IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Obrzeża lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Wrz 16, 2013 2:50 pm

Choć takie szczęście, że przez chwile nie będzie im nikt przeszkadzać. Teraz sama nie wiedziała czy dobrze, że się spotkali. Zamknęła wszystkie uczucia jakie czuła do Vincenta szczelnie w pudełeczku i schowała na dnie szafy, a teraz jak tornado wszystko to z ogromną siłą w nią uderzyło. Nie pogodziła się z tym nigdy do końca. Wiele razy zastanawiała się co zrobi jak go kiedyś zobaczy, ale jak to było z wyobrażeniami, nigdy się nie sprawdzały.
-Oczywiście.
Szepnęła, wychodziła z założenia, że zawsze jest jakieś inne wyjście, ale nie będzie się z nim kłócić. Długo uparcie milczała, nie chciała do siebie przyjąć jego słów. Już sobie wmówiła, że jest zły i okropny, a tymczasem on się tu pojawia tak zniewalająco przystojny, cudowny, na dodatek skruszony i taki... Ban skoncentruj się.
-Okej, rozumiem, nie musisz się już tym kłopotać więcej.
Udawała, albo raczej chciała udawać niewzruszoną, ale chyba nie do końca jej to szło tak jakby sobie tego życzyła. I stanęła jak wmurowana w ziemię kiedy ją przytulił. Dłonie zacisnęła na klapach od jego garniaka, gniotąc go. Głowę oparła o jego tors, poczuła jak gorycz zaciska jej gardło.
-I na prawdę zajęło Ci to tyle czasu?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Wrz 16, 2013 3:10 pm

Są takie rozmowy i takie sytuacje, których nic nie powinno przerywać a to spotkanie było chyba jedną z tych rzeczy. Vincent zapomniał na ten moment o swojej pracy i obowiązkach oraz o czekającym go spotkaniu ze swym szefem, które na pewno do przyjemnych należeć nie będzie. Samael, Kain, Omitsu i Natsume odpłynęli gdzieś w dal, by zostać na ten jeden moment zapomniani. Zderzył się z problemem jaki dręczył jego umysł od dłuższego czasu i nie dawał mu spokoju. W końcu on, uważany za wzór cnót i dobrego obycia dopuścił się takiej rzeczy. Nawet jeśli z nie własnej winy. Przynajmniej nie do końca. To go uwierało jak kamień w budzie, który drąży sukcesywnie mała ale bardzo bolącą dziurę w stopie. W końcu by nie wytrzymał i sam postanowił się z nią spotkać. Bo po pierwsze była to plama na jego honorze a po drugie przecież kochał tą wampirzycę i nie mógł tak zwyczajnie zakopać tych uczuć w jakimś worze, w lesie. I to go chyba najbardziej dręczyło.
I kiedy na początku gdy tylko ją zobaczył uśmiechnął sie szeroko, zaraz ten uśmiech znikł będąc przytłoczony ogromnym poczuciem winy i wstydu.
- Cieszę się, że zrzuciłem ten głaz ze swoich pleców - odetchnął jakby faktycznie zdjęto z niego ogromny ciężar.
Kiedy ją przytulił przepraszająco poczuł wewnątrz eksplozję radości, której nie był w stanie wyrazić. Znów poczuć jej dotyk, zapach jej ciała. Opanował się jednak w porę, w końcu był mistrzem panowania nad sobą i swoimi emocjami. Swoją drogą, Samael mógłby się tego od niego nauczyć.
- Gdybym mógł wrócić wcześniej i spotkać się z Tobą choć raz, by cokolwiek wyjaśnić... A teraz kiedy znów tu jestem bałem się spojrzeć Ci w oczy. Zachowałem się jak tchórz ale w końcu i tak mnie dopadłaś - odsunął się lekko tak by móc spojrzeć w jej twarz jednak ręce nadal znajdowały się na jej plecach. Posłał jeden z tych swoich uśmiechów i puścił jej oczko, tak jak kiedyś.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Wrz 16, 2013 3:43 pm

Oby nikt im nie przeszkodził, bo wówczas nie ręczyłaby za siebie. Po takim czasie musiała mieć go przez chwile dla siebie nawet jeżeli było to bolesne. W jej osobistych planach miała zatłuc go na śmierć, poszatkować, spalić, zakopać. No, ale wyszło inaczej, jak zawsze. Nie przewidziała, że stare uczucia się odezwą w niej, była chyba zbyt sentymentalna.
-Chociaż Ty.
Co prawda poczuła się lepiej słysząc to wszystko i wiedząc, że nie zostawił jej bo już mu się znudziła, jednak właśnie to spowodowało, że miał w głowie niezły burdel. Sama ledwo nad sobą panowała, z tym, że chęć przywalenia mu wymieszała się z pragnieniem bliskości. Odsunięta od niego na kila centymetrów patrzyła na niego. Nic się nie zmienił, był właśnie taki jak go zapamiętała.
-Długo tu zostajesz?
Była dzielna i pełna samozaparcia... jeszcze. Rozluźniła uścisk na jego marynarce, nieco ją pogniotła, ale pewnie ktoś mu ją ładnie odprasuje bez zadawania zbędnych pytań. Czemu on musiał wciąż tak na nią działać?
-Pomyślałam, że może... moglibyśmy się gdzieś razem wybrać.
No i nim zdążyła się ugryźć w język zaproponowała mu spotkanie. Naprawdę mądrze, już była w jego ramionach, nie chciała już go rozszarpać proponuje mu spotkania, i pewnie jeszcze coś jej głupiego przyjdzie do głowy. I jakby tego było mało, była już kompletnie pod jego urokiem. Wpatrzona w niego jak niegdyś, jak w chwili kiedy poznała go po raz pierwszy w barze kasyna.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Wrz 16, 2013 5:30 pm

Jego wyobrażenie na temat ich spotkania po tak długim czasie był bardzo bliskie planów jakie sobie w łebku knuła. To znaczy, że spodziewał się iż będzie chciała go zatłuc na śmierć lub rozerwać na kawałki i zrobić z jego ciałem jeszcze inne makabryczne rzeczy. Nie znali się bardzo długo, wszak związali się bardzo szybko po pierwszym spotkaniu ale, po pierwsze świetnie analizował wszelkie osoby a po drugie wiedział do czego jest zdolna porzucona kobieta. A ona wszak myślała, że ją porzucił. Ale jeśli chodzi o uczucia to z swojej strony mógł rzec, że przewidział iż uderzą go prosto w twarz i będą śmiały się z niego do rozpuku. Nie zapomina się tak łatwo o kobiecie, którą się szczerze pokochało, prawda? Nawet jeżeli wie się, że jedne co ona może teraz wobec nasz czuć to nienawiść. Tak więc i u niego stare uczucie odżyło, panował jednak nad sobą doskonale, nadal opanowany, uprzejmy i szarmancki. Chociaż miał ochotę złapać ją, całować tak długo jak tylko się ta i miętosić jej kuperek.
Naprawdę nieźle mu ulżyło kiedy zrozumiała i może nawet wybaczyła mu to co musiał zrobić. Taką miał wszak nadzieję, dlatego też poczuł ulgę. Co innego zaprzątało teraz jego głowę. Przecież pojawia się po tak długim czasie, z uczuciem tak samo gorącym jak wtedy gdy byli razem... Może nawet gorętszym biorąc pod uwagę fakt tak długiej rozłąki. Ale przecież życie toczyło się dalej. Kiedy ją opuścił z pewnością znalazła już sobie kogoś innego, to było przecież zupełnie naturalne. Nie mógł od niej oczekiwać niczego czy robić sobie jakichkolwiek nadziei. W jej życiu mogło już nie być dla niego miejsca.
- Myślę, że nawet bardzo długo. Zdaje się, że tutaj jest główna siedziba mojego szefa a on niechętnie zmienia miejsca zamieszkania. Z pewnością co jakiś czas będę musiał udać się do innego kraju z jakąś misją jednak głównym miejscem mojego pobytu będzie to miasto - odpowiedział jej zgodnie z prawdą. Co prawda główna siedziba rodu Dracula znajdowała się tradycyjnie w Poenari, jednak Kain upodobał sobie ten dworek w lesie i nie wyglądało na to by chciał się przenosić gdziekolwiek. Jeśli miał już coś załatwić za granicą, leciał samolotem lub posyłał tam kogoś z Zakony. Na przykład jego. Choć aktualnie jego głównym zadaniem to ochrona młodego panicza.
- Myślę... że byłbym zaszczycony, Banshee - odpowiedział jej uśmiechając się w ten swój charakterystyczny sposób.
On również się jej przyglądał. Była taka jak kiedyś, taką ją zapamiętał. Piękną, energiczną i uroczą, młodą kobietą.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Wrz 16, 2013 7:42 pm

Czemu zrezygnowała ze swoich niecnych planów? Wciąż coś do niego czuła i ciągnęło ją do niego. Nienawidzenie go było takie łatwe pod jego nieobecność. Wydawać by się mogło, że właśnie taki pośpiesz w ich relacji doprowadzi do zguby, a okazało się, że było to coś trwalszego. Coś co przetrwało taki czas. Życie po prostu z nich kpiło.
Ułożyła sobie życie, choć wciąż było to niepewne, zbyt burzliwa była to relacja, trudna. Prawdą było to, że długo szukała w mężczyzna odzwierciedlenia Vincenta. Oczywiście nie znalazła tego w żadnym. I mimo iż wiedziała, że nie powinna, chciała aby chwycił ją w swoje ramiona i całował ją do utraty tchu. Jednak nie zrobiła nic aby mu to pokazać. Nie rzuci wszystkiego dla niego, było to niemożliwe, musiała na spokojnie wszystko poukładać, przemyśleć, oswoić się z tym. Może się z nim po spotykać.
-To dobrze.
Zerknęła na niego z uśmiechem.
-Będziemy mogli nadrobić trochę czasu.
Nie chciała wywalać go ze swojego życia, nie umiała. I to było niepokojące, bo może się okazać, że to co miało się skończyć dawno temu zapłonie na nowo. Nie myślała o tym teraz, zostawi to na później, nie będzie się ekscytować zbytnio. Nie wiadomo w końcu jak się to potoczy. Teraz była przygotowana na jego ewentualne zniknięcia. Z resztą teraz stawiała na luźną znajomość, bez pośpiechu.
-Cieszy mnie to... Muszę Ci więc dać numer telefonu. Żebyś wiedział jak się ze mną skontaktować. Nie mieszkam już tam gdzie kiedyś.
Trochę jej się w życiu pozmieniało, ale nie wiedziała czy na lepsze. Nie cofnęła się od niego nawet na krok, nie przyszło jej to do głowy, chciała zatracić się całkiem w nim, co wcale nie było takim mądrym pomysłem. Jednak kiedy tyle uczuć uderza w umysł z taką siłą nie da się racjonalnie myśleć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Wto Wrz 17, 2013 2:21 pm

Bardzo często najprostsze z pozoru rozwiązania okazują się bardzo trudne do zrealizowania. Mogłaby go nienawidzić za to co zrobił ale przeszkadzały jej w tym uczucia, które wypłynęły na wierzch gdy tylko pojawił się przed jej oczami. On miał problem podobnej natury, z tym, że chciał jej tylko wyjaśnić powody swojego nagłego zniknięcia, przeprosić i usunąć się w cień, nie próbując wkraczać ponownie do jej życia.
Jednak kiedy tak stała, czuł jej ciało tuż przy swoim, kusiła go swoim słodkim zapachem i pięknem serce biło mu mocniej i tylko jego wybitna zdolność do panowania nad sobą sprawiała, że nie dał się ponieść przypływowi emocji. Teraz nie miał już żadnych wątpliwości, nadal ją kochał mimo rozłąki jaką przeżyli. To mówiło dużo o uczuciu jakie ich łączyło pomimo tego, że związali się bardzo szybko, pod wpływem chwili i namiętności. Widocznie czasem pójście na żywioł się sprawdza, chociaż nie można powiedzieć, że ich związek dobrze skończył. W końcu cierpieli oboje znacznie dłużej niż zdążyli się sobą nacieszyć.
Z pewnością trudno byłoby jej znaleźć mężczyznę podobnego do tego wampira. I nie chodziło o to, że był aż tak wspaniały. Nie, był po prostu wyjątkowy. Zawsze szarmancki i grzeczny, uprzejmy niezależnie od tego co się działo. Mimo to twardy i stanowczy. Potrafił być okrutny na swój sposób. Prawdziwy i rzeczywisty przykład dżentelmena.
- Również się cieszę, nawet nie wiesz jak bardzo - pokiwał lekko głową nie tracąc tego gadziego uśmiechu. Tak, czasu do nadrobienia mieli sporo, pytanie brzmiało jak będą to robić. Czy ich relacja zmieni się w koleżeństwo, przyjaźń czy może znów dadzą się ponieść fali emocji i rzucą się sobie w ramiona. Vincent nikogo nie miał więc dla niego nie byłoby to problemem. Ale Ban była w związku. Zielonowłosy oczywiście o tym nie wiedział jednak domyślał się tego. Wszak tak piękna dziewczyna musiała mieć powodzenie u płci przeciwnej. Dlatego właśnie się hamował.
- Ależ oczywiście - wyjął z kieszeni swój telefon i wsadził jej w łapkę aby mogła wklepać mu swój numer jak i zapisać sobie jego. Kiedy było już po wszystkim, wsunął urządzenie tam gdzie jego miejsce po czym z lekko strapioną miną spojrzał jej w ślepka.
- Wiem, że nie powinienem tego robić jednak... długo na to czekałem - powiedział przepraszającym tonem po czym złapał ją za pośladki i przyciągnął do siebie po to by pocałować ją w usta, namiętnie i z utęsknieniem.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Wto Wrz 17, 2013 3:14 pm

Miała kogoś, to powinno ją hamować. Jednak coś w jej życiu było nie tak. Nie było to, to czego oczekiwała, dopadały ją ostatnio myśli, że to właściwie powinno wyglądać całkiem inaczej. Miała wątpliwości co do swojego obecnego związku. Różniło się to od oczekiwań, od tego czego pragnęła. Isao to dobry chłopak, chyba nawet zbyt dobry jak na nią. Nie umiała mu dać tego czego oczekiwał, ciepła rodzinnego ogniska, sielanki. Wpadała często w kłopoty, zdarzyło jej się nawet czasem zatracić w polowaniu i kogoś zabić. Potrzebowała kogoś, kto zaakceptuje jej styl bycia, kto będzie cierpliwy i nie będzie się wkurzać za każdym razem jak popełni jakiś błąd, jak odbiegnie od wyidealizowanego wyobrażenia. Najswobodniej czuła się właśnie przy Vincencie. Nie była jednak pewna na jak wiele mogła sobie pozwolić, jak daleko pozwolić mu zabrnąć w jej życiu. Targały nią silne uczucia, jednak bała się postawić wszystko na jedną kartę, potrzebowała czasu, a to co między nimi będzie to na pewno dość szybko się okaże.
Wzięła jego telefon i zapisała mu swój numer, oczywiście również wzięła jego, zawsze to łatwiej się w tym całkiem sporym mieście odnaleźć. Oddała mu telefon i spojrzała na niego, nie mogła się napatrzeć, nie mogła uwierzyć, że tu był. I nim zdążyła cokolwiek powiedzieć przyciągnął ją do siebie trzymając ją za tyłeczek, jak to miał w zwyczaju i pocałował. Nie wyrywała się, lecz zamarła zaskoczona, odruchowo odwzajemniła jego pocałunek, żeby się nagle opamiętać. Odsunęła się od niego nieznacznie.
-Tęskniłam za tym, ale...
No właśnie, ale co? Kobiety tak bardzo lubiły komplikować. To musi być jakieś hobby.
-To dla mnie jeszcze za wcześnie.
Na spokojnie, chciała powoli go wprowadzić ponownie do swojego życia, a taka ponowna nagła namiętność mogłaby znacznie utrudnić całą sytuację.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Wto Wrz 17, 2013 3:39 pm

Vincent na całe szczęście nie miał nikogo tak więc nawet jeśli do czegokolwiek dojdzie między nimi to będzie miał czyste sumienie. To znaczy, nikogo tym nie zrani chociaż może jej zrobić mętlik w głowie i trochę namieszać w życiu. A tego by nie chciał. Dlatego właśnie usilnie deptał wewnętrzne hamulce i póki co mu się udawało całkiem dobrze. A dlaczego nikogo nie miał? Uparcie usprawiedliwiał się pracą, że jest zbyt zajęty by myśleć o kobietach na stałe ale prawda była całkiem inna. Tak jak ona szukała odzwierciedlenia Vinca u mężczyzn tak i on poszukiwał drugiej takiej Banshee. Nikogo takiego nie spotkał tak więc nie wdawał się w żadne dłuższe relacje, stale myśląc o tej jasnowłosej wampirzycy.
Vincent był dżentelmenem ale z pewnością potrafił zapanować nad trudnymi kobietami z pazurkami. Potrafiłby pewnie tolerować wiele jej wybryków, pod warunkiem, że ona tolerowałaby jego, bo pomimo powierzchownego bycia czystym i nieskalanym jak kryształ miał swoje za uszami. Związek wszak miał polegać na kompromisach i dogadywaniu się a nie narzucaniu innym swojej wizji rzeczywistości. Pewnie gdyby wiedział o jej problemach w związku doszedłby do wniosku, że to nie ma sensu skoro jej facet nie akceptuje jej takiej jaką jest a chce ją zmieniać w jakąś przeidealizowaną wersję jej samej. Ale nie wiedział.
- Tak wiem - zabrał ręce z jej tyłeczka i z zażenowaniem na twarzy spojrzał w bok. Pozwolił sobie na chwilę słabości chociaż tak się starał zachować spokój. Widać było jak na niego działa.
- Wybacz, następnym razem będę bardziej nad sobą panował - westchnął ciężko. Było mu strasznie głupio, wstydził się przed sobą i przed nią, że nie wyhamował w odpowiednim momencie. Co za wstyd...
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Wto Wrz 17, 2013 8:38 pm

Bycie samemu było naprawdę dobrym rozwiązaniem. Tak przez chwilę odetchnąć i nie przejmować się niczym. Było to coś nad czym trzeba się zastanowić. Bo w sytuacji znalazła się dość trudnej, a mętlik to już w głowie miała więc gorzej być nie będzie.
Banshee zdawała sobie sprawę z tego, że nie każdy jest idealny, zwłaszcza, że jej daleko było do tego. Była pokręcona, zachłanna, czasem zbyt agresywna, pazurki miała ostre i często drapała. Jednak umiała pójść na kompromis, dostosować się, ale nie diametralnie zmienić. Vincent choć krótko to radził sobie wyśmienicie z nią.
Wampirzyca właśnie też doszła do takich wniosków, że to bez sensu, ale po prostu musi jeszcze o tym nagłos powiedzieć tej drugiej osobie. Jednak postanowiła już i zdania raczej nie zmieni.
Sama spłonęła rumieńcem na twarzy, gorącym, krwistym. Nie miała zamiaru go odtrącać, przytuliła się do niego mocno, czuła się przy nim bezpieczna i tak śmiesznie bezbronna, krucha. Mimo iż uważała, że przez życie może iść o własnych siłach.
-Następnym razem inaczej to rozegramy.
W jej słowach kryła się pewna obietnica. Przymknęła oczy i palcem wodziła po okrytym marynarką torsie mężczyzny.
-Widziałam Cię na przyjęciu.
Atmosfera zrobiła się z lekka nie zręczna, próbowała jakoś nawiązać rozmowę, w sumie nie bardzo wiedziała o co może się go zapytać. Wścibska nie chciała być, a i on nie może jej wszystkiego powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Sro Wrz 18, 2013 11:17 am

Związek dwojga ludzi czy wampirów polegał chyba właśnie na wzajemnej akceptacji i zrozumieniu. Co prawda kilka cech partnera mogło nam nie odpowiadać jednak nie można było oczekiwać diametralnej zmiany, obrotu o sto osiemdziesiąt stopni. Faktycznie, powinno się mówić co jest nie tak jednak nie żądać by to się zmieniło. Jeżeli partner zechce, to nieco nad sobą popracuje, nie oczekujmy jednak cudów. W końcu powinno się wiedzieć z kim się wiąże, znać wady i zalety tej osoby. Nie wiedział co kierowało jej teraźniejszym facetem, nie znał go ale gdyby miał rozeznanie w całej sytuacji, jako wampir obeznany w analizie i badaniu umysłów i motywów działania stwierdziłby, że to fizyczne pożądanie. Isao pożądał jej cielesności a kiedy już ją dostał stwierdził, że Banshee to nie tylko ciało ale także i osobowość. A jej osobowość mu się nie do końca podobała. Dlatego chciał ją zmienić. Nie jemu to osądzać, jednak on z pewnością nie robił tego w taki sposób. Z resztą, byli z Ban parą. Dość krótko ale jednak mogła już nieco go poznać jak i jego stosunek do jej osoby, w tamtym czasie.
Kiedy wampirzyca wtuliła się w niego objął ją ponownie, pogładził po jasnych włosach, troskliwie i z czułością.
- Inaczej? Sprawiasz, że zaczynam być cholernie ciekawy - zaśmiał się lekko nie przerywając głaskania jej. Nawet w najskrytszych marzeniach nie mógł oczekiwać, że ich ponowne spotkanie przebiegnie tak a nie inaczej. Miłe zaskoczenie bo autentycznie spodziewał się, że będzie to dość bolesne fizycznie.
- Tak, byłem tam w pracy. Musiałem ochraniać pewne osoby więc nie miałem czasu się rozglądać za pięknymi dziewczętami - i już się zaczynał ten flirt wykonywany rozkosznie, niskim i kuszącym głosem. Oczywiście miał na myśli to, że jeśli rozglądałby się za pięknymi kobietami niechybnie by ją spostrzegł.
- Niedługo muszę wracać. Właściwie nadal jestem w pracy. Powinienem złożyć raport - westchnął ciężko, gdyż opcja powrotu do szarej rzeczywistości wcale mu się nie podobała skoro tutaj miał swoją ukochaną Banshee. Choćby nie mógł jej dotykać tu i ówdzie czy całować, zawsze to lepiej być tu z nią niż dostawać zjeby od Kaina.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Sro Wrz 18, 2013 4:28 pm

Cóż sytuację miała nieciekawą, w sumie to miała pecha do facetów. Jednak i z tego jakoś wybrnie i to już całkiem niedługo. Teoretycznie wszyscy wiedzieli jak mają wyglądać związki, w praktyce wyglądało to już znacznie gorzej i nie ma co się nad tym rozczulać. Wiadome, że nie każdy do siebie będzie pasować i już. Teraz tylko trzeba się do pewnych błędów przyznać i zrobić z tym porządek.
Wciąż opierała o niego swoją głowę, było jej dobrze.
- O to właśnie chodzi.
Taki był cel, rozpalić jego ciekawość, zaintrygować, spowodować, że ich kolejne spotkanie odbędzie się w niedalekiej przyszłości.
Miał być płacz, ból i zgrzytanie zębami, ale wyszło jak zwykle, czyli inaczej. Pewnie jakby pogodziła się z jego nieobecnością już dawno temu powiesiłaby falki na pobliskim drzewie. Nie wisi tam, tylko ją obejmuje. Zdecydowanie było coś na rzeczy.
-Cóż, też tam wpadłam raczej dla interesów niż rozrywki. Nie dostałam jednak tego czego chciałam, więc korzystałam i rozglądałam się za przystojnymi mężczyznami.
Nie sądziła, że będzie obejmować się w lesie z byłym facetem i flirtować. Uniosła nieco głowę spoglądając na jego twarz. Na jego kolejne słowa kiwnęła twierdząco głową. W sumie i ona miała coś do załatwienia, a im szybciej tym lepiej.
-Cały czas jesteś w pracy, czy masz może jakieś wolne od czasu do czasu?
Ciekawa była jak bardzo jest dyspozycyjny i czy może liczyć na jakąś nieco dłuższą randkę, znaczy się spotkanie. Bo jedno wiedziała na pewno, nic na siłę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Sro Wrz 18, 2013 8:09 pm

Czy miała pecha? Możliwe bo pomimo szczerego uczucia jakim ją darzył i ich związek nie wypalił z przyczyn niezależnych. Ale kto wie jak ich historia potoczyłaby się gdyby nie musiał wyjechać? Czy do tej pory byliby szczęśliwą parką zakochaną w sobie po uszy? Tylko bogowie raczą wiedzieć jednak w jego marzeniach tak to właśnie wyglądało. Żyli długo i szczęśliwie. Jakie to podniosłe i oklepane. Ale mimo to każdy do tego dążył i chciał by ten bajkowy zwrot urzeczywistnił się w stosunku do ich życia. On nie był wyjątkiem.
Nie musiała rozbudzać jego ciekawości by ich spotkanie odbyło się w niedalekiej przyszłości. Prawdopodobnie odbędzie się w ciągu kilku następnych dni, kiedy będzie miał trochę luzu i czasu dla siebie. A, że nie bardzo miał co robić, bardzo chętnie poświęci te chwile swojej byłej. Skoro już my wybaczyła, zrozumiała to nie było przeszkód by spotykać się i swobodnie rozmawiać. Interesowało go bardziej czy będą to spotkania towarzyskie, jak wśród starych znajomych czy może randki. Szybko jednak zrugał się za to w myślach tłumacząc sobie, że spodziewa się zbyt wiele.
Tak więc oboje mieli jeszcze coś do zrobienia tak więc ich spotkanie powoli dobiega końca. Niewiarygodnie przyjemnie było znów ją obejmować, gładzić po włosach, czuć jej ciało przy swoim i móc wdychać jej słodki zapach. Gdyby nie to, że już raz to zrobił, pocałowałby ją znów. Jednak dzięki wcześniejszej wpadce trzymał samego siebie na wodzy jeszcze mocniej.
- Ty kokietko - zaśmiał się lekko na jej słowa. Tak więc flirtowali w najlepsze, a czas ich gonił. Szkoda będzie się znów rozstawać jednak pocieszała go myśl, że niedługo znów się spotkają i tamtym razem będzie miał dla niej tyle czasu ile tylko zapragnie by jej dał.
- Co jakiś czas mam nieco wolnego. Właściwie to dość sporo. Jestem wzywany zazwyczaj kiedy szef chce przydzielić mi jakieś konkretne zadanie. Tak więc na pewno znajdę trochę miejsca dla Ciebie w swoim kalendarzu - puścił do niej oko i czule pogładził wierzchem dłoni po policzku.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Sro Wrz 18, 2013 9:25 pm

To było życie, a ono rządzi się swoimi prawami i nic już nikt na to poradzić nie może. Jakby było z nimi, tego nikt nie wie, mogłoby się równie dobrze okazać, że kolorowo by nie było. Zostanie to jedną wielką tajemnicą i tyle, a co czas przyniesie to się okaże. Najlepiej na to spokojnie poczekać, bez większej ekscytacji. Wampirzyca pewnie zrobi się cholernie ostrożna w pewnych kwestiach i bardzo możliwe, że będzie trzymać się na dystans.
No nic, powoli ich spotkanie dobiega końca im szybciej pewna sprawy załatwią tym lepiej, a jak Vincent znajdzie nico czasu to spotkają się ponownie, a jak to spotkanie będzie wyglądać to się wszystko okaże. Kobieta musiała najpierw zrobić porządek w swoim życiu.
-O to cała ja.
Przyznała krótko, taka była i się nie zmieni, nie chciała i nie umiała.
-W takim razie, mój numer znasz. Więc jak będziesz miał wolne daj znać.
To chyba na tyle jeżeli chodzi o ich spotkanie, nie ma co tego przedłużać. Uśmiechnęła się lekko w jego stronę, przytuliła się jeszcze do niego na krótko, ale mocno i zdecydowanie, aby w końcu odsunąć się od niego.
-Do zobaczenia Vin.
Po tych słowach udała się w swoją stronę, miała sporo do przemyślenia, poukładania i zrobienia.

[z/t]
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Nie Lis 17, 2013 6:34 pm

Zapadał już wieczór. Było cholernie zimno, bo temperatura dochodziła już do zera. Aż trudno uwierzyć, że Gabriel nie nosił pod płaszczem nic więcej. Przez to chorobliwe picie krwi wampirów po prostu stracił swój stary układ krwionośny, który przesyłał szybkim strumieniem ciepłą krew. Jego ciało w tej chwili pasowało temperaturom do otoczenia, a mimo to Gabriel nie odczuwał zbyt dużego dyskomfortu odnośnie tego.
Zamiast się skupić na tym, powinno omówić się jednak jego sytuację i ogólną w mieście. Przez kilka dni obserwował poczynania w mieście z dużej odległości, czekając na przejście fali poszukiwaczy z jego podobizną. Po pewnym czasie jego rysopis na pewno znalazł się pod stosem innych poszukiwanych.
Oczywiście nadal nie poruszał się ulicami miasta i nie chodził za dnia tak blisko miasta.
Schronienia to on nie potrzebował. Wystarczył ten obszerny las.
Przez ostatni czas chadzał po nim i wyrabiał sobie w pamięci obraz całej tej przestrzeni, wraz z domostwami dwóch wampirzych rodów.
Teraz jego celem był zwyczajny odpoczynek. Coś na co rzadko sobie pozwalał. Niemniej jednak było już po wieczornej mszy na której był. Teraz po prostu skrzyżował ręce przed sobą i obserwował leniwie przejeżdżające auta.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Nie Lis 17, 2013 7:05 pm

No i co jej pozostało? Po całej tej zabawie, tak naprawdę nawet nie miała gdzie się podziać. Pieniądze, coraz szybciej uciekały z jej portfela, a ona nawet pracy nie ma. Jaka kpina! No i co ma robić? Jak tak dalej pójdzie zacznie sprzedawać siebie by zarobić na mieszkanie, albo sprzeda jakiś narząd. O tak, na pewno by się sprzedał. No ale tego nie będzie raczej robiła, tak jak i tego, że z kimś się puści za pieniądze. Nie mniej, jednak jakimś dziwnym trafem znowu zawędrowała w jakieś dziwne miejsce. Co do cholery, czy tutaj wszystkie miejsca prowadzą w takie podejrzane miejsca? Miała jedynie nadzieję, że nie spotka tutaj jakiegoś chorego psychopaty. Znając jednak jej szczęście tak będzie. A więc gdzie była? Rozglądnęła się po obecnym miejscu. O tak, chyba jakiś las. Dopiero po pewnym czasie spostrzegła jakiegoś osobnika.
Pobiegnie do niego? No jasne, raczej nie. Skierowała się zatem na jakieś niskie drzewo.
- Jak zimno...Było mi zostać w hotelu.
Oparła się o nie. Zmęczenie? No cóż poradzić, po tym wszystkim co robiła z tamtą kobietą. Zapewne teraz nie można by spodziewać się po niej jakieś obrony. Zachęta? Raczej nie.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Nie Lis 17, 2013 7:18 pm

Gabriel obserwował kątem oka Inez, ponieważ dobrze widział w nocy to od razu dostrzegł jej strój.
-No świetnie...-Wymamrotał do siebie i odwrócił wzrok od kobiety w mini.
A niby po co miałby atakować dziewczynę, która nawet nie śmierdziała wampirem. Pomijając oczywiście jej wygląd, jej ubranie i samą postawę.
Dla Garrucha była niezbyt interesującą go osobą. Czemu tak chłodno podchodził do sytuacji? Po pierwsze dziewczyna była już pełnoletnia. Po drugie wzmianka o hotelu była nieco znacząca. Gabriel zrozumiał już to na swój sposób i o powstrzymał chęć zwykłego odejścia z tego miejsca.
-Jak Ci zimno to się ubierz.
Oznajmił dopiero po dłuższej chwili gryzienia się w język, aby jego słowa nie zabrzmiały zbyt wrogo. Mimo to ton jego głosu nie był ani trochę przyjemny dla ucha. Ten wielkolud na pewno nie znajdzie w sobie krztyny współczucia dla prawie półnagiej dziewczyny.
Cóż mógł sobie pomyśleć o niej innego?
Zbiera na chleb? Skoro była w hotelu to powinna mieć pieniądze. Poza tym Gabriel myślał, że ktoś takie dziewczyny odbiera spod hotelów. No widocznie się przeliczył. Jak ze wszystkim w temacie tej dziewczyny.
Dopiero po dłuższym czasie spojrzał na dziewczynę swoimi czerwonymi ślepiami i znów zmierzył ją wzrokiem.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Nie Lis 17, 2013 7:39 pm

Początkowo nawet nie spodziewała się tego, że ten wielkolud do niej podejdzie. No ale skoro już musiał, to czemu by nie pogadać z kimś tak dziwnym. Co prawda, oczywiście ona wcale nie lepiej wyglądała w takich okolicznościach. Jednak, to nie jej wina, że organizm nie pozwolił się jej ubrać. Zapewne Eli pozbiera jej ciuchy. Och, to kusząca myśl iż kiedyś znowu się spotkają. Jednak, teraz miała do towarzystwa owego osobnika. Nie interesowało ją zbytnio to, jak ją będzie oceniać. Niech spieprza, skoro mu nie pasuje może sobie iść dalej. A ona zapewne i tak by się tym ani trochę nie przejęła. Ot co, zawsze mogła iść pogadać z jakąś fajną dupą, a on z taką postawą raczej nie poderwie panny. No chyba, że to jak Firk. Czyli kolejny, który gdyby mógł to by pieprzył się ze swoją pracą. Och, jak ona współczuła takim ludziom. Nie mniej, nie będzie ich nawracać. Bo co ona? Jakaś matka Teresa, czy inna gówniana postać z religii.
- Brawo, normalnie powaliła mnie inteligencja twojej odpowiedzi. Podbiłeś, by powiedzieć mi coś tak głupiego? Czy może chcesz się popatrzeć na półnagą dziewczynę?
Odpowiedziała, by następnie przenieść dopiero wzrok na jego oczy. Wampir? Nie, to chyba nie wampir? A może jednak? Chyba, będzie musiała być czujna. Ech, na szczęście może użyć tego, gdyby okazał się cholernym krwiopijcą.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Lis 18, 2013 9:18 am

Przez chwilę ciszy miał wyrazić niezadowolenie z bezczelności dziewczyny, ale w końcu nie byłoby mądre pouczanie jej na jakikolwiek temat.
-Lepiej tak, niż stać bezczynnie i się patrzyć.
Oznajmił bez uśmiechu, dość chłodnym głosem. Dalej nie był przekonany co do jej profesji. Normalnie nie uganiał się za ludźmi, ale ulicznic to on bardzo nie lubił. Skoro ta miała w nosie co on sobie pomyśli, to tylko pogratulować jej głupoty.
Garruch podszedł jeszcze na jeden krok w jej stronę.
-Wstań i stąd idź. Albo pożałujesz, żeś mnie spotkała, dziewko.
Kilka słów wypełnionych złością wystarczyło, aby przekonać dziewczynę, że zaraz zabierze się do roboty.
Warto też dodać, że Garruch dalej stał nieco daleko od dziewczyny. Żadne kopnięcie nie da skutku. Więc czego spróbuje? Gabriel miał za sobą szybkość i siłę dorównującą niejednemu wampirowi czystej krwi. Poza tym posiadał również kilka sztuczek. Nie spodziewał się, że będzie czegoś potrzebował, ale jak zawsze nie pozwolił sobie na to, aby zignorować przeciwnika. Ta kobietka też może mieć coś w zanadrzu...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Lis 18, 2013 11:28 am

Co za gbur.. myślał, że się będzie go bała? To, że jest większy i silniejszy, nie daje mu prawa do rozkazywania. A już zapewne nie do pomiatania nią, co on sobie myśli. Nie trawi takich ludzi, a już na pewno nie będzie się jego słuchała. Tak to sobie mógł mówić w domu, a nie do obcych ludzi. Spojrzała na niego ponownie z pogardą.
- I co? Mam się ciebie bać? Myślisz, że jesteś taki fajny?
Skwitowała i odepchnęła się lekko od drzewa by wyprostować się. Poprawiła swoja koszulę, tak by nie było nic widać. Żałowała, że nie zabrała bielizny, czasami robiło się jej na serio zimno. Nie mniej jednak o tym teraz prawić. Ruszyła delikatnie przed siebie, by zmniejszyć odległość między nim a jej osobą. Nie miała jednak zamiaru go atakować, czy coś. No i oczywiście nadal zachowuje ostrożność. Nie da się zaatakować jakiemuś damskiemu bokserowi.
- A może ty to lubisz? Sprawia ci przyjemność bicie kobiet?
Najgorszymi typami były wampir, lecz przynajmniej oni mało kiedy bili kobiety. A tu? Damski bokser, który musi wyżyć się na kobiecie by poczuć się spełniony? Ten typ osobników, chyba był najbardziej żałosny.
Nie spodziewała się jednak, że natrafi ona na takiego osobnika, a raczej początkowo na takiego jej nie wyglądał. No nic, zapomniała iż pozory mylą.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Lis 18, 2013 12:08 pm

Hymh. A jednak ma przynajmniej trochę charakteru w sobie. Nie była kobietą, która ulegnie. Nie dzwoniła po alfonsa. To coś znaczyło.
Gabrielowi ciężko było przyjąć dzisiejsze trendy co do upodobań kobiet, które lubiły się po prostu zabawić.
-Masz charakter. Powinnaś być łowcą.
Oznajmił z lekkim uśmiechem, który ujawnił kły jak u wampira. A jednak nim nie był. Ale dziewczyna nienauczona odróżniać aury ludzkiej od wampirzej pewnie tego nie wiedziała.
Atak? Skądże znowu. Dziewczyna mogła widzieć w nim sadystę i damskiego boksera. Był w pewnym stopniu odludkiem. Człowiekiem, który za razem nie miał w sobie człowieczeństwa. Jednak tu nie chodzi o przekonania w życiu, ale o cały nurt, myśl przewodnią życia.
Jako stary inkwizytor nie dbał tak bardzo o postępowanie w codziennym zmaganiu się o przeżycie. On żył na własnych zasadach. Niekoniecznie musiały być zgodne z przekonaniami całej reszty świata.
Przeżył cholerne trzy wieki jako człowiek, ponieważ nie zważał na zasady. Złamał nawet podstawową zasadę umierania ludzi. Stał się czymś na wzór nadczłowieka. To jednak nie dawało mu jakiegokolwiek przywileju w życiu. Nadal traktowano go na równi z szarymi ludźmi. Niekiedy było to dobre. W tym przypadku również. Ale mniejsza o niego.
Ta dziewczyna wykazała coś, czego nie spodziewałby się po kobiecie jej pokroju. Była młoda, ale zarazem harda. To mu się podobało...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Lis 18, 2013 12:55 pm

Być? Już nim była, a raczej może nadal jest? Tak jakby była w zawieszeniu. Ech, niech do cholery Marcus już przywróci, bo tak na serio nie na darmo przechodziła trening odnośnie tego kierunku, ale niech facet sobie myśli, że jest bezbronną dziewoją, która to by sobie rady nie dała. Ach, może być zabawnie. I może przez to i on się wyluzuje? A jak nie, to cóż może na takie coś poradzić. Nie była typem człowieka, który na siłę by starał się rozweselić kogoś, czy zabawić. Pod tym względem niestety strasznie przypominał jej Frika. A to nie był raczej powód do dumy. Niestety jej metalowy przyjaciel raczej nie był typem duszy imprezowej, oraz nie lubił jak to mówił "jej stylu prowadzenia się", pff jakby to ją całkowicie interesowało. Skoro nie podobała mu się jej osoba, jakoś dziwiło ją to, że normalnie z nią gadał. No, nic tego raczej nie będzie mogła zmienić. Ciekawe jak na prawdę zachowa się obecny rozmówca, na próbę wciągnąć go w małą zabawę słowną.
- Mówisz? Mam polować na zwierzynę? Czy może mówisz tak, bo liczysz iż się podniecę, czy coś?
Uśmiechnęła się zawadiacko. Po czym przejechała ręką, po swojej koszulce, tak jakby chciała by coś zobaczył. Jednak, tak naprawdę nic mu nie pokazała. Zdawało się robić lekko ciekawie, a już na serio zaczynał ją intrygować. Nie wiedziała, czy ma rozdwojenie jaźni, czy co. Skoro chwilę temu chciał ją zlać, a teraz no prawi jej, że tak to uznać komplement.
- I może jeszcze byś chciał mnie uczyć? Co? Tylko pytanie, czy jeśli bym nią została, a ty byś niby chciał mnie nauczyć czegoś o tych polowaniach, to co byś niby chciał za to?
Podeszła jeszcze bliżej, na tyle by mieć go przed sobą. Nie lubiła rozmawiać z tak wysokimi osobami. Zawsze zdawało się jej, że patrzą na nią z góry. No i oczywiście gapią się w jej dekolt. A to już nie jest za miła rzecz.
- Bo w dobrego samarytanina nie uwierzę.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Lis 18, 2013 7:54 pm

A skąd mógł to wiedzieć poczciwy Garruch? Wyglądała jak wyglądała. Nic nie wskazywało na to, że choćby przez chwilę była łowcą.
Wielkolud na jej przymilanie mógł zareagować na różne sposoby. Wybrał ten, który jej nie zrazi do jego osoby. Po co jeszcze więcej wrogów sobie wyrabiać, albo osób, które uważały go za dziwaka.
-Polować będziesz na co chcesz. To już nie moja sprawa co weźmiesz za cel...
I wtedy dziewczyna przejechała ręką bo bluzce. Garruch nie zareagował w żaden sposób, tylko twardo stał, wpatrując się w oczka dziewczyny.
-Uczyć? Nie mam czasu na nauczanie. Znam takich jednak co chętnie spróbują.
Od tej zasady nie było wyjątków. Gabriel działał samodzielnie. I nie miał przydupasów. Mógł mieć ewentualnie zwolenników, których mógł ewentualnie poprosić o coś.
I wtedy przyszła ta myśl. Uśmiechnął się znów ukazując nieco zębiska.
-Może za takie coś przynajmniej się odwdzięczysz...
Tajemnicze pewnie to było, ale nie ma co zdradzać od razu o co chodzi. Garruch jednak chyba nie reagował na jakieś prowokujące ruchy. Co będzie jak zacznie się co innego? Kto to może wiedzieć. Dziwny z niego typ. Niby katolik do szpiku kości, ale jakoś nie działał zawsze zgodnie z zasadami. W końcu jak już wspominałem- oszukał śmierć, która powinna po niego przyjść jakieś dwieście lat temu.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Lis 18, 2013 8:07 pm

No nic zdawało się, że woli pracę na serio niż wdzięki młodej damy. Nie mniej jednak nie będzie w to wnikać, czy coś. Skoro on woli przejmować się bardziej tym, czy ona będzie łowcą ponownie, a niżeli tym iż go podrywa, czy tam kokietuje to jest wyłącznie jego sprawa. Nie mniej zaciekawił ja na tyle, że sobie nie poszła. Spojrzała z zaciekawieniem zatem na niego, by następnie pewnie już stanąć na swoich nogach, bez obaw iż ten ją zaatakuje. Zbytnia ufność? Zapewne, jeśli jednak dojdzie do ataku jej mały atut nie pozwoli mu jej skrzywdzić.
- Och, jakie to kuszące. Mieć pozwolenie na polowanie. No mów dalej, chętnie posłucham.
Wiedziała oczywiście, o jakiego typu polowania mu chodziło. Jednak nadal miała zamiar się z nim droczyć. Ot co, przecież od tak sobie nie pozostawi go no nie? Teraz jest lekko zdany na nią. I będzie go dręczyła przez pewien czas, a potem? Potem pewnie znajdzie sobie coś ciekawego do roboty.
- A skąd taka pewność? Może jednak się nie nadaje, no wiesz kobiety raczej są wątłymi materiałami na łowczynie zwierzyny.
Przydupasów? A kto o tym mówił? Nie miałabyś zamiaru wierna ani jednemu człowiekowi jako jakaś służka, czy coś. Ot co, to nie.
- A co byś takiego chciał? Co? No słucham, wole nie wchodzić w takie rzeczy w ciemno.
Może i oszukał śmierć, ale czy śmierć odebrała mu popęd seksualny do kobiet? A może on wolał chłopców? No nic, w to nie będzie wnikać. Bo w końcu teraz bardziej ja interesowało to, czego on może od niej chcieć.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Lis 18, 2013 9:03 pm

Ależ kto mówił, że kokieteria nie działała? Facet po prostu potrafił się opanować i nie reagować zbyt... sztywnie... Na takie zagrania. Wolał grać na pozór, że nie potrzebuje kobiety.
Fakt faktem był z niego katolik. Mimo to jednak krew wampira, którą pił od dawna wzmagała prymitywne chęci zwierząt. Między innymi tą akurat. Wielkolud jednak nie poddał się i trwał w pewnej torturze.
-Nie znużyła Cie już ta gra w niewiedzę?- Mimo wszystko Gabriel nie był tępy, a dziewczyna za bardzo trzymała się tematu zwierzyny, aby było to realistyczne. Wampiry były swego rodzaju zwierzyną dla łowcy w tych czasach. Poza tym widziała jego strój. Nie był ubrany w moro i nie nosił przy sobie broni palnej, aby chodził po lasach i uganiał się za sarnami.
-Przekonasz się w swoim czasie. W ogóle jak masz na imię, niewiasto...?- Oh on nie jest takim gburem, aby wszystko wyjawić od razu. Natomiast zawsze warto zaczerpnąć początkowych informacji o tej dziewczynie.
Poza tym ciekawiło go to jak ufnie do niego podeszła. Ryzykowała wiele. Gabriel miał niekiedy odpały krwawej bestii, która zrodziła się wraz z piciem krwi. Nie pijał jednak krwi ludzkiej. Jeśli miałby sprawić jej ból to z czystej przyjemności. Niemniej jednak w tej chwili nie miał ochoty na krzywdzenie drobnej-jego zdaniem-kobiety.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Wto Lis 19, 2013 11:15 am

Och i koniec tej wspaniałej zabawy, która tak naprawdę i tak była jednostronna. No dobrze, skoro przewidział już to, że dziewczyna wie o tym, znaczy wie na co ma polować. To wypada przecież się przyznać, czyż nie? Skrzyżowała ręce pod biustem, no tak. Tylko nie wypali tego od tak sobie, bo jeszcze ktoś usłyszy i jej się zbierze czy coś.
- No dobrze uznajmy, że wiem o jakie polowania chodzi.
Spojrzała ponownie na chłopaka. No tak nie lubiła tego typu niespodzianek. Kij wie do czego tak naprawdę, ten psychol mógł ją wykorzystać. Jednak nie mogła zapewne liczyć na to, że ten jej cokolwiek powie. I tutaj pojawia się właśnie dylemat. Czy zgodzić się w ciemno i liczyć, że tak naprawdę o niej zapomni i nie wykorzysta w jakiś dziwaczny sposób, który dla niego niby byłby normalny. A z drugiej strony może być odwrotnie, przez co będzie miała z czasem większy problem, niż teraz. Ech, co tu wybrać? No dobrze, niech będzie iż zaryzykuje. Jak to mówią potem będziemy martwić się konsekwencjami.
- Inez, a tobie oszołomie?
Nie wiedział, że jak pyta się kobietę o imię to najpierw powinno się samemu przedstawić? I to ona była dziwna? No jednak nie będzie w o ingerować. Miała jedynie nadzieję, e ten również grzecznie się przedstawi a nie oleje ją i po prostu powie coś w stylu "to nie ważne jak mam na imię".
- No dobra zgodziłam się i co teraz?
W sumie nie wiedziała co teraz niby miałaby zrobić. Znaczy wiedziała, że powinna się udać do Marcusa, lecz ten zapewne nie znajdzie dla niej czasu.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   

Powrót do góry Go down
 
Obrzeża lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Obrzeża lasu
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: