IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Prywatna posesja.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Pią Sty 17, 2014 2:54 pm

Testament i koń? A czy ona w ogóle pomyślała jak mogłoby takie coś wyglądać? Kanibal mógłby nieumyślnie skrzywdzić zwierzę poprzez pożarcie je, albo podczas spróbowania jazdy, koń mogły nie wytrzymać ciężaru. Po co więc krzywdzić zwierzę? Poza tym on sam nim jest, a koń byłby dla niego niczym innym niż szczur dla węża. Doskonałą pożywką. Zresztą mogła dostrzec, że prócz psów (które pilnują domu) nie posiadał żadnego zwierzęcia. Zresztą i te psy są narażone na bestialskie szczęki.
Dokładnie. Wampir nie znosi lekarzy, nie znosi się leczyć. Lekarze mają igły, które często w leczeniu są stosowane. Nawet wenflon stanowi dla niego coś strasznego, skoro ląduje on w żyle. O czym Ruda zresztą doskonale wie. Jednak prawdą jest, iż niebawem powinien przejść badania. Ciało olbrzyma ciągle umiera, a przy życiu trzymają go jedynie łowy oraz sens życia.
Nie, ckliwe słówka, słodycz nie dla niego. Zawsze unikał słodyczy, nie zbliżał się na krok do takich panien, a jeśli się takowa zdarzała, codziennie ładował w nią swoje kły. W sumie były takie panienki... Amiko? Dokładnie. Wampir bytował jeszcze w Akademii, poznał ludzką dziewczynę i wbrew zasadom, trzymał ją w swoim pokoju w Nocnej części. Jak kończyła wieczory? Musiała zaspokajać potrzeby wampira. A on i tak niewierny, ranił serce za plecami, aż w końcu ją porzucił. Hachiko więc powinna się cieszyć że bestia już nie przepada za rozpustnym życiem, poza tym czuł się przy rudej zbyt dobrze, żeby zaś grasować i polować na inne damy, które kończyły zwykle okrutnie. Po prostu Leadris okazała się tą najlepszą ze wszystkich i chyba ona także tak myślała. I mimo tych wszystkich kłótni, nadal ze sobą byli. A co najlepsze, Hachiko nigdy nie karciła ani nie groziła Olbrzyma za picie jej krwi, mimo iż on sam swojej lubić nie dawał.
Skoro byli razem na łóżku, mogli przejść do dalszych czynności. Pięścił ją, dotykał tak jak lubi, aż w którymś momencie dostał po łapach. Warknął ostro, mrużąc ślepia. Najwidoczniej nie było mu jeszcze wolno przejść do konkretów, Hachiko chciała wykorzystać czas w którym jeszcze nie doszło do zbliżenia. Skarcony, został przez chwilę sam na łóżku. Rudowłosa szukała jakiś zabawek, a wampirem wędrował za nią wzrokiem. Już wiedział co będzie i w sumie, czekał na to. Kiedy wszystko co potrzebne przygotowała, wróciła do niego, siadając na wielkim ciele. Miał zdechnąć? Na jego bladej twarzy pojawił się krótki uśmiech.
- Nie ma takiej opcji.
I miał coś rzec, lecz przez jego ciało przeszedł świst, a później piękący bardzo dobrze znajomy ból. Zarechotał cicho, czując kolejne uderzenie. Zauważył, że stało się nieco odporny na baty. Przestał się ich bać, choć podniecenie nadal pozostawało.
- Nie masz więcej siły? Czyżby ostatnie łowy okazały się wielką porażką, które wyssały z Ciebie mnóstwo energii?
Czysta prowokacja. Czekał na dawkę bólu, nie łaskotki. Chyba, że czekała na silny bodziec, taki który, wyzwoli w niej prawdziwą Panią. Jedna ręką była skuta, a druga? Zaś się wyrwał i dosyć mocno złapał małżonkę za kark.
- Jak się zdołam uwolnić, połknę Cię całą. Uważają.
Ślepia zaś zalśniły złowrogo, a z wyszczerzonych zębisk wyrwał się gardłowy rechot. Powoli jego myślenie schodziło na drugi bok, a prawdziwa gadzia natura odkrywała swoje mordercze oblicze. Choć i tak ją puścił.

_________________

Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sob Sty 18, 2014 12:19 pm

Co by było, gdyby Kanibal wciąż wyrywał coraz to nowsze panienki i pozwolił, by i one za nim biegały? Wiedział, że była chorowicie zazdrosna. Pierw stłukłaby mordę tym pannom, następnie zdzieliłaby Testamenta przez kolano, a następnie zostawiła niewiernego męża. Nie zamierzałaby się z nim szczypać i znosić jego skoki w bok. A Ruda głupia nie była, wyczuwała kłamstwa i drobne grzechy męża, więc nic by się przed nią nie zataiło. Na szczęście nie dochodziło do takich wyborów, rozstań i nieprzyjemnych przeżyć. Mimo kłótni, jakie są normalne w każdym związku, wciąż trwają przy swoim boku w niestrudzonym boju. Wampirzyca także świetnie się czuła w towarzystwie męża. Choć nie zawsze mówią to sobie tak wprost, to na pewno zdają sobie z tego sprawę. Wiedzą przecież, jakimi niespokojnymi duchami są wampiry, ciągle szukają nowych przeżyć czy przygód. A Testament i Hachiko spędzili w swym towarzystwie kilka dekad.
Ruda uwielbiała, kiedy wampir warczał, bo coś mu się nie podobało i o tym sygnalizował. Aż zdzieliła mu ponownie po dłoniach, tym razem z rózgi, tak mocno, że aż na jego bladej skórze powinny zostać czerwone pręgi po uderzeniu.
Pies się sprzeciwił? Pies, który przemówił? Zmarszczyła brwi i przybrała minę władczej pani. Spoglądała na niego z wyższością i pewnością siebie. W komnacie zrobiło się nieco chłodniej…
– Psy, nieproszone o komentarz, nie mówią!
Krzyknęła na niego, udając jak bardzo się zezłościła. O tak, piękna gra. Rózga znów poszła w ruch. Cieniutka skóra spadła na korpus wielkoluda, a właściwie to na jego klatkę piersiową. Po chwili spadł także drugi cios, tym razem celowała w nieco bardziej wrażliwe miejsce – sutek.
Baty oraz ich zabawa nie miały na celu przerażenia wampira, a raczej obopólnej przyjemności. Więc bardzo dobrze, że nie odczuwał strachu.
– Ja się dopiero rozgrzewam.
Nachyliła się do niego i złożyła namiętny pocałunek na jego wargach. Nie przeszkadzało jej, że chwycił ją wolną ręką za kark. Pogłębiła pocałunek, by za chwilę złapać go za dłoń. Przesunęła ją na swoje piersi, okryte jeszcze gorsetem. Mógł sobie podotykać, a w międzyczasie wampirzyca rozwiązała gorset i go zsunęła, by zaraz zedrzeć z siebie także czarną koszulę. Piersiami zawiła nad jego twarzą i chwyciła go za włosy.
– Chyba wiesz, co robić?
Spytała, wręcz rozkazując by zabawił się jej piersiami językiem czy kłami. Na zachętę znów strzeliła z rózgi w tors wampira. Co zaś dalej? Kiedy pobawił się piersiami żony, a Ruda była z tego zadowolona, zaczęła zdejmować spodnie z Kanibala. Zapewne pomyślał, że zaraz dojdzie do sfinalizowania ich zabaw, ale czy tak było faktycznie? Pozbawiła go butów, skarpetek, spodni, a nawet bokserek.
– Obrót!
Kolejny rozkaz. Jeśli będzie nieposłuszny, założy mu męskie stringi i już nie będzie taki szczęśliwy. Paseczek werżnie mu się w rowek i dopiero będzie miał problem. Jeśli wampir wreszcie przewrócił się na brzuch, wampirzyca klepnęła go mocno w pośladek. Całkiem obiecująco.
– A teraz na czworaka.
Jasna sprawa. Oczekiwała że się wypnie, by mogła przejść do dalszej części rozkoszy, o ile oczywiście był posłuszny.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sob Sty 18, 2014 6:22 pm

Jak widać Hachiko naprawdę chciała dzisiaj mu pokazać kto rządzi... w sprawach łóżkowych. Choć może kto wie, nawet i w całym związku? Stwór zamknął jadaczkę, a jego brew uniósła się. Lecz ile można się krzywić? Rózga zaś poszła w ruch, a bestia warknęła ponownie, pokazując ponownie kły. Nie, nie był to znak agresji, raczej odruch. Jednakże kolejny cios we wrażliwe miejsce... chwyt za kark okazał się nieco mocniejszy, niż mógł przypuszczać. Hachiko nie wystraszyła się, ale za to sprzedała wampirowi pocałunek, oczywiście on powoli go odwzajemnił. Następnie doszły do niego piersi. Przejechał po nich dłonią, zatrzymując jeden palec w ciasnym rowku. I niebawem mógł już je oglądać odkryte. Dwie jędrne góry proszące się o chwilę rozkoszy, wampir miał zamiar obdarzyć małżonkę przyjemnością, zresztą... kazała mu. Przeniósł na nią nieodgadnione spojrzenie, po czym zajął się biustem małżonki. Ujął jedną w dłoń, naciskając, drażniąc pazurem aż w końcu złapał ją w paszczę, wbijając lekko kły, a język zahaczył o stwardniały sutek, zataczając w okół jego koła. Druga dostała jedynie pazury wampira. Ale i tak starał się, żeby małżonka poczuła się jak najlepiej. Niestety ta chwila nie trwała zbyt długo, wampirzyca w końcu przeszła do dalszych czynności, na co wampir jedynie podniósł łeb, żeby móc się przyjrzeć. Obrócić się? Stwór spojrzał na przykutą do łóżka rękę.
- Powinnaś ją przepiąć.
Burknął sucho, poruszając uwięzioną dłonią. Jeśli cokolwiek uczyniła, wampir posłusznie się odwrócił, co nawet było dobre dla niego. Może schować twarz w poduszkę i po prostu zasnąć, jeżeli poczuje sie naprawdę zmęczony. Jednakże, kiedy dotarło do niego co ta chce... Spojrzał na nią na tyle, ile było w stanie.
- Nie wiem czym nam na to ochotę.
Rzekł cichym głosem, lecz i tak zrobił to, co chciała Ruda. Nie za bardzo mu się to podobało, wszak po głowie chodziła mu tylko jedna... rzecz. I jeśli do niej dojdzie, będzie lepiej jak Hachiko zacznie się modlić i uciekać gdzie pieprz rośnie, ba... nawet klapsy jej nie uratują. Zresztą na tego co mu podarowała, niepewnie się uśmiechnął. Aaa stringi z całą pewnością odpadają!

_________________

Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sob Sty 18, 2014 7:01 pm

Hachiko nigdy nie ukrywała, że lubiła dominować nad Testamentem w sprawach łóżkowych. Oczywiście lubiła mu też oddawać pałeczkę, jednak ten niechętnie i nie zawsze chciał po nią sięgać. Wolał być „niewolnikiem” i doświadczać pewnych przyjemnych rzeczy na własnej skórze. Hachiko nie zamierzała przecież krzywdzić męża. Był chętny na zabawę jeszcze pięć minut temu, a teraz wkradło się pewne zwątpienie. Nie bardzo wiedziała skąd się to brało u wampira, ale póki nie zaczął głośno protestować, mogła chyba dalej brnąć w zabawę. Najwyżej zmieni się w wielkiego gada i zniszczy sypialnie. I tak musiał wyremontować komnatę w więzy, więc machnie jeszcze dodatkowo tę komnatę.
Gdy zajął się jej piersiami, wampirzyca wygięła się niczym struna, wypychając swoje piersi w dłonie oraz w wargi, język i kły. Dodatkowo nagrodziła go pogłaskaniem po głowie, jego ulubioną pieszczotą. Podrapała go za uszy, by chwycić wreszcie za włosy, gdy zatopił w skórze swoje kły. Warknęła coś, nachylając się nieco niżej ku wampirowi.
– Drugą rękę masz wolną, nie powinieneś mieć z tym problemów.
Nie zamierzała go rozkuwać, bo jeszcze skorzysta z okazji i się całkowicie wyzwoli. Jeśli wciąż była potrzeba, pomogła wampirowi by zajął wygodne miejsce na brzuchu.
Chciał spać? Toć to by była obraza w stronę małżonki! Czy Testament zdawał sobie z tego sprawę? Teraz, kiedy sam ją tak gorąco zachęcał do pieszczot zamierzał się ululać? Nie da mu zasnąć! A na pewno nie w takiej chwili.
– Jeszcze nie wiesz, co chcę zrobić.
Wytknęła mu z zarzutem i nim zdążył cokolwiek powiedzieć, zamknęła mu usta kolejnym pocałunkiem. Przegryzła jego dolną wargę, ssą ją mocno, jakby chciała pożreć.
Spoiler:
 

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sob Sty 18, 2014 8:25 pm

Tak, wampir miał naprawdę spaczony gust jeśli chodzi o łóżko. Kiedy się miarowo kontrolował, stawał się jak piesek swojej pani, lecz rozbudzony zwierzęcy instynkt pragnął jak najszybciej kopulacji, byleby zaspokoić żądze. Hachiko o tym wiedziała, albo powinna wiedzieć. Ale jak na razie był chętny, baty przyjmował z dziką błogością. A te krzyki? Muzyka dla uszu! Starał się wykonywać rozkazy. Jednak wszystko ma swoje granice, prawda? Nie, nie chodzi tutaj o rodzaj zabawy, ale o czas trwania. Wampirowi zacznie wreszcie chodzić o zaatakowanie partnerki i zaspokojenie ich obu, nie poprzez zabawę, a przez połączenie płciowe Naturalna sprawa.
Owszem, Hachiko lubiła taki rodzaj bólu, więc nie chciał pozostać samolubny. Niech i ona coś poczuje, poza tym tak bardzo rzadko spędzają razem czas. W końcu musi kiedyś zaspokoić żonę - wierną nimfomankę. Jednakże... właśnie. Gdyby tak sobie pozwalał, zamiast chodzić na łowy, musiałby całe dnie oraz noce spędzać w łóżku... na seksie. A wtedy co by się działo? Tego raczej nikt nie odgadnie. W każdym bądź razie idziemy dalej.
Jeśli wampir zaśnie, trudno. Kanibala sen jest silny niemal tak samo jak głód. I nawet czołg który po nim przejedzie go nie rozbudzi. Ale mniejsza o to, wampirzyca i tak robi dalej swoje. I oczywiście, że nie wie... jednakże chwilę później się dowiedział. Na początku było przyjemnie, zwłaszcza gdy takimi ruchami podnieciła olbrzyma, a później niestety... przerwała. Stwór zacisnął szczęki na metalowym kneblu, który to dostał od małżonki. Mając dosyć rozgniewaną minę i gdyby nie pierwsze uderzenie, zapewne by nie było za przyjemne. A cios po prostu podziałał jak kubeł zimnej wody. Ostudził wściekłość wampira, poza tym nawet było zabawnie! Nie usiądzie conajmniej przez tydzień, choć po kolejnym bacie... tracił zainteresowanie. Coś jednak było nie tak. Szarpnął się parę razy uwięzioną ręką, zawarczał groźnie, dając do zrozumienia żeby już przestała. Nie, już nie chciał. Prosta sprawa. Wampir nie miał jednak ochoty na dalsze bolesne igraszki. Pozwoli mu na przerwę? Przekonamy się... wszak Hachiko to uparta kobietka.

_________________

Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Nie Sty 19, 2014 3:52 pm

Testament nigdy nie był potulnym pieskiem, nawet wówczas gdy się kontrolował. Miał pazury i uwielbiał się sprzeciwiać. Hachiko nie wiedziała jaki był w stosunku do innych kochanek i wiedzieć nawet nie chciała. Chciałaby z nim porozmawiać o różnych rzeczach, ale był tak zamknięty w sobie, że nawet nie potrafiła go na siebie otworzyć. Bywało też tak, że się wykręcał, odwracał tyłkiem, mamrotał coś niewyraźnie pod nosem. Zawsze miał jakąś wymówkę, a Ruda nie chciała go zbytnio zmuszać do opowiadania o przeszłości.
Hachiko nie była nimfomanką. Gdyby faktycznie tak było, musiałaby się wiecznie z kimś pieprzyć. Nie umiałaby się powstrzymać także przed zdradami, bo jak wiadomo Testament miał swoje gody raz na suski rok. Akurat dzisiejszego wieczoru to Testament nabrał ochoty na igraszki, samemu inicjując zabawę. Ruda nie zamierzała mu odmawiać, bo niby czemu? Ale cóż, następnym razem chyba to zrobi, bo najwyraźniej Kanibal nie był zbytnio zadowolony. Wampirzyca nie zmuszała go przecież do łóżkowych zabaw. A przecież seks to zdrowie!
Wampirzyca dostrzegła, że Kanibalowi było przyjemnie, gdy dotykała go w taki sposób, ale żeby czasem nie zasnął, przerwała, by złożyć na jego tyłku ciosy z rózgi. Przetrwał dzielnie kilka ciosów, aż wreszcie zaczął się szarpać i warczeć coś niezrozumiałego. Przestała i odłożyła swój przedmiot kaźni na boczek, by odpiąć zapięcia na głowie i zdjąć knebel. Jednak ręki mu jeszcze nie uwolniła.
– Czemu prosiłeś bym przestała?
Spytała, wyciągając ku niemu dłoń. Podrapała go za uchem, odkładając knebel. Położyła go obok rózgi. Była ciekawa czy chciał zrobić sobie przerwę czy miał już dość.
– Może chcesz się zamienić rolami?
Zaproponowała, zaśmiawszy się. Mógłby się teraz na niej wyżyć za to, co mu zrobiła, jeśli Kanibalowi nie bardzo się to podobało. Pomogła mu znów przewrócić się na plecy i zaraz obsypała jego twarz pocałunkami jego twarz, dłońmi rozrywając jego koszulę. Guziki rozsypały się po podłodze, a materiał wylądował w strzępach na podłodze.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Pon Sty 20, 2014 11:47 am

Gadanie... Ma równo obcięte kły, ułożony i grzeczny wąż. Choć jego terrarium zwykle jest otwarte i ma szansę na krótką ucieczkę w której może pobyć sobą. A tak? Rodzina! Jakieś plany, dzieci i inne pierdoły, które zaś zamęczają umysł biednego stworzenia. Nie żeby mu to przeszkadzało. Rozleniwił się. Wszytko pod nos, wygoda. W każdym bądź razie wszytko się zmieniło. Ale jak to dalej będzie wyglądać? Zobaczymy.
Zabawa, zabawą. Kanibal jest sadomasochistą, lecz nie zawsze musi mieć na to ochotę. A ostatnie samopoczucie wampira - nieco zepsute - niweluje wszelkie chęci. Możliwe, że dopada go Depresja Wampira! Brak chęci na polowanie czy snucie się w mroku niczym mroczna zjawa, a nawet na jakąkolwiek inną czynność. To także narzuca kolejne pytania, które może lepiej nie naruszać. I kiedy Hachiko przestała go tłuc, Stwór opadł nieco wściekły. Na szczęście ściągnęła ten knebel, na co ten zareagował od razu mlaśnięciem języka. Na pytanie nie odpowiedział. Wystarczająco się dzisiaj nagadał. I nie, nie, nie... Nie dał się przywrócić na plecy. Zanim Hachiko dokończyła zdanie, zawinął się na tyle ile było możliwe pościelą. Nie zamierzał nic dalej robić.
- Daj mi spokój.
Warknął cicho, nieco zagłuszonym głosem przez pościel. Wszak zakrył się po sam czubek głowy. Oczywiście organizm wampira łaknął dalszych naturalnych przygód, jednak brak chęci tak od niego samego... także robił swoje.
Jednak coś się złego działo. Wampir zerwał się z łóżka, znalazł spodnie, bieliznę... Szybko się ubrał i zanim wyszedł, odwrócił się do Hachiko. Chciał coś rzec, ale usta szybko się zamknęły i znikł w drzwiach. Oczywiście nałożył na siebie płaszcz. Jednakże... zanim opuścił posiadłość, Hachiko dzielny rycerz dopadła męża przy samym wyjściu, żeby się pożegnać. No i tak oboje się roześli, każdy swoją drogą.

zt x2

_________________

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Sob Cze 27, 2015 4:45 pm

Jak śmiała przerwać kończenie posiłku?! Kanibal po prostu wściekał się, zabierając przy okazji niektóre części niezjedzone. Po drodze skończył, lecz złości końca wcale nie było. Zajęty obżarstwem nie wyzywał jeszcze, dopiero będąc w połowie drogi, kiedy skończył i nieco się zaspał... Dopiero zaczął fukać! A przy dotarciu już do bram posiadłości, zaciskał łapy w pieści, dysząc przy tym jak rozjuszony byk.
- Nie dokończyłem resztek! Zostało ubranie tej małej suczy!
Wrzeszczał tuż obok Hachiko, jaka zapewne lekceważyła tradycyjne złości męża. Dopiero jak wpadł do środka domu, trzaskając oczywiście za sobą drzwiami, nieco ochłonął. Powód? Kuchnia! Służba pokazująca się za dnia, uzupełnia zapasy żywności. Lecz... coś z tą żywnością nie było tak. Bardzo możliwe, że ludzie pracujący dla mordercy zaczną mieć dość i zechcą pozbyć się rozbójnika chociażby go trując. Ale co tam dla bestii! Spory kawał zamrożonej wołowiny został wyciągnięty z zamrażalki po czym walnięty z hukiem na stół. Za użyciem swojej mocy, rozpoczął odmrażanie.
- Dawno nie miałem takiej zabawy z człowiekiem. Chętnie powtórzyłbym to jeszcze raz.
Roześmiał się, pokazując ostre i jeszcze zakrwawione zęby. W końcu na bladym licu nadal widniała śladowa ilość krwi. Mimo poprzedniej wściekłości, czuł się dobrze! Acz atak szału... No cóż, znowu się pojawił. Nie żeby zmartwił on wampira, lecz równało się to nawrotami choroby. A obroża? Już dawno przestała działać. Przejechał pazurami po kawałku mięsa, szczerząc się. Musiał się dopchać, aby później pozwolić sobie na słodkie lenistwo. Życie wampira jest jednak wspaniałe.

_________________

Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Nie Cze 28, 2015 9:42 pm

Śmiała, czy nieśmiała, przerwała mu posiłek. Poczekała oczywiście aż wylizał najdokładniej wszystkie kosteczki, nawet swoje palce i dopiero wtedy zmusiła swego szacownego małżonka do opuszczenia tamtego miejsca. Nie miała ochoty na walkę z łowcami, szczególnie, że na ogonie mogli siedzieć jej także członkowie Rady Wampirów. Aż się dziwiła, że nie dotarli jeszcze do Samuru, który przecież grał pierwsze skrzypce w ujawnieniu istnienia wampirów. Wolała o tym nie myśleć i póki co cieszyć się swoją słodką wolnością. Mężowi nie zamierzała o niczym mówić. I tak machnąłby jedynie ręką, całkowicie ignorując tę sprawę i interesując się wyłącznie swoim własnym żołądkiem. Zresztą! Przez całą drogę do posiadłości nie przestawał marudzić i truć małżonce o tym, jaki to on jest nieszczęśliwy, bo zostawił tyle łakoci! Ale… gorzej było, gdy dotarli do bram posiadłości. Wtedy to dopiero pokazał swoje pazury! Omal nie zarył mordką w ziemi, bo tak się zaparł rękami i nogami! Hachiko wiedziała, że ten to chciał iść na żer, a nie do mieszkania ze swoją nudawą żoną, którą i tak będzie ignorował niezależnie od tego, co ta by nie uczyniła. A myślała, że spędzą mile czas… np. włączy nastrojową muzykę, przebierze się za poganiacza lwów lub amazonkę i zrobi striptiz mężowi! Ale skoro nie zwracał na nią uwagi, to po co takie ekstrawaganckie zabawy?
– Co jak co, ale dobrze, że nie zdążyłeś pożreć jej ubrania. Nie wygłupiaj się. Już i tak wchłonąłeś całą tę pannę.
Stwierdziła wampirzyca, zaglądając do kuchni tuż po tym, jak wszedł do niej wampir. Westchnęła niemalże teatralnie, gdy Testament wyciągnął z lodówki pół świni i położył ją na stole, by następnie wziąć się za rozmrażanie.
– Zamierzasz to wchłonąć?
Spytała z niejakim zaskoczeniem. Jednak więcej komentarzy nie czyniła. I tak zacznie się awanturować, że wampirzyca jest taka zła i podła, bo… bo? Bo co? Ano, nie wiadomo! Testament to w końcu książę obrażalstwa!
– Nie wątpię. W piękny sposób ją załatwiłeś, naprawdę. Dawno nie widziałam Cię w takiej formie.
Do tonu jej głosu wdarła się niejaka tęsknota. Cóż, wspólne polowania należały już przecież do przeszłości. W ogóle wszystko, co robili wspólnie należało już do przeszło, bo przecież Testament tak bardzo wynudzał się w towarzystwie małżonki!
– Czasem się zastanawiam, czemu targnąłeś się na wspólne życie ze mną, skoro bardziej ciągnie Cię do takiego życia.
Podeszła do lodówki, z której wyjęła dwa woreczki z krwią. Oba wlała do pucharka, w którym zaraz umoczyła swe kuszące i pełne wargi. O tak, krew działała kojąco! Aż zamruczała z tej ekstazy.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Czw Lip 02, 2015 8:37 am

Dokładnie! Zastanawiał się po jaką cholerę szedł za rudą skoro i tak nie ma nic z nią do roboty. A mógł zostać! Albo iść gdzie indziej, mógł też wrócić do zamku gdzie czekają na niego dwie ofiary, a nie tracić czas na małżeńskie buzi buzi. O jakże on tego nie znosił! Stworem właściwe aż nosiło żeby udać się w ucieczkę do zamku i się pobawić! Ale nie, zostanie zmuszony wysłuchiwania żalów Hachiko. Ileż można?! Dlatego jak tylko znaleźli się w domu, musiał poprawić sobie humor kawałem mięsa.
- Co Ty możesz o tym wiedzieć. Nie znasz się na moich ofiarach i wiem, że tam coś jeszcze było!
Warknął, zajmując się mięchem. I jak na złość Hachiko przyspieszył rozmrażanie, przez co po kuchni rozniósł się mocniejszy odór mięsa. Jemu co prawda to nie przeszkadzało, ale kiedy na mięsie rozpoczęły się jakieś reakcje chemiczne, to dopiero nieco się zdziwił. Zaczęło ono bulgotać w niektórych miejscach! Przechylił łeb na bok, nie zaprzestając jednak. Kto by przypuszczał, że służba posiadłości zechce zabić swojego krwiożerczego pana, jaki to nie raz się do nich przyssał niczym olbrzymia pijawka?
- Zobacz, nawet mięso przez Ciebie bulgocze. Zauroczyłaś je! Masz wredne spojrzenie.
Nie no, poważnie. Hachiko nie powinna była go ściągać do domu. Bo po co? Taka z niej niedobra małżonka! W dodatku zaś zaczęła swoje przemyślenia. Znudzony pokręcił oczyma, nie siląc się na jakąkolwiek odpowiedź. I możliwe... że małżeństwo trwało stanowczo za długo, zwłaszcza gdy Hachiko stała się po prostu aż nazbyt miękka. Kto wie? Może bestia także przez nią taka jest, a nie inna? Bycie mężem obcina skrzydła wolności, odbierając prawdziwą tożsamość!
- Daj mi spokój z tą gadaniną. Zachowujesz się jak poraniona kobietka.
Fuknął zły na małżonkę i aż jeszcze bardziej wzmocnił moc. Mięso w końcu... eksplodowało! Smród zgnilizny stał się nie do zniesienia, pełno było czarnego mięsa, a kanibal stał jak osłupiały i gapił się na brudny stół. Tego było już za wiele!
- No i widzisz co przez Ciebie narobiłem?! Zepsuło się! Masz mi odkupić i to w tej chwili.
Zero skapy, że mięsiwo było zatrute. A jeśli nawet i wiedział, nie przyzna się! To wina Hachiko, koniec kropka. Nie chciała żeby jej mąż był szczęśliwy, zabrała go z terenów łowieckich, odebrała całe lata na zabawę i teraz ma! Jak mogła mu to zrobić?! No jak?! Ciągle żądała bycia romantycznym, jakieś randki. O rety! Stwór się złapał aż za łeb i wyszedł z kuchni. Smród zaczynał go drażnić.
- Bądź tak dobra i posprzątaj.
Dodał przy wyjściu, a sam skierował się do łazienki. Musiał wymyć się z tego śmierdzącego brudu. Go go Hachiko!

_________________

Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Czw Lip 02, 2015 5:09 pm

Nikt mu nie kazał iść za Rudą. Wampirzyca po prostu zabrała go z miejsca zbrodni, co by żaden łowca się nie napatoczył. Oczywiście Testament zrozumieć tego nie potrafił i nie chciał docenić, uznają, że Ruda znów robi mu po złości. Nie zamierzała zmieniać jego toku rozumowania, bo przy wszystkich ich rozmowach miała wrażenie, że mówi do słupa. Nic do niego nie dociera! Potrafi jedynie użalać się nad sobą i wiecznie marudzić. Również i on stał się miękki jak kluchu. Co to za facet, który wiecznie marudzi i narzeka na wszystko? To się aż staje nudne! Nawet nie miała o czym z nim porozmawiać. Nie wspominając o innych pasjach. Już więcej wspólnego miała ze swoją panterą, bo przynajmniej mogły we dwie sobie polować i rozumiały się już bez słów.
Wampirzyca już od dawna nie zawracała mężowi głowy co do buzi buzi, skoro nie przynosiło to żadnych efektów. Po co się dwoić i troić skoro tego nie doceniał? Też miała już dość wiecznie zgrywanej ofiary przez Testamenta, który przez ostatnie lata potrafił jedynie się nudzić i marudzić. Cóż zatem można robić z takim wampirem? Nic! Niech się więc nie dziwi, że i wampirzyca straciła swój polot. Jak wiadomo w związkach wina jest po obu stronach, ale Testament o tym przecież nie wie! Klapy na oczy i w dupie ma cały świat oprócz swego samolubnego jestestwa.
– Nie wygłupiaj się. Do była tylko sterta śmieci. Łowcy mogli się zleźć. Nie możesz przecież zabijać ani polować, zapomniałeś? Gdybyś został tam dłużej, ściągnęliby wszystkich, do cholery! Zacznij wreszcie myśleć, a nie widzieć tylko to, co złe i sobie wmawiać Bóg wie co!
Podniosła na niego głos i aż uderzyła ręką o blat w kuchni. Zrobiła to tak mocno, że aż odezwały się talerze w szafce, a blat nieco pękł.
Hachiko nie zwracała uwagi na jego mięso, więc mógł zrobić na złość jedynie sobie. Widziała jednak to dziwne bulgotanie. Naprawdę dziwne… i zapach. Coś, jakby gniło od dawna.
– Nie zauroczyłam. Zostało zatrute. Najwyraźniej nasza ludzka służba ma dość służenia wampirom…
Stwierdziła. I trzeba coś z tym przecież zrobić, bo inaczej zaczną wybijać cały ród! Ciekawe tylko, czy ta trucizna została specjalnie przygotowana na wampiry, czy to najzwyklejsza. Jeśli to najzwyklejsza, to Testamentowi nic by się nie stało. Mógłby jedynie cierpieć na niestrawność, ale jego soki trawienne szybko by sobie z tym poradziły. A w razie potrzeby Hachiko by przecież pomogła. Medycynę miała w małym paluszku.
Poroniona kobieta? Wampirzyca zmarszczyła brwi. Nie ukrywała nawet, że te słowa wampira sprawiły jej ogromną przykrość. Cóż, chyba żadna kobieta, nawet wampirzyca, nie spodziewałaby się takich słów z ust mężczyzny, nawet kanibala-wampira, który ponoć kocha swą kobietę. Nie tak wyobrażała sobie swe małżeństwo i wieczność u boku wybranka. Najwyraźniej zaślepiły ją lata przed małżeństwem i nie potrafiła dostrzec wad lubego. Sama zresztą też miała ich od groma.
– Moja wina? A co ja niby zrobiłam? Może wmówisz mi, że to ja chcę cię otruć? Nie jestem Twoją pieprzoną służącą!
Znów się wściekła. Podłoga pod jej nogami szybko zmieniła się w lodowisko, a sama wampirzyca sięgnęła po mały tasak do mięsa i rzuciła nim w stół, na którym jeszcze przed chwilą leżało mięso wampira, a obecnie wybuchło.
Stwór ruszył wreszcie, kierując się do wyjścia z kuchni. Ale moment… że co?! Co miała zrobić?
– Spieprzaj, Tess. Mam dość. Cholernie dość. Nie jestem wywłoką, którą możesz sobie rozstawiać po kątach, jak tylko Ci się podoba! Mam cholernie dość takiego życia. Pierdolę to! Słyszysz! Dość tego!
Wściekła się i to naprawdę. Ruszyła do ich wspólnej sypialni, by wyciągnąć z szafek swoje rzeczy. Cóż, nie zdziwiłoby ją, gdyby nie było tutaj żadnych ubrań męża. Przecież nie cenił sobie takiego życia. Chciał wolności? Proszę bardzo! Teraz, zaraz ją otrzyma.
Zaczęła wyrzucać swoje rzeczy na łóżko, by zaraz znaleźć jakąś cholerną walizkę, do której mogłaby to wszystko zapakować. Zignorowała fakt, że Testament udał się do łazienki, żeby się umyć. Niesamowite, że w ogóle postanowił się umyć!

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Pią Lip 03, 2015 8:47 pm

Tak, służba z całą pewnością chce się ich pozbyć. Kanibal może nie byłby tak wściekły gdyby podpalili ich siedzibę, jakby odsłonięto ich ciała na promienie słońca. Nawet zakopanie żywcem Hachiko przeżyłby! Bardziej się wkurwił, że uderzyli w najczulszy punkt bestii. W jedzenie! I było coś jeszcze. Leadris użyła zwrotu do Boga! Stwór spojrzał na nią pełen zadumy, po czym szyderczo się uśmiechnął.
- Spraw żeby ten Twój wszechwiedzący Bóg zabił tych, którzy zniszczyli MOJE mięso! Trzeba ich dorwać i powybijać co do jednego! Nawet i rodziny. Śmierdzące śmiertelne mięcho.
Warknął zły, zrzucając z pyska czarne kawałki mięsa. Śmierdziało okropnie! Niech Ruda tutaj wywietrzy, a sam stwór właśnie miał udać się do łazienki aby wziąć kąpiel i przebrać się. Dostawał aż mdłości od odoru. Ach no i jeszcze Hachiko musiała odegrać zacną scenkę zaniedbanej kobiety. Czego ona się spodziewała po potworze? W dodatku, który jest zezwierzęcony?! Przez chorobę jaka go trawiła robiło się coraz gorzej, ale nie! Bo Ruda jest wieczną ofiarą, wieczną przesłodzoną romantyczką. Miała jeszcze czelność rzucać się w domu Kanibala.
- Ej uważaj sobie! Ten stół ma uczucia!
Wskazał paluchem na mebel, następnie pięścią pogroził małżonce. Nie, nie dojdzie do przemocy fizycznej na kobiecie. Aż takim tyranem to on nie jest. Morde owszem podrze, ale rudej nie skrzywdzi cieleśnie.
- Tak, zabierz dupę w troki i pieprz wszystko! Zachowujesz się jak histeryczka! Już nie jesteś tą samą wampirzycą co kiedyś! Sflaczałaś Hachiko, ha!
Tyle miał do powiedzenia. Także się wściekł, że małżeństwo doprowadzało go do szału, a nie umilało czas. Hach chciała róż, Kanibal chciał stos czaszek. Tym się różnili od dłuższego czasu. Skierował się wreszcie do łazienki, wbijając wzrok w pakującą swoje rzeczy Rudą. Jeśli chciała wyjść, stwór zagrodzi jej drogę.
- Nie baw się w męczennika Hachiko. Sama jesteś sobie winna.
Warknął, obnażając kły. Nie wyjdzie stąd czy tego chce, czy nie. Nie dopuści, żeby kolejna wampirzyca opuściła go! Zatrzyma ją siłą jeśli będzie musiał.

_________________

Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 943


PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   Pią Lip 03, 2015 9:25 pm

Zatem służba bardzo się zawiedzie, bo tę parę wampirów naprawdę ciężko zabić. Wystarczyłoby, że Kanibal zmieni się w trzydziestometrowego gada, a byłby w stanie wówczas połknąć pół Japonii! To taka miejscowa Godzilla i powinni wręcz otworzyć w Zamku własne muzeum, gdzie na wystawie byłby oczywiście do podziwiania sam Testament w ciele ogromnego węża. Hachiko również by sobie jakoś poradziła. Nie z takich opresji wychodziła z łap zwyczajnych ludzi. Przeżyła nagonkę na polowanie na czarownice, wampiry, wilkołaki i inne strzygi, więc miałaby nie przetrwać nagonki zwykłych i nudnych ludzi nowoczesnego świata? Oczywiście Testament byłby bardzo uradowany, gdyby służba przypadkiem wykończyła jego ukochaną małżonkę. Szczególnie, że stała mu się tak obojętna, że nawet nie szukałby jej, gdyby ją żywcem zakopano. Bo po cóż robić sobie tyle problemu? Już prędzej Samuru wszcząłby jakieś poszukiwania za swą macochą, na którą mógł przecież liczyć i nie raz przychodził do niej po radę.
– To nie jest mój bóg.
Ucięła tę nudą rozmowę. Miała mu przywrócić JEGO mięso? A niby po co? Co by z tego miała? Jaką korzyść? Przez kilka dekad poświęcała się całkowicie temu wampirowi, a teraz miała za swoje. Więcej nie zamierzała tego błędu popełnić. Też jej się należało coś od życia. Przestała czuć, że żyje, a ich małżeństwo legło w gruzach. Testament nie był już tym samym wampirem.
Niczego się po nim już nie spodziewała, dlatego też zamierzała odejść. Kiedyś spotkała Nadirę, przypadkiem. Jakoś trzymała się po rozstaniu z potworem, więc i Ruda sobie poradzi. Już przecież parę razy się rozstali, więc co nas nie zabije, to nas wzmocni.
Posłała wampirowi lodowate spojrzenie. To było naprawdę lodowate spojrzenie. Nawet w samym kuchni zrobiło się chłodniej.
– Wyobraź sobie, że mam w głębokim poważaniu uczucia tego cholernego, martwego stołu.
Wysyczała przez zęby. Spojrzała na jego pięść, którą zacisnął i zaczął wygrażać Rudej. Nie mogła się powstrzymać przed wybuchem śmiechu i zbliżyła się do wampira, kręcąc kusząco biodrami. Od niej całej dało się wyczuć chłodne opanowanie.
– I co mi zrobisz? Uderzysz mnie? Zjesz? Zabijesz? No, Testamencie? Co zrobisz ze swoją niepotrzebną małżonką?
I nim zdążył cokolwiek odpowiedzieć, wyminęła go i udała się na górę pakować swoje rzeczy. Nie chciała słuchać już tego, co chciał powiedzieć. Jego słowa zawsze były raniące, więc wolała sobie to darować.
– A Ty jesteś wiecznie zapłakaną marudą! Jesteś śmierdzącym leniem, Testamencie, wiecznie niezadowolony z własnego życia, oczekujący od innych gwiazd z nieba, a samemu nic od siebie nie dajesz! Jesteś samolubnym wampirem, który widzi wyłącznie swoje potrzeby i racje.
Wyrzuciła z siebie swój gniew w momencie, gdy skończyła pakować swoje rzeczy i zamknęła swoją walizkę. Do Enklawy nie miała daleko. Pobędzie tam przez parę dni, a potem opuści Japonię.
Owszem, zamierzała wyjść. Jednak gdy tylko skierowała się w stronę wyjścia z ich niegdyś wspólnej sypialni, a teraz sypialni albo Testamenta albo Hachiko, wampir stanął jej na drodze. Spojrzała na niego bez mrugnięcia oka.
– Bo co mi zrobisz? Zejdź mi z drogi.
Rozkazała, stając w lekkim rozkroku. Walizkę ścisnęła mocniej w dłoni, jakby zastanawiała się jak dobrą tarczą mogłaby by być, gdy zamierzał ją zaatakować. Już przecież obnażył swe nadnaturalnie długie kły.
– Co, boli Cię cholerna męska duma? Już tylko na to zwracasz uwagę.  Nie zamierzam skończyć w trumnie w Twoim cholernym ogrodzie! Zejdź mi z drogi!
Powtórzyła swój rozkaz. Wyglądała teraz jak mitologiczna Meduza! Iskry chłodu sypały się z jej kocich oczu i gdyby mogła mordowałaby spojrzeniem jak ów Meduza.
Ich sprawy jednak nie rozwiązały się. Wampirzyca opuściła posiadłość ze swoimi rzeczami, a wampir tuż po niej udając się w sobie znanym kierunku


[Zt x2]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Prywatna posesja.   

Powrót do góry Go down
 
Prywatna posesja.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
 Similar topics
-
» Prywatna posesja.
» Prywatna pracownia/Komnata Hiro [pierwsze piętro]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: