IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Księżycowa polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Rillianne
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 271


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Lip 09, 2016 12:36 pm

A czy mężczyznę kiedykolwiek coś obchodziło poza czubkiem własnego nosa, łóżkowymi sprawami i nieszczęsnym Sahal'em, który w znaczącym stopniu pochłaniał całą uwagę wampira? Kiedy syn jednookiego przestał rosnąć, a jego krew nagle podskoczyła do szlachetnej, Rill została zepchnięta na dalszy plan. Nie było przy niej ojca, kiedy odkrywała swoje moce. Nigdy nie kontrolował jej rozwoju. Kazał jej tylko siedzieć w zamku i pobierać lekcje od prywatnych nauczycieli w ogóle nie zdając sobie sprawy z tego jakie postępy poczyniła. Czuła się przez to zraniona, odepchnięta - niechciana? Zamknięta w czterech ścianach. Sahal mógł wychodzić i poznawać świat - ona siedziała zamknięta w pokoju dopóty nie zainteresował się nią Dastan. To właśnie on postanowił się nią zaopiekować, gdy Yuki wzięła nogi za pas, a ojciec po prostu przestał się odzywać. Chociaż w rzeczywistości cała ta sytuacja mogła wyglądać zupełnie inaczej, to dla nastolatki, która dopowiedziała sobie parę rzeczy wyglądała właśnie tak jak zdołałam ją chwilę temu przedstawić.
- Nie czuję, żeby zamek był moim domem. -  burknęła, wykładając ojcu jak na tacy swoje uczucia. Nie czuła się tam, jakby była u siebie. Nie chciała znowu siedzieć zamknięta. Nie bawią jej już zabaw ze służkami Tess'a. Potrzebowała czegoś nowego. Musi się odnaleźć między wampirzą rasą w taki sposób w jaki nauczył ją Dast. Miała stać się najlepsza, bo to przecież ona stoi najwyżej w hierarchii. Jej szlachetna krew zobowiązuje.
- To nie powtarzaj! Przecież mówiłam, że wszystko dokładnie słyszę za pierwszym razem. - warknęła mrużąc przy tym oczy. Dosłownie jak Ringo. Kropka w kropkę. Poszła w ślady ojca! Nawet miny robi takie same tylko pewnie wampir tego nawet nie zauważa. Nie zdaje sobie sprawy, że stoi przed nim właśnie jego damska, nieco zagubiona kopia. W niej też buzowało! Rosły w niej przeróżne emocje i mimo że na początku zachowywała zimną krew, tak teraz ze złości trzęsły się jej dłonie. Zacisnęła je w pięści, hardo stojąc w jednym miejscu. Ringo zacisnął łapę na jej ramieniu? Nawet nie syknęła mimo że uścisk był silny. Wbijające się powoli w jej delikatną skórę palce nie robiły na niej wrażenia.
- Nikt. Nikogo to nie interesowało. Nikogo nie było przy mnie, kiedy podejmowałam taką, a nie inną decyzję. - rzuciła bez chwili namysłu. Yuki kiedyś wspominała coś o tym, żeby zapisać ją do akademii. Jednak chwilę później zniknęła, więc Rill podjęła tą decyzję zupełnie sama. Cóż, tak się właśnie dzieje kiedy rodzicie zapominają o swoim dziecku, a później mają do niego pretensje, że coś zrobiło nie tak. PRZECIEŻ MÓGŁ JĄ PILNOWAĆ! Zwracać na nią chociaż odrobinę uwagi, ale nie ... Inne rzeczy były ważniejsze.
Co tyczy się łowcy - Rillianne zerknęła na niego przez ramię. Jej niebieska tęczówka zalała się szkarłatem. Nie z głodu - była jedynie wyprowadzona z równowagi. Nie panowała nad tym. Skrzywiła się nieznacznie, a z jej ust wydobyło się jedno, krótkie zdanie.
- Lepiej uciekaj. - tak go tylko ostrzegła. Patrząc na Ringo zdawała sobie sprawę z tego, że zaraz wybuchnie, a tak wiekowemu wampirowi nie zdoła stanąć na drodze. Jest starszy, silniejszy - Rilli z pewnością go nie powstrzyma. Ponad to nie będzie w stanie podnieść ręki na własnego ojca nawet gdyby on podniósł ją na nią.

[zt]

_________________


Ostatnio zmieniony przez Rillianne dnia Pon Sie 15, 2016 11:10 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Lip 29, 2016 8:15 am

Odpada. Zupełnie odpada. Ayato uznał jedno, ta sytuacja stanowczo przerastała jego możliwości. Dwójka kłócących się przy nim szlachetnych? Super. Gorzej będzie, jeśli rzeczywiście by się nim zainteresowali bardziej niż powinni. Póki co, jeśli brali go za zwyczajnego człowieka, nie było najgorzej. Przynajmniej nie uważali go za zagrożenie. Mimo wszystko sytuacja nie była wcale lepsza z tego powodu.
Jasnowłosy tak właściwie wolałby pozostać. Naprawdę. Słowo. Jednakże, gdyby popatrzyć logicznie na to, co się tutaj działo, można było śmiało uznać, że sama chęć zaliczała się do głupiego zagrania, sprawiającego zarazem, że jeśli ktoś z nich potrafił czytać w myślach, odkryłby od razu, kim jest. O ile właściwie już nie wiedzieli.
Co my tutaj dalej... Ah tak, słuchał tego, co się działo, będąc tutaj stanowczo za blisko. Eh. Nawet nie wiedział już co zrobić. Owa sytuacja robiła się zbyt męcząca i skomplikowana, a on do niej nie pasował. Tak, tak, zdawał sobie z tego sprawę.
Koniec końców, w chwili, gdy usłyszał słowa znajomej, delikatnie skinął głową. Tak. A zarazem nie. Jeśli nie zostałby, to możliwe, że gniew szlachetnego przerzuciłby się na jasnowłosą. A może i nie?
Skończyło się na tym, że Reiji powoli wycofał się z tego miejsca. I nie, nie zamierzał dawać szansę, by go złapać. Gdyby zareagował ktoś, by go zatrzymać, wykorzystałby zaklęcie w postaci telekinezy i artefakt, który miał ze sobą, by wykonać taktyczny odwrót.

z/t *Przepraszam, że tak późno T.T**
Powrót do góry Go down
Empus

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3504-empus#75792 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-empusa#29997
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Wrz 01, 2016 7:26 pm

Obowiązki obowiązkami, ale trza było też znaleść czas na odpoczynek, chwile dla siebie, relaksu, czas który spędzimy sami, co pozwoli nam zregenerować siły na kolejny dzień, kolejny tydzień. Czas mimo bycia wampirem leciał niczym woda. Trza było się pogodzić z tym i nauczyć łapać chwile.
Postanowił sobie pozwiedzać obrzeża miasta. Nimi nie był tu pierwszy raz, ale i tak chciał się tutaj pojawić, zobaczyć czy jednak się coś zmieniło, no i oddalić się od tego harmideru który był w mieście. Nie wiedział już po jakimś czasie, gdzie idzie, chciał po prostu iść przed siebie, tak dla zdrowia na przykład.
Pojawił się niedaleko polany ignorując swój głód, bo zamierzał go zapchać w powrocie do domu, po ciężkim dni pracy. Lekarze nie mają łatwo, zwłaszcza tacy jak Kajl, bowiem jego nosem był wrażliwy na krew, przez co częściej był głodny i musiał to czymś załagodzić. Mimo wszystko nie atakował byle gdzie i byle kogo, nie wiadomo czy jakieś zarazy ktoś nie ma.
Nie ważne...
Wylądował po chwili na polanie, dlatego też przystanął przy jednym z drzew, przyglądając się księżycowi, jak i polanie i roślinności które na niej rosną.

_________________


Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Wrz 01, 2016 7:44 pm

Jak tak tajemniczy nieznajomy przystanął przy drzewie i obserwował otoczenie podczas księżycowej nocy, na pewno szukał sposobu na ucieczkę od rzeczywistości. Przynajmniej umysłem, co mogłaby zdradzać jego postura i zamyślony wyraz twarzy. Zdawał się nie zauważyć innego osobnika, który znajdował się po drugiej stronie drzewa, a który to osobnik również nie widział towarzystwa. Jego widoczność ograniczała właśnie wieloletnia roślinność, która była szeroka w pniu i zasłaniała sobą wszystko. Zwłaszcza jak wtula się twarzą do kory i obejmuje łapkami obwód drzewa. Tak jak i wampir - o czym nie miał pojęcia - szukał sposobu na wyrwanie się z miasta, a że już było po lekcjach, mógł udać się do lasu. Do kilku znajomych: dęba Ksawerego, jego znajomą Dorotkę, klona Błażeja, wielki krzew róż Mimi i innych. Dziwne towarzystwo, ale lepsze takie niż żadne.
Dało się słyszeć szmer, który spowodowany był oderwaniem rączek od kory i odsunięcie się na krok od drzewa jako szelest w trawie. A później ciszę przerwał cichy, delikatny głosik:
-Powiedz... Już Ci lepiej?
I cisza. Z perspektywy wampira mogło wydawać się, że to drzewo do niego przemówiło, ale to zbyt absurdalne, co nie? A może powinien coś odpowiedzieć? Albo czekać dalej? Zaciekawi się czy nabierze podejrzeń? Cóż, będąc wampirem świat staje się mało groźny, bo tylko pobratymcy mogą zgładzić Nieśmiertelnych. Człowieka bardzo łatwo zranić, zadać ból, zabić.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Empus

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3504-empus#75792 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-empusa#29997
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Wrz 01, 2016 8:27 pm

Stał pod drzewem patrząc na polane. Niezależnie czy zdawał sobie sprawę, ze jest sam, czy też nie, nadal stał i opierał się myśląc. Jeśli chłopak myślał że jest niezauważony, to niestety się mylił. Jego zapach, bądź też jego oddech, był słyszalny dla wampira, który gdyby chciał zlokalizowałby go niemal bez problemu. Czemu tego nie robił? Po co? Człowiek nie robił mu krzywdy, jak i Kajl nie miał jakoś ochoty na zaczepianie innych. Przybył tu pomyśleć a nie mordować innych.
Jednak nie mógł być obojętny, kiedy do jego uszy dotarł głos nieznajomego. Z automatu zmrużył oczy, jak i lekko drgnął, nie wystraszył się jednak. Był realistą, nie wierzył w coś takiego jak mówiące drzewa, dlatego też nie było możliwości by chłopak został pominięty, niezauważony. Kajl mimo wszystko spokojnie westchnął i patrzył nadal w niebo, na księżyc, który ładnie oświecał polane.
-Nie
Mruknął również cicho, co nieznajomy głosiku, który zagadał do niego. Mimo wszystko zaczął powoli się rozglądać za właścicielem głosu. Zastanawiając się, dlaczego ktoś tu jest i mu zakłóca jego cisze, jednocześnie i odpoczynek.
-Ukaż się chłopcze.
Nie rozkazał, bo jego głos raczej nakłaniał, lecz też nie był proszącym.

_________________


Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Wrz 01, 2016 8:55 pm

Nie, to nie tak, że akurat zaczepił wampira! Nie miał zamiaru nikomu przeszkodzić w relaksacji, tylko nieść pomoc Wojtkowi - drzewku, które oddzielało dwie rzeczywiste żywe istoty od siebie. Tak tylko wyszło, oczywiście niechcący!
Dlatego wielce zdziwił się słysząc odpowiedź, na którą zazwyczaj nie mógł doczekać się od niemych drzew. Ale nie dzisiaj! Otworzył szerzej oczka. Czy... czy naprawdę przemówił do niego Wojtek? W przeciwieństwie do Czarnowłosego, Nyuu wierzył w wiele bzdur, a z kolei trudno przyjmował do siebie prawdę, na przykład o Krwiopijcach. Miał zbyt naiwne podejście do życia, które za wszelką cenę pragnął ubarwiać innym ludziom.
-Ojej, to niedobrze.
Odpowiedział szczerze zmartwiony chłopak, który podrapał się po policzku nie mogąc zrozumieć co zrobił nie tak. Zazwyczaj terapia z tuleniem dodawała otuch jego drzewnym przyjaciołom. Jeszcze bardziej zdziwił się słysząc polecenie. Hm... podejrzane.
-Przecież mnie widzisz, tuliłem Cię dopiero. Chyba, że tuliłem Twoje plecki... oh! Zaraz to poprawię!
I dalszy szmer w trawie mógł sugerować, że źródło ludzkiego zapachu okrążało pień z jednego kierunku, by w mig ukazać się oczom... nieznajomego, przystojnego zapewne dla dziewczyn mężczyźnie. Nienaganna sylwetka, niebanalny wyraz twarzy, ubrany jak noc na czarno Pan zdawał się być źródłem nieporozumienia w relacji Nyuu-Wojtek.
-O, dobry wieczór -uśmiechnął się łagodnie i pogodnie w stronę mężczyzny- To Pan mnie wołał?
Zamrugał niewinnie oczętami i przytknął palec do dolnej wargi. Bardzo pilnie wpatrywał się w o wiele większego (bo o aż dwadzieścia dwa centymetry) faceta, który prawdopodobnie czegoś oczekiwał od Nyuu. Ale czego? Może tego, by nie rozmawiał z Wojtkiem? Ale chciał go tylko pocieszyć, a jakoś zrobił się milczący przy obcym. Albo zawstydził się, bardzo możliwe. Tak czy inaczej nie przestając się uśmiechać powiedział weselej:
-Prawda, że tu pięknie? Zwłaszcza teraz, kiedy na niebie jest tyle gwiazd...
Podszedł bliżej lekarza i zadarł główkę ku górze wpatrując się w atłasowy krajobraz ukraszony klejnotami. Nie wydawał się być przestraszony obecnością jegomościa, wręcz przeciwnie - jakby ożywił się na wieść, że może dzielić polankę z kimś, kto potrafi mówić, kto potrafi samodzielnie myśleć i wyciągać wnioski. Nu, nawet jeśli ma o wiele lepsze (co nie jest trudno) rozumowanie od Skrzata.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Empus

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3504-empus#75792 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-empusa#29997
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Wrz 02, 2016 6:34 pm

No cóż Kajl na to tak nie patrzył, bo nie pomyślał by nawet o tym w ten sposób. Poza tym człowiek w lesie? O tej porze? Trochę dziwne, ale i intrygujące. Czy było to jednak widoczne po twarzy wampira? Nie. Ten jakby niewzruszony dziwną sytuacją, nadal stał i patrzył po niebie. NIe przypuszczał by, ze zadane pytanie nie było do niego, a do drzewa. No cóż nic dziwnego...
Słyszał doskonale, jak chłopak wyraża swoje niezadowolenie, na które Kajl tylko uniósł brew. Pomyślał ino że chłopak który jest tutaj razem z nim jest z lekka dziwny. Nie mu jednak oceniać i w swoim życiu naoglądał się już wiele rzeczy. Natomiast kolejne słowa już całkiem wprawiły wampira w lekki zakłopotanie, bowiem nie był tulony. Krótko mówiąc reakcją Kajla było, WTF? Słysząc o planowaniu poprawienia tulasa, oderwał się od pnia i odwrócił się przodem do niego. Nie musiał zbyt długo czekać, by po chwili ujrzeć chłopaka, który wydawał się być zaskoczony obecnością wampira. No cóż... Bywa i tak.
Dobry wieczór. Cóż, przypuszczam że oprócz mnie i Ciebie, nie ma tu nikogo innego. Chociaż Ty chyba nie mówię do mnie, jeśli mogę zapytać, do kogo w takim razie?
Zapytał z czystej ciekawości, bo z tego co mu podpowiadał nos, to nie było tutaj nikogo prócz tej dwójki. Mówił do siebie, czy co? Może leśny chłopak zechce zdradzić wampirowi swojego towarzysza? Nie zależnie od tego, zacznie się przyglądając chłopakowi zastanawiając się nadal co on tu robi.
-Masz racje.
Nie wydawał się być za bardzo rozmownym, ale przyznał chłopakowi racje zerkając po całym otaczającym go kraj obrazie.
-Jeśli mogę wiedzieć, to co Ty tutaj robisz?
Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Wrz 02, 2016 7:59 pm

Z kolei dla Nyuu to wampir był dziwny. Milczący, poważny, zdystansowany od dziwactw, niezwykle spokojny i zrównoważony - ale przez to niesamowicie tajemniczy! Wielka zagadka, że wcześniej nie zdołał go zauważyć, bo siedział cichutko jak mysz pod miotłą. A był wielki jak dąb! Hihihi, i do tego zdrowy okaz, nie ma co! Może nie biegał energicznie dookoła, lecz emanował doskonałą kondycją, albo tylko w oczach Zielonowłosego.
Zaraz poprawił tajemniczego przybysza Księżycowej Polany jak najdyskretniej i delikatniej potrafił. Aby nie urazić nikogo, oczywiście!
-Jest jeszcze jedna osoba. Wcześniej mówiłem do Wojtka -pogłaskał szczupłą dłonią po korze drzewa i poszerzył szczery uśmiech- ale jest strasznie nieśmiały. Mimo wszystko powinniście się poznać.
Jest taki skromny, że nie odezwie się do Czarnowłosego, nawet jakby przyszło tornado. A, właśnie... dlaczego tutaj był i podziwiał te same gwiazdy, co jegomość? I o w tym samym miejscu?
-Podnosiłem na duchu Wojtka, bo wczorajszej nocy wichura wytargała mu sporo gałęzi i bolało go. A przy okazji... chciałem odetchnąć. Miasto jest stanowczo za duże i za głośne. I nie ma wielu drzew.
Stwierdził zgodnie z prawdą i sumieniem. Kiwał przy tym głową na boki, jakby potrząsając zieloną łepetyną zmuszał się do głębszych przemyśleń. O tej porze ciężko myśleć racjonalnie, zwłaszcza komuś, kto gada z roślinnością. Albo uważa, że rozumie florę. Nieważne. Skoro dość małomówny mężczyzna wydobył się na kilka słów, w tym pytał, może i młodzieniec mógł wypytać o to i owo?
-A Pan? Szukał Pan czegoś? Albo kogoś? Jeśli kogoś do rozmowy, to mogę porozmawiać. A jak pomilczeć - pomilczę z Panem. Czasami wystarczy obecność drugiej osoby, by wyrzucić z siebie smutek czy troski.
Uśmiechnął się i pokuśtykał powoli pod drzewo i przy nim usiadł. Witalność chłopaka była na dość kiepskim poziomie, co zdradzał niepewny chód. Coś mu się stało? Nie krwawił, na twarzy wciąż gościł uśmiech, sam nie skarżył się na nic. I to bardziej dlatego trzymał język za zębami, by nie kłopotać towarzysza, a nie dlatego, że był twardy. Nie, cechowała go wrażliwość, i źle tolerował ból fizyczny, jeszcze gorzej psychiczny. Gdyby przebywał sam na polanie, pewnie zacząłby płakać w objęciach Wojtka, a tak to trzymał w sobie to wszystko starając się jak mógł nie zdradzać po sobie niczego.
-Oh, zapomniałem się przedstawić! Nazywam się Nyuu, i jak wspomniałem, jestem uczniem.
Napiął odrobinę dumnie tors, jakby co najmniej zdobył Mistrzostwo Yokohamy, a tak bardzo zależało mu dostać się do Akademii Cross i udało się. Życiowy sukces normalnie! Ale i tak bardziej cieszył się z powodzeń innych osób, więc nie chodził przygnębiony. Przynajmniej nie pokazywał tego po sobie nijak.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Empus

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3504-empus#75792 http://vampireknight.forumpl.net/t1470-telefon-empusa#29997
Zarejestrował/a : 01/03/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Wrz 04, 2016 1:44 pm

Był realistą. Wierzył w to co widział, a różnorakie dziwactwa to większość jest zwyczajną bujdą, wymyśloną przez Ludzi i wampiry. Nie wierzył w rozmawiające zwierzęta, drzewa, czy też jakieś przedmioty. To jak dla niego było nie możliwe, więc nie wierzył i to było dziwne.
Wojtek?
Nie mógł uwierzyć że jednak ktoś tu jeszcze jest, bo nie czuł nikogo więcej, a mimo to chłopak twierdził że jest z nim ktoś. Zerknął na niego pytająco. Spojrzał na jego rękę, jakby to właśnie ona wymownie wskazywała wspominanego kolegę chłopaka. Czyżby na prawdę mówił o tym drzewie?
-Yyy
Zaciął się chwile, nie wiedząc w sumie co powiedzieć, ale po kolejnych słowach chłopaka, jego wątpliwości zostały rozwiane. No tak wichura wytargała mu gałązki. No cóż, nie mu oceniać jakich znajomych ma chłopak. Z tego co czytał, to dzieci zazwyczaj mają wymyślonych znajomych, by nie czuć się samotnymi, może i w przypadku ów człowieka, też tak jest.
-Rozumiem że rozmawiasz z drzewem, na jakiś sposób jest to ciekawe ale i dziwne.
Chłopak pewnie nie raz już to słyszał od innych, jeśli przy nich tak się zachowywał. Mimo wszystko jego spojrzenie przeleciało po pniu drzewa do góry, by wypatrzeć te połamane gałązki.
-Jednak masz racje. W mieście nie ma dużo roślinności. I jest tam hałasu co nie miara. Czasem trzeba odpoczną od tego harmideru.
Dodał po chwili, nadal nie wytykając chłopakowi jego dziwnego zachowania. Każdy miał swój styl bycia, a skoro chłopak chciał rozmawiać z pniami, to niech rozmawia, ważne ze w ten sposób nikomu krzywdy nie robi.
-Przybyłem tutaj w tym samym celu co Ty, by odpocząć, odetchnąć od miasta.
Odparł do chłopaka i już po chwili zechce podejść do pnia drzewa, by pod nim usiąść wygodnie, bo będzie tak stał, jak może posiedzieć i też gadać? Poklepał obok siebie ziemie, dając wymowny znak by i chłopak usiadł.
-Właśnie tak... Usiąść i odpocząć. Zamknąć oczy, by zregenerować własne siły. W mieście jest to nie możliwe.
Mruknął naprawdę rozluźniony opierając się o konar Wojtka. Chyba tez nie będzie zły o to. Patrząc w górę, na gałęzie drzewa widział przedtem te uszkodzone, ale co on mógł zrobić... Jeśli by chciał je całkiem odciąć, to zrobi krzywdę drzewku...
-O proszę. Uczeń. Mów mi Kajl, jestem medykiem w szpitalu Yokohamy.
Przedstawił się Nyuu, jak i zdradził swój zawód. Jednak nieco go niepokoiło to że chłopak niepełnoletni opuścił sam miasto i to w nocy. Ale czy na pewno sam? Nie ważne. Warto się zapytać.
-Nie boisz się tutaj przychodzić sam, jeszcze o takiej porze?

_________________


Powrót do góry Go down
Nyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Wrz 17, 2016 2:26 pm

-Nie do końca rozmawiam. Po prostu czuję jego nastrój.
Wyjaśnił spokojnie, dosłownie jak traktował ów sposobność przebywania u boku Wojtka. Jeszcze raz pogłaskał drzewko, które było obgadywane, i uśmiechnął się w stronę korony drzew, a później na rzeczywistego rozmówcę. Zielonowłosy nie krył szczerej radości wobec kogoś, kto na to zasłużył. Jakby mógł w jakiś sposób pocieszyć Wampira - może dałby radę?
-Hai, doceniam to, że też tak Pan uważa -odniósł się do wypowiedzi, że w mieście wcale nie jest lepiej dla spokoju ducha; z naturą się nie wygra nawet pod tym kątem- A nie będę Panu przeszkadzać, jak tu zostanę? Nie wszyscy lubią towarzystwo podczas odpoczynku.
Zasugerował tym samym grzecznie możliwość rozstania się bez przykrości dla obu stron. Gdyby Kajl potrzebował chwili dla siebie oczywiście. I nie, Wojtek nawet czuł się lepiej, że mimo połamanych gałęzi mógł komuś posłużyć za oparcie. Drzewa to naprawdę wdzięczne i spokojne istoty. Zresztą w dzisiejszych czasach ludzi czy Wampirów nie ciągnie do wypoczynku w cieniu wiekowej roślinności. Lubią towarzystwo wszystkich żyjątek, byleby nie robiły mu krzywdy.
-Medyk... -podrapał się palcem po policzku nad czymś się zastanawiając- ...bardzo możliwe, że kiedyś byłem Twoim pacjentem.
Uśmiechnął się lekko, chociaż nie znał dokładnej specjalizacji Czarnowłosego. Jeśli dorabiał jako terapeuta lub psycholog, to możliwe było ich spotkanie. Jeśli był chirurgiem, to nie pamiętał, aby kiedykolwiek coś miał operowanego. Chociaż niektórzy naśmiewali się z Nyuu, że potrzebowałby przeszczepu mózgu.
Stracił humor, kiedy Czerwonooki zadał pytanie. Palce młodzika, który też siedział pod drzewem, zaplotły się w koszyczek i lekko je ściskał. Czyli jednak umiał pokazywać po sobie coś więcej niż radość i beztroskę.
-Nie, Kajl. Bardziej boję się ludzi niż samotności, bo chociaż chciałbym pomagać innym być radosnym... niektórzy tego nie rozumieją.
Starał się nie przestawać uśmiechać, lecz jak sobie przypomniał powód, dlaczego tutaj przyszedł... w oczach pojawiły się łzy, i dlatego uciekł wzrokiem na bok. Jego kruchość w tym momencie podwoiła swoją siłę. Zazwyczaj Nyuu nie prosił o wsparcie, lecz teraz nie czuł się najlepiej. I miał to szczęście, że akurat natknął się na lekarza. Wyglądał na przyjaznego i opanowanego, pewnie był również bardzo mądry. Łatwo nabierał ufności wobec innych, więc i tym razem też tak było.
-Ale chyba masz rację... nie powinienem tu być o tej porze... Wiesz co Kajl? Jakbyś chciał kiedyś spotkać się, to zostawię Ci numer telefonu.
Podyktował numer, o ile medyk chciał, po czym powoli podniósł się spod drzewka Wojtka. Czas wracać na uczelnię.
-Muszę się wyspać, jutro szkoła. Do zobaczenia kolejnym razem, Kajl!
Pomachał w stronę Czarnowłosego i powoli kuśtykał w stronę miasta. Nie powinien był przychodzić tutaj po pobiciu, lecz musiał na jakiś czas oddalić się od agresji innych uczniów. Lekarz jednak dał mu do myślenia, że o tej porze w głuszy mógłby paść ofiarą, a tego nie chciał!

z tematu / na uczelnię
Ooc: dzięki za pisanie, przepraszam, że tak krótko... może innym razem popiszemy dłużej!

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
 
Księżycowa polana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
 Similar topics
-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Polana w środku lasu
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: