IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Niewielki wodospad leśny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Pią Cze 03, 2016 10:03 pm

Nie miała jeszcze zamiaru wracać do cywilizacji ludzkiej, wolała pobyć jeszcze w samotności rozmyślając nad swoim życiem. Było już ciemno więc nie musiała obawiać się słońca i nawet jeśli wokół panował mrok to polubiła swoje nowe życie w nim. Właściwie życie wampira było ciekawym doświadczenie i na pewno miało dużo plusów chociaż minusem był głód. Starała się nie krzywdzić innych albo przynajmniej pić umiarkowanie bez krzywdy. Nawet trochę już jej się nudziło, czuła się samotna. Jako człowiek tego nie odczuwała ale jako wampir czuła się trochę samotna, nawet miła rozmowa była mile widziana. Może szukała ukojenia?
Poruszała się w dość szybki sposób to była swego rodzaju frajda dla niej, księżyc na niebie a jej czerwone ślepia obserwowały dookoła wszystko bardzo uważnie. Przemieszczała się z miejsca na miejsce aż usłyszała szum wody. Podążała w kierunku dźwięków aż odnalazła niewielki leśny wodospad. Podeszła bliżej, zdjęła z nóg buty i boso nastąpiła na jeden z kamieni, potem kolejny krok i kolejny. Skakała z kamienia na kamień z pełną gracją i wdziękiem bez problemu. W końcu usiadła na jednym z kamieni i wzięła w dłonie czystej wody obmywając sobie twarz. Mokrymi dłońmi przeczesała swoje śnieżnobiałe włosy. Wzięła jeszcze w dłonie wody i napiła się trochę w końcu nic złego nie robiła. Wybrała to miejsce ze względu na spokój chociaż przydał by się towarzysz to porozmawiania. Na prawdę czuła się samotna. Była nieco smutna ale starała się nie okazywać takich emocji.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 354


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Sob Cze 04, 2016 10:27 am

Gerard wciąż był łowcą oświaty, choć ostatnio częściej chodził własnymi ścieżkami i polował na wampiry, które stwarzają zagrożenie dla ludzi. Łowcy zajęli się większymi rybami, natomiast Gerard powrócił jakby do korzeni. Wiele rzeczy działo się na ulicach, wiele wampirów atakowało niewinnych ludzi, tylko po to, by wyssać z nich krew do ostatniej kropli, a bezwładne ciało zostawiał gdzieś w rowie…
Gerard nie widział żadnych plusów w życiu wampira. Miał teraz problem z własnym synem, który po prostu uciekł i nie dało się go namierzyć. Jeśli złapie go oświata, to go zabijają. Ma bowiem na swoim koncie wiele przestępstw. Nie miał serca nawet samodzielnie zająć się własnym synem. Wiedział, że gdyby go dorwał, nie potrafiłby go przecież zabić. Jedynym wyjściem byłoby odwampirzenie go. Powinien spotkać z Esmeraldą, porozmawiać z nią i wreszcie zapolować na syna, by znów stał się człowiekiem. Wiedział, że prędzej znajdzie go tam, gdzie nikogo nie ma, lub tam, gdzie są tłumy, jeśli zgłodnieje. Zack nigdy się nie certolił, jeśli trawił go głód. Dotarł do miejsca nad wodospadem. Jeszcze nie miał okazji tak daleko zapuszczać się w głąb lasu za swoją posiadłość. Jedyny obiekt, który można było nazwać – wampirem – to jakaś młoda dziewczyna, skacząca z kamienia na kamień. Właśnie dzięki temu niezwykłemu poruszaniu się mógł rozpoznać, że jest wampirem. W dodatku oczy świeciły jej się na karmazynowo i były niczym latarnia dla zgubionych żeglarzy… Wydawało mu się, że nie znajdowała się na liście wampirów, które należy schwytać. Ale jeśli jednego ustrzeli, to będzie mniej tych paskudztw w mieście. A wampiry znów stawały mu się nad wyraz obojętne. Był człowiekiem, więc jeśli go zaatakuje albo w jakiś sposób wyda mu się podejrzana, zabije ją.
– Młoda dziewczyna sama, w lesie, późno w nocy? Nad wyraz niebezpieczne…
Oczywiście jeszcze się nie zdradzał, że jest łowcą. Bo i po cóż? Jego wygląd też nie zdradzał niczego. Na takie poszukiwania zakładał spodnie moro i białą koszulkę, i oczywiście sportowe buty. Broni nigdy nie miał tak na wierzchu – znajdowała się w kaburze.
– Mało to zboczeńców albo morderców kręci się po tym mieście…
Na przykład on mógł być takim zboczeńcem, bo przecież… był stary? I zagadał do jakiejś młódki… No pożal się boże…

_________________
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Sob Cze 04, 2016 3:43 pm

Nie umiała jeszcze panować nad głodem lecz starała się nie krzywdzić ludzi, potrzebowała krwi aby przeżyć to fakt ale nie nazwała by się nigdy potworem. Jeśli była na głodzie starała się dobierać dobrze swoje ofiary a zwłaszcza tych którzy mają dużo na sumieniu względem własnej rasy. Lubiła ludzi, chciała by aby widziano w niej kogoś normalnego a nie potwora, którego wszyscy chcą zabić. Była kiedyś człowiekiem a to, że stała się wampirem to nie znaczy, że zapomniała o człowieczeństwie.
Cat najbardziej lubiła właśnie zapuszczać się w odległe miejsca tak w samotności, jedynie tutaj mogła być sobą, wśród ludzi już musiała ukrywać się jak jakiś szkodnik. Stając się wampirem wybrała zupełnie nowe życie ale tylko dlatego, że znów odzyskała swój wzrok. Latarnia dla zagubionych żeglarzy? Raczej dla najgorszych marginesów chodzących po tym świecie. Czasem mogła wymierzyć sprawiedliwość takiemu ale nie umiała pozbawić nawet najgorszego typa życia. Poruszała się z kamienia na kamień jakby była to najlepsza zabawa na świecie ale cóż mogła robić w samotności? Młoda, samotna dziewczyna pośród leśnego wodospadu, uroczo.
Wyczuła woń, przyjemny zapach dobiegł do jej nosa czyżby dama nie była sama? Miała gościa? Usłyszała jego głos, męski i dojrzały głos mężczyzny. Odwróciła się do niego stojąc zgrabnie na jednej nodze i przyglądając się osobnikowi. Dojrzały, starszy mężczyzna od niej chociaż nie wiedziała dokładnie o ile.
- Dojrzały mężczyzna odwiedzający młodą dziewczynę w takim miejscu?
Odpowiedziała stając już w normalnej pozycji chociaż nadal nie znalazła się zbyt blisko niego tylko stała na kamieniu.
- Nikt raczej nie zapuszcza się w takie miejsca nocą ale dla mnie właśnie widoki nocą są najpiękniejsze.
Spojrzała w górę na gwiazdy po czym powróciła wzrokiem na swojego nowego rozmówcę, patrząc na niego czerwonymi oczętami. Po chwili uśmiechnęła się do niego jak gdyby nic.
- Zboczeńcy, mordercy...tutaj ich nie ma. Jestem całkowicie sama.
Postawiła krok do przodu na kolejny kamień, potem znowu lecz nie naruszała jego przestrzeni osobistej.
- A ty jesteś....?
Zapytała unosząc brew i przeczesując dłonią swoje śnieżnobiałe włosy. Posłała mu delikatny uśmiech. Nie miała złych zamiarów lecz miał praw jej nie ufać. Był stary? Oj tam, tylko troszeczkę no ale Cat lubiła bardziej tych dojrzałych, nie bała się.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 354


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Nie Cze 05, 2016 1:25 pm

Wampir, który nie potrafił opanować swojego głodu był wampirem skazanym na zgubę i śmierć. Nawet Rada w takich chwilach mogła ingerować i chwytać wampiry, które mordują, zamiast zaspokoić swój głód i po prostu wykasować wspomnienia. Czy to naprawdę było tak ciężko uczynić? Poza tym mogli się jeszcze wspierać tabletkami krwi – co prawda smak jest obrzydliwy, a raczej ciężko mówić o smaku, ale łagodzi uczucie głodu. Czasami należy kierować się czymś wyższym niż tylko własnymi potrzebami. Wampiryzm to nic przyjemnego i ta panna powinna zdawać sobie z tego sprawę, kiedy już zapragnęła wkroczyć na ciemną stronę mocy – czyli zostać przeklęta. Wampiry nie miały duszy. Ot, zwykłe potwory, które można zabić albo odwampirzyć. Catherine idealnie nadawałaby się do odwampirzenia, aby przywrócić jej dawne człowieczeństwo.
Uważała siebie za odpowiednią istotę do wymierzania sprawiedliwości? Skąd wiedziała, że akurat taki a taki człowiek uczynił złego? Czytała w myślach? Spoglądała na twarze i już przeczucie było nieomylne? Jeśli tak, mogła spojrzeć na Gerarda i wiedziałaby, że i on jest mordercą. Mało to wampirów wymordował? Albo ludzi? Był w końcu komandosem, więc zdarzały się misje, gdzie musiał wyrżnąć ludzi. Co prawda od cywilów trzymał się z dala, ale jednak. Człowiek to człowiek… A rozkaz to rozkaz. A taka nędzna i nic nie znacząca wampirzyca, tak słaba i nierozumna własnej rasy, nie miała prawa oceniać ludzi i zabijać ich, bo wydawało jej się, że ktoś wyrządził komus niewybaczalną krzywdę.
– Nie wiedziałem, że tutaj mieszkasz… Od kiedy to normalni ludzie mieszkają w lesie? Więc nie odwiedziłem. Przyszedłem. Szukam kogoś.
Stwierdził ironicznie, wytykając błąd młodej wampirzycy. Stała już na dwóch nogach, bliżej brzegu, ale wciąż utrzymywała dystans. Chociaż w tym aspekcie była mądra i nie była zbyt ufna. Choć diabli wiedzą, co łazi po łbie wampirów… I kiedy zapragnął zaatakować…
Ale mu się trafiła wrażliwa na otaczające piękno wampirzyca. Chyba za dużo naczytała się romansideł albo sama marzyła o przeżyciu historii wyjętej prosto ze Zmierzchu albo Grey’a i nie wiadomo, które gorsze. Nie zareagował na uśmiech. Wolał się uśmiechać i to nie tylko ze względu na paskudną bliznę na twarzy – swoją drogą wcale mu nie przeszkadzała.
– I ja… A tak się składa, że mordować lubię.
Sam teraz zmniejszył dystans. Był ciekaw jak zareaguje. Badał ją, choć na razie nie zamierzał atakowac. Jeszcze… Był jednak gotów, gdyby ta ośmieliła się to uczynić. Nie wyglądała na mocną wampirzycę. Ocenił szybko, że raczej należy do tych „niższej” krwią.
– Przede wszystkim młode i wychowane damy, do osób starszych nie zwracają się per Ty…
Ech, ta dzisiejsza młodzież! Już Gerard by ją wiele nauczył! W trymiga także nauczyłaby się kontrolować głód.

_________________
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Wto Cze 07, 2016 9:52 am

Od niedawna była przedstawicielką rasy nocnej więc panowanie nad głodem nie zawsze było takie proste, uczyła się jeszcze tego ale na pewno nie była morderczynią. Lubiła ludzi i nigdy by ich nie zabiła, wybierała ofiary, które zasłużyły na to ale nie zabijała ich. Nie przyzwyczaiła się jeszcze do tabletek chociaż starała się je brać, oczywiście. Nie wszystkie wampiry były złe czy były potworami. Nie można pakować wszystkich do tego samego worka, ludzie byli czasem gorszymi potworami niż nocne stworzenia. Niektóre chciały po prostu żyć normalnie w swojej grupie ale ludzie nigdy chyba tego nie zrozumieją.
Skąd wiedziała? To było bardzo proste. Wystarczyło, że obserwowała ludzi i dobrze dobierała swoje ofiary zwłaszcza gdy ktoś przez nich został pokrzywdzony Cat mogła pozwolić sobie na kolację z taką osobą. Na początku nie lubiła gryźć ludzi ale potem trochę się pokusiła. Patrząc na niego nie mogła stwierdzić czym się zajmował i czy był mordercą jednak nie była zbyt ufna wobec niego dlatego nie zbliżała się gdyż uważała, że trzeba zachować nieco ostrożności. Więc jednak i on miał wiele na sumieniu? No proszę. Nie zabijała ludzi ale po prostu nieco kary i trochę im się przyda.
- Nie mieszkam tutaj tylko zupełnie w innym miejscu. Ale mieszkając na odludziu to też rzecz normalna, przecież można żyć gdzie się chcę.
Była wrażliwa i co z tego? I nie nie, nie marzył się jej romans po za tym Zmierzch? Najgorsze co mogło by być... Zwykła blizna, nie zamierzała o nią pytać bo to było by nie grzeczne po za tym to nie jest jej sprawa.
- Rozumiem, więc mam nadzieję iż twoje poszukiwania będą udane.
Odpowiedziała spokojnie. Chyba nie powinno obchodzić ją kogo szuka więc nie pytała, po prostu. Uniosła brew na jego słowa i gdy on zrobił krok zmniejszając dystans ona postawiła jedną nogę do tyłu, potem znowu i zrobiła ze dwa kroki w tył patrząc na niego. Nie uciekała, nie atakowała ale nie chciała zbyt szybko zaufać. Bała się o swoje bezpieczeństwo, musiała uważać.
- Więc przyszedłeś mnie zamordować?
Przekręciła delikatnie głowę w bok a jej czerwone oczęta lustrowały go uważnie. Może miał ochotę ją zabić a może straszył ją tylko? Była nie groźna nie stanowiła zagrożenia, chciała tylko mieć spokój. To tak mało? Będzie musiała chyba bardziej przywiązać się do tabletek bo kiedyś wpadnie w kłopoty.
- Przepraszam, nie chciałam być nie miła.
Ukłoniła się nieco w jego stronę z delikatnym uśmiechem na twarzy. Już zapomniała trochę czego matka ją uczyła.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 354


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Pią Cze 10, 2016 11:07 am

Gerarda nie interesowało to, że do niedawna była jeszcze człowiekiem. Nie miał przecież czytnika w oczach, który podpowiadał mu, od jak dawna/niedawna należała do przeklętej rasy wampirze. Jego zadanie było natomiast inne – zabijać potwory. Trafił tutaj, do lasu, przypadkiem, bowiem poszukiwał syna. Wolał złapać go jako pierwszy, niż mieliby się dorwać do niego łowcy. Możliwe, że po prostu wsadzi go do więzienia i porozmawia z Esmeraldą o odwampirzeniu syna. Widział dla niego albo życie znów jako człowiek albo po prostu śmierć. Nie wiedział, czy byłby w stanie zabić własnego syna, więc zostawi to innym łowcom, a sam się go chyba wyprze. Jako łowca nie mógł dopuścić do tego, jakieś wampiry mordowały ludzi. Nawet jeśli to własne dziecko. Samuru raczej nie weźmie odpowiedzialności za czyny swoich sług.
– Więc nie rozumiem, dlaczego uważasz, że odwiedziłem młodą damę, skoro w takich miejscach może pojawić się każdy.
I gdzie była tutaj logika? Gerard czasami nie potrafił nadążyć za myślami młodego pokolenia. Stanął gdzieś w czasach dziewiętnastego wieku i nie potrafił przyzwyczaić się, nawet nie chciał, aby młodsze od niego osobniki, a już na pewno wampiry, mówiły do niego na „ty”.
– Wolałbym, żeby jednak nie były tak udane…
No bo co by miał wtedy z nim zrobić? Musiałby pierw go pokonać. Walka z synem byłaby łatwa, bowiem ten wpadł szybko w szał i tracił nad sobą kontrolę, a wówczas ukazywał swoje słabości i nie zwracał uwagi na to, jak walczy. Gdy zmniejszył dystans, wampirzyca cofnęła się o dwa kroki. Gerard po prostu przysiadł sobie na jednym z kamieni. Były kurewsko zimne! Aż się skrzywił… Jeszcze złapie jakiegoś wilka i dupa pokryje mu się krostami… Nie dość, że jest stary, to jeszcze przez te krosty zbrzydnie bardziej i żadna go nie będzie chciała… Nie to, żeby miał powodzenie u kobiet. Nie to, żeby odczuwał samotność… Przywykł już do tego i nawet nie starał się znaleźć sobie jakąś kobietę.
Uniósł nieznacznie brwi na jej pytanie. Zerwał źdźbło trawy i ze znudzeniem wpatrywał się w tafle wody. Szum wody nie rozpraszał go, nawet wręcz odprężał.
– Raczej nie. To zależy od Twojego zachowania, choć nie pamiętam, żebyśmy przeszli na „ty”.
Zwrócił jej w końcu uwagę, nie spoglądając na nią. Wzruszył ramionami, kiedy go przeprosiła.
– Nie nadążam za dzisiejszą młodzieżą…
Stwierdził w końcu i wetknął sobie w zęby źdźbło trawy. Wreszcie spojrzał na nią. Może i faktycznie wyglądała młodo i tak bardzo niegroźnie, ale to w końcu wampir. A wampiry się kamuflują, byle tylko nie wpaść w łapy łowców. Choć jak na tak niski poziom krwi, jeszcze się nie rzuciła na niego, więc jako tako potrafiła panować nad pragnieniem.

_________________
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Pon Cze 13, 2016 8:33 pm

Zabijać potwory? Czy to, że wybrała zupełnie inne życie to coś złego? Zrobiła to z własnej woli ale była chora a dzięki przemianie wyzdrowiała, jednak czy była potworem? Nie, nie potrafiła tak o sobie mówić. Spotkała wiele wampirów, którzy żyli nie wadząc nikomu, zakładali rodziny i skrywali się wśród ludzi szukając po prostu spokoju. Nie wszystkie wampiry były takie same, nie każdy był potworem i nie powinno się ich skreślać tak po prostu. Nie odpowiedziała na jego zdanie i rzeczywiście czasem trudno podążyć za młodzieżą w tych czasach. Przyglądała mu się po prostu i nie robiła nic podejrzanego.
- Czy każdy jest potworem? Może jest więcej człowieczeństwa niż może się wydawać?
Spojrzała zaciekawiona co odpowie. Wampiry i ludzie, w jednej i drugiej rasie są potwory ale czasem ma się w sobie więcej człowieczeństwa niż można by było sądzić. Kucnęła na jednym z kamieni przeczesując dłonią śnieżnobiałe włosy i mrużąc nieco oczy. Samotność...to największy wróg. Cat odczuwała samotność na każdym kroku, nie miała z kim porozmawiać a jej pan nie miał dla niej w ogóle czasu. Nawet rozmowa z kimś kto uważa wampiry za potwory była mile widziana.
- Nie jestem jednym z potworów...ja tylko...jestem już inna.
Nie była zagrożeniem, nawet nie patrzyła na niego jak na jedzenie i na prawdę starała się uczyć panować nad głodem co nawet jej wychodziło. Jej czerwone oczęta spojrzały w inną stronę. Miała wrażenie, że nie podoba mu się towarzystwo wampira. Opuściła po chwili to miejsce.

z.t
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 376


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Nie Gru 17, 2017 4:29 pm

Ile to już godzin wałęsał się po lesie zgubiwszy trop Fabia? Próbował wrócić do miejsca od momentu najświeższego śladu, który z pewnością należał do ślicznej Hybrydy, i jeszcze raz obierać alternatywne ścieżki. Niestety nie był w stanie podążyć za zapachem, który rozmył się wśród gęściej sypiącego śniegu. Amok Xina co do chorobliwego pożądania spadał wraz z adrenaliną. Sześć godzin bezowocnych łowów na ten jedyny okaz sprawił, że Wilkołak irytował się i warczał pod nosem. Aż wreszcie dotarł do niewielkiego strumyczka tworzącego się od wodospadu leśnego. Bieg wody nie zamarzał w całości, dlatego zdołał się napić rześkiej wody. Powoli budził się z transu, pazury i kły z każdym łykiem kurczyły się. Zdołał wrócić do swojej humanoidalnej sylwetki, która nie była tak sprawna w tropieniu jak po przemianie. To jedna sprawa. Najgorsze miało jednak nadejść. Amiko próbował sobie przypomnieć, co go tutaj przywiało i czemu bolało go jak diabli w oko. Pamiętał, że przecież porwał Fabia do zamku Kuroszów, lecz... czemu miał na sobie tyle krwi? Z kimś walczył? Z kochankiem Fioletowowłosego? Niestety prędko sam sobie odpowiedział na pytanie, gdy rozpoznał woń posoki. Zamarł w bezruchu spoglądając tępo przed siebie. Kucnął ostrożnie przy brzegu jakieś dwa kroki od wodospadu z jak zwykle poważną miną. W otwartym oku, w jej czarnej źrenicy czaiło się za to sporo emocji, których nie wyrzekł na głos. Odraza, strach, beznadziejność, utrata. Powoli przypomniał sobie jak do czego doszło, a nawet wydobył drżącą, włochatą ręką bardzo nietypowy amulet z kawałkiem żebra Ukochanego. Nawet nie drgnęły mu brwi, choć doskonale zdawał sobie sprawę, co to takiego i co zrobił, żeby to zdobyć. W ustach zaś miał jeszcze posmak jego ciała i chociaż fizycznie nie skrzywił ust, z lękiem musiał przyznać, że choć czyn był ohydny, to nic dziwnego, że skosztował Pralinkę w tak brutalny sposób. Ciało Syrena było o wiele smaczniejsze niż podawane na surowo steki przez służbę Hiro. Zmrużył zdrowe oko całkowicie i spuścił uszaty łeb wielce z siebie niezadowolony. To delikatne stwierdzenie chaosu, jaki uczynił z Fabiem. Najgorsze było to, że... że nie tylko nie przestał go kochać, ale czuł ogromny niedosyt całej zdziczałej reszty. Mimo tego wszystkiego pragnął go jeszcze raz mieć dla siebie. Bo obecnie odczuwał ogromną pustkę, tak głęboką i zimną, że zaczynał rozumieć słowa swego Pana. Fabio osłabiał go, był czułym punktem jego jestestwa. Ale nadawał mu treść, sens życia. Gdyby nie Pralinka, przecież nie byłoby go tu dzisiaj. Ale gdyby nie jego rozbestwione ja, nadal mogliby być razem, na zupełnie innych zasadach.
Puch ze śniegu okrywał coraz gęściejszą warstwą jego kucające ciało przy wodospadzie. Nie ruszał się długo, najwyraźniej zrezygnował z dalszych poszukiwań Syreny, o ile w ogóle przeżyła to... spotkanie. Nie za bardzo wiedział, co powinien zrobić. Wrócić do zamku? I co powiedzieć swemu Panu? Że zgoda, przyprowadził jego podopiecznego, ale że zajął się nim tak ostro, że zabił? Chyba nie to Ivano miał na myśli, jak przedstawił mroczny plan o porwaniu Fabia. Tylko znów... uciec? Po raz kolejny? I co mu to da? Zupełnie nie wiedział, co powinien zrobić, to czemu nie posiedzieć sobie dalej przy wodospadzie? Może przyjdzie mu coś do głowy, tym razem w miarę normalnego? Eh, po co się łudzić... nic nie będzie takie, jak dawniej.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 

Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Nie Gru 17, 2017 4:53 pm

Właściwie Shina niedawno wprowadził się do miasta Yokohama. Znał już co prawda wiele miejsc, zdołał się z nimi zapoznać i zapamiętać. W końcu mamy takie czasy, że przeważnie wszędzie się można dostać za pomocą GPS i wgranych map. Niebiesko włosy wampirek był doskonale obeznany w nowinkach technicznych, więc nie omieszkał z nich korzystać. Tak jak teraz również. Opuścił swoje mieszkanko w celu złapania świeżego powietrza, no i zrobieniu kilku zdjęć. W Japonii zimy bywają ostre, więc tym bardziej nie może zaprzepaścić okazji ujrzenia pierwszego, gęstego śniegu. Chociaż i tak już zdążyło sporo napadać nim dostał się tam, gdzie chciał.
Mimo niskich temperatur, wodospad jeszcze działał. Nie straszne mu mrozy, zatem nie stał się on lodem. Szynka oczywiście mogła sama stworzyć niewielką tego ilość, chociażby odrobinę zamrozić spadającą wodę.
Tylko po co? Nie chciało się mu nadwyrężać sił. Lepiej skupić się na swoich obserwacjach oraz podziwianiu natury.
Nie spodziewał się jednak tego, że ktoś tutaj też będzie i to w całkiem kiepskim stanie... umysłowym. Pierwsze co, to wyczuł krew. Słodka, wymieszana z goryczą. Czyżby dwie różne grupy? Owszem, wampirze. Tylko ta słodsza wydawała się bardziej wyraźniejsza. Wampirek zmarszczył nos, podążając za zapachem. Nie, nie bał się. Tyle widział w swoim krótkim wampirzym życiu, ze żadne widoki mu niestraszne. Poza tym był nocną istotą, zatem z krwią prawie za pan brat!
- Hej hoo! - zawołał w głąb lasu. Wciąż słyszał szum, czuł zapach krwi i wreszcie dostrzegł postać, którą to powoli zasypywał śnieg.
Ranny?
Przytomny?
- Potrzebujesz pomocy? Proszę pana? Pani? - nie był pewny z kim miał do czynienia, ale i tak podejdzie chociaż kilka kroków. Dopiero po czasie zauważył, że ma przed sobą rosłego mężczyznę... z uszami wilka - Uh... przepraszam. Wszystko gra? - miał do czynienia z wampirem, tylko pytanie - jakiej krwi? A co jeśli był wygłodzony?! Shina nie pozwoli na atak, więc wiadome że był gotowy do wszystkiego, nawet do kontry. Pochyli się odrobinę, chcąc wypatrzeć twarz z pod gęstych, czarnych włosów. Cóż takiego ujrzy Xin? Buźka jak u lalki, duże oczy o kolorze czystego szafiru włosy jasno niebieskie i ten beret. Czy kogoś przypominał? Nawet głosik podobny.

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 376


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Nie Gru 17, 2017 5:32 pm

Zapadał się coraz bardziej we swoich przygnębiających myślach i wspomnieniach, które niestety były spełnionymi koszmarami. On zdzierający skórę z Syreny, wgryzający się w jej bark, dewastujący Świątynię Bóstwa. Zamiast spróbować obmyślić jakiś konkretny plan działania, pogrążał się i nie pozwalał na żadne usprawiedliwianie. Wszystko stało się z jego powodu, za jego przyczyną, z jego rąk i kłów. Bez żadnego ale. Aż tak nisko upadł, że przez dosłownie ułamek sekundy pomyślał o odebraniu sobie nędznego, zapchlonego żywota. Jednak wnet się opamiętał, wszak tak kończą tchórze lub ci, którzy naprawdę nie mieli wyjścia. Nie może za szybko się poddawać.
Szczerze to nawet nie zwracał uwagi na otoczenie, a szum wody skutecznie zagłuszał czyjekolwiek kroki lub słowa. Gdyby natknął się na niego wygłodniały wampir, mógłby zastosować na Xinie zasadzkę i mieć przewagę na początku starcia. Tutaj też poniekąd był na straconej pozycji, skoro dał się zaskoczyć pojawieniem się znikąd osobnika będącego jak on Krwiopijcą. Czy może Krwiopijczynią? Drgnęło jedno wilcze ucho, gdy dotarło do niego niepewnie postawione pytanie. I to w bardzo delikatnej oprawie głosowej. Mimo wszystko jeszcze z minutę lub dwie wcale ale to wcale nie zareagował. Dopiero, gdy gość zdecydował się zbliżyć na tyle, by być niemal twarzą w twarz z kimś obcym. Obcym, a jednocześnie znajomym. Gdy uniósł wzrok i skierował zdrowe oko na istotkę, to jak miał w zwyczaju nie zdradzał zaskoczenia mimiką twarzy. Jedynie lekko zmrużył powieki nie mogąc zrozumieć dlaczego widział przed sobą lodowego klona Fabia. Czy aż tak z nim było źle, że widział w każdym oblicze tego, o którym nie mógł zapomnieć? Wtedy gwałtownie otrzepał się ze śniegu, niczym psiak brudny z błota, i zrzucił z siebie nadmiar puchu. Dało się dostrzec jego potargane, brudne ubrania i sporo krwi, w przewadze Syrena, ale i jego własnej. Jak długo Xin tu siedział? On i ten osobnik o delikatnych rysach twarzy? O szafirowych jeziorkach zamiast oczu?
Powoli podźwignął się też na równe nogi, a ogonem machnął dwukrotnie szurając po zamarzniętym podłożu. Nie chciał pokazać po sobie słabości, choć przecież ten Mroźny Elf był świadkiem otępienia Wilka. Marne tuszowanie złego stanu psychicznego, bo zdrowotnie to tylko nieszczęsne oko krwawiło do tej pory obficie. Przy dłuższym zaniedbaniu to też może go osłabić fizycznie.
-Kim... jesteś?
Wreszcie odezwał się obojętnym w tonie głosem, ale dało się usłyszeć lekkie charczenie i sapnięcie. Struny głosowe jeszcze nie do końca wróciły do normy, zwłaszcza po wcześniejszych solidnych dawkach wycia. Ta osóbka, która przed nim stała, wydawała się być naprawdę podobna do Pralinki, tylko w zimowo-wodnych kolorach. Nawet beret na głowie był w podobnym guście Syrenki. O nie, niedobrze... znaczy się, ciągle żył tym, co się wydarzyło w zamku, a co wreszcie przetrawił rozsądek Xina. Jeśli i temu niczemu winnemu wampirowi uczyni krzywdę, to już nie ma prawa nazywać się istotą rozumną.
Zdecydował więc jednym skokiem w tył wydłużyć dystans między nimi. I choć był bardzo ciekaw, z kim miał do czynienia, to dla jego bezpieczeństwa nie pozwoli się nieznajomemu do niego zbliżyć. Nawet jeśli pod pozornie niewinną postacią krył się ktoś o wiele bardziej niebezpieczny od Wilka.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 

Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Nie Gru 17, 2017 6:19 pm

Niestety nie był tym, za którym tak bardzo przepadał Xin, a jednocześnie prawie go zabił. Zapewne Shina nie dowie się nigdy co tak bardzo rozzłościło oraz zdołowało Wilka, albo nie pozna jego Pralinki. Historia niedawna, strasznie smutna.
Może niewiedza czasami pomaga przetrwać?
Z cała pewnością.
Nie odejdzie od zakrwawionego wampira, jakoś nie chciał pozostawiać go na śniegu osamotnionego. Ale co jeśli uciekał ten przed łowcami, albo co gorsza szykował właśnie w taki sposób zasadzkę? Shina aż westchnął, pocierając dłonią policzek - Może lepiej powiadomić pogotowie? - skoro tyle krwi. Niech go zabiorą specjaliści, a oni później sami zdecydują co takiego zrobią z rannym. Lecz z jednej strony...
Co jeśli wyrządzą mu większą krzywdę?
Ciężko było zostawić nieznajomego na pastwę władz lokalnych. A w tych czasach bywają one zbyt... radykalne, zwłaszcza dla wampirów.
Cofnął się odrobinę, kiedy ten powstał oraz otrzepał się. Shina póki co nie mówił nic, tylko obserwował mając to uczucie niepokoju. Dopiero teraz zauważył, że z jednego oka krwawił dość obficie.
Musiał być bardzo ranny.
- Ja? - zamyślił się, wskazując palcem na siebie. Przedstawiać się? - Shina. - może jakoś ułatwi komunikację, zważywszy iż wielkolud nie był przychylny do niej. Wampirek przechylił łebek, kiedy ten odskoczył na kilka kroków, tworząc między nimi odległość - Spokojnie, nie gryzę. No, chyba że o Ciebie chodzi. - uśmiechnie się nerwowo, unosząc kącik ust - Widzę, że krwawisz. Wiesz o tym, iż nie powinieneś tego tak zostawiać? Jeśli chcesz, możesz pójść ze mną do domu, a ja jakoś postaram się pomóc. No chyba, że jednak wolisz pogotowie. - stanowczy głos, nieco bardziej poważniejszy od Fioletowej syrenki. Wyciągnął z kieszonki płaszcza telefon, będąc gotowym wpisać odpowiedni numer i powiadomić. Nawet poczeka z Wilkiem na pomoc!

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 376


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Nie Gru 17, 2017 7:23 pm

Niezwykle odważny młodzieniec, skoro nie pozwalał, aby Xin został sam. I na tyle odważny, by narzucać swoje racje. Wszystko to jednak brzmiało jak z dobrej wiary, bez ukrytych kontekstów, jakby zależało tamtemu na dobrej kondycji Ogoniastego. Aż nie mógł zrozumieć jego intencji, zupełnie podobnie działał jak Sam-Wiesz-Kto. Może to nastawienie Amiko było negatywne, a sporo istot jest charytatywna i bezinteresowna? Albo miał to szczęście, że spotykał na swej drodze przyjazne dusze. Jednak rozumowanie Szpiczastouszego nie do końca spodobało się Wilkowi, w tym ten ton mówiący, że ma rację. Może i miał, ale poza jednym.
Pogotowie? To bardzo kiepski pomysł, nawet jeśli mieliby zająć się nim specjaliści. Ale jeśli odkryliby w żołądku fragmenty ciała innego wampira, z pewnością mogliby mieć zastrzeżenia, a nawet... mogliby mu zrobić więcej krzywdy niż pożytku. Na przykład zamknąć w lochach lub zabić.
-Nie! -ryknął więc wnet nerwowo, gdy tylko usłyszał słowo "pogotowie", po czym spróbował dodać spokojniej- Ale też... nie mogę... iść z Tobą.
Dlaczego nie może uspokoić tego gniewu, który ciąży mu w duszy już tak długo? Nawet podczas uniesienia nie zelżał on ani trochę, a nabrał na sile po stanowczym buncie Pojmanego-Uroczego. Ranne oko też dodawało swoje trzy grosze. Przykrył szponiastą dłonią ślepię przypominając sobie, że rzeczywiście nie może pozwolić sobie na utratę wzroku. Cóż byłby z niego za Wilk, gdyby musiał polegać tylko na jednym oku? Ale jakim kosztem? Narażenia na uszczerbek na zdrowiu kogoś, kto oferował pomoc? Co brzmiało bardzo podejrzanie...i znów to pytanie - czemu zechciałby udzielić wsparcia Xinowi? Co prawda nie znał genezy stanu Zwierza, ale nie zamierzał mu się spowiadać. Zresztą nie obawiał się rosłej sylwetki obcego? Przerośniętych kłów i pazurów? Nieco ponurego charakteru? W ogóle przecież nie znał Amiko, a podawał drobną, pomocną dłoń, którą z łatwością mógłby zmiażdżyć szczękami. No i zjeść ten apetyczny kąsek ze smakiem...
...zjeść?!
Przyszpilił mocniej pazury do głowy, żeby wybić sobie z planów obłąkany pomysł, jaki podsycał w nim zwierzęcy zew. Czy on kiedykolwiek zaspokoi głód? Teraz rozumiał słowa Fabia nazywającego go potworem. Przełknął gorzką ślinę i utkwił znów ślepię w Shinie, choć zdradzało ono dzikość, jaka się w nim budziła na nowo. Musiał szybko podjąć decyzję. Albo podążyć za nieznajomym, albo zostać zabranym przez jakieś obce służby, albo błąkać się jeszcze samemu z niewiadomym skutkiem. Cóż, skoro i tak nie miał najlepszego mniemania o sobie po tym wszystkim, mógł zaryzykować opcję z ofertą od Lodowego Panicza. Tylko pod pewnym warunkiem.
-Będę iść za Tobą, ale nie odwracaj się.
Dziwne słowa, czyż nie? O co chodziło? Jeśli Shina przyjmie taki warunek, to Wilk będzie za nim kroczyć w odległości dziesięciu metrów, a jego kolejne kroki będą zdawały się być masywniejsze. Xin bowiem nie będzie w stanie utrzymać w rydzach swej pierwotnej postaci i owlecze się w skórę Wilkołaka. Póki wampir o błękitnych włosach zachowa spokój, instynkt łowiecki nie powinien zareagować. Gdyby jednak Uczynny Elf z ciekawości odwrócił się i nabrał choć odrobiny strachu, to nie wiadomo, czy Amiko zachowałby spokój. Zdecydowanie wątpliwe ze względu na złość niszczącą i pustoszącą resztki człowieczeństwa Czarnowłosego.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 

Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Nie Gru 17, 2017 8:04 pm

Właściwie Shina mógł iść sobie dalej, zapominając o zaśnieżonym uszatym panu. Lecz właśnie późniejsze, takowe zachowanie dało jeszcze większy powód by nie odpuszczać Wilkowi. W końcu Wataba z pasji zajmował się zachowaniem wampirów. Opisywał je, rozpisywał, wyciągał wnioski i badał. Na podstawie też i swojej natury wiele dowiódł, jak również był w stanie zamieszkać wśród ludzi mimo iż sam chętnie nie raz sięgał do ludzkich żył.
Czasami zapraszany atakował uprzejmego gospodarza, by później w sposób humanitarny pozostawić z wyczyszczoną pamięcią. Taki właśnie był ten dobroduszny Shina, Xin nie za dokładnie go ocenił. Cóż... przecież też stwarzał pozory bezinteresownego wampirka.
Odruchowo zadrżał na ryk, zacisnąwszy usta w wąską linię. Skoro nie chciał, nie będzie go zmuszał do specjalistycznej opieki, co oznaczało iż sam musi zająć się znaleziskiem - Skoro tak. - odparł chłodno, mrużąc oczy. Nie, nie zadzwoni po pogotowie, ani też go nie zostawi. Jednakże jeśli ten będzie naciskać, Shina nie będzie miał wyjścia jak pozostawić go w spokoju.
Ale czy miałby serce?
Ranny, zdezorientowany wilk. To krwawiące oko. Ciekawe czy je w ogóle miał - Zostawić Cię nie mogę. Po pierwsze to karalne, po drugie nie mógł bym spać z myślą, że przeze mnie ktoś skonał w śniegu. Nie bądź dzieckiem. - cóż za srogość się wkradła w słowa Lodowatego. Wsunął łapki do kieszeni płaszcza, ukrywając z powrotem telefon na swoje miejsce.
I nie, na pewno nie dałby się zjeść.
- Nie wiem co nabroiłeś, póki co nie interesuje mnie to. - doda tak w razie czego, coby wilczysko nie myślało iż ten się bał. Może trochę... W końcu nie wiedział z kim ma tak naprawdę do czynienia. Mało to morderców się kręci?
Tak czy inaczej, zgodził się na pójście lecz z warunkiem. Skoro tego chciał, może brzmiało to niezbyt rozsądnie... Iść tyłem w stronę drapieżcy - Dobrze, ale nie próbuj żadnych sztuczek. To że jesteś większy, nie znaczy że nie mogę być zręczniejszy. Mam dobre oko. - wypali szybko, odwróciwszy się. Wyciągnie z kieszonki zaś telefon. Napisze szybkiego sms'a do brata, po czym ustawi aparat. Udawał, że coś pisze ale tak naprawdę przestawił kamerkę w telefonie, aby ta co była z przodu mogła być widoczna na ekranie. Watabe aż tak naiwny nie jest - Jeśli się zmęczysz, daj znać. - zawoła, nie odwracając się. Cóż, po czasie zrozumie co miał na myśli w ostrzeżeniu... Widok wilka... Nie, bardziej wilkołaka już wzbudził wielkie wątpliwości, jak i niemały szok. Oczywiście nie dawał po sobie tego poznać. Lodowa Szynka umiała mieć bezwyrazową buziuchnę.

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 376


PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   Nie Gru 17, 2017 8:42 pm

Cóż, muszą się dopiero poznać, by wiedzieć, czego po sobie się spodziewać. A o dziwo Xin był ciekaw nieznanej istoty. Shina okazał się być stanowczym wampirem, najwyraźniej lubiącym mieć wszystko pod kontrolą i poukładane jak w literze prawa. Miał też swoje zasady, jak nie zostawianie rannych na pastwę losu, co u Wampirów jest rzadkością. Przynajmniej w mniemaniu Czarnego. Co prawda kierował się Elf tym też, żeby samemu nie napytać biedy, ale z pewnością zapraszanie do siebie Wilkołaka, w dodatku rannego, nie było zbyt ostrożne. Znaczy tymczasowo rannego Wampira, który próbował jak umiał nie zdradzać swojej transformacji. Nie za dobrze sobie z tym radził, ale o tym później.
Co jeszcze spodobało mu się w ładniutkim młodzieńcu? Opanowanie. Zdecydowanie wiedział, jak radzić sobie w niecodziennych sytuacjach. To rzecz jasna działało na niekorzyść Xina, który w przeciwieństwie do Mroźnego nie mógł odnaleźć się i sprecyzować swoich pragnień. Prócz tych związanych z Bestią i jej pierwotnymi instynktami. Błękitnowłosy o całkiem ciekawym imieniu z zachowania bardziej przypominał więc człowieka niż rządnego krwi wampira. Rzeczowy, ale uprzejmy. Pomocny, ale poważny. Praktyczny, ale z odrobiną fantazji. Cóż, jeśli będzie coś ten niższy i podobno zwinniejszy wampir będzie kombinować, nie pozostanie bierny.
Czyli trzymają siebie wzajemnie na dystans, i to dość zdrowe podejście dla obu stron, skoro się nie znają.
Nie zamierzał polować na Elfa, stąd tylko cicho prychnął na słowa o sztuczkach. Gdyby mu zależało na zaatakowaniu, to nie cackałby się w takie zabawy. Ale ponownie - dopiero poznają siebie wzajemnie. Czy ich znajomość zakończy się w lesie, w domu Shinego czy gdzieś indziej tego nie wiadomo. Amiko po prostu szedł próbując myśleć o czymś neutralnym, jak chociażby o miejscu, w którym przebywa na co dzień Samarytanin. Może je kiedyś widział? No tak, to głupie rozmyślania, ale lepsze od tych związanych z pożarciem. Wilkołak walczył ze sobą w ciszy i kroczył ociężale za przewodnikiem. Starał się też na niego nie patrzeć za długo, by nie nabrać skojarzeń ze zwierzyną, którą tropił. Ani tych związanych z dawnym Lubym. Niełatwe zadanie.
Jeśli Lodowy Panicz nie wodził go na manowce, to zbliżali się do celu. Chód zwierzęcia co jakiś czas zamierał, ale doganiał wnet Błękitnookiego. Nie mógł przegapić szansy, jaką dał mu los, choć na nią nie zasłużył.

z tematu x2

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Niewielki wodospad leśny   

Powrót do góry Go down
 
Niewielki wodospad leśny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
 Similar topics
-
» Niewielki wodospad leśny
» Wodospad Słodkości
» Wodospad Tysiąca Szeptów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: