IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Tanie, małe mieszkanie.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 780


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptySob Wrz 07, 2019 11:57 am

Nie mógł bratu zabraniać gniewać się. Miał ku temu prawo, wszak Niemiec ukrywał naprawdę ważne rzeczy. Ale co by to dało, gdyby się dowiedział wcześniej? Zaakceptowałby fakt kim był jego brat? Mimo powiązania, jeden drugiego ma prawo nienawidzić. Oti może jakoś by przełknął. Ale Elias? Nie, on stanowczo skreśliłby Niemca. Chociaż co było gorsze? Zatajenie prawdy? Na to wychodzi.
- Co by zmieniło jakbyś się dowiedział? Dalej traktowałbyś mnie jako swojego brata? Wolałem unikać takich rozwiązań, poza tym sam nie chciałem do tego wracać.
Nie może się wytłumaczyć z tak potwornego kłamstwa. Sam Rekin czuł się okropnie względem własnych braci; że ich tak oszukiwał, że nie mówił nic i nie podzielił się odczuciami. Tylko czemu miałby ryzykować utrata bliskich? Czasami kłamstwo musi zaistnieć, aby żyło się dobrze. Gorzej jednak, gdy wszystko wychodzi na jaw.
Jak poruszał nożykiem, Fergal krzywił się. Ból mocny, ale nie taki, który spowodowałby omdlenie. Odruchowo nawet chwycił brata za nadgarstek, coby dalej nie pogłębiał rany.
- Bo nie wiedziałem, że zechcą nas ścigać i nie spodziewałem się tej kobiety! Myślałem, że ona zmarła.
Nie kłamał. Rekin naprawdę nie wiedział, że Beleth przypomni sobie o zbiegłym podopiecznym oraz zechce namącić w jego życiu, nie spodziewał się że Manuela żyje. Wszyscy zjawili się w podobnym czasie.
Ścisnął mocniej palce na ręku Eliasa, ale nie na tyle, aby sprawić mu krzywdę. Brata nigdy by nie zranił.
- Nie rób ze mnie idioty, Elias. Wiem, że nie podoba ci się to, że zataiłem fakty, że nie jestem jednak na tyle w porządku aby mianować się normalnym obywatelem. Z cała pewnością chciałbyś aby spotkało mnie to samo, co moje ofiary! Sam nie raz myślałem podobnie! Może dlatego też nie broniłem się przed Sojką.
Zaczynał się już Niemiec denerwować, o czym świadczył jego podniesiony ton głosu. Mimo to, puścił rękę brata. Wiedział, że wbijanie noża nie było kwestią niesienia pomocy, tylko zadania bólu. Ukarania.
Nie pozostało nic innego niż się przyznać.
- Bo jego poglądy mają się nijak do tego, kim jest. Jest takim samym hipokrytą, jak inni zbrodniarze wojenni. W domu wzorowy mąż, ojciec a dla więźniów prawdziwy morderca.
Tego Elias na pewno też nie pojmie. Fergal z charakteru jest wyrywny, dominujący ale wciąż chce poczuć się dobrze, kiedy ktoś jest z niego dumny, z jego osiągnięć. Dla Beletha zrobiłby wiele; nawet zabił drugą osobę.
Znowu nożem majstrował w ranie, znowu go chwycił za rękę. Fergal już tracił cierpliwość mimo uporczywego zmęczenia. Chciał coś powiedzieć, ale Elias szybko mu przerwał. Ślepia wampira wbijały się w jego uśmiechniętą twarz.
Czego chciał? Być najlepszym? Schlecht bardzo chciałby odpowiedzieć na te pytania, lecz jaki teraz ma sens. Wszystko co powie, brat nie przyjmie do wiadomości. Widział po jego odruchach; niby wyciągnięcie kuli, a krwawił bardziej niż wcześniej. Nie zarzucał mu win, może być zły ale czy naprawdę istnieje logika w takim traktowaniu brata? Zawsze się znajdzie, prawda? Niemiec juz postanowił. Skoro chciał być lepszy dla braci, nie dla psychicznego łowcy, to tak będzie. Miał zamiar żyć normalnie, dać dom, zagwarantować bezpieczeństwo. Jednak historia trzymała się Rekina niczym rzep.
Zapewne by coś powiedział, ale Arek wbił do domu jak huragan. Jego reakcja cóż, nie pomogła. Wyczuwał krew, słyszał słowa i już wiedział; rozmawiał z łowcą, z innymi. Elias na pewno nie będzie zachwycony, właściwie Rekin ulokował w nim spojrzenie, milcząc. Jeśli się nic nie podzieje, Schlecht zrzuci go z siebie, aby móc pozbierać się z łóżka. Ranę na ramieniu zasłonił dłonią.
- Arashi, usiądź! Nikt tutaj nie przyjdzie nas zabić.
Wtrąci nim rozpocznie się większa awantura. Rekin powstrzymywał wybuch gniewu, z trudem. Wyjątkowo wielkim trudem, takim że na skutek czego trząsł się. Utrata kontroli nad sytuacją była czymś ostatnim, czego chciał.
- Skończyłem z tym już dawno temu!
No i się wydarł. Pomimo usilnych prób trzymania nerwów na wodzy, nic nie pomogło. Spuścił łeb, ściskając kurczowo ranę. Nie krwawiła już tak bardzo, regeneracja zaczęła działać.
- Nie musicie się stąd wyprowadzać. Nie wy. Kiedy do nich wrócę, dadzą wam spokój. Tak samo, jak tamta kobieta. Jest za słaba.
Oświadczył, nie patrząc na braci. Tak właśnie się dzieje kiedy sytuacja rozrywa wnętrzności? Kiedy podłoże na którym stoi, zaczyna się rozsypywać? Schlecht własnie odkrył czym jest odczuwanie przykrości. Już nie chodziło o niego samego; że bracia już mu nie zaufają, że ich straci. Ale też o to, jak bardzo mylił się co do swojej "świetlanej" przyszłości. Ona nie miała prawa istnieć. Poza tym zawalił.
- I zamiast wpadać w histerię, ogarnąłbyś się, Oti. Krwawisz.
Roznosił go gniew, żal. Lecz widok krwawiącego brata i to z winy jego samego, nie osobników ścigających. Gdyby nie on, Oti nie musiałby teraz się bać.
- A jeśli już chcesz stąd iść, to Elias ma się tobą zająć. I ty nim również. Obydwoje musicie na sobie polegać.
Na Rekinie też mogli, ale już tego nie dodał. Eliasa mógłby jeszcze bardziej rozzłościć, a przy okazji samego siebie.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 86


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptyNie Wrz 15, 2019 11:58 pm

Wychodziło na to, że Fergal dalej nie rozumiał pewnych rzeczy. Głupio tłumaczył przemilczanie tak ważnych spraw, jednocześnie dziwiąc się, że młodszy brat nie był z tego ani trochę zadowolony. Elias nie przykładał dużej uwagi do rodziny, spychając ją gdzieś na margines potrzeb, ale ciemnowłosego zawsze traktował jak kogoś, komu można zaufać. W dzieciństwie widział w Fergalu wzór do naśladowania. Dopiero z czasem zaczął spostrzegać, jak wiele rys i wad kalało wybrany autorytet. Jednak nawet wtedy nie zepchnął bruneta, udając, że żadne powiązania rodzinne nigdy nie miały miejsca.
Nie dowiesz się, jakby było – powiedział, wykrzywiając kąciki ust w prawie niewidocznym uśmiechu. – Blablabla, nie chciałeś, oczywiście. Dziwnym trafem te rozwiązania zdały się na... nic. No patrz, jakie to niesamowite, nie chciałeś do tego wracać, a to samo wróciło do siebie i to postaci wkurwionej wampirzycy z bronią w ręce. Coś mi mówi, że ona tak łatwo nie odpuści, jeśli jeszcze żyje. Jakiś wampir ją porwał w siną dal. Myślisz, że skończyło się to dla niej happy endem?
Z pewnością dziewczynę czekałby nieciekawy los, gdyby Elias ją w porę pochwycił i nie pozwolił zabrać nieznajomemu. Chociaż... Teraz lepiej rozumiał jej motywy i chęć odstrzelenia Rekina jak kaczki na polowaniu. Nie ingerowałby w to, gdyby nie ta cholerny wewnętrzny przymus uratowania brata. Przecież nie da się tak łatwo wymazać więzi zakorzenionej głęboko we wnętrzu. Zbrodniarz w dalszym ciągu pozostawał tym samym bratem, z którym wiązało się od groma dobrych wspomnień, sięgających od wczesnego dzieciństwa.
Gówno wiesz – odparł oschle. – Jeśli chciałbym, żeby spotkało cię to samo, co tamtych, nie leżałbyś na tej kanapie. Więc przestań pierdolić, bo coraz bardziej brzmisz, jakbyś chciał zrobić z siebie ofiarę. Niedobrze mi od tego.
Palce zacisnęły się na na bluzce Fergala, napinając materiał do granic możliwości. Wpatrywał się w umęczoną twarz leżącego, zaciskając usta w wąską linijkę. Chciał wyczytać z niego to, czego nie mówił. Nie potrafił czytać z drugiej osoby jak z otwartej z księgi. Może gdyby nauczył się wyłapywać subtelne sygnały, w porę poznałby tajemnicę brata, a cała tragedia na plaży nie miałaby wtedy racji bytu.
Nie zważał na protesty, gdy nożykiem grzebał w ranie, próbując dosięgnąć kuli. Musiał pozbyć się jej pozbyć, nawet jeśli metoda, jaką wybrał, zostawiała wiele do życzenia. W niewprawionych rękach nawet niewielkie ostrze mogło narobić więcej szkody niż pożytku, jednak Elias - wbrew opinii starszego - przez większość czasu skupiał się jedynie na pochwyceniu naboju.
Delikatna woń Otiego zaalarmowała Eliasa o pojawieniu się młodego, nim zapach posoki na dobre uderzył w niego, niczym wielka fala, która z impetem uderza wszystko na swojej drodze.
Coś się stało.
Westchnął, przewracając oczami.
Ta część, która na początku martwiła się o braciszka, cieszyła się, że ten wreszcie wrócił, ale druga strona, woląca pozostać jedynie z Fergalem, by móc bez przeszkód kontynuować wyciąganie rozmaitych ciekawostek z dawnego życia starszego, nie radowała się na widok blondyna.
Przeszkodził w tak ważnej chwili.
Wstał, uwalniając Rekina i pozwalając mu na przybranie bardziej swobodnej pozycji.
– Musimy stąd wiać.
Skąd ten cudowny i błyskotliwy pomysł?
Prrr, zatrzymaj się.
Prawie parsknął, gdy zobaczył w jakim stanie jest Arashi. Co, do diaska, się z nim stało? Wpadł pod pociąg, który obszedł z nim naprawdę łagodnie? Spotkał stado piranii, kiedy wrzucono go do wody?
Wcześniejszy impuls, który kazał Eliasowi pomóc starszemu bratu, nie odezwał się, gdy wzrok fioletowych oczu padł na młodszego. Nie popędził po apteczkę, by czym prędzej opatrzyć większe rany. Nogi nie porwały się same w stronę łazienki, żeby stamtąd przynieść miskę z wodą oraz gąbkę.
Stał.
Ręce opuścił wzdłuż boków, wodząc spojrzeniem po całej sylwetce przybyłego.
Kim jest Krieg? Jeszcze jedna radosna dusza z obozu?
Nie chciał nawet myśleć o tym, jak wiele ofiar Fergala dalej stąpało po świecie, napędzając się jedynie pragnieniem zemsty na byłym oprawcach.
Tak o to wilk staje się zdobyczą dla stada owiec.
Przysłuchiwał się wymianie zdań, nie racząc przerwać. Zignorował nawet pytanie, zupełnie jakby został otoczony bańką, do której nie docierają dźwięki. Chłodno wpatrywał się w Otiego, próbując odgadnąć co takiego zobaczył w nim brunet, gdy zdecydował się na ujawnienie niechlubnej przeszłości. Na pewno nie intelekt i umiejętność zachowania zimnej krwi.
Zająć, tak? – słowa wydawały się prawie nie wybrzmiewać, choć widocznie poruszył wargami. Zacisnął palce w pięści, uśmiechając się. W jednej sekundzie Elias odwrócił się w stronę ciemnowłosego, wymierzając pięść w jego twarz.
Dobrze słyszałem? Wrócisz tam? Kpisz sobie ze mnie? Jeśli twoja stopa zrobi jeden krok w stronę tamtych osób, połamię ci wszystkie kończyny, żebyś nie mógł się nawet doczołgać i na koniec pozwolę wybrać tobie najmniej lubianą u siebie kość, które nie będzie ci szkoda. Zro-zu-mia-łeś?
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 211


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptyPon Wrz 16, 2019 5:16 pm

To on tu gnał na złamanie karku (niedosłownie, ale starał się ze wszystkich sił), aby ostrzec rodzeństwo, a ono było tak zaabsorbowane sobą i rozmową, że wnet Arashiego sprowadzili do parteru, aby nie panikował. I tu zgodność braci kończyła się, a Oti był świadkiem jak Schlechtowie kłócili się w najlepsze. Niechętnie, ale usiadł na brzegu kanapy i aby tymczasowo zatamować krwawienie zdjął z siebie i tak wykrwawioną koszulkę, którą owinął wokół szyi i przytkał ranę. Jeśli myśleli, że zostawi ich choćby na moment samych, to grubo mylili się. Wyglądali tak, jakby mieli sobie skoczyć do gardeł. W zasadzie przeszkodził im w podobnych przepychankach ociekających krwią.
Moment, jaka radosna dusza z obozu? O nie, czyli rozmawiali akurat O TYM? Chuderlak może i nie był tak agresywny jak Fioletowowłosy przy pierwszych mrocznych wspomnieniach, ale finał rozmowy różnił się od tego tutaj. W ruch poleciała pięść, która właściwie należała się Rekinowi za takie pierdoły jak powrót do nazistów. W zasadzie to Elias wyręczył Arashiego, bo on nie miałby obecnie takiej pary w rękach. O ile w ogóle. Słowa już za to były na granicy tolerancji wobec braterskiej miłości. Może to tylko groźby, ale sądząc po ramieniu i tej pięści nie zdziwiłby się, gdyby Średni dotrzymał słowa.
I weź tu wybierz mniejsze zło.
Poderwał się z kanapy i stanął pośrodku nich, by nie było więcej przemocy. Gdyby Rekin lub Elias chcieli się bić, Oti będzie chciał ich rozdzielić.
- Do jasnej ciasnej, spokój! -pewnie nawet takie słowa nic by nie wskórały, ale nie mógłby patrzeć na to, jak okładają się pięściami; wreszcie też odniósł się do sprawy, która sprowokowała Średniego- Elias ma rację, choć nie pochwalam świadomego kaleczenia rodzeństwa -rzucił krytyczne spojrzenie na Średniego, ale zaraz znów utkwił w Rekinie- Zastanów się przez moment, co mówisz. Sam sobie przeczysz. Nie bez powodu skończyłeś z przeszłością, tak? To po kiego zdechłego śledzia chcesz pchać się znów w to samo bagno? Nie jesteś jak oni, nawet jak żyłeś z nimi wiele lat. Jak robiłeś to co oni. Skoro odszedłeś, to znaczy, że przejrzałeś na oczy i nie jesteś jak tamci. Nie jak Krieg i inni gestapowcy. Naprawdę uważasz, że to jedyne wyjście? A my? Albo chociaż Elias? Zostawisz go dla jakiś nazistowskich dupków? Tu jest prawdziwa rodzina, nie tam.
Mówił to patrząc prosto w oczy Fergala. Leki na uspokojenie działały, więc dało się wyczuć kontrolę nad nerwami. Nie mniej stojąc między młotem a kowadłem zrozumiał inną sprawę. Wreszcie pojął, skąd mogła pojawić się frustracja rodzeństwa. Od momentu zamieszkania tutaj do teraz, Oti bardziej przeszkadzał niż pomagał, a siła i rozsądek (tylko od czasu do czasu przesłonięty szałem jak widać) Eliasa sprawdzał się w okiełznywaniu temperamentu Rekina. W jego rehabilitacji. Za to Kodoku odciągał uwagę od kuracji swoim zachowaniem i chorobą. Jego próby udobruchania którejś ze stron spełzywały na niczym. A to Białowłosy wpadał w szał; a to jedzenie kuriera wylądowało ostatecznie na podłodze stratowane przez wampiry, które znów musiały powstrzymywać zapędy Chuderlaka; a to jego spięcie mięśni odstraszało rodzeństwo, choć sam się bał tych chwil.
Nie mógł dać im tego, czego potrzebują. Bezpieczeństwa, siły, odwagi.
Mógł dać im tylko miłość braterską, która będzie się od tej pory przejawiać jedynie w trosce z dystansu. Aby nie odciągać ich uwagi od resocjalizacji Rekina, od budowania na nowo ich przerwanej relacji. Nie widzieli się przecież tak długo.
Na tę przygnębiającą refleksję przestał zagradzać braciom odsuwając się z linii ognia na bok. Młody odezwał się zaraz w ten sposób:
- Dzisiaj wyprowadzam się. Sam. Tak postanowiłem i zdania nie zmienię. Nie będę dla was dodatkowym obciążeniem, a skoro ignorujecie śmiertelne ostrzeżenie, to nawet nie mam co dodać więcej do dyskusji.
Oznajmił takim tonem jakby mówił, że idzie do kuchni przygotować obiad. Tak, wreszcie poczują ulgę, gdy nie będą musieli martwić się o Otiego. Radził sobie przed ich poznaniem, to może teraz też da radę. Poza tym zważając na bandę Beletha... jemu było życie miłe, choć bez braci u boku będzie gówno warte. Nie miał pewności, do czego zdolni są tamci, i nawet zapewnienie, że nie zabiliby, nie przekonywało. Wszak wspomnienie Fergala było pełne śmierci, dlaczego teraz Stado miałoby zrobić wyjątek?
- Cóż, nie przeszkadzajcie sobie, ale Elias... pohamuj się z mordobiciem. Przecież to twój brat.
Wtedy też podszedł do drzwi do łazienki, nacisnął dłonią za klamkę, by zaraz zamknąć drzwi jak najciszej potrafił. Musiał z siebie zmyć krew, bo już go mocno drażniła, a co dopiero braci. Odkręcił kurek z wodą z prysznica i rozebrał się całkowicie. Wszedł do kabiny całkowicie pochłonięty myślami, jak urządzić sobie nowe życie. Nie wróci do Akademika, chyba i tak został z niego wykreślony. Powinien znaleźć jakąś klitkę i podjąć pracę, aby mieć na czynsz. Ewentualnie znów zacznie kraść, nie był w tym zły. O, i zaprosi Mei na karaoke, przecież obiecał jej. Ah, no tak... ostatnio rozstali się w niemiłych okolicznościach.
Po jakimś czasie niezauważalnie przemknął z łazienki do swojego pokoju i tam cicho krzątał się pakując manatki. Uparł się jak na prawdziwego Schlechta przystało.

_________________
Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 780


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptyPon Wrz 16, 2019 8:47 pm

Sytuacja stawała się co raz bardziej gorąca. Wręcz wypalała rodzinną atmosferę, która tak naprawdę nigdy nie urosła w siłę. Wszystko zaczęło się psuć, a to wszystko za sprawą ukrycia kilku ważnych faktów. Fergal powinien się przecież spodziewać, że prędzej czy później do tego by doszło, że się wyda i zostanie zmuszony do wytłumaczenia się. Niemniej powinien sam ogarnąć przyznanie się, a nie w sposób kiedy komuś coś grozi. Jak widać Rekin obudził się z ręką w najgorszym nocniku.
Co miał mu odpowiedzieć? Sam nie wiedział do czego Sojka w zemście może być zdolna, był w szoku kiedy zobaczył ją na porcie, wszak miała nie żyć. Nigdy nie wiadomo z kim się zgadała, do kogo poszła po pomoc. Wbrew pozorom Polka nie była taka głupia, za jaką wiecznie miał ją Rekin. Chociaż nie ona teraz powinna być jego problemem.
Zmrużył ślepia, wpatrując się w twarz brata. On naprawdę był wściekły. Nie ma co się dziwić.
- Kiedyś bym ci powiedział, na pewno w innych okolicznościach. Po prostu nie byłem jeszcze gotowy, niedawno odnalazłem ciebie i Otiego. Postaraj się mnie zrozumieć.
Tłumaczył z coraz większymi nerwami. Denerwował się tym, że Elias jako jego brat nie szukał w tym iskry zrozumienia, potraktował swojego gburowatego brata jako wroga. Denerwował się też nazwaniem "ofiarą".
- Nie robię z siebie ofiary.
Syknie, zaciskając szczęki. Ciekawe jak zachowywałby się Elias, gdyby znalazł się na miejscu Fergala? Co by robił? Niemiec wiedział, że nie naprawi swoich wszystkich zbrodni, dobrymi uczynkami. Wisiało to nad nim niczym czarne chmury, niszczące wszystko to, co próbował zbudować od nowa. Życie z łatką Kata nie jest proste. Gdyby miał rozum taki jak ma teraz...
Wszystko przerwał Oti. Wparował niczym burza, rzucając swoje histerie na lewo i prawo. Ucieczka? Łowca nadchodzi? Niemiec naprawdę nie chciał teraz tego słuchać, Oti jednak nie wiedział w jak kijowym momencie się pojawił i co przerwał.
Pomysł z ucieczką jak widać nie wypalił, obydwaj bracia byli przeciwni pomysłowi Rekina. Nie chciał wracać, ale jeśli chciał chronić braci, to uznał że musi.
- Krieg nie jest ofiarą, to mój... przybrany brat.
Odpowie zgodnie z prawdą. Czuł się podle, że Beleth już wie z kim ma Rekin do czynienia i wie o istnieniu braci. Aż przełknął ślinę, mając też wrażenie że rozsadza mu wnętrzności. Ewidentnie zaczęło go nawet już mdlić. Cóż... Nie spodziewał się też tak gwałtownej reakcji od strony średniego. Rzucony plan naprawdę nikomu nie przypadł do gustu. Pięść poleciała w ruch, a że Niemiec nie spodziewał się, przez co odrzuciło nim trochę. Gdyby nie przytrzymanie się brzegu kanapy, zapewne spadłby na podłogę. Trochę mu zahuczało w głowie, zważywszy że mózg się jeszcze dobrze nie wygoił. Złapał się za bolące miejsce, chociaż specjalnie Elias go nie zranił, to i tak Niemiec czuł się podle.
Arashi raczej nie wyłapał spojrzenia najstarszego, wszak ten cały czas miał łeb spuszczony.
Rodzina. Czym powinna być tak naprawdę rodzina? Wspierać się, nie oszukiwać i żyć razem w zgodzie, chociaż nie zawsze jest kolorowo. Wszystko Schlechtowi zaczynało się mieszać, zapewne też sprawcą było uszkodzenie głowy, ale też i cała ta szopka. Bracia mieli prawo na niego naskoczyć, mieć pretensje ale z drugiej strony, od nich Niemiec pragnął też wyrozumienia. Nie, absolutnie nie czynił z siebie męczennika, ofiary. Tym bardziej tego ostatniego.
Jeden chwyt, jeden ruch aby chwycić Eliasa za rękę, wykręcić za jego plecy i przygwoździć go do kanapy, twarzą ku niej. Krwi z ran trochę pociekło, podczas gdy Niemiec ulokował na jego krzyżu zgiętą nogę w kolanie. Naparł swoim ciężarem. Zaznaczę, że wydarzyło się to, podczas tego, kiedy Arek odsunął i znikł im z pola widzenia.
Jeżeli wszystko poszło po myśli Fergala, pochyli się znacznie nad bratem.
- Przestań traktować mnie jak swojego wroga, jestem twoim bratem, tak jak powiedział Oti. Nie zapominaj o tym, bo ja też nie chcę zapomnieć.
Może i zabrzmiał groźnie, to jednak jedynie go upomniał. Fergal kiepsko znosił poniżanie, a Elias się tego dopuścił, mimo że wcześniej Rekin przejawiał jeszcze jakąś niby cierpliwość. W końcu ona się skończyła. Puści go, natomiast sam spocznie obok. Był wykończony i już nie chodziło o rany lecz o całą sytuację. Wciąż rany krwawiły, głowa bolała a uderzenie nie pomogło. Potrzebował snu, bardzo dużo snu. Żeby dojść do siebie, przetrawić całą tą chorą sytuację i przede wszystkim nie rozchorować się bardziej. Sprawę z przeprowadzką młodszego wolał pozostawić na później, obecnie nie myślał o niczym innym, niż o tym co zaszło między nim a Eliasem. Więc jeśli średni uzna, że już koniec rozmowy, dawny obozowy kat odwróci się do niego plecami i pozwoli sonie na upragniony spoczynek.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 86


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptyPią Wrz 27, 2019 11:51 pm

W innych okolicznościach, tak?
Czyli w jakich? Przy herbacie, kawie? Może Fergal potrzebował jakiejś szczególnej atmosfery odpowiedniej do zwierzeń? Mógł już wcześniej wspomnieć, że język rozwiązuje mu się dopiero przy kominku, gdy na zewnątrz temperatura sięgała poniżej zera, a w rękach parował kubek z kakao.
Przez dwadzieścia sześć lat nie nadarzyła się ani jedna okazja do powiedzenia o tym, ale… – prychnął, unosząc brew. – Ile znasz Otiego, co? Jemu jakoś powiedziałeś. Okoliczności były sprzyjające? Martwiłeś się o biednego, małego bra-cisz-ka? Chyba zapominasz o tym kto naprawdę jest twoją rodziną.
Jak miał widzieć w blondynie kogoś bliskiego, skoro już teraz Fergal traktował go lepiej niż Eliasa? Zrozumienie dla Rekina kończyło się tam, gdzie zaczynała świadomość tego, że ten nigdy tak do końca nie był z nim szczery.
Obecność nowej osoby w mieszkaniu skutecznie utrudniała kontynuowanie małego przesłuchania.
Wampir parsknął urwanym śmiechem, słysząc młodszego brata.
No proszę, proszę, przyszedłeś i chcesz nas ustawiać?
W ostatniej chwili powstrzymał się przed wypowiedzeniem myśli na głos, choć pierwsze słowo już tkwiło na języku Eliasa.
Wcześniej wydawało mu się, że naprawdę mógłby polubić młodego i stać się dla niego kimś na kształt starszego brata, jednak teraz ten pomysł można było wsadzić między brednie. Cóż, Schlecht nie przywykł do ukrywania swojego zdania na temat innych. Zazwyczaj mówił to, co myślał, nie dbając o to, czy forma przekazu zrani drugą osobę. Tylko w sytuacji zagrożenia życia dławił chęć wypowiedzenia nieprzyjemnych rzeczy. Jednak Oti nie stanowił żadnego zagrożenia. Przecież cała jego postawa wręcz dawała do zrozumienia, że więcej pożytku miałoby się z małego psa. Niańczenie małych dzieci nigdy nie sprawiało Eliasowi przyjemności, nic więc dziwnego, że nie cieszył się na widok młodego, który swoim zachowaniem udowadniał, że dopiero co wyrósł z pieluch.
Dzisiaj wyprowadzam się. Sam.
Doskonale, tam są drzwi – powiedział, skazując palcem wyjście do przedpokoju.
Nie mógł nic poradzić na to, że wiadomość o wyprowadzce blondyna ucieszyła go bardziej niż powinna. Wiedział, że ocenia najmłodszego zbyt surowo, nie dając mu nawet szansy na pokazanie się z lepszej strony, ale był już tak dzisiaj wyczerpany nieprzyjemnymi wydarzeniami, że nawet nie próbował spojrzeć na to wszystko z lepszej perspektywy.
Syknął, czując, jak palce Fergala zaciskają się na ręce i boleśnie wykręcają ją do tyłu. Odruchowo spróbował kopnąć nogą, ale but napotkał jedynie powietrze, gdy ciało zgięło się mimowolnie.
Wrogowie nie mogą liczyć na taryfę ulgową.
Nie słuchałby wyjaśnień kogoś innego, wiedząc o nim to, co teraz o Fergalu. Czemu niby miałby go obchodzić ktoś obcy, skoro dopuścił się takich rzeczy, po wszystkim udając, że coś takiego jest już bez znaczenia, skoro próbuje żyć normalnie, wtapiając się tłum zwykłych mieszkańców?
Od razu wyprostował się, kiedy tylko Rekin zwrócił pełną swobodę ruchów. Potarł bolące miejsce, krzywiąc się nieznacznie. Fioletowe ślepia bacznie obserwowały każdy ruch brata, który… położył się spać.
Nie skończyliśmy jeszcze – szepnął, pochylając się nad leżącym. Chwycił go kark, paznokciami delikatnie zahaczając o skórę. – On się stąd wyprowadza. My także powinniśmy to zrobić. Tamci tu przyjdą. Nie męczyliby się z nim dla zdobycia adresu, gdyby nie mieli zamiaru prędzej przy później złożyć ci wizyty. A jeżeli myślisz, że poczekasz tutaj na nich, żeby potem posłusznie dołączyć do tej hołoty, to się mylisz. – Cofnął się. – Wiem, gdzie możemy zatrzymać się na jakiś czas, ale to tylko awaryjne wyjście. Szybko będziemy musieli znaleźć coś nowego.
Torba, którą wcześniej przyniósł, nie została jeszcze rozpakowana, więc przynajmniej część z pakowaniem swoich rzeczy Elias miał z głowy. Musiał jeszcze tylko dopilnować, żeby Fergal wziął to, co najpotrzebniejsze.
Przez jakiś czas nie będziesz też wychodził, gdy przeniesiemy się do nowego miejsca. Pewnie nie spodoba ci się to, ale na razie nie powinieneś się nigdzie pokazywać. – Obnażył kły, uśmiechając się złośliwie. – To dla twojego bezpieczeństwa. Chyba rozumiesz, że naprawdę byłoby mi szkoda, gdybyś jednak wrócił do nich i to z własnej woli? Wtedy granica między bratem, a - jak to powiedziałeś? - wrogiem stałaby się wręcz niewidoczna.
Oboje nie chcemy, żeby do tego doszło, prawda?

_________________
Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 DvNYmKY
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 211


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptySob Wrz 28, 2019 4:09 pm

Za mało znał starszych braci. Widać i czuć było od samego początku wtargnięcia między tę dwójkę, że byli w ferworze własnych oskarżeń i kłótni, ale byli co do jednego zgodni. Arashi przeszkadzał im. Ich postawa, mowa ciała, mimika ciała czy szczere słowa doskonale mówiły ten fakt wprost. Odnosił wręcz wrażenie, że był zbędny. Przedtem, teraz i później. Dlatego zdecydował się im zniknąć z oczu.
Teraz i później.
Jak był w łazience, szum wody spływającej z dyszy prysznica skutecznie tłumił pogawędkę rodzeństwa, ale przy samym pośpiesznym pakowaniu rzeczy w pokoju już nie. Zresztą nie szeptali, bo po co? Próbując upakować ciuchy w torbie nerwowym dociskaniem wieka starał się nie wparować tam do nich i nie przeszkadzać. Zaś w głowie ciągle miał obraz Eliasa, który zupełnie bez pohamowań dał mu drogę wolną do opuszczenia mieszkania. Aż tak bardzo skrzywdził Średniego, że wręcz z radością przyjął do wiadomości wyprowadzkę Arashiego? Fakt, nie był bez winy, choć nie zamierzał nigdy celowo zranić któregoś z braci. Ha... jeszcze kilka tygodni temu nie był świadomy posiadania rodzeństwa, a teraz? Już sam nie wiedział, co było lepsze. Nigdy nie dowiedzieć się o rodzeństwie czy dowiedzieć się o nim, ale rozstać się z nim. Mimo bólu psychicznego, które towarzyszyło mu przy pakowaniu swoich rzeczy, cieszył się, że mógł poznać Schlechtów. Już poznał ich wzorce, do których powinien zbliżyć się, aby mieć szacunek w oczach innych. A co najważniejsze - nie był sam. Miał rodzinę. Gdyby tylko był zdrowszy i silniejszy, i rodzina miałaby pożytek z Chudzielca. Tak to jego słowa nie dotarły do Starszych, zignorowali go na rzecz przeszłości Fergala i jego niedopowiedzeń wobec Eliasa. Cóż, Oti też niewiele więcej wiedział niż teraz już wie Średni, lecz rozumiał jego gniew. Bo skąd miał wiedzieć, ile już młody wie o Rekinie, a on nie? Z drugiej zaś strony Młokos mało co wiedział o Złotookim. Tyle, co przepytał go w pierwszym dniu spotkania, co też było trudne dla obu stron. Z tych zwierzeń nie dało się wywnioskować czegoś tak niesamowitego i okrutnego jednocześnie jak przeszłość Rekina i przynależność do Stada, które szuka go.
W tym momencie bezwiednie powędrowały palce w stronę roztarganej szyi. Jeśli Fergal rzeczywiście przyłączy się do tamtych... to on będzie zadawać takie same rany innym. Albo i jeszcze gorsze. Mógłby uruchomić mechanizmy, jakie nim rządziły w strasznych czasach. Nikt nie chciał, aby taki scenariusz spełnił się: ani Arek, ani Elias. Rekin chyba też nie. Już niczego nie był pewien.
Wziął się w garść i po spakowaniu większości rzeczy (resztę weźmie, jak sprawa z poszukiwaniami ucichnie, albo po prostu porzuci) przysiadł przy laptopie szukając lokum dla siebie. Kłótnia tam za drzwiami nabierała większego rozmachu, lecz jedynie skrzywił usta w niemocy. Jego obecność tam mogłaby tylko zaognić konflikt. Kiedy dodawał jedno ogłoszenie do zakładek w przeglądarce, usłyszał głos Eliasa mówiący o tym, że ma dla nich bezpieczne schronienie. Znieruchomiał i spuścił głowę ku klawiaturze próbując pohamować drżenie rąk. Średni definitywnie nie miał tu na myśli całej trójki. Tłumaczył to sobie tym, że przecież Arashi sam powiedział, że wyprowadza się w pojedynkę. Ale nie było w tych słowach też żadnej propozycji, by jeszcze przekonać młodego do zostania z nimi. Czyżby ich przyszłość miała toczyć się osobnymi ścieżkami, które splotłyby się tylko podczas wizyt?
"Najważniejsze, żeby bracia byli bezpieczni" pocieszył się w myślach i nikło uśmiechnął. Coś jednak dotarło do nich, gdy ostrzegał przed Stadem.
Podparł coraz mocniej bolącą głowę i półprzytomnie śledził informacje na ekranie. Dotacje, mieszkanie na próbę, dofinansowania. Nic. Niestety nie mając własnych pieniędzy nie znajdzie mieszkania. Jedyne, co mógłby zrobić, to udać się za radą pewnego wampira. Nie byle jakiego. Poznał go podczas Wigilii. Kiedy nie mógł pozbyć się ataku nerwicy i uciekł do toalet, Przewodniczący Rady zaoferował swoją pomoc, którą wtedy odrzucił. Wspomniał mu o Golgocie, miejscu szczególnym dla wampirów. Wystarczyło przełamać dumę, którą i tak utracił po spotkaniu bandy Beleth'a, i spróbować. Wtedy odmówił uznając, że będzie w stanie samodzielnie wesprzeć Rekina w ich codziennym życiu. Popełnił błąd odrzucając już wtedy pomoc, lecz z drugiej strony Fergal miałby mu za złe, że wmieszał w ich życie kogoś obcego. Teraz, kiedy Oti musiał zatroszczyć się tylko o siebie, bo Rekin miał już doskonałego brata w postaci Eliasa, mógł podjąć ten ostateczny krok.
W sumie nie miał innego wyjścia.
Wszedł na stronę internetową Golgoty i uzupełnił tamtejszy kwestionariusz. Podał swoje oficjalne dane, czyli Arashi Kodoku. Jak już mają maczać palce w życiorysie, to tylko w jego. Zmęczony, przygnębiony, a co najgorsze bezsilny, bo nie mogący dać jakiejkolwiek pomocy Schlechtom, wyłączył laptop i również jego spakował do jednej z trzech walizek. Dwie ułożył na wózku inwalidzkim, a trzecią zostawił na ziemi. Powinien już iść. Powinien, lecz nie potrafił rozstać się z braćmi, kiedy skakali sobie do gardeł. Wymknąć się po cichu? Zgrzyt wózka inwalidzkiego na pewno odwróci ich uwagę i znów będą mieć mu za złe, że przeszkadza. Zdecydował się po raz ostatni położyć się na łóżku, choć z tego całego przejęcia i nerwów na pewno nie zaśnie. Tępo wpatrywał się w drzwi do swojego pokoju i bądź co bądź słuchał dalej, co współlokatorzy mieli do powiedzenia.

_________________
Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 780


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptyNie Wrz 29, 2019 5:46 pm

Najważniejsze, żeby byli bezpieczni. Kto? Bracia? Cała akcja jaka zaszła w pokoju nie wygląda na rozmowę między braćmi. Jeden drugiego oszukuje, drugi trzeciego wygania. Zamiast więzi, zaczyna tworzyć się sieć nienawiści. Każdy z braci w niej zaplątany. Co począć? Próba rozmowy nie wychodziła, prośba o zrozumienie została niszczona, jak tylko składała swój zarodek. Elias nie chciał słuchać, Oti zbyt brał wszystko do siebie i zamiast działać, panikował. A Fergal? Zaczynał się co raz bardziej pogrążać w tym Co jest właściwe, a co nie. Jego braciszkowie go opuszczają, czyniąc przeszkody. Podobno rodzina miała go wyleczyć, co prawda nie oczekiwał od nich cudu, czy całkowitego przejęcia sprawy. Tylko pieprzone wsparcie. Jednak nie pojął, że przeszłością może wiele zniszczyć, a co gorsza zatajeniem jej. Wyszło w najgorszym momencie; kiedy dopadła ich dawna ofiara Fergala, kiedy pojawił się Beleth. Czyżby właśnie teraz wracała karma do Fergala?
- Oti też jest twoją rodziną!
Najpierw musiał stanąć w obronie najmłodszego. Nie powinien Elias wyżywać się na chorym, nie jego wina że był słaby, wzięty za bezużytecznego. Poza tym... Co chciał osiągnąć Elias poprzez takie potraktowanie?
- Czy ty nie potrafisz zrozumieć, że rozmowa o tym wcale nie jest prosta?! Myślisz, że nie chciałem powiedzieć prawdy?! Tylko jak ubrać w słowa czyny, które robiłem? Tego kim byłem? Oti się dowiedział, bo już wcześniej spotkał jednego z nich i też mnie naciskał o prawdę!
Ton głosu podniósł się, lecz jeszcze nie było w nim tyle agresji, aby zdradzić naprawdę solidny wkurw. Ale bez obaw, średni dzielnie do tego zmierzał.
Nie chciał żeby Arashi ich opuszczał, zapewne porozmawia z nim jak tylko nadarzy się okazja. Wszak to w najmłodszym widział największe oparcie, nie w średnim.
Liczył, że po chwycie trochę przystopuje i zaprzestanie męczyć o rozmowę. Najstarszy z braci potrzebował snu, chociażby po to, aby zacząć działać. Wypocząć i być w pełni sił. Jednak Elias i tego nie uszanował, nie wziął pod uwagę jawnej groźby od strony Rekina. Wolał znowu mu przerwać sen; chwycić za kark, drażniąc słowami.
Nie chodziło już o zmianę lokalizacji, wyprowadzkę czy chory zakaz. Ale o szantaż. Schlecht w głowie jak mantrę powtarzał myśl o uspokojeniu się albo że ta osoba która teraz nie daje mu żyć, jest jego bratem. Brat. Ten który jest prawdziwą rodzina, jak sam zdążył się określić. Górna warga odsłoniła zębiska, cielsko naprężyło się, a żyły przy skroni stały się bardziej widoczne.
Nim jakiekolwiek inne słowo padło, Niemiec wstał. Chwycił Eliasa za szyję, powalając go na stolik. Drewniany mebel na skutek uderzenia pękł, przez co Elias nie miał wygodnego leża. Nad nim wciąż górował Rekin; ale nie ten wiecznie zdenerwowany z miną wpierdolu, lecz wciąż szanujący oraz chroniący braci. Nawet kochał ich na swój popieprzony sposób. Teraz kark Średniego ściskał kat. Czerwone ślepia żądne mordu, widoczne skrzela po obu stronach karku które z każdym głośnym oddechem otwierały się oraz zamykały. Wyszczerzone zębiska, z których spływała ślina. Najgorsze jednak były te pazury, które zaciskały się co raz mocniej, jakby tym oto ruchem chciał zmiażdżyć szyję brata i urwać mu głowę.
- MASZ SIĘ W TEJ CHWILI ZAMKNĄĆ! ROZUMIESZ?! INACZEJ URWĘ CI ŁEB! I KURWA CZEGO NIE MOŻESZ POJĄĆ?! CHCĘ SIĘ ZMIENIĆ, A JEBANYM SZANTAŻEM MI NIE POMOŻESZ! CHCĘ BYĆ NORMALNY! NORMALNY, KURWA! WBIJ TO SOBIE DO SWOJEGO ŁBA!
I wybuchł. Niemiec zaczął się wydzierać jak opętany i jeżeli Elias się nie wybroni, przywita niemiecką pięść dawnego obozowego kata, który chyba zapomniał czym jest definicja "Normalności". Obecnym zachowaniem idealnie udowodnił, że wciąż jest na poziomie nauki niemowlaka. Chociaż niemowlaka idzie szybciej nauczyć, niż Schlechta.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 86


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptyPią Paź 11, 2019 12:00 am

Mięsień na twarzy Eliasa drgnął, przez chwilę wykrzywiając ją w grymasie niezadowolenia. Jak miał traktować Otiego jako brata? Fergal wymagał od niego naprawdę wiele, samemu nie dając zbyt wiele. Chciał zrozumienia, ale nie potrafił odwdzięczyć się tym samym, powtarzając jak mantrę to, że powiedzenia prawdy go przerastało. Przez tyle lat nie znalazł dobrego sposobu na odsłonięcie swojej przeszłości przed kimś kogo znał od małego. Być może ich relacja nie wpisywała się w ramy wzorowej, ale Elias nigdy nie dążył do tego, żeby tak było. Nie musiał udowadniać innym, że wiele ich łączy. Wystarczyło mu to, że mógł liczyć na pomoc i szczerość ze strony starszego. Przynajmniej tak do niedawna myślał. Teraz podwaliny relacji i szacunku zaczynały pękać.
Czyli co, dopiero po spotkaniu kogoś z tamtych albo tej dziewczyny zaczynasz mówić? To może zaproś ich! Wtedy język ci się rozplącze.
Żałował, że nigdy nie przykładał uwagi do tego, jak rozwiązywać konflikty. Ucieczka w tym przypadku nie wchodziła w grę. Nie lubił wdawać się w otwarte konflikty, podsycane przez każdą ze stron. Był przyzwyczajony do wycofywania się i patrzenia z oddali, jak inni się żrą, dobrze się bawiąc przy obserwowaniu takiego przedstawienia. Potarł lewy nadgarstek, boleśnie wbijając paznokcie w skórę. Co miał zrobić?
Nie spodziewał się ataku ze strony Fergala. Zaskoczony nie zdążył zareagować, gdy palce brata boleśnie zacisnęły się na gardle, a ciało zostało zmuszone do poddania się woli starszego. Otworzył szeroko oczy, czując, jak plecy uderzają o stolik, łamiąc go na pół.
A więc to tak?
Usta wykrzywił delikatny uśmiech, obnażający kły. Dawno nie wyprowadził Rekina z równowagi do takiego stopnia. Złapał za przedramię brata, ale nie próbował go od siebie odepchnąć. I tak to by się nie udało. Uścisk bruneta był na tyle silny, by Elias był od krok od zaczęcia desperackiego łapania oddechu, choć to był bardziej ludzki odruch, obcy większości wampirom.
Dhaa... – zaciśnięte gardło skutecznie utrudniało swobodne artykułowanie. – Zghrób tho.
Dajesz, przywal mi, braciszku.
Prychnął.
Ciemnowłosy chciał się zmienić, tak? Czyli to, co teraz robił, było dobrą zmianą? Cóż, więc jak średni miał pomóc, gdy Rekin odbierał to jako szantaż i atak na siebie? Siedzenie z założonymi rękami i głaskanie byłego kata również nie doprowadziłoby go do niczego dobrego.
Wolną rękę, swobodnie zwisającą wzdłuż ciała, obrócił zewnętrzną stroną, by Fergal nie mógł zobaczyć małego koralika między kciukiem a wewnętrzną częścią.
Nie po to ratował najstarszego na plaży i zapewnił mu opiekę oraz opatrzył rany, by teraz pozwolić na takie traktowanie. Eliasowi daleko było do kulącego się w sobie Otiego, tego słabeusza niepotrafiącego przejść kilkunastu metrów bez zadyszki. Nie dysponował też siłą wampirów obdarzonych lepszą krwią, ale potrafił zrobić użytek z tego, co posiadał, nawet jeżeli na pierwszy rzut oka zasoby, jakimi dysponował, nie robiły spektakularnego wrażenia.
Nie zrobił nic, by uchronić się przed ciosem wymierzonym w twarz. Ból od razu wypełnił zaatakowane miejsce, wyduszając z gardła bliżej niezidentyfikowany odgłos przytłumiony przez ucisk. Ale ta chwila wystarczyła, by ręka Eliasa wystrzeliła i dotknęła boku drugiego Niemca, wbijając koralik w ciało.
Charknął, wypluwając krew i ślinę z ust.
Za chwilę role się odwrócą i to Fergal spojrzy na brata z dołu, niezdolny do ruszenia się i zaprotestowania.

_________________
Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 DvNYmKY
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 211


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptyPią Paź 11, 2019 5:33 pm

Wpatrywał się tępo w drzwi, zza których ciągle dochodziła sprzeczka. Nie, to już nie była sprzeczka. Prawdziwy festiwal nienawiści. I to między kim? Jego braćmi? Nawet łykając kolejne tabletki na uspokojenie nie mógł opanować drżenia rąk i płytkiego, nerwowego oddechu. Wiedział, że kiedyś musi skończyć się ta farsa rodzeństwa, ale jakim kosztem? Zaprzestanie zaufania wzajemnego to najmniejszy pikuś. Mogli się przecież pozabijać, zwłaszcza że obydwóm nie brakowało krzepy. Słowa, coraz głośniejsze i przepełnione gniewem, skrywały jednak jeszcze chęć darowania żyć, ale robiło się naprawdę gorąco.
Na tyle, że poderwał się z łóżka wraz z uderzeniem w stolik ciałem Eliasa.
Na chama wyważył drzwi wózkiem inwalidzkim obłożonym walizkami robiąc sobie z takiego zestawu tarczę, na wypadek gdyby ich gniew miał przelać się rykoszetem na niego. Wbił do salonu taranem, lecz wnet porzucił spakowane dobra materialne, by podbiec do Rekina duszącego Średniego. Sytuacja wydawała się wymknąć już spod jakiejkolwiek kontroli.
- Ferg, już wystarczy... -chwycił oburącz szponiastej ręki Fergala, która powodowała straszne rany na szyi Eliasa, a którą to rękę próbował odsunąć od krwawiącego brata- Fergal...
W tym mniej więcej momencie Średni posłał koralik w bok Schlechta, czego Oti nie zauważył, stąd próbował odciągnąć w dalszym ciągu Niemca od Fioletowowłosego. Chuderlak nie powinien dotykać ciała kogokolwiek, tym bardziej siłować się. Momentalnie od czubków palców do łokci Arashiego pojawiły się setki czarnych żył, które starały się pompować krew. Nie mniej jego słabość do kontaktu fizycznego, nawet takiego banalnego, sprawiła tylko więcej szkody organizmowi. Mimo to nie przestawał, nie mógł pozwolić na zabicie Średniego w napływie agresji. Fergal nie wybaczyłby sobie śmierci Eliasa.
- Fergal, to twój brat... zostaw go... proszę...
Mówił cicho i powoli, bez nuty złości, co wielkiego strachu. O zdrowie rodzeństwa, które wzajemnie wyniszczało się, zamiast sobie pomóc. Nogi robiły się jak z waty, dlatego Arashi zawiesił się całym sobą na ramieniu Rekina z szybszym, płytkim oddechem. Dłonie Otiego, które oplotły rękę Szpiczastouchego, zrobiły się całe czarne, jakby zaraz miały się rozpaść w pył po spopieleniu, a tak naprawdę były to tysiące żył i żyłeczek. Kontrastowały z białą karnacją chłopaka, którego wysiłki chyba spełzną na niczym.

_________________
Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 780


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptyNie Paź 13, 2019 10:19 pm

Co raz gorzej się działo między braćmi. Chociaż kto wie? Może właśnie takiej kłótni potrzebowali aby ich rodzinne więzi stały się mocniejsze? Póki co Fergal nie myślał o skutkach, dla niego ważniejsze było to, co działo się teraz. A działo się naprawdę źle, zwłaszcza gdy zaczynał odczuwać wściekłość względem młodszego brata. Nie chciał go atakować, ale wszystko właśnie ku temu się sprowadzało. Nie chciał Elias nawet posłuchać, dać szansę i pojąc. W porządku, Fergal zachował się źle, że trzymał swoją tajemnicę do momentu który można śmiało nazwać krytycznym, zamiast wcześniej powiedzieć. Ale z drugiej strony, jakby Elias widział swojego starszego brata? Dalej jako kogoś normalnego? Nie no, nawet teraz nie można określić takim mianem Rekina... Po prostu chciał żyć tak jak inni. Niestety nie będzie mu to dane; rodzina się rozsypywała, czego najstarszy z rodzeństwa obawiał się najbardziej.
Powalony Elias był tego dowodem. Nagły wybuch, pragnienie krzywdy... Chciał właśnie takiego finału dla ich spotkania? Obydwoje tego chcieli?
Zaciskał coraz mocniej pazury, raniąc przy tym szyję Eliasa. Uśmieszkiem nie pomagał.
- JEŚLI TAK BARDZO CHCESZ UMRZEĆ, TO PROSZĘ BARDZO! JESTEŚ IDIOTĄ!
Znowu zdzierał gardło i kolejny raz dopuścił się do przemocy. Na niekorzyść Eliasa, Rekin właśnie czuł się osaczony, atakowany i niezrozumiany chociaż odrobinę. Jakby na moment brat wykazał się odrobiną wyrozumiałości, może by do czegoś takiego nie doszło. A tak? Wymierzył solidny cios prosto w twarz, sprowadzając tym samym Arashiego. Najmłodszy chwycił ramię Rekina, przez co jeszcze bardziej go rozzłościł.
- NIE PRZESZKADZAJ, LENIWY FLAKU!
Ryknie, chcąc go odepchnąć od siebie, ale zamiast tego poczuł jak coś wbija się w jego bok. Moc średniego... Kulka przeszła przez ubranie i wbiła się w ciało. Niemiec warknął wściekle, odsuwając się od Eliasa, tym samym go wypuszczając. Zaczynał czuć się źle, bardzo. Ciało stawało się co raz cięższe, mięśnie nie chciały pracować. Opadł tyłkiem na kanapę, łapczywie łapiąc powietrze. Powoli nadchodził niedowład.
- Elias... Nie, nie... Nie prowokuj mnie więcej.
Najwidoczniej paraliż nie tylko podziałał na ciało fizycznie, ale też psychicznie. Niemal jak kubeł zimnej wody. Ciało wampira opadło na bok. Jeszcze mógł poruszać ciałem, lecz nie do takiego stopnia że wstanie. Niemniej co mogło być teraz gorszego? Własne cierpienie czy zranienie braci? Wymusił na sobie ruch dłoni, aby zakryć nią swoją twarz. Czuł się wyjątkowo podle, no i cholernie zmęczony.

Pierwszy post działania mocy Eliasa - paraliż

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 86


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptyWto Paź 15, 2019 9:28 pm

O ile uduszenie wampira nie było zbyt łatwe, o tyle zmiażdżenie mu gardła czasami mogło być dziecinnie proste. Elias czuł, jak dłoń brata zaciska się coraz mocniej, jakby naprawdę zamierzał przebić się palcami przez skórę, wyciskając z ciała krew jak sok z cytryny. W takich chwilach, gdy agresja drugiej osoby zaczyna przeradzać się w chęć mordu, ciężko uwierzyć w jej dobre intencje.
Spojrzenie fioletowych oczu odruchowo oderwało się od wykrzywionej grymasem złości twarzy Fergala, przesuwając się na Otiego, który, na litość boską, postanowił wkroczyć do akcji. Czy on przypadkiem nie miał się wyprowadzić? Wampir nie rozumiał, czemu blondyn wtrącił się do sprzeczki, która w ogóle nie była jego sprawą. Lepiej zrobiłby, gdyby spakował się do końca i czym prędzej wyniósł, pozwalając Eliasowi i Rekinowi na znalezienie wspólnego porozumienia, bez udziału osób trzecich.
Od razu się rozkaszlał, gdy tylko Fergal za sprawą mocy został zmuszony do oddalenia się. Zsunął się z połamanego stołu, rękami i kolanami opierając się na ziemi. Wypluł krew zgromadzoną w ustach, jednocześnie ścierają dłonią tą lecącą z połamanego nosa. Cholera, nie przewidział takiego obrotu sprawy.
Podniósł głowę i utkwił wzrok z starszym bracie, ignorując młodszego, zupełnie jakby był powietrzem, a nie kimś, kto wstawił się za nim.
Zbliżył się do Fergala, nie wstając z ziemi - pokonanie tej niewielkiej odległości na klęczkach wydało się całkiem dobrym pomysłem. Palcami prawej ręki nieświadomie rozmazał posokę na ziemi. Dźwignął się na tyle, by móc spojrzeć na czarnowłosego.
To nie była prowokacja – odkaszlnął po raz kolejny, słysząc, że do głosu wkradły się nuty nadające mu ton podobny do zardzewiałego mechanizmu.
Pochwycił rękę starszego, szarpnięciem zmuszając go do odsłonięcia twarzy; włożył w ten ruch minimum wysiłku, tym razem naprawdę uważając na to, by ciemnowłosy nie odczytał tego jako ataku.
Popatrz do czego doprowadziłeś. Do dupy twój jazgot o poprawieniu się, kiedy nie potrafisz zapanować nad czymś takim nawet w mojej obecności. Podniosłeś rękę na jed-- – przerwał, uświadamiając sobie, że przecież nie są sami w pokoju. Kątem oka zerknął na Otiego; wydawało się, że dopiero teraz w zupełności zarejestrował jego obecność, przyjmując ją jako coś rzeczywistego, a nie wytworzonego przez jego umysł jako uciążliwą zjawę. – ... brata. Jeśli czegoś nie zrobisz i nie będziesz chciał współpracować, tamci cię znajdą. Szukają. Złapią trop. Wywęszą. Dopadną. Rozszarpią twój mur odgradzający cię od przeszłości. Pokazałeś, że dalej siebie w tobie ta część, która nie skupia się na niczym innym poza złością. Wykorzystają to.Jesteś za słaby, żeby skutecznie się im oprzeć.Nie pozwolę na to, dlatego trzeba cię stąd zabrać.
Za twoją zgodą lub bez niej. To akurat nie ma znaczenia.
Stawy w nogach cicho strzeliły, kiedy wstał, przeciągając się.
Oti, nastaw mi nos.
Odwrócił się w stronę blondyna, splatając dłonie za plecami.

_________________
Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 DvNYmKY
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 211


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptySro Paź 16, 2019 6:11 pm

Leniwy Flak nie odsuwał się mimo szarpania się czy grożenia. Rekin był na skraju załamania nerwowego, kiedy Elias zdziałał cuda swoją umiejętnością. Z początku Oti nie rozumiał, dlaczego nagle furia Szpiczastouchego opadła, ale wystarczyło rzucić okiem na Średniego, by zrozumieć. Przypomniał sobie, że Fioletowowłosy w identyczny sposób uspokoił Arashiego, gdy ten zaczynał się przemieniać. Nie pozostało mu nic innego jak odsunąć się i patrzeć spod białej grzywki na obitą dwójkę rodzeństwa. Wyglądali tak, jakby wrócili z ustawki, podczas której walczono wszystkim co popadnie. Cali oblepieni krwią, spuchnięci, rozdrażnieni, zmęczeni i wściekli. Chuderlak nie odzywał się, kiedy Elias jeszcze chciał podjąć rozmowę między innymi o tym, co im grozi zostając w mieszkaniu. Właściwie co grozi Rekinowi. Milcząco akceptował słowa Średniego i w zasadzie miał już wycofać się do wyturganych do salonu walizek z wózkiem inwalidzkim, kiedy został "poproszony" o nastawienie nosa.
Bladobłękitne oczy utkwił w nosie brata i przez kilka sekund wahał się, czy mu pomóc. Byłby mniej idealnym bratem dla Fergala, gdyby miał chociażby krzywy nos. Pod innymi względami wszak był lepszy od Arashiego. Z drugiej zaś strony korciło go, by choć tak wyżyć się za nerwy, jakie targały nim podczas ich przepychanek i krwawej kłótni. Cóż, lepszej okazji nie będzie do wyrażenia swojej opinii w ten sposób.
Ponieważ nie miał czucia w prawej ręce, musiał sobie dopomóc lewą ręką, aby złożyć palce w pięść. Czarne żyły obtoczyły połowę górnych kończyn na tyle intensywnie, że musiał odczekać jeszcze parę sekund, nim na nowo zetknie się z ciałem, tym razem drugiego brata. W tym czasie przymierzał pięść do nosa Eliasa próbując dobrze wymierzyć. Gdyby Średni popędzał go, to wtedy rąbnąłby na tyle mocno w nos, że poleciałyby kolejne krwawe gluty na podłogę. Oby nie była potrzebna korekta w szpitalu, bo okazałoby się, że Oti nie radził sobie nawet z nastawieniem nosa.
Zniknął na moment z pola widzenia obu braci, po czym wrócił z mokrymi ręcznikami. Jeden wręczył Średniemu do przyłożenia sobie do nosa, a drugi przeznaczył dla Rekina. Skoro nie mógł wiercić się i ruszać, to chociaż przemyje jego twarz i ręce, które tonęły w posoce Eliasa. Od tej słodkiej woni robił się głodny, lecz nie na tyle, by tracić panowanie. Co innego przygnębiało młodego. Był zbędny nawet w kłótni rodzeństwa. Być może to przez emocje, jednak miał wrażenie, jakby coraz bardziej oddalał się od nich.
- Poczekajcie, wymienię.
Powiedział cicho odbierając przesiąknięte krwią ręczniki i znów wolno udając się do łazienki po nowe kompresy dla braci. Robiąc takie okrążenia wreszcie usiadł na podłodze (tam, gdzie nie było nabazgrane krwią) i odpoczywał. Strasznie szybko męczył się po tych lekach, lecz przynajmniej zachowywał spokój. Ręce też powoli wracały do normy, a z nimi czucie. A jak rodzeństwo? Uspokoiło się? Czy to była cisza przed burzą? Tak pobici na pewno nie będą skorzy do rozmów, lecz nie mogą rozejść się w takiej atmosferze. Zwłaszcza, że Arashi nie będzie przebywać z nimi na co dzień.
- Z tego co mówiliście... macie gdzie mieszkać, tak?
Zagadnął do Eliasa próbując nawiązać z nim jakiś kontakt, zanim już całkiem będą dla siebie obcy. Nie szło mu to zwinnie, nie był zbyt towarzyski, a jednak zależało mu na poprawie relacji opartej głównie na posiadaniu tego samego nazwiska. Naprawdę chciałby mieć w Eliasie takie poparcie jak Rekina, albo i lepsze. I wzajemnie. Podparł się plecami o ścianę za sobą i zmrużył na moment oczy. Do kitu być sobą.

_________________
Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 780


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptyWto Paź 29, 2019 1:58 pm

Zabicie brata mogło wydawać się do proste, ale Rekin naprawdę w głębi siebie nie chciał tego robić. Po pierwsze są braćmi, po drugie Elias wcale nie jest taki bezbronny na jakiego wygląda. Udowodnił to w momencie sparaliżowania starszego brata. Fergal padł na kanapę, odczuwając podczas tego zachodzące w nim zmiany na skutek użycia mocy; źle się czuł, a później doszło do całkowitego unieruchomienia. Nie był nawet w stanie poruszyć jednym palcem. Co prawda na nerwy być może i podziałało, to jednak nadal pozostawał skory do awantury.
Niemniej odczuwał też złość na samego siebie; pobił Eliasa, nawrzeszczał na Otiego. I jak nie przyznać racji średniemu? Nie zapanował nad sobą, przez co zaprzeczył samemu sobie.
Kiedy jego dłoń została odsłonięta, mógł jedynie spojrzeć na brata. Paraliż uniemożliwiał mu mowę. Możliwe, że spróbowałby się wytłumaczyć. Może nawet spróbować przeprosić.
Pozostało tylko czekać aż moc Eliasa minie i będzie w stanie się poruszać, aczkolwiek utrudnione. Głowę wciąż miał ranną wewnątrz. Trochę minie nim całkowicie dojdzie do siebie.
Co do Otiego? Elias nie powinien wyżywać się na najmłodszym bracie. Próbował przeciwdziałać ich awanturze, starał się jak tylko mógł, a został odtrącony. I tego średni powinien być już pewny; Fergal nie dopuści do tego, aby Arashi znowu został sam. Obiecał mu coś, co znaczy że musi dotrzymać słowa. Spróbował zmarszczyć brwi, lecz zamiast tego otrzymał sekundowy tik.
Skoro pozostał na chwilę sam, postarał się jakoś odetchnąć psychicznie. Może jakby średni pozwolił Rekinowi zasnąć nie doszło by do niczego złego? A tak? Skończył z zakrwawionym nosem, Oti z urazem, a Niemiec sparaliżowany. W dodatku najmłodszy starannie tak się o nich zatroszczył. Z lekkim bólem spojrzał na Arashiego, podczas przemywania jego twarzy. Dlaczego dopuścił się do tak kijowej sytuacji? Naprawdę niewiele potrzeba, aby zrujnować i tak ledwo co trzymającą się rodzinę.
Poza tym dobrze, że białowłosy zajął się średnim Schlechtem; toć on był najgorzej ranny na obecną chwilę.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Elias

Elias

http://vampireknight.forumpl.net/t4037-spadac-nie-jest-dokonczone#89087 http://vampireknight.forumpl.net/t4040-elias#89121 http://vampireknight.forumpl.net/t4038-elias#89092
Zarejestrował/a : 30/12/2018
Liczba postów : 86


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptySob Lis 02, 2019 12:44 am

Zmarszczył brwi, przyglądając się Otiemu. Czy on do końca postradał zmysły. Elias był pewny, że nie prosił blondyna o coś tak absurdalnego, jak przywalenie pięścią w nos, dlatego odsunął się w ostatniej chwili, o włos unikając ciosu. Spojrzał na młodszego, pukając palcem skazującym w skroń.
Nie wiem, kto uczył cię czegoś takiego, ale zapomnij o jego naukach. Są do bani. Z nosem jednak sobie potem sam poradzę.
Wolał już się zdać na pierwszą lepszą osobę niż Arashiego. Naprawdę doceniał chęć pomocy, ale nie chciał mieć przy okazji całkowicie zmiażdżonego nosa. Lepiej już chodzić z krzywym, niż robić jako marna podróbka Voldemorta - a właśnie do to mogłoby się stać, gdyby pozwolił zrealizować bratu plan pomocy.
Przyjął od niego ręcznik i od razu wytarł krew z siebie, by potem tym samym ręcznikiem przejechać po podłodze. Może i nie było to jego mieszkanie, ale zostawianie swojej posoki na czymkolwiek tutaj nie byłoby zbyt rozsądne, biorąc pod uwagę to, że w każdej chwili mogą zjawić się wampiry i ludzie, o których wcześniej wspomniał Oti. Dlatego należało zatrzeć wszelkie ślady swojej obecności. Nie wiedział, czy oni zdają sobie sprawę z tego, że Fergal ma jeszcze jednego brata. Na dobrą sprawę w ogóle nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wiele mogą posiadać informacji na temat Rekina.
I właśnie dlatego trzeba się ukryć.
Tak, mamy gdzie mieszkać — odpowiedział, zerkając na Fergala. Teraz, gdy emocje trochę opadły, a atmosfera rozluźniła się na tyle, by Elias mógł na nowo przeanalizować dzisiejszy ogrom wiadomości, zaczął układać w głowie plan działania. Nigdy nie lubił skrupulatnie planować. Czuł się lepiej, kiedy mógł rzucić się w wir wydarzeń, nie myśląc wcześniej nad kolejnym ruchem i jego konsekwencjami. Teraz niestety musiał działać inaczej. — Ja już ogarnę parę spraw, to pewnie się z tobą skontaktujemy. Na razie nie mogę zaproponować ci dołączenia do nas. I tak będę nadużywał czyjejś gościnności.
Oczami wyobraźni już widział, jak Väinö ciężko przełyka ślinę, próbując przy okazji ugryźć się w język, by nie wywalić nieproszonych gości. Na szczęście długowłosy miał do dyspozycji jedną, niezawodną kartę, której mógł bez problemów użyć w tej sytuacji, by przekonać kumpla do wyświadczenia kolejnej małej przysługi - urok osobisty. Choć złamany nos faktycznie powodował, że wartość tej karty odrobinę malała.
Pochył się, by wziąć Fergala na ręce.
Tobie też radzę się stąd ulotnić. Nie wiem, kim są tamci, ale nie możesz dać się im złapać. Fergal prawdopodobnie będzie w stanie głupio rzucić się tobie na pomoc i wpaść w ich pułapkę.
Przewiesił przez ramię torbę, z której nie zdążył wypakować ani jednej rzeczy od przyjścia tutaj.
Narka, młody. Zamknij za sobą drzwi na klucz — pożegnał się, zanim wyszedł z pokoju, by chwilę później całkiem ulotnić się z mieszkania, przy okazji wynosząc starszego brata.

z.t + Fergal

_________________
Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 DvNYmKY
Powrót do góry Go down
Arashi

Arashi

http://vampireknight.forumpl.net/t3773-arashi-kodoku#83006 http://vampireknight.forumpl.net/t4028-arashi-kodoku#88921 http://vampireknight.forumpl.net/t3818-pokoj-arashiego#84268
Zarejestrował/a : 29/04/2018
Liczba postów : 211


Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 EmptySob Lis 02, 2019 10:35 am

Fergal doznał całkowitego paraliżu ciała, nie mógł nawet rozmawiać. Znał ten stan z autopsji, oby tylko w połączeniu z ranami głowy Rekina nie pojawiły się komplikacje. Już za bardzo wszyscy cierpieli z powodu niedopowiedzeń, po co jeszcze bardziej psuć relacje i zdrowie?
W zasadzie rzeczywiście Arashi nie potrafił nastawiać nosów, nigdy czegoś takiego nie potrzebował, nikt go też nie uczył takich spraw. Wychowanie w Domu Dziecka z podwyższonym rygorem miało inne priorytety niż niesienie pomocy wychowankom. Speszył się więc dość mocno po krytyce metody prostowania nosa. Naprawdę nie wiedział, jak za to się zabrać. Mógł ewentualnie sprawdzić w internecie, ale chciał wykazać się tak bardzo, że postawił na spontaniczność. To był błąd. Samoocena introwertyka spadła na samo dno. Rzeczywiście był im zbędny. Aż musiał po podaniu ręczników i kolejnej wymianie na nowe usiąść na tyłku i pomilczeć. Z drugiej zaś strony teraz nie było lepszego momentu na chociaż drobną poprawę relacji między braćmi. Stąd zaczepne pytanie o nocleg. Cóż, już wcześniej Elias dał wyraźnie do zrozumienia, że nie chciał, aby Oti z nimi zamieszkał, ale... żeby tak odciąć się od młodego? Musiał interweniować, póki nie było za późno.
- Chciałbym chociaż was odwiedzić. Nie możesz powiedzieć, gdzie teraz zamieszkacie?
Zamiast odpowiedzi dostał radę, aby i Białowłosy zmykał z niebezpiecznego miejsca. No co on nie mówi... Przecież to Oti pierwszy ich ostrzegł, lecz z lekkiej naiwności uznał, że był to objaw troski o młodego. Najwyraźniej nie chciał przyjąć do wiadomości, że Średni zwyczajnie pragnął pozbyć się strupa na głowie. Albo nie ufał Arashiemu. Właściwie gdyby nie to, że udał się na plażę, ta miejscówka dalej byłaby bezpieczna. Zżerało młodego poczucie winy, choć nie uzewnętrzniał tego w słowach.
- Rozumiem. Wy też uważajcie na siebie.
Myślał, że Elias był na tyle spostrzegawczy, by zrozumieć jak bardzo związani zostali Oti i Fergal. Nie spodziewał się tak szybkiej wyprowadzki braci z mieszkania. Co prawda czasu było niewiele, a większość zmarnowali na kłótni, ale nie tak wyobrażał sobie rozstanie. Dosłownie unieruchomiony Szpiczastouchy został zabrany na ręce silnego Złotookiego i dosłownie jedno krótkie zdanie miało być wystarczające do długiej rozłąki. Arashi aż wstał na baczność, kiedy tylko usłyszał "narka" z ust Średniego. Co to miało być?!
- Elias, zaczekaj!
Podbiegł najszybciej jak mógł do drzwi, które zostały zamknięte w pośpiechu, a następnie rzucił się w pogoni za nimi. Niestety chyba Fioletowowłosy nie słyszał (albo nie chciał usłyszeć) kilkukrotnych nawoływań najmłodszego, który jak tylko znalazł się na dole klatki mieszkania nie mógł dostrzec wampirów. Dysząc i mając łzy w oczach musiał pogodzić się z faktem, że nie zdołał należycie pożegnać się z rodzeństwem. Co za cholernie złe uczucie!
Czas naglił i Białowłosego. Skoro był zdany tylko na siebie, musiał wrócić czym prędzej po swoje torby, ale kiedy wylazł z powrotem do mieszkania zauważył, że Średni zabrał tylko swoją własność. Pozostawił wiele rzeczy należących do Rekina. Rzucił się jak najszybciej mógł, by spakować do siatek wszystko co popadnie. Spośród stosiku ubrań nie znalazł telefonu Rekina ani jego dokumentów. O ile papiery mógł mieć przy sobie, to telefon... moment... czy przypadkiem nie widział jakiegoś telefonu na plaży? Wtedy, kiedy poszedł na ratunek? Ciarki przeszły go z góry na dół, kiedy przypomniał sobie ostatnią wizytę w tamtym miejscu.
Musiał tam iść, chociażby po to, aby mieć kontakt do Eliasa. Po tym, co tu zaszło wątpił, aby szybko Średni odezwał się do Młodego. Najbardziej jednak zależało mu na tym, by chociaż na moment porozmawiać z Fergalem, z którym nie zdołał się pożegnać jak trzeba.
Zapakowane reklamówki upchnął jakoś na wózek inwalidzki i zdeterminowany, choć masakrycznie zmęczony, zamknął wreszcie drzwi do mieszkania, klucz oddał bez słowa właścicielce, a sam obładowany torbami musiał wrócić na miejsce, od którego zaczął się dramat braci. Nie przypuszczał, że tak szybko będzie musiał rozstać się z rodzeństwem.

z tematu - tam, gdzie przed przybyciem do mieszkania

_________________
Burza nadchodzi...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Tanie, małe mieszkanie.   Tanie, małe mieszkanie. - Page 5 Empty

Powrót do góry Go down
 
Tanie, małe mieszkanie.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: