IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Ravena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pią Lis 23, 2012 4:35 pm

To znaczy, że co? Że niby miała spaczony gust? No uch, nie do końca jej wina, tylko jej główki, ona się nie prosiła by się zadurzać czy coś. Ale pewno jej to minie, to nic innego jak takie zauroczenie rycerskością czy coś. No, gorzej jak nie przejdzie, bo Rav wspominał, że ktośtam mu się podoba i mimo iż Samantha nie do końca to pamiętała, to sobie w końcu przypomni, czasem po pewnym czasie wspomnienia wracały, taka prawda. A jak sobie przypomni to i jemu przypomni, tak dla jasności, bo przecież się będzie musiała pochwalić, że coś pamięta tak? W pewnym momencie Sami dostała sms'a, ale dzwonek jej smsa brzmiał inaczej niż ten, który zapamiętała ze wczoraj. Wyjęła telefon i po przeczytaniu treści zaśmiała się do siebie, po czym zaczęła odpisywać.
- A z kim wczoraj pisałeś? Jakiś romans? - spytała w między czasie dokończając smsa, wysłała go i schowała telefon po czym spojrzała znowu na pijaka... to znaczy, Vladimira. Coś tam jej w głowie świtało, może dlatego, że wczoraj przez to poczuła ukłucie zazdrości o to, że z kimś pisze, no ale przecież z nią leżał w łóżku, więc kto wygrywał? No, w sumie kwestia sporna, bo łóżko było do spania.
- Jak robię gorzej to Ty mi zrób lepiej! - zagrzmiała w odpowiedzi zezłoszczona, ale nie na niego, a na swój brzuch, dlatego szybko spokorniała - Przepraszam, złości mnie to po prostu. - dodała ze skruchą i poszłą się do niego przytulić, bo chyba zesmutniała tak w nagłej chwili tak po prostu. Wiedziała, że i tak niedługo musi iść, więc sie jeszcze poprzytula, a to usprawiedliwienie weźmie później, nie spieszyło się.
Na drugie jego słowa już nic nie odpowiedziała, tylko słabo się uśmiechnęła dalej go przytulając, bo nie wiedziała od czego było jej przykro, ale było. Może od tego, że bezie musiała w końcu pójść sobie i go zostawić, a wtedy nie wiadomo co on będzie robił? Pewnie póki ona się nie odezwie, to on ni chu chu, bo zajęty wiecznie tą pracą. Westchnęła sobie cicho dotykając policzkiem jego nagiego torsu i kiwając się lekko w jego ramionach.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pią Lis 23, 2012 4:50 pm

Czemu zawsze każdy stawia go w trudnej sytuacji jak on sam do końca nie wiedział czego chce, raz tak raz tak i w ogóle kto go tam dojdzie. Phah jesteś pewna że jej to przejdzie? Rav się nie zmieni a będą się pewnie widywać dalej, więc jak to będzie to jest wielka jedna niewiadoma, myślisz że jemu tak łatwo mieć w łóżku dziewczynę która mu się podoba i nie powiedzieć na ten temat słowa? Ludzie zrozumienia i może odrobinka podziwu by nie zaszkodziła. Bądźmy szczerzy czy mieszkanie Ravena wyglądało jakby miał jakikolwiek romans? To tez idzie się domyślić zdrowym rozsądkiem i podstawową dedukcją, która kobieta by tu chciała mieszkać? Przecież tu nie ma NIC oprócz piwa i alkoholu ogólnie.
-Pisałem z siostrą i znajomą, zresztą czy moje mieszkanie wygląda Ci na takie jakby mieszkała ze mną kobieta poza współlokatorką która rzadko wychodzi z pokoju? - hah dobre pytanie, niby mieszka tu kobieta ale i tak się nie zajmuje domem więc co za różnica, Vlad był tu praktycznie sam a to że była tu kiedyś Banshee to łatwo ukryć bo był z nią w salonie. Była jedną z tych do których pisał , ale wiadomo to wampirzyca i jak to wszystko się ułoży to też zależy od okoliczności. Lubił ją to fakt nawet bardzo zupełnie jak Ivy tyle że z Banshee widział się tylko raz i nie wiązały ich więzy przyjaźni a raczej zauroczenia.
- Chciałbym coś poradzić, nie potrafię. - zawiesił sie lekko bo sam nie wiedział co ma dalej robić, jednak chyba kobieta poczuła się źle skoro zaraz wtuliła się w niego jakby chciała go przeprosić, no cóż zdarza się a emocje to emocje i wiadomo czasami nie da się ich utrzymać w spokoju. Połozył łapę na jej brzuchu i przejechał parę razy masując go kulistymi ruchami, niech wie że próbował mimo że to i tak nic nie da zawsze liczą się chęci nieprawda?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pią Lis 23, 2012 5:04 pm

No na pewno by się jakaś znalazła, która by chciała, bo czemu nie? Wszystko zapewne zależało od danej osoby, od jej charakteru, zachowania i różnych innych przyzwyczajeń czy też sposobu bycia. Ale nie jej było nad tym rozprawiać czy próbować się domyślać, po prostu spytała, może nie tyle z ciekawości, co by zobaczyć jak zareaguje na takie pytanie, ale widać, w coś trafiła. Na pewno w to, że z kimś pisał i jej się nie śniło.
- Nie musi mieszkać, może bywać przelotem... Nie powiem gdzie. - mruknęła w odpowiedzi, albo warknęła, co było do niej mało podobne. Wszystko można by zwalić na ból brzucha, bo przez niego nie czuła się najlepiej, w sumie, to zaczynało jej się zbierać na płacz i też nie wiedziała czemu, ale zapewne jej współlokatorka jej to wyjaśni kiedy jej o wszystkim opowie, a to mogłoby się skończyć tym, że Samantha będzie się wypierała, a potem zemdleje bo za dużo to by ją kosztowało.
Kiedy zaczął masować jej brzusio trochę złagodniała, w końcu to był jego ciepły dotyk i jak zawsze był miły i troskliwy, a to wiadomo, działało pozytywnie, prawda? Westchnęła trochę, łzy z oczu jej się cofnęły, więc nawet nie zauważył, że się pojawiły. W pewnym momencie oderwała się od niego niespiesznie opierając dłonie na klatce piersiowej i uśmiechnęła się słabo.
- Będę już szła. - oznajmiła cichym i smutnym głosem, jednak nie mógł winić siebie za ten smutek. Po prostu ona nie czuła się najlepiej, może to wahania nastroju, w końcu nie była dorosłą kobietą, która twardo stąpa po ziemi, a niepewną siebie nastolatką wstydzącą się zagadać do kogoś obcego, który wydawał jej się choć odrobinę przystojny.
Dziewczyna podeszła do krzesła, na którym wisiała tunika. Odwróciła się plecami do Ravena i zdjęła jego koszulkę, by móc założyć swoją, po czym poczęła się dalej ubierać. Płaszcz i szalik, buty już miała, jeszcze tylko zarzuciła torbę i wzięła usprawiedliwienie, które jej napisał. Podeszłą do niego trzymając w dłoni jego koszulkę, która już nie pachniała nim, a nią po czym oddała mu.
- Dzięki za wszystko. - wydusiła z siebie zmuszając się na mały uśmiech po czym stanąwszy na palcach by trochę wyrównać ich wzrost, pocałowała go w kącik ust, jednak nie był to krótki buziak, a miły, delikatny i dość uroczy pocałunek, jednak chyba nic nie znaczący, skoro nie był złożony bezpośrednio na usta?
Po tym czynie odwróciła się i podeszła do drzwi, a gdy je otworzyła i miała już wychodzić, ostatni raz spojrzała na niego z lekkim uśmiechem, machnęła dłonią jak na pożegnanie i rzuciła krótkie.
- Powodzenia.
Po tym jedynie drzwi za nią się zamknęły a Rav jedynie mógł się domyślać, co dziewczyna mogła mieć na myśli. Niestety, ale na krześle został jej szary podkoszulek z plamą po soku, o którym zupełnie zapomniała.

[ZT <3 ]

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pią Lis 23, 2012 5:28 pm

No cóż Aristov zostałeś porzucony, jakie to uczucie? Chujowe, wiem. Może teraz powinien się zachować jakoś emocjonalnie albo coś? Nie wyszło tak jak chciał, widocznie czymś ją uraził tylko czym? Chuj wie, kto tam dojdzie kobiety ale faktycznie był jakoś taki dziwny nawet nie zareagował słowem tylko grzecznie popatrzył jak się ubiera nie drgając nawet powieką, kiedy wyszła to już zupełnie inna bajka. Oparł się obiema rękami na blacie patrząc w sufit i tak sobie myślał i myślał. O czym to mógł myśleć? A na pewno zastanawiał się co zrobił źle. Hmm, teraz będzie pewnie na niego obrażona albo coś w sumie nie wiedział nawet o co a to już całkowicie go dobijało.
-że kurwa co? Co ja niby takiego kurwa zrobiłem? - powiedział do siebie po czym westchnął głęboko poprawiając swoje włosy. Wiedział że tylko w jeden sposób może się tym nie przejmować, zamierzał się schlać a to co robił najlepiej. Podszedł do lodówki wyciągając z niej butelkę a następnie otworzył o kant blatu siadając na krześle, ściskając swoją koszulkę w dłoni popatrzył na nią jakby z jakimś wyrzutem do siebie. Odstawił butelkę na stół wrzucając na siebie koszulkę którą miał w dłoniach, jakoś nie przejmował się w chwili obecnej szukaniem świeżych ciuchów, pieprzyć to przecież i tak był tylko starym alkoholikiem. Wrócił więc do butelki piwa którą trzymał w dłoniach i spił parę łyków jednak znów przyszły mu na myśl rzeczy że to wszystko jest jakby jego winą, człowiek chce być dobry a wychodzi zupełnie inaczej, z góry skazany na niepowodzenie. Biedaczek będzie się teraz tym zadręczał, lecz szybko smutek zamienił się w agresję, taki już był gdy mu coś nie wyjdzie nie potrafi się smucić tylko od razu się wkurwia na wszystko do okoła. Wstał szybko z krzesła i zasadził uroczego buta w stół, który przewrócił się ze wszystkim co tam było wliczając w to talerze i butelki a nawet szklanki. Kolejnym etapem jego złości był rzut butelki w której było z pół piwa przed siebie, była tam tylko ściana więc buteleczka zatrzymała się na ścianie a on bez słowa podszedł do góry do sypialni po swoje uzbrojenie. Otworzył łóżko i zabrał wszystko co wtedy musiał ukryć, schował to do spodni i gdzie tam się dało oraz nałożył na siebie swoją ulubioną bluzę i oczywiście chustę która bez żadnego pieprzenia zaciągnął na twarz, ubrał kaptur na głowę i zszedł na dół trzaskając przy okazji drzwiami by ubrać buty. Gdy już to zrobił, poszukał nerwowo kluczy w kieszeni i wyszedł z mieszkania zamykając je.
[zt]
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sob Lis 24, 2012 1:49 am

Irisviel dopiero co skończyła lekcje. Spoglądając co chwila na zegarek zmieniała buty w szatni i jak najszybciej starała się z niej wyjść. Była bowiem umówiona z bratem, któremu nigdy nie pozwalała czekać. Poza tym, jeżeli miała mu ugotować obiad, winna być u niego wcześniej. Dużo wcześniej.
Wyszła ze szkoły pospiesznie, jak najprędzej mijając bramę wejściową. Po drodze wstąpiła jeszcze do sklepu i kupiła składniki na jedzenie. Co dzisiaj zrobi? Ano, pomyślała, że brat na pewno dawno nie jadł pierogów ruskich (które de facto, wcale ruskie nie były). Dlatego kupiła mąke, olej, ser, ziemniaki oraz cebulę i jak najszybciej ruszyła w kierunku apartamentu brata.
Przechodziła przez centrum miasta uważnie obserwując to, co działo się wokół niej. Poprawiła sobie mimochodem okulary i targając zakupy wkrótce dotarła do celu. Podeszła do drzwi nacisnęła klamkę i... ZAMKNIĘTE.
Czyli nastał problem numer jeden. Iris zastanawiała się, czy brat zapomniał. A może nie zapomniał, tylko miał coś ważnego do załatwienia? Chociaż w sumie, gdyby miał robotę, pewnie by dał jej znać. No nic, może wyskoczył tylko na chwilkę. Taką malutką.
Odłożyła więc zakupy na ziemię, tuż przy swoich stopach i zaczęła grzebać w torebce. A jak wiadomo, damska torebka to siedlisko rzeczy zaginionych, które odzyska się dopiero wtedy, kiedy się ich nie będzie szukało. Mimo to, całkiem szybko udało jej się zlokalizować i wyciągnąć na światło dzienne klucz. Nie taki znowu zwykły. Był to klucz podarowany jej przez brata, zapasowa kopia tego, który otwierał drzwi do jego domu. Wsadziła go więc zdecydowanie w zamek, przekręciła i... OTWARTE.
Postanowiła zachowywać się, jakby była u siebie. Swoją drogą, przecież i tak prawdopodobnie po szkole tu zamieszka. Chociażby na chwilę. Rozglądając się po pomieszczeniu westchnęła tylko lekko. Samotni mężczyźni zdecydowanie nie powinni mieszkać bez niczyjej opieki. No ale nic. Weszła prosto do kuchni, torbę rzuciła gdzieś w kąt i zaczęła przygotowywać obiad. Po chwili w całym domu można było poczuć zapach smażonej cebuli i gotowanych ziemniaków.
Przez chwilę zastanawiała się, czy wysłać bratu wiadomość, ale stwierdziła, ze na razie nie ma potrzeby. Kiedy wróci to wróci i tyle.

Gdy posiłek był już prawie gotowy, a brata jeszcze nie było widać, Iris poczuła się totalnie zawiedziona i smutna. Westchnęła cicho, wyjęła telefon i wysłała mu serię SMSów z zapytaniem, czy przypadkiem o niej nie zapomniał.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sob Gru 01, 2012 5:18 pm

Powrót syna marnotrawnego do swojego domku nastąpił po dłuższej zdecydowanie chwili niż miał nastąpic, miał nadzieję że Irys nie będzie na niego zła bo smutek.Whoa,gdyby była jego żoną to by miał dopiero kazanie gdyby tak wyczuła od niego te wszystkie kobiece perfumy i tak dalej.Z pewnością by wniosła o rozwód hah, dobrze że była jego siostrą i co najwyżej dostanie zjebe za plątanie się gdzieś niewiadomo z kim,taka to już siostrzana miłość.Co prawda mogła zauważyć że stół w kuchni leży przewrócony bo Ravek się zezłościł i to bardzo za nim wyszedł ale cóż, się podniesie bo nic takiego się w sumie nie stało. Kiedy doszedł do drzwi wejściowych szarpnął za klamkę a tu ba, otwarte drzwi, co to się działo czyżby z tego wszystkiego zapomniał ich zamknąć? Nie no, przecież poza tym że był alkoholikiem to przecież był w miarę rozsądny i na pewno zamknąłby drzwi więc powodem musiała być jego współlokatorka. Kiedy jednak przeszedł przez drzwi to poczuł zapach jedzenia, od razu skojarzył go z siostrzyczką ponieważ współlokatorka nie czekała by na niego z żarciem prawda? Co do niej, to właśnie, dawno już jej nie było ale umowa się jej powoli kończyła a jego wcale to nie obchodziło, będzie miał znów cały dom do latania w samych gaciach dla siebie. Wszedł powoli do kuchni spoglądając na bałagan który sam zrobił, aż było mu głupio to przekręcił głową przecząco jakby chciał się za to skarcić ale nie mógł się powstrzymać od radości kiedy zobaczył Irinę w mieszkaniu.
-Więc jednak nie zgubiłaś kluczyków co? - zaśmiał się cicho, co prawda wyrazu jego twarzy nie można było tak łatwo zobaczyć pod tą chustą która zakrywała jego piękną buźkę przed tysiącem fanek na ulicy, przecież trzeba dbać o swoją aurę tajemniczości bo tak to dupa zbita. Postawił zakupy które zrobił po drodze na blacie bo ten, stół by nie do użytku. Co znajdowało się w magicznej torbie? A no, oczywiście to na co przetracał całą pensje czyli alkohol, od flaszek wódki po praktycznie kratę browarów bez kraty.Nawet wino miał, ale to zostawi na jakąś specjalną okazję o, bo nie specjalnie lubił jej pić. Podszedł do siostrzyczki nie zważając na to co robiła, nawet jakby się kąpała to by ją musiał przytulić bo się po prostu stęsknił. Tak też zrobił, założył jej łapy na ciało a dokładniej na szyję przytulając do siebie.
-Cholernie dobrze Cię widzieć, nawet nie przypuszczasz jak za Tobą tęskniłem. - zsunął przy okazji chustę na szyję i sobie ją tak trzymał jak talizman którego nigdy nie chce sie wypuszczać z rąk, a wręcz przeciwnie mógłby tak całyy dzień, chociaż wątpił żeby jej to przeszkadzało tak więc nie będzie sobie psuł tej wzruszającej chwili, najwyżej później oboje się nawalą jak to mieli w swym zwyczaju, przecież nie mógł być jedynym alkoholikiem w rodzinie nie? Vladimir potrzebował z kimś pogadać, hm może jednak namyśli się zanim powie swojej rodzinie z kim się spotykał a tym lepiej, że mu się to całkiem podoba. Oh Aristov jesteś takim złym człowiekiem. Na zdrowie.Po chwili postanowił zwolnić uścisk i wpakował łapy do kieszeni rozglądając się po tym syfie który zrobił w kuchni i zaczął cieszyć się zapachem żarcia no bo proszę w końcu ktoś go będzie dożywiał a picia i jedzenia nigdy za wiele, mówiłem że to zły człek był.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sob Gru 01, 2012 7:29 pm

Iris przekręcała właśnie pierogi na patelni, gdy usłyszała otwierające się drzwi. Westchnęła lekko, mając nadzieję iż był to jej brat, a nie jego współlokatorka. Swoją drogą, Iris zdecydowanie wolałaby żeby Vlad mieszkał sam. Albo z jakimś facetem. Sama do końca nie wiedziała dlaczego, ale bywała o niego okropnie zazdrosna. Być może to dlatego, że bardzo się o niego martwiła. Tak, to na pewno z tego powodu! Innego wyjaśnienia dziewczyna po prostu nie przyjmowała do wiadomości. Gdy wszedł głębiej usłyszała jego kroki. I mimo iż stała tyłem do niego poznała go od razu. Poruszał się ciężej niż kobieta wię odgadnięcie nie było trudne. Dodatkowo dodawało mu to zdecydowania z każdym krokiem. Iris mruknęła coś pod nosem i zdjęła pierogi na wcześniej przygotowany talerz. Zapach jedzenia roznosił się po całym pomieszczeniu. I wtedy właśnie usłyszała jego głos. Uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc że on tego nie może zauważyć.
- Nie jestem tobą, by gubić ważne rzeczy braciszku. - Mruknęła cicho, zalewając barszcz czerwony w proszku. - Poza tym. Spóźniłeś się. I nawet nie raczyłeś napisać, źe będziesz później. Ba. Ty nawet nie odpisałeś jak ja napisałam do ciebie. Możesz mi wytłumaczyć dlaczego?! - Fukała na niego rozżalona. Dobrze wiedziała, że był dorosły i to nie była jej sprawa. Co robił i z kim, to zdecydowanie jego prywatne sprawy. A mimo to, nie mogła się powstrzymać przed komentarzami. Po chwili odwróciła się w jego stronę z nadąsaną miną i już miała znowu na niego nakrzyczeć, gdy poczuła jego ręce na swoim ciele. Serce zabiło jej szbciej, złość przeszła automatycznie. Objęła rękoma jego plecy i przymknęła oczy wtulając nos w jego klatkę piersiową. Nigdy z żadnym mężczyzną nie była tak blisko jak ze swoim bratem. Z resztą, jej przywiązanie do niego było dosyć specyficzne. Złapała jego chustkę i zaciskając na niej pięść odsunęła ją od jego szyi jednocześnie muskając delikatnie jego policzek.
- Już tak nie kłam braciszku. Najwidoczniej jakaś kobieta była ważniejsza od twojej małej siostrzyczki. - Odsunęła się od niego wzdychając ciężko. Czuła kobiece perfumy i strasznie ją to zaintrygowało. Zdąży jednak go o wszystko zapytać. Najpierw powinna porozmawiać o tym, o czym planowała mówić już wcześniej.
Jej wzrok padł na torebkę leżącą na blacie i już wiedziała jak to się skończy. Musi jednak pamiętać, że rano ma zajęcia.
- Pewnie jesteś głodny. Zanim zacznę cię męczyć moglibyśmy coś zjeść. - Mruknęła cicho dając mu do zrozumienia, że należałoby ustawić stół na właściwym miejscu. Na razie wolała nie wnikać w to, dlaczego dom wyglądał tak jak wyglądał.

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Nie Gru 02, 2012 1:20 pm

Wiadomo że chodził inaczej niż kobieta to bo w końcu był facetem, niezgrabnym leniwym facetem więc jakoś nie przykładał specjalnej wagi do gracji swojego chodu. Nawet jeśli Vlad mieszka z kobietą to nawet jej nie widuje ale jej słodka siostrzana troska i zazdrość były po prostu przeurocze. Tak w ogóle to tak nawiasem mówiąc mieszkanie Ravena jest dość popularne i powinno być zaliczane do programu jak mieszkają gwiazdy no ale cóż. Pasowało tu trochę ogarnąć, może na dobry początek by tak stół? Tak też zrobił, ustawił go elegancko aż dziwne że się nie połamał bo to by był smutek i musiałby jeść i kruszyć w swoim łóżku a nic tak cholernie nie irytuje jak okruszki w pościeli. Kiedy już sobie ustawił stół to nachylił się nad jedną z szafeczek przy blacie i wyciągnął zmiotkę i uprzątnął rozbite szkło przy ścianie. Dobra skoro panował już ład i porządek rozglądnął się tak na wszelki wypadek ale jego oczy przykuło teraz żarcie i nic innego bo przecież on uwielbiał gdy przychodził na gotowe a wyjątkiem były tylko gotowe kobiety bo przecież co to za radość z łatwizny.
-Ej no, ostatnio nie zgubiłem nic ważnego, drobnostki się nie liczą. - zaśmiał się cicho, przy okazji ściągając bluzę ale jego wzrok był wpatrzony w talerz z żarciem. Podszedł do blatu łapiąc za talerz i nim zasiadł przy stoliku ucałował siostrzyczkę w czółko z uśmiechem bo jak go ktoś karmi to zasługuje na takie cuś. Teraz mamy przyjemność oglądać w pełni zadowolonego pana Aristova z żarciem przed nosem i wódką na blacie. No to przynajmniej tyle że działał na nią uspokajająco bo gdyby miała tak na niego fuczeć cały czas to już by tak fajnie nie było. Hmm nad tym czy kobieta była faktycznie ważniejsza od siostry można by się długo zastanawiać, był przecież nią zauroczony jak cholera więc czas to było pojęcie względne którego nie uznawał.
-Nie była może ważniejsza, po prostu straciłem rachubę czasu i nie złość się już tak tylko siadaj. - posłał jej lekki uśmiech a potem zabrał się za jedzenie bo jakoś nie mógł się oprzeć zapachowi i kusiło go już od dłuższego czasu. Nie martw się, na pewno znajdzie się czas na przesłuchanie Vlada gdzie był z kim był i co robił, nie żeby miał zamiar powiedzieć wszystko bo po co, im więcej ludzie wiedzą tym lepiej, chociaż mógł zrobić motyw taki : "No hej młoda,a no spotykam się z wampirzycą to chyba jest niewłaściwie ale pieprzyć to". On raczej nie był z tych typu ludzi co wypalają prawdę bez żadnego zastanowienia, w końcu on był wręcz przeciwieństwem, zanim powie cokolwiek myśli nad tym długą chwilę tak więc nie ma mowy o pomyłce. No to aż umieram z ciekawości o co chciała go zapytać, masz swój czas. Chyba że znowu chodziło jej o wstąpienie w szeregi łowców to będzie zachowywał się jak troskliwy starszy brat bo to robił najlepiej gdy mu coś nie pasowało.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pon Gru 03, 2012 5:16 pm

Iri w ciszy przyglądała się bratu, podczas gdy on ustawiał wszystko i robił względny porządek. Nie czekając na niego, gdy tylko stół stanął, usiadła przy nim i zaczęła jeść, bo była piekielnie głodna. Cały dzień w sumie nic do ust nie włożyła, a jeszcze się przecież nieźle narobiła! Spoglądając na brata z ukosa mruczała cicho pod nosem.
- Ostatnio? - Zamyśliła się przez chwilę przesuwając okulary na czubek głowy. - W sumie, nie wiem co działo się u ciebie ostatnio. - Czy był to wyrzut, czy jedynie skarga... Nie wiadomo. Słychać było jednak w jej głosie pewnego rodzaju smutek, który mógł zdradzać, że wcale jej się to nie podobało.
Gdy Rav wspomniał o kobiecie Irina zamarła w połowie ruchu widelcem ku ustom. Po chwili jednak ogarnęła się i zapchała pierogiem. Spojrzała na brata z nadętymi polikami i fuknęła cicho.
- A więc kogoś masz? Czemu nic nie mówiłeś? - Czyżby w jej głosie słychać było zazdrość? Bardzo prawdopodobne. - Kim ona jest? - Zapytała cicho, grzebiąc bezwiednie w talerzu. Była ciekawa, jaka kobieta zawróciła w glowie jej ukochanego brata.
Wszystko trwałoby tak jeszcze bardzo długo, gdyby nie to, że Iris przypomniała sobie w jakiej sprawie chciała porozmawiać z bratem.
- A własnie. Teraz czas na powód mojej wizyty. - Westchnęła cicho odkładając talerz i patrząc prosto w oczy brata. - Ostatnio wiele dziewcząt zaginęło. Wiesz coś o tym? - Przepełniona strachem o najlepszą przyjaciólkę, po prostu musiała wiedzieć, czy kryły się za tym wampiry. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby coś stało się Bezimiennej.

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pon Gru 03, 2012 5:35 pm

Wiedział od zawsze że siostrzyczka jest o niego zazdrosna, nawet jak była młodziutka a on spotykał się ze swoją dziewczyną z liceum to przychodziła i ciągnęła ją za włosy przecież to takie urocze, no cóż będzie musiał powiedzieć o niej później ale przyjdzie i na to czas. Jadł sobie spokojnie w ciszy kiedy został zasypany pytaniami tak jak myślał że będzie to przesłuchanie odnośnie kim była i w ogóle, no cóż to w końcu jego siostra którą kochał i jej powie bo miał wybór? Gdyby tego nie zrobił to by tak fuczała na niego przez najbliższy tydzień.
-Kim? Kobietą przynajmniej tak mi się wydaję, nie miałem przyjemności sprawdzić czy aby na pewno ale spotkaliśmy się dwa razy tylko Ty moja mała zazdrośnico. - wyszczerzył do niej ząbki i pogłaskał ją po głowie psując tą idealnie ułożoną fryzurę, a co przecież był starszy i mu wolno! No i jak tu można było na niego być złym? Wiadomo że był irytujący i tak dalej a nawet arogancki i zadufany w sobie niczym szlachetniak ale to nie zmienia faktu że rodziny się nie wybiera. Co do akcji z akademią to wiedział że coś tam jest nie tak, w sumie kiedy był tam niedawno nic ciekawego się nie działo, no albo nie chciał nic widzieć bo przecież miał własne zajęcia, ale dowiedział się z gazet bo jest głośno o tym. Z czystej ciekawości jak sobie z tym radzi biedny Kaien, jednak Vlad od dawna rozważał opuszczenie oświaty i zostanie wolnym strzelcem, jego moralność już dawno odeszła gdzieś daleko, Irina jeszcze o tym nie wiedziała ale kiedyś na pewno się dowie.
-Słyszałem, ale oświata bardziej przejmuje się sprawą z burmistrzem niżeli wami, studentkami. Dlatego to ja jestem twoim bratem i dymam tych zadufanych fiutów i zostaję wilczkiem alfa samotnego stada.Pamiętaj że masz mój numer gdybyś coś podejrzewała. - a właśnie co do łowców to przypomniał sobie że jego zabawki są trochę niewygodne gdy się siedzi, sięgnął za pasek wyciągając średniej długości ostrze pokryte trucizna i 2x desert eagla na stół. Nie będzie się męczył przy jedzeniu a jak dziewczynie się podoba to może się nawet pobawić tylko broń szatanie nie strzelać po domu. Może zostać ich stróżem skoro i tak odejdzie od grupy łowieckiej w tym mieście.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pon Gru 03, 2012 5:56 pm

Irina była zazdrosna, ale nie sądziła, że to po niej widać. Słuchała cierpliwie siedząc cicho i ciamkając pierogi, które swoją drogą były całkiem dobre. Nauczyła ją tego mama, a ona zapewne nauczy swoje dzieci. Gdy nazwał ją zazdrośnicą, twarz dziewczyny oblał się wielkim rumieńcem, a sama zainteresowana zachłysnęła się powietrzem lekko pokasłując.
- Ż-żadna zazdrośnica! G-głupi, zboczony pijaku! - Ach te reakcje obronne... Tak, dziewczyna odwróciła twarz by nie patrzeć mu w oczy i lekko przygryzała wargę. Czyżby kryła się za tym zazdrość silniejsza niż obydwoje mogliby to sobie wyobrazić? No nic, teraz chyba nadszedł czas, by Iris zapytała braciszka o jego kobietę. Skoro nie raczył powiedzieć nic więcej.
- No, mógłbyś powiedzieć coś więcej. Jaka ona jest? Miła? Ładna? No pewnie, że ładna. Przecież podoba się tobie. - Mruczała cicho grzebiąc w rozwalonym już pierogu. Patrzyła się smutnym wzrokiem w talerz i nie do końca wiedziała, co jeszcze powiedzieć na ten temat.
- Och. Więc też nic nie wiesz? - Zasmuciła się jeszcze bardziej i zamilkła na chwilę. - Nie martwię się o siebie, tylko o przyjaciółkę. Nie chcę, żeby ktoś zrobił jej krzywdę. - Wciągnęła ostatniego pieroga i spojrzała na brata całkowicie poważnym wzrokiem. Po chwili jednak znów się zarumieniła i odwróciła twarz w drugą stronę.
- Nie chodzi o to, że ci nie ufam braciszku. W ciebie i w twoje umiejętności. Ale chciałabym umieć sama się bronić. - Tak, właśnie zaczynał się najbardziej drażliwy temat, jaki pomiędzy nimi istniał. Irina spoglądała na broń brata szeroko otwartymi oczami i z całkowitym uwielbieniem. Gdy wyłożył na stół ostrze, od razu je złapała i zaczęła mu się przyglądać.
- Naprawdę nie wiesz, jak bardzo tego pragnę...
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pon Gru 03, 2012 6:30 pm

Pewnie że widać skoro fuczy już na niego drugi raz jak tylko wspomni o jakiejkolwiek kobiecie przy niej, to chyba logiczne, może Vlad nie był jakimś ideałem domyślającym się wszystkiego ale drugi raz potrafi odczytać pewne znaki zwłaszcza że znają się tyle lat, ale też parę dobrych lat się nie widzieli. No nie no, głupi pijak to może ale zboczony? Teraz to normalnie cios prosto w serce, jak on ją za to uwielbiał. Gdy ta zastosowała swoją reakcję obronną zaśmiał się tylko bo przecież nie będą się kłócić, nie ma już 14 lat żeby mógł jej dokuczać jak dzieciak, a że tutaj byli sami a rodzice daleko to on się nią opiekuje przynajmniej takie miał zdanie i jakoś ciężko go będzie przekonać aby zaczęła używać broni, przecież to była jego mała dziewczynka.
-Dalej Irina, powiedz mi coś czego jeszcze nie wiem ha, zapomniałaś dodać Ty przystojny zboczony głupi pijaku. - pokręcił głową jakby obrócił swe słowa w żart, a następnie dokończył posiłek wstając ze stołu, zauważył również że i ona skończyła to zabrał talerz i włożył do zmywarki bo taką posiadał chyba by go pogięło jakby musiał cokolwiek robić ręcznie przecież to cholerny leń. Co mógłby jej powiedzieć o samej Banshee, jak siostra by się dowiedziała że to wampirzyca to chyba by go biła tą patelnią po głowie do upadłego, nie dość że była zazdrośnicą a na krwiopijce nie wiem jakby zareagowała z pewnością ciekawie.
-Hmm, no ładna to jest muszę przyznać, słodziak z niej jak cholera chociaż pewnie ma swoje mroczne sekrety yym jak każda kobieta. Jednak przy mnie jest milutka. - przytaknął sobie na swoje słowa jakby dumny że się do końca nie zdemaskował bo przecież reputacja zepsuta i smutek, zresztą Irys wiedziała jak był szkolony i jak potrafił kłamać. No to jak widać mamy punkt kulminacyjny wieczoru, Irysek w końcu spytała go o szkolenie, przecież wiedziała że się będzie wykręcał bo do tutejszej oświaty za cholerę nie pozwoli jej pójść prędzej zginie chyba. Westchnął głęboko kiedy spoglądał jak się bawi jego ukochaną bronią która tak dla jej niewiedzy jest pokryta mocną trucizną, jedno przecięcie i będzie odczuwać zmęczenie jak po 2 kilometrach biegu sprintem, ciężki oddech a nawet lekkie halucynacje.
-Hmm, więc chciałabyś coś umieć dla przyjaciółki? Sam cholera nie wiem, nie puszczę Cię do oświaty bo tam są same kutasy a nie chce potem być ścigany za rozprucie jednego w pół. - Kiedy wstał już z krzesła pokręcił głową i oparł się o blat i założył łapy skrzyżowane na klatce piersiowej i tak się na nią gapił tymi swymi żółtymi ślepiami. Miał do niej słabość, może zaoferować co najwyżej małe ultimatum.
-Słuchaj młoda, wiesz żebym dla Ciebie wszystko zrobił, ale jeśli ktoś ma Cię szkolić to będe to tylko ja. Obiecaj że nie użyjesz broni w nieoczekiwanym momencie. - uśmiechnął sie lekko i trochę wymuszone to było ale otworzył szafkę górną w której trzymał zapasowy glock 17,stke niby nie antywampirza ale pomaga. Złapał go za górną część a kolbę trzymał zwróconą w jej stronę, patrząc uważnie jakby chciał powiedzieć "bierz nim się rozmyśle".
-Nie skalecz się tym ostrzem, jest pokryte trucizną, też nauczę Cię przyrządzać ten syf ale musisz być ostrożna i dowieść swojej wartości i oczywiście pokazać jak mnie za to bardzo kochasz. - zaśmiał się chociaż z wielkim żalem robił to co robił. Chyba się popłacze jeśli szybko tego od niego nie zabierze.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Irisviel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t761-irisviel#3479
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pon Gru 03, 2012 8:48 pm

Ach, te cudowne lata dzieciństwa... Iris nie raz za nimi tęskniła. Miała brata właściwie całkowicie dla siebie i nie musiała się nim z nikim dzielić. Był to okres, w którym mimo wszech ogarniającej biedy i mrozu, jak to na Rosję przystało, życie wiodła bardzo szczęśliwe. Oczywiście do czasu. Gdy brat zniknął była bardzo samotna i smutna. No, ale teraz znowu są razem i Irina z chęcią odbija sobie te wszystkie lata rozłąki.
Przyglądała mu się w milczeniu, jak zwykle wzrokiem wodząc po jego ciele. Skubaniec był przystojny, jak na byle jakiego pijaczynę. Musiała przyznać, że co jak co, ale brata ma naprawdę atrakcyjnego. Z wyglądu, bo charakter pozostawiał wiele do życzenia... Ale i tak go kochała, bo przecież miała go tylko jednego i dobrze wiedziała, że zawsze może na nim polegać.
Gdy Vlad rzucił komentarz odnośnie "przystojnego pijaka" zaśmiała się dźwięcznie, a na policzku znowu pojawiły się rumieńce. Zupełnie tak, jakby czytał jej w myślach. Skubaniec! Czasami miała ochotę doskoczyć do niego i zlać go po tej bujnej czuprynie, którą tak lubiła. Ale dobrze wiedziała, że jest na to już zdecydowanie za duża. Była dorosła. Musiała zachowywać się dojrzale i odpowiedzialnie.
- Już tak się nie przechwalaj, pijaczyno. - Powiedziała ironicznie, jednak w jej głosie można było usłyszeć rozbawienie i miłość. Tak, bo jaki by Vlad nie był, był jej najukochańszą osobą na świecie.
Następnie zaczęła się rozmowa o jego nowej "koleżance", co sprawiło, że Iris głośno wessała powietrze. Cóż, z jednej strony chciała wiedzieć o niej więcej, a z drugiej najchętniej zatkałaby sobie uszy i zagłuszyła opowieść krzykiem rozpaczy. Sama nie wiedziała czemu, ale zazdrość męczyła ją tak strasznie, jak jeszcze nigdy nic na świecie.
- Ja nie mam mrocznych sekretów braciszku. - Powiedziała całkowicie przekonana, że tak jest. Ponieważ jednak nastała chwila ciszy, podczas której mogła to sobie przemyśleć, zaczęła nabierać wątpliwości. - Znaczy, tak myślę... - Zrobiła jedną z najsłodszych min, jakie potrafiła. Znów założyła okulary na nos i bawiła się ostrzem, zupełnie nieświadoma niebezpieczeństwa.
- A ty? Ukrywasz coś przede mną? - Zapytała naiwnie, z nutką smutku w głosie. Tak bardzo chciała wiedzieć o wszystkim, co związane z jej bratem. Zdawała sobie jednak sprawę, że dorosły mężczyzna nie będzie chciał dzielić się swoimi tajemnicami z nastolatką. Nawet jeżeli była to jego siostra, z którą był naprawdę blisko. I wtedy przypomniało jej się coś, co jeszcze chciała dodać.
- A tak w ogóle... Co byś powiedział na to, gdybym po szkole... Zamieszkała z tobą? - Powiedziała to bardzo cicho, wręcz szeptem. Nie była pewna czy to dobry moment na takie pytania i w ogóle na taką dyskusję.
Zamyśliła się. Właściwie ledwo dosłyszała, co do niej powiedział. Dlatego też wydawało jej się, że się przesłyszała. Spojrzała na niego z szeroko otwartymi oczami i rozdziawioną buzią. Ojej, nie wyglądała zbyt inteligentnie...
- Oczywiście, że chcę to zrobić dla przyjaciółki! I nie tylko. Nie chcę, żeby ktokolwiek przez nich cierpiał. - Mruknęła cicho i spojrzała na brata z ukrywanym uśmiechem. - Same kutasy? Co masz na myśli braciszku? - Mruknęła cicho czując jak jej serce wręcz skacze z radości. A ultimatum wydało jej się niezwykle kuszące.
- Masz to jak w banku!- Aż podskoczyła. Odłożyła ostrze, woląc się nim nie skaleczyć i nim jej brat mógł się zorientować już stała przy nim i zarzucała mu ręce na szyję. Po chwili mógł poczuć jak jej usta muskają jego policzki i usta jak szalone.
- Jesteś najwspanialszym bratem na świecie! Zobaczysz, nie pożałujesz! - Była tak radosna, że nie zwracała uwagę na niestosowność jej zachowania.

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pon Gru 03, 2012 9:30 pm

No tak, dzieciństwo wcale takie łatwe nie było ale cóż czasami tez tęsknił za klimatem mrozu wiecznej zimy u Matki Rosji ale cóż, trzeba było się przyzwyczaić do nowego planu zycia przynajmniej miał swoją siostrzyczkę. Fajnie jakby cała rodzina się przeniosła chociaż z drugiej strony to tez nie tak dobrze bo przecież wszyscy by byli zagrożeni ze względu na zawód Vlada. Ha, myślisz że on miał tak łatwo zaraz po przyjeździe, w pierwszy dzień został podrapany przez poziom E ale wtedy jeszcze był miły i ją nie zabił, potem kolejna wampirzyca chciała go skrzywdzić, a potem jeszcze został maskotką Nadiry bo pomógł swojej przyjaciółce po której słuch zaginął. No cóż, a później jak już sama mogła zauważyć lub też nie został bardzo złym chłopcem który do nieba nie pójdzie tylko skieruje swoje poza ziemskie kroki do Lucyfera. No jak to sobie wyobrażałaś że jak nie może być super geniuszem w jakimś biurze to przynajmniej musi być przystojny i mieć fajną fuchę na którą lecą kobiety. To chyba logiczne że mógł podobnie myśleć przecież byli z jednej matki, o ojca to kto ją tam wiedział ale mimo tego nawet by ją kochał. Żartuje oczywiście w tamtych czasach nie było czasu nawet na zdrady ani te sprawy o.
-Znasz mnie przecież z mojej wielkiej siły i małomówności ah cholera zapomniałbym o skromności. - uśmiechnął się do niej trzymając jeszcze w dłoniach broń która jej pokazał, był ciekawy jej kolejnej reakcji, ale powinna być szczęśliwa. Kolejny dobry uczynek odhaczony, teraz trzeba będzie zrobić coś złego skoro się nazbierało a najwygodniej było trzymać neutralność. Jasne, a może ma kolegę wampira to był już jeden z mrocznych sekretów a Raven nie mimo że na zazdrośnika nie wyglądał to wpakował mu ten swój mieczyk w plecy ale cóż. Wiesz to że on się spotyka z wampirzycą i sobie robią co tam robią to było jakby jego przyzwolenie według stwierdzenia Jak kali komuś coś zrobić to jest git majonez, a jak kalemu to źle won do piekła. No jednak tym swoim słodziutkim wyglądem go jakoś uspokoiła i znów na jego twarzy zagościł uśmiech bo przecież jak się na nią można było gniewać co?
-Mój mroczny sekret to taki że jestem aroganckim dupkiem. - zaśmiał się sam ze swoich słów, jednak wiadomo że miał swoje tajemnice bo każdy z nas je posiadał a Irina nie musiała wiedzieć wszystkiego bo czasem tak jest wygodniej, nie poweidział jej nie dlatego ze nie chciał, tylko dlatego że się troszczył o to aby wiedziała jak najmniej dziwnych spraw. Nie martw się, nie miał do niej żalu że była czasami zazdrosna, wręcz to wydawało mu się urocze że jednak ktoś tam się o niego troszczył, zawsze to jest miłe. Gdy tylko wspomniała o zamieszkaniu z nim jakby mógł tej kruszynce odmówić, jednak musiała się przyzwyczaić do wiadomości że będą tu przebywać kobiety jeśli nie będzie za nimi biegać z jego zabawkami tu mam na myśli noże i tym podobne to czemu nie. No to cóż, potem już nawet nie mógł zmienić zdania bo Irysek była bardzo uradowana i nie potrafił jej tego zepsuć, niech się cieszy młoda. Westchnął głęboko i objął ją w talii przytulając do siebie, łał pierwszy raz dostał tyle pocałunków na raz.
-Mówiłem już przecież że interesują mnie nowości, wiem że jestem najlepszy. - zaśmiał się żeby poprawić sobie humor tym wszystkim, no cóż będzie miał do opieki młodą nowicjuszkę, tylko niech się nie pakuje w kłopoty z których będzie ją musiał wyciągać bo wtedy będzie bardzo surowy i będą klapsy o.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Gru 05, 2012 5:29 pm

To było pierwsze tak poważne zlecenie z pacy. Natasha zazwyczaj zajmowała się porządkowaniem papierów i noszeniem ich do odpowiednich ludzi aby uzyskać ich podpisy i zgody. Tym razem jednak wpakowała się w delegacje i co najlepsze ona nie będzie trwałą tydzień czy dwa. O nie to zadanie wymagało od niej przeprowadzenia się do Japonii, co za tym idzie znalezieniem mieszkanie co nie było wcale taką prostą sprawą. Acz postanowiła się poświęcić i nie robiła tego bez większego interesu, ale nie robiła tego też dla okrągłej sumki jaką miała za to dostać. Powody były znacznie bardziej osobiste. Może zacznę od tego, że parę dni przed tym jak samolot z Rosyjską agentką wylądował na Japońskim lotnisku rząd dostał bardzo ważny list od jednego z ich agentów i zamiar odpowiedzieć na to również w formie pisemnej postanowili wysłać tam swojego pracownika z depeszą i ważnym zadaniem. Jej to było na rękę, że wybrali właśnie ją. Może miało to coś wspólnego z tym, że w dalekiej przeszłości Iwanow i Rosyjski agent byli ze sobą dość mocno związani. W końcu mieli kartoteki każdego pracownika i wiedzieli co mieli za uszami. W każdym bądź razie kiedy samolot kołami dotknął lądowiska kobieta zaczęła się nieco stresować spotkaniem. Starała się oczywiście w panikę nie wpadać, ale to już całkiem inna sprawa. Z samolotu dostała się całkiem szybko, mogła się legitymować dokumentami z GRU więc wszystko poszło sprawnie łącznie z odebraniem walizki. Uff udało się, złapała taksówkę i była w drodze do apartamentu Vladimira. Miała nadzieję, że zastanie go w domu, bo oczywiście dali jej tylko adres, ale numeru telefonu to już nie. No cóż najwyżej będzie stać pod drzwiami i czekać na zbawienie. Po dłuższej jeździe samochodem taksówkarz wysadził ją pod wysokim apartamentowcem. No ładnie się urządził. Weszła do budynku i bez słowa i skierowała się pod odpowiedni numerek drzwi. Stała tak przed nimi dobra piętnaście minut zastanawiając się jak mężczyzna zareaguje na jej widok, czy w ogóle ją skojarzy, a może całkiem ją wyrzucił z pamięci. A kolejny problem jak ona się zachowa gdy go zobaczy, ciekawe czy bardzo się zmienił jak mu się żyje. W końcu kiwnęła głową jakby dodawała sama sobie otuchy i w końcu zadzwoniła czy tam zapukała do drzwi i czekała grzecznie i spokojnie aż ktoś jej łaskawie drzwi otworzy. Gniotła w dłoni karteczkę z adresem kiedy to serce już jej podchodziło do gardła, a żołądek wykręcał na wszystkie możliwe strony. Powtarzała sobie w głowie, że to jest jej zadanie i że musi być profesjonalna.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Gru 05, 2012 6:30 pm

Cholera, goście o tej porze? W sumie czemu nie tylko dlaczego wtedy kiedy ma taki burdel w całym domu a wszędzie leżą porozwalane jego graty. Rozglądnął się za wszytkim ostrym i zabójczym po czym co się dało upchnął w spodnie a co nie no cóż, pochował po szafkach. Gdyby tylko wiedział kto właśnie stoi pod jego drzwiami jego reakcja byłaby nie wiadomo. Minęło dziesięć całych lat a jego ślepia były wtedy jasno niebieskie ciekawe jak zareaguje na niego teraz, rzeczy nie naturalne podobno dodają nutkę uroku. Tak więc odsunął się od siostrzyczki głaskając ją po tym jej zazdrosny łebku, podciągnął dresik i strzelił sobie z dwa razy karkiem dla charakterystycznego dźwięku przesuwania kręgów. Westchnął głęboko bo w swoim lenistwie musiał pochować przyrządy oraz podszedł do drzwi otwierając je. Przed jego oczami pojawiła się osoba którą jakby wydawało mu się że znał ale za cholerę nie wiedział skąd. Przeciągnął sie jakby był zmęczony oraz oparł się ramieniem o furtkę drzwi przenikając tymi swoimi złotymi ślepiami prawie że na wylot kobietkę w między czasie poprawie chustkę na szyi. Jej rysy twarzy i ogólnie cały wygląd nie przypominał miejscowej a tym bardziej żadnej japonki, była europejką tylko skąd mu się wydawało że ją znał? Pewnie się tego dowie w niedługiej przyszłości, tak się na nią gapił chwilę próbując sobie przypomnieć ale nic z tego. Założył ręce skrzyżowane na klatce piersiowej nie przestając się opierać o furtkę i nie drgnął ani powieką. Cóż takie oczy miały te swoje plusy że były wytrzymałe na mruganie, nie musiał tego robić zbyt często ponieważ nie są do końca naturalne. W końcu wzruszył ramionami jakby nie potrafił sobie przypomnieć i postanowił sie spytać o cel jej wizyty no bo ostatnio jego mieszkanko faktycznie robi się popularne.
-O co chodzi, panienka z jakąś sprawą do mnie? - na pewno nie byłby taki gdyby jednak wiedział kto to jest a no właśnie, jakby zareagował? Sam chyba nie wiedział bo długo po rozstaniu jeszcze za nią tęsknił ale myślał że jej nigdy nie zobaczy na oczy a tu proszę. Jego rosyjski akcent aż dało się zobaczyć był tak wyrazisty a nie mowa tu o samym usłyszeniu. Ah, Natasha w pełnej okazałości, jego szkolna miłość stoi tu zupełnie jakby znikąd, na dodatek w innym kraju ale cóż takie rzeczy się zdarzają, przecież powiadają że ten świat jest mały. Tak sobie na nią patrzył nawet nie mrugając w oczekiwaniu na odpowiedź, jego ubiór pozostawiał wiele do życzenia w końcu nie każda panna leci za dresikiem ale to w końcu cały Raven, jak go nie kochać?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Gru 05, 2012 10:33 pm

Cóż pora była bardzo późna, oczywiście mogła tą wizytę odłożyć na później, ale tylko teoretycznie. Dostała konkretne wytyczne i miała pierwsze co skontaktować się z mężczyzną. Nikt by nie sprawdził czy rzeczywiście była u niego chwilę po wyjściu z samolotu, jednak była obowiązkowa i wykonywała polecenia tak jak jej kazano. I chciała mieć ten pierwszy szok za sobą. Trochę sobie poczekała przed drzwiami, ale słyszała odgłosy przewalania więc spokojnie czekała opierając się na swojej dość dużej walizce, która spokojnie spoczywała tuż obok niej. W końcu drzwi się przed nią otworzyły a napięcie jakie w niej rosło prawie rozsadziło jej biedne serducho. Jej oczom ukazała się w końcu jej dawna miłość. Przez dłuższą chwilę oboje milczeli analizując siebie nawzajem z tą różnicą, że ona doskonale wiedziała z kim ma do czynienia, a on niestety nie bardzo. Pierwsze co jej przeszło przez myśl to, że wyprzystojniał i zmężniał, o matko to dziesięć lat minęło więc czego się ona spodziewała? Że znów zobaczy tego uroczego dzieciucha? No pewnie, że nie z tym, że nie bardzo umiała go sobie tak wyobrazić w całej okazałości. Widziała jego zdjęcia, ale ludzie nie zawsze na nich wychodzili tak jak rzeczywiście wyglądali. Stał przed nią ubrany jak ubrany nieco niechlujnie, ale nie wymagała, że ją przywita w graniaku zwłaszcza, że wizyta bardzo niezapowiedziana. Mimo to wyglądał pociągająco, o tak się na niego rzucić bez słowa wyjaśnienia. Szybko tą sprośną myśl wyrzuciła z głowy, najpierw interesy, a później pewnie kopa dostanie i wyleci z mieszkania jak już sobie facet uświadomi kim ona jest. Chociaż te oczy tak hipnotyzowały, że ciężko było się skupić na tym co ma do zrobienia. Wyprostowała się, wypięła nieco piersi do przodu, ale nie po to by mu pokazać, że je ma, a po to aby wyglądać poważnie i profesjonalnie?
Jego słowa utwierdziły ją w tym, że Raven nie wie z kim ma do czynienia. Tak więc z kamienną twarzą trzeba będzie się do tego przyznać.
-Tak jak najbardziej. -Jej rosyjski akcent też był bardzo wyraźny co z pewnością choć troszkę naprowadziło mężczyznę na to skąd ją może znać. Nie musi od razu mu do głowy wpaść prawda, równie dobrze mogła mu gdzieś mignąć przed wyjazdem do Japonii gdzieś w agencji jak się szykował na tą misję. -Zostałam wydelegowana z wiadomością z Głównego Zarządu Wywiadowczego z Rosji. -Przyznała bardzo szczerze nie mogą jakoś się zmusić do przedstawienia, ale przecież nie utajni swojej tożsamości, byłoby to nie fair. -Agentka Iwanow Natasha. -Powiedziała to, a kamień z serca częściowo jej spadł, teraz tylko jak zareaguje jak to wszystko przez parę sekund przetrawi. O tego to się powiem szczerze trochę bała.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Gru 05, 2012 10:49 pm

Czyli mam rozumieć że to nie dlatego przyjechała tak szybko aby wykonać zlecenie z ciekawości zobaczenia swojego byłego? No smutek. Kto by pomyślał że zrobi się z niej taka pracoholiczka ale cóż, taka była i nie dało się pewnie tego zmienić tak samo jak numer z ubraniem Ravena. Jego w garnitur dało się ubrać tylko jeden jedyny raz od przyjazdu a ogólnie może z trzy razy w życiu więc dres jest nie odłączną częścią jego osobowości. No fakt jedyne co mogli zrobić przez pierwszy czas to patrzeć się na siebie, jakby mogli dłużej to pewnie by się żadne nie odezwało z tej ciekawości, tylko jego ciekawość do czasu spoczywała na tym jak się nazywa owa kobieta, a jej? No właśnie po co by miała się na niego gapić. Pewnie po to aby nacieszyć się tym co z niego wyrosło i jaki był do tego skromniutki ale pomijając tą sytuację to kolejna była jeszcze dziwniejsza. Wysłuchał oczywiście co miała do powiedzenia po czym jeszcze bardziej rozszerzył ślepia, miał wytrzeszcz jak naćpany od tygodnia. Kto by pomyślał że jego mała Natshka która według niego go zostawiła gdy tylko zaczęły się jego problemy będzie tutaj stała przed nim. Ba teraz nie była już taka malutka jak wtedy, była prawdziwą kobietą no no, powiem szczerze że również był miło zaskoczony ale nie śmiałby pokazać przypadkiem tego że mogła mu się podobać bo przecież miał do niej tyle żalu że jakby miał o wszystkim powiedzieć to by stali w progu do 40'stki. Przymrużył lekko oczy i przyjął swoją sławną obojętną pozę aktorską jakby wcale nie miał do niej żalu i nawet średnio pamiętał kim była chociaż ciężko było ukryć że wiedział, dobrze wiedział.
-Oh, Natasha co? Wstąpiłaś do służb za mną? Z litości czy kurwa jak bo nie rozumiem? - prychnął stojąc z założonymi rękami i wiercił praktycznie dziurę w podłodze prawą stopą. Dlaczego musieli wysłać ją z wiadomością na którą dawno już czekał, ale cholera JĄ? Czyżby nie wiedzieli jaki był na nią zły? Może i był zły jak cholera ale faceci tak już mają, zwłaszcza gdy zostaną porzuceni bez podania powodu, za złością zawsze czaił się żal, niestety. Żal tak wielki że trzeba go zamieniać na agresję ponieważ by się chyba nie dało wytrzymać.
-Chociaż nie, litość to nie w twoim stylu. Jak widzisz mój wzrok jest lepszy niż kiedykolwiek. - znów praktycznie fuknął do niej wskazując dwoma palcami na swoje oczy. Oh ta jego postawa była taka zła i w ogóle, potrzebował dużo wyjaśnień, bardzo dużo wyjaśnień. To że mu się teraz podobała było na razie jednym plusem na wiele minusów związanych z ich przeszłością.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Gru 05, 2012 11:17 pm

Możesz to rozumieć jak chcesz, ona miała swoje obowiązki, ale i powody aby stać teraz przed nim i słuchać jaki to ma wielki do niej żal. To zrozumiałe i zdawała sobie z tego sprawę, że przecież nie rzuci się na nią z bananem na twarzy z miłością, radością i nie wiadomo co jeszcze. Nie zdziwiłaby się jakby już miał ułożone życie z inną kobietą, oo właśnie poczuła na samą myśl o tym ukucie zazdrości. Kobieto opanuj się! Ludzie się zmieniają więc i ona stała się bardziej pracowita, dostała okazję bardzo dobrej pracy w miejscu do którego no niestety, ale nie każdy się dostanie więc musi to wykorzystać. On się gapił z ciekawości, a ona z totalnego zatkania, obczajenia co i jak z nim i no z zawstydzenia. Tak uwaga Natasha Iwanow wredna i wiecznie wygadana panna była zawstydzona i nie miała pojęcia co ma powiedzieć, zadowolony? Popełniła wiele błędów w życiu, ale nie chciała być za nie karana do końca życia no bez przesady. Zrobiła źle, bez słowa odeszła można powiedzieć, że wypięła się na niego w trudnej chwili, ale nie miała innego wyjścia w tamtej sytuacji. Jego mina, mowa ciała mówiły, że nie obchodzi go to kim jest i czego tu chce, jednak słowa i ton w jaki to wypowiadał odkrył jego prawdziwe uczucia. Natasha miała niemały mętlik w głowie, z jednej strony cieszyła się, że mimo wszystko doskonale ją pamięta, z drugiej było jej przykro, że tyle czasu żył ze świadomością odrzucenia i bólu, tęsknoty po takim rozstaniu.
-To dlaczego wstąpiłam do służby jest chyba mało ważnie, nie uważasz? Zmierzyła go zimnym jak lód spojrzeniem błękitnych oczu, uniosła nieco głowę aby wyglądać na niewzruszoną jego słowami. -Nie wszystko się kręci wokół Ciebie. – Niestety, ale nie wstąpiła do służby z jego powodu czy też za nim, choć żywiła szczerą nadzieję, że uda im się kiedyś spotkać no i proszę bardzo po farciło się jej. Wiedzieli doskonale jak kobieta na niego może wpłynąć, może im o to chodziło, cholera wie co tym siedzącym na najwyższych stołkach do głowy wpadło. Może miał być to bardzo kiepski żart. Wiadomość to pół biedy, gorsza była dalsza część polecenia, ale o tym nieco później. -Wiem, że masz do mnie ogromny żal, pewnie nawet nie umiem sobie wyobrazić jak wielki, ale możesz się na mnie nie wydzierać? Myślisz, że jak sobie pokrzyczysz to Ci przejdzie? -Uniosła jedną brew w zapytaniu, wzięła głęboki oddech i spojrzała w jego oczy, chciała tego uniknąć, ale dobra trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. -Wpuścisz mnie czy tak będziemy stać i się kłócić? Swoją drogą niezłe powitanie.
A może właśnie musi się wykrzyczeć, wywarczeć i będzie mu ciut lepiej, niech ją jeszcze powyzywa i będzie dobrze. Dostanie swoje wyjaśnienia jeżeli tego od niej oczekuje, proszę bardzo może całą noc mu opowiadać, wyjaśniać tłumaczyć, żałować i błagać na kolanach o wybaczenie. Uchwyciła w dłoń rączkę od swojej walizki na kółkach i nieco ruszyła nią na bok. Och naprawdę wolała nie robić kłótni starych kochanków na środku holu.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Gru 05, 2012 11:39 pm

No wiadomo że miał swoje powody żeby zachowywać się jak się zachowywał, no dobra może miała rację że nie jest pępkiem świata ale chyba może mieć do cholery do niej żal, zwłaszcza że został zostawiony w tak chujowej chwili bo to było w tym najgorsze. Raven? Ułożone życie z kimkolwiek? Z jednej strony to bardzo ciekawa perspektywa, a znajdzie się kobietka która by go zaakceptował jakim był? Czym się zajmował? Która potrafiłaby znieść jego przyzwyczajenia i nawyki, to już nie lada wyzwanie. Powinna wiedzieć że faceci tacy są że na smutek reagują agresją bo zachowywanie się uczuciowo to przecież wielka zniewaga i kryje się z tym jak cholera mimo że gdy jest sam zachowuje się zupełnie jak inna osoba. Miałby jej nie pamiętać? Niedoczekanie pamiętał, chwile czasu minęło aż potrafił się z tego wszystkiego ogarnąc, kiedy wrócił mu wzrok chciał się z nią nawet zobaczyć i zapytać czy teraz będzie miał szanse, chłopaczyna był naprawdę zadurzony w tej dziewczynie. Jednak szkolenie powstrzymało go przed tym, przez praktycznie 8 lat nie miał prawa opuścić miejsca treningu w którym mieszkał tymczasowo a potem został wyrzucony na misję do odległego kraju. Niestety słodziutka ale błędy przeszłości zawsze wracają, im szybciej tym słabiej jednak jeśli czas jest dłuższy tym większy będzie cios, ale co do jednego miała rację, nie będzie się zachowywał jak zdradzony facet w sitcomach i wpuści ją do środka. Co prawda miał siostrę u siebie, ale nie musieli przecież gadać w kuchni nie? Weźmie ją do salonu ułoży się jak pan domu na kanapie a ona niech zajmuje fotel, ale był zły nie sądzisz? Nawet nie wiesz jak jej słowa uderzały w jego męską dumę, nie martw się jeszcze sobie powarczy.
-Jak miałem Cię przywitać? Liczyłaś że rzucę się na twoją szyję przepraszając że zostawiłaś mnie tylko dlatego że miałem problemy ze zdrowiem? Gratuluje pomysłu. - prychnął po czym odsunął się z progu i zaprosił ją do środka a gdy weszła tylko strzelił drzwiami, już mógł sobie wyobrazić sąsiadów ze szklankami przy ścianach bo przecież sensacja a snajperzy muszą wiedzieć wszystko. Przeszedł się do salonu, chyba poszła za nim bo nie będzie przecież stać w przedpokoju nie sądzisz? Jak już sobie tam weszli żeby w spokoju porozmawiać to zrobił jak myslał, usiadł na kanapie rozwalając się na niej trochę podpierając głowę dłonią.
-Pewnie,wszystko kręci się wokół twojej wygody w takim razie. - westchnął głęboko ale jakoś spokojniejszy niż wcześniej, nie miał ochoty szczerze się kłócić bo i tak już był w cholernym szoku na jej widok a co dopiero gdyby miał rozdrapywać stare rany. Pokręcił do siebie głową po czym wystawił w jej stronę dłoń uniesioną w górę , drugą bawił się chustką na swojej szyi. Pierwsza dłoń miała oznaczać jakby chciał przeprosić, ale nie potrafiło mu to przejść przez gardło, duma a rozsądek nigdy nie idą w parze. Po krótkim czasie jednak można było usłyszeć, jakieś takie ciche, niewyraźne słowa.
-Wr..Przepraszam że się tak zachowałem, jestem kurwa dorosły a zachowuje się jak dzieciak. Wracając, myślałem że mi przejdzie jak się tak będę zachowywał. Niestety na próżno. - westchnął jeszcze głębiej niż wcześniej składając pierwszą dłoń do kieszeni a drugiej nie spuszczał ze swojej chustki, cóż był zakłopotany więc można było nawet wyczytać to z jego ruchów, kto normalnie ściska jeden przedmiot i unika kontaktu wzrokowego. Najlepsze lub najgorsze w takich spotkaniach jest fakt że wracają różne dziwne odczucia, czyżby Vladowi coś świtało w tym łebie kim ona dla niego była i jak się z nią czuł? Możliwe dlatego tym bardziej był taki a nie inny.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Gru 06, 2012 11:43 am

No oczywiście, że mógł mieć do niej ogromny żal, och nawet powinien, jakby była mu całkiem obojętna byłoby znacznie gorzej, a tak to jest jakiś sygnał, że ciąż coś tam do niej czuje, gdzieś się coś w nim tli. No nie powiem zachowanie Vladimira dało Natashy dużą nadzieję, że jakoś wyjdą z tej rozmowy cało i dość zdrowo, będzie to jednak trwało, ale da się zrobić. I ona była pewna siebie więc proszę nie obierać jej tak wysokiej samooceny. No dobra dobra może i nie miał ułożonego życia, ale skąd ona miała o tym wiedzieć minęło dziesięć cholernych lat. W tym czasie mogło stać się wszystko o ba nawet dziecka mógł się dorobić tak na dobrą sprawę. I pewnie by się ktoś znalazł kto by go zaakceptował, nawet śmiem twierdzić, że spotyka się z taką osóbką, ale to już niech sobie Rav sam rozkminia czy tak jest czy nie. Ona doskonale wie jak mężczyźni reagują na smutek, na żal, z tym, że nie spodziewała się, że po tylu latach to w nim wciąż będzie siedzieć i kiełkować, aż urośnie to maksymalnie i będzie booom jak ją zobaczy. Faceci są różni jedni zapominali od razu, a inni jak on trzymali to w sobie bardzo długo. Mimo iż ona była winna temu wszystkiemu, mimo że pozwoliła mu myśleć, że odeszła z takiego powodu jak tracenie wzroku nie tylko on cierpiał, minęło tak wiele czasu, a ona wciąż o nim myślała. On nie mógł opuścić miejsca treningu, ona nie mogła tam wejść i go odwiedzić ,zobaczyć, mogła jedynie mieć nadzieje, że sobie radzi i odnalazł spokój, który mu właśnie zmąciła swoja wizytą. Niestety masz rację, demony przeszłości zawsze nas dogonią więc czas najwyższy wziąć sprawy w swoje ręce i zmierzyć się z tym co niewygodne i straszne. -To Twój pomysł, a nie mój, więc proszę nie zwalaj na mnie swoich kretyńskich wymysłów. -Powiedziała cicho i spokojnie, postanowiła się nie drzeć, choć to niedługo może się zmienić i jej zaczęły puszczać nerwy od jego ciągłych docinków. Ustąpił jej miejsca miło, że nie zamierza robić przedstawienia dla sąsiadów, pociągnęła za sobą walizkę i weszła do mieszkania. Postawiła ją w korytarzu niech sobie stoi i czeka na wylecenie przez próg w kulminacyjnym momencie spotkania. Sąsiedzi w końcu mają jakoś rozrywkę dzieje się coś ciekawego, wszyscy w szklanki uzbrojeni, Ci co mogą to przez judasza sobie oglądają co się dzieje, a tu dupa nagle i ich nie ma. Podążyła za nim do salonu, obserwowała go przy tym bardzo dokładnie, no proszę rozłożył się jak król, w końcu był w swoim królestwie, a niech pokazuje swoją wyższość nad nią i władczość, proszę bardzo. Pozwoliła sobie na zdjęcie kurtki, w końcu się zapowiada, że będzie to dłuższa wymiana zdań, przysiadła na fotelu i spojrzała w kierunku Rosjanina. Jego kolejne słowa wytrąciły ją z równowagi. Już niebyła taka spokojna i opanowana, musiała się nieźle powstrzymywać, aby oczy jej się nie zaszkliły. Miał prawo tak myśleć owszem, nie widział wielu rzeczy. Poderwała się w gniewie z fotela i patrząc na niego z wyrzutem mimowolnie zaczęła krzyczeć.-Ty nawet o niczym nie masz pojęcia! Uczepiłeś się jednej myśli i masz czelność wszystko zganiać na mnie! Prawda jest jednak taka, że wszystko co robiłam było podyktowane Twoim dobrem, Twoją wielką karierą na służbie. Zraniłam Ciebie i siebie abyś mógł być teraz tym kim jesteś, abyś mógł się wyrwać z tamtego świata i mieć coś więcej. -Ona też nie miała zamiaru się kłócić, ale po prostu pękła, nie dała rady się powstrzymać i musiała to z siebie wyrzucić. Odetchnęła głośno i usiadła ciężko na fotel, teraz to i ona była w szoku. -Jak widać sama nie jestem lepsza. Przepraszam, kłótniami i naskakiwaniem niczego nie załatwimy. A szczerze mówiąc trochę tego jest do omówienia. Masz może wódkę? – Przy alkoholu zawsze łatwiej było rozmawiać o trudnych rzeczach. To teraz była ich dwójka, oboje siedzieli zakłopotani, a napięcie narastało z każdą chwilą. Żadne z nich nie miało odwagi spojrzeć sobie w oczy. Natasha zastanawiała się jak to wszystko wyjaśnić w jak najmniej wstrząsający sposób.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Gru 06, 2012 12:14 pm

No dobra, więc twierdziła że gdyby mogła i nie chciała według niej dobrze to by sobie byli razem? Ciekawa perspektywa nie ma co, jednak wiadomo że Vladimir był jej wdzięczny że się wtedy rozstali. Przyjęła na siebie całą winę aby on nie musiał z jednej strony to nie lada poświęcenie ale narażenie się na taką reakcję było z tym w parze. Hm, skoro to był jego pomysł to nie powinna używać tej swojej kochanej ironii dopowiadając tekst o miłym przywitaniu, a jeśli już to zrobiła to nie powinna tego ciągnąć bo uśpionych bestii się nie denerwuje ale chyba o tym nie wiedziała, albo wiedziała że nic nie był w stanie by jej zrobić bo skoro byli ze sobą to powinna znać jego zachowania mimo że większość zmienił czas to niektóre pozostały na swoim miejscu. No racja, pasowało zmierzyć się z przeszłością w tym właśnie momencie. Nigdy nie pomyślałby że kiedy wstanie rano, zrobi co miał zrobić nadarzy mu się taka okazja w życiu, to wszystko działo się dla niego za szybko. Takie sprawy potrzebowały dużo czasu a tu proszę, mieli sobie wyjaśnić wszystko w ciągu paru minut? Świat jest w rzeczy samej dziwnym miejscem na dodatek cholernie małym. Tak sobie siedział na tej kanapie z opartą głową o swoją dłoń i słuchał wszystkiego uważnie, ale wiadomo że pokazanie uczuć w tym momencie byłoby słabością a tego nie chciał zrobić dlatego przyjął to wszystko bez mrugnięcia okiem po czym spojrzał na nią a ręce same zaciskały mu się w pięści.
-Daruj sobie swój pieprzony sarkazm. - pokręcił głową z uwagą wsłuchując się w następne jej słowa które już do przyjęcia tak łatwe nie były, teraz się miał dowiedzieć że żył w kłamstwie przez dziesięć lat? To trochę dużo czasu nie sądzisz? Kim się stał dzięki niej, no stał się silny,zwinny z wypranym mózgiem który miał w sobie jedną ideologię, dla niego świat mógłby się skończyć aby mógł go budować od nowa na ludzkich prochach i kościach. Jednak poza tym jaki stał się fizycznie lepszy to był również aroganckim dupkiem i trzeba było z tym żyć, kiedy kogoś lubił to zachowywał się dobrze względem tej osoby ale dla nieznajomych to był strasznie niemiły.A no ba że musiał udowodnić swoją wyższość bo to ona jest teraz u niego a nie on u niej więc miał do tego pełne prawo, a cieszyć się trzeba najmniejszą rzeczą w takich sytuacjach.
-Mówisz że moje rozumowanie jest błędne? że zrobiłaś to dla mojej kariery? Fakt, odzyskałem wzrok to jedyne za co mogę podziękować a reszta? Szkolili mnie na pierdolonego szpiega abym wytrzymał najgorsze tortury bez powiedzenia słowa, myślisz że to było przyjemne? Racja, wyrwałem się z biedy a teraz jestem samotną maszyną nastawioną na sukces. - powiedział jakimś takim dziwnym tonem, pełnym żalu a jednak była nutka zrozumienia dla niej. Sam nie wiedział co byłoby lepsze życie w biedzie czy przeżycie tego wszystkiego co przeżył trenując, te tortury były najgorsze, musiał nie powiedzieć ani słowa chociaż bolało jak cholera a jego kości były łamane wiele razy. Wstał z miejsca gdy usłyszał jej prośbę o alkohol, no to raczej że miał przecież pytać go o wódkę to jak pytać dilera o narkotyki. Zszedł do kuchni wskazując siostrze że potrwa do jakiś dłuższy czas ale gniew w jego oczach był aż widoczny, zmarszczone brwi, lekko przymknięte powieki. Zabrał wódkę ze stołu po czym wrócił na swoje miejsce i postawił na stoliku. Szklanki były w tym pokoju, co prawda nie umył ich po ostatnim razie, ale nie musiała wiedzieć niech pije po wampirzycy która była tutaj ostatnio. Złapał za butelkę rozlewająć pół do jej szklanki a całą dla siebie, musi to przecież przepić, miał tak zryte gardło tym alkoholem że przejdzie bez problemu.
-Mam, zawsze mam. Muszę mieć jakieś pocieszenie w tym kurewskim życiu. - westchnął głęboko po czym znów przeniósł wzrok na nią. -No to koniec naskakiwania, nie mam ochoty wyżywać się na Tobie, jak będę chciał to zrobić to pójdę do baru i komuś przykurwie dla zasady. - Ale się zrobił z niego badass nie ma co, ale widocznie tak na niego działała, zaraz czy on próbuje jej zaimponować w swój dziwny sposób? Raven, jesteś dziwnym człowiekiem.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Gru 06, 2012 12:54 pm

Tak klepaliby razem biedę po plecach, zadowolony? Skąd ona miała wiedzieć jak się to wszystko skończy, że będzie przechodzić męki, była bardzo młoda nie rozumiała tego wszystkiego, łatwo było nią manipulować. Jednak robiła to w dobrej wierze, ze szczerej miłości. To była bardzo trudna i ciężka decyzja, długo się nad nią zastanawiała, wybrała tak, a nie inaczej. Stało się i nie może powiedzieć, że lepiej byłoby im razem, może właśnie niekoniecznie, może i tak by się rozstali i wówczas, żadne nie miałoby żadnej przyszłości. W całym jej życiu była to najpoważniejsza decyzja przed jaką stanęła, ze skutkami jej walczy po dziś dzień. Więc niech niepieprzny farmazonów, jaki to on chłopiec pokrzywdzony przez los, rzucony przez ukochaną dziewczynę. Każdego dnia swojego życia powtarzała sobie, że była to jedyna słuszna decyzja jaka mogła podjąć. Nie powinna ironizować prawda, ale sam rozumiesz to jakie to spotkanie wywołało emocje, naprawdę ciężko się powstrzymać, do tego miała taki charakter wybuchowy i mówiła co jej ślina na język przyniosła. A może właśnie bestia powinna wyjść i zawarczeć, trzeba w końcu ukoić ten ból i wszelkie żale, bez ujawnienia swojego prawdziwego oblicza i postawy w tej sprawie będzie to znacznie trudniejsze. Proszę króluj, bądź władczy i gardź nią jeżeli w ten sposób Ci luzy, ona to zniesie, musi nie ma innego wyjścia. -Mogę sobie wszystko darować jeżeli Cię to uszczęśliwi. -Prychnęła bardziej ze smutku niż z pogardy dla jego osoby. Bez względu na to jak skończy się ta rozmowa i jak potoczy się ich los chciała mu wszystko wyjaśnić, zasługiwał na to. -Skąd miałam to wiedzieć? No skąd, nie wiedziałam jak to wszystko wygląda. Chciałam dla Ciebie jak najlepiej, ale abyś mógł być szczęśliwy. Gdybym miała wtedy tą wiedzę co teraz nie pozwoliłabym na to. Byłam zbyt młoda na podjęcie tak poważnej decyzji, tak trudnej i tak dorosłej. Mogłam z tym przyjść do Ciebie, ale uznałam, że łatwiej będzie jak wezmę to wszystko na siebie. -Przyznała to cichym, skruszonym tonem, Vladimir przytemperował ją swoimi słowami i mógł poczuć się naprawdę władczo. Kiedy została sama zwiesiła głowę przyglądając się swoim kolanom, starała się powstrzymać drżenie warg i mocne kołatanie serca, za dużo emocji zdecydowanie. Było jej bez różnicy czy piła po jakiejś lali co odwiedza ponoć samotnego Rosjanina. Taki biedny, niby wyrzutek bez znajomych, a tu proszę co chwilę go jakaś odwiedza i zabiega o jego względy. Wrócił z wódką, z eliksirem, przy którym miejmy nadzieję nieco się uspokoją. Sięgnęła po swoją szklankę i upiła z niej z początku duży łyk. -Dzięki. -Tak tego im było trzeba. -Wyżywanie się na jakimś facecie w barze to nie jest chyba najlepszy pomysł. Myślę, że mimo wszystko jakbyś się wyżył na mnie byłoby Ci znacznie lepiej. -Wzruszyła ramionami, czy jej to imponowało? W tej chwili była tak rozkojarzona, że jak sam widzisz zaproponowała wyżycie się na niej, nie tyle fizycznie, co psychicznie. Swoją karę musi dostać i przecierpieć. Wypiła resztę alkoholu ze szklanki nieco się przy tym krzywiąc i zagryzając mocno dolną wargę. Na odwagę. Spojrzała na mężczyznę, bała się unieść wzroku wyżej na jego oczy, walczyła z tym, ale nie jeszcze nie da rady. -Vladimir, popełniłam błąd, wiem jestem tego świadoma, nie liczę na nic z Twojej strony, nie mam takiego prawa. Chciałam Ci po prostu wszystko wyjaśnić, wytłumaczyć kiedy mam do tego okazję. Od początku zasługiwałeś na szczerość, ale się bałam, jestem tylko człowiekiem. -Zamknęła oczy, zaczynały ją już piec od ciskających się do niej łez, a przecież się tu nie popłacze. Nie chciała aby to widział i tak już mu dość namąciła w głowie.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Gru 06, 2012 1:40 pm

No to mamy lekki dramat niczym z jednego odcinka ukrytej prawdy, jak to było z nimi jak się skończyło i co będzie dalej? Przeważnie takie coś ma dobre zakończenie a jak będzie w tym przypadku? Też zależy od pojęcia dobrego zakończenia, dla nich mogło być zupełnie różne a nawet przeciwne.Wychodziło więc że jest w gorszym stanie niż on skoro walczyła z tym do dzisiejszego wieczora do dzisiejszej chwili, a jego wyprali z uczuć podczas treningu. Nie miał czasu przez osiem lat nawet o tym pomyśleć, dopiero z momentem przyjazdu bez stojących nad nim przełożonych miał chwile dla siebie i mógł się przyzwyczaić do życia bez ciągłego patrzenia na ręce. Może powinien odpuścić grzechy przeszłości? Zastanowi się nad tym to pewne i to w krótkiej chwili jeszcze jednak nie teraz. Widocznie źle go rozumiała skoro odczuwała pogardę, żal to bardziej prawdopodobne jednak nigdy nią nie gardził, starał się ale wiadomo jak to z uczuciami jest, ciężko robić im naprzeciw. Wiesz, może warczenie byłoby dobrym pomysłem ale nie uważał teraz tego za wyjście, trzeba w końcu podnieść głowę, zacisnąć zęby i żyć dalej. Każde z nich zamknęło tamten rozdział w swoim życiu, przynajmniej tak myśleli do tej chwili, wiadomo że mogliby sobie wyobrażać jakby było, gdybanie i te sprawy ale nie było teraz na to czasu.
-Przestań, na uszczęśliwianie mnie szkoda czasu. - uśmiechnął się lekko, o proszę dało się jednak. Wstał z kanapy zabierając swoją szklankę z której ściągnął dwa dobre łyki oraz odstawił ja na stół. Podszedł do fotela na którym siedziała i przykucnął przy nim opierając łokcie na kolanach i tylko głowę trzymał w górze. Nie zasługiwał na nic, sam przecież nie był idealnym facetem więc mogła się nie starać.
-Nie mogłaś, nikt o tym nie wiedział to były rządowe tajemnice. Dalej trzymam w sobie ten młodzieńczy żal mimo że wyprali mnie całkowicie z uczuć przez czas szkolenia, rozumiem że byłaś młoda ale mogłaś mi przynajmniej wytłumaczyć. Żyłem przez tyle lat z myślą że zostawiłaś mnie tylko dlatego że miałem problemy, a wszystko co mówiłaś to było kłamstwo. - westchnął głęboko wpatrując się w jej osobę oraz znów wziął szklankę do ręki spijając reszte i odstawił mocno na stół przecierając usta i chuchając w przedramię. Wiesz, bycie samemu a posiadanie powodzenia to są zupełnie dwie różne rzeczy jednak Vladimirowi do głowy by nawet nie przyszło że któraś stara się o niego, daj spokój. On przecież sam dobrze wiedział jaki był i uważał to za niemożliwe. Wódka działa różnie, potrafi uspokoić sytuację ale niekoniecznie, czasami działa na odwrót a wtedy to już w ogóle nie da się pogadać bez krzyków, złości i tego wszystkiego. Powinna wiedzieć że od zawsze nie chciał robić krzywdy kobietom z własnej woli, dlatego też mogła być pewna że krzywdy by jej nie zrobił, chyba że taki byłby rozkaz to już by było ciężko. Chociaż ostatnio nasz Kruczek się buntował przeciw wszystkiemu w co wierzył i głównie przeciwko pracodawcom. Swój żal w jej stronę i tak już wyrzucił więc nie było potrzeby tego ciągnąć, co będzie to będzie. Jak reaguje się na powagę? A no śmiechem bo przecież udawany śmiech w poważnej sytuacji robi takiego niewrażliwego i w ogóle.
-Uważasz że krzywdzenie Ciebie mi będzie sprawiać radość? Jestem aroganckim dupkiem ostatnio ale bez przesady, nigdy taki nie byłem. - zaśmiał się cicho, jakby mu wcale nie zależało chociaż jego uczucia znał tylko on sam i wcale nie był obojętny. Odważył się pierwszy i wbił w jej oczy swoje złote ślepia którymi wręcz ją przenikał na drugą stronę. No to mieli nie lada zabawę, obu ich gryzło sumienie co do przeszlości a nawet teraźniejszości, bardzo ciekawe nie powiem.
-Szzz. - przyłożył jej palec do ust, jakby chciał by przestała już mówić odnośnie przeszłości bo to nie miało sensu, coraz więcej ran które były rozdrapywane. No, jakby się popłakała to z pewnością by się litował , przecież taki już był a Natashka była ważnym okresem w jego życiu. Pierwsza dziewczyna tego nigdy się nie zapomina, a są przysłowia jak to było? Stara miłość nie rdzewieje? Nie pamiętam dokładnie, ale Raven wyglądał już dużo lepiej, patrzył na nią przenikająco i zabrał palca z jej ust.
-Nie tłumacz się, nie ma sensu. Dzięki za chęci, myślałem że nie dowiem się co było prawdziwym powodem rozstania do końca swojego życia, przy moim zdrowym stylu to chyba niedługo. Jesteś człowiekiem tak samo jak i ja, ale czy to czyni Cię gorszą? Nie ,więc to żadne wytłumaczenie. - Wstał z miejsca przy którym kucał a następnie stał z założonymi rekami na klatce piersiowej nie spuszczając z niej wzroku, mają ciekawy scenariusz a tak nawiasem mówiąc to rząd Rosyjski miał bardzo chujowy humor, niezły żart wysyłać byłą kobietę do agenta któremu się te uczucia wyprało.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Gru 06, 2012 2:29 pm

Wszystko zależy od ich podejścia i od tego czego zaczną oczekiwać od siebie, czy będą wstanie utrzymywać kontakt czy znów się rozejdą w dwie różne strony. Natasha liczyła, że nie rozstaną się znów, niekoniecznie musieli do siebie wracać, ale miło by było jakby był gdzieś tam obok. Była w kiepskim stanie, dobijało ją to każdego dnia, mu zrobili pranie mózgu, wyzbył się uczyć, a ona jak podjęła pracę w rządzie to jeszcze bardziej ją to wszystko przytłoczyło, pracowała dla ludzi, przez których musiała podjąć najgorszą rzecz w życiu. Ciężko było o tym nie myśleć, ale zaciskała mocno zęby i żyła dalej. Może to, że to właśnie ona została wysłana do niego miało być jakimś testem, może chcieli zobaczyć jak Vladimir zachowa się w takiej sytuacji, jak sobie poradzi z uporządkowaniem przeszłości, cholera ich wie. W takim roztrzęsieniu ciężko czasem odróżnić intencje rozmówcy i to nie jest dziwne, przez ten emocjonalny kocioł który w niej tkwił nie była wstanie dokładnie wszystkiego zinterpretować i odczytać. Warczenie zdecydowanie nie było wyjściem co najwyżej zamaskowaniem problemu, chwilowym rozwiązaniem, a później znów by się wszystko skopało. Ludzie lubią gdybać, ale takie wyobrażanie sobie `coby było gdyby` jest bardzo złudne i zgubne, na to można życie zmarnować nie osiągając nic. -Nie zgadzam się. -Miała co do tego inne zdanie pomimo iż w tej chwili można rzec, że był dla niej całkiem obcym człowiekiem, nie miała pojęcia jak bardzo się zmienił, ale chciała go od nowa poznać o ile istniałaby taka możliwość. Gdy kucnął obok niej miała ochotę go dotknąć, poczuć jego ciepło i bliskość, oczywiście się powstrzymała. Mogła się nie starać, ale się starała, pewne uczucia, które do niego żywiła wciąż się gdzieś w niej schowane tlą i czekają na finał, albo się wypalą, albo ponownie wybuchną wielkim żarem. Słuchała go bardzo uważnie, oczywiście miał rację, bardzo dużą w tym wszystkim co mówił. Mogła zrobić wiele rzeczy, ale ich nie zrobiła i teraz może jedynie żałować, albo się z tym pogodzić i iść przez życie dalej nie oglądając się za siebie. Co zrobi będzie w dużej mierze zależeć od tego jak się skończy to bolesne spotkanie.
Poważnie był aż tak ślepy, czy aż tak wyprany z uczuć by nie zauważyć tego, że są kobiety, które chcą się przedostać przez tą zimną warstwę obronną Vladimira i zaakceptować go w pełni i być przy nim na dobre i złe? Cóż w to już Natashka wnikać nie będzie, jak dla niej to i lepiej, że sytuacja z kobietami przedstawiała się tak, a nie inaczej. -Nie wiem kim się stałeś, nie wiem...- Zamilkła kiedy poczuła jego opuszek na swoich ustach nie było jej dane wyjaśnić, jednak jeżeli nie chciał tego wysłuchiwać to to uszanowała. Choć czasem trzeba rozdrapać stare rany aby wyciągnąć z nich kolonce ziarna piasku, by tym razem zabliźniło się wszystko porządnie bez dalszych dolegliwości. Skrzyżowała z nim w końcu swoje spojrzenie, jak tego teraz nie zrobi to już nigdy nie da rady. Błękitnymi zaszklonymi oczami wpatrywała się w jego niemalże złote tęczówki z boleścią. Jego spojrzenie było bardzo głębokie i wydawało jej się jakby czytał w jej myślach, czuła się jakby była przed nim totalnie obnażona, uzewnętrzniła swoje wszelkie słabości. Dokładnie tak stara miłość nie rdzewieje, ciekawe czy tak będzie też w ich przypadku. Odsunął się od niej, a ona wciągnęła mocno powietrze do płuc. -Bycie człowiekiem nie czyni mnie gorszą, ale nieidealną, słabą i często zagubioną, zdolną do popełniania wielu błędów, ale też do przyznania się do tego i do skruchy. -Czuła się taka słaba, krucha. Uniosła głowę podążając za jego ruchem, spoglądała z dołu na jego twarz. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej, kobieta przygryzła delikatnie dolną wargę, wstała aby zrównać się z nim. -Nie zamykaj się na mnie, proszę. -Wyciągnęła w jego kierunku dłonie i i chwytając za jego ręce rozluźniła jego zamkniętą na świat pozycję. -Do zamknięcia tego rozdziału i odnalezienia spokoju potrzebne jest Twoje wybaczenie, zastanów się czy jesteś wstanie mi to ofiarować. -Uśmiechnęła się słabo do niego, wzroku jednak nie spuściła z jego twarzy, ani oczu.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   

Powrót do góry Go down
 
Apartament Ravena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: