IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Aparament Windwalkera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość
Anais

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t721-anais-lanz#2592 http://vampireknight.forumpl.net/t3568-anais
Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 203


PisanieTemat: Re: Aparament Windwalkera   Sob Mar 03, 2018 5:55 pm

Tak jak sądziła, jego lodówka była pusta, ale widać pomyślał o wszystkim, skoro śniadanie zaraz miało przyjść. Na jego żart odpowiedziała uśmiechem, do tego lekko zawstydzonym. W nocy szaleli oboje, a kobieta wydawała się nie mieć za grosz wstydu, teraz jednak znów wyglądała na nieśmiałą i lekko zagubioną jak zwykle. Taki był chyba już jej urok, choć zaczynała się też powoli martwić ich relacją. Czy nie zakłóci to ich powiązaniom uczennica-nauczyciel? Ich służbowych relacji? Byli tylko kochankami, ale... ale zawsze jednak istniało ryzyko, a ona nie chciała być kulą u nogi Navena i nie chciała, by ten rezygnował ze swoich postanowień.
Te przemyślenia nie miały teraz jednak żadnego sensu, nie chciała się nimi dzielić, a poza tym żołądek właśnie dawał głośno o sobie znać. śniadanie przyszło, a ona spojrzała na niego jak wygłodniałe zwierzę. W nocy spalili trochę kalorii, a kolejne porcje piwa, jakie wówczas pochłonęli w trakcie przerw też nie pomagały, jeżeli chodzi o kwestie nawodnienia. Zasiadła więc do śniadania z wielkim apetytem.
- Kawa. To się przyda bardziej.
Gdy wspomniał o lekarzu i badaniach, spojrzała na niego nie bardzo rozumiejąc, ale po chwili doszło do niej, o co może mu chodzić.
- Chodzi ci o moje odwampirzenie? Trochę czasu minęło, mój organizm zdołał się już pozbierać po szoku przemiany.
Tak, trochę jej zajęło, zanim udało jej się ogarnąć. Organizm wampira funkcjonuje nieco inaczej niż ludzki, więc po powrocie jej ciało doznało istnego szoku. Jej płuca nagle musiały bez przerwy pracować, tak samo serce i inne układy. Kwestie związane z typowo kobiecymi sprawami także musiały dojść do siebie i trwało to dobrych kilka miesięcy. Ale chyba miał rację, będzie musiała się przebadać, dawno tego nie robiła, choć niespecjalnie jej się to uśmiechało.
Dokończyli śniadanie w spokoju. An była wyraźnie spięta i co chwile zerkała na Navena. Dziwnie się czuła i wiedziała, że będzie trzeba się zdystansować, nie dać emocjom dojść do głosu. A fakt, że wspólnie jedli śniadanie, po dość emocjonującej nocy, działał na wyobraźnię. Naven jej się podobał i tyle, ale nie miało to żadnego znaczenia. W końcu jednak skończyła i pozbierała swoje rzeczy. Pożegnała Navena krótkimi słowami, niemal sucho, a potem wyszła. Miała jeszcze sporo spraw do załatwienia.

z/t
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 332


PisanieTemat: Re: Aparament Windwalkera   Sob Mar 10, 2018 3:28 pm

No i uciekła. Poleciała gdzieś w dal szukając Bóg wie czego. Razem z śniadaniem przyniesiono też gazetę która to zaciekawiła go jak wyszła. Spojrzał na nagłówek. Morderstwo? W tym mieście nie ma takiego pojęcia, to musiała być wina któregoś z wampirów więc i tak nie mając co robić Naven wstał, ubrał się i wyszedł z pokoju zabierając. Swoje klamoty, po drodze zajedzie do oświaty i zabierze "sprzęt" na tą misję. Cóż, nie informował Ann o tym, to jego misja bo cóż, bestialskie rozerwanie nie zbyt dobrze.
[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t721-anais-lanz#2592 http://vampireknight.forumpl.net/t3568-anais
Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 203


PisanieTemat: Re: Aparament Windwalkera   Sob Kwi 07, 2018 7:51 pm

Trochę jej to zeszło, ale nie było co dalej odkładać rozmowy z Navenem. Początkowo szukała go w Oświacie, ale nie mogła go znaleźć, nikt też nie wiedział, gdzie aktualnie może być. Zastanawiała się, co ma z tym zrobić, ostatecznie wysłała mu wiadomość, że chce z nim pogadać. Początkowo myślała nad strzelnicą, czyli miejscem, gdzie trenowali, potem uznała, że taka sprawa powinna być jednak omówiona w innych bardziej sprzyjających warunkach. Uznała więc, że mieszkanie Navena będzie najlepszym rozwiązaniem.
Udała się do apartamentowca, gdzie na szczęście nie miała problemów z dostaniem się. Chyba nawet ją rozpoznali, ale nie zwracała na to uwagi. Poza tym, zdarzało jej się tutaj spotykać z Navenem, oczywiście w mocno prywatnych sprawach. Teraz też miała do omówienia coś bardzo prywatnego, choć zahaczało także o Oświatę. Bardziej jednak przejmowała się tą pierwszą kwestią.
Czuła, że serce wali jej jak oszalałe. Stresowała się i to bardzo, nawet przez myśl jej przeszło, żeby nie zawrócić, udać się do Esme i poprosić ją o przeniesienie, albo cokolwiek innego. Zrezygnowała jednak, uznając, że byłoby to mało odpowiedzialne, a przede wszystkim bardzo dziecinne zachowanie - dzieckiem przecież nie była i niezależnie od tego, jak potoczy się rozmowa i co z niej wyniknie, musi stawić temu czoła.
Dotarła na piętro, ale jak się okazało, Navena nie było. Na szczęście miała dostęp do mieszkania, więc weszła bez problemu. Było takie jak je zapamiętała. Czyste i wysprzątane, do tego nie widać był po nim śladów zamieszkania, a przynajmniej było ich niewiele. Poszła do kuchni nalać sobie wody, a na stole położyła torbę, w której miała schowane dokumenty - zwolnienie z treningów fizycznych oraz dokumentację z badania razem ze zdjęciami USG. Oparła się o blat, wychylając szklankę, a po chwili skierowała się do salonu gdzie usiadła na kanapie. Czekała.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 332


PisanieTemat: Re: Aparament Windwalkera   Wto Kwi 10, 2018 9:33 pm

Cóż, jak wyszedł na chwilę tak i wrócił, okazało się, że całą akcja to była jedna wielka podpucha i ściema więc nie chciał dalej brnąć w to. Dalej po cywilnemu przemierzał uliczki miasta patrząc czy nie dzieje się coś niepokojącego ale o dziwo nie! Całe szczęście.
Jednak, wolne to wolne, musiał przecież uczyć swoją podopieczną fachu i zawodu. Dlatego też, przerwał ten frywolny spacer w poszukiwaniu bitki i wracał do mieszkania aby przebrać się w bardziej "oficjalne" ciuchy czyli swój kombinezon. Latał w nim normalnie po mieście, w końcu był oficerem wojska prawda? co by mogło się złego stać. Kiedy wszedł do lobby, osoba z obsługi zaczepiła go i powiedziała, że przed chwilą jakaś osoba udała się do jego mieszkania. Naven zastanawiał się kto to mógłby być ale była tylko jedna osoba zdolna przyjść do niego i mająca pozwolenie na to. Tak, to była Anka.
Pośpiesznie ruszył do windy bo w końcu, nie bez powodu odwiedziła by go w prywatnym mieszkaniu od tak, albo ma chęć pogadać albo stało się coś bardzo poważnego. Choć opieprzy ja czemu nie trenuje bo w końcu urlop się dawno skończył tak?
Zamyślony nie zauważył kiedy dojechał na piętro na którym mieszkał, wyszedł z windy i udał się na wprost drzwi swojego mieszkania. Zobaczył siedząca na kanapie Ana, była coś hmm. Blada? przerażona, Naven może i był szorstki ale z drugiej strony nie widział jej jeszcze w takim stanie, odłożył swoją kurtkę na wieszaku, spojrzał na nią.
-Hej.
Odpowiedział lekko zdezorientowany, podszedł bliżej kanapy na której siedziała, usiadł na przeciwko niej, oparł się łokciami na kolanach, uśmiechnął i spojrzał w jej oczka.
- Coś się stało? nie wyglądasz najlepiej.-po chwili namysłu-Jesteś może głodna albo chce Ci się pić?
Dodał, był ciekawy co się stało z jego uczennica że byłą w takim stanie. Był cholernie ciekawy ale nie zdawał sobie jeszcze pojęcia z tego co skrywała jej torebka położona na stoliku.

_________________
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t721-anais-lanz#2592 http://vampireknight.forumpl.net/t3568-anais
Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 203


PisanieTemat: Re: Aparament Windwalkera   Sro Kwi 11, 2018 4:04 pm

Czekała spokojnie, choć z każdą chwilą stresowała się coraz bardziej. Nawet pomyślała o tym, czy nie lepiej byłoby po prostu sobie pójść, ale zrezygnowała. Siedziała więc na kanapie i popijała szklankę wody. Przez najbliższe miesiące czekało ją zero alkoholu, może nawet i lepiej. W głowie za to rozgrywała różne scenariusze rozmowy z Navenem, od tych hiperoptymistycznych po te najbardziej dramatyczne i negatywne. Mózg jej się lasował.
W końcu jednak usłyszała szczęk zamka w drzwiach i chwile potem pojawił się sam właściciel apartamentu. Uśmiechnęła się blado.
- Hej, czekałam aż wrócisz.
Nie zamierzała wypalać prosto z mostu co i jak, choć może efekt nagłego szoku byłby lepszy. Z drugiej strony i tak się go nie ominie, a An zwyczajnie nie wiedziała jak to dobrze rozegrać. Spojrzała na mężczyznę, mając wrażenie jakby wszystkie jej wnętrzności miały zaraz wypłynąć na wierzch. Serce biło jej jak oszalałe, czuła że oddech przyspiesza - stres i zdenerwowanie i nikła nadzieja, że jakoś to będzie. Choć była roztrzęsiona starała się zachować pozór spokoju, czy wręcz obojętności. Niewiele jej to dało, bo Naven zauważył, że coś jest nie tak.
Pokręciła głową. Na myśl o jedzeniu żołądek zrobił jej fikołka.
- Nie i mam wodę to mi wystarczy... - sięgnęła do torebki, z której wyjęła zwolnienie i podała Navenowi. - Byłam u lekarza, znaczy się u Esme, to zwolnienie ze wszystkich treningów fizycznych i akcji w terenie.
Mężczyzna mógł obejrzeć dokument i przekonać się, że jest prawdziwy, a An nie szuka wymówki byleby uniknąć szkolenia. Podpis Esme był tutaj oczywisty. Mogło go jedynie zaciekawić długość tego zwolnienia ponieważ opiewało na ładnych kilka miesięcy. Tak długa przerwa w treningu mogła go zaskoczyć.
To był jednak początek. Wprawdzie stan zdrowia był kwestią osobistą i Naven nawet nie powinien pytać o co chodzić, niezależnie od tego jakby go to korciło, ale nie wątpiła że pytanie to może paść. Właściwie mogłaby się wymówić tym, że "nie chce o tym mówić" i zniknąć, ale byłoby to głupie i nierozsądne. Naven zasługiwał na prawdę, niezależnie od reakcji.
Dała mu chwilę na zapoznanie się ze zwolnieniem, a także oswojeniem się z informacją, a zaraz potem wyjęła z torebki kolejny plik dokumentów. Nie wiedziała jak ma zacząć, więc zdecydowała się na informację wprost.
- Zrobiłam badania, bo nie czułam się najlepiej... miałam podejrzenia, a badania je potwierdziły... to trochę... kłopotliwe... - zawiesiła się, wyraźnie uciekając wzrokiem w bok przez chwilę, by potem spojrzeć na mężczyznę. - Jestem w ciąży, Naven.
Bomba została zrzucona, choć może w pierwszej chwili nie do końca zrozumie, co właśnie An powiedziała. Przesunęła w jego stronę plik dokumentów, w których zostało opisane badania, cykl rozwoju płodu o jego stan aktualny, jak również stan zdrowia jej jako matki, wraz z zaleceniami dalszych kontroli i przyjmowania suplementów. Do pliku zostało dołączone zdjęcie usg, na którym można było dostrzec coś na kształt sylwetki ludzkiej, choć niewyraźne i mocno zniekształcone jeszcze - rozwijające się dziecko.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 332


PisanieTemat: Re: Aparament Windwalkera   Pon Kwi 16, 2018 8:30 pm

Oho, zwolnienie, czyżby przedobrzył z jej treningami? Ewentualny uraz zawsze wchodził w grę ale w momencie kiedy to usłyszał wziął dokument który mu dała, oparł się i założył nogę na kolano czytając.
-Hmm. Długie to zwolnienie, ale cóż, z tym kwitem nie mogę dyskutować.
Nie chciał jej pytać czemu, dlaczego może po prostu ma jakiś kobiecy problem? albo ugadała się aby wziąć dłuższe wolne. Tak to mogło być dziwne ale cóż, położył kwit na bok.
Była przerażona i zmartwiona? czerwono oki mógł to wyczytać z jej ruchów i tonu głosu jednak! prawdziwą bombą było podanie mu teczki z dokumentami. Wziął ją do reki i zaczął studiować krok po kroku pisma, już miał ochotę sam powiedzieć co jest grane ale jego podejrzenia zostały wypowiedziane przez jego uczennicę.
-Ciąża?-zdziwiony.
Patrzył karki jak poparzony, oglądając częściowo zrozumiałe i nie zrozumiałe dla niego rubryczki, w końcu bioinżynier? to tam trochę rozumiał z tego naukowego bełkotu.
-Hmm. To może być kłopotliwe, jesteś cóż, po od wampirzaniu, organizm do końca się nie przystosował cholera go wie co ot będzie.-spojrzał prosto w jej oczy.-[/b]Dobra, ale na tą chwilę, mogę Ci zapewnić pełną ochronę osobistą, wampiry czasami wyczuwają coś takiego i może zrobić się gorąco, nie jesteś na tyle wyszkolona aby dać radę odeprzeć atak z zaskoczenia. Od siebie mogę powiedzieć, tyle, że jak masz ochotę to zostań tutaj, bezpieczniejszego miejsca drugiego niż oświata nie znam plus jest dość przytulnie. Ja powiem Szefowi, że zajmuję się twoją ochroną 24/7 więc de fakto byś musiała być na mnie skazana no chyba że.[/b]-tu się zawiesił.-Wiesz kto jest ojcem dziecka?
Jak to jest jakiś łowca to cóż, jak się pobawił to niech pilnuje choć Naven miał lekkie przypuszczenia kto może być nim. Nie ważne, jak będzie trzeba to ją obroni w końcu jest weteranem? ciekawe co mu podpowie. Był lekko w szoku ale z drugiej strony bardzo spokojny.

_________________
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t721-anais-lanz#2592 http://vampireknight.forumpl.net/t3568-anais
Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 203


PisanieTemat: Re: Aparament Windwalkera   Wto Kwi 17, 2018 8:52 am

Była zestresowana, a fakt, że Naven podchodził do tego tak spokojnie, wcale jej nie pomagało. Wydawał się być obojętny i w sumie słuchała go trochę w osłupieniu, nie bardzo rozumiała co właściwie się tutaj dzieje. Owszem, zaskoczyła go, gdy powiedziała o ciąży, ale jego kolejne słowa przeczyły czemukolwiek. Nie zorientował się, że to on jest ojcem? Z góry uznał, że musi to być ktoś inny? To ją przeraziło jeszcze bardziej.
- Naven... - zaczęła cicho, jak jeszcze mówił, ale przerwała.
Słuchała dalej. Ok, chciał jej pomóc, chciał ją chronić i zapewnić bezpieczeństwo, ale fakt, że nie do końca zdawał sobie sprawę z sytuacji wcale niczego nie ułatwiało. sama nie wiedziała jak ma się teraz zachować, co zrobić i co powiedzieć. W końcu jednak zadał to jedno pytanie odnoszące się do ojcostwa. Owinęła się ramionami, co było wyraźnym odruchem obronnym. Zacisnęła usta i odwróciła głowę na bok. Chwile trwała w milczeniu, aż w końcu się odezwała.
- Tak, wiem. Ty jesteś ojcem, z nikim innym nie spałam. Tylko z tobą.
Wiedziała, że to kłopotliwe patrząc na to, że Naven był jej przełożonym, ale Esme jeszcze w gabinecie ją uspokajała, że problemów być raczej nie powinno i jedynie dowódca będzie musiał wiedzieć co i jak, nawet nie powinien się wkurzyć. Chyba.
Ponownie spojrzała na mężczyznę, wpatrując się w niego błękitnymi tęczówkami. Był spokojny i opanowany, podszedł do tego od praktycznej strony i zaczął zaraz kombinować, co i jak, ale zapomniał o jednym istotnym aspekcie - tym, że to on może być ojcem, a to nabiera już nieco innego charakteru.

Omówili wszystko co było do omówienia. Jakoś to poszło zresztą i nie było tak źle, jak się obawiała. Miała mnóstwo spraw na głowie teraz i rzecz jasna dziecko pod sercem. Musiała o siebie zadbać, ograniczyć aktywność i tak dalej. Nie musiała się też martwić o Navena. Był odpowiedzialnym mężczyzną, bardziej niż mogłaby przypuszczać. Czekały ich teraz miesiące oczekiwań i przygotowań do nowej roli.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Aparament Windwalkera   

Powrót do góry Go down
 
Aparament Windwalkera
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: