanie najlepiej jest się zdrzemnąć i przespać, a rano obudziłby się trzeźwy i może nie do końca wypoczęty, ale generalnie było by w miare ok, na pewno lepiej niż teraz. No tak, jednak nie mogła zejść, bo po chwili położył łeb na jej piersiach, uch. No dobrze, przytulimy synka i pogłaszczemy po głowie, no tak tak, spokojnie, pewnie, dobra mamuśka. W końcu stłukła mu się butelka z alkoholem, no to trzeba pocieszyć dzieciaka.
- Ech, Samuru... Gdybyś wiedział, jak ja mam ochotę Ci przypierdolić, to byś zwątpił w dobro własnej matki... - mruknęła zwilżając lekko usta językiem i cmoknęła cicho wykrzywiając usta. Głaskanie po głowie przerodziło się po chwili w silne drapanie, miała ochotę powbijać mu pazury w ciało, rozwalić mu wargę, albo chociaż strzelić w twarz na otrzęsiny. Tym bardziej, że po chwili poczuła pocałunek na szyi, aż ją ciarki przeszły. Pchnęła Samuru odpychając od siebie by znowu spoczął plecami na oparciu kanapy.
- Nie jeste... - chciała zaprzeczyć, no bo imienia matki nie zna? Normalny? No ale nie było jej dane, bo ten się wpił ustami w jej usta. Z początku Yuu zaczęła uderzać pięściami w jego ramiona i odpychać od siebie, jednak pocałunek był na tyle nachalny, że jedyne co mogła zrobić, to ugryźć syna w język, ale nie za mocno, tak tylko by się wycofał, a co potem? A potem przywaliła mu z liścia w twarz, złapała za fraki i unosząc tyłek na podpartych kolanach o kanapę przeniosła jego plecy rzucając ciemnowłosego plecami na kanapie, by leżał wygodnie. A co z jego twarzą? Och, zapewne przegryzł sobie wargę od tego uderzenia, a czy ogarnął co się dzieje? No, tego nie wiedziała, ale mogła się wyrzyć emocjonalnie na własnym synu, a co! Przybliżyła twarz do jego i przejechała językiem po wardze wampira, od kącika do kącika, po czym przesunęła go po policzku a dalej po uchu szlachetnokrwistego.
- Tak chcesz bawić? - szepnęła półwarkotem, będąc lekko wściekłą na to, co robił, tym bardziej, że nie wykazywał żadnego odruchu obronnego, co ją drażniło. Mógłby chociaż wykrzesać coś z siebie, poza myleniem silnej blondyny ze swoją żoną, tym bardziej, że różniły się nie tylko zapachem, ale i zapewne zachowaniem.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptySro Sty 16, 2013 9:30 pm

Każdy zachowuje się inaczej po alkoholu. Samuru niestety zmienia tok myślenia i świat wydaje się piękniejszy albo jeszcze bardziej prowokuje go do rozjebania. A jak bardzo najebie swój ryj, to jak widać, traci kontakt ze światem i śni na jawie. Zapomina, że tak naprawdę nie śni, a sobie siedzi i gada bzdury gorsze od moherowego bereta w kościele.
Złapała synka za włosy? No wiecie co?! Patologia! Kij z tym, że Sam to już dorosły facet, ale matka bijąca własne dziecko. Wstydź się Yuu, wstydź, burmistrz to taki (nie)dobry chłopak. Jednakże zaraz ta zmieniła decyzję i zaczęła go głaskać. Szlachetny zamruczał mimowolnie, rechocząc niebawem. Co za pstryczek w nos. Taki seksiasty. Już widział matkę w różnobarwnych kolorach, och tak. Przypominała mu Sophie, dlatego też odczuwał potrzebę bliskości. Nie, nie grzeczne buzi buzi, ale ostre rżnięcie na kanapie!
Dobre pytanie. Jednak lepiej nie odpowiadać, niech pozostanie retorycznym, choć Samcio i tak nie wiedział o co jej chodzi i do kogo to mówi, aż spojrzał na bok. Może siedzi tam jeszcze jakiś pan lub pani?
Zimna woda na łeb? Oj nie, nie wolno. Na szlachetnego to i tak nic nie pomoże, jest tak pijany że jedynie sen go nieco ocuci. Zresztą, wstanie i kacyk murowany. Temu też i tak nie będzie zdolny do pracy. Kolejny dzień wolnego? Chyba tak. Nuż cholera.
Nie wyganiała go za złożenie łba na cycach. No ludzie, takie poduchy więc trzeba korzystać póki można. Z miłą chęcią by ją wymacał, lecz przeszkadzał mu materiał sukienki. W dodatku ponownie go pogłaskała. Dobra chwila na pocieszenie, burmistrz stracił ukochany alkohol.
- I tak kochasz.
Rzekł niewyraźnie, rechocząc. Chyba jako pierwsza z kobiet, jakie go otaczają widziała w takim stanie tego wampira. Zwykle upijał się nie aż do takiego stopnia, że nie wiedział co robi. Co zresztą dało się zauważyć po następnych jego ruchach. Całował matkę. No narodzie. Powód? Pomylił z żoną! Robił to tak natarczywie, że ciężko było go odgonić. W końcu kiedy Samcia złapie chcica, nie ma jak go powstrzymać.
Drapanie mu nic, a nic nie przeszkadzało. Ba, jeszcze bardziej go nakręcała. Niebawem wampirek straci nad sobą panowanie!
Nie jest czym? Nie zastanawiał się nad odpowiedzią Yuu. Ona była w tej chwili jego małżonką, nie matką. Pojebało mu się w pijanej baśce. I niestety nie pociągnie dalej smacznego pocałunku. Kobieta potraktowała go brutalnie. Pierw ugryzła, odepchnęła i na pobudkę strzeliła w twarz. Ach, taki matczyne skarcenie syna! Na jego twarzy wymalował się lubieżny uśmieszek, a krew jaka pojawiła się ze zranionej wargi została szybko zlizana. Taka ranka u szlachetnego niebawem się zagoi.
Za chwilę powalony na kanapę, przymknął oczy na nowo. Dopiero uchylił jedną powiekę, kiedy tylko Sophie z wyglądem Yuu usiadła na nim. Protestował? Skądże. Jak Samcio pijany, trzeba korzystać, inaczej bydlątko nic nie czuje i nic nie chce poza interesami. Ma w nosie innych, nawet swoich.
No, no... matka przejęła inicjatywę, Nie spodobało mu się to, bowiem zwykle on siedzi na górze, a nie na dole... Jednakże co ta zaczęła wyrabiać. Pieściła językiem twarz wampira, kończąc na uchu.
- Nie grzeczna kicia... tatuś cię zbije.
Łolaboga! On by nigdy na trzeźwo takich słów by nie wypowiedział. Złapał Yuu za tyłek, ściskając go mocno, a potem ugniatał. O tak, tak! Wpadł mu w łapy zgrabny, jędrny tyłeczek. Normalnie jakby skarb odnalazł. Zacharczał jak jakiś dziki pirat, oddając jej klapsa. Trzeba pogonić lwicę! Do dzieła! Podziwiaj klatę własnego pijanego syna! Ponownie zaczął szukać jej ust, chcąc ponownie się w nie wbić. jak tylko to się stało, oczywiście na nowo połączył ich pocałunek.
Powrót do góry Go down
Yuu

Yuu

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyPią Sty 18, 2013 9:06 am

Ojtam od razu, że matka bije dziecko, no już bez przesady, jest mężczyzną, niech weźmie to na klatę, a jakże! Blondynie w tym momencie było obojętne, czy to syn, wnuk czy jakaś przypadkowa ofiara losu, miała ochotę troszkę wyładować emocji, toteż używała różnych agresywnych acz nieinwazyjnych sztuczek. Nie chciała w końcu syna pobić do nieprzytomności, albo trwale okaleczyć, więc bądź co bądź lekko panować musiała nad sobą, bo cholera wie co by się stało, gdyby w pełni dała ponieść się złości. Zapewne rzucała by nim jak starą ścierą, sponiewierała, zatłukła i pocięła czymkolwiek się da.
Notoryczne rechotanie Samuru jedynie ją prowokowało. Nie to, że śmiał się jakoś brzydko, było to raczej urocze. Na tylko urocze i słodkie, że aż szkoda, iż kobiety nie było w okresie jego dzieciństwa, no i wyrosła taka patologia chodząca. Trudno, może świat nie będzie jej miał tego za złe, praktycznie łap do tego nie przyłożyła, jednak w teorii obracało się to inaczej, bo może gdyby go nie opuściła wyrósłby na grzecznego chłopaczka, a tak? Powinien chodzić wiecznie pijany, wtedy świat byłby piękniejszy i dla niego i dla wszystkich wokół, a tak swoją drogą, to jego zachowanie zaczęło już zakrawać o ćpanie, a niżeli chlanie, o. Na pewno nic nie wciągał?
- Tak tak, burbon Cię kocha. - odparła sądząc, że wciąż się szczerzy do rozlanego alkoholi, no bo chyba nie do niej? No a cóż, czy Yuu go kochała? Dobre pytanie w sumie, zapewne w pewien niezrozumiały nawet dla niej sposób to i owszem, ale była to skomplikowana sytuacja. W sumie jakby głębiej się nad tym wszystkim zastanowić, to wychodzi na to, że blondynka wykorzystuje swojego syna, który w normalnej sytuacji zapewne z matką bliższych relacji mieć by nie chciał, czyż się nie mylę? Jednak z drugiej strony, skoro on nie kochał, tylko tolerował, to co mu za różnica, którą z tolerowanych kobiet przeleci? Ewentualnie, która z nich jego przeleci, no bo przecież aktualnie dominacja tak niewinnie mu wychodziła, że dało się wyczuć jej brak. Ale to nic, bo gdyby nawet spróbował to zmienić musiałby z Yuu się nieco poszarpać i poszamotać, bo ona swojej dumnej pozycji łatwo nie odda. Była górą i tyle, mogła robić to, co jej się żywnie podobało, zważając jedynie na swoje zachcianki czy też widzimisie. W pewien sposób okazała się być gorsza od własnego syna, którego wykorzysta. Czy będzie miał jej to za złe?
Ho ho ho, że kto ją zbije? No jak na razie, to ktoś inny dostaje tutaj bęcki, cwaniaczku! Żebyś się nie przeliczył, z tym swoim rozdwojonym spojrzeniem, bo może oświecisz nas, ile postaci siedzących na sobie widzisz, jedną czy dwie? A może cały harem? Kiedy Samuru klepnął ją w tyłek, ona w rewanżu chwyciła materiał jego koszuli i szarpnęła nią mocno. Na cholere miała się bawić w rozpinanie guziczków, niczym przykładna żonka i matula, skoro te jak na rozkaz posypały się po bokach? Ach, czy ta koszula była droga, czy nie, to już blondyny totalnie nie interesowało, mogła być i pozłacana a jej to koło nosa latała, po prostu ją rozwaliła odsłaniając najseksowniejszą, męską klatę jaką świat widział. Mrr, i jak tutaj się oprzeć, hm? Nie da się, ot cała prawda! Teraz swobodnie mogła błądzić smukłymi paluszkami po torsie cudownego mężczyzny, pieszcząc z delikatnością każdy skrawek będącej tam bladej skóry, poczynając od górnych partii i stopniowo przechodząc do tych niższych, by natrafić na przeszkodą w postaci guzika od spodni, ale tego już nie urwała, bo biedak by pomyślał, że go zgwałcono jeszcze nie daj boże, a to nie prawda. Sam się prosił, o. Prowokował. I takie tam inne wymówki. Dlatego odpięła go niespiesznie by następnie gwałtownym ruchem wrócić rączkami do torsu i zajechać go mocno pazurami, od góry do dołu, a potem? A potem pozwolić by ponownie wpił się ustami w jej ustami. Rozwarła lekko usta po chwili je przymykając by móc pieścić go wargami, po kilku takich samych powtarzających się ruchach, przechyliła głowę w bok i przesunęła językiem po jego dolnej wardze, by bez wachania wsunąć go w jego rozwarte usta i pogłębiając pocałunek sprawić, by stał się bardziej dziki i nieokiełznany.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyPią Sty 18, 2013 2:22 pm

Bić pijanego - bezbronny niemal jak dziecko. Gibie się to to, widzi podwójnie. Ach ta Yuu! Szlachetny nie miał w tej chwili pojęcia co robi, po pijaku staje się wszystko jakby piękniejsze, a kobiet wręcz pragnie w nieskonczoności. Takie drugie, jakby lepsze dno burmistrza. Choć jak się wkurwi będąc pod wpływem alkoholu... Lepiej zejść mu z drogi.
Może Yuu powinna zapisać się na boks? Pobiłaby gruszkę, a nie własnego synalka, który widział podwójną twarz pseudo małżonki. I tak w ogóle po pijaku każda niemal wygląda pięknie. Także nasuwa się pytanie: Kiedy zaśnie?
Tak, burbon go kocha i to jest dopiero odwzajemniona miłość.
O ta, Samuru śmiał się bezczelnie. On ciągle miał wrażenie, że to on góruje, jednak to Yuu jest na nim, nie na odwrót. Choć w tej chwili nie jest kwestią do namysłu.
Owszem, Sam nie kocha, tylko toleruje. Dlatego nie raz z zimną krwią prawie zdradzał Sophie. Czemu prawie? Bo zwykle mu przerywano. Ale teraz... Tak nie będzie.
Klaps w tyłek miał ją pogonić. Szlachetny nawet nie reagował na zniszczenie koszuli, wpatrywał się z prowokajcą w twarz matczynej kochanki. Gdyby chciał, zginęłaby szybko. Lecz po co? Było mu za dobrze!
Warknął na zadrapanie jego torsu, swoje łapy przeniósł na jej plecy. Wyczuł nagą skórę pod palcami i natychmiastowo przebił ją pazurami. Potem ta kiecka... Chwycił jej brzegi rozciągając, powinna ją ściągnąć, inaczej Samur potarga. Tak w ogóle chyba specjalnie uszyto tą sukienkę - odsłonięte plecy robią swoje!
Kiedy ta zakończyła podchody, burmistrz zatopił wargi w jej usta. Ta tym razem odwzajemniła pieszczotę, więc nie pozostawał bierny. Gwałtownie lizał się z matką, łapami jeżdżąc po plecach. Obejmował ją mocno, nie chcąc by czasem mu uciekła. Gorzej jak ktoś ich nakryje! To dopiero będzie tragedia. Choć Samur się tym w cale nie przejmie, on jest królem w końcu, co nie?
Powrót do góry Go down
Yuu

Yuu

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) EmptyPią Sty 18, 2013 3:03 pm

O rany, a czym się tu przejmować? Ochrona najwyżej zajrzy, zobaczy i pójdzie, albo ktokolwiek inny. No, gorzej, jeśli będzie to jego żona, bo takie słabe zapoznanie się Yuu z synową wyjdzie, więc już lepiej ktokolwiek inny. Chociaż nie, nikt z rodziny, bo to i tak lipa. Przedstaw potem taką blondynę, z którą się gździsz na przykład swojemu synowi "Elliot, to jest Yuu, Twoja babcia". No nie, słabe to że hej. Tak więc w sumie miło by było zamknąć te cholerne drzwi od gabinetu, ale chrzanić to, niech sobie zaglądają, trudno. Niech się wstydzi ten kto widzi, jak to się mówi !
Synek pewny, że nikt im nie przerwie? Tak na pewno na pewno? A w ogóle ciekawe co będzie potem, och. Pewnie biedny nic nie będzie pamiętał, no takiemu to dobrze. Poza tym traktował ją jak matkę? Tak na poważnie? Bo ona starałą się go, jak syna, tylko jej tak średnio szło, jak widać. Był taki śliczny, a ta wrażliwa na piękno, w dodatku gadzie oczy jak ojciec, którego niegdyś kochała i samo to, że nie widziała go tyle czasu i jakoś tak wewnętrznie nie czuła tej głębszej więzi, tylko lżejszą, jakby wmówioną czy z przyzwyczajenia? Coś takiego.
Ach, sukienki blondyny rozrywać nie można, nu nu. Tak to się nie bawimy, bo wyjdzie stąd prawie naga, a tego chyba nie chcemy, prawda? Nie przerywając pocałunku, a jedynie głębiej brnąc jezykiem w rozwarte usta syna złapała jego łapki i ścisnęła mocno by poranić go pazurami i by puścił jej kiece. Na wbicie pazurów jęknęła, nie wiadomo czy z bólu czy z przyjemności. Łapy wampira pragnęła ułożyć na swoich udach, by sunąć nimi wyżej i podciągnąć sukienkę do góry. To by było wystarczające, przesunąć sukienkę tak, by odkryć pośladki, plecy i brzuch, które to mógł gładzić bez oporów i dotykać jej gdzie tylko pragnął. A nawet ranić, a jak! Yuu nie miała nic przeciwko, jakby ją potraktował nieco bardziej brutalnie. Ale rozumiem, był pijany i niezdolny do dobrej koordynacji ruchowej, więc nie będziemy tutaj wymagać od ciemnowłosego jakichś większych wyczynów. Trudno, Yuu wszystko musiała robić, normalnie prawie gwałt ! Sięgnęła szczupłą i zgrabną dłonią w stronę krocza wampira, zaś przy pocałunku ugryzła go jeszcze kilka razy w wargę i nawet pokosztowała jego szlachetnej krwi. A co było dalej? Tajemnica, ot co, no i naturalnie cenzura.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)   Gabinet burmistrza (najwyższe piętro) Empty

Powrót do góry Go down
 
Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: RATUSZ-
Skocz do: