IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posiadłość Trizgane.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 12 ... 23  Next
AutorWiadomość
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Lis 28, 2012 6:24 pm

Ano właśnie, mieli jeszcze sporo czasu do wieczora, więc można porobić wiele ciekawych rzeczy. Choć jak widać nasza parka wolała się mizdrzyć do siebie, przytulać i spędzać czas raczej we dwoje, niż w towarzystwie telewizora i jakiegoś filmu, którego pewnie także by nie zabrakło. Zapewne o tej porze było coś ciekawego jedynie na kałanach przyrodniczych, ale od czego ma się odtwarzacz DVD i kilka dobrych filmów akcji na płytach?
Louisa także dziwiła się sama sobie, że udało jej się wejść na kolana łowcy i to z taką swobodą! Biorąc pod uwagę, że nie miała przecież żadnego doświadczenia z mężczyznami. Jednak skoro jej nie odrzucił, nie odsunął, nie strącił, to znaczy, że raczej nie przeszkadzało mu takie zachowanie młodej dziewczyny. Zresztą można było dostrzec rumieńce na jej policzkach, które niemalże zawsze jej towarzyszyły w takich intymnych momentach. Sama także narzucała tempo, bo widać było, że James obchodził się nią jak z jajkiem, a jak z żywą, ludzką istotą, która czasami potrzebowała znacznie większej bliskości z osobą, w której się zakochała.
Louisie nie przeszkadzałyby "dalsze posunięcia", dopóki był to James. Ot, takie tam widzimisię kobiet.
Kiedy pogłębił pocałunek, wydała z siebie jedynie ciche mruknięcie zadowolonej kotki. W dodatku czuła jego dłonie na swoich udach. Przysunęła się do niego nieznacznie, zaciskając swoje dłonie w piąstki na jego koszulce, by dalej przejechać nimi po torsie mężczyzny, docierając wreszcie na jego ramiona. Ot, poznała trochę jego ciałka i to jak jest zbudowany. Przecież nawet ona uwielbiała te całe "sześciopaki", więc łapkami zlustrowała jego mięśnie. Łowcy to na pewno je mieli, w końcu albo wciąż trenowali, albo walczyli z wampirami... Wreszcie oparła się kolanami o jego żebra, przerywając pocałunek. Policzkiem oparła się o jego policzek, czując jak przyjemne ciepło podniecenia rozeszło się po jej ciele.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Lis 29, 2012 12:30 am

Może mizianie im się znudzi albo choć jedno z nich zmieni zdanie, to wtedy mogą zdecydować się na obejrzenie jakiegoś filmu albo pozwiedzać domek Loiusy. A skoro też posiadała dvd, to na pewno coś ciekawego znajdą do obejrzenia, niż filmy przyrodnicze.
Nie odrzucił jej, nie odsunął ani nie odmówił pocałunku. Póki do niczego poważniejszego nie dochodziło, pozwalał na początkowe małe pieszczoty. Pocałunek, pocałunkiem ale dziewczyna po chwili zaczęła wodzić swoimi dłońmi po jego ciele. Wędrując przez tors aż na ramiona. Ciało miał bardzo dobrze zbudowane i odpowiednio umięśnione. Jak wiadomo treningi, szkolenia robią swoje. Dodatkowo w ramach wolnego czasu, odwiedzał siłownię by utrzymywać swoją kondycję. Gdyby nie spotkanie z Louisą, pewnie i tego dnia zdecydowałby się tam wybrać. A tak, niespodziewanie ją spotkał i plany się zmieniły. No bo przecież nie powie jej że idzie na siłownię, co jak to ona jeszcze odbierze? Że siłownia ważniejsza od niej? Z kobietami różnie bywa.
Jego dłonie po krótkiej chwili powędrowały na jej biodra aż na do pasa. Przesunął jej bardziej do tyłu aż trafił na jej pośladki za które złapał, przysuwając ją do siebie, gdy ocierała się o jego policzek swoim. Przymknął oczy kładąc zaraz dłoń na jej plecach. Jakby w ten sposób chciał ją objąć i jednocześnie pilnować przed upadkiem.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Lis 29, 2012 6:42 pm

Louisie nie przeszkadzało takie spędzanie czasu. Przynajmniej mogli pobyć razem w ciszy. Już się dobrze bawiła, nie narzekała, że nie oglądają żadnego filmu czy nie udali się na spacer po ogrodzie. Choć jeśli James wolał udać się na spacer, to mógł śmiało powiedzieć. Nie zje go przecież. Wiadomo, że kobieta zawsze chce innych rzeczy niż mężczyzna. Przecież różnice się przyciągają.
Dziewczyna nie martwiła się tym, że mogłoby dojść do czegoś poważniejszego. Dla niej liczyły się uczucia i to, czego oboje chcieli, a nie czy było za wcześnie, czy za późno na śmielsze kroki. Była dorosła, więc mogła już sama decydować, co chciała ze sobą robić. James nie musiał się przejmować, że po wszystkim zrzuciłaby na niego winę. Zresztą, nie miałaby na co zrzucać winy. Prędzej to ona brała sprawę w swoje dłonie, niż łowca. Po prostu śmielej sięgała po to, co chciała i w tym tkwiła cała tajemnica. Nie hamowała się.
Louisa nie uznałaby, że siłowania jest dla niego ważniejsza. To była część jego pracy, musiał przecież utrzymywać dobrą kondycję, jeśli wciąż chciał walczyć z wampirami. Z nimi nigdy nic nie było jasne.
Czuła jego dłonie wędrujące po jej ciele. Nie przeszkadzało jej to, wręcz rozkoszowała się tym, a drobne ciarki przechodziły te miejsca, które przed chwilą dotykał. Po chwili jego dłonie spoczęły na pośladkach Louisa, a na wargach dziewczyny zagościł lekki, nieśmiały uśmiech. Teraz to niemalże trzymał ją na rękach, więc dla równowagi mocniej zaparła się nogami, a dłonie zaplotła na jego szyi. Teraz chciała mu trochę podokuczać i nosem zaczęła wodzić po wrażliwym pod płatkiem ucha. Raz nawet użyła do tego czubka języka.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Lis 30, 2012 6:29 pm

Zbyt dobrze się im siedziało by nawet wstać i zrobić sobie obchód po całym domku właścicielki. Wiedział że może zrezygnować w każdej chwili z tych pieszczot i rzucić propozycję innego spędzania ze sobą czasu. Ale na razie tak było dobrze. W prawdzie to pilnował tej granicy.
Obejmował ja cały czas, pozwalając na pieszczoty za swoich uchem. Częściowo przypominała mu zachowanie kota. Mimo tego, uśmiechnął się lekko i pozwalał na jej gesty, dłonią wędrując po jej plecach, jakby głaskał kotkę po grzbiecie. Drugą trzymał ją by nie zleciała z jego nóg.
- Będziemy tak siedzieć, czy może się przejdziemy? - Zaproponował, bo może i mieli dużo czasu, to dla niego to obecnie mało. Gdyby nie musiał iść na nockę do pracy, pewnie inaczej by sobie rozpracowali plan dnia i wieczora.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Gru 06, 2012 10:03 pm

Louisa lubiła przekraczać granicy, jednak może faktycznie za bardzo się zagalopowała, szczególnie, że była dziewczyną. To nie ona powinna narzucać tempo, a mężczyzna, który jak widać, nie uważał, że jeszcze czas na nieco bardziej śmielsze kroki. Dziwne by było zmuszać go do czegokolwiek, bo na dobrą sprawę nie da się zmusić mężczyzny do tych spraw, to jednak jeśli sam będzie chciał przystopować, zapewne Louisa nagle się opamięta, wstanie jak oparzona i zarumieni się jeszcze bardziej, upodabniając się do piwonii z koloru. Dopiero James będzie miał na co popatrzeć!
Czuła jak głaskał ją po grzbiecie, więc aż się prosiło o zamruczenie jak kot. Tak też zrobiła, a słysząc głos, jaki wydobył się z jej gardła zaśmiała się pod nosem.
Zaproponował mała przechadzkę. Drgnęła, jakby ktoś wylał na głowę tej dziewczyny wiadro zimnej, wręcz lodowatej wody.
- Oczywiście!
Wykrzyknęła od razu, lekko nerwowo, odsuwając się od niego. Zdjęła z niego dłonie, a potem nogami wyszukiwała podłogi. Ale Louisa nie byłaby Louisą, gdyby czegoś nie odwaliła. To nic, że jako łowca ćwiczyła także utrzymanie równowagi... jej to nie przeszkadzało, oby zaraz walnąć pięknego orła tuż przed nogami Jamesa. A żeby utrzymać równowagę, w ostatniej chwili złapała się jego ud, bliżej jego... męskości. Zrobiła to raczej nieświadomie, żeby się nie wywalić, automatycznie, można wręcz powiedzieć... No ale, zdarza się i tak. Dopiero po chwili zorientowała się, gdzie spoczęły jej łapki. Jakiś uśmiech zabłąkał się na jej wargach, ale rumieńce od razu wstąpiły. Cofnęła zaraz dłonie, prostując się.
- To może zaczniemy od piętra, bo parter już widziałeś...
Odchrząknęła nieznacznie i skierowała się w stronę schodów, prowadzących w górę, gdzie na niego zaczekała. Chyba, że w jakiś sposób ją zatrzymał...

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sob Gru 08, 2012 9:49 pm

Nie spieszył się z niczym. Mimo swojego wieku, na poważniejsze związki ma czas. Nie szukał, czekał i o dziwo pojawiła się mu kobieta dużo młodsza. Czego w ogóle nie brał pod uwagę, że dodatkowo to będzie jego uczennica.
Dopiero co się bardziej i bliżej poznawali. Nie chciał tak szybko przechodzić do dalszych "zasad" związku. Na to przyjdzie odpowiedni czas. W dodatku nie miał dzisiaj wolnego i musiał pilnować telefonu czy nie będzie w Oświacie potrzebny. W takich czasach, gdzie rządzi sobie wampir, trzeba być na pogotowiu.
Przyjemna z niej kotka. Fajnie zamruczała, a jeszcze fajniej jak się zaśmiała. Jednak po jego propozycji oderwała się od niego jak poparzona. Na jego twarzy wymalowało się duże zdziwienie. Krzyknęła, odsunęła się i zeszła z niego nie uważając w ogóle. Nie utrzymała odpowiedniej równowagi, przez co złapała się jego ud, ale nie tylko. Dotknęła niespodziewanie jego intymnej części. Aż sam się zarumienił i lekko skrzywił. Od razu złapał ją przecież za ręce by pomóc w utrzymaniu równowagi. Spuścił głowę, by nie widziała jego gestów na twarzy. Wstał zaraz po niej i uznał, że tego nie było.
- Tak, zacznijmy od piętra. Prowadź. - Od razu spojrzał na nią i gestem ręki wskazał jej pierwszeństwo. Lepiej jak on będzie z tyłu to lepiej ja przypilnuje. I tak też udali się na górę.

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Gru 12, 2012 7:11 pm

Louisa tym bardziej nie spieszyła się na poważniejsze związki. Miała przecież dopiero osiemnaście lat, więc tym bardziej nie spodziewała się, że zakocha się tak szybko i to swoim mentorze, będącym o dobre kilka lat starszym.
Louisa nawet nie wiedziała, że oni są w jakimś związku. W sumie żadne z nich czegoś takiego nie powiedziało, jakby panował jakiś pakt milczenia. James nawet nie powiedział, że ją kocha, nawet jeśli dziewczyna sama go o to poprosiła, więc tym bardziej nie wiedziała czy miała prawo myśleć o nich jak o parze, czy też nie. Nawet się już nie pytała. A jeśli takie myśli przeszły dziewczynie przez głowę, to szybko się ich pozbyła tuż po tej małej wpadce, kiedy trafiła dłońmi na jego czułe miejsce. Była już za bardzo zawstydzona, aby zadawać takie krępujące pytania.
Odsunęła się od niego jak poparzona, bo nagle zdała sobie sprawę, że mogła się zagalopować za bardzo, a James na dobrą sprawę mógł tego nie chcieć. A schodząc z niego w takim szybkim tempie, straciła równowagę. Nie wiedziała jego twarzy, a więc rumieńce czy zakłopotanie także umknęło jej uwadze. Zresztą Louisa sama zarumieniła się jak piwonia. Przyjęła zatem jego pomoc i jakoś złapała równowagę, stając już na swoich nogach. Zmieniła szybko temat, samej uznając jakby to wszystko się nie wydarzyło. Ot, takie wykasowanie wspomnień.
Skoro puścił ją przodem, udała się po schodach na górę, zaglądając pierw do gabinetu. To pomieszczenie utrzymane było w jasnych kolorach.
- Mój gabinet. Rzadko tutaj przychodzę, a raczej tylko wtedy, kiedy muszę skorzystać z komputera.
Opowiedziała krótka "historię" owego miejsca, mówiąc niemalże szeptem. Kiedy skończył oglądać gabinet, posprawdzał wszystkie tamtejsze ozdoby (o ile wszedł do pomieszczenia), zabrała go dalej, do zwiedzania pokoi gościnnych. Każdy różnił się kształtem i kolorami, ale ogólny charakter japońskiej architektury został zachowany. Następnie przeszła do swojej sypialni.
- To mój pokój. Największa i najpiękniejsza sypialnia w całym domu.
Miała się czym pochwalić. Spojrzała na Jamesa ukradkiem, posyłając mu uśmiech. Jeśli chciał, mógł wejść, nie wiedziała w tym żadnego problemu.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Gru 14, 2012 7:22 pm

Pomieszczenia jakie mu pokazywała, opisując pokrótce ich historię, były bardzo ciekawe i ładnie urządzone. Musiał przyznać, że architektura japońska jest bardzo ciekawa. Taka inna, wyróżniająca się z pośród amerykańskiej czy angielskiej które do siebie są bardzo podobne. Lubił także odwiedzać świątynie tego kraju, które posiadały swój klimat i posągi bogów. Także ich Buddyzm miał w sobie wiele ciekawych informacji.
Znajdując się tuż przy sypialni, wszedł pewniej jak do każdego pomieszczenia jakie mu pokazywała. Co jakiś czas również komentował wystrój pozytywnie. Nie miał czego się przyczepić.
- Masz duży pokój. Choć podobno kobiety tyle przestrzeni potrzebują. - Zażartował lekko spoglądając w jej stronę. Po chwili rozejrzał się ponownie zerkając w stronę pięknego widoku za oknem.
- Piękny widok. - Przyznał patrząc na rozprzestrzeniający się już biały krajobraz. Zaraz jednak uwagę swoją zwrócił jego telefon. Wyjął go i sprawdził wiadomość. Zebranie? Zmarszczył brwi.
- Wybacz, będę się zbierał. Zwołali zebranie i widocznie to pilna sprawa. - Przeprosił Louisę, ale jak się okazało, dziewczyna dostała także tę samą wiadomość. Tak więc oboje się pozbierali, dziewczyna zajęła kotem, zamknęła dom a samochodem Jamesa pojechali w stronę gór.


[z/t oboje]

_________________

Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Sty 08, 2013 9:00 am

Lepiej było jak sobie spokojnie siedział na kanapie, a nie zajmował się pakowaniem rzeczy. Musiał odpoczywać, a nie się przemęczać, co doprowadziłoby do nieprzyjemnych konsekwencji. W każdym razie udało jej się pakować rzeczy Jamesa, gitarę także schowała do futerału odstawiając go obok dwóch toreb przy drzwiach. Skoro James zadecydował, że zadzwoni do znajomego zamiast po taksówkę, to wzięła z powrotem swój telefon i schowała go do kieszeni spodni. Kiedy pojawił się Shun, Louisa przywitała go lekkim uśmiechem, nic nie mówiąc. W sumie nie znała go, więc jakoś nie wiedziała jak się z nim przywitać. Wziął nawet bagaże, więc nie musieli się nimi przejmować, a Louisa zajęła się gitarą Jamesa, pomagając mu także zejść po schodach i dotrzeć do samochodu. Usadowiła go na tylnym siedzeniu pojazdu, żeby miał dla siebie więcej miejsca i dostał także futerał z gitarą. Duzi chłopcy mają duże zabawki. Sama zaś zajęła miejsce pasażera z przodu, uznając że tak będzie jej lepiej kierować Shuna do swojej posiadłości.
Podróż zapewne trwała z jakąś godzinę, góra dwie. Wiadomo, że z centrum Oświaty do zadupia na wsi kawałek drogi jest, więc zbyt szybko tam nie dotrą. Gdy podjechali pod bramę, zatrzymali się.
- Może dasz się zaprosić na herbatę i coś słodkiego w ramach podziękowań?
Jako dobra gospodyni domowa, nie może wypuścić go od tak. Jechał tutaj jakiś spory czas, więc niech sobie trochę odpocznie i czegoś się napije, nim znów będzie musiał wracać taki kawał drogi. Sama zaś pomogła wysiąść Jamesowi, by zaprowadzić go do posiadłości. Otworzyła oczywiście bramę, więc jeśli Shun zdecydował się na pozostanie, mógł śmiało wjechać za bramę. Wpuściła obu panów do środka, pomagając znów rozebrać się Jamesowi z butów i kurtki, a dalej zaprowadziła go salonu, gdzie powinno być mu wygodniej.
- Później zajmiemy się wyborem sypialni dla Ciebie. Chcesz coś zjeść? Napić się?
Oczywiście takie samo pytanie skierowała do drugiego łowcy, jeśli tylko zechciał zostać, choć po to, aby odpocząć przed powrotem.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Sty 08, 2013 5:51 pm

Nie tyle co było daleko, ale i warunki pogodowe nie były zbyt łatwe. Wszędzie śnieg i jakoś nie zamierzał przestawać padać. Także i w korkach czasami też stanęli. James jakoś nie miał nic przeciwko siedzeniu z tyłu. A i tak czuł się dziwnie zmęczony no i obolały. Poza nogą, ból sprawiały mu plecy. W końcu jakiś kawałek sufitu spadł na niego.
Jechali tak długo aż zajechali. Jednak Shun nie wyglądał na typa gościnnego. Wolał bardziej samotność.
- Dziękuję, ale odmówię. - Odpowiedział spokojnie. Wjechał jednak przez otwarta bramę by ułatwić Jamesowi wysiadkę i dojście do głównych drzwi z pomocą Louisy. Shun natomiast zajął się bagażem kolegi, pozostawiając wszystko w holu.
- To ja się zbieram. Trzymaj się.
- Ty również. I dzięki za podwiezienie.
Panowie się pożegnali i Shun opuścił posiadłość. Wsiadł do samochodu i odjechał. James z Louisą pozostali sami. Arkwright siedząc w salonie poczekał aż Louisa zamknie bramę i wróci do domu. W między czasie łowca rozglądał się po pomieszczeniu, jakby próbował się już teraz zaaklimatyzować. W końcu od tego dnia będzie tu mieszkał.
Gdy Louisa zadała pytanie, spojrzał na nią z lekkim uśmiechem.
- Skoro jesteśmy na miejscu, wolałbym się położyć.
Pić nie chciał nic, napił się już w Oświacie. Na jedzenie nie miał obecnie apetytu. Także teraz jedyne co chciał to trochę się zdrzemnąć. Ból i to męczące chodzenie to wykończyło częściowo. Już nie wspominając o akcji w sali zebrania.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Sty 09, 2013 11:58 pm

Dziewczyna skinęła głową, przyjmując jego odmowę. Przecież go nie zmusi do niczego, prawda? Poza tym, James faktycznie potrzebował porządnie wypocząć, więc im szybciej znajdzie się w ciepłym i wygodnym domu, tym lepiej. Zaraz też będzie mógł się porządnie wyspać i odpocząć, przed tym dostając kolejną dawkę środków przeciwbólowych. Fakt faktem im więcej tym gorzej, ale jeśli ból się nasili, to po cierpieć?
Skoro Shun odmówił gościnności, Louisa zaraz zamknęła bramę za odjeżdżającym łowcą. Wydawał się być trochę samotny i taki odległy, jednak nie znała go, więc nie chciała oceniać. Nie pozostało jej nic innego jak powrócić do posiadłości. W holu zdjęła buty, choć i tak został nieźle ubłocony i upaprany śniegiem, więc będzie musiała to zaraz posprzątać, jeśli nie chciała gorszych śladów. Kiedy zdjęła swoje buty, powiesiła także swój zimowy płaszczyk i udała się do salonu. Bagażami zajmie się później, przeniesie je do sypialni Jamesa, kiedy już ją sobie wybierze.
- Ach, oczywiście. Który pokój chcesz?
Spytała pomagając mu wstać. Przecież nie będzie leżał na tej małej, niewygodnej i ciasnej kanapie! Miał prawie dwa metry wzrostu, a owa kanapa była przystosowana dla wielkości Japończyków, a już na pewno nie do tego, aby na niej spać i to jeszcze wypoczywać, a najlepiej to się wysypiać. Będzie więc musiał wspiąć się po schodach. Miał jednak to szczęście, że każda sypialnia posiadała swoją malutką łazieneczkę, więc nie musiał chodzić do głównej, dużej łazienki za każdym razem, kiedy najdzie go potrzeba fizjologiczna.
Weszli więc powoli i ostrożnie po schodach, kierując się do pokoju, który mężczyzna sam sobie wybrał.
- Przynieść Ci świeże ubranie na przebranie?
Zapytała, spoglądając na jego przedziurawione i brudne spodnie. Pewnie i tak będzie musiała mu pomóc przebrać się... więc czas najwyższy pokonać pewien wstyd.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Sty 10, 2013 2:29 pm

Shun tym bardziej nie chciał przeszkadzać. Po koledze widział iż nie wyglądał za dobrze i potrzebował wypocząć. Ból także osłabia, bowiem męczyć się z nim trzeba nie wiadomo ile. Tabletki zapewne zaczęły działać. Także James nie skarżył się na jakiekolwiek bóle. Jedynie dokuczało mu przy poruszaniu się.
Będąc w salonie, czekał na Louisę która odprowadziła Shuna. Po czym zgodziła się z tym że powinien od razu udać się do pokoju. Miał nawet prawo wyboru. I szybko odpowiedział, bowiem nigdy nie zastanawiał się nad wypasionymi i luksusowymi pomieszczeniami.
- Skromny i mały. Nie mam wymagań. - I tyle. Nie był pewny czy takowy posiadała, ale może w przybliżeniu? Nawet nie przeszkadzałoby mu spać tu na kanapie. Choć wydawała się mu być jakby dwuosobowa? Chyba tak.
Udali się więc do pokoju jaki preferował ciemniejsze barwy i bardziej ze sobą kontrastujące. Jakby pierwszy lepszy. Co prawda mały nie był, ale gdzieś średni. Sypialnia Louisy na pewno była większa, o ile dobrze pamiętał. Od razu chciał do łóżka, więc na nim usiadł.
- Możesz przynieść. - Nie miał nic przeciwko. I jeśli poszła po owe ubrania, on w tym czasie zdjął z siebie co miał. Poradził sobie sam. Trochę się krzywił ale nie wydawał z siebie dźwięków bólu. Nawet ze spodniami sobie poradził, uważając na nogę. Także, kiedy Loiusa by wróciła, zastanie do pod kołdrą już leżącego.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sob Sty 12, 2013 4:30 pm

Nie pomógł jej w dokonaniu wyboru, bowiem w tym domu żaden pokój nie był skromny! Ale skoro pozostawił wybór dziewczynie, postanowiła zabrać go do najbliższego od schodów pokoju. Żeby nie musiał chodzić za daleko i miał blisko wszędzie. Poza tym uznała, że ten pokój będzie dla niego najlepszy. Ciemne barwy i w sumie wydawał się być skromny. Pomogła mu zatem dostać się do środka, odprowadzając go aż do łóżka, żeby mógł sobie na nim wygodnie usiąść.
Owszem, sypialnia Louisy była większa, można śmiało stwierdzić, że największa i najpiękniejsza w całym tym domu.
Skinęła głową, udając się na dół po jakieś ubrania. Ale zamiast tego, wzięła jego torbę z ubraniami w rękę i udała się do sypialni Jamesa. Kiedy weszła mężczyzna był już pod kołdrą, więc jedynie się zaśmiała i postawiła torbę przy łóżku, żeby nie musiał specjalnie po nią wstawać.
- Zostawię Cię teraz samego. Odpocznij. Jeśli będziesz czegoś potrzebował, zawołaj.
Poleciła mu z poważną miną, choć na wargach dziewczyny, wciąż widniał uśmiech. Sama zaś udała się na parter, do kuchni. Od obiadu jaki zjadła z Jamesem praktycznie nic więcej nie jadła, więc nic dziwnego, że trochę zgłodniała. Zrobiła więc na szybko ze dwie kanapki. Nie miała zbytniego apetytu na jakieś wytworniejsze jedzenie. Kiedy już skończyła jeść, udała się do biblioteki, aby trochę poczytać książki o ludzkiej anatomii i pouczyć się. Nie mogła sobie pozwolić na jakieś zaległości.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sob Sty 12, 2013 10:56 pm

Mimo iż James oglądał u Louisy wiele pomieszczeń w tym domu, nie był w stanie teraz określić jej jaki by chciał pokój. Jaki mu da, do takiego się dostosuje. Wszystko mu jedno, byleby mieć gdzie spać. Dlatego też odpowiedział jej tak a nie inaczej.
Na chybił trafił, pierwszy pokój od wejścia od razu mu się spodobał. Ciemne kolory, ale za to większy od wszystkich jakie zajmował w swoim życiu. Będzie musiał przywyknąć do takiej przestrzeni. Usiadł więc na łóżku i kiedy Louisa wyszła, rozebrał się i schował pod kołdrę. Poczekał aż wróciła, gdzie to po jej słowach, z uśmiechem skinął w zgodzie. Pozostawiony sam w pokoju, zamknął oczy i pozwolił na sen. Póki działały środki znieczulające, szybko zasnął. A spał dobre pięć godzin.
Przebudziwszy się, powoli uchylił powieki mając wrażenie że chyba obudził się w nocy. Albo nawet nie. Ciemno było w pokoju. Podniósł się do siadu krzywiąc z powodu odczuwania siniaków na plecach. Wymacał lampkę na stoliku obok i zapalił światło, po czym przetarł swoje oczy. Siedział teraz z odkrytą klatką piersiową i plecami. Póki miał zabandażowaną nogę, nie odczuwał tym razem zbyt wielkiego bólu. I póki oczywiście nie chodził. Coś miał wrażenie że czeka go chyba kilkudniowe leżenie lub siedzenie w tym pokoju. Nie było mu to na rękę. Ale wyboru nie miał. Westchnął i spojrzał na torbę, w której były jego ubrania. Przysunął się do niej i zaczął wyjmować jakieś luźne dresy, które były koloru ciemnego fioletu. Ubrał na siebie i oczywiście spróbował wstać. Udało się, ale naciskanie na lewą stopę powodowało powołanie bólu w łydce. No chyba że będzie miał podporę jakąś i szedł jedną nogą jak na palcach. Usiadł jednak z powrotem na łóżku. Nie będzie odwalał niczego głupiego, nie chcąc niepokoić niepotrzebnie Louisę. Zauważył że nie ma tu jego jednej torby. Chętnie by po nią poszedł, no ale... Spuścił głowę. Nie mając wyboru zawołał:
- Louisa!
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Sty 14, 2013 10:50 pm

Kiedy James odpłynął w krainę snów, Louisa usiadła właśnie nad książkami, czytając wszystko uważnie po kilka razy, aby zapamiętać. Robiła sobie także notatki, spisując te najtrudniejsze rzecz, a najważniejsze podkreślała widocznym, jaskrawym flamastrem. Dzięki temu szybciej zapamiętywała to, co sama sporządziła jako notatki. Nawet zaczęła sobie na głos powtarzać, żeby szybciej wbić sobie anatomię człowieka do głowy. Nawet jeśli chciała studiować magię, musiała mieć także spore pojęcie. A co będzie, jeśli nie będzie miała siły na używanie magii? Ano właśnie. Po jakichś dwóch godzinach zostawiła książki i wstała, rozprostowując sobie wszystkie kości i mięśnie. Od siedzenia rozbolało ją ciało. Swoje kroki skierowała do biblioteki, gdzie zaczęła szukać książek na temat magii. Tutaj było ich kilka, w sumie zasługa matki i ojca, więc uważnie przeglądała każdy tytuł, starając się trafić na coś odpowiedniego. Ot, jakieś postawy, by w ogóle wiedzieć w czym rzecz! Po kilkunastu minutach wreszcie znalazła interesującą ją książkę i wyciągnęła z półki. Otworzyła delikatnie, nie chciała od razu zniszczyć, a wiedziała, że niektóre z nich mają dość spory staż... Zaczęła czytać, niewiele z tego rozumiała. Potrzebowała kogoś, kto wyjaśniłby jej całe znaczenie tego wszystkiego. Ale lektura pochłonęła ją tak bardzo, że dopiero od książki oderwał ją głos Jamesa. Dziewczyna odłożyła ostrożnie książkę na półkę i pognała jak poparzona na górę, do pokoju łowcy. Zajrzała do drzwi, jakby się czegoś obawiając i minęła chwila, nim odważyła się wejść do środka.
- Coś się stało?
Spytała, uważnie i z niepokojem mu się przyglądając. Spojrzała na zegar stojący na szafeczce. Było po północy. Dość długo się uczyła i czytała i nawet nie poczuła zmęczenia. Powróciła spojrzeniem na Jamesa, oczekując od niego jakichś wyjaśnień. Może chciał coś przeciwbólowego, bo znów zaczęło go boleć całe ciało?

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Sty 15, 2013 12:14 am

Dziewczyna siedziała nad książkami tyle godzin a on spał. W prawdzie by stwierdził że ma lepiej, ale tez nie chciałby jej przeszkadzać. Niestety mając nogę w bandażu i nie posiadając niczego jako podporę ciała by móc się ruszyć i robić co chce, zmuszony był jednak zawołać Louisę. Ta z kolei pojawiła się jakby użyła teleportu.
- Musi się coś stać? - Spytał z uśmiechem. - Skoro nie mogę chodzić, przyniesiesz mi drugą torbę?
Poprosił ładnie, jak tylko potrafił. Jak mogła zauważyć, nie chodziło mu o jakieś leki przeciwbólowe czy coś podobnego. Może go noga bolała, ale nie tak bardzo jak na początku oberwania głazem. Dlatego też sam mężczyzna miał nadzieję iż za kilka dni będzie już dużo lepiej, dzięki czemu zająłby się swoimi sprawami. Jak chociażby znalezienie jakiejś porządnej, drugiej pracy. Skądś trzeba mieć pieniądze. A z Oświaty nie będą już wypłacane.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Sty 15, 2013 11:29 am

Louisa nie narzekała na naukę, lubiła siedzieć wśród książek, zapewne bardziej niż w towarzystwie rówieśników. Temu nie przeszkadzało jej, że był już środek nocy, a ona biedna wciąż nad tym wszystkim ślęczała.
No niestety, dziewczyna nie umiała korzystać z teleportu, ale za to pobiegła po schodach najszybciej jak umiała, normalnie springiem, zaglądając do pokoju Jamesa. Siedział na łóżku w taki sposób, jakby chciał wstać i potrzebował do tego czyjeś pomocy.
Drugą torbę? Spojrzała na niego, jakby nie do końca rozumiejąc o co w tym wszystkim chodzi. Naprawdę myślała, że coś się stało, a tutaj chodziło jedynie o drugą torbę. Odwzajemniła więc jego uśmiech. Swoją drogą, trzeba będzie zrobić nowy opatrunek i nałożyć świeżą warstwę maści. Tamta zapewne zdążyła już wchłonąć w skórę.
- Jasne. Przy okazji zmienię Ci opatrunek.
I nim łowca zdążył coś odpowiedzieć, dziewczyna znów zniknęła. Faktycznie, chodzenie będzie miał z głowy na kilka dni, a tym bardziej poszukiwanie jakiejś dobrze płatnej pracy. Louisa może też z tego skorzysta. Z racji zawieszenia w szkole i obecnie niepracowania w Oświacie, postanowi otworzyć małą restauracyjkę. Najpierw oczywiście potrzebuje pieniądze od ojca na rozkręcenie takiego biznesu. Ale kiedy przedstawi mój swój pomysł, na pewno ją wesprze. Oby tylko nie wpadł na pomysł, aby tutaj przyjeżdżać!
Dziewczyna wróciła zatem na dół, do holu gdzie znajdowała się torba Jamesa. Wzięła ją, zabierając po drodze świeże bandaże i maść. Torba może do lekkich nie należała, ale Louisa nie miała w zwyczaju na cokolwiek narzekać. Nauczyło ją tego życie. Wszak było to jedynie noszenie torby, a nie walka na przykład z wampirem.
Wdrapała się w nią na schody, gdzie pojawiła się w sypialni Jamesa po kilku minutach swojej nieobecności. Torbę postawiła przy łóżku, samej zaś siadają na jego brzegu. Jakoś już nie przeszkadzało jej to, że mężczyzna był w połowie ubrany czy rozebrany (jak kto woli) tylko przeszła do zdejmowania bandażu. Siniaki powoli ustępowały, kolor stał się już jaśniejszy, więc za jakieś dwa, trzy dni James będzie mógł już spokojnie chodzić nie odczuwając nieznośnego bólu. Posmarowała miejsce obrzęku maścią i zabandażowała czystym bandażem.
- Za góra cztery dni będziesz w stanie już chodzić.
Powiadomiła go, a taka wiadomość na pewno go ucieszy. Nikt przecież nie znosi leżeć bezczynnie. Na ogół w takich chwilach robiłoby się rzeczy, których nie robi się, kiedy ma się na to możliwość. A to się nazywa lenistwo.
- Potrzebujesz jeszcze czegoś?
Zapytała, wciąż siedząc obok niego.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Wto Sty 15, 2013 4:22 pm

Gdyby James wiedział co Louisa robiła przez ten czas jego odpoczynku, na pewno by jej nie wołał do siebie a pozwolił na dalszą naukę. Ale zważając na porę iż robiło się bardzo późno, dobrze chyba zrobił odrywając ją od tych książek. Nie tyle co on, ale i ona potrzebuje odpoczywać.
Nie zdążył odpowiedzieć, a pozostał z otwartymi ustami na swoim miejscu, kiedy to dziewczyna od razu opuściła jego pokój. Westchnął i postanowił poczekać. Jedyne co w tej chwili zrobił, to powyjmował swoje dokumenty, klucze i telefon z podartych i ubrudzonych spodni. Sprawdził także czy ktoś nie dzwonił do niego ani nie pozostawił jakiejkolwiek wiadomości. Nic na szczęście nie było. Wtedy Louisa wróciła do pokoju. Spojrzał na nią i podwinął oczywiście nogawkę, bowiem w dresach nie było to uciążliwe. I oczywiście był ubrany, także nie musiała się zalewać jakimś rumieńcem.
Kiedy nakładała maść muszą masować dane miejsca, nie odczuwał już tak ogromnego bólu co wcześniej. Lekko się krzywił, ale musiał przyznać, że ta maść bardzo dużo pomaga. Wieść o tym że za cztery dni będzie mógł chodzić, była pocieszająca. To lepsze nić posiadanie nogi w bandażu na tydzień.
- Dobra nowina. Choć mam nadzieję, że już jutro dam radę.
Tak się zakładał. Ale pewny nie był. Kiedy skończyła, zsunął nogawkę i spojrzał na dziewczynę.
- Tak. Ciepłej herbaty.
Jak już ma tak dobrze, to postanowi sobie teraz trochę powykorzystywać dziewczynę by spełniała jego małe zachcianki.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Sty 17, 2013 11:07 pm

Louisie nie przeszkadzała nauka, ale kiedy zawołał ją James to faktycznie powoli zaczynała odczuwać zmęczenie i senność. Najchętniej wtuliłaby się teraz w swoje duże i miękkie poduszki i zasnęła. Dałaby sobie rękę uciąć, że sen nadejdzie w przeciągu dosłownie kilku minut. Zawsze tak miała, że kiedy coś robiła i poddawała się temu bez przerwy, nie odczuwała zmęczenia. Ale kiedy choć na chwilę zaprzestawała swojej czynności, nagle dochodziła do wniosku, że jej ciało robi się zmęczone, podobnie jak umysł. A w takich chwilach już żadnej wiedzy nie będzie w stanie przyswoić.
Zaraz też przytaszczyła jego torbę, zajmując się nogą. Nasmarowała ją delikatnie, żeby nie zadać mu niepotrzebnego bólu. Widać, że bardzo spieszyło mu się do chodzenia, skoro chciał jak najszybciej zacząć to robić. Nawet uśmiechnęła się do niego.
- Powoli przyswajam sobie magię, więc następnym razem będę w stanie Ci pomóc. I możliwe, że nie tylko Tobie.
Tak, była z siebie dumna, choć póki co były to dopiero początki. Nie miała pojęcia czy uda jej się przyswoić magię. Nie było to przecież łatwe zadanie, a czasochłonne i wymagające sporego poświęcenia czasu i energii.
- Zaraz Ci przyniosę.
Po chwili opuściła sypialnie i udała się do kuchni. Wstawiła wodę, przygotowała kubek, włożyła do niej herbatę. Postawiła to wszystko na tacce, ukroiła kawałek cytryny, postawiła cukierniczkę. Jak będzie miał ochotę może się i tak poczęstować. Po kilku minutach woda się zagotowała, więc dziewczyna zalała wrzącą wodą herbatę. Kubek postawiła na tacy i udała się z powrotem na górę. Weszła do pokoju i postawiła ją na stoliku, obok łóżka.
- Uważaj, bo gorąca.
Ostrzegła go i znów zajęła swoje miejsce obok niego. Tym razem jednak położyła się w poprzek łóżka. Jednak jakoś poczuła silne znużenie i zmęczenie. Nie wiedziała, w którym momencie zawładnął nią płytki sen.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pon Sty 21, 2013 1:22 pm

Gdyby sytuacja w mieście oraz w Oświacie nie była tak napięta, to pewnie by w spokoju sobie leżał ile dni trzeba by tylko wyleczyć nogę. Ale nie mógł. Czuł że nie może sobie na sporo luzu pozwalać. Trzeba się zająć tym co trzeba. Znaleźć dodatkową pracę i mieć oko na wampiry, nie tylko na jego ukochaną Louisę.
- Łatwiej Ci pójdzie jeżeli ktoś Cię będzie uczył. - Dodał od siebie, bowiem po sobie wiedział że sam nie da rady. Dlatego też o wskazówki sięgał do kolegi, który posiada wielką wiedzę w dziedzinie magii.
Skinął głową, kiedy Louisa udała się po herbatę dla niego. W tym czasie przyciągnął do siebie torbę i wyjął kilka ważnych dla niego rzeczy. Choćby zdjęcia w ramce czy misia koalę. Postawił sobie na stoliku nocnym, grzebiąc po chwili dalej w torbie.
W pewnym momencie wróciła Louisa niosąc na tacy dla niego herbatę. Uśmiechnął się i wzrokiem podążał za jej ruchami.
- Dzięki. - Podziękował i powrócił dalej do szperania w torbie, jakby upewniał się że wszystko zostało zabrane. Choć jak spojrzał na dziewczynę, dostrzegł iż zasnęła mu na łóżku. To dlatego zrobiło się tak cicho. Pokręcił głową, po czym ułożył jakoś Louise prosto na poduszce. Zdjął jej kapcie i przykrył kołdrą, dając na koniec buziaka w czoło. Pogłaskał po czym wyjął jakąś książkę. Czytał popijając herbatą.
Zaszło tak jakieś dwie godziny, aż odłożył, zgasił światło i postanowił się zdrzemnąć. Kilka godzin nie zaszkodzi. Przykrył się kołdrą i zasnął.
Obudził gdzieś po dziewiątej. Światło danej godziny wpadało do pokoju je rozświetlając, pomimo braku na niebie słońca. James spojrzał na leżącą obok dziewczynę tym razem w innej pozycji. Położył się bokiem, oparł głowę o rękę podtrzymując się na łokciu i na poduszce. Spoglądał sobie na śpiącą królewnę.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Sty 23, 2013 9:10 am

Jeśli nie wyleczy swojej nogi porządnie, to może zapomnieć o zbawianiu świata i szukaniu jakiejś drugiej, dobrze płatnej pracy, by się jakoś utrzymać. Rana mogła z łatwością powrócić i to w gorszym stanie niż pierwotnie. Lepiej więc wyleczyć wszystko i martwić się później, niż nadwyrężać mięśnie, a potem cierpieć znacznie dłużej niż te trzy czy cztery dni. Temu jeśli chciał cokolwiek robić, to dopiero wtedy, kiedy Louisa uzna, że z jego nogą jest już w miarę dobrze na chodzenie. A i tak nie będzie mógł jej nadwyrężać, bo znów coś mu się stanie. Więc póki był pod dachem Louisy, to niestety ale dziewczyna nie pozwoli mu na poruszanie się, póki nie przestanie go boleć, a obrzęk nie zniknie.
- W takiej sytuacji ciężko jest porozumieć się z kimś z Oświaty. Temu wolę opanować magię samodzielnie.
Oczywiście nawiązywała do tej całej, zaistniałej sytuacji, która jedynie się skomplikowała. Oświata teoretycznie przestała istnieć, więc wolała nie ryzykować tym, że jakieś wampiry nakryją łowców na przekazywanie "magii". Wiadomo, że burmistrz rozwiązał całą Oświatę, więc już żadne z nich nie było łowcą. W praktyce wyglądało to natomiast całkiem inaczej.
Przyniesioną herbatę postawiła na stoliczku nocnym, samej kładąc się na łóżku. Czuła, że nie jest jeszcze tak bardzo zmęczona, aby kłaść się spać. Przekonała się, że jest inaczej w momencie, kiedy położyła głowę na miękkiej kołdrze. Sen przyszedł nagle, znienacka, więc James miał kolejny problem na głowie. To Louisa powinna zajmować się nim, a na odwrót.
Położył dziewczynę w pozycji do spania, a ta sobie coś mruczała pod nosem, kiedy ją przekładał. Długo nie trzeba było czekać, wpadła w głębszy sen, przysuwając się automatycznie do Jamesa. Wiadomo, ludzie lubią ciepło, więc kierują bardziej instynktem. Wtuliła więc twarz w jego bok, kiedy ten czytał jeszcze jakąś książkę.
Wreszcie nastał świt, Louisa jeszcze spała, nadal wtulona w Jamesa, tylko teraz pewnie inną częścią ciała. Nie kontrolowała swojego ciała w czasie snu, więc pewnie czasami trochę się porzucała w łóżku. W pewnym momencie poczuła jak coś lub ktoś się jej przygląda, więc otworzyła niemrawo powieki, spoglądając centralnie na Jamesa.
- Dzień dobry...
Wymruczała sennie, wszak przed chwilą się obudziła. Tak bardzo nie chciało jej się wstawać, żeby zrobić jakieś śniadanie. Po prostu było jej za ciepło i zbyt wygodnie. Zrobi je później, o! Z głodu nikt się jeszcze nie zesrał....
Nawet nie zdziwiła się faktem, że spała razem z nim, przyjęła to całkiem ładnie do wiadomości. A teraz przysunęła się do niego, wtulając do jego torsu, a dłońmi obejmując jego boki. Uwielbiała jego zapach.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Czw Sty 24, 2013 7:32 pm

Dla Jamesa nawet w takiej sytuacji, nie jest trudno o skontaktowanie się z kimś z Oświaty, kiedy to z większością ma kontakt. Nawet z Ryoujim, który szkoli w magii i jego samego nauczył z niej korzystania. Jednakże nie ciągnął dalej tego tematu. Louisa przyniosła mu herbatę a potem poszła spać. Tak zatem zakończył się ich dzień.
Rankiem wpół leżał patrząc na wtulającą się do jego ciała dziewczynę. Przyjemny widok dla jego oczy, który chyba zmusił ją do obudzenia się. Patrzenie na jej twarzyczkę musiało do tego doprowadzić, a nie chciał jej przecież budzić.
- Dzień dobry kwiatuszku. - Odpowiedział i nachylił do jej ust, by złożyć buziaka.
- Wyspałaś się?
Zapytał, odgarniając kosmyki jej włosów z czoła. Ta z kolei zaraz się wtuliła bardziej w jego ciało aż uśmiechnął pod nosem. Ach te dziewczyny. Pogłaskał ją po złotych włosach, niczym własne dziecko.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Pią Sty 25, 2013 6:51 pm

Louisa nawet nie pomyślała o tym, aby prosić Jamesa o pomoc. I tak zrobił dla niej wystarczająco dużo, więc nie chciała go dalej w taki sposób wykorzystywać. A obecnie i tak powinien dużo odpoczywać i nie zaprzątać sobie głowy jakimiś niepotrzebnymi myślami. Poza tym nie chciała ryzykować niczyim życiem. Wystarczy, że sama musi się borykać ze swoim zajebistym "panem", który zmusił ją do posłuszeństwa. Na dobrą sprawę nie rozumiała czemu była jeszcze jego służką.
Wreszcie sen przyszedł, a nasza mała dziewczynka po raz pierwszy spędziła noc z mężczyzną i o dziwo nie rumieniła się jak to miewała w zwyczaju. Kiedy się przebudziła, na przywitanie dostała buziaka, uśmiechnęła się jedynie i wtuliła w ciało Jamesa. Sama nie wiedziała dlaczego, po prostu potrzebowała takiej bliskości z nim.
- Jak nigdy dotąd.
Zaśmiała się, udzielając mu odpowiedzi. Doprawdy, tak wczesna pora dnia, a tak bardzo nie chciało jej się wstawać. No ale, kiedyś trzeba to zrobić.
- Jak Twoja noga?
I gdy tylko otrzymała odpowiedzieć, zwlekła się z łóżka mówiąc coś o prysznicu, przebraniu się i zrobieniu śniadania. Tak więc najpierw zaczęła od prysznica, potem się uczesała szczotkując dokładnie włosy, następnie ubrała i zeszła na dół, by przygotować śniadanie dla Jamesa. W sumie powoli kończył się zapasy, więc musiała zrobić większe zakupy, aby nie zdechli z głodu. Zrobiła więc tosty z serem i wędliną, oczywiście dla Jamesa więcej i po gorącej herbacie. Z tacką udała się na górę i postawiła przed nim śniadanie.
- Smacznego. Będę musiała wybrać się do miasteczka po zakupy, bo kończą nam się zapasy.
Stwierdziła w czasie konsumowania. Za wiele kupować nie musiała, ot takie najważniejsze produkty, bo teraz to już nawet chleba nie mieli. Ostatnie kromki zeszły właśnie na tosty.
- Niedługo wrócę.
Z uśmiechem go pożegnała i ucałowała w wargi, po czym opuściła jego sypialnie, a potem dom. Chyba jeszcze nie wiedziała, że tak szybko to nie wróci...

[zt]

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sob Sty 26, 2013 3:09 pm

James zrobiłby jeszcze wiele, by pomóc dziewczynie. A im szybciej uda się jej opanować magię, nie będzie musiała zadręczać się w sytuacjach kryzysowych, gdyby do takich doszło. Lecz o tym później.
Cieszył się, że dziewczyna była wypoczęta i aż widać było po niej brak chęci opuszczenia tak wygodnego i cieplutkiego łóżka.
- W porządku. Nie boli. - Odpowiedział ze spokojem i zgodnie z prawdą. Noga go nie bolała. Mógł normalnie ruszać, ale przy chodzeniu mogłaby sprawiać jeszcze ból. Lecz tego nie testował jeszcze.
Pozwolił jej wygramolić się z łóżka, gdzie to udała się odświeżyć a potem zrobić śniadanie. James w tym czasie pościelił łóżko a torby przysunął bliżej szafki nocnej. Oczywiście próbował wstać i utrzymał równowagę, ale z chodzeniem bywały problemy. Mimo to, dawał radę i chociaż zrobił sobie spacer po pokoju. A nawet do łazienki by samemu się odświeżyć. Dużo i tak nie łaził. Wrócił do łóżka gdzie Louisa przyniosła śniadanie, które wspólnie zjedli.
- Wybrałbym się z Tobą. Jednak wiem że jeszcze nie mogę.
Chciałby jej dotrzymać towarzystwa i pomóc z zakupami, ale cóż. Jeszcze nie mógł swobodnie chodzić po mieście i to tak daleko. Drugi problem taki, że on okolic wioski nie znał. Nie był jeszcze w tych rejonach.
Pożegnał się z Louisą zostając samemu w pokoju. A dokładniej to nawet w domu. Wyjął więc z torby laptopa, podłączył go i sprawdzał informacje z miasta i świata.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   Sro Sty 30, 2013 9:01 pm

Sms do Jamesa:

Kod:
Wsiadłam do nie tego autobusu, co trzeba i pojechałam do miasta. Spotkałam jeszcze starego znajomego, więc trochę mi zejdzie, nim zrobię zakupy. Postaram Ci się to jakoś wynagrodzić! Pomyśl, co byś chciał za te kilka godzin bez opieki ~~

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość Trizgane.   

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość Trizgane.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 23Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 12 ... 23  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: