IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Plac zabaw   Wto Paź 23, 2012 8:37 pm

Jak sama nazwa wskazuje jest to plac przeznaczony do zabaw najmłodszych ale i nie tylko. Przychodzi tutaj również młodzież z pobliskiej Akademii oraz miasta. Znajdują się tutaj huśtawki te małe i jak i duże, karuzele, zjeżdżalnie, równoważnie, "koniki" oraz metalowe ścianki służące do wspinaczki. Po prawej stronie, w cieniu rozłożystych koron drzew w rzędzie poustawiane są ławki.
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Lis 16, 2012 7:02 pm

Parampampampampaaaaaaaam. Tak o to zaczynają się wielkie przygody Małej w tym kolorowym mieście w krainie kwitnących wiśni i dziwnego poczucia humoru. Kyuko młoda pannica, ba prawie już kobitka jakby nie patrzeć, ładnie zakumplowała ze swoją sytuacją. Jak powiadają człowiek czy tam wampir jest jak karaluch, jest w stanie wszystko znieść i przeżyć. Tako wiec nasz mały chodzący blond insekt miał właśnie swoją przerwę na małe o nieco. Cóż pora obiadowa dawno minęła, jednakże jej głód coś ostatnio miewał coraz większe wymagania. Co się dziwić, młoda wampirzyca z niej była a tyle pulsujących tętnic miała wokoło siebie, że nic tylko brać i smakować. Ale Kyuko nie była na tyle odważna jak inne osobniki jej rasy. Wolała polować na mniejsze i słabsze stworzenia. Ostatnio wybrała sobie za cel małe dzieci. Łatwe i smaczne czyli to co blondyna lubi najbardziej.
Tak więc kontynuując dalszą wyprawę Kyuko, blondi dotarła właśnie na plac zabaw. Usiadła na jednej z huśtawek i zaczęła się delikatnie bujać, patrząc jak grzdyle i ich rodzice umilają sobie czas wolny na świeżym powietrzu. Posiedziała tak parę chwil nim znalazła swojego bachorka na dzisiaj. Ot ładnie się zaczyna. Uśmiechnęła się lekko. Wstała więc i powoli i spacerkiem powędrowała w miejsce bardziej zacienione, gdzie aktualnie znajdował się jej maluszek. Widać było, że dzieci jak i rodzice nie za bardzo interesują się tym co się dzieje wokół nich. To dobrze. Ot blondyna wyciągając z rękawa swój jeden z najmilszych uśmiechów przybliżyła się do małego, który aktualnie katował mrówki jakimś kijaszkiem. Jak już sobie to wcześniej wyćwiczyła, przyjazne usposobienie, i chęć zabawy, skłoniły małego do wspólnej gry w chowanego. A więc raz blondi się ukrywała, raz on, i tak przez ponad pół godziny. Czując iż chyba nie wzbudza w małym żadnych podejrzeń ani nikogo wokół przy następnej kolejce przeteleportowała się do krzaków gdzie ukrywał się jej mały kolega. Hyc, hyc, hyc, i kły blondyny zatopiły się w szyi malca. Kyuko poczęstowała się nie dużą ilością krwi, tak by malec mógł nadal żyć. Kiedy jednak skończyła, zostawiła nieprzytomnego malca w krzakach, oddalając się sama powoli i spokojnie by nie wzbudzić podejrzeń.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Lis 16, 2012 8:20 pm

Na nowo Naizenowi przypadło mieszkanie w zamku. Jak dobrze jest mieć gdzie mieszkać, gdy czasem przyjdzie opuścić jedno miejsce. Po zabraniu swoich rzeczy z posiadłości Yuki, szlachetny pojechał do zamku, gdzie swoje rzeczy zostawił i rozpakował w swojej komnacie. A po tym odpoczął porządnie, by dnia następnego móc załatwić pozostałe i końcowe sprawy.
Wypoczęty w końcu porządnie, odświeżył się w łazience, ubrał i zabrał ze sobą teczkę z dokumentami. Wsiadł w samochód i pojechał do centrum miasta. Tam załatwił co najważniejsze, przede wszystkim związanego z jego rozwodem. Kolega przyjął dokumenty i zaakceptował je swoim podpisem. Formalności dokonane. Po tym zaś szlachetny postanowił trochę pospacerować i tak zaszło mu dochodząc do parku.
Idąc alejkami mijał różne osoby. Czy to starszych, czy młodszych, czy nawet pary lub młodzieżowe grupki. Dotarł aż do placu zabaw, na który zerknął zauważając bawiące się dzieci. Jak tak na nie patrzył, przypomniały mu się jego, jak to Dastan był jeszcze dzieckiem. Szkoda że tak bardzo się zmienił. Westchnął i ruszył dalej mając za sobą owe miejsce. Zatrzymał się, kiedy poczuł niedaleko zapach krwi człowieka. Od razu instynkt mu podpowiadał o zaatakowaniu ludzkiej istoty. Zmierzył w danym kierunku i złożyło się tak, że na przeciw trafił na nieznajomą mu wampirzycę. Będąc bliżej jej wyczuł od niej zapach człowieka a także krew. Co więcej, wydawała się mu być dziwnie znajoma, kiedy patrzył na jej twarz. Chociażby te oczy. Takie barwy już u kogoś widział.
- Wybacz że Cię zatrzymuję, jednak wyczuwam od Ciebie krew. Zaatakowałaś kogoś?
Nie wiedząc czemu, zaczepił ją słowami nie chcąc pozwolić jej odejść dalej. Prawą dłoń miał schowaną w kieszeni spodni, zaś w drugiej, trzymał teczkę z ważnymi dla niego dokumentami.

_________________

Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Lis 16, 2012 9:12 pm

Aaa… to się Kyuko wkopała. Mała nie uwzględniała w swoim genialnym planie takiego przypadku. Blondyna przystanęła i popatrzyła się na szlachetnego swoimi ślepiami. No tooo kolorowo. Wampirzyca wyczuła, że osobnik stojący przed nią też jest wampirem, a jeżeli jest takim samym krwiopijcą to znaczy, że zwykła gadka szmatka o przypadkowym skaleczeniu może nie przejść.
- Nie- zmarszczyła nosek -Moja przyjaciółka skaleczyła się odłamkiem szkła na placu zabaw. – odpowiedziała płynnie z lekką nutką przejęcia. – Brat właśnie prowadzi ją do domu. – i wskazała przypadkowe miejsce ręką.
Blondyna miała ostatnio wystarczająco dużo przypadków, gdzie dorosłe osoby, całkiem jej nieznane, widząc ją samą, przykładowo w nocy, dopytywały się jej co tam robi i dlaczego jeszcze nie poszła do domu. Kyuko by nie narobić sobie problemów i nie skończyć gdzieś np. na policji, gdzie zapewne Kyu musiałby ją odebrać, nauczyła się ładnie mówić nieprawdę. W ten sposób nieznajomi nie stali się dla niej kłopotem. Od czasu do czasu zdarzały się przypadki, iż natrafiała na prawdziwych dewiantów, którzy trochę dziwnie się zachowywali , proponując jej iż podwiozą ją do domu. Ale przecież ona taka głupia nie była, i jak nie dało rady pozbyć się tego osobnika w milszy sposób, wtedy używała swojej mocy zwykle podpalając coś, by ten przestraszył się i uciekł gdzieś daleko.
Kyuko miała bardzo mało czasu, gdyż za chwilę zapewne rodzice dziecka zaczną swoje poszukiwania i wtedy będzie naprawdę musiała uciekać, tak by przypadkowo ktoś jej nie zauważył. Wyprostowała się i poprawiła kurtkę.
- Emmm. Przepraszam, ale nie mogę rozmawiać z Panem. Rodzice zabronili mi rozmawiać z nieznajomymi- odrzekła.
Nie miała za wiele czasu. A jeżeli ją znajdą, jeżeli złapią… będzie kiepsko. Przecież nie da rady wymknąć się z rąk policji, tak aby słuch po niej zaginął. Zapewne zaczęliby jej wszędzie szukać.
– Jeżeli Pan pozwoli oddalę się , gdyż zapewne niedługo zaczną się o mnie martwić. – rozglądnęła się dookoła, ukradkiem spoglądając czy aby nikt ich nie obserwuje.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Lis 16, 2012 9:41 pm

Naizen od razu spostrzegł, że dziewczyna którą zatrzymał jest wampirem. W dodatku pachniało od niej wyraźnie krwią, kiedy był blisko jej osoby. Tłumaczenie wampirzycy go nie przekonywało. Patrzył jej poważnie w oczy marszcząc brwi, wsłuchując się w kłamstwo. Nawet nie spojrzał w kierunek jaki wskazała.
- Nie ładnie jest kłamać. - Upomniał ją, ponieważ posiadał wysokie umiejętności wykrywania kłamstwa u drugiej osoby. W jej głosie to także było można wyczuć.
- Skasowałaś mu chociaż pamięć o swojej osobie?
Musiał o to zapytać, nastoletnie wampiry często o tym zapominają. A jakby nie patrzeć, wampirzyca była mniej więcej w takim samym wieku co jego syn.
- Kim są Twoi rodzice? Patrząc na Ciebie mam wrażenie że możesz być spokrewniona z osobą, którą znam.
Skoro już zakręciła o rodzicach, to postanowił ją o to zapytać. Czasami tak się zdarza, że nieznajoma osoba się zapyta o rodzica czy kogoś z rodziny, bo dziwnie mu ją przypominasz. Blondyn nie sprawiał wrażenia jakiegoś podrywacza, a zwyczajną osobę, która teraz przyłapała dziewczynę na gorącym uczynku ale po fakcie. Na policję nie zamierzał jej nawet zabierać.

_________________

Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Lis 16, 2012 10:15 pm


Małe kłamstewka Kyuko nie przeszły. A szkoda. Mała musiała teraz bardziej wytężyć swój umysł i coś wymyślić bo przecież tak naprawdę nie wiedziała o co tak dokładnie chodzi mężczyźnie. Yuk coraz bardziej zaczęła się denerwować i stresować nie wiedziała dlaczego wampir ją zatrzymał i jakie miał, czy mógłby mieć, zamiary.
- Ja nie kłamię. – zaprzeczyła mu machając przecząco łepetyną. – Nie ładnie jest mieć taką małą ufność. Jeżeli nie wierzy mi Pan, proszę sprawdzić. Są gdzieś tam oooooo……- wskazała znów na to samo miejsce.
Tak, tak może i to by przekonało go. Może. Ale w sumie kiedy by wampir poszedł sprawdzić, Kyuko miałaby czas się ulotnić. Gorzej jakby kazał iść z nią, ale przecież nie zmusi jej, co nie?
- O czym Pan mówi? – Kiedy usłyszała o kasowaniu pamięci, wybałuszyła oczyska. – Jaką pamięć? Nie wiem o co chodzi. Nic nie skasowałam. Mówię Panu moja przyjaciółka się skaleczyła odłamkiem szkła, nic nie skasowała, ani ja. To musi być pomyłka. – rozdziabała usta i zrobiła zdziwioną minę. Ostatnio to co skasowała znaczy przywłaszczyła, to portfel jakiemuś facecikowi w garniaku, ale żeby dobierać się do czyjejś pamięci. Nigdy.
-Ale ja nie wiem czy mogę Panu zaufać. – zmrużyła brwi. –Nie znam Pana. Nie wiem jak się nazywasz i kim jesteś. – przyglądnęła mu się dokładniej.
– I nie wiem dlaczego Pan zadaje mi takie dziwne pytania. – cofnęła się o krok. Trochę już ją to przestało bawić. W sumie to ją to od samego początku nie bawiło. Kyuko spojrzała teraz na Naizena badawczym wzrokiem. Był on o wiele, wiele od niej wyższy i nie wyglądał według niej na przyjaznego faceta.
Teraz dopiero zauważyła, że posiada jakąś teczkę w ręku. A może w tej teczce jest jakaś kaska. Może? Gdyby tak się chwilowo wzbogaciła, to i mogłaby sobie jakieś lepsze spańsko skombinować.
- Mój ojciec jest wampirem. Nie wiem po jakiego czorta jest to takie ważne… Pan też jest wampirem. – odpowiedziała mu trochę nieufnie. Oczywiście od razu mogła wypalić, że jej ojczulkiem jest znany w całym mieście i nie tylko Kyubi, casanowa.

_________________
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lis 17, 2012 1:55 am

Ile by próbowała, nie przekona go do swojego kłamstwa. Było widać nawet jak się zaczęła denerwować. Bardzo prawdopodobne, że mógł ją wystraszyć. Jest dla niej obcą osobą, lecz ona dla niego również. Spokoju mu jednak nie dawał jej wygląd. Te oczy, włosy i twarz. Za dobrze znał Yuki, by nie poznać jej podobiznę u innej wampirzycy. A ta dziewczyna mogła nawet i ją przypominać.
Westchnął po wysłuchaniu jej tłumaczeń a także obaw. Nie ruszył się z miejsca a wzrok miał nadal utkwiony w jej stronę.
- Spokojnie, nie zrobię Ci krzywdy więc o nic mnie nie musisz podejrzewać. - Uspokoił na zaś i lekko uśmiechnął by rozwiać dziewczynie czarne wizje. Analizował to po jej zachowaniu. Jak każda nastolatka miała prawdo do obaw. Zwłaszcza, że przed nią stoi wampir krwi szlachetnej. Naizen nie należał jednak do tych, co byle komu robią krzywdę. Odgrywa się tylko na tych, co mu ostro podpadną. A parę osób widziało go już nie raz porządnie rozgniewanego i wolało trzymać się od niego z dala, bądź jak Dastan zamknąć się w sobie i nic nie odzywać.
- Przepraszam, jeżeli Cię wystraszyłem nagłym zaczepieniem. Choć pozwól że zadam jeszcze jedno pytanie. Znasz Kyubiego Campbella? - Czemu akurat podał jego imię a nie Yuki? Jej oczy były bardzo charakterystyczne. A nie spotkał nikogo innego jak Kyubiego, posiadającego takie zabarwienie tęczówek. A ona mogła być jego córką. Chyba że się pomylił? To wtedy będzie miał okazję poznać kolejną osobę o takich oczach.

_________________

Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lis 17, 2012 6:20 pm

No i masz Kyuko przechlapane. Mała westchnęła do siebie zrezygnowana. Widziała, że nie ma co ciągnąć tego bujania bo i tak nie uwierzy. No cóż, niech się dzieje wola nieba… powie prawdę. Ciekawe tylko jakie później będą one miały konsekwencje.
Blondyna jeszcze raz obejrzała szybko otoczenie czy aby nie zaczęły się wielkie poszukiwania malca. Nie była aż tak daleko od miejsca zdarzenia by nie usłyszeć czy zauważyć szukających rodziców swojej pociechy. Nie podobało jej się, że stoi tu tak długo. Z minuty na minutę zaczynało się dla niej tu robić coraz bardziej niebezpiecznie.
- Powiedzmy, że Ci wierzę- zmrużyła jedno oko, zastanawiając się czy aby jego zapewnienie było godne zaufania. W końcu jak ona potrafi ładnie ćwierkać to co jej na myśl przyjdzie i nie zawsze, a wręcz w takim przypadku nigdy nie jest prawdą, to czemu w tym momencie mężczyzna też nie miałby wykorzystać tejże sztuczki przeciw niej. Cóż była podejrzliwa i nie ufna względem obcych, nawet jeżeli wyglądali na przyjaźnie nastawionych. Jednak nie można oceniać ich tylko z zachowania bowiem nigdy nie wiadomo co siedzi w środku takiego wielkoluda. Może to jakiś zboczeniec? Albo wypuszczony na wolność psychopata, który lubuje się w zabijaniu niewinnych młodych, złotowłosych dziewcząt. Wszystko jest możliwe.
Na pytanie Naizena Yukyu wykrzywiła się. No tak, pięknie. Wręcz idealnie.
- Kyyyyuuuubiiii Caaaaampbeeeeell- zaczęła powoli przeciągać słowa starając się wydłużać samogłoski, gdyż jakoś niechętnie jej szło przyznawanie się do ojca. A jeszcze miała trochę mu za złe, że wyrzucił ją z Enklawy a na dodatek otrzymała od niego pięknego siniaka na twarzy na pożegnanie. Kyuko takich rzeczy łatwo nie wybacza, a zapomnieć chyba nigdy nie zapomni.
– No więc Kyubiii jest…. Ale na pewno chce Pan wiedzieć? Bo wie Pan zawsze można się wycofać. Takie życie w niewiedzy czasem jest lepsze. Słyszał Pan powiedzenie „ Im mniej wiesz tym lepiej śpisz” , tak, tak~ Wydawałoby się bzdurą a jednak! Jeszcze zacznie Pan przeze mnie cierpieć na bezsenność, i będę miała Pana na sumieniu, a taka okrutna nie jestem by pozbawiać wampirów spokojnych snów. – widząc wzrok i minę mężczyzny Yuk przestała już lać wodę i gadać co popadnie, licząc na to, że da sobie facet spokój. Cóż za determinacja. Normalnie zwykli śmiertelnicy w połowie dziękują jej za piękną wypowiedź i idą w diabły. Ten jegomość okazał się twardą sztuką. Nawet jej niewinne kłamstewka nie pomogły, co dopiero pieprzenie na życzenie. Kyuko musi chyba jednak jeszcze poćwiczyć , by następnym razem przechytrzyć szlachetnego.
Wampirzyca załamała ręce. No Naizen mógłby się poddać, aaaale nie on twardo stoi przy swoim. Ech… wszyscy święci, niech prawda wyjdzie na jaw.
- W takim razie powiem Panu. Tak. Kyubi to mój ojciec, a ja jestem jego genetyczną pomyłką znaczy córką. – Tadaaaa a teraz proszę o oklaski, baaa owacje na stojąco. Kyuko wydusiła z siebie to zdanie krzywiąc się jeszcze bardziej kiedy to prawda wypływała z jej ust. Cóż im dłużej żyjesz w kłamstwie i obdarzasz nim innych, tym prawda staje się coraz trudniejsza do wypowiedzenia.
-A teraz Pana Ciekawskiego kolej! – Kyuko znalazła swoich zasobach odrobinę odwagi i spojrzała mu prosto w oczy.
- Jeżeli nie chce Pan być nazywanym przeze mnie Ciekawskim Gorylem lub jeszcze gorzej to proszę podać chociażby imię, o! – cóż patrząc na posturę małej a Naizena, to na serio był wielkoludem a dodatkowo w jej oczach wszystko co miało ponad 1,80 było ogromne.
– I jeżeli nie otrzymam odpowiedzi na co to Panu to zacznę krzyczeć wniebogłosy i chodzić za Panem!- uchhhh…. Powiadają że lepiej nie drażnić niektórych wampirów, ale Kyu jeszcze o tym za bardzo nie wiedziała.~~

_________________
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lis 18, 2012 8:36 pm

Nie dziwiło go, że zaczęła być podejrzliwa. Mimo to uznała że mu uwierzy. W porządku. Przyszła kolej na to by udzieliła mu odpowiedzi. Co ciekawe, zaczęła przedłużać imię i nazwisko osoby jaką zapodał Naizen w celu dowiedzenia się, czy jest ona z nim jakoś spokrewniona. Czekał więc cierpliwie aż młoda dama przestanie nawijać, jakby próbowała go zniechęcić do siebie. To nic nie dało. Jak sama zauważyła, Naizen jest nieugięty.
- Skończ owijać w bawełnę i odpowiedź krótko. - Rzucił gdy skończyła, co mogło dać jej potwierdzenie przypuszczeń. W prawdzie to nie sądził że odpowie mu tak szczegółowo. Normalnie uniósł brew jakoby był zdziwiony, ale w z drugiej strony w końcu miał okazję poznać jego córkę. Córkę, która początkowo miała być jego. Po tych słowach już mu się nie bardzo chciało uśmiechać. Tej młodej trzeba współczuć ojca.
- Naizen Shiroyama.
Odpowiedział jej by zaspokoić ciekawość wampirzycy. Nie wiadomo czy nazwisko jej będzie coś mówiło, ale nie wiedział też czy ta dziewczyna zna swoją matkę. W prawdzie to nawet Naizen nie mógł być pewny ile dzieci posiada Kyubi. Choć skoro wiadomo o jednym, to może ma jedyne? I to właśnie Yukyuko nim jest.
Nagle dało się usłyszeć wołanie po imieniu jakiegoś chłopca. Naizen rozejrzał się i w oddali dostrzegł mężczyznę i kobietę. Lada moment a znajdą się blisko nich. Spojrzał więc na wampirzycę.
- Lepiej odejdźmy dalej.
Czy ruszyła za nim, czy nie jej wola. On zaś ruszył ścieżką dalej by nie mieszać się do tego co zrobiła wampirzyca.

_________________

Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lis 18, 2012 9:50 pm

Ach biedna Yukyu wiedziała, że wplątanie się w kolejną zmyśloną gatkę spowoduje, iż tylko przedłuży niepotrzebnie ten moment w którym i tak będzie musiała powiedzieć tym kim tak naprawdę jest dla niej papeć Kyu. Mała oczywiście co chwila spoglądała na wampira, i musiała przyznać, że straszny sztywniak z niego. Ot Yuk zaraz by pomogła mu się trochę rozluźnić np. napadli by na sklep z cukierkami, albo zabrała by go do ZOO i wypuściliby kilka zagrożonych gatunków na wolność, krzycząc jak dziki niezrozumiałe hasła promujące chodzenie bez ubrań!
Widząc zmianę w mimice mężczyzny Kyuko nachmurzyła się i palnęła
- Co Pana też podrywał? Erotoman niewyżyty. – prychnęła, ale w sumie zachciało jej się śmiać. Cóż mała miała bardzo dobrze rozwiniętą wyobraźnie pod tym względem i wyobraziła sobie jak to jej kochany Papcio Kyu podrywa w jakimś barze facetów. Blondi wiedziała dobrze, że jej ojczulek pod tym względem już dawno wyrobił średnią krajową na całe sto lat albo i więcej. W sumie to dzięki niemu statystki wzrastają w zadziwiająco szybkim tempie. Wampirzyca jednak nie miała mu za złe tych skoków w bok. Przyzwyczaiła się, że to jest po prostu jest taki i taki już będzie, nawet jeżeli jakimś cudem zostałby pozbawiony pewnych echem… zabawek.
- Shi… Siii….Shiroyama, Shiroyama- Mała kojarzyła skądś tą nazwę- Shiroyama, Shiroyama- wpadła przez chwilę w zadumę, powtarzając co chwila nazwisko, tak jakby jej baza danych znajdująca się w mózgoczaszce właśnie przetwarzała tą informację. Minęło z dobrych kilka sekund, kiedy to obudziła się z lekkiego transu.
- Pan jest tatą Naoto!- krzyknęła, pokazując w swoim brzydkim zwyczaju palcem. Mała szczęśliwa ze swojego odkryciach zrobiła dumną minę machając potakująco głową.
- Tak, tak. Zapewne to Pan jest mężusiem Pani Nadiry. – Ha! Sherlock przy niej to pikuś. I co? I co? Na co jej szkoła, jak może otworzyć swoje własne biuro detektywistyczne połączone z cukiernią i zarabiać kokosy a potem wymieniać to na tony ciast, ciastek, o ptysiach nie wspomnę ~~
Mała nadal szastając strzępami odwagi, stała dumnie, niczym paw na rykowisku i próbując trzymać się wersji, że szlachetny posiada również takiej samej rangi serce i nie pożre ją za chwilę gdzieś tam w krzakach, i nie skończy tak jak ten grzdyl, który….. o kurrrczaki! Blondyna odwróciła się za siebie. Zaczeli szukać! Tak szybko? Widocznie mamuśka w końcu znalazła odrobinę opiekuńczości w sobie i przypomniała sobie, że nie przyszła tutaj po to by wyrywać młodych ojców, tylko by popilnować jej berbecia przed nieznanym niebezpieczeństwem czyhającym w postaci nastoletniej wampirzycy. Chwilę potem doszedł jeszcze jeden męski głos. No to zaczyna się szukanie bachora.
Kyuko od razu jak Naizen zaproponował jej przechadzkę w zupełnie inną stronę ruszyła za nim. Baaaaa….. tak zaczęło jej bić serce, że nawet wyprzedziła szlachetnego i zaczęła przebierać nogami szybciej niż murzyn ganiający ostatniego kurczaka we wsi! Prawie by przekroczyła barierę światła, gdyby nie Naizen, który chyba latać za blondi nie miał ochoty. No cóż trochę wuefu każdemu by się przydało. Nawet szlachetni cierpią na nadwagę a przecież taaaaki brzuszek u mężczyzny wcale, ale to wale, nie jest sexy.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Yukyuko dnia Nie Lis 18, 2012 10:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Lis 18, 2012 10:28 pm

No ludzie i wampiry. Kyubi miałby go podrywać? Tego jeszcze Naizen nie doświadczył. Lecz po usłyszeniu jej pytania a potem jakiegoś stwierdzenia, normalnie go zaskoczyła. Aż do tylu osób dotarła wiadomość o jego homoseksualizmie, że teraz kogo spotka, będzie mu takie kawały walił? Westchnął z rezygnacją, kiedy ta zaczęła się z tego śmiać.
- Nie. Nie podrywał mnie. - Przyznał szczerze a nawet tego nie potrafił sobie wyobrazić. A może potrafił? Kyubi wyglądał przystojnie. Nic dziwnego że kobiety się do niego kleiły a nawet jego siostry. Lecz chwila, o czym on do diabła myśli? Tu dziewczyną trzeba się zająć by nie wpadła w ręce policji za to co nabroiła.
Powtarzała jego nazwisko, jakby sprawdzała swoją mowę czy dobrze je wymawia. Choć z drugiej strony widocznie zastanawiała się, gdzie je słyszała. Myślał, że skojarzy go ze swoją matką ale nie. Walnęła imię Naoto. A Naizen facepalma, kiedy ta uznała go za męża Nadiry. Miał już odpowiedzieć, ale głosy poszukujące dzieciaka zmusiły go do ruszenia się z miejsca. Zaproponował to także dziewczynie, ale ta normalnie pognała przed siebie. Nie wiedział czy Kyubi w dzieciństwie' też tak się zachowywał, ale w porównaniu do Dastana, Yukyuko jest bardzo energiczna. Nie potrzebował biegać jak człowiek. Kondycję ma bardzo dobrze zadbaną i szczupłą. Po prostu przeskoczył na drzewo i tak się przemieścił, że zagrodził jej drogę. Więc albo wpadła na niego, albo zahamowała gwałtownie.
- Nigdy nie uciekaj, kiedy nic się nie dzieje. Inaczej zwalasz na siebie niepotrzebnie uwagę innych. A potem stajesz się podejrzaną osobą.
Upomniał ją trochę, czego pewnie nie nauczył ją własny ojciec. Jednak nim ruszą dalej, postanowił naprostować jej wcześniejszą wypowiedź, by nie czuła się takim Sherlockiem.
- Wracając do Twoich stwierdzeń. Mam syna, lecz nie jest nim Naoto, a Nadira to moja siostra.
I co teraz? Nie będzie mogła się poczuć dumna a szkoła niestety jej będzie potrzebna. Wampirzyca musiała znać syna Nadiry, skoro to jako pierwsze wpadło jej do głowy, niż wypowiedzenie imienia swojej matki.

_________________

Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Lis 21, 2012 11:05 pm

Naizen chciał zrobić facepalma. W sumie nic dziwnego. W towarzystwie Kyuko, nie jeden dziadunio, wróć dorosły, chciał przywalić sobie w twarz najlepiej jakąś płytą żeliwną, gdyż jej rozumowania żaden psycholog czy psychiatra jeszcze nie rozgryzł.
Mała miała idealne predyspozycje do zostania najlepszą swatką w kraju. Baaa, mimo tego, iż nie wiedziała nic o orientacji szlachetnego to jej dosyć spaczone patrzenie na świat podpowiadało jej przeróżne rozwiązania. Jak jeszcze by postał z nią chwilkę i porozmawiał, to zapewne zostałby przydzielony może do jakichś martwych osobistości a nawet jakiegoś zwierzaka. Ha! Zaiste piękne stworzyłaby w przyszłości związki w których wszyscy byliby szczęśliwi, pod warunkiem jeżeli zaczną co wieczór faszerować się specjalnymi grzybkami lub innym rozweselającym środkiem. Ale koniec gdybania , czas wrócić do akcji!
Kyuko nie sądziła że bliskie stracie z Naizenem może tak zaboleć, w szczególności kiedy przywalisz tak czołem będąc rozpędzonym. Jej delikatne ciałko, które było spadkiem po mamuśce nie miało szans z twardym niczym posąg , ciałem szlachetnego. Kyuko potarła bolące miejsce ręką, zastanawiając się czy wampir aby przypadkiem nie ma pod ubraniami jakiejś zbroi.
Yuk długo nie użalała się nad sobą, gdyż silniejsze okazało się zaskoczenie i wrażenie jakie Naizen zrobił tym czynem. Blondyna rozdziabała jeszcze szerzej otwór gębowy a jej oczyska automatycznie się rozszerzyły.
- Aaaaaaaaaaaaaaale ty jesteś szybki. – zdziwienie nie miało końca, wszak jest pierwszą istotą która dała radę tak szybko ją zatrzymać. Buuu nie zdążyła się nawet dobrze rozpędzić.
- Jak ty to zrobiłeś? – spytała z zaciekawieniem. Może kiedyś i ona będzie potrafiła tak wysoko skakać i w ogóle. Była nawet gotowa podjąć nauki u szlachetnego, by nauczyć się tego nowego triku, który zapewne ułatwił by jej ucieczkę z przeróżnych miejsc w których jej biedne życie byłoby zagrożone.
Yukyu słysząc pouczenie Naizena nachmurzyła się, łapiąc powietrze i krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Nie musiałabym biec gdybyś mnie wtedy nie zatrzymał - zamruczała do siebie.
Mała nie lubiła jak ktoś ją pouczał. Oj bardzo tego nie lubiła. Dlatego też zawsze jak na złość robiła wszystkim na przekór. Nie zawsze wychodziło jej to na dobre. Czasem okazywało się to dosyć sporym i bolesnym błędem, ale mądry wampir po szkodzie, dlatego też Yuk nie za bardzo przyswoiła sobie kolejną mądrość życiową od starszego osobnika.
-Pani Nadira ma siostrę??… - przez kilka sekund jej struny głosowe zatrzymały się na literce „ę”- znaczy brata?- poprawiła się od razu kiedy zauważyła, iż to co powiedziała było błędem. Kurka mać! Blondi nachmurzyła się jeszcze bardziej. A jednak do Sherlocka miała jeszcze daleko, a szkoda bo już mała wyobrażała sobie te tryliony ciastek czekających tylko na nią. Mhwahahaha ….
-Szkoda- burknęła– A już myślałam, że poznałam ojca Naoto. -
Yukyu zmrużyła oczy i zaczęła oceniać wygląd wampira, a raczej porównywać go do jego siostry.
– Pan jest naturalnym blondynem czy farbowanym? – spytała pełnym powagi głosem.
Trochę nie podchodzi Pan pod siostrę.- podsumowała swoją ocenę.
Kiedy wampir zaczął powoli iść w przeciwną stronę niż plac zabaw Blondi poszła z nim dotrzymując mu kroku. No cóż jeżeli jest on na tyle szybki by zagrodzić jej drogę, to nie ma co ganiać się bo i tak wampirzyca nie miałaby szans na to, że będzie mogła przechytrzyć szlachetnego. Może w przyszłości, kiedy jeszcze się podszkoli i będzie bardziej sprytniejsza to uda jej się pokazać mężczyźnie co takie chucherko potrafi.
Nawiązując do jej ogromnych pokładów energii. Nie zawsze była chodzącym wulkanem, który zaraz rozniesie wszystko i wszystkich. Kyuko z natury była osóbką bardzo żywą, jednak nie wiedziała po kim odziedziczyła te niekończące się pokłady mocy, dzięki której potrafiła zamienić wszystko w małą apokalipsę. Nie zawsze oczywiście pałała tą energią na prawo i lewo. Czasem się zdarzało, że jej ciało opanowywało lenistwo. W takich momentach nie miała na nic siły.
Spoglądając tak ukradkiem na Naizena nagle jej uwagę przykuła teczka, którą wcześniej chciała sobie przywłaszczyć, jednak po dowiedzeniu się kimże jest ten osobnik krwi szlachetnej, Kyuko zrezygnowała, gdyż po takim incydencie nie byłoby jej do śmiechu.
-Jest Pan biznesmenem? – spytała tak z ciekawości.

_________________
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Lis 22, 2012 5:59 pm

Jako dorosły miał większe możliwości akrobatyczne, jeśli chodzi o zdolności wampirze, typu zwinność i szybkość. Dziewczynie tego jeszcze brakowało albo po prostu mało ćwiczyła. Pominąć można różnicę krwi miedzy nimi, bo to w sumie znaczenia mieć nie powinno. Zdarza się nawet tak, że poziom D jest lepszy od A.
Zaskoczył młodą? Najwidoczniej. Uniósł kącik ust, ale zaraz upomniał ją o swoim zachowaniu.
- Nie zatrzymywałbym Cię, gdybyś nikogo nie atakowała.
Otrzymała dość logiczną odpowiedź z jego strony. I teraz nie miała chyba mu jak się z tego wykręcić. Trzeba było nie atakować niewinnego chłopca, to by teraz nie była o nic podejrzana. Chłopak zapewne będzie pamiętał jej twarz. A gdyby wampirzyca pomyślała o usunięciu mu pamięci, to mały nie wiedziałby jak ją opisać i kto go zaatakował.
Ruszyli więc w inną stronę byleby opuścić ten park. Trudno że przejdą się dookoła, ale przynajmniej mogą sobie porozmawiać, o ile wampirzyca zechce mu dotrzymać towarzystwa. Nie zmuszał jej, ale tym samym wolał ją mieć na oku, by nie cofnęła się i nie próbowała kogoś znów zaatakować.
- Siostrę też mamy. - Dodał kiedy się poprawiała, choć nie musiała. Teraz wie że Naizen i Nadira posiadają jeszcze siostrę. Chociaż ważne to dla jej wiedzy? Pewnie tak, skoro jest znajomą Naoto i zechce wiedzieć coś więcej na temat jego rodziny.
W pewnym momencie spojrzał na nią lekko zdziwiony słowami odnośnie jego włosów.
- Naturalnym. - Nigdy nie farbował swoich włosów i nie zamierzał. Po co miał skrywać naturalny kolor jakim został obdarzony? Zwłaszcza, że jeszcze odziedziczył go po matce.
- Nie każde rodzeństwa są do siebie podobne. - Przez dłuższą chwilę przyglądał się zaraz twarzy Yukyuko. Mimo iż dziewczyna, to trochę, ale to w małym stopniu, przypominała Dastana. Gdyby wiedziała że ma brata bliźniaka, ciekawa jaka byłaby jej reakcja. Tylko po co jej to mówić, skoro historia ich rodziny jest co najmniej dziwna? Na pewno zaczęłaby obwiniać o to swoją matkę. Czy ojca także? Nie wiadomo.
Oderwał się od wpatrywania w jej osobę, przenosząc wzrok na teczkę, a po chwili z powrotem na wampirzycę.
- Nie. Ale prowadzę własną działalność. - W papierach może i siedzi, ale nie na takiej zasadzie co Ci ludzie w urzędach. A to że miał przy sobie teczkę to tylko z powodu załatwiania spraw rodzinnych.
- Skoro już tak rozmawiamy, zdradzisz swoje imię? - Spytał uprzejmie.

_________________

Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Lis 23, 2012 8:05 pm

Na dość logiczną odpowiedź ze strony Naizena prychnęła niczym sfochany mały kociak.
- Głodna byłam.- nie poddawała się. Uparte z niej dziewczę było. Cóż poszło w ślady ojca. Nie wiedziała nic złego w tym, że pożyczyła sobie od malca perę kropelek krwi. Przecież nie zabiła go tym czynem. Poza tym kto uwierzyłby takiemu smarkaczowi, że zaatakował go wampir. Ludzie z pewnością stwierdzą, że naoglądał się za dużo zmierzchu czy innych podobnych bajeczek i teraz wygaduje wszystko do ślina mu na język przyniesie a te nagłe osłabienie pewnie spowodowane jest brakiem jakiegoś istotnego składnika w organizmie malca, lub uderzył się przez przypadek w główkę, czy może słoneczko za mocno go przygrzało i zemdlał.
-No w sumie- machnęła potakująca, kiedy zaczął mówić o podobieństwie rodzeństwa.
Kyuko jak można było się domyślić nie znała swojego rodzeństwa. Nigdy nie miała styczności z Dastanem. Baaa! Nawet nie wiedziała, że istniał. Nikt, nigdy jej nie powiedział, że posiada ona brata. Od kiedy została zabrana przez Kyubiego , ojciec stał się jej jedyną rodziną o której miała pojęcie do czasu kiedy Yuki zawitała w skromnych progach Enklawy. Całe szczęście, że chociaż poznała swoją matkę , chociaż wielką miłością do niej nie pałała, w sumie to żadną. Może dlatego, że nie wybaczyła jej tego, że nie próbowała jakoś odnaleźć małej. Nie odwiedziła jej nigdy nawet wtedy kiedy była malcem, i kiedy akurat matczynej opieki najbardziej potrzebowała.
-Łaaaaa też bym tak w przyszłości chciała- rozmarzyła się mała. Już sobie wyobraziła siebie tak gdzieś za około dwadzieścia lat, pędzącą po tłocznej ulicy z teczką, plikiem gazet i dużą kawą z pobliskiej cukierni, gdzie dodatkowo czekałyby na nią specjalnie uszykowane bułeczki. Prawdziwa kobieta sukcesu! Plus koneserka słodyczy dodatkowo. Hueheuheu~~
No ale Kyuko na razie mogła tylko pomarzyć, bo do szkoły jeszcze jakoś nie zawitała, chociaż powinna. Ale w sumie kto by przyjął pod swój dach dziecko z ulicy. Na pewno żadna renomowana uczelnia. Tak więc wampirzycy pozostały jak na razie marzenia. Może kiedyś jakaś ich cząstka się spełni.
- Yukyuko Campbell ale wszyscy mi mówią Kyuko- przestawiła się ładnie Naizenowi.

_________________
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Lis 26, 2012 6:52 pm

Jest bardzo prawdopodobnym faktem, że mogą temu maluchowi uwierzyć iż ugryzł go wampir. Bo pies raczej nie osusza go z krwi. Jaki na to dowód? Ślady na szyi. Jeżeli wampirzyca się tym nie zajęła a porzuciła ofiarę jak lalkę, to cóż. Miejmy nadzieję, że policja tą sprawą się nie zainteresuje.
Naizen na odpowiedź dziewczyny tylko pokręcił głową, jakby to miało znaczyć "ach te dzieci, same z nimi problemy". Jednak tak to bywa. Nawet młodzież bywa niegrzeczna jak na swój wiek, robiąc takie rzeczy przy których za późno wyciągają konsekwencje.
- Wiele jeszcze przed Tobą. - Odpowiedział z lekkim uśmiechem. Dziewczyna jest jeszcze młoda, więc na razie niech skupi się na szkole i wykształceniu. A potem dopiero o karierze. Choć niektórzy rodzice przesadzają momentami i już od najmłodszych ich lat przygotowują ich do zawodu by byli gwiazdami. A potem dziwota, że nie mają żadnego wykształcenia.
- A więc Yukyuko, chodzisz do jakiejś szkoły? - Komentować jej imienia nie zamierzał, choć wydawało się brzmieć dziwnie. Kyubi musiał być chyba pijany wybierając jej takie imię. No ale to jego córka. W dodatku skoro już tak sobie szli, to Naizen mógł bliżej poznać tę dziewczynę. Ale jak zwykle, telefon nawet w nieodpowiednich momentach, dał o sobie znać. Nadeszła wiadomość. Szlachetny wyjął komórkę i odczuwał od nieznanego numeru, który okazał się być dyrektorem Akademii Cross. Pilna sprawa z powodu zachowania Dastana. Już jego wyraz twarzy z uprzejmej i miłej, zmienił się na poważną. Nie odpisywał a schował telefon do kieszeni.
- Wybacz, ale sprawy wzywają. Uważaj na siebie i nie rób więcej takich akcji. - Poradził jej na koniec, po czym szybkim krokiem zmierzył w stronę zaparkowanego swojego samochodu. Wsiadł i odjechał w stronę Akademii Cross, zastanawiając się po drodze, co Dastan nabroił.


[z/t | Wybacz, że nie czekam ale fabularne sprawy wzywają. Jeszcze kiedyś popiszemy. ]

_________________

Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Gru 02, 2012 9:35 pm

Dobra, dobra, zupa z bobra. No to pierwszy żart na rozluźnienie mamy za sobą. A teraz zadziwię czytających ten post ludzi i napiszę krótko, zwięźle i na temat. No to zaczynamy.
Nie drążąc już tematu malucha, bo to w sumie wina tego berbecia, że bawi się z obcymi osobami i jest taki łatwowierny. No, no… poza tym to jest też wina rodziców, bo nie pilnowali za dobrze tego malca. Także ustalone! Wysoki sądzie, uniewinniam Kyuko z zarzucanych jej czynów…uff...
A teraz przyszedł czas powiedzieć kilka miłych słów o… jej wspaniałym imieniu. Może nie było ono ekhemm… słodkie, i taakie anglojęzyczne, jak to się ma teraz w modzie. Kyuko cieszyła się przynajmniej, że tatusiek nie nazwał jej Ariel ( mieć tak samo na imię jak proszek byłoby chyba najgorszym wyborem), lub jeszcze bardziej kolorowo, Johny Walker. Ojcowskie zamiłowanie do alkoholu mała znała nie od dziś. W sumie od grzdyla widziała ojca hasającego z połówką po domu, to i przyzwyczaiła się do jego hobby, jeżeli takie coś można nazwać pożytecznym marnowaniem czasu oraz kasiorki. No ale z dwojga złego blondi już woli go z czystą połóweczką u boku, niż z kolejną dupą, znaczy kobietą, będącą jedynie zabawką na jedną noc. Oh referat można byłoby napisać na ten temat.
Oryginalne połączenie dwóch imion, matki i papcia, spowodowało, że tak właśnie powstało słowo Yukyuko. Przynajmniej może, że cieszyć że jest jedyną istotą na tej planecie, która została obdarzona takim zacnym imieniem. Cieszmy się! Alleluja! Wszyscy święci!
Na słuch o szkole Mała trochu mocno się wykrzywiła, robiąc minę jakby przed sekundą wypiła spory łyk soku z cytryny. Szkoła?? Blech... Cóż w jej przedziale wiekowym szkoła równa się tak samo co więzienie, a że wampirzyca uwielbia sobie być istotą wolną, bez żadnych niepotrzebnych udziwnień tak jak akademia, to jakoś niechętnie garnęło jej się do zdobywania wiedzy. Już prędzej na drodze swojej kariery zdobyłaby wszystkie portfele tego świata, iż żyła z ciężko zakoszonych pieniędzy. W sumie jak tak dalej pójdzie to czeka ją nawet świetlana przyszłość. Bycie najlepszą złodziejką w tym mieście. Cóż wydaje mi się że nawet mogłaby podjąć się tego wyzwania. Dla dobra ogółu oczywiście. Bo przecież ktoś musi rozdysponować niezagospodarowaną sumką kasiorki, c`nie?~~
- Eeeeee… nnniee chodzę do akademii. Mam własne indywidualne nauczenie- Skłamała podle!
Ale kto zaprzeczy, że życie na ulicy, najlepszą szkołą na świecie. Nie wiem jak wy, ale kto ją bardziej przygotuje do okrutnej rzeczywistości, nauczyciele czy menele spod spożywczaka? I tak Yukyu siedzi w tym bagnie od jakiegoś czasu i nie narzeka. Tęskni może trochę za tymi wszystkimi bajerami, nowinkami technicznymi, ciuszkami ale zazwyczaj po jakimś czasie przestają łazić jej takie myśli po głowie i zaczyna przystosowywać się do życia miastowego szczura.
- Tak jest! - zasalutowała i pożegnała Naizena. Postała trochę patrząc ja się oddala. W sumie miły z niego wampir. Może kiedyś da się namówić na niezobowiązujący wypad do cukierni na jakieś małe ciacho. Po chwili Blondi sama ruszyła tyłek, i znikła gdzieś między drzewami w parku.
{zt}

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Sty 07, 2013 9:18 am

Zima. Ulubiona pora roku nocnych istot. Dni są krótkie, bowiem słońce sięga ku zachodowi niemal po godzinie czwartej po południu, a już o piątej - słońca brak. Wtedy wampiry takie jak Kanibal wychodzą na codzienny żer.
Bestia udała się swoimi znanymi drogami na zachodnią część miasta. Uwiedziony zapachem młodej krwi nie mógł przegapić tak wyśmienitej okazji. W zasadzie ryzykował ogromnie, bowiem łowieckie patrole również zaczynają pilnować tereny po zachodzie słońca. Stwór na pozór ostrożny ale co potem się stanie, ciężko przewidziec.
Znalazł się wreszcie w parku, zwabiony wonią i głosami. Szesnastolatki? A może piętnasto? Stał w cieniu obserwując trójkę przyjaciół, które nie przejmując się niczym, korzystali z darów zimy. Wojna na śnieżki! To jest to, co Kanibal nie lubi. Wyłonił się wreszcie z ciemności, obnażając zębiska. Kontrolował wybuch wściekłości, choć i tak niebawem kontrolę może stracić, a obroża czuwa.
Chłopak towarzyszący dwóm koleżanką jako pierwszy zwrócił uwagę na nadchodzące zagrożenie. Nie stali i nie patrzyli na olbrzyma w czerni, tylko ruszyli w szybszy krok i następnie w bieg, kiedy zorientowali się, że poszukiwany morderca idzie za nimi. Jedna z dziewcząt potknęła się na wystającym korzeniu, który jak pechowo był przykryty śniegiem. Jej znajomi zatrzymali się, chcąc pomóc wstać, jednak Kanibal znalazł się już przy niej. Chłopak wyskoczył w obronie, jednak cios olbrzyma stał się zbyt mocny. Uderzony w twarz nastolatek upadł na ziemię. Krew z rozwalonej brwi sączyła się leniwie. Pęknięcie czaszki? Kto wie. Stwór siły nie oszczędzał. Druga wolna dziewczyna zaniosła się krzykiem i zanim bestia ją dopadła, zdążyła dać nogę. Modliła się o pomoc dla przyjaciół. Zaczepiała przechodniów lecz bez skutecznie. Niechcieli być w nic zamieszani. Brak telefonu robi swoje, naprawdę żałowała, że zostwiła go w domu.
Wróćmy do bestii. Zaciągnął dwie ogłuszone ofiary w bardziej zaciemnienione miejsce, między drzewami. Pierw zajął się chłopakiem. Zatopił głęboko zębiska w jego tętnice szyjną, pijąc krew szybko. Musiał dobrać się do drugiej ofiary. Dlatego wolną łapą, chwycił za włosy dziewczynę i uniósł ku sobie. Jak tylko oderwał się od nastolaka, wbił się w świeży damski kark. Pochłonięty posiłkiem utracił czujność, aż zapomniał o dziewczynie, która uciekła. A ta dalej błagała o pomoc. Może wreszcie ktoś się ulituje?
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Sty 07, 2013 7:20 pm

Oczywiście, że się ulituje. Łowcy starają się czuwać na każdej dzielnicy o wieczornych i nocnych porach. Bowiem w tych, gdzie słońca na niebie nie ma, wampiry najwięcej rozrabiają i ujawniają swoje istnienie. Tak przeważnie jest ze znanym i trudnym przypadkiem, jakim jest Testament.
Krzyk uciekającej dziewczyny zwrócił uwagę dwóm osobom. Kobiecie i mężczyźnie, którzy bez dwóch zdań są łowcami. Broń mieli ukrytą za odzieniem wierzchnim. Wymienili między sobą spojrzenia, po czym ruszyli w stronę dźwięków. Dobiegli do miejsca, zatrzymując dziewczynę. Ta z trudem i strachem w głosie, powiedziała o tym mordercy, który zaatakował jej przyjaciół. Wskazała nawet miejsce. Obaj łowcy ruszyli w dany kierunek.
Będąc u wejściu na plac zabaw. Oboje wyjęli swoją broń. Mężczyzna dwa pistolety wyposażone w naboje przeciw wampirze. Kobieta, dwie katany. Nie musieli się nawet rozdzielać, by znaleźć wampira. Ślady krwi oraz stup na śniegu, zdradzały jego położenie i kryjówkę. Gdy tylko mieli pewność, gdzie on jest, mężczyzna wycelował w stronę bestii i oddał z cztery strzały (po dwa z każdej broni). Teraz oczekiwanie na reakcję bestii.

_________________

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Sty 07, 2013 9:17 pm

Więc jednak kapuś znalazł pomoc! Para łowców akurat musiała patrolować tereny blisko placu zabaw. Stwór nie spodziewał się bowiem zajęty żarciem, nigdy nie myślał o zagrożeniach. Słyszał kroki, owszem, ale pochłonięty piciem młodej, świeżej krwi było czymś lepszym niż wsłuchiwanie się w otoczenie. Łykał głośno, wciąż osuszając ofiary z krwi. Jak tylko skończył z dziewczyną, wrócił do chłopaka. Wiotkie ciało zostało puszczone na zaśnieżoną ziemię, natomiast chłopak wciąż pozostawał w szponach głodnego wampira. Ach... Dźwięk wystrzału i niemiły ból, rozszedł się po plecach olbrzyma. Lepka, jeszcze ciepła krew moczyła tyły, a ubranie zaczęło przesiąkać. Został trafiony! Cztery razy w plecy. Rzucił ofiarą o ziemię, odwracając się na pięcie ku łowcom. Nieco zszokowany zadanymi ranami, utrudniło mu dojście do ogarnięcia całej sytuacji. Wiadome że ci nie będą stać i się patrzeć, dlatego stwór postara się usunąć im z widoku! Gdzie uciekł. Uwaga... Za drzewo! Ha! Dokładniej to w cień drzew. Jednak na ile mu to pomoże? Nie mógł się denerwować, porażenie prądem od obroży może go zabić. Rany w plecach zadawały katusze.
Oparł się ramieniem o dosyć szerokie drzewo, telepatycznie usiłował wezwać kogoś z zamku. Chociażby służki... Hiro nie było, wyjechał do Włoch. Dlatego teraz na tych pannach polegał. Aaaa walczyć to on nie miał ochoty, poważnie. Ostatnio zdrowie wampira szwankowało, dlatego wolał unikać wszelakich spięć. Tylko jak? Niestety jego rozum jest jaki i jest i ciężko mu dotrzeć, że polowanie nadal jest zakazane. Co poradzić, taką naturę bestia ma.
Oddychał nieco ciężej, licząc iż łowcy zostawią go w spokoju. W ogóle dodam o próbie ucieczki z miejsca zbrodni, niestety... Dziewczyna z chłopakiem nie przeżyli. Kierował się do mniej oświetlonych miejsc ostrożnie. Jednak znając los, para pogromców zechce go dopaść i unieszkodliwić.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Sty 08, 2013 6:05 pm

Nie ma tak łatwo panie kanibalu. Wystrzelone cztery strzały trafiły wielkoluda w plecy. Jaka szkoda że się nie wściekł. Obroża by go na dobre sparaliżowała i mieliby mniej roboty. A tak? Trzeba się za powolniakiem uganiać.
Wampir po otrzymaniu kulki w plecy, popatrzył na łowców i zaraz schował się za drzewo. Łowcy podchodzili dość powoli. Mężczyzna celował z broni cały czas, ale nie strzelał. Kobieta zmierzała również w kierunku wampira. A kiedy krwiopijca zaczął uciekać, facet rozpoczął strzelanie by trafić w jego nogi. Zaś kobieta wbiła dwie katany w ziemię (niczym w Krzyżakach), dotknęła dłońmi ziemi i użyła zdolności magicznej pnączy. Jako iż znajdowali się na terenie otwartym a tu z całą pewnością są drzewa, korzenie jednego z nich się wydłużyły i jak kret zmierzały w stronę kanibala. Zważając na to iż wampir ma swoje kilogramy więcej, grube pnącze złapało go za kostkę owijając mocno, doprowadzając do upadku. Jeżeli to się powiodło, mężczyzna ruszył biegiem do wampira z zamiarem wystrzelenia kolejnych czterech pocisków w klatę piersiową bądź w ramiona i uda (po jednym na kończynę). Kobieta w miedzy czasie wyjmie gaz usypiający i dogoni panów by wampirowi sprajem wypuścić gaz prosto na twarz.

_________________

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Sty 08, 2013 7:00 pm

Łowcy nie odpuszą tak łatwo. Kanibal musi wpaść na jakiś pomysł aby uciec. Przecież jak teraz go złapią, nie ma pojęcia czy dożyje do następnego dnia. A walka? Nagrabi sobie gorzej! Gdzie jeszcze zrobią najazd na zamek i zniszczą go... Aż otrząsnął się, zamierzając właśnie uciec. Jednak para łowców ruszyła z nim. Mężczyzna zamierzał ponownie postrzelić ciało potwora. Wielki cel łatwo trafić, ale że zaś schował się za drzewo, zmniejszyła się ilość obrażeń. Dwie kule w lewej nodze. Kulał już na nią, bowiem anty wampirze kule nie są łatwo znośnym bólem. Musiał poza tym odetchnąć. Masa ciała oraz brak ruchu robi swoje, szybko się męczył. Choć i tak zechciał uciec. Odepchnął się od drzewa, które stało się dla niego wrogiem. Bowiem korzenie rośliny dogoniło nogę kanibala, oplatając ją. Bestia runęła z hukiem na ziemię. Co jak co, powalenie takiego monstrum jest sukcesem. Odwrócił się na bok i podpalił korzeń. Te musiało się cofnąć, a nawet zniszczyć uwalniając stopę wampira. Jednakże zanim się pozbierał do siadu, dogonił go łowca. Stwór mimo piekielnego bólu oraz zmęczenia, spróbował od dołu zaatakować oprawcę. Kanibal jest istotą nadnaturalną i ma swoją zręczność. Dlatego śmiało z otwartą paszczą nakierował się na prawy bok mężczyzny, jeżeli ten zechce odskoczyć, stwór postara się złapać jego ubranie w swoje szpony, przyciągnąć i ponownie ugryźć. A będzie się starał nawet za cenę bólu. Jak pójdzie zgodnie z planem, łowczyni zostanie zmuszona do ratowania swojego kolegi.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Sty 08, 2013 7:52 pm

Udało się powalić wampira i zadać mu kilka obrażeń. Ale zważając na jego upartość, siłę i wytrzymałość do otrzymanego bólu, uwolnił się z pnącza i zaatakował mężczyznę. Pech był taki, że magazynki się skończyły, a łowca nie miał czasu na ich wymianę. Wampir wgryzł się mu w rękę, bo tak w sumie mężczyzna mu nastawił, po czym druga wyjął nóż i wbił mu w oko. Jeżeli się udało, powinno to wampira odciągnąć od siebie. Bronie trzymane wcześniej upuścił na śnieg.
Kobieta będąc blisko nich i widząc nieciekawą sytuację kolegi, zatrzymała się, schowała gaz w sprayu i kucnęła przykładając dłonie do ziemi ponownie. Korzenie znów poszły w ruch i tym razem wychodząc z ziemi, oplotły szczelnie wampira w każdej części ciała. Kończyny i korpus były oplecione dość ciasno krępując jego ruchy. Jeżeli będzie próbował ogniem się uwolnić, to może spalić samego siebie. Decyzja należy do wampira.

_________________

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Sty 08, 2013 8:42 pm

Ugryzł łowcę w rękę! Biednemu skończyła się amunicja i niestety nie zdążył wymienić, bowiem stwór zatopił w nim swoje zębiska. Jednak zanim ten wyjął nóż, kanibal szarpał kończynę mężczyzny raniąc ją dotkliwie. Krwi mnóstwo, a jaka smaczna! Ale nie ma tak ładnie, ponieważ nasza bestyjka dostała w ślepie. Zamiast wypuścić kończynę, wzmocnił uścisk i łapami chwycił jego prawą nogę. Wbijał mocno pazury wraz z rosnącym bólem utraconego ślepia. Krwawił, tracił siły. Dodajmy koleżankę, ratującą kolegę. Oplotła kanibala pnączami, odciągając jego szpony od atakowanej nogi łowcy. Lecz przez odciągnięcie zdołał rozciąć jeszcze mu ciało na nieszczęsnym udzie. Biedny pogromca, jednak co ma rzec bestia. Przebite oko bolało, ale ileż on razy je tracił. Nieco uodpornił się na takie katusze, dlatego też unieruchomiony, zawisł na ręku faceta. Szczęki nie traciły na sile zacisku. Kto wie, może uszkodzi mu kość, a nawet odgryzie rękę? Zdrowe ślepie zradzały nietylko nienawiść, także i naturalny, podświadomy strach. Wiedział, że przegrał. Aż strach podpalać pnącza.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Sty 08, 2013 10:36 pm

Trzeba przyznać, że wampir zaskoczył łowcę. Zwykle atakowane bestie z powodu bólu otwierają swoje paszcze i puszczają zdobyć. Testament okazał się inny, zamiast puścił rękę łowcy, wbił się mocniej. Mężczyzna jęknął krzywiąc się z bólu. W dodatku jeszcze oberwał w nogę ze szponów gada. Gdyby nie reakcja koleżanki, mogło być już po nim.
Pnącza oplotły ciało wampira. Ale ten mimo unieruchomienia, nie zamierzał puścić ręki swojej ofiary. Kobieta z pomocą magii pnączy, przywołała do siebie obie katany. Tłumacząc jaśniej, pnącza pochwyciły ostrza i skierowały się w stronę łowczyni. Ta ujęła ostrza i stanęła za bestią, przyciskając mu ostrza katan na krzyż do szyi. Wystarczy jeden ruch obiema rękoma a głowa poleci.
- Puść go albo stracisz głowę. - Rzekła do niego z wrogim nastawieniem. Czy wampir posłucha? Nie wiadomo. Nóż tkwił mu w oku, a krew spływała. Tak samo jak z ręki łowcy, który na dodatek słabł. Jego organizm jako człowieka inaczej funkcjonował w przeciwieństwie do wampira.

_________________

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Sty 09, 2013 11:25 am

No cóż. Bestia i tak trafiła na przegraną pozycję. Mimo wgryzienia się w rękę łowcy i tak nic nie osiągnie. Choć wypijał jego krew! Kto wie czy to nie ostatni jego posiłek, taki ciepły i słodki.
Łowczyni nie stała od tak, poczuł ostrza jej katan na swoim karku. Wziął ostatni łyk, wyciągając zębiska z kończyny mężczyzny. Mlasnął językiem, patrząc na zaśnieżoną oraz splamioną krwią ziemię. W sumie to na nią nawet opadł. Ponownie utracił ślepie, które teraz okrutnie bolało. Krótkie pomruki towarzyszyły bolesnemu pulsowaniu. I tak utracił siły, a użycie mocy nid jest najlepszym pomysłem.
Powrót do góry Go down
 
Plac zabaw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 11Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: