IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wodospad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


PisanieTemat: Re: Wodospad   Nie Cze 26, 2016 9:06 pm

Miała, mogła przecież pytać, jednak czy będzie miała pewność, ze Lucjusz odpowie jej na wszystkie pytania. Na pewno znajdą się takie, których odpowiedzi wolał by uniknąć. Na słowa córki o ratunki patki pokręcił przecząco głową, ciężko wzdychając.
-Zabrakło czasu. Nim zdarzyłem odeprzeć pierwszy opór, nadszedł kolejny. Było ich za dużo bym mógł wszystkich wstrzymać. Chciałem by matka cie zabrała z domu i aby się ewakuowała, była zbyt uparta... Może gdyby wtedy mnie posłuchała, gdybym może też skupił się głównie na obronie naszej sypialni, zdążylibyśmy...
Mruknął nieco zamyślony bo jednak wspomnienia z tamtego dnia wróciły, jak i chaos jaki tam panował. Po jego słowach było widać, że czuje winę śmieci matki dziewczyny, nawet jeśli starał się to i tak uważał ze za mało z siebie dał by ratować bliskich. W końcu z pary małżonków tylko on przeżył. Dlaczego mu się udało, a jej nie. Mimo to zaczął spoglądać na to co robiła i uśmiechnął się widząc pamiątkę dobrze mu znana. Dobrze ją było zobaczyć ponownie, ale jednak i tak kuła w serce, bo tylko pamiątki zostały po ich szczęściu rodzinnym.
-Nie wiem co będzie dalej, jednak tego co pragnę teraz jest móc choć odrobinę poczuć, nawet jeśli na chwile, to ciepło, które towarzyszyło nam przed rozstaniem, bowiem skoro cię odnalazłem nawet jeśli przypadkiem, to tym razem Cię już nie zagubi...
Odparł patrząc na nią ze spokojem i ucałował ją w czoło lekko.
-Opowiedz co się działo odkąd nas rozdzielono?
Poprosił bowiem ciekawiło go to co robiło jego dziecko, jak sobie radziło.

_________________


Powrót do góry Go down
Ysabelle

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2446-ysabella-vanderloth#51208
Zarejestrował/a : 09/02/2016
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Cze 27, 2016 1:15 pm

Wtulona nie miała zamiaru go puścić ani na minutkę. Na jego słowa lekko się odsunęła by usiąść tak jak niegdyś za małego wampierza i wtulić się w jego pierś. Siedząc tak niemal na jego kolanach wróciła wspomnieniami do tamtego dnia. Przymknęła powieki i westchnęła pod nosem.
- Może zacznę od tego jak to się wszystko zaczęło.
Dodała pod nosem i zaczęła opowiadać to co miało miejsce.
- Wtedy...tamtego dnia usłyszałam jak łowcy zaatakowali nasz dom. Pamiętam, jak przez mgłę jak wołałeś by Fredrik szedł ze mną by odprowadził mnie w bezpieczne miejsce w raz z matką. Jednak ona pozostała jak wspomniałeś, kazała Fredrikowi zabrać mnie. Jednak ja w tym czasie przemieniłam się w kota i uciekłam. Widział mnie i ruszył za mną niestety...za posiadłością dopadli go. Na mnie nie zwrócili uwagi...wtedy ukrywałam się w tej postaci najdłużej jak tylko mogłam. Gdy nadeszła noc wróciłam z nadzieją, że będziecie tam...
Przerwała czując jak po policzkach ciekną jej łzy. Zaraz potem podjęła opowieść od nowa.
- Nie było nikogo...służba jaka pozostała ledwo żywa pragnęła tylko śmierci. Ale pomogłam im i pozostali ze mną...Opiekowali się mną, służyli mi tak jak niegdyś Tobie.
Dodała cicho ocierając łzy i po chwili uśmiechnęła się nikle.
- Wtedy wróciłam z nimi na zgliszcza. Zebraliśmy to co nadawało się jeszcze do użytku i wróciłam do tej willi co mama odziedziczyła. Wyremontowałam ją, oczyściłam i obecnie tam mieszkam. Jednak nie kryję, że cieszyłoby mnie gdybym mogła w końcu znów zamieszkać z Tobą o ile zechcesz. Wiem, że jestem dorosła już, ale dwieście lat straciliśmy przez tych skurwysynów...
Przerwała a jej oczy niemal zabłysły ze wściekłości.
- Wiesz tato...od kiedy dowiedziałam się, że jestem sama...zmieniłam się. Nie jestem już tą słodką i spokojną Ysabelle do tego...planuję zemstę za Was...znaczy teraz za matkę.
Dodała wpatrując się w ojca z powagą na twarzy.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Cze 30, 2016 6:58 pm

Usiadł wygodnie tam gdzie przedtem, przygarniając dziecko do siebie, by czuło jego obecność. pozwolił się jej w niego wtulić, ukoić myśli. Na chwile zapomnieć o zmartwieniach, cieszyć się tym, że jednak nie została sierotą. Zaczęła jednak po chwili opowiadać co widziały jej oczy, jak to odczuła, co robiła, jak przetrwała. Lucjusz... Jednak milczał dłuższy czas, słuchając jej. Pamiętał ten dzień, jak dziś. Pamiętał kolejce dni co się z nim działo. Pamiętał wszystko. Ból. Chaos. Ogień, dużo ognia, docinający drogę ucieczki. Wiele krzyków, wiele tropów i śmierci. Smród topionej tkanki skórnej. Gorąco powodujące zaćmienie umysłu. Pełno dymu. No i oczywiście pełno łowców. Z każdego frontu. Był osaczony on i nie tylko on. Oflankowali go. Atakowali. Zabijali. Tym którym się udało przeżyć, byli i tak na wykończeniu. Wiele osób było do niezidentyfikowania. Tylko proch. Każdy z nich mógłby być Lucjusza, ale nie był. Był na pewno matki. Trza było ratować siebie, ale Lucjusz ryzykując swoje życie, skupił się początkowo na dziecku i matce, by ewakuować ich z budynku. Plan się powiódł tylko w połowie, dlatego dziś nie ma z nimi jeszcze jednej osoby. Mimo to kiedy jego dziecko opowiadało o tym wszystkim wspomnienia uderzyłby w Lucjusza, o wiele mocniej niż zazwyczaj kiedy siadał samotnie na balkonie, oglądając gwieździste niebo. Był jednak spokojny, jak i poważny na twarzy, obejmując ino ciaśniej swoją córkę. Rozumiał jej oburzenie i chęć niesienia zemsty za rodziców Lucjusz jednak ją wyprzedził bowiem Ci co byli zamieszani w atak na ich dom, zostali usunięci przez wampira ze świata żywych.
-Czasy się zmieniają, a ludzi winnych za pożar już nie ma. Czy mimo to nadal chcesz się mścić?
Zapytał z chłodem, neutralnym jeśli chodzi o jego głos. Przyglądał się Ysabelle i palcem przejechał po jej czole, aż do skroni, a potem za ucho, zgarniając kosmyki włosów, które przysłoniły jej twarz. Była podobna do swej matki, to trzeba przyznać, charakterek jednak chyba miała po nim...

_________________


Powrót do góry Go down
Ysabelle

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2446-ysabella-vanderloth#51208
Zarejestrował/a : 09/02/2016
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Cze 30, 2016 8:25 pm

Czy chciała, owszem. Wybijałaby wszystkich chodzących skurwysynów jak leci. Nie tylko za matkę, ale i za bliskie osoby, które wówczas zginęły. Spojrzała na Ojca w milczeniu gdy swoją dłonią gładził jej policzek odgarniając kosmyk włosów. Jego słowa tylko potwierdziły jeszcze bardziej chęć mordu.
- Owszem tato. Tego plugastwa jest od groma na świecie. Ludzie zaczynają stawać się pewniejsi i odważniejsi stając po stronie tych szumowin. Trzeba ich się pozbyć w miarę możliwości jak najwięcej. Tylko tak ochronimy swoich przed tymi ścierwami. Przez nich straciliśmy bliskie Nam osoby, dach nad głową...czas. Nie daruję im tego.
Odezwała się z powagą wymalowaną na twarzy. Przez te lata stałą się nieodrodną córką tatusia. Choć czy idealnie taka sama jak On...tego nie można być pewnym nawet do końca w końcu wampirzyca, jest zmienną jak tylko to możliwe. Jednak nie tak jak by tego sobie inni życzyli. Ona z wrednej staje się jeszcze gorsza. Raz w życiu torturowała, raz w życiu mogła się zabawić i nie szczędziła sobie środków w tym kierunku. Niestety prawda jest taka,że gdyby mogła zrobiłaby to jeszcze raz.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Lip 01, 2016 5:42 pm

-Łowcy muszą istnieć. Tak działa ten świat. Gdyby nie ich organizacja, na świecie byłby śmietnik jeszcze większy, jednak pomóc ludziom to co innego niż barbarzyńskie ataki na niewinnych obywatelach. Masz racje jednak... Nie popuścimy im tego... Ostatnio dużo kadetów krąży po Japonii, to na nich trza się skupić. To pokolenie może być decydujące na kolejne lata. Jeśli nie będzie kadetów, nie będzie szkoleń, przez co będzie można się skupić na pełnoprawnych łowcach. Ale to później. Skoro już Cię odnalazłem, nie chce ryzykować, ze zaś cię stracę.
Odparł do swojego dziecka i pogłaskał je ponownie i lekko się uśmiechnął, ledwo widocznie, ale jednak. Dla niego zawsze będzie jego małą córeczką, bowiem nie widział jej zmian i jak każdy rodzić, będzie uważało swoje dziecko, zawsze najmniejszym, swoim dzieciaczkiem i będzie go próbował bronić jak nic innego.
-Jesteś piękna Ysabello... Jak twoja Matka
Szepnął cicho podziwiając jej piękno. Zmieniła się przez te latem i doskonale widział różnice. Twarz bardziej dorosła, ale nadal młodziutki. Nieskażona żadną blizną. Zaś Lucjusz... Też wiele doznał zmian, też inny wygląd i nie czuł się jak prawdziwy czystokristy, jak wampir, bowiem ci charakteryzują się niezakażonym ciałem. Lucjusz jednak był oszpecony... Aż się denerwował na tą myśl.
-Wiele się pozmieniało, a mimo lat nadal czuje pustkę, którą nie mogłem zapełnić niczym. Do czasu.
Odparł ciężko, bo mimo lat samotności, po nim zdołał próbować poczuć to co go dawniej zniszczyło. Miłosci, niestety w ramionach mężczyzny... Jednak Lucjusz jeszcze nie zamierzał o tym mówić, bowiem nie wiedział jak jego dziecko zareaguje.

_________________


Powrót do góry Go down
Ysabelle

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2446-ysabella-vanderloth#51208
Zarejestrował/a : 09/02/2016
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Lip 01, 2016 7:06 pm

- Więc mnie nie zostawiaj. Zamieszkaj ze mną, posiadłość jest duża, w prawdzie to nie nasz pałac co kiedyś, ale nadal to nasz dom...
Dodała spoglądając na ojca z nieskrywaną radością. Cieszyła się, że w końcu może go widzieć, że w końcu jest obok niej. Jednak jego słowa dały jej chwilę do namysłu. Uniosła na niego spojrzenie w chwili, gdy wspomniał o pustce jaką miał w sobie, a którą do pewnego czasu nie miał zapełnionej. Czyżby to oznaczało, że kogoś ma...przyjrzała się mu z uwagą.
- Co do łowców. Będzie czas, będą i ich głowy...to prawda. Jednak...mówiłeś tato o pustce...możesz jaśniej...
Przerwała by zaraz podjąć w końcu nie miała zamiaru dowiadywać się wszystkiego "przypadkiem" albo co gorsza wpadając na Ojca i jego partnera gdy Ci byliby sam na sam. No tego by raczej nie chciała przeżyć...wszystko, wszystkim ale to...nie, raczej nie.
- Znalazłeś sobie kogoś...prawda. Jak jej na imię.
Zapytała zaraz. Nie była w końcu bita w ciemię, ani upośledzona słyszała doskonale i nie tylko umiała słuchać, ale dostrzec odpowiednie mimiki twarzy i ciała.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Lip 01, 2016 7:46 pm

-Nie wiem jak to będzie. Będę odwiedzał Cię często, by móc choć odrobić czas stracony, czas gdzie mnie najbardziej potrzebowałaś, a mnie nie było.
Szepnął cicho patrząc na nią cały czas, bo na niej skupiał swoja uwagę na obecną chwile. Już nawet nie słyszał za bardzo wodospadu, minimalizował jego odgłos, skupiając się na dziewczynie. Usłyszała żle dobrane przez Lucjusza słowa, bowiem zaczęła mieć podejrzenia. Jego wina, ze nie dobrał właściwych słów, jednak słysząc jej pytanko westchnął .
-Noc po pożarze zostałem złapany, zniewolony na długi okres czasu. Wyprało to moje uczucia, wyblakły, zmatowiały. Kiedy zdołałem uciec nic nie pomagało. Czołem złość. Niezmierzoną, ogromną. Widząc szczęście innych zacząłem sam je niszczyć, bowiem nie mogłem się pogodzić ze swoją porażką. Wraz z latami szukałem i Ciebie. Nie wiedziałem gdzie szukać. Byłem w naszym zamku, ale tam niczego nie było. Wszystko zrównane z ziemią. Szukałem Cię po krajach, mimo iż nie miałem pewności. Zakochałem się kilkukrotnie, choć może mógłbym nazwać to zauroczeniem. Próbowałem ponownie kogoś pokochać, ale albo to ja niszczyłem wszystko, albo dostawałem kopa. Potrafiłem wiele nocy nie spać, mając w oczach obrazy z dnia pożaru. Nie raz mogłem jeść i pić, jednak nie czułem by to zapełniało moją pustkę... Tamtego dnia straciłem wszystko i żyłem w tym przekonaniu. Pustkę jaką czułem nie mogłem niczym zastąpić... Czułem się martwym
Wziął głębszy wdech i przeczesał tym razem swoje włosy przypominając sobie wiele przykrych sytuacji między innymi tortury których doświadczył z rak łowców. To odbiło na nim swoje piętno, usypiając jego uczucia na pewien okres. Nawet próby obudzenia ich skończyły się daremnie do czasu aż szlachetny nie wyciągnął do niego pomocnej ręki. Dla innym może jest to i dziwne, ale Lucjusz od jakiegoś czasu już nawet na płeć nie patrzył. Jeśli czuł że osoba ożywiła jego uczucia, potrafił ją pokochać, nawet jeśli byłą mężczyzną. Kojiro uratował go od całkowitego pochłonięcia, przez chłód jaki skuł jego serce.
-Ma na imię Kojiro. To mężczyzna.
Nic więcej nie dodał nadal patrząc na dziewczynę, czekając na jej reakcje. Czy poczuje do niego wstręt, kiedy się dowie, że jej ojciec ma mężczyznę. Nie był gejem, był bi. Szkoda że te pojęcia często są mieszane... No ale jak zareaguje dziewczyna?

_________________


Powrót do góry Go down
Ysabelle

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2446-ysabella-vanderloth#51208
Zarejestrował/a : 09/02/2016
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Lip 02, 2016 9:32 am

Słuchała w milczeniu tego co ma do powiedzenia. Nie przerywała wypowiedzi, wiedziała że powrót do wspomnień dla niego to coś, co łatwo mu nie przychodzi. Sama gdy wspominał o pożarze i tym co się działo ona sama wspominała swoje czasy...ten czas gdzie myślała, że straciła wszystko. A tutaj jak się okazało nie wszystko stracone. Miała ojca i to był jej jedyny punkt zaczepienia teraz. Na słowa o uczuciach westchnęła. Ona sama odtrącała wszystkich by nie zostać zraniona i nie zranić. Na wzmiankę o Kojiro nie zareagowała przez chwilę. Myślała, że się przesłyszała ale w końcu odezwała się o dziwo spokojnie. W końcu wiedziała, że skoro jest z nim szczęśliwy to czemu by nie mieli być razem.
- Skoro sprostał zadaniu zastąpienia mamy...cieszę się Twoim szczęściem tato. Zasłużyłeś na to. Gdyby nie to, że poznałeś go pewnie nie byłbyś teraz taki jaki jesteś...tak, nie zmieniłeś się nic...jesteś taki sam jak wtedy.
Uśmiechnęła się lekko do ojca i wyprostowała się po chwili by na niego spojrzeć.
- Ale obiecaj, że w razie problemów...że będziesz przy mnie...że nie zostawisz mnie już więcej. Będziemy razem szli ramię, w ramię.
Spojrzała na ojca z troską. Nie miała zamiaru go stracić nawet jeśli by miała sama zginąć, to nie miała zamiaru zostawiać go samego nie teraz gdy odzyskała rodzica.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


PisanieTemat: Re: Wodospad   Nie Lip 03, 2016 12:43 pm

Już tak bardzo nie cierpiał, jak tamtym czasie, bowiem rany nieco się zagoiły, ale została po nich potężna blizna w przenośni i dosłownie. Wampir przeżył wiele. Niczym prześladujące go fatum, co zniszczy mu życie za każdym razem gdy je ułoży. Co miał to tracił, związanie się z nim było czymś ryzykownym, niczym klątwom.
-Ysabelle nie zastąpi mi nigdy Twojej matki, ani ona by go nie zastąpiła. Różnią się diametralnie, jednak jego osoba pozwoliła mi zachować spokój ducha. Pomogła mi wstać i nawet jeśli jest facetem, to wspiera mnie co jest mi potrzebne przed zatraceniem. Pomógł mi się podnieść, choć aby to zrobić musiał mi dać niezły wycisk. Ma styl bycia inny, niż spotkałem u osób mi znanych, lecz powiem Ci że właśnie chyba to mnie ciągnie do niego. Mam nadzieje że choć odrobinę mnie rozumiesz.
Aż uschnąłem się na słowa pamiętając jak Kojiro się zachowywał kiedy Lucjusz mu zbił ceramiczną miseczkę. Pamiętał i to było komiczne, ale z innej strony miało to słów urok, pozwalający poznać szlachetnego podejście, nastawienie do przyrody np.
-Będę przy tobie, a gdyby przyszła mi okazja wstawienie się do walki za Twoje bezpieczeństwo, okryje Cię nawet swoim ciałem.
Odparł i zechce wstać pomagając i jej patrząc na jej rzeczy. Uśmiechnął się pod nosem, czując się żywszym przez to spotkanie, bo jednak odnalezienie córki, było cudownym aktem. Ostatnim czasem wszystko dobrze szło, jednak jak na długo?
-Pokażesz mi gdzie to teraz mieszkasz, bym mógł się odwiedzić?
Zapytał patrząc na nią uważnie. Takie sytuacje były mu obce i czuł się przy nich, że jest mu za słodko, jednak nie jeśli chodzi o osobę, która jest jego dzieckiem. Mógł nieco ukazać swojej czułości, bo i tak mało kiedy ją widać i czuć.

_________________


Powrót do góry Go down
Ysabelle

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2446-ysabella-vanderloth#51208
Zarejestrował/a : 09/02/2016
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Lip 16, 2016 9:57 am

Objęła ojca czule tuląc się do niego i lekko się uśmiechnęła. Czy go rozumiała, owszem. Dla niej był ojcem, nie ważne jak bardzo się zmienił. Przeniosła wzrok na niego w milczeniu i po chwili pociągnęła go ze sobą.
- Oczywiście, że Ci pokażę gdzie mieszkam, to oczywiste.
Roześmiała się lekko i powoli ruszyli przed siebie w stronę domostwa.
z.t -> willa Ys
Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Wrz 01, 2016 6:28 pm

Ysa po długiej nieobecności w Yokohamie wybrała się na dłuższy spacer po górach bez żadnych przyborów. Oddychając świeżym powietrzem zauważyła przepiękny wodospad i podeszła z ciekawości jak daleko on sięga. Zeszła z lekkiej skarpy wchodząc na miękki piasek, a nie chcąc zniszczyć butów zdjęła je kładąc na kamieniu. Wydychała powietrze z płuc ciesząc się ciszą i spokojem. Nigdy nie była tak bardzo zbliżona z naturą bo nie posiadała takiej okazji, a teraz w końcu ma. Zawsze uwielbiała żyć zgodnie z naturą. Zastanawiała się co teraz robi jej narzeczony w Yokohamie. Gdy Ysa miała chęć wykąpać się spojrzała czy nie ma jakiś krzaków, żeby położyć swoje ubrania. Miała założony kostium kąpielowy więc nie musiała o nic martwić się. Gdy Ysa zdjęła ubrania. Weszła szybko do wody żeby nie trząść się i zaczynała pływać.

_________________
Ysaverin
Oślepieni światłem szczęścia trudno przyzwyczajają się do mroku rozpaczy
OpeningBattle!EndingOme'nos


Ysaverin i Alya
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t3000-telefon-riecona http://vampireknight.forumpl.net/t3550-riecon http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 302


PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Wrz 01, 2016 8:29 pm

Riecon po przegranej walce z Emanuelem, nie awanturował się. Przyjął porażkę z dumą na swoje barki. Nie wygrał, nie szkodzi, tak widocznie miało być. Możliwe, że jego rywal będzie lepiej sprawował stanowisko o które obaj walczyli. Wygrał lepszy i potrafił się z tym pogodzić. Gdyby jednak Burmistrz zechciał pomocy od Riecona, czy chciałby współpracować, to ten pewnie chętnie byłby skłonny do pracy. No ale mniejsza o jego prace w mieście.
Był tu nowym mieszkańcem nawet jeśli mieszkał już tu ponad rok, to nadal czuł się obcy i będzie się tak czuł. Yokohamie nie było jego miastem, jak załatwiał tutaj tylko interesy. Wiecznie zabiegany, siedzący w swoim gabinecie nad papierami, czy też innymi dokumentami. Bycie głową rodu nie było łatwe, a mimo to starał się jakoś to wszystko łączyć w jedną całość.
Trza było jednak się wyczołgać ze swojej nory i odpocząć, odetchnąć świeżym powietrzem, dlatego też udał się w góry. Lubił sobie połazić a że zazwyczaj miał jakiegoś ochroniarza, to tymczasem wziął ze sobą Narmade.
Podczas spaceru, jak i rozmowy z kobietą dotarli do wodospadu, gdzie wyczuł zapach dobrze mu znany, dlatego tylko lekko się uśmiechnął. Mało okazywał jakiekolwiek emocje, może nie miał nawet na to czasu kto wie.
-Idz do domu.
Szepnął do kobiety, która skinieniem głowy jednak skierowała się do posiadłości Riecona. Nie była jego ochroniarzem, ale słuchała się go lojalnie, dlatego bez sprzeciwu poszła. Szlachetny zaś podszedł bliżej patrząc już po chwili na kobietę, pływającą w wodzie.
-Lata ci służą.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Wrz 01, 2016 8:45 pm

Gdy Ysaverin wynurzyła się z wody usłyszała znajomy głos wtedy zobaczyła Riecona. Zarumieniła się widząc jego wtedy poczuła mocne bicie serca. Nie mogła opanować swoich emocji dlatego dopłynęła do brzegu nie wstydząc się gołego ciała wyszła z wody poprawiając włosy odkładając na bok.
- Witaj ukochany mój - odparła do niego z uśmiechem na twarzy. Wzrokiem zarzuciła na ubrania, które były na miejscu i buty też. Odetchnęła cichutko wampirzyca i wycisnęła ponownie swoje włosy wiążąc gumką, żeby wysuszyły się na słoneczku.
- Dawno nie widzieliśmy się w Yokohamie. Ja wróciłam zza granicy z koncertu, nie cierpię wyjazdów dlatego wezmę urlop od śpiewania muszę coś wymyślić - odparła do Riecon. Jeszcze poprzednie słowa, które usłyszała odpowiedziała wzajemnością:
- Ty zarówno dobrze się trzymasz jak na swoje lata - odpowiedziała. Ciało prawie było suche więc zbliżyła się bardziej spojrzała na niego pytając:
- Wszystko w porządku bo widać że coś Ciebie trapi? powiedz mi proszę - zapytała zamartwiając się o niego. Dotknęła prawą ręką swoją jego ramię. Obdarowała mu śmiech dając mu zarówno otuchy. Pomyślała przed chwilką czy przypadkiem nie chodziło o wybory na burmistrza i to było jego utrapienie.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t3000-telefon-riecona http://vampireknight.forumpl.net/t3550-riecon http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 302


PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Wrz 01, 2016 9:08 pm

Może gdyby się nie odezwał, wampirzyca niezbyt szybko by go zauważyła. Jednak nie przybył tu podglądać innych, skoro już ją widział, wypadało by zdradzić swoją obecność, co też zrobił. Nie mógł się spodziewać innej reakcji, jak przywitania z uśmiechem, jak i z rumieńcem ze strony wampirzycy.
-Witam Elizabeth
Przywitał kobietę, grubym jak i cichym tonem głosu, ta jednak doskonale usłyszy jego głos. Spoglądał na nią spokojnie, pozwalając jej się ubrać, a sam zaczął powoli do niech podchodzić, by nie siedzieć w krzakach. Mając rozpuszczone włosy, pozwalał im tańczyć z wiatrem wedle swojego taktu. Ubrany oczywiście w białą koszulę, zapiętą po szuje, do tego krawat. Na gore marynarka, no i oczywiście idealnie komponujące spodnie i obuwie. Obowiązkowo skórzane rękawiczki.
-Dawno, bardzo dawno.
Przyznał jej całkowitą racje co do jej słów. Kiedy był wystarczająco blisko, jeden kącik ust uniesie się łagodnie, jak i po chwili złapie za dłoń, która wyląduje na jego ramieniu, po czym ją ucałuje pokazując swoją łagodność wobec jej osoby, choć ta doskonale musiała przeczuwać iż tuż koło niej stoi potężny wampir, który swoimi umiejętnościami może zaszkodzić nie jednej osoby.
-Nic mnie nie trapi, wydaje Ci się.
Mimo czułego wobec wampirzycy i tak trzymał nadal jej dłoń, by po chwili ją przyciągnąć nieco do siebie, jednocześnie opierając ją o swój korpus.
-Dobrze Cię widzieć Moja Droga. Opowiadaj co tam u ciebie.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Wrz 01, 2016 9:29 pm

Dziewczyna spojrzała się delikatnie na jego ubiór najwidoczniej dobrze czuł w nim. Wzrokiem spoglądała się raz za jej ubraniami wtedy podeszła, żeby ubrać po kolei, a na końcu brała swoją sukienkę na suwak. Włosy wysuszyły się w końcu więc mogła je rozpuścić, żeby kołysały na wietrze.
- Witaj Riecon - zaśmiała się delikatnie przy nim. Aż ją ucieszył widok ukochanego, a przed kilkoma myślała o nim czyżby wyczuł wtedy? hmm całkiem jest prawdopodobne. Uśmiech nigdy schodził z jej twarzy ani na sekundę. Gdy Ysa usłyszała wtedy jego głos zawsze tak reagowała. Wyczuła kroki zbliżającego się jego w moją stronę. Wampirzyca była ubrana w krótką sukienkę przewiewną czarną z koronkami, a na kolanach miała pończochy czarne w kratkę gdzie można zauważyć jej gładką skórę. Potem usłyszała jego wypowiedz:
- To prawda kochanie - odpowiedziała delikatnym i zalotnym głosem w jego stronę. Wampirzyca lekko zarumieniła się na jego reakcję, która nastąpiła przed chwilą. Riecon zawsze będzie najważniejszy na świecie bardzo go kochała i pragnie dla niego jak najlepiej. Gdy ręką dotykała jego torsu czuła bicie serca jakby by szybko biło, aż zbliżyła swoją twarz blisko jego twarzy. Spojrzała się w jego oczy mogła jedynie domyślać ale nie będzie pytać kiedyś sam to powie.
- No dobrze - odpowiedziała potwierdzając słowa wampira. Wyczuła przyciągnięcie w swoją stronę i przytuliła się do jego torsu czując ciepło. Serce mocno jej zabiło w tym momencie.
- I wzajemnie Mój Drogi. U mnie.. hmm właściwie jestem trochę zmęczona po przyjeździe ale tak to wszystko dobrze. Szef mnie wczoraj wkurzył bo chciał żebym pozowała do magazynu playboya, i chciał bardziej wiesz... a ja nie zgodziłam się i zerwałam kontrakt oraz stracili możliwość zarobku szybkiego więc co ja będę oszczędzać, po prostu wpadłam gniew. A tak to wszystko w porządku, a u Ciebie? - odpowiedziała do niego delikatnym głosem, może później zaznaczyła lekkim zdenerwowaniem ale co będzie tracić nerwy na tego idiotę zza granicy.
- Najważniejsze że jesteśmy w końcu razem - odpowiedziała i przed chwilą pocałowała namiętnie w jego usta.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t3000-telefon-riecona http://vampireknight.forumpl.net/t3550-riecon http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 302


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Wrz 02, 2016 2:48 pm

Kobiece ciało, piękne i pachnące pożądane przez niejednego mężczyznę. Tak stworzyła nas natura, by kochać to piękno i go pożądać. Mimo to Riecon potrafił nawet widząc kobietę w stroju kąpielowym wykazać się kulturą, nawet jeśli ów kobietą była jego narzeczona. Nie podglądał jej, kiedy ta się przebierała. Nie wypadało to poważnemu szlachetnemu, który do perfekcji znał zasady zachowania, jak i etyki. Brak kultury był do niego nie podobny.
Przywitał się z kobietą, jak i już po chwili sprawił, by była tuż obok, by dzieliły ich tylko materiały ubrań. Serce wampira jednak nie biło, jeśli słuchała, to nie było nic słychać. Cisza. Niestety Riecon był trupem. Krew nie krążyła w jego ciele, funkcje życiowe wstrzymane na wiele wieków. Również też nie był ciepłym, ale cóż. Nie z jego winy.
Kiedy Elizabeth przybliżyła się swoją twarzą do Riecona, ten nie myślał by uciec wzrokiem. Nie obawiał się wampirzycy, jednak mimo to jego spojrzenie po chwili pobłądziło na jej usta. Byli dorośli, byli narzeczonymi, dlatego też nic dziwnego, że szlachetny bez oporów, lecz spokojnie po chwili złączył ich usta. Czuły pocałunek, trwający chwile, a na pewno wyrażał więcej niż te pocałunki gówniarzy lizajacych się na każdym rogu niemalże. Po pocałunku jednak pozwolił kobiecie opowiadać.
-Och Elizabeth... Nie jestem zwolennikiem tego, ale nie powinnaś zrywać kontraktu. Nie bez powodu nanosi się na nie zabezpieczenia pieniężne. Ale rozumiem, nie chciałaś zmieniać warunków współpracy, wiec postanowiłaś zrezygnować. To też jest rozwiązanie jednak. Jeśli jednak chodzi o mnie, to ostatnimi czasami wiele pracuje w tym mieście.
Wypowiedział się naprawdę ubogo, ale nie widział potrzeby by streszczać o swojej pracy jako głowa rodu, czy też nie chciał mówić o problemach w rodzie. Uważał to za sprawy które powinien przemyśleć samemu.
Nim zdarzył jednak coś powiedzieć, został pocałowany przez kobietę. Nie odrywał się od niej niczym poparzony, ale zaczął spokojnie odwzajemniać jej pocałunek. Pogładzi ją po policzku, by po chwili z łagodnym uśmiechem się oderwać.
-Pozwól mi zaprosić się do mojej posiadłości. Tam będziemy spokojnie kontynuować naszą rozmowę.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Ysaverin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2820-budowa-ysaverin-elizabeth#60156 http://vampireknight.forumpl.net/t2967-ysaverin#62657 http://vampireknight.forumpl.net/t3032-ysaverin#64425
Zarejestrował/a : 29/08/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Wrz 02, 2016 5:00 pm

Wiatr delikatnie pieścił jej ciało w okolicach kolan, ramion, szyi i biustu. Gdy Ysaverin podeszła do kamieni żeby wziąść swoje buty zawieszając na koncówkach palców prawej dłoni. Gdy Ysaverin zaczynała przebierać się wtedy zauważył, jego zachowanie co ucieszyło że jest jedynym dżentelmen którego spotkala w życiu. Wychowanie młodej było normalne, akceptowała doskonale jego zachowanie. Milczała czując szum wody, który był niczym muzyka nadawany przez harmonię a ona to uwielbiała. Wampirzyca powitała się z szlachetnym, poczuła jego bliskość, która dzieliła nas mała odległość nieznacząca. Czuła jego dotyk wciąż torsu. Ysa nie wyczuwała nic w sobie, żeby też coś biło jednakże co poradzić tacy urodziliśmy się tak naprawdę. Chwila oddzielająca pomiędzy naszych ust była niewielka, a spojrzała na jego kolor oczu były takie dogłębne jakby chciały pochłonąć do środka. Nie potrafiła oderwać wzroku ani na sekundę. Elizabeth nie obawiała się jego też, bo zauważyła spojrzenie jakby pragnęło jednego pocałunku gorącego dwojga kochanków. Dziewczyna nie czując oporu wzajemności zbliżyła swoje usta do jego ust łącząc się w pocałunek. Pocałunek był bardzo czuły ale trwał krótko i jak oderwał się od jej ust. Potem usłyszała jego słowa jak mówił, wtedy zaczynała go słuchać uważnie i odpowiedziała:
- Tak, ale nie chciałbym, żebyś widział mnie w gazetach nago bo może Ci podnieść twój gniew. Mam zasady i maniery które trzymam się, nie mam zamiaru ryzykować i jestem wampirzycą z estetyką których będę trzymać się cały czas. Wiem, że ryzykowałam za bezpieczeniami pieniężnymi ale już jest dobrze, nadal są sesje bez magazynu playboya - odparła do niego spokojnym głosem. Dwojga wampirów była bardzo zajęta pracą. Wampirzyca otworzyła delikatnie oczy spoglądając się spokojnie na niego. On potrafił ją uspokoić z nerwów rzecz biorąc. Ysaverin nie potrafiła powstrzymać się, żeby znowu nie pocałować Riecona namiętnie i tak właśnie zrobiła. Poczuła jego rękę na swoim policzku, i na końcu jego uśmiech odwzajemniając też. Potem usłyszałą propozycję jego i odpowiedziała:
- Dobrze, czemu by nie. Moim zdaniem to bardzo dobry pomysł - odpowiedziała uśmiechając się do niego. Dziewczyna na skraju skarpy ubrała buty, żeby iść później normalnie. Potem Ysaverin z narzeczonym Riecon zaczęli oddalać się od terenu.

z.t x2
Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 229


PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Wrz 20, 2016 9:04 pm

Były wampir, był trochę zagubiony w mieście. Nie było to teraz miejsce w którym by się umiał połapać, za dużo rzeczy których nawet nie rozpoznawał, a tym bardziej ich funkcji. I tak już nosił coś co jak mu powiedziano nazywa się telefonem, aczkolwiek daleko temu było do tego co mgliście mu się skojarzyło z tym słowem. W końcu skończyło się na odwiedzeniu swojego domu i zabraniu plecaka z rzeczami które mogłyby się przydać na taką wycieczkę.
Ruszył w góry razem ze swoim pupilem. Cezar podobnie jak łasica uwiesił się na kołnierzu Ryuukiego udając szalik, jedynie sam mężczyzna odczuwał, że ów szalik wbija mu malutkie pazurki by utrzymać się na poruszającym się właścicielu. O dziwo choć sam ex-wampir nie bardzo pamiętał zwierzaka to ten kiedy zobaczył swego twórcę rozradował się bardzo i od tego czasu praktycznie nie chciał się dać odczepić od chłopaka, nawet jeśli ten z początku chciał go zostawić w domu ten znalazł jakieś otwarte okno i teraz siedział już na nim tylko ciekawsko się rozglądając i ruszając uszami niczym kadarkami, gotów zapiszczeć wprost do ucha swego pana jak tylko zauważy coś co się rusza, tym głośniej im większy ruch zauważył. Sam Ryuuki natomiast stwierdził, że jest jednak jakiś plus z tego, że jego słuch nie był aż tak czuły jak przez zmiana w człowieka bo by chyba Cezar został dawno spacyfikowany, gdyż używał niczego innego jak mowy nietoperzy by się komunikować. Na szczęście więc nie słyszał tych najcieńszych pisków, choć i tak słyszał trochę więcej niż normalny człowiek, a przynajmniej z tego co zauważył podczas przebywania wśród nich.
Ryuuki udał się tu z dwóch powodów, raz by odpocząć od miasta, bo było tu ciszej, i w przeciwieństwie do tego drugiego, nie zmieniło się aż tak bardzo. Cały czas rośliny były takie same, jak i zwierzęta. Inną rzeczą po którą tu przyszedł to sprawdzić czy jest jakaś szansa dostać się od zewnątrz na kruczą koronę, co w teorii było możliwe o ile wiedziało się gdzie się chce dojść i o ile miałeś pojęcie jak się nie zabić na niebezpiecznym stoku.
Doszedł ostatecznie do górskiego wodospadu, gdzie uznał, że może zrobić sobie przerwę. Wodospad był miłym miejscem, choć o tej porze roku było tu już nieco chłodniej. Mimo to Ryuuki usiadł sobie na brzegu rzeki patrząc na skłębioną wodę. Szum był przyjemny i relaksujący. Za to Cezar postanowił się wykąpać w jednej z zatoczek przy brzegu, bawiąc się radośnie jak to zwierzak. Najwidoczniej wcale mu nie przeszkadzała woda tak jak zwykłym kotom. Ryuu patrzył na niego ukradkiem by przypadkiem nie porwała go jakaś mocniejsza fala z wodospadu, w końcu nie chciał mieć zwierzaka topielca. Nie spodziewał się tu nikogo zastać, dlatego też czuł się tu póki co dosyć swobodnie.
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Wrz 20, 2016 9:30 pm

Sei się teleportował. Nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, a po prostu nawet nie wiedział, kiedy się tu znalazł. I po co. Jego świadomość ocknęła się wtedy, gdy znalazł się poza miastem. Jego przeżarty przez narkotyki mózg płatał mu figle, ale na szczęście zdarzało się to rzadko i na nie w momentach, w których nie miałby jak wybrnąć. Był to w sumie trzeci raz, jak mu się to przytrafiło. Za każdym razem towarzyszyło mu poirytowanie, gdy nie pamiętał, co robił przed pięcioma minutami. W każdym razie wiedział, że nie kierował się bez powodu, a miał udać się w miejsce, w którym odzyskałby wenę na nowy projekt, ale zupełnie nie planował przychodzić TU. I nie chciał tracić przy tym świadomości. Czasami zastanawiał się, że mózg mu tak płatał figle, bo gdzieś podświadomie czegoś szukał... Cóż, mogło być i tak, ale prawdopodobnie nigdy się nie dowie, co się kryje pod jego własną czupryną.
Tak też został pozostawiony przez samego siebie przez chwilę błądził ścieżką turystyczną, aż ta nie poprowadziła go na wodospad. Na obecną chwilę najbardziej uciążliwe było to, że niekoniecznie wiedział, jak wrócić.
- Gdzie te cholerne tablice ze szlakami... - mruczał pod nosem, przeczesując niedbale grzywkę i zaczesując ją lekko na tył, tworząc artystyczny nieład. Poprawił plecak na swoich plecach. Rozejrzał się po okolicy i wtedy ujrzał kogoś, kto właśnie siedział przy brzegu rzeki, niedaleko wodospadu. Przez chwilę stał w miejscu, z początku mając obawy o to, żeby się spytać o głupią drogę. Potem jednak zaczął się powoli zbliżać, kierując swój wzrok na kota, który bawił się w wodzie. Przekręcił głowę w bok.
- Koty przeważnie boją się zimnej wody. - stwierdził na głos, wyrzucając od razu na język swoją myśl. Tak już miał, że wolał zaczynać rozmowę od zwykłej pierdoły niż od "przepraszam" lub jakiegokolwiek przywitania, jak to było w kulturze japońskiej. W każdym razie Sei'a fascynowało wszystko, co odstawało od normy, może to też było przyczyną, dlaczego się podzielił swoją myślą. Przykucnął i wyciągnął przed siebie rękę, chcąc jakoś zwabić do siebie kota. Lubił bardzo te zwierzaki. Ciekawiło go, czy kot go oleje czy jednak postanowi go poznać.
- Wiesz może, którędy udać się na gorące źródła? Zdawało mi się, że idę właśnie tą drogą... - spytał w końcu, drapiąc się w zakłopotaniu po głowie. Takie miał ostatnie wspomnienie - szedł tą drogą i nagle... Znalazł się mniej więcej tutaj.

_________________




          "Nie jestem protagonistą książki, czy czegoś innego... Jestem studentem, który lubi czytać, którego mógłbyś znaleźć wszędzie. Jednakże... jeżeli, dla przykładu, miałbyś napisać historię ze mną w roli głównej, z pewnością byłaby to... tragedia."





Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 229


PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Wrz 20, 2016 10:00 pm

Ryuuki nie ruszał się ze swojego wygodnego miejsca przy omszonym kamieniu nad brzegiem rzeki. Za to gościa zauważył po tym, ze ten poruszał się dosyć jak dla niego niezdarnie, jak z resztą większość ludzi, którym daleko było do potrzeby walki czy krycia się przed zagrożeniem, ot taki dumny gatunek. Spojrzał więc w kierunku zmierzającego w ich stronę człowieka, swoimi złotymi niczym słońce oczami. Spytał o kota? no cóż, catbat miał w sobie dużo cech kota z daleka widocznych, więc omyłka nie była niczym dziwnym.
-Koty może tak, ale nietoperze nie, widać tą cechę ma po swoich lotnych przodkach. To hybryda, nazywa się Cezar i uważaj bo może ugryźć, zauważyłem, ze lubi krew.
Skoro został zapytany to odpowiedział dosyć rzeczowo. Sam zwierzak natomiast zapiszczał jak nietoperz i wskoczył na korzeń drzewa rosnącego tuż przy rzecze i z ciekawością przyglądał się nieznajomemu, dopiero teraz jak się nie ruszał były wyraźniej widoczne inne cechy zwierzęcia, z postury było kotopodobne, jednak nos zwierzęcia oraz uszy były typowe dla nietoperza, podobnie plamiaste umaszczenie brązowego sierściucha było podobne do tych zwierząt, łapy natomiast przypominały te od łasic, czy fretki, bo choć duże jak u kota miały bardziej chwytny wygląd. W zasadzie było całkiem inne niż typowy kot jak tylko miało się okazję przyjrzeć dokładniej. Zwierzak nie był tak ufny by do niego od razu podejść, właściwie kiedy zobaczył wyciągniętą rękę cofnął się trochę sycząc jak kot. Dopiero jak ten go oleje pytając się o drogę, zwierzak spróbuje się zbliżyć trochę obwąchując ukradkiem, oby tylko ten nie wykonał gwałtowniejszego ruchu bo ten znów ucieknie.
-Jak źródła były twoim celem to trochę się chyba zagalopowałeś chłopcze. To dobrych paręnaście kilometrów w tamtym kierunku. Teraz jesteśmy w środku gór i pomijając tą drogę prowadzącą na szczyty to już każdą drogą dotrzesz tak samo szybko do miasta, jedynie pytanie którego.
Odpowiedział z rozbawieniem pokazując przy słowach "na szczyty" jedyną cienką i niebezpieczną dróżkę obok wodospadu, która ani trochę nie wyglądała zachęcająco przez ostre kamienie które groziły swym wyglądam "połamie ci nogi". Byli na tyle głęboko w dziczy, że trudno było wskazać tą najwłaściwszą drogę do miasta.
-Jak się zgubiłeś to mogę cię odprowadzić do miasta, ale prędko to nie nastąpi bo dopiero co tu przyszedłem. Więc lepiej sobie klapnij na chwilę. I jeśliś łaskaw zdradzić mi swe miano. Mi możesz mówić Ryuuki, albo jakkolwiek tam se wymyślisz.
Poklepał miejsce koło siebie wcale nie mając zamiaru samemu na razie wstać. Zamiast tego zaczął grzebać w plecaku i wyciągnął z niej zawiniętą mapę, dosyć starą, ale jeszcze się jakoś trzymała w całości mimo obtartych rogów i zagięć.
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Wrz 20, 2016 10:22 pm

Czy w tej Japonii wszystko musiało być takie dziwne? Albo, cóż, na zawsze mu już zostanie dostrzeganie jakichś dziwnych rzeczy i zrzucanie to na zwykłe przeżarcie mózgu. Tak, tak zdecydowanie było. Kot rzeczywiście miał dziwne cechy, a i właściciel zwierzęcia wypowiadał się o nim jak o... No w każdym razie nie o kocie i dodając coś o nietoperzach. A na wzmiankę o tym, że lubi krew, od razu odsunął rękę i wstał, spoglądając nieufnie w stronę zwierzęcia.
- Hybryda... To zwierzątko z Czarnobyla? - spytał nagle jak urwany z choinki. Sei po prostu wiódł życie spokojnego człowieka. Nawet jeśli naprawdę bardzo często miał do czynienia z naprawdę dziwnymi osobnikami. - Jak on powstał? - zarzucił kolejne pytanie, będąc zwyczajnie ciekawskim. Spoglądał cały czas nieufnie w stronę zwierzaka, jakby ten zaraz miał na niego napaść i wyssać jego krew.
- Moja pamięć przypomina wyżarte sito, niemalże jak grzyb wyjedzony od środka przez robale. Szczerze mówiąc nawet nie wiem, jakim cudem się tutaj znalazłem, ale nigdy nie zapuszczałem się w tę stronę... W każdym na razie jestem zdezorientowany i nie wiem, w jakim położeniu jestem. - odpowiedział normalnie i luźno, nie zważając na to, że nieznajomy zwracał się dość elegancko jak na swój wiek. Trochę jak nie z tej epoki. Sam nie potrafił odpowiednio odnosić się do ludzi, więc gdyby zwrócił na to uwagę, byłby wtedy hipokrytą.
Podążył wzrokiem za palcem wskazującym nieznajomego, żeby spojrzeć na drogę prowadzącą przez niebezpieczny szczyt. - ... Rozumiem. Tak się ta sytuacja ma... - mruknął pod nosem, nie będąc absolutnie zadowolony z faktu, że od celu był oddzielony o kilkanaście kilometrów. Czuł się nieco zgubiony i nieswojo, dlatego chęć pomocy nieznajomego go nieco pocieszała. W każdym razie tylko trochę, bo zdawało się, że będzie musiał trochę tu posiedzieć, zanim się gdzieś ruszą. Mógłby pójść sam, ale dzisiaj, po tej akcji nie ufał samemu sobie. Jeszcze by powędrował... Cholera w sumie wie gdzie, może jeszcze dalej od domu niż już był.
- Dziękuję. - rzucił, po czym skierował się na miejsce obok nieznajomego. - Jestem Seisou Tanuki. Mówi mi Sei. Miło mi cię poznać, Ryuuki. - przedstawił się jak na człowieka społecznego przystało. Kątem oka przyjrzał się, że nowo poznany wyciąga jakąś mapę, a jego ciekawskie oko od razu zaczęło po niej błądzić. - Mapa skarbów? Czy to oryginał, czy sam ją stworzyłeś na potrzeby kręgu zainteresowanych w słowne gry RPG? - spytał, analizując mapę, być może dostrzegając na niej punkty znajome dla obecnego ukształtowania terenu, ale nie był pewien. Bardziej mu to przypominało jednak mapę skarbów.

_________________




          "Nie jestem protagonistą książki, czy czegoś innego... Jestem studentem, który lubi czytać, którego mógłbyś znaleźć wszędzie. Jednakże... jeżeli, dla przykładu, miałbyś napisać historię ze mną w roli głównej, z pewnością byłaby to... tragedia."





Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 229


PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Wrz 20, 2016 10:55 pm

No, Ryuu był gotowy na zdziwienie jeśli chodzi o zwierzątko, w końcu nie było tworem natury, jednak takiego porównania jakie dał Sei nie spodziewał się. Słysząc porównanie najpierw jego oczy otworzyły się szerzej, a po chwili pokręcił głową przecząco uśmiechając się rozbawiony.
-Bynajmniej nie jest wynikiem eksplozji nuklearnej, ani z Czarnobyla, ani z Hiroshimy.
Odpowiedział jak tylko już opanował rozbawiony głos. Po chwili dostał pytanie o pochodzenie zwierzęcia, a Ryuuki zrobił zastanawiającą minę, jakby sam do końca nie był pewny.
-Z tego co wiem to sam go stworzyłem. Jestem naukowcem i pracuję nad genetyką, próbowałem stworzyć gatunek który poradziłby sobie w wielu miejscach jednocześnie, za równo w dzień jak i w nocy. Ten oto gatunek to Catbat, jest mieszanką genetyczną kota, nietoperza i kuny leśnej. Posiada umiejętność echolokacji jak nietoperze, zwinność kuny i wzrok kota. Jak chcesz żeby ci trochę zaufał daj mu trochę jagód.
Wyciągnął z kieszeni bocznej plecaka pudełeczko z takowymi i podał chłopakowi
-Je za równo owoce jak i pije krew, więc jak mu dasz jedno to może cię nie ugryzie. Ogółem to pieszczoch tylko trochę nieufny.
Omówił krótko swojego pupila który teraz przyszedł się połasić o swojego właściciela widząc wyciągniętą przekąskę i badawczo patrzył na drugiego człowieka.
Ryuu natomiast posłuchał co ma do powiedzenia chłopak i się uśmiechnął krzywo
-No to tak wiele się od siebie nie różnimy. Niedawno straciłem pamięć z 40lat życia. Więc trochę ciężka sprawa.
Powiedział to tak wprost jakby było to całkiem naturalne, dopiero po dłuższej chwili sam zauważył, że palnął głupotę, przecież nie wyglądał na tyle, a zaledwie na maksymalnie trzydzieści. Zdecydowanie zbyt swobodnie się tutaj czół. Jednak zaaferowany swoją mapą na której kreślił coś pacem postanowił pominąć ten temat, no chyba, ze chłopak by to zauważył i zapytał. Tymczasem znów padło pytanie o mapę które już totalnie rozbroiło byłego wampira i zaczął się śmiać, dopiero chwilę mu zajęło ogarnięcie się. Wytarł łezki i spojrzał na niego.
-Ta mapa ma 60 lat i tak jest oryginalna, ale czy prowadzi do skarbu, dla mnie w pewnym sensie tak, dla ciebie nic tam ciekawego nie będzie, no chyba, że rozumiesz coś z naukowego "bełkotu" jak to mówią ludzie z miasta. Mam niedaleko dom letniskowy i trochę swoich rzeczy z badań, tylko zapomniałem jak się tam dostać.
Odetchnął po odpowiedzi i się uśmiechnął
-W sumie propos twoich problemów z pamięcią, masz tak od dziecka czy coś się stało, że tak masz?
Zapytał ciekaw tego zagadnienia, sam wszak mógł powiedzieć, że jego zanik był wynikiem "wypadku", ale chłopak miał chyba z goła inny problem, wszak Ryuu się przynajmniej nie gubił w terenie przez swoją amnezję, tylko nie wiedział jak trafić tam gdzie był przed utratą takowej.
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Wrz 20, 2016 11:18 pm

Nie był wynikiem eksplozji, to o tyle dobrze. Uśmiechnął się lekko i nieco sztucznie, widząc, jak wpędził w rozbawienie nowo poznanego. Potem przysłuchał się jego historii. Chłopak był naprawdę młody, a... Wspominał o byciu naukowcem? Eksperymentowaniu? Musiał być naprawdę ambitny jak na swój wiek. Bardziej niż nieprzeciętny Japończyk.
- Czy to legalne? - znów spytał z czystej ciekawości. - Jak reagują na niego ludzie? Takie stworzenie to raczej niecodzienny widok, chociaż przywykłem do tego, że Japończycy sami obnoszą się dziwotą na każdym kroku i na coś nietypowego nie reagują w nietypowy sposób. - wzruszył ramionami. Mimo wszystko chwycił pudełko z jagodami. Przez chwilę popatrzył na nie z wahaniem, ale zaraz je otworzył i wyciągnął parę jagód, żeby zaraz dać je nietypowemu zwierzakowi. W każdym razie starał się zrobić to ostrożnie, byleby skurczybyk nie dziabnął go w palca, bo jednak troszeczkę bardziej woli krew niż jagody. Kolejne słowa nowo poznanego wpędziły go w osłupienie. Odsunął całkiem od siebie istnienie catbata i zerknął w stronę Ryuu. Zdecydowanie na pewno miał zwidy. Znowu przed jego oczami odgrywał się kolejny absurd i ogólnie coś, co jest niemożliwe. No ale jako, że było to nie pierwszy raz, postanowił znieść swoje halucynacje jako coś normalnego dopóki same nie miną. Tak już miał.
- Czterdzieści lat? Dziwnie to brzmi z ust nastolatka. - odezwał się, mając lekko uniesioną brew. Ciekawiło go to, jakie na to będzie miał wytłumaczenie ten człowiek. Jego umysł i wyobraźnia zawsze były kreatywne, ciekawe co pojawiło się i tym razem. Ze względu na to, że Seiowi często przytrafiały się takie rzeczy, nigdy nie będzie traktować swojego życia do końca na poważnie. Ewentualnie to ten gość faktycznie istniał, tylko po prostu uciekł z zakładu psychiatrycznego. Niemniej jednak słuchał go dalej.
- Zdaje się, że ja ci nie pomogę. W każdym razie na pewno nie jestem lepszy w odczytywaniu mapy od ciebie. - odparł, nie wiedząc jak pomóc towarzyszowi w niedoli. Przez chwilę zerknął w stronę wody, odlatując myślami, ale Ryuu poruszył temat jego problemu z pamięcią.
- Przygody z narkotykami, mówiąc w skrócie. - odpowiedział, uśmiechając się ironicznie pod nosem do samego siebie. Był wtedy totalnym debilem i w sumie nie do końca się wszystko zmieniło, bo i do teraz lubi czasem sobie umilić czas poza alkoholem. - A co jest przyczyną twojego zaniku pamięci? - spytał, odsuwając od siebie fakt, że ten wspominał o zaniku pamięci z 40 lat życia. Ogólnie to już większość faktów od siebie odsuwał i tę niecodzienną rozmowę traktował najzupełniej normalnie.

_________________




          "Nie jestem protagonistą książki, czy czegoś innego... Jestem studentem, który lubi czytać, którego mógłbyś znaleźć wszędzie. Jednakże... jeżeli, dla przykładu, miałbyś napisać historię ze mną w roli głównej, z pewnością byłaby to... tragedia."





Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 229


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Wrz 21, 2016 12:05 am

W sumie to chłopak zadał dobre pytanie. Czy to legalne? w sumie trudno było stwierdzić, czy ludzie uznawali coś takiego za legalne, poza tajnymi służbami
-Jeśli pytasz czy rząd o nim wie to tak, wie. Choć niewiele poza tą wiedzą maja z tym wspólnego z powodu że to element badań prowadzonych w instytucie poza ich jurysdykcją. Słowem niewiele mają do gadania w sprawie legalności, albo i nie. Szczególnie, ze sami biorą z tego korzyści. Aczkolwiek to nie sprawa o której powinienem rozmawiać z zwykłym cywilem.
Rozszerzył swoją odpowiedź na temat swojej działalności. Wampiry trochę inaczej działały w takich sytuacjach niż ludzie wiec i ich działalności miały swoje specjalne prawa, ale o tym nie miał zamiaru się rozgadywać.
-Ludzie? różnie. Jedni go mylą z kotem, a inni twierdzą, że to ayakashi. Więc reakcje są różne, jedno się tylko dziwią, inni się boję a jeszcze inni zwyczajnie uważają go za słodkiego. Zależy od gustu.
Wzruszył ramionami na znak, ze jemu to w sumie obojętne było jak reagują ludzie. Bardziej go interesowało jak reaguje on sam na nich, w końcu obserwacja dawała nowe informacje o powstałym zwierzęciu.
No i jednak Sei zauważył owe 40. Ryuu westchnął ciężko przymykając na chwilę oczy i znów zwrócił się do poznanego towarzysza
-Spójż na mnie dokładniej i powiedz mi, czy wyglądam ci na zwykłego nastolatka?
Mając tak nietypową prośbę patrzył na Seia z lekkim uśmiechem przez który było widać ostrzejsze niż u człowieka kły, a oczy skupione na chłopaku zrobiły się podobne do kocich przez pionowe źrenice. Już wcześniej sam Ryuu zauważył, ze te cechy u niego zostały, choć w zwykłej rozmowie łatwo było je pominąć. Nawet jakby z premedytacją podniósł do góry rękę ukazując ostre paznokcie przypominające lekko zwierzęca pazury bardziej niż ludzkie. Już nie były tak twarde jak wtedy gdy był wampirem, jednak ich sposób wzrostu pozostał taki sam. Nie odpowiedział chłopakowi dokładnie w czym rzecz siedzi, pozwolił mu snuć własne teorie.
Po chwili wrócił do mapy
-Ja na mapie się znam, nie musisz mi pomagać w jej czytaniu. Mam zgoła inny problem. mianowicie te tereny dalej są zbyt niebezpieczne. A nie pamiętam którędy tam szedłem ostatnim razem, było to w czasie którego nie pamiętam, choć i tak lekarze uznali, ze po wypadku jaki miałem cud że w ogóle coś pamiętam z mojego życia. Tak uprzedzając twoje pytanie o mój prawdziwy wiek to mam już ponad 200lat. Choć jak mówiłem ostatnich 40 nie pamiętam za bardzo.
Owszem brał pod uwagę to, ze Sei może uznać go za wariata, jednak patrząc na cechy fizyczne człowieka przed nim to mógł sam stwierdzić o ile miał rozum, ze nie ma do czynienia ze zwykłym nastolatkiem, ale jakby się uparł na świra to Ryuu też by się nie przejął. I tak chłopak był zależny chwilowo od niego, w końcu nie wiedział jak wrócić do domu, a Ryuu owszem wiedział.
Po chwili usłyszał powód owych zaników pamięci i uśmiechnął się ironicznie
-Ludzie od tysięcy lat ryzykują utratą zdrowia dla chwili rozrywki. To się chyba nigdy nie zmieni. Przynajmniej dobrze się bawiłeś przy tym? Mnie jakoś nigdy nie pociągało życie na haju, więc nawet nie wiem jakie to odczucie.
Był szczery i zdecydowanie zainteresowany tym czego sam nie sprawdzał na sobie. Słyszał różne komentarze na ten temat, jednym się takie odjazdy podobały, inni potem żałowali, a Sei?
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Wrz 21, 2016 9:22 am

"... to nie sprawa o której powinienem rozmawiać z zwykłym cywilem." Przekrzywił głowę. Jeden zwierzak, a był na skalę państwową. Czy on zawsze musiał spotykać jakieś dziwadła po drodze? Jeszcze przypadkiem okaże się, że znalazł się właśnie na terenach wojskowych, a ten w miarę niewinny zwierzak - bo póki co słyszał, że ewentualnie może wypijać krew - jest jakąś tajną bronią.
- To brzmi co najmniej tak, jakby ten zwierzak miał być bronią wojskową. - tak to właśnie widział. Dla kogoś, kto wiódł normalne, szare życie na pewno to będzie w ten sposób wyglądać. Jego życie było nader spaczone realizmem. Nawet gdyby stanął przed faktem, że to wszystko to najprawdziwsza prawda, prędzej stwierdziłby u siebie chorobę psychiczną.
I właśnie a propos. Słysząc kolejne słowa Ryuu oraz widząc jego dość nietypowy wygląd, zaczął się na poważnie zastanawiać, czy nie zaklepać sobie miejsce w jakimś zakładziku psychiatrycznym. Czy wyglądam ci na zwykłego nastolatka? Oczy, kły, pazury... Zmarszczył brwi. Był baaardzo skonsternowany. Uciec nie mógł, bo to by było niekulturalne - od kiedy on się przejmuje kulturą? - bać się nie bał, choć może... Powinien? Ale najbardziej było mu do śmiechu. Tak, po prostu do śmiechu.
- Cóż, na nietypowego dziadka też mi nie wyglądasz. - parsknął śmiechem, wyczuwając tak duży absurd sytuacji, że po prostu nie potrafił się powstrzymać. Jeżeli miałby teraz uciekać z jakiegoś powodu to nie dlatego, że odczuwał zagrożenie, a jedynie dlatego, by wrócić do swojej szarej rzeczywistości. Ale póki co stał i słuchał kontynuowanej historii ze strony Ryuu, a jego mózg już miał ochotę eksplodować. Więc on żył już ponad dwieście lat? Przyłożył dłoń do głowy, czując, jak go zaczyna boleć od nadmiaru wniosków i analizowania. Teraz już mu nie było do śmiechu, jego reakcje na tę sytuację były niejednakowe i wciąż nie wiadomo jak przy kolejnych słowach zareaguje. - Dwieście lat? To chore... Chciało ci się tyle żyć? - spytał odruchowo, bo taki wniosek nasunął mu się od razu do głowy. - Zresztą... Czemu ja się najpierw o to pytam. Przychodzę w góry, choć nie pamiętam do końca, jak tu przyszedłem, spotykam dziwne zmutowane zwierzątko i dziwnego właściciela, który również ma w sobie coś dziwnego. Ha! A ja się pytam o to, czy chciało ci się żyć. Wiesz, uznałbym cię za wariata, ale czasami mam wrażenie, że to raczej mnie powinni zamknąć. - rozgadał się, po czym wstał i zaczął krążyć wokół brzegu niewielkiej zatoki, przy której się znajdowali. Później Ryuu mówił o ludziach... Jak o gatunku, do którego nie należał i znów prychnął cicho pod nosem, ale cokolwiek to było, zostawił to dla siebie. Może dalej ubolewał nad tym, że dotyka go coś raczej niecodziennego.
- Nieważne kim bym był i tak chciałbym spędzić połowę życia na ćpaniu. Po prostu lubię, ale wszystko z umiarem. Jeśli chodzi o czasy, w których przesadzałem... Cóż. Różnie bywało. Przede wszystkim one mnie wykańczały i do dziś zostawiły mi luki w pamięci albo utraty świadomości. Nie raz próbowałem odebrać sobie życie pod ich wpływem. A po zejściu ich działania rzeczywistość stawała się coraz bardziej nudna, szara i nie do zniesienia, że aż szedłem po kolejną dawkę. Ale co miałem zrobić jako człowiek, któremu nie zależało na swoim własnym życiu? Z tego co słyszę, za bardzo łączysz cechę chęci utraty zdrowia dla chwili rozrywki u ludzi... Czemu tak uważasz? - spytał się, kontynuując swoje przemyślenia. Usiadł znów z powrotem na brzegu, zachowując przy tym nieco większą odległość od Ryuukiego. Po prostu delikatny dystans, w końcu spotkał się z czymś nowym.

_________________




          "Nie jestem protagonistą książki, czy czegoś innego... Jestem studentem, który lubi czytać, którego mógłbyś znaleźć wszędzie. Jednakże... jeżeli, dla przykładu, miałbyś napisać historię ze mną w roli głównej, z pewnością byłaby to... tragedia."





Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wodospad   

Powrót do góry Go down
 
Wodospad
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Niewielki wodospad leśny
» Wodospad Słodkości
» Wodospad Tysiąca Szeptów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY-
Skocz do: