IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zrujnowany park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 206


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Cze 01, 2016 1:29 pm

Mógł... Ale tego nie zrobił... Co za szczęście! Człowiek jednak nie wiedział w sumie czego się spodziewać po wampirze. Obstawiał, ze nie był stąd, jednak jak każde wampiry które spotykał na swojej drodze Godric, nie były tak spokojne jak Garrucha. Ten wydawał się mieć doskonale przemyślany każdy ruch który wykonywał. Wiedział gdzie uderzyć by zadać ból, co odczuł młodszy po raz kolejny w sumie. Jednak to, że rywal ucznia nie próbował go zabić, było czymś nowym dla młodszego. Zazwyczaj spotykane przez niego wampiry Jeśli z nim przegrywały, to uciekały, a jeśli miały przewagę, to i tak nie próbowali zabić młodego kadeta, zapewne tylko dla tego, by nie zrobić sobie problemów. Choć odkąd tajemnica wampirów wyszła na jaw, to na śmierć człowieka miało się wyjebane jeszcze w większym stopniu, jednak powstawało jedno pytanie?
Skoro mógł o wiele bardziej uszkodzić chłopaka, to czemu tego nie robił? Nie wyglądał na co się bał problemów, no ale po wyglądzie się nie ocenia...
Nad tym pytaniem chwile się zamyślił, korzystając z grobowej niemal ciszy, która zapadła w parku. poległ jednak nad próbą odpowiedzenia na pytanie, które sobie zadał. Na dodatek nieznajomy odparł mu pytaniem, na co westchnął, opierając się o konar drzewa.
-Tutejsze ścierwa nie są takie delikatne...
Jego słowa nie były dokładną odpowiedzią na zadane mu pytanie. Obserwował nieznajomego uważnie, trzymając jedną rękę nadal na mostku, który masował.
-Dziwi mnie zatem to, że Twoje ataki nie miały na celu zabić, chyba że to ja źle je odbieram...
Odparł bo szczerze to po takim osobniku jak Garruch spodziewał się czegoś większego, jednak zapewne skurczybyk pokazał namiastkę tego co potrafi. Co by było gdyby pokazał całe swoje umiejętności, albo chociaż połowę... Lepiej nie myśleć.
Jak na razie nie ruszał się z drzewa, uważając iż to może być kolejny powód by dostać. Wziął głębszy oddech po czym pokręcił głową niezadowolony. Jeśli wyjdzie cały z tego spotkania, to pewnie zabierze się zaś za swoje treningi. Został pokonany bez problemu, co oczywiście nie było przyjemnym faktem, ale utwierdzał w przekonaniu, że Goda czeka nie jeden trening.
-Odejdź, albo pozwól mi to zrobić
Przerwie cisze w parku, czekając cierpliwie na reakcje mężczyzny, powiem sam na razie nic nie robił, by nie prowokować.

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Cze 01, 2016 5:16 pm

Widocznie chłopak wreszcie zaczął myśleć, kiedy wstrząśnięto jego łbem porządnie. Inkwizytor znów zrobił krok w przód i teraz dopiero górował nad chłopakiem.
-Wyciągnij z tego lekcję, młody. Slumsy to najgorsza dzielnica do której możesz się udać i dopóki nie będziesz gotowy na walkę to nie wracaj tu. Następnym razem możesz trafić na prawdziwego wampira...
Powiedział niskim głosem patrząc na młodzieniaszka czerwonymi ślepiami, a następnie po prostu się obrócił na pięcie. Inkwizytor widział w chłopaku potencjał. Ciekawe jednak czy go nie zmarnuje...
Nie każdy w końcu mógł poświęcić życie w walce z pasożytami jakimi były wampiry. A teraz nadszedł czas na odejście, skoro chłopaczek chciał już zakończyć tą zabawę. Garruch na pewno nie narzekał na brak zajęć. Musiał jeszcze tyle wiedzy o mieście nadrobić... Musiał też odwiedzić oświatę, aby zobaczyć kto dalej piastuje rolę dowódcy. Skoro Samuru został pokonany- nadeszły teraz na prawdę spokojnie czasy, gdzie wampiry nie będą bezkarnie zabijać ludzi na ulicach.
Nie zamierzał się żegnać z chłopakiem. Nie poznał jego imienia, ale zapewne jeszcze kiedyś się spotkają.
A może zamierza go teraz zatrzymać? Garruch nie wykluczał takiej możliwości, lecz jeśli chłopak wybierze trzecią opcję- podążania za nim- na pewno chętnie mu pokaże jak przyjemnie się chodzi ze złamaną nogą...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 206


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Cze 01, 2016 7:37 pm

Na obecną chwile nie mógł postąpić inaczej, tylko się poddać, gdyż sam widział iż wampir miał nad nim ogromną przewagę i do tego umiał się bić lepiej od młodszego, dlatego dalsza próba pokonania go, skończyła by się dla Godrica jeszcze gorzej, kto wie, może nawet śmiercią. Miał za sobą konar drzewa, dlatego nie mógł się cofnąć, kiedy Garruch podjął krok w kierunku młodzika. Wolał zachowywać dystans, ale teraz nie miał gdzie uciec. Patrząc na niego, zaczął go słuchać, jednak słysząc co mówi wyższy, na twarzy Godrica można było widać niedowierzanie.
Z prawdziwym wampirem?
Miał do czynienia z człowiekiem i to o takiej sile? Nie... Godric osobiście w to nie wierzył. Wynikało to z tego, ze jeszcze nie miał do czynienia z człowiekiem, który siłą dorównywał wampirowi. Niby gdzie miał spotkać, skoro nawet w oświacie chyba nie wiedzą, że żyje sobie na ziemi taki kadet jak on. Mimo wszystko wysłuchał pouczenia od nieznajomego, po czym padło niemal od razu pytanie z ust Godrica.
-Chyba sobie żartujesz?
Ton był spokojny, jednak niemal z namacalnym zaskoczeniem. Nie ma co się dziwić. No nawet te czerwone ślepia przeczyły słowom Garrucha, lecz ten nie kłamał. Początkowo jednak nie zamierzał go zatrzymywać, ale jego zbyt ciekawska ręka w chwili gdy wielkolud się zechce obrócić, zostanie położona, raczej był taki zamiar, na przed ramieniu "kłamczucha".
-Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jesteś człowiekiem...
Nieznajomy nie musiał się tłumaczyć chłopakowi który mimo iż zagrożenie nie minęło, to nie mógł uwierzyć w to, że jego przeciwnik był jego pobratymcem. Wszystkie ślady wskazywały na to, ze Garruch był wampirem, dlatego też God w to ślepo wierzył.
Czy za swoją ciekawość, zapłaci w postaci złamanej nogi...

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Cze 01, 2016 9:07 pm

I owszem.
Nie musiał się tłumaczyć. Nie zamierzał nawet tego robić. Zatrzymał się jednak i na chwilę się obrócił.
-"Błogosławieni ci którzy nie widzieli, a uwierzyli". Jeszcze wielu rzeczy o świecie nie wiesz, dzieciaku...
I tyle wystarczyło. Garruch na pewno nie będzie o sobie więcej mówił byle jakiemu szczylowi, który zapewne nawet nie był jeszcze w oświacie. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, iż rok temu Garruch był prowokatorem wybuchów w akademii. Nie wiedział nawet, że dyrektor został odmieniony przez Samuru właśnie za ten zamach na życie chędożonego ex-burmistrza.
Inkwizytor bez trudu wyrwał się z pochwycenia jego dłoni i kontynuował swoją drogę w ciemność. Jego krokom towarzyszył wiatr i metaliczny dźwięk jego butów. Tak, to były buty z pradawnej zbroi płytowej. Ten 'człowiek' miał wiele tajemnic i z pewnością wiele doświadczenia. Nic dziwnego więc, że postanowił odejść.
W sumie było mu znacznie bliżej do wampira, niż człowieka... I ponadto żył już dłużej niż kilka pokoleń innych ludzi. To dość wyjątkowy dar i zarazem przekleństwo. Bóg go wybrał, aby stąpał po ziemi jako windykator zbrodni... I zapewne będzie kroczył po tym świecie jeszcze długo po tym jak chłopaczek umrze ze starości.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 206


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Cze 01, 2016 9:46 pm

Nie trzymał nieznajomego Bóg wie jak mocno, jednak wystarczająco by zwrócić na siebie uwagę, jednocześnie zatrzymując go jeszcze na chwile. proste także było to, ze nieznajomy wyswobodził się z uchwytu młodszego, który nawet chętnie zabrał rękę. Nie dostał odpowiedzi takiej jakiej oczekiwał, lecz... To było do przewidzenia. Byli sobie obcymi, więc czemu mieli by się spowiadać? Zwłaszcza Garruch, który mając przewagę nad całą sytuacją, mógł robić co chciał i to robił. Nie zamierzał nalegać na udzielenie mu jakichkolwiek wiadomości, bo to niezbyt było w jego stylu. No ale wracając...
-Nie musisz mi cytować Biblii, znam te słowa, ale...
No i właśnie tutaj nieco zamilkł, myśląc nad tym co powiedzieć dalej. Przemyślał sobie na szybkiego tą całą sytuacje, jednak nadal nie mógł sobie wyjaśnić kilku spraw.Wiedział iż łowcy potrafili posługiwać się magią, dlatego Teleportacje umiał sobie wytłumaczyć, jak i silę, bo pewnie i były zaklęcia, które pozwalały na jakiś czas dorównać wampirom. Ale np co z oczami. Oczywiście powie się, ze są soczewki, ale te oczy świeciły, a soczewki nie mają własności by świecić. Może to one powodowały iż młody człowiek tak łatwo uwierzył w to, że nie ma do czynienia z człowiekiem... Co do zamierzania, to słyszał o nim a nawet był na placu, gdy to się działo, ale skąd miał wiedzieć kto był sprawcą tego zamieszania, jak i skąd miał wiedzieć że ex Burmistrz porwał dyrektora. Co miał sam działać? Toż to by jeszcze bardziej nie ogarniał. Kontynuacje jednak słów sobie podarował i tylko zaś pokręcił głową.Język chłopaka aż świerzbił by zadać pytania, ale nieznajomy niezbyt był rozmowny.
-Jeśli... Nie jest wampirem a posiada takie zdolności, to czyżby należał do oświaty... Kurwa mać... Chuj go wie...
Mruknął pod swoim nosem, zerkając ino jak zagadka odchodzi w swoim kierunku, zostawiając młodszego który nadal był zaskoczony. Wiedział o oświacie, ale nie zbliżał się do niej, przez ostatnie zamieszania, jak i nawet samo jego porwanie do więzienia, w którym burmistrz postarał się by nie mieli wakacji. Podrapał się po głowie wzdychając ciężko. No jak można zostawić młodego dając mu tyle zagadek, których pewnie i tak nie rozwiąże. Zadał by pytanie zapewne, gdyby nie to że pewnie pytając tak w kółko zrobił by z siebie nachalnego idiotę. Mimo czuł ten niedosyt wiedzy, który mobilizował do zmian.
Usiądzie ponownie pod drzewem zerkając w niebo, jak i wsłuchiwał się w oddalające się kroki mężczyzny, które były z każdym krokiem cichsze. Na razie musiał nieco przemyśleć lekcje, by iść dalej.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Godric dnia Czw Cze 02, 2016 4:13 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Cze 02, 2016 6:08 am

Chłopak tym razem go nie zatrzymał, ani też nie zadał konkretnego pytania. Przynajmniej znał nieco pisma świętego... To nieistotne. Ktoś taki jak on nie byłby odpowiedni do zagłębiania się w wiarę.
Niemniej może weźmie się za siebie i być może kiedyś chłopak stanie obok Garrucha jako jeden z niewielu, którym inkwizytor będzie przychylny..?
Na dzień dzisiejszy jednak wystarczy informacji i bicia młodego człowieka. Gabriel musiał jeszcze znaleźć ofiarę, ponieważ coraz bardziej odczuwał głód. Chyba nie ciężko znaleźć tu wampira? Niemniej łowca był wybredny- chciał krwi co najmniej C...
[zt]

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Cze 02, 2016 5:03 pm

/ Następnego wieczoru, po spotkaniu z Laurie

Zajęcia zostały odwołane, a do świtu pozostało jeszcze dużo czasu. Nie chcąc więc denerwować innych mieszkańców akademika, Shade postanowiła wybrać się na samotny spacer po slumsach. Czy tam będą przeszkadzały komuś jej nieudolne próby gry na flecie, już jej nie obchodziło. W końcu mieszkający tam ludzie często byli kompletnie głusi, a pałętające się wampiry... No cóż, pewnie prędzej znajdą sobie inną miejscówkę, niż będą narażać swój słuch na takie przeżycia. Gdy jednak dziewczyna dotarła do parku, omijając po drodze rozsypane śmieci i leżących prawie bez życia, pijanych bezdomnych, z których pożywić się byłyby w stanie tylko wampiry E, dostrzegła dość nietypową jak na miejsce, scenę. Pomimo zagrożeń czyhających na ludzi w slumsach ze strony wampirów, walczący mężczyźni byli o dziwo śmiertelnikami. Nie atakował ich żaden krwiopijca, tylko sami stanęli przeciwko sobie. Zapach jednego z nich co prawda był mylący, lecz ten drugi, młodszy, z pewnością był człowiekiem. I jakoś nie czuła od nich alkoholu. Czy więc warto było się wtrącać w ich spór? Nie wyglądało na to, jakby mieli się pozabijać. Niech zakończą to tak, jak uważają za stosowne. Obserwując więc z ukrycia cała scenę, dziewczyna cierpliwie poczekała, aż mężczyźni się rozejdą, co jakiś czas lekko się uśmiechając, widząc ich zmagania. Młodemu brakowało doświadczenia i siły, lecz widać było, że ma potencjał. Może nadawałby się na łowcę? O ile nie podejrzewałby każdego napotkanego człowieka o bycie wampirem.
- Jeśli nie jesteś zagrożony, warto unikać niepotrzebnej walki.- Zawołała do chłopaka w chwili, gdy drugi mężczyzna oddalił się już na odpowiednią odległość.
- Potrzebujesz może czegoś przeciwbólowego?- Zaproponowała. Co prawda, miała przy sobie tylko tabletki krwi, lecz po drodze mogli wstąpić do apteki. Wyglądał jej na ucznia Akademii Cross, do której uczęszczało wielu mieszkańców miasta, lecz mogła się mylić.
- Ciekawe, czy o tej porze jest jeszcze coś otwarte.
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 206


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Cze 02, 2016 8:46 pm

Młoda która ich obserwowała nie wiedziała chyba że ludzie nie mają tak dobrych zmysłów jak wampiry, jak i nie widziała tego co Godric, więc niech nie ocenia jego potencjału.
Młodemu brakowało doświadczenia i siły, lecz widać było, że ma potencjał. Może nadawałby się na łowcę? O ile nie podejrzewałby każdego napotkanego człowieka o bycie wampirem.
Co to kurwa miało być. Dziewczyna nie znała dokładnie okoliczności, a rozmyślała, jak by była ekspertem w tym. Nie widziała tego co on więc nawet niech nie waży się oceniać ich starcia, bo zostanie zjebana jak ich mało... Ciekawe czy jak by ona stanęła naprzeciw Garrucha, to była by taka doświadczona... Garruch na pewno by ją rozniósł w pył i to z przyjemnością. Pewnie nawet wiedział ze ich obserwowała, ale miał zbyt wiele spraw by się tym przejąć.
Siedząc pod drzewem nagle usłyszał głos kobiecy. Spojrzał na właścicielkę głosu, unosząc brew.
Kurwa... Następna...
-Jeśli nie jest Twoja sprawa to nie wciskaj tam nosa, bo kiedyś Ci go upierdolą...
Skąd niby wiedziała ze nie był zagrożony, bo skąd? Skoro kiedy przyszła t oni byli już w połowie całej sytuacji. Nie wiedziała więc jak to się zaczęło... Co za żenada... Oczywiście odparł do niej z chłodem, powoli wstając.
-Nie potrzebuje bo nic mi nie ma...
Odparł jak by to było coś normalnego, ze nieco dostał i tyle. Dziewczyna była denerwująco już od samego początku, patrząc że nie dość że podgaduję, to plecie bzdury.
-Pojebany...
Burknął pod swoim nosem i spojrzał na dziewczynę zachowując dystans.
-Idź do domu.
Odparł do dziewczyny z chłodem patrząc na swoje nadgarstki, które będą lekko sine, przez to co mu zrobił łowca, ale ignorował ten ból, bo w porównaniu, do klatki piersiowej to był pikuś... Jak na razie się nie ruszał, masując ręce, jak i obserwując dzieciaczynę.

_________________
Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Cze 03, 2016 5:29 pm

Gdyby mogła mu czytać w myślach, pewnie przeprosiłaby go za swój "nietakt", lecz na chwilę obecną za bardzo przypominał jej pewnego chłopaka, z którym obecnie miała dość napięte stosunki. Myśląc o nim, Shade nawet nie znając powodu, dla którego ci dwaj mężczyźni ze sobą walczyli, nie uważała osobistej opinii o nieznajomym, za coś obraźliwego wobec niego. W końcu ich walka przypominała jej odrobinę treningi przeprowadzane przez łowców dla kandydatów. Oświata pilnie strzegła metod nauki magii i innych tajemnic, lecz zwykłe sparingi odbywały się często na widoku. A niektórzy mistrzowie lubili się poznęcać nad uczniami, dlatego otrzymanie batów, nie było niczym poniżającym. Sama też nie była lepsza. Czasami przyłączała się do lekcji, jako "przykładowy przeciwnik" i też mocno obrywała. Nawet tak, że trudno jej było wstać z ziemi. Właśnie dlatego na razie unikała łowców, przynajmniej dopóki sprawa z morderstwami, o które ją oskarżali, się nie wyjaśni. Jeśli ten drugi mężczyzna również był łowcą, wolała się do niego więc za bardzo nie zbliżać.
- Zawsze jesteś taki uprzejmy?- Spytała w miarę przyjaźnie, nie okazując ani odrobiny zdenerwowania. Mężczyzna miał prawo być zły i wyładować się przekleństwami. Nie miała z tym problemu. Choć dobrym pomysłem wydawało się opuszczenie slumsów. Mógł się powściekać w bezpieczniejszej części miasta, nie kusząc jednocześnie losu.
- Jeśli chcesz zostać sam, mogłeś po prostu powiedzieć. Pójdę gdzieś indziej.- Odparła, przechodząc obok nieznajomego, w kierunku cmentarza. Na pytanie o dom już nie odpowiedziała. Bo czy akademik można było nazwać domem? To tylko tymczasowe lokum, które w każdej chwili można opuścić. Przywiązywali się do niego tylko ci, którzy mieli tam przyjaciół. Wampiry zwykle nie są skore do zdobywania przyjaciół. Już prędzej sprzymierzeńców lub sług.
- Zaraz...- Zatrzymała się nagle, rozglądając się dookoła, jakby czegoś szukała. W końcu wróciła na chwilę do miejsca, gdzie jeszcze chwilę temu się ukrywała i podniosła z ziemi flet.
- Wybacz, ciągle zapominam.
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 206


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Cze 04, 2016 1:34 pm

Gdyby mogła mu czytać w myślach, to by nie zastała tam ciepłych myśli o kwiatkach i super bohaterach. Jego myśli w większości są splamione krwią. Jego i innych. Chłopaka charakter ukształtowały ciężkie wspomnienia, które stawiają młodego człowieka w takiej, a nie innej pozycji. Inną rzeczą, jest fakt iż Godric nie ma zamiaru się zmieniać. Nie widzi w sobie osoby dobrej, a chaotycznego bachora, który swoje niezadowolenie ból psychiczny wyładowuje na innych zazwyczaj. Tyle kobiet na świecie, każda z nich jest inna, jednak przejścia Godrica powodują iż młody uczeń zawiódł się na kobietach i jeśli ma z nimi jakieś pozytywne relacje, to raczej kumpel kumpela, nic więcej. Dziewczyna która ich obserwowała miała dobre spostrzeżenie, ale i się myliła. Cała bójka mężczyzn nie była treningiem, ale można z niej wyciągnąć lekcje, kierując się wskazówkami łowcy. Były one przydatne, jak i Godric weźmie sobie je pod uwagę przy najbliższych wyborach spaceru. Był jeszcze młody i głupi. Człowiek myślący że z nikłym doświadczeniem podbije świat, ale w głębi wiedział, już nawet przed starciem z Garruchem, że przed nim jeszcze wiele prób, treningów. Wiedział o tym doskonale...
-Mogę w ogóle nie być uprzejmy. Lalka masz jakiś z tym problem?
Zapytał nie tak przyjaźnie jak dziewczyna. Nie był tez zdenerwowany. Był on po prostu zimnym chujem który tym razem odpychał od siebie innych już samym zachowaniem. I dobrze... Ludzie i wampiry przychodzą i odchodzą, taka jest kolej rzeczy. Jeśli wiecie co mam na myśli...
-Mam Ci ręcznie wytłumaczyć byś zmiatała stad?
Zapytał po wysłuchaniu jej słów. Co ona mu łaskę robi że jest tutaj z nim. Chłopak jej tu nie potrzebował, a jeśli będzie zbyt nachalna to niech się nie zdziwi, ze w końcu dostanie jakiegoś strzała. Choć nie był damskim bokserem, to w takich przypadkach, można użyć argumentu jakim jest siła. Dziewczyna jednak chyba postanowiła odejść, ale zgubiła coś po drodze... Co za biedactwo nic tylko podejść i pogłaskać.
Zagłaskać.
Na śmierć!

Nie ruszył się jak na razie z miejsca a obserwował dziewczynę. Co to miało być? Ona gadała do przedmiotu, czy chwaliła się o swojej niezdarności? Aż westchnął patrząc kpiąco na dziewczynę.
- O jejku... Zgubiłaś Flecik... Ale znalazłaś go... Co za Happy End dla ów przedmiotu. Idź pochwal się mamie
Zakpił bo czemu nie. Obrazi się? Miał wyjebane, mogła iść nawet dytkowi się pożalić, miał wyjebane na to. Na całą szkolę w sumie też...

_________________
Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Cze 05, 2016 5:59 pm

Ciekawy facet, nie ma co. Nie udawał na siłę, że ją toleruje, jak zwykle robią to inni, tylko od razu wali kawę na ławę. Nadal wulgarnie, ale jednak. I to w nim nawet trochę szanowała. Nie udawał kogoś, kim nie jest. Szopki, jakie niekiedy odstawiają obcy, zwłaszcza ci, którzy chcieli w ten sposób coś zyskać, były żałosne.
- To Twoje życie.- Wzruszyła ramionami, chowając flet do torebki. Gdy jednak nieznajomy zaczął się z niej nabijać... Wybuchła śmiechem. No, może nie wybuchła, lecz bardzo ją tym rozśmieszył. Tak to już jest, gdy nie bierze się za bardzo obelg do serca.
- Dobre...- Przyznała, lecz szybko się uspokoiła.
- To ostatnie może być trochę trudne. Nie umiem przywoływać duchów.- Mrugnęła do niego pewna, że załapie o co jej chodziło. Każdy by załapał. Jednocześnie czuła, że mężczyzna i tak oleje jej słowa. I dobrze, słodkie słówka do niego nie pasowały, a i ona nie potrzebowała pocieszenia. Wszyscy przychodzą i odchodzą. Trzeba się z tym pogodzić i ruszyć dalej, nie patrząc się za siebie. Choć w niektórych sprawach... Nie ważne. Liczyło się to, co tu i teraz.
- Spoko, wrócę tu innym razem. Noc jeszcze młoda- Dodała, spoglądając w niebo. Gwiazdy świeciły tej nocy bardzo jasno, nie przesłaniały ich żadne chmury. Idealna pogoda, by sprawdzić, czy pomieszczenia w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym jeszcze się nie zawaliły. Samo przebywanie w takim miejscu, było ciekawym przeżyciem. Rozmyślanie o tym, ilu ludzi zakończyło tam swoje życie, z różnych przyczyn, albo przez samobójstwo, albo czegoś innego. Może nawet dałoby się tam jeszcze znaleźć jakieś porzucone karty medyczne, których jeszcze nikt nie sprzątnął lub nie wykorzystał, jako wkładu do ogniska. Przynajmniej dopóki władze miasta, nie postanowią tego miejsca zburzyć. Po za tym, budynki nadające się do zamieszkania, były często wykorzystywane przez poziomy E, jako kryjówki.
- Coś czuję, że w psychiatryku będzie dziś wesoło.- Mruknęła pod nosem, zostawiając mężczyznę samego z myślami. Ciekawe, kiedy mu się znudzi ta samotności i wróci do świata.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 206


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Cze 06, 2016 1:55 pm

-I tylko moje, a na obecną chwile wpierdalasz się do niego nie proszona, nie wstyd Ci?
Syknął z chłodem oczywiście, bo jakże mogło by być inaczej. Jak widać to że przedtem, przy łowcy był grzeczny i spokojny, wynikało z tego iż wiedział doskonale w jakiej pozycji się znalazł, dlatego też spokój i przyznanie racji, było najlepszym wyjściem. Toż to pewnie jak by dostał od Garrucha porządnego strzała, to by się poskładał... Nie oszukujmy się. Godric może i był odważną osobą, która potrafiła poskakać, jednak wiedziała doskonale że do niektórych lepiej nawet nie próbować.
-No to cóż młoda... Masz problem... Mam Ci może współczuć, choć jesteś nie jesteś tutaj sama?  
Czy zrozumie o czym chłopak do niej powiedzieć, zwłaszcza w tej drugiej części? Oczywiście chodziło mu o to, że laska nie jest w tym parku jedyną osobą bez matki. Nie zostało jej to jednak powiedziane w prost, no ale może się domyśli. Jak dziewczyna jednak sama dobrze wiedziała Ludzie przychodzą i odchodzą. Liczy się to co jest tutaj i w tej chwili. No a w tej chwili nie było za ciekawie... Do tego wampirzyca uważała iż Godric jest samotny? Nie był. Nienawidził jednak jak się go oceniało, co dziewczyna niestety robiła. No ale w tym świecie to już normalka.
-Mam wyjebane na to czy jeszcze tu wrócisz...
Mruknął bo go to wcale nie obchodziło, a laska po co mu to mówiła? Książki przecież nie pisał... Jebał pies kota! Dziewczynka jednak postanowiła się zgarnąć i dobrze zrobiła, bo działała chłopakowi na nerwy. Może nic mu nie zrobiła, jednak jego porażka go wkurwiła, przez co zaczął nieco wyładowywać się na biednej, niewinnej istocie.... Czekaj co! Niewinnej?! NIE. Była winna, bo każda pijawka jest winna... Słyszał że coś tam mruknęła pod nosem, ale już nie zagadywał do niej przez co nic dziwnego, ze ta odeszła spokojnie. Godric jednak niebawem też obrał swój cel. Jeszcze nie wiedział gdzie iść, no ale noc jeszcze młodą jest, prawda... Jak na razie znikł pomiędzy alejkami które prowadziły w różne miejsca...

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 175


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Cze 15, 2016 8:16 am

Tak... Jakoś wzięło Serafiela by się gdzieś tam przejść... Pochodzić... Pokręcić się... Dobra, tak właściwie, to rudowłosy ksiądz miał zamiar trochę poćwiczyć. Będąc jedynie wsparciem, nie czuł się za pewnie w walce... Ale wiedział zaś, że musiał mieć takie umiejętności. Inteligentny przeciwnik będzie wiedział, za kogo się najpierw wziąć, jeśli chciałby szybciej zwyciężyć.
Więc... Wybrał się w opuszczone miejsce, gdzie jakiś człowiek nie musiał się przyczepić, że ma ze sobą łuk. Uznał, że będzie dobrze, by też po prostu zbędnie nie zawracał mu tyłka. Nie chciało mu się wdawać z niepotrzebną awanturę.
Początkowe ćwiczenia obejmowały walkę w zwarciu. Odkładając łuk niedaleko siebie, zaczął z pamięci odtwarzać odpowiednie ruchy, które wyuczył się w zakonie. Powoli, ostrożnie... By nie pomylić się w czymś. By nie zapomnieć czegoś. Nie spieszył się, by po prostu nie mieć potem niepotrzebnych problemów związanych z tym.
Mimo wszystko, jak każdy człowiek potrzebował odpoczynku, tak i on zrobił sobie przerwę. Aktualnie teraz siedział sobie na ziemi i popijał wodę z butelki. Uh... Przynajmniej tutaj nie ma nikogo upierdliwego. Czuję, że aż mi się nie chce z tym... Rany...
Przeciągnął się leniwie, wzdychając cicho. Wcześniej pozbierał używane strzały, więc teraz też posiadał je wszystkie przy sobie. Co my tutaj jeszcze... Hm... Chyba nic. Rudowłosy był teraz po prostu sam... I odpoczywał. Nic ciekawego.
Powrót do góry Go down
Tetsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2449-tetsu#51265
Zarejestrował/a : 12/02/2016
Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Cze 15, 2016 7:43 pm

Dzień dla wampira dopiero się niedawno zaczął, a już Tetsu miał go po dziurki w nosie. Czemu? bo było ohydnie nudno. Idąc ulicą nie wzbudzał swą sylwetką zbytniego zaufania, w przeciwieństwie do Serafiela którego lada chwila przyjdzie mu spotkać, wampir kompletnie nie krył się ze swoją bronią, może głównie z tego powodu ze maczugi nie bardzo się dało gdziekolwiek schować. Wampirzysko przyzwyczajenia już oparło ją sobie o ramię i z zupełną swobodą przemierzało coraz bardziej opustoszałe uliczki. Policja póki co się go nie przyczepiła, a może trochę bała się dwumetrowego kolesia z już mało popularną bronią jednak zdecydowanie mało bezpieczną nawet dla wyćwiczonego młodzika. Ubrany był trochę dziwacznie, bo posiadał na sobie głównie czarne spodnie Hakama, co jeszcze nie było złe patrząc na to, że znajdował się w Japonii, za to góra zdecydowanie nie należała do tej samej bajki, skórzany długi bezrękawnik barwiony na bordowo gdzieniegdzie już przetarty nadawał mu charakter typowego barbarzyńcy z gór.
W każdym razie mało anonimowy krwiopijca z niego był, a obecnie szukał sobie zajęcia dla zabicia nudy. Dlatego też idąc niedaleko w teorii opuszczonego przez świat żywych parku zaintrygował go zapach który jednak musiał należeć do kogoś żywego, a że zapach nie był słaby to też przyciągnął jak magnes potwora, na którego ustach pojawił się uśmiech godny najlepszego aktora, ale nie wróżący raczej szczęśliwego zakończenia. Tetsu wszedł do parku idąc tropem który pochwycił, aż nie ujrzał tam rudzielca. Chłopak wbrew swym szczęśliwym myślą o byciu sam na sam ze sobą, długo się swą samotnością nie nacieszył i choć nie przeszkodził mu w odpoczynku człowiek, to o ile powinien być szczęśliwszy gdyby jednak tak się stało. Wampir pewny swego nawet się nie krył ze swym przybyciem, właściwie szedł prosto na rudzielca ciekaw jego reakcji i myślą o tym jakby tu zgnębić młodzika który dopiero co chciał się zrelaksować
-Czyli jednak nalazło się dziś coś na zamówienie. A już myślałem, że będę musiał się fatygować do knajpy po żarcie.
Słowa te kierował nie do chłopaka, a raczej zwyczajnie sobie głośno myślał. Nie umknęło jego uwadze też to, że obok chłopaka leżały elementy ekwipunku strzeleckiego. Mimo to jakoś mało go to obeszło, no proszę, łuk kontra jego maczuga? No nie żartujcie sobie...
Przynajmniej takie było myślenie potwora który za nic sobie miał starania łowcy przed sobą, dla niego łowca był zabawką, ale to jak się nim zabawi już zależało od reakcji chłopaczka, na samą osobę wampira. Ucieczka? można i pobawić się w berka. Może jednak będzie chciał walczyć, byłoby to interesującą reakcją, w porównaniu do większości osób wybierających pierwszą opcję, ale i ta nie pogardzi to bydle.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 175


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Cze 15, 2016 9:40 pm

Raczej nikomu by się nie spodobało to, że zostało się nazwanym jedzeniem... A co dopiero osobie o tak marudnej osobowości co i Serafiel. Na dodatek sama obecność nieznajomego... Cóż, miłością do tego nie pałał. Ba, widząc, że podchodzi, ruszył swój szanowny tyłek, by mieć lepszy dostęp do broni.
- Haaa? - rzucił jeszcze, zdradzając tym samym własne niezadowolenie na ten temat. Miał bardzo złe przeczucia na ten temat. Mimo iż jeszcze nie wiedział, z kim mógłby mieć do czynienia, to intuicja mu mówiła, że to nie bęzie zbyt miłe spotkanie. Przygryzł dolną wargę, stając z miejsca, by zarzucić też kołczan na plecy. Wodę, którą pił, położył na ziemi. Chyba mu to nie przeszkadzało, że coś takiego robił? I oczywiście, łuk miał w łapkach.
- Kim jesteś?
Z takim zapytaniem zwrócił się do niego. Nie podobało mu się. Nawet jeśli nie był wampirem, mógł być jakimś dziwakiem... A to miejsce było opuszczone. Cholera. Kurdę. Nie ma to jak się wkopać w coś złego.
Cholera. Nie mogę z nim walczyć. Wiem, że nie dam rady. Ale z drugiej strony, nie zdołam od tak uciec. Nie... Mam pomysł. Ale czy to właściwie się uda? - cóż... Tsuda nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo był silny ten krwiopijca. I właściwie, na jaką cholerę mu maczuga? Nie podobała mu sie teraz ta sprawa.
Powrót do góry Go down
Tetsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2449-tetsu#51265
Zarejestrował/a : 12/02/2016
Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Cze 15, 2016 10:16 pm

Wampir w ogóle miał gdzieś to czy to się rudzielcowi podoba czy nie. Tetsu miał ochotę coś przekąsić, a młody łowca akurat się przypałętał. Jednak młody nie uciekał co zaintrygowało tylko bardziej potwora. Nawet zapytał się o jego miano! No naprawdę wiedział jak przypodobać się narcystycznej bestii, takie zainteresowanie jego osobą było wręcz niespotykane. Gorzej, że chłopak trzymał w rękach łuk który już raczej wampirowi do gustu nie przypadał, mimo to nie okazał tego, a na jego twarzy w dalszym ciągu tkwił uśmiech.
-Zwą mnie Kuroiaishita Tetsu, jeśli tak bardzo cię interesuje czyim posiłkiem zostaniesz.
Może i człowiek nie lubił być zwany jedzeniem, ale czy Tetsu to w ogóle obchodzi? raczej nie bardzo. Za to jego uśmiech na chwilę został zastąpiony pewnego rodzaju pogardą, przy czym jego oczy zabłysły czerwono
-I może odłożyłbyś tą wykałaczkę, nie chciałbym jej przez przypadek połamać.
Miał na myśli oczywiście łuk, ale czy łowca w ogóle go posłucha? Wampir niemal błyskawicznie zmniejszył odległość swoją od młodzika, na tyle szybko, że próba strzelania byłaby zadaniem równie łatwym co i awykonalnym, z resztą było widać po wampirze, że jakoś nie bardzo się boi być postrzelonym, a jeśli łowca wystawi swój łuk przed siebie ten szybko się postara o to by go stracił. nie miał ochoty się bawić w dobrego wujka. Jeśli łowca go nie odłożył posłusznie na bok to pójdzie w ruch i maczuga którą zauważył chłopak wycelowana wprost w rękę trzymającą niechcianą zabawkę. Póki co tylko po to by się pozbyć zawadzającego mu kija, ale jeszcze nie tak by go całkiem połamać. Niewielką miał chłopak szansę by się bronić, szczególnie jeśli nie uciekał. Jedyna jego szansa w odegraniu się za pewność wampira było jego przechytrzenie, zanim Tetsu zdoła wykonać najgorszy dla Serafa ruch. Tetsu był bardzo pewny swojej siły, więc siłą nie ma szans go pokonać, ale może inny ruch da księdzu przewagę nad bestyjką która właśnie próbowała się do niego dorwać z ochotą zatopienia kłów w słonej skórze młodzika. Z pewnością nie będzie to proste, bo to bydle zazwyczaj dostawało wszystko co chciało wykorzystując swoje atuty. Póki co Seraf miał o tyle szczęścia, że nie celował w jego łeb, a póki co raczej bawił sie z nim w kotka i myszkę, trochę na zasadzie jak długo ten pewny siebie człek będzie się w stanie bronić, no i przede wszystkim jak?
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 175


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Cze 15, 2016 10:48 pm

Jakie przypałętał, skoro to wampir się tutaj później pojawił?! Ale pewnie tamtego i tak nie obchodziło to, a Tsuda zdawał sobie bardzo dobrze sprawę, że miał przerąbane. Nie był tego typu osobą, by po prostu zdołać od tak walczyć. Nie, to akurat nie była jego działka... A teraz był zupełnie sam. Tak bardzo to bolało... Cholera.
- A jest wersja, w której nie zostanę obiadem? - mruknął natomiast w odpowiedzi. Oczywiste również było to, że kompletnie nie znał wampira. Bo skąd? No, ale sama sytuacja rzeczywiście nie przypadła mu do gustu.
Skrzywił się, widząc czerwień w jego oczach. Cholera, cholera, cholera... Czy dostałby szansę, by wezwać wsparcie? Byłoby cudownie. Tylko, że miał przeczucie, iż po prostu nie zdąży. Ale ostrożnie i skrycie sięgnął po telefon, by próbować wysłać jakikolwiek sygnał. Tylko to chyba i tak nic nie dałoby.
- Wykałaczkę? - chwila, czy on mówił o jego łuku? Z której strony to niby przypominało mu wykałaczkę, hę?!
Wkurzało go to wszystko. Na dodatek ta szybkość... Aż instynktownie drgnął, nie ruszając się z miejsca.
- Nie bardzo mi się podoba ten pomysł - odpowiedział mu. - Patrząc na to, z kim mam do czynienia.
Dobra, czas na atak! Więc, zamiast gdzieś uciekać przed wielkim, złym wampirem, to skoczył do tyłu. Miał zamiar sprawić, że przez przypadek dotknąłby jego bransolety - dzięki czemu zyskałby chociaż trochę przewagi. Ale właściwie jak...? Bliskość spowodowałaby, że bardzo szybko by wszystkiego pożałował. Nie zdążę wystrzelić. Kurdę. Nie wiem co robić!
Powrót do góry Go down
Tetsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2449-tetsu#51265
Zarejestrował/a : 12/02/2016
Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Cze 15, 2016 11:10 pm

Wersja w której młody nie zostałby obiadem? a to ciekawy żart! Z gardła wampira wydostał się sarkastyczny śmiech, nagle urwany jakby w połowie, twarz potwora zrobiła się poważna
-Nie ma takiej opcji
Odpowiedział równie poważnie. No cóż chłopak nie bardzo był widać chętny do współpracy, więc Tetsu zirytowany tą ucieczką zrobił susa by jak najszybciej ograniczyć odległość jaką chłopak się starał przed nim zachować
-Oj wiem, ze to nasze pierwsze spotkanie, ale nie trzeba być tak niedostępnym.
Warknął mierząc chłopakowi prosto w pierś czubkiem swojej maczugi. Tak jak Seraf myślał, Tetsu lepiej mieć dalej niż bliżej. Bo nawet jeśli teraz starałby się tknąć wampira to albo przyjmie na siebie atak pozbawiający go tchu w jednej chwili, albo spróbuje się obronić jakoś inaczej. Za to odskakiwanie raczej nie na wiele tu się zda, bo wampir się zrobił trochę poważniejszy i nie zaprzestanie ataku póki ten go nie dosięgnie. Kolejny odskok równałby się kolejnemu susowi wampira, który przez swą wielkość musiał sie mniej namęczyć przy tym niż młody łowca.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 175


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Cze 16, 2016 12:34 pm

Cóż, przynajmniej próbował. Zawsze istniała ta szansa, że jednak otrzymałby spokój, ale w tym przypadku jednak niestety nie. I zrobił się strasznie poważny! Brr... Cholera, że też ja muszę mieć takiego pecha... Obstawiam, że nie mam do czynienia z jakąś płotką.
- Szkoda - mruknął. I chyba nie będzie narzekać na Serafiela, nie? Przecież, kto by chciał zostać jedzeniem dla jakiegoś wampira? Dobra, może ktoś taki się znajdzie, ale on nie zaliczał się do takiej oto grupy osób. I jeszcze ten śmiech... Tak, to nie zaliczało się do czegoś dobrego i był tego bardzo dobrze świadom.
- Sorka, ale nie kręci mnie taka bliskość z facetem - odpowiedział mu, ciut poirytowany. Widział dobrze, że cholerna pijawka była stanowczo zbyt szybka, a on zaś przez to nie miałby czasu, by przygotować łuk i oddać strzał.
Skrzywił się, zerkając na chwilę na maczugę, zanim ponownie spojrzał na niego ze złością. Nie podobało mu się, że maczuga była wycelowana wprost na jego pierś, dlatego też, trzymając łuk, starał się ją trochę odsunąć.
- Każdego rozmówcę tak traktujesz, czy też jestem wyjątkiem? - spytał się go jeszcze.
Powrót do góry Go down
Tetsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2449-tetsu#51265
Zarejestrował/a : 12/02/2016
Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Cze 16, 2016 3:11 pm

Aż dziw że Serafiel miał jeszcze czas narzekać atakowany przez wampira, który przecie ataku nie zaprzestał. No i którego raczej mało interesowała niechęć chłopaka do zostania posiłkiem.
-No trudno, widać sam będę musiał zabrać to czego mi potrzeba.
Mruknął jakby to była normalna rozmowa, choć w rzeczywistości już ze sobą zaczęli walkę. Co prawda Tetsu spodziewał się, że chłopak będzie się bronić, ale nie myślał, ze aż tak nie zależy chłopakowi na jego łuku którym to najwyraźniej chciał się zasłonić, biedne drewno z pewnością zajęczało napotykając wycelowaną z niemałą siłą broń obuchową, tylko naprawdę niezwykła wytrzymałość owej konstrukcji łuku mogło sprawić by się on nie złamał od tak bezpośredniego ataku. Bynajmniej nacierający ani myślał przestawać. Wszystko miało swoją wytrzymałość, a jak ju wcześniej postanowił miał zamiar atakować do skutku, raz za razem, w końcu albo łuk, albo chłopak poddadzą się ciosowi. Tym razem jednak już nie starał się tknąć torsu chłopaka, było mu wszystko jedno gdzie trafi jego broń, jeśli trafi w bok chłopak poczuje jak nie do końca ostre kolce wpijają się boleśnie w jego ciało, nie da rady długo się zasłaniać łukiem, a nawet jeśli to ryzykuje że go straci. Wampir był coraz bardziej bezwzględny, Seraf był w tarapatach i wiedza o tym nie dawała mu wiele, no chyba, że wpadnie na jakiś ciekawy pomysł. Ruchy wampira były zdecydowane i nawet jeśli raz trafi to nie znaczy ze przestanie, krew pobudzi jedynie bestię która uwielbiała sprawiać ból, szczególnie ludziom takim jak Seraf, upartym i głupio odważnym.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 175


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Cze 16, 2016 6:05 pm

Haaa? Chwila, chwila, Serafiel był po prostu nastawiony na to, że zginie z rąk wampira! A wcale nie uśmiechała mu się śmierć, więc wiecie... Starał się jakoś bronić, mimo że działania nie spodobały się wampirowi. No cóż, mówiło się trudno, oboje byli uparci w swojej kwestii. I wcale nie był głupio odważny!
Uderzenia sprawiały, że momentalnie się skrzywił. Cholera, boli... Wiedział, że łuk nie zniesie dużej serii uderzeń ze strony wampira. Zwłaszcza, że on miał taką siłę... Ledwo co się udawało... Na dodatek, chyba on nie myślał, że rudowłosy będzie od tak stać i po prostu obrywać, hę?
Dlatego też, gdy już wymierzył kolejny z ciosów, kucnął by podciąć mu nogi, wykorzystując sporo swojej siły. Również, jeśli tylko jego ręka była blisko jego... Miał zamiar doprowadzić do kontaktu cielesnego, by wykorzystać niepozorny artefakt na nim.
Również to sprawiło, że wypuścił swój łuk, by mu nie zawadzał w tym momencie. Chciał go pokonać w walce wręcz, ale jeśli to się teraz nie uda, co planował... To pa, pa, Tsuda. Więcej nie zdołałby zrobić, bo był za blisko niego, więc uniknięcie ewentualnego ciosu było niemożliwe dla człowieczka.
Powrót do góry Go down
Tetsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2449-tetsu#51265
Zarejestrował/a : 12/02/2016
Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Cze 18, 2016 10:25 pm

Zaiste obrona była dosyć ciekawa, jednak, w tym wypadku próba ataku na tego kolosa równała się ze sporym ryzykiem, Serafiel z pewnością nie miał zbyt wiele czasu by się zastanowić jak się obronić przed napastnikiem. Postanowił zaatakować wampira który nie dosyć że stał jednak dosyć stabilnie to machał mu przed nosem maczugą. Zjazd w dół mógł go jedynie na chwilę uchronić przed bronią potwora który przecież potrafił reagować na tyle szybko by kolejny cios skierować już we właściwym kierunku. co więcej nawet nie kontrował ciosu chłopaka zamiast tego wolał pozwolić podciąć sobie nogi bo w tym momencie jego cios idący w plecy chłopaka został zwiększony ciężarem samego wampira który wszak może i był chudy z pozoru, ale to nie znaczy lekki, więc cios jakim oberwie młody łowca będzie dla niego naprawdę mocny. za to kiedy maczuga dosięgnie już celu wampir będzie chciał się odepchnąć od niego. Jeśli jednak artefakt chłopaka dotknie go sparaliżowane mięśnie mu na to nie pozwolą i oprze się całym ciężarem na nim, więc czy aby na pewno to był dobry pomysł? Zdziwiony tym że w ogóle oberwał zasyczy z bólu, lecz czy będąc tak blisko nie oberwie również sam łowca? Prąd to niezbyt miła niespodzianka dla Tetsu w którym krew aż się zagotowała z oburzania na tak nieprzewidywalny atak, z drugiej strony jakiż to był akt desperacji. No przynajmniej przez chwilę chłopak nie oberwie po raz kolejny od wampira, lecz czy coś mu to da jeśli miał tą bestię praktycznie na sobie? Będzie chciał go zrzucić? mało możliwe do wykonania, szczególnie jeśli wampir dobrze trafił to chłopak może mieć połamane żebra albo łopatkę, gorzej jeśli trafiłby w sam kręgosłup, szczególnie naelektryzowany przez artefakt łowcy,na szczęście dla chłopaka trochę zdołał osłonić go kołczan który miał na plecach a który teraz niechybnie był w drzazgach, jednak nie pozwolił on jednak na porażenie jak i przesunął lekko cios na bok nie pozwalając na całkowity paraliż przez złamanie kręgów. Czyli jednak jakieś tam ruchy chłopaka okazały się opłacalne. Tylko co teraz? Tetsu walczył z nieprzyjemnym paraliżem, lecz i chłopak nie miał zbyt dużego pola manewru przygnieciony przez niego, za to ten był coraz bardziej wściekły, co ujawniało się w zrywanym chichocie potwora który miał coraz paskudniejsze pomysły. Jednak zobaczmy co tam desperata jeszcze wymyśli, może jakimś cudem uda mu się coś zrobić nim potwór rozerwie go jak tylko odzyska kontrolę nad własnymi kończynami, a to nie wróżyło zbyt dobrze.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 175


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Cze 19, 2016 3:43 pm

Ahh... Ta cała walka to raczej były jednostronne zagrywki... Przynajmniej tak uznał Serafiel, gdy zdał sobie sprawę, że miał kompletnie przerąbane. Możliwe, że ten ruch był niezbyt przemyślany i zarazem był bardzo złym wyborem z jego strony... Mimo wszystko, to już nie jest czas na płacz, ponieważ się to stało.
Ah, a co stało się z samym rudowłosym? A dokładnie to, że po raz, jego kołczan ucierpiał i to bardzo dzięki wampirowi. Na dodatek i jego działania dobrze zadziałały, bo wychodziło na to, że Serafiel nie zwieje od tak. Więc sparaliżowanie pijawki było tylko opóźnieniem zagłady przygotowanej dla księdza.
Wampir mógł być zaskoczony, ponieważ jego broń prześlizgnęła się po zniszczonym kołczanie i koniec końców uderzyła w nogi chłopaka. Sam cios jednak był osłabiony, więc raczej nic nie zostało złamane, lecz ból sprawił wystarczająco, by poczuł coś w rodzaju paraliżu w tamtym miejscu. Jęknął cicho. Na dodatek, czy pijawka wylądowała na nim? Chyba. Na dodatek ten chichot! Brr...
Skrzywił się mocno i próbował jakoś wyślizgnąć się z tej sytuacji. Dosłownie. Skoro miał jeszcze sprawne ręce, to starał sie, by zdołać wyjść... Co dalej? Eh, nie wiedział sam co powinien zrobić, dlatego też to wszystko wydawało się być jedną wielką improwizacją, zanim nadszedłby koszmar.
Cholera, że tez nikogo teraz nie mogę tutaj przyzwać... Mam nadzieję, że to jedynie moje myśli są takie czarne... Nie, co ja się łudzę. Już po mnie. Mimo to, nie przestawał próbować się wydostać stąd. I tyle.
Powrót do góry Go down
Tetsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2449-tetsu#51265
Zarejestrował/a : 12/02/2016
Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Lip 04, 2016 11:03 am

Zdecydowanie obecna pozycja była dosyć kłopotliwa, porażone mięśnie nie chciały się dać poruszyć. Więc kiedy chłopak pod spodem który przez chwile szczęścia nie został jeszcze połamany, wampir walczył z nerwami które nie chciały go słuchać, patrzył przy tym na szamotaninę chłopaka który ewidentnie dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że dawno temu powinienem już wiać. W końcu jednak i wampirowi wracały możliwości mobilne, jeden palec, drugi palec drgnął, w końcu cała ręka, która nim chłopak zdołał się wydostać spod cielska wampira zacisnęła się mocno wpijając na boku chłopaka
-Nie tak prędko kochanieńki, ja z tobą jeszcze nie skończyłem.
Trochę jeszcze język sprawiał mu trudności przez co brzmiał trochę jak pijany, jednak starannie artykułował swoje zdanie. Za pierwszą ręką poszła druga drżąca jeszcze, o tyle niebezpieczniej że ta miała w sobie nadal niebezpieczną broń którą z czystą premedytacją przemieszczał niemal że ciągnąc po ciele chłopaka głownią ze stalowymi kolcami, omskła się? no trudno, teraz wracała na górę, a jeśli dojdzie do łopatki zatrzyma się tam, a sam wampir z wielką satysfakcją zwyczajnie się jeszcze o nią oprze, by kolce wbiły się jak najgłębiej tam gdzie miały trafić już wcześniej, choć tym razem nic nie połamią, sprawią sporo bólu wbijając się w skórę. Sam wampir zacznie się wtedy podciągać na łowcy by z satysfakcją wywęszyć pierwszą od ich spotkania możliwość na posilenie się. Nie miał zamiaru się pytać o pozwolenie, ręką którą wcześniej trzymał chłopaka w końcu coraz sprawniej się poruszając złapie za włosy chłoptasia i odciągnie jego głowę tak by odsłonić sobie jego skórę przy karku i zdecydowanie wbić w nią zęby. Jeśli chłopak dalej się wyrywał sprawi tym sobie tylko jeszcze większy ból, miał na sobie ciężkiego wampira, był potłuczony a kolce jego broni jak i same zęby wampira zatopiły się w nim bez najmniejszych ceregieli, nie bacząc na to by było przyjemnie chłopakowi, za to sama bestia czując krew, a i z pewnością słysząc oznaki sprawianego przez niego bólu podniecał się wręcz niczym najgorsza kanalia stając się coraz bardziej natarczywy. Zdecydowanie nie należał do tych łagodnych wampirów, a z każdym łykiem krwi której pragnął tak bardzo, odzyskiwał utracone przez paraliż siły. Nawet jeśli łowca postanowi go uderzyć to bestia jakby nawet nie zdawała sobie z tego sprawy, był zbyt nabuzowany by patrzeć na ból.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 175


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Lip 04, 2016 8:50 pm

No i fajnie. Tylko tego brakowało Serafowi do szczęścia, by wampir był górą! Tak, jakoś nie widać na jego twarzy zachwytu, wybaczcie. No i niestety, ale plan z paraliżem nie zadziałał tak, jakby chciał, dlatego też pewnie przez to ucieczka się nie powiodła. A ceną tego niepowodzenia będzie to, że może nawet tutaj zginąć.
Ale gdy poczuł, jak zacisnął na nim swoje palce, aż wzdrygnął. Nie odwrócił się, by spojrzeć na niego.
- Sorka, ale mam ciekawsze plany - odpowiedział mu natomiast, a raczej odciął się. Nie będzie go błagać o litość, prawda? I tak to by nic nie dało, więc... Po co próbować? By dać mu jeszcze większą satysfakcję?
Jednak to nie był koniec problemów. Poczuł, jak jego maczuga znalazła się na jego ciele... Poruszała się do miejsca, gdzie były jego łopatki. Międzyczasie już nazbierała się fala bólu, jak i zaczął krwawić z zadanych ran. Na dodatek zaczął mu je wbijać tam... Aż jęknął z bólu i zdusił w sobie krzyk. Cholernie to bolało, a krew jedynie spływała z jego ciała. Nie posiadał wampirzej regeneracji, więc wszystko pokładał we własną magię, która zdołałaby go wyleczyć po tym wszystkim.
To nie jest nadal koniec. Albowiem został przez niego podniesiony, przez co w końcu krzyknął z bólu, a potem próbował się mu wyrwać z tego uścisku. Na nic. Poczuł, jak on wgryzł się w niego, co też sprawiło, że do jego ciała została przesłana nowa dawka bólu. Wiercenie się nic nie dawało, oprócz dodatkowego cierpienia, a on sam... Po prostu słabł.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   

Powrót do góry Go down
 
Zrujnowany park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16  Next
 Similar topics
-
» Zrujnowany park
» Pomnik Piotrusia Pana
» Zrujnowany kościół
» Miejski park
» Park Promnitz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: