IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczony dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Opuszczony dom   Pon Lut 04, 2013 8:26 pm



Nic nie nadaje się bardziej na siedzibę wampirów, jak stary, zniszczony i opuszczony przez ludzi, od dobrych pięćdziesięciu lat, dom. Dom sto na pustkowiu, w górach, przez nikogo nie odwiedzany, przez wszystkich zapomniany.
Z zewnątrz nie wygląda jeszcze najgorzej, choć remont także by się przydał. Zero prądu, bieżącej wody (nie licząc małej studzienki na dworze, kto wie czy to nie tam utopili Sadako.), a na pewno żadnego zasięgu tutaj się nie złapie.
Zaraz po wejściu znajduje się hol, zniszczony, zaniedbany, obdrapany przez szczury, z zarwaną, drewnianą podłogę. Trzeba uważnie stąpać, jeśli nie chce się wpaść do piwnicy. Następnie po prawej stronie stara, również zaniedbana kuchnia, z czymże podłoga nie grozi nagłym zawalaniem. Znaleźć tutaj można rozwaloną lodówkę, której drzwiczki zwisając z zawiasów, kran bez baterii i oczywiście wody i jakieś stare meble, w połowie zeżarte przez insekty. Po lewej stronie malutki, przestronny salonik z wyblakłym, niebieskim w białe kwiatki wypoczynkiem i kominkiem, który jest jeszcze sprawny.
Na wprost drzwi frontowych znajdują się stare, zniszczone schody, prowadzące na piętro. Są tam dwie sypialnie i łazienka. Obie sypialnie zachowały się niemalże idealnie, jedynie pościel została przeżarta przez jakieś robale. Natomiast w łazience lustro zostało zbite, a odłamki szkła walają się po podłodze. Oczywiście na środku łazienki stoi wanna, do której wlewa się zagrzaną wodę...
W całym domu pachnie stęchlizną i starością.


~~

Dastan trzymając Mayę za dłoń, teleportował się z nią w okolice wodospadu, a dalej małej rzeczki. Wciąż trzymał wampirzycę mocno za dłoń, nie pozwalając jej się wyrwać z uścisku. Nie zaprzeczył, że ma narzeczoną, a nawet nie odpowiedział na jej pytanie, czemu ją przemienił czy na co mu była potrzebna. Milczał. Był zdenerwowany, a teraz byle co mogło go wytracić całkowicie z równowagi, więc lepiej go nie denerwować, bo kto to czy wówczas nie zaatakuje biednej Mayi, pozbawiając życia. Jako jej pan, mógłby to zrobić, ale potem trawiłyby go wyrzuty sumienia. Chyba po raz pierwszy po popełnionej zbrodni morderstwa.
Ten wodospad znał, przychodził tutaj niegdyś z Yvelin. Lubił z nią przebywać sam na sam. To właśnie w tym miejscu pocałował ją po raz pierwszy jako siedmiolatek. Cóż, wtedy nie wiedział, że ta jego dziecięca miłość przerodzi się w coś większego, poważniejszego, aż wreszcie porządnie go zrani.
W milczeniu ciągnął za sobą Mayę, nawet jeśli stawiała opór, jego silny, żelazny uścisk nie pozwolił się dziewczynie wyrwać. Szli pod górę, a wampir kierował się w stronę starego, opuszczonego domu, który teraz będzie dla nich schronieniem przez najbliższy... czas. Wcześniej wyjął telefon i wysłał matce wiadomość, póki jeszcze obecny był zasięg. Im wyżej w górach, tym zasięg był mniejszy. Po chwili jednak pochwycił Mayę w pasie i zaczęli przemieszczać się teleportacją na wyższe kondygnacje. Dziewczyna mogła czuć już mdłości po takiej ilości mocy, nie będąc do niej przyzwyczajona, ale dzięki temu zaoszczędzą sobie czas. Dom stał na równinie w wysokich górach, skąd Maya tak łatwo mu nie ucieknie, nawet jeśli będzie bardzo tego chciała.
Wreszcie dotarli. Dom nie wyglądał zachęcająco, ale przynajmniej nie muszą się martwić, że tutaj zostaną odnalezieni. Tak, sam na sam, a takie coś ewidentnie albo im zaszkodzi albo pomoże, jednak w obu przypadkach nie prowadziło to do niczego dobrego.
- Witaj na Zamku. Rozgość się w tych miłych progach.
Rzekł ironizując, puszczając wreszcie dziewczynę. Zapomniał jej powiedzieć, że podłoga w holu w każdym momencie może się zawalić. Ale znając Mayę, to zacznie szukać drogi ucieczki, a nie będzie się pakować do swojego domku. Pewnie nie marzyła nigdy o takim życiu...
Wampir jednak nic nie powiedział tylko siadł na trzecim schodku, na ganku, przyglądając się jakiemuś martwemu punktowi. Musiał się uspokoić, potrzebował na to kilku chwil.

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Lut 04, 2013 10:26 pm

Maya nie próbowała się specjalnie wyrywać. No może kilka razy, na samym początku, chciała, żeby ją puścił, ale wiedziała, że nie przyniesie do żadnego skutku, wiec zaprzestała. Po co tracić niepotrzebnie energię? Dziewczyna dopiero później zdała sobie sprawę, jaka na prawdę była zmęczona. Ta cała przemiana, kłótnia, te wszystkie informacje i natłok wrażeń nieźle ją wykończyły. Czuła się jak gdyby przejechał po niej ogromny czołg i postanowił wycofać tą samą drogą. Potrzebowała odpoczynku i chwili spokoju.
Cieszyła się, że Dastan postanowił ją stamtąd zabrać, w zasadzie nic lepszego nie mógł zrobić. Oczywiście była na niego wściekła i bardzo przybita, ale nie dawała tego po sobie specjalnie poznać. Chęć ucieknięcia z tamtego zamku była tak duża, że Maya zrobiłaby wszystko, żeby ją stamtąd zabrał.
Po kilku teleportacjach czuła się fatalnie. Zawroty głowy, odruchy wymiotne i to chore uczucie jak na statku podczas sztormu. Maya od zawsze nienawidziła magii wampirów. Była nią wręcz przerażona. Uważała, że to coś nienaturalnego, co nie miała prawa bytu. Magia przecież nie powinna istnieć, to tylko jakieś wytwory wyobraźni dla małych dzieci, a jednak. Dlatego jej natłok nie działał na nią za dobrze. W końcu jednak dotarli na miejsce, a dziewczyna zatoczyła się, choć Dastan za pewne ją podtrzymał. Stała kilka chwil pochylona do przodu łapiąc spazmatycznie oddechy, takie przyzwyczajenie z tych ludzkich czasów! Po chwili dopiero wyprostowała się spoglądając na dom. Słysząc jego ironiczne słowa parsknęła cicho. Dalej była wściekła.
O dziwo Maya nie miała zamiaru uciekać, wręcz przeciwnie. Co by jej to dało? Zabiłaby tylko biednych ludzi, których przecież tak na prawdę nie chciała krzywdzić. Potem zeżarłoby ją sumienie. Tak więc ruszyła do swojego nowego pałacu starannie wymijając Dastana, siedzącego na schodkach. Napomnę, że dalej wściekła nie odezwała się do niego słowem. Weszła do środka rozglądając się starannie po pomieszczeniu. Wszystko było nadgniłe, zapuszczone, jednak przestronne. Kiedyś musiał to być piękny dom. Maya przespacerowała się po holu, a gdy w połowie drogi podłoga skrzypnęła niebezpiecznie, pisnęła niczym wystraszona dziewczynka i z wampirzą szybkością uciekła do kuchni, opierając się plecami o rozwaloną lodówkę. Przymknęła na chwilę powieki przecierając skronie.
- Dastan...
Wyszeptała w końcu. Była pewna, że wampir bez problemu ją usłyszy. Maya chciała usłyszeć od niego wszelkie wyjaśnienia, teraz w taj chwili i natychmiast.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Lut 04, 2013 11:34 pm

Tym lepiej, że zrezygnowała z wyrywania się. Nic by to nie dało oprócz utraty energii i większego zmęczenia, a przecież i tak była już wyjątkowo padnięta. Cały wieczór, noc, a teraz niemalże ranek był bardzo wybuchowy. Właśnie, jako poziom E musiała bardzo uważać na słońce, które zabije ją momentalnie. Oby tylko nie miała jakichś dziwnych, samobójczych myśli, różnie bywa z takimi młodymi wampirami.
Przez całą drogę, jaką odbyli razem w góry, do tego opuszczonego domku, który Dastan odkrył kiedyś przez przypadek, nie odezwał się do służki ani razu. Po prostu potrzebował czasu, aby się wyciszyć i przypadkiem czegoś nie zniszczyć. Kiedy się denerwował jego moce wymykały mu się spod kontroli, a tutaj nie będzie nikogo, kto byłby w stanie w jakikolwiek sposób im pomóc. Jak widać młody szlachetny był bardzo nadpobudliwy, wolał robić wszystko na własną rękę, niż wyczekiwać od kogoś pomocy. Na odpowiedź od matki też pewnie będzie musiał się naczekać. Może była zajęta z jego ojcem. Choć w sumie mało go interesowało, co teraz robili. Wreszcie cisza i spokój, a także dotarli do tego jakże uroczego domku. Normalnie brakowały wiedźmy i chatki na jednej, małej, kurzej stopce.
Dastan podtrzymał Mayę, kiedy omal się nie przewróciła i pomógł utrzymać równowagę. Jednak nie zadawał żadnych pytań. Zasiadł na tych starych, zniszczonych, trzeszczących, ledwo trzymających się schodach, niczym król na tronie i masował sobie skronie. Nie było to spowodowane żadnym bólem, po prostu uznał że tak wygląda inteligentniej. Dzięki temu jednak, czuł jak napięcie powoli mija. Przymknął oczy i zaczerpnął głęboko powietrza, co raczej nie na wiele się zdało. Nie potrzebował przecież tlenu by żyć.
Maya ruszyła z impetem w stronę domu. Co z tego, że ukrywała złość i niechęć do Dastana, jak wręcz nią cuchnęła. Czy jako wampir jeszcze nie dostrzegła, że nawet węch stał się wyostrzony, więc mogła także wyczuwać strach u swoich ofiar. To był po prostu zapach, nie żadne aury.
Słyszał jak cicho stawia kroki w holu mieszkania, by z piskiem zaraz wycofać się do kuchni. Tam schowała się za lodówką, dosłownie jakby była jakimś pasożytem, ewentualnie pająkiem. Zaraz jeszcze zacznie wić sobie sieci po całym domu i spuszczać się to tu, to tam.
- Czego chcesz?
Również odpowiedział szeptem, jednak w głosie wampira dało wyczuć się zmęczenie i znużenie. On także miał dość jak na jedną noc. Był zbyt impulsywny i pozwolił, aby emocje nad nim zawładnęły.
Od jutra... będzie musiał nauczyć Mayi wielu rzeczy, jednak dziś muszą pozwolić sobie na sen. Dobrze chociaż, że były dwie sypialnie, inaczej Maya spałaby albo na wycieraczce, albo zadowoliłaby się wanną. Przecież szlachetny wampir musi spać na łożu! A wątpliwe, aby Maya władowała mu się do łóżka. Choć Dastan może władować się do łóżka Mayi. Nikt nie zna tak naprawdę Dastana, ani tego co się w nim kryje.

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Lut 05, 2013 7:03 pm

Co za podły dzień, no w zasadzie noc. Maya wiedziała, że wampiry niższych poziomów nie są odporne na światło słoneczne. Było to jedną z podstaw, którą zdążyli jej wpoić rodzice. Było trochę wiadomości, które wiedziała, jednak co z resztą? Uczyła się strzelać z łuku, trochę machała mieczem czy strzelała. Podstawy samoobrony niby też miała za sobą, jednak to wszystko było dawno temu. Miała wtedy zaledwie mniej niż jedenaście lat. Teraz już dawno zaprzestała wszelakie trenowanie.
Jej zmysły były wyostrzone, jednak dziewczyna póki co zdążyła się skupić jedynie na ich niewielkiej części. Wiedziała, że porusza się szybciej, nie męczyła się, gdy wchodzili pod górę, czy też widziała wszystko doskonale. Jednak odkrycie wszystkiego na pewno zajmie jej chwilę czasu. Będzie musiała przywyknąć. Cała ta wampirza strona miała też swoje plusy. Była w stanie usłyszeć Dastana z takiej odległości, co owocowało tym, że wcale nie musiała na niego patrzeć, gdy rozmawiali! Oczywiście była wściekła jak nigdy i zła i sfrustrowana i wykończona. Jak on mógł jej to zrobić? Przemienił ją! Do tego ma jakąś inną wampirzą pindzię! Wstydziłby się, oj wstydził tak wykorzystać biedną Mayę.
Ale z drugiej strony, przecież powiedział, że ją kocha... To uczucie przyprawiało ją o dziwne uczucie w klatce piersiowej. O dziwo czuła się odrobinę, ale tylko troszkę! Szczęśliwa. W końcu ruszyła się zza lodówki i przemaszerowała przez kuchnię. Pomyszkowała jeszcze chwilę w holu, przeszła się po dolnej części domu, w końcu jednak wyszła na zewnątrz i spojrzała na blond czuprynę, która według niej była przydługawa, bo zasłaniała złote oczy Dastana. Spoglądała na niego chwilę z góry, w końcu przespacerowała się i stanęła dokładnie przed nim. Skrzyżowała ręce na piersi i spiorunowała go wzrokiem.
- I co ? Teraz zamierzasz tak siedzieć i milczeć?! Chyba jesteś mi winny wyjaśnienia!
Zaczęła spokojnie, ale jej głos stopniowo się podnosił. Jebało ją, czy był jej panem czy bóg wie kim. Miał się wytłumaczyć i to prędko. Już było jej obojętne, czy ją ukarze czy może zabije. Przynajmniej zrobiłby wszystkim pożytek i pozbył się problemu. Ukucnęła i przybliżyła się odsłaniając niebezpiecznie kły. Zaatakowałaby swojego pana?
- Narzeczona? Jaka kurwa narzeczona! Co to ma być?! Nie będę Twoją dziwką na posyłki!
No to się rozwrzeszczała za wszystkie czasy. W końcu jednak zamilkła wpatrując się z furią w Dastana. Jeśli nic nie zrobił jej oczy zaszły łzami, a sama Maya odsunęła się i pobiegła przed siebie, jak najdalej od domku i jego samego.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Lut 05, 2013 7:46 pm

Żadne wampiry nie były odporne na światło słoneczne. Jednak te, które urodziły się jako nocne stworzenia były jedynie osłabione, z czasem słabły bardziej, aż wreszcie przychodziła śmierć, jeśli wampir wciąż pozostanie w słońcu i nie skryje się chociaż w cieniu. Słabe wampiry, te pochodzące z przemiany były całkowicie pozbawione tego przywileju chodzenia po słońcu. Inaczej... umrą. Zmienią się w proch i zniknął tak szybko jak się pojawiły. A była to ponoć bolesna śmierć. Dastan nigdy takiej nie widział na własne oczy i jakoś nie chciał widzieć tego cierpienia w przypadku Mayi, która także zaczynała go już denerwować. Wystarczyłoby małe, malutkie pstryknięcie palcami, a dziewczyna stanęłaby w płomieniach. Kilkanaście dobrych sekund w szoku i bólu i pozostanie z niej zaledwie proch. Wampir miał prawo ją zabić i nikt nie będzie go za to ścigać.
Czekała ją jeszcze długa nauka, jednak póki co nie pozwalała sobie w ogóle pomóc. Cała w nerwach, aż drżała gotowa w każdej chwili wybuchnąć jak wulkan. Teraz, kiedy była wampirem nie umiała w ogóle kontrolować swoich emocji, które ewidentnie wymykały jej się spod kontroli. Jednak Dastan nie mógł sobie pozwolić na chociażby najmniejszy błąd.
Wciąż w złości stała za lodówką, wampir słyszał każdy jej oddech, każde stąpnięcie nóżką na drewnianej, skrzypiącej ze starości podłodze. Wreszcie w wampirzym tempie zaczęła przemieszczać się po całym domu, a wampir jedynie przymknął oczy i myślał o niebieskich migdałach, chcąc w ten sposób zapomnieć o tym, że po raz kolejny zawiódł ojca, mimo że obiecał iż więcej tego nie zrobi.
Maya w następnej sekundzie pojawiła się przed nim. Pełna nienawiści, złości i furii. Dastan wciąż milczał, ewidentnie powstrzymując swój gniewa. Inaczej nieumyślnie coś podpali i dopiero będzie problem.
Wreszcie spojrzał na nią. Wzrok szlachetnego był pusty, wyzuty z wszelkich emocji.
- A więc błędem było pokochanie Ciebie. Wyjaśnienia. Proszę bardzo. Spójrz na siebie. Jako człowiek byłaś idealną pożywką dla każdego wampira. Byłaś ich celem. Teraz cuchniesz mną. Czy tego chcesz czy nie, według wampirzego kodeksu należysz do mnie. Do szlachetnego wampira, który stoi na czele pozostałych wampirów. Jeśli ktoś Cię tknie, mam prawo zapierdolić tego skurwiela. Dam Ci miesiąc czasu. Przez ten czas nauczę Cię jak być wampirem. Jak żyć i jak się przystosować. Następnie dam Ci wybór, czy chcesz bezpowrotnie przekroczyć tę granicę i stać się wampirem, czy wolisz wrócić do swojego życia, jako człowiek.
Przedstawił sprawę bardzo jasno. Kiedy skończył przemawiać, wciąż spoglądał na nią pustym, beznamiętnym wzrokiem. Był zmęczony i wkurwiony. Cudem chyba nie podpalił dziewczyny. Powstrzymywał się. Nie chciał jej skrzywdzić. Byłby inaczej hipokrytą, mówiąc że w ten sposób chciał ją chronić.

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Lut 05, 2013 9:11 pm

Maya w pewnym sensie była egoistką. Już zapomniała jak to było dbać o innych. Niegdyś opiekowała się swoją młodszą, przyrodnią siostrą - Caroline, jednak ta zaginęła. Oficjalnie uważano ją za martwą, ale Maya znała prawdę. Dziewczynka została porwana, a potem przemieniona w małego, plugawego i bezwzględnego skrzata, pozbawionego skrupułów i litości, poziom E, taki sam jakim blondynka była teraz.
Te wszystkie lata zmieniły ją. Stała się twardsza, już nie płakała. Mimo że nadal była słaba pod względem obrony fizycznej, przynajmniej potrafiła się nieźle odgryźć, jakąś kąśliwą uwagą czy też wiązanka słowną. Już nie była tą samą, słodką Isemay, jak kiedyś, no może czasami, gdy szklana otoczka opadała pod wpływem emocji, wtedy stawała się na powrót dawną sobą. Odkąd stała się wampirzycą oczywiście wszystko działo się częściej. Jej emocje brały górę, zawładnęły nią całkiem. Minie czasu wiele, gdy znów nauczy się je starannie chować i dusić w sobie.
Chciał ją chronić, a także najwyraźniej dał jej prawo wyboru. To była cudowna wiadomość, która sprawiła, że spadł jej kamień z serca. Jednak nie powiedział ani słowa w sprawie z równie ważną kwestią, swoją narzeczoną.
Słuchając słów Dastana, nawet nie zdawała sobie sprawy, że stała z szeroko otwartymi oczami wpatrując się w niego bez choćby najmniejszego ruchu. Jej oczy zaszły łzami, jednak ani jedna kropla nie spłynęła po jej policzku. Nie chciała płakać, okazywać słabości, jednak to wszystko było od niej dużo silniejsze, jak gdyby walczyła z czymś i od razu była na straconej pozycji. Powstrzymywała się jak mogła, zapierając się nogami i rękami. Błędem było pokochanie... dudniło w jej uszach. Słowa Dastana były zarazem ukojeniem jak i trucizną. Przetwarzała je setki razy w umyśle, zanim się ruszyła. Wykonała prosty gest, czyli w jednej chwili rzuciła się na swojego pana, owijając ręce wokół jego szyi i najprawdopodobniej przewracając go. Leżała na nim, a łzy płynęły po jej policzkach, gdy szybkim, desperackim ruchem wpiła się w jego usta, jak gdyby miał być to ostatni raz.
- Nienawidzę i kocham...
Szeptała całując całą jego twarz, jak gdyby mówiła mu największą pieszczotę jaka kiedykolwiek istniała. W zasadzie nie miała na myśli nienawiści, jednak tylko to przychodziło jej do głowy. Nienawiść i miłość w jednym. Jej usta ponownie odszukały jego. Całowała go zachłannie, jak gdyby chciała zapomnieć o wszystkim, sprawić, żeby reszta nie miała już znaczenia.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Lut 05, 2013 10:17 pm

Dastan także zapomniał jak to jest dbać o innych. Najpierw starał się dbać o swoją siostrę. Wiadomo, jako mężczyzna musiał, ot, taki obowiązek, nawet jeśli to Yvelin otaczała nad nim opiekę, z racji bycia starszą. Szlachetny ubzdurał sobie, że jest rycerzem siostry, który zawsze pojawi się na czarnym rumaku i pokona wszelkie zło czyhające na blondwłosą ukochaną Dastana z dzieciństwa. Jednak to uczucie dawno temu odeszło. Teraz miał narzeczoną, którą musiał się zająć i do której poczuł odpowiedzialność. Nawet, jeśli poradziłaby sobie ze wszystkim, Dastan i tak chciał otoczyć ją opieką. A Maya? Tutaj wszystko się skomplikowało. Tutaj od samego początku wszystko było takie skomplikowane. Wiedział, że to co poczuł przy pierwszym ich spotkaniu było jak grom z jasnego nieba. Wiedział, że prędzej czy później przysporzy im to kłopotów. I tak się właśnie stało. Istny, zajebisty romans, który skończy się dramatem. Jak Romeo i Julia, tylko nie wiadomo, które z bohaterów wpadnie na pomysł popełnienia samobójstwa dla dobra drugiej osoby.
Dastan ujrzał na twarzy Mayi szczęście. Cieszyła się zapewne z tego, że znów będzie mogła wieść życie człowieka. Jednak teraz nie pozwoli podjąć jej tej decyzji. Byłaby ona zbyt pochopna, pragnienie powrócenia do człowieczeństwa zbyt silnie się uchwyciła. Temu musiał dać zarówno sobie jak i dziewczynie czas. Nie miał prawa decydować za nią. Pokaże jej dar jak i przekleństwo nieśmiertelności i będzie miała prawo wyboru jak żaden inny wampir przed nią.
Wpatrując się w jej zaszklone oczy dosłownie zrobiło mu się jej żal... miała nauczyć go uczuć i udało się. Poznał kolejne emocje, których wcześniej się wyzbył. Żal, bezsilność, nienawiść do samego siebie za to, co jej uczynił. Żałował, bardzo, że skrzywdził ją w taki sposób. Tak bardzo chciał zetrzeć z tej porcelanowej twarzyczki łzy. Tak bardzo pragnął dotknąć tego, co zakazane. Tak bardzo ją pragnął, że nie potrafił tego wyrazić żadnymi słowami.
Zaraz rzuciła się na niego, a Dastan nie drgnął, nie stracił równowagi. Pochwycił ją i delikatnie dotknął w tali, jakby sprawdzając czy to sen i ona zaraz zniknie, czy rzeczywistość. Kciukiem starł łzy z twarzy Mayi, choć wyraz twarzy Dastana wciąż pozostawał chłodny, nieobecny, beznamiętny. W oczach natomiast czaił się smutek i ból Ot, taki zagubiony książę, trzymający w ramionach swoją małą księżniczkę na ziarnku grochu.
Wyznanie Mayi jedynie dolało oliwy do ognia. Nie powinna tego mówić. Nie powinna go całować. Powinna go zabić, wtedy. Na strychu. Wbić ten pieprzony ołówek w jego egoistyczne serce.
- Mayu, nie powinnaś. Będziesz żałować.
Szept. Cichy, pełen bólu i tęsknoty. Wdarł się do jej ucha. Jeszcze chwila i naprawdę będzie żałowała tego, że złączyła ich wargi w pocałunek. Odwzajemnił. Delikatnie wodząc językiem po wargach dziewczyny. Kosztował. Nic więcej.
- Mayu. Ostatni moment na cofnięcie się.
Ostrzegł ją. Nie wydał rozkazu. Decyzję sama mogła podjąć...

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Lut 05, 2013 10:54 pm

Może gdyby się cofnęła, wszystko wróciłoby do swojej chłodnej i cichej normy. Znów nie odzywaliby się do siebie, oddalili i być może już nigdy nie wrócili. Ich relacje wyglądałyby jedynie jak pan i służka, a wtedy wszystko byłoby prostsze. Maya wykonywałaby rozkazy Dastana w mniej lub bardziej odpowiedni sposób, jak to już się po niej można spodziewać. Nie była przyzwyczajona do słuchania kogokolwiek. Wiele ostatnich lat radziła sobie sama, całkowicie sama. Opuszczała lekcje, jeśli chciała, wychodziła z akademii czy też włóczyła się. Była zależna tylko od siebie i takie życie w zasadzie bardzo jej odpowiadało. Była wolna, do czasu. Jednak w jednym Dastan miał rację. Była bezbronna, nie potrafiła sobie sama poradzić z silnymi przeciwnikami. Było tylko kwestią czasu, aż jakiś wampir rzuciłby się na nią z chęcią skosztowania jej krwi i nie poprzestał na tym. Zginęłaby w taki podły i brutalny sposób, a nikt nie zgłosiłby jej zaginięcia. No chyba, że wampir zostawiłby zwłoki, to co innego.
Mimo wszystko Maya nie widziała już drogi ucieczki. Zaszła za daleko tą zgubną ścieżką, żeby teraz przestać, cofnąć się i sobie odpuścić. Straciła nad sobą kontrolę w momencie, gdy pocałowała Dastana. Jej emocje znowu wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem. Już nie było odwrotu. A ten, przecież jej nie odepchnął, to niech nie marudzi. Miała nauczyć go czuć i co? Posiadał teraz całą gamę emocji, powinien być z siebie dumny, nawet jeśli nie do końca je zauważał. Zmienił się na lepsze, takie było zdanie dziewczyny.
W niepamięć odeszła cała sprawa z rodzicami Szlachetnego, z bałaganem w kuchni, czy też tą całą sławną narzeczoną. Dastan należał tylko do Mayi i to się liczyło. W mgnieniu oka była gotowa zapomnieć o wszystkim tylko po to, żeby pozwolić tej chwili trwać. Nic innego nie było ważne, już dawno temu straciło znaczenie.
Każdy dotyk, choćby najmniejszy sprawiał jej podwójną przyjemność. Wszystko było bardziej wyraźne. Zapach jego ciała, smak jego ust, dotyk jego dłoni. Nowe doznania sprawiały, że Maya zatraciła się całkowicie. Każdy odwzajemniony pocałunek smakował cudowniej, czuła się potrzebna, jak gdyby trafiła właśnie w najbardziej odpowiednie miejsce dla siebie.
- Już nie ma odwrotu...
Wyszeptała wprost do jego ucha, następnie złożyła delikatny pocałunek, niczym muśnięcie skrzydeł motyla, na żuchwie Dastana. Gładziła palcami jego kark odsuwając się zaledwie na kilka milimetrów, żeby mogła spojrzeć mu w oczy. Jego złociste zmierzyły się z jej orzechowymi, w których ogromny smutek mieszał się z jeszcze większym ładunkiem miłości i uwielbienia. Czekała na jego korki, jak gdyby bała się odrzucenia.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lut 06, 2013 11:17 am

Gdyby teraz się cofnęła, wykonała jeden, drobny ruch w tył, zabrała ręce, zabrała od niego te aksamitne pukle włosów, którymi teraz pieściła jego twarz, wszystko by zniknęło. Cały czar przepadłby w niepamięć. Zniknęłoby wszystko. Oboje wróciliby do codzienności, tak nudnej, tak bezbarwnej i tak bolesnej, że pragnęliby wręcz o sobie zapomnieć. Dastan ulżyłby w tym Mayi, wykasowałby te wspomnienia z umysłu i serca dziewczyny. Ich pierwsze spotkanie. Ich pierwszy pocałunek na strychu. Każde najmniejsze zło, jakie wykonał w jej stronę. W sumie nie był w stanie poznać sam siebie. Zmienił się. Ale to tylko i wyłącznie dla Mayi. Była delikatna jak kwiat, więc nie mógł sobie pozwolić na większą samolubność. Ta dziewczyna od samego początku dobrze na niego wpływała.
A teraz wszystko miało skomplikować się jeszcze bardziej. Nie cofnęła się. Czuł jak lekko drżała. Wyczuwał od wampirzycy to samo, co on czuł w tej chwili. Tę słodką niepewność. Wiedział, że jeśli w tej chwili nie przerwą, jeśli ona w tej chwili nie odsunie się, będzie za późno. Czasu nie da się już cofnąć. Powinien pozwolić jej w tej chwili odejść. Pozwolić by ruszyła pędem w dół, do wioski. Powinna od niego uciec, jak najdalej. Przy Dastanie nie czeka jej nic dobrego, oprócz bólu i tęsknoty. To jedynie może dać. Nawet, jeśli oboje się kochają, ich związek, ich przyszłość nie ma żadnej racji. Dastan doskonale to wiedział i walczył w sobie, by ją teraz odepchnąć. By pokazać kto tu rządzi! By pokazać, że tak naprawdę jest bezlitosny, że jej nie kocha, że ją wręcz nienawidzi i nie znosi. Niech stąd odejście. Do łowców, tam pomogą Mayi wrócić do człowieczeństwa. Wystarczy jednak, mała kropla jego krwi, a wszystko wróci do normy. Czas jakby się cofnie, a oni już nigdy się nie spotkają.
Nie cofnęła się. Wampir warknął, obnażając wściekle kły. Chciał ją nastraszyć, by uciekła póki jeszcze mogła. Zaraz jednak wstał, z Mayą na rękach. Jego twarz była poważna, nic innego nie wyrażała.
- Teraz już jest za późno.
Odpowiedział lodowatym tonem i zniknął z Mayą w głębi domku. Przeskoczył bezszelestnie przez podłogę w holu, stąpając po schodach. Szedł na górę, trzymając wciąż dziewczynę. Wszedł do jednej z dwóch sypialni, pierwszej lepszej, bowiem obie były w takim samym stanie technicznym. Rzucił Mayę na łóżku i doskoczył do niej, zawisłszy nad drobnym ciałem jasnowłosej. Zaczął składać drobne pocałunki na szyi Mayi, jedną, wolną ręką przykuł ją do pościeli za nadgarstki, tuż nad jej głową. I pieścił pocałunkami szyję, schodząc niżej, ku dekoltowi. Tam zanurzył język głębiej, docierając do piersi, które chronił sweterek.

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Lut 07, 2013 9:00 pm

Zdrowy rozsądek krzyczał już długi czas w umyśle May, wręcz wrzeszczał jej do ucha, żeby się odsunęła, żeby uciekła, miała ku temu szansę. Może dałaby radę zwiać na tyle daleko, żeby dostać się do pobliskiej wioski i dobrze ukryć? Może Dastan by jej nie szukał, gdyby wyrwała się teraz, jednak dziewczyna zdusiła w sobie wszelakie zrywy zdrowego rozsądku już na samym początku. Była pewna swego, jak zawsze zresztą. Taki mały uparciuch z niej, niczym osioł ze Shreka, brakuje jeszcze tylko głupich docinek i żartów! No może też kopyt...
Ale czy Maya chciała zawracać w takim momencie? Na pewno nie! Mimo wszystko nie była tchórzliwa, nie bała się wampirów, uwielbiała ten moment, gdy adrenalina kotłowała się w jej wnętrzu, tym razem było podobnie. Wszystkie uczucia i emocje wirowały wokół niej niczym huragan, a to wszystko przez Dastana. Kiedy pokazał kły, zawtórowała mu, a co się będzie! Było to dla niej coś nowego, pokazywanie niezadowolenia czy wściekłości w taki sposób, jednak wiedziała, że akurat do tego przywyknie bez problemu. Spodobało jej się.
Nie protestowała, gdy ją podnosił, gdy zaniósł ich na górę. W jej małej główce kłębiły się różne myśli, na przykład co może robić para zakochanych, która nie powinna być razem, w na łóżku? Fiuuu..
Gdy ją dotykał - drżała lekko, jak gdyby bała się, że to wszystko było tylko snem, a gdy się obudzi już nigdy nie zobaczy swojego niepoprawnego księcia z horroru. Czy się bala? Odrobinę! Nigdy nie była tak blisko z mężczyzną, nie miała okazji. Skupiała się na czymś innym i odpychała wszystkich adoratorów, nie potrzebowała ich. Jej pan był pierwszym i możliwe, że ostatnim, któremu zawierzyła serce. Zawzięcie oddawała każdy pocałunek, a gdy zaczął całować jej dekolt i schodzić niżej wygięła ciało delikatnie w łuk, jak gdyby była zgłodniała jego pieszczot. Jęknęła cicho.
- Dastan.. Ja nigdy...
Wydukała czerwona jak burak i wpatrywała się uporczywie w martwy punkt na suficie.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Lut 07, 2013 9:55 pm

Zdrowy rozsądek nie tylko u niej w głowie krzyczał. Dastan już dawno go zakopał. Chyba wówczas, gdy ponownie spotkali się strychy. Wiele by oddał, żeby cofnąć się do tamtego czasu i nigdy nie pocałować Mayi. Nie, nie żałował. Jednak nie chciał, aby cierpiała, a jako szlachetny miał pewne obowiązki, którym musiał sprostać.
Ukrywanie w Wiosce na nic by się zdało. Dastan miał zbyt dobry węch, za bardzo znał zapach Mayi, żeby od tak jej umknął. Martwiłby się pewnie czy jakiś szalony łowca nie wyrządziłby jej krzywdy, uznając ją za łatwy cel. Dastan wiedział, że łowcy ćwiczyli swoje umiejętności na poziomach E czy D. Najsłabsze z możliwych wampirów, a więc najlepsze obiekty ćwiczeń, nadające się także do zdawania egzaminów na łowcę. A przecież nawet najzwyklejszy człowiek, wiedzący, że należy celować w serce, bądź głowę, pokonałby taki poziom E. Szlachetny zatem nie mógł do tego dopuścić.
Wampirzyca nie zaprotestowała, kiedy wziął ją na ręce i jednym skokiem przemierzył podłogę w holu. Nie mówiła także nic, kiedy dalej kierował się schodami, do sypialni. Przy pomocy telekinezy otworzył im drzwi, bowiem były zamknięte. A nie chciał używać teleportacji, jeszcze nam Maya zemdleje albo się wykończy.
Rzucił ją więc na łóżko, obsypując pocałunkami, przykutą i bezbronną dziewczynę. Dastan był młody, a więc do cierpliwych kochanków on nie należał. Wolał od razu zabierać się do rzeczy, gdy wtem usłyszał szept Mayi. Zamarł i spojrzał na nią, dostrzegając rumieniec. Puścił jej dłonie. Nie, nie brzydził się nią tylko dlatego, że była dziewicą. To było bardzo pociągające, jednak nie chciał jej ranić, do delikatnych to on nie bywał. A szczególnie teraz, po tych nerwach, które przeżył niedawno. Pogłaskał ją po policzku i ucałował w kącik warg, jakby była jego młodszą siostrą.
- Prześpij się, jesteś na pewno zmęczona.
I bez słowa położył się obok niej.

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Lut 07, 2013 10:16 pm

Zaskoczona? Oj tak. Maya nie czuła się odrzucona, ani nic, jednak nie przypuszczała, że jej pan zatrzyma się w takim monecie. Przecież mógł z nią zrobić co chciał, nawet gdyby protestowała, w końcu należała do niego. Odkąd ją przemienił miał nad nią pełną władzę, a ona była zmuszona do wykonywania jego wszystkich rozkazów z mniej lub bardziej zadowalającym efektem. Każdy wiedział, ze May lubiła robić co chciała, nawet jeśli byłoby to nie zgodne z wolą jej pana, w końcu nie zawsze musi być po jego myśli, prawda? Jak się raz czy dwa spotka z niezgodą to przynajmniej mu się nie znudzi.
Mimo wszystko gdy zarumieniła się jak różyczka i jej delikatne ciałko zadrżało, zatrzymał się. Tym samym pokazując, że potrafi nad sobą zapanować, w końcu był facetem a z nimi gorzej w tych sprawach. Jak już zaczynają to pohamować się ich prawie nie da! Wystraszona? Nie można się jej dziwić, w końcu nikt nigdy jej tak nie traktował, niemal jak księżniczki. Była wygłodniała jego bliskości, jednak stosunek był dla niej w tym momencie przerażający. Wszystko było nowe, obce, przytłaczało ją. Seks byłby na pewno niesamowitym przeżyciem, zwłaszcza w nowej, wampirzej skórze, jednak na wszystko był czas, po co się spieszyć? Była pisklakiem, nie spędziła jeszcze dnia jako nowo narodzona, potrzeba dać jej trochę czasu.
Maya leżała chwilę nieruchomo ze wzrokiem nadal utkwionym w sufit, w końcu jednak spojrzała na Dastana leżącego obok. Obróciła się do niego twarzą, przymknęła powieki i złożyła na jego ustach delikatny pocałunek. Jak gdyby chciała mu podziękować. Uniosła się powoli, ale nie miała zamiaru nigdzie iść. Wdrapała się na idealny tors Szlachetnego kładąc głowę na jego piersi. Przytuliła się do niego i westchnęła. Była ułożona do snu.
- Nie zostawisz mnie? Nigdy?
Zapytała cicho nadal z zamkniętymi oczkami. Oddychała miarowo, choć nie musiała tego robić. Ten ludzki nawyk, jednak będzie ją męczył jeszcze długie lata. Jeśli oczywiście pozostanie wampirem.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Lut 08, 2013 6:47 pm

To dobrze, że nie poczuła się odrzucona. Wierzcie mi, ciężko mu przyszło odsunięcie się od wampirzycy w takiej chwili, kiedy już na schodach miał na nią ewidentną ochotę. Jednak wieść, że dziewczyna jeszcze nigdy tego nie robiła, ochłodziły gwałtownie jego zapały. Potrzebowała odpoczynku, musiała się wyspać i na pewno miała dość wrażeń jak na jeden dzień, temu musiał powstrzymać się za wszelką cenę. Jakoś nie chciał przysporzyć jej kolejnych, kiepskich wspomnień, szczególnie ze swojego pierwszego razu. Ponoć kobiety przykładały do tego wielką wagę, więc wolał nie ryzykować, że znów będzie się kojarzył Mayi z czymś najgorszym, co należałoby unikać. Poniekąd żałował swojej decyzji, że odłożył to ich przyjemne złączenie dwóch ciał w jedno. Na pewno zdawała sobie sprawę z tego, że Dastan nie omieszka wziąć tego, co do niego należała. Maya była Dastana pod każdym względem, więc nie dziwmy się, że weźmie sobie także i jej dziewictwo. Nie tylko dlatego, że był jej panem, ale także dlatego, że poruszyła jego serce i zabrała tylko dla siebie. Bowiem szlachetny potrafił być tylko dla niej taki... ludzki. Może faktycznie daleko mu było do człowieka, to jednak starał się jak mógł by jej nie zranić. Temu teraz powinna odpocząć, a to była dobra ucieczka. Poza tym, co odwlecze to nie uciecze.
Wampir położył się więc na plecach, wpatrując w sufit. Podłożył sobie pod głowę ramiona, aby było mu wygodniej. Jakoś nie brał w ręce poduszki, kto wie czy przypadkiem nie rozleci się, kiedy w ogóle ją dotknie. I nawet nie chciał sprawdzać.
Zaraz przysunęła się do niego Maya, kładąc swoją jasną głowę na jego klatce piersiowej. Wyciągnął dłoń i zaczął ją delikatnie głaskać, jakby w ten sposób chciał ją ukołysać do snu. Na słowa wampirzycy początkowo nic nie odpowiedział. Mogła jednak poczuć, jak jego mięśnie twardnieją, napinają się. Widać, że było to pytanie, na które sam nie znał odpowiedzi.
- Śpij Mayu.
I jak zawsze, uniknął na nie odpowiedzi. Poczekał aż dziewczyna zaśnie, a jego oszukać się przecież nie dało, po czym wymknął się z jej sypialnie, teleportując. Po prostu musiał wyjść, choć na chwilę... żeby nie zrobić czegoś głupiego.

[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Mar 06, 2013 4:06 pm

Cóż Maya wmawiała sobie, że nie będzie spała, jednak po kilku spokojnych oddechach odpłynęła. Śniły jej się straszne rzeczy, mimo to nie obudziła się ani razu. Nawet nie zdawała sobie sprawy jaka była zmęczona i padnięta. Ta cała przemiana, kłótnia, Dastanowa narzeczona i ten cały cyrk z byciem posłuszną swemu panu + trochę niecodzienna sytuacja na łóżku. Była wręcz wykończona, dlatego wbrew swojej woli spała jak suseł wiele godzin.
W końcu jednak nadszedł czas pobudki, tak więc przetarła swoje orzechowe oczka i rozciągnęła się. Wstała z łóżka, tak jakby od niechcenia. Oczywiście Dastana już obok niej nie było. Stała kilka chwil wpatrując się w puste miejsce obok siebie, jedyną oznaką, że ktoś tam leżał była pomięta pościel.
Dziewczyna zeszła na dół szperając po domu. Niestety nic do jedzenia nie znalazła. Usiadła przy stole w kuchni bardzo naburmuszona. Jednak wpadł jej do głowy świetny pomysł. Wyciągnęła swój telefon, który działał już resztą baterii i wysłała do swojego pana smsa, oprócz tego odczytała wiadomość od pana dyrektora. Jaka szkoda, że nie mogła mu pomóc. Póki co pozostało jej czekać aż wróci Dast.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Mar 07, 2013 7:48 pm

Sms do Mayi:

Kod:
Postaram się jak najszybciej wrócić. W seksowną bieliznę także Cię zaopatrzyć? Wstrzymaj się. Obiecuję, że pójdziemy na polowanie, jednak nie pozwolę, żebyś kogoś zabiła. Nie chcę, żebyś walczyła ze wstrętem do samej siebie. Jesteś na to zbyt delikatna...

_________________
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Mar 18, 2013 9:10 pm

Wreszcie mógł wrócić do domku w górach. Od dawna tam nie był. Zaniedbał swoją służkę i wiedział, że musiał nadrobić te zaległości. Przede wszystkim musiał pójść z nią na polowanie. Nauczyć kontroli, choć będzie to bardzo ciężkie. Ale póki była z nim, mogła być pewna, że nie pozwoli dziewczynie na pozbawienie jakiegoś człowieka życia. To by ją zniszczyło, nawet jeśli zewnętrznie nie dałaby tego po sobie poznać, Dastan wyczułby tę zmianę. Znał Mayę aż za dobrze, żeby tego nie wiedzieć. Mimo wszystko była delikatna i wymagała opieki. Szlachetny zmiękł. Właśnie przez nią. Stał się wampirem posiadającym uczucia, ale wciąż odpychał od siebie wszystkich. Było mu z tym dobrze, a takie życie z dala od wszelkich problemów, mając przy swym boku Mayę było wszystkim czego kiedykolwiek potrzebował.
Wyszedł od matki z prezentami. Z ubraniami, głównie sukienkami dla swojej służki, a także rodową pamiątką matki. Zapewne za jakiś czas wyląduje na palcu Aimi, choć z chęcią dałby go Mayi. Dumnie by nosiła tę błyskotkę, ale niestety nie miała do niej prawa.
Jednak zasługiwała na coś więcej, oprócz nowych sukienek, które i tak były znoszone przez jego matkę. Nie mógł sobie pozwolić na użycie karty, należała do jego ojca, poza tym Naizen mógłby ich szybko namierzyć. Postanowił kupić Mayi medalion, do którego włożył małą ampułkę ze swoją krwią. Był to cenny podarek nie tylko z powodu samego smaku krwi szlachetnej, ale głównie dlatego, że mogła ona uratować życie Mayi.
Szlachetny teleportował się kilkanaście metrów przed wejściem do domku. Spojrzał na niego, po czym wzrokiem przeszukał okolice, jakby w poszukiwaniu obecności dziewczyny. Może wyszła, aby zapolować na zwierzęta? Było ich tutaj całkiem sporo. Może ich krew nie smakowała aż tak pysznie jak ludzka, ale na pewno zaspokajała ten zwierzęcy głód jaki mogła odczuwać. Wreszcie ruszył powoli przed siebie, w stronę zapadających się schodów.
- Maya.
Powiedział cicho, ale wampirzyca na pewno go usłyszała. Właśnie stawiał stopę na pierwszym stopniu. Wyczuwał jej zapach, więc nie ukryje się przed nim. Ale czy ona w ogóle chciała się przed nim ukrywać?

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Mar 18, 2013 10:21 pm

Maya musiała długo czekać na pojawienie się Dastana. Siedziała w kącie w sypialni rozmyślając różne scenariusze jak go powita. Zazwyczaj przychodziło jej na myśl, że zacznie od: "A gdzieś ty się podziewał?!" albo " jak mogłeś mnie zostawić!", jednak gdy przychodziło jej zastanowić się nad tym dłużej wiedziała, że zmięknie. W myślach, nieświadomie oczywiście, zaczęła nazywać go ukochanym. Dziwne co? Dla niej również nie było to normalne. Do niedawna nie znała niemal znaczenia tego słowa, no chyba, że z durnych książek dla nastolatek czy też amerykańskich filmów.
Jednak od niedawna wszystko nabrało nowych kolorów. Teraz była już pewna swoich uczuć, które stały się jasne i odświeżone. Były wyraźniejsze niż dotychczas, prawie namacalne. Wszystko to dzięki staniu się dzieckiem nocy. Jako, że wampirzyca była nowa, potrafiła dostrzec różnice między tym co widzi i czuje człowiek, a jak to samo dostrzega wampir. Gdybyście ją zapytali, bez wahania odparłaby, że różnica jest ogromna! Wszystkie jej zmysły działały dużo lepiej, niż uprzednio, nawet gdy korzystała ze swojego artefaktu, który swoją drogą musiał się gdzieś zawieruszyć... Maya spędziła wiele czasu na szukaniu, jednak za pewne straciła go w parku lub też w zamku. Jednak postanowiła, że do żadnego z tych miejsc nie wróci, póki co. Wszystko było dla niej za świeże, nie chciała ponownie przeżywać tej tragedii, która to zmieniła jej życie. Wolała nie wspominać tego, co ją spotkało. Udawała, że umarła i narodziła się na nowo.
Czasami, gdy zdychała niemal z głodu łaziła tam i z powrotem po domu, nie mając co ze sobą zrobić, nie odważyła się jednak go opuścić. Gdy głód był nie do wytrzymania zwijała się w kłębek i zamykała z całej siły oczy. Momentami wydawało jej się, że wszystko staje się bardzo ciemne i mroczne, a jej dłonie zamieniają się w szpony jak u potwora. Po chwili jednak wszystko wracało do normy, a ona wmawiała sobie, że to tylko halucynacje. Czy na pewno?
W końcu wrócił pan i władca świata. Maya wyczuła jego zapach instynktownie. Zbiegła cicho na dół i przyczaiła się koło szafy. Gdy Dastan wspiął się na pierwsze stopnie prowadzące do domu... Z wampirzą szybkością wypadła z domu rzucając się na niego! O tak. Przypuściła na niego atak godny Mayi. Za pewne polecieli w dół schodów turlając się jeszcze trochę. Wampirzyca jednak nie chciała zrobić mu krzywdy. Przytuliła się do jego ciała, wdychając ten znany, charakterystyczny zapach.
- Wróciłeś...
Jęknęła żałośnie trochę szarpiąc mu koszulkę.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Mar 19, 2013 11:22 am

Oczywiście, że wrócił. Nie rozumiał dlaczego miałby nie wrócić. Przed chwilą matce tłumaczył, że był honorowym mężczyzną, a teraz na dodatek musiał powtarzać to samo swojej służce, która nie do końca wierzyła, że Dastan wróci? No to piękna wiara w szlachetnego. W sumie się nie dziwił, bowiem zawsze robił to, co chciał. Mogła więc z łatwością pomyśleć, że najzwyczajniej w świecie już mu się to wszystko znudziło i postanowił zostawić Mayę samą w tym domku w górach, na pastwę matki natury, swojej samotności i głodu, gdzie w końcu by ześwirowała z braku krwi albo popadła w taką żądzę, że sama by się zabiła. Wśród takich wampirów wszystko było możliwe. Mogła z łatwością przecież się zabić.
Kiedy kierował się w stronę schodów, słyszał stópki dziewczyny biegnącej mu na spotkanie. Ciekawe tylko czy zarobi prosto w twarz czy też poczeka na odpowiednią chwilę, żeby porządnie mu wjebać za to, że zostawił ją na kilka dni, nie pozwalając jej się stąd ruszyć. Wiedział, że będąc w jednym miejscu idzie ześwirować, ale póki nie umiała nad sobą panować, lepiej by było, jakby w ogóle nie podchodziła do ludzi. Ich krew była bardzo smaczna, a sam zapach potrafił podniecić nawet kilkuwiekowego wampira, który to ponoć nauczył się już samokontroli. Ta sztuka była bardzo trudna i przychodziła dopiero z czasem. A już na pewno nie należała do łatwych.
Wybiegła przez frontowe drzwi, które chyba cudem utrzymały się w zawiasach, były stare, więc każdy gwałtowny atak jaki zostanie na nie zapuszczony, może okazać się ostatnim. A przecież przyjemnie mieć drzwi wejściowe do ich własnego małego domku?
Wybiegła prosto w jego ramiona. Objął ją jednym ramieniem, utrzymując bez problemu równowagę. Niech nie myśli, że Dastan była panienką i nie potrafił utrzymać lekkiej i delikatnej wampirzycy.
- Phew. Oczywiście, że wróciłem. Za kogo Ty mnie masz?
Klepnął ją w tyłek, za karę, że sobie pomyślała iż szlachetny nie wróci, a następnie wszedł z nią do domu. W sumie nie narzekał, podobało mu się tutaj. Ten dom miał swój urok i pasował do takich wampirów jak oni. Chcących się ukryć i żyć w swoim własnym, małym świecie, który prędzej czy później zostanie zniszczony. Skierował się w stronę salonu, wskazując dziewczynie kanapę, sam zaś na niej usiadł.
- Mam dla Ciebie ubrania. Są tu same sukienki, ale myślę, że ta...
Otworzył torbę, którą dostał od matki, przerzucił większość rzeczy, po czym wyciągnął jedną z wielu sukienek.
- ...powinna Ci się spodobać.
Podał ją Mayi. W sumie sam nie wiedział czy faktycznie wampirzycy się spodoba, jak nie to mogła wybrać sobie inne, spośród tych kilku, które Yuki starannie dla niej wybrała.
- I coś jeszcze mam dla Ciebie.
Na razie nie wyciągał medalionu. Czekał aż dziewczyna się przebierze, bo faktycznie te rzeczy, które miała na sobie były przesiąknięte jej własną krwią. Sam nawet nie przypuszczał, jak bardzo za nią tęsknił. I wcale nie chciał pozbywać się tego uczucia. Jeszcze nie teraz. Nie chciał od tak wyłączyć tej miłości. Był masochistą, co go nie zabije, to go wzmocni.

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood http://vampireknight.forumpl.net/t3814-maya#84117
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Mar 20, 2013 8:10 pm

W sumie niech się Dastan nie dziwi, że Maya przypuszczała, że ten nie zamierzał do niej wrócić. Niby wierzyła w tą całą szopkę z miłością i zdolnością jej pana do uczuć, ale nie ufała mu całkowicie. Na zaufanie trzeba było zasłużyć, a przecież jeszcze nie zapomniała jak to egoistycznie rzucił się na nią i zmienił w wampira, nie zważając na jej protesty i zdanie. Czuła się przez to w pewien sposób pokrzywdzona, zawiodła się na nim. Może jeszcze nie było okazji, żeby mu to wygarnąć, ale od tego nie ucieknie! Prędzej czy później czekała ich poważna rozmowa.
W końcu Maya nie była głupiutka, mimo że przecież była blondynką (nikomu nie ubliżając!). Wiedziała, że związek Szlachetnego z zwykłą ludzką dziewczyną... poprawka! Z byłą ludzką dziewczyną, z obecną wampirzycą poziomu E, tego najniższego ze wszystkich możliwych, był nieosiągalny. Nie mogli nic na to poradzić, nawet jeśli by chcieli, bo co? Uciekną przed światem i zaszyją się, choćby w tym małym, opuszczonym domku w górach? Niedoczekanie! Dastan był ważną osobą, zastępcą głowy rodu, w przyszłości i może nawet samym przywódcą swojej rodziny. Wymagano od niego więcej niż od innych, był potrzebny w swoim świecie, w świecie gdzie dla May nie było miejsca. Jednak nie potrafiła wyobrazić sobie życia, gdzie musiałaby istnieć bez Dastana. Przywiązała się do swojego pana, nawet jeśli nie była tego do końca świadoma. Wszystko co ją spotkało było nowe, obce i trochę dzikie, jednak dziewczyna starała się podchodzić do tego z rezerwą i dystansem. Czekała na nowe doświadczenia, niemal pogodziła się już z byciem wampirem, jednym z tych, których powinna zabijać. Taki obowiązek spoczął na jej barkach w dniu urodzin, przecież pochodziła z rodziny łowieckiej. Mimo wszystko stała się potworem, celem Oświaty. Oczywiście na razie była grzeczna, jednak ile czasu minie zanim zamorduje człowieka? To by zabiło tą pogodną i wesołą część Mayi, Dastan nie mógł do tego dopuścić, wtedy byłaby to tylko i wyłącznie jego wina! Zrobiłby z dziewczyny, którą kocha, potwora, nie potrafiącego nad sobą panować, a przede wszystkim nie potrafiącego dać sobie rady z wyrzutami sumienia.
- Za tego złego!
Odparła bez zastanowienia tuląc się do jego ciała. Jej chudziutkie idealnie pasowało do tego Dastanowego! Przynajmniej zdaniem May. Szła za swoim panem bez większego marudzenia, zdążyła jedynie raz przewrócić oczami. Usiadła grzecznie na kanapie, nie zastanawiając się za wiele. Była rozkojarzona, dopiero po kilku chwilach przyjrzała się sukienkom, które przyniósł dla niej Dastan. Jej oczy rozbłysnęły na widok tej jednej z wielu, która od razu przypadła do gustu naszej dziewczynce. Pisnęła głośno, nie dając dokończyć chłopakowi zdania.
- Śliczna!
Wykrzyknęła porywając ją. Za pewne jej entuzjazm mógłby się wydawać trochę dziwny, jednak jak to przystało na pisklaka, każde emocje były wyostrzone. Oczywiście niech Dastan nie śni, że May się przy nim przebierze, niedoczekanie! Z wampirzą szybkością pobiegła do sypialni, a już po drodze na schodach zaczęła zrzucać z siebie ubrania. Nawet nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo były przesiąknięte krwią i brudne! Od razu wskoczyła w nową sukienkę, nie czuła zimna, to dobrze. Wróciła do salonu kręcąc się jak baletnica.
- Dziękuję...
Nie słuchała, co jeszcze dla niej miał. Była tak przejęta, że w ogóle na nic nie zwracała uwagi. Gdyby teraz ktoś wjebał się do domu, cóż Maya dalej byłaby w piórkach!
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Mar 22, 2013 1:36 pm

Dobrze, że mu nie ufała. Nie powinna. Wampirom się nie ufa, nie byli tego godni. Samolubne istoty, które za wszelką cenę chcą poznać ludzkie uczucia i słabości. Dastan także tego chciał, temu postąpił tak, a nie inaczej w stosunku do Mayi, wiedząc że bardziej ją skrzywdzi. Powinien dać jej spokój, nie zrobił tego. Więc tym lepiej dla samej dziewczyny, że jednak nie zaufała swojemu panu. Nie był tego godzien. Prędzej czy później sprawi, że młoda wampirzyca zatraci się w sobie albo zacznie cierpieć z jego powodu. Temu zamierzał ją zostawić, sprawić, że o nim zapomni i zacznie swoje życie na nowo. Na to zasługiwała. Ale jego samolubność sprawiła, że nie był w stanie od tak już w tej chwili pozwolić Mayi odejść. Chciał ją zatrzymać dla siebie. Zamknąć w ślicznej, małej, szklanej klatce, podciąć skrzydła i zachować dla siebie, chronić w ten sposób przed całym światem. Mogłaby być tylko dla niego, a on sięgałby po nią za każdym razem, kiedy tylko by chciał. Taka samotność przytłoczyłaby ją na tyle, że krucha linia miłości pękłaby, zmieniając się w nienawiść. Przecież między tymi dwoma, skrajnymi uczuciami nie było wcale grubego muru. Szlachetny doskonale zdawał sobie z tego sprawę i może nieświadomie chciał, aby go znienawidziła? Wówczas ich rozstanie nie byłoby tak bolesne, przynajmniej dla niej. Dastan przecież zawsze będzie pamiętał o swojej służce. I to nie tylko ze względu na więź z powodu przemiany.
Nawet nie wiedział, w którym momencie porwała sukienkę i pobiegła zawalającymi się schodami do swojej sypialni. Nie ruszył się za nią. Był za leniwy by użyć nawet teleportacji. Choć jak jeszcze z trzy razy tak przeleci po tych schodach, rozkaże jej wdrapywać się po oknie do swojego pokoju. Przynajmniej będzie miał się z czego pośmiać. Wreszcie wróciła na dół, prezentując się szlachetnemu. Przyjrzał jej się uważnie, by zaraz zmarszczyć nos i pokręcić głową.
- Lepiej byś wyglądała bez niej.
Wzruszył ramionami, a jedno ramiączko sukienki, które i tak opadało do połowy ramienia dziewczyny, zsunęło się całkowicie z jej ręki, opadając wzdłuż ciała. Reszta kreacji lekko się przekrzywiła, odsłaniając znacznie więcej niż sama sukienka na to pozwalała.
- Na pewno jesteś głodna.
Wyciągnął w jej stronę dłoń, czekając aż ją chwyci, by móc ich przeteleportować w miejsce, gdzie będą mogli zapolować. Czas nakarmić służkę.

[zt x2]

_________________
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Wrz 11, 2013 2:52 pm

Dastan teleportował się z ojcem do swojego domku w górach. No dobra, nie był to jego dom. Znalazł go kiedyś, gdy zaszywał się w górach w raz z Mayą i postanowili się tutaj zatrzymać. Dom był prawdziwą ruderą, od wielu lat nie używany. Nie było tutaj nawet kontaktów, do których można by podłączyć urządzenia elektroniczne. Zero zasięgu, całkowite odludzie, bez żywej duszy wysoko w górach. Świetne schronienie dla wampirów, bowiem w lasach było sporo zwierzyny, na którą można zapolować, gdy głód sięga już granic wytrzymałości. Jeśli chciało się trochę bieżącej wody, należało ją pobrać ze studni na zewnątrz, przed domkiem. Dastanowi bardzo przypadł ten domek do gustu. Póki co była tutaj tylko Maya, a teraz i Naizen. W sumie zastanawiał się, co się stało z dziewczyną. Zniknęła, kiedy tylko otrzymała krew swojego pana. Udała się do dyrektora, ten ją odwampirzył, a teraz nienawidziła wampira? Bardzo możliwe, blondas niemalże w to wierzył.
Obaj panowie pojawili się tuż koło studni. Dastan zakasłał i wypluł sporą ilość krwi. Najwyraźniej organizm nie był jeszcze na tyle silny, by korzystać z mocy. Zewnętrzną stroną dłoni starł krew z kącików warg. Zastanawiał się, kiedy jego ciało wróci wreszcie do całkowitego zdrowia. Wciąż miał przecież bandaże na ciele.
– Cóż, nie ma tu jakichś luksusów, ale to idealne miejsce, żeby się przed kimś ukrywać. Tutaj spędzałem większość czasu z Mayą.
Odchrząknął i ruszył przodem, do wnętrza starego domu. Ostrzegł ojca o schodach, które były już tak stare, że nastąpnięcie na niektóre kawały drewna groziło całkowitym zniszczeniem schodów.
– Uwaga w holu i salonie. Niemal cała podłoga jest spróchniała.
Po tych słowach blondas po prostu przeskoczył sporą część podłogi, lądując w salonie w klimacie lat trzydziestych. Dom wymagał remontu, ale obecnie miał swój klimat i ewidentnie odstraszał ludzi. Szczególnie, że obecnie dom miał nowych lokatorów. Wampiry.
- Możesz się tutaj zaszyć. Dom jest wysoko w górach, z dala od Zamku.
Wyjaśnił ojcu.

_________________
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Wrz 11, 2013 6:36 pm

Panuje nad wszystkim. Mimo to pytanie musiało być bardzo trudne, skoro zastanawiał się nad odpowiedzią. Naizen już podejrzewał coś, że Dastan wpakował się coś głębszego, co pozwala mu z nimi porozumiewać się na poziomie kompromisowym, zapobiegającym wojny. Tego by się po nim nigdy nie spodziewał, że tak się temu poświęci. Aż mu szkoda się go zrobiło. Jak na pech, uszy mu oklapły jakby tym sposobem mógł informować o stanie współczucia. a jednocześnie i zrozumienia. Przeklęte bycie zwierzęciem.
Domyślał się, że zaskoczy Dastana swoją prośbą, ale nie chciał by najmłodsza siostra go widziała. Co prawda mogła go sobie zignorować, ale co jeśli będzie chciała się z nim zobaczyć, bo wyczuwa jego obecność? Gorzej już być nie mogło. Tak więc z Dastanem teleportowali się, opuszczając dom Nadiry. Telepatycznie Naizen poinformował Nadirę iż z powodu obecności Sophie, opuścił jej dom. Przepraszając, że tak nagle. Plus taki, że nie miał zakłóceń w używaniu swoich zdolności nadprzyrodzonych.

Miejsce w jakim się znaleźli było dla szlachetnego tygrysa nowe. Tymi rejonami jeszcze nie spacerował. Być może z tego względu, że nie miał na to czasu. Wampir jednak zaniepokoił się stanem syna, który niespodziewanie zakaszlał krwią.
- W porządku? Wybacz że oto Cię prosiłem. Nie myślałem, że masz jeszcze problemy ze zdrowiem. - Objął go ręką, ale chłopak dzielnie się trzymał, że chyba mu zbyt wiele nie dokuczało. Wtem wspomniał o braku luksusu, Naizenowi nie przeszkadzał.
- Przywykłem do życia bez luksusów. Będąc w Twoim wieku przez kilka lat mieszkałem w opuszczonych chatach czy takich ruinach z Nadirą.
Tak krótko wspomniał o swoim nastoletnim żuciu, które do łatwych w tamtych czasach nie należało. Ale mimo trudności, przetrwali oboje i do teraz jakoś dobrze sobie radzą.
Przeszli się kawałek drogi docierając do wnętrza budynku, które swoim widokiem zachwycać mógł tych, którzy domu na oczy nie widzieli. Ale faktycznie. Wszystko wyglądało bliskie zrujnowania. Porządnie zniszczony dom. Ciekawe kto w takich rejonach kiedyś mieszkał. Rozejrzał się po otoczeniu salonu, a jego ogon swobodnie się poruszał. Jakby oznaczał ciekawość miejsca.
- Na te kilka dni wystarczające miejsce. - Spojrzał zaraz na syna.
- Dziękuję Ci Dastanie. - Posłał mu ojcowski uśmiech w podziękowaniu za pomoc.

_________________

Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 545


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Wrz 11, 2013 10:58 pm

Po imprezie i całej tej dziwnej nocy wsiadła do taksówki i kazała się zawieść do posiadłości swojej matki. Tam jej jednak jeszcze nie zastała więc stwierdziła, że zabawiła w hotelu znacznie dłużej niż ona. Jednak przecież to nic takiego, widząc, że jej rzeczy dotarły tu bezpiecznie z poprzedniego miejsca pobytu, wzięła odprężający i pobudzający prysznic, przebrała się i wyszła. Miała zamiar udać się do Naizena, w końcu uważała go za swojego ojca i stwierdziła, że po tak długim czasie nieobecności należy się mu jakieś wytłumaczenie. Do tego była ciekawa jak teraz układa sobie życie, kiedy nie jest już z Yuki. No i miała jeszcze do niego taką małą naprawdę drobną sprawę, ale to zawsze może poczekać. W każdym razie przebrała się w normalne ciuchy  siadła w raz jeszcze w taksówkę. Trzeba będzie sprawić sobie własny środek transportu, albo jakiegoś szofera. Dojechała samochodem w stronę gór tyle ile mogła i wysiadła z bezużytecznego grata trzaskając drzwiami. I stwierdziła, że resztę drogi pokona pieszo mimo iż ładny był to kawałek. Po kilku minutach spacerku zatrzymała się czując znajome zapachy. Rozejrzała się okół siebie i jej oczom ukazała się rozwalająca rudera. Skierowała się w tamtą stronę, z początku niebyła zachwycona tym co widzi. No, ale dobra da temu szansę w końcu ona się nie zna. Zwabiona coraz to bardziej intensywnym zapachem rodzinki, która już z pewnością się zorientowała, że Yvka zbliża się do nich pchnęła frontowe drzwi i ostrożnie weszła do środka. Wolała nie wpaść do piwnicy, stąpała ostrożnie bacznie sprawdzając wytrzymałość desek pod stopami, aż doszła do miejsca w którym znajdował się jej ukochany braciszek. Zmierzyła go uważnym spojrzeniem i zastanawiała się co go sprowadza do tego cudownego miejsca. Uśmiechnęła się szeroko do brata choć spojrzeniem go wprost miażdżyła. Jednak niebyła to jeszcze ta przez niego upragniona nienawiść.
-No dobra, co Ty tu robisz i gdzie jest ojczulek?
Była tym bardzo zainteresowana, czuła jego zapach, ale nigdzie nie widziała, czyżby coś knuli? Wypadło to jednak blondynce szybko z głowy, knuć to może jej brat, ale na pewno nie Naizen.
I co Das, dalej uważasz, że to dobre miejsce, aby się ukryć? Yvelin znajdzie Cię wszędzie.

_________________


*****






Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Wrz 12, 2013 12:28 pm

Oczywiście, że to miejsce było nowe dla Naizena. A przynajmniej Dastan miał nadzieję, że szlachetny nie odkrył wcześniej tego domu. Cóż, teraz już nie miał gdzie się ukryć, bo jego ojciec znał ten dom. Na szczęście nie do końca wiedział, w którym miejscu się on znajduje. Dość daleko od Zamku, więc mógł być spokojny, że Victor nie wpadnie tutaj z nagłą, niespodziewaną wizytą. Bo cóż miałby robić w pustym lesie, na totalnym pustkowiu?
– Nie rób ze sieroty, jeszcze nie zdycham.
Odpowiedział, szczerząc się do ojca. To tylko trochę krwi, jego organizm wciąż się regenerował, a że był w gorącej wodzie kąpany i nie umiał wysiedzieć w jednym miejscu, nic zatem dziwnego, że ciągle wychodził z domu, forsował się i nie mógł w spokoju wyleżeć swojej niedyspozycji. W dodatku matka gdzieś polazła, bo bal kuzynki okazał się ważniejszy. Nie wiedział dlaczego Naizen pokochał tę kobietę. Tak, kochał ją, choć jeszcze nie zdawał sobie z tego sprawy albo nie chciał się do tego przyznać. Dastan nie kochał Yuki.
– Ty? Niemożliwe. A miałem Cię za odpowiedzialnego, poważnego szlachcica, który spełnia wszystkie życzenia rodziców. Już wiadomo po kim to mam.
Wzruszył ramionami, wprowadzając ojca do środka. W sumie z chęcią dowiedziałby się więcej o jego przeszłości, chociażby to, dlaczego ukrywał się po takich norach jak ta z Nadirą. Przecież ich ród był bogaty, nie musieli klepać biedy. Mogli żyć nawet na własny rachunek, bo to mało kancelarii albo innych interesów prowadzili?
– Czemu uciekliście z domu? Inaczej się nie da tego nazwać.
W sumie Dastanowi podobał się ten dom. Był groteskowy, w pewien sposób romantyczny, a to, że nie było w nim luksusów, nie przeszkadzało mu. Lubił żyć w takich miejscach, z dala od cywilizacji. Szczególnie, że miał przy swoim boku May. Nie wyczuwał jej zapachu, od dawna nie przychodziła do domu swojego Pana. Cóż, chyba musiał się już pogodzić z tym, że została zwolniona ze służby i znów została człowiekiem.
– Pod jednym warunkiem. Wyprowadzę Cię stąd teleportacją. Nie chcę, żeby ktokolwiek znał drogę do tego domu.
Tak, chciał mieć sekrety nawet przed ojcem. Potrzebował przestrzeni z dala od innych, nie znosił tłumów, wolał ciszę i bliskie spotkania z naturą. Jakoś nie miał ochoty na odwiedziny matki albo kogokolwiek z rodziny, bo nagle zaczną się martwić. Zbyteczne. Nie zamierzał uciekać od swojego przeznaczenia.
Nagle wyczuł zapach siostry. Bardzo znajomy, intensywny, niemalże zadający cierpienie samą myślą o jej osobie. Zaklął pod nosem i spojrzał w stronę drzwi, to na schody.
– Yvelin… Ukryj się w ostatniej sypialni na górze.
Polecił ojcu, mając nadzieję, że umiał przeskoczyć schody na tyle, by nie hałasować albo nie wpaść do jakiejś dziury w podłodze, których na górze nie dałoby się policzyć na placach jednej ręki. Sam zaś udał się w stronę wejścia do domku, chcąc choć przez chwilę zatrzymać tam siostrę, by dać ojcu czas na ukrycie się. Normalnie zaczynała mu się podobać ta cała zabawa. Krył ojca.
Blondas stanął w drzwiach, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Otaksował chłodnym, obojętnym wzrokiem ciało wampirzycy, zatrzymując się na jej piersiach, które uważnie sobie obejrzał, nie kryjąc tego. Och, zrobił to specjalnie, żeby ją rozzłościć. Wreszcie zawiesił na chwilę wzrok w jej zielonych, kocich oczach.
Ja? Co Ty robisz w moim domu?
Lodowaty głos, który wręcz żądał odpowiedzi na pytanie jakie jej zadał. Nie pozwolił jej wejść dalej. Niech nawet o tym nie marzy. Oparł się ramieniem o framugę drzwi, przyglądając się wampirzycy. Uniósł drwiąco brew do góry. Miał w nosie, co sobie myśli o tej "ruderze".
– Nie wiem czemu miałby tu być ojciec. Ukrywam się tu przed rodziną. Czego chcesz?
Wrogie pytanie, które niemalże wysyczał jadowicie.

_________________
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Wrz 12, 2013 9:47 pm

Jak już było wspomniane, Naizen tej rudery jeszcze nie widział na oczy. Mimo spacerów po górach, nie dotarł do tego miejsca. Teraz zabrał go własny syn, zdradzając jego kryjówkę. Bez obaw. Naizen nikomu o tym miejscu nie powie.
Kiedy Dastan odpowiedział mu dość interesująco na stan swojego zdrowia, Naizen się uśmiechnął, pokręcił głową i poczochrał mu lekko włosy. Jakby nadal miał przy sobie małego chłopca. Starał się chyba nadrobić stracony kawał czasu w towarzystwie syna.
Nie wierzył że jego ojciec mieszkał w takich ruderach czy chatach w lesie? Niestety nie każdemu szlachcicowi może się w życiu poszczęścić by wychowywać w luksusach. Było tak do jego siedemnastego roku życia.
- Musieliśmy. Raczej wtedy domu już nie mieliśmy.
Odpowiedział z powagą robiąc krótką przerwę, by zaraz dokończyć.
- Nasz dom zaatakowali łowcy. Nie wiedzieliśmy skąd, jak i czemu. Ojciec to przeczuwał i kazał mnie oraz Nadirze opuścić wieczorem dom, jej tłumacząc o zwykłym polowaniu a mnie podając drobne szczegóły. Nawet po matce widziałem ten niepokój. Wykonałem jego prośbę i gdyby Nadira nie chciała wracać wcześniej do domu, nie widzielibyśmy szalejącego się ognia. Musieliśmy uciekać. Nie mieliśmy pieniędzy i tylko ja musiałem na nas jakoś zarabiać, by mieć chociaż na ubrania i jakieś mieszkanie. Nie było łatwo.
Tak w skrócie mu przedstawił zarys swojej przeszłości, kiedy przebywali sobie już we wnętrzu domu.
- W porządku. - Zgodził się z jego warunkiem, nie zamierzając protestować. Te kilka dni tutaj jakoś wytrzyma. Musi. I to w tej postaci.
Naizen także wyczuł pojawienie się znajomej woni wampira, który niespodziewanie się pojawił. Wiedział że to Yvelin.
- To niewiele da.
Chodziło o zapach. Nie ważne jak głęboko by się schował w tym domu, Yvelin go wyczuje. Mimo to skierował się na górę, po drodze zabierając ogon i wiążąc go pod płaszczem w pasie. NA głowę zacisnął bardziej kaptur. Szedł po schodach, ale też jednocześnie podsłuchiwał rozmowę dzieci.

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczony dom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Opuszczony dom
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Opuszczony diabelski młyn
» Opuszczony Magazyn
» Opuszczony teatr

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY-
Skocz do: