IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Staw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Maj 16, 2014 10:40 pm

Starał się złapać powietrze, ale miał wrażenie, że tlen mu się kończy, co wcale nie wywołało u niego radości. Rozpaczliwie starał się zaczerpnąć odrobinę powietrza, którego ciągle mu brakowało, a on nie rozumiał dlaczego. Na dodatek ta otaczająca go ciemność robiła swoje, a w momencie usłyszenia tego strasznego głosu przeszły go ciarki. Bał się to za mało powiedziane. Strach go obleciał jak jeszcze nigdy i szczerze mówiąc nie miał ochoty sprawdzać, czy osoba przemawiająca sobie żartuje z niego.
Postanowił okazać skruchę i... przeprosić. Do czego to doszło, że on, wspaniały i piękny on musi przepraszać, świat zwariował, nie ma co.
- Prze-przepraszam... - Z wielkim trudem wykrztusił z siebie to jedno słowo i to już nie tylko za sprawą tego, iż nie mógł oddychać. On nigdy wcześniej nie przepraszał nikogo, więc niech ten koci terrorysta czuje się zaszczycony!
Powrót do góry Go down
Chris

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1314-christopher-moore
Zarejestrował/a : 21/01/2014
Liczba postów : 95


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Maj 16, 2014 11:04 pm

Nie tylko wyczuwał jego strach w powietrzu, ale także słyszał wszystko i widział w jego umyśle. Otwarta księga - czytanie myśli było dla Christophera porównywalnie łatwe jak przeczytanie takowej. Dzieciak nie posiadał niczego co pomogłoby mu w obronie przed mocami wyprowadzonego z równowagi szaleńca, a teraz wyraźnie przerażony w końcu przeprosił.
Wszystko momentalnie zniknęło, a starszy chłopak znalazł się za miłośnikiem pluszaków i kładąc mu dłonie na ramionach wyszeptał.
- Chyba nie było tak trudno, prawda? Marne psy muszą słuchać poleceń inaczej zostaną rozdeptane. - Jego głos wydawał się być nie tylko przyjazny, ale również pozornie nasączony troską o bezpieczeństwo chłopaka. Szaleństwo pozwalało mu dowolnie zmieniać maski. - Koci terrorysta? - Powtórzył po jego myślach jakby się nad czymś zastanawiał, a potem ze śmiechem dodał. - Świetnie to do mnie pasuje, terroryzuje małych nic nie wartych gnojków na brak szacunku dla starszych i lepszych od siebie. Coś jeszcze chciałbyś o mnie wiedzieć? - Zanim się obejrzeli Chris podniósł się na nogi z chłopakiem przerzuconym przez ramię i ściskającym w końcu swojego miśka. Zamierzał zabrać go na drugą część stawu, tą mniej uczęszczaną by przypadkiem nikt ich nie zobaczył.

_________________
""My oh My oh My oh My
Toraburu ga o yakusoku no
Liar Liar Liar Liar
Anata no ie wa mou nai wa "
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Maj 16, 2014 11:24 pm

Nie zdawał sobie jeszcze sprawy z faktu, iż Chris potrafi czytać w myślach innych. Na jego szczęście wszystko zniknęło, pękło jak bańka mydlana, a on w końcu zaczął oddychać normalnie bez tego fałszywego uczucia, że tlen się kończy.
Chłopak wzdrygnął się, kiedy poczuł na swoich ramionach dłonie Chrisa. Czy zechce on teraz coś mu zrobić? Nie wiedział tego niestety. Z wielką chęcią odpyskowałby wampirowi za ten tekst z marnymi psami, bo odebrał to jako urazę, ale nie chciał ryzykować. Nie chciał powtórki z rozrywki, którą zaserwowano mu niespełna pięć minut temu.
Jednak mimo wszystko w głosie Chrisa było coś takiego... co uspokoiło Louisa, który lada chwila mógł wybuchnąć i napełniło go uczuciem ciepła. On sam nie rozumiał co w tym momencie się działo i dlaczego.
- S-skąd ty... Nie mów, że czytasz mi w myślach... - Był w szoku i to w nie małym. Jednak był z tego wszystkiego jeden plus - wiedział już, że przy tym osobniku nie można za wiele myśleć.
- Kogo nazywasz gnojkiem...? - Nie zdążył ugryźć się w język i wycedził przez zęby.
Czy chciałby coś jeszcze wiedzieć o wampirze? Oczywiście, że nie. Bo kim on niby był dla niego? Nikim więcej jak kocim terrorystą przed którym musiał się ukorzyć, o czym pragnął zapomnieć jak najszybciej.
Nawet nie spostrzegł się kiedy skończył przerzucony przez ramię Chrisa, który z nim gdzieś podążał, przez co był na chwilę skołowany.
- Jean-Pierre... biedny ty mój. Ten koci terrorysta dotknął cię i teraz zostałeś splugawiony. Nie martw się, poradzimy coś na to, a ty - tu już zwrócił się do Chrisa - proszę postaw mnie z łaski swojej. - Przynajmniej poprosił tym razem, a nie rozkazał. Jest progres moi drodzy, jest progres!
Powrót do góry Go down
Chris

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1314-christopher-moore
Zarejestrował/a : 21/01/2014
Liczba postów : 95


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 12:47 pm

W odpowiedzi na jego pytanie mężczyzna tylko się zaśmiał, nie potwierdzał ani nie zaprzeczał bo nie było to nikomu potrzebne do życia. Nie zamierzał się z nim więcej kłócić, niech zna swoje miejsce w hierarchii inaczej zostanie zabity równie łatwo jak ludzie. Na to powinien zwracać większą uwagę.
- Ciebie moja mała myszko. - Jego słodki uśmiech nie przywodził na pierwszy rzut oka żadnych złych myśli czy strachu, ale sam wyraz jego oczu zawierał niemą groźbę, nie powinien próbować z nim dyskutować. Trzymając przewieszanego na ramieniu chłopaka Christopher znalazł w końcu samotną ławkę i to na niej go posadził, następnie ukucnął tuż przed oczami Louisa postanawiając pobawić się z nim w pewną grę.
- Po pierwsze nie próbuj mi znów rozkazywać, po drugie może byś się tak przedstawił jak rozmawiasz ze starszym wampirem? Po trzecie jestem Chris i tak masz o mnie mówić w mojej obecności. - Wyjaśnił mu krótko swoje zasady, będzie ich przestrzegał to może nawet da mu szansę by go polubił. Jeśli chciał nasz drogi informator potrafił być naprawdę czarujący, a jakiś "instynkt" starszego brata posiadał, w końcu sam miał dwie młodsze siostry.

_________________
""My oh My oh My oh My
Toraburu ga o yakusoku no
Liar Liar Liar Liar
Anata no ie wa mou nai wa "
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 1:11 pm

Nie było sensu szarpać się czy stawiać innego oporu w tej sytuacji. Łaskawie dał się mu przenieść z punktu A do punktu B, ale niekoniecznie miał na to ochotę. Mało tego, jak on śmiał dotykać wspaniałego Louisa! Toż to skandal nad skandalami!*
Siedząc już na ławce najpierw rozejrzał się dookoła, a dopiero potem zaszczycił Chrisa swoim spojrzeniem. Widząc jak ten przed nim kuca już sobie wyobrażał, że ten chce mu oddać należyty mu pokłon i być może obiecać swą wierność, miłość i oddanie, ach... marzyć piękna rzecz. Niestety nie okazało się tak jakby chciał. Grzecznie wysłuchał co do powiedzenia ma kociak i tylko kiwnął głową. Był jeszcze na tyle mądry by się go posłuchać, co robił z wielkim, ale to naprawdę wielkim trudem. Liczy na to, że zostanie za to kiedyś nagrodzony.
- Jestem Louis d'Auvergne - podał mu swą dłoń chcąc by ten ją ucałował, niestety takie odruchy miał już we krwi i zrobił to automatycznie.
- Możesz mi łaskawie wyjaśnić po co mnie tu przyniosłeś, Christoperze? - Zapytał go cały czas spoglądając mu w oczy

*Skandal w mniemaniu Louisa
Powrót do góry Go down
Chris

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1314-christopher-moore
Zarejestrował/a : 21/01/2014
Liczba postów : 95


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 1:25 pm

Śmiał go dotykać tak samo jak ten mały gnojek śmiał stawiać mu opór, gorzej on próbował zawładnąć wolę Christophera, a to nigdy nie kończyło się dobrze. Dostał swoją nauczkę i teraz najwidoczniej spokorniał co nieco wiedząc w jakiej znajduje się sytuacji. Jego teleportacja mu tu nie pomoże, zresztą nie sądził by chłopak mógł mu w ten sposób daleko uciec, był zbyt młodym i słabym wampirem by oddalić się wystarczająco daleko.
Siedząc na tej ławce ze swoim misiem wyglądał całkiem uroczo, cóż informator nie gustował w dzieciakach, ale towarzystwo takiej przytulanki nie robiło mu większej różnicy. Wyraźnie słyszał każdą z jego myśli. Miłość, wierność i oddanie? To brzmiało jak zachęta do zabawy, którą zamierzał podjąć. Wyciągniętą dłoń ujął w swoją i przysunął do ust, a następnie pocałował. Wbrew pozorom nie wyglądało to jak zwykły pocałunek. Pazury i inne kocie elementy Chrisa zniknęły już kiedy tu szli więc nie zrobił mu przy tym krzywdy.
- Panicz Louis. - Zabrzmiało to bardziej jak pomruk zadowolenia niż cokolwiek innego. Postanowił się więc podroczyć z naszym drogim rozpieszczonym dzieciakiem, był ciekawy jego reakcji na swoje całkiem udane próby zdziwienia go. - Oczywiście paniczu. Przyniosłem cię bo zwyczajnie mnie zaintrygowałeś... dlaczego Jean-Pierre jest dla ciebie taki ważny?

_________________
""My oh My oh My oh My
Toraburu ga o yakusoku no
Liar Liar Liar Liar
Anata no ie wa mou nai wa "
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 1:39 pm

No, no... Ktoś tu właśnie zdziwił się i nie był to nikt inny jak Louis. Nie przypuszczał, że Chris ucałuje jego dłoń, tak jak chciał by ten to zrobił. Wywarło to na nim bardzo pozytywne wrażenie.
- Tak, jestem Twoim Paniczem, Christopherze... i traktuj mnie z należytym mi szacunkiem, a wtedy i ja będę cię dobrze traktował - na jego bladych ustach pojawił się delikatny uśmiech. Uwielbiał kiedy go tak traktowano, to bardzo mu podnosiło samoocenę.
On zaintrygował Chrisa? Spojrzał na niego i lekko przekrzywił w głowę w bok nadal się uśmiechając. Wampir nieźle zaspokoił jego wybujałe ego, co zaowocowało dobrym humorkiem paniczyka, oczywiście wszystko mogło się zmienić w każdej chwili, ponieważ Louis jest osobą bardzo niestałą emocjonalnie.
- Jean-Pierre... opowiemy mu? - szepnął swojemu pluszakowi na ucho i trwał w ciszy, wyraźnie czekając na odpowiedź. - Ach... uważasz, że to jeszcze za wcześnie by mu mówić? Musimy to uszanować Jean-Pierre. - Na chwilę skończył konwersację ze swoim przyjacielem i znów skupił swą uwagę na Christopherze.
- Nie mogę ci tego teraz powiedzieć. Jean-Pierre uważa, że nie jesteś godny. - Cóż jak widać tej informacji naszemu kochanemu informatorowi nie udało się zdobyć, ale znając życie, kiedyś na pewno mu się to uda.
Powrót do góry Go down
Chris

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1314-christopher-moore
Zarejestrował/a : 21/01/2014
Liczba postów : 95


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 1:53 pm

Wampir sam był zaskoczony jego zachowaniem więc to osłupienie działało w dwie strony. Naprawdę tak łatwo dał się oszukać w tak prosty sposób? Z wyraźnym niezadowoleniem postanowił kontynuować tę drobną zabawę bo późniejsze reakcje chłopaka mogły być o wiele ciekawsze.
Zanim młody się obejrzał Chris ukląkł przed nim na jedno kolano i spuścił głowę nieco niżej... po to by nie widział tych niebezpiecznych błysków w jego oczach. Miał naprawdę wielką ochotę przywrócić chłopca na ziemię, ale to może jeszcze poczekać.
- Paniczu. Nie zasłużyłem sobie na takie traktowanie. - W duchu miał już niezły ubaw z naiwności i łatwowierności tego chłopaka, od tak mu po prostu zaufał, że zmienił swoje nastawienie? Doprawdy zabawne. - Paniczu poprawiłem się, gdzie moja nagroda? - Dopiero teraz spojrzał w górę na niego, z pozoru niewinnie, krytycznym spojrzeniem oceniając postać chłopca w swoim umyśle. Nie trafił aż tak źle. Kwestię miśka jak na razie postanowił zostawić, przeciąganie jej nie miało większego sensu, a zamiast tego położył ramiona na ławce po obu stronach chłopca sam zaś oparł głowę na jego kolanach wciąż patrząc w górę. Nieee.... ten machający w powietrzu ogon wcale nie miał go zmiękczyć, podobnie jak kocie uszka na głowie i cichy pomruk z jego ust. Był w swoim żywiole.

_________________
""My oh My oh My oh My
Toraburu ga o yakusoku no
Liar Liar Liar Liar
Anata no ie wa mou nai wa "
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 2:09 pm

O tak...to jest właśnie to. Padaj na kolana przed Louisem i dalej zadowalaj jego ego wprawiając go tym samym w dobry humor. Paniczyk obserwował go uważnie ciekaw, co Chris będzie wyprawiał dalej.
- Oczywiście, że nie zasłużyłeś kotku na tak dobre traktowanie z mojej strony, ale znaj mą łaskę. Znaj mą łaskę, bo jak mawiają... miłosierdzie jest domeną królów, a ja nim jestem. - Odparł, kładąc dłoń na jego głowie i lekko go po niej klepiąc, jak jakiegoś zwierzaka za bycie posłusznym.
Koteczek pragnie nagrody? A to ci dopiero, ale skoro tak bardzo jej chce, to coś musi mu podarować.
- Chcesz nagrody kotku? Dostaniesz taką nagrodę o jakiej nawet ci się nie śniło. - Na jego ustach w tym czasie pojawił się szalony uśmiech, a w jego oczach nutka szaleństwa.
- Jeśli tak bardzo pragniesz nagrody, to wstań! - Polecił mu, unosząc jego podbródek jeszcze wyżej spoglądając mu w oczy.
Jeśli wampir wypełnił jego polecenie, on również wstał i wszedł na ławkę. Wyciągnął swe dłonie w stronę Christhopera i chwycił go za ubranie przyciągając do siebie, a potem... złożył na jego ustach pocałunek. Pocałunek był dość delikatny, a Louis nie myślał o puszczeniu Chrisa chociażby na sekundę, o nie.
Powrót do góry Go down
Chris

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1314-christopher-moore
Zarejestrował/a : 21/01/2014
Liczba postów : 95


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 2:22 pm

Taki miał właśnie plan. Kompletnie przesłonić mu wizję swojego poprzedniego zachowania tak by niczego się nie spodziewał. Chłopak zdecydowanie zmierzał do przekroczenia jego granicy zarówno moralnej jak i cierpliwości w stosunku do takich rozpieszczonych gówniarzy. Zamiast okazywać mu złość Chris postanowił nadal się z niego nabijać w duchu, a na zewnątrz grać posłusznego. Słuchając jego słów tylko dalej uśmiechał się na swój firmowy sposób, a w duchu już ostrzył zęby na gardło chłopaka. Louis jeszcze nie spodziewał się co go czeka, widocznie myślał iż jest panem sytuacji, jak bardzo się przeliczy okaże się kiedy w końcu wyprowadzi kotka z równowagi.
Powstał zmuszony przez niego bezpośrednim poleceniem, ale wyraźnie zdawał się być zaskoczony i zadowolony z takiego obrotu spraw, ten mały gnojek aż sam się prosi żeby go przelecieć. Najlepiej tam i w tym samym czasie w którym dobierał się do ust Chrisa z takim zaangażowaniem. Chciał się bawić w ten sposób? Nie ma sprawy, kociak z kolei objął go delikatnie w pasie co by mu przypadkiem z tej ławki nie zleciał. Zabawa trwa, nieuchronnie doprowadzi ona do jego tryumfu.

_________________
""My oh My oh My oh My
Toraburu ga o yakusoku no
Liar Liar Liar Liar
Anata no ie wa mou nai wa "
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 2:36 pm

Nie przerywając swojego pocałunku wplótł we włosy Chrisa swoje długie i smukłe palce. Oczywiście nie zdawał sobie sprawy z tego, co on o nim myśli. W końcu to Chris miał tutaj moc czytania w myślach, nie on.
Odsunął swoje usta od jego i się oblizał z uśmiechem na twarzy.
- Czy taka nagrodę satysfakcjonuje, Christopherze? - Zapytał spoglądając mu w oczy. Rzeczą oczywistą było to, że oczekiwał odpowiedzi twierdzącej. Pocałował go raz jeszcze, ale tym razem nie było już tak słodko i przyjemnie. Ten mały gówniarz przygryzł dolną wargę Chrisa i rozciął kłem spijając jednocześnie tą odrobinę krwi, która wydostała się z tej ranki. Musiał sam przed sobą przyznać, że kicia miała bardzo smaczną krew i chętnie łyknąłby jej nieco więcej, ale zapewne spotkałby się z oporem.
Nie planował kończyć tej 'zabawy' czynnością jaką był seks, oj nie. Więc jeśli wampir naprawdę będzie chciał się z nim zabawić w takich sposób niech się liczy z oporem Louisa. Ten zarozumiały dzieciak nie da się, bo przecież nikt nie jest tego wart!
Powrót do góry Go down
Chris

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1314-christopher-moore
Zarejestrował/a : 21/01/2014
Liczba postów : 95


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 2:46 pm

Powinien się cieszyć, że Chris nie należał jeszcze do grona szlachetnych, może jego moc kiedyś się obudzi, a może nie. W każdym razie jak na razie jego krew nie uzależniała i chłopiec kosztując jej nie podpisał jeszcze na siebie wyroku. Pewnie nawet nie zdawał sobie z tego sprawy, że mógłby zostać wtedy zmuszony do służenia kotkowi, a tak zabawa trwa dalej.
Ruchy Christophera przybrały nie tylko na szybkości, ale i na zręczności. Złapał go mocniej w pasie przyciągając do przodu i samemu inicjując kolejny pocałunek. Tylko tyle? On myślał, że po tym całym poniżeniu się zadowoli wampira byle czym. Przyciskając go do siebie by mu nie uciekł dał mu odetchnąć, a potem sam zbliżył usta do jego szyi i zostawił na niej kilka czerwonych śladów, ale żaden z nich nie był ugryzieniem.
- Pij jeśli sobie życzysz paniczu. - Cichy szept przy uchu chłopca powinien na niego zadziałać piorunująco, a poza tym Moore niczego się z jego strony nie obawiał. Myszka wpadła w sidła.

_________________
""My oh My oh My oh My
Toraburu ga o yakusoku no
Liar Liar Liar Liar
Anata no ie wa mou nai wa "
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 3:12 pm

Łaskawie pozwolił na to, żeby Moore przyciągnął go do siebie i trzymał za swój pas. Gdyby tak nie było, najpewniej kociak zarobiłby w twarz od Louisa.
Odwzajemniał jego pocałunki z wielką chęcią, nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że wpadł w jakąkolwiek pułapkę Chrisa, co zdecydowanie działo na korzyść pana informatora. Chyba nie trzeba wspominać o tym, że ten niedopieszczony gówniarz nie chciał się odkleić od ust mruczka, a co dopiero z jego objęć. Było mu tak dobrze i na chwilę obecną nie chciał tego przerywać.
Z jego ust wydostały się cicho jęki, kiedy to jego szyja była pieszczona. Z tej rozkoszy po jego ciele przeszedł dreszcz przyjemności. Swoje zrobiły też szepty Christophera. Gdyby on tylko wiedział jakie to było podniecające!
Przejechał swoim językiem wzdłuż jego szyi, a następnie zatopił w niej swoje kły. Skupił się w tym czasie na powolnym piciu krwi czystokrwistego, która była pyszna. Oderwał się od niej jednak po dość krótkiej chwili. Louis nie był po prostu aż tak głodny, więc zadowolił się taką ilością, jaką wybił.
Polizał tylko dwie ranki, które zostawił na szyi Chrisa, a potem ucałował z uśmiechem na twarzy.
- Teraz możesz mnie już puścić koteczku. - Paniczyk miał już ochotę wracać i zakończyć tą zabawę.
Powrót do góry Go down
Chris

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1314-christopher-moore
Zarejestrował/a : 21/01/2014
Liczba postów : 95


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 3:32 pm

Czas zakończyć całą tę farsę, pomyślał z niejakim przekąsem Christopher spoglądając w jasne oczęta swojej nowej ofiary. Miał już jedną w swoim apartamencie, ale taki wiecznie nienasycony wampir jak on potrzebował ich więcej. Uzależni chłopaka od siebie prędzej czy później, wolałby prędzej bo szkoda marnować na niego czasu. Trzymając więc panicza w objęciach wyraźnie spojrzeniem dawał mu znać, że nigdzie się nie wybiera i nawet niech nie próbuje.
- Nie mam takiego zamiaru paniczu. Narobił mi panicz ochoty więc musi wziąć za to odpowiedzialność. - Złapał go jeszcze mocniej, a po chwili niósł do już na rękach do tylko sobie znanego miejsca w najbardziej odległej części parku znajdującej się zaraz za stawem. Drobna polana pozwalała im nie tylko ukryć swoją obecność, ale również spowodowała, że młodszy osobnik wylądował na ziemi pod starszym. - Teraz jestem głodny, a dzikie koty potrafią być bardzo niebezpieczne paniczu. - Nie odniósł się dokładnie do tego co zamierzał, ale groźba w jego głosie powinna szybko zgasić jakiekolwiek bunty ze strony Louisa.

_________________
""My oh My oh My oh My
Toraburu ga o yakusoku no
Liar Liar Liar Liar
Anata no ie wa mou nai wa "
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 3:48 pm

Z Louisem jest tak, że jeśli nie może zrobić tego, czego chce zaczyna się denerwować, a jak ten maluch się wkurzy... nie jest wesoło. Zaczął mu się szarpać próbując tym samym jakoś się wyswobodzić z jego objęć, ale jak łatwo się domyślić z marnym efektem.
- Puszczaj mnie! Nie będę brał żadnej odpowiedzialności, kocurze! - Nie podobało mu się to wszystko, a jeszcze bardziej nie podobał mu się fakt, że Chris ot tak wziął go sobie na ręce i niesie cholera wie gdzie. Czy Moore jest głuchy? A może to po prostu nasz kochany paniczyk był zbyt naiwny i to jest jego kara? Każdy zna odpowiedź na to pytanie, nawet on sam.
Skończył na jakiejś polanie pod Christopherem. Co on zamierza? Tego jeszcze nie wiedział, ale czuł w kościach, że dowie się tego niebawem.
Chcąc dać mu karę za takie przenoszenie go w tą i w tamtą jak jakąś zabawkę sprzedał mu cios w policzek z otwartej dłoni, co zapewne tylko pogorszy sytuację chłopaka. Sam nawet zaczął żałować, po usłyszeniu ostatnich słów czystokrwistego.
Powiedzmy sobie szczerze: Louis był teraz w sytuacji bez ucieczki i nawet użycie mocy mu nie pomoże.
Powrót do góry Go down
Chris

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1314-christopher-moore
Zarejestrował/a : 21/01/2014
Liczba postów : 95


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 4:04 pm

Nie będzie jej brał? Jeszcze mu Christopher pokaże, że wręcz przeciwnie weźmie odpowiedzialność czy mu się podoba czy też nie. Ciekawe jak będzie się czuł kiedy to z niego spijana będzie szkarłatna posoka, uczycie dla większości wampirów czy ludzi było całkowicie przyjemne tak długo jak pijący nie poruszał kłami i nie szarpał skóry swojej ofiary.
- Weźmiesz paniczu. - Wyszeptał mu ponownie do ucha tym razem widząc w powietrzu nad nim. Dolną część ciała zaś umościł na biodrach chłopaka bo sam do ciężkich osobników nie należał, a nie chciał przecież żeby ten znowu zaczął mu się szarpać, przytrzymał jego dłonie zaraz po uderzeniu. Dotąd utrzymywany przyjazny uśmiech zniknął na rzecz pełnego pogardy spojrzenia. Nachylił się więc i bez wahania wbił kły w drobną szyję chłopaka pozwalając sobie na chwilkę zapomnienia kiedy smakował jego krwi. Nie była najgorsza, ocenił krytycznie kiedy odsunął się w końcu oblizując usta i patrząc na niego z góry rzucił jakby od niechcenia.
- Niech panicz nawet nie myśli o ucieczce. - Ponownie zbliżył swoje usta do jego zamykając mu je po to by nie miał szansy się odezwać i mu sprzeciwić. Nadal przytrzymał jego ciało w bezruchu, doskonale wiedział co robi.

_________________
""My oh My oh My oh My
Toraburu ga o yakusoku no
Liar Liar Liar Liar
Anata no ie wa mou nai wa "
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 4:21 pm

Gdyby Chris nie unieruchomił go, to mógł się spodziewać jeszcze nie jednego ciosu w policzek, a może i nawet jakiegoś kopniaka. Niestety tak się nie stanie. Paniczykowi przyda się jakaś lekcja życia, która może w końcu da mu coś do myślenia.
Luois krzyknął kiedy to Chris wbił kły w jego szyję. Na szczęście wampir oszczędził mu bólu, a uczucie jakie towarzyszyło czynności jaką było picie jego krwi... było całkiem przyjemne. Zamknął swoje oczy i westchnął cicho z przyjemności.
Szczerze mówiąc nie miał już ochoty na pocałunki, ale pomyślał sobie, że jeśli będzie przez chwilę grzecznym chłopcem, to może Moore wypuści go, a on będzie mógł w końcu uciec z tego miejsca zapominając o zdarzeniach jakie miały tu miejsce. Odwzajemnił jego pocałunek i naprawdę liczył na koniec tego wszystkiego.
Ta zabawa już dawno przestała mu się podobać.
Powrót do góry Go down
Chris

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1314-christopher-moore
Zarejestrował/a : 21/01/2014
Liczba postów : 95


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 5:35 pm

uczucie towarzyszące ubytkowi krwi zazwyczaj bywało przyjemne, ludzie zagłuszali je szokiem lub paniką na widok szkarłatnej cieczy dlatego w większości o tym nie wiedzieli. Teraz panicz mógł odczuć na własnej skórze dlaczego tak popularna między wampirami była wymiana krwi oraz seks z dodatkiem posoki na obu ciałach.
Zatracenie się całkowicie w tym co robił nie należało do zwykłego zachowania Chrisa aczkolwiek zdarzało mu się czasami w czymś zatracić. Przez tę krótką chwilę przestał słuchać myśli chłopca i skupił się wyłącznie na jego ustach. Po dłuższej chwili wyczuł, że chłopcu przestała się podobać ich mała gra więc odsunął się w tył, ale nie schodził jeszcze z niego. Zamiast tego złapał za pluszaka i przyjrzał mu się uważnie.
- Biorę go na zakładnika. - Rzucił złośliwie, a potem wstał i zostawił go tak na ziemi by oddalić się szybkim krokiem, nawet jeśli spróbuje nie będzie mu w stanie odebrać swojego przyjaciela tak łatwo. Moore zamierzał się z nim trochę podroczyć, może nawet uzależnić go od siebie. Miałby wtedy do dyspozycji już trzy zabawki, im więcej tym lepiej.

zt.

_________________
""My oh My oh My oh My
Toraburu ga o yakusoku no
Liar Liar Liar Liar
Anata no ie wa mou nai wa "
Powrót do góry Go down
Lou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1416-louis-d-auvergne#27581
Zarejestrował/a : 13/05/2014
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 17, 2014 5:58 pm

Przyjemności przyjemnościami, ale co niektórym naprawdę nie uśmiechało się leżenie na jakiejś polanie. Louis należał do tych piesków salonowych co nie przepadają za niewygodami, a nie oszukujmy się, ziemia nie należała do tych najwygodniejszych powierzchni.
- Ej! Zostaw Jean-Pierre'a! Tylko ja mogę go dotykać! - Spojrzał z gniewem w oczach na Chrisa. Jean-Pierre to jego i tylko jego własność i nikt poza nim nie ma najmniejszego prawa dotykać go, czy z nim rozmawiać! W tym momencie Chris go wkurzył niemiłosiernie i skazał się na prześladowania przez naszego jakże i uroczego Paniczyka, który nie da mu żyć, aż nie odzyska swojej własności.
Podniósł się i otrzepał swój tyłek patrząc jak kocur się oddala.
- Jean-Pierre.... nie martw się, odzyskam cię, a ten kocur dostanie za to po łapach... - Odwrócił się na pięcie i poszedł sobie opuszczając staw.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Staw   Wto Maj 20, 2014 8:24 am

Is zamierzała powiadomić o wszystkich widzianych przez siebie zdarzeniach policję, lokalną gazetę oraz telewizję. Może nawet radio. Ogółem wszystkie środki masowego przekazu, jakie istnieją w Japonii. Oczywiście nie dlatego, że się bała, a ponieważ sama miała plany, jak idealnie można wykorzystać całą tę chorą sytuację, która ciągła się od jej pobytu w Akademii Cross aż do dzisiejszego dnia, choć przedłuży się do chwili jej śmierci. Taki rodzaj fatum nad nią ciążącego, ech...
Tak, czy owak, zdecydowała, iż wpierw musi rozgłosić to, ale w mediach. Straż miejska nigdy nie traktuje przecież ludzi poważnie - ich śledztwo trwa jakiś rok, zaś przestępca im umyka, i jak gdyby nic nie biorą za to odpowiedzialności. Śmierdzące lenie. Co prawda, dziennikarze miewają tendencję do przekoloryzowania "swoich" (bo podają je w końcu jako swoje, natomiast wspominają tylko słówkiem o wiarygodnym źródle, nie odzywającym się, dzięki im hajsowi) zeznań, jednak lepsi oni niż te nieroby ze służby publicznej, zgrywający bohaterów.
Lecz tak się składa, że nie znała tego miasta zbyt dobrze... Znów przeceniła swoje umiejętności. Ale chyba trudno się dziwić: oficjalnie powinna cały czas przebywać na terenie szkoły, a ona sobie, ot tak, wyszła. Nasza Ismena łamie wszystkie zakazy. Cóż, nigdy nie grała fair play, ani nawet nie sprawiała wrażenia grzecznej dziewczynki. Chociaż nie zdawała się także robić z siebie na siłę buntowniczki. Zachowywała się jak dama, bo była damą. I jak to dama nigdy nie przyznałaby się do błędu, więc szła wciąż z podniesioną głową i koniec końców trafiła w pobliże stawu w jakimś parku. Blondynka nie obraziłaby się, gdyby Cass ją podrzuciła... Choć szczerze mówiąc, powątpiewałaby w jej intencje. Przed chwilą próbowała ją najprawdopodobniej zabić, a tu takie odmienne nastawienie? Nie, odprawiłaby ją z kwitkiem, odpowiadając, że poradzi sobie sama. Za taką pomoc to ona podziękuje. Wolała się wlec na drugi koniec świata, niźli przyjąć kogoś pomocną dłoń.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Staw   Sro Maj 21, 2014 8:04 pm

Lasair do dziś nie miała pojęcia, jak wygląda świat. Nie miała zielonego pojęcia o wampirach. Dla niej cały świat i życie opierało się wyłącznie na zamku, w którym mieszkała od kilku lat. Od ilu? Właściwie to nie pamiętała. Czas płynął jakby poza jej zasięgiem, był nienamacalny. Zmiany pór roku obserwowała jedynie z okna, czasami wychodziła do zaniedbanego, obskurnego ogrodu. Miała wybujałą wyobraźnie, więc nieraz prowadziła długie rozmowy z wyimaginowanymi elfami. Wierzyła święcie, że w Irlandii żyją sobie takie małe istotki. Hiro często jej powtarzał, że sama jest podobna do takich stworzeń. Odkąd zaczął jej opowiadać historyjki do poduszki, zapragnęła spotkać elfa! Gdy dorośnie, chciałaby udać się do swojej ojczyzny w poszukiwaniu elfów. Może wróżki też istnieją? Ruszyłaby na poszukiwania! Zabrałaby małą, przenośną latareczkę, mały, podróżny kilofek, scyzoryk i suchy prowiant. Oczywiście to wszystko spakowane by było w zielonkawy, podróżny plecach, godny każdego poszukiwacza przygód!
Nie miała jednak pojęcia, czy dożyje do swojej dorosłości. Była pewna, że w końcu odwiedzi ją Kostucha i ze sobą zabierze. Może pójdzie do mamy? Gdziekolwiek by nie poszła po śmierci, na pewno spotka się ze swoją ukochaną mamą! Oprócz tego chciała wreszcie ujrzeć to, co jest za murami zamku! Owszem, wiele nocy przesiadywała na parapecie, spoglądając smętnie w stronę gwieździstego, czasem pochmurnego nieba. Albo poszukiwała wzrokiem odległego, dla niej, miasta w dole. Wreszcie odważyła się na wyjście! Wybrała jakiś w miarę ciepły dzień, ponieważ nie miała innych ubrań, oprócz lekkich, delikatnych koszul, w których chodziła po zamczysku. Narzuciła na siebie swoją cieplutką i miłą podomkę, a stopy wsunęła w delikatne buciki płócienne. Jeśli spadnie deszcz na pewno przemoknie i kto wie, czy nie pogorszy swojego i tak nieciekawego stanu zdrowia.
Wiedziała, że Hiro był zajęty podziwianiem jakiejś kobiety. Lasair nie znała się na tych rzeczach. Żyła pod kloszem, a zatem nie miała pojęcia o kontaktach damsko-męskich. Nie odczuwała żadnej potrzeby, by się zakochać czy znaleźć swoją pierwszą sympatię. Jeśli samodzielnie czytała książki, miała do wyboru tylko takiej, w których nie znajdowały się żadne wątki miłosne. Była niewinna, niczym kropla łzy albo mała perełka, lekko zabarwiona na beżowy kolor.
Mknęła truchcikiem przed siebie. Poranny wietrznych rozwiewał jej poły narzutki, okrywają jej dziecinne ciałko. Otuliła się mocniej materiałem, który mimo wszystko ją ogrzewał. Po kilku minutach biegu, zmęczyła się. Choroba bardzo ją męczyła, aż wreszcie zdyszana dotarła do parku przy stawie. Namierzyła wzrokiem jakąś postać. Poczuła przyjemne podniecenie! Wreszcie będzie miała okazję porozmawiać z kimś spoza Zamku! Pozna kogoś innego, nowego, może świat stanie przed nią otworem? Nie, nie żałowała swojego dotychczasowego życia. Żyła przecież ze swoim Aniołem, kochała go, choć nie wiedziała, że takie słowo w ogóle istnieje. Widziała w nim swojego stróża i ufała mu jak nikomu innemu, choć czasem ją przerażał. Nie wiedziała także, że nocą, gdy spała, wampir spijał jej krew, ukradkiem, gwałtem…
- Przepraszam, kim pani jest? Jestem Lasair. - przedstawiła się otwarcie, czego nauczyły ją głównie z bajek. Wyciągnęła swoją bladą, chłodną dłoń, która nieco zadrżała. I nagle napadł ją silny kaszel. Zaczęła się dusić i krztusić własną ślina. Stróżka krwi pociekła z kącików wargi, więc szybko wyjęła swoją chusteczkę i otwarła wargi, gdy się nieco uspokoiła.
- Proszę wybaczyć... - zawstydziła się swoją niedoskonałością. W jej głosie dało się jednak wyczuć silny, irlandzki akcent. W dodatku mówiła po japońsku z potknięciami, czasami nawet nieświadomie powracała do swojego ojczystego języka.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Maj 22, 2014 8:17 am

Tak, czy owak Lasair chyba musiała coś podejrzewać, czyż nie? Bo Ismena by szczerze nie uwierzyła, że dziewczynka jest na tyle głupia, aby dalej wierzyć w słodki, niczym nieskalany ludzki świat. Is właściwie już dawno temu los zburzył wizję jakiegokolwiek lukrowanego miejsca. Wypadek rodziców bardzo ją pogrążył w żałobie, choć większości społeczeństwa mogłoby się ona kojarzyć jedynie z przygarbionymi postaciami, chodzącymi na czarno. Ona troszkę inaczej to przeżywała... Stała się dumna oraz zimna, żeby zapomnieć o bólu, wszak jedynym czynnikiem, wywołującym ból, który znała, były uczucia. Zamknęła się w tym swoim grubym kokonie, nieodstępnym dla innych i powoli zaczęła umierać. Nie na zewnątrz oczywiście, gdyż pewnie by tego nikt nie zauważył. Psuła się od wewnętrznej warstwy - obumierającego serca. Nigdy nikt raczej nie okazywał jej współczucia, nie obdarowywał zbytnio emocjami, więc jej człowieczeństwo prawie zanikło. Po prostu zdziczała, ponieważ przebywała z dala od reszty. Nie miała żadnej watahy, stada, przyjaciół, jakich mogłaby się trzymać... Nic dziwnego. Żaden spotkany na jej drodze człowiek, nie potrafił jej zrozumieć. A czy to tak trudno stracić mamę i tatę? Zostać sierotą? Dobra, półsierotą, bowiem miała jeszcze babcię. Chyba jedynie dzieciom z domu dziecka takie odczucia nie byłyby obce... No cóż.
Liczyło się tylko tu i teraz. Chwila obecna mogła stać się decydującą w jej szarej egzystencji. Już to widziała: wchodzi do redakcji, pewnym krokiem rusza do biurka prezesa i wszystko opowiada. Mężczyzna - bo stołek szefa zajmują przeważnie osobnicy płci mocnej - otwiera oczy ze zdumienia, ale wierzy w prawdziwość opowiadanej przez niej historii. Dzięki jej stoickiemu spokojowi, nikt nie powątpiewa w jej cudne bajeczki i zaraz zostanie opłacona. Jeszcze chwilka... Tak blisko, zaraz wręczą jej porządną sumkę, którą od razu wyda... Z marzeń wyrwały ją słowa jedenastolatki. To niegrzeczne komuś przerywać oddawanie się w objęcia swoich pragnień. Chociaż w sumie to była dzieckiem, nie mogła znać się na dobrych manierach. Poczuła się mile połechtana, gdy zwrócono się do niej per "pani". Lubiła, kiedy traktowano ją z szacunkiem, mimo, że zastanawiała się, czemu jak dotąd nikt ją nie nazwał panienką. Przecież jej wiek nie przekraczał piętnastki...
- Moje imię brzmi Ismena, a nazwisko Sang - Odparła dumnie, wyprężając pierś. - Et toi? - spytała, zapominając, że nie znajduje się już we Francji. Ale Japończycy chyba wiele języków studiują, co nie? Więc nie powinna mieć problemu z jej pytaniem. Zresztą zawsze można to wywnioskować z kontekstu wypowiedzi. Dopiero po kilku chwilach dostrzegła u swojej rozmówczyni zagraniczny akcent. Nawet dobrze jej się z nią rozmawiało - obydwoje miały w końcu pochodzenie jak najbardziej europejskie.
Nastolatka chciała uścisnąć jej chudziutką dłoń, lecz nagle... małą dopadł nagły atak kaszlu. I to nie takiego zwykłego. Z jej ust wypływała czerwona posoka, a ona sama krztusiła się tak mocno, jakby miała za chwilę się udusić, przynajmniej tak to wyglądało według Ismeny.
Wtem zdarzyło się coś dziwnego. Zawładnęło nią dziwne pragnienie chronienia tego biednego stworzonka, przypominającego wróżkę. Choć zazwyczaj nie prowadziła konwersacji z dziećmi, żywiła do nich szczególny sentyment, ponieważ przypominały jej one ją samą. A ta tutaj przypominała ją aż za bardzo. Sama pozostawiona na łaskę innych... Is po raz pierwszy od wielu lat miała wrażenie, że nie jest jedynym dzieckiem, tak mocno dotkniętym przez los. Podtrzymała ramię Lasair.
- Nie musisz - odpowiedziała, siląc się na lekki uśmiech. - Powinnyśmy iść do szpitala - oznajmiła do niej, raczej jakby czyniła swoją powinność, a nie robiła tego dla niej. - Jak dla mnie to to nie jest zwykłe przeziębienie lub zapalenie płuc. Prędzej gruźlica. - Orzekła tonem zarozumiałego, jednakowoż jakże wykształconego lekarza. Co prawda, nieco by jej to szyki pokrzyżowało i odprowadzenie małej do lekarza zapewne zajęłoby jej dużo czasu, ale czuła w swoim twardym sercu, że tak należy postąpić. Szlachetnie i ofiarnie. Z małą trzeba było się w końcu obchodzić jak z jajkiem, toż to przecież dopiero dziecko!

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Staw   Pią Maj 23, 2014 7:02 pm

Lasair nic nie podejrzewała. Była całkowicie chroniona przez swojego białowłosego anioła. Nie oglądała telewizji, więc nie znała żadnej przemocy. Nie wiedziała, jak często ludzie występują przeciwko sobie, by mordować się na ulicach. Brat występował przeciwko bratu. Hiro jej tego wszystkiego zaoszczędził. Z książek także nie znała jeszcze brutalności. Żyła w cudownym świecie, w którym była tylko ona, Anioł, służki oraz inni domownicy, którzy dawali jej spokój. Nie wiedziała, że przyczyna tego faktu była taka oczywista! Bali się po prostu jej opiekuna!
Lasair nie wiedziała, że dziewczyna pogrążyła się we własnych pragnieniach i marzeniach. Skąd niby miała to wiedzieć? Nie potrafiła czytać w myślach. Nie znała też dziewczyny, by wiedzieć, że czasami wyłączała się całkowicie i pogrążyła w swoim wyimaginowanym świecie. Gdyby Lasair znała jej myśli, nie wiedziałaby nawet, co ma o tym myśleć. Nie wiedziała kim jest redaktor, nie wiedziała czym jest firma, nie wiedziała, co to pieniądze. Nie musiała się niczym przejmować. Żyła w małym, zamkniętym raju. Dostawała to, czego zapragnie. A przecież mało pragnęła, bo mało wiedziała o świecie. Najbardziej pragnęła jedynie tego, by wciąż przebywać z Aniołem. Nie potrafiła się pogodzić z tym, że Hiro miał także inne obowiązki. Nie wiedziała czym dokładnie się zajmuje. Może to i lepiej, nie przyjęłaby zbyt dobrze takich wieści. W tym świecie, jaki wokół niej wybudował wampir, czuła się naprawdę wspaniale.
Ciężko stwierdzić, że Ismena była już dorosła. Miała piętnaście lat, wciąż była dzieckiem. Według japońskiego prawa, do pełnoletniości brakowało jej naprawdę sporo, bo aż pięć lat. Lasair jednak nie miała styczności z innymi dziećmi, nie licząc małych, wampirzych latorośli, błąkających się czasem po Zamku. Służki ją nauczyły, że należy odpowiednio z szacunkiem zwracać się do innych. Nie chciała wyjść na niegrzeczną. Pragnęła zrobić dobre, pierwsze wrażenie.
Dziewczyna przechyliła głowę, unosząc brew, gdy usłyszała całkiem obce dla niej dwa słowa. Et toi. Powtórzyła szeptem, zastanawiają się, co to może znaczyć. Nie była Japonką. Nie znała innych języków, niż irlandzki. Prędzej zrozumie coś po angielsku, niż francusku. W każdym razie i tak zdradziła wcześniej swoje imię, więc tym bardziej nie rozumiała, o co mogło chodzić dziewczynie.
Zawiał chłodny, nieprzyjemny wietrzyk, gdy wreszcie doszła do siebie po ataku kaszlu. Okryła się szczelniej swoją narzutką, ale i tak się zatrzęsła z zimna.
- A co to jest szpital, pani Ismeno? – uniosła znów nieznacznie brew do góry, nie mogąc się nadziwić skąd tyle dobrej woli w tej dziewczynie. Może także była aniołem? Na twarzy Lasair zagościł promienny uśmiech. Mimo że nad dziewczynką krążyła śmierć, potrafiła cieszyć się i być szczęśliwa. Pogodziła się już z tym, że mama zostawiła ją pod opieką Hiro (tak, uwierzyła w to kłamstwo bez problemu. Lepsze to, niż dowiedzieć się, że ukochana matka, jedyna rodzina, została zamordowana przez wampira). W tej chwili przypominała małego, kraśnego elfika. Pojawiły nawet urocze dołeczki wokół ust.
- Ach, tak. To gruźlica. Zdiagnozowano u mnie także kilka innych dolegliwości. Proszę się tym nie przejmować, pani Ismeno. Zostało mi mało czasu, więc chcę się cieszyć życiem! – krzyknęła radośnie, rozkładając ręce niczym skrzydła i zawirowała wokół własnej osi. Okrycie zsunęło się z ramion i opadło z cichym szelestem na ziemię. Znów zatrzęsła się z zimna, ale tym razem przywitała to rześkie uczucie perlistym śmiechem.
- Zechciałaby mi pani potowarzyszyć? – zapytała ją w końcu, gdy przestała się kręcić. Kucnęła, by wciąż swoją narzutkę i znów złapał ją straszliwy kaszel. Sięgnęła po chusteczkę i dyskretnie wypluła na nią krew, jaka się zgromadziła w jej buzi.
- Przyszłam tutaj, by zaznać nieco życia, a pani?
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 31, 2014 5:35 pm

No cóż, czasem lepsza nieświadomość niż brutalna prawda. Ismena zdawała sobie sprawę, że życie człowieka, który poznał taką słodką tajemnicę musi stanąć zapewne do góry nogami. Ona przyjmowała wszystko z obojętnością. Niestety, czy też stety obydwie nie wiedziały o niczym. Blondynka pewnie by wiedziała, że istnieją takie stworzenia jak wampiry, gdyby ktoś nie usunął jej pamięci.
Dobra, każde słowo, tylko nie marzenia i pragnienia. Marzenia przeznaczono dla dzieci, a pragnienia dla głupców. Do jej zadań należały raczej spiski, intrygi, knowania i inne wyrazy o pejoratywnym zabarwieniu. Chociaż przeciwko koronie to ona jednak nie działała... Nawet żadnych zasad chyba nie złamała.
Dorosła to ona nie była. Ale jeśli porównać ją do Lasair - Is przewyższała ją wzrostem, a na dodatek jej rozmówczyni wyglądała nastolatce na zupełne dziecko. Bardzo niska, niezbyt potężnej postury... Nic dziwnego, że wzięła ją za bachora. Zresztą tę śliczną blondyneczkę nie obowiązywało prawo japońskie, miała najczystsze francuskie korzenie, a do tego mini państewka przyjechała w celach edukacyjnych. Amen.
Co do słów w obcym języku naszej piętnastolatki... Dziewczynka wyjawiła jej zapewne tylko swoje imię, a nazwiska nie. Chyba że coś źle zrozumiała. A pełne przedstawienie się wymaga imienia i nazwiska. Aczkolwiek mogła być sierotą... Chociaż młoda Sang szczerze w to wątpiła. Błąkanie się samotnie po jakiejś dziurze nie oznaczało od razu braku jakiejkolwiek rodziny. Mogła sugerować po prostu zgubienie się.
Widząc zakłopotanie na twarzy Lasair, chciała coś powiedzieć, ale dziewczynka zakrztusiła się, zatem wypadałoby jej pomóc. Pominęła kwestię nazwiska dziewczynki i stwierdziła, że lepiej najpierw zaprowadzić ją do szpitala, choć sama nie wiedziała, gdzie się znajduje.
- To miejsce, gdzie się leczy ludzi - odpowiedziała po chwili. Co ona? Słownik? Wystarczyło jej, iż na jej barkach spoczywało życie dziewczynki.
Nie zwracała uwagi, co też to chora plecie, ponieważ uznała, że pod wpływem choroby mogła wygadywać różne rzeczy, więc Ismena musiała sobie wziąć za cel zaprowadzenie jej najprawdopodobniej tymczasowej towarzyszki do szpitala.
- Nie dyskutuj mi! - warknęła zirytowana jej zachowaniem. Te dziecko powinno się leczyć na głowę. To uczennica się nad nią lituje, a ta chce sobie umrzeć? Dobre sobie! Ona na to nie pozwoli! Nie ze złośliwości, ale żeby nie być dręczoną przez wyrzuty sumienia.
Czym prędzej zaczęła ciągnąć Lasair w znanym jedynie sobie kierunku. Trudno. Plany trzeba trochę zmienić. Pytając o drogę przypadkowych przechodniów, powinny sobie chyba jakoś poradzić.

[z/t x2]

_________________
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 236


PisanieTemat: Re: Staw   Wto Lip 29, 2014 8:58 pm

Po co snuć się bezczynnie w pokoju? Współlokator się nie zjawiał. Coś długo kupował te fajki... Może zahaczył o jakiś ciekawy punkt? W to już chłopak nie będzie wnikał. Nie jego sprawa, więc nie zamierzał się tym zamartwiać. Nie zauważył nawet, kiedy dotarł do parku. Wokół nie było żadnego człowieka. Nikt z kim można by pogadać. No chyba, że ktoś lubił gawędzić do roślin. Jonathan jednak wolał żywego rozmówce, niż żmudny monolog z drzewami i kwiatkami. Usiadł na ławce obok stawu. Wpatrywał się w swoje odbicie. Lekki wiaterek nieznacznie poruszał taflą wody. Jak to możliwe, że w takim wielkim mieście nie było nikogo z kim można zamienić chociażby jedno słowo? W jego "rodzinnym" mieście nawet o takiej godzinie można było spotkać grupki nastolatków. A tu co? Owszem po drodze spotkał parę osób, jednak one nie wydawały się odpowiednie. Wyjął papierosa i zapalniczkę. Przynajmniej mógł oddać się tej małej chwili wytchnienia. Zapalił szluga i zaciągnął się głęboko, wdychając. W palcach obracał zapalniczkę, uważając, żeby ta przypadkiem nie wpadła do stawu.
Ech, ciężkie życie.

_________________



You gave up, I'll check and see,
No one cares less than me,
Dead wrong, I guess you’ll be,
These voices won’t let you leave.
Got you down on bended knee,
What should my next weapon be?
Powrót do góry Go down
 
Staw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Gabinet Pielęgniarski
» Staw
» Stary Staw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: