IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Veiny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Apartament Veiny   Pią Sie 12, 2016 2:13 pm

Ogromny dwupiętrowy apartament wyposażony we wszystkie wygody, przeznaczony dla osób, które nie mają co robić z pieniędzmi - niedawno kupiony. Znajduje się na jednym z najwyższych pięter budynku; mieszkanie składa się z czterech pokoi, jadalni, kuchni, dwóch łazienek oraz gabinetu, gdzie przechowywana jest cała dokumentacja oraz elektronika.
Drzwi do apartamentu są antywłamaniowe i podłączone do alarmu, który można włączać i wyłączać znając kod dostępu - alarm jest wyłączony gdy po wpisaniu kodu ktoś znajduje się w mieszkaniu; korytarz prowadzi bezpośrednio do salonu - największego pomieszczenia w mieszkaniu. Na jego wyposażenie składają się dwie kanapy ze skórzanym czarnym obiciem, stolik z dębowego drewna ze szklanym blatem oraz komody i regały w kolorze ciemnego brązu graniczącego z czarnym - również z tego samego rodzaju drewna oraz kilka innych mebli. Cała jedna ściana salonu to lustro weneckie, przez którego można podziwiać panoramę miasta aż po horyzont; z salonu można wejść na duży taras. Sypialnia (II piętro) jest drugim największym pokojem. Schody, posiadają marmurowe szczeble i poręcz, prowadzące na drugi poziom znajdują się przy wejściu do mieszkania, z piętra można spoglądać na salon. W centralnym punkcie sypialni pod ścianą znajduje się ogromne okrągłe łóżko, z baldachimem, w kolorze czarnym - tak duże, iż spokojnie może na nim spać kilka osób. W pokoju znajduje się również toaletka, szafki i komody, a także duża garderoba, która pomieściła wszystkie ubrania nowej lokatorki. Jedna ściana sypialni jest przeszklona, jednak posiada automatyczne żaluzje oraz zasłony, dlatego jest idealna do spania w niej za dnia. W sypialni znajduje się prywatna łazienka, do której można przejść bezpośrednio. Łazienka jest czarno - biała, posiada podstawowe wyposażenie, prysznic, okrągłą wannę z marmuru dla kilku osób - z hydromasażem. Dębowa podłoga jest podgrzewana. W mieszkaniu znajduje się również średniej wielkości pokój gościnny (II piętro) z podstawowym wyposażeniem, by gość czuł się jak u siebie w domu; dla niego przeznaczona jest łazienka ogólnodostępna znajdująca się w pomieszczeniu obok. Przestronna kuchnia posiada najnowsze sprzęty wymarzone dla perfekcyjnej pani domu, dlatego stoją nieużywane; jadania połączona jest z kuchnią i salonem. W gabinecie, w którym kolorystycznie dominuje brąz znajduje się kanapa, fotel stojący naprzeciwko dębowego biurka. Obok niego na całej długości i szerokości ściany jest regał z książkami; niektóre są specjalnie zabezpieczone, ponieważ mają setki lat. Cały apartament to kwintesencja luksusu i skandynawskiego minimalistycznego stylu.


Ostatnio zmieniony przez Veina dnia Czw Wrz 01, 2016 11:19 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pią Sie 12, 2016 2:49 pm

Po długiej podróży samolotem, a następnie samochodem, wampirzyca dotarła do apartamentowca, w którym z pomocą pośredników zakupiła mieszkanie. Nie wiedziała jak długo zatrzyma się w mieście, a nie widziała sensu marnowana pieniędzy na hotele. Wychodziła z założenia, że lepiej mieć chociaż jedno miejsce, do którego zawsze można wrócić; po sprzedaniu wszystkich willi miała jeszcze fortunę na koncie. Całe mieszkanie zostało urządzone i wyposażone zgodnie z jej wskazówkami, które przekazała swojemu pośrednikowi w Japonii. Jako, iż jej bagaże dotarły tutaj wcześniej, Veina nieobciążona ich ciężarem swobodnie wjechała windą na odpowiednie piętro i dostała się do apartamentu po uprzednim wpisaniu kodu dostępu do alarmu, co go wyłączyło do czasu ponownie wpisania kodu. Wampirzyca była zadowolona z całego wystroju, weszła do każdego pomieszczenia by sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Wynajęci ludzie świetnie spełnili swoje zadanie, ponieważ nawet w barku znajdującym się w salonie, był każdy rodzaj alkoholu i szklanego wyposażenia o który prosiła. Vi odsłoniła zasłony oraz podciągnęła rolety, które zasłaniały całą przeszkloną ścianę w salonie apartamentu. Nocna panorama miasta z tak wysokiego piętra była idealnym widokiem; po wyjściu na taras na twarzy dało się odczuć delikatny podmuch wiatru, który szarpał pasma włosów koloru smoły, które okalały alabastrową twarz kobiety. Veina chwilę przysłuchiwała się echu gwaru miejskiego, który nigdy nie cichł, również w nocy. Rozgwieżdżone niebo przegrało w batalii z neonami i światłami z całej metropolii. Upajając się chwilą spokoju i beztroski, wampirzyca stała oparta łokciami o stalową balustradę tarasu i wpatrywała się w horyzont. Później wyjęła paczkę papierosów, która znajdowała się w tylnej kieszeni jej spodni; wzięła jednego papierosa i włożyła go do ust, a paczkę rzuciła na stolik znajdujący się na tarasie. Z kieszeni skórzanej kurtki, którą miała na sobie wyjęła zapalniczkę i próbowała zapalić fajka, co skutecznie utrudniały jej sporadyczne podmuchy wiatru oraz kończąca się benzyna w zapalniczce. Po tym jak udało się zapalić papierosa, Vei trzymała go między środkowym i wskazującym palcem prawej ręki, raz po raz wkładając go do szkarłatnych ust, by następnie szary dym wydmuchać przez nos. Zmęczenie oraz głód dawało się we znaki, dlatego wampirzyca przetarła zamknięte oczy palcami zastanawiając się gdzie tej nocy wybrać się na posiłek; schylona z łokciami opartymi o balustradę, patrzyła na wiecznie zatłoczone ulice. Ludzi było wielu, korzystali ze świetnej pogody, która swym ciepłem i delikatnym wiatrem zachęcała do wyjścia na zewnątrz. Dla wampirzyca ta pogoda była idealna, wiatr nie przedzierał się przez jej skórzaną kurtkę, jedynie poruszał całkowicie przezroczystą bluzką czarnowłosej. Noc zapowiadała się spokojnie, urozmaicona o nocny posiłek z jakiegoś złodzieja mogła być dobrym początkiem kolejnego - nieokreślonego czasowo - pobytu w japońskim mieście.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sro Sie 24, 2016 6:04 pm

Odnalezienie pobytu Veiny nie trwało za bardzo długo. Mając doskonałych informatorów, szpiegów, a przede wszystkim zapamiętana woń wampirzycy ułatwiło stanowczo zlokalizowanie kobiety. Poza tym Ringo parę razy już spotkał się z pięknością o czarnych włosach. Więc czemu nie spróbować teraz zawitać? Nie musiała się wcale go spodziewać, w sumie nie zdziwiłby się jej szokiem. Jeśli go nie wpuści, sam wejdzie. A udać nie mogła że jej nie ma gdyż jak wiadomo wampiry wyczulone zmysły mają.
Zaparkował samochód na najbliższym parkingu i opuścił pojazd by następnie udać się w stronę apartamentu wampirzycy. Była czy nie. Poczeka w razie czego. Wszakże takie cudowne istoty muszą się pojawić w swoich włościach, chociażby w celu przyodziania świeżego oraz bardziej skąpego odzienia. Ale kiedy ostatni raz Ringo widział inną wampirzycę niż Yuki? Spory szmat czas temu. Teraz może być zupełnie inaczej.
Skierował się do odpowiednich drzwi i zapukał na tyle głośno, by mieszkanka mieszkania usłyszała. Stary wampir jak zwykle w elegancki sposób - biała koszula, czarne spodnie i skórzane buty. Na brakującym ślepiu widniała czarna przepaska z białą czaszką. Włosy zmierzwił by wyglądały bardziej na grzywę niżeli ład i skład. Teraz wypadałoby poczekać.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sro Sie 24, 2016 9:40 pm

Vi nie spodziewała się żadnych odwiedzin, tym bardziej samego Ringo - co się stało, że zaszczycił ją swoją osobą, miała jedynie nadzieję, że nie dowiedział się o jednej przykrej rzeczy, która musiała zrobić po ostatnim spotkaniu z nim. Krótkie rozrywkowe spotkanie potrafi pozostawić po sobie niemiłe konsekwencje. Tymczasem gdy wampir zapukał do drzwi, czarnowłosa odwróciła głowę, by choć swoimi wyostrzonymi zmysłami dowiedzieć się kto to. Zgasiła swojego papierosa w szklanej popielniczce stojącej na stoliku znajdującym się na tarasie. Wampirzyca podeszła do drzwi i właśnie przed nimi poczuła zapach wampira, pomimo głodu wciąż odczuwała wszystko ze zdwojoną wrażliwością. Zmarszczyła nosek i zawahała się czy otworzyć, nie miała o czym z nim rozmawiać, więc nie rozumiała w jakiej sprawie do niej przyszedł, bo przecież nie było to przypadkowe spotkanie. Niespiesząc się, otworzyła drzwi i oparła się ramieniem o framugę.
- Nie spodziewałam się nikogo o tej porze, zwłaszcza Ciebie. Czego chcesz? - mogło to zabrzmieć nieco niekulturalnie, jednak przez Veinę przemawiało również zmęczenie, głód i zaskoczenie. Po takim wampirze jak Ringo nie wiedziała czego ma się spodziewać. Wielokrotnie zaskakiwał ją swoim zachowaniem, a wzbudzał w niej wiele emocji, również jako mężczyzna. Nie wiedziała do końca jak ma go traktować, czy jak przyjaciela czy wroga, ich znajomość była burzliwa, jeśli można to tak określić. Czarnowłosa zostawiła otwarte drzwi, by Ringo mógł wejść, nie będzie się z nim szarpać, choć wiedziała, że z pewnością nie przyszedł się z nią przywitać po długiej nieobecności w Japonii.
- O co chodzi? Nie ukrywam zaskoczenia Twoją wizytą. - zapytała, stając w salonie i opierając się plecami o tylną stronę wezgłowia skórzanej kanapy. Wolała zachować emocjonalny dystansbw stosunku do wampira, sama była nieprzewidywalna dlatego rozumiała jak ta cecha może być drażniąca u wampirów.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pią Sie 26, 2016 4:54 pm

Tak jak myślał. Czarnowłose piękności zamieszkiwały ów apartament i nawet nie dała znać, że wróciła. Czyżby stroniła od towarzystwa rodziny Kuroiashita? Znała siostrzeńca Ringo Testamenta. Zapewne też i Samuru. I nadal nie chciała mieć z nimi kontaktu?
Uśmiechnął się szpetnie, gdy kobieta otworzyła drzwi. Ponętna wampirzyca o kuszącym ciele. Nic się nie zmieniła. I bardzo dobrze.
- Nie raczyłaś nawet poinformować nas o przyjeździe. Więc uznałem, że sam muszę zrobić ci niespodziankę.
Odparł szlachetny, korzystając z zaproszenia wejścia. Póki co nie zamierzał nikogo atakować. Veina musiała przecież odpocząć, a sam szlachetny chciał też się zabawić. Dawno nie przebywał w tpwarzyswie tak dzikiej, a jednocześnie tajemniczej kobiety.
- To tylko towarzyskie przyjście. Długo nie było cię w Japonii.
Zaczął wampir, patrząc jednym ślepiem na jej postać. Rozgląał się po przestronnym mieszkaniu. Jak zwykle miała gust co do miejsc.
- Nie uraczysz gościa czymś smacznym? Chociażby krwią prosto z lodówki?
Spytał też, nie odrywając wzroku od niej. Było widać, że kobieta trzyma dystans. Bardzo dobrze, Jednooki wszak zwykle miewa dziwne napady nastrojów, zwłaszcza w obecności kobiety. No ale cóż. Zajął miejsce na kanapie, wyciągając się leniwie.
- Ładnie się urządziłaś. Na długo jesteś?
Może jak zacznie z nią rozmawiać, ona bardziej się otworzy? Ringo jak na razie zachowywał się w miarę grzecznie, potrzebował jedynie dobrego towarzystwa do spędzenia nocy. Tak, harce w głowie on ma niemal non stop.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pią Sie 26, 2016 6:39 pm

Po wielu przejściach z rodziną Ringo, czarnowłosa nie odczuwała potrzeby kontaktowania się z kimkolwiek kto miał z nimi powiązania lub bezpośrednio do ich rodu należał. Ostatnio miała gorszy humor, niestety co raz bardziej doskwierała jej samotność, co do tej pory próbowała nie dopuszczać do swojej świadomości. Przeżyła już wiele burzliwych lat, na przełomie wieków musiała dostosowywać się do nowej rzeczywistości co czekało większość wampirów, jednak ona nie miała nikogo kto miałby ją wspierać, dlatego właśnie Veina miała dosyć przelotnych znajomości, które póki co były jej jedyną pociechą. Oczywistą rzeczą było również to, że nigdy nikomu się do tego nie przyzna. Wampirzyca nie wierzyła w szlachetność jego intencji oraz dobre zamiary, Ringo nigdy nie zwiastował nic dobrego.
- Od kiedy mam Wam się meldować? Tobie, może Testamentowi lub jego żonie? Nie jesteśmy ze sobą na tyle blisko, by choć na stopie przyjacielskiej informować Was o moim przyjeździe. - odparła dość sucho i beznamiętnie. Przez jej głowę przebiegła myśl, iż Ringo przyszedł tylko na chwilę, by pokazać swoją dominację nad nią oraz zrobić jej ogromną awanturę za aborcję, jednak widząc jak się rozsiada na kanapie, rozwiały się jej wszelkie wątpliwości co do krótkiego czasu jego pobytu tutaj. Czarnowłosa również patrzyła na wampira, wolała nie spuszczać go z oczu, nie można powiedzieć, że był to nieprzyjemny widok - trafiła kosa na kamień. Zgodnie z życzeniem, Vi poszła do lodówki, w której miała nadzieję znaleźć woreczki z krwią - sama nie miała czasu, by zająć się nawet zaopatrzeniem. W lodówce znajdowało się kilkanaście woreczków, wampirzyca wybrała dwa z najrzadszą grupą ludzkiej krwi. Oba przelała do dwóch wysokich szklanek.
- Owszem, długo. Ale skoro wiesz, że przyjechałam i gdzie teraz mieszkam to zapewne wiesz również gdzie byłam, jak długo oraz co robiłam. - odparła stojąc tyłem do wampira, nalewając krew do szklanek. Idąc do salonu, zatrzymała się obok Ringo siedzącego na kanapie i schyliwszy się wyszeptała mu do ucha:
- Zapewne masz cały raport na mój temat, schowałeś go w spodniach? - po czym postawiła na szklanym stoliku przed nim szklankę dla niego i przeszła obok, by ze swoją usiąść na kanapie znajdującej się naprzeciwko. Chyba już wiedział, ze Vi nie da się tak łatwo manipulować? Nie wierzyła również, by była kimś tak ważnym dla Ringo, by kazał cały czas ją śledzić podczas nieobecności w Japonii.
- Jeszcze nie wiem, póki co nigdzie mi się nie spieszy. Wyślę Ci pocztówkę z następnego miejsca, w którym się zatrzymam. - odparła zaczynając się z nim przekomarzać. Czarnowłosa skrzyżowała ręce na piersiach i nie spuszczała oczu ze starego wampira, dobrze wiedział, że jest cholernie przystojny - zwłaszcza ubrany tak elegancko, ale Vi nie miała zamiaru mu ulegać. Ciekawe było również to, że czarnowłosa przyjechała wczoraj i już następnego wieczoru odwiedza ją Ringo.
- Tak bardzo tęskniłeś? Nawet nie przyniosłeś kwiatów. - zapytała szczerząc się plastikowo i sztucznie, ukazując swoje długie lśniące kły. Wszystko sprowadzało się do tego, iż charakterologicznie było do siebie podobni, choć nie mogli się dogadać, Vi wiedziała, że przeszkadza jej jego stan cywilny, nie chciała być tą drugą - mężczyzna musiał być tylko jej by i ona w pełni mogła mu się oddać, pod każdym względem. Doskonale zdawała sobie sprawę, że wampir szuka jedynie niezobowiązującej rozrywki, niczego innego.
Czarnowłosa zdjęła swoją skórzaną kurtkę, zważając by nie rozwiązać sznurka od bluzki, następnie rzuciła okrycie na oparcie kanapy.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sob Wrz 03, 2016 11:28 am

Zdawał sobie sprawę z niechęci Czarnej do jego osoby czy innych członków Rodu. Kuroiashita mało kto obdarzał szacunkiem, przeważnie był to respekt albo odrzucenie. Ringo przyzwyczaił się do podobnych sympatycznych relacji, poza tym był dumny. Ród od zawsze słynął z utrudniania życia innym i tak miało pozostać.
Dlatego uśmiechnął się do wampirzycy na jej oburzenie odnośnie meldowania się u nich.
- Dokładnie, Veino! Mogłaś pisać nam listy, wysyłać maile! Cokolwiek byleby się u nas odmeldować. Lubimy wiedzieć co dzieje się z naszymi przyjaciółmi.
Fałszywie zabrzmiało, jednakże Jednooki inaczej powiedzieć jak na sarkazm nie potrafił. Walka dwóch wampirów póki co na słowa, ale to szlachetny miał dobrą zabawę. Jak natomiast czuła się Veina?
A o dziecku już dawno zapomniał. Może to i lepiej?
- Owszem wiem. Robiłaś nudne rzeczy bo nie było tam mnie. Mylę się?
Pewność siebie jednookiego jak zwykle na poziomie. Chociaż bycia typowym zabijaką, wolał też i dobrą zabawę. Przyglądał się kobiecie z wielką uwagą. To jak oddala się by niebawem przynieść krew. No proszę jaka z niej cudowna gospodyni Magda.
- Wolałbym zdjęcie twojego biustu.
Głupi rechot na głupi żart. Sięgnął po naczynie z krwią, pijąc ją nieco łapczywie. Wszak Kuroiashita mają swój wielki głód na każdą krew, głównie dziewiczą oraz dziecięcą.
- Kwiaty? A po co? Nie wystarczy ci widok moich muskułów?
I napiął swoje barki razem z ramionami, prezentując solidne, wielkie bicepsy. Niejedna kobieta chciałaby zmacać tak dorodnego, postawnego mężczyznę, w końcu teraz po świecie chodzi wielu chudych patyczaków. Teraz przyszedł czas na kolejne obserwacje. Jak zrzuca kurtka oraz poruszanie się niczym pantera. Veina kusiła całą sobą i musiał naprawdę jej to przyznać. Pragnął ją zaliczyć tutaj, teraz.
- Zmienił się twój status? Jesteś nadal panną? A może już mężatką bez obrączki?
Taki niby niewinny temat. Zakręcił krwią w naczyniu, by dokończyć ją jednym haustem. Odstawił kielich na stoli. Bardzo był ciekawy jej stanu. Mimo iż sam ma Yuki za żonę, jakoś nie czuje do niej pociągu. Dawała bo musiała, jednakże zero satysfakcji. Dymanie kłody stawało się już nudne.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sob Wrz 03, 2016 1:13 pm

Wampirzyca nigdy nie uważała kogokolwiek z ich rodu za przyjaciela i póki co prędko się to nie zmieni, co prawda nie poznała całej rodziny, jednak również nie spieszyło jej się do tego, wiedząc jak jej inni członkowie potrafią utrudniać życie. Na szczęście nie byli oni najważniejszymi osobami w jej życiu, także nie musiała oscylować dookoła ich rodu i być jakkolwiek uzależnioną. Wszystko sprowadzało się do wielkiego ego wampira, pewność siebie i wieczny sarkazm - Veina tylko uśmiechnęła się słysząc jego odpowiedź. Bawił ją fakt jak bardzo są do siebie podobni, patrzyła na Ringo i widziała swoją męską wersję, może właśnie dlatego tak ją drażnił i jednocześnie przyciągał, tak ambiwalentne uczucia w stosunku do jego osoby w jednym czasie były dość męczące - ale co mogła na to poradzić. Dlatego tylko poprawiła kosmyk włosów i dopiła swoją krew, jednym dużym łykiem. Wstała z kanapy, by zabrać puste szklanki. Wciąż pozostawała głodna, ponieważ taka ilość krwi była dla niej stanowczo zbyt mała, a po za tym była z woreczka co nie umywało się do świeżej posoki tryskającej z tętnicy jakiegoś młokosa. Gdy zabrała szklanki, kątem oka spojrzała na białowłosego myśląc, że z wielką chęcią wgryzłaby się w niego, stara i szlachetna krew zawsze była najlepsza - Ringo musiał smakować wybornie.
- Tak, ponieważ bez Ciebie też potrafię się świetnie bawić. - odpowiedziała w międzyczasie i wrzuciła szkło do zmywarki. Jeśli wampir wątpił, iż czarnulka była perfekcyjną panią domu to teraz miał tego dowody. A prawda była taka, że jeśli znalazłaby swojego mężczyznę, który całowałby nawet ślady jej stóp to mogłaby dla niego chodzić po domu w samym różowym fartuszku. Wampir jak zwykle myślał tylko o jednym, niestety Veina nie miała zamiaru być panienką na pocieszenie, szkoda, że nie układa mu się z żoną, ale w takim razie powinien się rozwieźć. Układy między rodami były częste, ale już niepraktyczne, wciąż tego nie zauważyli? Czarnulka prędzej wyszłaby na słońce niż poślubiła wampira, którego jej wybrano.
- Jasne, zdjęcie wyślę Ci w prezencie gwiazdkowym. Tylko nie wieszaj sobie nad łóżkiem, żeby żona nie była zazdrosna. Bo w tej kwestii nic się nie zmieniło? - odpowiedziała i zapytała podchodząc na chwilę do przeszklonej ściany i zerkając na niebo. Miała jeszcze kilka godzin, by wyjść i znaleźć jakiegoś frajera do zjedzenia. Patrzyła na wampira jak napina muskuły w białej koszuli, zaśmiała się patrząc jak bardzo stara się żeby dzisiejszej nocy zaliczyć wampirzycę, chyba się rozczaruje.
- Tak oczywiście, widok jest porażający.. Ale następnym razem przynieś te kwiaty. - nawet Vi lubiła taki banalny gest jakim było kupienie kwiatów kobiecie; odpowiedziała siadając na brzegu dębowo - szklanego stolika znajdującego się naprzeciwko kanapy, na której siedział wampir, zakładając nogę na nogę i patrząc na białowłosego.
- Dla Ciebie ma to jakiekolwiek znaczenie, chyba nie byłbyś zazdrosny gdybyś zobaczył, że mam obrączkę? - spytała retorycznie, uśmiechając się i tym samym ukazując białe kły kontrastujące ze szkarłatnymi wargami.
- Przecież wiesz, że cenię sobie niezależność, nie brakuje mi męża kontrolującego każdy mój krok. - to była prawda, Vi uważała małżeństwo za pewnego rodzaju ograniczenie; jednak było jeszcze drugie dno, właśnie tego pragnęła najbardziej.
-Widzę jak bardzo za mną tęskniłeś, ale po co tak naprawdę przyszedłeś, Ringo? - była głodna i wciąż liczyła na spróbowanie jego krwi, można jej zarzucić interesowność, ale przecież jednooki też nie przyszedł jak przyjaciel ciekawy co się z nią działo przez te lata. Dobrze, że zapomniał o dziecku, nie było sensu wywlekać tego tematu; jednak była ciekawa czy ubodło go to w jakikolwiek sposób, że mu nie powiedziała i od razu zdecydowała się go nie urodzić. Temat był zamknięty; Vi czekała na reakcję wampira machając jedną nogę, którą miała na kolanie.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Nie Wrz 18, 2016 9:19 am

Ród Kuroiashita słynie z gnębienia innych wampirów i zadawania im bólu z byle jakiego powodu. Nie są przyjaźnie nastawieni do nikogo sobie obcego, nawet pojedynczych jednostek i Veina doskonale o tym wiedziała. Atoli Ringo lubił jej towarzystwo, więc mogła czuć się na tyle bezpieczna, na ile on jej pozwoli. Szlachetny nie patyczkuje się z nikim, zwłaszcza z kobietami.
Nie odrywał od niej oczy gdy wstała i zabrała puste naczynia. Gościnna, porządna, stanowcza. Kobieta demon pasująca do ponurego rodu.
- Właśnie sądzę, że beze mnie wyglądasz smutnie!
Odbił, nie przejmując się jej opryskliwością. Jednooki zacisnął dłoń w pięść, uśmiechając się wyjątkowo jadowicie. Zawsze może wstać, rzucić się na słabszą i przygwoździć ją do ściany. Tylko po co? Jak na razie kanapa była nadto wygodna by z niej wstać. Wolał pierw porozmawiać. Podobno lubi rozmowy oraz zainteresowanych czymś więcej niż tylko seksem mężczyzn. Jak im pójdzie?
- Moja żona.
Odezwał się sam do siebie, pogładziwszy się po ogolonej brodzie. Yuki. Stan umysłu, kobieta płaczliwa i męcząca duszę szlachetnego brutala. Totalne dno.
- Ona już mi się znudziła.
Klasnął w dłonie, błysnąwszy kłami w uśmieszku. Dlatego zdjęcie czarnowłosej nad łóżkiem wydawało się całkowicie ciekawym wyjściem z rutyny dnia.
- Płacząca, dobra duszyczka o anielskim usposobieniu. Mogę ją zabić i nawet ni zatęsknię.
Oznajmił jeszcze, wzruszając ramionami. Jedyne ślepie śledziło mroczne piękności. Wyglądała na samotną, wręcz przejętą swoim życiem. A może też i głód towarzyszył?
- Następnym razem przyniosę ci wieniec. Może być?
Kwiaty, kwiaty... Ringo nie należy do romantyków, którzy obdarowują swoje partnerki prezentami. Chyba, że on miał taką ochotę i przeważnie czegoś oczekiwał, Nic za darmo, niestety.
Zaśmiał się na słowa o obrączce. Czymże byłaby zazdrość? Jednooki bardzo szybko pozbywał się drugich samców w otoczeniu upatrzonej samicy. Pochylił się bardziej, by wyłapać lepiej swoją rozmówczynię.
- Jesteś zbyt wolna aby dać się włożyć w szpony wampira, Veino. Małżeństwo nie pasuje do ciebie tak mocno, jak i do mnie. Mamy wiele wspólnego i najpewniej dlatego do ciebie przybyłem.
Szczerze mówił. Także Veina przypominała i jego, tylko w damskiej wersji. Wyzwolona, samodzielna kobieta. Łączyło ich kiedyś dziecko, które niestety nie przetrwało. No cóż, wampiry żyją wiecznie.
- Wyjątkowo blada, wygłodzona. Czy krew która piłaś aby na pewno ci przysłużyła?
Spytał ni stąd ni ową. Zerknął na swój nadgarstek przelotnie. Wielkie łapy wampira i te wystające żyły. Jednooki uniósł kącik ust, dając porozumiewawcze spojrzenie wampirzycy. Chciała skosztować starucha? Proszę bardzo. Stary wampir ma silną, pożywną krew. Poza tym lubił czuć na sobie kobiece usta - nieważne w jakim miejscu.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Nie Wrz 18, 2016 6:02 pm

Nie czuła się bezbronna i kompletnie zdominowana przez Ringo, nie była poddańczym typem kobiety. W razie eskalacji jego niezaspokojonego popędu dałaby sobie radę; oczywiście najłatwiej byłoby po prostu przygwoździć ją do ściany, bo wiedział, że fizycznie jest od niego słabsza, ale po co miał psuć taką miłą atmosferę?
Czarnowłosa wstała, by otworzyć okno, w tym samym czasie słuchając jak zasępiony wampir opowiada o swoim nieudanym małżeństwie; nawet mu współczuła. Nigdy nie zgodziłaby się wstąpić w tego typu związek, który wbrew nazwie z rozsądkiem nie miał nic wspólnego. Veina wracając do rozmowy usiadła obok Ringo na kanapie; oparła się łokciem o wezgłowie kanapy, by móc położyć głowę na dłoni. Nie przerywała mu, jedynie patrzyła, a gdy skończył, odparła:
- Możesz ją zabić.. Z pewnością byś nie tęsknił, ponieważ potrafię być dobrą pocieszycielką. - odparła z lekkim uśmiechem, unosząc kącik ust do góry. To co miała na myśli było jasne, wbrew pozorom Veina mogłaby być świetną żoną jeśli tylko znalazłaby idealny materiał na męża. Póki co odczuwała małą pustkę w życiu, brak rodziny i problemów z nią związanych sprawiał, że wampirzycy co raz bardziej nudziło się w życiu. Żyła już wiele lat, wiele widziała i wiele zrobiła; nie mogła znaleźć kolejnej radości, która pozwoliłaby jej odżyć. Nawet wieniec od białowłosego byłby miłym epizodem w monotonii krwiopijczego życia.
- Małżeństwo może być czymś bardzo przyjemnym i nienużącym jeśli zawierają je dwa wampiry podobne do siebie, z podobnymi pragnieniami. Cenię sobie wolność, ale jeśli znalazłabym odpowiedniego wampira, to może chciałabym być w jego szponach. Czy nie prościej byłoby po prostu znaleźć kogoś z kim chce się być? - odparła z lekką zadumą; Ringo ją rozumiał, ponieważ byli bardzo podobni do siebie, łączyło ich wiele rzeczy, tak jak to nieszczęsne dziecko, które zabiła. Chwilami tego żałowała, ale potem przypominała sobie ten melodramatyczny schemat fabuły o żonatym z kochanką i dzieckiem na boku, to żałosna historia z badziewnym zakończeniem.
Veina uniosła brew, gdy usłyszała pytanie wampira. Podążyła za jego wzrokiem i spojrzała na umięśnioną rękę. Opuszkami swoich palców dotknęła jego nadgarstka, ale szybko zabrała palce i zaśmiała się perliście.
- Sprytne, ale może innym razem sobie na Ciebie pozwolę. Niestety przyjemności muszę póki co muszę odsunąć na bok, mam dużo spraw na głowie, więc będę musiała Cię poprosić o wyjście. Skoro tyle czasu na mnie czekałeś to jeszcze jakiś czas Ci nie zaszkodzi. - odparła i wstała z kanapy. Szybko się przebrała i wypraszając Ringo z mieszkania wyszła razem z nim, zamykając drzwi na klucz i włączając alarm, chcąc mieć pewność, że nikt nieproszony tu nie wejdzie.

[zt oboje]

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Wto Mar 21, 2017 3:54 pm

Veina zmęczona po całej nocy wróciła do swojego apartamentu; szczęście w nieszczęściu, że została tutaj podwieziona przez miłego dżentelmena, który nie pozwolił by kobieta samotnie wracała przez miasto. Po wejściu do mieszkania od razu zdjęła buty na obcasach, które dały jej się we znaki oraz białe futro, nieco wilgotne od śniegu. Skierowała się do kuchni gdzie przygotowała wysoką szklankę na krew. W lodówce znajdował się zapas około pięćdziesięciu litrów ludzkiej krwi, szczelnie zapakowany w woreczki charakterystyczne dla szpitali; wampirzyca wyjęła jeden silikonowy worek, podgrzała zawartą w nim krew i przelała do szklanki, po czym mogła rozkoszować się pyszną kolacją, która dodaj jej nieco brakujących sił. Następnie czarnowłosa skierowała się do łazienki gdzie wzięła gorącą kąpiel, która zmyła z niej brud całego dnia, smoliste włosy spięła w kok, by ich nie zamoczyć. Całkowicie oczyszczona założyła koronkowe majtki, koszulę nocną i czarny aksamitny szlafrok, po czym położyła się na łóżku. Była bardzo zmęczona przez co choć bardzo się starała, zasnęła bardzo szybko, układając się wygodnie na boku i przykrywając równie miękką aksamitną pościelą. Kilka kosmyków czarnych włosów wypadło z upięcia na jej głowie i leżało na bladych policzkach - na twarzy która wyrażała kompletny spokój i potrzebę długiego odpoczynku.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 323


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Wto Mar 21, 2017 6:10 pm

Długi odpoczynek to nie coś na co może sobie biedaczka pozwolić. Zarwane noce i strach przed zwykłymi drzemkami sprawiły w końcu, że zaczęła śnić tak głęboko, że już byle koszmar nie będzie w stanie jej obudzić. A sen oznaczał, że właśnie namyśliła się w sprawie swojej umowy.
Była w wielkiej sali balowej. W samym środku tańca wśród swoich poddanych i znajomych. Orkiestra z boku grała właśnie walca, a jej rodzice siedzieli z boku na swoich fotelach obserwując wszystko. Rozmazane figury ciągle mijały ją, a ona widziała tylko uśmiechnięte miny.
W chwilach przerwy ciągle wymieniała się uprzejmościami i krwawymi drinkami wprost ze źródła, którym byli niewolnicy czekający na skinienie. Piękne chwile i piękne czasy, ale jej partner nie rozstawał się z nią ani na chwilę. Mogła tylko wyczuć silną wodę kolońską, ale nie wpadała na to by spojrzeć w górę. Czuła się przy nim bezpieczna, ale zawsze coś zasłaniało jego twarz. Kosmyk włosów, służący z którego pił czy ktoś nagle odwracał jej uwagę.
Po chwili przerwy wrócili znowu do tańca. Mężczyzna chwycił ją w pasie i za dłoń mocno i pewnie, a ludzie wokół nich zdawali się po prostu dawać im miejsca. W końcu jednak usłyszała co mówił.
- Namyśliłaś się już? - Zbliżył usta do jej ucha tak, że czuła na nim jego ciepłe wargi. – Hrabino czekałem już tyle dni, a obiecałem że znowu się pojawię.
Nikt zdawał się nie zwracać uwagi na poufałości, a rodzicie zdawali się być nawet zadowoleni, że taki porządny mąż interesuje się ich córką.
Nie mogła uciec, była uwięziona w tańcu z nim, jednak muzyka zaczęła przyspieszać i zmieniać się w bardziej niespokojną i ponurą.
Mogła tylko tańczyć i odpowiedź mężczyźnie, którego twarz znowu dojrzała i znowu dało się odczuć dziwny zapach siarki przebijający się przez porządne perfumy. To upiornie śmieszne, że dwa razy z rzędu marzyła o dawnych czasach i znowu był tam on. Pytanie co się stanie dalej?
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Wto Mar 21, 2017 6:45 pm

Wampirzyca potrzebowała tylko chwili wytchnienia i odpoczynku po nieprzespanych dniach oraz intensywnych emocjach, w chwili naiwności i słabości musiała zasnąć, nawet nie zdając sobie z tego do końca sprawy. Dopiero kolejna wizualizacja pokazała jej ponownie poprzednie życie, w którym nazywała się inaczej i była zupełne kimś innym. Był to kolejny wieczór, kolejny bal i kolejny taniec - jeden z wielu, które przeżyła. Do pewnego momentu były dobrą rozrywką, ale potem robiły się nużącą monotonią, podczas gdy ludzie, którzy uważali ją za córkę próbowali znaleźć dla niej idealnego kandydata na męża. Tylko to było dla nich ważne, widywali ją tak rzadko, że choć podobieństwo było uderzające, ale istniały pewne różnice, nie zauważyli, iż Vi tylko grała ich córkę. Teraz najważniejszą rzeczą było znalezienie jej męża pochodzącego z rodziny cieszącej się ogromnym szacunkiem i bogactwem; dlatego czarnowłosa musiała tańczyć z każdym i udawać jak bardzo ją to nie nudzi i wprawia w irytację. Teraz musiała zatańczyć z kolejnym mężczyzną, którego pewnie więcej już nie zobaczy. Niewygodna suknia z gorsetem uniemożliwiająca oddychanie, kryształowe żyrandole i kolejny razem ten sam walc wprowadziły rutynę do dzisiejszego balu. Wampirzyca nawet nie patrzyła na twarz kolejnego partnera w tańcu, tym razem jednak zwróciła uwagę z jaką pewnością chwycił ją w talii oraz za rękę, uśmiechnęła się delikatnie czując, że może teraz być to ktoś interesujący. Veina właśnie chciała się odezwać, jednak mężczyzna ją ubiegł; to co powiedział odchodziło daleko od tego czego się spodziewała. Następnie poczuła jego usta i usłyszała głos, wystarczającą charakterystyczny, by przypomnieć sobie jego poprzednią wizytę. Gdy mężczyzna się prostował, czarnowłosa spojrzała na jego twarz i marszcząc brwi na jej twarzy ukazał się lęk i jednocześnie zdenerwowanie. Tym razem postanowiła to zakończyć i zapewnić sobie spokojny sen na następne dni.
- To czego oczekujesz.. jest niemożliwe. Jeśli robię coś dobrego to dlatego, że chcę, nie z powodu gróźb. Nie możesz tego na mnie wymusić. Czym sobie na to wszystko zasłużyłam, nie zrobiłam nic złego. - odparła nie patrząc na twarz partnera.
- Z resztą, to tylko sen. Jeśli się nie zgodzę, to i tak nic się nie stanie, to wszystko nie istnieje, Ty też nie. - powiedziała udając pewność swoich słów. Mówiąc to zauważyła jak muzyka zrobiła się ponura, a dotyk mężczyzny na jej talii był zbyt realistyczny. Nie mogła wyrwać się z tego okropnego tańca.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 323


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Wto Mar 21, 2017 7:17 pm

Muzyka stała się zupełnie inna. Bardziej chaotyczna i brudna. Zdawało się, że wypełnia wszystko i niesie się upiornym echem po każdym zakątku. Nie dało się od niej uciec, ale tak ochoczo namawiała do makabrycznego tańca.
Jego oczy zapłonęły radością, prawie jakby szczerym uczuciem jakie zawsze chciała widzieć w oczach swojego idealnego kochanka. Czemu tylko mimo, że wyglądał idealnie, zachowywał się nienagannie to z jego ust padały takie straszne słowa.
- Nie zrobiłaś? Potępieńcy wokół nas mają co innego do powiedzenia. – Uśmiechnął się szarmancko robiąc z nią obrót pozwalając by przyjrzała się dokładnie. Wszystkie twarze zrobiły się upiornie widoczne.
Suknia każdej kobiety była poszarpana lub w ogóle były nagie. Jedyną ozdobą były ich poderżnięte gardła. Czerwone perły, karmazynowe kolie. Mężczyźni z krawatami z krtani lub wyszarpanych języków. Każdego kiedyś znała i nawet jeśli ledwo pamiętała to były to trupy które sama zleciła zabić lub zrobiła to osobiście.
Matka znikła, a ojciec stał się karykaturalnym tyranem z mięsa, który patrzy na nią wściekły. W końcu też wstał i wyszedł.
Jednak po trzech obrotach wszystko wróciło do normy, oprócz muzyki. Każdy powrócił do pięknych strojów i znowu nie mogła dostrzec ich twarzy.
- Och hrabino. – Zaśmiał się ocierając się policzkiem o jej dłoń i całując ją. – Tamta umowa wygasła. Teraz mam przygotowaną zupełnie nową propozycję. Za każdym razem będę mieć, póki nie zrozumiesz.
Piosenka skończyła się zastąpiona przez orkiestrę kolejnym szlagierem sprzed kilkuset lat. Mężczyzna ujął ją za rękę.
- Jestem tak prawdziwy jak twoje sumienie. – Odparł jej z szerokim uśmiechem, w którym mogłaby się zakochać. – Potowarzyszysz mi?
Zaczął iść powoli w stronę oranżerii a każdy kłaniał im się grzecznie. Mężczyzna oddawał każdy ukłon ciągle patrząc na swoją „partnerkę”. W końcu dotarli do wysokiego pomieszczenia, a w nim masa kwiatów, wszystkie może byłyby piękne, gdyby nie to że wyblakłe i bez zapachu. W swoim długim życiu nigdy nie widziała im podobnym.
Wśród nich stały pary, które tuliły się, a z głębi dało się słyszeć że kilka z nich poczuło się trochę bardziej swobodnie.
- Chciałbym ci coś pokazać hrabino. A to ty masz mi powiedzieć ile jesteś w stanie poświęcić dla naszej umowy. Chcesz iść dalej czy… - objął ją mocno przy jednej z wystawek i znowu zaczął czule mruczeć jej do ucha. – Chyba, że wolisz zatracić się przez chwilę w pięknie tej chwili, Elżbieto.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Wto Mar 21, 2017 7:48 pm

Czarnowłosa chciała wyrwać się z tego upiornego tańca, słysząc jak muzyka niebezpiecznie przyspiesza i robi się co raz bardziej makabryczna. Wszystko to skłaniało ją do ucieczki, ale nawet nie wiedziała jak miałaby to zrobić. Jej myśli przerwał gwałtowny obrót, który wykonała z upiornym dżentelmenem; wtedy niebezpiecznie blisko niej znalazły się potwory, rozkładające się monstra, których twarzy nie rozpoznawała, choć wierzyła, że faktycznie zginęli przez nią, co nie było takie trudne do wyobrażenia. Widząc ich mocniej ścisnęła dłoń nieznajomego, ale po chwili znów byli zwykłymi wampira lub śmiertelnikami, ich wyprute części ciała, którymi byli obwieszeni jak diamentowymi koliami zniknęły i nie raziły Veinę w oczy. Monstrum, w które zamienił się ojciec również zniknęło, więc czarnowłosa odetchnęła z ulgą kontynuując okropny taniec. Miała nadzieję, że za chwilę się obudzi i nie będzie musiała kontynuować tej okropnej eskapady do przeszłości.
- Nie jesteś, to tylko wytwór wyobraźni, bo ja nie mam sumienia. - odparła z irytacją w głosie. Nim zdążyła odpowiedzieć na pierwsze pytanie, nieznajomy pociągnął ją ze sobą ku wyjściu z sali, po wejściu do oranżerii spodziewała się uderzającego słodkiego zapachu kwiatów tutaj się znajdujących, jednak nic takiego nie poczuła. Choć były piękne, nie mieniły się feerią barw.
- Co takiego mam zrozumieć? Lepiej powiedz czego żądasz.
Gdy przechodzili przez pomieszczenie, Vi zauważyła pary, które faktycznie oddały się uciechom cielesnym, tworząc swoistą orgię. Wampirzyca pamiętała takie obrazy, więc nie były dla niej zaskoczeniem, wiedziała jak wyglądają.
- Wolałabym niczego nie poświęcać, ale jeśli jest to warunkiem bym więcej Cię już nie widziała to muszę zaryzykować, kimkolwiek jesteś, bo zapewne nigdy się tego nie dowiem. - odparła ostro nim pochwycił ją w mocnym uścisku, jego pieszczoty mogłyby wzbudzić w niej pożądanie gdyby nie zaistniała sytuacja i miejsce, w którym się znajdowali; nie chciała tworzyć kolejnej pary dołączającej do orgii z owym nieznajomym.
- Dobrze wiesz, że nie jest to moje prawdziwe imię. - powiedziała gdy wciąż ją obejmował.
- Gdzie chcesz mnie zabrać? Miejmy to za sobą, mam dosyć tego wszystkiego. Wciąż nie uważam bym zasłużyła na wszystko co tu przygotowałeś, nie tylko ja zabijam. Powinieneś zrozumieć, że potrzebuję ich krwi. - odparła, jej zuchwałość była bardzo zauważalna, czarnowłosa postanowiła od teraz być nieco bardziej ostrożną w doborze słów, bo wciąż nie wiedziała co miała zrobić by wydostać się z tego piekielnego snu. Póki co postanowiła iść przez oranżerię, mógł ją zabrać gdzieś indziej, ale tylko tak mogli przedostać się do innego pomieszczenia. Mijając bezwonne kwiaty i kopulujące pary, zastanawiała się czy może zrobić coś by przerwać cały ten spektakl.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 323


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Czw Mar 23, 2017 12:44 am

- Nie martw się, jeszcze długo będziesz spać. Noc jeszcze młoda, a ty jeszcze nie widziałaś tego wszystkiego co można tu znaleźć. – Odpowiedział na jej myśli, byli w jej śnie a facet jeśli na pewno był częścią snu to nie było to przecież dla niego trudne. Jednak to wszystko tu zdawało się takie prawdziwe, a uczucia takie rzeczywiste, że mogła to kwestionować.
- Tym razem żaden rycerz z rozpiętym rozporkiem cię nie obudzi i nie dotrzyma towarzystwa. – Celowo unikał odpowiedzi na jej pytanie. To była przecież część zabawy. Chciał tego samego co ostatnio, ale skoro zmieniły się warunki a ona unikała parafki musiał ją odpowiednio zmobilizować.
Jego też nie obchodziły pary, widział je tak samo jak ona wiele razy, a może nawet o wiele więcej, bo nawet nie spoglądał na nie.
- Ja też nie chciałbym ci robić krzywdy, ale nie mamy wyjścia. Nie mogę się z tego wykręcić, a kim jestem powinnaś dobrze wiedzieć. Nie mów mi nawet, że mnie nie poznajesz. – Powiedział zachowując się jakby naprawdę dotknęła go tymi słowami. Co prawda widziała go po raz drugi, ale do czynienia miała z nim znacznie częściej. Przynajmniej póki go nie opuściła.
Jej chłód zniechęcił go do dobierania się do dziewczyny. Postanowił wyprostować się i poprawić kołnierz.
- Dla mnie nie masz imienia. Obiecuję ci, że idziemy w miejsce które zapamiętasz. – Pociągnął ją dalej zmuszając, by poszła w głąb tego dziwnego labiryntu. W końcu trafili w miejsce. Pary znikły, kwiaty też. Wyglądało to jakby trafili do wielkiego gabinetu, a posadzka z kamienia zmieniła się w panele. Gdyby zechciała się odwrócić nie byłoby już pomarańczarni ani bezwonnych kwiatów.
W pokoju znajdowały się wielkie klatki, jakby dla ptaków. Były przykryte wielkimi płachtami, a zza nich dobywały się różne odgłosy zbyt przytłumione by dało się je zidentyfikować. Wszędzie pachniało czymś co można by tylko nazwać nostalgią i wspomnieniami. Jakby do jej nosa trafiały znajome zapachy, ale nie dało powiązać się go z żadnymi wspomnieniami.
Mężczyzna stanął przy pierwszej dotykając delikatnie, niemal z namaszczeniem materiału. Spektaklu nie dało się przerwać od tak, nie tego.
- To jest to miejsce. Chcę abyś sama zdecydowała co dla mnie zrobisz. Co jesteś w stanie stracić aby mnie nie zobaczyć. Przemyśl to, a ja zadam ci pytania pomocnicze.
Facet chwycił pierwszą płachtę, a tam mogła zobaczyć jak na samym środku w kałuży krwi wił się mały płód. Kwilił cicho próbując wyczołgać się przez kraty, ale pępowina przytwierdzona do łożyska nie pozwalała mu iść dalej.
- Czemu to zrobiłaś? – Spytał stając obok i wystawiając palec jakby chciał pobawić się z papugą, a nie patrzył na dziecko.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Czw Mar 23, 2017 11:12 pm

Czarnowłosa chciała jak najszybciej się stąd wydostać, jednak po słowach nieznajomego powoli zaczęła tracić nadzieję, że ma jakikolwiek wpływ na to co tutaj się dzieje, choć była w pełni świadoma, że to tylko koszmarny sen i to jak dalej potoczą się wydarzenia zależy od niej, bo przecież mogła kontrolować swój umysł; wyobraźnia mściła się na niej z nieznanego powodu doprowadzając Vi do szału. Była uwięziona w przeszłości z tajemniczym psychopatą, który chciał wymusić na niej rzeczy niedowypełnienia, kłócące się z jej poglądami.. przyzwyczajeniami?
W sumie gdy mężczyzna przypomniał jej o kowboju, żałowała, że teraz jej krzyk, który zapewne niedługo nadejdzie nie obudzi nikogo kto mógłby choć wyrwać ją z tego amoku; teraz musi dojść do końca tego okropnego snu i zrobić wszystko by ponownie nie musieć tego przeżywać.
- Nie wiem kim jesteś, nie chcę Cię znać i więcej widzieć. Chcę się stąd tylko wydostać. - powiedziała stanowczo idąc za nim do kolejnego pomieszczenia nie wiedząc czego się spodziewać.
- Jesteś moim sumieniem? Dawno go nie słyszałam. - zapytała całkiem poważnie, bo nie chciała teraz zgadywać jak w grze dla dzieci dlaczego ten psychopata, który był tylko wizualizacją zaczął ją dręczyć dopiero teraz i w tak okrutny sposób, by wypominać jej wszystkie złe rzeczy, które zrobiła w ciągu długiego życia. Będąc w niewygodnej balowej sukni koloru bordowego nie mogła iść dość szybko, gorset bardzo znęcał się nad jej pełnym biustem, a buty na obcasach nie ułatwiały chodu, dlatego po prostu była ciągnięta przez mężczyznę do kolejnego miejsca; póki co mogła tylko poddać się jego woli. Później spróbuje pomyśleć nad sposobem by wydostać się z własnej głowy.
Wampirzyca była co raz bardziej zaniepokojona miejscem, w którym się znaleźli; wystrój się zmienił, ale najbardziej niepokojące były dźwięki wydawane przez zakryte istoty, odgłosy były bardzo dziwne, niepodobne do ludzkich, ale z niczym innym nie mogła ich skojarzyć.
- Po prostu powiedz co mam zrobić żeby to skończyć! - powiedziała głośniej zirytowana jego zabawą; może on bawił się świetnie, ale dla niej to była katorga. Veina chciała wyjść z pokoju, póki mężczyzna stał dalej przy klatkach, ale widok zawartości jednej z nich unieruchomił ją w miejscu, w którym stała. Wampirzyca dłonią zakryła usta, nie chcąc krzyczeć po raz kolejny; zaczęła drżeć na całym ciele, a kolana się pod nią ugięły, w skutku czego musiała upaść na ziemię na kolana, by następnie usiąść na stopach, bordowa suknia rozlała się na panelach jak krew jej nienarodzonego dziecka w klatce. Czarnowłosa spuściła głowę, bo nie mogła patrzeć na.. płód.. to stworzenie, nie chcąc dopuścić do siebie myśli, że właśnie tak musiało wyglądać jej dziecko gdyby jeszcze podrosło w łonie, a ona nie kazałaby go usunąć; nie chciała nic o nim wiedzieć, kazała go lekarzom po prostu zabrać.
- Nie chciałam go. - odparła krótko. Głos zaczął się załamywać, więc wolała więcej nie mówić, kwilenie dziecka raniło je uszy, nie chciała i nie mogła na nie patrzeć. Wcześniej nie żałowała tej decyzji.
- Nie chciałam być matką, więc się go pozbyłam, mogłam to zrobić i zrobiłam. - powiedziała podnosząc głowę i patrząc na nieznajomego. Po jej policzkach popłynęły dwie krople krwawych łez. Nigdy nie przeszedł jej przez myśl pomysł, by je urodzić. Nie nadawała się na matkę, to była odpowiedzialność, której nie chciała na siebie brać, dziecko było tylko kłopotem, pechem i przypadkową pomyłką.
- Czego Ty ode mnie chcesz? Nie chce niczego tracić, nic dla Ciebie robić, bo Ty nie istniejesz, jesteś tylko cholerną imaginacją mojego umysłu! Wszystkie te rzeczy zrobiłam bo podjęłam taką decyzję, mogłam to zrobić! - krzyknęła do niego. Dlaczego jej własny umysł tak bardzo ją krzywdził?
- Pozwól mi się obudzić. - powiedziała cicho, była już zmęczona. Teraz mogła tylko czekać na odpowiedź i patrzeć na nienarodzone dziecko, które swoim widokiem sprawiało jej ból.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 323


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pią Mar 24, 2017 1:40 am

- Powiedzmy, że jestem czymś więcej niż sumieniem. To trochę skomplikowane. – Próbował jej to jakoś wytłumaczyć, ale zdawał się sam za bardzo nie być w stanie jej tego wyłożyć.
- Nie chcę się tu więcej pojawiać z niczym innym niż nagrodą. Ale nie pomagasz! – Warknął, a piękna pogoda zmieniła się na chwilę, gdy grom trzasnął z jasnego nieba. Był profesjonalny i spokojny, ale wraz z jej pogarszającym się nastrojem zdawał robić się blady, a atmosfera w pomieszczeniach coraz bardziej ponura.
- Te bezwonne kwiaty muszą zakwitnąć na nowo. Ta sala balowa musi w końcu zmienić gości. Te klatki muszą w końcu zostać wyrzucone! – Mówił spokojnie wskazując na wszystko co ją otaczało. Musiała zrozumieć co musi zrobić i skończy się to dopiero wtedy, gdy wszyscy zamieszani w ten ambaras będą zadowoleni.
Płód czołgał się powoli w ich stronę wyciągając swoje niby łapki. Tak dokładnie wyglądałoby, gdyby dała mu podrosnąć. Wraz z jej słowami zaczęło się zmieniać. Zaczęło rosnąć i obrastać skórą. Pojawiły się nawet oczy, tego samego koloru co jej.
- Jesteś zepsuta i nie masz żadnego poszanowania dla życia. – Westchnął otwierając drzwi do klatki przy pomocy wielkiego klucza po czym spojrzał na nią zapraszając do środka.
- Teraz łzy nic nie dadzą. Teraz już możesz tylko poczuć w końcu żal za to, że zabrałaś mu całe życie nim na dobre je rozpoczął. - Pociągnął za klucz, który skrywał w sobie ostry szpikulec. W czasie, gdy uroniła łzę dziecko patrzyło już i kwiliło. Miało taki znajomy i przyjemny zapach. Zdawało się, że bardzo próbuje powiedzieć słowo „mama”
- Zabij je. – Wręczył jej szpikulec. – To tylko dziecko, którego i tak nie chciałaś. Rozczłonkuj je jak zrobili to lekarze, którymi wcześniej się wysłużyłaś.
Stał obok niej z założonymi rękami i patrzył na to co zrobi. Czemu umysł się nad nią znęcał? Raczej czemu dopiero zdecydował się cokolwiek z tym zrobić? Był może brutalny, ale powinna dobrze wiedzieć czemu to się stało.
Mężczyzna pachnący siarką i kolońską co jakiś czas spoglądał w cień, jakby widział tam coś. Za każdym razem jak coś do niego mówiła robił taki dziwny ruch.
- Nie mogę ci na to pozwolić. – Patrzył jej w oczy z uśmiechem. Tym, który mogła tak dobrze znać. Grymas „robię to bo mogę, ty śmieciu”. Miała wolną rękę, a dziecko patrzyło na nią wielkimi oczami uśmiechając się wesoło.
- Wiesz czego potrzebuję, już powiedziałem. Mogę cię tu trzymać tydzień. Właściwie dopóki ktoś cię nie obudzi jesteśmy tu zamknięci. Jak w wielkiej klatce. Ale nie śpiesz się, mam jeszcze kilka pytań pomocniczych. To tylko zły sen, wiec przejdzie ci.
Zapewniał ją ciepłym i miłym głosem. Zdawał się wpadać w najlepszy stan emocjonalny i najlepszy ton dla danego zdania. Ale to właśnie dawało mężczyźnie braku naturalności. Był idealnie wyuczony tego jak Veina chce słyszeć te frazy. Jak ma gestykulować, ale tylko słowa nie pasowały do tego.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Pon Mar 27, 2017 9:42 pm

Veina zwróciła uwagę na zmianę atmosfery w pałacu, im bardziej denerwowała nieznajomego tym częściej zmieniał się jego humor, a atmosfera robiła się gęsta, ponura w skutek czego nieprzyjemna. Denerwowało ją to, iż wciąż nie wiedziała kim jest jegomość znęcający się nad nią kolejną noc, wydawało się, iż on sam nie był pewny skąd pochodzi - czy to tylko wytwór jej wyobraźni, ponieważ żadne inne wytłumaczenie nie przychodziło jej do głowy i nie wydawało się logicznym wytłumaczeniem zdarzeń, które tutaj zachodziły; czyżby jej sumienie było na tyle obciążone, że musiało się zmaterializować i wypomnieć Veinie jej największe winy? Nawet jeśli to było najrozsądniejsze wytłumaczenie - to dla czarnowłosej takie nie było, powinna umieć zmienić rzeczywistość w jakiej się teraz znajdowali, ponieważ wszystko działo się w jej umyśle, pogrążonym we śnie. Wampirzyca nie rozumiała dlaczego on nie może po prostu zniknąć tak samo niespodziewanie jak się pojawił. Sam irytował się z powodu zaistniałej sytuacji, nie mniej niż wampirzyca. Spoglądała na mężczyznę, czasami na dziecko, które zaczynało wyglądać jak ludzka istota; choć czuła żal wynikający z jej decyzji, ale głównie z widoku swojego martwego potomka nie zbliżyła się do niego, nie chciała go dotykać. Cały czas powtarzała sobie, że to tylko koszmarny sen, który zaraz się skończy jeśli tylko będzie robić to co każe jej nieznajomy.
- Czy czuję żal, to wyłącznie moja sprawa. Nie zobaczysz już moich łez, nie dam Ci tej satysfakcji. To czy jestem zepsuta, to nie Twoja sprawa. Pojawiasz się znikąd i śmiesz mnie osądzać, nie masz do tego prawa. - odparła patrząc na niego; może w ten sposób szybciej się stąd wydostanie. Słuchała jego polecenia patrząc na niemowlaka, starała się nie dostrzegać prób wymówienia kluczowego słowa mama, mogło by to poruszyć jej martwe serce czego bardzo nie chciała. Veina podeszła do mężczyzny i wzięła od niego broń, miała kamienną twarz, którą zdawała się nie wyrażać żadnych emocji, zdradzających jej obecny stan. Odwróciła się w stronę dziecka, które leżało na spodzie klatki, próbując uśmiechać się jak robią to ludzkie dzieci; było urocze, z ogromnymi niebieskimi oczami takimi samymi jak posiadała Veina, ani trochę nie było podobne do Ringo. Veina kilka chwil stała przy klatce dotykając palcami zimnego szpikulca, który zdawał się ciążyć jej w dłoni.
- Masz rację. I tak go nie chciałam. - powiedziała i podeszła powoli do niemowlaka; dotknęła jego delikatnej skóry głowy, była bardzo przyjemna w dotyku, nie zimna jak u wampirów, czuła ten specyficzny zapach noworodków, przez co zawahała się na chwilę. Ręka jej zadrżała, ale czarnowłosa odchyliła głowę dziecka i szybkim ruchem poderżnęła mu gardło wręczoną bronią. Krew rozbryzgła się na suknię Veiny oraz jej ręce, a także zaczęła ściekać na podłogę. Vi popatrzyła na swoje białe dłonie splamione krwią dziecka, upuściła szpikulec i wytarła je o i tak brudne ubranie.
- O to Ci chodziło? Taką mnie chciałeś zobaczyć? - zapytała odwracając się w stronę mężczyzny, jej twarz była nienaruszona żadnym skurczem mięśnia, żadnym grymasem, ale jednak dało się z niej wyczytać pożałowanie dla jego rozrywki, wyrzut, iż zmusił ją do zrobienia tego, ale nie wyrzuty sumienia jako takie. Po prostu wciąż myślała, że to dziecko i tak nie żyje; zabicie go we śnie nic nie zmieni, prawda?
- Mam nadzieję, że dobrze się bawisz. Niedługo to się skończy, bo mam zamiar po prostu się stąd wydostać. - powiedziała podnosząc okrwawiony szpikulec z podłogi klatki. Chciała żeby to się skończyło, by mogła wrócić do swojego próżniaczego życia jak najprędzej, by znów mogła trwonić pieniądze, pić krew i żyć beztrosko aż do dnia Sądu Ostatecznego.
- Zastanawiam się co byłoby efektywniejsze, wbicie tego w Ciebie czy w siebie. - odparła beznamiętnie odnośnie ostrego szpikulca, który wciąż spoczywał w jej dłoni. Obecnie musiała wyglądać jak postać z horroru, ubrana w zakrwawioną suknię balową; czekając na kolejne pytania pomocnicze od mężczyzny; teraz mogła zrobić cokolwiek, byleby móc się obudzić.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 323


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sro Mar 29, 2017 3:59 pm

Pytanie czy to na jego zły humor czy jej wszystko stawało się bardziej ponure? Kto był ważniejszy w tym pokręconym świecie, on czy ona?
Jego pochodzenie było wcale nie taką zagadką. Raczej to, czemu zachowywał się w ten sposób i czemu akurat w ostatnim tygodniu rozpoczął swoją działalność. To na te pytania powinna sobie odpowiedzieć, a nie przyziemny problem koszmarnie złego snu.
- To coś znacznie więcej niż sen. To twój pokój czarnych czerwi, każdy taki ma. – Wyjaśnił jej zanim zaczęła się tłumaczyć. Cóż, przynajmniej zaczęła dobrze, dalej nie było już tak słodko. – Ja jestem zawsze, pokazuję się, gdy jestem potrzebny.
Ukłonił się nisko wręczając broń z takim namaszczeniem jakby dawał jej miecz. Patrzył jak podchodzi do dziecka i jak za jej plecami rośnie cień. Obrzydliwie czarny i sprawiający nieprzyjemne wrażenie jakby był autonomicznym bytem.
Zwłaszcza po jej słowach cała konstrukcja zadrżała, a kat Veiny trochę z zainteresowaniem, a trochę obrzydzeniem patrzył na to co robiła.
- Musisz go rozczłonkować. – Powiedział widząc jak się poddała. Tak to wcześniej ubrał w słowa i nie spodziewał się niczego innego. Przynajmniej zdawał się uśmiechać radośnie widząc jej reakcję. – Ono jeszcze żyje i nie umrze póki nie zrobisz tego co zrobiłaś wcześniej, cudzymi rękoma.
Za oknami zrobiło się ciemno jakby nagle zapadła nieprzenikniona noc. W okno stukała tylko gałąź targana wiatrem. Ale czy na pewno? Przez okna nie słychać było szelestu liści ani świstu przeciągu. Wszędzie zapaliły się świece, ale jej cień ciągle wił się za nią zdając się pokazywać karykaturę jej samej.
- Wyjście stąd jest niemożliwe. Zamknęłaś drzwi, więc jeśli nikt nie wpadnie przez okno i nie wybije ci snu pięścią będziesz tu. Musisz wiedzieć jak wiele już straciłaś i jak wiele jesteś w stanie postawić teraz, by osiągnąć spokój.
Wypuścił ją z klatki nie przejmując się je wyglądem. Sam zaczął zdawać się bardzo blady i pusty w środku. Widział ją już w każdej postaci przez te wszystkie lata, ale ona go w takiej jeszcze nie. Wypaczony przez zmęczenie, ale dalej trzymający klasę. Dłonie stały się jednak znacznie bardziej kościste i o ile wcześniej, gdy trzymał jej rękę były gorące teraz zdawała się dotykać chorego oczekującego na ostatnie tchnienie.
- Sobie sprawisz, ból. Ja nie mogę umrzeć, jakbyś nie próbowała mnie zabić. – Chrząknął łapiąc ją za rękę. – Pozwolisz.
Wyprowadził ją z klatki, a przechodząc do następnej kotary dało słyszeć się westchnięcia bólu i łzy. Odsunął ją, a w środku…
Uwiązane na łańcuchach i linach Veiny. Cztery kobiety, nagie i wyglądające zupełnie jak ona. Pod nimi leżała wanna z sierpem, który aż sam się błaga o użycie. Jak za starych dobrych czasów.
- Gdzie pociągniesz pierwszą linię? – Spytał się wchodząc do środka przed nią i przesuwając palcami po jej, czy raczej ich piersiach wzdłuż brzucha i kończąc między nogami. Masując wewnętrzne strony ud albo ściskając za gardło.
- Proponowałbym się rozebrać, żal sukni. – Westchnął odzyskując kolory i zachodząc ją od tyłu ruchem tak płynnym, że zdawał się za nią dosłownie teleportować. Położył jej dłoń na podbrzuszu i przejeżdżał dłonią lubieżnie po jej ciele. – Mogę ci w tym pomóc kochana.
Co zrobi dziewczyna pochłonięta w nieskończonym koszmarze, któremu zdawała się po prostu poddawać?
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sro Mar 29, 2017 5:22 pm

Veina była tak zmęczona, że nawet nie obchodziło ją kto tutaj jest ważny, teraz myślała tylko o spełnianiu jego zachcianek, by jak najszybciej się obudzić i mieć możliwość zaśnięcia bez irracjonalnego strachu przed ponownym zaśnięciem.
- Nie jesteś tu potrzebny, z pewnością ja Cię nie potrzebuję. Chcę tylko żebyś odszedł, już mówiłam. Jesteś tylko ułudą, iluzją, która została stworzona w mojej głowie i w każdej chwili może zniknąć. - odparła pewna swojego stanowiska, po cichu oczywiście wierzyła, że przyjaciółka zacznie dobijać się do jej mieszkania i nawet pobije Veinę, by ta mogła odzyskać przytomność, bo zapewne obudzenie jej nie będzie takie proste - zbyt głęboko tkwiła w tym złudzeniu.
- Nie musisz mi tego cały czas przypominać, świetnie wiem co zrobiłam, cały czas próbujesz mi wyperswadować, że to był ogromny błąd. Pewnie znasz wszystkie moje grzechy, bo jesteś częścią mojego umysłu. Co tam jeszcze wyciągniesz, poopowiadaj mi coś. - powiedziała szyderczo nawet nie patrząc na mężczyznę, ponieważ była zajęta wbijaniem szpikulca w ciało swojego dziecka by oddzielić wszystkie jego członki od korpusu. Robiła to mechanicznie, jakby wyzuta z uczuć maszyna powtarzającą wszystkie ruchy zupełnie bezwiednie.
- Nic nie straciłam, wszystkiego pozbyłam się na własne życzenie. W życiu nie posiadam nic co mógłbyś mi odebrać, więc Twoje nadzieje są płonne, możesz czuć rozczarowanie, jeśli cokolwiek czujesz. - odparła rzucając mu pod nogi broń i odchodząc od klatki, z której krew obficie spływała na podłogę. Na twarzy wampirzycy było widać tylko zmęczenie fizyczne, miała dosyć bycia tutaj z nieznajomym. Do tego zaczęła zauważać cień, który cały czas był za nią, poruszał się niezależnie od niej, czyżby jej czarna dusza chciała się zmaterializować.
- To kolejny Twój pomysł? Mam zobaczyć swoją prawdziwą twarz? - zapytała ruchem głowy wskazując na ciemnego stwora, którego obecność można było wyczuć w pomieszczeniu i czasami zobaczyć, gdy nie stał za czarnowłosą. Wampirzyca oczekiwała na kolejną atrakcję, podpierając się na ręce mężczyzny i i podchodząc do kolejnej klatki, na widok swoich sobowtórów zaniosła się perlistym śmiechem, jej śmiech rozbrzmiewał w sali, odbijając się jak echo od ścian jaskini. Za to z obrzydzeniem patrzyła jak mężczyzna zaczyna dotykać "jej" ciało wychudłymi dłońmi.
- Och przestań już, nie możesz zaspokajać się kiedy indziej? Nie chcę na to patrzeć. - odparła przewracając oczami. Wiedziała, że jej uroda była ósmym cudem świata i z jednej strony nie dziwiła się nieznajomemu, który był częścią jej umysłu, ale napawało ją to pewnym obrzydzeniem. Skrzywiła się bardzo gdy podszedł do niej i położył rękę na podbrzuszu, a następnie zaczął się dotykać.
- Zabieraj łapy, wiem, że chciałbyś, ale to nie dla Ciebie. Nie waż się mnie więcej dotykać. - odparła stanowczo, odpychając jego dłoń. Suknia była cała zakrwawiona, akurat tutaj miał rację. Bez najmniejszego wstydu, zdjęła balową suknię, pozostając jedynie w bieliźnianym gorsecie i majtkach z podwiązkami - nie musiała się chyba wstydzić imaginacji własnego umysłu? Przecież tylko tym był. Czarnowłosa weszła do klatki, gdzie znajdowały się jej kopie; wzięła do ręki bardzo ostry sierp i patrząc na nieznajomego, stanęła za jedną ze swoich "ja?" i wbiła go z prawej strony brzucha, by następnie pociągnąć go przez całą szerokość, z rozcięcia zaczęły wypadać wnętrzności, które z pluskiem wylewały się na podłogę. Drugiej postaci wbiła sierp w gardło robiąc tak głęboką ranę, że głowa bezwiednie opadła do tyłu, prawie całkowicie odpadając od korpusu. Veina była cała we krwi, jej biała bielizna przybrała kolor szkarłatny, posoka spływała po jej ciele, a czarnowłosa oddychała głęboko ze zmęczenia.
- Mam przygotować dla nas kąpiel z własnej krwi? - zapytała. Powinien być usatysfakcjonowany tym widokiem; co prawda taki relaks bardzo by jej się przydał. wolałaby się napić krwi, ale może zadowoli się tylko tym - jeśli oczywiście nieznajomy nie wymyśli czegoś innego. Podeszła to trzeciej postaci i chwilę błądząc dłonią po "swoich" plecach wbiła koniec ostrza w dół kręgosłupa i pociągnęła do karku, rozcinając ciało na pół. Czwartej postaci po prostu wbiła sierp w głowę, gdy upadła na podłogę klatki, grotesko tkwił wbity w czubek głowy. Wszystkie ofiary krzyczały i próbowały się wyrywać, ale dla niej to nie miało znaczenia; zabijania się nie zapomina, a to były tylko jej kopie, które żyły krótko. W swoim umyśle mogła robić co tylko chciała.
Po skończeniu jakże pięknego dzieła, usiadła na brzegu otwartej klatki, założyła nogę na nogę i spojrzała na mężczyznę.
- Coś jeszcze? Musisz mieć dużo pomysłów, skoro mamy spędzić tutaj razem jeszcze tyle czasu. - powiedziała. Już robił się zmęczony, tak jak ona.
- Twoja misja dobiegnie końca gdy uświadomisz mi wszystkie moje błędy i grzechy? Co jeszcze takiego w moim życiu tak bardzo byłe złe, by być godnym wyciągnięcia tego teraz z odmętów przeszłości? - nie przypominała sobie nic równie haniebnego. Chciała już tylko odpocząć! Królestwo za spokój.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 323


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Sro Kwi 05, 2017 8:38 pm

- Nie rozumiesz, nadal nie rozumiesz o co w tym wszystkim chodzi. – Pokręcił głową zrezygnowany. Widać, że stracił już resztki ochoty, by ciągnąć tę farsę gentelmana z przyjęcia. Był teraz bardziej jak jej kat.
- Dobrze wiesz, że nie. Jeśli tak by było znikłbym, a ty nie musiałabyś tego powtarzać już po raz wtóry. – Wzruszył ramionami nie przejmując się jej nadziejami i snami. Teraz był czas na zapłatę, a nie na rozpacz.
Jej sen był twardy i co najgorsze nic nie wskazywało na to, że trawią ją złe sny. Wręcz przeciwnie, uśmiech wypłynął jej na twarzy. Cokolwiek się z nią działa, nie było to normalne, jakby już ktoś nie zdążył zauważyć.
- Nic tu nie robię ja, to ty sama sobie to sprawiasz. – Nie wyglądał jakby kłamał, z resztą czy on w ogóle mógł jej kłamać? Do teraz był arbitralny i bezwzględny. Z resztą niech sama sobie odpowie na to pytanie. Byli w jej głowie i to wszystko co się działo musiało niejako pochodzić z jej zasobów. Nawet jeśli się tak bardzo wypierała musiała to wiedzieć.
Druga klatka była dziwna i zdecydowanie nieprzyjemnie było patrzeć jak obrzydliwy facet dobiera się do jej kopii. Z resztą najgorsze w tym było to, że każdy dotyk czuła jakby trochę na swoim ciele. Każde przesunięcie palcem zdawało się drażnić jej skórę i działać podobnie. Jednocześnie dawało to wiele pola do popisu jakby była chętna, ale teraz było raczej odpychające i obrzydliwe.
- Jesteś mądrzejsza niż wyglądasz, nie rób szopki i użyj tego co masz między uszami. – Uśmiechnął się odchodząc od niej i popychając lekko w jej stronę.
Dziewczyna zdawała się jednak nieugięta i robienie krzywdy samej sobie nie wpływało na nią chyba wcale. Rozcięła wszystkie cała naprzeciwko swojego samozwańczego sędziego. Nie zareagował, gdy przeszła obok niego patrząc na to co zrobiła z widocznym grymasem niezadowolenia. Świat rozświetlił się jednak, gdy ona zdała się odciąć od wszystkiego, a on znowu stał się uśmiechniętym przystojniakiem. Kolońska i książę z bajki raczej nie będą już dla niej tym samym.
Dopiero, gdy już skończyła i usiadła poczuła, że coś jest nie tak. Wszystkie rany, które zaczęła zadawać, każdą śmierć którą obdarzyła swoje alter ego zaczęła działać na nią. Nieprzyjemne gorące linie na ciele, brak oddechu i uczucie jakby umierała ciągnęło się jakiś czas.
- Zastanów się jeszcze raz nad tą myślą, zabranie ci wszystkiego będzie upierdliwe. - Veina upadła popchnięta dłonią, gdy przechodził obok poprawiając garnitur i zlizując z palców krew, którą lepiej chyba nie wiedzieć skąd zabrał.
Przez chwilę stał patrząc w głąb klatki jakby kogoś tam widział i słuchał. Kogoś, kogo nie miała prawa zobaczyć przez to jak włosy zasłoniły jej twarz. Widziała tylko twarz mężczyzny.
- Zostało nam niewiele czasu. – Mruknął biorąc płachtę i okrywając wampirzyce. Ból kolejnej śmierci sprawił, że zamroczyło ją. Dlaczego nie budziła się mimo, że czuła się tak źle?
Gdy odkrył jej twarz była już przywiązana do dybów. Facet stał nad nią zakładając czarne rękawiczki.
- Tylko nie bądź na mnie zła. To ostatni test, możesz wybrać sama swoją karę, masz jeszcze czas. – Patrzył na nią z troską i politowaniem przechodząc na prawo. – Nie rób nam tego, proszę.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Czw Kwi 06, 2017 9:13 pm

- Nie, nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi! Zjawiasz się tutaj kompletnie bez żadnego powodu, dręczysz mnie w moim własnym śnie. Sam nie wiesz kim jesteś i kiedy to się skończy. Każesz mi przypominać sobie okropne rzeczy, które zrobiłam, choć dla mnie nie takie nie były. - powiedziała z widoczną irytacją.
- Nie prosiłam nikogo o Twoją obecność tutaj, od kilku dni chcę się tylko wyspać, ale Ty co noc wpierdalasz się do mojej głowy. - odparła, na zarzuty nieznajomego. Widać było, że sam jest zdezorientowany i nie ma ochoty dłużej tego ciągnąć, zupełnie jak wampirzyca, która traciła cierpliwość. Nie wiedziała jak wyglądała teraz we śnie, nie mogła zdawać sobie sprawy z ewentualnego uśmiechu, jej wyraz twarzy zupełnie nie oddawał emocji, jakie teraz odczuwała we śnie. Bardzo żałowała, że przyjaciółka nie zjawiła się szybciej i z impetem dla niej charakterystycznym ponownie nie wkroczyła do jej życia, co już wcześniej jej się zdarzało, może przynajmniej narobiłaby tyle hałasu co sprawiłoby, że Vi przebudzi się z tego koszmaru. Teraz musiała sama sobie poradzić, ale doprawdy nie miała już pomysłu co dalej robić w tej sytuacji. Kłótnia nie miała sensu, bo czarnowłosa nie wiedziała za co ma być ukarana, może nie szanowała życia i nie znała jego wartości, ale to jej sprawa, a nie jakiegoś chorego pojeba, który mógł być częścią jej powalonej psychiki czy tam podświadomości.
Gdy wampirzyca chciała coś powiedzieć, dokończyć to co zaczęła mówić wcześniej poczuła rozdzierający ból na gardle, następnie w plecach brzuchu, głowie - całe jej ciało pokryło się głębokimi ranami, z których krew płynęła niczym z wodospadów; czarnowłosa wcześniej siedząc, teraz leżała na skraju klatki, czując jak dusi się własną krwią, wszystkie członki okaleczone wcześniej przez nią samą nie słuchały jej i odmawiały posłuszeństwa; burza czarnych włosów zasłoniła jej oczy, była bezwolną lalką, którą mężczyzna mógł się teraz zabawiać i ostatecznie wykończyć, bo przecież właśnie o to mu chodziło, tak? Miał rację w tym, że czując się tak źle - czuła, że umierała - wciąż nie budziła się z tego koszmaru. Gdy odzyskała zdolność widzenia, jej ciało było całe, ale tym razem tkwiła w dybach. Przypomniało jej się, że sama czasami stosowała tą torturę, w ramach czynnika zapobiegającego ewentualnemu nieposłuszeństwu. Zrezygnowana opuściła głowę, była zmęczona i znowu zdana na łaskę tajemniczego psychopaty.
- Nie wiem co mogę Ci zaoferować, nie mam nic. - powiedziała zgodnie z prawdą. Pieniądze? Urodę? Tylko to miała, nic po za tym; może dla niektórych byłoby to puste życie, ale Vi nie posiadając nic niematerialnego co miałoby dla niej jakąkolwiek wartość, musiała żyć w ten sposób; rodzina, przyjaciele, uczucia.. to wszystko było po za jej zasięgiem.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 323


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Czw Kwi 06, 2017 9:37 pm

- Nie bądź dla siebie taka okrutna. – Uśmiechnął się i rozwiązał jej suknię, która posłusznie spadła z jej ciała odkrywając nagie plecy.
Powoli przejechał palcem po jej kręgosłupie i zdawało się, że wziął coś ze ściany lub stolika za nią. Kiedy znowu pokazał jej swoje ręce w jednej z nich była dziwna pochodnia. Nie dawała dymu, a silne czerwone światło. Nie raziła jej oczu, ale zdecydowanie była ciepła. Trochę powodził nią przed jej oczami aby ponownie zyskać jej uwagę.
- Masz jeszcze jedną rzecz, której nie próbujesz zaoferować, a której strata może cię zaboleć. – Wyszczerzył się paskudnie robiąc krok w bok. Po prawej stronie stały identyczne dyby, a w nich zakuta była Noriko. Dokładnie w tej samej pozycji co ona, tak samo naga i poobijana. Mężczyzna chwycił jej twarz i poklepał po policzku jakby pieścił psa. Teraz dopiero dotarł do niej zapach przyjaciółki i to że prawdopodobnie siedzą tu razem. Chyba, że to tylko kolejny zwichrowany plan? Gdzie tak naprawdę była?
- No to kogo podpalamy? – Spytał facet przystawiając gorące narzędzie do jej boku i trzymając na tyle by poczuła delikatne oparzenie. Tam samo potratował Noriko, którą zaraz chwycił i przeniósł naprzeciwko Noriko. Przyjaciółka patrzyła na Veinę z grymasem bólu, ale z miną jakby chciała ją uspokoić. Powiedzieć, że „wszystko będzie dobrze”.
Mężczyzna z jej snów położył na nich dwie szmaty, suche szorstkie jak łachmany ze starych dobrych lat.
- Nie muszę was sobie przedstawiać. – Powiedział trzymając płomień na ramieniu. – Teraz możesz wybrać. Chcesz czuć ten ból? Chcesz spłonąć za nią czy będziesz patrzeć jak ona cierpi? To też będzie takie obojętne i przyjemne jak poprzednie śmierci?
Zdawał się być bardzo agresywny i poruszony tą sytuacją. Stracił opanowanie i wyraźnie cieszyło go to bardziej niż powinno.
- To jak kotku? – Spytał ponownie a w dłoni pojawił mu się kontrakt z dwiema wolnymi pozycjami. Jedną dla podpisu, a drugą dla rzeczy którą jest w stanie poświęcić. – Wybieraj która z was.
Polecenie było dobitne i zdawało się wiążące, a on zdawał się rosnąć w siłę przez zupełny brak oporu jaki napotykał. Widać było, że był trochę sadystyczny. Tylko właśnie, jaka była jego motywacja by robić to wszystko?
- Zawsze mogę podpalić was obie, będziecie mogły wzajemnie patrzeć jak płoniecie i jak twoje decyzje wpływają na wszystkich wokół ciebie.
Znowu zbliżył płomień trzymając go chwilę pod jej brzuchem i wymachując nim na lewo i prawo przed jej twarzą.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 410


PisanieTemat: Re: Apartament Veiny   Czw Kwi 06, 2017 10:54 pm

Nie dość, że była zmęczona i oczy prawie same jej się zamykały, teraz musiała tkwić w okropne niewygodnej pozycji i to w dodatku obnażona, by ten zwyrol mógł popatrzeć na jej ciało. W pewnym momencie straci cierpliwość i sama się potnie, by przerwać ten koszmar - nie wiedziała czy będzie to miało jakiekolwiek skutki w rzeczywistości, bo wciąż przypominała sobie by pamiętać o tym, że to tylko sen, który nie ma żadnego znaczenia i przeniesienia na realne życie; jej podświadomość to straszna suka skoro wymyśliła takie pojebane zabawy.
- Niby co mnie może zaboleć? Zabrać mógłbyś mi tylko pieniądze, to mam, ale przecież Ty nawet nie istniejesz. - powiedziała z szyderczym uśmiechem.
Czarnowłosa obróciła się w stronę, w którą poszedł nieznajomy i głęboko westchnęła, z lekkim zrezygnowaniem gdy zobaczyła Norkę.
- Nawet ją musiałeś wywlec z mojej głowy? - zapytała z widocznym wyrzutem, po co mieszać do tego imaginację jej przyjaciółki. Krzyknęła gdy poczuła jak psychopata podpala jej bok; dogłębnie czuła ból spowodowany płomieniem, a do tego swąd palonego ciała; musiał wiedzieć, że Vi czuje lekki (bardzo) strach do ognia, bo inaczej sam by nie wpadł na ten pomysł, piękny zbieg okoliczności. Czarnowłosa syczała z bólu, jej ciało bardzo cierpiało, ale dopiero teraz musiała prawdziwie zastanowić się kogo wybiera; wciąż miała pewne obawy co do konsekwencji swoich decyzji.
- Jesteś niczym, tylko snem. Prędzej czy później się obudzę i już nigdy Cię nie spotkam. A to wszystko będzie wspomnieniem, głupia imaginacja, nic nieznacząca. - powiedziała lekceważąco. Vi była nawet w stanie wybrać siebie, by nie patrzeć na krzywdę przyjaciółki, która jako jedna z nielicznych (jedyna?) jakkolwiek się dla niej liczyła, a jej los nie był jej obojętny, może nawet we śnie nie powinna narażać dziewczyny - taka myśl przebiegła jej przez umysł, ale rozważania przerwała kolejna fala bólu, tym razem po podpaleniu brzucha; Vi zaciskała zęby, ale ten ból był gorszy od innych.
- Ona spłonie.. - wycedziła przez zęby, nie patrząc na Noriko, czy we śnie była zdolna odczuwać wyrzuty sumienia, tego nie wiedziała. To tylko sen.. to było najważniejsze, przecież nie chodzi o jej los w prawdziwym życiu, wtedy z pewnością wybrałaby siebie, ale tutaj, skoro nie miało to żadnego realnego wpływu na życie, mogła oszczędzić sobie cierpienia, wiedząc, że tak naprawdę Noriko jest daleko stąd i nic jej nie grozi, przynajmniej ze strony nieznajomego, który od dłuższego czasu znęcał się psychicznie i poślednio fizycznie nad czarnowłosą. Jeśli kazał jej podpisać kontrakt - zrobiła to, wpisała jej imię i opatrzyła podpisem. W rzeczywistości wybrałaby siebie, nie dając skrzywdzić dziewczyny, może gdyby wiedziała to by to zrozumiała - Vi miała dosyć tego wszystkiego, dałaby się pokroić za odrobinę snu i spokoju na wszystkie pozostałe noce.
- Wynocha, precz z mojej głowy. Zrób to szybko i zostaw mnie. Wybrałam ją, jesteś zadowolony?! Nie ma we mnie ani krzty miłosierdzia i poszanowania dla życia, jestem potworem i taka już zostanę, o to chodziło? - powiedziała sarkastycznie patrząc przez płomienie na twarz nieznajomego, który zmusił ją do tej okropnej decyzji, może nawet wbrew sobie?

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
 
Apartament Veiny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: