IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Isao

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Paź 18, 2013 10:12 pm

Kiedy Megan przeobraziła się niemal w postać rodem z moe mangi, Andrew chrząknął jedynie by doprowadzić się do porządku gdyż przyłapał się na tym, że patrzył na nią jak jakiś otaku, którym tak de fakto po części był. Jednakże nie zatrzymuję się nad tym i przechodząc dalej...
W momencie kiedy Rudowłosy wracał z nową zdobyczą do stołu, nie mogło mu umknąć uwadze jak to Isao dopieszczał gitarę, tak więc, jeszcze kiedy zmierzał do wszystkich rzucił:
-Skowron, nie miziaj jej tak, bo wszystko opowiem ze szczegółami Banshe i skończysz na wycieraczce. - Puścił złośliwe spojrzenie blondasowi i jakoś tak mu się pociesznie zrobiło. Jeszcze bardziej gdy ten zaczął wypytywać o tajemniczą butelkę trzymaną przez Spada.
-Nie bądź taki ciekawski, wyrośnięty alkoholiku. Acz zdradzę Ci, że w twoim przypadku, jeśli dotrwasz do końca tej butelki, to zapomnisz nawet jak się chodzi po ziemi i biedna Megan będzie musiała cię takiego cięzkieeeeeego przeciągać przez cały hol do łóżka. - Wytknął palcem Isao, po czym zrobił postawę a'la ważniak i kontynuował przemowę, by w trakcie siąść i przenieść wzrok na Megan. Kiedy wypowiadał swoją "niby groźbę" czy też jak inni wolą "evilowski plan" zaiskrzyły mu się żywo oczy, zaś palce u rąk wykonywały gest jakby zamierzał zaraz rzucić się na rudowłosą z łaskotkami. Chwila "grozy" utrzymywała się jednak krótką chwilę, gdyż Spad nie wytrzymał długo i wybuchł śmiechem. Oczywiście świadomie zażartował ze stanu Isao. W końcu mógłby płakać lub się śmiać, wolał oczywiście się śmiać i wierzył, że wokalista też by tego chciał. Pomimo, że ten stracił pamięć to ciągle był tą samą osobą. Charakter mu się nie zmienił. Nic, a nic. Yea.
W każdym bądź razie Andrew postawił butelkę na stole, rozlewał soczek i przyglądał się co też Skowron brzdęka. Następnie podobnie postępował w przypadku butelki alkoholu. Gdy skojarzył melodie, to rozlał ją na stolik miast do kieliszka.
-Łohohohoh...chercia, przeto to "Gdziekolwiek jesteś". Ty chytry lisie, tytytyty. To da piosenka którą coś tam kombinowaliśmy przed tym wszystkim bajzlem. Dobrze, że to ci się nie skasowało, bo chyba jedyny melodie znasz, bo pracowałeś nad nią głównie ty. - Nachylił się nad Skowronem tak, że kiedy machał protekcjonalnie palcem przed jego twarzą, dałbym się założyć, że niewiele brakowało by wsadził mu on te paliczki w dziurki od nosa. Oczywiście do tego na szczęście nie doszło, bo zaraz po tym akcie Andrew posadził tyłek i podniósł kieliszek i wzniósł aż toast.
-Za pamięć Isao! "Gdziekolwiek jest" Hahah!
Po tym wszystkim rudy stwierdził, że chyba pora na coś bardziej sycącego, bo dziwnym trafem żołądek upominał się o...jedzenie.
-Słuchajcie zarządzam...zarządzam wyprawę do lodówki po kalorie i węglowodany! Tak więc, porucznik Megan, upraszam o wzięcie zapasów w postaci tej oto butelki i pod twoim nadzorem ją zastawiam. Rozdawaj go nam w umiarze. Ty zaś, blond ogierze...bierz mnie na grzbiet i kopytkujemy do kuchni...naprzód marsz! - Ni stąd ni zowąd udzielił mu się iście żołnierki nastrój. Była to zapewne sprawka piosenki granej przez Rudowłosą, której zresztą dziarsko zasalutował, zanim jeszcze uczepił się niczym kawałek peleryny do pleców blondasa. Albo mu się oberwie za ten cyrk, albo będzie trzeba się modlić by kuchnia nie poszła z dymem...hehehe.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Sob Paź 19, 2013 12:07 am

Dla niego to nawet lepiej, że nie zrozumiał tekstu piosenki, jaki wykonała dziewczyna. Prawdę mówiąc, nie domyśliła się, ale widziała skupiony i uważny wcześniej wzrok Spada na blondyna, także chyba coś jednak było na rzeczy z jej wokalem oraz graniem na gitarze. Nie była pewna co, ale pozostawmy to tak po prostu jak było. Nikt nic nie widział, nic nic nie słyszał niepokojącego, jedynie rudy się zrobił nieco podejrzliwy, dobrze, iż długo to nie trwało. W dodatku jeszcze do tego uprzedniego oglądania wokalisty, doszło baczne obserwowanie Megan, gdy ta była zarumieniona. Naturalnie, czuła, jak jej się zrobiło gorąco w tych okolicach, ale nie spodziewała się aż takiego efektu, jakie wywołało zawstydzenie komplementami od swoich "widzów".
Mogłaby mu tak grać cały dzień? Oj, nie nie nie nie, Isao, nie ma tak dobrze. Najpierw trzeba by było jej zapłacić za takie coś, jeżeli miałaby zarywać dnie i nocki na graniu na instrumencie dla jego osoby. Bądź co bądź w końcu też ręce się wyczerpują od poruszania, aby wydobywać melodie. A jej czas także jest drogocenny, nawet sobie nie zdaje sprawy jak bardzo, więc niech lepiej szykuje portfel z grubym hajsem!
Zaraz potem tylko trawiła lekko drażniący w gardle alkohol, słysząc jak Spad mówi o ewentualnym ciągnięciu wokalisty do sypialni. ŻE CO?! O nie, nic z tego. Że niby na kogo mu wyglądała?! Przyjrzała mu się uważnie, a ten zamiast cokolwiek jej zasygnalizować, że to tylko żarty, zaczął jakby się do niej zbliżać, by tylko i wyłącznie wyłaskotać dziewczynę. A to nicpoń! W dodatku ten późniejszy wybuch śmiechu wszystko zdradził. Za karę go dźgnęła w bok tułowia, gdy znalazła się obok rudego. To tylko taki początek kary... Chyba.
- Taki jesteś żartowniś...? - odparła przeciągłym głosem, nie spuszczając go kątem oka. Oj tam, nagrabił sobie. Oj bardzo. Tak bardzo, że jego "plan" przerodził się u Megan w czyny i nie przejmując się swoim obecnym stanem zaczęła go łaskotać. A niech ma! Niech posiada świadomość, że zadarł z niewłaściwą osobą, a co! Długo jednak tortury na perkusiście nie trwały, bo po paru chwilach odsunęła ręce, gdy ten chciał im nalać soku, co zaraz potem zrobił. Co za jednak miły i uczynny chłopak z tego Andrewa, kto by pomyślał!
Podczas nalewania kolejki nowego alkoholu, słuchała obecnie tego, co Isao rozpoczął grać. Nie, tego się na pewno nie spodziewała. Brzmiało świetnie, pomimo iż miał parę potknięć, ale prawie niesłyszalnych i to było tak zaskakujące. Przecież mówił, że nie umie grać, a tu co? Z instrumentu wydobyła się może i nie za bardzo znana dla niej melodia, ale jaka chwytliwa i przyciągająca uwagę! Zaczęła się zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi, gdy zaraz Spad wykrzyczał wręcz coś na ten temat. Czego naturalnie też wysłuchała.
A więc to tak! Jest świadkiem powstawania ich nowego kawałka? No, może nie dosłownie, ale przynajmniej posiadała świadomość, że słyszała planowany wcześniej utwór, o którym nikt nie wiedział, jedynie zespół. Uch, co za zaszczyt! Posłała uśmiech blondynowi, jakby mu gratulowała osiągnięcia tego, czego dokonał, po czym wszyscy złapali w ślad za rudym kieliszki.
Niepewna Megan najpierw powąchała nowego trunku. Jego zapach był podobny do... Wiśni, nie musiała się dwa razy zastanawiać. Było to jasne jak w banku, chociaż nie wiedziała dlaczego takie porównanie przyszło jej do głowy. Niech będzie. W każdym bądź razie po wywąchaniu nowego alkoholu dopiero pociągnęła zawartość do dna, czując nowy smak w swoim przełyku, który obecnie chyba bardziej palił niż ten z poprzedniej butelki. Złapała automatycznie już za szklankę z sokiem, którą opróżniła do połowy. Uch, chyba będzie jednak dwa dni trzeźwieć im tutaj.
Gdy chciała wstać na chwilę, aby rozprostować swoje kości, doszło do niej polecenie od Spada. Nie była w wojsku, więc nie poczuła tego ducha, jakim chciał się podzielić rudowłosy.
- Aj aj, Kapitanie! - popatrzyła na niego, salutując najlepiej jak potrafiła, choć wyszło to bardziej po pirackiemu niżeli po żołnierskiemu, po czym wzięła butelkę ze sobą. Rzeczywiście, przyda się coś pożywniejszego do zjedzenia. Kanapki nie pomagają podczas takich imprez, niestety, trzeba się zabezpieczyć w coś kalorycznego - podobno tylko takie przysmak działają na alkohol. Ewentualnie ogórki kiszone, które tak kochała.
Wracając, szła za chłopakami, gdzie jeden zawiesił się na drugim, kierując się do kuchni. Zaśmiała się cicho pod nosem i przecząc głową, zastanawiając się z jakimi to ona wariatami spędza dzisiejszą noc.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Sob Paź 19, 2013 12:35 am

O pieniądze Megan akurat nie musiała się martwić. Jeżeli Isao rzeczywiście chciałby aby grała mu przez całe dnie i noce, oczywiście byłby w stanie zapłacić za to dużą cenę. Nie ważne czy chodziło o pieniądze czy coś innego. Choć uważała się za amatorkę, wcale źle nie grała. Grała na tyle dobrze, że podobało się to Iskowi. A ten w tej chwili łaknął muzyki. Bardzo żałował, że piosenka ta nie trwała dłużej lub dziewczyna nie zagrała jeszcze czegoś. Jednak z drugiej strony to on zabrał jej gitarę. Cóż jednak mógł poradzić? Był szczerze zazdrosny, zdenerwowany i wręcz przestraszony gdy ktoś inny trzymał Gicię. A tym bardziej jak na niej grał! Nigdy nikomu na to nie zezwalał. Megan mogła być dumna. Była jedną z naprawdę niewielu osób, którym dane było grać na ukochanej gitarze Isao Takeia.
Całe szczęście Gicia szybko znalazła się w jego rękach. Obchodził się z nią niezwykle delikatnie i właściwie podświadomie wprawiał struny w ruch przez co instrument wydawał z siebie ciche dźwięki. Na słowa Spada parsknął jedynie cichym, krótkim śmiechem i pokazał Spadesowi język, marszcząc przy tym nos. Jednak jego uwagę bardziej przyciągnął alkohol, który to rudy przytachał z JEGO barku. A się perkusista rozgościł. Co prawda pomieszkiwał tu sobie, ale widać pozwalał sobie na wiele. Nie żeby w tej chwili szarookiemu to przeszkadzało...
- Skoro tak mówisz serio zaczynam się bać, że umrę na środku korytarza. - skomentował, po czym parsknął krótkim śmiechem by następnie pokręcić głową z rozbawienia.
W czasie gdy Megan i Spades zabawiali się ze sobą, łaskocząc się nawzajem, on zajął się swoją Gicią. Mógł się mylić jednak wyczuwał jakąś chemię między tą dwójką. Nie zamierzał się więc bezczelnie na nich gapić. W tej chwili jego kobietą była właśnie gitara. Ha! Ich łączyło coś więcej niż chemia! To była już prawdziwa miłość! Spades mógł mu tylko zazdrościć. Gicia była zajebista, piękna, niepowtarzalna. A do tego miała tak aksamitny głos, który tak dobrze współgrał z głosem Takeia. Ten duet kochały tłumy!
Potem zaś zagrał coś, co powstało, jak uważał, niechcący. Nie spodziewał się tego, że melodia ta powstała już wcześniej... stworzona właśnie przez niego. Choć fałszował niewątpliwie była to właśnie ta melodia. Była to piosenka, którą nie zdążyli dokończyć bowiem wtedy zespół ogłosił przerwę. Właściwie niewiele było do skończenia. Potem Isao dopisał już tekst. Wystarczyło dopasować do tego bas i perkusję. Ale to może poczekać. W tej chwili Isao musiał odzyskać pamięć. Lub nadrobić braki w wiedzy o graniu na gitarze oraz wokalu. Gdyby tylko pamiętał tekst... Może by im tu teraz zaśpiewał. Ale nie, proszę państwa. Nie teraz.
Zdziwił się jednak kiedy skończył grać a odezwał się Spad. Spojrzał na niego zaskoczony jakoś nie potrafiąc w to uwierzyć. Czy to oznaczało, że nie utracił pamięci całkiem?
- Już wcześniej napisałem tą piosenkę? - powtórzył dla upewnienia się choć odpowiedzi wcale nie oczekiwał. Zmarszczył brwi myśląc intensywnie. To znaczy, że coś pamiętam? - popatrzył na Spadesa pytająco. Gubił się w tym wszystkim.
Ale wtedy została rozlana kolejka nowego trunku. Spojrzał na niego, z daleka czując wyraźny wiśniowy zapach mieszający się z zapachem alkoholu. Ale co tam. Sięgnął po kieliszek i uniósł go w górę na toast. Potem zaś wypił całą zawartość za jednym razem. Był już na tyle pijany, że palenie w gardle mu nie przeszkadzało i nie musiał popijać. Odstawił kieliszek na stół a kapitan Spad wydał polecenie. Zaśmiał się więc i podniósł się aby posłużyć Spadziowi jako blondwłosy rumak. Jednak zachwiał się, gdyż zmienił pozycję z siedzacej na stojącą i teraz alkohol krążący w jego krwi przypomniał mu o sobie. Na domiar złego był to moment kiedy Spades wskakiwał mu na plecy. A więc na prawdę niewiele brakowało a oboje wywaliliby się z wielkim impentem na ziemię. Zdolny Isa jednak uratował sytuację, łapiąc równowagę.
- Na koniec mieszkanja i jeszce dalej! - wykrzyknął wesoło i biegiem pobiegł do kuchni. Chyba tylko cudem się nie wywalili. Proszę państwa. Isao jest pijany! Znowu...

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Nie Paź 20, 2013 8:16 pm

Wzrokiem przytakną dziewczynie uśmiechając się przy tym ciągle. Zaiste, Andrew był wyjątkowo żartobliwym człowiekiem i sam się za takiego uważał. Nie zdążył jednak zmienić toku myśli, a znalazł się pod naporem dziewczyny na plecach. Nie spodziewał się bowiem odwetu w jakiejkolwiek postaci! A tu proszę! Teraz śmiał się, nie z powodu żartu jednak dłoni które jeździły po jego żebrach. Robił to nieco nieudolnie z powodu alkoholu który chwycił go wyjątkową łatwością. Za którąś "falą" ataku Andrew objął się niczym zawstydzona kobieta rękoma i cukierkowym spojrzeniem zalał osobę rudowłosej.
-Czemu mnie tak molestujesz, ty zła kobieto!? - Powiedział to z udawaną pretensją jakoby Megan zmuszała go do najbardziej zawstydzających rzeczy ignorując przy tym obecność Skowrona. - Perwersie ty! - Dodał i jeśli dziewczyna zamyśliła się choć na chwilkę złapał ją za nadgarstki i podciągnął się z powrotem do pozycji siedzącej. Zaklaskał jej rękoma.
-Hehe, wciąż ze mnie rudy drań. - Powiedział jakoby z dumą, po czym zaczął kierować rękami Megan tak, że ta robiła jakby pajacyki, jednak tylko rękami. I w ten sposób bawił się tak nie swoim ciałem oraz odpowiadał Skowronowi na temat tej muzyki której zagrał fragment. Oczywiście na czas gry Andrew zaprzestał wymachiwania kobiecymi łapkami. Którymi w końcu poczochrał rudą czuprynę Meg i zostawił ją tym samym w spokoju oznajmiając, że dzisiejsza "bitwa" zasługuje na remis.
-Coś tam na pewno no bo przecież jak byś nie ogarnął od tak tego utworu gdybyś nie pamiętał. Lol, zresztą ja bardziej życiowy nie ogar, a takie matematyczne analizy robię. - Mówił trochę bez składu, jednak z serca się cieszył przeogromnie tak, że namawiał potem wszystkich by wznieść z tej okazji toast.
Następnie wydarzenia nabrały całkiem nowego tempa. Nagle zaczęli się przenosić do kuchni. Andrew, jak przystało na duchowego przywodzę tego szwadronu wygłodniałych żołnierzy pokonywał kolejne metry ledwo utrzymując się swojego majestatycznie chwiejnego rumaka. Było to wyjątkowo dynamiczna wyprawa. Być może dlatego, że nieco upojony Isao nie kontrolował za bardzo swej wampirzej siły czy też...być może nie był jej do końca świadom i sprawiał, że Andrew jak ta chorągiewka- niemalże unosił się wczepiając swoje łapy w ramiona blondasa. Teraz zapewne Isao zabłysną przed Megan swą siłą, bądź Andrew swą chuchro-wartością. W każdym bądź razie wszyscy znaleźli się w kuchni. Andrew zsiadł z Isao i poklepał go po czuprynie.
-Grzeczny Skowron...A teraz baczność! Megan, zajrzyj do lodówki i wyjmij wszystko co jadalne, wrzucimy to na patelnię którą wynajdzie dla nas Isao. Ja zaś...odpalę kuchenkę. - Powiedział wprowadzając mhroczną atmosferę. Jakby był czarnoksiężnikiem odpalającym magiczny ogień, a tak naprawdę miał problem ze skoordynowaniem ruchu nadgarstka przy pokrętle od palnika, a guzikiem dającym iskrę. Głównym powodem problemów był fakt, że kuchenka Isao była elektryczna i nie było tam żadnego guzika na iskrę, lecz o tym Andrew nie wiedział. W końcu był zbyt zamyślony zastanawianiem się co też może wyjść z tego misz-maszu i czy być może nie zna fachowej nazwy potrawy jaką zaraz przyrządzą. Właściwie w tej lodówce nie było za wiele. Trochę szynki, sera, jajka, czegoś zielonego, jogurt, krew...
Krew! O cholera. W tym momencie resztki trzeźwości sprawiły, że Andrew rzucił się na otwierającą się przez Megan lodówkę niczym bramkarz na piłkę stawając nagle między lodówkę, a samą dziewczynę z hukiem i jękiem bólu. Tak, podłoga była niestety ciągle twarda. Ałć.
-Tam nie ma żadnej krwi! - Odpalił zninacka, zapewniając dziewczynę. Po czym zmieszany uśmiechną się. - To jest oczywiście, że nie ma, hehe, miałem na myśli, że ta kuchenka to krwiożercza bestia i nie chce się odpalić, zrób coś z tym, kobieto. - Odgonił ją gestem ręki mrużąc oczy. Wzdychnął z ulgą. I jeśli dziewczyna bez większych komplikacji pokierowała się do kuchenki, czy też z większymi po drodze to uczyniła, to Andrew złapał się za swój bark którym grzmotną o podłogę. Była to taka opóźniona reakcja bólu którą próbował stłumić rozmasowując rękę. Po chwili otworzył lodówkę.
-Co my tutaj mamy...-Zamruczał i zobaczył to co widział wcześniej. Zaczął to wszystko wykładać w swoje ramiona, jakoś w między czasie posłyszał jakieś tłuczenie się. Prawdopodobnie był to Isao, a przynajmniej tak pomyślał. Gdy lodówka została wyczyszczona, Andrew z ciekawości zajrzał do zamrażarki i dojrzał mięsko. Yumi-Yumi.
-Meg, odpal jeszcze trzy palniki. Mięsko znalazłem! I jak tam sytuacja z patelnią...? - Gdy kończył seplenić ostatnie słowo zamknął lodówkę, a wzrokiem objął kuchnię i wyczyny swoich towarzyszy. Osobiście miał wielką nadzieję, że zaraz ktoś rzuci mu się z pomocą i zacznie wrzucać na taflę patelni to co miał w ramionach. Ciekawe, czy opakowania i skorupki jajek będą stanowiły jakiś problem...

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Nie Paź 20, 2013 11:56 pm

Megan i tak posiadała takiej aż wiedzy o wokaliście, że jego "Gicia" nie ma prawa zostać dotknięta przez większe grono od jego osoby. Że nawet członkowie zespołu mogliby mieć jakiekolwiek problemy, jeśli któryś z nich mógłby zachcieć zagrać na jego gitarze! No, nie wiedziała o tym, mogła jedynie przypuszczać. Także niczego nieświadoma Meg nie czuła aż tak wielkiego zaszczytu. Naturalnie, poczuła się wyróżniona samym tym, że spędzała noc z dwoma przedstawicielami zespołu "Blast", gdzie ich tam ogólnie jest trzech! Poza tym... Skąd mogła mieć jakiekolwiek myśli o jego "związku emocjonalnym" z instrumentem? Na pewno dobrym tropem była prośba o zwrot gitary, a późniejszym śladem jego obchodzenie się z nią. Ta dokładność, precyzja i to uwielbienie. Nie dało się tego nie zauważyć.
Rozpoczęła się akcja z udziałem jej i Spada w roli głównej, a w tle można było posłyszeć ciche brzdąkanie z gitary Isao. Idealne połączenie, nie powiem, do momentu, w jakim zaczęła go namiętnie łaskotać, nie dając mu możliwości dokonania tego samego. Co to, to nie. Nie mógł mieć łatwo, w dodatku jego próby ukrycia się i uniknięcia ataku ze strony rudowłosej były wręcz żałosne, co jeszcze bardziej zadowalało dziewczynę. Czyż tym tekstem mogła naruszyć jego ego? Prawdopodobnie tak, aczkolwiek on o tym przecież nie wiedział, jedynie umysł Megan posiada takie informacje. No, ale... Rzeczywiście, alkohol zrobił z niego ślamazarę, więc jest to w stu procentach wybaczone! Nawet jej czyny nie były w pełni pewne i normalne, także to była wręcz walka z wiatrakami, jeśli można tak to nazwać starcie organizmu niebieskookiej z trunkiem procentowym będący w niej.
Zaraz jednak przerwał, zasłaniając się przez jej zwinnymi paluszkami, dając też wytchnienie dla obojga. Popatrzyła na niego ciężko oddychając z lekkiego przemęczenia tym wszystkim, starając się utrzymać go w pozycji leżącej. Tak dla własnego bezpieczeństwa, ot co.
- Chciałbyś, abym Cię molestowała. - odparła kąśliwie, posyłając mu cwaniacki wyraz twarzy, by skierować na chwilę swoją uwagę na osobę blond włosego wokalisty. Siedział taki sam, biedulek, i patrzył na wybryki tych dwojga. Oby mu tylko się przykro nie zrobiło, choć z drugiej strony bardziej zajmował się teraz gitarą niż swoimi gośćmi. To nawet lepiej, przynajmniej miał czym zając ręce, a nie patrzeć się na nim bezmyślnie, co by na pewno sprawiło jej przykrość i zawstydzenie.
W tym czasie została złapana za nadgarstki, a w dodatku na "specjalne życzenie Spada" rozpoczęła klaskanie. Patrzyła na niego zaskoczona, nie spodziewając się aż takich rzeczy, mając doskonale widoczne zdziwienie.
- Ja Ci dam Perwersie! - podniosła lekko ton, ukazując złość w określeniu, jakim obrzucił dziewczynę. Aż zaczęła się wyrywać, jednak Spad okazał się silniejszy od niej. Co mogła poradzić na faceta, nawet jeśli jest on suchutkim patykiem? Oni jednak zawsze posiadali większą siłę, energię, mogąc spokojnie pokonać w takich momentach biedne i kruche dziewczęta, jakie ona godnie reprezentowała. Jeszcze to robienie "pół-pajacyków", argh!
Zakończyło się to wszystko niejako szczęśliwie dla obojga, gdyż doszło do remisu. Uch, a tak się starała! Następnym razem, tak się pocieszyła, na pewno będzie lepiej. Poczuła tylko jak czochra, znowu, jej włosy, na co automatycznie rozpoczęła szalone poprawianie niesfornie ułożonych kosmyków. Tym sposobem zaczęła się wędrówka do kuchni, podczas której chłopaki ledwo uszli z życiem. A myślała, że tylko ona jest taka pijana...
Będąc w pomieszczeniu usłyszała "rozkaz" od rudzielca, na co jedynie mu kiwnęła głową, gdyż miałą ręce zajęte alkoholem. Ok, normalni ludzie trzymaliby butelkę tylko i wyłącznie jedną ręką. Jednak zważając na swój obecny stan, wolała dla własnego bezpieczeństwa trzymać oburącz. Nikomu to nie szkodziło, a ona miała o wiele większą pewność tego, co czyni. I co, przetransportowała trunek cały i "zdrowy"? Tak!
Właśnie jednak w tym czasie, kiedy padło polecenie, dziewczyna postanowiła postawić butelkę z nowym alkoholem. Ustawiła ją na blacie praktycznie znajdujący się przy wyjściu/wejściu do środka kuchni, by móc pójść do lodówki. Zastanowiła się najpierw jakie składniki pasują do siebie dobrze, aby to, co przygotuje na patelni Spad było chociaż trochę możliwe do spróbowania, czy też ewentualnego skonsumowania "potrawy".
Była już blisko, gdy nagle rzucił się wręcz na jej bezbronną osobę perkusista. Znaleźli się na podłodze, ona z gorszym skutkiem, co mogła odczuć oraz dostrzec na pierwszy rzut oka, zastanawiając się co on za brednie wygaduje. Tak, chyba już za dużo wypił, trzeba mu pomóc w ograniczeniu do minimum, a najlepiej, to już w ogóle. Zdawała sobie sprawę, że to nie jest zbytnio możliwe, lecz... Warto spróbować.
Kobieto?! Zabrzmiało to tak, jakby albo była już jego własnością, albo ogólnie traktował przedmiotowo Meg. Popatrzyła na niego, mierząc go wzrokiem, po czym odwróciła się szybko na pięcie, zarzucając włosami pod wpływem ruchu, by znaleźć się do niego obecnie plecami. Wzięła głębszy wdech i sprawdziła co jest niby z tą kuchenką nie tak.
A jednak... Trochę techniki i się człowiek gubi. Andrew miał problem z uruchomieniem elektrycznej kuchenki. Pokręciła głową z dezaprobatą, wzdychając przy tym lekko, by po chwili uzyskać już płomień. Zrobiła tak z kolejnymi trzema, jak została o to poproszona. Czy też otrzymała misję do wykonania, gdzie nie można było zaprzeczyć? Sama już nie wiedziała, w każdym bądź razie zrobiła to szybko, aby mogli się już skupić na gotowaniu. Im byli bliżej do tworzenia jakiegoś dania, tym bardziej jej burczało w brzuchu. Na szczęście nie było to zbytnio głośno, gdyż wszystko przekrzykiwał Spad, ale nigdy nie wiadomo jak mogą się jej kiszki rozbrykać.
Zdążyła następnie zauważyć, iż jest obładowany wszystkim, co tylko mógł wziąć na jakieś wymyślone na poczekaniu danie. Pomogła mu, podchodząc znacznie bliżej i zabierając połowę rzeczy, jakimi był obładowany. Posłała mu ciepły uśmiech, po czym skierowała się do Isao, który posiadał chyba już patelnię. Raczej nie powinien mieć problemów z odnalezieniem, ale kto go tam wie.
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Czw Paź 24, 2013 10:18 pm

Rzucił jedynie sugestywne spojrzenie na tekst o macaniu, a brwi jego unisły się i opadły zadziornie, jednak ugryzł się w język. Na szczęście. Nie znał bowiem jeszcze Megan na tyle dobrze by wiedzieć czy by czasem się nie obraziła gdyby z jego ust padło coś kąśliwo-zboczonego. W końcu zabawniejsze było łaskotanie niż ewentualne dostanie "liściem" po twarzy, choć, jeśli miałaby go trzepnąć ręka takiej właścicielki to...wrrrr.
I w tym momencie Andrew spostrzegł, że jego myśli idą w bardzo niepokojącym kierunku. Trzeba było zmienić temat i atmosferę, szybko. Dla rudzielca nie było to specjalnie trudne. Tym też sposobem bawił się dłońmi dziewczyny, gadał z iskiem i pozwolił się prowadzić żołądkowi w kierunku kuchni. I wcale Andrew nie był żadnym patykiem! Cóż, Pakerem nie był, prezentował się...zwyczajnie, jednak przy o głowę wyższym Isao zapewne tak zwyczajnie nie wyglądał. No ale co tam! Przecież nawet gdyby usłyszał to z ust dziewczyny zaśmiałby się tylko i wcale by się nie zdziwił takiego spostrzeżenia. Chill, ludzie chillout.
Spokój jednak minął kiedy Andrew przypomniał sobie zawartość lodówki i wynikło z tego powodu lekkie zamieszanie. Andrew nie wiedział jak się wytłumaczyć i mógł po chwili jedynie patrzeć na plecy dziewczyny. Osobiście nie wiedział za co była zła, bo naturalnie w jego stwierdzeniu po prostu nazwał rzecz...to jest, Megan tym czym była. Przecież nie powie do niej mężczyzną czy też ogórkiem, co nie? Czy nie...? W każdym razie Spad nie rozkminiał bo i tak by nie zrozumiał. Naturalnie wyczuł że ta się zeźliła, no ale...
Kiedy tylko Andrew wziął z lodówki co się dało, na rozluźnienie szturchnął ją zaczepnie biodrem w biodro.
-Widzę, że nasza Szamanka Palników nie próżnuje! - Rzucił po czym uśmiechnął się i zachwiał się nieznacznie, po czym z zainteresowaniem spoglądał na to co ma w rękach.
-Mięso można chyba rzucić na palnik, czy nie? To w sumie jak taka prowizoryczna tafla patelni, tylko taka...większa, bo zanim Is zorganizuje tą patelnię – kombinował, po czym olśniło go i wyciągnął głowę zerkając co też wyczynia jego kumpel, aż nie mógł powstrzymać się od skomentowania całej sytuacji. Hehe.
-Ej, Is, guzdroło ty, nie mów mi, że nie pamiętasz jak wygląda patelnia! Takie duże, z długą jedną rączką, no stary...- Ponaglił, jednocześnie zastanawiając się czy takie słowo jak "guzdroł" funkcjonuje w języku japońskim. Jeśli Patelnia się znalazła na kuchence, to zaraz Andrew wzrokiem pokazywał olej, a ustami bredził o koniecznej potrzebie znalezienia noża i wrzucenia pierwiej zieleniny, którą z milą chęcią rzucił właściwie na blat koło butelki której posłał pożądliwe spojrzenie...Acz pierwej sięgnął po jajka które zaczynał wbijać do jakiegoś naczynia które znalazł w pierwszej lepszej szafce. Był nim całkiem elegancki kufel. Jak śmiesznie się złożyło...

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Paź 25, 2013 4:52 pm

Jego mina była... Bardzo zastanawiająca. Nie posiadała pewności o do jego myśli, ale mogła się domyślać co też mu przyszło na myśl w tej chwili, gdy wspomniała o macaniu. A uderzenie go w twarz? Nie wyobrażała sobie tego aby to zrobić. Nie byłoby to miłe dla nikogo - ani dla Spada który by otrzymał plaskacza, ani dla Meg, która by to zrobiła i potem miała wyrzuty sumienia, a także i dla Isao, który byłby świadkiem tego całego przykrego incydentu a zarazem pewnie by nie wiedział jak się zachować, kogo bronić. Ogólnie by się zgubił. A tak to wszyscy byli zadowoleni. Andrew i Megan zajęli się jakby sobą, a dokładnie on nią poruszając jej rękami, jakby była chora na adhd i nie wiedziała co ze sobą zrobić, a Isao prowadził krótką rozmowę z rudym, grywając przy tym na gitarze. Atmosfera z każdą chwilą była coraz to przyjemniejsza dla wszystkich i zapewne każdy by chciał się znaleźć tutaj wraz z nimi w apartamentowcu. Oby tylko nie zostało to potraktowane jako zaproszenie.
Może i się zeźliła na Spada, ale to długo nie trwało. Dlaczego? Na kogoś, kogo dopiero co poznała i polubiła nie lubiła odczuwać zdenerwowania, bo gdzie to by miało sens? Poznać kogoś nowego w swoim prawdopodobnym przyszłym kręgu znajomości i być na niego zły. Głupota, po prostu głupota. Także już cała jej złość uleciała tak szybko, jak się narodziła.
Poczuła jak ją delikatnie szturcha w biodro za pomocą swojego, przenosząc natychmiastowo oczyska na jego skromną osobę. Skromną? Trochę źle to zostało ujęte jednak.
- Widzę, że Ty także nie jesteś z tyłu z obowiązkami. - odparła, gdy już palniki były odpalone i czekały na wykonanie swojego zadania. Spojrzała na to wszystko, co posiadał przy sobie. Nie wyglądało na to, aby z tego dało się zrobić mistrzowskie i popisowe danie, lecz może Andrew posiada niesamowite zdolności robienia z byle czego, co zbytnio do siebie nie pasuje, coś cudownego i przyjemnego dla podniebienia? Jeśli tak, to dostanie od Megan wielkiego plusa!
Spojrzała na niego jak na szalonego człowieka. Znaczy... To prawda, można było to tak walnąć sobie i podgrzać czy też zrobić coś co się tam żywnie człowiekowi podobało, ale z drugiej strony...
- Jak będziesz potem czyścił, to sobie rób na tej płycie. - oparła z rozbawieniem, wystawiając do niego język, po czym także powędrowała wzrokiem za Isao, gdy Spad zrobił to pierwszy. Rzeczywiście, trochę się ciągnęło oczekiwanie z jego strony na patelnię.
- Nie bądź tak dla niego surowy. - odparła cicho do Spadam uprzednio delikatnie dźgając go w bok, aby się uspokoił. Przecież wyzwiskami i przyspieszaniem wiele nie zdziała ,a rudy po prostu sobie z tego nie zdawał sprawy, a raczej na takiego nie wyglądał.
Gdy już jednak patelnia znalazła się na pożądanym miejscu, zajęli się przygotowywaniem tego, co ułożył sobie perkusista w głowie. Obserwowała go uważnie, mając ciągle także oko na alkohol, przy którym się właśnie znalazł Andrew. Musi go jakoś powstrzymać, aby tylko o tym nie myślał! Jeszcze tego brakowało, aby był bardziej pijany niż już jest.
- Co ciekawego dla nas przygotujesz? - padło pytanie z ust dziewczyny, gdy ta ustawiła się obok jego osoby i oparła o blat mebli kuchennych, z których to korzystał chłopak. Trzeba go jakoś zająć, a to jedynie wpadło do głowy dziewczynie na obecną chwilę.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Paź 25, 2013 11:00 pm

A niech sobie robią co chcą! Isao był zbyt zajęty Gicią i tylko zerkał na nich. Gdyby jednak rzeczywiście Spades zrobił czy powiedział coś zboczonego, co nie spodobałoby się Megan i w odpowiedzi dostałby z liścia w twarz, Isao zapewne rzeczywiście nie wiedziałby co ma zrobić. Teraz jakoś udało mu się przyzwyczaić, jakoś wejść w to towarzystwo i wesoły nastrój tu panujący. Była to zasługa alkoholu ale również faktu, że zachowywali się w tak luźny a przy tym zabawny sposób. Bawili się niczym dzieci, będąc właściwie dorosłymi ludźmi. To jednak nie zmieniało faktu, że nadal nie wiedział jak powinien się w niektórych sytuacjach zachować. Dobrze więc, że oszczędzili mu kolejnego zmieszania się i zagubienia. Chwała wam za to.! Isek zajmował się w spokoju Gicią a gołąbki gruchały do siebie, choć jeszcze same nie do końca zdawały się być tego świadome. Jakoś tak zalatywało chemią między nimi, choć Isek sam nie bardzo był pewien czy to na pewno to. ~
Tymczasem jednak Gicia została ostrożnie odłożona na swoje miejsce. Blondas bowiem cały czas obchodził się z nią jak z największą świętością. Ostatecznie wszyscy pomaszerowali do kuchni. Chociaż nie, to złe słowo. Bo nie dość, że szli niezwykle chwiejnie i koślawo, to jeszcze Spades właściwie nie używał do transportu własnych nóg, a raczej pleców Isa. Wygodniś. Co jeśli blondas zacznie pobierać za to opłaty? Oj jaki biedny byłby wtedy rudy. Musiałby słono zapłacić za takie wygodny. Przenieśmy się jednak do wydarzeń, które miały miejsce już właściwie w samej kuchni...
Spades nie wiadomo kiedy stał się przywódcą owej gromady. Dobrze, że nie był dowódcą na prawdę bowiem marny byłby los żołnierzy pod jego pieczą gdyby nadeszła wojna. Z jego szalonymi pomysłami zapewne wszyscy marnie by skończyli. Cóż, jednak wojny nie było. Isao jedynie został wysłany na przeszpiegi. Miał dokładnie zbadać wszystkie szafki i znaleźć tę, która posiadała cenną patelnię. Wziął się więc do roboty, kątem oka tylko zerkając na nich od czasu do czasu i tak sobie słuchając co mówili. Ich słowa wlatywały do jego pijanej głowy jednym uchem a wylatywały drugim. Jednak kiedy Spad wykrzyknął nagle coś o kwi, rzucając się między lodówkę a Megan, szarooki aż wyprostował się i spojrzał na niego zdziwiony. O czym on bredzil? Naturalnie muzyk nie świadom swojej własnej rasy nie miał pojęcia o schowanych w lodówce woreczkach z czerwoną posoką. O ile one w ogóle tam były bo równie dobrze Banshee mogła je schować lub wszystkie już wypić.
Ostatecznie powrócił do wykonywania swojego zadania. Szukał i szukał ale po patelni nie było ani śladu. Pogrążony w własnych myślach, klnąc pod nosem, wertował uważnie wszystkie szafki. A gdy Spad zawołał do niego, pospieszając go, aktualnie tkwił na czworakach, będąc połowicznie schowanym w jednej z szafek, w której grzebał zawzięcie. Dookoła zaś unosił się dość głośny odgłos ruszanych i stukających się o siebie garnków, dzbanków i innych tego typu przyrządów.
- Bardzo śmieszne, Spad! - zawołał, kiedy rudy tłumaczył mu jak wygląda patelnia. Z przejęcia aż drgnął zbyt mocno i z hukiem przywalił w szafkę głową. Biedny, będzie go bolała bańka bo aż cały blat kuchenny zatrząsł się od jego uderzenia. Zaklął siarczyście po Japońsku i nieco bardziej żarliwie zaczął grzebać w szafce. Patelnia bowiem była w niej, ale na szarym końcu i przykryta masą innych rzeczy. W końcu jednak udało mu się ją wydobyć. Wyprostował się więc, zamknął szafkę i pomasował miejsce na głowie, w które się uderzył. Podszedł do Spada. - Masz, masz tą swoją patelnie. Tylko chociaż zrób na niej coś zjadliwego i postaraj się jej nie spalić. - rzucił kąśliwie, jednocześnie pokazując mu złośliwie język i lekko uderzając spodem patelni o głowę perkusisty. Jego wzrok również powędrował na butelkę z trunkiem. A skoro nie bardzo mógł im się teraz pomóc, to sobie powolutku do niej poczłapał. Jeżeli Megan nie miała żadnych obiekcji to otworzył ją, wyciągnął jakąś niewielką szklankę i nalał sobie troszkę.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Nie Paź 27, 2013 12:50 pm

Oczywiście, że się nie obijał, w końcu był głodny niczym wilk! Więc zależało mu na jak najszybszym przyrządzeniu czegoś jadalnego.
-Oj tam, oj tam...Posprzątam, posprzątam. - Psioczył pod nosem co oczywiście było jawnym kłamstwem, gdyż zapewne z rana, gdy przyjdzie sprzątać ten bajzel najzwyklej w świecie magicznym sposobem stąd zniknie. Lecz o tym kiedy indziej, teraz bowiem rzucił mięsko rozlewając na nich nieco oleju nieco . Właściwie w tym momencie poczuł się jak właściciel knajpki z szybkim grillowanym żarciem, gdzie to Pan Kucharz stał przed rozgrzaną płytą i i pilnował by nic się nie przypaliło. Właśnie propos przypalania, trzeba było zmniejszyć moc tych elektrycznych palników. Andrew aż zmrużył oczy kiedy jego palec czynił chaos w panelu ustawień, a pikający dźwięk wypełniał kuchnię. Właśnie dlatego Spad był miłośnikiem zwykłych, staromodnych kuchenek gazowych, tam do każdego miejsca było przypisane pokrętło, a tu trzeba było klikać, pikać i w ogóle, masakra....Niechaj bogowie mają piecze nad tym pomieszczeniem.
Kiedy poczuł jak dźga go dziewczyna, zmrużył tylko jedno oko.
-Oj, to przecież to tak zaczepnie, Meg, w końcu męskie plemię w inny sposób, niżeli kobiece, czułość względem siebie okazują. Wyobraź sobie dwójkę facetów, załóżmy, że na siłowni, którzy nawzajem zachwycają się swoimi bicami oraz obaj zarumienieni próbują przekonać się nawzajem, że to ten drugi ma idealnego bica, nie to co on....Dziwne nieco, ne? Ale gdyby jeden do drugiego rzucił coś w stylu..."Ile zamierzasz jeszcze tyrać tą sztangę? Jeszcze trochę i tym sterydowym ochłapem mięsa wykarmisz pół Nigerii" to już brzmi, lepiej, dostojniej, ne? I tak w ogóle to...- W tym momencie w słowa rudowłosego, jak na zawołanie wplotły się skargi blondasa, stukot garnków, naczyń i innych takich, by w końcu przed Spadem pojawiła upragniona patelnia. -...widzisz, takie słowa motywują Isa do szybszego działania. Dzięki, Isao za twą wytrwałą pracę w zgłębianiu tajników własnych szafek. - Pierwsze słowa były skierowane do Megan, jakoby na dowód wcześniejszego, trochę kuśtykającego wywodu. A następnie swoimi błyszczącymi od promili oczami spoglądał na blondyna. Zaraz potem złożył ręce jak do modlitwy i uchylił czoła przed wielkim dokonaniem wokalisty, jakim było zdobycie patelni. Czyn godny mężczyzny. Na koniec wszystkiego wystawił język.
-I co ja tu takiego będę robił...chyba mięsko z jakimś omletem dnia, a wiesz czym jest omlet dnia...?Wszystkim co tego dnia znalazło się w lodówce, czad, nie? - Zaśmiał się z tego co sam mówił mając przy tym minę "I have no idea what i'm doing" kiedy wbijał jajka do kufla. Następnie wypełnione naczynie z 10-cioma jajami wręczył Skowronowi by ten"potrzepał sobie". Był to zabieg celowy, gdyż Rudy nie chciał by jego kumpel się nudził(obijał) ewentualnie był zazdrosny o szklankę trunku którą trzymał Blondyn, a którą on też by chciał. Następnie znalazł jakiś nuż i zaczął znęcać się nad warzywami, kolejno mówił dziewczynie co ma podawać, a te pokrojone bardziej równo, lub mniej lądowały na rozgrzanej patelni.
-Pomidory. Papryczka. Szczypior. Wędlinka. Jajka...Alkohol...-Wypowiadając ostatnie życzenie miał nadzieje, że dziewczyna mimochodem pochłonięta całą listą popadnie w lekką monotonię poleceń i poda mu butelkę, gdyż spostrzegł, że dziewczyna wolała by trzymać tą dwójkę (Spada i Butelkę) z dala od siebie, a przynajmniej na jakiś czas. Trzeba więc było użyć podstępu. Tak, tak...

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Nie Paź 27, 2013 2:01 pm

Zalatywało od nich... Chemią? Czyli wychodziło na to, że wytwarzali jakąś zasadę albo byli jakimiś pierwiastkami, które się ze sobą, jakby, złączyły. To trochę dziwnie brzmi, ale tak to właśnie można by zrozumieć! Ale z drugiej strony, podchodząc do tego już bardziej... Normalnie. To może i co było? Nigdy nic nie wiadomo, a poza tym alkohol...! To wszystko jego wina! Gdyby nie on, na pewno by do żadnych zachowań, typu łaskotanie Spada, nie doszło! Pewnie uknuli przed nią spisek i teraz wykorzystują biedną, małą rudowłosą panienkę, a potem zrobią jeszcze gorsze rzeczy! A to nicponie jedne.
- Haha! TY POSPRZĄTASZ?! Jasne, już Ci wierzę, że to zrobisz. Tylko na to teraz czekam, aż zrobię Ci wtedy zdjęcie. - rzuciła rozbawiona na temat sprzątania przez Spada kuchni po tym wszystkim. A to dobre! Ok, nie znała go jeszcze aż tak dobrze, ale wiedziała jacy faceci są. Pod tym względem każdy jest taki sam i na to nie ma lekarstwa czy złotego środka. Najzwyczajniej w świecie nie potrafili nic z tym zrobić, a co dopiero ktoś inny ma na nich wpłynąć. Pewnie skończy się to wszystko tak, że oni będą spali jak niemowlaki, a Megan się ruszy i od razu posprząta kuchnię. Co ja gadam, cały dom doprowadzi do porządku! Scenariusz już został przewidziany, teraz tylko czekać na jutrzejszy poranek pełen roboty.
Zauważyła także jego męczenie się przy kuchence. Pomogła mu ustawić dany program, jaki tylko potrzebował, po czym przewróciła teatralnie oczyskami, kładąc dłoń na czole. Tak, zrobiła takiego totalnego facepalma. Trochę techniki i się człowiek, jak widać, gubi. Gadał na Isao, że nie potrafił się obsłużyć telefonem, a on sam nie jest lepszy!
W kuchni tylko było słychać rozmowę tych dwojga oraz tłuczenie się garnków i innych przyrządów kuchennych jakie tylko posiadał Isao w tamtej szafce. Trzeba przyznać, że ma porządne i pojemne meble, skoro ich aż tyle się zmieściło! Jej myśli i tak szybko zostały urwane oraz cała uwaga skupiona na postaci Spada gdy ten przyfasolił głową w szafkę. Biedactwo. I zarazem kaleka. Brawo, po prostu brawo! Lecz to też nie jego wina, Spad wszystkiemu zawinił, ot co! Mógł go nie pospieszać. Jednak wróciła do Andrewa i wysłuchała wszystkiego, co jej powiedział.
- Nie jesteśmy na siłowni! - wykrzyczała tylko, jakby była zdenerwowana, choć tak na prawdę nie było. Sama nie wiedziała czemu podniosła głos, co nawet mógł dostrzec po reakcji dziewczyny, która zasłoniła dłonią usta i spojrzała na niego przepraszająco.
- Znaczy... Chodziło mi o to, że tym sposobem może i mu pomożesz, ale nie na dłuższą metę. - wytłumaczyła swoje zachowanie, spoglądając na Isao, który tylko się masował po głowie z lekkim grymasem na twarzy podając patelnię.
- Bardzo Cię boli? Potrzebny Ci jakiś zimny okład? - odparła z wyczuwalnym ciepłem w głosie dziewczyny. Bądź co bądź, jak to zostało wcześniej wspomniane lecz można to ubrać w inne słowa... Faceci są jak dzieci i trzeba się nimi za każdym razem opiekować i pomagać, aby jakoś przeżyli w tym dziwnym świecie. Czy oni by sobie poradzili bez kobiet? Oczywiście, że nie, ale naturalnie się do tego nie przyznają.... Bo po co? Nie mogą stracić tego swojego ego i tej swojej dumy, która ich tak rozpiera, iż by koszulka pękła!
Przyjrzała się składnikom, jakie były przygotowane do... "Omletu", jak to określił Spad dodatek do mięsa. Meg jednak nie miała zbytnio przekonującej miny, aby takie coś jej pasowało. Ale niech się wykaże swoimi kulinarnym zdolnościami, o jeśli jakieś posiada.
- Myślisz, że będzie to zjadliwe? - rzuciła jedynie z niepewnością w tonacji strun głosowych, mając cichą nadzieję, że jego mina nie była totalnym odzwierciedleniem tego, co tak na prawdę się działo. Bo jeżeli nie ma pojęcia co czyni, to będzie kiepsko. Oby tylko kuchnia nie wybuchła, jak nic takiego się nie wydarzy, to już będzie dobrze. Resztą nie musiała się zbytnio martwić. Jakoś przeżyje cała noc na głodzie.
Zaraz jednak została jakby wynajęta do podawania składników. A więc...
Pomidory... Są!
Papryczka... Także obecna.
Szczypior przygotowany do swojej roboty.
Wędlinka również znajdowała się obok niego.
Jajka się ubijają, lecz jeśli potrzebuje ich więcej, są w zasięgu ręki.
Alkohol na swoim miejscu! Ba, nawet mu go podała. Rzeczywiście, jak tak sobie umyślił Spad, tak się i stało. Butelka została mu wręczona, a ona całkiem się zamyśliła i zrobiła automatycznie ruch podający mu zawartość flaszeczki. Spryciula, nie ma co.
Zorientowała się po chwili, że straciła w oczu tą ową butelkę. W jaki sposób? Powróciła do poprzednich obserwacji ruchem okrężnym za pomocą tęczówek, dostrzegając brak alkoholu. Szybko przypomniała sobie parę minut wstecz, jakie miały miejsce, po czym zauważyła butelkę w dłoni Spada. Zrobiła wielkie oczyska i szybko zaczęła działać. Trzeba to w trybie natychmiastowym odkręcić!
- Oddawaj to! Ale już! - podniosła ponownie głos, jednak nie tak, jak uprzednio, przy okazji się z tej całej sytuacji śmiejąc. Tak, zabawnie wyszło, ale z drugiej strony raczej wyśmiewała swoją nieuwagę i głupotę. Przez to wszystko aż zaczęła się z nim szarpać, a że jest strasznie uparta, nie miała zamiaru poprzestać na tym, dopóki nie odzyska flachy. A co za tym idzie, po pewnym czasie odzyskała ją. Nie mogło być inaczej. Pan Andrew przegrał z kobietą walkę na śmierć i życie o alkohol! Miała teraz czym się chwalić Megan, nie ma co.
- Byłeś blisko... - odparła, odsuwając się od niego trochę dalej, aby nie mógł w tym momencie sięgnąć do dziewczyny, która wręcz przytulała do swoich piersi butelkę z ich wspomagaczem dobrego humoru i zabaw. Przyglądała mu się z uśmiechem, starając się uspokoić swoje rozszalałe serce i przy okazji ciężko oddychając z powodu lekkiego zmęczenia podczas szarpaniny.
- Od teraz... Każdy z was musi coś zrobić dobrego dla mnie, jeśli chce dostać swoją porcję! - zawołała w ich kierunku nie spuszczając obojga z oczu i szczerząc wesoło swoje białe ząbki. Mogła powiedzieć że się zaczyna przywiązywać do chłopaków. A może tak tylko się dzieje pod wpływem alkoholu, a jutro będzie przy nich znów tą cichą, spokojną, niewinną Megan? Zobaczymy co jutro będzie.
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Wto Paź 29, 2013 5:19 pm

Kiedy dziewczyna zawiodła się zdolnościami Andrewa w kwestii ujarzmiania elektroniki kuchennej. Sam rudzielec miał na swoje usprawiedliwienie fakt, że większość żywota spędził w akademikach gdzie zawsze były kuchenki gazowe. Właściwie obecnie miał pierwszy raz styczność z elektryczną. Jednak próbował nie dawać tego po sobie poznać, że na czymś może się nie znać. Tak, PRÓBOWAŁ, lecz tylko jego zdaniem wychodziło mu to nie najgorzej.
-A my nie jesteśmy w na dwóch końcach hali sportowej byś podnosiła głos. - Zauważył błyskotliwie będąc w bardzo dobrym nastroju. Następnym razem przyglądał się jak dziewczyna się zakrzątała wokół Isao. Nie chciał już jej tłumaczyć, że to u nich takie normalne że złośliwościami sobie rzucają w duchu prawdziwej przyjaźni. A przynajmniej tak było... Właściwie, jak tak się nad tym zastanowić to może Isao nie pamiętał tego i może rzeczywiście mógł poczuć się urażony...Acz Spad wolał o tym nie myśleć. Bo gdyby tak filozofował nad każdym słowem jakie miałby wypowiedzieć to byłoby tu teraz stypa, a nie impreza.
-Yyy...oczywiście. Trochę więcej wiary! Jak w końcu jajecznice robisz...? My dodajemy to samo, tylko jeszcze paprykę i nie bełtamy tylko taki a'la naleśnik robimy. I czemu się pytasz? Czyżbyś przypuszczała, że pierwszy raz patelnię w ręku trzymam? - I dla żartów znów zrobił minę, taką, jakby nie miał pojęcia co robi. Kiedy zaś kobieta podała mu pomidora, to zaczął obierać go tępą stroną noża. Po czym zaśmiał się kłopotliwie i naprawił swój błąd. Oczywiście wszystko zrobił  umyślnie i nie szczędził sobie możliwości zerknięcia na reakcje Isao i Megan. Autentyczności zapewne dodawały mu świecące się od alkoholu oczy i lekkie przeciąganie niektórych zgłosek.
W każdym bądź razie przygotowania posiłku szły na przód. Na patelni pływały już bardziej równo lub mniej pokrojone warzywka. Wszystko skwierczało, unosiła się para, a Spad z cygańskim uśmiechem trzymał  butelkę alkoholu! Aż tryumfalnie wzniósł ją i rzucił przepełnione dumą "Ha!"
Zaraz potem jednak musiał zrobić taktyczny unik przed Megan, która niczym kot zaczęła polować na butelkę, która robiła najwyraźniej jej za wiązkę lasera. Spad nie spodziewał się czegoś takiego więc zanim ogarną sytuację jedynie robił kroki w tył, potem jak ten głupi bawił się w kotka i myszkę, ganiając dookoła Isao, a przynajmniej do póki się nie zachwiał i Ruda go nie dopadła...
-Ej...! - Jęknął kiedy stracił to, co tak szczwane sobie przywłaszczył. Jednak po chwili pojawiło się światełko w tunelu. Megan okazała się równie chytrą dziewczynką. W sumie Andrew mógł to przewidzieć – ten kolor włosów! Andrew złożył ręce na piersi, popatrzył na Megan unosząc jedną brew ku górze?
-Ach więc to tak! Ciepły posiłek z pod moich miestrzowskich umiejętności to za mało?! - Rzucił niby oburzony, poczym zakręcił się na pięcie, jego mina po chwili padł na kolano i zadarł głowę, jego mina wyrażała wszystko.
-Co też mam więc uczynić, o Pani, co rozświetlasz blaskiem tą kuchnię lepiej, niźli te stuwatowe żarówki! Co mam zrobić by Twe łaski na mnie spłynęły w dosłownym tego słowa znaczeniu (;>) Zaśpiewać Ci serenadę? Zatańczyć? Zrobić za podnóżek? Wymasować? Spleść twe piękne włosy? Spleść piękne włosy Skowrona? - Mówiąc ostatnie słowa, poetycko wręcz skierował swe dłonie na oblicze przyglądającego się wszystkiemu wokaliście, których cieszył się jeszcze tym co miał w szklance.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Wto Paź 29, 2013 6:19 pm

- Oj tam oj tam. - odparła wymijająco, gdy jeszcze dalej ciągnął temat jej niewyobrażalnego i nagłego krzyku, jaki zapanował w kuchni. Nic nie poradzi na to, że wyszło tak, a nie inaczej. Niech się cieszy, że nie zaczęła się bulwersować i dalej krzyczeć, bo wtedy by chyba już całkiem z nią nie wytrzymał. A Nie było żadnego złotego środka na uspokojenie Megan. Po prostu sama musiała dojść do wyciszenia, uspokojenia się. Także... Powinien się cieszyć z tego, co ma, o!
Popatrzyła na niego niepewnym wzrokiem, gdy zaczął mówić o swoich kulinarnych eksperymentach. Zamrugała także parę razy powiekami i ściągnęła brwi, zastanawiając się, czy Spad w ogóle mówi to na prawdę, czy tylko tak udaje, a w swoich zamierzeniach chce sprawić, aby Meg się zatruła. To by było dopiero prawdopodobne! Nie miałby czegoś takiego, jak brak ograniczenia z alkoholem, albo i nawet alkoholami!
- Tak, tak przypuszczam. I co, zrobisz mi coś z tego powodu? - rzuciła zaczepnie, jednak nie oczekując jakiejkolwiek "kary" z jego strony za takie, a nie inne myślenie, które jest zwykłym powątpiewaniem w jego zdolności w tej dziedzinie. Skąd mogła mieć pewność? Dopiero co się poznali, zaprosił ją do domu, upił ją, a teraz jej gotuje. Kto wie, może potem da jej pigułkę gwałtu i wykorzysta tą biedną, małą rudowłosą, która nigdy nie miała kontaktu z takimi rzeczami?! On o tym nie wiedział, ale to nie ważne. I tak się pewnie nigdy o tym nie dowie... Chyba...
Cała ta bieganina i szamotanina sprawiła, że posiadała teraz pomiędzy swoimi piersiami butelkę, stojąc w pewnej odległości od Spada. Aha! Teraz to ona rządziła i była ważniejsza, a on jedynie małym robaczkiem, który chyba nie potrafi żyć bez alkoholu. Rzeczywiście... Zawód rockendrolowca wymagała czasu i poświęcenia. Nawet takiego, jakim jest wypracowanie sobie głowy do alkoholu, a co za tym idzie, dużą ilość pochłaniania go. To na prawdę smutne, Spad, że wręcz Cię do tego zmusiło życie, ale co poradzić? Jak jest potrzeba, to trzeba, nie ma innej opcji. A z drugiej strony... Zawsze mógł odejść od zespołu, nikt go nie trzymał! Ach, ta zła Megan!
Jego bezradność i mina pełna bólu z powodu straty najzwyczajniej w świecie rozbawiła Meg. Posłuszny Andrew aż zaczął ją wręcz błagać na kolanie, jakby miał co najmniej ją poprosić o rękę! A to heca! Popatrzyła na niego rozbawiona z wielkim uśmiechem na ustach i nie spuszczając go z oka. Z tego wszystkiego zapomnieli o biednym Isao, lecz nie mowa o tym teraz. Przecież blondyn i tak nie miał co tutaj do gadania, a w dodatku - walka się toczyła tylko i wyłącznie między nią a nim.
- Oczywiście, że za mało, coś Ty myślał, że jedzeniem mnie przekupisz?! Muszę dbać o linię! - powiedziała wesołym tonem głosu, posyłając mu ciągle rozbawionym wyraz twarzy, słuchając dalej tego, co ma zamiar jej do powiedzenia.
- Hm.... - wydała z siebie jedynie tyle, po czym podążyła wzrokiem za tym, co pokazał. A dokładnie na Isao. W tym momencie sobie o blondynie przypomniała.
Natychmiastowo wybuchła śmiechem, że aż musiała się przytrzymać najbliższego jej mebla, aby nie upaść z tą butelką w dłoniach. Zaraz potem schyliła się i złapała za brzuch, aby jakoś się uspokoić, co na obecną chwilę było trudne.
- Z-z-z-z-z.... - tak, aż nie mogła wydusić z siebie żadnego, jakiegokolwiek słowa, tak bardzo była roześmiana. - Zobacz co się stało z Isao. - i znów zaśmiała się głośno, nie mogąc złapać nawet na chwilę tchu. Rozbolał ją jeszcze bardziej brzuch z tego wszystkiego. A co się stało? Nasz wokalista zasnął na blacie mebli kuchennych, będąc wręcz przytulonym do kufla pełnego ubitych już jajek.
- I co my z nim zrobimy? - padło pytanie, gdy już się opanowała. To wielki facet, znacznie przewyższający jej skromną osobę, więc nie za bardzo chyba mu pomoże z przenoszeniem blondasa do, chociażby, salonu na kanapę. W dodatku sami ledwo co stali na nogach. Mieli spory kłopot, nie ma co.
- A wracając do tego... Sam musisz wyjść z inicjatywą. Musisz mnie... Zaskoczyć. - nie, nie zostawi tak tamtego tematu. I tez tak łatwo nie dostanie alkoholu. Co jak co, ale Megan jest strasznie wybredna i może mu być trudno z przekonaniem jej. Oby tylko dał sobie biedaczyna radę!
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Czw Paź 31, 2013 8:31 pm

-Hmmm...Nie chcesz wiedzieć co niedoceniony kucharz może po złośliwości zrobić z posiłkiem. - Dość pewnie zagroził, a grzywka która nieco zsunęła się na jego czoło dodała klimatu wypowiedzi. Miał nadzieję, że to fa mu zwycięstwo w tej potyczce i odpowiednio przygasi coraz to bardziej rozbrykaną słownie dziewczynę. Nie żeby mu się to nie podobało – wręcz przeciwnie. Jako człowiek towarzyski i rozmowny bardzo lubił tego typu konwersacje.
Oczywiście Andrew nie posuwał się do żadnych nieczystych zagrywek! Fakt, zaprosił obcą kobietę do mieszkania, może i postawił przed nią butelkę...może i zaczynał z nią flirtować w zaczepny sposób...No ale, ale! Przecież dziewczyna ciągle była wszystkiego świadoma i co najważniejsze - przytomna! W końcu Andrew nigdy nie stosował wobec kobiet jakiegokolwiek przymusu. Pozwalał im robić co chcą i chętnie sam spełniał większość ich zachcianek. Dawało mu to w pewien sposób satysfakcję. Oczywiście, swoją drogą to co o nich potem myślał.
W każdym razie Spad lubił alkohol-tego nie da się ukryć, jednak to nie było coś związanego z tym, kim był z zawodu. Wszystko zaczęło się jeszcze za czasów licealnych. Wiadomo, Spad nie jest typem człowieka który wytrzymałby bez jakiejkolwiek akcji czy wianuszka znajomych z którymi mógłby pogadać, a więc często bywał na imprezkach, na których bywał i alkohol. Prawdopodobnie więc możliwe, że jest od niego w jakiś sposób uzależniony, a stan upojenia podoba mu się na swój sposób, jednak nie jest tak, że zachowywał się jak jakiś rasowy żul. Często bowiem przejaskrawiał niektóre sytuacje, zachowania, by wywołać śmiech, w tym przypadku śmiech Megan i Isaa.
-O linie, mówisz..- Nastąpiła lekka chwila konsternacji i dokładniejsze badanie przez Andrewa owych "linii". Były przyjemne, gdzieniegdzie odpowiednio krągłe, lecz nie potrzebowały zdaniem Rudego jakiejś specjalnej troski. No ale nie chciał tego komentować. Wystarczająco długo żył, miał styczności z płcią piękną oraz z dostateczną ilością kwejkkow, by wiedzieć, że to temat tabu. Przemilczał zatem i zmienił cel wpatrywania gdy to po ruskim zapłonie skapnął się, jak to ostentacyjnie się jej przyglądał. A właściwie niektórym elementom "linii". Gdy to zrobił, od razu jakoś zebrał myśli i artystycznie wydobył z siebie mowę uniżonego sługi. Brakowało jedynie gotyckiej scenerii mrocznego zamczyska. Całe wyobrażenie Andrewa legło jednak w gruzach za sprawa Isao, który wywołał salwę śmiechu Megan. Oczywiście Spad nie był gorszy i odrazu się dołączył.
-Zniszczył całą dramaturgię! - Rzucił między salwami śmiechu. Jednak gdy minęła chwilka, a z kącików oczu wycierał łezki rozbawienia, siadł po turecku i machną ręką na pytanie Megan.
-Zostawimy go. To jednak najwyraźniej nigdy się w nim nie zmieni. Często zasypia w różnych miejscach. Prawie jak narkoleptyk. A gdy wcześniej coś wypije to już w ogóle. Na stojaka Ci zaśnie, czy zmywając naczynia. - Skończył uśmiechając się tak, jakby wspominał coś bardzo przyjemnego. Tak, to była bardzo dobre, że Isao mimo wszystko nie zmienił się tak bardzo po utracie wspomnień. To podnosiło Andrewa na duchu. Jednak wracając...
-Moja inicjatywa, tak...?- Zadumał się masując podbródek, po czym pstryknął palcami, a oczy mu się zaświeciły. Wstał na nogi, zgiął się w pół niczym uniżony sługa.
-A więc postanowione, madame...-Jedna brew wręcz niepokojąco uniosła się w górę-...Skoro me kulinarne wdzięki Cię nie poruszają, zmuszony będę wyjawić przed Tobą swą artystyczną duszę oraz ukazać swój wyśmienity warsztat czarodzieja...Daj mi tylko chwilkę. - Wystawił język i wyczłapał z kuchni, oczywiście potykając się w progu, o czym dało znać stłumione "cholerka". Nasz chłopaczyna wrócił po dłuższej chwili. Był opleciony ręcznikiem, tak, jakby owinął się swą drogą i pięknie czarną peleryną, choć była ona zielona. Na twarzy zaś namalowane były jakby markerem wąsy, lekko zakręcone, nieco krzywe, acz dodawały mu w pewien sposób klasy.
-Powróciłem! I teraz o to na twoich to pięknych oczach, wyczaruję Ci kota. Mam nadzieję, że to w końcu zapunktuje u ciebie. No ale dobrze, dość tego przydługiego wstępu, przejdźmy...do czynu. - Rzucił tajemniczo, robiąc ruch ramieniem, tak, że teraz pół jego twarzy skrywała się za peleryną, niczym u Drakuli. Następnie podszedł do śpiącego Isao. Stanął tak, by Megan nie widziała Blondyna. Zapewne trudno było stwierdzić, co też Spad wyczynia, acz wkładał w to wiele skupienia. W końcu zaprzestał jednak i nakrył przyjaciela ręcznikiem odwracając się do swojej jednoosobowej publiczności.
-Madame...Teraz, twe ślepka doznają rzeczy niepojętej, takiej, której żaden umysł nie ogarnął i nawet nie próbował! Nawet żaden fizjolog o tym nie śnił! Jednak magia nie działa od tak. -Zrobił krok w kierunku Megan. - Magia potrzebuje paliwa...Bardzo szczególnego paliwa bez którego nic nie zrobię, tak więc...- Zrobił jeszcze krok bliżej w kierunku dziewczyny. Nastawił prawy polik i zamknął oczy, a właściwie jedynie lewe, bo prawym wciąż spoglądał na rudowłosą.-...Czy będziesz w stanie, napędzić mą magię skromnym całuskiem? - Uśmiechnął się leniwie i oczekiwał na dalszy rozwój wydarzeń. Jeśli Megan dała mu całusa w polik, to miał zamiar przejść do czynu, a jeśli nie, czy też wyraźnie poczuła się zmieszana, Andrew zgrabnie obrócił to w taki przejaw droczenia się i również przeszedł do kulminacyjnego momentu show.
Andrew susem skoczył do zakrytego ręcznikiem "trupa" Isao. Po-wymachiwał nieregularnie rekami. Wymamrotał coś w stylu "Abra-kadabra" i jednym ruchem ręki podniósł ręcznik. Śpiący Isao pokazał się w swej pięknej krasie. Miał narysowany koci nos, na powiekach zaś duże, okrągłe oczy. Na polikach widniały markerowe piegi, z których wyłaniały się majestatyczne, kocurze wąsiska. Włosy były ułożone w dwa czuby – niby uszy, uformowane z resztki żelu do włosów który teraz spoczywał w kieszeni spodni Andrewa. Całości dzieła dopełniał motyw z trzema kreskami z czoła. Miały to być kreski imitujące kocie wzory na futrze. Nie wiedzieć bowiem czemu, Spadowi koty zawsze się kojarzyły z paskami na sierści.
Gdy Spad dokonał swej prezentacji magii, zgiął się w pół i zbierał oklaski widowni.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Czw Paź 31, 2013 11:01 pm

Niestety, Spadziu, ona nie daje tak łatwo za wygraną, także nie możesz oczekiwać od jej osoby szybkiego poddania się i pominięcia tematu. Zawsze potrafi dorzucić swojego trzy bądź pięć groszy, czy się to komuś podoba, czy też niespecjalnie. A skoro wspomniał, że lubi prowadzić takie konwersacje, to raczej nie powinien narzekać. Tu trochę się posprzecza, tam trochę pokłóci o swoje racje, aż w końcu sam stwierdzi, że Megan posiada o wiele większą wiedzę. Nie żeby coś tutaj sugerować, ale nie zdziwiłaby się, jakby tak to się zakończyło. Ta wrodzona skromność...
- Wydaje mi się, że chciałabym się jednak dowiedzieć. Wtajemniczysz mnie w znajomość takiej rzeczy? - odparła, unosząc z zainteresowaniem prawą brew ku górze, opierając dłoń na swoim biodrze, przyglądając mu się przy okazji, gdy ten również to rozpoczął. Tak, teraz zostało wspomniane o jej figurze i doskonale dostrzegła jego obserwacje. Nie dało się ukryć, że patrzył głównie na miejsca, jakie facetów kręcą najbardziej. Nie oszukujmy się - Andrew jest pod wpływem alkoholu, toteż stąd ten wręcz pazerny wzrok. Zarejestrowała także jak ze spokojem lustrował wzrokiem jej sylwetkę od góry do dołu jakby oceniał. Bądź co bądź nie wydobył z siebie jakiegoś bardziej szczegółowego komentarza na ten temat. Może to i lepiej? Sama nie była pewna. Pewnie by doszło do kolejnych wymian zdań pomiędzy nimi, które nie wiadomo jak by się mogły skończyć.
Gdy słyszała o zniszczeniu przez Isao atmosfery oraz o tym, aby go pozostawić na swoim miejscu, wszystkie śmiechy powoli zaczynały niknąć. Dziewczyna jedynie teraz pokaszliwała lekko, aby doprowadzić się do całkowitego stanu uspokojenia, bo w końcu teraz miał przedstawiać w jaki to też sposób ją przekona do dania mu alkoholu. Czy mu się uda? Przekonajmy się najpierw co też ciekawego mu wpadło do głowy!
- Artystyczną duszę...? - odparła niepewnym tonem głosu, przyglądając się mu w momencie, gdy to opuszczał kuchnię i tylko dał po sobie znać, że o mało co nie doszło do jakiegoś wypadku. Co prawda, Spad jednak ma w sobie coś z artysty, skoro jest perkusistą. Tworzenie muzyki jest w pewnym stopniu tworzeniem dzieła, tak jak to czynią na przykład malarze. Ale... Jak on to sobie wyobrażał? Miał zamiar jej zagrać na perkusji piosenkę jaką tylko chciała? Przecież to dziwnie już samo w sobie brzmi. Naturalnie, że nie miałaby nic przeciwko, lecz jednak nie za bardzo by się to nadawało do przekonania Meg. Nie z nią te numery! Trzeba się odpowiednio wysilić, aby mogła spokojnie mu wręczyć nagrodę.
Widząc po powrocie obecny wygląd Spada już się zachciewało jej ponownie śmiać, jednak nie chcąc go jakoś zdenerwować, postarała się uspokoić, aby dać mu szansę. Aby nie poczuł się gorszy, że ma znów wariackie pomysły, jakie wyśmiała rudowłosa. Chociaż... nie, to przecież miłe, że chłopak ją rozbawiał i dotrzymywał jej w taki sposób towarzystwa. Gdyby tylko było jej to dane, mogłaby tak dzień w dzień, nie znudziłoby jej się to, o jeśli Andrew miałby ciągle coraz to nowsze i nowsze pomysły na zorganizowanie jej takich dni.
- Kota? - ponownie pełne wątpliwości pytanie padło z ust dziewczyny. A więc w taki to oto sposób pragnął jej zapunktować. Dobrze mu szło, gdyż lubiła te stworzenia. Aż dziw, że znał taką informację o jej osobie, nawet jeśli nic o tym nie wspomniała. Ach, ta męska intuicja, nie ma co!
Ponownie zniknął z pola widzenia Megan, będąc jedynie odwróconym do niej tyłem, zajmując się... Blondynem? A co on miał z tym wspólnego? To jeszcze bardziej zaciekawiło rudą, starając się czegoś dopatrzeć. Na przykład stawała na palcach, aby jakoś ujrzeć chociaż malutki skrawek tego, co wyprawiał. Jednak nie dała rady. Musiała poczekać na efekt końcowy sama nie wiedziała czego.
A więc to tak! Znów to cwaniactwo się rozbudziło w osobowości Spada. A może był taki na co dzień bez pomocy alkoholu? Tego nie wiedziała, nie mogła ocenić, bądź co bądź z każdym to nowym pomysłem dochodziły coraz to częstsze takie gierki. Kolejna rzecz, o której może z czystym sumieniem powiedzieć, że dopełniała wieczór w ciekawe wspomnienia na późniejszy okres czasu.
- Ja bym nie dała rady? - odparła pytaniem na pytanie, przyglądając się zbliżonemu ku niej Andrew'owi, który oczekiwał na swoje "paliwo". Naturalnie, że była zaskoczona śmiało wysuniętą propozycją. I także było jej strasznie dziwnie w obecnej sytuacji, jednak dała tego całusa w policzek rudemu. A raczej delikatnie musnęła jego gładką skórę w wyznaczonym miejscu swoimi wargami, posyłając mu na koniec delikatny uśmiech.
Po otrzymaniu go szybko powrócił do swojej poprzedniej roboty, na którą już nie miała jakiegokolwiek wpływu. Przyglądała się tylko jego plecom, będąc ciekawą co też takiego interesującego wymyślił nasz mały perkusista. No i ciągle ją nurtowało pytanie : Do czego jest mu w tym wszystkim potrzebny Isao?
Długo nie czekała, trzeba to przyznać, patrząc na dzieło jakie wykonał. No cóż... Miał być kot i jest, nie można się przyczepić. Przyjrzała się całej jego twarzy oraz uformowanym włosom w kształcie kocich uszek, po czym znowu wybuchła śmiechem, przecząc głową podczas oglądania kłaniającego się Spadzia. Naturalnie, zaczęła bić brawo! Nie mogła mu nie pogratulować!
- Piękny kot, na prawdę przecudny! - zawołała, przestając już bić brawo, po czym znów złapała butelkę alkoholu w swoją dłoń, którą uprzednio odstawiła na blat mebla będącego tuż obok niej.
- Hm... Pewnie chciałbyś teraz swoją nagrodę, prawda? - to było bardzo głupie pytanie, bo odpowiedź przecież jest znana. Jedynie chciała podtrzymać dramaturgię całego wydarzenia, jakby miała mu zamiar nie dać wynagrodzenia. A może na serio to zrobi?
- Jeżeli chcesz, to szybko leć po swój kieliszek, naleję Ci. - odparła po chwili, świdrując wzrokiem jego osobę. Taka z niej dobra jest kobieta! Ale niech sobie nie myśli, że tak będzie zawsze, bo dojdzie do przyzwyczajenia i skończy się na tym, że będzie jego służką od przynoszenia pod nos piwa, gdy on spoczywać będzie przez telewizorem.
- I to nie koniec konkursu, nie martw się. Znowu będziesz musiał coś wspaniałomyślnego wykonać, aby mnie przekonać do dania Ci drugiego kieliszka. No i pamiętaj, że poprzeczka się podniosła, będzie troszkę trudniej. - zapewniła Spada, gdy ten już dał odpowiednie naczynie, napełniając je i przekazując "właścicielowi". Co na to wszystko rudowłosy?
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Sob Lis 02, 2013 11:52 am


-Hmmmm...Dasz. - Zapewnił i po chwili otrzymał całusa w polik. Uśmiechnął się szerzej pokazując wyłaniające się białe kły. W tym momencie uświadomił sobie, że byłby bardzo dobrym komornikiem lub domokrążcą. Zresztą nie raz już miał tego typu olśnienia. Zadziwiająco łatwo bowiem czarował ludzi tym co mówił, tak by osiągać co chciał. Taka charyzmatyczna osobowość, o. Nic więc dziwnego, że chłopakowi udało się osiągnąć to co osiągnął pomimo tego, że jest rudy.
W każdym razie, zaraz po naładowaniu swej "magicznej energii" ukazał przed oczami Megan wytwór swej mocy i warsztatu magika. Oczywiście była pod wielkim wrażeniem! A spróbowałaby nie być! W końcu Andrew tą sztuczką może przypłacić życie w momencie kiedy to Isao się obudzi. Właściwie przez chwilę na samą myśl przeszła go fala dreszczy, a następnie druga kiedy to przyłapał się na tym, że nie miał pojęcia czy użył zmywalnych markerów. Wolał jednak teraz nie patrzeć i się nie dowiadywał. Niewiedza bowiem była w tym momencie zbawienna.
-Cóż, skoro już o niej przypominasz...nie powiem, że nie oczekuję adekwatnego wynagrodzenia co do swego show...-Zaznaczył, zarzucając poły ręcznika na siebie, tak, jakby to był jakiś szal. Po czym zmrużył oczy, kiedy to dziewczyna przeciągała ciszę. No bo chyba nie zamierzała go nie wynagrodzić, że ten wspaniały pokaz, prawda...?
Na szczęście prawda. Bowiem po chwili padł rozkaz by po kieliszek poczłapać. Spad tak też zrobił. Przyniósł jednak trzy i postawił je ładnie na stole, podsuwając do odpowiednich osób. Jeden był dla niego, drugi był dla Megan, a trzeci został podsunięty pod nos naszego śpiącego "kota". Teraz Andrew pozwolił sobie siąść koło Isao i objął śpiącego ręką, drugą sięgając po kieliszek.
-Zdrowie! - Po czym wypił, a następnie odpowiadając na pytanie Megan zaczął coś delikatnie grzebać po kieszeniach blondyna.
-Hm, to więc będzie ciężko...Tyle magii zużyłem. Kawałek przerwy się więc przyda w czasie której możemy popakować, prawda? Bo tak właściwie nie mam pomysłu obecnie żadnego normalnego. - Zwierzył się lekko sepleniąc, gdy w tym samym czasie wymacał komórkę Skowrona, strzelił mu uroczą fotkę z sobą w tle robiącego duckface, nieco mozolnie bawiąc się ustawieniami spreparował kumplowi nową, piękną tapetę, a następnie grzecznie wsunął ją do kieszeni Isaa. Znów skupił się na Megan.
-Ewentualnie myślę, że całkiem dobrym pomysłem i inicjatywą byłoby dopilnowanie, by nasze żarcie nie zwęgliło się doszczętnie, hehe. - Niewinnie wskazał palcem na kuchenkę i unoszący się z nad patelni ciemniejszy obłoczek, któremu towarzyszył też odpowiedni zapaszek. No kto by pomyślał, że nie pilnowane jedzenie mogłoby się przypalić i że to może być takie zabawne!

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Nie Lis 03, 2013 5:47 pm

A jednak przyniósł trzy kieliszki, aby każdy mógł się napić. Z drugiej strony, po co ten ostatni dawać Isao? Może go przewrócić i rozlać zawartość, gdy tylko się przebudzi. A marnować alkoholu chyba nie chcieli, czyż nie? W każdym bądź razie nie rzuciła żadnego swojego "ale", aby zrobić to samo, co w tej chwili Spad
- Zdrowie. - odparła na jego okrzyk i przechyliła kieliszeczek do swoich ust, wlewając zawartość. Przymknęła powieki, przełykając trunek i wzdychając ciężko. Coraz to bardziej zaczynało się kręcić w głowie. Nie mogła tego ukryć. Było strasznie jej wesoło, bądź co bądź, jednak czuła się jak na karuzeli, na której była już stanowczo za długo. Wydawało jej się, że przydałoby się usiąść, lecz z racji obecnych wydarzeń nie wypada - Andrew może wykorzystać to i zabrać jej butelkę! A tak, niestety dla niego, nie może być. Dobrze, że chociaż ona, pomimo wypicia, posiadała jakąś małą kontrolę nad ich żądzami.
- Rzeczywiście, sztuczka była pracochłonna. Jednak, jeżeli będziesz potrzebował do następnego popisowego numeru dodatkowej magii, pamiętaj w jaki sposób wcześniej ją pozyskałeś. - odparła z błyskiem w oku. Ooooo, nie! Megan jest już stanowczo zbyt pijana, proponowała takie rzeczy chłopakowi! Po chwili się zorientowała co też powiedziała na głos. No tak, brawo. Teraz już tego nie odkręci. Czy ona w ogóle chce to zrobić? Nie, nie bardzo, niech już będzie tak, jak rzekła. Może skorzysta z propozycji naładowania energii?
Podczas przemyśleń widziała doskonale co właśnie zrobił Spades. Zachichotała cichutko, przystawiając dłoń do warg, nie spuszczając go ciągle z oczu. Posłała przyjemnie ciepły uśmiech, jaki zagościł na jej twarzy, a który przy okazji rozpromienił ją całą. W dodatku ponownie się pojawiły rumieńce na jej policzkach. Ach, to gorąco panujące w kuchni! I ten...
SMRÓD! Tak, dopiero teraz odczuła, że pachnie spalenizną, nie aż tak strasznie, jednak dało się spokojnie wyczuć ten obrzydliwy zapach. A Andrew nic nie reagował, tylko się zaczął z tego śmiać. Przewróciła teatralnie oczami. Szybko podeszła do kuchenki i zgasiła płomień, aby nie powstał jeszcze gorszy problem z tego całego ich kucharzenia.
- Bardzo dobry z Ciebie kucharz, nie ma co. - rzuciła sarkastycznie, patrząc na niego kątem oka, wzdychając. No i co teraz? Nie mają już innych składników, z których mogliby zrobić coś na prawdę sensownego.
- Marsz do salonu! Koniec z gotowaniem na dzisiaj. - rozkazała mu, popychając go z krzesełka, starając się, aby nie ruszył Isao. Nie chciała go budzić, jeżeli odczuwał zmęczenie, niech odpocznie. Później najwyżej do nich z powrotem dołączy. A gdy udało jej się podnieść tyłek rudego z krzesełka, popychała go wciąż i wciąż w stronę salonu, aby powrócić na kanapę, na której wcześniej siedzieli. Uprzednio mu przekazała butelkę i ich puste kieliszki, żeby nie chodzić dwa razy. W końcu jeszcze nie skończyli pić, prawda?
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Sro Lis 06, 2013 12:01 am

Andrew nie podsunął kieliszka blondasa bo miał nadzieję, że ten się obudzi i z nimi wypije. Miał o wiele bardziej niecne zamiary. Jednak o tym dokładniej później, gdyż aktualnie Spad zainteresował się głównie swoim przydziałem, który od razu spożytkował. Toast!
Następnie kiedy przysiadł na trochę i dał w końcu odpocząć chwiejącym się nogom. Były one dzielne - mimo wszelakich przeszkód non-stop utrzymywały go w pozornym pionie. Brawa dla nich! Po drodze Spad wpadł na pomysł upamiętnienia tego wieczoru Isaowi na komórce co też zręcznie zrobił. Oczywiście dokładnie przysłuchiwał się Megan, więc jak powiedziała coś, koło czego nie mógł przejść obojętnie...Podniósł wzrok i obdarzył ją sugestywnym spojrzeniem. Nie bardzo wiedział co odpowiedzieć, gdyż nie spodziewał się od dziewczyny takich słów. Uśmiechnął się leniwie czochrając się po głowie. Czyżby Megan zamierzała się z nim droczyć? Żartuje sobie, a może ma ochotę na większą ilość...magii? Spad szczerze mówiąc nie bardzo wiedział co o tym myśleć czy pozytywnie, czy nie, czy sama dziewczyna wiedziała i zdawała sobie sprawę, jak dobór słów może czasem ośmielić mężczyznę? Szczerze mówiąc Spad przerwał filozofowanie, które w obecnym stanie szło mu jakoś kiepsko. Może to dlatego, że jakoś rozmarzył się mając przed sobą obrazek zakłopotanej dziewczyny? Cóż...wielce prawdopodobne. W końcu sprawiało mu to jakaś przyjemność toteż specjalnie przeciągał ciszę i wpatrywał się w nią. Może, a nóż, zakłopotałaby się bardziej, oblałaby się jakimś czerwonym rumieńcem i pomyślałaby sobie "O nie, pewnie teraz myśli, jaka to ja jestem zboczona". Zastanawiając się nad tym zaśmiał się niemal pod nosem do którego dolatywał smród spalenizny niszczący cały magiczny nastrój. Oczywiście Megan nie przeszła koło tego obojętnie i również wróciła jakby na ziemię prawiąc morały na temat gotowania. Spad jedynie wywrócił oczami i wzruszył ramionami.
-To nie kwestia moich umiejętności, bo te są oszałamiające. To Twoja wina bo odciągasz mnie od jedzenia. - Poskarżył się już mu to z trudem przychodziło, zwłaszcza gdy w kuchni zaczynało śmierdzieć spalenizną.
Na kolejną komendę Spad nieco się ożywił kiedy dziewczyna go ściągała z siedziska. Udawał opór, i dawał się popychać... gdy to nagle jednak obrócił się na pięcie w stronę dziewczyny. Oczy mu się znów świeciły, a szeroki uśmiech ukazujący szereg kompletnego uzębienia sugerował, że coś się święci...
I tak tez było!
Andrew nie czekając ani chwili dłużej, korzystając z tego, że uśpił czujność Megan swym leniwym zachowaniem...nagle nader energicznie się schylił i rękoma zagarną dziewczynę tak, że ta już po chwili była przewieszona przez jego bark. Nogi były trzymane przy klacie Andrewa, zaś cała reszta – ta istotniejsza reszta – zwisała sobie głową w dół za plecami chłopaka.
-Hahah...Szeregowy co z Twoją czujnością?! - Zaśmiał się obracając się wokół własnej osi i tym samym serwując dziewczynie i sobie karuzelę. Dobrze się bawił do momentu aż go coś niebezpiecznie przechyliło...No ale! Spokojnie udało mu się utrzymać równowagę, że aż zrobił przy tym "Ufff...".
-Iść do salonu...Iść do salonu?! Kobieto to takie mainstreamowe i passę. My tam polecimy tam tylko się pod-tankuję...- W tym momencie właśnie zainteresował się kieliszkiem Isaa. Cóż, niczego nieświadomy kumpel nie będzie miał w końcu niczego za złe. Hehe. Zbrodnia wręcz idealna.
-...Aggrr! Bez popity będzie dopalacz, trzymaj się!
- Powiedział i zaczął chwiejnie biegać po mieszkaniu "lecąc" do salonu przez przedpokój, sypialnie Isaa, przedpokój, kuchnię i znów przedpokój. Wydawał przy tym typowe dla myśliwców dźwięki, zwłaszcza podczas manewrów skręcania. Były one niebezpieczne, lecz dopóki żadna sosna w pobliżu się nie znajdowała dopóty Spad był daleki od katastrofy.
W każdym bądź razie zziajany Spad doczłapał do kanapy by zrzucić w miarę delikatnie dziewczynę na takową. Zaraz potem sam poleciał na nią niczym ścięte drzewo. Udało mu się na szczęście zaprzeć ramionami tak o kanapę, że nie przygniótł jej za bardzo pod sobą. Jej twarz znajdowała się niemal idealnie pod jego. Było blisko. Nie mógł nie wykorzystać takiej sytuacji. Rozciągnął kąciki ust i zniżonym tonem wyszeptał...
-Wiesz co...jednak dobrze, że z tym obiadem nie wypaliło. Byłabyś cięższa. - Podniósł jedną brew i pokiwał przytakująco głową, po czym sturlał się z dziewczyny, tak, że tak jak ona leżał teraz na plecach obok niej. Choć znając życie ta go brutalnie zepchnęła za tą kąśliwą uwagę. Spad nawet oczekiwał rękoczynów. Jednak nie broniłby się za bardzo pozwalając jej na takowe, a przy tym śmiał by się rozbawiony.
-Wiesz...Ja to jednak miałem szczęści, że cię poznałem i tu razem wylądowałaś ze mną i z Isaem...Dzięki temu było, a właściwie jest mi łatwiej zachowywać się normalnie. To był lekki szok, wiesz to...ten cały jego stan teraz. Dziwnie tak...trochę...bardzo. Więc ten...dzięki. - Jakoś tak Spadowi się zebrało na chwilę miękkości. Wiadomo, jak to woda zmiękcza ludzi. Zwłaszcza taka nasycona promilami i działająca od środka. Słowa rudego były szczere. I naprawdę był wdzięczny, za towarzystwo dziewczynie. Dzięki niej, alkoholowi i innym czynnikom nie był w stanie myśleć i rozwodzić się nad kwestia tego, że najlepszy przyjaciel jakiego Andrew posiadał nawet nie pamiętał jak ma na imię. O cholera...ale porażka.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Czw Lis 07, 2013 1:19 am

O cholera jasna! Tak, teraz całkiem do niej doszło. Zrozumiała sens wypowiedzianych przez nią słów. Aż opuściła głowę w dół, by popatrzeć na podłogę, na swoje nogi, na cokolwiek bardziej interesującego, co mogłoby przykuć jej myśli chociaż na chwile. Musiała się zająć czymkolwiek, aby ta cisza nie była taka okropnie straszna. Co z tego, jak to nic nie pomogło? Dziewczyna zaczynała się strasznie rumienić, jednak poprzez kaskadę włosów, które obecnie zasłaniały jej twarz, nie mógł tego rudy dostrzec. Westchnęła ciężko, prostując się i wpatrując się obecnie w jego oczy. Jej policzki były różowe, jakby przebiegła bardzo dużą odległość bez żadnego odpoczynku, jej mina była pełna zażenowania i zawstydzenia. A on za to był radosny. Mogła się jedynie domyślać z jakiego to powodu.
- Ty głupia, cholerna, idiotko, zastanawiaj się nad tym co masz zamiar powiedzieć, zanim to z ciebie wyjdzie! BAKA BAKA BAKA! - tak, jej zawsze trzeźwa podświadomość właśnie się odezwała, pierwszy raz podczas tego wieczoru, czy też nocy. Doskonale sobie zdawała sprawę z tego, że "miała ona rację", jednak nie chciała słuchać tego. Stało się to, co się stało. Pewnie jutro oboje nic nie będą pamiętać. Nawet jakby się coś między nimi takiego zdarzyło, o czym była mowa. Chyba...
- Moja wina?! A to niby czemu?! - odparła, starając się już coś zrobić z tą kuchenką i palącym się "daniem", które mieli zjeść. No tak, teraz będą mieć całkowicie puste żołądki, a to nie jest dobry znak. Staną się jeszcze bardziej pijani, niż obecnie. Megan na prawdę nie chciała stracić filmu czy też wymiotować!
Ale pomimo wszystko miała siłę jeszcze go popychać, do czasu gdy ten nie przerwał jej pracy. Popatrzyła mu wprost w złote tęczówki. Oczywiście, że była zaskoczona tym ruchem z jego strony. Co się dzieje? Czyżby miał zamiar już teraz wykorzystać jej chęć do pobrania energii do kolejnej magicznej sztuczki? Na to się zanosiło... Przy okazji tych przemyśleń pojawiło się zastanowienie - co też on kombinuje? Jakby o to chodziło, już by się pewnie za to zabrał. Więc miał ochotę psocić? No tak... On czegoś by nie miał zamiaru zbroić? Już jakby umiała wyczytać z niego to, co się może stać z jego udziałem, jakby go poznała na wylot. Rzeczywiście wspólne picie bardziej zbliża do siebie ludzi i doprowadza do lepszego poznania. Nie spodziewała się, że aż.
Wracając... Tak, jak przypuszczała, będzie miał zamiar coś zrobić cudownego! I nie myliła się - jak zawsze zresztą - obecnie była przełożona przez jego bark. Zaczęło jej się kręcić w głowie, gdy tylko znalazła się jej głowa do góry nogami i będąc wręcz twarzą na poziomie tyłka. W dodatku jej długie rude włosy prawie że szurały po podłodze. Brawo. I co teraz? Ma zwymiotować? I w dodatku ten obrót, czując, że zaraz znajdą się na ziemi! A nie... Ok, Spad zachował równowagę. No pięknie. Ledwo co stoi na nogach i wyczynia takie rzeczy.
- Polecimy?! - odparła głośno z przerażeniem. Och nie, to na pewno się źle skończy... Jedynie co mogła teraz zrobić, to trzymać się kurczowo jego pleców, aby nie wylecieć podczas tych lotów po mieszkaniu. A jak to zostało stwierdzone - było niebezpiecznie! Nie dość, że znów się napił, to jeszcze wykonywał zagrażające wręcz życiu zakręty. Nic, tylko umierać. Jeszcze chwilę i zaraz nie wytrzyma. Pewnie przestała być różowiutka na twarzy, jak to było wcześniej, tylko stała się cała zielona. Ok, wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, wydech, będzie dobrze...
Jeszcze parę razy tak mówiła sobie w myślach komendy spokojnego i unormowanego oddychania, aby to przetrzymać i znalazła się na wygodnej kanapie w salonie. Wzięła głębszy wdech, dziękując w duchu za koniec tej szalonej zabawy, by po chwili ujrzeć przed swoim nosem Spada. Nie, prawie go w ogóle nie czuła, to trzeba przyznać. Oczywiście, inaczej by było, gdy nie przytrzymał swoimi rękami ciężaru ciała nad nią.
- Och Ty! - pacnęła go w klatkę piersiową otwartą dłonią raz czy dwa, gdy znalazł się obok niej na wygodnym meblu. Pokręciła głową z niedowierzania, że takie coś powiedział. Nawet jej wzrok był morderczy, gdy uważnie obserwowała go. Oj, Andrew podpadł, i to bardzo. Ok, uważała, że musiała jeszcze trochę stracić na wadze, ale aż tak to nie jest przecież strasznie! W dodatku, na pewno by nie zjadła dużo. Nigdy nie jadła zbyt wiele.
Jej znerwicowana reakcja szybko zniknęła, gdy usłyszała... Podziękowania? Zamrugała parę razy powiekami, nie wierząc w to, co trafiło do jej uszu, mając już delikatniejsze rysy twarzy. O proszę, nawet doszło do uśmiechnięcia się w jego kierunku. Poczuła się... Tak, jakby była ważna w czyimś życiu, że komuś jednak była potrzebna. Przyglądała mu się z wielką uwagą, nie wiedząc nawet co powiedzieć. Mniej więcej rozumiała co mógłby odczuwać w chwili, o której wspomniał.
- Nie masz za co dziękować. To raczej ja powinnam. Świetnie się bawię przy Tobie, na prawdę cudownie spędzam ten czas, także mogę powiedzieć, że cieszę się z naszego przypadkowego, niecodziennego, spotkania i poznania się. - odparła, kładąc dłoń na jego policzku, który delikatnie pogłaskała swoimi opuszkami palców. Nie spuszczała z niego nawet na chwilę oczu, przez co mógł dostrzec rozszerzenie się jej oczysk. Tak, to była reakcja na to, co dostrzegła. Znów się zapominała. Znów zrobiła się różowa z zawstydzenia.
- No nie... Nie wierzę. Czy Ciebie trzeba pilnować jak dziecka? - podświadomość nie daje za wygraną, że aż samej Meg się zrobiło głupio w tym momencie, jeszcze bardziej niż w kuchni.
- Przepraszam. - odparła z wyczuwalną skruchą w głosie, przenosząc tęczówki na sufit. Nie, nic nie było na nim ciekawego, ale chciała w tym momencie patrzeć na każdą inną rzecz, czy też na każde inne miejsce, kierunek, żeby tylko nie na jego osobę.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Sob Lis 09, 2013 7:54 pm

Biedny Isao. To nie tak, że zasnął bo się spił, choć trzeba przyznać, że alkohol także miał w tym wszystkim spory udział. On po prostu był zmęczony. Wredny i niedobry (a w dodatku rudy) Spad nie pozwolił mu spać w ciągu dnia - czyli w porze, którą w większości właśnie przesypiał. Dodatkowo dostarczył mu wiele nowości a co za tym idzie i wrażeń, które także były w pewien sposób męczące dla wampira, który jeszcze nie całkiem doszedł do siebie po wypadku. Cóż więc się dziwić, że gdy usiadł przy stole z miską w ręku i zaczął tak mieszać (czy co on tam miał robić) to co się w niej znajdowało, powoli zaczął czuć jak zaczyna robić się senny. Powieki stały się ciężkie, coraz cięższe, tak samo jak głowa, która nagle zaczęła odczuwać bardzo mocne przyciąganie do blatu stolika, przy którym Isa aktualnie siedział. Co więc miał się męczyć? Ułożył ciężką głowę na blacie i dalej mieszał. Aż nagle zasnął, przytulony wręcz do miski. Sam nawet się o tym nie zorientował a po prostu pogrążył się w krainie snów.
I spał sobie snem mocnym i twardym a wszelkie odgłosy nie docierały do niego. Słowa, krzyki, wygłupy, śmiechy. Nie docierał do niego nawet mocny zapach spalenizny a ponadto nie poruszył się nawet odrobinę gdy Spad wyczyniał nad nim swoje "czary". To się Isao zdziwi jak spojrzy w lustro. Oby Spada nie było wtedy w pobliżu bo rudy może marnie skończyć. Próbował już kiedyś nauczyć się latać wyskakując z któregoś z wyższych pięter? Zawsze musi być ten pierwszy raz, prawda!? Wszyscy się cieszą, a więc teraz tylko czekać aż blondas sie obudzi...
I obudził się. Mniej więcej w momencie gdy ta dwójka "wyleciała" z kuchni krzycząc i śmiejąc się. Akurat wtedy przebudził się i leniwie podniósł do pozycji siedzącej, czując skutki uboczne zasypiania w taki sposób. Przez parę pierwszych chwil był mocno zdrętwiały i obolały. Przetarł zaspane oczy i rozejrzał się po pomieszczeniu. Do jego nozdrzy zaś wreszcie dotarł okropny, mocny zapach spalenizny. Aż wzdrygnął się, gdyż ten w pierwszej chwili był aż piekący i mocno nieprzyjemny. A więc gotowanie musiało zakończyć się fiaskiem. Szarooki zaczął zastanawiać się co się stało, spojrzał na pustą szklankę po alkoholu i wtedy poczuł słodki zapach unoszący się dookoła. A właściwie dwie całkiem smakowite wonie, z których jedna była tak słodka i kusząca, że aż mdła. Nie rozumiał skąd brał się ten zapach. W tym momencie jednak wszystkie jego myśli stały się kłębkiem tworzącym wielki supeł. Na domiar złego na raz uderzył w niego ból głowy, ból gardła i nieprzyjemne palenie w piersi. Co się działo? Kompletnie tego nie rozumiał ale przez chwilę kulił się przy stole, nie mogąc sobie z tym poradzić. Wszak nie miał pojęcia, że po prostu uderzył w niego fakt, że od dłuższego czasu nie pił krwi ani nie brał tabletek... Wszak nie miał pojęcia o swojej rasie.
Miał wołać Spada? Coś mówiło mu, że nie powinien im o tym mówić, że powinien poprosić Banshee o pomoc. Ale czy to było w porządku znów jej zawracać głowę? Zastanawiał się nad tym chwilę. Jednak uczucie tęsknoty i przyciągania za jej osobą zwyciężyło. Potrzebował pomocy a przy okazji chciał ją zobaczyć. Wyciągnął więc z kieszeni telefon i przez jakiś czas wpatrywał się w niego. Zaraz, zaraz... Jak to szło? Patrzył na niego i próbował przypomnieć sobie zasady jego obsługi, klikając w kolejne klawisze. W końcu udało mu się. Dokopał się do wiadomości i zaczął klicić smsa, którego po jakimś czasie udało mu się wysłać do Banshee. Wkrótce dostał odpowiedź, która zaowocowała uśmiechem na jego twarzy. Odpisał, dostał odpowiedź i tak w kółko. Okej, a więc byli umówieni. Schował telefon.
Gwałtownie wstał i aż zachwiał się, czując ciągle ten straszliwy ból i pieczenie. Głód. Jak burza wleciał do sypialni i przegrzebał swoje rzeczy, znajdując coś na przebranie. Wziął to ze sobą i szybkim krokiem skierował się do łazienki, nawet nie zaglądając do tej dwójki, siedzącej aktualnie w salonie. Tam też, całe szczęście, dostrzegł swoją wymalowaną twarz. Dobrze, że postanowił się przebrać i odświeżyć, inaczej stanąłby przed drzwiami do mieszkania Banshee z wymalowaną na kota twarzą. Wziął prysznic, przebrał się i od razu stanął w korytarzu, zakładając buty.
- Spad ja wychodzę! Postaraj się nie wysadzić ani nie zrujnować mi mieszkania! - krzyknął, wciskając w tej chwili but na swoją stopę. Zakaszlał, chcąc jakoś pozbyć się lekkiej chrypki, która także była wynikiem głodu. - I potem policzę się z Tobą za to wymazanie mnie na twarzy! - dodał ostrzegawczo. Spojrzał na kurtkę wiszącą na wieszaku, jednak nie założył jej. Po co, skoro miał iśc tylko kilka pięter wyżej? Spojrzał na godzinę na telefonie, upewniając się, że będzie na czas. Ostatecznie wyszedł ze swojego mieszkania i skierował się pod wskazany przez Banshee adres.

zt

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Czw Lis 14, 2013 8:57 pm

Wprowadzenie Megan w zakłopotanie sprawiło mu większą satysfakcję niż podejrzewał. Wręcz z dumą przyglądał się jak rumieńce na policzkach przybierają na sile i niemal wtapiają się w czerwień włosów. Oczy dziewczyny stanowiły zaś dla tego zjawiska wspaniały kontrast, który przyciągał spojrzenie. Było w tej scenie wiele urzekającej słodkości której Andrew się nie opierał. Nie miał na to siły ani żadnych chęci więc po prostu rozkoszował się obrazkiem który wywołał do czasu aż spalenizna wszystkiego nie przerwała...chociaż, może zapoczątkowała? Bowiem nagle wszystko zaczęło się dziać jedno po drugim. Były chwile grozy, nudności, akcji, śmiechu, a ostatecznie zmęczenia, które zostało zwieńczone spektakularnym przystankiem na kanapie. Sytuacja sprawiła że przez chwilę znajdował się bardzo blisko niej. Jego klata piersiowa znajdowała się zaledwie kilka centymetrów nad jej. Przyłapał się w myślach, że zaczął dostrzegać takie szczegóły w przeciwieństwie do Megan, toteż na naprędce by podtrzymać atmosferę "luzu" pozwolił sobie na drobną, przyjacielską zgryźliwość. Był to strzał w dziesiątkę, gdyż już po chwili mógł odczuć na sobie te mordercze spojrzenie. Andrew aż uśmiechnął się lekko i w tym samym czasie dało się posłyszeć szum wody z łazienki. Był to zapewne Isao który ścierał "magię" którą został obłożony. W tym samym momencie na rudego spłynęła refleksja na temat kumpla. Więc wyżalił się i podziękował dziewczynie za obecność. Ośmielił go fakt, że Isao się pewnie przemywał i wampirze uszy go nie słyszały.
Reakcja dziewczyny okazała się...Hm...o wiele milsza niż Andrew przewidywał. Nie tylko chodziło tu o słowa, lecz również o gest. Chłopak znieruchomiał. Przyglądał się dziewczynie z uwagą. Bał się nieco, że jakikolwiek ruch z jego strony ją spłoszy i ta zabierze rękę. Nie chciał tego. Było mu z tym dobrze. Póki mógł wpatrywał się w dziewczynę. Obojczyk, szyję, usta...oczy, które nagle wyrwały się z transu i wlepiły się w sufit. Spad zaśmiał się w duchu widząc te zażenowanie na twarzy Megan. Była to zapewne reakcja na ruch Isaa, który wylazł z łazienki, coś tam sapnął i wyszedł z domu. Tak, zapewne to to sprawiło, że świadomość dziewczyny stanęła na baczność. Ale teraz byli sami...
Andrew chwycił dłoń która dotykała policzka. Przyciągnął ją i położył ją z powrotem na nim. Przymknął na chwilę oczy i wypuścił powoli powietrze.
-To nie jest nic złego. Patrz na mnie, dotykaj jeśli chcesz...Tylko nie przerywaj i nie odwracaj wzroku. Bo to doprowadza mnie do szaleństwa. Sprawia że chce sam sięgnąć po więcej, a nie wiem, czy obecnie byłbym wstanie się od tego powstrzymać, tego tez...Nie kuś. - Wypowiedział powoli, jednak całkowicie szczerze. Spad był wdzięczny Megan za obecność, jednak nie chciałby jej wykorzystać tak, jak powoli podpowiadały mu to myśli. Normalnie nigdy nie zrobił by czegoś wbrew woli kobiety, jednak był nieco podpity, miał lekkiego doła, a co najważniejsze teraz ogarnęła go świadomość, że są w domu tylko we dwoje zaś dziewczyna nie zdawała sobie najwyraźniej sprawy jak bardzo zaczynała nękać wstrzemięźliwość Andrewa, który ucałował dłoń. Przytrzymywał ją ciągle przy policzku kiedy wypowiadał to wszystko, by ostatecznie zwrócić jej wolność z pewnym wynagrodzeniem dla siebie. Był w tym momencie z siebie cholernie dumny. Potem za to wypije.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Czw Lis 14, 2013 11:56 pm

Ładnie to tak zachwycać się jej bezradnością i brakiem śmiałości? Przecież to wręcz nieludzkie! Ona tutaj stała taka zdezorientowana, nie wiedząca co ze sobą począć, a spad jedynie tylko się cieszył z tego powodu, zamiast jakoś ośmielić naszą małą Megan. A jeśli, tak jak przypuszczała, on tylko na to czekał? Tego nie wiedziała, jednak wiele aspektów na to wskazywało. Nigdy nie widziała siebie w takim stanie, toteż nie mogła powiedzieć, czy chociaż do twarzy jest jej z tymi rumieńcami. Jedynie mogła mieć skromną nadzieję.
Niewątpliwe było też to, że cała ta wartka i szybka akcja doprowadziła do zmęczenia, które wylądowało razem z nimi na kanapie. Była zaskoczona tym, że znalazła się centralnie pod nim, twarzą w twarz, tak blisko, że aż znów pojawiły się delikatne zaróżowienia. Musiała przyznać, że to pierwszy i ostatni raz kiedy pije w towarzystwie jakiegokolwiek mężczyzny. Za dużo razy wypełzał na jej poliki rumieniec i często nie wiedziała co ze sobą zrobić. Zaczynała się z niej robić po prostu mała i głupiutka istotka. Cóż poradzić...
W tym samym czasie i Isao powstał, zdając sobie sprawę z tego, że łazienka nie została odwiedzona przypadkowo. Musiał się przecież pozbyć tego arcydzieła na swojej twarzy, a oni - zamiast do niego jakoś zagadać, cokolwiek - zajęli się sobą, po prostu sobą, jakby byli co najmniej parą. Oni... związkiem? Nie widziała tego zbytnio. Dlaczego? Nie wydawało jej się, aby była dobrą partnerką dla jakiegokolwiek mężczyzny, a tym bardziej dla Spada. Sama nie była niczego pewna, lecz z drugiej strony naturalnym jest, że pragnie odczuwać od kogoś szczególnego tą wyjątkową bliskość... Co to za temat jest w ogóle? Nie powinna w ogóle teraz o tym myśleć!
Przełomowy krok w tym momencie z jej strony został przerwany nie tylko speszeniem się dziewczyny, jednakże i także osobą wokalisty. Widziała doskonale jak Andrew nie odrywał również z niej swoich złotych tęczówek. Była zafascynowana jego tajemniczym spojrzeniem, które miała zamiar rozgryźć. Jednak blondyn przerwał całą tą napiętą jak nitka chwilę. Wzięła głęboki wdech. Czar prysł tak szybko, jak i się pojawił.
- Jesteś pewny, abym nie przerywała, skoro doprowadza Cię to do szaleństwa? - odparła po otrząśnięciu się z szoku, jaki został wywołany jego pewnością z położeniem jej dłoni na swoim policzku. Tak jak i wspomniał - zagłębiła się w jego oczyska, nie odrywając nawet na chwilę wzroku. Jej usta wykrzywiły się w uroczy uśmiech, a dłoń, która stała się "wolna", zaczęła zupełnie jak wcześniej głaskać jego skórę delikatnie i swobodnie - jakby już to było "jej własność".
Wzięła głębszy wdech. Oddech zaczął przyspieszać, sama nie wiedząc czemu. A przez to wszystko tylko nabrała jakiejś takiej wewnętrznej siły oraz przekonania, aby rozszerzyć działania. Smukłe palce przeszły na rude włosy perkusisty, głaszcząc go po głowie, zawijając kosmyki wokół, delikatnie drapała pazurkami. Nie obchodziło ją co uważa o tym jej podświadomość, nie mniej jednak podobało jej się to, co zaczęła robić. Oby tylko nie poczuł się urażony.
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Lis 15, 2013 12:43 am


A jednak przeniosła swój wzrok ze ściany z powrotem na niego. Andrew był nieco zaskoczony takim obrotem sytuacji, jednak był z niego zadowolony. Nie chciał bowiem by Megan wyszła, lecz nie chciał jej równiez do niczego zmuszać. Nigdy tego nie robił nikomu. Dlatego gdy palce kobiety zaczeły bawić się jego włosami poczół dziwną ulge i rozluźnienie. Może to była kwestia wpływu alkocholu, bądź tego, że zagubiony ostatnio Spad poszukiwał pocieszenia w kobiecych ramionach? Zawsze łatwiej mu było usługiwać.
Gdy padło pytanie zamruczał pod nosem, po czym chrząknął. Gardło go nieco drapało od trunku.
-Cóż...to baaaaardzo pozytywne szaleństwo. Jakby ci to...Wyobraź sobie swój ulubiony deser. Załóżmy, że dostajesz po kawałeczku co jakiś czas. Nagle zdajesz sobie sprawę, że chciałabyś zjeść wszystko na raz. Jednak ktoś misternie Ci go dawkuje. Budzi jedynie Twój apetyt, takie twoje małe szaleństwo. Jednak wiesz, że mimo iż po kawałeczku to i tak zjesz wszystko. Więc cierpliwie czekasz, czy coś takiego...Ja przykładowo, nigdy nie rzucam się na "słodkości" i zawsze grzecznie czekam. Słowo harcerza. Tylko dziś, ta wola moja jest bardzo słaba i ten...
Mówił powoli dając się drobnej pieszczocie. W między czasie przekręcił się na bok, w jej kierunku i podparł się jedną ręką głowę. Drugą wyciągnął powoli przeczesywał karmelowe pasma włosów dziewczyny. Spojrzał jeszcze na nią. Na te rumieńce, błyszczące od alkoholu oczy, na tą ciekawość.
-...I mam ochotę po prostu po Ciebie sięgnąć.- I jak jej zakomunikował, tak zaczął sięgać łapiąc jej podbródek delikatnie i nachylając się powoli do jej ust. Ostrzegał tą chodzącą słodycz przed swoim apetytem, lecz ta nie uciekła. Teraz więc zamierzał ją zjeść z przyjemnością.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Lis 15, 2013 12:57 am

Dlaczego by nie miała tego zrobić? Spad jest bardzo interesujący i przystojny, toteż mogła sobie pozwolić na takie obserwowanie ciągłe jego osoby, nawet jeśli by sobie tego nie życzył, zrobiłaby swoje. No... ale skoro był zadowolony z tego powodu... Nic tylko brać i nie wypuszczać tego z zasięgu swoich rąk! Trzeba korzystać póki gorące, gdyż nie wiadomo kiedy druga taka sytuacja się przydarzy, czyż nie? Megan może i jest nieśmiała, lecz kiedy wypije czy też zrobi się luźniej w towarzystwie, nabiera pewności. Można było to zauważyć szczególnie teraz.
Słuchała go uważnie, nie przerywając swoich działań, a także i nie spuszczając go z oczu, mając nadzieję na zaobserwowanie reakcji Andrewa. Nigdy jeszcze nie miała okazji, aby móc tak "po korzystać" z płci przeciwnej, gdyż jeszcze nigdy aż tak blisko nie była z żadnym w swoim jednak krótkim życiu. To dobrze, czy źle? Nie miała pojęcia, każdy miał swoje zdanie na ten temat. Ciekawe co o tym sądzi sam Spad...
Nie zmieniała swojej pozycji, będąc ciągle na boku, swobodnie badając jego kosmyki włosów wokół swoich palców. Uśmiech także nie opuszczał jej ust, co tylko doprowadziło do większego rozpromienienia się jej twarzyczki. I tylko poddawała się jego ruchom wzdłuż jej rudych włosów, które przyprawiały ją o dreszcze - przyjemnie dobre dreszcze, jakich nie miała okazji przeżyć na własnej skórze. Przymknęła na chwilę powieki, wzdychając z jakby ulgą, że wreszcie się tego doczekała. No cóż.. Nie, żeby jej się spieszyło, jednak zawsze była zainteresowana jak to tak na prawdę jest.
No i także doczekała się swojego... Pierwszego pocałunku? Nie do końca, jednak wydawało jej się, że to będzie całkowicie co innego. Niebieskie tęczówki lustrowały jego postać, gdy też się coraz to bardziej do niej przybliżał. Nie wiedziała co zrobić, czekała na niego, wolała mu nie przeszkadzać, poddać się temu, co miał zamiar wykonać. Nie znaczyło to jednak, że przerwała pieszczotę, oczywiście, że nie! Dłoń dziewczyny nie oderwała się nawet na milimetr od jego rudych i iście przyjemnych w dotyku kłaczków.
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Lis 15, 2013 1:47 am

Alkohol działał zazwyczaj dwojako. Albo powodował znużenie i sen jak w przypadku Isao, albo też wyłączał hamulce i popychał w kierunku tego, co chciało ciało. W przypadku Andrewa było to ciepło kobiety, poszukiwanie pocieszenia, zatopienia się w przyjemności, w czyichś ustach, co też właśnie robił. Nie wyczuwając sprzeciwu nakierował jej usta do swoich i złożył na nich początkowo niewinny pocałunek. Jego zdaniem bardzo pasował do Megan. Drugi i trzeci były odważniejsze, jednak nie traciły na subtelności. Dokładnie opatulały najpierw górną, a następnie dolną wargę. Czwarty nosił zaś już znamiona czegoś namiętnego. Język delikatnie musnął górną wargę, tak że ta się rozchyliła. Spad od razu wykorzystał okazję i pogłębił pocałunek. Pozwalał na to by usta napierały na siebie, na to by kąsały i próbowały się pochłonąć. Powoli czuł jak serce zaczyna bić szybciej, a ręka która przytrzymywała podbródek przemknęła przez szyję dziewczyny, tak że zatopiła się w jej bujnych włosach. Smakowała alkoholem, jednak mu to nie przeszkadzało. Było w tym coś na swój sposób kuszącego. Jednak tak, jak od kieliszka należy od czasu do czasu się oderwać, tak też Andrew powoli oderwał się od Megan. Oddychał przez lekko rozchylone usta. Chciał nabrać nieco ogłady. Wszystko działo się za szybko, a chciał móc smakować tego wszystkiego dłużej.
-Megan...Co chcesz bym Ci zrobił...? Co mogę...?- Wyszeptał, jednocześnie na nowo całując ją w policzek, płatek ucha, szyję, szyję... Robił to powoli i metodycznie, napierając również na jej ciało, tak, żeby się położyła, a on sam był nachylony nad nią. Wszystko robił powoli. Bo chociaż nie opierała się, Andrew obawiał się, że spłoszona zażąda przerwania wszystkiego, czego nie chciał.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Isao    Pią Lis 15, 2013 1:11 pm

Za to jak działał alkohol na naszą małą Megan... Jakby tak dostrzec obecne zachowanie rudowłosej, to można spokojnie powiedzieć, że dorównuje Spadowi. Także jest rządna dotyku i ciepła drugiej osoby, a raczej tylko mężczyzny. Szczególnie, że nigdy nie doświadczała tego. Nigdy nie była aż tak odważna, aby komukolwiek na to pozwolić, zbliżyć się do niej. Po pijaku także. A teraz... Musiała powiedzieć, że niestety, a może i stety, padło na Andrewa, czego nie żałuje, bądź co bądź. Czy mu się do podobało? Miała nadzieję, że tak. Poza tym nie wydawał się na niezadowolonego. Chyba można nawet powiedzieć, że pocałunek, jaki w tym momencie złożył na jej ustach jest idealnym poświadczeniem.
Z początku było niewinnie, jakby i Spad także pierwszy raz to robił, zdawała sobie sprawę jednak, że tak nie jest. Dowodem było to, że zaczął pogłębiać ich muskanie warg, nawet dodając język! Nie była zbytnio doświadczona, robiła to, co jej instynkt podpowiadał. Trzeba się pokazać z tej dobrej strony, pragnęła nadążać za nim. I chyba nie była aż taka zła, skoro można było potem odczuć straszną ochotę na więcej od rudego. Z resztą - jej samej nie podobałby się fakt, gdyby tak nagle i brutalnie przerwało cokolwiek.
Przymknięte powieki Meg otworzyły się natychmiastowo, gdy przerwał, oderwał się od niej. Posłała mu kolejny ze swoich uroczych uśmiechów, gdy ich spojrzenia się spotkały. Mógł doskonale zauważyć jak jej klatka piersiowa się szybko podnosi i opada. Musiała przyznać, że perkusista jest niesamowity.
Głaskała go po głowie, wtapiając też palce we włosy, zastanawiając się nad jego pytaniami. Sama nie wiedziała nawet co powiedzieć w tej chwili. Rzeczywiście, działo się to tak szybko, tak niespodziewanie, jednak... Nie chciała żałować złej decyzji, ale niespróbowanie także by było czymś głupim. W dodatku jego czyny jedynie doprowadzały do tego, że chciała więcej i więcej.
- Możesz zrobić co chcesz, Spad, nie będę Ci bronić. Nie przerywaj, po prostu nie przerywaj. - odszeptała cicho, kusząco, zachęcająco, przechodząc przy okazji dłońmi na jego kark, który dotykała ostrożnie i najsubtelniej jak potrafiła swoimi opuszkami oraz delikatnie przejeżdżała po nim swoimi paznokciami. Nie wiedziała jaki to da efekt, jednak żyła w przekonaniu, że się mu to spodoba.
Ułożyła się tak, jak pokierował ją chłopak, ponownie jej oczy się zamknęły, odchyliła głowę, by udostępnić szyję i cichutko wzdychała, poddając się jego pieszczotom. To wszystko było takie cudowne, takie... Uzależniające. Kolejna sekunda odczuwania tego wszystkiego była niczym błogosławieństwo. Pragnęła większej ilości, coraz bardziej zachłanne robiło się jej ciało. Powstrzymywała się na wszelkie możliwe sposoby od ukazania tego - przemawia w niej ciągła nieśmiałość.
Teraz tylko pozostała jedna rzecz do przemyślenia oraz przedyskutowania z jego osobą. Jedyną przeszkodą było... Och, nie wiedziała po prostu jak mu to powiedzieć. A musiał znać prawdę!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament Isao    

Powrót do góry Go down
 
Apartament Isao
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16, 17  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: