IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Księżycowa polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Absinthium

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1856-piolun#38802
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 28


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Lip 10, 2015 1:01 am

Przyszedł tu w nadziei, ze nie spotka nikogo zakłócającego jego spokój. No, ale Absinth już ma takie cudowne szczęście, że niestety trafia na takich osobników. Pech. Miał na sobie swoje skórzane czarne szaty, płaszcz i metalowe rękawice. Jego nieodzowna broń, bo nigdzie się bez nich nie rusza. Czuł się wtedy jak bez ręki, a czymś bronić się musiał. Włosy miał jak zwykle luźno rozpuszczone. Po co miał jej ograniczać? Wiedział, jak jest przystojny i całkiem dobrze to wykorzystywał.
Wyczuł jednak nieznajomą woń i zmarszczył brwi. Nie podobała mu się ona, bo zwiastowała kłopoty. Jedno było pewne. Nie był zbyt pocieszony wizytą szlachetnego na tej polanie. AKURAT tej. Warknął pod nosem, ale nie podnosił się. Był ciekaw czy sobie pójdzie i zostawi jego osobę w spokoju czy jednak będzie go gnębił. Czując jedna, że nie zamierza odpuszczać i się zbliża podniósł się do siadu rozglądając się po chwili uważnie po okolicy.
W niedługiej chwili po tym dostrzegł kogoś na powalonym drzewie. Białe włosy, dziwne japońskie szaty, zwierzęce uszy i niepokojący wyraz twarzy nie wróżyły mu nic dobrego. Westchnął ciężko siadając tak, by móc go obserwować. Dlatego nie lubił szlachetnych... Zawsze byli nieźle szajbnięci. Nie spotkał nigdy normalnego.
- Absinthium Kuroiaishita... Niedawno zawitałem. - odparł krótko i zwięźle nie chcąc wdawać się w szczegóły. Miał nadzieję, że białowłose, posiadające geny psowatego coś, pójdzie sobie i zostawi go w spokoju. Nie przepadał za psowatymi. Te dziwne, ślepo lojalne stworzonka go irytowały i napawały pewnym lękiem.
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Lip 10, 2015 1:33 am

No cóż Koji nie mógł wiedzieć jakie emocje wzbudza w obcym wampirze, nie znał go jeszcze dobrze, a na dodatek zazwyczaj było tak, ze ci niżsi rangą czuli przed szlachetnymi jakiś tam lęk mniejszy czy większy, więc nie mógł wiedzieć, że akurat ten wampir bardziej się obawia o to, że ma uszy niż samo to, że jest szlachetnym, choć w jednym miał racje, nie było, możliwości by szlachetny był normalny, to się po prostu nie zdarza, chyba, że w snach naiwnego dziecka.
Nowy dla Kojiego wampir miał dosyć mroczny styl, ale jedno było widać na kilometr, za równo Piołun jak i psowaty byli wojownikami, jeden miał rękawice, a Koji zagustował w mieczu który również miał przy sobie, choc teraz zupełnie nie zwracał na niego uwagi, bo nie uważał by było potrzebne jego użycie szczególnie teraz, w końcu tylko się zapoznawał z przybyszem. Na przedstawienie się wydał z siebie dźwięk zadowolonego zwierzaka
-Kiiaa...~ jeszcze jeden Kurosz? Ha, mogłem się spodziewać po takim przystojniaku. Ale masz oczy, jeszcze u żadnego Kuro takich nie widziałem.
Nakręcił się przez co gadał trochę jak małe dziecko podziwiające kogoś o dziwo raczej nie starszego, ale w końcu taki już był Koji, przyjazny zwierzak, szczególnie dla rodzinki i jej znajomych, a skoro Absynth był Kuro to dla Kojiego był już kumplem czy chciał czy nie.
Pieseł usiadł sobie trochę bliżej najwyraźniej nie mając wcale ochoty dać wampirowi świętego spokoju, za bardzo wpadł mu w oko by mógł sobie pozwolić go zostawić.
-Właście to co robisz na takim odludziu? odpoczywasz czy czekasz na kogoś?
Zapytał ciekawy, ostatnio często widział, osoby spotykające się w lesie, więc może i zielonooki się z kimś umówił? Koji miał nadzieję, że jednak nie bo to by mogło oznaczać , ze jest zajęty. Sam za to się rozciągnął wygodnie oparty o pień i gdyby nie pytania które mu chodziły po głowie to by mógł nawet tak leżeć koło Absyntha gapiąc się w niebo
-Przyjechałeś może odwiedzić rodzinę?
Zagadnął znowu ciekawy czy obcy w ogóle odpowie, a jeśli tak to może wyczyta z tego jakie podejście do tego wszystkiego ma wampir. No chyba, że okaże się niezbyt rozmowny, wtedy trochę utrudni szlachetnemu poznanie go.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Absinthium

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1856-piolun#38802
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 28


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Lip 10, 2015 1:56 pm

Póki co Absinth zamierzał był ostrożny. Znał paru szlachetnych więc wiedział do czego są zdolni. Ot pokrętne istoty. Na pewno niebezpieczne. Zachowując pewien dystans, trzymał też swój cięty język na wodzy. Nie chciał niepotrzebnie wdawać się w bójki. Nie miał tego teraz w planach szczególnie, że widział katanę u boku wampira i z całą pewnością potrafił jej skubany używać. Zacisnął nieco swoją rękę w pięść.
Słysząc jego słowa aż warknął w duchu. Cudownie. Niech mu nie mówi, ze jest przyjacielem rodziny, bo chyba wstanie i wyjdzie. On ma jakiegoś pecha spotykając akurat teraz "znajomych"? Do tego jego słowa wywołały w Piołunie ciche prychnięcie.
- Jestem wyjątkowy. Nie ma nikogo podobnego do mnie. - odparł spokojnie ale jakby do siebie ignorując jego dość dziecinne zachowanie. No ale lepszy taki szlachetny niż wredna menda szukająca zaczepki. Absinth nie przejawiał jednak takiego optymizmu ze spotkania jak nieznajomy, białowłosy wampir. Raczej pesymizm, który powodowany był jego introwertyzmem jak i aspołecznością.
Widząc jak podchodzi i siada nieco bliżej niż powalony pień zmrużył oczy.
- Odpoczywam w samotności. - odparł podkreślając ostatnie słowo wyraźnie, by zrozumiał przesłanie i odszedł w co wątpił. Był zadziwiająco otwarty co nieco odstraszało Piołuna. Nie był przyzwyczajony, że ktoś na jego widok się cieszy. To było strasznie dziwne uczucie. Stwierdził, że na pewno nie pozytywne.
- Nie. - powiedział krótko i położył się z powrotem mając za zadanie ignorować szlachetnego. Może przez to, ze nie ukazuje mu zainteresowania, podzieli opinię i pójdzie sobie. Jeszcze tego mu brakowało, by z jakimś psowatym się zakumplował. Nie. Absinth nie potrafił się zaprzyjaźnić z nikim. To było niemożliwe.
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Lip 10, 2015 2:55 pm

Ocho chyba trafił na naprawdę wyjątkowy egzemplarz, większość Kuroszków była bardziej wyszczekana, chyba, że to wina tego iż się za dobrze nie znają, może nie chciał mu podpaść. W sumie faktycznie był przyjacielem rodziny, jakkolwiek nie mówił tego na głos, bo uważał to za oczywistość, więc raczej o tym nie wspomni póki ktoś się sam o to nie zapyta, więc przynajmniej nie musiał gonić za Absynthem który w myślach już gdzieś odchodził. Choć odejście wampira by się skończyło tylko tym, że jeśli akurat ten nie użyłby swojej mocy znikania to by miał psowatego tuż za sobą, bo borokowi widocznie się nudziło i szukał sobie znajomości, a toż to jego wina, że akurat ten osobnik przypadł mu do gustu? Może nawet bardziej niż ten by tego chciał, ale to może zostawmy na później. Na słowa o wyjątkowości psi wampir uśmiechnął się po swojemu
-Hai, hai! Prawda ty jesteś najprzystojniejszy z nich wszystkich.
Skomplementował go cały czas mając na ustach ów uśmiech tak niewinny jakby na prawdę miał przed sobą szczeniaka, a nie ponad tysiącletniego wampira najwyższej rangi. Zdecydowanie nie zachowywał się groźnie, choć to może tak jak sądził kruczowłosy tylko pozory? Było to poniekąd możliwe, choć nie wyglądało aby Koji miał złe zamiary, ba był wręcz dziecinny więc trudno było mu obecnie przypisać jakieś niecne plany, zupełnie do tego nie pasował. Był na tyle wesoły, że zdawał się nawet nie zauważać pesymizmu przymusowego poniekąd towarzysza. Ba wiadomość o leżeniu w samotności nawet sprawiła, że zwierzak zrobił się o wiele weselszy niż był wcześniej o ile to możliwe, bo mimo tego podkreślenia którym ten chciał go odstraszyć zadziałało odwrotnie, a czemu? Bo to znaczyło, że nikt tu nie przyjdzie i nie popsuje rozmowy pieseła z czarnowłosym wampirem, choć ten nie wyglądał na zachwyconego, być może nawet irytowało go kudłate stworzenie, ale miał pecha, bo te wcale się tym zdawało nie przejmować
-Odpoczywasz? czyli tak jak ja jesteś tylko na spacerze? niaa... w sumie to się nie dziwię, że wybrałeś to miejsce, jest tu tak spokojnie.
Odpowiedział istnie jakby wcale nie był obecnie jedyną istotą która zakłócała tą idealną ciszę, a jego głos choć dosyć miękki i przyjemny dla ucha nie mógł uchodzić za zbyt cichy, niestety.
-W takim razie czemu tu przyjechałeś? Będziesz coś załatwiać? To w sumie dobre miejsce na założenie firmy.
Dalej drążył temat, a jeśli wampir mu nie odpowie należycie wystarczająco będzie pytać dalej, więc dobrze by było dla niego by odpowiedział mu czego jego dusza pragnie, wtedy będzie mógł przejść do dalszego tematu i nie drążyć już mu dziury w brzuchu by dowiedzieć się po co tu jest.
I jakoś mało go interesowało, czy Absowi się to podoba czy nie, Koji chciał wiedzieć, a jeśli ten mu nie odpowie to Koji przeniesie się w miejsce na które obecnie mógł patrzeć wampir, albo raczej stanie mu właśnie na widnokręgu tak, że ten choćby chciał to go wzrokiem nie ominie, i popatrzy się na niego z tym radosnym uśmiechem wyczekując grzecznie na odpowiedź jak piesek czekający na nagrodę. Swoją drogą znów był coraz bliżej, niewiele brakowało aby ten miał go uwieszonego na sobie, wiec jak nie chce bliższych kontaktów to niech lepiej uważa

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Absinthium

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1856-piolun#38802
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 28


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lip 13, 2015 1:06 am

Absinth nie miał w zasadzie dużo do powiedzenia. Nie był z tych co się zwierzają i chwalą. Co to to nie. Wolał tez wojować rękami niż słowami. Nie chciał by myśli go zgubiły. Nie dopuszczał do tego. Póki co Piołun nie znał rodziny z Japonii. Akurat tej gałęzi. Może i była główna, ale on wychowywał się nieco w innym zakątku świata, a nie śpieszyło mu się z zaznajamianiem. Po prostu zainteresowany wydarzeniami skusił się tu przyjechać. Starał się jednak mieć jak najmniej do czynienia z psowatym. Słysząc jego słowa chcąc nie chcąc uśmiechnął się nikło.
- Prawda – stwierdził, bo niestety ale Absinth jest niezwykle łasy na komplementy. Może nie ukazywał tego w znaczny sposób, ale gdzieś tam sobie to cenił. Oczywiście wiedział, że jest przystojny. Wykorzystywał to niejednokrotnie. Zerknął uważnie na szlachetnego, ale nie mógł się nadziwić jak bardzo ów wampir był nietypowy. Szlachetny… Ze zwierzęcymi cechami? Podejrzewał to jako jedną z jego mocy, a to nie wróżyło nic dobrego. Nie dawał po sobie tego znać i dalej spokojnie leżał wyciągnięty na trawie przesuwając wzrok na nieboskłon. Na kolejne słowa wampira aż westchnął ciężko.
- Tak… Odpoczywam w ciszy, a ty jesteś jedyny, który ja zakłóca. – odparł do niego nieco chłodniejszym tonem. Skoro bycie obojętnym nie pomagało postanowił nie ukrywać swojego charakterku. Miał gdzieś czy skończy się to sprzeczką. Absinth wbrew pozorom nie należał do osób nader cierpliwych więc szybko się irytował. Co prawda zależało to od sytuacji, ale jednak. Obecna nieco go irytowała, a że nie był w humorze już wcześniej odbije się to nieco na szlachetnym, ale czy ten się tym przejmie? Z racji jego zainteresowania nie zanosiło się na to.
- W prywatnych sprawach, które ciebie nie dotyczą. – odparł marszcząc gniewnie brwi. Nie przepadał za wścibskimi osobami. Nie podobało stanowczo mu się to jak ów wampir się zbliżył. Usiadł szybko patrząc na niego uważnie.
- Jak szukasz rozrywki to poszukaj ją gdzie indziej psowaty szlachetny. – odparł do niego, ale nie zamierzał opuszczać polany. Był tu pierwszy i nie da się z niej tak łatwo wygonić.
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lip 13, 2015 10:58 am

Oj zdecydowanie Absynth nie pomagał mu się dogadać ze sobą, ale co tam, Koji już nie pierwszy raz rozmawiał z mruczkami, a na dodatek trochę z prawdziwego charakterku wampira zaczęło wychodzić, oj niegrzeczny był z niego facet, choć przy szlachetnym starał się widać nad sobą panować przynajmniej na początku ich rozmowy. Jednak też przy okazji zauważył ów nikły uśmiech na jego surowej twarzy, w końcu był psem zauważał takie drobnostki czasem nieświadomie w końcu działał w nim instynkt, ale to mu dało już jakiś trop co może lubić a czego nie, najwyraźniej miał w sobie ów wampirek trochę tego narcyzmu co jedna już mu znana osóbka, ale ten tu był dla psowatego bardziej interesujący, taki ostrożny.
-Hai hai, wybacz.
na jego mało uprzejme stwierdzenie Kojiro tylko się miło do niego uśmiechnął zgadzając się z nim i przynajmniej przez chwilę póki ten mu nie odpowiedział na jego pytanie siedział cicho. Co bardziej szanujący się wampir mógłby za takie słowa urwać Absynthowi łeb, ale na jego szczęście psowaty znał różne charakterki i taki pewny siebie wampir przypadł mu do gustu. Był szczery do bólu, ablo i za bardzo, choć pewnie gdyby chciał mógłby być o wiele gorszy, Koji się zastanawiał, czy z czasem wampir by się zrobił bardziej pewny siebie, chciałby poznać zielonookiego bliżej i nie przeszkadzało mu w zupełności, że ten nie traktował go w ten sposób, w końcu tyle razy mu dokuczano z powodu psich uszu które najwyraźniej zauważył kruczowłosy wampir przyglądając mu się, co również nie umknęło uwadze psowatemu, był ciekawy co myśli na ten temat? Rozpoznawalny to on przez nie był, choć często musiał je ukrywać, co wcale mu się nie podobało, no ale takie życie. Za to na odpowiedź wampira dotyczących jego planów tutaj odpowiedział z niejakim żalem
-Ochh... szkoda. Pewnie fajnie by było, być częścią tego prywatnego planu. Wydajesz się naprawdę ciekawą osobą.
to , że ten się podniósł mając go na wyciągnięcie ręki niemal, że Koji się uśmiechnął po psowatemu ukazując ostre kiełki, a nie były to jeszcze kły pokazujące się podczas głodu, lecz jego zwykłe zęby. Sam nie uważał się za zbyt wścibskiego jeszcze, gdyby był wścibski po jego myśli, to Absynth mógłby go naprawdę nie znosić, a na razie to po prostu szukał punktu zaczepiania by pogadać sobie z dopiero spotkanym wampirem, dyplomacja musi być, czyż nie? przy tym uśmiechu przymknął lekko oczy w sposób wyrażający lekkie zadowolenie, przynajmniej wywołał jakąś większą reakcję w wampirze którego zaczepiał, już nie był ignorowany w tak niemiły sposób, choć zachowanie w stosunku do niego wcale nie uległo poprawie, ale to i tak nie było ważne dla niego.
-Oj, no daj spokój, rozrywka to jedno, a ja chcę cię poznać, w końcu nie co dzień się spotyka takie wyjątkowe osoby jak ty. Ach... i wybacz mi mój brak manier, tak mnie zafrasowała twoja osoba, ze zapomniałem się przedstawić. Możesz mi mówić Kojiro.
Na początku naburczał lekko na wampira za to, ze chce go tak jawnie wygonić i nie dać mu się poznać, za to przedstawił się już znów owym spokojnym wręcz trochę wesołym tonem. Bynajmniej nie wyganiał wampira z polany, ale sam też nie chciał sobie pójść i to nie tyle z polany, co nie chciał po prostu zostawić w spokoju biednego wampira, dziś raczej sobie nie odpocznie chyba, że znajdzie jakiś sposób by się z nim dogadać. No chyba, że uraczyłby się zwinąć przez ucieczkę, ale to by było już tchórzostwo.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Absinthium

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1856-piolun#38802
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 28


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Lip 16, 2015 11:17 am

Koniec dobrego i tyle. Co się stanie to się stanie. Absynth nie zamierzał zgrywać dłużej olewającego wampira. Chciał mieć chwilę dla siebie na łonie natury i stanowczo ten szlachetny mu to uniemożliwiał swoją nachalną obecnością. Słysząc jednak przeprosiny zmrużył gniewnie oczy i nic już nie mówił. Nie było po co. Skończył swój temat i powrócił do swoich myśli. Może i wielokrotnie prosił się o wpierdol od innych, ale jego umiejętności, arsenał mocy, którymi dysponował umożliwiały mu szybką i sprawną ucieczkę z pola walki. Ot po prostu urodził się do bycia wkurwiającym typem, a jego dzieciństwo tylko mu w tym pomogło.
Nie spodziewał się, ze przypadnie za to psowatemu do gustu. Skąd miał wiedzieć, że ten lubi zielone oczy i czarne włosy? Nie wiedział, ale za niedługo się dowie. Póki co psie uszka Kojiro było dla niego tylko elementem kosmetycznym. Dziwnym, specyficznym, ale nie czymś nadzwyczajnym. Nie zamierzał też naśmiewać się z tego powodu. Czemu? By nie drażnić szlachetnego, bo spodziewał się, ze ten przez nie łatwego dzieciństwa nie miał. Może i Absynth był egoistą i dupkiem, ale był bardzo inteligentny. Potrafił łączyć fakty w jedna całość, jak i domyślać się niektórych, całkiem trafnie. Na jego kolejne słowa, które przeszyły ciszę westchnął ciężko.
- Nie chciałbyś. Uwierz mi. – odparł krótko i zwięźle, bo jeżeli przyjeżdżał do miasta w jakimś celu, albo do kogoś to po prostu znaczyło, że albo miał zlecenie, albo dopiero miał je dostać. Póki co był wolny od zobowiązań i cieszył się czasem wolnym. Czasem wolnym, który zajmował mu ten wampir. Trochę mu schlebiało, że szlachetny chciał być częścią jego planu. Aż tak bardzo zależało mu na poznaniu go? Sam uważał się raczej za osobę, od której lepiej trzymać się z daleka. Nie był młody. Potrafił wiele. W końcu ponad tysiąc lat życia robi swoje. Słysząc jednak kolejne słowa szlachetnego wręcz otworzył oczy ze zdziwienia.
- Słuchaj… Nie zamierzam się z nikim zapoznawać. Mam głęboko gdzieś relacje między innymi jednostkami, Kojiro… Jedyne czego poszukuję to sług więc z łaski swojej. Przykro mi, ale nie nawiążesz, ze mną żadnej relacji. - odparł do niego mrużąc oczy nieco gniewnie. Może i się uniósł za bardzo, ale wątpił, by szlachetny chciał nagle z nim walczyć za jego język.
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Lip 16, 2015 4:08 pm

Wampir nie wiedział jakie moce ma Absynth, ale nie walczył z nim i nie atakował więc po co miał ich używać? Na razie nie było takiej potrzeby.
Co do uszek, Absynth bardzo dobrze skojarzył fakty, przez co Kojiro mógł być nadal spokojny widząc, że nie wzbudza w wampirze kpiącego śmiechu z powodu tej drobnej anomalii w jego anatomii, bo może nie odegnałoby to psowatego, ale na pewno by go to trochę ukuło, a może lepiej by nie miał do czynienia z przygnębieniem Koja, jest wtedy strasznie upierdliwy, bardziej niż teraz, szczególnie, że jest również dosyć mściwy i kto wie co by mu wpadło do łba?
W każdym bądź razie na słowa czarnowłosego Koji zastrzygł uszami z miną pełną powątpiewania
-A skąd możesz wiedzieć czego bym chciał? Nie wiesz tego.
Przyglądał się spokojnie odpoczywającemu, nie przeszkadzało mu, ze ten na niego nie patrzy, z resztą po jego zdaniu zareagował i to nawet ciekawie, pies się uśmiechnął wesoło, ciekaw ile osób było w stanie wywołać taka reakcję w tym upartym wampirze, na tyle upartym, że uznał iż nic nie może ich łączyć, ale mógł się domyśleć, że jest inaczej widząc Kojiro z uszami podniesionymi w oznace zainteresowania, dobrze, że nie miał ogona, bo możliwe by nim wesoło merdał, ale to by było już komiczne, na szczęście miał tylko uszy, choć i już z nich można było czytać jak z otwartej księgi
Nie rozumiem czemu ci przykro. A czemu ja nie mógłbym być twoim sługą? W końcu mogę więcej niż jakiś tam szczyl. Uważasz, że nie byłbym dobrym sługą? Czego mi brakuje?
Siedział spokojnie lekko się nachylając w stronę wampira i patrząc na niego czerwonymi błyszczącymi figlarnie oczami. Nie mógł wiedzieć na ile szlachetny na prawdę chciał być sługą, a na ile był to tylko pretekst, by ten jednak dał się poznać, mimo tych protestów które tak uparcie teraz stawiał. Kojiro się nie podda tak łatwo, jak sobie coś raz ustalił trudno go było odciągnąć od zadania, Obecne brzmiało poznać tego przystojniaka choćby miał go porwać i uwięzić w największej dziurze, ale obawiał sie że wtedy ten nie chciałby współpracować, więc wolał to załatwić sposobem.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Absinthium

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1856-piolun#38802
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 28


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Lip 17, 2015 10:21 pm

Nie zamierzał naśmiewać się ze szlachetnego. Życie jeszcze było mu miłe i póki co ograniczał się jedynie do chłodnego tonu i swojego wrednego usposobienia do innych. Ostatnio miał całkiem sporo na głowie. Nie szukał zwady, a spokoju. Już i tak sporo się nawojował w ostatnich latach. Kto by nie chciał wolnego i odpoczynku? Absinth mógł sobie na to pozwolić, bo mimo długiego okresu życia, praktycznie nikt o jego istnieniu nie wiedział więc i nie miał wrogów… Ale może czas coś zmienić.
- Na pewno nie bliskiego spotkania z moim ostrzem, albo truciznami. – mruknął pod nosem do siebie, bo wiedział, że jego trucizny są zabójcze i mają dość paskudny przebieg. Nie zabił jednak nigdy szlachetnego. Nie było potrzeby, a nawet jak ktoś chciał to wolał się do tego trzymać z daleka. Nie chciał ryzykować.
Dobrze, że nie widział jak jego psie uszy stają wesoło stają na jego słowa. Oj Piołun by się zdziwił, o ile nie zatrwożył taka reakcją. Większe osłupienie wprawiły go słowa szlachetnego. Zerknął na niego nieco jak na idiotę i podejrzliwie.
- Jesteś szlachetnym… Najwyżej w hierarchii wampirów. Wy nie macie Panów. – odparł do niego jakby niedowierzając, że Kojiro był aż tak zainteresowany służeniem jemu. Było to podejrzane, ale ten szlachetny już sam w sobie był dziwny. Do tego te psie uszka. Może w jakiejś tam części miał coś z tego czworonoga? Było to co najmniej dziwne i zastanawiał się, czy Kojiro czasem z niego nie kpi. Pokręcił tylko rozbawiony głową pewny, ze to żart i westchnął cicho.
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Lip 18, 2015 12:21 am

Jeśli wampir chciał przestraszyć Kojiro albo też go sprowokować to zdecydowanie nie tędy droga. Kojiro słysząc owe wymruczane słowa zaśmiał się sam do siebie
-A więc to tym się zajmujesz? jesteś zabójcą? No to ciekawie trafiłem. Wiesz jak chcesz to mogę wykonywać dla ciebie trucizny, akurat na tym się znam dosyć dobrze.
Wypowiedział to tonem sugerującym, że to dobrze jest bardzo skromnym określeniem tego co naprawdę potrafi zrobić szlachetny, w końcu panował nad trującymi roślinami, znał je doskonale i wiedział jak potrafią działać. A Absynth nie musiał wiedzieć, że tego wampira nie da się tak łatwo zatruć, w każdej chwili bowiem miał przy sobie swoistego rodzaju naturalną odtrutkę, najwyżej by się pomęczył jakiś czas z gorączką i zajęczał kogoś na śmierć o to, że go boli łeb.
Oj i pomyśleć, że taki straszny wampir będzie się bał wesołego nastawienia psowatego, już reakcja na jego słowa rozbawiło niezmiernie Kojiro, choć starał się nie okazywać tego za bardzo, bo jeszcze by obraził dumę czarnowłosego, a co to to nie. Za to przechylił łeb na bok i spojrzał na niego wzrokiem lekko karcącycm.
-Aj tam szlachetnym i co z tego? Bzdury wierutne opowiadasz... Szlachetny może być najwyżej w hierarchii, ale nawet my lubimy być czasem pod kimś, w końcu jak mamy krew szlachetną to wszyscy nas się słuchają, albo boją i zwiewają, wszystko dostajemy i robimy co chcemy, ja już stary jestem, nudzi mi się robienie co mi się tylko do łba przy kołacze, a tak jak byś był moim panem to przynajmniej będę wykonywać jakieś zadania, czy rozkazy które mi dasz. Mogę zrobić cokolwiek zechcesz, to jedyna taka okazja dla ciebie, drugiej szansy nie będzie. A ja będę zadowolony bo będę mieć czas zajęty i nie będę się nudził jak mops, wszak nie jestem jakimś kanapowcem.
To była chyba najdłuższa z wypowiedzi do tej pory tak luźna i swobodna, że nikt słysząc ja by nie pomyślał, że ten wampir może być tak szanowany na co dzień jakoby był z rodziny królewskiej, bo wszak tak traktowały szlachetnych wampiry niższej krwi. Był szczery do bólu, a gadał choćby z kumplem na piwie. Ale czy to przekona upartego wampira?

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Absinthium

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1856-piolun#38802
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 28


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Lip 19, 2015 12:57 am

Chciał go jedynie uświadomić, że nie jest potulnym barankiem, ale cóż… Szlachetnemu może to zwisać.
- Tak. Jestem zabójcą… Całkiem dobrym… I też potrafię mieszać trucizny… - odparł do niego jakby od niechcenia. Absinth był zmyślnym wampirem. Akurat trucizny to była jego pasja. Ma antidotum na wszystkie rodzaje. Uniwersalne. Nie podzielił się jednak tą wiadomością z nikim, bo po co? To jego prywatna sprawa, a i nie chciał by ktokolwiek wiedział o nim. Miał w końcu być widmem. Sam Piołun miał niesamowitą odporność na trucizny. Od dziecka się tym zajmował to wyrobił sobie układ odpornościowy.
Wysłuchał za to wdzięcznie jego słów nieco niedowierzając. Sam gdyby był szlachetnym nie życzyłby sobie mieć kogoś nad sobą. To on by wtedy rządził. No ale widać kara boska, bo z pewnością wtedy byłby jeszcze gorszy niż teraz. Samo w sobie bycie wampirem krwi B nie było jakoś uciążliwe. Miał swoje przywileje. Był całkiem silny. Niewiele wampirów mogło się z nim równać jednak teraz nie o władze mu chodziło. Wolał być obserwatorem w tym teatrze zwanym życiem i naśmiewać się z tego co się dzieje.
Rozważał wszystkie za i przeciw… Miał co do tego obawy i to całkiem spore jednak posiadanie takiego sługi mogło być opłacalne.
- Zgoda… Ale musisz mi być lojalnie posłuszny… Każdy rozkaz czy zachcianka… Jesteś w stanie na to przystać? No i… Mój charakter… Nie będę cię traktował z aż takim szacunkiem… - powiedział póki co spokojnie ciekawy następnej reakcji szlachetnego. Nadal jakoś nie potrafił w to do końca uwierzyć.
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Lip 19, 2015 10:36 pm

Zdecydowanie nie przeszkadzał Kojiro, że ma do czynienia z zabójcą, chyba miał do takiego towarzystwa wybitne szczęście, bo od najdawniejszych lat walczył z zabójcami u boku. To, że Absynth nim był tylko bardziej obudzało Kojiego do działania, to było jakieś wyzwanie. Na jego słowa uśmiechnął się
-Hai, hai. Nie mówię, że nie, po prostu mogę czasem pomóc.
dodał spokojnie w końcu trudno nie wiedzieć, że zabójca sam tworzy trucizny, ale Koji zawsze może przygotować coś specjalnego, coś ulepszonego, w końcu mogli nawzajem uzupełnić swoją wiedzę.
Obserwował z zainteresowaniem reakcje wampira kiedy ten zastanawiał się nad tym czy się zgodzić czy nie. Po chwili ten podał swoje warunki, a Kojiro się uśmiechnął wesoło strzygąc uszami -No i właśnie o to chodzi! wiedziałem, że będziesz dobrym wyborem. Grzeczne wampiry to przeżytek, a ty masz cudowny charakterek, czyż nie mój Panie?
Stwierdził to z wybitnym zadowoleniem mogącym nie jednego wytrącić z równowagi, ale w gruncie rzeczy była to zgoda na owe traktowanie bez szacunku.
-Każdy na co dzień potrafi się płaszczyć przede mną, ty bądź moim diabłem, zrobię co zechcesz, z wyjątkiem kiedy mnie nie będzie, czasem muszę pomóc bratu, ale poza tym czasem, rób ze mną co ci się żywnie podoba.
Dodał tylko od siebie zastrzegając tylko ten drobny czas który musiał poświęcić Hiro, ale to było tak niewiele. Brat był najczęściej zajęty badaniami których Koji nawet nie potrafił rozszyfrować, więc wtedy po prostu mu wolał nie przeszkadzać. Rzadko dostawał od niego zadania ostatnio, więc Absynth długo jeszcze może mieć psowatego na głowie kiedy ten będzie miał czas.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Absinthium

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1856-piolun#38802
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 28


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Lip 21, 2015 11:38 am

Można powiedzieć, że wpadł i to poważnie. Naprawdę niezbyt mu pasowało towarzystwo aż tak zainteresowanego nim wampira. Stanowczo podejrzewał jakiś spisek. Absinth był samotnikiem. Nigdy z nikim nie utrzymywał większych kontaktów. Z Kojiro też nie zamierzał. Szlachetny w końcu musi mieć własne życie. Nie związane z kimś takim jak Piołun.
Na jego słowa o pomocy nie odpowiedział. Wolał się w to nie zagłębiać bardziej. Absinth nie rozmawiał o pracy. Jego cele, sposoby, wszystko… Było tajemnicą i nie dzielił się tym z nikim. Poza tym nie po to tu był by się w to zagłębiać. Widząc jego uszy i zadowolenie na twarzy zmrużył nieco oczy czując w kościach kłopoty.
- Najlepszy… Jestem skurwysynem, gwałciciele i chorym sadystą. – odparł z ironią do szlachetnego i cicho westchnął przygotowywał się na najgorsze. Taki, dość uległy, szlachetny mu nie pasował. Po prostu wyczuwał, że to musi być podstęp. Póki co postanowił grać w tą grę.
- Jesteś pewien swoich słów? Potrafię być gorszy od diabła, bo ten widząc mnie ucieka w popłochu. – mruknął ostrożnie choć w sumie nie miał więcej przeciwwskazań, by szlachetny mu służył. Absinth był dość wybredny, ale nigdy jakoś nie miał nikogo pod sobą, kto jest silniejszy od niego. Cóż… Nie znał może i zdolności, czy też zamiarów psowatego ale będąc ostrożnym nie powinien się sparzyć. Na wzmiankę o bracie tylko zmrużył nieco oczy. Miał nadzieję, że jego ów brat nie będzie miał żadnych ale do jego osoby. Póki co czas pokaże co z tego wszystkiego wyjdzie.
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Lip 24, 2015 1:47 pm

Z pewnością Kojiro miał trochę swoich zajęć, lecz miał też sporo wolnego czasy, a ile to się wampir jeszcze przekona, w końcu teraz kiedy Kojiro będzie jego sługą będzie go często odwiedzać i Abs wcale nie musiał się starać by zachować kontakt z szlachetnym, on sam go znajdzie jak będzie trzeba.
Na słowa Absyntha Kojiro był wręcz zachwycony, takiego pana mieć to był dla niego skarb, jednak starał się nie okazywać bardziej swego entuzjazmu niż do tej pory.
-Cudownie! Jesteś moim aniołem Absinthium-sama. Gdybyś był grzeczny byłbyś nudny, ale ty jesteś doskonały.
Odpowiedział i to o dziwo szczerze, na prawdę mu się podobał taki charakter wampira. Samuru może był sadystą, ale był za bardzo porywczy a ten tutaj? był ideałem, upadłym aniołem którego Kojiro był gotów nie odstępować na krok.
Za to na kolejne "upewnienie się" wampira Kojiro zastrzygł uszami w zastanowieniu
-Ale ja tu siedzę, nigdzie nie uciekam....~
Powiedział to dobitnie jak małe dziecko, biedny Absynth nie mógł przecież wiedzieć, że ma przed sobą wampira który w połowie był zwierzęciem zwanym Czerwonym diabłem. Jednak Kojiro się po chwili uśmiechnął
-Ale skoro twierdzisz, że jesteś tak zły, to chcę być twój.
Stwierdził ostatecznie pewny siebie, oj Absynth zawierzasz właśnie kontrakt z prawdziwym diabłem, ostrożność jak najbardziej jest tu wskazana, bo nie wiadomo kiedy pokaże przypadkiem kiełki.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Absinthium

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1856-piolun#38802
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 28


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sie 09, 2015 2:32 am

Tego Abs się obawiał. Zazwyczaj znudzony sługami zabijał je, rzadziej porzucał, ale ostatecznie nie byli przy sobie zbyt długo. Stary wampir zazwyczaj szybko się nudził nowymi zabaweczkami więc się ich pozbywał z dobry skutkiem. W tym wypadku wątpił by nawet mógłby spławić jakoś szlachetnego. Liczył więc, że ten sam się nim znudzi.
- Nie jestem aniołem… - odparł cicho Absinth do swojego rozmówcy po czym z powrotem raczył się położyć na trawie. Skoro parę spraw zostało już wyjaśnionych westchnął niemal niesłyszalnie i lekko uniósł kąciki ust. Słysząc kolejne słowa Kojiro zerknął na niego, ale krótko. Pokręcił lekko głową i naciągnął kaptur na głowę.
- Bo póki co nie pokazałem ci jaki jestem… - odparł z nutką tajemniczości w głosie, ale akurat teraz miał kompletnego lenia i nie chciało mu się nawet ruszyć z miejsca. Wszak nie znał o przydomku Kojiro, ale… Mało by się nim tak przejął. W końcu niczego się nie boi!
- Mój? Chcesz być psem na moich usługach? – zapytał z lekko ironią w głosie, nie wiedząc w co się pakuje, ale niekiedy ta niewiedza jest błogosławieństwem.
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Sie 15, 2015 11:47 am

Kojiro był zdecydowany, więc słowa wampira, albo raczej jego po raz wtóry zadane pytanie czy chce mu służyć zirytowało Kojiro
-No przecież mówię, że chcę! Będziesz moim panem, jako jedyny.
Stwierdził z wyraźną nutą poirytowania, która jednak szybko minęła zastąpiona poprzednią wesołością. Oj Abs był obecnie strasznie leniwy, a Kojiro jakby trochę na złość wampirowi który chciał świętego spokoju usiadł sobie przy nim i choć również się oparł o drzewo to sam miał na tyle dużo energii, że się wiercił trochę zaglądając na okolicę co tylko coś się ruszyło w okolicy, więc tylko było kwestią czasu nim doprowadzi swojego nowego pana do białej gorączki. Cisza to było jedyne czego nie można było oczekiwać po tym wampirze, zawsze narobił przy sobie zamieszanie, choćby drobne, a w obecnej ciszy lasu owy harmider który robił zdawał się olbrzymi.
Pytanie tylko jak zareaguje jego nowy właściciel, dostanie biedak po łbie od Absa? albo wampir spróbuje uciec by mieć święty spokój od szlachetnego? Jakkolwiek obecna sytuacja na tyle zadowalała wampira, ze ten przez swą wesołość nawet nie zwrócił uwagi na to jak bardzo irytuje swojego towarzysza.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Absinthium

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1856-piolun#38802
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 28


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Sie 29, 2015 12:15 am

Abs starał się jak mógł ignorować go. Chciał wypocząć, a to psisko mu nie dawało. No dobra. Zyskał może i nowego sługę... Szlachetnego... Ale no. Abs akurat poszukiwał wyciszenia, a nie chaosu w swoim życiu, które swoją drogą było zazwyczaj ułożone.
Po chwili jednak się podniósł do siadu i dokładnie przyjrzał Kojiro. Nasłuchał coś w okolicy po czym wstał otrzepując płaszcz.
- Ja się zbieram... Muszę coś zjeść i muszę wypocząć. Nie umie się tu zrelaksować. - odparł do szlachetnego, by nie było, ze go od tak zostawia, a ten za nim lezie. No bez przesady. Abs nie potrzebuje ogona, nie w tej chwili i nie w postaci sługi.
- Idę do domu... Póki co rozstajemy się i nie jest to prośba, a rozkaz. Będę czegoś chciał to cię znajdę. - odparł do niego bardziej władczo, przez co nieco zdradził swój charakter, ale nie da rady. Miał dosyć udawania miłego i potulnego wampirka. Po chwili jednak ruszył w swoim kierunku, by pod osłoną mocy zniknąć, jakby rozpłynąć się w powietrzu. Musiał ogarnąć myśli i siebie, a nie zrobi tego leżąc na trawce w lesie...

z/t
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Sie 29, 2015 10:33 am

No i w końcu Abs miał go dosyć. Przyglądał się wampirowi kiedy ten wstał i postanowił gdzieś iść, Kojiro sam wstał bo nie przystoi słudze siedzieć przy swoim panie i kiedy dostał rozkaz pójścia sobie zrobił dzióbek pełen zastanowienia. Skoro to rozkaz to nie może dalej męczyć swego, pana, ale ten zapowiedział, że go znajdzie, więc po chwili się uśmiechnął do odchodzącego wampira
-W takim razie będę czekać Panie na twoje rozkazy.
Ukłonił się na pożegnanie i poczekał aż ten zniknie mu z oczu, po czym uśmiechnął się naprawdę wesoło
-Yay, taki przystojniak... wrruuu...
Wymruczał cicho pod nosem mrucząc i wesoło pobiegł w inną stronę, a mianowicie do do domu. Kiedy już tam będzie odpocznie chwilę i się zastanowi co by tu porobić dalej. Może zajrzy do swojego braciszka?

z.t.

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Gru 05, 2015 6:47 pm

Kolejna piękna noc jak na zbliżającą się zimę. Nicolas opuścił swój rodzinny dom, aby przejść się lasem. Od czasu do czasu, mimo chorowitego ciałka, lubił przejść się po świeżym powietrzu. Zwłaszcza gdy odnalazł naprawdę wyjątkowe miejsce. Lubił je nawet zimną porą, gdyż one do ostatniego tchnienia jesieni, zdradzały swoje piękne kwiaty. Białe, odbijające blask księżyca. Wyglądały jak małe duszki lasu! Nicola chyba dlatego lubił tak to miejsce.
Usiadł na zawalonym pniu, wyciągając z torby szkicownik. Rozpoczął swoje nowe dzieło. Zamierzał narysować cudny krajobraz jaki go otaczał. Chciał też zaznaczyć każdy, zauważalny szczegół. Czy mu się to uda? Bardzo by chciał.
Ciekawe czy też zaatakuje go jakiś wampir! Raz padł ofiarą wygłodniałego wampira, ale jakoś nie odczuwał urazy. Znalazł się po prostu w nieodpowiednim czasie oraz nieodpowiednim miejscu. Nic się nie poradzi na swój pechowy los. Westchnął cicho, podkurczając nogi bardziej pod siebie. Mimo jasnego płaszcza przeszedł go chłód. Zima nadchodziła szerokimi krokami. Bardzo zła? Możliwe! Oby tylko jednak Nicolas nie doznał od jej podmuchu przeziębienia, chorować także nie chciał. Nakreślił już pierwsze linie. Wierzył w swoje siły plastyczne!
Powrót do góry Go down
Kronos
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2268-kronos http://vampireknight.forumpl.net/t2383-kronos#49949
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Gru 05, 2015 7:05 pm

Piękny wieczór o zimowej aurze był też intrygujący dla innej osoby którą delikatne promienie księżyca wyciągnęły daleko po za mury wioski z której pochodził. Dziś nie miał w misji polowania na krwiopijców, lecz sam wychodząc o tej porze się narażał na takie spotkanie, choć w końcu był łowcą więc zupełnie się tym nie przejmował, miał tylko nadzieje, że nie trafi na jakiegoś zbyt silnego i złośliwego. Jednak póki co nie wyglądało na to by miał na jakiegoś trafić, z boku szaty wystawała drobna rękojeść z kryształem o łagodnym niebieskim odcieniu.
W końcu dotarł do polany pełnej kwiatów lśniących w delikatnym świetle. Nawet jeśli łowca zauważył drobną istotę po drugiej stronie polany nie dał po sobie znać, że o nim wie, przeszedł kawałek zatrzymując się wśród traw, wśród kwiatów schował się drobny motyl który teraz spłoszony uciekł goniony wzrokiem spokojnego chłopaka który wszak nie chciał mu zrobić krzywdy, trochę mu się zrobiło żal stworzenia które najprawdopodobniej nie przeżyje coraz większych mrozów, więc podziwiał jego chaotyczny taniec być może jeden z ostatnich nim spadnie w końcu śnieg. Nie odzywał się przy tym w ogóle, stojąc zapatrzony i oświetlony teraz również przez malownicze srebrne promienie. Jednak czy aby nie przeszkadza artyście w jego pracy? w końcu z pewnością mógł mu wejść w kadr jego scenerii.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Gru 08, 2015 2:24 pm

Przez dłuższy czas nie zwracał uwagi na przybyłego, bo był zbyt pochłonięty rysunkiem. Kończył właśnie podłoże kiedy podniósł głowę i ujrzał ów mężczyznę. Przyglądał się on motylkowi. Stworzonko najwyraźniej kończyło już swój żywot, skoro nie miał siły na dalekie lotne podróże. Przechylił łebek na bok, nie odrywając oczu od owada. Nieznajomy również się przyglądał i najwyraźniej nie chciał przeszkadzać. W dodatku też musiał lubić to miejsce, skoro przybył o tej porze. Nicolas zamknął szkicownik, zeskoczył z pnia i podszedł powoli do mężczyzny. Nie wyglądał groźnie, więc nie musiał być seryjnym mordercą.
- Ten motylek umiera. - oznajmił nieśmiało i przykucnął przy osiadłym skrzydlatym owadzie. Motylek poruszał skrzydełkami, siedząc na trawce. Umierał. Motyle w końcu nie żyją długo. Aż westchnął młody chłopak patrząc na stworzonko ze współczuciem. To naprawdę przykre żyć tak krótko.
- Jak się nazywasz? - spytał jakby chciał przełamać pierwsze lody! Zna mało tutejszych osób, a jakiś dobrze wyglądający mężczyzna musiał mieć również ciekawą osobowość. Ale to także dopiero się okaże. Ścisnął mocniej szkicownik, tak, aby czasem nie wypadł mu z łapek. W dodatku robiło się już chłodno.
Powrót do góry Go down
Kronos
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2268-kronos http://vampireknight.forumpl.net/t2383-kronos#49949
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Gru 08, 2015 5:37 pm

Najwidoczniej jednak nie przeszkadzał skoro nie okrzyczano go za najście w takiej chwili. Łowca zauważył że niebiesko-włosy również zainteresował się uciekającym ostatkiem sił owadem, prawie w ogóle nie zareagował kiedy ten podszedł dalej skupiał swój wzrok na owadzie tak jak i chłopak, po chwili usłyszał jego głos, był ładny pasował do tego miejsca, głos mógł mówić wiele o naturze człowieka i Kronos to wiedział, przez to tylko chyba nie prychnął jak mu to się zdarzało kiedy obcy mu człowiek próbował nawiązać z nim kontakt. Nie przepadał za ludźmi z zewnątrz, jednak dziś miał dosyć dobry humor, więc skinął głową twierdząco. Taka była prawda ich życie było krótkie, lecz czy aby na pewno takie smutne?
-Bym potrafił przeżyć dzień jak ten motyl, wolny i beztroski nim przepadnę pewnego dnia niczym łza wśród kropel deszczu.
Sam nie wiedział co go podkusiło do powiedzenia tego, jakoś tak mu się wspomniało coś i połączyło z tą chwilą tak spójnie, jednak nic więcej nie dodał, przymknął na chwilę oczy po czym odwrócił się spokojnie w stronę chłopaka
-Kiro Masamune.
Odpowiedział najprościej chyba jak się dało i właściwie zastanawiał się co tak młody chłopak robi tak późno, w tak mało odpowiednim dla człowieka miejscu, czyżby życie nie było mu miłe? Jednak nie pytał go o to, zauważył za to, że chłopak sie kuli, więc najwyraźniej było mu zimno, nic dziwnego w sumie. Kronos westchnął cicho i ściągnął z siebie narzucone u wcześniej haori i narzucił na chłopaka
-Powinieneś się cieplej ubrać.
Stwierdził tym razem bardziej oschle ujawniając część swojej codziennej natury, surowej i dosyć nieprzystępnej. Sam był przyzwyczajony do niskich temperatur, więc nie było mu zimno, jednak łatwo było się domyśleć, że nie często zdarzało mu się na taki pomocny gest, bo jego ruchy wskazywały na to iż się zastanawia czemu właściwie to zrobił, ale zrobił i tyle. Młodszemu bardziej teraz było potrzebne niż jemu, jednak choroba nie była niczym przyjemnym.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Gru 15, 2015 1:24 am

Spojrzał dużymi oczami na nieznajomego. Wyraźnie także był wpatrzony w latającego motylka, który po raz ostatni wykonywał desperacki taniec wśród kwiatów. Dla Nicolasa było to przykre, ponieważ motylek przeżył zaledwie kilka dni w tak cudnej powłoce, a większość swojego wcześniejszego losu przetrwał jako śmieszna gąsienica i później w kokonie. To takie niesprawiedliwe. Lecz na naturę się nie poradzi.
- Fajnie byłoby być tak wolnym i bez zmartwień. Życie ludzkie jest takie szare. - burknął pod noskiem, powracając na motylka. Stworzonko ponownie wzniosło się w powietrze, świdrując niżej i w jeszcze większym akcie desperacji. Nicola aż przechylił głowę. Wówczas usłyszał imię mężczyzny na którego ponownie spojrzał.
- A ja jestem Nicolas. Miło mi. - odpowiedział na tyle grzecznie, na ile był w stanie. Uśmiechnął się też co przeważnie jest rzadkim widokiem u chłopca. Zaś zadrżał, łapiąc się łapkami za oba ramiona. Potarł je. I właśnie wtedy na jego ciałko opadł materiał otrzymany od Kiro. Czyżby nowo poznany jegomość okazał się życzliwy mimo swojego chłodu? Ewentualnie zwyczajna troska o młodszego, bardziej podatnego na choroby człowieczka.
- Dziękuję... Nie wiedziałem, że może tak z nocy na noc się ochłodzić. A Tobie nie będzie zimno? - wskazał na niego paluszkiem i kątem oka dostrzegł jak motylek opadł na kwiatka. Poruszył skrzydełkami, żeby za chwilę całkowicie opaść na ziemię. Wśród zmarzniętej trawy. Nicolas aż podskoczył!
- On umarł! - poderwał się aby odnaleźć zwierzątko. Odrzucił nawet szkicownik! A kiedy znalazł martwego owada, podniósł go ostrożnie i pokazał mężczyźnie. Motylek już się nie ruszał, co tylko świadczyło o jednym, co już chłopak zdążył zauważyć. Zwłoki motylka położył na kwiatku, na którym po raz ostatni wylądował. Zebrał swój szkicownik, otrzepując go z ziemi. Musiał nieco zamilknąć.
Powrót do góry Go down
Kronos
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2268-kronos http://vampireknight.forumpl.net/t2383-kronos#49949
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Gru 21, 2015 6:34 pm

Łowca nie widział niczego przykrego w krótkim życiu owada, może i jako piękny motyl przeżył tylko kilka dni, lecz ilu podziwiało go za to ulotne piękno, nawet jeśli to było kilka dni, był podziwiany, lekki i wolny, nikt nie mógł zniewolić tak niezwykłego stworzenia, bo po śmierci tracił od swój powab tak kuszący za jego życia, był czymś cudownym, niczym niedoścignione marzenie. Słysząc słowa chłopaka zamruczał cicho jakby się nad tym zastanawiał
-Szare? Patrząc na ludzi pławiących się w przemocy raczej bym powiedział, że jest one skąpane w szkarłacie. W tym wypadku wolę już spokojną szarość.
Stwierdził raczej dosyć retorycznie, to było tylko jego zdanie, mało ważne dla większości osób która go otaczała, więc nie oczekiwał żadnej szczególnej reakcji.
Na słowa podziękowania skinął obojętnie głową, no i to głupie pytanie dotyczące zimna
-Gdyby było nie dałbym ci tego.
Stwierdził dosyć przytomnie wskazując knykciem na materiał na chłopaku, nie był aż tak dobrym samarytaninem by pomagać innym za wszelką cenę co teraz wyraźnie zaznaczył. No i stało się co miało stać, owad zakończył swój żywot, jednak Kronos nie ruszył się z miejsca na krok w przeciwieństwie do chłopaka, który obwieścił jego śmierć na głos całemu światu. Spojrzał na przyniesionego mu motylka bez wyrazu, nie smucił się, właściwie to trudno było cokolwiek odczytać z jego twarzy jak zwykle
-Nie lepiej zapamiętać żywą istotę?
Zapytał również dosyć retorycznie, dla niego nie miało sensu przyglądanie się ciału bez życia, nie było w nim już ducha, nie było co oglądać.
spojrzał ostatni raz na chłopaka i bez większego zastanowienia ruszył powolnym krokiem dalej
-do zobaczenia, nie zniszcz haori, kiedyś po nie wrócę.
dodał na odchodne niezmienionym tonem głosu i zniknął wkrótce wśród drzew, jak chciał w przyszłości odnaleźć chłopaka? to był już jego sekret

z.t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sty 31, 2016 7:35 pm

Zlokalizowanie wampira nie było trudnym zadaniem. Choć ten go trochę wyprzedzał to Mateo dawał sobie rade w lokalizacji mężczyzny. Trochę się za nim nałaził, bo zapewne ten nie szedł prostą drogą. Ale w sumie trzeba mu przyznać... Rudy ma jaja by okradać członka Mafii. Aż miał go ochotę zajebać na miejscu, ale w sumie to mogło by być ciekawa znajomość.
Dobra dość tych podchodów... Wchodzi główne danie, podszedł do wampira szybkim ruchem i mocno chwycił za ramie.
-Gdzie Ci tak śpieszno?- Zapytał z chłodem, a tuż po chwili wolną ręką wyjął broń przystawiając ją do głowy śmiałka który skradł jego szczeniaka.
-Postaw zwierzaka na ziemie, albo dostaniesz nie fajki a kulkę w łeb...- Rudy mógł usłyszeć dźwięk odbezpieczania broni. Nawet poczuł jej life przy swojej głowie. Lewą ręką zamierzał wsunąć pod szyje rudego i przyciągnąć do siebie. Niech chłopak lepiej postawi tego chłopaka, bo skończy z kulką w głowie.
Spojrzał na swojego szczeniaczka i przybliżył się do ucha rudego.
-Oddaj szczeniaka, a pomyśle nad tym czy dać Ci fajkę...- Szepnął cicho do jego ucha, obejmując go mocniej. Nie zamierzał mieć trupa w rękach, ale jeśli będzie musiał to to zrobi. Mogli się na spokojnie dogadać, lecz większość zależy czy ten odda dobrowolnie zwierzaczka. On był Mateo i będzie tylko jego!
Powrót do góry Go down
 
Księżycowa polana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Polana w środku lasu
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: