IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom Nadiry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Sie 20, 2014 7:37 pm

Kyubi nic nie musiał i nie potrzebował się znaleźć u Elviry! Ma tuż obok siebie żonę! O niej niech teraz myśli. Chyba Nadira nie ma rozumieć, że on z łaski tutaj wrócił, bo ma córkę? Prawdę mówiąc, on miał kilka córek. Ciekawe czy dla każdej jest wstanie znaleźć odrobinę czasu. A te najmłodsze w wieku dziecka, potrzebują go najwięcej.
- A tego nie wiedziałam... Że kupiłeś klub... W takim razie może być weekend.
Zgodziła się. Weekend to zawsze coś. Wystarczy, aby móc odwiedzić stare miejsce i zabrać córkę do jakiegoś większego wesołego miasteczka. Pokazać jej, gdzie tatuś oświadczył się mamusi. Może i tego by nie zrozumiała na ten wiek, ale liczyła się rodzinna wycieczka. Tak jak Nadira zabierała tutaj Naoto, a Kyubi - Yukyuko.
Na te kilka godzin, szlachetna oddała się snu, wtulona to męża. Wystarczające, aby móc obudzić się wtedy, kiedy Naizen przyjedzie. Nie sądziła jednak, że będzie z nim ich matka.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Sie 20, 2014 7:54 pm

Odpowiedzi od Yuki się nie doczekał. Ale specjalnie poruszył temat o swojej siostrze, by do czegoś nawiązać. Dastan jest mądrym dzieckiem, więc szybko chyba połapie się w sytuacji. Jego ciotka była zgwałcona, więc może domyślić się jak traktowana może być jego matka. Póki Dastan tam będzie przebywał, Naizen nie musiał się o Yuki przejmować. W prawdzie to ona sama sobie takie życie wybrała. Mogła odmówić ślubu - nie zrobiła tego.
Z Dastanem i Yuki oraz Susan, opuścili zamek. Dastan zabrał swoją matkę i pojechał do zamku Kuroiaishitów. Naizen ze swoją matką pojechał do Nadiry. Susan nie widziała długo córki i nie mogła uwierzyć, że Nadira ma kolejne dziecko. A nawet męża! Dlatego też chciała i jego poznać. A przy okazji, wesprzeć swoje dziecko po tych co się dowiedziała od syna.
Zajechali w końcu, parkując przed bramą. Naizen poprosił Teijiego telepatycznie o otwarcie. Lokaj otrzymawszy telepatyczną prośbę, wyszedł i otworzył bramę, wtedy Naizen wjechał do środka. Bramę Lokaj zamknął.
Blondyn z matką wysiedli i zostawli wprowadzeni do domu.
- Nadira jest u siebie z mężem. Może dobrze będzie poczekać, aż odpoczną.
Uprzedził Teiji na początek, gdyby czasem oboje chcieli udać się na górę. Zatem pozostali w salonie, gdzie Morikawa przygotował dla wszystkich krew w szklankach. Wyjaśnił Naizenowi to co wiedział i dowiedział się od Ethana. Tym samym pokazując mu wydruki artykułów z internetu, oraz sprawę związaną z jej samochodem. Będzie trzeba jej załatwić nowy samochód i telefon. Taką niespodziankę warto byłoby zrobić. Jednakże Naizen myślał także o czymś innym. O dodatkowej ochronie dla siostry.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Sie 21, 2014 6:29 pm

Tak, miał przy swoim boku żonę, którą na domiar złego musiał się zająć. Nie mógł jej tak po prostu zostawić. Nie potrafił zachować się w podobny sposób, co Nadira. Potrzebowała go, wiedział o tym, i zamierzał trwać przy jej boku, póki najgorsze nie minie. Nie miał pojęcia, jak ich związek będzie później wyglądał. Nie umiał przecież przewidzieć przyszłości. Nie zostawał z nią też ze zwykłej litości, bo potrzebowała opieki i wsparcie. Kochał ją, ale poczuł się odepchnięty i nieco urażony, bowiem zniknęła z jego życia, gdy potrzebował jej najbardziej.
– Dlatego Ci o tym mówię. Kupiłem go kilka dni temu, choć sam do końca nie wiedziałem, czy stanę się jego właścicielem.
Nie miał kiedy ani jak jej o tym poinformować. Zresztą wątpił, by takie sprawy w ogóle ją ciekawiły. Nigdy przecież nie interesowała się jego pracą, nie licząc oczywiście jego hobby jako basisty w zespole Blast. Nic zresztą dziwnego, skoro kilka piosenek ułożył i wykonał specjalnie dla niej. Nawet je zadedykował dla wyjątkowej kobiety w swoim życiu. Pewnie o tym też już zapomniała.
– Pojedziemy tam dopiero wtedy, gdy poczujesz się lepiej. Masz kategoryczny zakaz, ode mnie, na nadwyrężanie nóg i całej reszty.
Nie ugnie się. Powinna pierw wypocząć, nim zacznie cokolwiek sobie ustalać. Wreszcie jednak wspólnie mogli oddać snu, a ból głowy wampira powoli ustępował.
Kyubi miał płytki i lekki sen, dlatego bez problemy zbudził się, gdy usłyszał warkot samochodu. Wątpił, żeby to był ktoś inny niż Naizen, o czym zaraz się przekonał wyczuwając jego zapach… oraz obcy zapach. Mógł jednak stwierdzić, że niezapowiedziany gość również był krwi szlachetnej i to wampirzyca! Czyżby Naizen przygruchał sobie jakąś pannę? – pomyślał ironicznie Kyubi. Dopiero gdy goście usadowili się w salonie, Kyubi pochylił się nad Nadirą i musnął ostrożnie wargami jej czoło. Nie ważne czy spała czy już nie.
– Nadiro, przyjechał Twój brat i ktoś jeszcze.
Nie wiedział kto, więc nie mógł powiedzieć, ale szlachetna na pewno rozpozna po zapachu, jeśli zna tę wampirzycę. Odsunął od siebie wampirzycę i wstał. Dał jej chwilę, aby mogła się nieco ogarnąć, podał jej jakieś rzeczy, jeśli chciała się w coś przebrać. Dopiero wówczas sam mógł się w coś ubrać, bowiem wciąż miał na biodrach jedynie ręcznik. Raczej nie powinien witać w takim „stroju” gości. Naciągnął na siebie ciemne dżinsy oraz zwykłą, czarną koszulkę. Przeczesał krótkie włosy palcami.
– Podaj mi rękę.
Kiedy skończył się ubierać, podszedł do wampirzycy z wyciągniętą dłonią i jeśli podała mu swoją, przyciągnął ją nieco do siebie i wziął na ręce. Nie żartował z tym, że ma oszczędzać swoje nogi. I jeśli nie miała nic przeciwko, w taki sposób zeszli po schodach do salonu.
– Witaj, Naizenie.
Przywitał się na wstępie ze szwagrem I zerknął na piękną blondynkę. Uniósł brew, zerkając na Naizena. Dostrzegł pewne podobieństwo, ale od razu wykluczył, aby byli rodzeństwem. Wiedziałby o tym.
Zbliżył się do kanapy i na niej usadził wampirzycę. Miała w ten sposób więcej przestrzeni dla siebie. A lepsze to niż fotel.
– Panią również miło mi poznać.
Nie ważne, kim była, należało się jakoś przywitać. Podszedł zatem do niej i wyciągnął do niej rękę. Jeśli ją ujęła, złożył krótki, delikatny pocałunek. Cóż, szarmancki jak zawsze, szczególnie, że miał do czynienia z… blondynką. Tak, Kyubi uwielbiał blondynki, a Susan była wyjątkowo urodziwa.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Sie 21, 2014 9:20 pm

Wiedziała o tym, że szybko nie będzie mogła pozwolić sobie jakiekolwiek spacery i musi leżeć w łóżku, aby dojść do siebie. Przyjęła także do wiadomości sprawę z klubem Kyubiego. Chętnie by udała się zobaczyć jego nowe lokum pracy. Kto wie, czy od teraz nie będzie bardziej się starać, aby jej kolejny związek nie legł w gruzach. Nie chciała tym razem córki zostawiać bez pełnej rodziny. Małe dzieci źle znoszą rozłąkę rodziców. Inna sprawa ma się z tymi, co od małego wychowywane są przez jednego rodzica.
Oboje przespali się kilka godzin i Nadirę bardziej obudził pocałunek Kyubiego. Zacisnęła powieki a po chwili je otworzyła, przecierając oczy dłonią. Teraz dopiero doszedł do niej zapach brata i...
- Mama? - Podniosła się od razu do siadu, zapominając o ranach, które w sumie regenerowały się dobrze, nie dokuczając jej za bardzo. Poczekała aż Kyubi się pierw ogarnie i poprosiła go jedynie o bluzę. Miała na sobie samą piżamę a przebierać się nie będzie, skoro wróci do tego łóżka ponownie. Jak jej podał, to ubrała na siebie i podała mu rękę. W pierwszej chwili miała podejrzenia, że użyje teleportacji, ale ten wziął ją na ręce i zaniósł na sam dół.
Usadowiona na kanapie, od razu wtuliła się do Naizena, który usiadł obok niej. Nawet nie dała mu się przywitać ze swoim mężem, ale każdy tu obecny powinien jej to wybaczyć. Dziwne może być to, że zamiast  przytulić się do matki, wolała brata. Odpowiedź z jej strony byłaby prosta. Naizen jest z nią od zawsze, odkąd się urodziła. Matki niestety przez długi okres czasu nie widziała. Mimo iż ją szanowała, to i tak pierwsza osobą z rodziny, jakiej by się z czegokolwiek zwierzyła, był brat i mąż.
Teiji odstąpił miejsca i zabrał laptopa i papiery, zwijając się do kuchni. Psy siedziały i spały spokojnie, przyzwyczajone do obecności większej ilości osób.
Susan z kolei nie ukrywała szoku, na widok stanu swojej córki. Obandażowana w niektórych widocznych miejscach, a także miała skrócone włosy. Może miała ochotę zmienić fryzurę? Spojrzała na Kyubiego, który okazywał należyty szacunek.
- Jak mniemam, jesteś mężem mojej córki? - Zapytała blondwłosa, choć to pewnie było widać. Wysoki, przystojny i wyższej krwi czystokrwisty wampir. Zapewne też i bogaty.
Usiadła obok swoich dzieci i delikatnie pogładziła plecy córki. Na razie pytań nie zadawała. Być może z rozmowy między panami dowie się czegoś ważnego.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Sie 21, 2014 9:49 pm

Naizen wysłuchał Teiji'ego i przejrzał wszystko co mu zostało pokazane. W laptopie i na wydrukach. Matka nie wtrącała się a jedynie słuchała. Wiedziała że to on jest tutaj od tego, by zapewnić także swojej siostrze bezpieczeństwo. Ale nie mogła uwierzyć w to co słyszy. Już chciała iść zobaczyć córkę, ale też nie chciała jej przeszkadzać. Cierpliwość jest bardzo cenna.
W końcu Kyubi zszedł niosąc Nadirę na rękach i posadził ją na kanapie. Naizen akurat na tej siedział, to już miał siostrę uwieszoną na sobie. Objął ją i przytulił, głaszcząc po... krótkich włosach? Normalnie szoku doznał, że miała ścięte włosy. Nigdy by tego nie zrobiła. Znał ją.
- Witaj Kyubi.
Zdołał mu jedynie odpowiedzieć. Bo raczej na uścisk dłoni teraz nie mieli co myśleć, kiedy ten "zaatakowany" został przez własną siostrę.
- Poznaj Susan Shiroyamę. Naszą matkę.
Przedstawił kobietę, kiedy tylko ujrzał "podejrzane w sumie" spojrzenie. Kobieta ta nie była jego dziewczyną, narzeczoną czy cokolwiek by myślał. Naizen i przede wszystkim Sophie, odziedziczyli po niej urodę.
Pozwalając by Ci się zajęli swoim przedstawianiem się, podjął się rozmowy telepatycznej z siostrą.
"- Powiedz mi co się stało. Nie musisz na głos. Wystarczy myślami. Nie chcę Cię męczyć, ale szczegóły są dla mnie bardzo ważne."
Czekał więc cierpliwie na jej opowieść, bo nie chciał by matka to słyszała i jeszcze jakieś komentarze prawiła. A że Kyubi miał wszystkie umysły otwarte, to zapewne także wyłapie całe wydarzenie. Przy czym spojrzał na Kyubiego, bowiem do niego miał pytanie:
- Jak z jej ranami? Nic jej nie grozi?
Zapytał, obawiając się pewnie najgorszego, co było w przypadku ich matki. A po Williamie można się wszystkiego spodziewać.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Sie 22, 2014 10:45 am

Jeśli tylko będzie wyrażała chęć ujrzenia nowego nabytku swojego męża, mógł ją tam zabrać. Klub nie był jeszcze w remoncie, ale go wymagał. Zamierzał wprowadzić w nim nowe zmiany oraz całkowicie zmienić wystrój. Jeśli szlachetna zechce może mu w tym nawet pomóc, ale nie będzie jej zmuszał. Nie było to dla niego coś nowego, więc równie dobrze mógł sam zająć się nowym designer klubu. Miał już kilka pomysłów, które oczywiście będzie musiał przedyskutować z menadżerem, jakiego zatrudnił. Nie da rady zająć się wszystkim i przypilnować wszystkiego, mając na głowie jeszcze klub hostów i kancelarię oraz szpital. Zresztą ten klub był świetnym miejscem, gdzie mógłby spędzać czas sam na sam z żoną. W domu nie zawsze można oddać się pewnym przyjemnością, czy pozwolić sobie na więcej, ze względu na pałętające się wszędzie dzieciaki. Nie ważne czy już dorosłe czy jeszcze niewyrośnięte.
Kyubi zmarszczył brwi na wieść, że właśnie pozna matkę swojej żony. Przez ten cały czas odkąd wzięli ślub ich związek wciąż był owiany tajemnicą. W gazetach pojawiały się pewne spekulacje. Nie trudno przecież dostrzec obrączki na dłoniach, ale nigdy nie było to nic pewnego. Kyubi dbał o anonimowość i gdy tylko mógł uciszał gazety. Czyżby jej rodzice już dowiedzieli się o ślubie? Kyubi jako głowa swojego rodu nie musiał tłumaczyć się przed swoim ojcem, który także nie został poinformowany…
Gdy zeszli na dół i wampirzyca od razu przytuliła się do brata (zwrócił uwagę, że matka pozostała nieco na uboczu) i po przywitaniu z Sausan po prezentacji Naizena, skierował się w stronę barku i nalał sobie do niewysokiej szklaneczki nieco koniaku. Zamieszał zawartość w szklaneczce.
– Teiji, przynieś dla Nadiry nieco krwi.
Poprosił wampira, a jeśli wampirzyca zamierzała dyskutować z mężem, posłał jej chłodne spojrzenie. W takim stanie powinna pić znacznie więcej krwi, by wzmocnić organizm. Zatem nie zniesie żadnych sprzeciwów w tej kwestii. Skierował się w stronę wolnego fotela, który znajdował się naprzeciwko kanapy. Usiadł na nim, rozsiadając się wygodnie. Nie spuszczał z Nadiry wzroku, dopóki teściowa nie zadała pytania. Zerknął na nią i uśmiechnął się nieznacznie, jakby został przyłapany na czymś złym.
–Na to wygląda, pani Shiroyama.
Pytanie, jakie Naizen zadał siostrze telepatycznie, nie uszło uwadze Kyubiego. Blondyn pewnie od początku wyczuwał obecność wampira na granicy swojego umysłu, jako że sam miał mentalne zdolności. Wampir udawał jednak, że nie przysłuchuje się tej rozmowie, choć także chciał poznać szczegóły, dlatego… jedynie udawał.
– Nie. Jest silną wampirzycą. Nieco ją podleczyłem, więc rany nie powinny jej dokuczać. Nie powinna jednak nadwyrężać swoich nóg. Bardziej przejmowałbym się jej stanem psychicznym, niż fizycznym.
Nie ukrywał niczego. O ile jej ciało mógł wyleczyć w przeciągu kilku dni, tak z jej stanem psychicznym mogłoby być nieco gorzej. Nie zdradzał przez Naizenem, że między nimi doszło do pewnych utarczek i teraz w małżeństwie nie było za dobrze. Zresztą to i tak nie była sprawa szlachetnego.
Ponownie spojrzał na jasnowłosą wampirzycę. Musiał się zachowywać… była przecież matką jego żony, a mimo to wciąż wyglądała na jakieś… dwadzieścia osiem lat! Nawet myśl, że miał do czynienia z teściową nie za wiele pomogła.
– Planowaliśmy z Nadirą wreszcie ujawnić nasz związek, ale jakoś nigdy nie było sposobności. Choć ciężko mówić o sposobności, gdy robi się coś za plecami.
Uśmiechnął się jak nastolatek, który został nakryty przez starszego brata na dobieraniu się do naprawdę niezłej dziewczyny. Wyglądał teraz o wiele młodziej i bardziej beztrosko. Myśl o tym, że w raz z Nadirą zachowali się jak para szczeniaków i wzięli potajemnie ślub zaczęła go teraz bawić. Upił kilka łyków ze szklaneczki z koniakiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Sie 24, 2014 1:40 pm

Na prośbę Kyubiego, Teiji skinął głową i przygotował także krew dla Nadiry a dodatkowo i dla Campbella, skoro już cała rodzina tu siedzi w salonie i dostała to samo. Przyniósł na tacy dwie szklanki z krwią i jedną z nich podsunął w kierunku Nadiry. Drugą pozostawił w pobliżu Kyubiego. Jeżeli nie był potrzebny, wrócił do kuchni. I tak słyszałby rozmowę, a kuchnia daleko od salonu nie była. W końcu to dom jednorodzinny, a nie zamek.
Szlachetna siedziała wtulona do brata, czując się tak samo bezpiecznie u niego, jak u Kyubiego. A że każde z nich ma teraz swoje życie, nie widują się dość często. Także zrozumiałe jest jej zachowanie w tej chwili. Widząc jednak spojrzenie męża, nie miała dość siły by odmówić picia krwi. Naizen zapewne podał jej szklankę i dopilnował, by choć trochę wypiła.
Słysząc zaś myśli brata w swojej głowie, spojrzała na niego a później na Kyubiego. Wiedziała że i ten będzie to wszystko słyszał. Tylko oni by wiedzieli co jej się stało. Zatem zamknęła oczy i wtulona do brata, w myślach opowiadała całe zdarzenie. Jak spotkała Williama w parku, jak z nim walczyła. Jak ją pokonał i gdzie się później znalazła. Jak ja traktowano, poniżano i torturowano. Gdzie otrzymała rany. Jak to później Samuru się pojawił i rysowali na jej plecach, wcześniej ścinając włosy. Pamiętała obrazy, ich twarze i jak jej włosy opadają na ziemię. Krew i ból. Później wylądowała znów na łóżku i została zgwałcona przez starszego brata. Dalej nie pamiętała co się stało. Nawet tego że wyleciała przez okno. Ledwo wtedy już kojarzyła fakty. A ostatnie co pamiętała po tym wszystkim, to że znalazła się jakimś cudem u Ethana. Opatrzył ją, znieczulił ból i dotrzymał towarzystwa w rozmowie. Nic więcej z tego później nie pamiętała. Wspomniała zaraz też o Erice. I tu spojrzała na Kyubiego, mówiąc w myślach, że William groził krzywdą ich dziecku. Na to także Naizen zareagował. Nadira wtedy wtuliła się bardziej do brata, nie chcąc myśleć o najgorszym. Susan z kolei musiała przesiedzieć w milczeniu. Domyślając się, że pewnie rozmawiają mentalnie. Nie wtrącała się. Ale też nie wiedziała czy dobrze zrobiła tu przyjeżdżając.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Sie 24, 2014 2:22 pm

Jak tylko lokaj przyniósł krew dla Nadiry, Naizen sięgnął po szklankę i podał siostrze. Również zwrócił uwagę na to, że siostra powinna teraz pić znacznie więcej owej cieczy. Wtedy też wysłuchał jej myśli, ciągle pozostając z nią w kontakcie umysłowym. Nie przerywał jej. Bardziej ją objął i zacisnął zęby w gniewie na to czego się dopuścił nie tylko William ale i Samuru. Ci dwaj musieli się dogadać. A najgorsze jest to, że Will wiedział o Erice. Ciężko teraz będzie chronić je obie, ale w tym przypadku, Nadira musi się podnieść z tego i zebrać siły. A to wszystko po to, by chronić swoje dziecko. Jednakże jak zauważył, macierzyństwo osłabia wampirzyce. Przez cały cykl ciążowy, nie mają jak ćwiczyć i rozwijać swoich umiejętności walki i mocy. Mają zastój. A później, ciężko im chronić własne dzieci. Przynajmniej niektóre taki trudny okres przechodzą. A tutaj jest jasny przykład. Susan i Nadira. Z tym, że Nadira ma teraz małe dziecko, Susan wychowała już swoje i każde żyje po swojemu.
- Stan psychiczny idzie wyleczyć jedną metodą...
Niestety nie chciał się do tego posuwać, ale spojrzał na Kyubiego, głaszcząc Nadirę po głównie. Być może domyśli się, jak szybko doprowadzić Nadirę do normalnego stanu - kasacją pamięci. Naizen był gotów to zrobić teraz, ale wolał także znać zdanie szwagra. Jako że są już rodziną, muszą wspólnie podejmować decyzje. A żeby Nadirę nie wprawiać w zastanowienie co miał na myśli, dodał.
- Przyda się Tobie dodatkowa ochrona. Z tego co widzę, Teiji sam nie daje rady.
Spojrzał na twarz Nadiry.
- Masz córkę, którą trzeba chronić. I teraz Ciebie, póki nie dojdziesz do siebie.
Obejmując ją, rozejrzał się po pozostałych i wzrok zaraz przeniósł na czuwającego psa, spokojnie leżącego w kojcu. Potarł czoło, jakby zastanawiał się, kogo tutaj jej dać.
- Tylko Teiji ma ku temu odpowiednie umiejętności. Nie wiem, czy nie jako jedyny odziedziczył moce dziadka.
Tak się akurat złożyło, że żadne z dzieci Tenzo, nie odziedziczyły niematerialności. A to bardzo przydatna moc podczas ochrony kogoś lub siebie. Jedynie Teiji jako sługa ją posiadł. Kto wie, czy Tenzo nie miał jeszcze innych sług z tą umiejętnością. Mimo wszystko, Naizen mógłby tutaj ściągnąć służkę do opieki nad Ericą, ale zostawiając je same w tym domu, też było ryzykowne.
- Właśnie. Jak ojciec dowiedział się o Waszym związku?
Wtrącił się, nie dając na razie matce odpowiedzieć. Ta i tak milczała przez tę ciszę, która była prowadzona przez myśli. Ale kiedy Nadira swoje "opowiedziała", przeszli do otwartej rozmowy. Teiji podsłyszawszy pytanie, wrócił do salonu i patrząc na wszystkich, odpowiedział.
- Podczas nieobecności Państwa. - Spojrzał na Kyubiego i Nadirę.
- Opiekując się Ericą, niespodziewaną wizytę złożył Pan Victor. Chciał porozmawiać z Nadirą, ale nie zastał jej. Za to widział swoją wnuczkę.
Po wysłuchaniu tego, Naizen westchnął. Więc w taki sposób ojciec dowiedział się o ich małżeństwie.
- I z tego powodu mnie się oberwało.
Spojrzał na siostrę, ciągle wtuloną w niego. Dopilnował by wypiła krew do końca.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Sie 26, 2014 1:23 pm

Kyubi skinął głową w podziękowaniu za krew. Jemu także przyda się nieco krwi, zważywszy na to, że przez połowę wieczora intensywnie leczył wampirzycę. I wiedział, że następnego wieczora będzie musiał powtórzyć ten zabieg od nowa. Najwięcej energii pewnie znów spłynie na obie kostki. Choć i tak organizm w znacznym stopniu regeneruje się samodzielnie. Wampir jednak nie sięgał jeszcze po krew. Musiał pierw napić się czegoś mocniejszego. Nadira nie opowiedziała mu dokładnie, co się wydarzyło, a nie chciał jej zmuszać do tego, skoro i tak później ponownie musiałaby powracać wspomnieniami do tego wydarzenia, jeśli Naizen chciałby się dowiedzieć. Kyubi zatem zajął się pierw mocnym koniakiem, delektując się jego smakiem i przyjemnością, z jaką rozgrzewał jego wnętrze.
Twarz wampira stężała nieco, gdy Nadira posłusznie sięgnęła po krew. Naizen także dopilnował, żeby powoli sączyła krew. Kyubi i tak uważał, że ludzka krew w ilości – jedna szklanka – to za mało, aby pozytywnie wpłynąć na organizm. Potrzebowała znacznie więcej, więc później zostanie zmuszona do wypicia kolejnej.
Mogła pokazywać im obrazy tego, co przeżyła, bowiem zarówno Naizen jak i Kyubi potrafili czytać w myślach. W ten sposób widzieliby dokładnie, co się wydarzyło, zupełnie jakby byli tam obecni. Ale wszystko zależało od woli Nadiry i tego w jaki sposób zechce im to unaocznić. Widział zatem walkę, głównie najważniejsze aspekty, gdzie dalej przeszła do wątku przetrzymywania. Została porwana i uwięziona, naga przywiązana do czegoś, co zapewne miało być łóżkiem. Widok Nadiry nagiej, spętanej, zniewolonej i bezbronnej nie należał do najprzyjemniejszych. Kyubi nie mógł jednak znieść widoku, jaki właśnie pojawił się w jego myślach – jak ją ponownie związano i zgwałcono. Pierw przy pomocy butelki czy innego narzędzia, a potem dopiero dopadł ją William. Gdyby mógł wyłączyłby się, byle tylko nie widzieć tych obrazów, ale nie mógł. Z jego twarzy nic nie dało się wyczytać, ale nieco zbladł, jeśli to w ogóle było możliwe… Zacisnął jedynie dłonie w pięści. Fakt o tym, że grożono także Erice jeszcze bardziej wytrącił go z równowagi. Nie ukrywał jednak niezadowolenia z powodu spotkania z Ethanem. Jasne, fajnie, że łaskawie ją uratował… ale nie należał raczej do tej części osób, z którymi Nadira bądź Kyubi chętnie utrzymywaliby kontakt. Nie po tym, jak ją wykorzystał i porzucił, jak zwykłą… Nie, nawet nie chciał kończyć w myślach.
Z rozmyśleń i tych obrazów ze wspomnień Nadiry, wyrwał go Naizen. Spojrzał na gest, ale nie zareagował. Pomyślał jedynie odpowiedź, mając nadzieję, że Naizen ją wyłapie.
– Myślałem o tym. Chciałem to zrobić, ale w jej umyśle pozostanie czarna dziura. Będzie o tym myślała, myślała i myślała. Nie da to jej spokoju. Ale wolę to niż patrzeć, jak cierpi. Zrobię to.
Zerknął na Naizena, skupiając się głównie na jego umyśle. Nie potrafił wyłączyć swojej zdolności, ale nauczył się skupiać swoją uwagę na innym umyślę. Teraz padło na Naizena, więc mógł „poczuć” silniejszą obecność czystokrwistego.
– Wątpię, żeby Teiji był w stanie pokonać dwoje silnych i starszych wampirów krwi szlachetnej. Nie wątpię w jego zdolności, ale nie jest tak silny jak Ty czy ja, nie wspominając już o Samuru czy… tym Williamie.
Dopowiedział swoje, spoglądając na Naizena i Nadirę. Jeden lokaj, który i tak miał na głowie zajmowanie się zwierzętami, raczej nie uchroni ją przed całym złem świata. To było wręcz niemożliwe.
– Mam kilku zaufanych ludzi. Pracowali dla mojego ojca. Skontaktuję się z nimi, żeby otoczyli ochroną moją żoną i córkę. Szkoda, Naizenie, że wcześniej nie poinformowałeś mnie o Williamie. Rozumiem, że to sprawy Twojego rodu i nie zamierzam w nie ingerować, ale tknął moją żonę.
Spojrzał na młodszego wampira chłodno, oskarżycielsko. Gdyby poinformował Kyubiego o sytuacji… już dawno otoczyłby Nadirę ochroną. Oraz Ericę, która nie mogła się samodzielnie bronić, bowiem była dzieckiem.
Kyubi nie odpowiedział na ostatnie pytanie Naizena. Nie miał pojęcia w jaki sposób. Sam przecież nie kontaktował się z Vicotrem. Pozostawił to Nadirze, a skoro wolała żyć w wielkiej tajemnicy, to tak pozostało.
– Stało się. Prędzej czy później Victor by się dowiedział.
Wzruszył ramionami. Nie zamierzał się tłumaczyć z czegokolwiek. Naizen wyraził zgodę na ten ślub, choć nawet gdyby nie wyraził, nie powstrzymałby ani Nadiry ani tym bardziej Kyubiego.
– Jeśli chcecie zobaczyć się z Ericą, jest na górze w swoim pokoju. Pewnie śpi. Wymęczyłem ją dziś.
Spojrzał na Susan, domyślając się, że pewnie chciałaby poznać swoją kolejną wnuczkę, skoro przebyła taki kawałek drogi. Wątpił, że przybyła tutaj po to, by poznać męża swojej córki.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Sie 27, 2014 8:20 pm

Mówiła im myślami i obrazami. Pamiętała o drobnych szczegółach, jak przedmioty na niej wykorzystywane. Wtedy też Kyubi wiedział, w jaki sposób jego żona ma zmiażdżone kostki, czym zrobiono jej rany na nadgarstkach, brzuchu i udzie. Nawet to, że u fryzjera nie była. Musiała skorzystać z usług Ethana, by jakoś wyglądać, gdyby czasem córka pierwsza ją widziała w domu, poza lokajem. Na szczęście, Erica matki jeszcze nie widziała. Kyubi się nią zajął i kto wie, czy później nie zaopiekowałby się nią Naoto, na jej prośbę.
Na słowa brata chciała się postawić. Zacisnęła jednak dolną wargę, żeby nic nie powiedzieć. Nie chciała dodatkowych wampirów w otoczeniu swojego domu. A ten pomysł podchwycił także Kyubi. To już była na przegranej pozycji.
- Nie podejmuję się walk a jedynie obrony. Ale prawdą jest, że w przypadku dwóch szlachetnych, nie wygram, jeżeli znaliby moje umiejętności. - Wtrącił się Teiji.
- Nie ukrywam jednak, że pomoc tutaj by się przydała.
Sam wszystko robi i niby jest lokajem, przyjacielem i opiekunem, możliwości go przerastają. Z ledwością jest wstanie opanować zachowanie sześciu psów i jednej pandy wielkiej. A do tego dochodzi jeszcze Erica.
Nadira zareagowała na wieść o tym, że ojciec tutaj był. Nie ukrywała zaskoczenia ale też i miała duże obawy. Zawsze jako dziecko była jego oczkiem w głowie. Lecz gdy postanowiła iść swoją drogą życiową, jakby nagle stracił do niej zaufanie. Miała takie dziwne i nieprzyjemne odczucie. A nie chciała ponownie stracić rodziców. Chciała z ich strony zrozumienia, a przede wszystkim od ojca.
- Przepraszam Naizen.
Należało się. To ona powinna dostać baty a nie brat, w sensie słownym. Jednak to on jest tu głową rodu i to on podejmował teraz zgody i ostateczne decyzje.
Jeżeli chodzi o Erice, Nadira chciałaby ją zobaczyć. Poszłaby teraz i zaprowadziła nawet swoją mamę tam na górę. Ale nie mogła przecież chodzić. Kyubi by jej wzrokiem po dupie dał za niesłuchanie. Zatem siedziała nadal wtulona do Naizena.
Na wieść o Williamie, zareagowała również Susan. Aż zrobiła niepokojące spojrzenie, patrząc na Kyubiego, później na Naizena.
- William...? Ten William?
Spojrzała na syna wyczekując potwierdzenia. Aż wspomnienia wróciły. Już o tym zapominała, ale jego imię przywracało to co bolesne. Az złapała się za brzuch. Obawa ta spadła wzrokiem na Nadirę. Mieć tylko nadzieję, że jej nie zapłodnił. Nadira zerknęła na matkę, ale nic nie powiedziała. Wiedziała teraz jak matka się czuła w tamtej sytuacji. Czarnowłosa zamknęła mocno oczy, starając się o tym nie myśleć.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Sie 27, 2014 9:17 pm

Wydarzenia przez jakie przeszła Nadira, były u dla Naizena szokiem a także powodowały narastający, wewnętrzny gniew. Że też ich brat ośmielił się nie tylko tknąć i skrzywdzić Nadirę ale i zaczął grozić jego małej siostrzenicy. Na kolejne posunięcia nie można pozwolić. Najlepiej będzie go zwabić w pułapkę i zabić. Z Dastanem by to zrobili szybciej niż jego ojciec, który nie wiadomo czemu, ociąga się z zadaniem. Jak tak dalej pójdzie, to i Ericę spotka koszmar.
Naizen nadal podtrzymywał kontakt umysłowy z Kyubim, siostrą i resztą osób w tym pomieszczeniu. Słyszał wyraźnie to, co mu przekazał Kyubi. Obawa z pustką w głowie istniała, ale szlachetny był skłonny to zmienić.
"- Dwa wydarzenia można połączyć w jedno. Powie się jej, że miała wypadek, w wyniku którego odniosła poważne obrażenia, włącznie z utratą pamięci powypadkowej. Mogłaby nie pamiętać co się wtedy stało. Widziałem stan jej samochodu. Na pewno zauważy, że go nie ma obok domu i zacznie się pytać. Jeżeli wszyscy podtrzymamy tę wersję, będzie dobrze. A ona, nie będzie cierpieć. Wystarczy usunąć jej pamięć do miejsca, do którego jechała samochodem. Z tego wychodzi, że był to park na dzielnicy zachodniej. "
Według Naizena, ta wersja byłaby o wiele wiarygodniejsza, aby Nadira uwierzyła iż miała wypadek. Skłamią, ale dla jej dobra. Nie będzie wiedziała i pamiętała o tym przez co przeszła.
Teraz otwarcie podjęli rozmowę na temat Williama i ochrony obu dziewczyn. Naizen zauważył szok na twarzy swojej matki. Nie otrząsnęła się jeszcze po tym wszystkim, skoro reaguje na imię przybranego syna.
- Tak. To on.
Nie pocieszył jej na pewno. Ale tu kłamać nie będzie. Może wieść o tym, że brudnymi łapami dotykał  jej córkę, obudzi ją z tego strachu i zacznie inaczej reagować na widok i słuch o Williamie?
- Wybacz, ale nie myśleliśmy, że posunie się on tak daleko. Podobną sytuację przeszła nasza matka... Tak na prawdę, to ja jestem jego celem. Chce on mojego stanowiska w rodzie. I wie najwyraźniej, gdzie ma uderzyć.
Wyjaśnił Kyubiemu pokrótce sytuację i spojrzał na Nadirę, wtulającą się nadal w niego. Siostra była i jest mu nadal bardzo bliska. Jednak William chyba nie wiedział o takiej więzi. Pewnie działał z innym zamiarem. Na szczęście, szlachetna została wypuszczona, bądź odnaleziona.
- Nie przepraszaj. Ojciec potrzebuje czasu do przemyślenia.
Odpowiedział siostrze, głaszcząc jej włosy. Spojrzał na Teijiego, przesyłając mu telepatyczną prośbę.
"- Uśpij ją na kilka godzin."
Teiji skinął głową w zgodzie, skoro szlachetny o to prosił. Tuż po lewej stronie głowy Teijiego, pojawił się mały czarny motyl. Podleciał on do Nadiry i usiadł na jej głowie. Szlachetna w ten sposób powoli zapadała w sen. I kiedy zamknęła oczy, zasnęła. Oznaką tego było zniknięcie motyla.
Teiji skinął głową blondynowi, że wykonał polecenie. Wtem Naizen spojrzał na Kyubiego.
- Erikę zobaczymy za moment. Niech śpi.
Po udzieleniu odpowiedzi, Przesunął Nadirę w stronę Susan, która z chęcią przyjęła jej ciało i ułożyła jej głowę na swoich kolanach, mogąc pogłaskać czuprynę jej krótkich włosów. Wtedy Naizen wstał i podszedł do Kyubiego.
- Chcesz to zrobić?
Upewniał się, czy jako mąż, chce usunąć pamięć Nadirze. Jeżeli nie, Naizen to uczyni. Pozostawała jeszcze jedna rzecz, jaką chciał zrobić. Zostawić tu trochę swojej krwi. Szlachetna krew najlepiej pomoże niżeli ludzka i Nadira wróciłaby szybciej do zdrowia.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Sie 30, 2014 2:03 pm

Nawet gdyby Naidra chciała sprzeciwić się bratu, co do ochrony, Kyubi i tak postawiłby na swoim. Za jej plecami kazałby strzec domu, jej i ich Erici. Teraz już nie tylko chodziło o nią, ale także małą i bezbronną Ericę, która nie odkryła jeszcze ani jednej swojej mocy. Musiała to zrozumieć, ten niepokój swojego brata i męża. Akurat w tym się nie ugną i są zgodni, a zatem decyzja zapadła.
– Rozumiem, Teiji. Jednak walka to nie zawsze obrona, a sam z jedną mocną nie pokonasz potężnych szlachetnych. I tak masz sporo na głowie, jako opiekun tego domu.
Tak, lokaj naprawdę miał sporo obowiązków i zajęć. Nic dziwnego, że tym razem nie dał rady uchronić Nadiry przed atakiem, skoro musiał opiekować się Ericą i zająć domem, niczym prawdziwa, wiejska gosposia… Nie mógł się przecież sklonować i być w dwóch miejscach jednocześnie.
Może Kyubi nie był ulubieńcem Victora, to jednak jakoś potrafili się porozumieć w trakcie posiedzeń Rady Wampirów. Nie byli sobie całkowicie obcy, choć na ostatnim zebraniu praktycznie już byli „rodziną”, o czym szlachetny nie wiedział.
– Stało się. Kiedy wydobrzejesz, będziemy musieli złożyć wizytę Victorowi.
Stwierdził nieustępliwie, zerkając na Naizena. Mógł pomyśleć czy to był dobry pomysł, czy raczej sobie odpuścić. Kyubi jednak uważał, że czas najwyższy na tę konfrontację. Nie mogli przecież wiecznie przed tym uciekać, szczególnie że wampir dowiedział się już o wszystkim. Nie było sensu udawać, że jest inaczej czy się ukrywać. Już to robili. Uciekli nawet do Dubaju, by się pobrać.
Tym samym Kyubi nieznacznie skinął głową na słowa, jakie w umyśle przekazał mu Naizen. Nie miał najmniejszego problemu, by skupić się na rozmawianiu na głos i przy okazji prowadzić konwersację mentalną.
– Myślę, że to wiarygodny pomysł. Nie będzie niczego dociekać. Naizenie, jest coś jeszcze. Jeśli ją zgwałcił istnieje cień szansy, że… może nosić jego dziecko. Oboje sądziliśmy, że Naidra ma pewne problemy z zajściem w ciążę, dlatego pojawiła się Erica.
Zerknął na niego, przekazując mu ostatnie słowa. Nie wiedział, że Ethan pomyślał nawet o tym, aby zabezpieczyć wampirzycę przed niechcianą ciążą i podał jej odpowiednie tabletki. Czy one okażą się 100% pewne… tego nie wiadomo. Organizm wampirzycy różni się bardziej niż organizm ludzkiej kobiety. Nie chciał tej kwestii poruszać przy Nadirze i dodatkowo ją kłopotać. Gdyby po usunięciu ciąży okazało się, że jest w ciąży… mogłaby zacząć coś podejrzewać. Oczywiście Kyubi przyznałby się, że jest ojcem dziecka. Aczkolwiek wolałby, by jego kobieta nie nosiła dziecka obcego wampira, który na dodatek tak podle ją potraktował.
Poza tym trzeba było kupić nowy samochód dla wampirzycy, by mogła swobodnie poruszać się po mieście. O tym także będzie musiał pomyśleć. Wiedział, że nie przepadała za dużymi, ekstrawaganckimi czy sportowymi autami. Ale Saabem pewnie by nie pogardziła.
Tym razem rozmowa zeszła na matkę Nadiry. Kyubi zerknął na wampirzycę, która jakby zbladła i nieco się przeraziła na wieść o Williamie. Sam dopił szybko drinka i odstawił pustą szklankę, by zaraz sięgnąć po krew.
Co to pomysłu Nadiry, aby zaprowadzić matkę do wnuczki… nie tylko wzrokiem dostałaby porządnego klapsa. Później z chęcią własnoręcznie by ją tak ukarał, za złamanie jego nakazów względem własnego zdrowia.
Kyubi zerknął na motyla, który przysiadł na ramieniu wampirzycy. Zmarszczył brwi, wyraźnie niezadowolony z tych ich metod. Nie powiedział jednak nic
– Tak, ja to zrobię.
Odstawił szybko szklankę i w następnej sekundzie nachylał się nad szlachetną. Wyglądała naprawdę na zmęczoną, wyczerpaną, jakby postarzała się nagle o jakieś sto lat. Znał ją na tyle dobrze, by to dostrzec. Jasne, jej skóra pozostawała wciąż bez skazy, jednak widział w niej te zmiany. Pogłaskał ją pieszczotliwie po policzku, zakładając jej pasma włosów za ucho. Wreszcie położył dłoń na jej głowie, jakby chciał się wedrzeć do jej umysłu i wykasował te wspomnienia z wypadku. Od momentu, w którym zajechała samochodem do parku w dzielnicy zachodniej. Cofnął dłoń i westchnął. Teraz przynajmniej nie będzie pamiętała tych wszystkich okropieństw.

_________________
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sob Sie 30, 2014 4:27 pm

Nadira na pewno będzie protestować co do dodatkowej ochrony, ale zrozumie na pewno, że to będzie bardziej dotyczyło Erici. Jeżeli pod takim adresem jej się to przetłumaczy, zgodzić się powinna. Naizena cieszył fakt, że w sprawie jego siostry, może być zgodny ze szwagrem. Z Kyubim jednak idzie się dogadać i to na poziomie, niżeli szło z Ethanem. I widać nawet, że Kyubiemu zależy na bezpieczeństwu i szczęściu żony. Zawsze najważniejsza powinna być rodzina.
- Zdaję sobie z tego sprawę. - Odpowiedział Teiji na słowa Kyubiego.
- Tymczasowo ściągnę tutaj Hiroichi'ego, więc będziesz miał kogoś do pomocy. Ale nie wolno wam teraz spuszczać z oczu Erici.
Wtrącił się Naizen, żeby zapobiec czasem nieprzyjemnej wymiany zdań. Teiji może i posiadał interesujące umiejętności, to jednak z drugiej strony Kyubi miał rację. Samuru jest nieobliczalny, a we współpracy z Williamem, może być jeszcze gorszy. Jeszcze tego by brakowało, żeby wzięli mu siostrzenicę za zakładnika i zaczęli go szantażować. O tym jednak wolałby nie myśleć. Im szybciej skombinują ochronę, tym lepiej. Rozważał także wysłanie tutaj Shijimy. Niby ochroniarz matki, to jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by i tutaj robił za ochronę. Ma jeszcze w zamku Maksymiliana, więc jemu powierzyłby pilnowanie matki.
Wracając do sytuacji.
- Możemy zrobić później spotkanie rodzinne.
Również uśmiechnął się lekko w odpowiedzi, bo to akurat byłby bardzo dobry pomysł. Pierw niech Nadira dojdzie do siebie. A takowe spotkanie byłoby dobre, przynajmniej pod tym względem, że Victor, nie powinien robić Nadirze wyrzutów. A przy dziecku tym bardziej byłoby to nie wskazane.
Odczytując myśli Kyubiego, spojrzał na niego zaskoczony, kiedy ten wspomniał o ciąży. Mógł mieć rację. Przecież Nadira była zgwałcona. William to samo zrobił z Susan. Nawet jeżeli nie zapłodnienie, to kto wie czy nie zastosował in-vitro.
- Szlag...
Spojrzał na biedną siostrę, która nie wiadomo czy uwierzyłaby w ciążę z Kyubim. Naizen nie wiedział iż w ich związku doszło do spięć i od narodzin Erici, nie spali ze sobą. Susan również przeniosła na syna spojrzenie, kiedy ten przeklął.
- Co się stało?
Zapytała, ale Naizen nie chciał jej tego mówić.
- Nic.
Myśli teraz skierował na umysł Kyubiego, patrząc na Nadirę, przy której Teiji wykonywał polecenie Naizena. Usypiając szlachetną. Ta jednak z reszty rozmowy się wyłączyła, będąc wtulona do brata. Później nie wiedziała, że znalazła się na kolanach matki.
"-Jesteś medykiem, więc wierzę że będziesz tego pilnował i zrobisz z tym co należy. Przebadaj ją całą by mieć pewność. "
Również i Naizen nie wiedział ile i jak dokładniej Ethan pomógł szlachetnej. Ale będą mu z Kyubim wdzięczni za to, jeżeli dostała odpowiednie i skuteczne leki zapobiegające rozwoju fasolki.
Kyubi zgodził się na skasowanie ostatnich wspomnień Nadirze.
- Co on robi? - Zapytała zaniepokojona Susan, widząc zbliżenie Kyubiego do Nadiry.
- Skasuje jej ostatnie wspomnienia. - Odpowiedział blondyn.
- Oszaleliście?! - Zaprotestowała.
- Tak będzie najlepiej dla niej. Utrzymamy ją w przekonaniu, że miała wypadek samochodowy. Powinna w niego uwierzyć zważając na obrażenia. - Wytłumaczył Naizen ze spokojem i tym także chciał by matka nie próbowała przeszkodzić. Czego na szczęście nie zrobiła. A Kyubi mógł zrobić swoje.
- A co z jej włosami? Raczej nie uwierzy że była u fryzjera.
Wspomniał o tym małym szczególe Teiji, który nadal był obecny w salonie. Na to pytanie Naizen faktycznie o tym zapomniał, że aż podrapał się po głowie.
- Cóż... Mógł wybuchnąć pożar i cudem ocalała. Innego pomysłu nie mam. A ty chodź ze mną.
W tym przypadku nie miał pomysły, jak tylko zmyślić pożar, jeżeli ma być logiczne wyjaśnienie, dlaczego Nadira ma krótkie włosy. Teiji za poleceniem szlachetnego, udał się z nim do kuchni. Naizen p prosił go o przygotowanie jakiegoś opatrunku, albo małego ręcznika. Sam zaś wziął odpowiedniej głębokości szklankę i nóż. Naczynie postawił na blacie kuchennym i przystawił do niego swój nadgarstek, przecinając go ostrzem. Spuszczał swoją krew do naczynia, która miałaby pomóc Nadirze szybko dojść do siebie. Na pewno jego krew była wyczuwalna w domu.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Wto Wrz 02, 2014 2:33 pm

Kyubi skinął głową na słowa lokaja. Jako głowa swojego rodu musiał zająć się opieką żony i dzieci. Nie powinno to być trudne, jeśli także i Naizen przyśle kogoś ze swojego zamku. Mogliby zostać przynajmniej do czasu, dopóki wampiry pracujące dla jego ojca nie przyjadą. Nie wiedział, czy obecnie mają jakieś zlecenie i czy będą mogli od razu się zjawić, gdy wampir ich wezwie.
Wampir skinął głową na słowa Naizena, który podchwytał propozycję szwagra. Szybko zerknął przelotnie na Nadirę, oczekując z jej strony przyzwolenia bądź odrzucenia tej propozycji. Jakby nie patrzeć jej zdanie w tej chwili było równie ważne, co Kyubiego i Naizena. Mimo wszystko wampir nie podejmował samodzielnie decyzji za swoją żonę, nie był despotą i nie widział w tym żadnego celu.
– Co o tym sądzisz, Nadiro?
Skierował do niej wreszcie pytanie. Cały czas miał wrażenie, że była obecnie jedynie ciałem, duch jakby zrobił sobie wolne i całkowicie z niej uleciał. Nie chciał rozmawiać na jej temat w taki sposób, jakby w ogóle nie uczestniczyła w tej rozmowie. Może w ten sposób odwróci chociaż chwilowo jej myśli od tego całego „wypadku”.
In-vitro? Kyubi spojrzał na Naizena, unosząc brwi w zadumie i niejakim szoku, po czym chrząknął i pokiwał przecząco głową. Widział jej brzuch i ranę. Nawet gdyby zastosował tę metodę, nie poskutkowałaby przy takim obrażeniu. Nie widział także żadnych śladów, które mogłyby sugerować taki zabieg. Znów zastanowił się nad tą raną w brzuchu. Mogła skutecznie uniemożliwić zapłodnienie Nadiry.
Wampir pozostał w swoich myślach, skupiając się na kolejnych wnioskach. Wyłączył się chwilowo z rozmowy matki i syna, a raczej ich krótkiej wymiany zdań. Jego uwaga została ponownie przyciągnięta przez napływ myśli Naizena.
– Widziałem jej ranę na brzuchu. Została przebita prawie na wylot, co zniszczyło także organy wewnętrzne, w tym macicę. Wydaje mi się, że już to wystarczyło, aby nie doszło do zapłodnienia. Tym samym… może mieć większe trudności z zajściem w ciążę przez dłuższy czas, póki nie zregeneruje się narząd.
Podzielił się ze szlachetnym swoim tokiem rozumowania, zerkając na niego. Sam nie wiedział do końca, dlaczego myśl o kłopotach żony w zajściu w ciążę była dla niego nieco przybijająca.
W każdym razie zbliżył się już do wampirzycy. Uważał, zresztą razem z Naizenem, że było to najlepsze rozwiązanie. Spojrzał uważnie, nieco karcąco na Susan.
– Nie mam ochoty widzieć, jak moja żona po raz kolejny cierpi. Susan, nie widzisz, jak ona cierpi? Jest zamknięta w sobie i… nie dopuszcza do siebie nikogo. Skoro jest coś, co możemy dla niej zrobić, zrobimy to.
Co prawda zwrócił się do niej po imieniu, choć może nie powinien. Co prawda był od niej straszy, jednakże miała wyższą krew. Nie do końca było to prawdą… Kyubi sam kiedyś był szlachetnym, jednak jego krew została skutecznie „uśpiona” w XV wieku przez eksperymentujących łowców.
– Nie. Jeśli zobaczy zdjęcie swojego wozu wyłowionego z morza, zorientuje się, że coś jest nie tak. Można powiedzieć, że uderzyła w coś ciężkiego, co przytrzasnęło jej włosy pod wodą. Jednym rozwiązaniem było je ściąć, by ją wydostać.
Wzruszył ramionami. Tak, Kyubi król doskonałych wymówek! Kłamał kobietom w oczy od siedmiuset lat, miał w tym doświadczenie.
– Zabiorę ją na górę.
Schylił się, wsuwając jedną dłoń pod plecy szlachetną, drugą zaś w zgięcie kolan. Uniósł ją bez problemu i przycisnął do siebie tak, by głowa Naidry nie dyndała, a opierała się o jego ramię. Udał się na górę w tym samym czasie, w którym Naizen oddawał swoją krew.
Wszedł do sypialni i położył żonę na łóżku, okrywając jej ciało narzutą na łóżku. Ułożył wygodniej poduszki pod głową szlachetnej i opuścił sypialnię, kierując się ponownie do salonu. Wyczuł jednak krew… szlachetną. Zainteresowany poszedł za zapachem.
– Wszystko w porządku?
Zapytał, zerkając na poczynania Naizena i Teijiego i zrozumiał od razu w czym rzecz. Bez słowa skinął głową i opuścił kuchnię, by potowarzyszyć Susan.
– Rozumiem, że raczej nie jest pani przeciwna temu małżeństwu?
Zapytał ją, siadając na fotelu naprzeciwko kanapy. Wolał być nieco dalej od blondynki, inaczej dłonie mogłyby ożyć i żyć swoim własnym życiem podróżując po ciele szlachetnej. Z kieszeni wyjął papierosa i wetknął go do warg. Odpalił i zaciągnął się. Właściwie to wolałby cygaro, ale miał je jedynie w kancelarii.
Przyglądał się uważnie wampirzycy dwukolorowymi tęczówkami, aczkolwiek z jego twarzy nie dało się niczego wyczytać. Ot, były to takie oględziny. Naprawdę miała niezwykłe włosy. Jasne, niczym wabik, długie, aż do kolan. Pewnie, gdy leżała na łóżku spokojnie dotykały podłogi.
– Jesteś Rumunką?

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Wrz 03, 2014 5:15 pm

Nadira dosłownie wyłączyła się z rozmowy, ale słyszała o czym mówią. Nie miała jednak ochoty na dyskusje, zwłaszcza po tym, że musiała na nowo "przeżywać" to przez co przeszła. Wiedziała jednak, że brat jako głowa rodu, musi wiedzieć jakie kroki postąpić, by pozbyć się Williama. Nie wiedziała jednak, że on i jej mąż, planują usunąć jej pamięć. Na pewno by zaprotestowała i kto wie, czy nie zaczynała bronić albo uciekać od ich próby z kasacją pamięci. Mimo tego przez co przeszła, nie chciałaby mieć dziury w głowie. Naizen jednak miał ku temu dobrze wytłumaczenie. Pytanie tylko, czy szlachetna uwierzy w to, co jej powiedzą.
- Dobry pomysł.
Zgodziła się z mężem, bratem i tak dalej, odnośnie rodzinnego spotkania. Tylko nie wiedziała jaka będzie reakcja ojca. Czy on będzie z tego zadowolony, że jego córka po raz kolejny sama dokonała wyboru męża.
Później czarny motylek usiadł jej na głowie i od razu poczuła się senna. Mimo iż powieki miała zamknięte, nie otworzyła ich już. Zasnęła w rękach brata i nawet nie odczuła zmian w umyśle. W śnie była zupełnie gdzie indziej, Także jak ją zaniesiono nawet do sypialni, tak otulona kołdrą, spała dalej...

Susan po słowach Kyubiego, nie odpowiedziała nic. Zacisnęła zęby, przypominając sobie to, przez co ona sama przeszła. Dobrze wiedziała, co Nadira mogła czuć, ale jej ból był świadomy. Ona zaś miała trochę inną sytuację. Była marionetką. Ofiarą i miała być matką niespłodzonego ale wszczepionego dziecka. Nie urodziła go, a została zmuszona do aborcji. Miała tylko nadzieje, że jej córkę to nie spotkało.
Nadira później została zabrana na górę. Susan została sama w salonie, spoglądając na leżące psy. Naizen był w kuchni i oczywiście wyczuła jego krew. Zerknęła w stronę wejścia do kuchni, ale nie weszła tam. W tym czasie Kyubi zszedł i zajrzał, a skoro zawrócił do salonu, pewnie musiało być wszystko w porządku.
- Nie, nie jestem przeciwna. Nadira ma prawo dokonać własnego wyboru. Dla mnie liczy się jej szczęście.
Odpowiedziała i lekko się uśmiechnęła w stronę wampira. Jednak trochę krępował ją tak ciągle obserwując.
- Aż tak to widać? Jestem Rumunką.
Ma on dobre oko, jeżeli chodzi o zgadywanie pochodzenie danej osoby. Może akcent ją zdradził, a może i wygląd?
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Wrz 03, 2014 6:59 pm

Nadira potrzebowała bliskiej osoby, która by się nią zajęła, przytuliła i pomogła podnieść się po kolejnym gwałcie i uprowadzeniu. Jednak z każdym takim przypadkiem, bywało tylko gorzej a nie lepiej. Naizen to wyczuwał, mając ją dość blisko siebie. Zgodziła się na spotkanie rodzinne, ale nic więcej na ten temat nie powiedziała. Brzmiało to nawet tak, jakby była bez życia albo było jej wszystko obojętne.
Odbierając kolejną odpowiedź od Kyubiego, aż spojrzał na niego zaskoczony. Zaskoczony był aż tak poważną raną na brzuchu, ale tez i poczuł ulgę, że na szczęście, ciąża jej nie grozi. Ten poważny problem mają z głowy. Cud w tym, że Nadira jest wampirzycą i organ się może "naprawić" z biegiem czasu. Także całkowity brak dzieci jej nie grozi. Ale marzenie z dzieciństwa ma spełnione. Ma syna i córkę. Z tym zapewne z nikim się nie dzieliła.
Słowa Kyubiego jasno mówiły o jego zmartwieniu stanem Nadiry. Nie była mu obojętna i pragnął dla niej jak najlepiej. Matka się w tym temacie już nie odzywała. I dobrze. Naizen był nawet gotów jej wypomnieć to, co ona przeżyła. I przypomnieć jej, jakie ona znosiła cierpienie. Nadira ma o tyle dobrze, że nie musi zmagać się z problemem ciąży.
- Będę trzymał kciuki, aby Ci uwierzyła.
Klepnął go w ramię pocieszająco i później zostawił go by zajął się kasacją pamięci a później, mógł ją zabrać na górę. Wraz z Teijim, Naizen udał się do kuchni, gdzie do naczynia oddawał swoją krew. Szlachetna, na pewno jej pomoże. Również Susan mogłaby to zrobić, ale pomyślała pewnie o tym.
- Tak. - Odpowiedział Kyubiemu, zerknąwszy na niego, kiedy zajrzał, zapewne obawiając się czegoś, ale nic takiego nie było. Naizen zakończył oddawanie swojej krwi, kiedy naczynie było zapełnione. Tyle powinno wystarczyć. Teiji stał obok i obserwował szlachetnego, przykładając mu po chwili do rany ręcznik aby wytrzeć nadgarstek a potem nałożył opatrunek i zabandażował dane miejsce, co by krew nie ciekła a mogła się za chwilę spokojnie zregenerować. W między czasie szlachetny otrzymał zaskakujące smsy, od swojego starego przyjaciela. Wrócił do Japonii? Ciekawe dlaczego. Kolejne spotkanie. I ani jednego odpoczynku. Kto wie, czy przystanek u Sebastiana nie będzie jego ostatnim...
Naizen wrócił zaraz do salonu, kiedy wysłał ostatniego smsa. Teiji pozostał w kuchni aby posprzątać i odstawić krew dla Nadiry na później. Jak się obudzi, to jej się zaniesie.
- Nie chciałbym budzić Erici, więc może przyjadę tu innym razem ją zobaczyć i poznać. Albo odwiedzicie nas w zamku. Umówimy się jeszcze co do spotkania rodzinnego. Będę się powoli zbierał, bo mam jeszcze jedno spotkanie. - Rzekł Naizen.
Mimo iż oddał trochę krwi dla siostry, to zmęczenie u niego wychodziło raczej z całodniowego i nocnego latania po mieście na spotkaniach. Jak nie w zamku, to poza nim. A jeszcze do tego dochodzą te rodzinne problemy.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Wrz 05, 2014 10:15 am

Kyubi naprawdę nie był zbyt szczęśliwy z widoku żony w takim stanie. W innych okolicznościach byłaby bardziej zabsorbowana rozmową o rodzinnym spotkaniu albo z góry by go odrzuciła. Tym razem wszystko było dla niej obojętne, byle tylko nie musiała zbytnio uczestniczyć w rozmowie. Czy Susan naprawdę chciała widzieć w takim stanie swoją córkę? I to nie przez kilka dni, ale przez kilka tygodniu, miesięcy, a może nawet i lat? Wszak dla wampira czas nie miał żadnego znaczenia, więc nie mógł tak szybko i łatwo wyleczyć jej ran. Tym samym domyślał się, że mogłaby protestować przeciwko knowaniom męża i brata, co do usunięcia wspomnień, dlatego obaj przemilczeli tę sprawę i podjęli za nią tę decyzję.
Kyubi nie chciał zbytnio roztrwaniać się nad ranami Nadiry. Sama przekazała bratu wszystko, co chciała mu przekazać. A przecież nie znała do końca rozmiaru własnych ran, nie była lekarzem, nie znała się na tym. Ale wampir wiedział, co jej groziło, a tym samym dawał gwarancję, że ów kobiecy organ zregeneruje się. Tylko przez kilka miesięcy organ ten będzie się regenerował, a jego funkcje zostaną całkowicie „wstrzymane”. Gdyby była ludzką kobietą, prawdopodobnie trzeba by było wyciąć macicę, żeby nie doprowadzić do większych komplikacji. Na szczęście to nie groziło Nadirze, ale za to trzeba było odpowiednio o nią zadbać.
– W razie czego, wyślę ją do Ciebie. Skoro nie będzie chciała uwierzyć mężowi, to może bratu uwierzy.
Wzruszył ramionami, zrzucając poniekąd odpowiedzialność i na Naizena w razie potrzeby. Prawdopodobnie Nadira i tak się do niego zgłosi, aby potwierdził słowa Kyubiego. Ale skoro wszystko zostało potwierdzone nie powinno być już żadnych nieścisłości.
Wreszcie mogli nieco odetchnąć i nawet Kyubi cieszył się, że też mógł odpocząć. Jego siły nieco się zregenerowały, nie był już tak zmęczony, a ból głowy całkowicie zniknął. W dodatku miał za towarzyszkę blondwłosą niewiastę. Wiedział jednak, że prędzej czy później Naizen zabierze ją ze sobą, więc tym chętniej rozkoszował się rozmową z młodszą od siebie szlachetną.
Szczęście, tak? Mówiła to w taki sposób, jakby czegoś zabrakło w jej małżeństwie. Po pewnym czasie wampiry szukają pewnych… urozmaiceń, a ta kobieta wyglądała na zaniedbaną. Nie, nie w wyglądzie, bardziej w aspektach fizycznych: potrzebowała czułości i zrozumienia, akceptacji. Szczególnie że sama niedawno przeżyła koszmar związany z Williamem. Kyubi nie do końca wiedział, co ją spotkało, ale na pewno została zgwałcona. Czy Victor odpowiednio zajął się żoną i dał jej to, czego potrzebowała – wsparcia?
– W dawnych czasach wiele podróżowałem. Sporo czasu spędziłem w Rumunii i wsiąknąłem nieco ich języka. Zdradza Cię czasami akcent, lecz nie jest on silny. Poza tym masz typowo słowiańskie rysy twarzy. I jasne włosy. To dało mi niejaką pewność, że jesteś Rumunką.
Wyjaśnił kobiecie, skoro zadała takie ciekawe pytanie. Jak to miło wiedzieć, że jego żona miała w swoich żyłach słowiańską krew. To w końcu w tych krajach pojawiły się pierwsze pisemne wzmianki o wampirach. Rozmowę przerwał im jednak Naizen.
– Oczywiście. Nadira w tej chwili musi i tak odpoczywać, a zapewne sama chciałaby Wam przedstawić swoją córkę. Nie powinniśmy jej z tego ograbiać. W końcu ma córkę, o której tak marzyła.
Nie miał jednak pojęcia, że o córce marzyła od swojego dzieciństwa. Cóż, przynajmniej podarował jej to, czego najbardziej pragnęła – Ericę. Wstał ze swojego miejsca, by pożegnać się z gośćmi. Jeśli Susan będzie chciała zostać, nie zamierzał jej oczywiście wyganiać. Udał się w stronę holu z gośćmi, by ich odprowadzić.
Najważniejsze kwestie i tak zostały już omówione.

_________________
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Nie Wrz 07, 2014 2:32 pm

- W porządku.
Zgodził się, ale jeżeli oboje byli sobie tak bardzo bliscy i się kochali, to Nadira powinna uwierzyć słowom Kyubiego. Mimo iż byłoby to kłamstwo, to jednak dla jej dobra. Przynajmniej nie będzie pamiętała tego najgorszego. Szkoda tylko, że i tego spotkania nie zapamięta. Kyubi I Teiji musieli być na to przygotowani, że pewne informacje, zmuszeni będą jej przekazać raz jeszcze.
- Wyczuwam tu Naoto. Przekażcie mu to, o czym rozmawialiśmy. Bo zakładam, że widział się z Nadirą.
Spojrzenie przeniósł na Teiji'ego, który skinieniem głowy potwierdził słowa Naizena. Naoto widział się z matką, więc zapewne mógł wiedzieć o jej stanie psychicznym. Ale Naizen nie wiedział, że ten młody chłopak, zna prawdę. Kto mu o obecnej sytuacji powie, szlachetny zostawił między Kyubiego i Teiji'ego.
Susan zaś z zainteresowaniem słuchała zięcia. To nie tak, że mówiąc o szczęściu córki, mogła sama go nie mieć. U boku Victora była szczęśliwa. Wyszła za niego niekoniecznie z przymusu ale i z miłości. Być może po ostatnim wydarzeniu, dużo się zmieniło między nimi, ale kochać go nie przestawała. Jednak być ptaszkiem w klatce, nie uśmiechało się jej. Mogła zamek opuszczać jedynie za zgodą męża lub syna.
Gdy Kyubi wspomniał o jej włosach, zgarnęła ich kosmyk na swoją dłoń i przeciągnęła do samego końca.
- Zgadza się. Nie jesteś pierwszą osobą, która potrafi to dostrzec.
Posłała mu ciepły uśmiech, co by można było uznać, iż zaakceptowała męża swojej córki. Podróżnik, zapewne tez i bogaty, ale o jego karierę nie zdążyła już zapytać. Naizen wtrącił się przy pożegnaniu z Kyubim.
- Matko, odwiozę Cię do zamku. Przyjdzie dzień, kiedy będziesz mogła porozmawiać z Nadirą. Niech odpoczywa.
I tak Susan nie miała by tutaj nic do roboty. Wstała więc i udała się z Naizenem do wyjścia. Pożegnali się przy wyjściu i opuścili budynek. Teiji otworzył im jeszcze bramę by mogli wyjechać. Gdy Naizen z Susan zniknęli za ulicą, wampir zamknąwszy bramę, wrócił do domu.


[z/t + Susan]
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Sro Wrz 10, 2014 5:01 pm

Za górami, za lasami i kilkoma dolinami, w pewnej depresji, żyła sobie istotka. Nikt o tej osobie nie miał pojęcia. Ni wróbelki na strychu, ni bluszcz namiętnie rozpościerający swoje gałązki w stronę słońca. Nikt… Prawie nikt.
Mijały dni, tygodnie a może i miesiące totalnego odcięcia się od świata żywych. Osoba ta z wyglądu przypominała bardziej cień niżeli postać z krwi i kości. Mara nie potrzebowała wielkiej przestrzeni do życia. Jedynie kilka metrów kwadratowych małego, pozostawionego na pastwę losu domku, obrośniętego wszelakiego rodzaju chwastami. Posiadłość była idealną kryjówką od jakiegokolwiek istnienia. Ciemne i skromne wnętrza, swoją surowością nadawały ponury charakter tego mieszkanka a chłód jaki się wydobywał z pokoi mroził krew w żyłach nawet w najbardziej upalne dni tego lata.
Kyuko leniwie drzemiąc na jedynym fotelu, skuliła się w kłębek, kiedy do jej drzwi zaczęło dobiegać donośne wołanie. Parę chwil później do przedstawienia włączyło się rytmiczne walenie do drzwi, tak iż za sprawą nadzwyczaj solidnie położonych desek na podłodze, wszystko zaczęło podskakiwać, włącznie z blondwłosą kulką. Po paru minutach melodyjnego wołania, jeżeli takie dźwięki można zaliczyć  jeszcze do tejże czynności, istotka niechętnie otworzyła jedną powiekę, by po paru sekundach stwierdzić, iż ma gdzieś cudze sugestie na temat jakości jej aparatu słuchowego i ponownie wróciła do swojego snu. Osobnik, który niestety nie został obdarowany anielską cierpliwością a wręcz piekielnym temperamentem. Przez pewien moment hałas przestał obijać się o uszy blondyny i na nowo została opatulana spokojem. Tak jak obiecywałam , tak za kilka chwil nadszedł czas drugą porcję hałasu, lecz tym razem wrota do jej małej kryjówki zostały pozostawiane w spokoju. Z głębi domu powrócił stukot, na przemian łączący się z gburowatym marudzeniem na wszystko co żywe, w tym  również na leniucha wygrzewającego się  w cieniu na jednym z foteli.
- Mogłabyś czasem podnieść swoje zacne dupsko i otworzyć mi drzwi.- burknął mężczyzna na przywitanie.
- Mógłbyś choć raz zabrać za sobą klucze i nie walić w nie jak idiota.- odpowiedziała miłym za nadobne, podnosząc zaspany ryjek w stronę jegomościa. Kyuko niechętnie, lecz wcześniej czy później musiałaby pożegnać się ze słodkim lenistwem, przeciągnęła swoje chuderlawe kończyny, ziewając niemiłosiernie. Blondyna, jak tylko rozbudziła się na tyle by móc trzeźwym wzrokiem uraczyć Alvaro, swoją najgroźniejszą miną za tak cudowną pobudkę. Podeszła do aneksu kuchennego i obmyła twarz wodą, by następnie wyciągnąć z lodówki schłodzone bronki i oddać jedno mężczyźnie, który zdążył już zając jej ulubioną miejscówkę. Zmęczony, obdrapany z koszulą całą we krwi wampir, chlusnął sobie porządnego łyka a w tym czasie blondi zdążyła zabrać mu sprzed nosa gazetę, w której na jednej ze stron było zdjęcie mężczyzny. Kyuko zmrużyła oczy, chcąc nie chcąc uśmiechnęła się lekko.
- Powinnaś go odwiedzić. – powiedział tym razem milszym tonem. Mała pokręciła jedynie przecząco głową, przysiadając się mu na kolanach.
- On ma teraz inną rodzinę.- szepnęła oddając mu gazetę i pocałowała w policzek by zaraz usłyszeć dobrze znane już jej słowa.
- Mogłabyś być moją wnuczką- Mężczyzna uśmiechnął zadziornie.
- Wolę jednak pozostać pasożytem- odpowiedziała i wygramoliła się z objęcia, by zniknąć gdzieś w drugim pokoju na dłuższą chwilę. Gdy jednak pojawiła się znów w pokoju, wyszykowana, umalowana, i przebrana, krzątała się to tam to tu, zbierając wszystkie potrzebne bzdety. Po szybkim podliczeniu zaskórniaków z ostatniej kradzieży, ulokowała je w specjalnej przegródce. Blondi nie musiała czekać na kolejny zacny komentarz ze strony wampira, gdyż spodziewała się, że z pewnością będzie on doprawiony szczyptą sarkazmu jak to miał w zwyczaju robić.
- Uciekam do miasta na zakupy. – oznajmiła mężczyźnie nim ten zdążył otworzyć usta i po kryjomu pożyczyła sobie kluczyki od jego dwukołowego rydwanu. Oui, nie miała najmniejszej ochoty pognać przez miejską dżunglę na piechotę, więc pozwoliła sobie wypożyczyć jego ukochaną zabawkę na jakiś czas. Tak oto nie przedłużając opowiastki, pożegnała się z mężczyzną wdając jeszcze się w krótką gatkę szmatkę o tym, żeby uważała podczas swoich kolejnych niewinnych kradzieży.
Kyuko jechała przez leśne drogi z coraz większą prędkością. Smród miasta powoli zaczął docierać do jej nozdrzy. Skrzywiła się gdy tylko zapach zaczął się nasilać. Mała omijając kolejne przeszkody rozpracowywała swój plan zakupowych szaleństw, w których celem nie było  nabycie nowych fatałaszków i inny kobiecych wymysłów. Po kilku przechadzkach po najtłoczniejszych ulicach i centrach handlowych, oraz zdobyciu zadowalającej sumy pieniędzy, dzięki której będzie mogła sobie dalej żyć w tej sielance, przystanęła na chwilę przy motorze, wpatrując się w drogę prowadzącą do kancelarii.  Ciekawość niestety tym razem była silniejsza i postanowiła odwiedzić swoje stare  śmieci. Gdy tylko otworzyła drzwi do mieszkania, przywitała ją pustka i głucha cisza. Cóż, spodziewała się takiego widoku, choć w gruncie rzeczy po ciuchu liczyła, że zasta swojego ojca w gabinecie przy stercie dokumentów, i innych świstków. Kyuko westchnęła głośno, i oddaliła się w stronę motoru. Nim wsiadła sprawdziła godzinę w komórce. Nie miała ochoty wracać do domku, do mężczyzny z którym żyła. Postanowiła nacieszyć się jeszcze pożyczonym ścigaczem. Wybrała więc najdłuższą drogę przez wioskę.
Przez całą podróż jaką sobie zafundowała, po jej blondwłosym czerepie plątała się tylko jedna myśl. Zła na siebie i na swoje przemyślenia, które nie dawały jej spokoju, zwolniła nieco oglądając chatki, które miała okazję już wcześniej widzieć. Sama nie wiedziała kiedy znalazła się w pobliżu domu Nadiry. Postanowiła więc zaryzykować i uspokoić swoje poplątane myśli. No cóż może nikogo tam nie będzie? Byłoby to nawet dobrym rozczarowaniem. Zatrzymała się i zdjęła kask, następnie poprawiając niesforne kosmyki włosów. Raz się żyje. Powiedziała do siebie po cichu, dodając sobie tym sposobem nieco więcej odwagi. Podeszła do drzwi i  zastukała. Po paru jednak sekundach stania i czekania aż ktoś otworzy, zmieniła plany i odwróciła się na pięcie, przypominając sobie słowa które sama nie dawno wypowiadała, On ma już inną rodzinę.

_________________
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Wrz 22, 2014 1:21 pm

Kyubi skinął głową na potwierdzenie, że znajdował się tutaj Naoto. Jeśli nie spał, to możliwe, że słyszał ich rozmowę, ale w razie potrzeby przekaże pasierbowi tę rozmowę. Miał tylko nadzieję, że młody chłopak zrozumie w czym rzecz i nie zacznie się stawiać. Nie miał jednak takiej pewności. Wiedział jedynie, że Naoto dbał o swoją matkę, tak bardzo, że może nie dopuścić do niej takiego kłamstwa.
Zapewne zdążą jeszcze dłużej ze sobą porozmawiać, jeśli dojdzie do tego rodzinnego spotkania. Co prawda ciężko mu będzie wyjaśnić w jednym zdaniu, czym dokładnie się zajmuje, bo przecież nie pracuje tylko jako prawnik. Victor zna go zapewne z roli prawnika. Zdarzało się przecież, że w czasie narady, gdzie spotykała się Rada, udzielał odpowiedzi pod kątem prawnym. W każdym razie to się nie liczyło. Victor chyba nie należał do takich wampirów, które burzyłyby szczęście swoim córkom? Zresztą nie wiele mógł teraz zrobić, bowiem zgodę od Naizena na ślub mieli.
Wreszcie Kyubi został sam. No, nie całkiem sam: Nadira odpoczywała, spała na górze w swojej sypialni, a Teiji kręcił się gdzieś po domu albo także poszedł odpocząć, na co zresztą zasługiwał. Skoro Kyubi nie bardzo miał co robić, a żona poprosiła go o to, żeby pobył z nimi w domu przez jakiś czas, to udał się po swojego laptopa. Znajdował się on w samochodzie, w bagażniku, więc opuścił dom, by z pojazdu laptopa, na którym wiecznie pracował. Wziął także kilka papierów. W tym właśnie momencie wyczuł znajomy zapach. Był mu doskonale znany, tyle że był bardzo zdziwiony tym, że Kyuko postanowiła wreszcie odwiedzić ojca. Długo się nie odzywała. Sama przecież postanowił pożyć na własną rękę i na własne życzenie odseparowała się od ojca. A skoro tak uczyniła, to znaczyło to, że potrzebowała nieco przestrzeni. Nie chciał wkraczać w jej rewiry. Pragnęła zaznać własnego życia, a była przecież na tyle dorosłą, młodą kobietą, by sobie na to pozwolić. Najwyraźniej wyrosła z tego, by z góry zrzucać całkowitą winę na ojca za swoje czyny i postanowienia. Chyba nigdy już z tego nie wyrośnie. Pierw znika, wmawiając sobie, że Kyubi nie ma dla niej czasu ze względu na „nową” rodzinę. A teraz uważa go winnego za całe zło. Właściwie to za jakie zło? Że pozwolił jej żyć własnym życiem? Pozwolił odejść i przestał pilnować ją na każdym kroku? Nie wiedziała, jak było mu z tym ciężko? Świadomość posiadania dorosłej córki, która może już czynić, co jej się żywnie podoba była przerażająca. I właśnie tak żyła! Z dala od ojca. Nie pomyślała nawet, by odezwać się i powiadomić go, że wszystko w porządku. Jeśli nie chciała się z nim widywać, to mogła chociaż do niego napisać. Najwyraźniej wampir nie zasłużył sobie za żadne dobro z rąk kobiety i własne córki postanowiły go ranić.
Zaszedł jej drogę, trzymając w jednej ręce laptopa, natomiast pod pachą drugiej ręki wetknięte miał teczki.
– Miło Cię widzieć. Może zechcesz wejść, porzucając pomysł zdezerterowania?
Zaproponował, przyglądając jej się uważnie. Dawno się nie widzieli, a w tej chwili to naprawdę wyglądała jak cień dawnej siebie. I tak miała szczęście, że trafiła dziś na Kyubiego, bowiem rzadko gościł w tym domu. Gdy spotykał się z Ericą, zabierał ją po prostu na miasto albo do siebie, do kancelarii, która stanowiła też coś na wzór jego domu.
– Poznasz swoją siostrę, Ericę. I Naoto ucieszy się na Twój widok. Wrócił niedawno.
Zaczął iść w jej stronę, zmuszając dziewczynę do tego, by się cofała, aż wreszcie wpadnie na drzwi. To, że Kyubi miał nową rodzinę, nie znaczy to wcale, że zapomni o swojej pierworodnej. No, nie była jego pierworodną, jeśli na Sheyirę. Tyle że to Kyuko jako pierwsza zdobyła stwardniałe serce ojca.
– Przy okazji powiesz swojemu ojcu, gdzie żeś się podziewała. Nie miałaś zasięgu? Zapomniałaś, jak się korzysta z telefonu? Mam ochotę przełożyć Ci przez kolano.
Jego oczy zabłysły, gdy wpuszczał Kyuko do domu. Zdjął swoje buty i wszedł dalej, czekając aż dołączy do niego. Zaprosił ją do salony. Jeśli Teiji kręcił się gdzieś w pobliżu, to poprosił go o krew dla wampirzycy.
Ostatnie słowa wampira można odebrać naprawdę dwuznacznie, biorąc pod uwagę to, co zrobili, gdy widzieli się jakiś czas temu. Och nie, Kyubi wcale o tym nie zapomniał. Jakże mógłby zapomnieć o tym, że odebrał coś, co dla każdej dziewczyny było takie ważne?
Pchnął ją nieco w stronę fotela, by mogła usiąść. Z chęcią wysłucha jej historyjki. Stanął nad nią, rozpoczynając swoją inkwizycję. Założył ręce na piersi i czekał.

_________________
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Wrz 26, 2014 1:30 pm

Kyuko cofnęła się od wejścia na co najmniej dwa kroki, kiedy zdała sobie sprawę kto ma zamiar ją przywitać. Tuż przed nią pojawił się wampir. A to Ci niespodzianka. Blondi spojrzała na Kyubiego trochę niepewnie. Nie wiedziała jaki miał humor. Może był na nią zły? W sumie nie zdziwiłaby się gdyby zaczął na nią krzyczeć i tuptać nóżką. Kto wie, może i do rękoczynu byłby zdolny? Wszak nikt nie jest w stanie się domyślić co w tym starczym czerepie potrafi się zrodzić. Na wszelki wypadek lepiej być przygotowanym na wszystko.
Najukochańsza zmora swojego najukochańszego potwora zachowała odpowiednią odległość, w razie gdyby kara za swoje zachowanie została wymierzona w trybie ekspresowym.
- Eeee..Eheheee- próbowała wydusić z siebie jakiekolwiek słowa, o zdaniu już nie wspominając, lecz z jej starań wychodził jedynie niezrozumiały bełkot.
– Może jednak lepiej na dworze?- wydusiła z siebie parę wyrazów, po czym wciągnęła sporą dawkę tlenu. Blondyna wiedziała, że nie ma sensu szukać jakiejkolwiek drogi ucieczki, gdyż to ona chciała tego spotkania. Poza tym stęskniła się za swoim staruszkiem.  Widok Kyubiego, nieważne w jakim był humorze, ucieszyło Kyuko.
Mimo tego, że próbowała się od niego oddalić to i tak pewna jej część cały czas przypominała jej o nim. Ta myśl dręczyła i męczyła wampirzycę, a z biegiem czasu objawy zaczęły się nasilać. Czuła się okropnie, jednak nie wiedziała który widok byłby dla niej lepszy. Widząc ojca wśród nowych osób, które stały się dla niego całym światem… nowym światem czy odwrócenie się od wszystkiego i próba zaadoptowania się gdzieś gdzie jej dotychczasowe rozterki staną się jedynie dziecinadą. Ciężko jej było podjąć taką decyzję, naprawdę. Lecz nie miała zbytnio wyboru i postanowiła wybrać tą drugą opcję.
Kyuko nie chciała by jej odseparowanie się od ojca było karą dla Kyubiego. Wampirzyca po prostu nie potrafiła się dzielić. Tak. Była cholerną egoistką i bardzo dobrze o tym wiedziała. Kiedyś nie musiała się o to martwić. Zawsze był tylko dla niej. A teraz? Nie winiła go za to, nie mogła. Sama się karciła bo chociaż chciała to nie była zdolna aby móc patrzeć jak inne osoby wydzierają jej jedyną osobę, która była jej całym światem. Pewnie większość z was pomyśli sobie jakie to próżne i prostackie. Beznadziejne. Owszem, była beznadziejna.
- Siostrę? Nie sądzę by to był dobry pomysł. Mam parę spraw do załatwienia. Wpadłam tylko zobaczyć czy żyjesz. Jak widzę to masz się chyba dobrze, więc będę lecieć dalej. – mówiła robiąc co chwila jeden krok do tyłu, aż do momentu kiedy została przygwożdżona pod same drzwi z brakiem jakiekolwiek możliwości wyswobodzenia się.
-  Także tego, Adios…?- wyćwierkała. Jednak papeć nie miał zamiaru jej wypuścić ze swoich kleszczy, a sama nie miała  na tyle siły by móc się jakoś uwolnić z tej pułapki. Zamiast tego otrzymała spory pakiet pytań z których będzie trzeba się wyspowiadać. Westchnęła zrezygnowana i wywróciła oczami.
- A nie wystarczy po prostu. Hej, miło Cię widzieć. Jak się czujesz? Fajnie, że jeszcze dychasz.. jeszcze. – zmrużyła oczy i polazła za wampirem, zdejmując buty i odkładając kask gdzieś, gdzie było wolne miejsce. Oczywiście gdy tylko wampir poprosił sługę o porcję krwi dla wampirzycy, Kyuko stanowczo odmówiła i posadowiła swoje poślady na fotelu. Siedząc sztywno, będąc wyprostowana jak struna, złożyła ręce na kolanach, wymieniając chłodne spojrzenia z ojczulkiem. Cóż Kyubi musiał trochę się nastać nim wampirzyca w ogóle nabrała jakiejkolwiek ochoty do rozmowy.
- Wspominałeś coś o przełożeniu przez kolano.- wyobraźnia blondyny zaczęła powoli działać.
- Może rozwiniesz swoją myśl? – Wyszczerzyła się wrednie, gdy w jej mózgoczaszce pojawiło się kilka ciekawych obrazów. Oczywiście wampirzyca była pewna, że gdyby znajdowali się sam na sam w kancelarii, Kyubi nie zawahałby się na kilka niewinnych klapsów, lecz w domu Nadiry, gdzie cały czas krząta się sługa a niebawem może się pojawić Naoto, blondyna wątpiła by groziłoby jej parę siniaków na tyłku. Wtedy mogłoby to wyglądać bardzo dwuznacznie.

_________________
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Czw Paź 02, 2014 5:38 pm

Wampir dostrzegł jej niepewność. Zupełnie, jakby zastanawiała się, po co tutaj w ogóle przyszła. A przecież chciała odwiedzić swojego ojca. Zobaczyć się z nim ponownie. Gdyby nie pragnęła tego nawet podświadomie, nie zawędrowałaby tak daleko. Wampir wpatrywał się w swoją córkę i musiał przyznać, że nędznie jej szło życie na własną rękę. Zgubiła gdzieś po drodze swoją dziewczęcą niewinność. Nie była już dzieckiem, to prawda, ale w tej chwili nie przypominała nawet kobiety. Była… cieniem. Wampir nie tupie nóżką, ale za to mógł być piekielnie wściekły za to, że jego córka ani razu się nie odezwała. A przecież była młodsza, sama wyfrunęła z gniazda i powinna uczynić ten pierwszy krok.
– Jestem za stary na tkwienie na dworze. Wiesz… reumatyzm, starcza demencja, nietrzymanie moczu…
Wymieniał dalej ludzkie choroby, które co prawda jemu, jako wampirowi, nie groziły. Znalazł po prostu kilka pretekstów, by zmusić ją do wejścia. Kyubi nie miał kiepskiego humoru. Po prostu był przemęczony, wiele problemów zwaliło mu się nagle na głowę. Miał w dodatku sporo zaległej pracy i waliło mu się małżeństwo. Sam nie wiedział, jak dalej postępować. W tej chwili i tak nie mógł zostawić Nadiry. Potrzebowała go. Nawet jeśli została pozbawiona wspomnień, na pewno będzie nieco zagubiona w takiej sytuacji.
To, że wampir miał nowy świat, w którym znalazła się żona oraz najmłodsza córka, nie znaczyło, iż całkowicie zapomniał o starym świecie. Czy fakt posiadania córek znaczył od razu, że nie mógł sobie ułożyć życia i mieć ukochaną kobietę przy swoim boku? Kyuko naprawdę wolałaby, aby jej ojciec wciąż cieszył się wolnością? Pewnie popełnił błąd, żeniąc się, bowiem nie nadawał się i zranił tym nie tylko swoją starszą córkę, ale wielokrotnie ranił Naidrę. Nikt jednak nie był idealny, a już na pewno nie Kyubi i każdy o tym wiedział. To Kyuko ustanowiła sobie taki przedział i głęboko w niego wierzyła. Na własną rękę postanowiła się usunąć z życia ojca, nie wyjaśniając zbyt wiele.
– Sprawy? Jakie sprawy może mieć dwudziestolatka?
Uniósł brwi, które zaraz ściągnął w jedną linię. Przesadzała. Teraz zamierzała się wymigać i po prostu zdezerterować jak zwyczajny tchórz. Jeśli sądzi, że od tak puści ją wolno i pozwoli jej odejść po raz kolejny, to się myli. Nie teraz, kiedy łaskawie postanowiła zajrzeć do ojca. Zatem kiedy ta się cofała, Kyubi szedł przed siebie, zmniejszając dystans, który ona chciała tak bardzo zwiększyć. Wpatrywał się w nią usilnie, zmuszając tym wzrokiem do stanięcia w miejscu lub po prostu do zmiany zdania. Sama wreszcie wpakowała się w pułapkę, wpadając na drzwi.
Jeszcze? Grozisz mi, Kyuko?
Błysnęły mu niebezpiecznie oczy i stały się intensywniejsze, szczególnie w tym mroku, jaki ich otaczał. Otaczała go groźna aura, aczkolwiek w oczach czaiło się wyraźne rozbawienie na wieść, że córka pragnie go zabić.
Wreszcie udało im się wejść do środka. Kyubi w ogóle nie zareagował na jej odmowę na krew. Ma ją dostać. Mało tego. Ma ją wypić! Już tego dopilnuje, bo naprawdę wyglądała jak pół dupy zza krzaka.
– A, tak. Racja.
Chwycił ją szybko za nadgarstki I zmusił, żeby wstała. Sam zaś zajął miejsce na fotelu, na którym przed chwilą siedziała, ówcześnie zdejmując pasek.
– Naprawdę sądziłaś, że tego nie zrobię?
Zdziwił się nieco, odpowiadając na jej nieme wątpliwości, jakie pojawiły się w jej umyśle
– Jasne. Dostaniesz kilka razów na gołą skórę za karę bycia nieposłuszną w stosunku do ojca. W dodatku nie raczyłaś się do mnie odezwać, więc to także podlega karze cielesnej.
Wzruszył ramionami i pociągnął ją na swoje kolana, ale oczywiście tyłkiem do góry. Właściwie to przełożył ją sobie w połowie tak, że miał idealny dostęp do jej tyłka. Teraz pozostało zsunąć spodnie z tego chudego tyłka, co też właśnie zamierzał uczynić. Jeśli go nie powstrzyma, szybko ściągnie jej pasiaste rurki do ud, odsłaniając tyłek, który był chroniony już wyłącznie cienką bielizną. No, chyba że będzie chciała uciec, ale Kyubi pewnie zdąży ją złapać.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Paź 06, 2014 9:20 am

Kolejny gość pojawił się w domu. Teiji widząc przez okno, że Kyubi zajął się przybyszem, nie wychylał się a zająć swoimi sprawami. Innym słowy, to ogarnięciem salonu po wizycie poprzednich gości. Posprzątał pucharki i umył je, chowając do szafy. Jednak kiedy Kyubi poprosił go o krew dla swojej córki, wampir przygotował na nowo i przyniósł do salonu na tacy. Zastając oczywiście widok dość interesujący, ale nie wnikał w poczynania Kyubiego. Jego sprawa co robi ze swoimi dziećmi. Jednak nie ukrywał faktu, że takie traktowanie dziecka, mu się nie podobało. Zostawił ich samych, by dokończyć sprzątanie w kuchni. Wyrzucić torebki, śmieci i poukładać umyte naczynia.
Nadira spała w swojej sypialni jakiś czas, nie mając pojęcia o przebywającym kolejnym członku rodziny w swoim domu. A tym razem to ze strony Kyubiego. Spała spokojnie, nie mając na szczęście żadnych koszmarów. Przebudziła się po dłuższej chwili i przetarła oczy, ale gdy je otworzyła i zobaczyła bandaż na nadgarstku, trochę się zaniepokoiła. Podniosła do siadu i obejrzała oba swoje nadgarstki. Zaraz także postanowiła sprawdzić swoje ciało i znalazła kolejne bandaże. Na brzuchu, udzie i kostkach. Nie potrafiła sobie przypomnieć, co się stało. Co jej się przytrafiło. Ktoś jej coś zrobił? Jako ostatnie, to pamiętała tylko jazdę samochodem przez park. A dalej to film się jej urwał. Przecież nie piła. Wyczuwała obecność swoich dzieci w sąsiednich pokojach. Teiji'ego na dole i Kyubiego z Yukyuko. Zawołać kogoś? Sama nie wiedziała. Ale nie dawały jej spokoju te bandaże. Przejechała dłońmi po swoich włosach i kolejny zonk. One były krótkie! Tym razem już nie wytrzymała.
- KYUBI!
Będzie musiał jej wybaczyć, ale skoro jest w domu i wyczuwała jego obecność, musiała się go o wszystko wypytać. A nie wiedziała, że on obecnie zajęty jest karaniem swojej córeczki.
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pon Paź 06, 2014 4:12 pm

Kyuko miała pewien dylemat czy aby na pewno postępuje dobrze odwiedzając ojca. W końcu minęło sporo czasu od ostatniego spotkania. Co prawda miała dużo okazji by się z nim jakikolwiek sposób skontaktować, chociażby po przez krótką wiadomość sms, ale… Ale! Ale zawsze znajdywała wymówki by jednak porzucić tą zacną myśl. Dlatego blondyna nie była pewna, czy Kyubi będzie chciał w ogóle z nią widzieć. Jednak jak w większości przypadków jej ciekawska natura była silniejsza, od planu usunięcia się na bok a wręcz zniknięcia z życia papcia.
To prawda nie za bardzo potrafiła zadbać o  te najbardziej przyziemne rzeczy. Wszak komu do szczęścia jest potrzebne jedzenie, sen i dach nad głową? Kyuko, z pewnością nie. Mała miała inny wyznacznik i można powiedzieć, iż był on nawet łatwy w zdobyciu. Blondyna odzwyczaiła się od trybu jaki wiodła gdy mieszkała w kancelarii. Teraz był dla niej taki nudny i wygodny. Może uzależnienie od adrenaliny jaką często sobie fundowała spowodowała, że niechętnie lubiła wracać do miejsc w których niegdyś żyła sobie jak prawdziwa dama. Krew w lodówce, ulubiony serial w TV i wszystko inne co sobie duszyczka zamarzy. Ach, życie jak w Madrycie. A teraz? Hera, koka, hasz, LSD. Ta zabawa po nocach się śni.~ No dobra, bez przesadyzmu. Pozostawmy ten wątek pełen tajemnic.  Może lepiej by Kyubi tak szybko nie dowiedział się co jego kochana poczwarka robiła ostatnimi czasy.
-Nadpobudliwość nerwowa, wysoki cholesterol, cukrzyca, obwisłe cycki i menopauza.-  dokończyła za niego tą zacną wyliczankę. No cóż, Kyuko nie wyobrażała sobie jak dotąd Kyubiego podginającego w pieluchach. Gdyby teraz nie świdrował jej wzrokiem, z chęcią rozwinęłaby tę myśl.
- Ważne.- skwitowała wampirzyca. Nie będzie przecież opowiadać Kyubiemu, że jak nie odda tego motocyklu  w przeciągu kilku godzin, to mogą być jej ostatnie chwile nim znajdzie się jedną nogą na tamtym świecie. Tak czy siak pokaz heroicznej odwagi i pewności siebie wolała zostawić na inną okazję. W dodatku bardzo, ale to bardzo odległą. Poza tym, przy  tym wąpierzu i jego ściągniętych brwiach, jakakolwiek próba nabrania odwagi od razu się kończyła się klęską. Ach ten dąs, seksowny brwi pląs, świdrujący wzrok i pewny krok. Oj, Kyuko nie powinna tego mówić ale jak się złości to wygląda zniewalająco. Może powinna częściej tak znikać i wpadać bez zapowiedzi?
- Grożę Ci? Miałam na myśli siebie. – przewróciła oczami gdy tylko papeć…. O cholera JASNA. Widzieliście to? Widzieliście to!? Ten błysk w oku! O mamusiukochanamamusiu, w tym momencie blondyna nie wiedziała czy to ziemia się pod nią osuwa czy może kolana zaczęły się uginać. Ten złowieszczy błysk! ”Och Romeo daj mi jeszcze jeden taki znak. Błyśnij mi swoim reflektorem w oczach.” Jak Kyubi zaraz nie przestanie się złościć na wampirzycę, to mała zaraz rozpuści się jak czekoladowy miś na słońcu.
Oczywiście, parę minut później akcja pogaduszek przeniosła się do odpowiedniejszego miejsca jakim jest salon. Wampirzyca nim usiadła na tyłku, przyjrzała się pomieszczeniu, stwierdzając, iż chyba nie za wiele się tam zmieniło.
Krew o którą została poproszona służba zapewne w niedalekim czasie znalazła się na stoliczku, jednak Kyuko nawet nie popatrzyła się w stronę kieliszka. Może i czasem był z niej tchórz ale za to uparta była jak mało kto. Kyubi nie miał na co liczyć, że grzeszna córcia usłucha się go i wypije wszystko do cna.
- Naprawdę nie sądzę byś to zrobił TUTAJ.- podkreśliła delikatnie ostatnie słowo marszcząc nosek, gdy ojciec od razu przeszedł do czynu, a jak wiadomo Kyubi w takich taki zabawach miał spore doświadczenie, więc sytuacja w której Kyuko znalazła się w mało wygodnej pozycji nie trwała dłużej niż mrugnięcie oka.
- Nie próbuj nawet! Będę krzyczeć! – ostrzegła, lecz jej paplanie na nic się zdało. Ojciec zsunął jej z tyłka spodnie i bieliznę, a Mała nawet nie zdążyła się wyspowiadać ze wszystkich grzeszków. Kara? Na serio? Ale że tak przy wszystkich? Blondi z gołymi pośladami na wierzchu zaczęła się naprawdę martwić o swoje życie. A co jeśli ojcu spodoba się taka zabawa? Oby nie. Kyu podniósł rękę, a blondyna zrobiła wielkie oczy. Niestety lub stety,  instynkt obronny załączył się w ostatniej chwili i Kyuko przeteleportowała się na drugi kraniec salonu, dysząc ciężko z przerażenia.
- Nie żartuj sobie tak! Nie możesz mnie bić, nie jestem już małym dzieckiem. – wydyszała, a jej pośladki poczuły ulgę. ( jakkolwiek by to nie brzmiało)
- Nieposłuszną? Ja? Przypomnij mi bo nie pamiętam. –  zezłościła się na ojca. –Też mogłeś do mnie zadzwonić. Nie zwalaj całej winy na mnie. – dodała przypominając sobie, że ma tyłek na wierzchu. Po paru sekundach podciągnęła spodnie, czekając co też ciekawego ma do powiedzenia Kyubi.
-  Ostatnie nasze rozmowy też zaczynały się ze złością. Zawsze musimy się tak witać?- westchnęła i chociaż próbowała zachować się łagodniej, w tym momencie nie potrafiła. Widziała za to, że jej ukochany wąpierz nie wygląda najlepiej. Gdzie się podział ten nonszalancki, pełen energii facet co torturował ją łaskotkami a potem ekhem ten tego tam… także. Wtem nagle, całkiem niespodziewanie do uszu Kyuko dobiegł krzyk Nadiry. Blondyna przez chwilę zesztywniała, zastanawiając się o co chodzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 858


PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   Pią Paź 17, 2014 11:52 am

Wampir nie zamierzał wnikać w jej życie, jeśli dziewczyna tego nie chciała. Mogła sobie żyć, jak jej się podobało. Ale teraz, gdy tak patrzyła na nią, nie mógł pozwolić na to, żeby żyła i mieszkała jak włóczęga. Naprawdę marnie wyglądała. Zupełnie jakby zamieszkała puszczę z Tarzanem. Była jego córką. Córką coś znaczącego wampira w ich świecie i nie mógł pozwolić, by włóczyła się z obcymi po jakichś jaskiniach albo zapuszczonych chatach w górach, czy gdzie tam mieszkała. Jeśli pozwoli jej na mieszkać w takich warunkach, będzie miała pretensje do ojca za to, że nie pomógł jej z tego wyjść. Może jeszcze nie teraz, ale za jakiś czas. Gdy naprawdę dorośnie i porzuci te dziecinne mrzonki o samodzielnym życiu. Zresztą i nie do końca żyje samodzielnie, mieszkała z kimś. Wampir wyczuwał od niej obcy, męski zapach, ale jeszcze nic nie komentował. Wiedział, że gdyby już teraz kazał jej wrócić do domu i ponownie z nim zamieszkać, zabraniając jej wracać, zrobiłaby mu na złość i czmychnęła tam w trymiga. Znał kobiece myślenie na tyle, by wiedzieć, że nie mógł się jej narzekać. Zamierzał sprawić, że sama poprosi wampira o to, by mogła wrócić. O tak, powrót córki marnotrawnej. Da jej żyć, jak tylko chce, a gdy się sparzy, przyjmie ją z szeroko otwartymi ramionami.
– Zapomniałaś dodać o pracoholizmie, alkoholizmie i seksoholizmie, to też potrafi zniszczyć życie. Ale obwisłe cycki i menopauza mi nie grożą.
Spojrzał na córkę, a jego oczy wyraźnie mówiły przekonałaś się przecież, że kobietą to ja nie jestem. Tym samym sceptycznie przywitał jej ochocze przytaknięcie, że ta sprawa była ważna. Wyraźnie mu się to nie podobało i nie zamierzał tego wcale ukrywać. Nie powinna sobie pozwalać na takie traktowanie ze strony tego śmiecia, który był właścicielem tego motocykla. Nie powinna zapominać z jakiego rodu pochodziła i powinna dumnie podnosić głowę do góry, a nie chować ją w piasek, jak pospolity tchórz, który zapomniał jak się żyje. Nie, chwila, w tym momencie całe życie Kyuko opierało się na narkotykach i imprezach. Cóż, to pewnie miała po ojcu… Nie raz przecież skończył w jednoznacznym stanie po takich zabawach. Jednak co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie! Kyubi na pewno nie pozwoli, by młoda dama tak się prowadziła. Ale wszystko powoli, żeby nie uciekła z przerażenia. Ponownie. Uciekając przed ojcem.
Wampir patrzył co chwila na pucharek z krwią, to na córkę, niemalże wzrokiem zmuszając ją do wypicia. Nie chciała? Trudno! Znajdzie sposób, by w nią wmusić krew. Naprawdę marnie wyglądała.
– A co ma do rzeczy, TO miejsce?
Uniósł brew, nie bardzo rozumiejąc w czym rzecz.
– Nikt mi nie zabroni ukarać własną córkę.
Na jego wargach pojawił się leniwy, enigmatyczny uśmiech. A już po chwili, na udowodnienie swojej tezy, usadził córkę na kolanach, gotów do wymierzenia odpowiedniej kary.
– Będziesz? Och, na to liczę.
Czyżby zapomniała, że jej ojciec o niezły zboczeniec, uwielbiający krzyczące kobiety? Jasne, że ojczulkowi spodoba się ta zabawa! A żeby było śmieszniej, wampir wiedział, że małolacie także przypadła do gustu. Pierw kajdanki… teraz klapsy. Tyle że wampirzyca zniknęła, pojawiając się w drugim końcu pokoju. Wampir powstrzymał wybuch śmiechu i na jej słowa i na jej… nagość.
– Taaa, widzę. Podciągnij spodnie, skarbie.
Machnął ręką, odwracając głowę, jakby dając jej czas na to, by podciągnęła spodnie. Oczywiście na jego wargach błąkał się tajemniczy uśmiech. Nie powiedział jednak nic. Potem rozpoczęła całą swoją tyradę i gdy wampir miał już pewność, że naciągnęła spodnie na goły tyłek, spojrzał na nią chłodno. Świdrował ją kolorowymi źrenicami, jakby ośmieliła się powiedzieć coś najgorszego.
– Jesteś młodsza ode mnie, to po pierwsze. Po drugie dorosłość nie polega na byciu obrażonym na rodziciela. Wierz mi, wiem co mówię. Nigdy nie miałem dobrego kontaktu z matką, ojca nie znałem. Tyle że mi na Tobie zależy, w przeciwieństwie do mojej matki.
Wampir po raz pierwszy „odważył” się wspomnieć córce o czymś, co dotyczyło jego przeszłości. Nikt, oprócz Agnes, nie wiedział o jego stosunkach z obojgiem rodziców. Choć nawet ona do końca nie znała jego przeszłości, jaką wiódł jako wygnaniec i buntownik, z czasem nawet przestępca.
- Sama wyfrunęłaś z gniazda bez słowa i wszelki ślad po Tobie przepadł. Pomyślałem, że pragniesz nauczyć się żyć, a nie zmarnować sobie życie, co robiła przez ostatni czas. Kim on jest?
Spytał swobodnie, choć jego spojrzenie wciąż było pełne chłodu i nieustępliwości. Czas żartów się zakończył, skoro sama weszła na poważny temat.
– Cud, że przywitaliśmy się chociaż tak. Omal nie uciekłaś, gdy mnie zobaczyłaś, Kyuko.
Warknął, wyraźnie tracąc cierpliwość. Zawsze był nieco… wybuchowy. Chciała wiedzieć, gdzie się podział nonszalancki Kyubi? Niech spyta! Może się dowie. Wpatrywał się w nią nieprzenikliwie, czytając w jej myślach. Nawet nie ukrywał. Wiedział, o czym właśnie teraz pomyślała.
Zacisnął usta, a jego twarz przypominała chłodny głaz… Skrzywił się, gdy usłyszał nagły krzyk żony.
– Muszę pójść do Nadiry. Masz tutaj czekać, inaczej znów zakuję Cię w kajdanki. I wypij tę krew, do cholery. Ona nie gryzie.
Groźba! I to całkiem rzeczowa. Wstał szybko, by udać się do sypialni żony. Najwyraźniej organizm już odpoczął. W jej głosie usłyszał przerażenie. Pewnie odkryła poturbowane ciało, krótkie włosy i przede wszystkim czarną dziurę w umyśle. Zapukał dwa razy do drzwi jej sypialni, by zasygnalizować, że się pojawił i nie czekając na odpowiedź, wszedł do środka. Spojrzał w jej twarzy, przechylając głowę na bok. Wetknął dłonie do kieszeni spodni i podszedł do niej. Pewnie też się zdziwi, że ujrzy go w krótkich włosach.
– Jesteś w domu. Bezpieczna. Miałaś po prostu wypadek. Pamiętasz? Jako lekarz, nie chcę wymuszać na Tobie przypomnienie sobie wszystkiego. Z powodu szoku, jakiego doznałaś oraz uderzenia w głowę możesz nie pamiętać całego zdarzenia.
Spokojnie tłumaczył żonie, by się uspokoiła. Podszedł jeszcze bliżej i teraz stał przy łóżku. Nie powie jej od razu wszystkiego. To mogłoby go przygnieść i sprawić, że czarna dziura w jej wspomnieniach stanie się dla niej niewygodnie.
– Jak się czujesz? Pewnie zauważyłaś rany na swoim ciele, hm? Faktycznie, paskudnie wyglądają, ale to nic groźnego.
Posłał jej uspokajający uśmiech. Pewnie nie pamiętała spotkania z Naizenem, ani tego, że Victor już wie o ich małżeństwie. Może tym lepiej? Na spokojnie dowie się i o tym. Usiadł wreszcie na brzegu łóżka. Z jej twarzy zniknął ten cień umęczenia z powodu gwałtu brata, tortur i szydzeń. Wyglądała bardziej na żywą. Choć przerażenie czaiło się w jej oczach. Ale to pewnie z powodu wykasowania wspomnień. Zamierzał jej wcisnąć wiązkę kłamstw, które uwolnią ją od piętnującej przeszłości.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Nadiry   

Powrót do góry Go down
 
Dom Nadiry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Dom Nadiry

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: