IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dróżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Mar 10, 2013 9:32 pm

Szykowało się towarzystwo? Tym lepiej i ciekawej. Poszerzyła swój jadowity uśmiech na twarzyczce doskonale wyczuwając obecność wampira. Nareszcie ktoś z "rodziny". Skierowała spojrzenie w jego stronę omiatając go błękitna barwą tęczówek. Przyglądała mu się bardzo uważnie, ale zaraz to zdjęła wzrok spoglądając gdzieś przed siebie. Uniosła brew czując jego dłoń zaraz za swoimi plecami oraz woń papierosów. Nie myliła się w kwestii, że większość osób uwielbia ten rodzaj używki. Jednak nie mogła długo utrzymać wzroku gdzieś z dala. Lubiła utrzymywać kontakt wzrokowy ze swoim rozmówcą, dlatego znowu zaczęła się mu przyglądać z zadowoleniem.
- Właściwie to dobry wieczór, ale mniejsza...- puściła do niego figlarne, perskie oko, po czym w szerokim uśmiechu ukazała mu szereg białych ząbków wraz z kłami, które były średnich rozmiarów. Ani za małe, ani za duże, wręcz w sam raz. - W końcu spotykam się ze swoim, bo ludzi ostatnio za dużo już- westchnęła z dezaprobatą chowając telefon do swojej torby. Rozleniwiła się na ławce na dobre i już doskonale wiedziała, że za szybko stąd sobie nie pójdzie. Pogoda była idealna, a jako że ostatnio miała szczęście do ciągłego spotykania towarzystwa to tym bardziej. Ale może to i dobrze, bo szybko nie zwariuje. Jak miała z kim rozmawiać, albo chociaż bezczynnie siedzieć w czyjejś obecności to było bardzo dobrze. Mimo, że wolała przeważnie samotność to ostatnio taki stan rzeczy jej odpowiadał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Mar 10, 2013 9:50 pm

Było w sumie już ciemno, no ale kij z tym jak się witać, nie? Był na tyle uprzejmy, że się odezwał to niech się cieszy. Mógł przecież siedzieć bez słowa a i jeszcze ją dymem truć. A takto fajkę wyrzucił, pełna kulturka sto pro i wiadomo, jedziemy!
Mężczyzna przekręcił łeb nieco na bok i zerknął jednym okiem na wampirzycę. Nie bał się, że go zaatakuje czy coś - bez przesady. Nie można być przewrażliwionym! A nawet jakby spróbowała to by skończyła z mieczem w dupie wbitym po samą rękojeść. Taka jak o tym pomyślał to aż się zaśmiał pod noskiem krótko. Biorąc pod uwagę długość jego ostrza, czubek wyszedłby jej przez usta. To byłby ciekawy widok. No ale dobra, koniec tych czarnych myśli. Wcale nie miał ochoty jej robić krzywdy, bo i po co? Tak to sobie pogada na spokojnie a nie od razu będzie szalał. Nie opłacało mu się, potem będą go szukać jakieś zasrańce z jej rodziny czy też chłopak/znajomi i dopiero będzie rzeź. A tego chyba nie chcemy, nie? Trzeba być grzecznym i milutkim!
- Szczęśliwi czasu nie liczą. - rzekł i mrugnął do niej zadziornie oczkiem. Przecież Takashi był szczęśliwy, nie? Mógł robić co zechce i nikt mu nie bronił. Był w pełni wolny i ani rodzina, ani kobieta ani nawet żaden zasrany przyjaciel nie mógł mu tej wolności zabrać! To takie fajne uczucie, tak jakoś luźno człowiekowi na duchu. Jak milutko.
- To pewnie najedzona jesteś, co? No chyba, że Ty jedna z tych co ludzi nie gryzą? - powiedział i uniósł nieco jedną brew. Ot tak popukał sobie delikatnie palcami po jej plecach. Och, jaki on pewny siebie! Żeby zaraz plaska w tyj nie dostał, nie?
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Mar 10, 2013 10:04 pm

Nie zamierzała w tym momencie się na niego rzucać. Nie miała ku temu żadnych powodów, toteż nie rzucała się na niego. Jeśli zacząłby przejawiać jakąś agresję w stosunku do niej to wtedy oczywiście nie czekałaby spokojnie, że jak to ujął "wbił jej miecz w dupę". Siedziała sobie spokojnie i nieustannie wodziła po twarzy mężczyzny zaciekawionym spojrzeniem. Od czasu do czasu oglądała sobie jego całą sylwetkę oceniając czy on nie przeżywa kryzysu męskości. Jak się okazało nie przechodził tego stanu. Zaśmiała się melodyjnie pod noskiem kiwając głową na jego słowa.
- W sumie racja. Może dlatego ja liczę. Do jakiegoś czasu- skomentowała jego wcześniejszą wypowiedź zakładając ręce pod biustem. Nie przestawała uśmiechać się jadowicie pod nosem, ale w subtelny sposób. Poprawiła włosy, które opadły jej na czoło. Ot to trafił jej się nieposkromiony cwianiaczek, a przy okazji lekkoduch. Zupełne przeciwieństwo ostatnio spotkanej przez nią osoby. Chociaż to dobrze, że po świecie stąpały różne osobowości, bo w przeciwnym wypadku byłoby śmiertelnie nudno i wręcz panowałaby stypa.
Wysłuchała pytania, na które zaraz to się uśmiechnęła zawadiacko.
- Jak dotąd nikogo nie gryzłam. Nie sądzę, żebym mogła ugryźć człowieka, chyba że ktoś by się na to zgodził. Raczej, żeby nikt mnie do tego nie nakłaniał, bo zmienię swoją dobroduszną cechę- zaśmiała się wodząc palcami po materiale swojej kurtki. Zupełnie nie przeszkadzał jej tego typu dotyk ze strony Takashi'ego, toteż nie zwróciła na to większej uwagi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Mar 10, 2013 10:59 pm

Kto go tam wiem, może zaraz zachce mu się pobyć nieco agresywnym? Nie wiadomo. Na chwilę obecną miał bardzo dobry humorek. Był wyluzowany i odprężony. To dobrze, że dziewczyna nie dałaby się ot tak mu poobijać. Trzeba walczyć, nie? Nie należy się poddawać. Zawsze przecież istnieje wyjście, nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji.
Ano mogła sobie go oglądać ile tam chciała. Miał na sobie rozpięty, czerwony płaszcz pod którym miał podkoszulkę opinającą jego klatkę piersiową. Jak ładnie poprosi to się rozbierze, a co! Ale wtedy i ona będzie musiała coś dla niego zrobić i to owe "coś" nie będzie zbyt przyjemne, hyhy. On już taki był - nie ma nic za darmo.
- Czyżbyś miała jakieś problemy słodziutka? - spytał i zmrużył nieco oczy. Ot, odwrócił głowę w jej stronę i teraz przyglądał się jej twarzyczce. Wcale nie najgorsza, ale czego się spodziewać po wampirze. Nie widział jeszcze parszywego wampira, rly! No chyba, że faceta. Czasami jak się taki trafi to nic innego jak tylko ten ryj rozorać. Dla jego dobra, hah.
Takashi miał wszystko w dupie i działał na własną rękę. Lubił się dobrze bawić, był wyluzowany i nie przejmował się niczym. Potrafił zachować się odpowiednio w każdej, nawet najgorszej sytuacji. Czasami tylko zdarzało mu się napinać dupę, tak to był grzeczny.
- Nikogo nie ugryzłaś? - zapytał z niedowierzanie i po chwili wybuchł głośnym śmiechem. Założył sobie ręce za głowę i wyśmiewał swoją wampirzą koleżankę. Po chwili jednak się uspokoił a na jego twarz wpełzł tylko wredny uśmieszek.
- Czyżbym miał do czynienia z wegetarianką? Hah! Nie wiesz co tracisz. - powiedział, ocierając łzy które uronił śmiejąc się. No bez jaj, co to za wampir niby jest? Takashi był pewny, że w walce nie miałaby z nim najmniejszych szans. Nie gryzła ludzi? Musiała być słabowita, ot co. Na tabletkach długo się nie pociągnie, są syfiaste i dają minimum tego, co daje wgryzienie się w człeka. No i w wampira. Ogólnie krew dawniej ludzi smakowała jakoś lepiej, przynajmniej według naszego białowłosego.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Mar 10, 2013 11:11 pm

Lilianne to na pewno nie typ kobiety, która się poddaje przy pierwszej lepszej okazji. O ile w ogóle się poddawała. Już dostatecznie dużo miała za sobą, więc byle co z pewnością jej nie złamie. Jego rozbierania nie oczekiwała jak i nie chciała, więc nie było tutaj o czym mówić. Po prostu chciała się upewnić czy facet nie jest jakiś zniewieściały. W dzisiejszych czasach często tak było, dlatego doszukiwała się chociaż najmniejszego dowodu, który by za tym przemawiał. Ostatecznie sie przecież nie doszukała, więc wszystko było w jak najlepszym porządku. Problemy... Przecież kłopoty były wszędzie, dosłownie na każdym kroku, ale trzeba sobie umieć z nimi radzić. Ostatnio posiadała pogodę ducha, dlatego jej to nie załamywało, ale żeby skakać pod sufit... Też nie bardzo.
- Kto ich nie ma. Rzadko kto. Owszem mam, ale daję sobie z nimi radę już od dawna, dlatego to nic godnego uwagi- stwierdziła beztrosko uśmiechając się dalej do siebie. Nie widział parszywego wampira? To chyba faktycznie musiał być nowy. Najlepiej niech się dobrze porozgląda po zakamarkach akademii Cross. Mijała przeróżne osobistości i widziała, że niektóre wampiry to naprawdę bezwzględne, żądne krwi wampiry.
Przeczekała jego paranoiczny atak śmiechu, bo po co to komentować. Rzuciła w jego kierunku idiotyczne, litościwie spojrzenie, a kiedy zaprzestał swojego napadu spojrzała na niego wymownie.
- Nie nikogo, co nie oznacza, że krwi nie piję. I nie, nie jestem wegetarianinem. Piję krew zwierzęcą jak i ludzką, ale nie gryzę ludzi. Prawdopodobnie dlatego, że kiedyś sama byłam człowiekiem. I ponadto nikt mi nie wpoił gryzienia ludzi, toteż trzymam się od tego z daleka. Dla ciebie to dziwne, a dla mnie normalne i nie widzę w tym powodu do durnego śmiechu- rzuciła luźno machając nogą, a przy okazji wywijała stopą różne wzory w powietrzu. Spojrzała na niego pobłażliwie. Jak przypuszczała trafiła na wampira, który już się nim urodził, więc nie mógł w pełni zrozumieć o co chodzi. Chyba, że nie jest tak aż tak głupi to może spróbuje ogarnąć to umysłem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Pon Mar 11, 2013 3:08 pm

W dzisiejszych czasach było bardzo wielu zniewieściałych facetów. Ni to facet ni to baba i nie wiadomo tak naprawdę co z tym zrobić. Ubierają się "cool", szpanują jakimiś super-uber nowymi telefonami... Żałosne. Takashi spotkał kilkunastu takich w swoim życiu i nie były to spotkania udane ani przyjemne. Przyjemne dla nich oczywiście. Facet to musi być facet i tyle. A nie jakieś pedalstwo w rurkach, ha! To przerażające ilu się takich widuje. Bo moda... Moda modą, ale jakaś granica musi być, nie? Najlepiej to pozabijać tych wszystkich pozerów i tyle. Nie ma co się z nimi pieprzyć.
Wampir pokiwał tylko głową. No tak, problemy. Tylko on był takim bezproblemowym gościem chyba. Nie miał czym sobie głowy zaprzątać, ale to raczej nie potrwa długo. Zaraz się coś znajdzie co zaśmieci jego umysł i nie da spokoju, dopóki się z tym nie rozprawi. No ale jak narazie to było spoko. Taka był zadowolony i to wystarczyło.
Oj, tutaj chodziło o wygląd. To, że po akademii łażą złe typki to wiadomo nie od dawna. No ale wampir który byłby po prostu brzydki? Osobiście Takashi takiego nie spotkał. Ta rasa musi być "piękna" gdyż musi do siebie przyciągać ludzi. Wiadomo chyba po co, prawda?
A więc dziewczyna woli pić krew z plastikowych woreczków, tak? Bezsensu. Lepsza jest ciepła, świeża, która wypływa z twojej ofiary. A nie jakieś zimne ścierwo co nie wiadomo ile leży w zamrażalniku, phew. Czerwonooki traktował picie krwi z woreczków niemalże jako karę. Kiedy już naprawdę nie mógł niczego smacznego upolować, to wtedy właśnie raczył się "Fastfoodem", hah. Jak mus to mus.
Oczy białowłosego nieco się rozszerzyły, kiedy dziewczyna wspomniała o tym, że kiedyś była człowiekiem. No, to dlatego tak stroniła od gryzienia ludzi. Ach, cóż za głupota! Ale chwila, skoro kiedyś była ludzie to musi mieć smaczną krew, prawda?
- A więc kiedyś byłaś człowiekiem, ta? Nie tęsknisz za tym? - zagadnął i wyprostował się nico. Ot tak sięgnął i złapał za jej nadgarstek. Nie był jakoś specjalnie niedelikatny, po prostu złapał ją za rękę i przybliżył jej drobną rączkę do swoich ust.
- Musisz mieć smaczną krew. - mruknął sobie pod noskiem i uraczył ją szerokim uśmiechem, nieco wrednym. W sumie może chyba ją dziabnąć, nie? Nie powinna się mu sprzeciwiać bo i po co? Przecież nie wyssie z niej całej krwi, chce tylko spróbować. Nie był jakoś specjalnie żarłoczny więc nie ma się co bać.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Dróżka   Pon Mar 11, 2013 5:50 pm

Właśnie tak jak nad tym rozmyślał mężczyzna tak i ona uważała. Obecnie rzadko spotykała męskich facetów, co brzmi wręcz paradoksalnie, ale niestety tak jest. Chociaż w akademii Cross jest również wielu normalnie wyglądających osobników. Cieszyła się, że nie ma do czynienia z zarozumiałym zniewieściałym facetem. Oczywiście zarozumiałość rozumiała, lecz jedynie w męskim, a nie męsko podobnym przypadku.
Co do piękności rasy wampirzej również się zgadzała. Było dużo zalet bycia wampirem i doskonale wiedziała jakie też są plusy bycia człowiekiem. Miała porównanie, dlatego nikt nie mógłby jej wmówić, że nie wie o czym mówi. Za pewnymi aspektami ludzkiego, śmiertelnego życia bardzo tęskniła, ale jak już niegdyś wspominała życie przeszłością nie ma sensu na dłuższą metę. Prowadzi to jedynie do stanów depresyjnych, a to jej kompletnie do życia potrzebne nie było. Po co sobie tym zaprzątać głowę i wprowadzać siebie w melancholię? Ona postanowiła zacząć życie od nowa i nie przejmować się tym, co było. Doceniać nowe ciało, a co za tym idzie nowe zdolności. Jeszcze nie do końca do wszystkiego się przyzwyczaiła jednak nie potrwa to już długo. Z czasem zaakceptuje wszystko i w pełni będzie się z tego cieszyć. A minusami nowego wcielenia zacznie się dopiero martwić w bardzo odległej przyszłości.
Nie miała natomiast porównania, co do picia krwi bezpośrednio od człowieka i w zasadzie nie była przekonana czy faktycznie chciałaby tego spróbować. Plastikowa krew nie była najgorsza jak się ją ociepliło, a poza tym no trudno. Jakoś nie widziała siebie w roli zimnej suki, która krzywdzi ludzi bez cienia sumienia. Już wolała swoje fastfoody. Na jego pytanie natomiast uśmiechnęła się delikatnie.
- Tak, byłam. W sumie... Czasami tęsknię, ale nie rozmyślam jak to było cudownie. Teraz też jest bardzo dobrze. To ma wiele zalet- wyjaśniła z zadowoleniem. Nie miała nic przeciwko, kiedy wziął jej nadgarstek i tym sposobem uniósł jej dłoń na wysokość swoich ust. Zaśmiała się przy okazji mrużąc jadowicie oczy.
- Nie wiem, nie próbowałam, ale za to ty możesz. Śmiało- puściła do niego figlarne oko najwyraźniej zachęcając do degustacji.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Czw Mar 14, 2013 11:09 pm

Oj tam, to od razu trzeba być "suką" żeby żreć ludzi? Wampiry zostały stworzone po to, aby gryźć ludzi. Tak samo zwierzęta służą za pokarm ludziom. To taki łańcuch pokarmowy, nie? A ludziki sobie myślą, że nic ich wpieprzać nie może! Jakby nie byli tacy mądrzy, sprytni itp. to by teraz dzikie zwierzątka wpieprzały ludzi i byłaby to naturalna kolej rzeczy. A tak to sobie krwiopijcy poszaleją, to chyba nic złego, nie? No ale wiadomo, skoro była człowiekiem to mogła mieć jakieś tam śmieszne wyrzuty sumienia czy coś. No ale ją to brzydziło. No z resztą, kogo to obchodzi. Jak nie chciała to nie, jej sprawa. Namawiać jej przecież nie będzie, była mądrą dziewczynką i tylko i wyłącznie od niej zależało, jakiego wyboru dokona.
Po jej słowach, wampir tylko prychnął pogardliwie.
- Tęsknisz? Ludzie są parszywymi stworami, nienadającymi się nawet do czyszczenia naszych butów. - rzekł a jego twarz wykrzywił uśmieszek. Co go obchodziło, że zapewne cała rodzina dziewczyny była ludzka? To jego zdanie, nie musiała go przecież wcale słuchać. Mogła zatkać sobie uszy i śpiewać coś pod noskiem coby nic a nic nie słyszeć! A jak ją to zabolało to trudno. Płakać nie będzie z powodu jakiejś wampirzycy, nie? On tylko wyraził swoje zdanie. Nic więcej.
Wampir otworzył szerzej swoje patrzałki, kiedy tak ochoczo zareagowała na jego zachowanie. No proszę, a więc nie ma nic przeciwko?
- Jak miło z twojej strony. - powiedział z uśmiechem na twarzy, po czym szarpnął ją mocno za nadgarstek tak, aby na niego poleciała. No bo ile waży takie maleństwo? Jak szmaciana lalka. Drugą łapą złapał ją za włosy i wcześniej oblizując usta, wgryzł się w jej zgrabną szyjkę. Czy zrobił coś złego? Pozwoliła mu. Pewnie jej się wydawało, że jej wbije zęby w rękę. Phew, a co on by tam spróbował? Mogła sprecyzować, że wyraża zgodę tylko na dziabnięcie w łapkę. No ale skoro nic takiego nie powiedziała, to Takashi uznał że może i tyle. Kiedy ciepła krew wypełniła jego paszczę, białowłosy łyknął sobie zdrowo i zmrużył nieco oczy. Rozluźnił nieco łapę którą trzymał ją za włosy, jednak nadgarstek Lil nadal spoczywał w stalowym uścisku czerwonookiego. Jak zacznie jej się słabo robić to po prostu mu powie, przecież nie chciał jej krzywdy zrobić, nie? Hah, niech go potem spyta czy mu smakowało. Będzie zabawnie.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Dróżka   Pią Mar 15, 2013 5:55 pm

Może nie tyle ją brzydziło, co po prostu nie była do tego typu zachowań przyzwyczajona. Poza tym musiałaby najpierw wiedzieć jak to jest. Póki co nie zamierzała sprawdzać. Może kiedyś przyjdzie czas i tego też spróbuje. Jej kącik ust drgnął w sarkastycznym uśmiechu, kiedy zaczął prychać na jej słowa. Skąd on mógł to wiedzieć skoro nigdy człowiekiem nie był, ani nie chciał nim być. W związku z tym jego zdanie an ten temat było jedynie opinią, która w dodatku była głupia. Ale cóż... Zdanie każdy powinien mieć swoje.
- Jak uważasz. Mam zupełnie inne zdanie. Jesteś stereotypowym wrogiem ludzi. To bezsensu... Przecież w dzisiejszych czasach ludzie mogą się niemal równać z wampirami, a niektórzy nawet je przewyższają technologia, amunicją, umiejętnościami. Nie trzeba mieć lepszej szybkości, zwinności czy wzroku, by mieć przewagę.- wyjaśniła z drwiącym wyrazem twarzy. Szybko jednak została dosłownie "szczepiona" przez mężczyznę, który dostał się do jej szyi. Kiedy skończył przetarła miejsce ręką zbierając kilka ostatnich kropel krwi. Zasłoniła miejsce włosami, ażeby nie było widać, bo to przecież szpeci ciało. Odetchnęła głęboko i dalej trwała w zadowoleniu. Spojrzała wymownie na jego palce, które trzymały mocno jej nadgarstek.
- Mógłbyś już puścić? Czy to jakiś fetysz?- rzuciła mu wymowne spojrzenie unosząc brew ku górze. Przecież mu nie zwieje czy co tam sobie myślał. Niech już zostawi jej dłoń w spokoju, ponieważ nie chciało jej się teraz z nim użerać.
- No i jak?- skierowała do niego pytanie odnoszące się wcześniejszego zdarzenia związane z degustacją jej krwi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Pią Mar 15, 2013 11:53 pm

No, jak się już nażarł to wyjął swoje długaśne kiełki z jej szyi. Trochę spłynęło na jej szyję, ale co z tego? Niech sobie sama wytrze. Takashi oblizał tylko swoje usta, które po chwili spokoju wykrzywił nieco kwaśny uśmiech. Nie wypił dużo, przynajmniej nie tyle, żeby się dziewczyna słabo czuła. Ot, spróbował i tyle. Nie bawił się w jakieś delikatności. W sumie to dzielnie to zniosła. Ani się nie spięła ani nic. Jak się ludzi napad i gryzie to po prostu szok! Drą mordę, chcą uciekać... A przecież białowłosy nie chce nikogo skrzywdzić, nie?! Jeszcze bez powodu nikogo nie zabił czy tam poobijał. To nie był ten typ wampirka, oj nie. Może i rozrabiał, może i gardził ludźmi, ale nigdy nie robił niczego bez powodu. No, chyba że kaprys, w końcu to wystarczający powód, nie? Mógł przecież robić co mu się podobało.
Kiedy usłyszał jej słowa zaśmiał się tylko krótko i rozluźnił uścisk. Czy to takie dziwne, że trzymał ją aby nie uciekła? Od dawna już nikt mu dobrowolnie krwi nie oddał, tak więc nawyki zostały. Co poradzić?
- Fetysz? Nie, nie trafiłaś. - wymruczał tylko, nachylając się nad jej uszkiem po czym wrócił do poprzedniej pozycji tzn. oparł się wygodnie o ławkę i założył sobie ręce za głowę. On miał inne upodobania, hyhy. Nawet nie zauważył, ale był jeszcze na policzku nieco uwalony jej krwią. Aż takie długaśnego jęzora nie miał, żeby tam dosięgnąć, nie? To chyba oczywiste.
Przymknął na chwilę oczy i uśmiechnął się, kiedy usłyszał jej pytanko. Udał, że przez chwilę nie czai o co biega. A niech myśli, że ma z przygłupem do czynienia, będzie ciekawiej, nie?
- Oj laska! Spodziewałem się czegoś lepszego po tobie! Smakowałaś jakoś bananowo, a ja wolę czekoladę. Albo truskawki. Albo to i to. A nie jakieś tam banany... - wypowiedział się ładnie i (nie)składnie, po czym wyszczerzył do niej ząbki. Ach, już miał ochotę dodać jakiś zboczony tekścik o bananach, ale w porę ugryzł się w język. Nie, bo ją jeszcze zniechęci i mu spierdzieli. On już takie znał, jak się coś jej nie spodoba to sobie pójdzie i tyle będzie z rozmowy.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Mar 16, 2013 12:08 am

W końcu rozluźnił uścisk, a ona swobodnie ułożyła dłoń na swoich udach wpatrując się gdzieś w alejkę, która stawała się coraz mniej ruchliwa. Zastanawiała się, kiedy wiosna da o sobie znać chociaż w najmniejszym stopniu. Oczywiście zima jej jak najbardziej odpowiadała, lecz trzeba było przyznać, że chłodu już jej wystarczyło. Zaraz potem przeniosła zaciekawione spojrzenie na białowłosego mężczyznę. Po co miała się opierać czy wyrywać? Od faceta biła silna aura, toteż wiedziała doskonale, że tak czy siak zrobi co zechce. A ona postanowiła go wyprzedzić i sama zaproponować degustację. Poza tym jakoś specjalnie nie bolało. Czego się w życiu nie znosiło. Gryzienie przy tym to naprawdę bułka z masłem.
Zdawało się, iż był upaprany od "jedzonka", toteż bez zbędnych ogródek najzwyczajniej w świecie przysunęła twarzyczkę i końcówką języka zlizała. Jak gdyby nigdy nic z powrotem odsunęła się od Takashi'ego, po czym założyła nogę na nogę zakładając ręce pod biustem. Ziewnęła krótko przy okazji zasłaniając usta dłonią. Nie, żeby rozmowa była nudna czy coś. Po prostu nieco zmęczenie dawało jej się we znaki, dlatego odruch bezwarunkowy się pojawił.
Uśmiechnęła się jadowicie słysząc, że nie trafiła w sedno sprawy. Mimowolnie wzruszyła ramionami niewiele sobie z tego robiąc. Słysząc kolejne słowa omal nie parsknęła śmiechem. Jedynie go zdusiła odsłaniając w zabawnym, szerokim uśmiechu szereg białych ząbków.
- W takim razie przykro mi, że się przeliczyłeś. A tak w ogóle to nie znam twojego imienia. Mógłbyś je wyjawić czy to tajemnica?- zerknęła na niego pytająco wyczekując w spokoju odpowiedzi.
Po pewnym czasie wyciągnęła z kieszeni telefon, po czym spojrzała na godzinę. Źrenice jej się rozszerzyły, więc wstała z miejsca i zerknęła na rozmówcę. Posłała mu krótkie spojrzenie, a następnie podciągnęła kąciki ust w delikatnym, subtelnym uśmiechu.
- Na mnie już pora panie bezimienny. Do zobaczenia- rzuciła pożegnanie i ruszyła jedną z licznych alejek w nieznaną jej jeszcze stronę jednak miała przeczucie, że to właśnie tam powinna iść.
[zt]
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Mar 17, 2013 12:16 pm

Po tej cholernej wizycie w wesołym miasteczku została bez auta. Jak to się w ogóle stało?! A tak to, że padł jej telefon, a ten cholerny Dastan, cholernie ją zostawił i do cholery w ogóle się nie przejmował jej zafajdanym tyłkiem. Tak więc została na lodzie zaraz po opuszczeniu w. miasteczka. Ten dzień w ogóle był do dupy. No jedynie zakupowy początek wydawał jej się całkiem pozytywny, ale tak odległy! Nakupiła sobie mnóstwo fajnych, modnych i drogich ciuszków, a potem było już tylko gorzej. Na początku lewe zaręczyny. Czyli próba upokorzenia naszej księżniczki na oczach połowy centrum handlowego. Dastan kupił i podarował jej piękny pierścionek godny pięciolatki. Czyli jakąś marną imitację żaby na palec do tego z modeliny. Wampirzyca wpatrywała się w swoją dłoń z nieukrywaną furią. Od razu zdjęła błyskotkę, która nawet nie błyszczała, i wsadziła ją do kieszeni płaszcza. Niech lepiej jej nikt w tym nie zobaczy, bo znów spali się ze wstydu, wyjdzie z siebie i stanie obok. Ile to jeszcze była w stanie przeżyć? Już i tak jej zszargane nerwy dawały o sobie znać, a tu ciągle jakieś niespodzianki.
Chciała tylko odegrać się na swoim narzeczonym, więc zabrała go do wesołego miasteczka, miejsca gdzie najmniej pasował. Tam spotkali cukierkową parkę dwóch Szlachetniaków. Na widok Elaine, swojej przyjaciółki z dzieciństwa, bardzo się ucieszyła, jednak Dastan oczywiście musiał kłócić się z synem burmistrza, no jak by inaczej! Kolejne upokorzenie i w ogóle, oczami Aimi. Z Elą musi umówić się na jakieś ploteczki, bo nie wytrzyma dłużej tej sytuacji.
I właśnie dlatego znalazła się w parku, czaicie? Została bez samochodu i telefon jej padł. Tak więc przemierzała parkowe alejki, a jej wysokie obcasy klikały przy każdym kroku. Nareszcie znalazła jakąś potencjalną ofiarę i gdyby ta okazała się człowiekiem, na pewno by ją zjadła. Jednak Amelie rozczarowała się nieźle, gdy nie usłyszała pulsu i charakterystycznego szumu krwi w żyłach. Wampir.
Podeszła bliżej i bez specjalnych ceregieli zaczepiła obcego. Był od niej wyższy, nawet gdy założyła te swoje szpileczki, no prawie mu dorównywała, prawie! Jednak Aimi była raczej szczupła i drobna, więc pewnie by ją machnięciem złamał w pół. Jednak niech lepiej nie próbuje, pozory mylą! Dziewczyna miała to i owo w zanadrzu, oj tak!
- Przepraszam pana! Tak tak, właśnie pana. Dobry wieczór. Może mógłby mi pan użyczyć swojego telefonu? Mój całkowicie padł...
Bez specjalnych wstępów i grzeczności przeszła do sedna sprawy. Jak gdyby jeszcze chcąc pokazać mu jaka jest biedna i nieporadna, posłała mu ten swój słodziutki uśmiech i odgarnęła kosmyk długich czarnych włosów za ucho.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Mar 17, 2013 12:45 pm

No i spieprzyła. No tak, wiadomo. Przestraszyła się? A może się gdzieś bardzo spieszyła? Kij ją tam wie. Ogólnie przypadła wampirowi do gustu ta kobietka, napadnie ją jeszcze kiedyś. Może się wtedy przedstawi? A może nie? Tak czy inaczej trochę dziwnie się to wszystko rozegrała. On ją dziabnął, pogadali chwilkę i sobie poszła. Hah, krew miała taką sobie ale nie ma co narzekać. Przynajmniej się napieprzał i nie będzie musiał łapać jakichś zasranych ludzi. Niektórzy są naprawdę zwinni i trudno się ich łapie. No ale Ci co najszybciej zwiewają mają najsmaczniejszą krew, nie?
Takashi pomachał jej tylko swoją łapą i wyszczerzył ząbki w uśmieszku. Przymknął sobie oczy i ot, z założonymi rękoma za głowę sobie odpoczywał. Przymknął sobie oczy i rozkoszował się przyjemną ciszą i spokojem. Brzuch był pełny, nigdzie mu się nie śpieszyło... No normalnie żyć nie umierać! No ale żeby nie było tak pięknie, to wiadomo, ktoś musiał się przypałętać. Stukot obcasów słyszał jeszcze długo przed tym, jak wyczuł jakieś słodkie perfumy. Jakaś laleczka, co? Aż się pod noskiem uśmiechnął. No normalnie magnes na kobiety, hah. Kiedy się do niego zbliżyła i przystanęła, uchylił lekko powieki i zmierzył ją wzrokiem. Toż to wampir był! Znowu. Znowu wampirza kobietka.
Może i miała to i owo w zanadrzu, ale Takashi też jakiegoś tam bajera w rękawie miał, nie? Niech sobie nie pozwala dziewczynka, ha! Źle się to dla niej może skończyć, a tego przecież nie chcemy, prawda? Skoro padł jej telefon to nie będzie miała jak wezwać pomocy, ojej. No ale chwila, przecież Takashi był grzeczny. Nie zamierzał jej od razu zgwałcić a potem zabić! Przecież to mało opłacalne.
Kiedy jej głosik przerwał cudowną chwilę ciszy, białowłosy przeciągnął się leniwie. Wyprostował się i zawiesił wzrok na jej twarzyczce. Kiedy się tak "słodzieśnie" do niego uśmiechnęła, on tylko przekręcił nieco łeb na bok i uśmiechnął się pod noskiem. No tak, jak to każda kobieta - jak czegoś chce to będzie się przymilać.
- Dobry wieczór. Niech Pani wybaczy, ale obawiam się, że zapomniałem zabrać go z domu. - odpowiedział, nieco ją przedrzeźniając, po czym zaczął grzebać w kieszeni i wydobył z niej... Telefon! Sprawdził godzinę i ponownie go schował, a następnie uraczył Aimi wrednym uśmieszkiem. Nie ma nic za darmo, phew! Połączenia przecież są straaaasznie drogie, nie?
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Mar 17, 2013 1:02 pm

Amelie nie miała zbytnio ochoty na jakieś głupie gierki. Była zmęczona całym dniem! Najchętniej spędziłaby wiele godzin w wannie z ciepłą wodą lub tez ciepłą, świeżą krwią. Jakaś maseczka, masaż - te sprawy. Byle kto obcy mógłby ją nazwać płytką, jednak wtedy dziewczyna najzwyczajniej w świecie by go wyśmiała i zjadła na obiad. Stwarzała wokół siebie otoczkę słodkości, tak było wygodniej. Zresztą udawanie blondynki szło jej całkiem nieźle. Tak się składało, że Aimi była świetną aktoreczką, więc przymilanie również było na wysokim poziomie.
Cóż osobnik przed nią okazał się niezbyt skory do pomocy, ale co tam! Przynajmniej będzie ciekawiej, ulegli faceci są nudni. Weźmy na przykład takiego jej rycerza, Malcolma. Nie dość, że człowiek to jeszcze młódka robi z nim co chce! Tak się składało, że księżniczka lubiła rozkazywać, jednak jej poddani wydawali się coraz bardziej nudni i męczący. A ten tutaj, który nie wiadomo co sobie myślał, okazał się wyjątkiem, który tylko potwierdzał regułę. Amelie przewierciła go swoimi czerwonymi ślepiami. Cóż niesamowite! Tak właśnie czerwonymi. U większości wampirów zmieniały one kolor na karmazynowy z jakiegoś mniej lub bardziej ciekawego powodu, na przykład z głodu, jednak rodzina Hiou miała takie naturalne. A co się dzieje, gdy są rozeźleni albo wyczują zapach krwi? Oczy ciemnieją, stając się niemal jak dwa węgielki!
Przez główkę Aimi przeszła jedna myśl: Czy ten koleś nie wie z kim ma do czynienia? Szlachetniaków było mało i stanowili bistą elitę wśród wampirów, niemal jak arystokracja czy coś! Byli nietykalni, Rada Wampów rozniosłaby w proch kogokolwiek, kto ośmieliłby się na Szlachetnego podnieść rękę. Hmm może ten białowłosy osobnik nie wiedział z kim rozmawia, albo zwyczajnie był głupi, czy też lubił ryzyko. Kto go tam wie, ten świat pełen był dziwolągów.
- Więc może pożyczy mi pan ten, który trzyma w ręce, skoro swój zostawił w domu?
Podjęła dalej, a jej twarzyczka nie zmieniła się nic a nic. Nadal uśmiechała się do niego słodko, a gdy zawiał wiatr przytrzymała dół sukienki, żeby nie falował za bardzo. W takim wypadku powinna dodać proszę lub też byłabym niezmiernie wdzięczna, jednak aż takie cudowne i miłe słówka nie były w stanie przejść przez jej gardło, w życiu nigdy! Amelie odnosiła się z szacunkiem tylko do starszych wampirów swojej rangi, czy też czasami do tych z B, ale taki? Kim on właściwie był? Wampirzyca i tak już zwracała się do niego bardzo grzecznie, do czasu, niech lepiej nie naciąga jej cierpliwości.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Mar 17, 2013 1:21 pm

No tak, coraz więcej księżniczek dokoła się pojawia, doprawdy. Każda chce być rozpieszczana, a jednocześnie nie lubi uległych facetów. Śmieszne. Nad Takashim nikt nigdy nie miał władzy i mieć nie będzie. I tyle. On chodził własnymi ścieżkami, był wolny i robił to, na co miał ochotę. Nikt mu tego zabrać nie może a nawet jakby próbował, to szybko skończyłby z własnymi bebechami w gębie. Ojej, czy to okrutne? Nie, na ogół czerwonooki był spokojny i wyluzowany, ale jak ktoś mu zalazł za skórę to potrafił ładnie przykopać. Szlachetna czy nie, niech lepiej sobie uważa. Mężczyzna zdawał sobie sprawę, że jest ona przedstawicielką jakiejś tam "elity" ale szczerze miał to w dupie. W Japonii był od niedawna, tak więc nie poznał jeszcze wszystkich "szych" w mieście. No bo i po co? Miał to w dupie, niech sobie łażą i udają, że trzeba ich szanować. Takashi raczej nie zrobi nic tej kobietce, no chyba, że przegnie. Co z tego, że będzie miał na głowie jakąś Radę? Najwyżej mu nogi z dupy powyrywają, ale wtedy pozostaną mu jeszcze ręce. Trzeba być optymistą, nie? No i żyć chwilę rzecz jasna! Ach, ten Takashi - pojeb. Ale za to jaki bisty pojeb <3.
Wampir uniósł brwi jakby nie rozumiał, o co ona go w ogóle pyta. A co, można się pobawić w bezmózga, nie? Może i się uśmiechała, ale wiedział, że to tylko maska. Jeżeli teraz odmówi to jej nastawienie do niego zmieni się w oka mgnieniu. A czy jej da ten zasrany telefon? Nie, oczywiście, że nie. No, przynajmniej nie za darmo. Wszystko ma swoją cenę, nie? Ta laseczka też pewnie jakąś miała, hah. Ciekawe co musiałby zrobić aby sobie ją wziąć i robić sobie z nią co tylko mu się żywnie podoba? Hah.
- Może? Wiesz, wszystko ma swoją cenę. Nic za darmo Pani. - powiedział nieco ironicznie i zaśmiał się pod noskiem. A niech sobie nie myśli, że skoro szlachetna to może sobie pozwalać na wszystko. Co z tego, że była miła? Sztuczna, ot co! A może go zaatakuje bo uzna, że taki śmieć jak on nie ma prawda tak się do niej zwracać? Oj, wtedy to jej wyrwie nogi z dupy. Jak będzie miał taki kaprys. A jak będzie mu się chciało ją zgwałcić, to też to zrobi. Chociaż nieee, on był przecież grzeczny! Nie wypada tak postępować z damą!
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Mar 17, 2013 1:41 pm

Dama! Właśnie, Amelie była prawdziwą damą, której nie wypadało używać brzydkich słów, czy też zachowywać się niestosownie. Powinna świecić przykładem, dobrym humorem, elegancją i gracją. Nie można wykluczyć tego ostatniego, bo reszta to raczej wielka jedna bajka. Aimi potrafiła zachowywać się odpowiednio, gdy sytuacja tego wymagała jednak tutaj - nie wymagała. Mogła robić żywnie, co jej się podobało i tak też zamierzała postąpić.
Więc ten cudowny uśmiech nie opuszczał jej ślicznej buzi, jednak jej oczy pociemniały delikatnie, o kilka tonów czerwieni.
- Uważaj sobie lepiej, staruszku. Nie mam ochoty ani czasu słuchać twoich dwuznacznych wywodów.
Powiedziała pokazując mu język i odwróciła się na pięcie. Przeszła kilka kroków przed siebie nie odwracając się ani razu! Niech sobie ten wampir byle z dupy uważa! Przecież Amelie nie będzie rozczulała się nad kimś takim. Wredny i niedobry to on sobie może być, ale nie w stosunku do niej. Ponownie wyciągnęła z torebki telefon próbując go włączyć. Oczywiście z przykrym skutkiem, przeklęła cicho pod nosem. Człowiek by najprawdopodobniej nie usłyszał takich okropnych słów z ust księżniczki, jednak wampirzy słuch to co innego.
O dziwo Amelie była raczej twardą bestią. Nie zamierzała płakać czy też tupać nóżkami, chcąc coś wymusić. Była mila - zaliczone, jednak ten czas skończył się kilka chwil temu. Jeszcze trochę i zwyczajnie sobie zmanipuluje tego osobnika, po czym zabierze mu telefon, każe się rozebrać i udawać kurę. Nakręci filmik i wyśle do wszystkich kontaktów, jakie były w jego skrzynce! O tak! To na pewno przerwałoby rutynę i trochę poprawiło jej humor. Jednak jeśli gościu okazałby się jakimś seryjnym mordercą z niezłym doświadczeniem wszystko mogłoby potoczyć się raczej kiepsko dla jej delikatnego i zgrabnego tyłeczka, czy warto ryzykować? Otóż warto, bo Aimi była niezłą ryzykantką.
Tak więc po kolejnych dwóch próbach uruchomienia telefonu warknęła rozeźlona i wróciła do białowłosego osobnika, jeśli oczywiście dalej znajdował się tam, gdzie uprzednio. Jeśli postanowił uciec cóż, Aimi znajdzie inną potencjalną ofiarę, nie zamierzała go przecież gonić.
~ Nie uważasz, że kobitom się nie odmawia? Daj mi telefon.
Powiedziała powoli, wyraźnie, w sumie zwykły przechodzeń nie zauważyłby nic zadziwiającego. Jednak białowłosy mógł wyczuć dziwne napięcie, czy tez macki, które otaczały i zniewalały jego umysł! Amelie nie potrzebowała do tego kontaktu wzrokowego czy jakiś innych sztuczek. Wyjątkiem oczywiście były osoby, które posiadały takie okropieństwo jak blokada czy też ochrona umysłu. Jednak czy Takashi da sobie radę? Manipulowanie innymi było dla niej niemal jak oddychanie, jej najlepiej wykształcona moc!

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Mar 17, 2013 2:16 pm

Takashi także potrafił się zachować jak sytuacja tego wymagała. Potrafił być miły i grzeczny tak dobrze, jak potrafił być niemiły i niegrzeczny. Proste, prawda? Ot, jak stwierdził, że bardziej mu się opłaca być miłym dla jakiejś osoby to właśnie taki był. I na odwrót oczywiście. Och, a dla tej szlachetnej wampirzycy? Była młoda, głupia. Myślała, że wszystko jej się należy i nikt nie ma prawda jej się przeciwstawić. Że niby taka księżniczka, nie? No proszę, toż to śmieszne! Takashi mógł robić co mu się chce, a jak nie chciał jej dać telefonu to po prostu jej jego nie da. Nie mogła na niego w żadne sposób wpłynąć. Przynajmniej tak mu się wydawało. Uparty z niego gość był. Jeżeli coś obiecał albo przyrzekł, to na pewno to spełni. Jeżeli nie zechce jej dać telefonu, to jej nie da. I kropka.
- Nie pyskuj. - rzucił tylko w jej stronę i zaśmiał się w nieco wredny sposób. No skoro był staruszkiem to mógł sobie na to pozwolić, nie? Ona była przy nim młodziutka, ot co! Nie raz już się spotkał z taką laseczką. Kończyło się to tym, że biegały potem za nim posłuszne. Ale czy tym razem tak się stanie? W sumie szczerze w to wątpił, ta tutaj była nieco zbyt pewna siebie. Prawie tak jak Takashi! Od niego to taka pewność siebie biła, że była niemalże namacalna.
Kiedy dziewczyna odeszła kilka kroków, wampir także wstał i ponownie przeciągnął się leniwie. Ot, stał sobie teraz i czekał na to, co się stanie. Pójdzie sobie? Przy okazji poobserwował jej zgrabny tyłek. No bo czemu nie? Ach, te bluzgi także usłyszał. Co za niewychowana smarkula! Nie ładnie to tak, no, no. Tutaj mu uśmiechem oczy mydli, a najchętniej to by mu nóż w plecy wbiła.
Oj nie, on seryjnym mordercą nie był. Ale doświadczenie miał i to niemałe. Jak chce to może nadstawić swój tyłeczek na niebezpieczeństwo, ale nic przyjemnego z tego nie wyniknie. Jak będzie musiał jej coś zrobić to to zrobi. A wcale nie chciał. Taka twarzyczka ładniutka ma się zmarnować? No proszę, przecież to niemalże grzech! Chociaż piekło i tak na niego czeka, hah. Już tam dla niego szykują honorowe miejsce.
Kiedy Aimcia ponownie do niego wróciła, Takashi popatrzył na nią z góry. Uśmiechał się, był wyluzowany. No bo czym miałby się denerwować? Wgle. był od niej wyższy i to sporo, niewiele jej te szpilki dały. Po jej słowach już miał zacząć się śmiać i coś chamskiego w jej stronę rzucić, kiedy to poczuł jakieś dziwne napięcie. Spiął się cały co mogła zauważyć i zacisnął mocno zęby. No tak, przecież to szlachetniak! Jakby to było, gdyby nie użył mocy po pierwszej wymianie zdań? Jeszce takiego nie spotkał, hah.
- Ty smarkulo. - warknął, a jego ręka zaczęła zmierzać do kieszeni z telefonem. Bardzo powoli wyjął małe urządzenie i wysunął rękę przed siebie. No ale przecież ot tak jej nie da tego telefonu! Nie zmusi go. Jeżeli nie chciał jej dać, to nie. I tyle. Kiedy wampirzyca już po niego sięgała, dłoń Takashiego zacisnęła się nagle, a telefon został zgnieciony na drobne kawałeczki. Jeden z nich nawet wbił się w jego dłoń. Krew? No i co z tego. Jak go zechce gryźć to dopiero dostanie. Białowłosy wampir wręczył kobiecie kawałki telefonu i uśmiechnął się perfidnie.
- Nikt Cie nie nauczył szacunku do starszych, gówniaro? - warknął, po czym dosyć mocno dźgnął ją palcem wskazującym w ramię. Ot, żeby ją zabolało. Niech wie, że się jej nie boi. Nie boi się konsekwencji i tego, że go potem będzie jakaś Rada ganiać. Jego cierpliwość powoli się kończyła. Niech lepiej sobie uważa.
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Mar 17, 2013 2:47 pm

Piekło? Czy ktoś tutaj wspomniał o piekle? Niech się Takashi nie martwi! Było to miejsce, gdzie i nasza księżniczka zmierzała. Jeśli tam się spotkają cóż, będzie go gnębić i denerwować do końca świata i jeszcze dłużej! Lepiej, żeby ten się nawrócił i pobiegł z przeprosinami do tatusia wszechmogącego, bo w piekle od Aimi się już nie odgoni, a ona potrafiła być na prawdę nieznośna. Póki co mógł poczuć jedynie skrawek jej temperamentu, ot co! Taka wredniutka i za razem słodziutka gadzina w dziewczęcej postaci! Jeszcze się wampir przekona, nie ma co.
Chciał sobie pooglądać jej zgrabny tyłek? Proszę bardzo! Niech się jednak nie łudzi, że wampirzyca da mu go tknąć, dobre sobie! Nikt nie miał takiego przywileju, nawet Obama. Wyluzowany, uśmiechnięty, nie miał pojęcia co go czeka! Aż uśmiech pogłębił się, rozświetlając jej ładną buźkę. Był niemal jak wszystkie jej ofiary, nieświadomy. Już cieszyła się, że będzie mogła zetrzeć ten jego cholerny uśmieszek, a tu proszę proszę!
Amelie również była bardzo pewna siebie i za nikim to ona biegać nie będzie. Tak więc trafił swój na swojego i żaden nie zamierzał odpuścić. Księżniczka musiała dostać to co chciała za wszelką cenę, nawet jeśli miałaby uciec się do tak nikczemnych technik jak jej własne moce. Cóż była niegrzeczna? Przykro mi, niech potem Takashi zgłosi reklamacje, póki co lepiej, żeby miał się na baczności. Sztuczka z manipulacją to nie wszystko, co potrafiła dziewczyna.
Roześmiała się cicho, a jej dźwięczny i melodyjny śmiech zagłuszył ciszę panującą wokoło. Mimo, że śmiała się przecież cudnie, można było wyczuć nutkę sarkazmu w jej głosie.
~ Nie ociągaj się tak.
Zaświergotała radośnie i wyciągnęła otwartą dłoń przed siebie. No już już. Nie miała całego dnia. Czekała, aż poda jej telefon. Wtedy sobie ładnie zadzwoni po jednego ze swoich sługusów, żeby ją odebrał. A następnie trochę poznęca się nad tym osobnikiem, tak żeby umilić sobie czekanie. Jednak stało się coś odwrotnego, a wszystko diabli wzięli! Jej niecny plan legł w gruzach, bo ten wredny osiłek zgniótł telefon! Dziewczyna jęknęła z frustracją wymalowaną na twarzy. Przez to całe zamieszanie niewidzialna siła, która wcześniej oplatała umysł Takashiego zelżała, przez co Aimi przestała go manipulować. Jednak nawet to ją nie zniechęciło. Chwyciła mocno pozostałości telefonu, którego ostre krawędzi poharatały jej dłoń i rzuciła w białowłosego z wampirzą siłą. Oczywiście nic specjalnego mu tym nie zrobi, jednak z takiej odległości powinno go trochę zaboleć i wyprowadzić z równowagi.
- A ciebie szacunku do lepszych, dziadku?!
Warknęła przybliżając się do niego. Jeszcze trochę stanęła na palcach, żeby wydawać się wyższa. Jej czerwone oczy wpatrywały się w jego z nieukrywanym obrzydzeniem i złością. Niech sobie uważa. Szlachetna kobieta to kobieta z ego +100 i jeszcze więcej. Zapach krwi unosił się w powietrzu, co jeszcze bardziej drażniło lekko wygłodniałą wampirzycę. Oczywiście on również mógł wyczuć zapach jej szlachetnej krwi, a krew Amelie była bardzo specjalna! Jej zapach był bardziej kuszący niż innych, a smak jeszcze lepszy. Dawał siłę, zdrowie, ale także uzależniał, czy Takashi poczuje pokusę? Kiedy dźgnął ją palcem syknęła na niego, obnażając białe, długie kły. Szybkim ruchem podniosła nogę i z dużym impetem wbiła mu szpilkę w stopę, o! Taka kobieca samoobrona, niech trochę zakosztuje buntu. Skoro czuł się taki pewny siebie, niech sobie nie myśli, że wszystkie kobiety były takie bezbronne.
- Palant!
Wrzasnęła na niego jeszcze chcąc go pozbawić słuchu, na dodatek!

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Mar 17, 2013 3:10 pm

Ojej, męczyć się przez całą wieczność i jeszcze trochę z taką wredną wampirzycą, to na pewno musi być piekło. Ojej, chyba Takashi się zmieni i zacznie być dobry, bo z nią to ani chwili wytrzymać nie idzie. Serio. Była bardzo irytująca, denerwująca... No ale była fajna laska, ha! Ogólnie ładnym laseczką to się wiele wybacza, acz przesadzać to ona nie może bo się to źle skończy. I tak, tak wszyscy wiemy, że oprócz tego ma jeszcze w zanadrzu tuzin innych, równie potężnych mocy. Ale czy okażą się przydatne podczas ewentualnej walki? Czas pokaże, a może i nie. Kto wie, jak się to wszystko potoczy? Chociaż w sumie wszystko zmierzało we właściwym kierunku.
No i dostał kawałkami telefonu w klatę, a co! Lekko się przechylił w tył, ale zaraz złapał równowagę i zaśmiał się wesoło acz nieco wrednie, widząc niezadowolenie i zdenerwowanie dziewczyny. Poczuł, że w jego głowie jest już trochę więcej miejsca dla niego samego, niż dla mocy kobietki.
I tak, poczuł jej krew. Pachniała na prawdę kusząco i chętnie by się w nią wgryzł, ale jako że był najedzony, uczucie potrzeby rozerwania kłami jej zgrabnej szyjki było o wiele mniejsza, acz i tak zadziwiająco silne. Aż jego wzrok na ułamek sekundy powędrował na jej dłoń, chociaż zaraz jego czerwone ślepia ponownie wlepiły się w jej ślepka. Niska, a tak się rządziła. Ponownie poczęstował ją wrednym uśmiechem. Ach, rozdawał je na lewo i prawo! W końcu mu się skończą i już na zawsze pozostanie z obojętnym wyrazem twarzy.
- Lepszych? Doprawdy? - powiedział z kpiną w głosie i nieporuszony obserwował, jak się do niego zbliżyła. Stała blisko ale co z tego? To na bardziej mogła obecnie ucierpieć niż on. No i nastąpiło to, czego się po części spodziewał. "Atak" dziewczyny. Ot, po prostu nadepnęła mu szpilką na stopę. A to cholera! Wampir syknął z bólu, przyklęknął na jedno kolano i zaczął sobie rozmasowywać obolałe miejsce.
- Chyba bardzo chcesz, żebym Ci przykopał. - powiedział spokojnie, po czym uniósł na nią wzrok. To wszystko było zaplanowane, miał teraz bardzo dogodną pozycję do ataku! A niech tylko go sprowokuje to dopiero zobaczy!
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Dróżka   Pon Mar 18, 2013 7:43 pm

Takashi, zdaniem wampirzycy, miał spore szczęście. W końcu mogła go zmanipulować na tyle, żeby na przykład zrobił z siebie idiotę, choć i tak już nim był! Za grosz szacunku, oddania, inny wampir Szlachetnej krwi już na pewno rozszarpałby go na strzępy. Chłopczyna miał szczęście, że natrafił na Aimi, która była dziś bardzo miłosierna i uciekała się jedynie do lekkich obrażeń i niewielkim uszczerbku na zdrowiu. W końcu mogła mu nieźle skopać tyłek, niech nawet w to nie wątpi. Miała po prostu dobry humor. Cała ta zabawna sytuacja z telefonem nieźle odciągnęła ją od rutyny i nudy, co zawdzięczała temu dziwolągowi przed sobą. Tak więc Takaś miał pełno szczęścia, że w ogóle księżniczka zaszczyciła go spojrzeniem i podarowała mu chwilę swojego cennego czasu. Powinien być jej wdzięczny i co najmniej całować po stopach, ot co!
Cóż, gdy wampirzyca poczuła zapach jego krwi - jej oczy pociemniały. Nic dziwnego, w sumie dawno się nie pożywiała i chętnie zatopiłaby kły w szyi tego tutaj osobnika. Jednak taki atak wymagałby wiele zachodu, a pewnie ten knypek zacząłby się bronić, na co musiałaby stracić więcej energii. A to wszystko wydawało jej się zbyt męczące i wymagające. Prościej będzie zmanipulować jakiegoś człowieczka i zjeść go sobie na kolacje bez zbędnych oporów. Oczywiście uciekająca i walcząca ofiara była bardziej kusząca, jednak po tak ciężkim dniu Amelie nie miała na to wszystko siły. Innym razem zapoluje. Dziś po prostu weźmie sobie krew bez żadnych protestów. Może nawet zmusi ofiarę, żeby błagała o wypicie swojej krwi? Kto wie co jej strzeli do głowy.
Kiedy wampir posłał księżniczce wredny uśmiech, ona posłała mu identyczny! Tak samo nasączony jadem i sarkazmem, że aż nie powinien nazywać się uśmiechem. Niech ma za swoje! Oko za oko, ząb za ząb. Dziewczyna musiała się nieźle powstrzymać, żeby nie uderzyć kolankiem w krocze swojego przeciwnika. Miała ku temu taką piękną okazję i taką straszną ochotę! Cóż sprawianie komuś bólu było dla niej nie małą przyjemnością.
- Uważaj co mówisz!
Fuknęła jak urażona kotka i oparła ręce na biodrach. Kiedy białowłosy przyklęknął na kolano Amelie spojrzała na niego z góry unosząc triumfalnie brwi. A niech wie, gdzie jego miejsce! Odwróciła się na pięcie ruszając przed siebie. Jednak już po kilku krokach Takashi mógł poczuć jak jego dłoń przymarza do miejsca, które rozmasowywał. No i oczywiście mógł usłyszeć jej głośny śmiech. A dobrze mu tak! Mógł nie zadzierać z księżniczką. Wampirzyca szła dalej, nie oglądając się. Po chwili przymarznięcie zamieniło się w pokrywę lodową, która połączyła jego rękę i nogę, ha! Oczywiście, jeśli jakoś się z tego nie wybronił.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Wto Mar 19, 2013 3:47 pm

Szacunek dla szlachetnych? No, może jakieś 90% wampirów, ale nie on. On nie wychowywał się w normalnej rodzinie wampirzej, on podróżował i nie miał pojęcia, jak to wszystko funkcjonuje. No a poza tym to on sam osądzał, kogo szanować a kogo nie! Dziewczyna wydawała się w porządku gdyby nie fakt, że się zachowywała jak rozpuszczony bachor. I to właśnie to skłoniło Takashiego do zdenerwowania jej. No bo czemu nie?
No pewnie, oddawać jej powinien cześć za to, że w ogóle z nim gadała, nie?! Powinien od razu się przed nią łasić a i może jeszcze zacząć jej służyć? Hah, najwyżej po dupie może dostać, ot co! Co z tego, że był dla niej zbyt niskiego pochodzenia? Najwyżej go rozszarpie Rada czy inne badziewie. Yolo, trolololo.
Knypek? No proszę, proszę... Co z tego, że w swoich wielgaśnych szpilkach i tak była cholernie niska w stosunku do niego? No nic i tak jest knypek, nie? I do tego zero mięśni... Ot, taki na dwa gryzy. Co on tam może? Oj, żeby się nie skończyło tak, że to on jej wbije kiełki a i jeszcze na koniec kopa w zgrabną dupę sprzeda, ha!
Jakby dotknęła jego cennych klejnotów, to oj... Nie fajnie by było. Przecież tak nie można, nie? To cios poniżej pasa!
- Bo co? - spytał z uśmieszkiem na ustach i uniósł wysoko brwi. Pobije go ta kruszynka? A może znowu na nim użyje tej swojej śmiesznej mocy? Spokojnie, on także miał coś w rękawie tak więc... Ząb za ząb, ot co.
Kiedy tak na niego z góry spojrzała, już chciał złapać ją, ale... Nie mógł oderwać dłoni od swojego buta! Aż tak zimno było, że mu przymarzła? Nie, nie może być. To ta smarkula coś wykombinowała. Ach, no i się odwróciła i chciała mu uciec. Jeszcze miała czelność się śmiać. No nie, tak być nie może!
- Serio...? - westchnął nieco zrezygnowany, ale zaraz jednak uśmiechnął się pod noskiem. Dziewczyna mogła poczuć, że coraz trudniej jej się idzie. W końcu już dreptała w miejscu a i nawet się zaczęła cofać! Ano taka moc, telekineza się nazywa a jako, że pewnie nie ważyła więcej jak 60 kg to bez problemu mógł ją przyciągnąć. Tak więc sobie ją przyciągnął, a co. Ot, przyleciała do niego a i nawet się w locie obróciła przodem! No chyba, że miała barierę której nie miała. A może miała? Kij ją wie.
No i co dalej? Ot, rozwarł ramiona (a raczej jedną łapę, bo drugą miał przy bucie) i normalnie ją złapał i do siebie przytulił.
- Uwolnij moją łapkę. - szepnął jej na uszko i mocno na nim zacisnął swoje ząbki. Nie tak, że rozgryzł oczywiście. No chyba, że się zacznie szarpać to pół ucha straci. Ojej? Mogła go nie mrozić no! On chciał sobie pogadać milutko i wrednie, a ona nie dość, że chciała uciec to jeszcze go tutaj mocami atakuje. No proszę, bez przesady! Niewychowany wampirek.
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Dróżka   Wto Mar 19, 2013 9:52 pm

Za dużo sobie pozwalał ten cały białowłosy kolo, który na pewno się farbował! Pewnie tylko udawał przed znajomymi, że to prawdziwy kolor, żeby wzbudzić sensację, a tak na prawdę spędzał mnóstwo czasu u fryzjera na rogu! Aimi już znała takich jak on! Myśleli, że sobie wszystko mogą i że ogólnie panujące zasady ich nie dotyczą. Niestety mięli pecha, byli tylko częścią społeczeństwa, a to oznaczało, że niektóre reguły ich nie ominą, na przykład jak szanowanie wyższych poziomów, a już w szczególności A. Takashi przywyknie, albo zginie. Był taki odważny czy może aż tak głupi? Samobójców było dużo, jednak według Amelie były to sabe psychicznie osoby, które psuły społeczeństwo. Chcieli umrzeć? Phew, nie powinno się ich ratować, w końcu to ich własna sprawa i decyzja. Skoro nie potrafili sobie poradzić z życiem, trudno. Mogli umrzeć, Aimi gwizdała na to.
A oto ta kruszynka była dosyć twardą kobietką. Młoda, niedoświadczona, ale nie dałaby sobą pomiatać nawet samemu burmistrzowi, o! Który przecież miał ostatnio ogromną władzę, a jego macki zacisnęły się wokół całego miasta. Bardzo dobrze, jeszcze trochę a wampiry zapanują nad ludźmi i wszystko będzie jak z bajki. Jednak czy taka perspektywa nie znudzi się za szybko? Kto wie, czekała jeszcze na nią cała wieczność.
Telekineza? Tak się składało, że wampirzyca władała dokładnie tą samą mocą! Cóż jednak postanowiła nie chwalić się nią zbytnio. Dała się przyciągnąć warcząc na niego groźnie, jak to przystało na prawdziwego wampirka.
- Jesteś miły, ale nie aż tak. A to? Musisz poczekać aż się odmrozi.
Powiedziała chichocząc. Pecha ma i tyle. Aimi mu nie pomoże, nawet jak by chciała. Potrafiła wykorzystywać swoją zdolność w wykonywaniu bardzo nikczemnych planów, ale pomoc innym? Po co jej takie umiejętności, przecież ona nie pomagała nikomu. Kiedy ją przytulił zdrętwiała cała. Przez kilka chwil nie ruszyła się choćby o milimetr zbyt zaskoczona. Nie była byle kim, nikt jej nigdy nie dotykał, nigdy nikomu nie dała się dotykać i tym razem nie będzie inaczej.
- Puść mnie, zboku.
Wysyczała w trybie rozkazującym, a jej oczy przybrały kolor najgłębszej czerni. Zamachnęła się torebką, którą ściskała w lewej ręce celując w twarz Takashiego. Następnie wymierzyła mu solidny cios kolankiem w jego klejnoty. Na pewno zaboli, jeśli oczywiście uda jej się przypuścić tak cudowny i zaplanowany atak. Szlachetna nie mogła pozwolić na takie zniewagi.
- Jesteś.. Jesteś nienormalny!
Wykrzyczała piskliwym głosem cofając się kilka kroków, gdy udało jej się uwolnić i jeśli Takaś ją puścił. Gdyby jej serce biło i pompowało krew, na pewno byłaby teraz czerwona jak burak. Jednak taki widok nie był możliwy, nie dla wampirzycy. Mimo wszystko musiała wyglądać na nie lada roztrzęsioną. Była wściekła, zaskoczona i zniesmaczona na raz! Jednak jej twarz - wypruta z emocji wskazywała na jej zdolności aktorskie, nic więcej. W środku kotłowało się, że ho ho. Znów cofnęła się o kilka kroków zamierzając opuścić miejsce zbrodni.
- A ten telefon to możesz sobie w dupę wsadzić!

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Mar 20, 2013 7:54 pm

No pewno, że farbował kłaki! Nie miał nic innego do roboty i ot, dla szpanu codziennie chodził sobie rano do fryzjera i farbował kłaki. No bo co innego robić, nie? To takie fajne i zajmujące! A potem był taki mega super uber kozak, bo miał białe kudły. Wydawał się wtedy taki groźny, nie? No ba. I te czerwone oczy... ojej. Super.
Ano przywyknąć musiał, ale jak na razie to miał na to - bardzo nieładnie się wyrażając - szczerze wyjebane. Nie, nie był głupi ani też nazbyt odważny. Po prostu nie lubił, kiedy coś go w jakikolwiek sposób ograniczało - chciał się czuć wolny i mieć świadomość, że może zrobić wszystko a zasady go nie dotyczą. Może i było t błędne, a raczej na pewno było, ale kogo to obchodziło? Żyje się tu i teraz i jakby człowiek cały czas się ograniczał to co to by było za życie? Sztuczne, ot co.
Z jednej strony jak ktoś chciał paść na ryj to droga wolna, śmiało! Z drugiej jednak strony, jeżeli ktokolwiek poprzez problemy z którymi sobie nie może poradzić chciał popełnić samobójstwo, to już należy pomóc. Takashi nie działa bezinteresownie, ale nie był też potworem. No chyba, że osoba która miałby sobie odebrać życie była bezwartościowa - wtedy mogła robić co tylko jej się podobało. Jeżeli jednak mężczyzna widział w niej wartościową osobę, zawsze był gotowy pomóc. Nie za darmo rzecz jasna, ale w takich przypadkach nagrodę sobie sam później odbierał, hah.
Ano sobie ją przyciągnął jak taką laleczkę. No bo czemu nie? Skąd miał wiedzieć, że kobietka posiada takie same umiejętności co on? No ale mniejsza - tak czy inaczej znalazła się tuż przed nim.
A więc niby ma czekać, aż się odmrozi? No bez jaj, przecież to stanowczo zbyt długo! Takashi zaczął poruszać swoją dłonią, która tylko delikatnie drgała w środku skorupy z lodu. No, jeszcze chwilę sobie poczeka zanim się uwolni. Jakie to upierdliwe.
- No bez jaj! Nie mam tyle czasu! - zamarudził sobie i zmarszczył czoło.
Ano chyba zapomniała, że w ząbkach miał jej uszko. Tak więc jak zaczęła się wyrywać, to musiało ją nieźle boleć! Niestety, zablokował swoją kochaną telekinezą jej kopniaka, który napotkał jakby niewidzialną ścianę na drodze do krocza mężczyzny, ale torebką to już przez łeb dostał. Puścił jej uszko ale tak się zdarzyło, że ząbkiem swoim ostrym o nie zahaczył i rozciął lekko. Kilka kropelek jej krwi zostało na jego języku. Ale cóż to była za krew! Aż oblizał sobie usta zaraz po przełknięciu śliny. Na mordce faceta malowało się przez pewną chwilę rozmarzenie. Mniam!
- Ja? Nienormalny? Może i tak. Za to jestem przystojny, a Ty brzydka. - rzekł i wyszczerzył do niej ząbki w uśmiechu. Skłamał, bo według niego akurat szlachetna należała do tych ładniejszych. No ale kij tam, nie ważne co myślał, tylko co powiedział. Aktorem też niezgorszym był tak więc nie ma bata, że się domyśli, że tak naprawdę mu się podoba. Ojej?
- No ale za to masz bardzo smaczną krew... Dobra, stop, chwila, bo widzę, że ta "rozmowa" przybrała nieciekawy obrót. Może pogadamy? Poznamy się lepiej... Może mi nawet zdradzisz swoje imię? Wyluzuj trochę laska! Naucz się cieszyć życiem, a nie taka spięta się bujasz po okolicy. - powiedział spokojnie. Był uśmiechnięty a i nawet sobie łepek na bok przekręcił, żeby jej się lepiej przyjrzeć. Wolną ręką się podpierał, tak więc wyglądało jakby sobie normalnie siedział.
- W dupę? E tam, ja nie mam takich upodobań. Ale może Ty masz? Wiesz, wystarczy poprosić... - zagadnął i uniósł wysoko brwi, udając zdziwienie. Takie tam lekki zaczepki, a co! W sumie to czekał, aż lód ustąpi. Wtedy zaatakuje. Chyba. A może nie? Zależy. Ogólnie walka byłaby ciekawa. W ostateczności pewnie kruszynka skończyłaby z mieczem w dupie, a Takashi z całą Radą wampirzą na głowie. Czy by mu się to opłacało? Jak najbardziej.
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Mar 20, 2013 9:01 pm

A niech nie marudzi cymbał jeden! Naraził się Aimi, to teraz musi za to zapłacić. Tak dobrze to nie ma. Niech się cieszy, że jeszcze żyje, bo dziewczyna nie miała by jakiś specjalnych wyrzutów sumienia w zakończeniu tego jego marnego życia. Phew, co to było. Jeden wampirw te czy wewte. Może gdyby bardziej się postarał, ukazał trochę skruchy, to wampirzyca zastanowiłaby się nad oszczędzeniem tego białego baranka, jednak póki co się nie zanosiło.
Bardzo mi przykro, ale Amelie nie zamierzała mu pomóc. W końcu sobie nie zasłużył. Jedynie baty mógł dostać, o! Zresztą jej moce były odpowiedzialne za ochronę, a nie caritas dla biednych i pokrzywdzonych. Potrafiła je wykorzystywać w sposób potrzebny, czyli do atakowania albo robienia psikusów! Powstrzymał jej atak telekinezą? Proszę bardzo, tym razem mogło mu się udać, jednak następnego fuksa już nie będzie. Następnym razem dziewczyna odparuje jego moc swoją i już! Bez problemowo! Na szczęście torebka dosięgła celu!
Najgorsze w tym wszystkim było to, że Takaś spróbował jej krwi. Krew Szlachetnych była najpyszniejsza ze wszystkich, a picie jej niemal niedopuszczalne! Do tego ta od Aimi miała jeszcze inne właściwości. Mimo, że wampir jedynie jej skosztował mógł wyczuć jej magnetyzujący zapach i smak. W większych ilościach mogły leczyć rany, albo nawet dodawać siły i szybkości. Ta moc miała jeden minus. Pijący uzależniał się. Na niektórych działało to szybciej, na innych później jednak efekt był ten sam. Nie potrafili pohamować się przed spijaniem osocza księżniczki, błagali o krew, stali się niemal narkomanami/
- Ty..
Syknęła odchodząc na bezpieczną odległość. Jak ten gnój śmiał ją tknąć! Nie chodzi nawet o honor i godność, ale o jej krew. Rzecz świętą dla wszystkich Sztywniaków, tfu! Szlachetniaków.
- A może przestaniesz paplać bez sensu?
Powiedziała uśmiechając się słodko, jak to na Amelie przystało. Tym razem nadszedł jej moment, żeby użyć mocy! Za pomocą telekinezy przyszpiliła go do ziemi, na której siedział tak, żeby się nie poruszył. Jednym susem doskoczyła do niego chwytając łapkami jego gardło i ścisnęła nie zbyt delikatnie. Na szczęście był wampirem, nie musiał oddychać, więc problemów z charczeniem i pluciem nie będzie. Kucała nad nim, trzymając go mocno. Nie zamierzała puścić bez powodu.
- Amelie Hiou.
Powiedziała jak gdyby od niechcenia. A niech sobie zna imię swojego oprawcy! Tak więc cała ta szopka ze skokiem i atakiem nie była bezsensowna! Oczy wampirzycy były koloru czarnego, a nie oznaczało to nic dobrego. Otóż była głodna i najzwyczajniej w świecie zamierzała się posilić. Czy mężczyzna jej na to pozwoli? Paznokciem zadrapała skrawek jego szyi. Chyba powinien się domyślić o co jej chodziło. Aimi nie zamierzała pytać o pozwolenie, jednak rozszarpanie Takasia na strzępy również nie było pożądane. Na ten swój dziwny sposób wpadł jej w oko. Był przystojny, trochę dziwaczny i wredny, ale całkiem w porządku.


_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Mar 20, 2013 10:29 pm

W sumie to wszystko to była zabawa. Tak, tak! Takashi mógł przecież rozkurczyć lód, działając na niego od wewnątrz telekinezą. Mógł również złapać dziewczynę i sprawić, by jej moce były bezużyteczne. Po co jednak psuć zabawę? Teraz było ciekawie - ona myślała, że może sobie pozwolić na wszystko i że jest górą, a on wiedział, że może w każdej chwili zaatakować i - najprawdopodobniej - zwyciężyć. No ale po co psuć taką zabawną sytuację.
Aimcia była bardzo pewna siebie, co raczej nie jest dziwne. W końcu była szlachetna, nie? Musiała taka być. No bo w końcu ile jest szlachetniaków, którzy nie mają kija w dupie? No chyba z dwie sztuki. Reszta chodzi napięta i o. Potem nieoczekiwanie dostaną i chowają się za tą całą śmieszną Radą. Taka nie wiedział, czy podobnie jest z Aimi, ale biorąc pod uwagę jej zachowanie - pewnie tak. Ale kto wie? Może to tylko pozory? Poczekamy, zobaczymy.
Ano jej krew była zajebiście smaczna. Takaś chciałby wbić w nią swoje ząbki i nieco jej popuścić wprost do swojego brzuszka, mniam! Panował na szczęście nad sobą, chociaż biorąc pod uwagę jego umiejętność opanowania i to, że był najedzony to i tak bardzo mocno na niego działa. Aż strach pomyśleć, co by zrobił gdyby był głodny. Błagałby? Phew, jakby prośba nic nie dała to sam by sobie wziął i tyle. Uzależnić to się raczej od niej nie uzależni, no chyba, że zechce jej wbić ząbki w szyjkę - wtedy może i zachce mu się więcej i więcej... Kto go tam wie?
- Ja. - odpowiedział od razu i mrugnął do niej zaczepnie. Ojej, grabi sobie? Powinien się przecież bać, taka kruszynka może nieźle dokopać, nie? Hah, aż mu prawie ciarki po plecach przeszły. No prawie. Jeszcze na niego powarczy to może...
Święta, nieświęta, kogo to obchodziło? Najmniej Takashiego. A co się będzie chłopak przejmował. Mogła się Aimcia nie szarpać to by jej uszka nie zaciął. Jej wina i tyle. Jeszcze go walnęła torebką! Ojej, to było takie bolesne, że hej! No chyba, że nosiła w niej cegły. No ale jaka normalna kobietka nosi cegły w torebce? Chociaż kij je tam wiem, co w nich noszą. Jakby facet tam zajrzał to mógłby się zgubić, srsly.
- Uuu, czy to rozkaz? - po raz kolejny uniósł do góry brwi, kiedy to został unieruchomiony. Na jego twarzy wymalowało się zdziwienie. Co ona knuje? Zaraz jednak wszystko się mu wyjaśniło. A więc chce się w niego wgryźć? Od początku mu się te jej dziwne oczy nie podobały, ale czyżby symbolizowało to głód? No proszę, ciekawa sprawa.
Za gardło też go złapała. No co za cholera, niech sobie nie pozwala.
- Nie radzę. Puść mnie. - powiedział nieco chrapliwie aczkolwiek spokojnie i zmarszczył brwi. No co za dużo, to nie zdrowo. Pobawili się, ale jeżeli kobietka nie zna umiaru to zaraz jej nakopie do dupy i się skończy. A bo jakże inaczej. Nie pozwoli sobą pomiatać przecież. Był cierpliwy, ale do czasu. Niech sobie gówniara nie myśli, phew.
Powrót do góry Go down
 
Dróżka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: